czego/kogo faceci szukają na portalach randkowych Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Hej, koleżanki singielki smile Opowiem Wam o miłej sytuacji, która po
    raz kolejny (czwarty albo piąty na przestrzeni niecałych 2 lat)
    mnie dziś spotkała, a mianowicie natychmiastowe i bez słowa
    wyjaśnienia zerwanie znajomości netowej przez faceta po otrzymaniu
    przez niego mojego zdjęcia. Od razu mówię: zdjęcie w moim
    mniemaniu niezłe, oczywiście takie na ktorym wyszłam dobrze, nawet
    korzystniej aniżeli faktycznie wyglądam, aczkolwiek bez nadmiernej
    kreatywności smile. A jak faktycznie wyglądam? - otóż jestem normalną
    kobietką około trzydziestki. Wydawało mi się zawsze, że nawet
    niebrzydką, choć nie pięknością w klasycznym znaczeniu tego słowa,
    ani tym bardziej tzw.superlaską. Zaznaczę, że znajomości rokowały,
    w tym sensie, że fajnie nam się ze sobą rozmawiało, podobne
    priorytety, i tym podobne s.rutututu ;/ Facet zaczyna nalegać na
    wymianę fotek, co jest naturalne, więc oki, najpierw ja otrzymuję
    jego zdjęcie, facet jak facet, niekoniecznie przystojny.
    Niekoniecznie atrakcyjny. Niekoniecznie zadbany. Ale w końcu to
    tylko fotka, poza tym a może przede wszytskim nie szukamy przecież
    Brada Pitta ani innego Di Caprio, tylko żywego, autentycznego
    CZŁOWIEKA. W moim przypadku płci męskiej. Więc kwestie brzucha czy
    łysiny, czy też pryszczy widocznych na fotce odsuwam na dalszy
    plan, przynajmniej do pierwszego spotkania, bo wiadomo, może okazać
    się, iż facet ma głos jak dziewczynka (jak dla mnie
    dyskwalifikujące) albo pachnie nie tak, albo ma coś czarne za
    paznokciami, albo, albo.. wiadomo, tu liczy się tzw. chemia i
    bazując na zdjęciu można niewiarygodnie się rozczarować. Nie mówię
    o ekstremalnych znanych ze słyszenia przypadkach wysyłania przez
    facetów zdjęć sprzed 15 lat lub wręcz zdjęc kolegi. Wysyłam swoją
    fotkę. I co? Facet przestaje dawać znaki życia... Po prostu więcej
    sie nie odzywa. A przedtem tak bombardował mailami, na GG, i w
    ogóle... wystarczy jednak fotka, na której widać, iż nie jestem
    wiotką długowłosą blondi - o czym wcześniej go uprzedzałam, a on
    wtedy że TO nic, że NIE O TO chodzi... Okazuje się jednak, ŻE
    WŁAŚNIE O TO. Faceciki, jestście żałośni. Spójrzcie na siebie.
    Macie trzydziestkę/czterdziestkę, brak/nieudane życie osobiste,
    wyglądacie jak wyglądacie, płaczecie że samotni, że żadna was nie
    chce, a potem, gdy w sieci trafia się taka która jednak chce (a
    przynajmniej chce na początek spróbowac Was poznać) wychodzi szydło
    z worka. Że szukacie Pameli albo podobnej laski, kóra pochwalicie
    sie przed kumplami. Takiej z durnej gazetki lub stronki porno. Z
    tamtą zwyczajną dziewczyną nie chcecie się już spotkać, choćby w
    celu zweryfikowania jej obrazu, który powinniście byli sobie
    stworzyć na podstawie netowej znajomosci + wysłanej na koniec fotki.
    Gorzej, nawet nie macie odrobiny cywilnej odwagi, by odpowiedzieć
    na maila ze zdjęciem choćby w stylu "dzięki, ale nie jestem
    zainteresowany, bo wiesz.. panicznie boję się wysokich szatynek z
    krótkimi włosami"
    Jeśli o mnie chodzi, kończę z tzw. portalami randkowymi.
    Poziom /kultura osobista logujących się tam Panów to żenada. A może
    powinnam wysłać obrobione w szopie zdjecie, na którym wyglądam jak
    ta lala z telewizji? to nic, ze to nie byłabym ja, przynajmniej
    doszłoby do spotkania.. ale kurczę, przecież nie potrzebuję takiego
    idioty!
    pozdrawiam inne desperatki (desperatów nie, mam chwilową
    uzasadnioną awersję do przedstawicieli płci przeciwnej) i życzę aby
    Wam sie lepiej powiodło niż mnie. A propos, za chwilę kończy mi się
    abonament na szympansji - dzieki Wam, forumowicze, za adekwatne
    okreslenie - i dobrze. Koniec złudzeń= koniec rozczarowań=powrót do
    pionu.
    ciao
    • Dlaczego w takim razie nie umieszczasz zdjęć w swoim profilu na "szympansji"? Ja tak zrobiłem i dzięki temu... nikt do mnie nie pisze smile
      • Nie żebym był tak szkaradny jak żaba w tym profilu, ale nie jestem szatynem, nie jestem bardzo wysoki, nie mam willi z basenem ani bogatego taty...
        • a w jakim przedziale wiekowym jestes jesli wolno zapytać, i z
          jakiego przedziału wiekowego kobiety szukasz? jesli z roczników
          po '89, to niestety, ale brak tej willi albo chociaż 185 wzrostu
          rzeczywiscie mógłby być problemem..ale tez niekoniecznie.
          Nie wiem na jakich podstawach budujecie to przekonanie że kobiety
          to tylko na fure skóre i komóre lecą, jak to się drzewiej mówiło.
      • wybacz, ale wystawienie swojego zdjęcia na widok publiczny, na
        publicznym portalu, na które wejscie mają niezalogowani, jest dla
        mnie cokolwiek odważnym posunięciem. To tak jakbyś wystawił siebie
        na allegro, a motto i opis dodał jako uzupełnienie. Poza tym jeśli
        ktoś pisze/nie pisze do mnie tylko dlatego że wyglądam jak
        wygladam, to o czym my tu rozmawiamy? nie chcę znajomosci z
        człowiekiem, dla kórego fotka (jak moze być oszukańcza wiedzą co co
        lubią pobawic się w odpowiednich programach) więc dla którego fotka
        jest pierwszym i może niestety ostatnim kryterium selekcji.
        Mówie "nie" prymatowi opakowania nad zawartością, a tym bardziej
        prymatowi zdjęcia opakowania nad samym opakowaniem!
        Poza tym: czy Ty do kogos piszesz? Czy tylko czekasz? a jeśli ktoś
        peirwszy do Ciebie napisze, to co wtedy?
        ???
        • Jeśli o mnie chodzi, skończyłem z tzw. portalami randkowymi.
          Poziom /kultura osobista logujących się tam Pań to żenada. A może
          powinienem wysłać obrobione w szopie zdjecie, na którym wyglądam jak
          ten laluś z telewizji? to nic, ze to nie byłbym ja, przynajmniej
          doszłoby do spotkania.. ale kurczę, przecież nie potrzebuję takiej
          idiotki!
          Pozwoliłem sobie na małą parafrazę. Dlaczego? Ponieważ mam podobne doświadczenia, a co za tym idzie- takie samo, jak Ty zdanie o "szympansji" i innych tego typu. Z tą tylko różnicą, że nie pałam przez to awersją do całego kobiecego rodu. Pamiętaj, że uczestnicy takich portali to tylko WYCINEK i nie wolno na tej podstawie wyciągać wniosków na temat całej populacji danej płci. Nie jestem ani szczególnie szpetny, ani też szczególnie piękny. Jednak to nie było to dla dziewczyn, które -wydawało się- mają co nieco oleju w głowie (świadczyły o tym ich bogate i interesujące portfolia). Szukasz kogoś na poważnie? W takim razie porzuć Internet. Dla mnie to jest ruletka. Można wygrać, ale szanse nie są wielkie... Niektórzy to lubią, ale często są to poszukiwacze mięska. Widocznie trafiłaś na takiego osobnika. Pozostaje mi tylko współczuć i jeszcze raz prosić o niezrównywanie mnie i wielu podobnych z tych buractwem, z którym miałaś nieprzyjemność się skontaktować.
          --
          Smells like 90's
          • Jedzoslawie. Ciebie nie wrzucam do tego worka. Ja w ogóle nie
            wrzucam ich do worka, zwłaszcza z burakami (w l.mn bo było ich
            kilku). Bo byli to inteligentni, coś sobą reprezentujący faceci. Ja
            tylko pytam czy rzeczywiście niezwiązani męzczyźni w pewnym wieku
            (czyli od trzydzietki wzwyz) CHCĄ zmieniać swój status smile Tzn czy
            chcą związać się z człowiekiem płci przeciwnej z krwi i kości. Bo
            ja odnoszę wrażenie, że szukają tylko i wyłącznie IDEAŁU, a jeśli
            nie ideał, to niech na pocieszenie będzie panienka do zaliczenia..
            możliwe że dotyczy to też kobiet, ale ze swojej strony zapewniam
            Cię, że mam koleżanki też singielki i każda z nas wyrosła już z
            opcji "książę z bajki/z plakatu z bravo albo żaden inny". Po prostu
            dojrzałyśmy. Natomiast nie powiedziałabym tego o Panach, z kórymi
            miałam kontakt. Na szczęscie dla wolnych facetów jest na nich
            popyt, większy niż podaż, więc cóż, mogą grymasić.. może nawet
            dużej części z nich uda sie spotkać swój ideał łączący świetne
            wnętrze z jeszcze świetniejszymi powłokami cielesnymi. W kazdym
            razie mają na to bez porównania większe szanse, aniżeli kobietka
            wypatrująca swojego wyśnionego rycerza w lśniacej zbroi i do tego
            na białym rumaku.
            A propos rycerza: gdzie proponujesz takiego spotkać jeśli nie w
            necie? napisz proszę, bo nie wiem?
            praca? jesli nawet sie trafi zespół niesfeminizowany doszczętnie,
            to na 3 wolnych facetów (i najlepszym przypadku, takich
            warszawskim, gdzie tych wolnych jest jakby więcej)więc na 3
            męzczyzn przypada co najmniej 6 kobiet, też wolnych, w przedziale
            wiekowym 20-40. Która ma jakie szanse? Oceń.
            Poza tym mężczyźni w pracy - w mojej pracy przynajmniej - jakby
            mniej niż w innych okolicznosciach dostrzegają w koleżankach
            kobiety. I słusznie skądinąd. Może mi się wydaje też, że oni boją
            się mieszać te sfery ze sobą. Też słusznie. Chyba.
            Tylko błagam, nie mów, że są przecież wystawy, koncerty,
            biblioteka, pływalnia, siłownia, kółka hobbystyczne, kluby, no i w
            końcu środki komunikacji publicznej. Czy też kursy tańca smile
            • > tylko pytam czy rzeczywiście niezwiązani męzczyźni w pewnym wieku
              > (czyli od trzydzietki wzwyz) CHCĄ zmieniać swój status smile

              Nie, to ja przepraszam smile Jestem z niższego pułapu, tj. przed 30-tką (ale już niedługo).

              > A propos rycerza: gdzie proponujesz takiego spotkać jeśli nie w
              > necie? napisz proszę, bo nie wiem?

              Właśnie Ty chyba nie szukasz rycerza, więc wrzućmy go do bajek smile Nie w necie, bo nie w necie. No, chyba że należysz do osób cierpliwych i/lub twardych psychicznie.

              > praca?

              Nie, zresztą romanse pracowe są ryzykowne.

              > Tylko błagam, nie mów, że są przecież wystawy, koncerty,
              > biblioteka, pływalnia, siłownia, kółka hobbystyczne, kluby, no i w
              > końcu środki komunikacji publicznej. Czy też kursy tańca smile

              Niestety, obawiam się, że muszę właśnie to powiedzieć wink Także wspólne imprezy ze znajomymi, gdzie znajomi przyprowadzają znajomych. To chyba niestety jedyna w miarę pewna droga. Reszta należy do łutu szczęścia. Natomiast internet raczej odradzam, jeśli nie dysponujesz wymienionymi wcześniej cechami smile

              --
              Smells like 90's
              • > końcu środki komunikacji publicznej. Czy też kursy tańca

                > Niestety, obawiam się, że muszę właśnie to powiedzieć Także
                wspólne imprezy ze znajomymi, gdzie znajomi przyprowadzają
                znajomych. To chyba niestety jedyna w miarę pewna droga. Reszta
                należy do łutu szczęścia. Natomiast internet raczej odradzam, jeśli
                nie dysponujesz wymienionymi wcześniej cechami

                czyli pozostaje mi zapisać się na jogę, może nabędę te cechy, jak
                np cierpliwość. Dlatego, że bujne życie towarzyskie - krąg
                znajomych i znajomych znajomych - wpólne imprezy, domówki i
                piątkowe klubowanie - itd - otóż to nie moja bajka. Bo jeśli jestem
                introwertyczną osobą nazbyt lubiacą swoje cztery ściany, niezbyt
                kontaktową, niezbyt elokwentną i co za tym idzie mało popularną?
                Nieśmiałą, co wyklucza zaczepenie faceta w autobusie? dodaj do tego
                napływowość. Tzn ze przeprowadziłam się do dużego miasta za
                chlebem. Daleko od starych znajomych, od rodziny. Jak, gdzie
                zawierać znajomości, przyjaźnie? nie mówię tu o związkach, tylko
                zwykłych znajomościach, gdzie szukać jeśli nie w necie? koło się
                zamyka. ech. pozdrawiam smile
                • Bo jeśli jestem
                  > introwertyczną osobą nazbyt lubiacą swoje cztery ściany, niezbyt
                  > kontaktową, niezbyt elokwentną i co za tym idzie mało popularną?

                  Czasem wystarczy choćby filmowy system czytywania książek w kawiarni. W dużym mieście to podobno się sprawdza. Jednakże, nie ma recepty, niestety. Czasem jednak przypadek sprawi, że się z kimś zejdziesz, choćby w windzie... Tylko spokój, powtarzam, spokój jest tutaj wskazany. Bez wierzgania. Internet jest ostatecznie dobrą metodą, ale nie należy nigdy go traktować jako ostatnią deskę ratunku. A co do towarzystwa... jeśli nie masz starych, spróbuj znaleźć nowe. Jeśli mieszkasz w dużym mieście to po prostu rzuć pomysł spotkania forumowego w realu. Na tym forum takowe z powodzeniem się odbywają. To może bardzo dużo zmienić w Twoim życiu- na plus (nawet, jeśli to początkowo będzie tylko spotkaniem czysto towarzyskim, bez podtekstów). Pozdrawiam i życzę szczęścia smile
                  --
                  Smells like 90's
                • Bo jeśli jestem
                  > introwertyczną osobą nazbyt lubiacą swoje cztery ściany, niezbyt
                  > kontaktową, niezbyt elokwentną i co za tym idzie mało popularną?
                  > Nieśmiałą, co wyklucza zaczepenie faceta w autobusie?

                  W takim przypadku musisz sobie zadać pytanie: Jak bardzo zależy Ci na
                  interesującym związku z wartościowym facetem? Jeżeli odpowiedź brzmi
                  np. "bardzo" to rozważ możliwość delikatnej zmiany swej osoby i
                  przyzwyczajeń. Nie na siłę i nie desperacko.
                  Myślenie w stylu "Mam to w nosie! To świat ma się do mnie
                  przystosować a nie odwrotnie" sprawdza się bowiem tylko w wyjątkowych
                  przypadkach.

                  Z punktu osoby, która na randkach internetowych spotkała kilka
                  świetnych niewiast i w jednym przypadku prowadziło to nieomal do
                  małżeństwa będę bronił portali jako miejsca szukania interesujących
                  znajomości. Nie jest to łatwy i szybki sposób ale może być skuteczny.

                  Facet, który nie odpisał, gdy wysłałaś zdjęcie nie zachował się
                  specjalnie miło. Ale podejście "nie pokażę swej twarzy" pachnie mi
                  jakimś dziwnym idealizmem. Ludzie często "zakochują" się w słowach,
                  sposobach ich tworzenia, stylu pisania, i długotrwałej korespondencji
                  i e-mailowej. Chcą się jednak spotykać z osobą, która zafascynuje ich
                  wyglądem, sposobem poruszania się, zmysłowym odgarnianiem włosów za
                  ucho.... I czasem już po jednym zdjęciu (nawet rozmazanym) można z
                  dużym prawdopodobieństwem powiedzieć że tej fascynacji cielesnej
                  raczej nie będzie. Co wtedy? Spotkać się wtedy, żeby niewiasty nie
                  obrazić? Ryzykować sytuacje, gdy niewiasta się zaangażuje gdy Ty
                  wciąż będziesz zafascynowany e-mailami a nie osobą, które je
                  napisała? Albo spotkać się jeszcze kilka razy i tłumić w głowie myśli
                  "To jest inteligentna, wartościowa niewiasta, która niestety mnie nie
                  kręci"?

                  Całkowitą bzdurą jest też myślenie "jeśli nie jestem piękna nie mam
                  prawa szukać pięknego i wartościowego faceta". Gdybym tak myślał to
                  nie miałbym na koncie kilku fascynujących związków z pięknymi
                  kobietami.

                  eM.
                  ___
                  "Prawie" sprawdza się tylko w przypadku rzutu podkową lub granatem
        • No więc tak. Padły pytania więc czuję się zobligowany do udzielenia odpowiedzi. A w zasadzie chcę odpowiedzieć bo i tak w tej chwili nie mam nic lepszego do roboty. A więc tak, nie szukam dużo młodszych od siebie ponieważ doskonale zdaję sobie sprawę co mają w głowie. Dwa, starszych nie ma, bo już dawno w związkach. Zresztą ktoś już dawno zauważył, że jak ktoś w tym wieku nie jest jeszcze związany to pewnie jest wybrakowany (mi chyba brakuje paru klepek). W świecie w którym na codzień się poruszam jest mało nowych ludzi, a kobiet prawie wcale. Portal traktuję raczej jako formę podtrzymywania nadziei (jak wiadomo ta jest matkę głupców) nie licząc specjalnie na sukcesy. Zresztą z mojego miasta jest bardzo mało ogłoszeń. Co do zdjęcia, nie szmacę się tak jak oszołomy z telewizji. To tylko zdjęcie a nie PIN do mojej karty kredytowej. Jak ktoś chce się pośmiać to śmiało może to zrobić, prawdę mówiąc cieszę się, że inni się cieszą.
      • no właśnie koleżanka napisałam dlaczego??? bo faceci (z czym się zgodzę w 100%
        szukają ch.. wie kogo... ) i to zazwyczaj ci którzy serio nic sobą nie
        reprezentują ..masakra,żenada i nie wiem co jeszcze ... szlag im trafił lustra w
        domach?? czy co? i po zawodówce smile
      • na ten bez zdjęcia żadna kobieta nie napisze. Przesadzam, zdarzają
        się jakieś z ameryki co podają adres i chca przesyłać swoje zdjęcia.
        A na ten ze zdjęciem od czasu do czasu jakaś kobieta napisze. Więc
        u mnie tak źle jak u Ciebie nie było.
        A co do randek to wydaje mi się że w gazecie(cafe) najpoważniejsze
        osoby są
    • sprobuje bronic... ale nie wiem, kogo smile

      bo jesli dostaje fotke i ktos mi ewidentnie nie lezy - co wtedy?
      mam sie zmuszac do konsumpcji, przepraszam smile kontaktu? niby dlaczego? a moze Twoje kryteria są jednak zbyt lagodne? dlaczego tak wiele jestes w stanie zaakceptować? w imię czego? strachem przed samotnością?
      • No właśnie, nie udawajmy, że powierzchowność nie ma znaczenia. Tu jednak chodzi o to, by nie popadać w skrajności.
        --
        Smells like 90's
      • dopiszę się jeszcze, choć się juz wypowiedziałam jak myslałam
        treściwie i wyczerpująco wink
        otóż: co to znaczy "ktoś mi nie leży" ?? jak można oceniac czy ktoś
        ci lezy czy nie na podstawie niewyraźnej zresztą, jednej jedynej
        fotki? w ogóle na podstawie fotki, o której wiadomo że może
        znacznie się różnić od oryginału? m.zd. żeby z cała pewnościa
        stwierdzić że ktoś ci nie leży, trzeba co najmniej tych 20
        sekund..ale oko w oko z drugim człowiekiem. Tym bardziej ten ktoś
        ci leżał przez np kilka tygodni/dni intensywnej znajomosci
        inernetowej. I co jedna fotka, i tamta nić porozumienia przestaje
        istnieć? bo włosy za krótkie? sorry ale wg mnie cos tu jest nie
        tak.
        a jeśli chodzi o moje kryteria..nie chodzi o to czy są łagodne, czy
        jestem wymagająca czy nie. chociaż.. wychodzę z założenia, że skoro
        nie jestem ideałam, to nie mogę oczekiwać od faceta by nim był.
        A jesli chodzi o strach przed samotnością - wiem co to samotność,
        nie boję się, bo znam ją na wylot, oswoiłam ją i nawet polubiłam.
        Chce po prostu spróbowac czegoś innego. Tego co mają inni na co
        dzień i niemal od zawsze. I tyle. dzięki za komentarz. Pozdrawiam
        • Rozumiem rozgoryczenie...
          I trzymam kciuki za dobrą znajomość.

          Dla odmiany (i tez nie rozumiem) ktoś dostał moje fotki, które zjechał ad hoc, wiec ja Capsem go pytam: PO CO WLASCIWIE JESZCZE ROZMAWIAMY?! Odpowiedz Capsem: E TAM, PRZEROBIE CIE. Ja w rewanzu:
          Ale na tej fotce masz glupie spodnie smile - E tam, to szczegół, to tylko spodnie. Mozna zmienic.

          smile)

          Zmienilam dla niego fryzure. Bez żalu.

          P.S. Moze nie chodzi o fotki, ale o niechęć do angażowania się i potrzeby kilku elektryzujących tygodni calkiem wyobrażonych... Nie wiem.
          Ale nie krzycz na mnie smile
        • Rozumiem Twoje rozczarowanie - facet, który nie ma odwagi napisać, że nie jest
          zainteresowany dalszą znajomością to prostak.
          Ale nie możesz wymagać od innych, aby przymykali oko na subiektywnie rozumiane
          wady drugiej osoby. Jesteś w stanie spotykać się z nieatrakcyjnym mężczyzną? W
          porządku, ale nie wszyscy są tak tolerancyjni. I nie chodzi wcale o to, że
          mężczyźni szukają wyłącznie długonogich blondynek o talii osy. Piękno jest
          subiektywne i trzeba się pogodzić z tym, że jednym się podobamy, a drugim nie
          (najczęściej występuje niestety ta druga opcja). Ja mam wysokie wymagania,
          również co do wyglądu (choć mój gust jest raczej niestandardowy) i nie wyobrażam
          sobie, abym miała je zaniżać tylko dlatego, iż nie wyglądam jak modelka. Wolę
          być sama niż z byle kim. A "brzydal", z którym fajnie się rozmawia może zostać
          moim kolegą.

          Nie zgadzam się też co do zdjęć. Prawdopodobieństwo, że niewyraźny Quasimodo na
          żywo zmieni się w wyraźnego Slavena Bilicia dąży do zera. Zamieszczanie fotek
          czy wymienianie się nimi pozwala uniknąć niepotrzebnych rozczarowań i oszczędza
          czas. Problem tkwi w szczerości i kulturze osobistej, której zabrakło w opisanym
          przez Ciebie przypadku.
      • Jeśli Ci nie leży to napisz że niestety po fotce wychodzi że między
        nami nic nie będzie. A nie że zamykasz temat i ty sam wiesz o swojej
        decyzji. No tak powiesz, w końcu kobieta po 5 dniach milczenia sama
        powinna domyśleć się że nic z tego nie będzie
    • Wydaje mi się, że powinnaś zapuścić dłuższe włosy.
      Mężczyźni wzrokowcami są i basta.




      --
      http://tinyurl.com/footandball
      • Niestety wiara w to, ze "opakowanie" nie jest wazne jest naiwnoscia.
        Ladne wnetrze nikogo nie zmusi do zauroczenia, pozadania. To musi byc
        "wszystko". Zdjecie daje chocby mgliste pojecie czy wogole jest szansa. Na
        portalach randkowych zawsze dawalam swoje zdjecie. Po to, zeby nie tracic czasu
        na jalowe rozmowy mailowe i gadugadowe, ktore pozniej skonczylyby sie naglym
        urwaniem kontaktu po otrzymaniu fotki.
        Chce zeby facet nie tylko mnie lubil jako osobe i zachwycal sie moim wnetrzem
        (od tego w sumie mam przyjaciol), ale tez mnie pozadal.
        Faceci bywaja tak samo prozni jak kobiety...
        I tyle smile
        A nowych ludzi mozna poznac nawet jak jest sie introwertykiem. Tylko, ze nie
        zawsze cos z tego wynika tongue_out. Wiec portale randkowe nie sa takie zle, tylko
        trzeba miec do nich wlasciwe podejscie wink.
        --
        "I don't need you, I've got a vibrator"
    • koleżanko singielko! Fantastyczna prawdziwa wypowiedź!!!
      • merci smile bo już po przeczytaniu tych wszystkich postów zaczęłam się
        martwić, że faktycznie jestem ostatnią naiwną i do tego o zgrozo
        idealistką ("niezdrowy idealizm"). Myślałam sobie: kurczę czy to ja
        z choinki się urwałam, czy też koleżanki forumki i koledzy
        forumowicze wink Podział ludzi na pięknych i brzydkich - matko
        jedyna!! Jak byłam nastolatką to w ten sposób rozumowałam. Czy
        jesli ktoś nie jest "piękny" czyli "atrakcyjny" to oznacza że jest
        jak Qusimodo, którego ktoś tu przywołał? Co to w ogóle znaczy
        piękny czy atrakcyjny? kwestia subiektywna i zmienna w czasie i
        przestrzeni. Co znaczy "brzydki facet może być moim kolegą"????
        autorka tego twierdzenia chyba jeszcze nie była zakochana (kiedyś
        się dłuuugo durzyłam w wg obiektywnych kryteriów naprawdę
        beznadziejnym fizycznie kolesiu - oczywiście na ulicy bym uwagi nie
        zwróciła na człowieka, ale potem gdy go poznałam bliżej, zaczarował
        mnie, dosłownie). Jak to jest kochać człowieka za urodę? Wg jakich
        kryteriów ta uroda? Dobra, uznajmy, że to jakiś tam typ fizyczności
        który nas pociąga u innych osobników. A chemia, aura i w ogóle
        całokształt który nas może nas kręcić albo wręcz odrzucać od danego
        osobnika? Jak to ma uchwycić fotka? Wiadomo, że nie uchwyci.
        Wylewamy dziecko z kapielą.
        Dzięki w każdym razie za komentarze, wszystkim, jestem w trakcie
        wyciągania wniosków. Nie zamierzam wystawić swojej podobizny na
        szympansji ani innej giełdzie, bo pewnie nikt by się nie
        odezwał wink, ale rada by zapuścić włosy całkiem niegłupia.
        zaoszczędzę przy okazji parę dych miesięcznie na fryzjerze. No i
        przede wszystkim sugestia jednego mądrego kolegi, by "NIE
        WIERZGAĆ" smile)))
        określenie genialne w formie, choc może niespecjalnie odkrywcze..
        pozdrawiam
        • . Jak to jest kochać człowieka za urodę? Wg jakich
          > kryteriów ta uroda? Dobra, uznajmy, że to jakiś tam typ fizyczności
          > który nas pociąga u innych osobników. A chemia, aura i w ogóle
          > całokształt który nas może nas kręcić albo wręcz odrzucać od danego
          > osobnika? Jak to ma uchwycić fotka? Wiadomo, że nie uchwyci.
          > Wylewamy dziecko z kapielą.

          Mam wrażenie, że przeczytałaś bardzo pobieżnie odpowiedzi i wciąż
          powtarzasz swoje wnioski
          Bo wątkowcy ( np. ta ruda Waćpanna) podkreślają potrzebę zakochania i
          zauroczenia w CAŁOKSZTAŁCIE, czyli np. atrakcyjnej urodzie połączoną
          ze świetną osobowością, albo np. tajemniczym wnętrzu i bogatym życiu
          emocjonalnym z hiszpańskim typem urody.

          Rozmazana fotka sama w sobie nie będzie jakoś kręcić albo odrzucać
          może być jednak zwiastunem przyszłych atrakcji/kłopotów ( niewłaściwe
          skreślić).

          eM.

          ___
          "Prawie" sprawdza się tylko w przpadku rzutu podkową lub granatem
          • >
            > Rozmazana fotka sama w sobie nie będzie jakoś kręcić albo odrzucać
            > może być jednak zwiastunem przyszłych atrakcji/kłopotów (
            niewłaściwe
            > skreślić).
            >
            Jedna rozmazana fotka chyba nie jest jednak zwiastunem przyszlych
            atrakcji/klopotow, jesli z kims wymieniles tysiac listow i na
            podstawie tego wydaje sie ze masz duzo wpolnego z ta druga osoba.
            Oczewiscie spotkanie twarza w twarz weryfikuje te odczucia.
            Oczewiscie musi Ci sie ta druga osoba podobac fizycznie, ale to nie
            znaczy , ze kazda dziewczyna ktora nie ma tytulu Miss Polonia ma byc
            odrzucona. Przekreslenie tej fotki moze swiadczyc o przywiazaniu do
            tego co nie jest wazne w zyciu, a stawianie na pierwszym miejscu
            urody, ktora nie jest tak bardzo istotna w zyciu. Gdyby wiecej ludzi
            myslalo w ten sposob , prawdopodobnie mniej malzenstw by sie
            rozpadalo, byloby mniej nieszczesliwych dzieci. Zreszta w tych
            czasach trudno jest spotkac "ludzi brzydkich". A jesli ktos nawet
            nie jest szczegolnie atrakcyjny, moze swoja atrakcyjnosc podkreslic
            przez kosmetyki, odpowiedni ubior, zabiegi kosmetyczne itp. Tak , ze
            moim zdaniem odrzucanie kogos na podstawie zdjecia (ktore nie musi
            oddawac rzeczywistego obrazu osoby) swiadczy tylko o pustocie
            charakteru.


            • A ja sie nie zgodze.
              Nie uwazam, ze zwracanie uwagi na urode to "pustota charakteru".
              Jesli dla kogos jest to jedyna wazna rzecz i kiedy kobieta/facet mu sie opatrzy
              to wymienia na nowszy model to owszem, swiadczy to o niedojrzalosci, o skrajnie
              materialnym podejsciu do wszystkiego, a nawet posune sie do teorii ze jest to
              jakies spaczenie emocjonalne albo charakterologiczne.
              Natomiast to, ze najpierw patrzymy, a pozniej poznajemy wynika z naszej
              konstrukcji. Z tego jakie bodzce najsilniej dzialaja erotycznie i niestety w
              przypadku ludzi jest to glownie wzrok, dalej wech, dalej sluch, dalej kwestie
              intelektualno-duchowe. A przeciez de facto szukajac parnera szukamy partnera
              EROTYCZNEGO, inaczej wystarczaliby nam znajomi i przyjaciele.
              Dla kazdego "atrakcyjny" znaczy tez cos innego. I tyle.
              Zwracam uwage na wyglad i niestety nie spotkam sie z kims kto bardzo mi sie nie
              spodoba. Coz, moze jestem pusta big_grin.
              A moze wynika to z tego ze pare razy popelnilam blad, zgadzajac sie na randke z
              kims kto mnie nie krecil fizycznie i teraz wiem, ze to byl blad ;-D.
              --
              "I don't need you, I've got a vibrator"
            • > Jedna rozmazana fotka chyba nie jest jednak zwiastunem przyszlych
              > atrakcji/klopotow, jesli z kims wymieniles tysiac listow i na
              > podstawie tego wydaje sie ze masz duzo wpolnego z ta druga osoba.

              Z mojego (dosyć dużego) doświadczenie na randkach internetowych
              wynika, że wymiana tysiąca listów z osobą, której wyglądu się nie zna
              to pakowanie się w poważne kłopoty. Właściwie każdy powód
              niepokazywania swej twarzy w pewien sposób pokazuje, że to jest
              osoba, z którą ciężko będzie się porozumieć a jeżeli nawet to się uda
              to cała długotrwała procedura z tym związana może nie być warta
              zachodu.
              Dosyć często zdarza się tak, że niewiasty nie pokazują swojej twarzy,
              bo szukają wirtualnej korespondencji, jakiegoś wirtualnego braterstwa
              a są tak nieśmiałe, że z góry odrzucają jakiekolwiek spotkanie na
              żywo.Facet może się więc angażować w błyskotliwe listy, które
              prowadzą tylko i wyłącznie do..pisania kolejnych listów...


              Idea wymyślania, że ma się cokolwiek wspólnego z kimś na podstawie
              korespondencji e-mailowej pachnie też niezdrowym idealizmem. Moje
              listy mogą być np pisane szybko, mogę tam pokazać swoje emocje albo
              nawet dać wolną rękę ekshibicjonizmowi. Druga osoba może jednak pisać
              je długimi wieczorami, starannie podkreślając swoje zalety, unikając
              wad i kreując się starannie na inną osobę. Jeśli korespondencja
              będzie prowadzona długo - bardzo łatwo kogoś polubić i wszelkie
              niedopowiedzenia tłumaczyć na korzyść tejże osoby.

              Wiele osób,które ma trochę doświadczenia w randkach internetowych
              twierdzi, że optymalne rozwiązanie to kilka e-maili, tydzień
              korespondencji e-mailowej i spotkanie. I właśnie to godzinne
              spotkanie będzie prawdziwym sposobem poznawania drugiej osoby,
              wcześniejsze e-maila trzeba natomiast traktować lekko - jako
              zaproszenie do poznawania...

              eM.


              • Drogi Panie eM - piszesz o idealizmie w e-mailowej korespondencji,
                co jest w tym zlego? powinno szukac sie piekna w zyciu, ale jest
                malo ludzi, ktore tego szukaja i rozumieja potrzebe szukania. Jesli
                przedstawiasz siebie uczciwie tej drugiej stronie, co jest w tym
                zlego? Pozostaje tylko pytanie -co zrobi z tym druga strona, czy
                potraktuje to powaznie czy nie. Czy odpowie ci rowniez uczciwie,
                albo potraktuje to tylko jak zabawe. Wiekszosc potraktuje to jak
                zabawe, ale gdzies tam jest ta jedna osoba,ktora mysli podobnie jak
                ty i warto jej szukac.

                Wydaje mi sie , ze tysiac e-maili moze ci jednak przedstawic obraz
                osoby bardziej niz "jedna rozmazana fotka". Nie pokazywanie siebie
                moze poprostu swiadczyc o tym , ze ktos nie chce wystawiac siebie
                na "sprzedaz", na publiczny widok, ze ma szacunek do siebie, ma
                interesujaca osobowosc. Piszac cos na swoj temat dajesz wyobrazenie
                o swojej osobowosci, kim jestes, co lubisz , co cie interesuje,
                czego szukasz itp. Oczewiscie spotkanie twarza w twarz,
                najskuteczniej kilka spotkan moze dac ci odpowiedz, ze to moze byc
                ten ktos kogo szukasz.

                Piszesz , ze masz duze doswiadczenie w spotkaniach tego typu i co?-
                jaki jest skutek calego Twojego doswiadczenia (ogladania fotek???)-
                znalazles swoja ukochana ? Moze kazda fotka nie jest zbyt dobra- nie
                ta twarz, nie te wlosy, nie ta figura, nie ten stroj. Tylko , ze w
                zwiazkach sie nie zyje z wlosami, figura, twarza a z cala reszta. Z
                zywym czlowiekiem, z ktorym da sie zyc albo nie. Nie twierdze, ze
                uroda jest nie istotna - musi ci sie podobac druga strona , ale to
                nie jest pierwszy i najwazniejszy wyznacznik.

                Niech kazdy z nas szuka sobie swojego szczescia na wlasny sposob. Ja
                nie wyslalam zdjecia, moj narzeczony mi tez nie wyslal, spotkalismy
                sie po kilku e-mailach, z ktorych wynikalo, ze moze byc
                interestujacym, kulturalnym mezczyzna i jestesmy ze soba od roku.
                Okazalo sie , ze jest bardzo przystojny. Przystojniejszy od
                wiekszosci mezczyzn, tych ktorzy wyslali mi fotki. Zycze kazdemu
                takiego finalu internetowych randek.
                • > Wydaje mi sie , ze tysiac e-maili moze ci jednak przedstawic obraz
                  > osoby bardziej niz "jedna rozmazana fotka".

                  Nie sugerowałem nigdzie, że "jedna rozmazana fotka" pokaże mi więcej
                  niż długa korespondencja e-mailowa.


                  Nie pokazywanie siebie
                  > moze poprostu swiadczyc o tym , ze ktos nie chce wystawiac siebie
                  > na "sprzedaz", na publiczny widok, ze ma szacunek do siebie, ma
                  > interesujaca osobowosc. Piszac cos na swoj temat dajesz wyobrazenie
                  > o swojej osobowosci, kim jestes, co lubisz , co cie interesuje,
                  > czego szukasz itp.

                  Z moich doświadczeń nie pokazywanie swojej twarzy oznacza zwykle
                  ogromny chaos w głowie, niepoukładane emocje i uczucia a także jakieś
                  niezdrowe przeświadczenie, że "fizyczność nie jest ważna, można się
                  zakochać w moim umyśle". W moim ujęciu interesująca osobowość i
                  inteligencja to także dystans do świata i własnej osoby. Czyli
                  dopasowanie się do świata i reguł - jeśli na randkach ludzie pokazują
                  swoje twarze to i ja to zrobię.

                  Nigdy bym się nie domyślił, że pokazanie twarzy na serwisie randkowym
                  może być odebrane jako brak szacunku do swojej osoby.


                  > Piszesz , ze masz duze doswiadczenie w spotkaniach tego typu i co?-
                  > jaki jest skutek calego Twojego doswiadczenia (ogladania fotek???)-
                  > znalazles swoja ukochana ? Moze kazda fotka nie jest zbyt dobra-
                  nie
                  > ta twarz, nie te wlosy, nie ta figura, nie ten stroj.

                  Tutaj próbujesz mi wbić szpilkę, ale masz zły riserczsmile Od dłuższego
                  czasu koresponduję tylko z osobami, które zaciekawią mnie słowami i
                  których fizyczność wyda mi się ciekawa.

                  Tylko , ze w
                  > zwiazkach sie nie zyje z wlosami, figura, twarza a z cala reszta. Z
                  > zywym czlowiekiem, z ktorym da sie zyc albo nie. Nie twierdze, ze
                  > uroda jest nie istotna - musi ci sie podobac druga strona , ale to
                  > nie jest pierwszy i najwazniejszy wyznacznik.

                  Nie sugerowałem, że to jest pierwszy i najważniejszy wyznacznik.
                  Niezdrowym idealizmem wydaje mi się jednak pomijanie atrakcyjności
                  fizycznej jako podstawy do dalszych kontaktów.


                  > Niech kazdy z nas szuka sobie swojego szczescia na wlasny sposob.
                  Ja
                  > nie wyslalam zdjecia, moj narzeczony mi tez nie wyslal, spotkalismy
                  > sie po kilku e-mailach, z ktorych wynikalo, ze moze byc
                  > interestujacym, kulturalnym mezczyzna i jestesmy ze soba od roku.
                  > Okazalo sie , ze jest bardzo przystojny. Przystojniejszy od
                  > wiekszosci mezczyzn, tych ktorzy wyslali mi fotki. Zycze kazdemu
                  > takiego finalu internetowych randek.

                  Czyli każdy ma znaleźć finał w postaci spotykania się z Twoim
                  przystojnym narzeczonym? To ja podziękujesmile

                  A tak serio, jeżeli Twoim wyznacznikiem "sukcesu" na randkach
                  internetowych jest stworzenie interesującej relacji z wartościową
                  osobą, która trwa co najmniej rok to mi takie sukcesy przydarzyły się
                  dwa razy.
                  Żeby nie było niedomówień - aktualnie anons mam skasowany i spotykam
                  się z osobą spotkaną w ramach tradycyjnej i banalnej "randki w
                  ciemno", gdzie internet nie był pośrednikiem.

                  eM.

                  ___
                  "Prawie" sprawdza się tylko w przpadku rzutu podkową lub granatem
                  • How dare you?!
                    Przecież nie było zdjęcia smile)
                  • nie podjęłabym się rozbijania Twoich wypowiedzi na czynniki
                    pierwsze, ale ustosunkuję do 2 kwestii które mnie nich najbardziej
                    uderzają. Po pierwsze: piszesz dużo o "niezdrowym idealizmie".
                    Pytam dlaczego "niezdrowy" i co to dokładnie oznacza? Mam wrażenie
                    że klasyfikujesz pojęcie "idealizm" wręcz negatywnie. Zaraz pewnie
                    sie będziesz bronił, iż tego nie napisałeś, że negatywnie, a ja
                    pobieżnie czytam Twoje posty. Pewnie tak dosłownie nie napisałeś,
                    ale taki, a nie inny wydźwięk mają Twoje wypowiedzi. Przynajmniej w
                    moim odbiorze. To po pierwsze. Po drugie: nie podoba mi się
                    wystawianie ocen osobom które dla zasady nie pokazują fotek w
                    necie. Ci ludzie mają swoje racje, których Ty zapewne nie
                    uznałbyś , tak jak oni nie uznają Twoich. Ale Ty ich
                    wartościujesz. Fakt nie pokazania fotki świadczy o "chaosie w
                    głowie". Ciekawe. Ja rozumiem, że można by się zastanawiać, czy
                    osoba kóra nie pokaże swojej twarzy na portalu randkowym, nie ma
                    czegoś do ukrycia. Np totalnego braku atrakcyjności fizycznej. Ale
                    nie przyszło by mi do głowy wysnuwać tutaj jakichś dalej idących
                    wniosków. Zwłaszcza, że jak tu wyżej wspomniano, w dzisiejszych
                    czasach nie ma brzydkich ludzi, no i przede wszystkim jest
                    fotoszop, a takze duża dowolność w zakresie formy i sposobu
                    przedstawienia siebie na fotce. Można tak to zrobić, że doprawdy,
                    będzie się wyglądać świetnie nawet wg wyśrubowanych "obiektywnych
                    kryteriów". Zamieściłabym obrobione i starannie wyselekcjonowane
                    zdjęcie. I do tego takie, na którym mogłabym pozostać anonimowa, w
                    tym sensie, że koledzy z pracy nie rozpoznaliby mnie na tym
                    zdjęciu. Założę się, że gros osób tak postępuje. I co, wg Ciebie
                    dowolna oferta z taką fotką jest bardziej warta rozpatrzenia
                    aniżeli ciekawa, ale bez fotki? Bo, jak piszesz, zapewne ta druga
                    osoba ma niezbyt poukładane w głowie??
                    wiesz, ja wypraszam sobie wink
                    • > nie podjęłabym się rozbijania Twoich wypowiedzi na czynniki
                      > pierwsze, ale ustosunkuję do 2 kwestii które mnie nich najbardziej
                      > uderzają. Po pierwsze: piszesz dużo o "niezdrowym idealizmie".
                      > Pytam dlaczego "niezdrowy" i co to dokładnie oznacza? Mam wrażenie
                      > że klasyfikujesz pojęcie "idealizm" wręcz negatywnie. Zaraz pewnie
                      > sie będziesz bronił, iż tego nie napisałeś, że negatywnie, a ja
                      > pobieżnie czytam Twoje posty. Pewnie tak dosłownie nie napisałeś,
                      > ale taki, a nie inny wydźwięk mają Twoje wypowiedzi. Przynajmniej w
                      > moim odbiorze. To po pierwsze. Po drugie: nie podoba mi się
                      > wystawianie ocen osobom które dla zasady nie pokazują fotek w
                      > necie. Ci ludzie mają swoje racje, których Ty zapewne nie
                      > uznałbyś , tak jak oni nie uznają Twoich. Ale Ty ich
                      > wartościujesz. Fakt nie pokazania fotki świadczy o "chaosie w
                      > głowie". Ciekawe. Ja rozumiem, że można by się zastanawiać, czy
                      > osoba kóra nie pokaże swojej twarzy na portalu randkowym, nie ma
                      > czegoś do ukrycia. Np totalnego braku atrakcyjności fizycznej. Ale
                      > nie przyszło by mi do głowy wysnuwać tutaj jakichś dalej idących
                      > wniosków. Zwłaszcza, że jak tu wyżej wspomniano, w dzisiejszych
                      > czasach nie ma brzydkich ludzi, no i przede wszystkim jest
                      > fotoszop, a takze duża dowolność w zakresie formy i sposobu
                      > przedstawienia siebie na fotce. Można tak to zrobić, że doprawdy,
                      > będzie się wyglądać świetnie nawet wg wyśrubowanych "obiektywnych
                      > kryteriów". Zamieściłabym obrobione i starannie wyselekcjonowane
                      > zdjęcie. I do tego takie, na którym mogłabym pozostać anonimowa, w
                      > tym sensie, że koledzy z pracy nie rozpoznaliby mnie na tym
                      > zdjęciu. Założę się, że gros osób tak postępuje. I co, wg Ciebie
                      > dowolna oferta z taką fotką jest bardziej warta rozpatrzenia
                      > aniżeli ciekawa, ale bez fotki? Bo, jak piszesz, zapewne ta druga
                      > osoba ma niezbyt poukładane w głowie??
                      > wiesz, ja wypraszam sobie wink

                      Zaraz tam negatywnie.
                      Sam w sobie obserwuję resztki "idealizmu". Raczej nie pozwalam im
                      jednak dochodzić do głosu, bo ogromnie utrudniają i komplikują rzeczy
                      łatwe.
                      Randki internetowe to taki targ rozmaitości, gdzie spotykają się
                      ludzie szukający partnerów. Podejście do obecności w tym miejscu
                      zależy jednak od ludzi. Niektórzy będą przebierali, lekceważyli
                      uczucia innych i starannie udawali, że szukają związku tak naprawdę
                      szukając szybkiego seksu. Są także ludzie, którzy akceptują tam
                      obowiązujące zasady i wykorzystują to medium, żeby poznać kogoś
                      naprawdę - z dużą ostrożnością i szacunkiem do innych spojrzeń na
                      świat.
                      Niezdrowym idealizmem jest jednak takie zachowanie, gdy ktoś pojawia
                      się tam, nie pokazując swojego zdjęcia i liczy, że właśnie
                      długotrwała korespondencja prowadzić będzie do prawdziwego poznania,
                      do uczucia, a fizyczność to już zupełny banał - jeśli wcześniej
                      pojawi się uczucie.
                      Ta moja uwaga o możliwym braku poukładania w głowie niektórych spraw
                      oparta jest na kilkunastu doświadczeniach. Zakładam także możliwość,
                      że ta liczba była zbyt mała na wyciągnięcie tak poważnych wniosków.
                      Jako, że nie znam bardziej wiarygodnych "badań" pozostaję przy mojej
                      roboczej teorii.

                      Odpowiadając na Twe ostatnie pytanie: Tak. Bo zamieszczenie właśnie
                      takiego Twego zdjęcia oznacza,że ktoś potrafi odpowiednio nagiąć
                      reguły gry.

                      eM.









                      ___
                      "Prawie" sprawdza się tylko w przpadku rzutu podkową lub granatem
        • na brzydkich i pieknych

          jest gdzies nawet na gazeta.pl forum ludzi brzydkich
          --
          Czy wieszco one widzą patrząc w lustro?
        • > jak Qusimodo, którego ktoś tu przywołał? Co to w ogóle znaczy
          > piękny czy atrakcyjny? kwestia subiektywna i zmienna w czasie i
          > przestrzeni. Co znaczy "brzydki facet może być moim kolegą"????
          > autorka tego twierdzenia chyba jeszcze nie była zakochana (kiedyś
          > się dłuuugo durzyłam w wg obiektywnych kryteriów naprawdę
          > beznadziejnym fizycznie kolesiu - oczywiście na ulicy bym uwagi nie
          > zwróciła na człowieka, ale potem gdy go poznałam bliżej, zaczarował
          > mnie, dosłownie). Jak to jest kochać człowieka za urodę? Wg jakich
          > kryteriów ta uroda?

          W którym niby miejscu dzielę ludzi na OBIEKTYWNIE pięknych i brzydkich??? Nie
          cierpię, gdy przypisuje mi się coś, czego nigdy nie powiedziałam! Radzę uważnie
          czytać posty, które komentujesz! Skoro to dla Ciebie zbyt duży wysiłek, pomogę i
          zacytuję jedno zdanie z mojej wypowiedzi: "Piękno jest subiektywne i trzeba się
          pogodzić z tym, że jednym się podobamy, a drugim nie". Podkreślam też, że słowo
          "brzydal" zapisane jest w cudzysłowie!
          Nigdzie też nie napisałam, że ludzi kocha się za urodę. Powtórzę raz jeszcze
          wielokrotnie już w tym temacie podkreślany postulat holistycznego pojmowania
          atrakcyjności czy uczucia do kobiety/mężczyzny.

          Jesteś też niekonsekwentna - najpierw stwierdzasz że piękno to kwestia
          subiektywna, a kilka zdań dalej, oceniając kolegę, powołujesz się na istnienie
          jakichś "obiektywnych kryteriów". Poza tym próbujesz narzucić innym swój punkt
          widzenia, określając ludzi, którym wygląd nie jest obojętny, jako "urwanych z
          choinki". Wspaniale, że atrakcyjność fizyczną masz w głębokim poważaniu, ale nie
          jest to jedyna słuszna droga.
          • I co ja mam powiedzieć? nie mam zamiaru zaprzeczać oczywistości, że
            istnieje coś takiego jak obiektywne kryteria urody. Spełniać te
            kryteria a podobać się komuś to dwie różne rzeczy. Ale nie ma co
            dyskutować o tym ze białe jest białe. Próbowałam przekazać
            swoje "refleksje" z udziału w portalach randkowych i nie tylko
            stricte randkowych. W szczególności zaś te dotyczące kwestii fotek.
            A mój ostatni post nie odnosił się wyłącznie do Twojej wypowiedzi,
            (to akurat tylko w zakresie Quasimodo oraz kolegi "brzydala"), lecz
            ogólnie do komentarzy w wątku. Odniosłam takie a nie inne wrażenia
            po przeczytaniu tychże. Użyte argumenty jakoś do mnie nie trafiają
            niestety.
            No, poczułam się całkiem tak, jakbym rzeczywiście sie z tej choinki
            urwała. Dzięki i pozdrawiam
          • Nic nie jest obiektywne. Obiektywizm to puste słowo.
            Wszystko jest subiektywne. Nikt nie ma władzy ani prawa, aby oceniać cokolwiek
            obiektywnie. Każda ocena jest subiektywna.





            --
            http://tinyurl.com/music-and-cat
            • no nie wiem, jestem zalogowany na paru portalach randkowych...ale to
              chyba tylko z nadmiaru czasu...singlowanie jest ok...
            • obiektywne wg mnie oznacza powszechnie przyjęte w danym czasie i
              miejscu. W średniowieczu ponoć piękne były kobiety z wygolonymi
              czołami, w baroku pulchne i rumiane, w XIX wieku bladolice i
              eteryczne. Oczywiście inne kryteria obowiązywały wśród chłopów na
              ten przykład. Tak więc mówiąc o obiektywnych kryteriach mam na
              myśli wzorce panujące w danej kulturze. W naszym przypadku będą to
              kreacje mediów rzecz jasna. Inna sprawa, ze nawet naukowcy gdzieś
              tam definiują tzw kryteria piękna na które składa się np symetria,
              regularne rysy, co akurat mnie zawsze zastanawiało. No, ale te
              definicje też bazują na badaniach opinii publicznej, więc wracamy
              do punktu wyjścia, że "obiektywne kryteria" to widzimisię
              większości smile
        • Nie jesteś ostatnia. Jestem jeszcze ja.smile Mam podobne doświadczenia i podobnie
          reagowałam... kiedyś. Dzisiaj raczej mnie to bawi, ale nie powiem, że nie jest
          mi przykro, mimo wszystko. Jeszcze gdyby ci faceci, którzy nie odpowiadają po
          otrzymaniu zdjęcia byli atrakcyjni, no cóż, byłoby to jakoś uzasadnione brakiem
          fizycznej kompatybilności. Jedyne co mogę doradzić to bardziej lajtowy stosunek
          do internetowych znajomości i nie rezygnowanie z nich. Czasem można fajnie
          pogadać, a tych parę dni/tygodni/miesięcy nadziei też jest coś warte.
          P.S. Daj spokój z tymi włosami. To lipa. Mam prawie do pasa i ... No i co z
          tego? smile)
    • Bo jakos tak dziwnie bywa, że im facet brzydszy to tym ladniejszej
      laski szuka. A czemu? Bo chce sie dowartościowac! Bo jego ego pełza
      przy ziemi smile Wiec sie w ogóle nie przejmuj. Ci faceci maja
      przechlapane i im wspólczuj, sami sa nieatrakcyjni, szukaja super
      pieknych dziewczyn ale te dziewczyny maja ich gdzies bo one z kolei
      szukaja atrakcyjnych facetów, także kolesie sa w kropce,
      zdesperowani i szukaja tak latami bez efektu. A moja rada tez taka,
      nie próbuj się spotykac z kims, kto ci sie zupelnie nie podba bo to
      nie ma sensu i wczesniej czy później wyjdzie. Taki związek nie ma
      przyszlości, ludzie musza byc dla siebie atrakcyjni i fizycznie i
      charakterem i osobowiścia, to wszystko musi po prostu grac razem.
      • > Bo jakos tak dziwnie bywa, że im facet brzydszy to tym ladniejszej
        > laski szuka. A czemu? Bo chce sie dowartościowac! Bo jego ego pełza
        > przy ziemi smile

        Stanowczo protestuję!
        Gdybyż tak rzeczywiście było to wielokrotnie moje ego byłoby
        przydeptane i uwalane w błocie. A tak nie jest. Jak je ostatnio
        oglądałem było świeżutkie, nowiutkie i nieśmiganesmile

        eM.

        ___
        "Prawie" sprawdza się tylko w przpadku rzutu podkową lub granatem
      • rzeczywiscie, coś jest w tym, jakos tak się składa, że to najmniej
        ciekawi mężczyzni szukają księżniczek. Z bajki oznacza z tv lub
        prasy dla panów.
        Kobietki mają o niebo więcej samokrytycyzmu.
        I fakt, że oni, mężczyźni znaczy, latami szukają.. znam co najmniej
        kilku takich, z otoczenia.. Taki facecik pod czterdziestkę,
        przysłowiowy stary kawaler układający majtki w kostkę to już
        średnio atrakcyjny kąsek. Nawet dla desperatki wink Te jego nawyki,
        rytuały, hipochondria, egocentryzm, i postępujący brak empatii..
        Brrrr....
        pzdr
        • > rzeczywiscie, coś jest w tym, jakos tak się składa, że to najmniej
          > ciekawi mężczyzni szukają księżniczek. Z bajki oznacza z tv lub
          > prasy dla panów.
          > Kobietki mają o niebo więcej samokrytycyzmu.
          > I fakt, że oni, mężczyźni znaczy, latami szukają.. znam co najmniej
          > kilku takich, z otoczenia.. Taki facecik pod czterdziestkę,
          > przysłowiowy stary kawaler układający majtki w kostkę to już
          > średnio atrakcyjny kąsek. Nawet dla desperatki wink Te jego nawyki,
          > rytuały, hipochondria, egocentryzm, i postępujący brak empatii..
          > Brrrr....
          > pzdr


          Stereotyp na stereotypie. No i jeszcze jeden stereotypsmile
          Może przecież tak być, że całkiem wartościowy i atrakcyjny facet
          wyposażony w pewną dozą wybredności szuka sobie wyjątkowo atrakcyjnej
          partnerki. A jako, że nigdzie mu się nie śpieszy to zanim spotka tą
          właściwą i odpowiednią to będzie się spotykał się np. z 6 inszymi
          atrakcyjnymi kobietami.
          Ten opisany wyżej facet może też składać swoją bieliznę w trójkąciki
          co automatycznie go wyrzuca z kategorii "starych kawalerów"smile

          eM.

          ___
          "Prawie" sprawdza się tylko w przypadku rzutu podkową lub granatem
          • > Stereotyp na stereotypie. No i jeszcze jeden stereotypsmile
            > Może przecież tak być, że całkiem wartościowy i atrakcyjny facet
            > wyposażony w pewną dozą wybredności szuka sobie wyjątkowo
            atrakcyjnej
            > partnerki. A jako, że nigdzie mu się nie śpieszy to zanim spotka

            > właściwą i odpowiednią to będzie się spotykał się np. z 6 inszymi
            > atrakcyjnymi kobietami.
            > Ten opisany wyżej facet może też składać swoją bieliznę w
            trójkąciki
            > co automatycznie go wyrzuca z kategorii "starych kawalerów"smile
            >
            > eM.

            po pierwsze:
            Ja nie piszę o atrakcyjnym facecie. Piszę o wnioskach wysnutych na
            podstawie własnych doświadczeń jak również obserwacji otoczenia, a
            dotyczących NIECIEKAWYCH facetów (czyli - dużym skrótem -
            nieatrakcyjnych), do tego samotnych w tym sensie, iż wyraźnie
            cierpiących z tego powodu, i nie kryjących tego, że chcą znaleźć
            kobietę "na dłuzej", czyli "ustatkować się". Tak jak Ty wyciągasz
            wniosek o niepoukładaniu emocjonalnym na podstawie własnych
            doświadczeń z kobietami na sympatiach i im podobnych. Tak samo ja.
            A że moje obserwacje ślicznie pokrywają się ze stereotypami- cóż,
            skądś te stereotypy się biorą.
            PO drugie: nie piszę ani o wartościowym, ani o niewartościowym
            facecie. Co ma piernik do wiatraka w ogóle. Może być
            sobie "wartościowy" facecik, czyli w moim pojęciu: mądry, dobry,
            życzliwy, uczciwy, z zasadami, bla bla bla. A jednocześnie
            zakompleksiony z powodu faktycznej/domniemanej nieatrakcyjności i
            dlatego też równie rozpaczliwie, co uparcie poszukujący super
            kobiety, której obecność u boku doda mu splendoru. Tyle że
            faktycznie, takie lasencje są rozchwytywane niestety. Tak więc nasz
            zakompleksiony facecik, nieważne czy i na ile wartościowy, uparcie
            trwając przy swoich wyśrubowanych kryteriach, przeobrazi się
            któregoś z kolei roku w starego kawalera składajacego gacie w
            ksotke. A dlaczego akurat w kostkę? Bo to symbol (był taki film pt
            Bridget Jones, nie namawiam, bo ponoć dla kobiet, ale m.skr.zd.
            świetnie oddający sprawiedliwość stereotypom wszelakim, które
            okazują się być rzeczywistością)
            Tyle.
            • > Ja nie piszę o atrakcyjnym facecie. Piszę o wnioskach wysnutych na
              > podstawie własnych doświadczeń jak również obserwacji otoczenia, a
              > dotyczących NIECIEKAWYCH facetów (czyli - dużym skrótem -
              > nieatrakcyjnych), do tego samotnych w tym sensie, iż wyraźnie
              > cierpiących z tego powodu, i nie kryjących tego, że chcą znaleźć
              > kobietę "na dłuzej", czyli "ustatkować się". Tak jak Ty wyciągasz
              > wniosek o niepoukładaniu emocjonalnym na podstawie własnych
              > doświadczeń z kobietami na sympatiach i im podobnych. Tak samo ja.
              > A że moje obserwacje ślicznie pokrywają się ze stereotypami- cóż,
              > skądś te stereotypy się biorą.
              > PO drugie: nie piszę ani o wartościowym, ani o niewartościowym
              > facecie. Co ma piernik do wiatraka w ogóle. Może być
              > sobie "wartościowy" facecik, czyli w moim pojęciu: mądry, dobry,
              > życzliwy, uczciwy, z zasadami, bla bla bla. A jednocześnie
              > zakompleksiony z powodu faktycznej/domniemanej nieatrakcyjności i
              > dlatego też równie rozpaczliwie, co uparcie poszukujący super
              > kobiety, której obecność u boku doda mu splendoru. Tyle że
              > faktycznie, takie lasencje są rozchwytywane niestety. Tak więc nasz
              > zakompleksiony facecik, nieważne czy i na ile wartościowy, uparcie
              > trwając przy swoich wyśrubowanych kryteriach, przeobrazi się
              > któregoś z kolei roku w starego kawalera składajacego gacie w
              > ksotke. A dlaczego akurat w kostkę? Bo to symbol (był taki film pt
              > Bridget Jones, nie namawiam, bo ponoć dla kobiet, ale m.skr.zd.
              > świetnie oddający sprawiedliwość stereotypom wszelakim, które
              > okazują się być rzeczywistością)
              > Tyle.

              Jeśli to Twoje wnioski to oki-doki. Nie będę dalej się czepiał.

              Ale tak czy siak tego typu obserwacje mogą być jakąś formą
              usprawiedliwienia braku założonego wcześniej entuzjazmu ze strony
              faceta z którym się koresponduje. Sam łapałem się na tym, gdy nie
              łapałem kontaktu z atrakcyjną i ciekawą niewiastą że w głowie nieomal
              automatycznie próbuję sobie podważać jej atrakcyjność i ciekawość
              - "Wcale nie jesteś taka pikna. Nie chciałaś ze mną gadać, jeszcze
              będziesz żałowała"smile

              A Twoja definicja "wartościowości" połączonej z posiadaniem
              kompleksów idealnie pasuje też do moich obserwacji na temat niewiast,
              które nie publikują swojego zdjęcia na randkach internetowych. W
              wielu przypadkach są chyba one właśnie takie, co i tak sprawia, że w
              głowie mają "nieuporządkowane sprawy"

              eM.


              ___
              "Prawie" sprawdza się tylko w przpadku rzutu podkową lub granatem
          • E tam smile Jak do 40 nie znalazł to szanse ma juz nijakie. Im dłużej
            się szukam tym trudniej znaleźć i tym bardziej ma nierealne
            oczekiwania. Ilez na randkach jest kolesi w wieku 40 i 50
            szukających sobie partnerek uwaga do 30 smile) Dla 30 latki to stare
            dziadki a oni wierzą w bajki z filmów, zeby chociaz byli przystojni
            (brr przeważnie koszmary nocne grożą). No, niektórzy mają kasę i
            szansę zlapania sprytnej materialistki która wydoi i poleci dalej.
        • etiopska napisała:

          > rzeczywiscie, coś jest w tym, jakos tak się składa, że to najmniej
          > ciekawi mężczyzni szukają księżniczek. Z bajki oznacza z tv lub
          > prasy dla panów.

          Może ustalmy jacy faceci szukają nieatrakcyjnych kobiet.
          Będzie łatwiej dyskutować.

          > Kobietki mają o niebo więcej samokrytycyzmu.
          > I fakt, że oni, mężczyźni znaczy, latami szukają.. znam co najmniej
          > kilku takich, z otoczenia.. Taki facecik pod czterdziestkę,
          > przysłowiowy stary kawaler układający majtki w kostkę to już
          > średnio atrakcyjny kąsek. Nawet dla desperatki wink Te jego nawyki,
          > rytuały, hipochondria, egocentryzm, i postępujący brak empatii..

          Nie układam majtek w kostkę. Rozumiem, że jestem atrakcyjny big_grin
          • tapatik napisał:
            > Może ustalmy jacy faceci szukają nieatrakcyjnych kobiet.
            > Będzie łatwiej dyskutować.

            Ło jezuuu, kolejny facet operujący skrajnościami. Czy wg Ciebie
            kobiety dziela się na atrakcyjne i nieatrakcyjne? I w związku z
            tym, że nawiązujesz do mojego postu, w ktorym opowiadam, jak to
            faceci często ubrdają sobie za cel znalezienie ideału czyli blondi
            w typie Pameli albo Moniki Belucci, więc idąc przez Ciebie podanym
            tropem, atrakcyjne to takie seks bomby a reszta nieatrakcyjne,ktore
            powinny pozostać singielkami. A może nawet dziewicami, hę? Tylko
            kurczę, dlaczego "nieatrakcyjny" facet czekający na księżniczkę z
            bajki zakłada, że ona akurat jego będzie chciała ??? Może te walory
            wewnetrzne, które wg wielu tutaj na forum niewielkie mają mieć
            znaczenie u kobiety, u faceta powinny WYSTARCZYĆ ??? A niby
            dlaczego??? I dlaczego ten szukający ideału facet płacze, że sam,
            skoro zawężając pole poszukiwań do księżniczek, można się
            spodziewać efektu ?

            Zaczynam myśleć, że podejście do tego tematu w dużej mierze zależy
            od wieku. Założę się, ze wiekszość tu piszących to ludzie sporo
            przed trzydziestką. A może nawet przed dwudziestką. Pogadamy za 10
            lat. Pozdrawiam.
            • Kolejna kobieta, która ....
              Mógłbym dopisać, ale po co?

              Napisałaś "najmniej ciekawi mężczyzni szukają księżniczek".
              Skoro są księżniczki, to są też i "nie-księżniczki".
              Więc powstaje teraz pytanie - kim są "nie-księżniczki" i kto ich szuka.

              I na to pytanie nie odpowiedziałaś mi.
              Zamiast tego walnęłaś wykład na temat nieatrakcyjnych facetów próbujących zarwać
              "księżniczki". Plus delikatna sugestia odnośnie wieku.

              Poproszę o bardziej merytoryczną dyskusję bez wycieczek osobistych, bo temat
              wywołałaś rzeczywiście ciekawy.
              • > Skoro są księżniczki, to są też i "nie-księżniczki".

                ale "nie-księżniczka" niekoniecznie musi oznaczać brzydką babę.
                Natomiast Twoje pytanie brzmiało "jacy męzczyźni szukają
                nieatrakcyjnych kobiet". No właśnie.
                Dyskusja w tym punkcie jest chyba jałowa.
                Dla mnie na przykład atrakcyjność to jest zupełnie nie to, co widać
                na zdjęciu. I nie dogadamy się tutaj, właśnie dlatego, że zbyt
                różnie definiujemy to pojęcie.

                >Zamiast tego walnęłaś wykład


                to była tylko próba podzielenia się obserwacjami. I nie moja wina,
                ze tak boleśnie pokrywają się ze stereotypami na temat samotnych
                facetów w pewnym wieku smile

                >Plus delikatna sugestia odnośnie wieku.
                > Poproszę o bardziej merytoryczną dyskusję bez wycieczek osobistych


                jakie osobiste, tapatik smile nie mam zielonego pojęcia czy Ty jesteś
                przedstawiciel generacji co czytywała Pana Samochodzika, czy może
                pokolenia JPII, X, emo, czy jakiej tam jeszcze. Nie piłam do
                nikogo, tylko tak jakoś wydało mi sie gdy czytałam Wasze odpowiedzi
                (za kóre dziekuję Wszystkim), że z wiekiem rośnie skłonność do
                pójścia na komromis ze swoimi ideałami. Może to po prostu efekt
                bezrybia wink
                nie wiem
                w każdym razie pozdrawiam i nie obrażaj się już smile
    • rozrywki
    • Czesc etiopska! Wydajesz mi sie fajna dziewczyna z ciekawymi
      spotrzezeniami odnosnie facetow z internetu. W duzej mierze sie z
      nimi zgadzam.
      A teraz moje spotrzezenia z dwoch lat obecnosci na portalach
      randkowych (aczkolwiek moja obecnosc nie byla zbyt intensywana). Tez
      nie zamieszczam zdjec. Czasem sama pisalam do facetow, ktorzy wydali
      sie mi interesujacy, a czasem od nich dostawalam pierwsza wiadomosc.
      Jestem od Ciebie starsza, wiec moj target oscylowal wieku od 38 do
      48 lat. W sumie do tej pory spotkalam sie z kilkunastoma facetami,
      korespondowalam z ponad 20, o ile dobrze pamietam. Doswiadczenia mam
      rozne, ale jeden wniosek mi sie pomalu nasuwa: wolni faceci w pewnym
      wieku nie szukaja stalych zwiazkow. Albo im sie wydaje, ze szukaja,
      albo szukaja tak, zeby nie znalezc. Jestem osoba wolna, bez
      zobowiazan, dosc atrakcyjna (zdaniem wiekszosci), nawet juz nie za
      bardzo wybredna, a i tak przez te dwa lata nikogo nie znalazlam na
      dluzej. Spotykalam sie przez pare miesiecy z jednym panem, ale
      okazalo sie, ze "zapomnial" mi powiedziec o jednym waznym fakcie z
      przeszlosci/terazniejszosci (nie, nie jest zonaty) a poza tym, to on
      nie chce zmieniac swojego status quo, czyli robic sobie rewolucji w
      zyciu. Jest wdowcem wychowujacym corke z pomoca rodzicow.

      Jestem ogolnie zdegustowana tymi panami. Zdarzaly mi sie sytuacje,
      ze po jednym spotaniu, wydawalo sie, ze nawiazalismy kontakt, bylo
      milo, po czym on sie w ogole wiecej nie odezwal.
      Zdarzylo sie, ze wyslalam zdjecie, a po paru miesiacach milczenia
      okazalo sie, ze pan jest inwalida (napisal mi o tym) i ze nic nie
      moze zaproponowac tak atrakcyjnej kobiecie jak ja. Tak wiec z
      brakiem odpowiedzi na zdjecie bywa roznie.

      Moglabym jeszcze dlugo pisac, ale nie mam czasu smile. Generalnie moj
      wniosek jest taki, ze panowie po 40. w wiekszosci, ktorzy sa
      samotni, maja wyzsze wyksztalcenie, w miare dobra sytuacje
      materialna, wcale nie chca zmieniac swojego zycia. Jest im wygodnie
      tak jak jest, zajmuja sie glownie praca, albo maja tak wygorowane
      oczekiwania, ze w miare przecietna kobieta nie jest w stanie im
      sprostac.
      Acha, jeden mi powiedzial wprost, ze nie jestem w jego typie, bo on
      woli takie obfitych ksztaltow! I wez tu wyciagaj jakies wnioski smile

      Nie ma regul co do podobania sie, natomiast zauwazam pewna regule,
      ze jesli nie spodobasz sie jakiemus mezczyznie, to on nie pofatyguje
      sie, zeby napisac: dziekuje za mila znajomosc, ale chyba do siebie
      nie pasujemy, czy cos w tym rodzaju.

      Sorry za moj przydlugi i dosc chaotyczny post, ale tak mi sie
      zebralo na podsumowania. Chyba zakoncze moje poszukiwania w necie
      fiaskiem.
      • roma.roma napisała:
        > jeden wniosek mi sie pomalu nasuwa: wolni faceci w pewnym
        > wieku nie szukaja stalych zwiazkow. Albo im sie wydaje, ze
        szukaja,
        > albo szukaja tak, zeby nie znalezc.

        > on
        > nie chce zmieniac swojego status quo, czyli robic sobie rewolucji
        w
        > zyciu.

        > wniosek jest taki, ze panowie po 40. w wiekszosci, ktorzy sa
        > samotni, maja wyzsze wyksztalcenie, w miare dobra sytuacje
        > materialna, wcale nie chca zmieniac swojego zycia. Jest im
        wygodnie
        > tak jak jest, zajmuja sie glownie praca, albo maja tak wygorowane
        > oczekiwania, ze w miare przecietna kobieta nie jest w stanie im
        > sprostac.


        Roma, wyrazy uznania, w tytule oraz w 5 powyższych zdaniach ujęłaś
        sedno problemu. O to właśnie mi chodziło, choć nie umiałam
        sformulowac tego tak zwięźle. Przyznam się, że ja tez szukałam
        mężczyzny w podobnym przedziale wiekowym, tzn między 32 a 45 lat,
        bo wydawawało mi się, że dojrzalszy metrykalnie facet bedzie
        dojrzały emocjonalnie co oznacza wiedzący czego chce, zdecydowany,
        świadomy swoich realnych mozliwości i nie bujający w obłokach.
        Generalnie wychodziłam z założenia, ze mężczyzna w okolicach 40-
        stki jeśli decyduje się na profil w portalu randkowym, to jest to
        przemyślany ruch wynikający z realnej potrzeby zmiany status quo.
        Okazuje się ze nic bardziej mylnego. Im starszy mężczyzna tym
        wygodniejszy, tym mniej odważny, mniej elastyczny, mniej otwarty na
        nowe doswiadczenia, tym bardziej skostniały i w dużej mierze po
        prostu bojąca d...pa, w 60 % odrzucająca perspektywę przemeblowania
        w życiu z czystego lenistwa i wygodnictwa, a w pozostałych 40 % ze
        strachu. Nie wiem przed czym. Chyba że przed zmianami. Koło więc
        się zamyka. Interlokutor mojave zarzucił mi powyżej, że jadę na
        stereotypach, ale cóż robić, jeśli przekonuję sie na własnej
        skórze, że wolni mężczyźni po 30tce są tak strasznie stereotypowi,
        wręcz jakbym wzięła dowolnego "starego kawalera" z literatury albo
        filmu, albo "dziwkarzaa", albo "związkofoba".. właściwie wystarczą
        tylko trzy kategorie, tyle ze w ramach tej pierwszej można by
        jeszcze wyszczegónic takiego nieporadnego, niezaradnego w relacjach
        z kobietami "ofermę" (to pieszczotliwe określenie, bo ja akurat
        lubię takie typy wink) więc takiego ofermę, który bardzo chciałby,
        ale "nigdy nie miał śmiałości do kobiet"..

        wiesz co jeszcze powiem, otóż że faktycznie najgorzej jest z ponoć
        szukającymi partnerki facetami dobrze wyksztalconymi i
        inteligentnymi. Ci to dopiero mają wymagania! matko jedyna. i
        jeszcze mniej samokrytycyzmu niż inni. Jakimi cytatami, z jakich to
        przemądrych książek i flmów ozdabiają swoje profile! Ratunku! .. a
        chciałam tylko spotkać człowieka po prostu mądrego życiowo... ale
        cóż, mądrość życiowa widocznie wyklucza takie zachowania, jakie tu
        zostały opisane.

        jakie jeszcze mam obserwacje? że ci nieliczni wolni mężczyźni z
        reala czyli najbliższego i trochę dalszego otoczenia, są wcale nie
        lepsi niż ci w necie..niezdecydowani, obłudni i nie wiedzący czego
        chcą.. gorzej niż baby, naprawdę! Trudno, trzeba zacząć powoli
        przywykać do perspektywy pozostania na zawsze osobą niesparowaną..

        A dodatkowo dołujące jest to, że sama widzę u siebie pierwsze (?)
        symptomy staropanieństwa, tzn pewne kompulsywne zachowania,
        pedanterię, zrzędliwość, wygodnictwo... chyba kupię sobie psa a nie
        kota smile
        pozdrawiam i dzięki za wsparcie wink
        • Kolezanko etiopska - dziekuje za zapoczatkowanie tego watku, bo
          wydaje mi sie byc wazny dla nas ludzi wspolczesnych. Zgadzam sie tez
          z kolezanka roma, ktora pisze : "wolni faceci w pewnym
          wieku nie szukaja stalych zwiazkow. Albo im sie wydaje, ze
          szukaja, albo szukaja tak, zeby nie znalezc." Wydaje mi sie , ze
          jest to sluszne spostrzezenie. Internet jest cudownym "lacznikiem"
          ze swiatem, ale tez w pewnym sensie ten kontakt utrudnia. Wydaje
          sie, ze dlatego iz jest tak duzo ofert "randkowych", ludzie
          wybieraja, przebieraja, bo wydaje sie, ze moga sobie znalezc jakis
          niedoscigniony ideal i w koncu pozostaja z niczym... Chyba wlasnie
          jest tak dlatego, ze poznanie kogos przez internet jest tak proste.
          Proste, a w pewnym sensie trudne , bo prowadzi od randki do randki z
          ktorych nic nie wynika. Ludzie znikaja jesli nie po wyslaniu
          zdjecia, to po pierwszej randce bez jednego slowa. Kultura
          nakazywala chociazby podziekowac za spotkanie, albo wymiane
          korespondencji. Tego rowniez brak, co wskazuje na to, ze nasze
          drogie spoleczenstwo dalekie jest od zasad dobrych manier.

          Chcialabym wrocic do Pana pod pseldonimem mojave. Chwile mnie tu nie
          bylo, a naublizales mi z kazdej mozliwej strony. Cytuje "Niezdrowym
          idealizmem wydaje sie jednak pomijanie atrakcyjnosci fizycznej jako
          podstawy do dalszej znajomosci". Kolego, w odu moich wypowiedziach
          podkreslilam , ze nie uwazam ze fizycznosc jest nie wazna , ze jest
          wazna, tylko nie powinien byc to jedyny i pierwszy wyznacznik do
          tego zeby z kims utrzymywac kontakt. Jest nie wiele ludzi
          nieatrakcyjnych i trzeba miec pecha, zeby trafic na kogos
          brzydkiego. Osobiscie bylam w sytuacjach, ze umawialam sie z
          facetami, ktorzy mi sie nie podobali fizycznie. Zdjecia nie oddaly w
          zaden sposob urody, byly duzo lepsze od widoku osoby, ktora
          zobaczylam na zywo. Nic oczewiscie z tych znajomosci nie wyszlo.
          Rozumiem tez , ze kazdemu podoba sie ktos inny, ale uwazam za
          conajmniej dziwne sytuacje, ktore przydazaja sie wiekszosci z nas
          szukajach partnerow w internecie, ze nic z tych poszukiwan nie
          wychodzi, bo so jakiech "dziwne" kryteria doboru.

          O niecheci do pokazywania zdjec piszesz:"To moja uwaga o mozliwym
          braku poukladania w glowie niektorych spraw oparte jest na
          kilkunastu doswiadczeniach." W innym miejscu "Z moich doswiadczen
          nie pokazywanie swojej twarzy znaczy zwykle chaos w glowie,
          niepoukladanie emocji i uczuc a takze jakies niezdowe
          przeswiadczenie , ze fizycznosc nie jest wazna, mozna zakochac sie w
          moim umysle" (zakochac sie w umysle?- to mi nawet do glowy nie
          przyszlo!) W tym momecie znow wroce do tej jednej rozmazanej fotki.
          Moge Ci kolego odplacic rowniez z mojego punktu widzenia, tym samym
          o czym pisales wyzej- moze swiadczyc o osobie ktora zrywa z kims
          kontakt na podstawie jednego zdjecia,ze to moze byc osoba ktora ma
          chaos w glowie i niepoukladane emocje. Ja osobiscie nie lubie
          wysylania zdjec, bo faktycznie czuje sie jakbym sie wystawiala na
          sprzedaz. Nie kazdy musi miec takie przekonanie ja takie mam.
          Krytukujesz w innym miejscu tez moje stwierdzenie o tym, ze ktos
          moze miec szacunek do samego siebie i dlatego nie chce wysylac zdjec
          do portalali randkowych. Od czasu do czasu na niektorych dosyc
          porzadnych portalach pokazuja sie zdjecia zbyt "rozebrane", zbyt
          sexi i to mi osobiscie przeszkadza. Ja nie chce pojawiac sie obok
          tych zdjec. Procz tego zawsze istnieje mozliwosc znalezienia twojego
          zdjecia przez znajomych. Co osobiscie by mnie tez nie cieszylo. Do
          konca nie mam tez pewnosci, co w dobie wspolczesnej techniki mozna
          zrobic ze zdjeciem. Nie chcialabym zeby przypadkiem moja twarz
          znalazla sie na okladce jakiegos pisma pornograficznego. To so moje
          osobiste powody dla ktorych nie lubie wysylac swoich zdjec na
          portale randkowe. Ktos sie moze z tym zgodzic albo nie. Zanim
          powiesz, ze ktos ma w glowie "nieuporzadkowane sprawy" to sprobuj
          spojrzec oczyma tej drugiej strony, bo ta druga strona moze miec
          takie samo zdanie na twoj temat. Ja faktycznie uwazam za sukces , ze
          znalazlam sobie w internecie narzeczonego. Piszesz , ze takie
          sukcesy przydazyly Ci sie co najmniej dwa razy?. Z tego co piszesz
          to faktycznie musiales pisac i spotykac sie z wieloma kobietami.
          Tylko , ze wydaje mi sie, ze z tego tez moze wynikac , ze lubisz
          sobie "fruwac z kwiatka na kwiatek" czyli , ze nie jestes staly w
          uczuciach, czyli jestes kims kogo ja osobiscie nie szukam. Dlatego
          jestem zadowolona z tego co mam.

          Pozdrawiam wszystkich i powodzenia -
          jest tam ktos gdzies dla kazdego z nas; nie poddawajcie sie





          • Koleżanko Wanda7777,

            Używasz poważnych słów - "naubliżałem", "skrytykowałem" itd. Tak się
            jednak składa, że pisząc post na forum internetowym powinnaś mieć
            świadomość, że ktoś się może z Tobą nie zgodzić, ktoś może powiedzieć
            o swoich doświadczeniach i nie zawsze będzie to grzeczna dyskusja jak
            na przy herbatce podczas kółka dyskusyjnego w lokalnym Domu Kultury.

            Pisałem o swoich doświadczeniach i przemyśleniach związanych z
            randkami internetowymi, to Ty jednak odebrałaś je jakoś osobiście i
            jako formę krytykowania Twej osoby.

            Mam też takie wrażenie, że niespecjalnie Cię interesuje zdanie innych
            osób i ich podejście a post założyłaś tylko po to,żeby zbierać wyrazy
            uznania za błyskotliwe i prawdziwe obserwacje. I szukać u innych
            niewiast podobnych relacji.

            "Zakochać się w umyśle" - to stwierdzenie ma opisywać sytuacje, gdy
            ktoś celowo nie pokazuje swojego zdjęcia i utrzymuje intensywny
            kontakt e-mailowy i telefoniczny unikając również kontaktu osobistego
            ( są ludzie, którzy tak robią np. przez 2 lata i twierdzą, że mają
            dziewczynę lub chłopaka!).

            Próbujesz stosować jakieś "wrzuty osobiste" więc odpowiem
            bezpośrednio. Nigdy nie zrywałem kontaktu e-mailowego bez słowa, gdy
            ktoś mi przesłał zdjęcie. Sam kilka razy przeczytałem np. "wybacz,
            ale musimy przerwać naszą świetną korespondencję e-mailową, ale
            dobrze wiem, że potrafię pożądać tylko umięśnionych brunetów o
            atletycznej budowie ciała i długich włosach a ty niestety taki nie
            jesteś"!smile

            Źle mnie też zrozumiałaś jeżeli chodzi o rolę zdjęcia. Dla mnie było
            ono ważne, ale tylko wraz z nietuzinkowym opisem własnej osoby
            powodowało natychmiastowego zaczepienia niewiasty.


            Jeżeli chodzi o te zasady dobrej kultury i dziękowanie za
            korespondencje to pozwolę sobie mieć odmienne zdanie. Zaletą czy też
            wadą randek internetowych może ich "luźność". Ludzie się spotykają,
            rozmawiają, idą do kina i po pierwszym spotkaniu nie wiadomo czy był
            to "miły czas z ciekawą osobą" czy też "ta kobieta musi zostać moją
            żoną!". Ciężko też wymagać, żeby ktoś na takim wstępnym etapie zerwał
            inne kontakty, wycofał się z innych randek i był gotowy do
            przeprowadzki do mieszkania niewiasty. Chciałabyś, żeby ktoś
            dziękował za kontakt i miło spędzony czas i napisał konkretnie czy
            chce się dalej spotykać a jeżeli nie -to dlaczego. Postawię jednak
            moją kolekcję żołnierzyków z dzieciństwa, że gdyby ktoś dał Ci jasno
            znać dlaczego nie chce się dalej spotykać taka wiedza byłaby dla
            Ciebie smutna, przykra i nie dałaby Ci nic konkretnego. Nikt nie lubi
            być odrzucany (chociaż to może za mocne słowo) i urwanie kontaktu bez
            słowa jest nieeleganckie ale oszczędza kłopotliwych i raczej
            niepotrzebnych sytuacji obu stronom.

            I na koniec ta Twoja uwaga na temat tego mojego rzekomego skakania z
            kwiatku na kwiatek. Pisząc coś takiego robisz dokładnie to, co mi
            zarzucasz - czyli próbujesz mnie oceniać na podstawie kilku zdań....

            eM.

            ___
            "Prawie" sprawdza się tylko w przypadku rzutu podkową lub granatem
            • mojave777 napisał:
              > "Zakochać się w umyśle" - to stwierdzenie ma opisywać sytuacje,
              gdy
              > ktoś celowo nie pokazuje swojego zdjęcia i utrzymuje intensywny
              > kontakt e-mailowy i telefoniczny unikając również kontaktu
              osobistego

              mojave, teraz ja pozwolę sobie sie wtrącić w Waszą wymianę zdań -
              skoro już jak sugerujesz tworzymy tu my "niewiasty" kółko wzajemnej
              adoracji hehe - i teraz to ja zarzucę Tobie, ze niedokładnie
              czytasz nasze (tzn "niewiast") posty.
              Więc nie chodzi o takie ekstremalne sytuacje, gdy netowa znajomość
              trwa miesiące czy lata, a my nie znamy nawzajem swoich twarzy
              chociażby. Wymiana fotek następuje po kilku dniach - góra kilku
              tygodniach znajomości i myślę, że takie właśnie są standardy.
              Spotkanie też powinno mieć miejsce stosunkowo szybko, tak by zanim
              człowiek się emocjonalnie zaangażuje, zdążyć porównać swoje
              wyobrażenie z tamtą żywą osobą. Wiadomo, że taki żywy człowiek
              niestety często wypada sto razy gorzej, a w każdym razie inaczej
              niż na zdjęciu - i właśnie o to chodzi, dlatego ja generalnie
              chciałam w miarę szybko się spotkać z facetem, a zdjęciom nie
              wierzyłam ani na jotę. Jeśli zaś do takich spotkań nie dochodzi, to
              z powodu facetów, którzy w ostatniej chwili odwołują spotkanie nie
              wiadomo z jakiej przyczyny. Jeśli przedtem byli żywo
              zainteresowani, to jest to kompletnie nieracjonalne zachowanie.
              Również nawet jeśli otrzymali dopiero przed umówionym spotkaniem
              moje zdjęcie - uważam że taka nagła rezygnacja ze spotkania w
              sytuacji gdy przesyłam dobre (może nawet za dobre) zdjęcie,
              świadczy albo o poszukiwaniu wyłącznie pięknej kobiety-ciała a nie
              kobiety-człowieka, albo wręcz odwrotnie - tak mi przyszło do głowy
              po przeczytaniu postu Romy - może ja za dobrze wyglądam wg tych
              panów i stąd taka nagła dezercja. Też nieracjonalne. Nie przekonują
              mnie również kompletnie argumenty innych w tym wątku,
              o „pochodzeniu z innej bajki choćby najpiękniejszej” - czyli tym,
              że się jest albo nie jest w czyimś typie. Oznaczałoby to bowiem, że
              szukam Pana ciemnookiego bruneta w stylu Zorro, bowiem mam taki
              oraz ideału w głowie, i co za tym idzie, inni absolutnie nie mają
              szans. Selekcja na podstawie jednego czy nawet pięciu zdjęć jednak
              niekoniecznie odda prawdę, że wybrany Pan jest takim Banderasem. Bo
              i owszem, może jest brunetem, co było widać na zdjęciu, tylko,
              drobiazg, podczas spotkania wychodzi, że o 30 cm niższym, czego nie
              było widać na fotce, a przecież Zorro musi być wyższy ode mnie.
              Poza tym i przede wszystkim: ludzie nie dobierają się wyłącznie wg
              kryterium typów fizycznych, które teoretycznie ich kręcą, bowiem
              być w czyimś typie oznacza też posiadać pewien typ temperamentu,
              pożądaną aurę itd czego zdjęcie z definicji nie może objąć. Lecz
              jak napisała Wanda, internet tworzy wrażenie że wszystko jest
              możliwe i wszystko w zasięgu ręki, ludzie są jak towar, przy
              szukaniu partnera można poprzebierać jak w sklepie, w którymś
              dziale jest również taki mój wymarzony Banderas. Wystarczy dobrze
              poszukać ewentualnie poczekać na kolejną dostawę. Ludzie ulegają
              tej bajecznej wizji i efekty są takie, że będą szukać "ideału" aż
              do u...sranej śmierci. Piszę specjalnie w cudzysłowie, bo jeśli dla
              kogoś być "idealnym" oznacza być pięknym/ładnym/atrakcyjnym i tym
              podobne pierdoły, to taki ktoś ma próżnię w głowie albo zatrzymał
              się emocjonalnie w okresie dojrzewania.
              Co ma oznaczać po drugie "celowo nie pokazywać swojego zdjęcia" ?
              Bo jeśli chodzi o publikowanie zdjęcia w profilu, to chyba sprawa
              jest jasna, przedstawiono wyżej argumenty dlaczego, może one Cię
              nie przekonują, oki, więc nie mam do Ciebie pretensji, że do mnie
              nie napisałeś na Sympatii, skoro nie zamieściłam zdjęcia sad
              Natomiast gdy nawiążę już z kimś kontakt, wiem że ten ktoś mnie
              interesuje, wyślę mu zdjęcie, o ile on mnie o to poprosi. Tyle że
              jednak zanim tę fotkę wyślę, muszę z nim choć chwilę w sieci
              pogadać, by wiedzieć kto zacz. Wystarczy mi kilka zdań, żeby
              wstępnie wiedzieć, że z daną osobą nie chcę mieć do czynienia.
              Dlatego nie wyślę fotki każdemu, kto mnie o to poprosi, tylko
              osobie która wyda mi się interesująca na podstawie tego co i jak
              pisze, a nie na podstawie opisu w profilu. Bo przekonałam się, że
              te opisy to jedna wielka bujda. Gdy zaczepiałam jakiegoś wydawałoby
              się interesującego sądząc po opisie faceta, to robiłam to w ten
              sposób, że nawiązywałam do ich opisu. I w większości przypadków
              okazywało się, że oni zupełnie nie łapią o co mi biega. Nie
              potrafią nawet odpowiedzieć na proste pytanie dotyczące cytatu
              który zamieścili w profilu. Co to oznacza? Że te super oryginalne
              czy inteligentne wizytówki ktoś im opracował lub zerżnęli z je z
              czegoś/kogoś innego. Tyle a propos zdjęcia.

              > Jeżeli chodzi o te zasady dobrej kultury i dziękowanie za
              > korespondencje to pozwolę sobie mieć odmienne zdanie. Zaletą czy
              też
              > wadą randek internetowych może ich "luźność". Ludzie się
              spotykają,
              > rozmawiają, idą do kina i po pierwszym spotkaniu nie wiadomo czy
              był
              > to "miły czas z ciekawą osobą" czy też "ta kobieta musi zostać
              moją
              > żoną!". Ciężko też wymagać, żeby ktoś na takim wstępnym etapie
              zerwał
              > inne kontakty, wycofał się z innych randek i był gotowy do
              > przeprowadzki do mieszkania niewiasty.

              Ach, brakowało mi w powyższym zdaniu tylko tego wyeksploatowanego
              motywu szczoteczki do zębów, którą laska zostawia u przerażonego
              faceta po spędzeniu nocy u niego. Stereotyp na stereotypie. Masz
              takie doświadczenia z kobietami, że od razu chciały z Tobą
              mieszkać? miałeś pecha po prostu, stawiam kolekcję moich kaset z
              New Kidsami, że większość współczesnych singielek jest pod tym
              względem podobna do facetów, tzn są dość wygodnickie, rozsądne i
              raczej ostrożne..
              Co do "luźności" znajomości netowych - Wanda dobrze na ten temat
              sie już wypowiedziała i ma rację m.zd. Płytkość, płytkość i jeszcze
              raz płytkość. Ja dziękuję za taką jakość relacji międzyludzkich,
              jaką zawdzięczamy internetowi. Twoje podejście do tej kwestii,
              mojave, mi zuuuuuupełnie nie odpowiada..więc chyba dobrze ze nie
              zamieściłam zdjęcia i nie było szans, byś do mnie napisał..
              smile
              myślę, że tym razem sie wyczerpująco ustosunkowałam do całości
              Twoich wypowiedzi, a jeśli zdarzyło mi się powtórzyć któryś ze
              swoich wniosków, to proszę o łaskawe wybaczenie. Pozdrawiam
              • > Więc nie chodzi o takie ekstremalne sytuacje, gdy netowa znajomość
                > trwa miesiące czy lata, a my nie znamy nawzajem swoich twarzy
                > chociażby. Wymiana fotek następuje po kilku dniach - góra kilku
                > tygodniach znajomości i myślę, że takie właśnie są standardy.
                > Spotkanie też powinno mieć miejsce stosunkowo szybko, tak by zanim
                > człowiek się emocjonalnie zaangażuje, zdążyć porównać swoje
                > wyobrażenie z tamtą żywą osobą.

                No to czemu się kłócilim tak intensywnie? Hę?smile
                Te kilka zdań wyżej to według mnie także opis standardowego i
                skutecznego nawiązywania znajomości na randkach internetowych.

                Jeśli zaś do takich spotkań nie dochodzi, to
                > z powodu facetów, którzy w ostatniej chwili odwołują spotkanie nie
                > wiadomo z jakiej przyczyny. Jeśli przedtem byli żywo
                > zainteresowani, to jest to kompletnie nieracjonalne zachowanie.

                Tutaj pozwalam sobie mieć inne zdanie. Ale o tym pisałem już
                konkretnie kilkanaście postów wyżej.

                Lecz
                > jak napisała Wanda, internet tworzy wrażenie że wszystko jest
                > możliwe i wszystko w zasięgu ręki, ludzie są jak towar, przy
                > szukaniu partnera można poprzebierać jak w sklepie, w którymś
                > dziale jest również taki mój wymarzony Banderas.

                Takie wrażenie istotnie można mieć. Tylko, że wydaje mi się,że Wasze
                Kółko Wzajemnej Adoracji na podstawie kilku doświadczeń z facetami i
                krótkiej bytności na randkach internetowych jest zdania, że Wszyscy
                faceci działają tam według powyższych zasad. Ja będę się wciąż
                upierał, że to zależy od ludzi. Można traktować randki jako "allegro"
                i radośnie przebierać w "towarach", są też ludzie, którzy taką formę
                poznawania nowych ludzi wykorzystują tylko jako punkt zaczepienia i
                dalej już oferują delikatność, empatię i zrozumienie potrzeb. Ba!
                Nawet zachowują się kulturalnie.

                > Co ma oznaczać po drugie "celowo nie pokazywać swojego zdjęcia" ?
                > Bo jeśli chodzi o publikowanie zdjęcia w profilu, to chyba sprawa
                > jest jasna, przedstawiono wyżej argumenty dlaczego, może one Cię
                > nie przekonują, oki, więc nie mam do Ciebie pretensji, że do mnie
                > nie napisałeś na Sympatii, skoro nie zamieściłam zdjęcia sad

                Już dawno mnie nie ma na tej szympansji. Z inszej części Polski
                jesteśmy też niechybnie..

                > Natomiast gdy nawiążę już z kimś kontakt, wiem że ten ktoś mnie
                > interesuje, wyślę mu zdjęcie, o ile on mnie o to poprosi. Tyle że
                > jednak zanim tę fotkę wyślę, muszę z nim choć chwilę w sieci
                > pogadać, by wiedzieć kto zacz. Wystarczy mi kilka zdań, żeby
                > wstępnie wiedzieć, że z daną osobą nie chcę mieć do czynienia.
                > Dlatego nie wyślę fotki każdemu, kto mnie o to poprosi, tylko
                > osobie która wyda mi się interesująca na podstawie tego co i jak
                > pisze, a nie na podstawie opisu w profilu. Bo przekonałam się, że
                > te opisy to jedna wielka bujda. Gdy zaczepiałam jakiegoś wydawałoby
                > się interesującego sądząc po opisie faceta, to robiłam to w ten
                > sposób, że nawiązywałam do ich opisu. I w większości przypadków
                > okazywało się, że oni zupełnie nie łapią o co mi biega. Nie
                > potrafią nawet odpowiedzieć na proste pytanie dotyczące cytatu
                > który zamieścili w profilu. Co to oznacza? Że te super oryginalne
                > czy inteligentne wizytówki ktoś im opracował lub zerżnęli z je z
                > czegoś/kogoś innego. Tyle a propos zdjęcia.

                Poproszę o metody badawcze. Jeżeli np. powiesz mi, że przez rok czasu
                zaczepiałaś facetów, było ich 400 i 320 miało napisane posty przez
                kogoś innego to radośnie przyznam Ci rację.


                > Ach, brakowało mi w powyższym zdaniu tylko tego wyeksploatowanego
                > motywu szczoteczki do zębów, którą laska zostawia u przerażonego
                > faceta po spędzeniu nocy u niego. Stereotyp na stereotypie. Masz
                > takie doświadczenia z kobietami, że od razu chciały z Tobą
                > mieszkać? miałeś pecha po prostu,

                Mnie takie przypadki jakoś ominęły ale słyszałem kilka historii z
                pierwszej ręki na ten temat. Kilka dziewczyn opowiadało mi też, że
                spotykały się z facetami w gorącej wodzie kąpanymi. Owi faceci bowiem
                po 4 godzinnej wyjątkowo udanej randce, gdzie w powietrzu czuło się
                pozytywne wibracje całkiem serio planowali spotkanie z rodzicami i
                rozważali kto się do kogo przeprowadzić powinien.

                > Co do "luźności" znajomości netowych - Wanda dobrze na ten temat
                > sie już wypowiedziała i ma rację m.zd. Płytkość, płytkość i jeszcze
                > raz płytkość.

                Pisałem wyżej, że podejście zależy od ludzi.


                Twoje podejście do tej kwestii,
                > mojave, mi zuuuuuupełnie nie odpowiada..więc chyba dobrze ze nie
                > zamieściłam zdjęcia i nie było szans, byś do mnie napisał..
                > smile

                Toć ja nie chciałem, cobyś moje podejście do randek zaadaptowała i
                żebyśmy potem "żyli długo i szczęśliwie"smile

                > myślę, że tym razem sie wyczerpująco ustosunkowałam do całości
                > Twoich wypowiedzi, a jeśli zdarzyło mi się powtórzyć któryś ze
                > swoich wniosków, to proszę o łaskawe wybaczenie. Pozdrawiam

                Wybaczone. W ramach pokuty trzy razy przebiegnij się wokół wybranego
                pomnika z II wojny światowej w Twej miejscowoścismile

                eM.

                ___
                "Prawie" sprawdza się tylko w przpadku rzutu podkową lub granatem
                • Nie mam wiecej czasu, zeby odpisywac na Twoje posty. Wiekszosc
                  Twoich "mysli" i tak mnie do niczego nie przekonuje. Wydaje mi sie,
                  ze argumenty "produkujesz" na potrzeby tego forum albo sa to jakies
                  skrajne przypadki. Np o "plochliwych" dziewczeciach ktore szukaja
                  jakiegos braterstwa , a sa zbyt niesmiale, zeby spotkac sie z zywo
                  osoba. O dziewczynach ktore na "gwalt" chca sie wprowadzac do
                  facetow, o korespondencji ktora trwa latami itp. Albo ze to jest ok
                  jesli wiekszosc nawet nie "raczy" podziekowac za spotkanie czy
                  wymiane korespondencji. Dla mnie nie ma tlumaczenia , ze na to
                  pozwala "luznosc" jaka jest internet, dla mnie obowiazuja takie same
                  zasady w internecie jak i w realnym swiecie- bo jesli jestes
                  czlowiekiem to masz sie wszedzie i do kazdego odnosic w taki sam
                  sposob, czy to jest staruszka, dziecko ,znajoma z "real world" czy
                  ktos poznany przez internet - caly czas jest to zywa osoba , ktora
                  ma uczucia i rozum. Bo gdyby np panowie byli umawiani z corkami
                  swoich szefowych i po spotkaniach nie mieli ochoty sie wiecej z nimi
                  spotykac, to by napewno za takie spotkania bardzo mocno dziekowali i
                  mocno tlumaczyli dlaczego do nastepnego spotkania nie dojdzie, zeby
                  nie urazic drugiej strony. Wtedy kazdy by wiedzial jak sie powinien
                  zachowac. Mimo, ze widza ta osobe pierwszy raz na oczy.

                  Wiekszosc wypowiadajacych sie tutaj, jak i z mojego doswiadczenia a
                  takze doswiadczenia moich znajomych wynika, mowi ze serwisy randkowe
                  nie dzialaja tak jak powinne. Wiele osob jest zniecheconych
                  poszukiwaniami przez internet swojej polowki. Mimo, ze sie wydaje
                  ze powinien to byc dobry sposob na znalezienie sobie partnera.
                  Wydaje sie, ze jedyna rada na to, to traktowanie serwisow
                  z "przymrozeniem oka" . Nie trzeba traktowac ich powaznie. Jesli sie
                  ktos znajdzie ok, jesli nie to tez ok. Moze spotkam mojego
                  ukochanego w pociagu, na imprezie albo w pracy. Jak mowi
                  przyslowie "co komu przeznaczone to na drodze rozkraczone".



        • hehe etiopska ja cie lubie wink Bardzo trafne spostrzeżenia. Ja nie
          przywykłam do staropanienstwa, ale juz trochę odpuściłam, dosyć
          łatwo jest mi znaleźć faceta na niezobowiazującą znajomość natomiast
          na związek to praktycznie nierealne sie okazuje. Z tych powodów co
          napisalaś. Tez mam wrażenie, że ci panowie tak naprawdę z nikim nie
          chca się wiązać i wprowadzac zmian w swoim poukładanym zyciu. A z
          drugiej strony jęczą że są sami, oni powinni po prostu w znakomitej
          większości pójśc na jakąś terapię, bez obrazy, dobrze by im zrobiła
          dla uswiadomienia sobie swoich potrzeb i celów smile Ja w związku z
          obserwacjami panów koło i po 40 szukałam jakis czas mlodszych
          facetów, wydawali mi się normalniejsi, no ale jednak ten stereotyp,
          ze kobieta ma byc mlodsza.. także do łózka bardzo chetnie ale na
          powaznie, to juz im nie w smak. Ogólna masakra smile
          • fatamorgana0 napisała:
            > oni powinni po prostu w znakomitej
            > większości pójśc na jakąś terapię, bez obrazy, dobrze by im
            zrobiła
            > dla uswiadomienia sobie swoich potrzeb i celów smile

            > szukałam jakis czas mlodszych
            > facetów, wydawali mi się normalniejsi, no ale jednak ten
            stereotyp,
            > ze kobieta ma byc mlodsza..


            z tą terapią to normalnie w dziesiątkę trafiłaś. Mam wrażenie, że
            jednak - sorry że znowu uogólniam, ale takie mam "ogólne" wink
            wrażenie - kobiety są bardziej swiadome świadome siebie i swoich
            potrzeb. Jak również swoich realnych możliwości..Chyba facetom by
            się przydało poczytać trochę tzw babskiej prasy, tam tyle porad
            psychologicznych, te gazetki traktowane są dosyć pogardliwie, a
            jednak okazuje się, że niesprawiedliwie.. bo babki jednak sporo z
            nich wynoszą.. Więc panowie do babskich gazetek zajrzyjcie czasami
            to łykniecie troszkę inteligencji emocjonalnej czy jak tam to zwał.

            co do młodszych mężczyzn: też uważam, że tacy do trzydziestki są
            jeszcze dość normalni, ale to tylko kwestia wieku, za parę lat i
            oni się zmienią. Z powodu wyżej opisanych doświadczeń też
            próbowałam poznać młodszego faceta, ale tacy z kolei szukają kobiet
            młodszych od siebie, a jeśli są tacy, co biorą pod uwagę starszą,
            to oczekują od niej, że będzie ich mentorką i przewodnikiem. Czyli
            wiadomo, chodzi wtedy o seks i tym podobne. I dodatkowo jeszcze
            powszechne u młodych facetów przekonanie, że jeśli kobietka po
            trzydziestce, singielka, to na pewno urządzona materialnie, chata
            zapewniona, czyli wygodnie i komfortowo, i nie trzeba kombinować od
            kumpla samochodu, jeśli się jeszcze nie dorobiło swojego. Do tego
            jeśli po trzydziestce to laska na pewno niesamowicie spragniona i w
            ogóle wulkan seksu, no bo trzydzietce kobieta jest ponoć u szczytu
            swoich potrzeb seksualnych. Więc nie trzeba zawracać sobie głowy
            kwiatami ani tego typu pierdołami, bo laska powinna jeszcze
            zapłacić, a na pewno co najmniej wielce dziękować za seks.. A, i
            jeszcze jest kwestia młodych mężczyzn niezbyt doświadczonych
            seksualnie, którym pisząc do kobiety starszej chodzi o "naukę" he
            he smile
            Wiem to wszystko z krótkiej obecności na jednym z portali nowego
            typu, który ma w opisie "dla ludzi wyzwolonych", gdzie zalogowałam
            się z ciekawosci, nie podając w opisie absolutnie NIC, poza
            miejscem zamieszkania oraz wiekiem. Oczywiście nie mówiąc nawet o
            zdjęciu. Efekt? Miałam setki odpowiedzi i zaczepek! A nawet
            baaardzo konkretnych propozycji..
            • Pierwsze skojarzenie - jak Kuba bogu... Wybacz, ale nawet najlepsze checi szybko
              wyparowuja, jesli sie spotyka z drugiej strony to, czego sama nie chcesz robic.
              Jesli po raz kolejny wysylam swoje zdjecie i kontakt sie urywa, rozumiem,
              trudno. Moze i ciut ukluje, ale im wieksza tzw. zdrowa milosc wlasna, tym mniej.

              Sprowadzanie meskich gustow do plastikowych lal to naduzycie - kazdy czlowiek ma
              swoj gust i niewiele moze na to poradzic, mozesz sie podobac wiekszosci facetow,
              a mnie nie i ja zrozumiem, jesli zdarzy mi sie odwrotna sytuacja - Ty masz z tym
              problem.
              Szukanie kogos przez internet rzadzi sie tez swoimi prawami - jednym z nich jest
              pokazanie sie na wstepie - jesli nie masz na to odwagi to bedziesz placic za to
              wlasnie takimi zdarzeniami jak to opisujesz. Jesli nie robisz z siebie
              tajemnicy, to takie sytuacje w ogole sie nie rozpoczynaja.

              Poza tym, jako doswiadczona kobieta, powinnas wiedziec, ze mezczyzni,
              bezposrednio z przyczyn ewolucyjnych, ktore zreszta sa nieuswiadomione i nad
              nimi nie panujemy, sa bardziej podatni na wyglad partnerki, niz kobiety. Jednak
              dobra strona tych wybrednych gustow, jest to, ze sa ich tysiace - wiec predzej
              czy pozniej trafi sie na kogos, komu sie podobamy. Oby tylko wzajemnie... no,
              ale przeciez dla Ciebie wyglad nie jest na szczescie tak istotnysmile



            • ..dobra ta dyskusja
              A wniosek.. dramat. Mozna bylo sobie ukladać zywot wcześniej -a jak cos nie pasowało ..to cóż, czas minął, jest jak jest i trzeba to zakceptowac. Dac sobie spokój z szukaniem drugiej połówki... jest tyle innych waznych rzeczy do zrobienia.
    • Nie ty pierwsza, nie ostatnia.
      Kiedyś moja koleżanka przez taki portal poznała faceta, który na
      gwałt chciał sie z nią spotkać, więc umówili się jeszcze tego samego
      dnia i na tym koniec.
      Więcej się do niej nie odezwał a to przecież on nalegał na to
      spotkaniesmile
    • Bo zdjęcie, najlepiej twarzy i sylwetki (jaka by nie była) trzeba odważnie umieszczać w profilu i tyle. I domagać się zdjecia faceta od razu. Odsiewa się w ten sposób tych, którzy nie będą zainteresowani bez wzgledu na to, jak fantastycznie bogatą i ciekawą masz osobowość oraz tych, którzy są zbyt zakompleksieni, żeby pokazać własne zdjecia - to też sporo mówi o ludziach wink

      Nie ma tak, że spodobasz się każdemu, tak jak nie każdy spodoba się Tobie. Wysłałaś im zdjecia, nie byłaś w ich typie - nie tracili dalej czasu straconego na jałową korespondencje z kimś, kto im się nie podoba. Bywa.

      Jakby od poczatku wiedzieli jak wyglądasz, to rozmawiałabyś tylko z tymi, którym się spodobało to, co widzą.

      Jaka oszczędność czasu.



      --
      osobliwy pamiętniczek
      • z tym zdjęciem to też nie do końca..sama znam faceta brzydki jak noc,rudy
        piegowaty za to niesamowite poczucie humoru,energia,męski,można przy nim czuć
        się bezpiecznie(szkoda ,że nie ja ..),ja sama nie zamieściłam fotki bo
        (wyjaśńiałam to w poprzednim wątku) mieszkam w małym miasteczku no i ..będąc
        młódą lekarką.. to byłabym na językach więszości,gdyż z pewnością facet z mej
        miejscowości nie omieszkzałby o tym znajomym powiedzieć(facet to papla).Poza tym
        jest to coś..czego nie widać na fotce ani w e-mailu,coś co niekoniecznie wiąże
        się z pięknem zewnętrzym bądź wewnętrznym,po prostu coś.
    • jestem sredniej urody, w kazdym razie ciemniejsza karnacja (ale nie murzyn ;P). zalogowalem sie do "portalu randkowego". dodalem swoje zdjecia. i co ?

      wyglada na to, ze jestem "za chudy". ciekawe....

      gdybym ja byl "kobieta", to dla mnie facet:
      -niepalacy
      -malo-pijacy
      -uprawiajacy kilka sportow, wszechstronny, skoordynacja ruchowa,
      -w miare przystojny...

      ale chudy-szczuply. 185 cm/71kg. z tzw. szczupla-atletyczna sylwetka. (przypominam: RZEZBA nie MUSI OZNACZAC WCALE MASY - I zazwyczaj NIE OZNACZA !!!!) byla smakowitym kaskiem (pod warunkiem tzw. charakteru, inteligencji, itd., jaki mi pasuje).

      a co sie okazuje ?

      panie wola panow "Z MASĄ", zdobyta w 90% jakimis odzywkami/sterydami po silowni, szerszych niz wyzszych uncertain, ew. misiowatych, ktorym nawet 100kg zywej masy nie przeszkadza. "bo jest cialko". nie pomoze ci to, ze sie zdrowo odzywiasz lub NIEZDROWO ale masz ZAJEB..ISTA przemiane materii... zawsze bedziesz traktowany jako "wymoczek", "dzieciak", "panienka", niemeski typek... "gej". i gdzie teraz te teksty ladnych kobiet, ze u mezczyzn najseksowniejszy jest intelekt/mozg ?


      jestem zazeonwany tym i tylko dokladnie sie utwierdzam, ze "panie" jeszcze bardziej patrza na wyglad niz "panowie".

      konto kasuje big_grin
      • oj. Ty znowu trafiłeś na żałosne kobitki. Skąd mogłam wiedziec że
        babki też się tak zachowują wink
        ale to raczej nie kwestia Twojej masy mięśniowej, ani karnacji, jak
        mniemam.. Po prostu trafiłes na tzw. fajne d..., które mają
        branie smile
        I przynajmniej otrzymałes od tychże lasek jakieś odpowiedzi. No bo
        skąd byś wiedział o tej "masie" smile Natomiast mężczyźni nie mają w
        zwyczaju tłumaczyć się dlaczego nie chcą kontynuowac znajomosci.
        Kij z nimi.
        może rozejrzyj sie wokół siebie w realu. Pełno singielek. Na pęczki
        wręcz.

        pozdrawiam
        • uwazam ze portale to taki sam real jak ten real o ktorym myslisz wink
          czasy troche sie zmieniaja.
          kiedys sie chodzilo na dyskoteki i wloczylo po knajpach - nadal sie to robi, ale teraz sie tez wloczy po sieci smile
          oczywiscie jest to inna forma, ale w momencie kiedy zmierzasz do konkretow, znaczy poznania sie na zywo - to tak samo dobre jak podryw po knajpach.
          Nie wspominajac ze o wiele latwiejsze i swobodniejsze niz zagadywanie kogos nieznajomego w "realu" wiec ma swoje plusy wink
      • To chyba pisałeś nie do tych pań co trzebawink
        --
        20 dowodów na to, że żyjesz w XXI wieku
        1.Niechcący wprowadzasz hasło do mikrofalówki.
        2.Od lat nie układałeś pasjansa prawdziwymi kartami.
        3.Masz 15 numerów telefonów do swojej czteroosobowej rodziny.cdn....
    • A mi się podoba jak para moich dobrych znajomych się poznała. Ona 18 lat on 20.
      Wakacje nad morzem, wpadli sobie w oko, przy okazji sie okazało się są z tego
      samego miasta. On jedne studia zaczął, ale ze wiecej czasu jej poswiecał to
      zawalil. Pracy tez w sumie nie było. Lans bans. Nagle dojrzał. On poszedł pracy,
      ona też. Żyją sobie szcześliwie, bez analizy willa, dużo kasy itp. Kasy się
      pewnie dorobi bo to zaczął robić jest przyszłościowe. Ale najlepsze jest to ze
      na początku była chemia, zauurocznie, a nie analiza, sprawdzanie gdzie
      pracujesz, czy masz mieszkanie, jaki samochód itp. Żałuje ze nie poznałem
      dziewczyny jak byłem tak jak on goły, zagubiony i nie wiedziałem co ze sobą
      zrobić. Oczywiście ogólniam, bo jest sporo ludzi którzy nie analizują...no ale...
    • Mysle,ze kazdy facet chcialby miec przy swoim boku piekna kobiete.
      A tymbardziej na randkowych portalach tego szukaja prawda wink
      --
      ciekawe blogi
      • Witajcie! Kilka miesięcy temu się rozwiodłem i teraz próbuję jakoś na nowo
        zacząć życie, w tym znaleźć partnerkę, ale raczej na poważnie. Jak dla mnie
        związek musi być inspirujący, przede wszystkim intelektualnie. Wbrew pozorom to
        wymaganie sprawia, że staję się bardzo wybredny, więc mam wielki problem ze
        znalezieniem, nazwijmy to „kandydatki”. Ostatnio przyszedł mi do głowy pomysł: a
        może poszukać w internecie? Oczywiście moją pierwszą myślą było (w sumie
        większość Was,z tego co widzę, tak myśli): o nie, przecież nie jestem już
        gówniarzem, ale przełamałem się i poszukałem na guglu, zaciągnąłem opinii i...
        trafiłem na Mydwoje.pl. Na forach ludzie pisali, że to coś innego niż sympatia
        (czy "szympansji":p) i że warto. Póki co niewiele mogę powiedzieć, bo dopiero
        zacząłem używać, ale sądząc po zdjęciach na głównej byle kto tam nie trafiasmile.
        Więc chyba nie wszystkie portale są takie złesmile
    • mysle ze od poczatku wyszlas z blednego zalozenia, powinnas miec zdjecie w swoim profilu, jak setki innych na tego typu portalach.
      Nie zrozum mnie zle, wyglad fizyczny nie powinien byc najwazniejszym kryterium w doborze partnera, ale jest rowniez jednym ze skladnikow ktore sie skladaja na 'chemie' tego co pomiedzy kobieta i facetem sie zaczyna.
      I nie chodzi tu o to zeby ktos byl bradem pitem albo cameron diaz, ale po prostu o to cos, co dana osobe w drugiej zaintryguje, ladne oczy, usmiech, jakis blysk - nazwij sobie. Przeciez jak pojdziesz na przyjecie to niekoniecznie zwrocisz uwage na kogos bo wylewa mu sie z glowy wiedza, szlachetnosc itd tylko po prostu cos cie w nim zaintryguje - z reguly jakis aspekt wygladu, od tego sie zacznie.
      Ja uwazam ze o tym czy z kims chcesz byc i tak zadecyduje w glownym stopniu wnetrze tej osoby i jak do siebie pasujecie ale nie mozna bagatelizowac pociagu fizycznego i zwyklego 'podoba mi sie - cos w niej jest'. Wiec uwazam ze w pewnym sensie sama sobie zafundowalas takie rozczarowanie. Lecz oczywiscie nie usprawiedliwiam faceta, ze nagle tak urwal kontakt.
      W zadnym stopniu nie powinnas sobie brac tego do serca, po prostu umiesc swoje zdjecie, odcedzisz tych, w ktorych nie jestes typie.
      Mam konta na paru portalach tego typu, rozne mialem tam doswiadczenia. Ale z definicji nie nawiazuje kontaktu z laskami bez zdjec bo wiem ze cos musi mi sie w kobiecie podobac, a jak jeszcze okaze sie swietna laska z ktora sie dobrze rozumiem to super.
    • Bardzo ciekawy watek smile) co utwierdzilo mnie tylko w przekonaniu ze internet to
      slaby sposob na nowe `udane` znajomosci smile a w ogole to sie zastanawiam czy da
      sie tak kusic los? chyba jak mamy z kims byc szczesliwe to samo w koncu kiedys
      przyjdzie...oby..smile
    • kochana ja poznałam jednego faceta w podobny sposob i okazało
      sie,że jest alkoholikiem i to jeszcze nie leczacym sie,A był taki
      cudowny-normalnie ideał mezczyzny....
      trzymajcie sie kobitki
    • Ja na przykład szukam drugiej połówki.
      A co?

      --
      http://tinyurl.com/footandball
      Lekarstwem na przyzwyczajenie jest inne przyzwyczajenie.
    • Internet i portale są randkowe są odzwierciedleniem rzeczywistości,
      tak samo jak w życiu kultura osobista czy pijaństwo jest Polsce
      problemem, tak samo ci sami ludzie są na tych portalach. Chyba
      szukacie innej rzeczywistości, niż tej jaka jest w realu. Jeśli
      jakaś kobieta rozwiodła się z mężem bo był np. pijakiem to jest
      szansa że znajdziecie go na tym portalu inna, tak samo jak starego
      kawalera który nie nadaję się do małżeństwa. Tylko to nie znaczy że
      wszyscy są tacy, dlatego uogólnianie typu wszyscy faceci itd. jest
      błędne i myślę że takie same problemy dotyczą kobiet więc ta wojna
      płci zupełnie nie jest potrzebna. Zrobiliście również negatywne
      podsumowanie mnie i moich rówieśników 40-latków, że nie wiemy czego
      chcemy, że nie chcemy związku bo tak nam jest wygodniej. Nie wiem
      jak koledzy, ale ja wiem czego chcę, ponieważ niedawno się
      rozwiodłem, to nie mam ochoty w tej chwili na nowy związek, chcę
      pożyć jak singiel i jest mi z tym dobrze, co nie znaczy że
      fantastycznie. Sam robię zakupy, sprzątam, myję okna, piorę prasuję,
      nie stanowi to problemu, pracuję i mogę spędzać czas tak jak lubię i
      gdzie lubię, czuję że żyję, ale też czasami nie mam z kim
      porozmawiać, spontanicznie pojechać nad morze i połazić po plaży i
      posłuchać szumu fal, czy też nie oszukujmy się po prostu mam ochotę
      na pieszczoty z kobietą i upojny seks. Nie korzystałem jeszcze z
      portali randkowych, bo wolę poznawać ludzi realnie ( w kawiarni, w
      kinie, a nawet w hipermarkecie) , a nie wirtualnie.
      Nie szukam obecnie kolejnego związku, co nie znaczy, że mogę
      spotkać któregoś dnia taką kobietę, z która będę chciał spędzić
      resztę życia, a przez to możecie napisać że nie jestem zdecydowany.
      Faceci na tych portalach pewnie w większości wypadków rzeczywiście
      przez swoje kompleksy, szukają top modelki lub kochanki, tylko, że
      kobiety, też mają kompleksy i różne oczekiwania, nie dajmy się
      wpuszczać w takie stereotypy, jesteśmy i pozostaniemy bardzo różni i
      bardzo indywidualni.
      • Wszystko fajnie. Piszesz aby nie uogólniać, jednak z twojego postu wyłania się dość negatywny obraz osób, które na w/w portalach się logują. Ja jednak wiem, że wśród tych osób są również i te nieszczęśliwe dla których taki portal stanowi być może jedną z ostatnich (nieskutecznych) desek ratunku.

        --
        Co zrobić jeśli znajdziesz się w beznadziejnym położeniu? Pomyśl jak wiele szczęścia w życiu miałeś do tej pory. Jeśli nie miałeś szczęścia, co jest bardziej prawdopodobne ze względu na twoje obecne położenie, pomyśl o tym, że niebawem twoje męki się zakończą.
      • Ale Ty wlasnie potwierdziles te opinie o panach, ktorzy sami nie
        wiedza czego chca. Czy chca stalego zwiazku czy chwilowego romansu?
        ozywiscie zaden wprost nie napisze, ze chce chwilowego romansu, bo
        wie, ze malo kobiet przystaloby na taka propozycje.
        Ciekawa jestem poz tym jak chcesz poznac te kobiete na zwiazek do
        konca zycia, skoro na razie nie chcesz sie angazowac. A kiedy
        zechcesz to myslisz, ze jak na zawolanie zjawi sie ta wlasciwa? Jak
        masz zamiar ja poznac?
        • Ja napisze wprost.
          Ja nie chcę teraz żadnego związku bo jestem nie tak dawno po
          rozwodzie, romans flirt itd. tak, ale są inni, którzy są samotni w
          tym wieku od dawna i takiego związku szukają. To są indywidualne
          nastawienia, a nie jeden wzorzec dla tego wieku.
          cartahena napisała:

          > Ale Ty wlasnie potwierdziles te opinie o panach, ktorzy sami nie
          > wiedza czego chca. Czy chca stalego zwiazku czy chwilowego
          romansu?
          > ozywiscie zaden wprost nie napisze, ze chce chwilowego romansu, bo
          > wie, ze malo kobiet przystaloby na taka propozycje.
          > Ciekawa jestem poz tym jak chcesz poznac te kobiete na zwiazek do
          > konca zycia, skoro na razie nie chcesz sie angazowac. A kiedy
          > zechcesz to myslisz, ze jak na zawolanie zjawi sie ta wlasciwa?
          Jak
          > masz zamiar ja poznac?
          • Ja się nie mogę z Wami zgodzić, że takie portale to samo zło. Tak jak
            Ps2505 napisał, życie w internecie jest w pewnym stopniu odzwierciedleniem
            rzeczywistości. Wiadomo, że można trafić na alkoholika czy innego typa, z
            którym nie chciałybyśmy się spotkać, jednak poprzez wcześniejszy kontakt z
            osobą (maile, telefony itp.) możemy wyczuć, czy warto się spotykać czy nie.
            Ja poznałam parę ciekawych osób na mydwoje, gdzie wykupiłam sobie abonament.
            Codziennie dostaje nowe oferty i nawet spełniajace moje niezbyt tolerancyjne
            kryteria i myśle, że każdy może znaleźć taką osobę, która będzie
            odpowiednia. Do tego są różnego rodzaju testy psychologiczne czy certyfikaty
            wiarygodności, co też znacznie ułatwia poznanie odpowiedniego partnera.
            Podejrzewam, że w necie można znaleźć podobne portale (nie mówię tutaj o np.
            be2.pl, czy sympatii, bo wydaje mi się, że to jest jednak trochę inny rodzaj
            portali, dla mnie to dating). Na pewno poznawanie partnera w realu jest
            lepsze, ale skoro w realu mam mało okazji, a internet teraz daje nam nowe
            możliwości, to czemu mielibyśmy z tego nie skorzystać?
            • > Codziennie dostaje nowe oferty i nawet spełniajace moje niezbyt
              tolerancyjne
              > kryteria i myśle, że każdy może znaleźć taką osobę, która będzie
              > odpowiednia

              ...każdy znajdzie odpowiednią osobę supersmile ehh nie ma to, jak dobra
              reklama...
            • hola hola, proszę mi nie wytryniać do wątku reklamy! bo poprosimy
              moderatora o skasowanie!
              to po pierwsze.
              Po drugie: akurat miałam do czynienia z tym tak wychwalanym przez
              Ciebie portalem, gdy w okresie największej desperacji (a może
              dlatego, że akurat wiosna była) wykupilam kwartalny abonament. 90
              PLN. Tak, przyznaję się do tej głupoty. Mogłabym za to mieć 5
              seansów w Lunie (takie niezbyt drogie kino). efekty? przez 3 miechy
              odwiedziły mój portal 3 (słownie: trzy) osoby. Zarejestrowalam sam
              fakt oglądania profilu, o jakiejkolwiek korespondencji nawet nie
              wspominam. Abstrahuję teraz od kwestii było czy nie bylo zdjęcia,
              od tego czy byłam bardzo czy może niezbyt aktywna. Liczy sie ta
              cyferka 3. Ten portal to portal martwych dusz... a przywołane przez
              Ciebie be coś tam cos tam, czy nasz ukochana szympansja, to akurat
              jak kulą w płot. Tzn. o bedwa jest juz głośno w niezbyt korzystnym
              kontekscie, odsyłam do sąsiedniego forum. Akurat Twój portal
              posadziłabym na jednej ławeczce z tym nieszczęsnym be (swoją drogą
              polska wymowa jakos dziwnie adekwatna do jakosci). Natomiast
              szympansja to akurat całkiem odwrotnie, w swojej kategorii jest sto
              razy lepsza od pozostałych przywolanych. Przynajmniej cos się tam
              dzieje i mozna dowiedzieć się czegoś istotnego o meżczyznach. I
              rozrywkę też zapewnia, oj tak..
              A tak podsumowujac dyskusję, to mogę poradzic dziewczynom takim jak
              ja (i chłopakom też) żeby dały sobie spokój z internetem. Tzn z
              netem służącym jako instrument do "szukania drugiej połówki". Nie
              dośc, że sam pomysł utopijny albo głupi, bo nawet jakby jakimś
              dziwnym cudem połówka nasza istniała, to pytanie czy nie
              zanudzilibyśmy się na śmierć z taką połówką. Poza tym a może przede
              wszystkim - tyle rzeczy jest do zrobienia. Szkoda życia na
              ubolewania jak to nam jest źle, że nie mamy partnera. Nie wszyscy
              muszą mieć. Portale randkowe służą rozrywce, jak wprost napisał Pan
              w poście powyzej, i jeśli ktoś nie ma wystarczająco dużo dystansu
              do siebie i świata, jest nadwrażliwy i traktuje siebie zanadto
              serio (czyli cała kategoria starych panien i starych kawalerów wink )
              to lepiej niech na tę ścieżkę nie wkracza.
              Jesli o mnie chodzi, to ta cała dyskusja sporo mi pomogła, i wiele
              nauczyła smile Od dłuższego czasu już nie myślę o tym że jestem sama,
              dlaczego jestem i jak mi to strasznie z tym źle, bo wynalazłam
              sobie różne pochłaniające cele i zajęcia. Wiem że to brzmi jak tzw.
              tania psychologia, ale naprawdę działa. Kwestia spojrzenia z
              właściwej perspektywy. Trudno, jest jak jest i są też dobre strony
              medalu. Tak więc spokojnie, bez wierzgania, jak to napisał gdzies w
              tym wątku kolega Jedzoslaw smile
              pozdrawiam
              • Zgadzam się, że szukanie partnera na portalach internetowych jest
                nieco ułomne, moim zdaniem świat realny jest skuteczniejszy i
                milszy, ale trzeba włożyć trochę inicjatywy. To nie znaczy że
                portale nie spełniają swojej roli, na ich pozytywny wpływ jak i
                negatywny znajdziemy dowolne przykłady. Ich zaletą na pewno jest
                możliwość masowego kontaktu, tylu osób jednocześnie w swoim
                otoczeniu nie znajdziemy. Szukanie tej jednej jedynej połówki jest
                mitem, nie ma polówek idealnie do siebie pasujących, bo zawsze będą
                jakieś podobieństwa i różnice. Nie można również idealizować życia
                w związku w cale nie jest to takie łatwe i zawsze przyjemne.
              • No nie wiem, czemu reklama? OK., jeśli tak to odebrałaś, sorry. Po prostu wyraziłam
                swoją opinię, a że uważam, że można znaleźć odpowiednią osobę, to dlatego tak
                napisałamsmile Sorry, ale spośród setek tysięcy użytkowników chyba każdy znajdzie coś dla
                siebie, nie?smile Nie rozumiem czemu ostatnio wszystkie wzmianki o jakiejś firmie w necie są
                odbierane jako reklama... Trochę się faktycznie tego namnożyło, ale nie popadajmy w
                paranoję!
                • Ullaalla i Etiopska- nie wiem, może reklama, może nie (trochę faktycznie tak
                  wygląda, ale mniejsza z tym), ale portal moim zdaniem ok.. I nie zauważyłem,
                  żeby był to portal "martwych dusz". Nie wiem, nie chcę oceniać dlaczego tak
                  miałaś, może sama się nie udzielałaś, a może po prostu dawno tam byłaś, ale ja
                  codziennie dostaję 2, 3 propozycje kontaktu smile Wiadomo, część z nich od razu
                  odrzucam, bo nie są w moim typie, ale z niektórymi dziewczynami się spotkałem i
                  były bardzo w porządku. Rozmawiałem też z moimi znajomymi (paru z nich tam też
                  jest, właśnie od nich się dowiedziałem o tym protalu) i też nie odniosły takiego
                  wrażenia jak Ty. No nie wiem, może miałaś pecha:p Nieważne, tak chciałem się
                  tylko włączyć w dyskusję:p Pozdrawiam i powodzenia wszystkim w realu czy w necie!smile
                  • Mnie w mydwoje nieustannie rozkłada jedno....cudowne dopasowywanie mnie, lat 35
                    po rozwodzie, z chłopakiem lat 21 z drugiego końca Polski. Przepraszam, ale ten
                    i podobne przypadki świadczą dla mnie o zupełnym braku profesjonalizmu i
                    zdrowego rozsądku zarządzających tym portalem. I nie jest on dla mnie do końca
                    wiarygodny. Po wpisaniu moich kryteriów dostaje w porywach do 4 panów, a
                    przecież określam tam tylko rzeczy obiektywne typu miejsce zamieszkani, wiek,
                    wzrost i akurat kwestie chęci do posiadania kolejnego dziecka. Wśród tych
                    tysięcy jest 4 panów z Wawy poniżej 45 lat, którzy już nie chcą mieć
                    dziecka????? Jeśli tak to niestety pozostanę singielka już do końca życia, bo
                    nawet nie ma akurat z kim zaczynać dyskusji...
                    a dodatkowo cena jest jakby ciut za wysoka w stosunku do jakości
                    • Hmm, tak Cię dopasowują?smile To faktycznie dość dziwne… Zwłaszcza, że ja takich
                      problemów nie miałem. Wiadomo, parę "dopasowywanych" było faktycznie totalnie
                      niedopasowanych (pewnie tak jak u Ciebie), ale jednak zdecydowana większość była
                      w podobnym wieku co ja i z tego samego województwa. A co do tych kryteriów, to
                      nie wiem, może jest tak, że jednak większość facetów boi się zamieszczać
                      informacji, że nie chce mieć dzieci, ponieważ sądzą, że kobiety takiego faceta
                      odrzucą? Niby jest taki stereotyp, że wszystkie kobiety chcą mieć dziecismile
                      Trochę to wyolbrzymione, ale może stąd masz tak mało typów? Nie wiem, ja
                      chciałbym mieć dziecko, więc propozycji mam całkiem sporo, a jestem z Wrocławia,
                      więc miasta trochę mniejszego niż Twojesmile Co do ceny, to faktycznie jest wysoka,
                      ale ja nie narzekam. Przynajmniej przypadkowe osoby się tam nie pojawią, bo nie
                      będą chciały tyle płacić, jeśli nie mają poważnych planów związanych z
                      działaniem na takich serwisach. Ale oczywiście nie przekonuję Cię, że to jest
                      najlepszy portal, każdy ma swoje zdaniesmile Ja tam jestem pozytywnie zaskoczony
                      jeśli chodzi o porównanie z innymi portalami tego typusmile Pozdrawiam!
    • Wyślij mi na priva gazetowego tę fotkę to spróbuję ocenić i Ci napiszę w czym
      problem.


      --
      Mężczyźni żenią się ze zmęczenia, kobiety wychodzą za mąż z ciekawości.
      Obie strony są potem rozczarowane.
przejdź do: 1-100 101-103
(101-103)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.