• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Czy dobrze mieć kota na punkcie kota? Dodaj do ulubionych

  • 25.06.08, 22:55
    Uwielbiam koty i nie tylko ja, fascynuje on człowieka od tysięcy
    lat. Kot umie skutecznie podporządkować sobie pana.
    Ta oto anegdota oddaje różnicę między naturą kota i psa:
    "Pies myśli: Ten mój pan jest dla mnie taki dobry: karmi mnie, bawi
    się ze mną, głaszcze, przytula. Jest chyba bogiem!
    Kot myśli: Mój pan jest dla mnie taki dobry: codziennie mnie karmi,
    czesze, głaszcze, bawi się ze mną. Jestem chyba bogiem!"
    Czy wiecie jakie są pożytki z posiadania kota?
    Zaawansowany formularz
    • 25.06.08, 23:01
      A 17 lutego obchodzony jest Światowy Dzień Kota.
      pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Awiatowy_Dzie%C5%84_Kota
      • 25.06.08, 23:27
        Pewnie,ze dobrze. I to fantastyczne,kojące mruczenie.

        --
        Pamiętaj że nigdy nie będziesz drugi raz młody.
        Ale też nigdy nie będziesz drugi raz stary.
    • 26.06.08, 07:14
      A ja nie przepadam za kotami. Krzywdy im nie zrobię, lubię nawet
      oglądać igraszki młodych kociąt (nie do podrobienia!),ale jestem
      zdecydowana psiara.
      • 26.06.08, 08:11
        Ja chyba mam. smileI to nie psa, a psów. Ale zapewnie gdyby nie alergia
        na sierść kocią, to też bym miała małego kota na punkcie kotów.
        Zawsze mnie fascynowało to przytulenie do mruczącego futerka. smile)
        --
        Myślisz, że możesz wszystko? Trzaśnij obrotowymi drzwiami smile
        • 26.06.08, 08:50
          Są ludzie, którzy uprzedzenia do kotów wynoszą z domu, tak było z
          moim mężem, ale teraz baardzo, a nawet baaardzo przekonał się do
          nich.
          A czy wiecie, że kot obniża ciśnienie krwi, zmniejsza stres,
          uspokaja? Osoby zdenerwowane powinny wziąć na kolana kota i głaskać
          go przez kilka minut.
          A niektóre koty potrafią przestrzec swoich właścicieli chorych na
          padaczkę przed zbliżającym się atakiem. Zaczynają się dziwnie
          zachowywać, zaczepiają opiekuna, patrzą mu w oczy, trącają go łapką,
          a jeśli atak nastąpi, nie odstępują chorego na krok.
      • 28.06.08, 20:03
        Podobnie jak Goska,nie mam kota na punkcie kotawink)
        Nie mam nic do kotków.....jestem psiarawink)
        --
        -----------------------------------------------------
        Nierozsądnie jest kierować się tylko rozsądkiem.
        Karol Bunsch.
        • 29.06.08, 03:24
          A moja kotka upolowała kreta.
          Wyczytałam jeszcze o kotach, że na podstawie pozycji ciała śpiącego
          kota można określić temperaturę pomieszczeniasmile) I co Wy na to??
          Gdy jest poniżej 12°C kot zwija się w kłębek, a głowę mocno
          przyciska do ciała.
          W cieple ok. 21°C rozciąga się i wysuwa łapki do przodu.
          Zadowolony kot kieruje uszy ku przodowi i lekko je pochyla. Gdy coś
          zaczyna się dziać natychmiast je prostuje.
          • 29.06.08, 09:03
            Koty są....no nie umiem wyrazić...ale są
            wspaniałe,cieplutkie,fotogeniczne,ganiam za nimi z aparatem i mam
            trochę ich zdjęć.Miałam Kicię - nie mam teraz,nosi nas ciągle i
            dlatego..Mieć kota albo 2 koty i jeszcze psa albo 2 psy to moje
            marzenie.
            A tutaj link do leksykonu kotów
            reptar.republika.pl/index2.htm?lx/jb_koty.htm
            oraz do wątku "Kot w literaturze"
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=151&w=80001008
            Nie umiem zrozumieć niechęci do kotów.Mogą być obojętne,ale niechęć?
            • 29.06.08, 13:32
              Dziękuję za podrzucone linki, Danusiu, jak Ty na wszystko znajdujesz
              czas i chęci. Pozdrawiamsmile))
    • 26.06.08, 10:34
      Ja też mam w domu kot, ktory jest ze mna 15 lat.yl czas, gdy w domu
      byly 2 koty)(drugi znaleziony na ulicy w listopadowy dzien) ale po 2
      latach musialam go oddać kolezance kociarze bo mój pupilek
      absolutnie go nie akceptowal.azem z kotami byly 2 psy,2 żólwie i
      papuzka. Teraz zostal mi pies i kot.Do kotów przekonalam się jak
      mialam je w domu, bo wtedy zaczynalismy nawiązywac kontakty.
      pozdrawiam lidia
    • 26.06.08, 18:09
      Odkąd pamiętam zawsze w domu był kot albo koty. Teraz nie mam i bardzo nad tym
      ubolewam. Kot uspokaja. Wyczytałam w "Podróżach dookoła świętej krowy" (? nie
      wiem, czy nie przekręciłam tytułu) Lucyny Winnickiej, że leczy - tarczyce, chore
      stawy. Na pewno wyczuwa obolałe miejsca, moja ukochana kotka, którą niestety
      musiałam uśpić, wylizywała ostrym jak szczotka języczkiem zniekształcone stawy
      rąk mojej mamy. Lubiłam powroty do domu - już z daleka kot rozpoznawał pracę
      silnika mojego samochodu i czekał na mnie z naprężonym ogonem przy bramce.
      Często był na swoich rekonesansach w lesie, albo na łąkach i biegł co sił w
      łapkach na przywitanie.
      Niestety ta miłość objawiała się także przynoszeniem łupów do domu - miałam
      czasem podduszone myszy w mieszkaniu, ptaszki na wycieraczce. Śmiałam się, że
      mogłabym wyszkolić kota do łowów na kuropatwy.
      Sąsiadka swoje "wyszkoliła" do łowów na nornice. Przynosiły je do ganku i
      układały na wycieraczce, według statystyk sąsiadki było tego kilkadziesiąt.
      --
      *********************************************************************
      Serce nigdy nie ma zmarszczek. Ono ma blizny. ( Colette)
    • 26.06.08, 18:12
      Byłam kocią mamą. Miałam takiego kota - uosobienie cierpliwości, który pozwolił
      się ubierać w czapeczki, przykrywać kołderką i wozić w wózku dla lalek. Bawiłam
      się tym kotem więcej niż lalkami.
      --
      *********************************************************************
      Serce nigdy nie ma zmarszczek. Ono ma blizny. ( Colette)
      • 26.06.08, 19:23
        Koty są świetnymi łowcami i często znajduję ptaszki, myszy, nornice,
        ostatnio nietoperza.
        Byłam świadkiem zabawy kotki z ropuszką i obie były zadowolone,
        przedtem ropuszkę wygrzebała z pod kory pod iglakiem.
        Czytałam, że koty potrafią wyczuć nasz nastrój i czuwać wiele godzin
        przy chorym opiekunie, doskonale wyczuwa chorobę.
        Naukowcy z Uniwersytetu Stanu Pensylwania stwierdzili, że spośród
        pacjentów, którzy trafili do szpitala z powodu chorób serca (z
        zawałem włącznie), znacznie częściej przeżywali ci, którzy mieli w
        domu zwierzę, np. kota.
        Bo miłość do pupila była często najsilniejszym bodźcem do
        wyzdrowienia.
        No i są takimi słodkimi śpiochami, ok. 60 procent swojego życia
        przesypiają.
        Szyszkasosny, wnuczka mojej siostry już od września gimnazjalistka,
        ma jeszcze tego kotka, którego woziła w wózku dla lalek i dokładnie
        robiła to co Tysmile))) Kot na wszystko jej pozwala.
        • 26.06.08, 21:28
          na temat kota, a właściwie kotów. Moja kocia rodzina to 3 uratowane znajdy w
          różnym wieku. Każdy o innym charakterze choć wszystkie w mało modnym ubarwieniu
          bo czarne. Wszystkie są bardzo sympatyczne i mruczą wspaniale z wdzięczności za
          pieszczoty i smakołyki. No i mają przewagę nad psami, że nie trzeba ich
          wyprowadzać no i jednak są czyściejsze.
          • 26.06.08, 21:48
            Oczywiście, że dobrze miec kota na punkcie kota. Podobnie jak dobrze jest go miec na punkcie kazdego innego zwierzaka, którym się opiekujemy i ktoremu dajemy dom.
            Kocham zwierzęta, ale mój największy kot na punkcie zwierząt to właśnie mój kot - kiedyś taka wielka schroniskowa bieda. Kocham go za całokształt. Za miękkość i kocie gadanie.
    • 30.06.08, 06:27
      Mam trzy takie kocie szczęścia. W różnym wieku i po różnych przejściach. Ale kiedyś w moim domu zawsze były psy (które kocham nie mniej) i koty.
      A jakie mogą byc korzyści z posiadania kota, najlepiej wie Jasio z bajki "O kocie w butach" smile
      Pozdrawiam wszystkich kociarzy, psiarzy i innych zwierzolubnych.
      • 05.07.08, 13:40
        Kocham koty, była u nas kotka od zawsze i radziliśmy sobie świetnie, teraz jest
        o dwa kocurki więcej i problem. Kot zwierzę domowe i wyrosły na moich oczach na
        mądre, chyba za bardzo, kocury. Nie mam sumienia ich wykastrować, te ich
        spojrzenia powodują, że dwa razy umawiałam wizytę i nie pojechałam. Oczywiście
        wyprowadziłam je z domu pod taras, gdzie mają swoje miejsca, ale wychowane w
        domu, wpadają jak tylko okazja pozwoli. Po takiej nieproszonej, nawet minutowej
        wizycie zostaje zapaszek, godzina szukania i następna pucowania. Okazało się na
        dodatek, że wnuk jest alergikiem, więc koty nie wrócą do domu. Czy po
        wykastrowaniu dadzą sobie radę na zewnątrz? Sąsiedzi mają kocury i nawet nie
        myślą o kastrowaniu. Do walki dochodziło już czasem. Martwię się, że taki
        okaleczony ma marne szanse.
        Miłość to jedno, codzienność to drugie.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.