Dodaj do ulubionych

Wolontariat

20.06.16, 21:57
Witam.Czy wolontariatem można zastąpić samotność? Mam teraz dużo wolnego czasu ... coraz bardziej odczuwam samotność.../Dawniej było odwrotnie / Z nudów większość czasu spędzam przed komputerem,telewizorem...albo wyruszam na wycieczkę rowerową "solo"za miasto...lub samochodem pędzę na drugi koniec Polski odwiedzić wnuki...Ale będąc jeszcze "na chodzie" sprawny, chciałbym być jeszcze przydatny...a jednocześnie robić "coś" pożytecznego dla innych...jednocześnie być wśród ludzi....i dla ludzi...Nigdy w życiu nie byłem wolontariuszem...od czego zacząć?....Pozdrawiam
Edytor zaawansowany
  • misia007 21.06.16, 10:21
    Odpowiedź na pierwsze pytanie z pewnością na tak o ile znajdziesz w wolontariacie spełnienie,satysfakcję.Od czego zacząć ,cóż rozejrzyj się wokół siebie ,w najbliższym sąsiedztwie tez ktoś może potrzebować pomocy .ja tak wpadłam w zwierzaki.Zaczęło się od własnego podwórka i miękko przeszło w kontakty z różnymi fundacjami.Pomyśl też o UTW.Ciekawe wykłady,interesujące projekty i kontakt z ludźmi.

    --
    Kiedyś ktoś mi powiedział "koty nie kochają" wtedy mu odpowiedziałem "być może nie wiesz co to jest miłość"
  • natla 21.06.16, 10:36
    Tak, uniwerek to dobra sprawa, zwłaszcza kiedy trafisz na fajnych ludzi. Jednak najwięcej satysfakcji daje pomoc innym. Kiedy zostałam zupełnie sama, 9-miesięczny wolontariat w przychodni zrobił mi bdb. A poza tym "wolontariat" przy własnym psie smile. Nie dość, że pomagasz jakiejś biednej psinie, to jeszcze on wyprowadza Cie na spacerki i prowokuje kontakty z psiarzami, a co najważniejsze z psiarkami wink)) Jak lubisz zwierzęta, to pomoc w azylu dla nich daje mnóstwo satysfakcji!
    --
    _____________________________________________________________
    Myślisz, że możesz wszystko? Trzaśnij obrotowymi drzwiami!!wink
    Kobiety powinny wyglądać jak kobiety, a nie wytapetowane kości!
  • engine8 21.06.16, 19:30
    A moze tak rozejrzec sie w swoim srodowisku? - Bloku, sasiedztwie? Na pewno jest duzo ludzi potrzebujacych pomocy - czesto cichych spokojnych ale samotnych i opuszczonych i potrzebujacych kogos kto odwiedzi, porozmawia, wyslucha czy zrobi zakupy. Jesli podjedziemy do tego delikatnie i z sercem to mozemy zrobic wiecej niz nam sie wydaje..
    Zwykle szukamy czegos formalnego, inteligentnego czy poplularnego a mozliwosci pod nosem nie dostrzegamy...
  • zen42 24.08.16, 12:21
    śięte slowa.
    niby tylu ludzi samotnych w kolo ale znaleść kogos z kim mozna sie wybrac na spacr xczy na parodniowa wycieczke w Beskidy strasznie trudno.
    jestem osobą niepelnosprawą..w domu chodze na wlasnych nogach ale poza domem musze miec wozek..
    w domu jestesm samowystaerczalny ale poza domem to juz inna para kaloszy..musze miec kogos obok.
    niestety-to jak szukanie igly w stogu siana.
    ludzie sie pozamykali w swoich skorupach i sie boja czegos nowego.
    i siedza i klikaja ...a czas sobie plynie...
  • pierogi_z_jagodami 22.06.16, 12:58
    Ciachnęli kasę na UTW (co by na Rydzyka starczyło). To se nie wrati pane Hawranek (poza tym tam straszne grzyby wykładają, atmosfera jak w muzeum plus pajęczyny i pleśń wink )

    --
    "Moje poglądy są moje; inne są dopuszczalne, a nawet zalecane". - pierogi z jagodami

    "Zawsze może istnieć kilka różnych a słusznych poglądów na jedną i tę samą sprawę. Poglądy te nie muszą z sobą walczyć, bo leżąc na różnych płaszczyznach nie przecinają się: są to linie wichrowate." - Kisiel
  • misia007 22.06.16, 15:15
    Zależy gdzie pierogi,w Warszawie jest tego sporo więc można sobie poprzebierać .Mnie Bielański UTW bardzo podpasował no ale ja akurat w muzeum czuje się .....dobrze.

    --
    Kiedyś ktoś mi powiedział "koty nie kochają" wtedy mu odpowiedziałem "być może nie wiesz co to jest miłość"
  • duet54 21.06.16, 22:19
    Pies, kot czy inne zwierzątko nie wchodzi w rachubę. Gdy mieszkałem w swoim domku miałem zwierzątka....ale teraz w bloku...próbowałem...nic z tego. Nie jestem aż takim domatorem. A pies potrzebuje wyjść a mnie nie ma...Pomoc czy opieka ....nawet pomagałem leżącemu choremu...ale nie za bardzo potrafię....A może by tak połączyć "przyjemne z pożytecznym"...Oprócz obsługi urządzeń dobrze sobie radzę z komputerem...lubię wycieczki samochodowe i rowerowe...a przede wszystkim lubię piesze wędrówki i włóczęgi....kocham Bieszczady...pamiętam jeszcze Bieszczady z moich młodych lat kiedy przyjeżdżaliśmy motorami...to były dobre stare czasy...ale i teraz gdy mam "doła"...pakuje stary plecak ...trzasnę drzwiami samochodu...muzyka...i "pędzę" w Bieszczady...a z centrum Polski nie jest teraz tak daleko...Pozdrawiam...Do Miłego.
  • engine8 22.06.16, 23:42
    No wiec moze odwiedzic lokalny Dom Seniora i nauczyc staruszkow poslugiwania sie komputerami?
    Zona czasami wyprowadza sasiadom psa na spacer ( bo wlasnego nioe mamy i nie chce) - pies ma radosc i zona gimanstyke...i sasiedzi sa zadowoleni..
    Odwiedza chora staruszke - tylko aby pogadac aby nie lezala samotna.. Kiedys ta pyta "powiedz Ty mi dlaczego Ty to robisz? Musisz miec przeciez w tym jakis interes".
    Ostatnio poprosila aby ja zawiezc do kosciola.. Zawiozla, zostawila na pol godziny i Babcia wrocila radosna.
    Kiedys zaniosla jej miske pierogow.....

    No wlasnie, wycieczki samochodowe, piesza itp - a moze zabrac kogos kto by chcial a nie moze?

    To nie musi byc skomplkowane i formalne czy wzniosle - proste przyslugi ...
  • pierogi_z_jagodami 22.06.16, 12:56
    Samotność to samotność a wolontariat to wolontariat. Pierogi mocno się udzielają społecznie i nijak się to ma do spraw związkowych czy niezwiązkowych, to jest po prostu czad, kiedy można zmieniać świat! (zwłaszcza, że najbardziej zmienia się własny wink )

    Zaczyna się w ten sposób, że rozgląda się naokoło po świecie i patrzy się co by się chciało zrobić, poprawić, czemu pomóc. Pierogi stanęły raz w obronie drzewek na oknem a teraz są we wspaniałej dynamicznej społeczności młodych ludzi, którzy serio chcą zmieniać świat na lepsze. Dyskusja o samotności jest już kompletnie bezprzedmiotowa.

    --
    "Moje poglądy są moje; inne są dopuszczalne, a nawet zalecane". - pierogi z jagodami

    "Zawsze może istnieć kilka różnych a słusznych poglądów na jedną i tę samą sprawę. Poglądy te nie muszą z sobą walczyć, bo leżąc na różnych płaszczyznach nie przecinają się: są to linie wichrowate." - Kisiel
  • efedra 31.07.16, 16:34
    "Spacer na sześć łap".
    Od kilku lat wyprowadzam psy ze schroniska na spacer. Ruch na świeżym powietrzu i ogromna satysfakcja, kiedy widzę, jak zwierzak się cieszy, że wychodzi z klatki i będzie mógł iść przed siebie, obwąchiwać drzewka, tarzać się na trawie i robić inne rzeczy, możliwe tylko poza schroniskiem.
    I świadomość, że daję mu coś koniecznego dla zdrowia - fizycznego i psychicznego.
  • efedra 31.07.16, 16:36
    PS. Do głównego pytania - o samotności: dużo kontaktów. I z pracownikami schroniska i z innymi wolontariuszami.
  • natla 01.08.16, 10:29
    Od ponad roku nie mam w domu psa i ciągle nie odważam sie na wzięcie z azylu następnego. Już samo pójście do azylu, wyciska mi łzy, ale spróbuje się przemóc i robić to, co Ty Efedro, choć bardzo boję się przywiązania (nomen omen wink) do pierwszego z brzegu psa.
    --
    _____________________________________________________________
    Myślisz, że możesz wszystko? Trzaśnij obrotowymi drzwiami!!wink
    Kobiety powinny wyglądać jak kobiety, a nie wytapetowane kości!
  • filip505 02.08.16, 19:38
    .....mamy podobny problem,bez kota dom jakis pusty a nie mamy odwagi
    adoptowac nastepnego,w koncu to zobowiazanie na kolejne 20 lat a chcemy
    na emeryturze troche pozwiedzac swiat,niestety to jeszcze kilka lat,
    .....duet54 przypomnij sobie zachcianki z mlodosci,pewnie cos zostalo i to
    swietny czas na ich realizacje,......a wolatariat ????,najlepiej zaczac od swego
    podworka,szeroko rozumianego,
  • efedra 02.08.16, 20:50
    Ja też nie chciałam przywiązania - nie tylko swojego do psa, ale i psa do mnie. Dlatego - kiedy mnie pytano, którego psa chcę dziś prowadzać, odpowiadałam "tego, który najbardziej potrzebuje wyjścia z klatki."
    Co tu dużo mówić, przywiązania nie daje się uniknąć. A potem, kiedy się człowiek dowiaduje, że piesek już został "adoptowany", czyli znalazł nowy dom, robi się bardzo radośnie, że zwierzak ma przed sobą dobre życie, a jednocześnie smutno, że już go nie ma i nie pójdzie ze mną, nie ucieszy się na mój widok, nie poliże...
    Te same odczucia, jak się okazało, mają pracownicy schroniska. Oczywiście radość zwycięża, bo to jest główny cel tej działalności - znaleźć nowy dom dla bezpańskiego, zaniedbanego, odrzuconego psa.
    Bardzo polecam taki sposób (jako jeden z wielu) zwalczania samotności i depresji.
  • filip505 06.09.16, 19:50
    .....moja kolezanka stracilla meza przez takie podejscie,zaczynala od wyprowadzania
    pieskow w schronisku,jak juz chyba piaty zostal przez nia adoptowany,jako ze dlugo
    nie mogl znalesc rodziny,maz nie potrafil znalezc miejsca w swoim domu i poszukal
    innego,ale popieram jesli potrafimy to rozdzielic,
  • misia007 07.09.16, 12:29
    Widać nie bardzo jej na mężu zależało.

    --
    Kiedyś ktoś mi powiedział "koty nie kochają" wtedy mu odpowiedziałem "być może nie wiesz co to jest miłość"
  • efedra 15.09.16, 20:59
    W każdej dziedzinie można działać rozsądnie, w każdej można zostać maniakiem.
    Ja polecam to, co robię, a więc prowadzanie psów na spacery. Adoptować nie mam zamiaru.
  • ewapolka 11.10.16, 00:43
    Czesc
    Mam podobnie. Napisz na ewapolka@gazeta.pl
    Co dwie głowy to nie jedna. Może coś razem wymyślimy. Mam jakieś pomysły ale brakuj mi odwagi i osoby wspierającej.
  • filip505 24.10.16, 17:10
    .....to jak wam idzie drogie panie,ruszylo ???,

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka