Dodaj do ulubionych

Dlaczego ludzie, nie lubiący zwierząt.....

16.12.06, 11:35
....są tacy antypatyczni. Coś w tym jest. Dziś kolejny raz miałam takie
spotkanie 3-go stopniasmile
Weszłam z Topoem do zaprzyjaźnionego sklepu, w którym kupowała ta osoba. "Jak
mozna z psem wchodzić do spożywczego sklepu" - powiedziała. No i cóż, miała
rację, sklepik mały, ciasny, ktoś się może po prostu bać psów i nie w tym
problem. Chodzi o sposób reakcji...ta okrutna wrogość do całego świata
wypisana na twarzy, bezkompromisowość. Ja oczywiscie przyznałam jej rację i
wyszłam, nie robiąc uwagi, że jej brudne rękawiczki leżały na pieczywie smile
--
_____________________________________________________________
Myślisz, że możesz wszystko? Trzaśnij obrotowymi drzwiami!!wink
Edytor zaawansowany
  • sagittarius954 16.12.06, 12:01
    Bo u nas natlo jak trzeba komus zwrócić uwage , to na całego , z miną,
    intonacją, gestykulacją . Jakby nie można było normalnie. Grzecznie i juz . Tak
    nieraz zastanawiam się czy nie właściwym by było, rozdać rewolwery na
    miesiąc,zawiesić prawo, spokojnie poczekać . Oszołomy szybko by znikli z ulic .
  • natla 16.12.06, 12:11
    No coś Ty, oszołomy by wytłukli normalnych smile)))
    Widzisz Romcia z pistoletem? wink)))
    --
    _____________________________________________________________
    Myślisz, że możesz wszystko? Trzaśnij obrotowymi drzwiami!!wink
  • sagittarius954 16.12.06, 12:23
    On by chodził z karabinem maszynowym , a ty natlo z bazooką , nikt by Ciebie nie
    zaczepił , jedno pociągnięcie za język spustowy wymiotło by całą ulicęsmile)
  • dankarol 16.12.06, 13:11
    Są ludzie, którzy nagromadzili w sobie bardzo dużo agresji i uznali, że
    najlepiej ją rozładować na zwierzętach lub właścicielach takowych.
    Kiedyś szłam przez park, psa miałam na smyczy przy nodze, nawet nie popatrzył w
    strone ławki na którym siedziała jedna taka, niezadowolona z całego świata.
    Nagle zaczęła wykrzykiwać, że wszystkie te psy powinno sie pozabijać, bo zjadaja
    ludziom jedzenie, gryzą i (powiem to oględnie) zanieczyszczają. Popatrzyłam na
    nia z politowaniem i poszłam dalej, a ona długo jeszcze wrzeszczała na tej ławce.
    Kiedyś trafiła na nerwowego właściciela psa i przez pół godziny "dyskutowali"
    --
    załóżmy, że dziś spotka nas coś miłego
  • czarny.humor 16.12.06, 15:30
    Danuśko.
    Następnym razem proponuję Ci odpowiedzieć z uśmiechem tak:

    - Faktycznie proszę pani! Trochę jedzenia mi się przez niego marnuje, ale przynajmniej wódki mi pies za nic nie wypije.
    Dlatego wolę jego niż panią.

    smile))
    --
    I mimo wszystko lubię Cię.
    --
    Qrczę!! Ale mam głupią sygnaturkę!!
  • dankarol 16.12.06, 16:11
    Humorku, dzięki za podpowiedź, zastosuję. A swoja droga, to pi4rwszy mój pies,
    który nie lubi napojów wyskokowych.

    --
    załóżmy, że dziś spotka nas coś miłego
  • takanietaka 16.12.06, 13:09
    najdziwniejsze ,ostatnio słyszałam w TV gdzies tam od jakiegoś autorytetu z
    SaNePidu,że w ogóle nie ma zadnych oficjalnych przepisów zabraniajacych pobytu
    psów w sklepach.Ostatni taki przepis jest z 1937 roku.Wiec tez nie ma mowy o
    jakichs karach dla personelu za pobyt psa w sklepie-całe zycie trzymano mnie w
    takim przekonaniu ,ze jest to karalne ...jakby sie wydało!Okazało sie ze zalezy
    to od własciciela sklepu-jak chce to niech w puszcza, lub nie wpuszcza.A
    przepisy sanitarne sa ogólne takie jak i dla ludzi-nie powinien łapami gmerac w
    bułkach i lizac serków danon!!Baaaaaardzo sie zdziwiłam! Naprawde!
    --
    * nigdy nic nie wiadomosmile **
  • dankarol 16.12.06, 13:14
    U mnie na osiedlu jest cukiernia, w której psy są mile widziane. Ciastka i
    ciasta są za ladą, a pies po drugiej stronie. Lolek nawet dostał małe ciasteczko
    takie niesłodkie
    --
    załóżmy, że dziś spotka nas coś miłego
  • kryzar 16.12.06, 13:39
    bo wszystkiemu winien człowiek i jego podejście do życia i do innych ludzi.
    Ale niektórzy właściciele/oj nie lubię tego określenia/psów też nie potrafią się zachować.
    Przez wiele lat koło mego domu był ogródeczek jordanowski ogrodzony płotem. Była tam piaskownica i huśtawki i każdego dnia psy hasały i nie tylko po tym ogródeczku.
    Kilka dni temu przed naszym blokiem wysypano piasek w ramach "akcja zima". I od razu pewna pani zaczęła wypuszczać swego pupila do akurat tego piasku. I jak tu nie zgrzytać zębami.
    Natla- ta pani co Ci zwróciła uwagę jest bardzo biedna , sfrustrowana i nie lubi ludzi. A co by było jakbyś trafiła na naszego pierwszego? Pewnie by jeszcze gorzej "przywalił" słownie, no to czego wymagasz od maluczkich.
    Brak wychowania i już
  • natla 16.12.06, 13:51
    Krysiu, masz rację, tylko mnie raczej chodzi o regułę w ocenie charakteru
    niektórych ludzi. Nielubienie zwierząt jest oznaką takiego a nie innego
    charakteru......no tak mi wychodzi.
    Co do właścicieli zwierzat, to racja też. Kupkę piasku też mam pod oknem i
    pierwsze co Top robił, to do niej leciał.....to normalny psi odruch, ale juz
    tego nie robi, podobnie jak juz nie leci do młodych iglaków, kosówki, rabatek,
    nie tratuje niczego, nawet kiedy go puszczam.
    Ciagle jestem jedyną na osiedlu, zbierającą po psie kupkę. W nagrodę, dziś sama
    wlazłam w szczeście....
    --
    _____________________________________________________________
    Myślisz, że możesz wszystko? Trzaśnij obrotowymi drzwiami!!wink
  • natla 16.12.06, 13:41
    Nawet niektóre oddziały w szpitalach juz się łamia i wpuszczają psy do chorych,
    a oddzaiłowy kot jest częstym przypadkiem. Ale jak komu pies przeszkadza, to ja
    sie usunę, podobnie jak z papierosem, tylko niech to mi będzie zakomunikowane
    w normalny sposób.
    A tej pani z ławki krakowskiej, to ptzydałbyby się po prostu
    przyjaciel....najlepiej pies wink)
    --
    _____________________________________________________________
    Myślisz, że możesz wszystko? Trzaśnij obrotowymi drzwiami!!wink
  • uyu 16.12.06, 13:55
    We Francji pieski maja prawo do przebywania w restauracji wraz z panstwem.
    Obsluga pyta czy podac im wody w specjalnych psich miskach.
    W marketach psinki (te mniejsze) jezdza w wozkach i nikomu to nie przeszkadza.
    Higiena? To samo co moze wniesc pies do pomieszczenia, mozemy wniesc my sami na
    butach.

    --
    Ô! Interpunkcjo, nie opuszczaj mnie! Wroc!
    www.uyu.bloog.pl/
    Dwa lata na koncu swiata.
  • e-baba 16.12.06, 15:11
    Wydaje mi się, że ludzie, którzy nie lubią zwierząt - nie lubią równiez ludzi.
    I gdzieś tę niechęć do nich muszą uzewnętrznić. A kto jest najbardziej
    odpowiednim typem do ujawnienia wobec niego agresji jak właściciele zwierząt?
    Oni (poza nielicznymi przypadkami) nie odpowiedzą tym samym. Ich dobre uczucia
    wobec zwierząt w jakiś niezrozumiały wprawdzie sposób, ale z reguły przekładają
    się na sympatię wobec ludzi, tak ogółem. Taka szeroka sympatia wobec innych
    czyni ich bezbronnymi na niespodziewaną i nieuzasadnioną agresję skierowaną pod
    ich adresem. Atak ich zaskakuje. I o to chodzi. Komuś trzeba przecież dać
    popalić, jak nie można zlikwidować ludzkości tak w ogóle.
  • p.a.d.a.l.c.o.w.a 16.12.06, 19:08
    natla napisała:
    Dlaczego ludzie, nie lubiący zwierząt
    > ....są tacy antypatyczni. Coś w tym jest.

    Dla mnie to jest też jedno z kryteriów oceny.

    Kiedyś mego malutkiego rudzielca, idącego przy mnie na krótkiej smyczy kopnął
    jakiś frustrat tylko dlatego, że rudy śmiał szczeknąć. Od tego czasu boi się on
    ludzi, szczególnie dużych, ciemno ubranych , w kapturze i psinka - idąc na
    smyczy, poszczekuje czasem na takowych, ewidentnie ze strachu a nie agresywnie.
    Podkreślam, że nie ma szansy zbliżyć się do nogi osobnika, bo jest wtedy
    trzymany "na krótko " właśnie w ochronie przed kopnięciem.
    Żal mi ludzi, którzy wychowywali się zdala od zwierząt domowych.
    Są jakoś skrzywieni. Zapewne nie wszyscy, ale i tu : wyjątki regułę
    potwierdzają.
    Jeden taki młodzieniec ( lat miał chyba max.20-cia ) onegdaj stanął i wygłosił
    dośc obszerny spicz, że ponieważ mój szczeknął - to powinien mieć kaganiec
    ( był na krótkiej smyczy ). Młody gadał wrednie,b.złośliwie,długo i uczenie -
    ...ja stałam i słuchałam. Dobre 5 min. był na toku.
    On stał, ja stałam, psiak nawet szczekać przestał,..... słuchał.
    Po tych ca 5 minutach znudziło mi się, choć młody ciągle gadał, coraz bardziej
    rozjuszony, chyba moim milczeniem i tym, że stoję bez ruchu i słowa.
    Nie odpowiedziałam mu nic.
    Natomiast w trakcie tej perory zwróciłam się do swego psiaka z tymi
    słowy : ..idziemy, Guru...bo zaraz masz korepetyje z miauczenia a lekcje nie
    są tanie ... i poszłam.
    Była godz. 8 rano.
    Tak więc nie tylko zgredy są wrogie psiakom...oj, nie tylko.
    Tak sobie myślę, skąd w 20_latku tyle jadu i nienawiści.
  • natla 16.12.06, 21:40
    Młodzi częściej przechodzą koło psów bez zainteresowania, nawet jak pies cuda
    wyprawia, zlość za to bije ze starszych. Ten Twój młokos to rzeczywiscie gratka.
    A poza tekstem mówionym sam był widoczie antypatczny? Tzn. gdyby nie mówił, to
    poczułabyś antyptię?
    --
    _____________________________________________________________
    Myślisz, że możesz wszystko? Trzaśnij obrotowymi drzwiami!!wink
  • mania1119 17.12.06, 00:20
    Przypomina mi sie czas,kiedy byla ze mną moja ukochana Luna.Luna byla
    bullterrierką,tricolor-chodzila zawsze na smyczy,z wiekiem-w kagancu,nigdy na
    nikogo nie szczekała,byla psem o niezwykle spokojnym usposobieniu.Wiecie jakie
    komentarze slyszalam najczesciej?:"o jaki brzydki pies!".Nie:"jaki
    groźny".Nie, "BRZYDKI".
    Zawsze oszolomiala mnie bezinteresowna niechec,manifestowana przez ludzi.Po co?
    --
    W angielskim albumie o psach widzialam zdjecie bialego bullterriera i
    komentarz:"innym psom mowia-jaki jestes sliczny.Ja tez to slyszalem dwa razy.Za
    kazdym razem od niewidomego czlowieka...".
    Ale moze to bardziej cywilizowany kraj...
    _________________________________________
    Ciesz się chwilą.Ta chwila to Twoje życie.
  • p.a.d.a.l.c.o.w.a 17.12.06, 10:51
    natla napisała:
    > A poza tekstem mówionym sam był widoczie antypatczny? Tzn. gdyby nie mówił,
    to poczułabyś antyptię?

    Nie, gdyby nie jego gadka ( pełna smrodku dydaktycznego ) antypatii bym nie
    poczuła - bo i dlaczego ?
    Typ_ek był dość przeciętny,..do momentu aż gęby nie otworzył.
    Wysłuchiwałam jego pouczeń nawet z uwagą...ale że na mój gust trwały zbyt długo
    a i forma i treść w pewnym momencie przestały mnie interesować, więc odeszłam
    jeszcze w trakcie jego przemówienia.
    Pamiętam, że kontynując swój spacer z psiną, miałam w głowie kilka
    refleksji "na temat", m.inn. próbowałam sobie przypomnieć, czy np.30 lat temu
    ja i moi rówieśnicy byli tak skorzy do pouczania osób w moim (obecnym) wieku
    będących.
    Rozwijając temat z poprzedniego postu - ów młodzieniec kląć zaczął na mnie
    dopiero po mojej ( jedynej ) odzywce.
    Własnie gdy powiedziałam ( niby to )do swego psa o tych korepetycjach z
    miauczenia smile)
    Wtedy go straszny szlag trafił i zrzucił maskę wszechpolaka (???) i bluzgał cos
    tam - do moich pleców.
    Sądzę, że on kiedyś będzie posłem....a może i wyżej zajdzie?
  • toskania8 17.12.06, 12:25
    Wszyscy tu chyba wiedzą, że jestem wielbicielką wszystkiego, co kudłate i
    czworonogie, więc mogę zabrać głos bez podejrzeń, że może ja z tych
    nielubiących.
    A ja chcę pwiedzieć coś w obronie tych pośrodku.
    Mówiąc o "tych, co nie lubią" podajecie przykłady agresywnej, chamskiej
    nienawiści. A ta oczywiście, jak każda agresja i nienawiść, bez względu na
    przemiot zasługuje na potępienie. Zresztą tym z przykładów niekoniecznie mogło
    chodzić akurat o biednego zwierzaka jako takiego. Chamstwo i agresja zawsze
    sobie znajdą jakiś obiekt, akurat w tym momencie napatoczył się zwierzak. A tak
    naprawdę ta agresja była skierowana bardziej przeciw Wam, posiadaczom, niż
    zwierzakom.
    Zapominacie jednak, że między "lubieniem" objawiającym się głównie "maniem",
    ale także objawianiem swojej sympatii (jak ja głaszczę wszystkie napotkane psy,
    bo swojego z racji trybu życia mieć nie mogę) jest jeszcze coś, co nie jest ani
    lubieniem, ani wyżej zdefiniowanym "nielubieniem" . Co więcej, nie jest też
    obojętnością !
    Czym więc jest ? Nazwałabym to dystansem, do czego absolutnie każdy ma pełne,
    niezbywalne prawo. I o to prawo chcę się upomnieć.
    A posłużę się przykładem sobie najbliższym, przykładem mojej Mamulki. Była
    osobą ciepłą, pogodną, z wielką sympatią do całego świata.
    Nie chciała mieć zwierzaka w domu, bo nie. Nie sprawiało jej przyjemności
    łaszenie się, głaskanie , lizanie i inne objawy psiej czy kociej miłości. No i
    co z tego ? Trzymała sie od nich na dystans. Ale nigdy, przenigdy nie
    przeszłaby obojętnie obok zwierzaka głodnego, cierpiącego czy krzywdzonego.
    No więc co ? Zaliczycie Ją do tych , co nie lubią i że jak można nie lubić ?
    Ano można. Można być pośrodku.
    Podobnie zresztą było z moimi Dziadkami, Ciotkami. Właściwie tylko Tata lubił
    zwierzaki w takim sensie, jak Wy to rozumiecie.
    Ja się wychowałam w domu bez zwierząt i w żaden sposób nie czuję, bym
    była "skrzywiona psychicznie" jak to któraś z Was powiedziała.
    Uczona byłam nie przechodzenia obojętnie obok jakiejkolwiek krzywdy czy
    cierpienia, kultury osobistej i tolerancji. Także tolerancji dla mających inne
    zdanie.
    I jeszcze słowo o tych lubiących.
    Znacie na pewno sytuacje, (ja znam wiele), kiedy w ramach miłości do zwierząt
    bierze się do ciasnego mieszkania w bloku np.owczarka . Zwierzę, które
    potrzebuje otwartej przestrzeni i dużo biegania męczy się w ciasnocie i może
    liczyć co najwyżej na 15 minutowe wyjście na siusiu dookoła bloku, bo się
    nikomu nie chce, bo nie ma czasu, bo zła pogoda.
    Albo kupuje się dziecku pieska, bo chce, bo dobrze jak dziecko ma zwierzątko.
    Tylko po chwili entuzjazm opada i nie bardzo jest się komu zająć. Pies jest
    brudny, zaniedbany, żywiony byle jak, siedzi całymi dniami sam, czasem nikt w
    porę nie zauważy choroby.
    Albo kupuje się psa modnej rasy dla szpanu a potem nie pamięta się, że ułożenie
    takiego psa to ciężka i żmudna praca a jej zaniedbanie prowadzi czasem do
    psiego smutku a czasem do nieszczęścia.

    Więc dlatego ja, wielbicielka zwierzaków powiadam - ostrożnie z uogólnieniami i
    dzieleniem świata na "dobrych" lubiących i "złych" czy też, jak powiedziała
    natla "antypatycznych" nielubiących.




  • tofika 17.12.06, 13:32
    ogladalam program w tv, tlumaczono tam,ze niepoprawne jest mowienie ze ktos
    jest wlascicielem , radzono nazywac ze czlowiek jest opiekunem zwierzecia, bo
    bez podstawowej opieki zwierze samo sobie nie egzystuje,
    podobnie mysle jak Toskania,
    rzeczywiscie sa ludzie ktorzy nie maja zupelnie instynktu do opiekowania nad
    zwierzetami, i z moich obserwacji wynika tak, ze poki ten ktos nie ma zycia np
    przez psa sasiadow zmaconego,( wycie, szczekanie)zalatwianie psa pod drzwiami,
    tak tez bywa ze z gornych pieter komus nie chce wypuscic osobiscie puszcza bo
    ktos z klatki trafnie bedzie ze otworzy , by pies pobiegal pod blokiem,, sa
    dzieci ktore swoje psy draznia by specjalnie szczekaly,
    Toleruje.. toleruje, prosi ,zwraca uwage, az wreszcie zwraca do zarzadu
    spoldzielni,
    od dwoch lat , biegalam z 1 pietra by wpuszczac pieska , zima , tez , robilam
    to tak zwyczajnie,
    o 6 rano w duzy mroz,, ktory pojawil wczesna jesienia , zastalam
    wymarznietego , nie mogl na lapce jednej stanac, zanim poszedl na 3 pietro,
    wszedl do mojego przedpokoju , wygrzalam mu lapke swoimi dlonmi .. on czekal..
    i juz gdy lapke mial sprawna poszedl do swego domku, mowiac jak zasze mi ,,
    jeden szczek ..hau, i te pojedyncze hauki nawet komus przeszkadzaly , zostal po
    interwencji wywiezionysadnie byl wcale wcale glosnym psem,tylko opiekunowie
    starsi ludzie nie zawsze schodzili z tym psem- a zostal po wyjezdzie corek do
    pracy zagranicznej.
    SA psy o bardzo glosnym glosie.. w spoldzielczych mieszkaniach , to niemale
    klopoty..tesknie do mojej pesuni, ale czekam , moze jak bede mieszkac w tyci
    domku , wtedy dopiero zaopiekuje zwierzaczkiem.. mnie tez uwagi trafily nie raz
    przez 11 l gdy mieszkala z nami piesia..uwagi byly niestosowne, ale coz.. nie
    mozna absolutnie przewidziec wszystkiego co ludziom pasuje a co nie..
    Dzieci przeszkadzaja bawiace sie w piaskownicy, dzieci idace i rozmawiajace po
    schodach..ale ,sa takie osoby ktorzy widza i slysza co i jak u kogo, tym moze
    zyja..??ale niekoniecznie..ot tak bywa..samo zycie
    I mimo wszystko jesli zwierzat nie toleruje taki ktos ,
    to ma wiele innych zalet,
    a krzywdy nie robi zwierzeciu bo poprostu nie jest jego opiekunem...


