Dodaj do ulubionych

Jak dbamy o zdrowie?

07.08.06, 15:01
Link do archiwalnego wątku:

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23923&w=25677903&a=32541546
No właśnie. Za tydzień popędzę na USG, na które czekałam chyba kilka miesięcy.
--
"Człowiek ujawnia swoją osobowość w sposobie traktowania bliźnich"
Edytor zaawansowany
  • natla 07.08.06, 15:16
    Ja sie obijam, ale mnie przyjaciółka okrutnie dusi i każe biegać po dochtorachsad
    O wałśnie....miałam zadzwonić. Jak nie zadzwonie, to znów bedę musiała
    wysłuchać przez telefon jej godzinnego kazania.
    --
    _____________________________________________________________
    Myślisz, że możesz wszystko? Trzaśnij obrotowymi drzwiami!!wink
  • wiktoria53 07.08.06, 15:23
    Dbanie o zdrowie nie kosztuje zbyt wiele...no za wyjątkiem czasu i dobrych
    chęci.Badania trzeba robić, a reszta nie zależy już od nas.
    --
    "Człowiek ujawnia swoją osobowość w sposobie traktowania bliźnich"
  • natla 07.08.06, 15:47
    No własnie ten czas i dobre chęci ludzi z którymi rozmawaim. Dzięki Tobie będę
    się mogła wykazać przed psiapsiólą.....zdobyłam nr tlefonu i nawet wykonałam
    kilka, ale przecież już po 15-tej. smile
    --
    _____________________________________________________________
    Myślisz, że możesz wszystko? Trzaśnij obrotowymi drzwiami!!wink
  • kryzar 07.08.06, 15:37
    jeść a nie żreć
    trochę się ruszać i to chyba podstawa
  • natla 07.08.06, 15:45
    100 % racji, Krystynko, ale moze sie juz zaczynać zmęczenie materiału smile
    --
    _____________________________________________________________
    Myślisz, że możesz wszystko? Trzaśnij obrotowymi drzwiami!!wink
  • muraszka1 07.08.06, 17:34
    nie dbam chyba,moje spotkania z lekarzem sa zwykle poprzez pogotowie kiedy juz
    jest powazna awaria,teraz moja druga polowa jest kontuzjowana,pewnie umre w
    biegu i tak chyba jest lepiej wink
  • regine 07.08.06, 18:11
    Ano dbam tak jak i po wpisach widzę. Idę, lub mnie wiozą, gdy całkiem robi się
    krucho. Dość mam lekarzy, chorób i lekówsad Coraz częściej odzywa się nie
    leczone systematycznie serce. Za dużo ostatnio wrażeń, potrzebuje po trzykroć
    spokoju, to po pierwsze. Chyba tak jak napisała Muraszka, padnę gdzieś na
    trasie, będzie szybko i po bólu, nie będzie czasu aby pomyśleć, że to już
    koniec.Ale to chyba dobrze...
    --
    -----------------------------------------------------
    ~~Gdy nie masz nic do ofiarowania, ofiaruj uśmiech ~~
  • annal74 07.08.06, 19:10
    Wydaje mi się( obecnie po operacji ), że to nie jest dobrze . Żzycie dano nam
    raz i trzeba je szanować i troszczyć się o stan zdrowia , wiem powiecie ,że
    brak czasu ,źle działająca służba zdrowia itd ale jak sobie pościeliesz tak się
    wyśpisz.Darowano mi zdrowie i teraz dbam o terminowe badania , bo cudnie pobyć
    jeszcze tu z Wami.
    --
    Życie to podróż
  • del.wa.57 07.08.06, 20:24
    Różnie dbamy o to nasze zdrówko,generalnie dbam o siebie,ginekolog raz w
    roku,mammografia,wlaśnie powinnam ją zrobić juz wcześnie o parę miesięcy,ale
    pójdę dopiero jak sie ochłodzi u nas w dalszym ciągu gorąco,może nie tak
    upalnie,ale gorąco,byłam rok temu na mammografi,destysta zaliczny/w kraju/jak
    bylam na urlopie,pozatym wszystko w miarę,nic mi szczególnie nie
    dokucza,kręgosłup hmmmm,jak juz pisałam trzeba nauczyc się z tym zyć.
  • natla 07.08.06, 20:58
    Ja właściwie też zdrowa jest, no prawie, bo ostatnio mi kazano do końca życia
    leczyć nadciśnienie. Jakby na tym syanęło, to moze być. Poproszę więc
    serdecznie MNIĘ NIE DENERWOWAĆ wink))))))
    --
    _____________________________________________________________
    Myślisz, że możesz wszystko? Trzaśnij obrotowymi drzwiami!!wink
  • natla 07.08.06, 20:55
    Aleście sie z Muraszką rozmarzyły....wink))
    --
    _____________________________________________________________
    Myślisz, że możesz wszystko? Trzaśnij obrotowymi drzwiami!!wink
  • tesunia 08.08.06, 09:24
    do wszystkich kontrolnych obowiazkowych badan dodac same pozytywne mysli o
    zdrowku,to polowa sukcesu w zdrowiu,
    przebywanie wsrod zyczliwych/optymistycznych ludzi,
    spedzanie wolnego czasu w cudownych miejscach....
    --
    Gram miłości ma większą wartość niż tona luksusu.
  • krista57 09.08.06, 10:08
    Dziewczyny,dbajcie o zdrowie.Najwiecej chorób dopada w wieku 50-60 lat.Jestesmy
    wlasnie w tym paskudnym wieku!
    Korzystajmy z wszelkich badań przesiewowych i profilaktycznych.
    Piszę to dlatego,poniewaz w dwóch moich organach po badaniu
    cyto-histopatologicznym wykryto i wycięto tzw gruczolaki /ADENOMA/,ktore
    są łagodnymi nowotworami. Po latach mogłyby zezłosliwiec.

  • wiktoria53 09.08.06, 10:13
    Kristo, dobrze, że trzymasz rękę na pulsie...: widzicie dziewczyny, że nie
    warto czekać z badaniami. Natlo, jak tam z rejestracją na badania? smile)
    --
    "Człowiek ujawnia swoją osobowość w sposobie traktowania bliźnich"
  • mania1119 10.08.06, 00:46
    Ja jestem zwolenniczka cięć radykalnych.Na dalsza starość to,jak tak dalej
    pojdzie, pewnie bede azurowa...
  • kasia573 10.08.06, 16:06
    Ja jestem juz ażurowa, ale wewnatrz. Ponoć nie mam już 40% kości. Nigdy żadnych
    złamań, ani problemów.Kilka lat temu w przychodni były badania za 15zł.Poszłam,
    myśląc że wyrzucam pieniądze. Wykryto osteopenię (czy jak jej tam na imię).
    Zbagatelizowałam i nic nie robiłam.Po trzech latach taka diagnoza, o jakiej
    w drugim zdaniu. Gdybym pewnych rzeczy nie kontrolowała, już by mnie tu być
    może nie było lub cierpiałabym bardzo. Zachęcam do profilaktyki. Staram się
    robić regularnie badania choć, oczywiście, chętniej doradzam je innym.
  • sagittarius954 11.08.06, 05:21

    Nieraz robienie profilaktyki bardziej boli niż sama diagnoza , wy kobiety macie
    w sobie wielke odwagi stając oko w oko z chorobą , ja jej tyle nie mam choć
    nieraz myslęsmile . Biorę to co mi los przyniesie i pewnie już tak zostanie.
  • kasia573 11.08.06, 10:01
    My chyba bardziej jesteśmy uświadomione jeśli chodzi o najbardziej zagrażające
    nam choroby w wieku...w jakim jesteśmy. Profilaktyka wg mnie to także dbanie
    o rodzinę. Przecież większość z nas jest komuś potrzebna. Jeśli o mnie chodzi,
    to już w młodości dostałam lekcję od losu.
  • ania091951 11.08.06, 16:49
    -Wlasnie odebralam wyniki badan i wykryto podwyzszony cukier norma 99 u mnie
    109 ale czuje sie dobrze nic mi nie dolega.Jutro pojde powtorzyc
    badania.Lekarz zalecil zrzucic pare kilogramow ,wiec od poniedzialku schudlam 2
    funty. Jem prawie same warzywa i czuje sie jak krolik
  • not_forever 18.06.07, 16:21
    kryzar napisała:

    > jeść a nie żreć
    > trochę się ruszać i to chyba podstawa

    Ja jeszcze dodałabym : jak najmniej przejmowania sie sprawami na ktore nie mamy
    wpływu i stresów. zauważyłam u siebie, że im więcej mam kłopotów tym gorzej się
    czuję. Staram się więc maksymalnie relaksować. Ostatnio kupiłam sobie płytę z
    muzykoterapii. Płyta nazywa się "Naturalna Relaksacja". Działa świetnie. Piękna
    i odprężająca muzyka. Mogłabym słuchać bez końca a potem i problemy wydają się
    jakieś mniejsze. Znalazłam to w internecie. dla chętnych do wypróbowania podaję
    adres. www.solitudes.pl
  • malwina52 28.09.06, 12:30
    O pożytkach z jedzenia grejpfrutów, czosnku oraz picia piwa

    serwisy.gazeta.pl/nauka/1,34148,3648002.html
    najbardziej spodobalo mi sie to co napisali o piwiesmile
    toz to cudowny napoj!!!!!!
    wiec pij piwo na zdrowie

    "Schudnąć po piwie

    Po zdrowych owocach i warzywach kolej na zdrowy napój. W kuchni
    śródziemnomorskiej jest nim na ogół czerwone wino, ale polscy i izraelscy
    naukowcy (tym razem pierwszym autorem pracy jest dr Zenon Jastrzębski z
    Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego w Warszawie) postanowili przyjrzeć się
    działaniu piwa. Piwo cieszy się raczej złą sławą, obarcza się go m.in.
    odpowiedzialnością za tycie (nie bez powodu dodatkowy tłuszcz na brzuchu
    piwosza zwany jest "mięśniem piwnym"). - Nic bardziej mylącego - twierdzi dr
    Jastrzębski. - Przyrost wagi to raczej efekt golonek, kiełbasek czy chipsów
    zjadanych przy okazji picia piwa - dodaje naukowiec. - Z naszych badań wynika,
    że piwo nie tuczy, lecz odchudza. Choć trzeba uczciwie powiedzieć, że nie
    badaliśmy pełnego piwa, ale jego liofilizat, a więc to, co zostaje po
    odparowaniu wody i alkoholu, bo sam alkohol jest - jak wiadomo -
    wysokokaloryczny.

    Dokładny raport na temat piwnej kuracji zamieszcza najnowsze wydanie "Food and
    Chemical Toxicology". Uczeni sprawdzali, jak reagują na liofilizat piwa dwie
    odmiany szczurów - zwykłe gryzonie oraz te z genetycznie uwarunkowanym
    nadciśnieniem. Połowa zwierząt dostawała przez dziesięć dni liofilizat piwa,
    połowa - roztwór soli fizjologicznej. Szczurom regularnie mierzono ciśnienie
    krwi i kontrolowano pracę serca. Okazało się, że suszone piwo nie miało wpływu
    na te parametry, natomiast dostające go zwierzęta wyraźnie straciły na wadze.
    Dotyczyło to zarówno zwierząt zdrowych, jak i tych z nadciśnieniem."


  • mania1119 28.09.06, 13:42
    To leciec po zgrzewke czy nie?
    --
    ________________________________
    Wraz z wiedzą przychodzi smutek.
  • malwina52 28.09.06, 14:01
    leciec nie zastanawiac sie,
    najwazniejsze, ze sie nie utyjesmile
    a jak sie po nim spi smacznie
  • dankarol 28.09.06, 18:27
    Dzieki Malwinko, też lecę do sklepu, a może od razu krzynkę. To jest myśl co
    będę co chwilę latać. smile))
    --
    załóżmy, że dziś spotka nas coś miłego
  • regine 28.09.06, 18:51
    No to nie wykupcie tylko wszystkiego !!! Ja się też piszę, na jedną choćby ...
    Bo jak dbać, to dbaćsmile
    --
    -----------------------------------------------------
    ~~Gdy nie masz nic do ofiarowania, ofiaruj uśmiech ~~
  • mania1119 29.09.06, 13:34
    Wymyslilam sobie taki patent:wielogodzinne siedzenie przy komputerze fatalnie
    wplywa na moje konczyny dolne.W zwiazku z czym zaczelam-siedząc-trenowac ruch
    dotykania podlogi na przemian palcami i pietą.Własnie pracuje nad
    zautomatyzowaniem tego.Dziala naprawde dobrze!
    --
    ________________________________
    Wraz z wiedzą przychodzi smutek.
  • regine 29.09.06, 15:05
    Dobra metoda Maniu, też ciągle, siedząc, tak robię. Ale lubię ruch. Spacer,
    dość raźnym krokiem jest niezastąpiony. A im dłuższy tym lepiej. No i to
    jesienne powietrze, pełne zapachu liści, wilgotne..Oj, fajnie było. A teraz
    tylko dreptanie po domu.
    --
    -----------------------------------------------------
    ~~Gdy nie masz nic do ofiarowania, ofiaruj uśmiech ~~
  • krista57 29.09.06, 15:11
    Witajcie! Do patentu Mani mogę dołączyc jeszcze jeden.
    Pod biurkiem z komputerem stawiam stołek/pufe,usadzam sie wygodnie na krzesle
    z wygodnym oparciem...i wyciągam nogi.
    Nie moze tak byc? raz tuptanie naprzemienne i za chwilę wygodne siedzenie.
    Co za ulga na kręgosłupa i nóg?
  • del.wa.57 29.09.06, 19:48
    Z tym oparciem pod nogi,dobry pomysł,gdzieś nawet widziałam
    taki''podnożnik''muszę się za takim rozejrzeć.
    Cwiczenia palce-pieta,pieta-palce...właśnie próbujesmile))))
  • kasia573 08.10.06, 01:42
    Dzisiaj miałam badanie gęstości kości. Rok temu wykryło mi 40%ubytku. Zaczęłam
    się leczyć, diety prawie zmieniać nie musiałam, gdyż serki jadam codziennie,
    jogurciki często.Okazało się, że przez 15 miesięcy leczenia gęstość się
    zmniejszyła do 30%. Czuję się z tą wiadomością lepiej. Oczywiście, zdaję sobie
    sprawę, że wynik zeszłoroczny mógł być trochę niedokładny, podobnie jak
    tegoroczny, ale jednak...
  • kryzar 29.09.06, 17:06
    a jak smakuje po odparowaniu alkoholu i gdzie wtedy jest pianka
  • dankarol 29.09.06, 18:32
    To ja już wsolę z pianką.
    --
    załóżmy, że dziś spotka nas coś miłego
  • malwina52 08.11.06, 06:52

    Wszystko wskazuje na to, że już za kilka miesięcy,
    będziemy chodzić do lekarza z kartą chipową.
    Czy to dla nas lepiej?
    Na karcie będą zapisane nasze dane,
    a także wizyty u lekarzy, czy pobyty w szpitalu.
    Każda ma mieć kod kreskowy i być kluczem dostępu
    do Rejestru Usług Medycznych, gdzie zapisana
    będzie historia choroby każdego pacjenta.


  • vogino55 08.11.06, 18:50
    malwina52 napisała:

    >
    > Wszystko wskazuje na to, że już za kilka miesięcy,
    > będziemy chodzić do lekarza z kartą chipową.
    > Czy to dla nas lepiej?
    > Na karcie będą zapisane nasze dane,
    > a także wizyty u lekarzy, czy pobyty w szpitalu.
    > Każda ma mieć kod kreskowy i być kluczem dostępu
    > do Rejestru Usług Medycznych, gdzie zapisana
    > będzie historia choroby każdego pacjenta.

    Malwino tylko tam jezcze będzie lub powinno być ile mamy pieniążków na Nasze
    leczenie(tych co nam zabierają)to by była wtedy naprawdę dobra sprawa, ale
    zobaczymy????
    Wojciech
    >
    >


    --
    "Dla każdego świeci jakieś słońce" (gdzieś w necie wyczytane)
  • wiktoria53 27.05.07, 21:45
    na profilaktyczne badania mammograficzne.Niepotrzenie bo już sama zadbałam o
    tego typu badanie.Tak bardzo państwo dba o nasze zdrowie, a lekarze pierwszego
    kontaktu są tacy ostrożni w kierowaniu na różne badania do specjalistów.Ponoć
    tracą na tym finansowo.
    --
    "Człowiek ujawnia swoją osobowość w sposobie traktowania bliźnich"
  • sagittarius954 28.05.07, 05:04
    Moja żona też otrzymała , ale na badania cytologiczne , wiecie gdzie ?smile do
    Sokołowa Podlaskiego smile Powiedziała ,że gdyby były robione w Paryżu to by się
    wybrała ,ale do Sokołowa nie pojedzie ...
  • dr.wal2 08.11.06, 08:56
    teraz?,a owszem dbamy o zdrowko ..,tylko ze to dziala ozywiajaco jak
    kamfora ...na nieboszczyka.
  • mania1119 08.11.06, 18:42
    A cóż Ty taki sarkazm wnosisz?
    --
    __________________________________________
    Ciesz się chwilą.Ta chwila to Twoje życie.
  • vogino55 08.11.06, 18:46
    dr.wal2 napisał:

    > teraz?,a owszem dbamy o zdrowko ..,tylko ze to dziala ozywiajaco jak
    > kamfora ...na nieboszczyka.
    ,,ale lepiej pachnie,,,,,,,,,
    Wojciech


    --
    "Dla każdego świeci jakieś słońce" (gdzieś w necie wyczytane)
  • mania1119 08.11.06, 18:49
    ale "dłuższy" nieboszczyk...mocniej!
    --
    __________________________________________
    Ciesz się chwilą.Ta chwila to Twoje życie.
  • sagittarius954 28.05.07, 13:25
    To proste pytanie w rzeczy samej . Tak proste ,że odpowiedzź nie powinna
    sprawiać żadnych kłopotów . A odpowiedź może być ,dbam lub nie dbam . Powiecie
    że zapisałem sie do PiSu . Nic przecież nie jest czarno-białe . Między tymi
    barwami istnieje dwoistośc barw jak i postaw ludzkich . A śamo życie pisze
    scenariusze przy których chęci ludzkie, stają się tylko pobożnymi życzeniami .

    Moja odpowiedź na to pytanie jest też nie jednoznaczna . Okresami dbałem o
    zdrowie , innymi zniechęcony życiem sytuacją w jakiej znajdowałem się ,
    przestawałem o nie dbać ,choć zdawałem sobie sprawę ,że może być źle .

    Dwadzieścia kilka lat trwało zanim zniszczyłem je na tyle , by stać sie
    pacjentem lekarzy ale nie wiernie poddańczym , poddającym się każdej diagnozie
    .Nie mam zamiaru poddać się orzeczeniom lekarzy . I w tej ostatniej już grze,
    pragnę wygrać zadowolenie dla samego siebie i złamać biurokrację jaka istnieje i
    miażdży maluczkich takich jak ja . Zwykłych wyrobników , szarych obywateli
    podnoszących głowę nie w takiej chwili ,jaką sobie obieraja urzędnicy
    przeróżnych instytucji państwowych zajmujących się chorymi obywatelami .

    Powiecie , takich jak ty jest pełno w naszym kraju . Właśnie , pełno , z
    ostatnich pieniędzy kupili kompy i spędzają życie przy ekranie komputera
    stukając w klawiaturę . Może do nich dołoczę . Tak z musu . Zanim to jednak
    nastapi pójdę w bój . Z samym sobą , z systemem wydzierającym pieniądze a nie
    dającym zbyt wiele , może dam świadectwo i przestraszę kogoś na tyle by rzucił
    swoje dotychczasowe życie , pełne swiateł i balasków . Może zdecyduje się
    zmienić pracę , nawyki , zechce być nikim zanim dostapi pokiwania głową i
    ironicznego usmiechu lekarza . Wreszcie usłyszy ,że uratowlaliśmy panu życie ,
    aż mi czkawką odbija się ciągłe przypominanie sobie z ilu ust już to zdanie
    słyszałem .

    Pacjencie , a może i ty zaprotestujesz , przeciwko systemowi , lekarzowi ,
    pielęgniarce i opiszesz swoje sytuacje . I nie musisz nikomu dziękować , jedynie
    sobie za to że dałeś możliwość wykazania się niejednemu lekarzowi i pozwoliłeś
    latami ogałaćać się z pieniędzy . Fakt małych pieniędzy ,ale gdy złożą się w
    lata okaże się ,że stają się pokaźną sumą potrafiącą uzdrowić twoje skołatane
    zdrowie . Pacjencie , czy dalej zamierzasz dopłacać do systemu zdrowia i oddawać
    pieniądze zabierane a jakże przez jedynie słuszny rząd .
  • grazyna10 28.05.07, 15:53
    W NL kobiety pomiedzy 50 a 75 rokim zycia sa poddawane co dwa lata badaniom
    mammograficznym, bezplatnym. Wlasnie dostalam list, z precyzyjnie okreslona
    data i godzina badania. O tym nie musze juz myslec, pilnuja tego za mnie
    komputery.
    Zeby, obowiazkowy bezplatny przeglad raz lub dwa razy w roku (zalezy od stanu
    uzebienia). Opuszczenie dwoch kolejnych przegladow, powoduje, ze przez rok
    wszelkie naprawy sa platne 100% (a ceny sa niezle). To powoduje, ze nikt nie
    zapomina o umowieniu sie na przeglad. Holendrzy traktuja przeglad zebow tak
    samo powaznie jak przeglad techniczny samochodu.

    ********
    Z trzech wiecznych rzeczy jakie znam: wieczne pioro, wieczna milosc i wieczna
    ondulacja, najtrwalsze jest to pierwsze
    ********
  • sagittarius954 28.05.07, 20:44
    Wojsko jest całkiem przyjemne . Jesli obserwujesz je z boku.
    Grupa młodych kociaków siedziała zawijając metalowymi łyżkami , zabierając z
    talerzy resztkę zupy. Siedziałem obok i przyglądałem sie z jakim apetytem
    pochłaniali jedzenie . Przypominałem sobie z jaką odrazą siegałem po łyzkę i
    zmuszałem się do zjedzenia zupy a raczej cieczy zabarwionej na szaro z kilkoma
    niedoobieranymi ziemniakami , kostką smalcu i trzema pajdkami chleba . Tak było
    podczas mojego pobytu na szkółce wojskowej . Po trafieniu do wałaściwej
    jednostki wojskowej dostawaliśmy porcje smaczne i dużo . Nikt nie narzekał
    jedzenie . A rezerwistom rysowały się napęczniałe brzuszki, mimo młodego wieku .
    Do sali weszła nastepna grupa żołnierzy przybywających na obiad . Rej wodził tu
    czarny rezerwista , krótko obcięte włosy , wąs pod nosem i bluzgi rozchodziły
    sie z jego nie zamykających się ust .
    Szedł z napełnioną miską zupy . - Kociarstwo sp.......ć mi z drogi , k...a
    miejsce dla rezerwy - wrzeszczał na całe gardło ,a obok stojący rezerwiści
    wtórowali mu głośno . Podszedł do stołu nogą kopnął najbliższego jedzącego
    żołnierza . Kopnięty nie usunął mu się . Rezerwista sczerwieniał na twarzy
    widząc nieposłuszeństwo młodego chłopaka .
    - Ruszysz d..ę kocie ?! - podnosił głos .
    - Nie - usłyszał w odpowiedzi . Tylko na krótki moment w całej sali zapadła
    cisza . W tym czasie zobaczyłem jak ręka rezerwisty wykonuje półobrót i talerz z
    zupą ląduje na głowie mlodego chłopaka .
    Smiech rozbrzmiewał teraz i rozchodził się po całej sali wciskając się w każdy
    jej kąt. Chłopak zerwał się oparzony gorącą zupą i wybiegł błyskawicznie do
    łazienki ratować swoją skórę .

    Moje serce przetoczyło się , jakby nagle wpadło na kocie łby .Właśnie takie
    młode, ogolone, twarde i ułożone nierównomiernie . Tego wieczoru już nie czułem
    się za specyjalnie dobrze ,ale dzięki uprzejmości rezerwistów z sali mogłem
    położyć się wcześniej . Zasnąłem szybciutko i już nie pamiętam o czym śniłem .
    Pewnie rozpamiętywałem przed snem film Anonimo weneziano . Byłem na nim
    kilkanaście razy . Urzekła mnie piekna Florinda Bolkan . Też chciałem przeżyć
    taką miłość , kochać tak po prostu kobietę i umrzeć z dala od niej , jednak
    będąc z nią myslami .

    Kilka dni później , pielęgniarka wojskowa przeprowadzała nam badanie ciśnienia
    przed oddaniem krwi . Oczywiście mnie robiła ze trzy razy .
    - Nie miał pan podwyższonego ciśnienia ? - spytała .
    - nie nigdy , a coś jest nie wporządku ? - odparłem pytaniem .
    - Wszystko w jak najleppszym - usłyszałem i nawet nie dowiedziałem się jakie też
    ciśnienie miałem .

    Do głowy przychodzą, przypływają obrazy z życia, jak te obejrzane na filmach .
    nieraz tak mieszają się , że trudno je odróżnić od prawdziwego życia . Trzeba
    wielkiego nieraz wysiłku aby odróżnic je od fabuły niejednego filmu .
    cdn.
  • sagittarius954 31.05.07, 21:08
    Nic nie pozostawia większego zadowolenia jak kapiel małego dziecka . Noworodek
    spoczywa na twojej dłoni , a druga dłoń delikatnie przechadza się po jego skórce
    .Nie mogłem nacieszyć się samym aktem mycia i wtedy najbardziej czułem swoje
    ojcostwo .

    Praca przebiegała przez te lata spokojnie i dawała mi zadowlolenie . Odpowiednia
    ilość pieniędzy rekompensowała trudy pracy po kilkanaście godzin dziennie . To
    nic ,że musiałem malować egzemplarze pras bez żadnego wywiewu i podnosić
    samodzielnie ważace kilkadziesiąt kilogramów metalowe części .

    Na dwa lata przed pierwszym atakiem choroby zaczynałem odczuwać zmęczenie życiem
    . Nie mogłem zasnąć po pracy . Brak snu maskowałem długim oglądaniem programu
    telewizyjnego do oporu . Mimo ,że nazajutrz mogłem mieć piasek w oczach . Coraz
    częściej powtarzały się nadmierne skurcze serca . Zastanawiałem się nad tą
    sytuacją i winę znajdowałem w złej diecie . O lekarzu nie myślałem . Jak
    trzydziestoletni człowiek może chorować na serce . To do mnie nie trafiało .
    Przerywałem palenie papierosów na kilka miesięcy . Dieta nie pomagała . Wreszcie
    nadeszła właśnie ta lipcowa sobota .

    Pożegnałem żonę jadącą na kolonie , jechałem za jej autokarem a w duszy rósł żal
    . Traciłem coś . Cząstkę siebie na kilka tygodni . Zatrzymałem się i w aleji
    Krakowskiej odprowadzałem wzrokiem oddalający się autokar.
    Pocieszałem się myslą ,że po południu odwiedzę swoją siostrę cioteczną i miło
    spędzę czas w gronie rodziny i znajomych . Anna - szczupła , wysoka , brunetka
    .Ciemne oczy i długie włosy zawsze mam przed oczyma ,gdy wypowiem to imię . Anna
    , dziewczyna o miękkim głosie , małej zgrabnej dłoni zawsze wybierała mi
    najsmaczniejsze kąski ze stołu . Młodsza siostra bardzo przeze mnie lubiana.
    Nie czułem się jednak najlepiej. Brak apetytu ,zmęczenie , ciągłe zmęczenie
    spowodowały ,że wcześniej wróciłem samochodem z imienin .
    Połozyłem się i jak zwykle nie mogłem zasnąć . Program tv powoli kończył się,
    gdy wreszcie sen wtoczył się na moje powieki. Pomyslałem-nareszcie . I
    usłyszałem głośne puknięcie ,ale ja je usłyszałem w swojej głowie, jakby dwie
    gałązki uderzyły o siebie . Usiadłem przestraszony na brzegu wersalki . I
    zaczęło się .
    Serce nabierało rozpędu . Stopniowo z szybkiego kurczenia się przechodziło w
    coraz mocniejsze . Ogarnął mnie strach .
    Wreszcie, gdu musiałem trzymać swoją lewą pierś rękoma żeby nie wyskoczyło ,
    zdecydowałem się poprosić ojca o pomoc i wezwanie karetki . Ale czy karetka
    przyjedzie do młodego człowieka, któremu mocno i szybko bije serce ...
  • sagittarius954 01.06.07, 21:19
    Czy zastanawialiście się ile osób już odeszło z tego świata od samego jego
    początku. Obraca się nasza Ziemia , zbliża się i oddala od Słońca a ludzie są
    tylko maleńkimi ziarenkami , nic nie znaczącymi, wśród mnogości jej form życia.

    Siedziałem na krześle , trzymałem swoje serce i głosno powiedziałem - słabo mi-
    mój wzrok spoczął na ojcu . Zaczął też głośno oddychać , ze zdenerwowania mylił
    numer na pogotowia . Dzwonił już kolejny raz , jakaś kobieta odbierająca
    zapewniała ojca o niemozności dojechania w tej chwili do mnie , ponieważ są
    cięższe przypadki . Poczułem jak fala ciepła napływa mi do głowy , kark szybko
    usztywniał się . Przeniosłem się na wersalkę i ułożyłem płasko . Zacząłem się
    trząść , całutki od stóp do głowy . Najgorsze ,że tego zjawiska nie mogłem
    kontrolować . Wszystko trzęsło się we mnie wbrew mnie . Powoli zacząłem z trudem
    wciągać powietrze , starałem się skupić choć na tej czynności . W kilka minut
    później drgawki odeszły tak samo jak się pojawiły .

    Gdy popatrzymy z perspektywy czasu kto umiera w danym roku i przejrzymy
    kalendarz słynnych odejść ludzi, znajdziemy znajome nazwiska .
    Rok 1986 nie był wyróżniającym się rokiem , choć nagła śmierć 1700 osób z powodu
    wypływu dwutlenku węgla z jeziora Nyos w Kamerunie , nagła śmierć Olofa Palme ,
    Urho Kekkonena, Wiaczesława Mołotowa, musiała zostawić swoje znamię w każdym z
    tych społeczeństw w którym żyli zmarli. Przez kilka lat, nie było dnia, żebym
    nie pomyślał o swojej śmierci . Zastanawiałem sie dlaczego drzemie we mnie nie
    tyle strach przed odejściem ile obawa nie skończonego zadania . Tego samego roku
    pomyślałem ,że każdy z nas przychodzi na ten świat w jakimś celu . Choćby
    przesunąć nic nie znaczący kamyczek leżący na naszej drodze .

    Karetka pogotowia spisała się nieźle . Przyjechała po 50 minutach oczekiwania .
    Lekarz badający mnie stwierdził ,że mam wadę serca , jakieś tajemnicze szmery
    wydobywały się z głębi bijącego mocno serca . Musiałem udać się z lekarzem do
    szpitala Wolskiego . Ubrany w piżamę z rozpiętą kurtką, w kapciach, wchodziłem
    przygotowany do pobytu w szpitalu . Ciepła letnia noc , cisza panujaca wkoło
    lśniące latarnie wypuszczały swoje światło poprzez konary drzew i tylko stary
    budynek prosektorim na przeciwko wejścia do szpitala majaczył ciemną barwą .
    Tyle razy oglądałem go z drugiej strony gdy wychodzili z niego ludzie ubrani na
    czarno , płaczący ludzie . Kiwałem głową , pomyslałem ,że pewnie zona będzie
    musiał mnie odebrać za kilka dni właśnie z tego budynku .

    Nieraz nie trzeba chodzić do kina na horrory , sami je przeżywamy i nie staramy
    sie pochamować siebie w roztaczaniu ponurych mysli .
    A tego roku Filmy z półki amerykańskiego kina , narazie niedostepne dla nas ,
    zapowiadały się szczególnie atrakcyjnie .Na początku roku Oskara za najlepszy
    film odbierał Kaplann za Pluton , a komedia Hannah i jej siostry , Krokodyl
    Dundee, Top Gun , własnie horror Obcy -decydujące starcie , miały swoją premierę
    . Za kilka lat i my mogliśmy już obejrzeć je w kinach a także na pierwszych
    magnetowidach które zalewały nasz rynek . Kurtyna jakakolwiek by nie była
    żelazna stalowa lub jakaś inna, przestawała nas ograniczać . Solidarność znów
    wznowiła działalność , ale czy ja mogłem snuć jakieś plany ? W jednej chwili z
    młodego człowieka przeistoczyłem się w starego zrzędę .

  • dankarol 01.06.07, 22:10
    czy mógłby być dzisiaj ciąg dalszy?
    --
    załóżmy, że dziś spotka nas coś miłego
  • sagittarius954 03.06.07, 20:06
    Dlaczego ja ? Takie pytanie zadaje sobie zawsze ten kto zaczyna chorować . Jest
    nas tyle miliardów na tej planecie ,a mnie właśnie wybiera ta choroba .
    I zaczynamy się buntować .

    Patzryłem na zaplamiony sufit nade mną. Żółte zacieki obejmowały cały róg
    dwuosobowej sali w której leżałem . Ktoś na przeciwko mnie już spał i cicho
    pochrapywał, przykryty kocem, powleczonym białą poszwą z napisami szpital Wolski
    .Szpital z zewnątrz przypominał bardziej sanatorium , położony wśród wysokich
    starych drzew , na alejkach stały ławeczki i już za dwa tygodnie miałem też na
    nich się pojawić . Pielęgniarka zaprowadziła mnie do sali zostawiając dwa
    proszki sorbonitu . Dwa małe cuda , ale jak je zażywać i kiedy nie wiedziałem .
    Postanowiłem ich na razie nie brać , nic się nie działo i nie było takiej
    potrzeby . Przynajmniej mnie się tak wydawało .
    Niedziela w szpitalu to stracony czas dla pacjenta . Oprócz prezentacji i
    wymiany pierwszych zdań ze współwłaścicielem sali nic się nie wydarzało, gdyby
    nie sztorcowanie jakie otrzymałem od pielęgniarki za nie zażywanie proszków .
    Pielęgniarka była w średnim wieku , blondynka , miała krótko obcięte włosy i
    okazało się ,że jest moją sąsiadką . Krótko mówiąc, mimo choroby wpadła mi w oko.

    A poza szpitalem trwało życie. Dziesiątki tysięcy ludzi chodziło ulicami ,
    odwiedzało parki, baseny , kawiarnie , odwiedzało kina i robiło miliony innych
    rzeczy całkowicie nie wiedząć i nie interesując się kilkuset zcherlałymi
    osobnikami . Ba , można czytać książki, gdy się jest zdrowym i całkowicie
    inaczej to wygląda niż gdy zmuszamy się do zabicia czasu w szpitalu.
    Poza terenem szpitala życie buchało swoją mnogością, tu jednak ograniczało się
    do kilku czynności wykonywanych na rozkaz .

    Moje łóżko było jedyne w swoim rodzaju . Na sprężynach, z materacem jak za
    czasów mojej babci . Gdy się pierwszy raz położyłem na nim , szyja z głową i
    palce stóp zostały na jednym poziomie , reszta wleciała w jakiś dół i
    kilkakrotnie odbijała się siłą ciężaru ciała . Nie zwracałem na to uwagi ,
    bardziej interesowało mnie to co ze mną jest nie tak . Ale mój lekarz miał
    dopiero pokażać się w poniedziałek . Dyżurujący zaś , uspokająćo przemawiał do
    mnie , tłumacząc ,że od jutra ruszą z kopyta z badaniami i w szybkim czasie
    wykryją co mogło mnie dotknąć .

    Gdy jest się samemu w szpitalu i nikt nie może cię odwiedzić tym bardziej źle
    przechodzimy aklimatyzację . Mojej żony nie było , mojej mamy nie było , moich
    braci nie było a mój ojciec właśnie dziś odwiedzał dziadków mieszkających pod
    Warszawą . Gdybym wtedy wiedział ,że mojemu dziadkowi zostało tylko pół roku
    życia nie rozczulałbym się nad sobą. Gdybym wiedział wtedy ...

    Około godziny 19 znajoma pielęgniarka znikła z dyżuru , jej smukłe nogi poszły
    sobie gdzieś a ja dalej zostałem ze zmęczeniem mnie przygniatającym i bólem
    głowy, rozdzierającym tył głowy po sorbonicie. Acha , ten facet starszy pan
    okazał się być hrabią , uwierzycie ?! Ja osobiście wziąłem go za
    nizrównoważonego dziwaka . Nad wyraz gadatliwa postać , w pewnym momencie
    myślałem o przerowadzce do innej sali . Niestety wszystkie miejsca były już
    zajęte .
  • tyrtyr 04.06.07, 18:19
    raz dwa trzy ... teraz ty smile)No tak to idzie, raz dziewczynka raz chłopaczek w
    dołek skacze i juzsad
  • tofika 04.06.07, 18:35
    a jak mi nozki dzis odmawialy w dol trzymane i musialam w gorke unosic zeby na
    dzialce jeszcze i jeszcze grzadeczke zrobic pielonko.. no/ ?
    i w dolek i do gorysmile)))))))
  • sagittarius954 04.06.07, 19:02
    Niezłe,niezłe ,smile) nózki do góry smile) Toficzko ty musisz motyczkę sobie
    przedłużyć ,żebyś na stojąco pieliła smile
  • tofika 04.06.07, 19:11
    Sagi, nie chichraj,smile)),
    ja mam dzialeczke od 1985r, wiec juz wprawe mam, tylko dlaczewo mi nozki nie
    chca sluzyc. ;lepiej powiedz..
    motyczek mam i dluzszych i krotszych...
    a jak rzuce na trawniczek to mi nic juz nie trzeba..
    nic nie robic, w trawie lezec ... lalala,...
    chlodne piwko w cieniu picsmile
    zadne mnie bolki nie chwytaja...
    i to jest! sposob zdrowko miecsmile
  • sagittarius954 04.06.07, 19:24
    Toficzko , chwaściki też piekne są , ja w tym roku pozwalam im rosnąć , wyciągam
    leżaczek ii robie przegląd chwaścików smile
  • tofika 04.06.07, 20:13
    Sagi,
    na taka wiadomosc od Ciebie czekalam!
    Uprawiana ziemia moze tez sie zmeczyc, wiec twoje zerkanie z lezaczka,
    co to ci urosnie, wcale nie jest bezzasadne..
    bo i wlasciciel ziemi(Sagi obserwator )
    i chwasty bede sie radowacsmile
    a jak tak troszke poczekasz, trawa skoszona nadaje do produkcji siennikow--
    materacy , poduszek...zdrowotne!a chwasty .. pamietam ze moje pierwsze
    pieniadze zarobione wlasne byly z suszonych ziol--slowo daje.. rumianki sa
    poplatne , ich zapach , podbial, i juz nazw nie pamietam.. hm..radzymin -
    podlasie.. raczej podobne chwascikismile
  • sagittarius954 04.06.07, 21:08
    szykować.
    Poniedziałek zastał mnie w oknie szpitalnym, wpatrującego się w dzikie chaszcze
    niewyciete , to jednak dodajacego uroku całemu obszarowi za oknem . Noc
    rozjaśniana była licznymi gwiazdami a ja nie tak dawno w domu, spełniłem
    dziecięce marzenie. Kupiłem sobie lunetę produkcji DDR, z wymienialnymi
    soczewkami . Księżyc stawał się bliższy a ja mogłem wpatrywać się w jego morza i
    lądy, bez końca . Moja żona tylko kiwała głową na ten mój pomysł , miała w domu
    marzyciela i dziecko . Dobrze jeszcze ,że nie za bardzo miałem czas, na to
    tęskne wpatrywanie się w bezkres nieba.

    Poznałem swoją lekarz . Była nią doktór Gąsecka , robiła właśnie specjalizację z
    kardiologii i bardzo lubiła przebywać na sali intensywnej terapii . Otoczyła
    mnie opieką ,ale trzeba przyznać miałem szczęście . Już w pierwszym dniu i to na
    jej dyżurze nastapił drugi atak . Serce ruszyło do galopu po szpitalnym
    capstrzyku . Naciskałem kilkakrotnie przycisk przywołujący pielęgniarkę ,
    usłyszałem jej wolne kroki ,lecz gdy mnie zobaczyła już biegiem pobiegła po moją
    panią doktór . Musiałem wyglądać nie szczególnie . Doktór Gąsecka przybiegła do
    mnie i zmierzyła mi ciśnienie 240/140 . Zrobiła mi jakiś zastrzyk dożylny ,
    podała kaczkę i jej ciepły głos naprawdę w niedługim czasie ukołysał mnie do
    pierwszego snu pozbywajacego sie zmęczenia .

    W swoim życiorysie rozmawiałem z wieloma lekarzami . Niektórzy byli oschli i nie
    dawali się polubić ani przekroczyć granicy jaką wyznacza choroba i status
    zawodu. Drudzy okazywali zawsze trochę ciepła choć treściwymi rozmowami
    kierowali pacjenta , czyli mnie w stronę właściwą . Pokazywali jak można żyć jak
    najmniej przejmując się obecnym rozwojem choroby . Do nich wałaśnie należała dr,
    Gąsecka . Prowadziłem z nią małe dyskusje ,gdy już wchodziła do naszego pokoju ,
    ostatniego na jej drodze podczas wieczornego obchodu . Mogła wtedy pozwolić
    sobie na dłuższy dyskurs nie tylko ze mną ale i zdrugim pacjentem z tego pokoju
    . Pan hrabia , elokwentny emeryt , gawędziarz , potrafił swoimi opowieściami
    zapełnić kilka godzin z szpitalnego życia . Obiecywał zawsze załatwienie
    telefonu , nie mnie bo takowy w domu mieliśmy , ale pani dr . Jego głos nabierał
    specyficznego kolorytu ,gdy opowiadał o pozostałościach fortuny ukrytej w czasie
    wojny i leżącej do tej pory w kilku opactwach zakonnych . Czy mu wierzyłem , nie
    za bardzo , ale nie starałem się go obudzić z tych jego marzeń . Byłem odporny
    na jego słowa, gdy mówił jak to mi załatwi pracę w jednym z ministerstw , bo
    taki inteligentny młody człowiek nie może marnować swoich talentów pośród
    rzemiosła .

    Dwa tygodnie upłyneły mi na badaniach i doprowadzaniu mojego organizmu do
    względnie dobrego poziomu pozwalającego samodzielne istnienie za murami
    szpitalnymi . Dr. Gąsecka chciała przeprowadzić u mnie jeszcze arteriografię
    naczyń krwionośnych ,ale okres oczekiwania wydłużał się i wreszcie musiałem
    opuściić szpital po ponad trzytygodniowym pobycie . Znajomość z lekarzem
    przydała się mojej mamie , nie upłunął rok gdy zaprowadziliśmy mamę do pani dr.
    na badanie .

    Z tamtego okresu przypomniałem sobie przygodę z dziadkiem ponad
    osiemdziesięcioletnim ,mający sklerozę życia , jak ją określaliśmy . Dziadek w
    nocy wychodził z sali i szedł do toalety załatwić się tamtej nocy trafił do
    naszego pokoju . Obudziłem się we własciwej porze , żeby zerwać się przed
    strumyczkiem z jego sikawki . Co mogłem powiedzieć nic , gdy skończył
    zaprowadziłem go jego sali a sam udałem się do pielęgniarek po zmianę nie tylko
    poszwy na poduszkę ,ale i samej poduszki . Najpierw nie uwierzyły , ale ponieważ
    na zmianie była moja sąsiadka dostałem wszystko i mogłem też ja zapaść w sen .

    Koniec sierpnia nie był już tak upalny ,a droga kilkuset metrowa do autobusu
    sprawiła mi kłopot i do domu dojechałem zlany potem . Przez cały okres byłem
    prawie sam w szpitalu . Żona na koloniach, mama na trasie wyścigu kolarskiego
    Dookoła Polski , może to i lepiej ,że musiałem przyzwyczaić się sam do tej nowej
    sytuacji .
  • regine 04.06.07, 23:09
    No właśnie, "My tu gadu, gadu...". Już myślałam, że wątek pomyliłam i na
    wątek "działki i ogrody" trafiłam smileA to Ty z Tofiką nie na temat rozmowy
    prowadziliście.
    Ciekawa jestem ciągu dalszego, przeczytałam początek "procesu powstawania"
    Twojej choroby i śledzę z zainteresowaniem. Czekam też na ciąg dalszy i pisz
    więcej na temat. Bo uciekasz czasami od meritum zaczętego tematu. A to nogi
    pielęgniarek, a to dzidek, a to hrabia z propozycjami smile) Nie odbiegaj od
    głównego tematu. Bo boję się, że mając tyle lat do opisu, "zgubisz się" w tym
    gąszczu dolegliwości, objawów i terapii. Bo sądzę, że taki zamiar miałeś jak
    zacząłeś opisywać. Swoją walkę z chorobą nadciśnieniową. Trzymaj się faktów i
    proszę o ciąg dalszy, bo ciekawy temat i niejednemu może "coś " podpowie, bo
    walczących z nadciśnieniem i jego następstwami, jakie ta choroba sieje, są
    setki. Tylko czasami nie wszyscy wiedzą jak się to zaczyna i jak może się
    zakończyć, bagatelizując wiele sygnałów świadczących o istniejącej chorobie.
    Zagląda tu wiele młodych osób, niech to Twoje opisywanie będzie i dla nich
    nauką i ostrzeżeniem. Więc do dzieła smile
    --
    -----------------------------------------------------
    ~~Gdy nie masz nic do ofiarowania, ofiaruj uśmiech ~~
  • sagittarius954 05.06.07, 09:14
    Z taką diagnozą wyszedłem ze szpitala . Czułem sie już znośnie i przyzwyczajałem
    do nowego rytmu pracy organizmu . Niestety okres młodości minął , odszedł
    nadspodziewanie szybko i mogłem już tylko pomarzyć o biegu na dzikiej plaży i
    nocnych polaków rozmowach . Proszę żyć zdroworozsądkowo i nie dopuścić pod
    żadnym pozorem do rozszerzenia sie aorty , proszę stale zażywać proszki na
    nadciśnienie , palenie wyeliminować , alkohol zminimalizować , dietę utrzymywać,
    proszę wsłuchiwać się w swój organizm ,żaden lekarz bardziej panu nie pomorze
    niż pan sobie sam. - brzmiały mi jeszcze wskazówki dobrej pani dr.
    Wierzcie mi, rzuciłem sie w wir życia z wielkim postanowieniem poprawy , jak
    grzesznik dziękujący za darowanie win , wypełniałem wszystkie zalecenia lekarza
    . Były codzienne trzykrotne pomiary ciśnienia , mierzenie płynów pochłanianych i
    wydalanych , dieta , palenie znikło , alkoholu nie było i tak przez półtora roku
    . Oczywiście serce od czasu do czasu przetaczało się kocich łbach lub dostawało
    bardzo szybkich skurczów , przypominało to zjawisko grę na perkusji , uderzenia
    pałeczki ( tak się domyslam ,że były to płatki jakiejś zastawki ) były bardzo
    szybkie . Czułem sie wtedy troszkę źle ,ale przecież dosięgały mnie w różnych
    momentach i ich częstotliwość pozwalała zapomnieć o nich . Tak najpierw co kilka
    miesięcy, w późniejszym okresie może raz na kwartał . Jednak wizyty u lekarza
    ekg nie sygnalizowały niczego co mogłoby mi zaszkodzić . Ciśnienie unormowane od
    120 do 130 / 85. Przychodzi taki moment u każdego pacjenta kiedy nadchodzi
    zniecierpliwienie bo za poświęceniem nie zmieniłem swojego stylu życia .

    Dalej pracowałem w warsztacie prywatnym , dźwigając cięzkie przedmioty , jednak
    za niedługi okres czasu miałem się przekonać iż życie wybiera dla nas nie zawsze
    porządane przez nas drogi .

    Pożegnałem się z moim dziadkiem Aleksandrem , mroźny styczeń 87 szczypał w uszy
    a ja jeszcze wspominałem ostatnią wigilię i postać dziadka siedzącego na brzegu
    tapczanu . W jego oczach widziałem spokój i zadowolenie . Milczał , nie chciał
    zasiąść do stołu wigilijnego ,ale bacznie nas obserwował i cieszył się ze
    spotkania całej rodziny . Gwar rozmów ,szczęk talerzy i sztućców rozbrzmiewał w
    całym domu . A ja przypominałem sobie jak na początku lat sześćdziesiątych nasz
    dziadek dostał w prezencie cygaro kubańskie i zaciągnął sie nim nieopatrznie
    powodując u siebie bezdech , dopiero silne uderzenie ojca po plecach wydobyło z
    jego płuc kłeby dymu . Cieknące z oczu łzy nie spowodowały zmiany humoru
    świątecznego . Mroźny dzień tamtego stycznia rozpoczął erę pożegnań z członkami
    mojej rodziny . Miało upłynąć dwanaście lat zanim ostatniego najbliższego nie
    pożegnałem i nie miałem już zwrócić sie do nikogo, oprócz mojej kochanej żony
    stojącej ciągle przy mnie .
  • del.wa.57 05.06.07, 17:08
    Z wielką ciekawością,czytam Twoją walkę z ciśnieniem Sagi i nie tylko,rany!!!
    zaczeło sie to 30 lat temu,ile miałeś wtedy lat? dwadzieścia parę??????
    Dobrze Renia pisze,nie jeden/a z nas ma takie problemy i byc moze Twoje
    relacje,opisy bedą podpowiedzią dla innych.
    Ciekawie opisujesz i może być z rozszerzeniem na nogi pielegniarek i
    przystojnych lekarzy,byli tam tacy????
    smile)))
    --
    -----------------------------------------------------
    Nierozsądnie jest kierować się tylko rozsądkiem.
    Karol Bunsch.
  • wiktoria53 05.06.07, 18:22
    Pisz, pisz. Czytam z wielkim zainteresowaniem historię Twojej choroby.Jak widać
    o zdrowie należy dbać od zawsze, a nie w dojrzałym wieku.Czekam na dalszy ciag,
    a za dotychczas dziekuje Zbiniu.
    --
    "Człowiek ujawnia swoją osobowość w sposobie traktowania bliźnich"
  • sagittarius954 05.06.07, 21:52
    Następne dziesięciolecie mojej choroby rozpoczeło się nie nadzwyczajnie .
    Odeszła moja mama . Widzę jej twarz uśmiechnietą, gdy żegnałem sie z nią . To
    jakiś paradoks umrzeć na marskość wątroby , gdy włokniak zniszczył jej płóco a
    nadciśnienie okryło wapniem serce . To jest śmieszne i straszne ,że można umrzeć
    na chorobę wykańczającą pijących alkohol a w tym wypadku dosięgła człowieka
    który może wypił z dziesięć kieliszków alkoholu przez całe życie . Zamiast
    alkoholu zadanie to spełniły proszki w przeciągu trzech lat.

    W kraju nastepowały zmiany społeczeństwo przyzwyczajało się do nowych warunków i
    wymagań jakie stawiał przed nim rząd. Moje zainteresowanie chorobą nie skończyło
    się szybko . Dalej brałem proszki i mierzyłem ciśnienie . Ciśnienie spokojnie
    stało w normie . Ciśnienie mierzyłem pożyczonym aparatem od sąsiada ,którego
    dekadę wcześniej dosięgnął wylew krwi do mózgu . A na początku lat
    dziewięćdziesiątych musiałem oddać pożyczony aparat , teraz potrzebowała go
    sąsiadka . Cykliczne wizyty u lekarza i możliwość zapisywania się w przychodni
    zdrowia na okreslony termin sprawiały ,że chętnie i bez przeszkód chodziłem do
    lekarza . Zmieniłem też pracę , zacząłem pracować w drukarni , praca wymagała
    ode mnie na początku poświęcenia i zostawania nieraz po godzinach . 12- 16
    godzin to w tamtych czasach była normalność ,ale ponieważ była ona opłacana,
    nikt nie zwarzał na niedogodnośći . Widocznie komuś coś w tej maszynerii
    przeszkadzało , najpierw przychodnia przestała zapisywać pacjentów na określony
    termin . Zwykle rano gdy wracałem z pracy po nocy widziałem już o 4.30
    kilkanaście osób stojących już w kolejkach do lekarza . Sprawiło to ,że nie
    miałem dostępu do lekarstw , musiałem przez znajome pielęgniarki wypisywać
    recepty ,ale i ta forma skończyła się . Nadciśnienie w tętnicach nie boli
    Człowiek przyzwyczaja się do swego stanu bardzo szybko , mało tego egzystuje
    źle, gdy w początkowej fazie znów powraca do leczenia po przerwaniu kuracji .
    Zapisałem się do prywatnej przychodni , jednak początek niebrania proszków
    sprawił ,że przyzwyczaiłem się do tego stanu rzeczy . Nie mierzyłem ciśnienia ,
    nie brałem proszków , później znów wracałem do brania jednak te wachania dla
    organizmu też nie są dobre . Kłopoty w pracy zaowocowały powtórnym paleniem .
    Alkohol ? a jakże może nie w dawkach zastraszających jednak na tyle dużych by
    nastepnego dnia czuć się okropnie . A kac nie puszczał juz jak młodego człowieka
    do 12 , okres wyczekiwania na poprawę stanu był coraz dłuższy i zdawał się
    nieraz trwać dobę .
    Jak mogło się to skończyć , takie niebranie proszków w połączeniu z
    niechigienicznym trybem życia i pracą ponad miarę ? Oczywiście szpitalem ,
    pewnego zimowego dnia po wyjściu z pracy po nocy miałem zgłosić się w pracy już
    na 10 .00. nietety nie dałem rady podnieść się z łóżka . Mimo prób dopiero o
    godz 14 znalazłem się u lekarza. Ten zbadał mnie i zaprowadził do szpitala
    osobiście . Ponieważ nie byłem przygotowany do takiego stanu rzeczy najpierw
    odmówiłem, ale obiecałem stawić się następnego dnia z samego rana.
    Nastepnego dnia zameldowałem się w szpitalu i żałowałem tego . To był piątek i
    tak naprawdę lekarze wzieli się za badania dopiero w poniedziałek . Wcale nie na
    rękę było mi przebywać w szpitalu . Traciłem zarobek , niekiedy człowiekowi
    wydaje się ,że bez pracy nie istnieje . I tak było ze mną . Wzrost bezrobocia i
    obawa ,że mogą człowieka zredukować sprawiała ,że na swoje schorzenia zacząłem
    patrzeć z przymrużeniem oka . A było to ostatnie ostrzeżenie organizmu , właśnie
    wtedy powinienem zrezygnować nie tylko z ciężkiej pracy na trzy zmiany .
    Musiałbym przystosować się do innego zycia co w tych twardych warunkach
    rynkowych było bardzo trudną rzeczą , dla mnie nie możliwą do spełnienia .
    Wszystkie moje odczucia organizmu nie zmieniały się jednak coraz ciężej było mi
    walczyć na kilku frontach życia . Byłem za młody, żeby poddać się a za stary
    ,żeby zrezygnować z czegoś .

    W szpitalu spędziłem jeszcze trzy dni wyszedłem na swoje żądanie , w zasadzie
    dostałem przepustkę ze szpitala . Lekarze ustalili mi znowu ciśnienie , echo
    serca nie wykazało żadnych zmian chorobowych. Zadowolony spędziłem jeszcse trzy
    miesiące po szpitalu na odpoczynku w domu . To była sprawka lekarza zakładowego
    , który chciał żebym wypoczął na fest i za kilka dni nie przybiegł do niego bo
    ciśnienie mi podskoczyło . Niby pełnia szczęścia , ale iluzorycznego bo gdy za
    dwa lata zrobiłem pierwsze od kilku badanie płuc , mały obrazek wykazał
    poszerzenie aorty . Żarty się skończyły , lecz ja dalej czułem się dobrze więc
    żadnych zmian w moim zyciu nie przeprowadzałem , tym bardziej ,że lekarz
    zakładowy tak z litości i z zapewnienia ,że zgłoszę się do kardiologa
    dopuszczenie do pracy podpisywał . Tamten okres wspominam jako wypełniny pracą
    po same brzegi życia . Lecz już niedługo gospodarka miała zostać schłodzona ,
    godziny nadliczbowe odeszły w niebyt w zakładzie zostawło coraz mniej osób lecz
    ja trwałem .
  • tyrtyr 06.06.07, 13:43
    W ferworze pisania , zapomniałem dodać istotny szczegół dotyczący odczuć mojego
    organizmu . Był nim ból w prawej piersi równoległy do mostka w odległości 3- 4
    cm i na długości około 5cm . Taki sam był, gdy za pierwszym razem byłem w
    szpitalu . Przypominał on przystawienie do skóry rozzażonego pręta . Ten sam ból
    spotykał mnie co jakiś okres czasu najczęściej zapamiętany został właśnie wtedy,
    gdy leżałem w szpitalu choć pojawiał się on i wtedy gdy nie mierzyłem ciśnienia
    . Z perspektywy czasu domyslam się ,że bolała nie aorta, bezposrednio wychodząca
    z serca . Ciśnienie powodowało rozszerzenie sie tej rurki hydrokrwiennej .
    Normalnie ma ona średnicę 2,5 - 3.00 cm . U mnie osiągnęła wartość ... ale o tym
    potem .

    Do roku 2004 udawało mi się zwodzić lekarza zakładowego . Wreszcie taka
    możliwość przestała istnieć . I lekarz zakładowy stanowczo wypowiedział się .
    Nie dopuści mnie do pracy jeśli nie zrobię ekg i kardiolog nie wypowie się na
    temat mojego zdrowia . Niestety nic nie dodała ,że słuszalność pracy mego serca
    już daje jednoznaczne podstawy ,żeby wyeliminować mnie z pracy . Robiąc badania
    krwi w swoim rejonie zobaczyłem napis kardiolog i miałem na tyle szczęśćia ,że
    za marne 60 zł dostałem się do specjalisty .
    - Proszę pana , ponieważ słyszalność szmeru nad pana sercem jest duża , wydaje
    się ,że ma pan tętniaka aorty , ale musi pan przybyć do mojego gabinetu gdzie
    zrobię panu echo serca i zwymiarujemy pana wadę . Tylko proszę nie martwić się
    na zapas, W dziedzinie chorób serca jest wiele sytuacji uleczalnych- tyle
    usłyszałem .

    Czy się martwiłem ? Zapytacie. Tak bardzo to nie . Do tej pory żyłem jak
    najnormalniej choć czułem ,że nie jestem już tak silny jak kiedyś . Następną
    oznaką oglądaną codziennie w lustrze były moje wargi . Z tygodnia na tydzień
    stawały się matowe i zmieniały kolor na ciemny . Wostatnim okresie widoczna była
    kreska przez całą długość mojej dolnej wargi. Jeszcze nie sina ,ale zmieniająca
    barwę na ciemno czerwoną i z każdym miesiącem siniejącą .

    Lata dziewięćdziesiąte , szczególnie ich końcówka pozostanie w mojej pamięci .
    Odejście babci i ojca . Babcię zabrała starość , ostatnia moja rozmowa z babcią
    dotyczyła mnie i tego jak się nazywam . To zdumiewające jak ludzie starzy
    wymazują z pamięci obecne czasy a pamiętają młodość . Spytała się kim jestem ,
    odpowiedziałem, że twoim wnuczkiem babciu, Zbyszkiem . Popatrzyła się na mnie
    dobrymi oczyma i odpowiedziała - A skadże proszę pana , Zbyszek jest młodszy . I
    tyle . Za dwa miesiące wędrowałem z grupą rodziny za nią do ostatniego miejsca
    jej spoczynku . Spieszcie się kochać ludzi tak szybko odchodzą .
    Z racji swojej choroby mam awersję do szpitali i gdy nastał 1999 rok a ja
    musiałem doglądać ojca w szpitalu to po plecach przebiegał mi dreszcz . Mój tata
    bardzo lubił szpitale czuł się tam dobrze , wiedział że ma tam fachową opiekę .
    Ja odbierałem szpital jak końcówkę istnienia , od samego początku gdy tam
    przebywałem . Nieraz przypominanie sobie tych chwil boli bardziej niż
    uczestniczenie w nich .


    Przepraszam , ale piszę te słowa na bieżąco może nie są tym czym chciałybyście
    żeby były . Może robię to nieudolnie , już niedługo przestanę was nękać swoją
    pisaniną . Teraz zakończę i do niedzieli nie będzie mnie , wyjeżdżam na działkę
    , może to pozwoli przypomnieć sobie resztę zdarzeń i w miarę sprawnie opisać je
    . Nie wiem czy mnie zrozumiałyście do tej pory ,ale o tym potem .
  • wiktoria53 06.06.07, 21:14
    Zbyszku, dzięki Ci za historię Twojej choroby, że tak powiem. Czytam, czytam na
    bieżąco. Nie przepracuj się na działeczce.
    --
    "Człowiek ujawnia swoją osobowość w sposobie traktowania bliźnich"
  • dankarol 06.06.07, 21:53
    Dzięki za Twoją historię wyślę ją jednemu młodemu człowiekowi, który uważa sie
    za niezniszczalnego, a pracę za najważniejszą na świecie.
    --
    załóżmy, że dziś spotka nas coś miłego
  • del.wa.57 07.06.07, 18:25
    Duzo juz przeżyłas Sagi i to od młodych lat,czytam i czytam i współczuje
    Ci,leki,szpitale,ciągle kontrolowanie swego zdrówka,ale poczucie humoru masz
    swietne i masz talet do pisania.Zdrówka zycze i nie szalej z praca na działce.
    Odpoczywaj,dotleniaj się i słuchaj spiewu ptakówsmile
    --
    -----------------------------------------------------
    Nierozsądnie jest kierować się tylko rozsądkiem.
    Karol Bunsch.
  • tofika 15.06.07, 12:48
    Sagi,jak to sie stalo?
    niedziela jedna minela,druga tuz tuz.. czyli po ktorej opiszesz ciag dalszy?smile
    czytam , czytam od poczatku-analizuje.. mialam kilka wezwan karetki na podobne
    bole--ale kroploweczka i do domu..czyli to byly :nerw,nerw nerw bolkismile
  • sagittarius954 15.06.07, 20:01
    Po tej niedzieli , następny odcinek - Spotkanie z ordynatorem Mirosławem.G.
    Przepraszam ale sprawy w zusie i lekarzy odwlekaja moje opisywanie .smile
  • sagittarius954 18.06.07, 11:43
    Wybierająć prywatną służbę zdrowia nie zdajemy sobie sprawy, ilez to może
    wylecieć z naszego portfela pieniędzy .A wszystko przez jakies monstrualne
    terminy do specjalistów . W społecznej służbie zdrowia czas oczekiwania na
    wizytę przedłużyłby się do kilku miesięcy . Zwykle liczymy na dwa może trzy
    spotkania z lekarzem , moja sytuacja wydawała sie prosta . Jedno badanie
    skierowanie do szpitala i po kłopocie . Jednak sprawy nie mogły się tak łatwo
    potoczyć .

    Pierwsze badanie u kardiologa wykonane na warszawskim Żoliborzu wykazało
    tętniaka aorty i niedomykalność zastawkową . Drugie badanie miało sprawdzić
    wytrzymałość mojego organizmu a raczej serca i zostało szybciutko przerwane,
    gdyż serce nabrało granicznych wartości i mogło zakończyć się fatalnie . Teraz
    dopiero uświadomiłem sobie skąd u mnie wzięła się taka niechęć do spacerów i
    niesienia wnuczki na ramionach . W ostatnim okresie czasu , mała chciała
    podróżować tylko na moich ramionach a ja pamiętałem jak wygodnie i bezpiecznie
    czuje się dziecko , gdy ogląda świat z ramion najbliższej osoby . Niestety po
    kilku minutach niesienia skarbeczka szybko pozbywałem się komfortu jaki ma każdy
    człowiek na spacerze . Moja twarz oblewała się potem, serce przyspieszało , a
    uczucie zmęczenia ogarniało mnie i już nic nie mogło rozweselić mojej twarzy .
    Trzecie spotkanie z kardiologiem zaowocowało skierowaniem do szpitala na ulicę
    Wołowską do szpitala MSWiA . Z tego okresu pozostała mi recepta na której
    wypisał mi skierowanie lekarz :

    "Do Szanownego Pana Ordynatora dr. med. Mirosława G.

    Proszę o kwalifikację i zabieg operacyjny AVR u chorego z dużą niedomykalnością
    Aortalną" . Na drugiej zaś stronie dopiseK - klinika kardiochirurgii CSU MSWiA
    Wołowska 137. P . IV Skretariat 8.00. No i musiałem się tam wybrać , będąc już
    na zwolnieniu lekarskim wstałem jeszcze raz wcześnie rano . Dojazd jak raz w
    tamtą stronę, jest prosty i mało uciążliwy , korki Tworzyły się w centrum i to
    w odwrotną stronę . Szpital sprawiał wrażenie nowoczesnego , odnowionego , i
    jasnego . Przed sekretariatem kłębił sie mały tłum . Byłem w kolejce trzeci czy
    czwarty i zbytnio czas mi się nie dłużył . Na odział kardiochirirgii nie można
    było sobie ot tak wejść . Dostępu pilnowały drzwi z zamkiem szyfrowym . Lekarze
    i pielęgniarki raz po raz wchodzili i wychodzili przez nie . Wreszcie nadeszła
    moja kolej i znalazłem się w pokoju p. ordynatora . Przyjał mnie dosyć młody
    człowiek, krótko ostrzyżony, ciemnowłosy choć jego skronie pokrywał już srebrny
    pył siwego włoska. Wypytał się o to kim jestem i skąd wzięła się u mnie ta
    choroba . Wpisał mnie do swego rejestru chorych, zawołał sekretarkę , przekazał
    moje dokumenty i zapewnił ,że taki młody człowiek nie może chodzić z bombą przy
    sercu . Przed przyjęciem na odział musiałem jeszcze wykonać badania . Rtg klatki
    piersiowej , wymaz z gardła , szczepienie przeciwko żółtaczce, i kilka jeszcze
    innych
    Ponieważ zależało mi na czasie i wszystkie te badania mogłem wykonać bez
    zbędnych skierowań opłacałem je i już za ponad tydzień znów zapukałem do drzwi
    sekretariatu . Tym razem P. ordynator ofuknął mnie ,że przychodzę z badaniami
    wskazującymi iż w moim gardle zalęgły sie bakterie mogące zakzić cały odział
    kardochirurgii i tak jak szybko przybiegłem pełen wiary w szpital tak szybko
    opuściłem to miejsce i skierowałem sie do swojego lekarza kardiologa , który
    wypisał mi receptę i powiedział ,że po dziesięciu dniach powinienem zrobić
    badania jeszcze raz .

    Pwtórne badania wykazały ,że jestem już czysty i nie narozrabiam na odziale
    kardiochirurgii. Mogłem się już pojawić na czwartym piętrzxe szpitala . Pan
    Ordynator był w dobrym humorze wpiął moje badania do swojej ewidencji . Zaczął
    rozmawiać o operacji i zastawce jaką może mi wszczepić . Miała nią byc zastawka
    świńska , wybaczcie jeśli terminologia się nie zgadza ,ale trudno mi operować
    fachowymi nazwami , w każdym bądź razie była to zastawka chodowana z części
    wydobytej ze świni o tętniaku nie wypowiadał się ponieważ miał podjąć decyzje po
    badaniu koronografii . Przekażał mi jakie będą mi potrzebne rzeczy na odziale ,
    przed i po operacji i wskazująć następne spotkanie za tydzień .

    Byłem już zdecydowany na operacje , niech sie dzieje wola nieba , znią się
    zawsze zgadzać trzeba .
  • sagittarius954 18.06.07, 22:25
    Od momentu zaistnienia we mnie choroby nadciśnienia do tego momentu , kiedy
    musiałem się zdecydować na operację minęło blisko dwadzieścia lat. W każdym
    momencie życia pamiętałem o tym fakcie , i ciągle każdego dnia myslałem o
    śmierci . Czy śnią się wam jakieś sny ? Od momentu utraty pierwszego ważnego
    członka rodziny , mojego dziadka nocami od czasu do czasu, w moich myslach
    toczących się nocą, widziałem obrazy wszystkich najbliższych . Gdyby ktoś spytał
    się mnie w jakiej kolejności odejdą oni , wymieniłbym tą właściwą . Wiedziałem
    o tej kolejności, nie wiedziałem jednak kiedy , ale czy to jest najważniejsze ?
    Czy mógłbym zdecydować o przedłużeniu choćby o jeden dzień życia każdej tej
    osobie ? Nie rozmawiałem z nikim na ten temat . Po co straszyć ludzi niepewnymi
    historiami . Zresztą czy ktoś uwierzyłby mi ? Jest jeden facet, który upiera się
    ,że wie kto w jakiej kolejności odejdzie, ale nie wie kiedy . Teraz z
    perspektywy czasu wiem , że coś lub ktoś podpowiadł mi bym po prostu się
    przygotował . Przychodzimy na ten świat coś zrobić i gdy wykonamy to spokojnie
    lub mniej spokojnie odchodzimy . Gdzieś . Przyzwyczaiłem sie już do myśli ,że
    będę musiał odejść , umrzeć . Nie byłem odważny . Na początku bałem się ,
    zadawałem sobie to pytanie dlaczego ja , lecz później przywykłem do tej sytuacji
    . Zdawałem sobie sprawę , że pewnych warunków naszego istnienia tutaj na ziemi
    nikt ani nic nie zmieni . Są takie jakimi je zastalismy i nasza forma istnienia
    nie zależna jest od nas . Możemy na nia wpływać , ale nie do końca .Każdy boi
    się bólu , cierpienia , bycia niedołężnym. Lecz kiedy patrzymy na cierpiących w
    szpitalach innych ludzi spostrzegamy ,że nasza sytuacja nie jest wcale taka
    tragiczna . I postawa tych którzy cierpią powinna nas dopingować dzielnego
    zniesienia swojego losu . Choć chwil zwatpienia jest bez liku i ciągle trzeba
    się z nimi zmagać . Moją cechą charakteru jest małomówność . Taki byłem , taki
    jestem i się nie zmienię . Choć bardzo lubie porozmawiać wsłuchiwać się w
    brzmienie głosu mojego rozmówcy . Przez te wszystkie lata nie potrafiłem się
    skarżyć, rozmawiać o swoich odczuciach, dotyczących mojego organizmu i swoich
    lęków . Dalej uważam ,że trzeba w swojej wewnętrznej samotni te wszystkie sprawy
    rozpatrywać . Nie mógłbym nawet żonie o wszystkim opowiedzieć ,żeby tylko ją
    nie wystraszyć. I tak ma się ze mną cherlakiem smile Choć pewnie kiedyś będzie
    musiała sama stanąć przed dylematem . Mało spotkałem na swej drodze lekarzy
    mówiących prawdę . Nierraz jest ona potrzebna jak uderzenie w twarz . Boli i
    sprawia ,że czujemy się podeptani iupokorzeni , zaczynamy jednak działać i
    walczyć . Początkowy strach , obezwładniający mija . Musi minąć i ustapić
    miejsca walce z samym sobą.

    Do tej pory odwiedzałem ordynatora z Wołowskiej sam, jednak po opowiedzeniu
    ostatniej wizyty i zrobieniu wywiadu prze moją żonę w sprawie zastawki,
    kategorycznie zarządała wizyty u niego i u mojego kardiologa . Cóż mogłem począć
    , nieraz kobiecie nie sposób odmówić, tym brdziej rozzłoszczonej o troszkę
    pewnie przestraszonej .
    Rozmowa z M.G przebiegała poprawnie choć żona prosiła go ,aby przygotował dla
    mnie mozliwie najlepszą metodę operacyjna ,że względu na mój młody wiek .
    Siedziałem jak uczeń na wywiadówce i przysłuchiwałem się rozmowie . M.G .
    powtórzył właściwie to co i mnie w poprzedniej rozmowie . A ponieważ byłem już
    przygotowany do hospitalizacji , z ulga przyjąłem widomość ,że nie może mnie
    teraz przyjąć ponieważ cały dodział ma ostry dyżur w zwiażku z jakąś konferencją
    rządową wtedy przeprowadzaną. Faktycznie wewnętrznie się cieszyłem, choć z
    drugiej strony zadawałem sobie pytanie kiedy wreszcie dojdzie do tej operacji .
    Wizyta u kardiologa G na warszawskim żoliborzu zmieniła moją sytuację . Okazało
    się że żona nie zgadzała się na moją operacje w szpitalu na Wołowskiej .
    Poprosiła lekarza aby sprawił bym był leczony przez aniński szpital
    kardiologoczny . Ci kardiolodzy to taka zamknięta kasta znają się jak łyse konie
    . Mój lekarz złapał za telefon , porozmawiał z jakimś lekarzem stamtąd a już
    następnego dnia miałem zawieść mu moje wyniki badań .Nie zgadzał się z nasą
    decyzją , uważał ,że najlepszym ośrodkiem jest właśnie klinika na Wołowskiej
    Tylko przed tem musiałem wyciągnąć je z kliniki wołoskiej . Ordynator M.G nawet
    nie zaszczycił mnie spojrzeniem , domyslił się czego potrzebuję i kazał
    sekretarce wydac moje wyniki .Od tej pory stałem się pacjentem w klinice w
    Aninie.
  • del.wa.57 19.06.07, 13:50
    Z zapartym tchem czytam Twoja historie choroby i spotkania ze
    szpitalem,lekarzami,dużo przeszedłeś w życiu Sagi.Czekam na dalszy ciąg,pewnie
    zblizasz sie do etapu Twojej operacji.
    --
    -----------------------------------------------------
    Nierozsądnie jest kierować się tylko rozsądkiem.
    Karol Bunsch.
  • tofika 19.06.07, 14:14
    Sagi . ... a jednak mowienie o tym ,ze trzeba miec nadzyczajne posiadanie
    zdrowia by trwac ..to jest to!
    (nadmienie tylko, ze moje 1,5 roku zycia w niewiedzy co dalej? jak odnalezc ?
    kto odkryje usg i wskaze punk operacji ,bylo drobnostka, ale nie dla mnie..)
    ale to juz minelo, to juz bylo..
    Zbyszku teraz !zycze zeby Twoje komisje lekaraskie odpuscily Ci od
    oczekiwan ..tego !!Ci pomyslnie zycze!

  • filomena1 19.06.07, 14:09
    Sagi z wielkim zainteresowanie przeczytalam oba odcinki.
    ten drugi od strony czytania jest dla mnie, osobiscie, ciekawszy. Ciekawszy dlatego, że piszesz o
    swoich odczuciach. strachach, lękach , snach. To bardzo przejmująca relacja .
    I nie opowiadaj , pozwalam sobie na żart, : napisałeś ,,Moją cecha charakteru jest małomówność,, - a
    ja w to nie wierzę, gdyż bardzo ciekawie opowiadasz. Nie wiem, może to klawiatura oraz tragiczne
    przeżycia Cie ośmielają do ,,wielomówności,, .
    Z gramatyką i interpunkcja jestem na okropny bakier, ale mam alergie na Biernik.
    Piszesz : Gdyby ktoś spytał
    > się mnie w jakiej kolejności odejdą oni , wymieniłbym tą właściwą
    Tę włściwą....
    Nie gniewaj się , ale to tylko dwód jak dokładnie i z przejęciem przeczytałam Twoją relację.
    Serdeczności Fil.
    --
    Pozdrawiam
    Filomena Pierwsza
  • sagittarius954 19.06.07, 14:19
    Błędów jest cała masa , nie przygotowuję się do pisania , po prostu siadam do
    klawiatury i klikam , kończę naciskam wyslij i już . Może gdy skończę i
    wszystkie odcinki skopiuję ,wtedy dopiero dołożę należytej staranności i
    poprawię całość . Życie każdego z nas jest powieśćią samą w sobie . Moja zbytnio
    nie odbiega od waszych . Ale tak jak powiedziałem, piszę bo chcę tym którzy mogą
    zachorować pokażać ,że to nie jest wyrok , jak i to ,że o zdrowie należy dbać od
    pierwszego dnia istnienia aż po kres . I nie przejmować się odejściem Jesteśmy
    ziarnem rzuconym na ten świat a przecież i on dobiegnie końca . Z prochu
    powstałeś i w proch się obrucisz .
  • del.wa.57 19.06.07, 14:42
    Osobiście nie zwracam uwagi na błędy,sama też robie ''byki''.Filomena
    rówież.Treść i Twoje opisywanie tego co czujesz,jak odbierasz to dla mnie
    ważniejsze.
    --
    -----------------------------------------------------
    Nierozsądnie jest kierować się tylko rozsądkiem.
    Karol Bunsch.
  • del.wa.57 19.06.07, 14:43
    Zaraz znów dostaniesz od Fil,za obruciszsmile))))))))))))
    --
    -----------------------------------------------------
    Nierozsądnie jest kierować się tylko rozsądkiem.
    Karol Bunsch.
  • wiktoria53 19.06.07, 15:55
    Sagi, błędami się nie przejmuj, każdy je robi. Na forum też, ale to nie ważne.
    Czytam Twoje opisy przejść ze służba zdrowia i Twoje odczucia, uczucia zwiazane
    z chorobą....tak pięknie piszesz o swoich przejściach....nie każdy potrafi się
    otworzyć. Wcale nie jesteś małomówny, zapewniam. Nawiasem mówiąc ja zawsze
    lubiłam się wypowiedzieć na piśmiesmile Sagi, czekam na dalszy ciąg. Sporo
    przeżyłeś, ale ważne, że JESTEŚ.Pozdrawiam.
    --
    "Człowiek ujawnia swoją osobowość w sposobie traktowania bliźnich"
  • sagittarius954 19.06.07, 16:54
    Rok 2004 to także moje rozpoczęcie przygody z komputerem . Sam pewnie nie
    wpadłbym na ten pomysł ,ale moja córka kończąc studia prawnicze i zaczynając
    pracę w jednym z hipermarketów postanowiła sobie kupić ten cud techniki .
    Jeszcze nie wiedziała ,że tato zawładnie tym cudem na całe dnie i wieczory.

    Po otrzymaniu moich papierów z wypisanymi tam wszystkimi dolegliwościami ,
    lekarze z Anina postanowili mi pomóc . W przeciągu dwóch tygodni otrzymałem
    wezwanie telegraficzne do stawienia się na oddziale choroby wieńcowej .
    Klinika położona jest w środku lasów , teraz już otoczona domkami
    jednorodzinnymi . Dawniej szpital dla vipów , teraz dostępny dla wszystkich,
    gdzie ratuje się autentycznie życie człowieka .
    Samo przyjęcie do szpitala to długie oczekiwanie w kolejce takich cherlaków jak
    ja . Problem ten jesli nie został rozwiązany jest jednym z tych które uderzają w
    pacjenta . Tamtym wejściem nie zostałem od właśnie 2004 roku wpuszczony do
    szpitala , może to i dobrze...
    Samo badanie choć zawiera napewno w sobie, jakiś procent niebezpieczeństwa dla
    pacjenta, jest w zasadzie zabiegiem zjadliwym w sensie uprzykrzenia standartu
    leżenia w szpitalu . Trwa około 45 minut . Nacięciem w pachwinie prawej nogi
    lekarze wprowadzają wzierniki do tętnicy i kierunkują ją do serca , gdzie
    poprzez wstrzyknięcie kontrastu wykonuje się zdjęcia lub zapisuje sie pracę
    tętnic wieńcowych serca . Badanie u mnie wykazało zajęcie jednej tętnicy w
    zakresie 75% , jednak tętniaka , oraz niedomykalność zastawkową .Okres 12 godzin
    po zabiegu jest najbardziej przykry . Z uciśniętą noga w pachwinie przez
    dwanaście godzin jest człowiek unieruchomiony . Trzeba dużo pić napojów,
    przynajmniej około dwu litrów, aby wypłukać kontrast. Ponieważ lekarz
    prowadzący, nie zgodził sie na wykonanie operacji zakładając ,że będąc na
    środkach lekowych mogę jeszcze długie lata żyć z nim w spokoju . Niestety nie
    wziął pod uwagę moich sugestii ,że pracuję jako konserwator na trzy zmiany w
    pełnym wysiłku fizycznym . Ponieważ zawyrokowano u mnie wstawienie stentu do
    tęnicy wieńcowej specjalnego, którego nie czepiają się płytki krwi musiałem
    wybyć ze szpitala i pojawić się w nim znów za dwa tygodnie . Od pażdziernika
    tego roku miałem też stać sie klientem, kliniki chorób wad nabytych serca .
    Tamten okres nie był czymś niezwykłym i pobyt w odziale hemodynamiki wspominam
    dobrze . Czysty jasny pokój na dziesięć łóżek , jedna pielęgniarka obsługująca
    leżąćych chorych . Miła obsługa , mili lekarze , a w mojej świadamości utrwalał
    się obraz szpitala gdzie więcej chorych otrzymuje dar życia . A przecież tak nie
    było . 30 % chorych z zawałem serca umiera nie doczekawszy sie pomocy, 30 %
    chorych umiera uzyskawszy pomoc lekarską , a tylko 30 % żyje sobie nadal , dalej
    zapychając tętnice dymkiem z papierosa i niezdrowym jedzeniem . W moim umysle
    powstała mysl ,żeby wreszcie coś zrobić dla siebie , swojego serca . Z paleniem
    znów nie miałem nic wspólnego od kilku lat , a jedzenie było moją zmora . Praca
    powodowała ,że całymi godzinami chodziłem głodny , gdy wreszcie dotarłem do
    domu napychałem sie nieprzeciętnie . W moim pokoju za pierwsza bytnością w
    szpitalu leżał młody człowiek już po zawale . Zył tylko na kawie od 6.00 do
    18.00 Lecz wracając do domu przez bite sześć gdozin jego drzwi lodówki nie
    zamykały sie . Na konsekwencje takiego trybu życia długo nie trzeba było czekać
    . To był przykład dla mnie , zabierz ze sobą do pracy , nawet dwa śniadania i
    nie pozwól, aby twój żołądek odczuwał głód. Ach te postanowienia , przez półtora
    roku było wszystko wporządku , ale wystarczyło zapomnieć ojakimś czynniku aby
    doprowadzić sytuacje znów do pierwotnego stanu . Nieraz zdaje mi sie ,że
    człowiek jest takim dużym dzieckiem brnącym w jakięś niesamowite sytuacje , mimo
    iż wie co go czeka . Najważniejsze , że znów mogłem podnieść wnusię na ramiona
    i pomaszerować na lody . Choć rodzina pilnowała bym w domu nie przemęczał się .
    Ale co dopilnowała w domu tego nie mogła w pracy . Tam nieraz ciężary 50 -80 kg
    czekały na mnie . Ot życie.
  • tesunia 19.06.07, 20:16
    Sagi,
    oj biedny Ty chlopie jestes,wiem cos o tym,slubne przechodzilo przez to samo,
    mial wlasnie w maju robine angiografi,jest OK,i wlasnie pierwszym razem lezal
    tak dlugo po tym zabiegu,obecnie maja nowa technike,zatykaja otowr "korkiem"
    ktory sie sam pozniej rozlasuje po trzech miesiacach,,ucisk mial byc 4 godz,po
    2 godz.unali ze wiecej nie trzeba ucisku i zakorkowali i do domciu po 8
    godzinach przywiozlam slubnego,od 9 lat jest po bajpasie ,i balonkowaniu ,i po
    zawale.
    zycze zdrowka.
    --
    Gram miłości ma większą wartość niż tona luksusu.
  • wiktoria53 19.06.07, 23:00
    Sagi, przeszedłeś już wiele i Twoja rodzina również. Dobrze, że ją masz.
    Trzymam za Ciebie kciuki, aby wszystko było dobrze na dłuuuuuuuuuuuugie lata.
    --
    "Człowiek ujawnia swoją osobowość w sposobie traktowania bliźnich"
  • wiktoria53 02.07.07, 08:44
    Następna groźba strajkujących lekarzy. Tym razem nas straszą, że nie będą
    wpisywać na receptach numeru PESEL. A bez tego żaden farmaceuta nie sprzeda już
    nam refundowanego leku ze zniżką. Medycy przekonują, że chcą uderzyć w
    biurokrację, ale tak naprawdę zaszkodzą pacjentom. Bo to my będziemy więcej
    płacić za lekarstwa - pisze "Fakt".


    Lekarze od 1 lipca mają obowiązek wpisywać na receptach PESEL pacjenta, tak
    nakazuje im najnowsze rozporządzenie ministra zdrowia. Ale medycy, z
    Krzysztofem Bukielem (46 l.) na czele, już zapowiedzieli, że nie będą tego
    robić. A dla pacjenta oznacza to jedno - więcej pieniędzy zostawi w aptece. Bo
    recepta bez PESEL-u nie uprawnia do zniżki! I zamiast za insulinę płacić 34 zł,
    trzeba będzie musiał na nią wydać aż 136 zł.

    więcej:

    www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=50917
    --
    "Człowiek ujawnia swoją osobowość w sposobie traktowania bliźnich"
  • sagittarius954 04.07.07, 06:31
    W całęj rozciągłości popieram strajk lekarzy i pielęgniarek . I dziwię się
    bardzo , że tak późno reagują na bezczynność władzy . Mija już siedemnasty rok
    przemian, w których wiele się dokonało, w różnych dziedzinach . Tylko w jednej
    jest zastuj . W płacach . Do kogo można mieć pretensje w tym zakresie , jeśli
    nie do rządzących . To oni obierali drogi rozwoju , to oni decydowali o
    możliwości rozwoju lub braku takowego. Wreszcie grupa zawodowa pielęgniarek i
    lekarzy zdecydowała się działać . I bardzo dobrze . A decyzje w tym zakresie ,
    czyli odmowa rozmów i podwyzki ze strony rządu tylko utwierdza mnie jeszcze
    bardziej ,że te grupy zawodowe powinny zrezygnować z pracy . Po prostu . Ile
    trzeba mieć lat i jakie wykształcenie , aby nie można było wprowadzić
    samodzielnego wykupowania na karnet, książeczkę zdrowia, lub inny dokument
    leków. Dlaczego zmusza się pacjentów przewlekle chorych do systematycznego
    chodzenia do lekarzy w celu wypisania recepty? Po co marnować pieniądze z NFZ za
    wypisanie recepty ? Ja wiem , każda działalność lekarza jest lub powinna być
    wyceniona i liczy się przy sumowaniu operacji wypisywania recepty. Dlaczego tej
    sprawy nie można uregulować ? Ja wiem dlaczego . Ta włądza kocha rządzić . I
    każdy przejaw utraty jakiegoś czynnika władzy na rzecz społeczeństwa , jest
    przez nią uznawany jak odbieranie jej mandatu . Obawa o ster władzy jest
    silniejsza niż dobro społeczeństwa, w wielu drobnych sprawach mogących sprawić
    ,że życie stanie się mniej uciążliwe . Teraz już wiem ,że ta włądza niczym nie
    różni się od tej z przed lat ani od tej która nadejdzie . Że trzeba siłą niemal
    w każdej dziedzinie życia wydzierać wolność . Bo wolność to nie tylko paszport i
    możliwość wyfrunięcia z kraju kiedy się chce . Wolność to też możliwość
    decydowania o sobie w wielu dzidzinach życia, miedzy innymi w dziedzinie zdrowia
    . I dlatego popieram ten strajk, nawet gdyby miał przybrać drastyczne formy .
    Bo nie ma nic gorszego niż wolność zakamuflowana , zakłamana , nieprawdziwa .
  • wiktoria53 14.07.07, 17:32
    Długi artykuł, ale ciekawe wyniki badań.

    Fragmenty :

    "Co cztery minuty do jej krwioobiegu wpływa mililitr roztworu soli
    fizjologicznej. Zubieta i jego koledzy rejestrują, co dzieje się w mózgu
    badanej. Z sygnałów tomografu emisji pozytronowej mogą odczytać, jak własne
    środki przeciwbólowe organizmu (endorfiny) łączą się z receptorami w mózgu.
    Czysta sugestia wywołuje więc biochemiczną odpowiedź w mózgu – skutkiem tego
    odczuwany ból zaczyna się zmniejszać."

    "Wyniki badań naukowców nie pozostawiają wątpliwości: bez względu na to, czy
    chorzy ludzie przyjmują lekarstwa, poddają się operacji, czy po prostu
    rozmawiają z terapeutą – każdy przejaw dbałości o nich, zarówno w sferze
    medycznej, jak i psychologicznej, pomaga wyzwolić samoleczące siły organizmu.
    Siła ludzkiej wyobraźni, uważa turyński naukowiec, może "uruchomić w organizmie
    mechanizmy podobne do tych, jakie aktywowane są przez leki".


    "Zjawisko zwane "efektem placebo“ (z łacińskiego: spodobam się) to być może
    najpotężniejszą zasada działająca w leczeniu. Korzystano z niej na przykład w
    czasie II wojny światowej: gdy skończyła się morfina, chirurdzy aplikowali
    potajemnie wielu rannym żołnierzom roztwory soli – a ci błyskawicznie odczuwali
    ulgę w cierpieniach."

    portalwiedzy.onet.pl/4868,11122,1423529,1,czasopisma.html


    Muszę sięgnąć "Potęgę podświadomosci" J. Murphiego ( nie wiem czy dobrze
    odmieniłamsmile

    --
    "Człowiek ujawnia swoją osobowość w sposobie traktowania bliźnich"
  • wiktoria53 14.07.07, 17:34

    --
    "Człowiek ujawnia swoją osobowość w sposobie traktowania bliźnich"
  • malwina52 08.06.07, 07:53
    W aptekach można kupić bez recepty testy diagnostyczne.
    Dzięki nim możemy sami sprawdzić stan naszego zdrowia,
    np. przekonać się, czy grozi nam nowotwór jelita grubego, okrężnicy, wrzody
    żołądka lub dwunastnicy, a nawet czy jesteśmy nosicielem HIV.
    sprawdzic poziom cukru we krwi, moczu, czy poziom cholesterolu.
    Moze to sposob na omijanie kolejek do lekarzy
    i dlugie czekanie na badania, na ktore lekarze pierwszego kontaktu
    niechetnie daja skierowania.




  • tesunia 08.06.07, 10:30
    a to ciekawostka,
    zastanawiam sie:
    na ile sa trafne wyniki?
    i jaka jest cena zakupu?
    --
    Gram miłości ma większą wartość niż tona luksusu.
  • regine 08.06.07, 12:41
    Oj, wolała bym nie robić testów. Boję się strasznie świadomości, że może "coś
    we mnie siedzi"(chorób i bez testów mam do licha). Wiem, ze lepiej zapobiegać,
    niż leczyć. Ale jeśli by mi test wykrył jakąś dodatkową chorobę, to samym
    myśleniem, że coś mi jest, dobiłabym się zupełnie.
    Wolę nieświadomość. Taki ze mnie chyba tępy człek i tchórzliwy bardzo.
    Choć wiele osób uważa mnie za chojraka smile
    --
    -----------------------------------------------------
    ~~Gdy nie masz nic do ofiarowania, ofiaruj uśmiech ~~
  • filomena1 10.06.07, 11:30
    Nie wiem. czy juz tu była o tym mowa.
    Czy robicie regularnie mamografię?
    Czy to musi być takie bolesne? i nie jest szkodliwe?

    --
    Pozdrawiam
    Filomena Pierwsza
  • regine 10.06.07, 11:53
    Zabieg nie jest wogóle bolesny. Miałam takie badanie już 3 razy. Tak jak RTG
    klatki piersiowej, czy złamanej nogi. Badanie mammograficzne, po 45 roku życia
    powinno się przeprowadzać obowiązkowo co 2 lata. Jeśli są wskazania, (jakieś
    zmiany w badaniu mammograficznym), lekarz zleca zrobienie USG piersi.
    U nas w kraju, NFOZ prowadzi w tym roku zmasowaną, bezpłatną akcję. Wszystkie
    panie, które ukończyły 50 lat, dostały pisemne zaproszenie do wytypowanych
    szpitali, które posiadają mammograf. Trzeba tylko telefonicznie umówić się na
    wizytę. Nie jest szkodliwe, bo nie robi się tego codziennie, i naprawdę nie
    boli. Nie wiem co miałaś na myśli pisząc - "Czy to musi być takie bolesne ?"
    Może biopsja jest bolesna i nieprzyjemna.

    --
    -----------------------------------------------------
    ~~Gdy nie masz nic do ofiarowania, ofiaruj uśmiech ~~
  • filomena1 10.06.07, 12:01
    Boli bardzo, Spada na piersi taki pręt i sciska je jak tubke z pasty. Dopiero wowczas robione jest zdjcie
    rtg. Mialam ostatnią 4 lata temu tak masakrującą . ze te sprzed dwoch lat odmowiłam,

    --
    Pozdrawiam
    Filomena Pierwsza
  • natla 10.06.07, 12:17
    Filomena ma rację, nie jest to przyjemny uścisk wink, ale można zęby zacisnąć i
    wsadzić biust pod prasę, trudno.
    --
    _____________________________________________________________
    Myślisz, że możesz wszystko? Trzaśnij obrotowymi drzwiami!!wink
  • regine 10.06.07, 12:18
    Dziwne. Ale może inną aparaturę macie. Nie przypominam sobie ani prętu, ani
    bólu po uciśnięci. W lipcu będę to napiszę czy bolało. Być może zapomniałam.
    Na ból odporna jestem. Migrena tylko potrafi mnie powalić na kolana . Ale
    zdecyduj się wcześniej. Co 4 lata, to zbyt długa odległość między badaniami.
    Profilaktyki nigdy za wiele. Moja siostra co roku robiła mammografię i po 3
    miesiącach od ostatniej mammografii, sama wykryła sobie guzek. Okazało się, po
    USG i biopsji, że to rak piersi. Jest już dobrze. Usunięto jej tylko guzek i
    pachowe węzły chłonne. Już jest i po chemoterapii i radioterapii. Szanse na
    całkowite wyleczenie raka są zadawalające bo dostała 90% szans. Wróciła do
    pracy.
    Więc, tak szczerze mówiąc, badanie mammograficzne powinno wykryć powstający
    guzek. Nie było go, a po 3 miesiącach miał wielkość jajka gołębiego. Wiec czy
    badanie mammograficzne jest aż tak miarodajne, czy było źle wykonane...Lub
    opisane przez radiologa ? Same niewiadome...
    Nie chcę Cię straszyć, tylko opisałam przypadek. Może nietypowy. Ale
    wątpliwości są....
    --
    -----------------------------------------------------
    ~~Gdy nie masz nic do ofiarowania, ofiaruj uśmiech ~~
  • filomena1 10.06.07, 15:55
    opowiem jutro po południu. OPtymizmu i dobrej mysli mi nie brak. ale......
    --
    Pozdrawiam
    Filomena Pierwsza
  • filomena1 15.06.07, 15:26
    dziewcze, które rtg wykonuje okazło sie bardzo wrażliwe. Gdy zobaczyła moja pachę, to bardzo się
    przejęła. Wspólnie dobierałyśmy siłe ucisku. Jakos poszło. Nie było tak źle, ani tak boleśnie jak
    poprzednim razem. Tutaj panuje zasada. że oglada to dwoch radiologow w dwoch roznych szpitalach. to
    tak dla pewności. No i Nic. ale jak to wiele. To jeszcze nie koniec perypetii, ale już jest pewien komfort
    spokoju w tym zakresie, jeden etap .--
    Pozdrawiam
    Filomena Pierwsza
  • tofika 15.06.07, 15:39
    FIlomeno,powodzenia w nastepnym "etapie"a wyniki takie jak po pierwszym--
    poprostu pomyslne!
    moje wszystkie badania byly bolesne (momografia) a naprawde jest co ulozyc na
    te okienko,jest ,a co sie dzialo podczas badan w czasie leczenia... ale jak
    musi to musi.. fakt ,naprawde zdazylo nieraz o znikome bole.. sa osoby ktore
    robia podczas badania z wielka delikatnoscia, a sa tez ze nie ma zupelnie
    wyczucia machnie cialkiem piersi az aparat zadrzy.. sad
  • graga211 16.06.07, 20:07
    Był czas, że musiałam co pół roku robić mammografię, potem już 1x w roku i
    samej machiny nie wspominam tak źle, jak Filomena. Badania nie dokuczały mi,
    choć mój nr stanika jest DDD.
    W obu piersiach siedziało draństwo, tzn. 5 draństw: w jednej 3, w drugiej 2.
    Te 3 z lewej wkrótce (po dobraniu właściwej dawki hormonów) znikły i pozostały
    2 w prawej, które trochę pobolewały ale nie rosły, po prostu tylko sobie były…
    Skóra cierpła mi jedynie wówczas, kiedy radiologowi coś się nie podobało i
    wypisywał skierowanie na USG „dla pewności”. Ale tam okazywało się wszystko bz
    czyli OK.
    Ostatnie badanie wykazało obecność już tylko 1 guzka, który nie dokucza i mam
    nadzieję, że zresorbuje się jak pozostałe. Nie mniej jego jak i całej reszty
    skrupulatnie pilnuję, nawet i tych niby śmiesznych, jak np. pojawienie się
    pieprza z boku piersi. Początkowo był to maleńki pieprzyk, który jednak rósł,
    robił się wypukły, w końcu zaczął swędzieć, a kiedy również zaczął zmieniać
    kolory, to już nie czekałam na nic, tylko poszłam prosto do chirurga onkologa,
    który od ręki wyciął dziada. I spoko.
    Na badania cytologiczne także radzę biegać 1x w roku, bo jakby co, to nie
    będzie żadnego „zmiłuj się”. Tu idzie o życie, a nie o zwykły hazard: kto, kogo
    i czy.
    Niestety…
    A Ty, Zbychu, pisz dalej, bo to jest interesujące.
    Bardzo chciałabym jeszcze przeczytać relacje Czarnego, gdyż oboje możecie
    niejednemu pomóc, niejednego uratować, czy choćby tylko wesprzeć, kiedy mu się
    wydaje, że nie ma już dla niego ratunku.
    Pozdrawiam i życzę końskiego zdrowia.
    (…choć nie wierzę, że konie mają je aż tak stalowe….)
  • madzia-tadzia 15.07.07, 16:56
    Robiłam 4 lata temu ale ostatnio dostalam zaproszenie do badania w ramach
    profilaktyki zwalczania raka piersi. Skorzystam z najblizszej wolnej chwili i
    wykonam to badanie.
  • del.wa.57 15.07.07, 18:54
    Ja robiłam dwa lata temu a powinnam zrobić dużo wcześniej,Jak juz zaczełam
    wedrowkę po ''dochtorach'' to i mammografia jest w planie.
    --
    -----------------------------------------------------
    Nierozsądnie jest kierować się tylko rozsądkiem.
    Karol Bunsch.
  • krista57 15.07.07, 19:52
    Jestem po wszystkich koniecznych badaniach.
    Czuję sie fantastycznie to i wyniki wyszły dobre.
    Najwazniejsza jest aktywnośc fizyczna i wiara w to,że jest się zdrowym.
    Dolegliwosci ?....w każdym wieku "musi" coś doskwierac.
  • wiktoria53 09.09.07, 14:02
    Wkrótce mam wizytę u lekarza - zarejestrowałam sie juz na początku
    lipca.Przed wejściem do gabinetu muszę wykonac mammografię.
    --
    "Człowiek ujawnia swoją osobowość w sposobie traktowania bliźnich"
  • wiktoria53 09.09.07, 14:40
    No, chyba zdarza sie zaniedbywać to nasze zdrówko. Ostatnio
    cierpiałam na rwę. Spać nie mogłam, chodzić nie mogłam, a ból był
    niesamowity. Dlaczego zwlekałam z wizytą do lekarza? Otóż w
    przeszłości wiele razy brałam leki, zastrzyki, które tak naprawdę
    poza bólem przy wkłuciu nie ujawniały swojej obecnosci w moim
    organizmie. Krótko mówiąc nie odczuwałam zadnych pozytywnych efektów
    leczenia. W końcu jednak odwiedziłam pania doktor z
    nadzieją.Opłacało się. Przepisała mi zupełnie inne zastrzyki, 2
    rodzaje, czyli otrzymuje codziennie 2 zastrzyki.Juz po pierwszych
    dwóch dawkach odczułam ogromna ulgę i na mojej twarzy zagościł
    uśmiech.Leków przeciwbólowych w kapsułkach nie muszę brać.( Również
    przepisała p.doktor) Na sen otrzymałam wspaniały lek,
    (nieuzależniający)po którym wreszcie zasypiam i nie męczę się.No i
    śpie długo smile Mam zalecienie jeździć rowerkiem, na który niebawem
    wsiadam. Wspomnę jeszcze o podstawowych badaniach krwi oraz ekg, na
    które otrzymałam skierowanie.

    --
    "Człowiek ujawnia swoją osobowość w sposobie traktowania bliźnich"
  • del.wa.57 09.09.07, 16:30
    Brawo Wiktorio,nie bedziesz taraz buszowac po necie nockamismile))
    Masz rację,czasami zaniedbujemy się i nie odwiedzamy za często
    lekarzy,wiem coś o tym.Mammografię powinnam zrobić dawno,ale......
    Mam termin na listopad,pozatym wszystko u mnie jest okey,poza
    choresterolem,biorę tabletki jedna dziennie i kontrola co trzy
    miesiące,będę tego pilnować.
    --
    -----------------------------------------------------
    Nierozsądnie jest kierować się tylko rozsądkiem.
    Karol Bunsch.
  • mania1119 09.09.07, 17:48
    No wlasnie,a propos cholesterol.Robia nam totalną wode z
    mózgu.Ledwie sie nastawiłam na kupowanie produktów "light"-a nagle
    sie okazuje,ze jednak trzeba jeśc świeze masło i inne takie (w
    granicach zdrowego rozsądku oczywiscie).No to dla mnie w sam raz-ale
    jak naukowcy zmienia zdanie a ja zostanę ze swoja nadwyżką w
    wynikach?
    --
    _______________________________________________________
    Owszem,Aleksander Macedoński był wielkim wodzem.Ale po co od razu
    łamać krzesła?
  • ovaka 09.09.07, 17:58
    a ja jestem po wielkim wyczynie zdrowotnym.Przed tygodniem
    przeszłam przez 12 dniowa głodówke zupełna .I teraz własnie napawam
    sie smakami zwykłych ziemniaków i marchewki!No i pójde sprawdzic
    moje OB, które było niestety bardzo niedobre-sprawdze czy głodówka
    pomogła.Lubie zobaczyc konkretne fakty.
  • natla 09.09.07, 18:07
    Brawo Takasiaka!!! A wątpiłam w Ciebie. Nagroda musi być w postaci
    dobrych wyników. smile
    Mnie na taki wyczyn w tej chwili nie stać. Zajadam zmartwienia.
    --
    _____________________________________________________________
    Myślisz, że możesz wszystko? Trzaśnij obrotowymi drzwiami!!wink
  • wiktoria53 09.09.07, 18:14
    dla Twojej determinacji. Oj, to ja jestem słaba istota.
    --
    "Człowiek ujawnia swoją osobowość w sposobie traktowania bliźnich"
  • wiktoria53 09.09.07, 18:22
    Tak zwane produkty light nie do końca “pozwalają się sobą” bezkarnie
    objadać. Dlaczego tak jest? Otóż wprawdzie, niektóre z tych
    produktów nie zawierają tłuszczu, ale maja sporo cukru (np. jogurt
    0% tłuszczu bardzo często jest dosładzany i ma tyle samo kalorii, co
    niepoddany żadnej obróbce). Ponad to pokarm sztucznie słodzony, w
    przeciwieństwie do naturalnego, nie ma zdolności hamowania apetytu.
    W rezultacie często, jemy go dwa razy więcej, gdyż mózg nie dostaje
    informacji do zakończenia posiłku.

    www.wellnesslife.pl/index.php?view=new&lev=03&dest=749&in=7&box=centermdl

    nizej ciekawe artykuły

    --
    "Człowiek ujawnia swoją osobowość w sposobie traktowania bliźnich"
  • ovaka 09.09.07, 18:30
    Głodówki robie od wileu lat, przeszłam juz ich chyba z 12-15.Mój
    rekord to 14 dni, i zawsze pod koniec czuje sie super.A w trakcie
    to róznie,lepiej i gorzej.Ale napewno łatwiej mi głodowac niz miec
    jakąś diete niskokaloryczna typu -pół jajka i pomidorek.Tego nie
    wytrzymuje !Albo jem ,albo nie jem!
  • del.wa.57 09.09.07, 18:43
    Masz silną wolę ,moje gratulacje Ovaka!!
    --
    -----------------------------------------------------
    Nierozsądnie jest kierować się tylko rozsądkiem.
    Karol Bunsch.
  • dankarol 10.09.07, 12:33
    obiecuję sobie, że raz w tygodniu będę miała dzień bez jedzenia i zawsze kończy
    się ten dzień kolacją. Żeby zrobić prawdziwą głodówkę, to chyba musiałabym
    wyjechać z domu
    --
    załóżmy, że dziś spotka nas coś miłego
  • mania1119 10.09.07, 23:36
    ja tez.
    Niestety,ciagle walcze,ostatnio sprowadza sie to do
    kolejnych "pozegnań' z jedzeniem,bo żeby kontrolowac je-musze mieć w
    miare"swobodna"głowe.A stressy zajadam i to bez opamietania.
    No i dużą nadzieję co do i cholesterolu i schudniecia pokładałam w
    tych light'ach,a okazuje sie jak w poście Wiktorii.No to wróciłam do
    masła i az sie boje,co mi tam w organizmie narasta.
    --
    _______________________________________________________
    Owszem,Aleksander Macedoński był wielkim wodzem.Ale po co od razu
    łamać krzesła?
  • dankarol 23.09.07, 22:17
    zdrowie.onet.pl/194,28726,1,,,dieta_ziemniaczana,diety.html
    Wygładza zmarszczki, odtruwa organizm, wzmacnia włosy i paznokcie, i przede
    wszystkim odchudza. Co? Ziemniak!
    Przekonanie, że ziemniaki tuczą, jest dalekie od prawdy. Wprost przeciwnie: mają
    niewiele kalorii i doskonale wpływają na układ pokarmowy, łagodząc jego
    dolegliwości, tj. niestrawność, wrzody żołądka, zaparcia. Ponadto oczyszczają
    organizm ze szkodliwych produktów przemiany materii i sprzyjają prawidłowemu
    obiegowi wody w organizmie. Wszystko to razem sprawia, że jedząc ziemniaki,
    można schudnąć i odmłodnieć. Trzeba jedynie przestrzegać dwóch zasad ich
    przygotowania: nie smażyć ich i wystrzegać się podawania z zawiesistymi sosami.
    --
    załóżmy, że dziś spotka nas coś miłego
  • del.wa.57 09.09.07, 18:13
    Nic nie jadłaś???? ło matko jak mogłas funkcjonować,sama jestem
    ciekawa Twoich wyników,daj znac jak bedziesz po badaniach.Podobno
    dobrze robi taka głodowka,ale ja bym nie wytrzymała bez jedzenia
    tyle czsu.
    --
    -----------------------------------------------------
    Nierozsądnie jest kierować się tylko rozsądkiem.
    Karol Bunsch.
  • del.wa.57 09.09.07, 18:05
    Ale byka zrobiłam z cholesterolem(pisownia)przepraszam!!

    No ,właśnie produkty light wcale nie są takie zdrowe(a mnie się
    wydawało..)Mam listę co można jeść a czego unikać należy i mam te
    listę no...nie skończę,smażonego unikam i tak moja wątroba buntuje
    się na ''brązową skórkę''podejrzewam,ze mój ojciec zostawił mi w
    spadku cholesterol(dobrze napisałam?)cierpiał na te dolegliwośc od
    młodych lat.
    --
    -----------------------------------------------------
    Nierozsądnie jest kierować się tylko rozsądkiem.
    Karol Bunsch.
  • del.wa.57 15.07.07, 14:42
    A wiesz Wiktorio,ze ''Potega podświadomości''nauczyła mnie życia na''nowo''
    potem poleciam tą mądrą ksiązkę koleżance,która była bardzo załamana do dzisiaj
    mi dziękuje.Jak niema nikogo w pobliżu z kim mozna pogadać,wypłakać sie w rękaw
    to cięzko jest wyjśc z opresji.
    --
    -----------------------------------------------------
    Nierozsądnie jest kierować się tylko rozsądkiem.
    Karol Bunsch.
  • del.wa.57 15.07.07, 14:45
    Zaczełam wedrowkę do lekarzy full program,wszystko co jest mozliwe do zbadania
    w przyszlym tygodniu obłozona jestem terminami,nie znosze chodzic ''po
    lekarzach'' ale czasem trzeba zrobić''prześwietlenie''organizmu i ciałasmile
    --
    -----------------------------------------------------
    Nierozsądnie jest kierować się tylko rozsądkiem.
    Karol Bunsch.
  • dankarol 27.09.07, 01:04
    W pracy i w domu mamy mnóstwo obowiązków aby nim podołać wielu z nas zaniedbuje
    sen, nie mówiąc już o chwili odpoczynku w ciągu dnia. Tymczasem przemęczony
    organizm nie jest w stanie funkcjonować prawidłowo.

    Większość ludzi potrzebuje od siedmiu do ośmiu godzin snu. Sen to więcej niż
    tylko zwykły odpoczynek, jest to bardzo złożony proces. W trakcie snu w
    organizmie zachodzą przemiany wpływające na układ odpornościowy, narządy
    odpoczywają, krwiobieg się oczyszcza, następuje przywrócenie równowagi
    chemicznej i regeneruje się układ nerwowy. Do dzisiaj nie poznano zasadniczej
    roli snu.

    kobieta.wp.pl/kat,26379,wid,9089836,wiadomosc.html?P%5Bpage%5D=1
    No to dobranoc
    --
    załóżmy, że dziś spotka nas coś miłego
  • del.wa.57 28.09.07, 18:33
    Siedem godzin snu,zupełnie mi wystarczy,ale są dni że wyleguję sie
    dłużej jak za oknem szaro i ponuro w dzień bardzo rzadko ucinam
    drzemkę.
    --
    -----------------------------------------------------
    Nierozsądnie jest kierować się tylko rozsądkiem.
    Karol Bunsch.
  • dankarol 07.10.07, 01:37
    Codzienna porcja specjalnie skomponowanej gorzkiej czekolady może pomóc osobom
    z zespołem przewlekłego zmęczenia.
    Zespół przewlekłego zmęczenia objawia się nie tylko stale odczuwanym
    zmęczeniem, ale też częstym bólem mięśni, zaburzeniami snu i świadomości oraz
    obniżeniem ciepłoty ciała. Schorzenie często uniemożliwia sprawowanie
    codziennych aktywności, na przykład chodzenie do pracy czy szkoły.

    Laicy najczęściej nie wierzą w istnienie takiego schorzenia i uważają je za
    zwykłe lenistwo. Leczenie jest często nieskuteczne - trudno leczyć coś, czego
    nie rozumiemy.

    Specjaliści z Hull York Medical School przez 2 miesiące podawali części
    pacjentów z zespołem przewlekłego zmęczenia po 45 gramów dziennie specjalnie
    przygotowanej czekolady o dużej zawartości ziarna kakaowego, a pozostałym - taką
    samą ilość białej czekolady zabarwionej na brązowo.

    Ci, którzy dostawali gorzką czekoladę czuli się mniej zmęczeni, zaś po
    odstawieniu czekolady samopoczucie ponownie się pogarszało.

    Zdaniem autorów badań, działanie czekolady może wynikać z wpływu zawartych w
    niej polifenoli na mózg - zwiększa się w nim wytwarzanie serotoniny, której
    niedobór wydaje się mieć związek z zespołem przewlekłego zmęczenia. Zastrzegają,
    że w spożyciu czekolady trzeba zachować umiar, choć w porównaniu z wieloma
    lekami jest nieszkodliwa. W każdym razie żaden z uczestników eksperymentu nie
    przybrał na wadze. (PAP) pmw/ ls/
    kobieta.wp.pl/kat,48772,title,Czekolada-dla-zmeczonych,wid,9260360,wiadomosc.html
    --
    załóżmy, że dziś spotka nas coś miłego
  • wiktoria53 04.08.08, 20:00
    Czy ktoś z Was poddał się temu badaniu? Jest ono nieprzyjemne, ale
    czy bolesne? Mam zamiar w niedługim czasie pójść na tego typu
    badanie. Podzielcie się uwagami na ten temat.
    --
    ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
    "Człowiek ujawnia swoją osobowość w sposobie traktowania bliźnich"
    ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.