Dodaj do ulubionych

Codzienna samokrytyka "tycich klubowiczów"

    • tofika Re: Codzienna samokrytyka "tycich klubowiczów" 04.08.06, 13:38
      Dzis musze sie pochwalic, zachowalam pol dnia, jak przystalo ,na
      przestrzegajaca zasady od nocnych zobowiazan,
      jedzonko , skromniutkie, cw doskonale , przed diagnostyka samocho,
      uparlam pomoc umyc autko , i bez zadnyh oszczednosci,, schylanie , prace myjece
      wewnetrzna ,to wiele kalorii zuzywaja...smile
      --moja watrobka ,tak jakby grzecznie ulozonasmile
      Musialam to nabazgrolic, .. musialam ,komu powiem jak nie WAM?
          • natla Re: Codzienna samokrytyka "tycich klubowiczów" 05.08.06, 23:04
            No wiec nie jest źle, choć do ideału brak mi jeszcze silnej woli.
            Kawa, jajecznica z 1 jajka, pieczona papryka, pół ziemniaka, 3 plasterki
            szynki, pół bułki, 10 cm smażonej kiełbasy. Za mało wody. Steper, również za
            mało.
            --
            _____________________________________________________________
            Myślisz, że możesz wszystko? Trzaśnij obrotowymi drzwiami!!wink
                • e-baba Dieta dla poszczególnych grup krwi 07.08.06, 21:53
                  Ponieważ dzisiaj jest poniedziałek, od którego co poniektóre miały coś tam
                  zaczynać - spieszę z dobrą wieścią:

                  "Nie musisz liczyć kalorii, możesz też jeść do syta. Podobno wśród zwolenników
                  tej diety jest wiele sławnych osób, m.in. Jolanta Kwaśniewska. Czy jednak ten
                  styl odżywiania jest zdrowy? Entuzjaści twierdzą, że nawet bardzo. Przy okazji
                  można schudnąć 5–6 kg i uodpornić się na stresy (...)".

                  Brzmi obiecująco, prawda? Więc co szkodzi spóbować?

                  Specjalne zalecenia dietetyczne dla posiadaczek poszczególnych grup krwi:
                  www.przyjaciolka.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=221&Itemid=41
                  • natla Samokrytyka. 08.08.06, 00:03
                    Wczoraj nieźle, dziś okazjonalna dezercja. Chyba zaczne liczyć kalorie. Jednak
                    nigsy mi to nie wychodziło, bo jak przeliczyć małą kanapke z.....szynką np.?
                    --
                    _____________________________________________________________
                    Myślisz, że możesz wszystko? Trzaśnij obrotowymi drzwiami!!wink
                    • bar_nata Re: Samokrytyka. 08.08.06, 08:35
                      Ja tylko tak szybciutko do wczorajszego dnia.....
                      2 małe kromeczki chlebka ciemnego chudziutka wędlinka 2 pomidorki
                      1/2 talerza rosołku, pyzy szt. 4, indyk duszony surówka z pomidora, papryki,
                      ogórka i cebuli
                      wieczorem 2 kawałki chrupkiego pieczywa serek żółty (nie mogę sobie odpuścić bo
                      bardzo lubię) papryczka. popijałam kawusię czarną i zieloną herbatkę i
                      mineralną wodę.
                      Zastanawiam się nad wizytą u dietetyka.
                      Pozdrawiam wszystkie "Tycie"........i nie tylkosmile)
                      • tesunia Re: Samokrytyka. 08.08.06, 09:10
                        no qurcze,czytam Wasze meny i niektore jedza podobnie malo jak ja i musza
                        walczyc z kaloriami?,
                        dziwne,ja nieraz w nocy wstaje i kromeczke sobie pozeram /wieczorem cos
                        slodkiego zawsze w bzusio wlozewinki jakos przytyc nie moge ,a tak bym chciala,
                        moi znajomi twierdza,ze ekonomiczniej mnie zywic ,jak ubieracwink)))))