    Szczęście to nie tylko to, co los daje, ale i to, czego nie zabiera..."
  • hania48 20.12.06, 02:01
    Czytam to co powyżej, czytam i nieposiadam sie ze zdumienia. Naprawdę tak dużo ludzi nielubiących zwierząt spotykacie ??????????
    Owszem, znam kilka takich osób, ale... ja obserwuję, szczególnie ze strony starszych, często już mało sprawnych osób, zupełnie inny stosunek do Figi. To prawda, że nie jest wielkim psem, a przy tym towarzyskim. Nasiliło sie to szczególnie od czasu, gdy na przedpołudniuwe i wczesnopopołudniowe spacery zaczęłam wychodzić z piszczącą piłeczką. Większośc spotykanych osób z uśmiechem patrzy na biegajacego za piłeczką psa i popiskującego nią w drodze powrotnej. Więcej, ona wyczuwając zainteresowanie i sympatię, idzie z tą piłeczką do tych, nieznanych sobie ludzi, rzuca ją im pod nogi, a oni, nie rzadko z laską, czy o kuli, z zapałem ją kopią lub rzucają, ku obopólnej radości. Patrzę na ich twarze i widzę, jak bardzo się cieszą, że mogą się z nią pobawić!!!!!! Widzę ile radości ona im sprawia.
    Od kilku dni chodzi na smyczy z opatrunkiem na łapie, i niewyobrażacie sobie, ilu nieznanych mi ludzi, zaczepia mnie i z przejęciem pyta co sie stało piłkarzykowi - bo tak ją nazywają! Pytają i ci którzy sie z nią bawili i ci którzy to tylko z dala obserwowali!
    Myślę, że część z tych ludzi na widok biegającego luźno dużego psa, może się go obawiać, szczególnie po fali nagłośnień wypadków pogryzień. Wiele osób nie potrafi ocenić, czy przebiegający obok pies jest nstawiony pokojowo, ale taką bezinteresowną niechęć, czy wręcz nienawiść, o jakiej czytam wyżej, obserwuję niezmiernie rzadko.
  • natla 20.12.06, 09:14
    Witaj Haniu, jakze się cieszę, ze jesteś. smile
    Nie chodzi mi o ilosć ludzi nielubiacych zwierzat, ale o jakosć takich ludzi.
    Na szczeście rzadko spotykam tych anty i rzeczywiście 90% ludzi reaguje
    przyjażnie. Czasem sie tylko dziwie, że szalejące i cuda wydziwiające psy, nie
    są w stanie wzbudzić najmniejszego zainteresowania przechodzącego człowieka.
    Jasne, że ludzie boją się psów, zwłaszcza dużych, a mojego Topa szczególnie, co
    oczywiscie jest dla mnie komiczne, ale oni nie wiedzą jaki on cykor wink)
    Nie puszczam go z długiej linki, chyba że spotka kumpla i bawia sie na łące w
    pewnej odl. od przechodniów. Często też z daleka mówię głosno, że pies jest
    niegroźny i wtedy nawet zostaje pogłaskany. Lęk prze dużymi psami rozumiem,
    nawet przed małymi ujadaczami. Mnie chodzi tylko o wrogość.
    A co sie stało Figuni w łapke?
    --
    _____________________________________________________________
    Myślisz, że możesz wszystko? Trzaśnij obrotowymi drzwiami!!wink
  • p.a.d.a.l.c.o.w.a 20.12.06, 11:31
    natla napisała:

    > Lęk prze dużymi psami rozumiem,
    >nawet przed małymi ujadaczami.

    img484.imageshack.us/img484/4615/gurutz7.jpg
    obraził się na ciebie i dlatego prezentuje ci rewers smile)
  • natla 20.12.06, 12:20
    ......psiulek, a ja jakoś myslałam wg poprzednich zdjeć, ze co najmniej do
    średniaków należy....a w ogóle są małe nieujadacze tyz w końcu.....
    Były przyjaciel Topa, wielkosci 1,5 jego głowy jest tak teraz dla nas wredny,
    ze zblizyc się nie możemy, ani ja ani Top. Wygląda to przekoomicznie, jak ten
    mały nas przegania. Myśle, ze to wynika z jego leku przed Topem, bo
    prawdopodobnie w czasie zabawy duży Top sprawił mu niechcący ból. Myśle, ze w
    chwili zagrożenia byłby zdolny zawisić się na topowej tętnicy szyjnej smile
    A jest taki śliczny, tak śliczny, jak rozpuszczony przez panią wink))
    --
    _____________________________________________________________
    Myślisz, że możesz wszystko? Trzaśnij obrotowymi drzwiami!!wink
  • natla 20.12.06, 13:15
    No tę pozycję, to na mur zmałpował od Topa.
    Zrobiłam sobie z Twojego rudega aniołka tapetę....i powtórz mu to, moze sie
    udobrucha.
    --
    _____________________________________________________________
    Myślisz, że możesz wszystko? Trzaśnij obrotowymi drzwiami!!wink
  • hania48 21.12.06, 00:26
    Natlo - przekonałam się, wraz z grupą zaprzyjaźnionych psiarzy, posiadających psy różnej wiekości (jamnik, bokser, golden, bernardyn), że najbardziej uspokajająco dla przechodniów, którymi zainteresowały sie psy jest energiczny okrzyk "nie witasz się z panią/panem", z akcentem na "nie", lub co dotyczy głównie Figi: "pani/pan wcale nie chce się z tobą bawić, wracaj!", z akcentem na "wcale". Taki okrzyk skierowany do psów usposabia życzliwie przechodniów. Nasze psy wieczorami bawią sie gromadnie na skwerku, otoczonym blokami i przylegającym do niego boisku (nieogrodzonym). Wiele osób przechodzi tamtędy do i z autobusów. Jest ich od 3 do 15 (psów, oczywiście). W zależności od dnia i pogody.

    Figa biegnąc za piłeczką, która na trawniku szybko zwolniła, hamując w wirażu całym ciałem bardzo głęboko rozcięła łapę. Prawie do kości. Śródstopie. Przecięła wszystkie ścięgna. Nie wiem czy się zrosną (zszyte). Grozi jej kalectwo.

    Zresetowała mi sie przeglądarka i straciłam wszystkie zakłądki - odbudowuję je, ale gdyby ktoś mógł mi podrzucić link do zamieszczenia zdjęć ... byłabym bardzo wdzięczna. Wiem ,że gdzieś na forum jest, ale nie pamiętam w którym wątku.
  • p.a.d.a.l.c.o.w.a 21.12.06, 22:10
    hania48 napisała:

    > ale gdyby ktoś mógł mi podrzucić link do zamieszczenia zdjęć ... byłabym
    bardz
    > o wdzięczna. Wiem ,że gdzieś na forum jest, ale nie pamiętam w którym wątku.

    www.ImageShack.us

  • p.a.d.a.l.c.o.w.a 21.12.06, 22:11
  • hania48 22.12.06, 00:18
    Pięknie dziękuję !!!!!!!!!!!!!
  • regine 22.12.06, 00:36
    Podałam też link Haniu, ale w Twoim osobistym wątku.
    Więc czekamy na zdjęcia smile
    --
    -----------------------------------------------------
    ~~Gdy nie masz nic do ofiarowania, ofiaruj uśmiech ~~

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka