• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Nasze kwiatki

  • 13.03.05, 22:31
    Czytając posty w Gawiarence, zauważyłąm potrzebę założenia nowego wątku. Miejsca, gdzie będziemy mogły opowiadać sobie o naszych roślinkach i tych domowych i ogrodowych a może też i tych rosnących dziko. Możemy tu wymieniać swoje doświadzenia, i wzajemnie sobie doradzać. Niestety fotografi tu wklejać nie możemy, ale jest wyjście - możemy je przesyłać e-mailami na swoje skrzynki gazetowe. Na przykład w przypadku choroby lub potrzeby identyfikacji jakiejś roślinki, po ewentualnym uprzednim umówieniu się na wątku. Mam trochę doświadczenia w hodowli roślin doniczkowych - ale nie wszystkich. Sama mam też co jakiś czas pewne kłopoty i chętnie posłuchałabym innych. Wy na pewno też. Co o tym sądzicie?
    Edytor zaawansowany
    • 13.03.05, 22:35
      swietnie haniu....
      bedziesz "kwiatkowym doktorem"

      kiedys mialam bzika na punkcie kwiatow w domu,
      dbalam o nie/glaskalam/ i faktycznie byly dorodne,
      pozniej gdy przeprowadzilismy sie
      gdzies moje zainteresowanie sie zmienilo
      i jest jak jestsad(
      • 15.08.05, 17:38
        Chciałam pokazać moją daturę (zdjęcie z 2003) taki wybryk natury
        img173.imageshack.us/my.php?image=datura9uj.jpg
        --
        Dan-ka
        • 15.08.05, 17:46
          Czemu nazywasz to wybrykiem natury? Ja przez kilka lat /2000-2003/ miałam na
          tarasie trzy datury; dwie różowe i jedną białą, ale w tamtym roku podarowałam
          je razem z donicami młodej sąsiadce, wielkiej admiratorce kwiatów. Te ogromne
          i ciężkie donice były ogromnie kłopotliwe w transporcie co roku do piwnicy. W
          upały wymagały też dwóch wiader wody, oprócz innych kwiatów do podlewania.
          • 15.08.05, 17:49
            Ale moja datura przez większość roku nie miała liści tylko same kwiaty, około 60
            --
            Dan-ka
    • 13.03.05, 22:40
      Jasne, że dobry wątek. A ja jako biolog teoretyk bedę czytać i uczyć się
      praktyki. smile))
      --
      _____________________________________________________
      Wszystkie kobiety są młode, ale niektóre są młodszewink
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=23923
      • 13.03.05, 22:52
        Patrze na moje fikusy,ktore wypuszczaja listki i zastanawiam sie czy juz je
        ciac,czy jeszcze poczekac.
        Jak myslisz ciac,czy poczekac.
        Jeden ma 1,5 metra,drugi okolo metra.
        • 13.03.05, 23:09
          Nie jestem pewna o jakim fikusie mówisz? Jest ich ogromna ilość. Czy o ficus elegantica - taki z dużymi, ok. 30 cm., błyszczącymi liśćmi, co wyrasta pod sufit? Takiego nigdy nie miałam. Sprawdziłam w książce - potrzebuje ziemi kwaśnej (trzeba kupić torfi kwaśnego i domieszć do ziemii w której będzie szdziła. Nie lubi mokrych stóp - czyli podlewać, gdy ma wierzchnią powierzchnię ziemi suchą. Tnie się zawsze wiosną, wtedy gdy robi się za wysoki, lub gdy dolna część rośliny pozbawiona liści brzydko wygląda. Ta część w doniczce rozkrzewi się, a ucięte wierzchołki można ukorzenić. Czy ty chcesz ciąć aby ukrztałtować koronę, czy pozyskać nowe rośliny? Skoro już zaczął rosnąć, to ja już teraz bym cięła.
        • 13.03.05, 23:11
          Wyrzuć a nie tnij. Podobno fikusy trzeba z domu wywalic, bo nieszczęscie
          przynoszą. Ja wywaliłam. smile)))))))))))))
          --
          _____________________________________________________
          Wszystkie kobiety są młode, ale niektóre są młodszewink
          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=23923
          • 13.03.05, 23:42
            Nie wywalam kwiatow z domu,to dopiero przynosi nieszczescie.
            Moj fikus ma dlugie piekne liscie.Ten wyzszy stracil 2 dolne liscie i gdzies
            przeczytalam,ze kiedy to nastepuje to nalezy go ciac aby zyskal na wygladzie.
            Szkoda mi pozbawiac mojego fikusa tak pieknych mlodych lisci.
            Nie zalezy mi na szczepkach tylko na ladnym wygladzie fikusa.
            Rodzice maja cudaka az do sufitu.Mamcia zaczela ciac kiedy mial 2 metry i
            pieknie powypuszczal boczne pedy,jest cudny.
            Innym razem o innym kwieciu domowym,ktore tez powinnam przesadzic,tylko nie
            znam jego nazwy.Ma duzo pieknych zielonych lisci i biale kwiaty.
            • 14.03.05, 00:08
              Jeżeli stracił tylko dwa dolne liści, to nie tnij. Brak ich chyba nie szpeci jeszcze rośliny. A jeżeli chcesz, aby było zielono przy samej doniczce to może spróbuj dosadzić do niego któryś z fikusów płożących się, drobnolistnych? Np. fikus pumila - o drobnych jak paznokieć, prawie okrągłych listkach w odmianie biołozielonej? Gdy jego pędy będą dłuższe, owinąć lub podwiązać do pędu Twojego fikusa. Ewentualnie można nie dosadzać,a ponieważ fikus pumila będzie miał małą doniczkę poprostu wystarczy ustawić ją wraz z podstawkiem na dużej donicy tuż obok głównego pędu. To nawet lepsze rozwiązanie, bo to maleństwo nie znosi przesuszenia (łatwo obsycha). Tego malca mam. U mnie rośnie jako rośkina zwisająca.
          • 14.03.05, 00:55
            Natla! I to biolog mówi takie rzeczy??? Nie ma czegoś takiego jak kwiatki przynoszące nieszczęście! Są rośliny dodatnio i ujemnie jonizujące powietrze. Dla ludzi pozytywne jest powietrze zjonizowane ujemnie. Dodatnio jonizują prawie wszystkie kaktusy. Znam paru zdeklarowanych kaktusiarzy, od lat hodujących te rośliny. Żyją, są przeciętnie zdrowi i ogólnie mają się dobrze! Człowiek może sam sobie przy pomocy roślin doniczkowych zaszkodzić - ale kto Ci każe jeść te z trującym sokiem? Większość roślin doniczkowych ma trujący sok. Wystarczy umyć ręce po cięciu czy przesadzaniu. Jedynie tam gdzie bardzo małe dzieci trzeba uważać aby nie brały do ust liści czy kwiatków. Oczywiście mądrość ludowa przypisuje pozytywne cechy pewnym roślinom i nie bez przyczyny, choć gdybyś głoszących te opinie odpytała, to nie będą potrafili ich uzasadnić. Ale to cała ogromny temat. Możemy podyskutować przy innej okazji. A tak przy okazji - sól domowa, bez której nie możemy się obyć - jeżeli przysiądziesz i zjesz na jedno posiedzenie kilogram - to może nie umrzesz, ale na pewno ciężko się pochorujesz. I co wyrzucisz sól z domu?
            • 30.03.05, 12:01
              Moj fikus chyba wyczul,ze chce mu zrobic krzywde i wypuszcza ciagle to nowe
              listki.Chwale go za to i glaskam po pieknych blyszczacych lisciach.
              Ale drugi stoi w miejscu i ani mu w glowie radowac moje oczy.
              Przyzwyczajam juz moje pelargonie do polowych warunkow i kazdego dnia wystawiam
              na polko aby lyknely swiezego powietrza.
              • 30.03.05, 12:07
                kiedyś miałam takie cos co miało liście jak liście laurowe i nic nie rosło,
                więc to wstawiłam do szafki pod zlewozmywak z myslą,że wywalę przy okazji ze
                smieciami co mu głosno powiedziałam - no i co? - urosło na kilka metrów -
                dopiero przy malowaniu mieszkania wyemigrowało do koleżanki i juz tam został.
    • 30.03.05, 12:36
      Moje fiołki afrykańskie zaczynają już na dobre kwitnąć. W pełni rozkwitu są:biały podwójny, różowy pełny, pasiaty(niebieski z białym paskiem), i ciemno-fioletowy.Kilka następnych ma już spore pąki, które powinny za parę dni pękać. Lada dzień zakwitnie też ostatnie hippeastrum - poszczególne rośliny tego gatunku kwitły mi od połowy stycznia do połowy marca. Z hippeastrum (polska nazwa zwartnica) przytafiła mi się w tym roku zabawna historia: robiąc porządki przy oknie zestawiłam kwitnące doniczki na stół. Dzwonek - otwieram - sąsiad. Ponieważ wietrzyłam i zrobił sie przeciąg, poprosiłam, aby wszedł. Od drzwi zobaczył kwiaty i jak opiłek do magnezu, tak on został przyciągnięty do stołu. Stał tak parę minut, niezdolny wydać z siebie głosu, nie słysząc mojego pytania o cel tej wizyty (nie zaprzyjaźniony, lecz wstąpił "za interesem")! Ocknął się, gdy po ok. 5 minutach pokazałam palcem cebulkę przybyszową i zapytałam, czy chciałby taką. Chciał, więc oprzytomniał.
      • 30.03.05, 20:42
        Nie wiem czy aby nie zawczesnie,ale juz odkrylam roze i przegrabilam ogrodek.
        W sobote o ile nie bedzie padac deszcz posieje nagietki i aksamitki.
        Z dosianiem trawy poczekam do kwietnia.
        W ogrodku kwitna juz zonkile,a krokusy zolte i fioletowe juz przekwitly.
        Ogladnelam roze wszystkie pieknie przetrwaly zime.
    • 30.03.05, 21:44
      To, czego kwiat potrzebuje,
      to sila lodygi, ktora go unosi
      i ktora w czasie burzy i niepogody trzyma.
      I ktora go ku sloncu prowadzi.

      To, czego kwiat potrzebuje,
      to delikatnosc niezliczonych korzonkow,
      ktore jak niewidzialne male paluszki
      codziennie mu pozywienie podaja.
      • 31.03.05, 10:08
        Kwiaciarki miłe - kiedys zobaczyłam zabawny widok - nad kepami kwiatków
        rozpiete normalne parasolki.To był upalny dzień - zaobserwowałam jak pani
        troskliwie ochraniała swoje kwiaty przed nadmiernym słońcem.
        Jesli chcecie prześlę Wam fotkę jak to wyglądało dokładnie.Kto chętny to
        wystarczy kliknąc do mnie i napisać parasol,a ja fotkę mig do Was.
        • 05.04.05, 11:04
          Ten pomysl z parasolkami jest bardzo fajny.
          W moim ogrodzie wyszly hiacenty,ale jakies takie niewyrobione.
          Male i strzepiaste,nie wiem czego im brakuje.
          Nawozu?
          Innej ziemi?
          • 05.04.05, 11:07
            moze powinnas z nimi porozmawiac,
            ponoc trzeba je zachecac to rosna smile))))))
            sa inne ale swoj urok maja
            • 06.04.05, 09:23
              moje hijacynty dopiero listeczki wysuwaja z ziemi,
              podobnie jak tulipany i zonkile,

              bede musiala dac im nowej ziemi i troche nawozu.
              • 16.04.05, 23:21
                Zakupiłam dziś mnóstwo kolorowych pelargoni i do tego wiszących. Parę lat temu
                mi się nie sprawdziły, padły. Spróbuję jeszcze raz. Komponować będe jutro.smile)
                --
                _____________________________________________________
                Wszystkie kobiety są młode, ale niektóre są młodszewink
                forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=23923
                • 17.04.05, 00:01
                  Nie mam balkonu, parapety mam wąskie...nie mam kwiatów sad
                  /nie licząc tych kilku donic..na kredensie/
                  • 17.04.05, 00:21
                    Asieńko, znam ten ból. Przez 32 lata swojego życia żyłam wprawdzie w 184 m2,
                    ale balkon miałam kuchenny, od północy czyli huty Kościuszko.wink)) Jak się
                    dorwałam do balkonu w nowym mieszkaniu, to prwwie na nim żyłam, A balkonik taki
                    sobie, długi i wąski.
                    Chciałabym mieć taras i na nim wypijać poranną kawę, robiąc równocześnie
                    makijaż.))))
                    Tarasy znajomych sa przeze mnie okupowane.
                    --
                    _____________________________________________________
                    Wszystkie kobiety są młode, ale niektóre są młodszewink
                    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=23923
                    • 17.04.05, 00:26
                      natla napisała:

                      > Chciałabym mieć taras i na nim wypijać poranną kawę, robiąc równocześnie
                      > makijaż.))))

                      Ja tez bym chciała...nawet z makijażu mogę zrezygnować...smile))
                      A moje dziecko kiedys rzekło..."mamo kupmy sobie balkon " smile))
                      • 17.04.05, 00:29
                        No to kup jej wreszcie, wyrodna matko wink)))
                        Czy Ty w ogóle sypiasz?
                        --
                        _____________________________________________________
                        Wszystkie kobiety są młode, ale niektóre są młodszewink
                        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=23923
                        • 17.04.05, 00:31
                          natla napisała:

                          > Czy Ty w ogóle sypiasz?
                          Ostatnio umiarkowanie...w strone niewiele...wink
                          A dziś...hmmm
                          Ktos przed momentem zrobił mi dużą przykrość..teraz odreagowuję smile)))
                • 17.04.05, 00:09
                  a to nie za wcześnie, nie zmarzną? Nie będzie nie będzie już przymrozków?
                  • 17.04.05, 00:20
                    żeby sprawdzic jakie są prognozy pogody obserwujesz:
                    1.górali,
                    2.indian/
                    3.Natlę i jej kwiaty,

                    dopuszcza sie mozliwość zmiany kolejności wink
                    • 17.04.05, 00:24
                      Tyż tak myślę, zawsze lubiłam eksperymentować. Indianie zapowiedzą przymrozki
                      to wyniosę na noc kwiaty do chałupy. No nie?
                      --
                      _____________________________________________________
                      Wszystkie kobiety są młode, ale niektóre są młodszewink
                      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=23923
    • 17.04.05, 00:53
      Nie mam balkonu - czego bardzo żałuję.
      Nie mam ogrodu - jak wyżej.
      Zazdroszczę tym, którzy posiadają wyżej wymienione dobra!
      Mam doniczki! I okno od ściany do ściany - 4 metry z "hakiem". A teraz dodatkowo mam problem: kupiłam kłącze gloriosy, bo bardzo podobają mi się jej kwiaty (cięte, w kwiaciarniach), i dopiero po zakupie zaczęłam szukać informacji. (W sklepie zapewniono mnie tylko, że to roślina również domowa, doniczkowa). Informacji (również w sieci) bardzo niewiele i to sprzeczne: sadzić na głębokość 2 - 2,5 cm; sadzić na głębokość 5 - 8 cm. Żeby wsadzić na głębokość 5 - 8 cm. to chyba nie doniczka potrzebna, ale wiadro??? Przecież ziemia musi być też pod kłączem, a nie tylko nad nim? Dodatkowo kłącze ma długość ok. 10 cm., a wg jednej z informacji czubek z kiełkiem ma być na środku domiczki! Półcień - okno słoneczne. Żadnej informacji o rodzaju ziemi.Ciekawe do ilu metrów osiąga pęd (płożący?, zwisający?, pnący się?) I gdzie ja to ustawię??? Ostanio policzyłąm swoje doniczki i nie zgadniecie ile ich jest!!! Sama sobie nie wierzyłam i policzyłąm ponownie! Okno i jego okolice obstawione przez 81 (osiemndziesiąt jeden) doniczek, a w pewnej oddali jeszcze dodatkowych 21. Gloriosa już kiełkuje! Jak sądzicie - będzie mi kwitła?

      • 17.04.05, 10:43
        haniu....
        swiecie !! strasznie duzo masz kwiecia,
        musi wygladac u Ciebie jak w palmiarni smile)

        a tego kwiatka nieznam co opisujesz sad(
        jest gdzies zdjecie w necie ,coby popatrzec na niego ??
      • 17.04.05, 11:05
        Hania!!!!To musi byc nadzwyczajne !!Widze ze sie znasz conieco (!!!)to cie
        poprosze o rade ,a moze i kto inny mi pomoze .Po wieiwlu latach
        takiego "koczowania " w róznych miejscach ..mieszkam juz w ostatecznym
        miejscu,nawet zaczełam miec kwiaty i nawet od kilku lat na balkonie .Udaja mi
        sie tylko lobelie i pelargonie ,ale sa bardzo ekstra i byłam bardzo
        dumna.Natomiast ..co roku mam problem gdy wyjezdzam ,cierpie ,mysle o
        tym ..nie mam odwagi prosic aby ktos codziennie podlewał (kilka doniczek z
        mieszkania wynosze do sasiadki i to jest OK.).No i zamiast gdzies wypoczywac i
        relaksowac tylko patrze w telewizorze czy w moim miescie był deszcz.W zeszłym
        roku to juz zupełnie cholera mnie wzieła ,byłam zaproszona z psina (!!!) na
        dacze do przyjaciólki ..było cudownie ..ale ja wróciłam wczesniej bo jak
        myslałam o tych cierpieniach pelargonii ..to nic mi nie było miłe.Po tym silnym
        stresie ,postanowiłam juz nie zagospodarowywac tak balkonu bo widze ze nie
        dosyc ze mam psa który MNIE trzyma na krótkiej smyczy ..no to teraaz jeszcze i
        pelargonie na balkonie.W lipcu pojade zagranice na miesiąc chyba..wiec sprawa
        taka.Moze do tych skrzynek posiac jakies "byleco"żeby było zielono..zeby mi nie
        było zal (powidzmy -bo byleco tez zywe!),albo cos co przetrzyma ulewy i skwary
        i przezyje to?Poradzcie cos.Widocznie jednak nie jestem przeznaczona do
        stacjonarnego zycia i pelargonii!Pragne wolnosci decyzji !I braku wyrzutów
        sumienia!!!!Wymyśl coś !Wymyślcie !Sztuczna trawa raczej odpada smile))))
        --
        <<nigdy nic nie wiadomosmile)>>
        • 17.04.05, 11:16
          Podrzuć pelargonie na miesiąc do sąsiadów. U nas jest taka współpraca.
          --
          _____________________________________________________
          Wszystkie kobiety są młode, ale niektóre są młodszewink
          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=23923
          • 17.04.05, 11:25
            ale czy sasiad bedzie mial miejsce na duza ilosc "obcych doniczek"??

            najlepiej znalesc zaufanego sasiada i dac mu klucze do mieszkania,
            nich zajmuje sie kwiatami,
            tak robi sie tu,
            ale czy w kraju mozna znalesc kogos takiego zaufanego,
            coby jak sie wroci z dluzszego pobytu poza domem
            zastac wszystko na miejscu ??
            • 17.04.05, 13:40
              Mam miła sąsiadkę (jak miałam remont który trwał i trwał to
              kwiaty ,lustra,obrazy dałam jej do przechowania),ale ona wynosi sie na swoja
              działke na 2 miesiace..a moje przyjaciólki sa kochane i odpowiedzialne ,ale w
              wieku zblizonym do mojego ...no to jak to ma wygladac ..ja sie
              relaksuje ,bawie ..a przyjaciłka na drugi koniec miasta 4 tramwajami...
              Ja uwazam ze to by było zlekka bezczelne!Co innego gdybym była w
              szpitalu ...alboco .
              --
              <<nigdy nic nie wiadomosmile)>>
              • 17.04.05, 14:41
                W ogrodku przydomowym chcialabym zasadzic jakies permanentne kwiaty.
                Wlasnie posadzilam kilka doniczek narcyzow z olbrzymia iloscia cebulek.
                Juz przekwitaja, poza tym Wielkanoc juz minela, dlatego kupilam je
                za 1/4 ceny.
                Na przyszla wiosne bedzie jak znalazl.

                Teraz PYTANIE.
                A co moge jeszcze posadzic/posiac, co by kwitlo na jesieni, czy w ostatecznosci
                na przyszly rok??
                Chodzi mi o byliny, bo takie jednoroczne kwiatki to juz zasialam.

                Mam tez pytanie na temat ROZ. Ziemia wokol nich jest bardzo zbita.
                Czy mam ja troche "posiekac"? A czym sztucznym podlewac, bo o nawozach
                naturalnych nie ma mowy, mieszkam w centrum duzego miasta i jedyne co czasem
                jest na ulicach to nawoz KONSKI po koniach policyjnych!!!
    • 17.04.05, 14:43
      Na podlewanie na balkonie mam pewien pomysł. Częściowo go już wypróbowałam, ale przed kolejnym użyciem trzeba robić kolejne próby. Zaraz wyjaśnię jakie i o co chodzi. Musze zacząć od początku.
      Pod koniec życia, moja Matka, dostawała w domu kroplówki. Gdy tak patrzyłam na to ustrojstwo, zaświtał mi pomysł wykorzystania . Zatrzymałam wężyki z końcówkami i w kilka miesięcy później, po Jej śmierci, gdy chciałąm wyjechać, wykorzystałam.
      Tą część, która w kroplówce wbita jest w butelkę z płynem wbiłam do ziemi w doniczce, drugą ulokowałam w butelce, z wodą. Butelki stały na poziomie doniczek.
      A teraz próby - trzeba koniecznie podłączyć to na przynajmniej dwa dni przed wyjazdem, aby obserwować tempo wycieku wody do doniczki. Po pierwszym podłączeniu woda wyciekała tak szybko, że wkrótce miałam pełną podstawkę wody która wyciekła z doniczki. Na wężyku jest takie coś do zaciskania, spowalniającego wyciek. Trzeba metodą prób i błędów tak ustawić tempo wycieku, żeby np. w jeden dzien nie "podlać" jednej doniczki półtora litrem wody. Ja zastosowałam to z powodzeniem - przy tygodniowym wyjeździe, ale po powrocie jeszcze woda była, rośliny miały mokro,(a mniejsze doniczki były "podlewane po 2, 3 z jednej bytelki (1,5 l.)
      Oczywiście nie mam stu wężyków. Matodę tą wykorzystałam dla roślin, które wymagają dużej ilości wody i codziennego podlewania. Pozostałe podlewała mi sąsiadka, która też ma kwiaty i kilka razy w roku wyjeżdża, więc świadczymy sobie tego typu usługi. Na balkonie, do skrzynek przy odpowiednim ustawieniu i zabezpieczeniu przed przewróceniem butelek przez wiatr i gołębie (może po prostu szklane, cięższe niż plastikowe) powinno wystarczyć na 2 - 3 tygodnie.
      Takanietaka - jeżeli dobrze pamiętam, to Ty jesteś też z Bydgoszczy - wężyki do kroplówek można kupić w sklepie z zaopatrzeniem w sprzęt medyczny. Jeden z nich jest na Dworcowej, idąc od Gdańskiej po prawej stronie, przed Marcinkowskiego.
      Jeżeli będzie potrzeba, proszę pytać - odpowiem , na ile będę wiedziała.
      • 17.04.05, 15:36
        A wiesz Haniu ,ze w Obi (na fordońskiej),widziałam w zeszłym roku jakies
        skrzynki do kwiatów od razu zaprojektowane z jakąś mozliwościa nawadniania ,ale
        wtedy nie pomyslałam ze to mi sie moze przydac.Ale mimo wszystkich tych
        pomysłow racjonalizatorskich jestem skłonna do zasadzenia czegos co mnie
        będzie mniej obchodzic niz moje naćpane Pelarwitem ,i napiękniejsze w całym
        bloku Pelargonie.
        <<nigdy nic nie wiadomosmile)>>
        • 17.04.05, 16:20
          Ciekawie piszecie o tych swych roznych
          "kwiatowych problemach".
          Najlepszym rozwiazaniem dla tych co maja
          problemy z podlewaniem sa wlasnie takie
          plastykowe wezyki polaczone do urzedzenia
          ktore mozna regulowac czasowo.
          Sasiedzi tez moga pomagac albo zaplacic
          ogodnikom.

          Jezeli macie problemy z kwiatami to moze
          przekazcie je partnerom. Moja zona tak
          zrobila i ma swiety spokuj. Ja zawsze
          sie zajmowalem ogrodem jak mieszkalismy
          kiedys w jednorodzinnym domu a teraz
          jednym z mych licznych zadan jest rowniez opieka
          nad obecnym ogrodkiem. Czyli zawsze jest wyjscie.

          Taki maly ogrodek przy domu to fajna rzecz.
          Mozesz sobie z samego rana wyjsc, posiedziec
          wypic kawe, posluchac ptakow, popatrzec na zielen.
          W moim przypadku posadzilem roznego rodzaju krzewy
          ktrore sa caly rok zielone. Roznia sie tylko roznym
          odcieniem zieleni. Pomiedzy nim mam 2 karzaki roz
          ktore nagardzaja mnie co jakis pieknym, kolorowym
          widokiem.
          • 17.04.05, 21:35
            Masz rację Auguście - taki mały ogródek to fajna rzecz. Ale nie każdemu dostępna. Ja np. mieszkam w bloku na 7 piętrze, pod oknami mam szeroki chodnik zamieniony przez zmotoryzowanych w parking, dalej, za jezdnią, kawałek trawnika, który ma być podobno w najbliższym czasie przebudowany na większy parking. Z drugiej strony bloku, za bardzo szerokim chodnikiem, jest skwer, w ciągu dnia szczelnie wypełniony mamusiami, dziećmi i emerytami a wieczorem przez alkoholową młodzież. Posiedzieć można - jeżeli ktoś lubi ścisk i zgiełk, nawet lody można - kupiwszy w jednym z licznych sklepów w moim bloku - zjeść! A głosy ptaków - prócz gołębi i wron żadne inne głosy ptasie się nie przebiją! Za to w nocy (!) słyszę często skrzeczenie srok! Chyba u nas jakaś nocna odmiana srok się zalęgła!... A skoro już o srokach - kiedyś, zima, mróz, obudził mnie wściekły wrzask. Mimo zamkniętego okna był tak głośny, że zerwałam się na równe nogi! Patrzę w okno - a tam awantura! Wojna między sroką a rybitwą o dostęp do psiego mięsa! Poprzedniego dnia kupiłam mielone psie mięso, a ponieważ był mróz nie wkładałam do lodówki, tylko za okno. Trochę było wydziobane. Nie wiem które ptaszysko było pierwsze i trochę się posiliło.
            • 17.04.05, 22:08
              Hania48- te moje obecne miejsce zamieszkania ktore chyba najbardziej lubie mam
              gdzies ok 10 lat. Wczesniej to roznie bywalo. W Polsce nie bylo
              za wesolo z naszym miejscem zamieszkania. Znam dokladnie o czym piszesz z
              wlasnej autopsji. Pozniej, juz na emigracji tez bylo "ciekawie".
              Dlatego tez ten moj obecny ogrodek bardzo cenie.

              A swoja droga mialas interesujace widowisko z tymi ptakami!
              • 17.04.05, 22:20
                Oj miałam, miałam! I nie wiem czy bardziej widowisko, czy słuchowisko!!! Chociaż walczące w powietrzu ptaki, przy prawie samej szybie to też widok w mieście nie lada!!!
    • 17.04.05, 21:13
      Takanietka - może wyjściem dla Ciebie będzie roślina, którą właśnie kupiłam w Obi? Nazywa się Sparaxis.To cebulki. Z tyłu opakowania napisano, że charakteryzują się intensywnymi kolorami kwiatów i długim okresem kwitnienie.Roślina musi mieć wystarczająco dużo wilgoci w okresie tworzenia korzeni, później jest odporna na wysoką temperaturę i suszę. Kwiatki na obrazku są bardzo ładne, choć nie tak efektowne jak pelargonie. Rosną na wys. 15 - 20 cm. Ja kupiłam je na cmentarz. Nie znam tej rośliny, więc nie wiem, jak sprawdzi się na balkonie. Dość odporne są turki (aksamitka), ale wiele osób nie lubi ich zapachu. A tak w ogóle - im mniejsze rośliny, tam mniej wody - duża powierzchnia liści powoduje intensywniejsze parowanie i zwiększone zapotrzebowanie na wodę w ziemi. Najlepszym wyjściem byłaby hydroponika. Myślę o tym już od jakiegoś czasu i niewykluczone, że zacznę się do tego przymierzać bardziej na serio. Kiedyś, u nas, to była droga zabawa i obawiam się, że jest taka nadal. Może nie tyle droga w utrzymaniu ile w inwestycji: specjalne doniczki, mierniki poziomu wody, granulaty... nawozy to pewnie na poziomie tych do ziemnych upraw. Może tak pojedyńczo? Kusi mnie to od dawna. Na balkon to chyba też można by wykorzystać. Poprostu w skrzynkach ustawić doniczki hydroponiczne(?).Obsypałabym je piachem, żeby były bardziej stabilne. Z tego co czytałam, wszystkie rośliny można tak uprawiać. A może podpowiedzą nam coś forumowicze mieszkający za wielką wodą? Z tego co wiem, tam ten system jest bardziej popularny niż u nas.

      • 20.04.05, 10:12
        Problem z hydroponika jest ten, ze to sa OLBRZYMIE doniczki, mozna je miec do
        duzych roslin.
        Jesli ma sie tak jak ja 15 niewielkich doniczek na parapecie, ,
        to te samonawodnijace sie doniczki nie pasuja!.
        Mialam kiedys jedna taka donice, ktora dostalam razem z fikusem
        od kogos kto sie przeprowadzal. Zajmowala caly kat mieszkania...

        Problemu z podlewaniem kwiatow na urlopie nie mam,
        bo mam dobre stosunki z sasiadami- Szwedami i moge liczyc
        w 100% na ich uczciwosc.


        UWAGA!
        Dalej czekam co mozna w tej chwili POSIAC w ogrodku na naszym podworku,
        aby zakwitlo w tym roku i w nastepnych latach.
        Ewentualnie jakie posadzic cebulki byliny, ktore zakwitna na przyszla wiosne.
        • 20.04.05, 10:35
          Pia.ed,
          a co powiesz na trzykrotke chinska wzglednie lilie swietego jozefa,te rosliny
          raz posadzone rosna jak zwariowane i nie wymagaja ekstra warunkow.
          A dalie sa urokliwe i kwitna do poznej jesieni.Mozna z nich stworzyc ciekawa
          kompozycje co do kolorow i wielkosci.
          Niestety dalie trzeba na jesien wykopac i przechowac do wiosny.
          Nie wiem czy w Szwecji dostaniesz gipsowke ,krora mozna sadzic jeszcze do
          gruntu.
          Nagietki sa piekne i kwitna do poznej jesieni.
          Nasturcja kanadyjska,to roslina pnaca i plozaca,ma zolte/nie pomaranczowe /
          kwiaty i piekne liscie.Fantastyczna na balkony i ogrodu.
          To narazie na tyle.
          • 20.04.05, 10:51
            Jeszcze jedno,
            zerknij na stronke www.aOkwiaty.friko.pl
            Tam nie tylko dowiesz sie o bylinach,ale tez zobaczysz fotografie bylin,co nie
            jest bez znaczenia przy uprawie ogrodu.
            • 20.04.05, 12:43
              Wlasciwie to mam piekna ksiazke o roznych roslinach (po szwedzku), ze zdjeciami
              np roznych przypadkow "chorob" i co je spowodowalo. Sa to jednak bardziej
              rosliny domowe czy na balkon.
              Dalie mamy juz w ogrodku, rosna z roku na rok, ZADNYCH bylin nie wyjmujemy
              na zime, bo nie ma tego kto robic...
              W tym roku posialam lubin, ktory chyba bedzie sie rozmnazal z roku na rok,
              i jak zwykle nagietki i nasturcje.
              Mielismy tez od dziesiatek lat cudowne konwalie, ale ktoras mloda mamusia
              zazadala ich wyrzucenia, bo podobno trujace...
              zamiast pilnowac swojego potomka!

              Mamy tez irysy , ktore zakwitna w koncu lata.
              Wiosennych kwiatkow mamy wiele, ogrodek teraz ozkwiecony, ale potem
              przychodzi okres kiedy nie ma prawie nic, oprocz kwitnacych krzakow,
              a tych mamy pelno
              U mnie pod oknem rosna krzaki z olbrzymimi kisciami, wielkosci dwoch piesci,
              rozowe i biale. Znana w Polsce roslina, tylko ze ja zapominam jak sie nazywa,
              w chwile kiedy ktos mi te nazwe poda!

              Ogrodek to wlasciwie ukwiecone podworko przy niskim budynku wlasnosciowym,
              w ktorym mieszkam razem z 38 innymi lokatorami, to tak dla wyjasnienia.
              Zebralo sie nas kilka osob ktore chca polepszyc to kwitnace podworko,
              dostalismy pieniadze na nowe sadzonki i nasiona,
              no i wzielismy sie do roboty!
              • 20.04.05, 20:18
                Pia.ed - konwalie NIE są trujące! Trujące są jedynie ich owoce!
                Wystarczy pościnać przekwitłe pędy kwiatowe, co moim skromnym zdaniem
                powinny uczynić przewrażliwione mamusie, którym nie chce się dopilnować potomstwa. Tak nawiasem mówiąc, jeżeli niedopilnowane dziecię nawcina
                się roślin ozdobnych które nie są trujące, to też może się pochorować.
                Nie pochoruje się jedynie wtedy, gdy będzie bawiło się na pustyni.
                Po zjedzeniu trawy np. też będzie chore.
                Skoro siejecie łubiny - to może łubin wieloletni? - kwitnie co prawda
                dopiero w rok po wysianiu, lecz jest bardziej efektowny a i będzie dalej
                sam się rozsiewał. Piękna jest naparstnica purpurowa - roślina
                dwuletnia, też sama się rozsiewa, ale też trzeba pilnować, aby dzieci
                jej nie zjadły!Skoro wiosennych macie dużo - to może kwitnące latem aż
                do przymrozków astry ? Gdyby to było moje podwórko, to uparłabym sie
                przy chabrach - zwykłe polne modraki. Kiedyś na cudzym podwórku widziałam
                kępy chabrów, takich polnych, a między nimi odmianę różową!
                Lecz skoro jest Was kilka osób to ja zaproponowałabym wspólne wyjście do
                sklepu i przegląd nasion - każdemu podoba się coś innego. Mi marzyłby się ogródek w stylu wiejskim, z malwami(roślina dwuletnia), a inni może wolą
                nowe, modne rośliny. Gieorginie(dalie) są piękne - a może jeszcze mieczyki, różne odmiany chryzantem, z marcinkami kwitnącymi dopiero jesienią,
                włącznie? Piękna jest werbena! A dla aromatów - maciejka, pysznogłówka
                (pachnie miętą) lub inne?
                A co myślisz o różnych odmianach lilii - jest ich ogrom! Lilie można sadzić
                w sąsiedztwie krzaków, bo na ogół lubią "zimne nogi i ciepłą głowę"
                (dół rośliny ocieniony, góra na słońcu).
                O rety, kwiatów jest tak dużo, że aż trudno coś poradzić!
                • 20.04.05, 22:45
                  O wycieciu konwalii zadecydowal zarzad, chodza sluchy ze z powodu tego ze sa
                  trujace. Dom stoi od 1950 roku i jakos sie nimi nikt nie otrul przez ponad 50 lat
                  W naszym domu wlasciwie dzieci NIE MA, a jesli sa, to malutkie ktore rodzice
                  trzymaja na kolanach czy w wozeczku.
                  Zadne dziecko NIE BIEGA po podworku, bo zanim dziecko nauczy sie biegac, to
                  rodzice kupuja dom i wyprowadzaja sie!

                  W ogrodku raz na 4 miesiace robi porzadek wynajeta ekipa ogrodnicza:
                  grabi, scina krzaki.
                  My opiekujemy sie ogrodkiem spolecznie, sporo roboty kiedy jest goraco i trzeba
                  podlewac... a ja jestem jedyna osoba ktora nie pracuje ani nie studiuje,
                  wiec "mam czas".
                  W naszym domu mieszka wielu studentow, a oni wiadomo stale zajeci, jak nie
                  nauka to sportem!
                  • 22.04.05, 20:35
                    Pia...,masz piekne podworko ale i ogrom roboty.
                    Konwalii nie scinam i jesienia podziwiam jej czerwone jagody,sa ozdoba ogrodu.
                    Tez lubie nasze polskie kwiatki.Laka z makami i chabrami mi sie marzy.
                    Ale jak tu utrzymac trawe nie koszac jej.
                    W ub roku posadzilam lubin wieloletni.Teraz go szukam i nic nie widze aby
                    wychodzil,czy to jeszcze nie pora na niego?
                    • 22.04.05, 21:26
                      Łubin późno wychodzi z ziemi ,
                      jest ciepłoluby ,na początku maja zobaczysz,
                      Wiem bo miałam na działce,
                      nie mam jej już od 5 lat .
                      Miałam ją 30 lat .
                      Jak ciężko było się rozstać.
                      Zwłaszcza jak przyszła 1-sza wiosna ,
                      i nie było jej .
                      Jak zazdrościłam innym ,gdy patrzyłam ,
                      jak robią coś w ogródkach ...
                      Zdrówko nie dało,dłużej jej mieć.
                      Bardzo tęsknię jeszcze teraz -Wiosną najbardziej...
    • 22.04.05, 20:30
      Przypomniałam sobie roślinę, którą czasami widuję w ogrodach przydomowych!
      Jest piękna! To juka (yucca(?)) ogrodowa! Liście jej wąskie,
      zebrane w rozetę,przypominają średniej wielkości agawę. Są zimno-zielone,
      (czyli nie gubią liśi na zimę), latem wypuszcza długi pęd kwiatowy
      zwieńczony ogromnymi, zwisającymi, białymi kielichami! Starsze rośliny
      mają po kilka pędów. Kwiaty są bardzo trwałe, kwitnie długo.
      Same liście też są ozdobą.
      Ja bardzo bym taką roślinę chciała mieć w swoim ogrodzie!
      Pozdrawiam i życzę powodzenia w organizaji ogrodu.
      • 23.04.05, 08:37
        Dowiem sie ote yucca.
        Wlasciwie to my nie organizujemy ogrodka, bo zostal zorganizowany w roku 1950 i
        byc moze czesc kwiatow kwitnie od tego czasu!
        Po prostu w ostatnich latach nic sie nie dokupywalo i zaczely sie pokazywac
        "diury" po roslinkach ktore wyginely.

        Poza tym kilka lat temu zalozono nowy trawnik, a w jego srodku wylozono plytami
        miejsce gdzie jest duzy stol ogrodowy z dwoma parkowymi lawkami.
        Takie stoliki a wlasciwie duze stoly z krzeslami mamy jeszcze
        wystawione w dwoch innych punktach podworka, ale z zacisznych miejscach,
        z roznym naslonecznieniem.

        Najwiekszy problem mamy teraz z trawnikami. Ten zalozony (jak dywan) pare lat
        temu bardzo zolknie mimo podlewania, co z nim moze byc???

        Ten drugi, ktory jest od lat, wg opinii dziewczyny z zarzadu
        trzeba WIETRZYC, bo juz jest za stary i wiecej na nim stokrotek
        i innego "zielska" niz trawy.
        Na tym starym trawniku opalamy, sie zanim przyjdzie czas opalac sie nad morzem!
        Czekam na rady w sprawie TRAWNIKA.
        • 23.04.05, 09:15
          Najlepszy sposob na wietrzenie trawnika to buty z kolcami.
          Nakladasz raki i depczesz,pozniej rozsiac nasiona trawy.
          Po takim zabiegu trawnik jak nowy.
          Mozna nakucia robic widlami lub domowym widelcem,ale tego nie polecam w naszym
          wieku z uwagi na kregoslup.
          • 23.04.05, 14:11
            Z niekłamaną zazdrościa czytam o Waszych kwiatowych problemach,mam zawsze
            ukwiecony balkon,ale w tym roku nawet o tym nie mozna myśleć,ponieważ mój blok
            będzie "ocieplany" i będzie przechodził generalny remont / po 20 latach/
            łącznie z balkonem.Szkoda więc pieniędzy i pracy na jego zagospodarowanie ,
            skoro wszystko zostanie zniszczone.....chociaż może ekipa budowlana sie uwinie
            i skończy np z końcem czerwca.
          • 23.04.05, 14:23
            Butow z kolcami nie mam, ale cos w rodzaju widel sie znajdzie w przechowalni
            naszych narzedzi ogrodniczych.
            To zdazymy jeszcze w TYM ROKU rozsiac trawke!!!
            Trawnik jest juz posypany nawozem sztucznym.

            Byly plany, ze dopiero za rok wynajmiemy maszyne do wietrzenia trawy.
            Mam pieniadze na kupienie nasion, tylko pytanie ile ich kupic,
            bo chyba mniej niz powierzchnia zniszczonego trawnika?

            Uratowalas mi zycie, kla-ra, bo juz sie martwilam, gdzie bede zdobywac
            opalenizne zanim sie bede mogla pokazac na plazy nadmorskiej!
            • 23.04.05, 15:35
              Maria Pawlikowska Jasnorzewska

              "Fiołek to słowik"

              Serdecznym liściem ogrzane,
              Chcąc miłości aksamit wysłowić -
              Skromne fiołki
              Śpiewają wonności sopranem.
              W świecie kwiatów
              Fiołek to słowik.


              "Balet powojów"

              Zachód dogasa...
              Już się stroją,
              Już się bielą
              Powoje,
              Balet z czasów Degasa...
              Kręgi sukien,
              Wstrzymany pęd-
              Stoją nieruchome
              Sur les pointes...

              "Magnolia"
              Na liściu lezy kwiat
              drzemiący,
              żółtawobiały jak słoniowa kość.
              Słodki,że aż nudzi.
              Przedmiot pachnący -
              złośliwie tajemniczy świat -
              dziwny gość
              wśród nas,ludzi -

              "Bławatek"
              Wyciąg z bławatków to znane collyrium
              Na przekrwienie spojówek,z których łza się toczy.
              (Niejednemu sam widok polskiego bławatka
              Uleczyłby natychmiast przepłakane oczy...)

              • 26.04.05, 13:58
                Witam po tygodniowej nieobecności z powodu wymiany komputera. W moim małym
                ogródku kwitną fiołki, /przyniosłam z lasu/ skimia/ to taka odmiana
                różanecznika/, i magnolia odmiany Susan / odmiana późniejsza, bo dopiero
                rozkwita i chyba bardziej odporna na mróz, bo nie zmarzła w przeciwieństwie do
                wszystkich w okolicy. Rozkwita mahonia/mam sporo/, kwitną fioletowe irysy
                niskie , prymulki wczesne, szafirki, sasanki no i oczywiście barwinek. Kwitnią
                także tawuły arguta i na czerwono pigwowce. Mój tulipanowiec dopiero niesmiało
                zaczyna wypuszczać pierwsze listki i cały czas zastanawiam się o jego być albo
                nie być, ponieważ nie nadaje się do małego ogródka. Póki co jest. W moim małym
                ogrodzie /7a w tym dom/ rośnie 10 brzóz, które pięknie otulają dom zielenią ,
                jedna duża sosna i jeden klon. Działka jest nietypowa, gdyż po przekątnej ma 3m
                różnicy poziomu. Myślę,że w tym tygodniu już można kupować kwiaty do ogrodu?
                pozdrawiam.
                • 26.04.05, 19:52
                  Podziobalam troche trawe widlami.
                  Ciekawe, ze na tym starym trawniku latwo sie wbijaly, natomiast
                  na "dywanie z trawy" nalozonym 3 lata temu i ktory jest na pol zolty,
                  widly NIE CHCIALY SIE WBIJAC!
                  Pewnie tu jest przyczyna jego zolkniecia, twarde kamieniste podloze,
                  za malo ziemi!
                  Caly problem w tym, ze trudno zachecic mlodziez w naszym budynku
                  do udzielania sie w ogrodku, bo jest pelno malych rzeczy do zrobienia,
                  czego nie zrobi najeta brygada ogrodnicza... takie dlubanie...
                  a moj krzyz dlugo nie wytrzymuje.
                  • 26.04.05, 20:10
                    Pia.ed
                    pisalam,ze to dlubanie nie na nasze kregoslupy.
                    Wiem bo sama taka dlubanine widlami robilam,a pozniej odlezalam i stekalam.
                    A ten trawnik jak skala to mnie zaskoczylas.
                    Wiesz ja kazdego roku dosiewam nowa trawe.
                    Kiedy wiosna popada deszczyk to sypne 2-3 garscie w miejscach gdzie trawa jest
                    juz marna.
                    To samo robie jesienia.Zawsze wychodzi nowa trawka.
                    Moze po deszczu sypnij troche nasion i zobaczesz co z tego bedze.
                    I nie morduj sie tymi widlami,bo szkoda zdrowia.
    • 26.04.05, 20:58
      Poczytałam Waszą rozmowę na temat trawnika i się zadziwiłam!
      Nigdy w życiu nie przyszłoby mi do głowy, że trawnik należy dziabać,
      wietrzyć itp. Nigdy, co prawda, trawnikami się nie zajmowałąm. Nawet nie zastanawiałam się nad tym. Zawsze myślałam, że trawę wystarczy podlewać,
      kosić i od czasu do czasu nawozić! Tak to dzięki Wam znowu czegoś nowego
      się nauczyłąm! Dziękuję!
      Pia.ed - a jak wygląda taki dywan trawowy przed położeniem go? Może niewłaściwie to sobie wyobrażam, ale skoro nie mogłaś go widłami
      przedziabać, - może taki przed rozwinięciem, ma jakąś warstwę izolacyjną,
      która nie została usunięta, uniemożliwia zakorzenienie się trawy w gruncie, więc ta żółknie, bo brak pokarmu i wody? Bo podłoże kamieniste nie
      powinno chyba być przyczyną usychania CAŁEGO trawnika - przecież
      trawa wyrasta i doskonale rozrasta się między kamieniami - byle
      choć szczelina o drobiną ziemi?
      A swoją drogą zawsze dziwiło mnie, że nikt nie pomyślał o
      trawniku z rdestu ptasiego. To roślinka o długim, palowym
      korzeniu, z drobnymi, miękkimi listeczkami, płożąca się, znacznie
      bardziej od trawy odporna na brak wody i zadeptywanie,
      mniej wymagająca. Jeżeli gdzieś na polanie, czy nad wodą mam do
      wyboru kawałek trawy lub kawałek zarośnięty rdestem - zawsze
      wybieram ten drugi! (Rdest bywa nazywany świńską trawą).
      To co powyżej napisałam, nie znaczy wcale, że krytykuję
      tych co pielęgnują trawiaste trawniki!!!, i wcale nie namawiam
      do zmiany - to tylko taka refleksja na marginesie. Ale o ile
      ładniej wyglądałyby nasze miejskie trawniki, w środku gorącego, suchego
      lata, gdyby w miejsce żółknącej trawy rósł na nich pięknie zielony rdest!!!
      Ten kawałek trawnika, obok mojego bloku, który został opanowany przez rdest, jest zielony, gdy reszta żółta. Musi być bardzo gorąco i bardzo sucho przez
      naprawdę długi czas, aby zaczął więdnąć!
      • 27.04.05, 07:26
        Nigdy sie tym trawnikom nie przygladalam, ale teraz wiedzac o co chodzi,
        zaczelam im sie przygladac "przez mikroskop".

        Przypomnailam sobie, ze ten "dywan" zostal polozony tam,
        gdzie kiedys byly KAMYKI, raczej male, takie do wysypywania sciezek.
        Na nich stal stolik i lawki ogrodowe.

        Oczywiscie polozono ma nich warstwe ziemi a potem rozlozono bele
        chodnika z trawy, ale widocznie ziemia rozplynela sie w kamykach
        i po prostu trawa nie ma na czym rosnac! Stad niemoznosc wbicia widel.

        Ten stary trawnik pokryl sie roznymi rodzajami roslin: stokrotki, mlecze,
        rosliny polne , a TRAWY jak na lekarstwo!
        Kiedys byl on regularnie podlewany i strzyzony, a ostatnio tylko strzyzony,
        ale nikt nie posial NOWEJ trawki!

        To dziabanie widlami nie bylo ciezkie bo uzywalam nog, a uda mam bardzo mocne
        i wysportowane od calorocznego jezdzenia na rowerze.



        Jezdze na rowerze od piatego roku zycia, w kazdym razie z tego okresu mam
        pierwsza blizne na twarzy kiedy wbilam sie na kierownice duzego damskiego roweru...
        Potem do tych blizn na twarzy doszlo jeszcze kilka innych... bo wypadki rowerowe
        mam srednio co roku tylko ze nauczylam sie jak zgrabnie upadac... Ostatnio
        wbilam sobie kierownice w zebra. Nie maoglam kaslac przez miesiac tak to bolalo...
        • 07.05.05, 23:19
          Pia.ed a jezdzisz w kasku ochronnym?
          A czy masz taki specjalny stroj rowerowy? Taki wielobarwny?

          Piszesz o trawie i przypomnial mi sie moj epizod
          z trawa. Bylo to na polnocy Klaiforni. Kupilismy
          wtedi nasz pierwszy dom. Byl nowy i wokol byla
          tylko gola ziemia z chwastami. Otoz ja postanowilem
          posiac z frontu trawe. Nigdy tego w zyciou nie robilem.
          Skopalem lopata, zagrabilem pozyczylem walec zeby wyrowanc
          ziemie i posialem. Czekam, czekam a tu nic. Myslalem
          ze cos nie tak. W koncu trawa zaczela kielkowac. Wygladalo
          to wszystko mizernie. Trawa i chwasty. Sasiedzi tylko kiwali glowa.
          Po paru miesiacach. Trawa sie wzmocnila i powstal przepiekny
          dywan z trawy. Byla jedna z najladniejszych na ulicy.
          Mieszkalismy tam 2 lata. Pozniej sprzedalismy i przenieslismy sie
          gdzie indziej.

          Wracajac do kwiatow. Mam w ogrodku taka dekoracyjna wielka donice.
          Myslalem co z nia zrobic. Dzisiaj kupilem 3 pelargonie.
          Czerwona, blado rozowa i jakis nowa odmaiane kanadyjska.
          Mam zamiar wsadzic je do tej donicy. Zobaczymy co z tego wyjdzie.
          • 08.05.05, 00:17
            Na pewno będą Ci pięknie kwitły, bo są bardzo wdzięczne w chodowaniu. smile
            --
            _____________________________________________________
            Wszystkie kobiety są młode, ale niektóre są młodszewink
            forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=23923
            • 08.05.05, 10:13
              u nas tradycja jest wsadzac pelasie do donic przed domami...obsadzaja jeszcze
              innymi wpacymi sie kwiatuszkami i wyglada pieknie taka aranzacjasmile)

              mowia,ze przed drzwiami wejsciowymi do domu,powinna stac donica z czerwonym
              jakims kwiatem,
              wedlug chinskiej tradycj Tai Schi,,,,
          • 08.05.05, 11:52
            Takie dwie duze donice z pelargoniami mamy od wielu lat w ogrodku.

            Pelargonie kwitna az do pazdziernika, kiedy ze wzgledu na mozliwosc
            przymrozkow wstawia sie te donice do piwnicy z oknem.

            Tam stoja az do konca kwietnia, kiedy to wystawia sie je do ogrodu...
            oczywiscie tylko obciete kikuty pelargonii....ale juz zaczynaja wypuszczac listki.

            W Hiszpanii trzymaja pelargonie w donicach na podworku lub przed domem caly rok.


            "Wracajac do kwiatow. Mam w ogrodku taka dekoracyjna wielka donice.
            Myslalem co z nia zrobic. Dzisiaj kupilem 3 pelargonie.
            Czerwona, blado rozowa i jakis nowa odmaiane kanadyjska.
            Mam zamiar wsadzic je do tej donicy. Zobaczymy co z tego wyjdzie".
            • 08.05.05, 11:59
              Nie jezdze w kasku, bo to nietwarzowo...
              Z tego powodu prawie nikt dorosly go nie uzywa, choc wszyscy doskonale wiedza,
              ze POWINNI.
              Dla dzieci do lat 15 wprowadzono niedawno obowiazek noszenia kasku, ale tylko
              najmlodsze dzieci to robia.

              Stroju na rower nie uzywam, bo rowerem jezdze codziennie...
              nawet w razie potrzeby na wysokich obcasach!
              Mam natomiast kurtke i spodnie od deszczu, w tak modnym teraz kolorze rozowym. smile
    • 08.05.05, 19:25
      Ja już doszłam w swoim ogrodzie do 230 kwiatków posadzonych w ciagu tygodnia,
      to mój życiowy rekord. Sadzę tyle, ponieważ nie muszę już ogrodu podlewać, a
      tylko taras i przed domem. Na schodach przed domem stoją dwie donice drewniane,
      duże, w których rosną z tyłu jałowiec, a z przodu, w doniczce zakopanej
      pelargonia pnąca. Na oknach z przodu też stoją doniczki z pelargonią czerwoną,
      pnącą.
      • 11.05.05, 09:17
        Danum,
        Chyba pobilas rekord swiata,230 kwiatkow posadzic w tydzien,nic tylko Ci
        gratuluje.

        A wiecie,ze w Polsce ustanowiono DZIEN NIEZAPOMINAJKI.
        Ten dzien obchodzic bedziemy 15 maja.
        Sama posialam jesienia niezapominajki i w tym roku jest bardziej niebiesko
        i cudownie slodko.
        Przyznacie,ze niezapominajka to piekny kwiatek i jak malo wymagajacy.
        • 11.05.05, 10:15
          Dzień Niezapominajki obchodzony jest u nas juz
          od kilku lat. Co roku w tym czasie wraz z Seniorami
          dajemy koncert z wiazanka piesni ludowych.
          Jest obchodzony bardzo uroczyscie. Organizatorami sa Lesnicy.

          Moj balkon ma 5 metrow długosci. Mieszkam na 3 pietrze.
          Bardzo lubie, kiedy jest zapelniony kwiatami. Mala aranzeria.
          Na dole mam zwykle pelargonie na przemian ze zlotym deszczem, natomiast
          u gory sa pelargonie zwisajace. Pieknie to wyglada jak sie rozrosna.
          Jeden wielki dywan z kwiatow. Kwiaty oczywiscie zasilam odzywka.
          W marcu je sobie poszczepilam i wszystkie szczepki sie przyjely.
          Jest to jednoczesnie dla mnie zaslona przed wscibskimi.
          Czesto przesiaduje wieczorami na balkonie w towarzystwie znajomych,
          bo tam jest przyjemniej niz w domu.
          • 11.05.05, 12:44
            Ale kto nie ma tej świadomości / tj. liczby posadzonych kwiatków/ nie widzi,że
            jest ich aż tak dużo . Koszt nie był też tak duży, bo kupowałam prawie
            wszystkie bezpośrednio u ogrodnika, 80% po 1,-zł. aksamitki, szałwie, petunie
            i inne, np.a pelargonie od 3 do 4,50. A obecnie czekam na firmę, na
            profesjonalne położenie trawnika z rolki / około 200m2/ Rewitalizacja trawnika
            sprzed 2 -óch lat skończyła się dla mnie dysfunkcją stawu jednego palca. Dan
    • 20.05.05, 22:45
      O "wyprowadzaniu" kwiatków na spacer :
      serwisy.gazeta.pl/czasopisma/1,42454,2693474.html
      oraz które kwiatki ustawiać w pełnym słońcu, a które w półcieniu:
      serwisy.gazeta.pl/czasopisma/1,42454,2693486.html
    • 30.05.05, 00:07
      Auguście - dopiero teraz, z opóźnieniem zajrzałam do mojej gazetowej skrzynki pocztowej i widzę piękne zdjęcia od Ciebie i Maladanki. Dziękuję Wam serdeczne. Szczególnie zaintrygowały mnie dwa Twoje zdjęcia: drzewo fajkowe - niesamowita roślina!!!! Przejrzałam pożyczoną mi niedawno książkę o roślinkach i znalazłam podobny kwiatek. Podobny nie kształtem czy kolorem ale budową. Kwiat Twojego drzewa fajkowego tworzą bardzo długie pręciki wyrastające z kielicha tworząc kształt cybucha, kwiat kuflika (Callistemon cotrinus) też tworzą pręciki, czerwone, ułożone wokół pędu - kształtem przypomina do złudzenia szczotkę do mycia butelek!!!! Drugim kwiatem, który mnie zainteresował - to kwiat kaktusa. Przyglądając się widocznym kawałkom rośliny, odnoszę wrażenie, że to opuncja. Jeżeli tak - to ciekawa jestem, czy doniczkowa, czy rosnąca w gruncie? Nigdy, nie tylko na żywo, ale również w żadnej książce nie spotkałam się z kwitnącą opuncją!!! Imponująca jest też kwitnąca agawa! Kiedyś przed wielu laty moja, nieżyjąca już ciocia, która chodowała agawę olbrzymią w domu, opowiadała, że komuś agawa zakwitła. Na lato została jak zawsze wystawiona przed dom i ... Podobno całe wycieczki Warszawiaków przychodziły ją oglądać. To był absolutny ewenement!
      • 30.05.05, 02:01
        Haniu,
        ciesze sie ze me zdjecia spwodowaly twe zainteresowanie.
        Czy mozesz mi napisac jakie nazwy byly pod tymi mymi
        zdjeciami? Chcialbym ci odpisac szerzej ale musze miec
        pewnosc ze mowimy o tym samym.
        Robie tych zdjec tyle ze czasami trace orientacje.
        • 30.05.05, 02:37
          Zdjęcia o których pisałam pochodzą z serii "Ogród botaniczny". "Kwiat agawy" - to poz 7; kwiat kaktusa - poz. 5 (1 jpg); natomiast poz 2 - "drzewo o nazwie pędzel do golenia" - tu ja pomyliłam nazwę, ale patrząc na fotografię, kwiat ten skojarzył mi się z fajką. Szczególnie, znajdujące się po lewej stronie nierozwinięte jeszcze pąki wyglądają jak główka fajki, a w tym rozwiniętym, pręciki imitują ulatujący dym. No, dość obfity!
          Opuncja, to taki kaktus o członach nie kulistych, lecz płaskich, talerzowatych i odnoszę wrażenie, że ten piękny, czerwony kwiat, z takiego właśnie członu wyrasta!
          • 30.05.05, 17:46
            Tak masz racje to jest opuncja. Jest u nas bardzo popularna.
            Widze te kaktusy na mych spacerach wokol mego domu.
            Rosnie w Kalifornii, Nevadzie i Arizonie.
            Potoczna nazwa to Beavertail Cactus - Kaktus Bobrowy Ogon.

            To co ty napisalas "kwiat fajkowy" to w rzeczywistosci
            "Shaving Brush Tree" (drzewo -pedzel do golenia golenia) (Pseudobombax
            Ellipticum)
            rosnie w Meksyku i Gwatemali.

            Dalej piszesz o drzewie "szczotka do butelek". POchodzi z Australii
            i mozna je spotkac bardzo czesto przy naszych ulicach.
            Nigdy nie zwracalem na nie specjalnej uwagi ale bedac kiedys
            w San Marino w Ogrodzie Botanicznym przeczytalem tabliczke
            informacyjna. Przypomina szczotke do czyszczenia butelek.
            A czy widzials drzewa butelkowe? Sa rzeczywiscie jak gigantyczne butelki.
            • 30.05.05, 19:59
              Drzewa butelkowe widziałam tylko na zdjęciu. Zadziwiające i śmieszne zarazem! Ale chyba nic nie przebije szczotki do butelek i pędzla do golenia!!!! Jeszcze raz przyjrzałam się zjęciu i uważam, że bardziej przypomina fajkę! Ta wygięta gałęź po lewej - długi cybuch, jak w nargilach, a pręciki jak dym - no troszkę jakby pod ciśnieniem z fajki ulatujący (może miech jest u dołu?). Ciekawe jak wyglądają botaniczne(pierwotne) okazy tych roślin, bo te, podejrzewam to hybrydy sztucznie wychodowane przez człowieka. Piszesz, że szczotka do butelek pochodzi z Australii - napiszę do brata, aby się bacznie rozejrzał i jak znajdzie, żeby sfotografował. Może trafi na okaz botaniczny?
              • 31.05.05, 10:28
                Piszecie pieknie o roslinach egzotycznych.
                Ja potrzebuje porady co do naszego chyba polskiego /kupiony na
                targu/egzemplarza pt."oczko Zuzi".
                Kupilam ta roslinke z mysla o tarasie.Polecano,zalecano:
                roslinka pnaca nawet do 2 metrow,stale kwitnaca,miala byc obsypana
                pomaranczowymi kwiatkami z brazowym oczkiem w srodku,nie wymagajaca specjalnych
                warunkow pielegnacyjnych.
                Szczesliwa , zakupilam nowy nabytek,posadzilam i czekalam 2 tygodnie,aby
                roslinka wydala na swit 2 kwiatki i zwiedla.
                Czy ktos z Was mial takowa roslinke i moze podzielic sie informacjami?
                • 31.05.05, 17:52
                  Wiedziałam, że kiedyś widziałam gdzieś, w jakiejś książce roślinkę o takiej dziwnej nazwie. Szukajcie, a znajdziecie - znalazłam! Nigdy jej nie hodowałam a na podstawie lektury sądzę, że ta piękność poprostu Ci zmarzła! Może jeszcze kupisz nową, więc przepisuję fragmenty z książki o niej samej i warunkach jakie lubi.:
                  Tunbergia alata - Czarnooka Zuzanna jest pełnym wdzięku pnączem, wyrastającym do 1,5 m i pokrytym do późnej jesieni złocistożółtymi, pomarańczowymi lub jasnomigdałowymi kwiatami - zazwyczaj z czarnym środkiem.... Występuje w tropikalnej części Azji i na Madagaskarze. Jest tam reprezentowana przez ok. 200 gatunków. Botanicy wyróżniają wśród nich 3 grupy.....Trzecia grupa to trwałe, wijące się rośliny do których należy Tunbergia alata - pospolite na zachodzie Europy pnącze, używane tam także do obsadzania altan i balkonów, ale przede wszystkim uprawiane jako efektowna roślina pokojowa....W gruncie można ją uprawiać jako roślinę jednoroczną.Można wysiewać w domu.... na miejsca stałe wysadza się dopiero PO ZIMNYCH OGRODNIKACH,w MIEJSCU osłoniętym i nasłonecznionym - będzie kwitłą pięknie od czerwca aż do mrozów. PODŁOŻE dla niej powinno być bogate w kompost z dodatkiem gliny i wapnia (ph 6-7,2), podlewać umiarkowanie nawet w bardzo ciepłe dni. Również NAWOŻENIE powinno być oszczędne lecz regularne (co 14 dni) najlepiej roztworem flory hydroponicznej.....niestety chłody jesienne, a zwłaszcza mróz wyznacza koniec wegetacji tej wspaniałej rośliny, jest to jednak właściwa pora do rozpoczęcia uprawy jej w mieszkaniu i to w prosty sposób - wystarczy przenieść roślinę z balkonu do jasnego i niezbyt ciepłego pokoju (10-15 oC). W takich warunkach podlewana jak poprzednio będzie się zielenić i wytwarzać efektowne kwiaty do lutego!. W lutym trzeba roślinę mocno przyciąć - sktracając jej pędy o połowę lub więcej, przesadzić i przenieść do cieplejszego pokoju.
                  • 01.06.05, 15:12
                    Haniu,
                    dziekuje bardzo za tak obszerna odpowiedz.
                    Oczywiscie masz racje,ze chlody mogly roslince zaszkodzic.
                    Nawet nie przypuszczalam,ze "zuzia" jest cieplolubna roslinka.
                    Pozdrawiam
                    • 01.06.05, 17:28
                      Ja moze nie z problemem a z przechwalaniem się...
                      Dostałam kwiat doniczkowy pod nazwą stefanotis,ostrzegano mnie,ze jest trudny
                      do uprawy w mieszkaniu.Od kilku lat kwitnie jak szalony,ma silnie pachnące
                      kwiaty.Fakt,dbam o niego ,nie przestawiam ani nie przekręcam w okresie
                      kwitnienia.Obecnie jest cały w pąkach.Za kilka dni będzie w kiściach białych
                      kwiatów.....przez całe lato.
                      Ciekawostką jest,że kwiaty używają panny młode do bukietów.


                      • 02.06.05, 05:12
                        Dzisiaj zrobilem inwentaryzacje (remanent) moich wiecznie
                        zielonych krzewow. Oto Lista:

                        Waxleaf Ligustrum (Ligustrum Japonicum 'Texanum")

                        Japanese Boxwood (Boxus Microphylla Japonica)

                        Berckman's Golden Arborvitae (Platycladus Orientalis 'Aurea Nana')

                        Wheeler's Dwarf Pittosporum (Pittosporum Tobira)

                        Variegated Box Leaf Eunymus (Eunymus Japonica Microphylla Variegata)

                        Blue Italian Cypress (Cupressus Sempervirens 'Glauca')

                        Mam jeszcze jeden niezidentyfikowany krzew. Posadzilem go dawno temu
                        i zapomnailem nazwy. Musze wziasc pare lisci do sklepu do identyfikacji.

                        Hania zna lacine to moze nam przetlumaczy na polski te moje zielone
                        skarby z mego "magicznego ogrodka".
                        • 02.06.05, 21:05
                          zrozumialam tylko cypryswink
                          podoba mi sie toto,niemam go,

                          *natomias mam kilka odmian tuii
                          *i bukszpan? to to co przybiera sie koszyczek na wielkanoc,acha i
                          *chortensjerozowo-biala
                          *jarzebina
                          *jakiej tujo podobne -takie co zakrywaja ziemie
                          *no i bzy,ktore chce wykarczoeac,bo zaczynaja na trawe puszczac pedysad
                          *zelazny zoledz-liscie podobne do zoledzi a jest to krzew
                        • 02.06.05, 22:42
                          Ho, ho, ho – Auguście! – Ogromnie mnie przeceniłeś! Co prawda uczyłąm się niegdyś łaciny, ale było to w liceum i nie używając prawie dokładnie zapomniałam! Wcześnie prócz nazw polskich podawałam również łacińskie, bo nazwy są często regionalnie inne (np. georginia - dalia czy mieczyk – gladiola itp.), a wiec łatwo o pomyłkę. Ale jak niegdyś połechtana dobrym o mnie mniemaniem postarałam się odnaleźć co nie co informacji. Trochę znalazłąm w książkach, trochę w Gogle. Oto wyniki:

                          1.Waxleaf Ligustrum (Ligustrum Japonicum 'Texanum")
                          www.geocities.com/RainForest/1079/ligustte.html
                          www.magnoliagardensnursery.com/productdescrip/Ligustr_Wax.html
                          - jeżeli to ten krzak lub podobny, to jest to ligustr japoński

                          2.Berckman's Golden Arborvitae (Platycladus Orientalis 'Aurea Nana')
                          gardening.tiscali.co.za/0967.htm - jeżeli to to – to po polsku nazywa się “tuja”

                          3.Wheeler's Dwarf Pittosporum (Pittosporum Tobira) – nie znalazłam polskiej nazwy, lecz znalazłąm ten krzaczek wykazie roślin trujących:
                          www.atlas-roslin.com/trujace.html
                          4.Japanese Boxwood (Boxus Microphylla Japonica)
                          www.pinus.net.pl/p.php?p=katalog - to rodzaj bukszpanu drobnolistnego.

                          5.Variegated Box Leaf Eunymus (Eunymus Japonica Microphylla Variegata) – to jakiś rodzaj trzmieliny
                          6. Blue Italian Cypress (Cupressus Sempervirens 'Glauca') – a to jakaś odmiana cyprysa


                          Na tej stronie, poniżej jest wykaz większości nazw łacińskich i ich polskich odpowiedników.
                          www.apinguela.com/Plantas/polaco/polaco.htm

                          • 03.06.05, 03:41
                            Nie pomylilem sie wiec z ta lacina.
                            Dzieki za szperanie po ksiazkach..
                            • 03.06.05, 04:49
                              Haniu
                              Jak pisalas o gladioli to chce ci napisac ze
                              kupilem chyba 2 lata temu za pare groszy pare cebulek
                              gladioli. Posadzilem je przed moja furtka do ogrodka
                              ( na terenie wspolnoty). W ubieglym roku mialem bardzo ladne
                              czerwone i biale gladiole. W tym roku ogrodnik przy sprzatniu
                              podcial mi ta czerwona. Pare dni temu zakwitla ta biala w calej
                              swej okazalosci. Stoi zaraz przy furtce, troche przechylona
                              tak jakby na strazy. Moze wie ze po polsku (jak Haniu pisalas)
                              ma na imie Mieczyk i jest zobowiazany(a) do pilnowania?
                              • 03.06.05, 17:44
                                Myślę, że nazwa "mieczyk" pochodzi od kształtu pędu kwiatowego - wysoki, prosty, kwiaty ułożone po jednej stronie, w sumie przypomina brzeszczot miecza! Narzędzie, nie da się ukryć stosowne do obony posiadłości!
                                Auguście - w Waszym klimacie, to chyba nie musisz wykopywać cebulek na zimę? - a zresztą co to u Was za zima?!?!? Zainteresowało mnie w tym jedno - zimą cebule odpoczywają - a jak jest u Was? Czy następuje okres, w którym rośliny gubiąc liście "zapadają w sen", czy rosną nieustannie? I jak długo, lub jak często kwitną? I w ogóle - to jak u Ciebie wygląda zima? U mojego brata, w Autralii, w zimie jest lato!!! smilesmilesmile, a ludzie, jak powszechnie wiadomo, chodzą do góry nogami!(Chociaż mój brat temu zaprzecza, ale nie wiem, czy mogę mu wierzyć???)
                      • 02.06.05, 22:09
                        www.pelargonie.cz/stefanotis.htm
                        **
                        tz.te kwiatek ??
                        musze powiedziec,ze mialam go,do czasu kwitniecia,
                        pozniej mi klapl...teraz wiem dlaczego.
                        a zapach byl bardzo intensywny dla mnie i wynosilam go na balkon noca
                        • 03.06.05, 09:41
                          Tesuniu ! proszę,nie stawiaj tego znaczka > przed kazdą linijką,zle mi sie czyta
                          i zaczynam "zgrzytać" smile)))))).

                          Tak,to jest stefanotis,nawet pofatygowałaś sie i wkleiłas !
                          Dla mnie rownież jest to zapach zbyt intensywny,dlatego nie trzymam go w
                          sypialni.Obecnie w tzw. salonie wstawiam nowe okna i kwiat został przeniesiony
                          na kilka dni do kuchni,gdzie jest mniejsze nasłonecznienie.Nie wiem jak to
                          zniesie i czy kwiaty nie opadną.
                          • 03.06.05, 10:39
                            no dobrze....nie bede juz znaczkowac wink)

                            moze nieruszany w kuchi zniesie zmiane wzglednie dobrze,
                            podoba mi sie,ale niechce go miec w domu ze wzgledu na zapach.

                            a teraz moze byc?? malo uzylam znaczkow i chyba nie zgrzytalas smile)
    • 03.06.05, 17:29
      Stefanotis - to piękny kwiatek. Miała go moja koleżanka, kwitł, gdy dostała na imieniny, po roku nie zakwitł ponownie - więc go wyrzuciła. Byłąm bardzo zła!!! Gdybym wiedziałą, że chce go wyrzucić to bym zabrała! Dziewczyny - macie piękną roślinę!!! Stefanotis podobny jest trochę do hoji (woskownica), różni się głównie kształtem i wielkością kwiatów. Moja hoja ma ok. 20 lat, jest rozpięta w pobliżu okna, kwitnie kilka razy do roku. Kwiatki ma drobne, zebrane w baldachy, biało-różowe, wyglądające jak sztuczne, nawoskowane i też oszałamiająco pachnie, ale tylko wieczorem - jak maciejka. Przerywa kwitnienie na rok lub dwa tylko po przesadzeniu - tak bardzo zajęta jest wytwarzaniem nowych korzeni, że nie ma czasu i ochoty na kwiaty - dlatego też przesadza się ja bardzo rzadko. Moja w ub. roku miała taką przerwę, w tym, w czasie pierwszego mocnego ocieplenia w kwietniu, zakwitła, ale poprzednia fala chłodów, na początku maja, skłoniła ją do zaprzestania - mam nadzieję, że ta przerwa będzie krótka! Hoja nie znosi chłodów! W maju kaloryfery były już zimne, a przy oknie u mnie "ciągnie"!
      • 03.06.05, 23:59
        Hniu, przecytałam Twój metrowy wpis wink)) i donaszam uprzejmnie, ze kwiaty na
        balkonie rosną jak szalone..smile))
        Mam: 4 skrzynki pelargoni, 3 doniczki powojnika, choję i wiszącą kompozycję
        kwiatową. Wszystko śliczne i cieszy mnie,że ludzie zadzierają glowy do
        góry. smile))
        --
        _____________________________________________________
        Wszystkie kobiety są młode, ale niektóre są młodszewink
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=23923
        • 04.06.05, 00:27
          Gratuluję!!! Sama z przyjemnością zadzieram głowę na widok pięknie ukwieconego balkonu. Załuję, że przed Twoim nie mogę!!! To znaczy mogę - ale tak daleko mój wzrok nie sięga!!smilesmilesmile
          • 04.06.05, 03:58
            Haniu,
            pierwsza odpowiedz - cebulek nie wykopuje. Roslina traci liscie a na wiosne
            sie budzi.

            Druga odpowiedz - przecietna temp to okolo 20 stopni ( plusowa).
            Dla orientacji podam ci przedzial temp. na przestrzeni roku.

            Grudzien - max +24 C / min +10 C

            Styczen - max +19.6 C/ min + 5.5 C

            Maj - max +25 C/ min + 10.5 C

            Lipiec - max + 38 C / min + 15 C

            Pazdziernik - max + 27C / min 12 C
            • 10.07.05, 14:22

              Piękne, lecz trujące

              Niektóre rośliny kryją w sobie prawdziwe zagrożenie. Nie oznacza to, że musimy
              je wyrzucić z domu - samą obecnością nie uczynią nam krzywdy. Trzeba jednak z
              nimi bezpiecznie się obchodzić.
              Alicja Gawryś, 17-05-2005
              • Niebezpieczne rośliny doniczkowe
              Niebezpieczne rośliny są na ogół bardzo dobrze znane farmaceutom, gdyż zawarte
              w nich związki chemiczne wykorzystuje chętnie medycyna - w niewielkiej ilości,
              a do tego odpowiednio przetworzone, mogą działać leczniczo. Jednak ich
              bezpośrednie spożycie z reguły zagraża naszemu zdrowiu. (23-05-05, 12:19)
              • Rośliny domowe, na które trzeb uważać
              Adenium, aglonema, alokazja, anturium, azalia, begonia...
              • Ogrodowe niebezpieczeństwa - trujące rośliny
              Kolorowe, kuszące i... niebezpieczne. Sprawdź, od których roślin dziecko
              powinno trzymać się z daleka nie tylko w czasie wakacji.
              Rośliny trujące
              Upewnij się, czy rośliny, które hodujesz w domu, nie są niebezpieczne dla
              dziecka. Jeżeli nie chcesz się ich pozbyć, postaw je w takim miejscu, żeby
              dziecko nie mogło ich dosięgnąć.
              • Jak trują rośliny?
              Oleander jest jedną z groźniejszych roślin doniczkowych. Zjedzenie jego kwiatów
              może spowodować zaburzenia pracy serca
              serwisy.gazeta.pl/czasopisma/8,42454,2693455.html
              Tutaj podaję link,w który można znaleźć,szczegółowe informacje, bardzo
              ciekawe,wiadomości ,dla tych ,którzy mają domowe kwiaty.

              • 23.07.05, 00:01
                Pozwalam sobie wkleić tu odpowiedź, na cytowany art. Udzieloną na Forum
                Ogrody, przez tamtejszego eksperta. Mam nadzieję, że pan Woźniak nie weźmie
                mi tego za złe.

                Re: Niebezpieczne rośliny doniczkowe

                Przeczytaj komentowany artykuł »
                jerzy.wozniak 11.07.2005 08:48 + odpowiedz


                Znów porywający artykuł ilością pieruł i nierzetelności. Tak zwane straszenie
                przez Andzię co w mózgu tylko strach miała. Szczególnie ubawiła mnie
                difenbachia której kryształki szczawianów wbijają się w ciało. Jak widać nie
                odróżniamy już nawet błon śluzowych od skóry. Czyli redaktorki powinny
                spróbować chodzić na języku, wtedy może do łepetyn dojdzie.
                Tak na marginesie takie artykuły to tak zwane zabijanie dziur, gdyż tylko kilka
                roślin uprawianych w doniczkach jest istotnie niebezpieczne dla zdrowia. Reszta
                to jak większość roślin posiada w swym soku jakieś substancje które odstraszają
                roślinożerców od ich zeżarcia jak tylko podrosną na tyle, że staną się
                interesującym obiektem. Idąc dalej to mam w swej kolekcji takie rośliny które
                paraliżują człowieka po około 10 minutach jak ich sok dostanie się do krwi i te
                są rzeczywiście niebezpieczne (ale o takich roślinach nie maja pojęcia w
                pismach a ich zdjęć [co równie ważne] nie ma Słomczyński więc o nich się nie
                pisze) inne, czyli większość uprawianych w doniczkach, po prostu się bronią. W
                pięknej książce o roślinach niebezpiecznych uprawianych w domu nie znajdziecie
                większości opisanych w artykule roślin, dlatego, że jakby się tak uprzeć to 90%
                tego co rośnie na parapecie jest mniej lub więcej trująca, co w świecie roślin
                jest normalne! Szkoda tylko że nierzetelność i chęć pogoni za zyskiem
                przesłania oczy tym co piszą takie artykuły oraz sprawia, że wiele roślin jest
                nie uprawianych tylko dlatego, że powszechnie uważa się że trują, jak to ma
                miejsce z cytowaną wyżej difenbachią. Teraz o niej krążą już legendy jak jest
                niebezpieczna! Ale nikt nie napisze o tym, że glochidy opuncji microdasys
                powodują stany zapalne płuc, uszkadzając pęcherzyki. To właśnie z tego powodu
                inwazja opuncji (nie tego gatunku) w Australii miała tak straszne skutki. Owce
                i bydło zapadły na choroby płuc wdychają powietrze pełne glochidów. (O tym nie
                przeczytacie bo większość nawet nie wie jakie to były gatunki opuncji i jakie
                rozmiary miała ta plaga!) Wniosek końcowy to taki, że jeśli o czyś piszemy to
                nad tym myślimy, rośliny doniczkowe są uprawiane nie po to aby je konsumować
                lecz w celach dekoracyjnych. Należy wiec pisać o tym jak uchronić dzieci lub
                alergików przed kontraktem z niektórymi z nich i jakich nie trzymać tam gdzie
                oni przebywają.
                Po za tym ciekawy jestem kto wpieprza na moje forum te karciny, kiedyś te same
                redaktorki wstawiały na to forum ośmieszające mnie materiały co by wywalić
                forum, a mnie udupić, nieco później wychodziły swe krótkie nogi aby to forum mi
                zabrać, następnie zlikwidowali wykonanego moimi łapskami Ogrodnika jedyną
                profesjonalną stronę ogrodniczą w Polsce, a może i nie tylko, zamiast jak
                nakazuje logika pociągnąć już gotowca dalej – informacje o tych zabiegach Marta
                Sikora. Teraz ktoś podczepia te stroniczki – czyżby z nadzieją ze sprzedaż
                zacznie przynosić zyski? Proponuję więc, aby sami stworzyli nowe forum i tam
                mogą je zapełnić w całości artykułami o podobnej sensacyjnej i nielogicznej
                treści.
                Jerzy Woźniak
                • 23.07.05, 00:52
                  I dobrze Haniu ,że wkleiłaś ten artykuł.Bo z tego co ja wkleiłam, wynika,
                  że musiałabym z domu wywalić połowę kwiatów...Bo są trujące.Są na niektóre
                  alergie, nasilają astnę (pelargonia,moją babcię ).Ale czy ktoś słyszał o
                  fakcie,że ktoś zjadł hodowany w domu kwiat i zmarł...Ja nie słyszałam...Choć w
                  domu było i jest małe dziecko, kwiaty wielkie w tym difenbachie dwie, wielkie
                  stoją na podłodze i wszyscy mają się dobrze.Dziecko od małego nauczone,że od
                  kwiatów jest babcia,nie ciągnie za liście ,bo kwiatuszek "płacze, bo go boli".
                  Żyjemy więc w zgodzie z "trucicielami", które upiększają nam mieszkanie.Kwiaty
                  doniczkowe w domu dodają mu "życia".Dziwnie się czuję w domach, gdzie jest ich
                  brak..Czuję się wtedy jak na pustyni...
                  • 23.07.05, 08:47
                    Jak zawsze w niczym nie mozna przesadzać. A robić na ty pieniądze i nabijać
                    naiwnych , to brzydko......
                    Moje pelargonie są niesamowite, pewnie dlatego, że nie ma upałów
                    --
                    _____________________________________________________
                    Wszystkie kobiety są młode, ale niektóre są młodszewink
                    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=23923
                    • 11.08.05, 00:25
                      Kwiatki, "zabójcy" , ciekawy link i kwiatki...
                      serwisy.gazeta.pl/czasopisma/2079469,42454,2826316.html?x=0
                      • 11.08.05, 00:34
                        dziękuję za link, ten na 3 zdjęciu ostatnio widziałam w sklepie, ale był dosyć
                        drogi, a muszę kupować takie bardzo mało wymagające, bo u mnie nie rosną za
                        dobrze.
                      • 15.09.05, 12:32
                        Teraz wiem dlaczego chodzę wiecznie 'struty'.Pewnie we śnie żuję liście
                        Difenbahii ,,,,ogryzam korę z Chinskiej róży i te Pelargonie balkonowe strach
                        się bać (wink)))))))))))
                        Wojciech mierzący Difenbahię 2,20 m (smile))))
                        --
                        "Dla każdego świeci jakieś słońce" (gdzieś w necie wyczytane)
                      • 10.01.06, 09:25
                        jaka zrobil mi kwiatek ..listopadek zwany,,REginka mi tak powiedziala...
                        ze tak nazywa przepiekny Natlusiu kwiatek ,,w gawiarence chyba postawila przed
                        swietam..
                        otoz mi zakwitl w Nowy rok
                        ale ,,16 gr odjezdzalam z domu mial 4 paczki..wrocilam 26 gr mial tylko 1!!!!!
                        i ten jeden tak mi uradowal zycie bo rano po Sylestrze ..zakwitl jenym cudnym
                        kwieciem,,przeslicznym.....znow bede 4 l czekac? czy moze zrobi mi
                        niespodzianke??? tak sadze..ze tak ,,wczesniej i bedzie mial duuuzo paczkow i
                        wszystkie zakwitna....WAM beda one kwitly i mismile),,ja juz go podszfrycuje,,ja
                        mu dam wszyskie odzyweczki jakie bedzie chcialsmile
                        • 10.01.06, 19:27
                          Tofiko - jeżeli ten Twój kwiatek jest taki, jak pokazała Maladanka na zdjęciu (zwróć uwagę na jego części zielone, bo kwiaty mogą być różnych kolorów), to on jest bardzo wrażliwy na przestawianie i obracanie doniczki - reaguje zrzucaniem pąków! To pewnie Zygokaktus, epifit (czyli rosnący w swojej ojczyźnie jak nasza jemioła), ma wilgotne powietrze i na ogół bez bezpośredniego dostępu słońca.
                          • 10.01.06, 20:16
                            Tak mają kwiecie od ciemnobordowego do bladoróżowego. Nie znoszą przestawiania,
                            obracania, zbytniego podlewania, zwłaszcza gdy pojawiają się pączki kwiatowe.
                            Tracą je bezpowrotnie. Natla też ma taki kwiatek, gdzieś wklejała jego zdjęcie,
                            stoi chyba w przedpokoju i zakwitł w listopadzie. Nie znam łacińskiej nazwy, u
                            nas zwany jest "listopadkiem", bo zawsze kwitnie na przełomie listopada i
                            grudnia. Lubi wilgotne powietrze, teraz niedawno zauważyłam.
                            Ale po przeprowadzce, gdy miał pąki, wszystkie pogubił i już od 3 lat nie
                            wypuścił żadnego. Został pocięty, korzenie stare wyrzuciłam, kilka odłamów
                            gałązek zostawiłam (takie rozgałęzienia), stoją w wodzie, już puściły
                            korzonki.Posadzę więc jeszcze raz.
                            Może tym razem odwdzięczy się i zakwitnie ???
                            --
                            _____________________________________________________
                            ~~ Los jest ślepy, ale trafia bez pudła...~~
                            forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=23923
    • 15.08.05, 18:56
      A czy wiecie, że w Polsce rośnie dzika kuzynka datury? Można ją spotkac na polach i łąkach. Nazywa się - bieluń dziędzieżawa. Ma białe kwiaty, znacznie drobniejsze od odmiany hodowlanej, ale jak na roślinę polną - okazałe. Ogromne liście, sporo większe od kwiatów. To jedna z bardziej trujących naszych dzikich roślin. W dawnych, mrocznych latach, używano jej do sporządzania tujących napojów. Skutecznie trujących.
      • 15.08.05, 19:29
        Znamy, znamy, w 2001 i 2002 miałam je w ogrodzie. Roślina jednoroczna z owocami
        w kształcie kasztanów.
        • 15.08.05, 21:40
          U nas w żywopłocie na środku osiedla rośnie, a co macie kogoś do otrucia?
          --
          Dan-ka
          • 15.08.05, 22:06
            Gdybym sie uparła, to może by się i ktoś znalazł, ale odpuszczę!
            • 15.08.05, 23:15
              Haniu, wyrzuć te negatywne emocje z siebie, nie warto ich pielęgnować.
              • 15.08.05, 23:46
                Niczego nie pielęgnuję. No przecież napisałam, że odpuszczę!!!, a i kandydatów - to jak się uprę!
                Gotowych nie mam!
                • 16.08.05, 10:53
                  o jakiej roslince mowa??
                  nieznam tego...moze macie gdzies jakiegos linka,
                  nie to,ze mam kogos na oku do otruciawink)
                  ale pytam z czystej ciekawoscismile)
                  • 16.08.05, 21:05
                    Bieluń lub datuna (datura). Poniżej linki do hodowlanej datury
                    00kwiaty.w.interia.pl/bielun.htm i
                    www.a0kwiaty.friko.pl/bielun/page1.htm
                    Bieluń dziędzierzawa - Wikipedia
                    Bieluń dziędzierzawa (łac. Datura stramonium), inne nazwy - cygańskie ziele,
                    dendura, durna rzepa - roślina jednoroczna, silnie trujący chwast (wszystkie ...
                    pl.wikipedia.org/wiki/Bieluń_dziędzierzawa - 10k - niestety ta strona, znaleziona w Google nie otwiera się, więc bez zdjęcia.

                    a tu ze zdjęciem:
                    www.atlas-roslin.pl/gatunki/Datura_stramonium.htm
                  • 16.08.05, 21:12
                    Ponieważ roślina ciekawa (moim zdaniem) pozwolę sobie wkleic opis z innej jeszcze strony, do której link też podaję:
                    www.coffeshop.pl/datura.html
                    Nazwa łacinska: Datura stramonium
                    Synonim: Datura spinosa
                    Inne nazwy: cygańskie ziele, dendera, durna rzepa, bieluń dziędzierzawa, devil's trumpet
                    Rodzina: Solanaceae

                    Opis botaniczny:
                    Jest to jednoroczna roślina ruderalna dorastająca do 1m wysokości. Łodyga naga, rozgałęziona. Liście jajowate, zaostrzone o nierównomiernym brzegu zatokowo wrębnym. Kwiaty krótkoszypułkowe w kątach liści lub na szczycie, wzniesione do góry (inaczej niż u innych przedstawicieli tej rodziny). Korona bardzo duża, lejkowato rozszerzona, biała lub fioletowa. Kwitnie od lipca do sierpnia. Owocem jest kolczasta torebka podobna do kasztanu. Liście zawierają od 0,1-0,6% alkaloidów (w nasionach jest ich o wiele więcej) tropanowych (hioscyjamina, atropina, skopolamina, apoatropina, beladonina), ponadto garbniki i flawonoidy.

                    Opis historczny:
                    Bieluń dziędzierzawa była od dawna stosowana jako roślina lecznicza i obrzędowa. Po raz pierwszy opisał go w 1561r. Gasner jako Solanum furiosum. Roślina była niejednokrotnie narzędziem zbrodni, służyła do wyrobu "maści czarownic" przyrządzanych ze smalcu i różnych części rośliny. We wsch. Europie i Azji lek ludowy a od XVIII w. gatunek farmakopealny. W sanskrycie bieluń nazywa się "unmata" (boskie odurzenie) jej kwiaty są świętą rośliną Sziwy. Tugowie, czciciele bogini Kali - sekta żyjąca z rozbojów - dodawała roztarte nasiona do potraw podawanych ofiarom swoich zbrodni w zastępstwie przyprawy curry. Bielunia używano często aby przełamać "wstydliwość kobiecą", w tekście z XVIIw. czytamy: "Z niewiastami można sobie dobrze użyć za pomocą tego środka, i wiele, a nawet prawie wszystko na nich wymóc". U Azteków bieluń nazywany był "toloatzin". Dziś znamy kilkadziesiąt gatunków tego rodzaju (inoxia,metel,quadrifolia i in.) i innych mu pokrewnych egzotycznych wielkokwiatowych (jak np. rodzaj Brugmansia). Większość z nich także nadaje się do intoksykacji jednak niektóre ze względu na niekorzystny stosunek atropina:skopolamina mogą doprowadzić do porażenia OUN (skopolamina jest bardziej zdradliwa). Alkaloidy tropanowe mają działanie prasympatykolityczne, rozszerzają źrenicę oka, hamują wydzielanie śliny, potu, soku żołądkowego, działają rozkurczająco, rozszerzają oskrzela. Skopolamina wykazuje ponadto działanie depresyjne na czynności wegetatywne i psychomotoryczny mózgu. Leki otrzymane z bielunia stosowane są w stanach skurczowych przewodu pokarmowego, kolce jelitowej, żółciowej i nerkowej. Liście stosowane są jako środek przeciwastmatyczny. Roślina ma także zastosowanie w homeopatii. Uwaga: wszystkie części rosliny są śmiertelnie trujące
          • 16.08.05, 21:18
            To może usuń ją z żywopłotu. Zobacz co znalazłam:

            Trąba anioła. Uwaga: bieluń!

            Najpierw Basia nazbierała liści bielunia. Zrobiła to wieczorem, w okresie, gdy przynajmniej od tygodnia nie padał deszcz i gdy bieluń nie wydał jeszcze owoców. Czemu? Bo tak radzili znajomi…

            Potem przez kilka dni suszyła liście w ciemnym pomieszczeniu. Przez ten czas odstawiła wszelkie używki: alkohol, marihuanę, kawę. Chciała oczyścić organizm. Gdy liście stały się zupełnie suche zalała je wrzątkiem tak jak zwykłą herbatę. Przykryła ją na kilka minut, żeby się dobrze zaparzyła. Herbata miała wstrętny smak, więc Basia dodała trochę miodu. Wypiła jakieś dwie trzecie szklanki. I to wszystko, co udało jej się zapamiętać z tego wieczoru.
            Sztuczna paranoja
            Pierwszą oznaką było chyba to, że miałam kłopoty z ostrością widzenia – pisze Basia w swoim internetowym blogu. Po godzinie przestała reagować na pytania. Za to bezbłędnie podyktowała swojemu koledze przepis na brazylijskie ciasteczka piwne. Ale mówiła niewyraźnie, a wzrok miała utkwiony w ścianie. W pewnym momencie zaczęła krzyczeć do kogoś nieistniejącego, że znowu nie zmył naczyń. Później poczuła, że coś ciągnie ją, aby wyjść z domu. Zaczęła się strasznie bać, w życiu tak się nie bała. A w głowie tylko jedna myśl: „uciec za wszelką cenę, bo inaczej umrę”.
            Żeby zatrzymać Basię w domu, kumpel włączył jej jakiś program w TV o uprawianiu ogródków, ale ona wcale nie widziała tych ogródków. Widziała (a raczej zdawało się jej, że widzi) w telewizji swoją przyszłość: obronę magisterki, wyjazd zagranicę itp. Gdy w końcu wyszła z domu przeżyła wizję, że łazi po kamieniołomach. Przez półtorej godziny chodziła wokół okrągłego skweru i rozmawiała z nieistniejącą osobą m.in. o aborygenach. Potem paliła nieistniejące papierosy i przeglądała nieistniejące książki. Wszystko przy ciągłych zmianach nastroju. Od panicznego strachu do euforii.
            Tanie ćpanie
            - To typowe objawy po zażyciu bielunia – tłumaczy Ryszard Częstochowski, szef bydgoskiego MONAR-u. – Bieluń zawiera atropinę i skopolaminę, które są wykorzystywane w medycynie jako środki rozkurczowe lub poszerzające naczynia krwionośne. Ale w nadmiernej ilości powodują halucynacje. Młodych to kręci. Ale niewielu z nich wie, że w efekcie mogą wylądować na OIOM-ie i po prostu umrzeć.
            Fakty mówią same za siebie.
            Sierpień 2002, Tomaszów Lubelski. Trzech chłopców w wieku 12-16 lat ląduje w szpitalu po zjedzeniu nasion bielunia. To samo w listopadzie w Mrągowie. Pięciu prawie nieprzytomnych nastolatków trafia na OIOM.
            Październik 2003, Bydgoszcz. 13-letni Łukasz L. zostaje znaleziony na jednym z podwórek koło Zbożowego Rynku. Diagnoza: zatrucie bieluniem. Cudem przeżył.
            Nasion nie musiał długo szukać. Roślina rosła w pobliżu szkoły. Można ją też łatwo znaleźć na działkach, w przydomowych ogródkach, na łąkach, a nawet na podwórku między blokami. – No i dzieciarnia, której nie stać na zwykłe narkotyki ma ćpanie za darmo – komentuje Częstochowski. – O tym jak zrobić wywar albo ile wziąć nasionek dowiadują się pocztą pantoflową lub zwyczajnie z internetu.
            Niekiedy zdarza się także, że bielunia mają w swojej ofercie dilerzy. Reklamują go jako bliżej nieznane indyjskie zioło i wciskają truciznę niczego nieświadomym nastolatkom. A handel bieluniem nie jest przestępstwem.
            Epilog
            Po koszmarnej nocy Basia dochodziła do siebie powoli. Na początku kolega wymieniał nazwy różnych przedmiotów znajdujących się w pokoju i kazał jej podchodzić do nich i ich dotykać. Kazał jej powiedzieć jak się nazywa i gdzie mieszka. Odpowiadała, ale nie była pewna tych odpowiedzi. Dopiero po trzech dniach odzyskała spokój.
            Ale Basia wciąż nie ma pewności czy haluny nie wrócą. Bo czasem wracają. W medycynie to się nazywa flash-back.
            - Zażywanie bielunia jest mniej więcej tak samo sensowne jak jedzenie muchomorów sromotnikowych – mówi Ryszard Częstochowski. I trudno nie przyznać mu racji.

            Notatka: Bieluń dziędzierzawa – znany też jako haszysz Targówka, trąba anioła, diabelskie ziele. Roślina spotykana w całym kraju. Wydziela nieprzyjemną woń. Kwitnie od czerwca do października. Kwiaty są białe o kształcie lejkowatym. Owocuje od sierpnia do przymrozków. Owoce są kolczaste, podobne do owoców kasztanowca. Spożycie nasion bielunia bądź wywaru z jego liści może spowodować: suchość w jamie ustnej, chwiejność chodu, duszności, oszołomienie, stany lękowe, omamy wzrokowe, pobudzenie psychoruchowe, zaczerwienienie skóry, przyspieszenie pracy serca, a w konsekwencji nawet zgon.
            Paweł Cieciura (pejotce@wp.pl)
    • 28.09.05, 10:47
      Zabawię się w donosiciela i doniosę, że mój storczyk wypuszcza pęd kwiatowy, a
      może dwa, a już myślałam że nic z niego nie będzie. Jak zakwitnie to
      zawiadomię.
      --
      Dan-ut-ka
      • 28.09.05, 11:42
        Danusiu, dopiero dziś obejrzałam, bo nie myślałam, że znajde tam zdjęcia.
        Przepiękne szczególnie zaskakujące to krowa na balkonie wśród kwiatów i ta
        dekoracja na szczycie domku ( 3 róże chyba z drewna).Dzięki.
        --
        "Człowiek ujawnia swoją osobowość w sposobie traktowania bliźnich"
        • 05.10.05, 09:54
          Haniu,dostałam doniczkę z gerberkami takimi małymi jak troche wieksze
          rumianki.Bardzo wdzięczne są i mają pączki, poradź jak je pielęgnować,żeby jak
          najdłużej były.Często kwiaty z kwiaciarni dość szybko "się psują".
          • 05.10.05, 10:32
            kiedys od Tesciowej dostalam gerbery w doniczce,
            i o dziwo ,stojac w polnocnym pokoju na stole kwitly dlugo,
            latem wystawilam na altane i zapomnialam podlac i radosc sie skonczyla,
            wyschly i musialam wyrzucic.
            • 05.10.05, 23:12
              Tesiuniu, czy jesli je wysieje na wiosne, to zdaza zakwitnac w tym samym roku?

              Czy perenny mozna przesadzac na jesieni, czy tez koniecznie czekac do wiosny?
              Wiosna moze byc opozniona, moga byc przymrozki. Uwazam ze mozna przesadzic teraz.
              • 06.10.05, 11:09
                niektore zasiane perenny nie zakwitna tego samego roku,

                a przesadzac mozesz je,nic im sie nie stanie.
          • 06.10.05, 19:19
            Danusiu, przepraszam, że dopiero teraz, ale wczoraj nawet nie otworzyłam komputera. Nigdy nie miałam gerber, ale znalazłam coś dla Ciebie na Forum Ogrody:

            Gerbera
            pieskuba 22.09.04, 21:10 zarchiwizowany
            Kupiłam dziś prześliczną, malutką gerberę, postawiłam na stole i teraz siedzę
            i myślę, czy to jest roślinka na raz i zaraz mi ją szlag trafi, czy też można
            się nią zająć tak, żeby sobie dłużej pożyła i kwitła. Wyszukiwarka nic mi na
            ten temat nie wypluwa.. Poradźcie!

            pieskuba
            --
            Kto pyton, niech błądzi.

            • Re: Gerbera
            pieskuba 22.09.04, 21:32 zarchiwizowany
            Oczywiście to doniczkowa gerbera, co nie wynika jasno z poprzednij mojej
            wypowiedzi.

            pieskuba
            --
            Kto pyton, niech błądzi.
            • Re: Gerbera
            7777777s 26.09.04, 23:26 zarchiwizowany
            wszystko o tych malutkich gerberkach można znależć w Kwietniku wrześniowym.
            Gdybyś jednak nie miała to podaję najważniejsze rzeczy:
            Ponieważ gerbery uprwaiane są w torfie, który łatwo przesycha, najlepiej od
            razu przesadzić je do większej doniczki.Gerbera potrzebuje dużo wilgoci,
            dlatego podłoże powinno być stale umiarkowanie wilgotne. Ważne też aby nie
            moczyć liści, najlepiej podlewać na podstawkę.Potrzebuje dużo światła, gdy ma
            za mało przestaje kwitnąc lub ma małe kwiaty. Dużo nawozu (bez przesady).
            Umiarkowane ciepło, optymalnie 22st. Gdy zimno nie rośnie przegrzana blaknie.
            Lodygi nie wycinamy tylko tylko wykręcamy u samej podstawy. Zimą przechowujemy
            w chłodnym miejscu, 10-15st. ograniczając podlewanie, wiosną przesadzamy do
            nowej doniczki, kępę można wtedy rozdzielić.

            Życzę powodzenia i radości z kwiatka - Hania.
            • 07.10.05, 18:50
              A ja jestem w lesie.
              Zakupione cebule tulipanow,sasanek,krokusow,zonkili,leza i czekaja.
              Tylko nie wiem na co.
              Chyba zima mnie zastanie z tymi cebulkami.
              • 07.10.05, 22:22
                No to je posiekaj i użyj do przysmaków smile albo zamarnuj ...
                --
                _____________________________________________________
                Wszystkie kobiety są młode, ale niektóre są młodszewink
                forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=23923
    • 31.10.05, 14:59
      Buuuu, mróz mi zmroził pnącza na balkonie i pół dnia zrywałam je z kratek i
      chowałam doniczki do piwnicy. Jak teraz pusto na balkonie, aż sie wychodzić nie
      chce. Chyba sobie iglaste gałązki pozatykam na kratach, albo chociaż machoń
      --
      Dan-ut-ka
      • 31.10.05, 15:05
        miało być mahoń
        --
        Dan-ut-ka
    • 31.10.05, 21:43
      tyle ich i takie kolorowe i piekne,
      kupilam sobie mala doniczke drobniutkich
      bordowych ladnie wygladaja na lawie smile
      • 01.11.05, 04:39
        Malwino
        a nie lepiej to wsadzic chryzantemy
        do krysztalowego wazonu i postawic
        na fortepianie...??

        A mnie zakwitla pelagronia w ogrodku. Zwalczylem
        slimaki i jakos sie uchowala. Teraz kwitnie na czerwono..
        • 01.11.05, 10:34
          Bardzo lubię chryzantemy, wszystkie małe ,duże ,średnie, lubię ich zapach,
          chociaż ostatnio nie wszystkie mają ten specyficzny zapach.
          --
          Dan-ut-ka
          • 05.11.05, 21:46
            Pelargonie czerwone w niebieskim wazonie
            daly mi dzisiaj duzo powodu do usmiechu.
            Co jakis czas uchylam drzwi
            i zerkam na te czerwone cudo
            wygrzewajace sie w listopadowym sloncu.

            Oby jak najdluzej te kwiatowe zjawisko
            przebywalo w moim zaczarowanym ogrodku...

            img423.imageshack.us/my.php?image=pelargonie0br.jpg
            • 05.11.05, 21:52
              Auguście masz przepiękne pelargonie. Podobają mi się bardzo pelargonie, ale
              niestety jestem na nie uczulona i moja mama może je tylko sadzić przed domem,
              chociaż jej marzeniem jest cały balkon w pelargoniach
              --
              Dan-ut-ka
              • 05.11.05, 22:06
                A moje tak wyglądają:
                img244.imageshack.us/img244/521/pelargonie12hy.png
                Przetrzymały niskie nocne temperatury. Niedługo wezmę je do pokoju i będą
                kwitły całą zimę, a na wiosne, będę miała pierwsza ukwiecony balkon wink))
                --
                _____________________________________________________
                Wszystkie kobiety są młode, ale niektóre są młodszewink
                forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=23923
                • 05.11.05, 22:18
                  Musisz w lutym odłamać ładne szczepki, włożyć w ziemię, bo z tych
                  pięknych ,które w zimie przekwitną, brzydkie badyle będą miały.
                  Hodowałam pelargonie, to wiem co piszę smile)
                  • 05.11.05, 22:22
                    ..nagle bardzo PELARGONIOWO sie zrobilo
                    Niech zyja Pelargonie!
                  • 05.11.05, 22:24
                    Ale piękne kwiaty wyhodowałaś, pelargonie uwielbiam zwłaszcza te normalne smile)
                    Zwisające zaśmiecają mój i sąsiadów balkony bo gubią listki z kwiatów, te
                    usychają całymi gronami, które usuwałam, obłamując.
                    Tylko kwiaty mają mniej odporne na deszcz. Bo w te dorodne grona kwiatów
                    dostaje się strasznie dużo wody i zawsze strząsałam po deszczach. A malutkie,
                    przekwitnięte kwiatuszki uszczypywałam, aby cieszyć oko tym wielkim kiściem
                    kwiatów jask najdłużej.
                    • 05.11.05, 22:38
                      Dwa lata z rzędu kupowałam do jednaj skrzynki zwisajace pelargonie i juz nigdy
                      więcej. Po pierwsze maja mniejsze kwiaty, po drugie słabiej kwitną, po trzecie
                      właśnie okropnie brudzą.
                      Nie te pelargonie na zdjeciu, ale w skrzynce obok, mam pelargonie po dwóch
                      zimach w domu i wiesz, że ślicznie kwitły? Powyrastały kwitnące ślicznie
                      odnogi. Ale trzeciej zimy już chyba nie dadzą rady. Zrobie szczepki jak radzisz.
                      Aha, i ja tych pelargoni wcale nie wychodowałam, one same kwitną jak szalone.smile
                      --
                      _____________________________________________________
                      Wszystkie kobiety są młode, ale niektóre są młodszewink
                      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=23923
                • 05.11.05, 22:39
                  Bardzo lubię! szczególnie te czerwone "krakowiaczki" - i tak mi się swojsko na
                  duszy zrobiło gdy po egzotycznych roslinach August pokazał pelargonię!
                  To były ukochane kwiatki mojej Mamy i staram sie teraz by miała je wokół
                  nagrobka.Ucieszyłam się,ponieważ zasadzone w maju kwitły jeszcze teraz,dobrzy
                  ludzie je podlewają
                  A w Szwajcarii to prawie kwiat narodowy - cudnie na tle drewnianych domów się
                  prezentuje.
                  img325.imageshack.us/my.php?image=eidsonpiec7yo.jpg
                  img409.imageshack.us/my.php?image=schdodkwiatki7cn.jpg
                  img69.imageshack.us/my.php?image=evokno8dr.jpg
                  • 05.11.05, 23:03
                    Haniu ! w czerwcu pisalam o kwitnącym od kilku lat stefanotisie.
                    Od miesiąca marnieje tzn dostaje żółtych lisci,ktore odpadają.
                    Kwiat łysieje....stoi w naslonecznionym miejscu zgodnie z wymogami.
                    No cóż ? może też się zestarzał ?
                    • 10.01.06, 00:45
                      img138.imageshack.us/my.php?image=kwiatkakt18yp.jpg
                      zawsze miałam same "jarzyny" - nic mi nie kwitło,tylko pelargonie na balkonie,
                      a teraz mam cudaczka slicznego!
                      • 10.01.06, 19:51
                        maladanka napisała:

                        > img138.imageshack.us/my.php?image=kwiatkakt18yp.jpg
                        > zawsze miałam same "jarzyny" - nic mi nie kwitło,tylko pelargonie na
                        balkonie,
                        > a teraz mam cudaczka slicznego!


                        naprawde sliczna ...moja gdy obsypaly ja kwiaty,szybko opadaly niezakwitnietesad(
                        a doniczka rowniez slicznasmile)
                        --
                        Gram miłości ma większą wartość niż tona luksusu.
    • 10.01.06, 19:20
      Krysiu - tak mi przykro, ale dopiero dzisiaj zauważyłam Twój post, skierowany do mnie!
      Czy Twój Stephanotis jeszcze żyje? Ja nigdy nie miałąm tego pnącza, ale szybko poszukałąm w książce: "wymaga dużo światłą, ale nie bazpośredniego nasłoniecznienia. Najgorszym w skutkach błędem w pielęgnacji tej rośliny jest zbyt wysoka temperatura zimą: dopowiednia wynosi 14-16C ... Szkodliwe też są wahania temperatury i przeciągi. ... z końcen sierpnia ograniczyć ilość wody, a w okresie spoczynku podać tylko tyle by nie zasuszyć bryły korzeniowej...Zbyt wysoka temp. zimą sprzyja występowaniu wełnowców i przędiorków ..."
      Wełnowce - w kątach (pęd a ogonek liściowy, lub rogałęzienie pędu) można zobaczyć takie maleńkie strzępki waty; przędziorki - bardzo delikatna, drobna pajęczynka.
    • 08.03.06, 14:49
      Hej, hej!
      Zbliża się wiosna! Pora pomyśleć o przesadzaniu naszych roślinek!
      Ja już znoszę do domu różne worki z ziemią. Kupiłam już ziemię do paproci, uniwersalną, torf kwaśny, a nawet coś co wygląda jak czanoziem, ale na torbie napisane: "obornik"- stosować w proporcji 1:10. Mam nadzieję, że to ziemia zmieszana z obornikiem, a nie jakieś oszukaństwo. Przyda się do roślin, które lubią ziemię gliniastą - bo skąd ją brać?, a tak do starej ziemii dodam trochę nowej i trochę tego obornika i zobaczę jak będzie w niej roślinkom.
      Trafiłam też na żel - wg opisu na opakowaniu, ma zatrzymywać wodę w glebie. Czy ktoś tego już używał? Chciałabym użyć go do doniczek na cmentarz. Czy to pomoże, w razie upałów i suszy, zachować roślinki w dobrym stanie? W domu, gdy taka konieczność, podlewam i dwa razy dziennie, na cmentarzu to nierealne.
      • 08.03.06, 15:21
        Juz od kilku dni czuje wiosne i myśle o kwiatkach. Na razie zakupiłam
        ukorzeniacz, bo chcę poobcinać pelargonie zeszłoroczne i spróbować je
        reanimować. Doły też zostawię i zobacze. Masz jakieś rady?
        --
        _____________________________________________________________
        Myślisz, że możesz wszystko? Trzaśnij obrotowymi drzwiami!!wink
        • 08.03.06, 16:21
          Zapomniałam Wam przedstawić tę roślinkę, a jest ciekawa, gdyż kwitnie całą zimę
          i to nawet na balkonie przy małych mrozach. Potrzebuje bardzo dużo wody, o czym
          nie zawsze pamiętałam i co uwidacznia się na 3 zdjęciu. Mam obiecany jeszcze z
          liliowymi kwiatami. Innych kolorów podobno nie ma.
          img474.imageshack.us/img474/4172/ciemiernik12fm.png
          img86.imageshack.us/img86/2199/ciemiernik6ud.png
          img86.imageshack.us/img86/613/ciemiernil26gf.png
          --
          _____________________________________________________________
          Myślisz, że możesz wszystko? Trzaśnij obrotowymi drzwiami!!wink
          • 08.03.06, 17:08
            Ciekawa roślinka. I kwitnie całą zimę? Tylko na balkonie, czy też
            wytrzymuje ciepłe, domowe, temperatury? Lubię kwiatki kwitnące zimą!
            Ciemiernik - muszę się rozejrzeć!
            O pelargoniach wiem niewiele, nigdy ich nie miałam (brak balkonu, a zimą
            w mieszkaniu za ciepło), ale zuważyłam na forum wielu miłośników tego kwiatka
            z Augustem na czele! Z pewnością udzielą dobrych rad!
            A teraz muszę wyjść, bo mnie Figa molestuje. Ma pierwszą cieczkę. Dorasta.
            • 08.03.06, 18:27
              To uważaj żebyś babcią nie została wink)))
              _____________________________________________________________
              Myślisz, że możesz wszystko? Trzaśnij obrotowymi drzwiami!!wink
              • 08.03.06, 19:03
                Staram się jak mogę!
                • 12.06.06, 07:33
                  Ma bardzo dekoracyjne listki, a poza tym może wspaniale rosnać w cieniu.Nie
                  lubi słońca.
                  Oto moja fitonia:

                  img124.imageshack.us/img124/769/fitonia16ra.jpg
                  img161.imageshack.us/img161/1474/fitonia29ni.jpg
                  --
                  "Człowiek ujawnia swoją osobowość w sposobie traktowania bliźnich"
                  • 12.06.06, 08:05
                    Fajna nazwa,jak imię damy smile a 5+ za fotkę - ładna ostrość.
                    • 12.06.06, 10:26
                      Przy okazji-powiedzcie,jak dbac o fuksje.Mam trzy takowe na balkonie-a wszyscy
                      mnie strasza,ze sa bardzo kaprysne>no wiec mowie im(fuksjom) ciagle,zeby sie
                      trzymaly ladnie,ale nie wiem,czy to wystarczy.To znaczy podlewam oczywiscie tez.
                      Czy cos im dodawac?Do tej pory trzymalam sie pelargonii,ktore sa dosc
                      niezawodne.
                      • 12.06.06, 12:14
                        Piękna to Twoja fitonia Wiktorio,a ja przywiozłam z urlopu nowy krzew,córka
                        kupiła mi na allegro,nazywa się to..to''Lagerstroemia Indica''język można
                        złamać,były takie malusie...dzisiaj mają po jakieś 7cm,i muszę je przesadzić do
                        większej doniczki,jast to podobno najdłużej kwitnący krzew na świeci,szybko sie
                        rozrasta,bedzie stał u mnie na balkonie a jak /zrobi/się z tego drzewo podaruję
                        znajomej która ma dzialkę.Tutaj moje małe roślinki.
                        img61.imageshack.us/my.php?image=urosy4og.jpg
                        • 15.11.06, 12:22
                          listopadek ma już spore pączki - tylko patrzec jak będzie w pełnej krasie!
                          Acha,nie wiem czemu ziemia w doniczkach pokryła mi sie jakby pleśnią. Czy to
                          może być cos nie tak z ziemią, która dosypałam?
                          Bo chyba nie woda - podlewam odstaną kranówą
    • 09.03.07, 13:41
      przelecialam tytuly watkow nie znalazlam,
      moze gdzies w glebi jest, ale licze na Wasza uprzejmoscsmile
      dostalam piekny kwiat, troche juz poczytalam
      jak ja pielegnowac ale moze macie takie swoje
      sposoby zeby co roku ogladac to cudo
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.