                        zycze powodzenia w liczeniu kalorii.
                        --
                        Gram miłości ma większą wartość niż tona luksusu.
                        • natla Re: Samokrytyka. 08.08.06, 09:30
                          Tesunia, nie wkurzaj mnie....wink)
                          --
                          _____________________________________________________________
                          Myślisz, że możesz wszystko? Trzaśnij obrotowymi drzwiami!!wink
                          • tesunia Re: Samokrytyka. 08.08.06, 09:34
                            no co?? natlusiu,
                            naprawde ,wydaje mi sie ,ze duzo zre a waga stoi w miejscu,
                            ale Cie pociesze,za niedlugo jade do Mamy a tam zawsze przytyje ze 2 kg,ale
                            bede szczesliwa,beda wreszcie cisuszki lezec na mnie,jak nalezysmile)
                            --
                            Gram miłości ma większą wartość niż tona luksusu.
                            • dankarol Re: Samokrytyka. 08.08.06, 09:59
                              wypiszę sobie wołami i powieszę na szafce w kuchni co wolno, a co nie wolno
                              jeść. Tylko jak zrezygnować z ulubionego pleśniowego sera i pomidorków.
                              --
                              załóżmy, że dziś spotka nas coś miłego
                              • ira.mak Re: Samokrytyka. 08.08.06, 18:20
                                ja tam nie wiem-niektórzy to potrafią sobie odmówić tego czy owego a mnie nie
                                wychodzi...Od pół roku nie palę, przybyło mi 6 kg,wszystko ciasne,miałam
                                ostatnio duuużo stresu iani grama.A całe życie niemal cienia nie rzucałam.Po
                                40-tce zaczęło mnie być więcej.Siostra schudła stosując dietę optymalnych ale ja
                                tak lubię dobre pieczywko,a tam niemal same tłustości bez
                                chlebka,ziemniaczków,jarzynek...W końcu modelką chyba już nie zostanę,tylko mój
                                biedny kręgosłup nie bardzo te kg wytrzymuje.Poradżcie coś,może ktoś ma sposób
                                na słabą wolę?
                                • natla Re: Samokrytyka. 08.08.06, 18:46
                                  Po kolei.
                                  Tesunia, Ty się lepiej tutaj nie odzywaj, bo nie ręczę za siebie....wink))
                                  Danuska, Ty przecież też bliźniak i te pomidory.......ja mogę tylko pomidory
                                  i nic więcej....no prawie. Taka sałatka z pomidorów, wymieszana z cebulą,
                                  szyneczką i odrobina majonezu. Na tym mogłabym robić dietę na okrągło. A tu
                                  wychodzi, że szlaban na pomidory......to jest niesprawiedliwe.
                                  Irenko, gdyby nie ta słaba wola, to nas by na tym wątku nie było.....smile
                                  Trzeba koniecznie jakiś kontakt przekręcić w.....mózgu i mieć doping.
                                  Prawie od tygodnia jestem nastawiona na nieżarcie, ale jeszcze mi to do końca
                                  nie wychodzi. Przed chwila weszłam na wagę i......poleciałam po kanapke
                                  z szynkową kiełbasą....efekt wagowego stresu. Postanowiłam więc ważyć się co 2
                                  tygodnie, nie częściej.
                                  Najgorsze to to, że okropnie ciągnie mnie do padliny i pomidorów. A to
                                  przecież najbardziej zakazane. Powinnam królikom odebrać trawę, ale.....co to
                                  za życie.

                                  --
                                  _____________________________________________________________
                                  Myślisz, że możesz wszystko? Trzaśnij obrotowymi drzwiami!!wink
                                  • regine Re: Samokrytyka. 08.08.06, 20:51
                                    Nie krytykuję się, nie muszę. Muszę załatwić krawcową co mi wszystkie ciuchy
                                    pozwęża. Żrem, już nie jem i efek odwrotny, wszystko jedzenie gdzieś "ucieka",
                                    zamiast się odkładać w sadełko. Kurczę blade, nawet ciast i czekoladek nie
                                    żałuję sobie. Więc nie mam co się krytykować. A pomidory zjadam w ilościach
                                    zastraszających. Serduszko lepiej pracuje po takich ilościach potasu smile
                                    --
                                    -----------------------------------------------------
                                    ~~Gdy nie masz nic do ofiarowania, ofiaruj uśmiech ~~
                                      • del.wa.57 Re: Wielka samokrytyka.! 10.08.06, 10:47
                                        Dalej dziewczyny,pisac i to zaraz ile /grzechow/popełniłyściesmile))))
                                        Ja tutaj kibic,krytykować siebie nie będę ani,zadnej z Was,podglądać tylko będę
                                        od czasu do czasu jak idzie Wam odchudzanie.
                                        Powodzeniasmile)))
                                        • natla Re: Wielka samokrytyka.! 10.08.06, 12:08
                                          Mania, nie przejmuj się....zacznij od jutrą, bo piątek, to dobry początek wink)
                                          Ja ciągle robie wstęp do właściwego "wzięcia się do siebie". Dziś mam jeszcze
                                          urodzinowych gości, więc dobre żarełko robię i pewnie nie wytrzymam. Od jutra
                                          pełny szlaban. Już zrobiłam odpowiednie zakupy czyli prawie nic, pod wrunkiem,
                                          ze goście zjedzą wszystko co przygoruję.
                                          Ale tak ogólnie poza wczorajszym dniem, to 1200 cal nie przekraczam (pi razy
                                          oko wink)
                                          --
                                          _____________________________________________________________
                                          Myślisz, że możesz wszystko? Trzaśnij obrotowymi drzwiami!!wink
                                          • grazyna10 Re: Wielka samokrytyka.! 10.08.06, 12:22
                                            Powinnam sie dolaczyc do was. Wczoraj wygrzebalam wage i troche mi przykro sie
                                            zrobilo. Ale jade do Polski na jakis miesiac wiec wszelkie proby odchudzenia
                                            sie moge sobie darowac. Pierozki w roznych wersjach, ciasta domowe i inne
                                            rarytasy ktorymi mam zamiar sie obzerac bo tu ich nie mam. Zostawie odchudzanie
                                            na potem. Ale wam wszystkim tyciunim zycze sukcesow.

                                            ********
                                            Aby byc skromnym trzeba miec z czego.
                                            ********
                                          • kasia573 Re: Wielka samokrytyka.! 11.08.06, 00:21
                                            Teraz to muszę się chyba podłączyć! Od roku myślę o odchudzaniu. Przed
                                            wakacjami samo mi się schudło. A teraz widzę, że przytyłam! Jadę jeszcze
                                            do przyjaciół, więc na razie muszę korzystać z poczęstunków. Najbardziej realny
                                            termin rozpoczęcia realizacji marzeń o szczupłej sylwetce to 1 września... W
                                            zeszłym roku też były takie plany...
      • natla Re: Powakacyjny bilans 20.08.06, 16:33
        Kaśka, bój się Boga....to tu herezja......wink)
        Ja się w miare trzymam. Naprawde zaczęłam jeść, porzucjąc żarcie smile
        Najważniejsze, ze z żołądka zrobił się skurczybyk.
        --
        _____________________________________________________________
        Myślisz, że możesz wszystko? Trzaśnij obrotowymi drzwiami!!wink
        • krista57 Re: Powakacyjny bilans 21.08.06, 09:15
          Kasia,powiem tylko Hi!hi!hi!
          Z pracy człowiek sie zawsze spieszy do domu bo jest coś do zrobieniasmile))
          Co to za życie bez czegos słodkiego na "poobiedzie" lub do kawysmile))
          Aerobik? tam chodzą same chude zresztą sama sobaczysz.

          Sorry za pesymizm.
          • kasia573 Re: Powakacyjny bilans 21.08.06, 09:23
            Kristo, mam ten luksus, że mogę wracać. Tak już było przed wakacjami. Dojazdy
            też trwają. Ze słodyczy nie zrezygnuję, raz dziennie spożywam przez całe życie.
            Ostatnio jednak w innych miastach jadłam to, czego nie ma w Czwie. Pani, u
            której się dowiadywałam na aerobik chodzi także, a nie wygląda na szczuplutką.
            Jeśli nie schudnę (choć przed urlopem powroty odchudziły mnie o 2 kg, to się
            rozruszam i moja osteoporoza nie będzie się tak może panoszyć!
                  • ira.mak Re: Powakacyjny bilans 22.08.06, 21:58
                    Dziewczyny,już niedługo nie będę miała co na siebie włożyc!Mój mąż po tym
                    wypadku,operacji-wrócił do domu ze szpitala i żre!!!!! jak przedtem z talerzem
                    za nim biegałam,on cienia nie rzucał,bo nic nie jadł to teraz pichcę coś bez
                    przerwy.Wczesniej odpuszczałam sobie kolację a teraz oj ciężko.A buntu załogi
                    nie mogę ogłosić bo ta sierota nawet wode przypali i po chorobie nie mogę go
                    głodzić.Żebym miała chociaż z kim ćwiczyć-kiedyś zaczęłam na dywanie to mój pies
                    potraktował to jako zaproszenie do zabawy i było pozamiatane....A swoją drogą to
                    dobrze mieć na kogo zwalić,nie? A potem lament....
                    • jozefina33 Re: Powakacyjny bilans 22.08.06, 23:46
                      Myślałam,że jak nie będzie dzieci to nie będę pichcić i może trochę
                      schudnę .Pichcić nie pichcę ale o schudnięciu mowy nie ma.Co się nawinę przy
                      lodówce to jakoś mnie do niej ciągnie.Nie wiem co ona ma w sobie za moc.
                        • natla Re: Powakacyjny bilans 23.08.06, 21:32
                          No ja też dziś sobie odpuściłam, ale musiałam wink)
                          Kupiłam paczke pierogów z miesem "U Jędrusia". Zupełnie niezłe jak na kupne.
                          Przecież nie będe dzielic paczki na pół, bo drugie pół spleśnieje, więc
                          ugotowałam całą sad(( Właśnie przed chwila zjedliśmy ostatnie dwa. Trochę mi
                          przyciężko, więc idę powtórzyć drinka do Gawiarenki. smile
                          --
                          _____________________________________________________________
                          Myślisz, że możesz wszystko? Trzaśnij obrotowymi drzwiami!!wink
                          • takanietaka Cos we mnie... 23.08.06, 23:00
                            a ja, gdy rozsadnie kupowałam pomidory ogórki i jabłka,nagle usłyszałam swój
                            własny głos ,który zapytał czy sa moze cukierki orzechowe z Wawela (nie
                            było),były kukułki, i on, ten głos zażyczył sobie 10 deko,a jak pani ważąc
                            zapytała czy może byc troche wiecej ,to sie skwapliwie zgodził!Skoro juz wbrew
                            swojej woli je kupiłam ,to spróbowałam i niestety okazały sie byc
                            nadspodziewanie dobre!Zjadłam wszystkie natychmiast!I kto tu winien?Chyba nie
                            ja ?To on!Ten "cóś" we mnie!
                            * nigdy nic nie wiadomosmile **
                            • kasia573 Re: Cos we mnie... 23.08.06, 23:30
                              Właśnie wróciłam z kolacji na ciepło, zupełnie nie planowanej. Potem byłam na
                              dość długim spacerze. I nie mam wyrzytów sumienia. Gorzej jest przy nie
                              planowanych słodyczach.
    • tofika Re: Codzienna samokrytyka "tycich klubowiczów" 03.09.06, 18:16
      ruszylo!!!!, jejku ... 3kg , poszlo , jednak nad morzem pofyrgam km za
      wnuczatkiem jednym , a gdyby tak za trojkasmile))))))))))i ... efekt jestsmile))))jak
      sie ciesze,, za dziesiec dni nastepne ,, 3kg, choc 2 i tez bedzie bb dobrze..--
      obysmile,nie moge teraz odnowic czyli wrocic, musze cos tak konsekfentnie,,
      puk ,puk zeby nie zapeszyc... pozdrawiam , probujmy, bo,,wcale nie zartuje
      kosci mi tak bola , coraz gorzej ustawic po przebudzeniu, tragedia prawie, oj
      to nie sa zarty wcale...smile
                  • tofika Re: cos do przemyslenia..." 20.10.06, 09:00
                    """ w czasopismie ozon...wynalazlam link w nastepnym poscie...smile
                    A więc co jeść, by żyć w zgodzie z ewolucją gatunku? Nie ma jak dieta
                    myśliwych i zbieraczy epoki przedrolniczej – przekonują dietetycy z
                    uniwersytetu w Liverpoolu na łamach magazynu naukowego „Journal of
                    Nutritional and Environmental Medicine”. Potwierdzają to badania dr.
                    Staffana Lindeberga ze szwedzkiego uniwersytetu w Lund prowadzone na
                    rdzennych mieszkańcach Papui-Nowej Gwinei, których dieta jest mocno
                    zbliżona do pożywienia humanoidów. Żywią się oni owocami, rybami,
                    orzechami kokosowymi i bulwami yam. Rzadko cierpią na choroby serca czy
                    cukrzycę, tak częste wśród mieszkańców Zachodu. Dla czytelników
                    przerażonych wizją poszukiwania bulw yam w osiedlowych delikatesach mamy
                    dobrą wiadomość – uczeni doceniają też zalety diety śródziemnomorskiej.
                    Mówią, że gdyby wyrzucić z niej nasycone węglowodanami włoską pizzę czy
                    francuskie bagietki, byłoby to menu bliskie diecie optymalnej.

                      • tesunia Re: cos do przemyslenia..." 20.10.06, 10:03
                        Tofiko,
                        tez tam mam nieraz,ze zagubie linkasad(,nauczylam sie ze od razu go laduje do
                        ulubionych,a pozniej jak sie nim nacieszylam to kasuje.

                        jedno jest pewne i stwierdzone w diecie,co tu co rusz trabia,ze jedzenie
                        regularne/wyeliminowanie tluszczow zwierzecych/bialego pieczywa/wprowadzenie
                        duzo waz(rz)yw,poprawia nasze zdrowie i wage a nade wszystko zalecaja jedzenia
                        conajmniej dwa razy w tygodniu lososia,to tlusta ryba,niemniej zbawienna dla
                        naszego organizmu.
                        --
                        Gram miłości ma większą wartość niż tona luksusu.
                        • tofika Re: cos do przemyslenia..." 20.10.06, 10:48
                          Tesuniu,
                          jeszcze raz,,bo zniklo..powiedzialo ..jestes niezalogowana..
                          chyba tez bede copiuj robic..
                          a co do ulubionych >>masz racje,, masz--bede tak obsugiwac to ustrojstwo
                          nowoczesnosci...
                          hm,, napisalam ze niech sie chowaja wszystkie diety swiata,,tyci jesc to jest
                          najlepszy sposob,,
                          ale..Mowic..jak jasmile a robic swoje..to tez.. och..
                          Tesuniu, dziekujemy z wspieranie Nas..poprzez zagladanie co tu u nas slychac TY
                          Zgrabnisio... kokana... smile
                          losos, tak mi tez jest wskazany, mimo ze drogi,, i jeszcze dlaczego taki
                          slony?? wedzony? to ciutke czas od czasu sobie kupne... by podelektowac.. smile
                          • toskania8 o łososiu 21.10.06, 09:24
                            łosoś wędzony - może troche słonawy, ale to przecież przezroczyste
                            plastereczki. Można owinąć nim słupek świeżego ogórka i od razu jet inaczej.
                            A można też zrobić carpaccio. Świeżego łososia (tańszy no i nie słony) leciutko
                            podmrozić, tak, żeby był zwrty ale dawał się kroić, bardzo ostrym nożem pokroić
                            na przezroczyste plasterki, rozłożyć na talerzyku, sól, świeżo zmielony pieprz
                            i sok z cytryny albo lemonki. Toszkę odstawić, nie długo, chwilę, żeby woda z
                            niego nie zaczęła ciec.
                            Albo tatara. Czyli łososia drobno posiekać, dodać wszystkie przyprawy i
                            wymieszać.
                            Ja uwielbim, jedno i drugie.
                              • tesunia Re: o łososiu 21.10.06, 10:36
                                wiem,w kraju jest on drogi,tu cena czasami nizsza do schabu,
                                czesto kupuje do smazenia,bo taki mi najbardziej smakuje,
                                lubie tez wlasnie w tych cienkich plasterkach mozna w roznych "wariacjach" go
                                spozywac,tu robi sie taki tort chlebowy i dekoruje sie suto wlasnie tymi
                                plasterkami obsypujac suto krewetkami ,obkladajac cwiartkami cytryny,bo
                                cytrynka musi byc...mniam,mniammmmmmmmmmm.....
                                --
                                Gram miłości ma większą wartość niż tona luksusu.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka