Dodaj do ulubionych

czego/kogo faceci szukają na portalach randkowych

29.11.09, 18:27
Hej, koleżanki singielki smile Opowiem Wam o miłej sytuacji, która po
raz kolejny (czwarty albo piąty na przestrzeni niecałych 2 lat)
mnie dziś spotkała, a mianowicie natychmiastowe i bez słowa
wyjaśnienia zerwanie znajomości netowej przez faceta po otrzymaniu
przez niego mojego zdjęcia. Od razu mówię: zdjęcie w moim
mniemaniu niezłe, oczywiście takie na ktorym wyszłam dobrze, nawet
korzystniej aniżeli faktycznie wyglądam, aczkolwiek bez nadmiernej
kreatywności smile. A jak faktycznie wyglądam? - otóż jestem normalną
kobietką około trzydziestki. Wydawało mi się zawsze, że nawet
niebrzydką, choć nie pięknością w klasycznym znaczeniu tego słowa,
ani tym bardziej tzw.superlaską. Zaznaczę, że znajomości rokowały,
w tym sensie, że fajnie nam się ze sobą rozmawiało, podobne
priorytety, i tym podobne s.rutututu ;/ Facet zaczyna nalegać na
wymianę fotek, co jest naturalne, więc oki, najpierw ja otrzymuję
jego zdjęcie, facet jak facet, niekoniecznie przystojny.
Niekoniecznie atrakcyjny. Niekoniecznie zadbany. Ale w końcu to
tylko fotka, poza tym a może przede wszytskim nie szukamy przecież
Brada Pitta ani innego Di Caprio, tylko żywego, autentycznego
CZŁOWIEKA. W moim przypadku płci męskiej. Więc kwestie brzucha czy
łysiny, czy też pryszczy widocznych na fotce odsuwam na dalszy
plan, przynajmniej do pierwszego spotkania, bo wiadomo, może okazać
się, iż facet ma głos jak dziewczynka (jak dla mnie
dyskwalifikujące) albo pachnie nie tak, albo ma coś czarne za
paznokciami, albo, albo.. wiadomo, tu liczy się tzw. chemia i
bazując na zdjęciu można niewiarygodnie się rozczarować. Nie mówię
o ekstremalnych znanych ze słyszenia przypadkach wysyłania przez
facetów zdjęć sprzed 15 lat lub wręcz zdjęc kolegi. Wysyłam swoją
fotkę. I co? Facet przestaje dawać znaki życia... Po prostu więcej
sie nie odzywa. A przedtem tak bombardował mailami, na GG, i w
ogóle... wystarczy jednak fotka, na której widać, iż nie jestem
wiotką długowłosą blondi - o czym wcześniej go uprzedzałam, a on
wtedy że TO nic, że NIE O TO chodzi... Okazuje się jednak, ŻE
WŁAŚNIE O TO. Faceciki, jestście żałośni. Spójrzcie na siebie.
Macie trzydziestkę/czterdziestkę, brak/nieudane życie osobiste,
wyglądacie jak wyglądacie, płaczecie że samotni, że żadna was nie
chce, a potem, gdy w sieci trafia się taka która jednak chce (a
przynajmniej chce na początek spróbowac Was poznać) wychodzi szydło
z worka. Że szukacie Pameli albo podobnej laski, kóra pochwalicie
sie przed kumplami. Takiej z durnej gazetki lub stronki porno. Z
tamtą zwyczajną dziewczyną nie chcecie się już spotkać, choćby w
celu zweryfikowania jej obrazu, który powinniście byli sobie
stworzyć na podstawie netowej znajomosci + wysłanej na koniec fotki.
Gorzej, nawet nie macie odrobiny cywilnej odwagi, by odpowiedzieć
na maila ze zdjęciem choćby w stylu "dzięki, ale nie jestem
zainteresowany, bo wiesz.. panicznie boję się wysokich szatynek z
krótkimi włosami"
Jeśli o mnie chodzi, kończę z tzw. portalami randkowymi.
Poziom /kultura osobista logujących się tam Panów to żenada. A może
powinnam wysłać obrobione w szopie zdjecie, na którym wyglądam jak
ta lala z telewizji? to nic, ze to nie byłabym ja, przynajmniej
doszłoby do spotkania.. ale kurczę, przecież nie potrzebuję takiego
idioty!
pozdrawiam inne desperatki (desperatów nie, mam chwilową
uzasadnioną awersję do przedstawicieli płci przeciwnej) i życzę aby
Wam sie lepiej powiodło niż mnie. A propos, za chwilę kończy mi się
abonament na szympansji - dzieki Wam, forumowicze, za adekwatne
okreslenie - i dobrze. Koniec złudzeń= koniec rozczarowań=powrót do
pionu.
ciao
Edytor zaawansowany
  • 29.11.09, 18:39
    Dlaczego w takim razie nie umieszczasz zdjęć w swoim profilu na "szympansji"? Ja tak zrobiłem i dzięki temu... nikt do mnie nie pisze smile
  • 29.11.09, 18:42
    Nie żebym był tak szkaradny jak żaba w tym profilu, ale nie jestem szatynem, nie jestem bardzo wysoki, nie mam willi z basenem ani bogatego taty...
  • 29.11.09, 18:58
    a w jakim przedziale wiekowym jestes jesli wolno zapytać, i z
    jakiego przedziału wiekowego kobiety szukasz? jesli z roczników
    po '89, to niestety, ale brak tej willi albo chociaż 185 wzrostu
    rzeczywiscie mógłby być problemem..ale tez niekoniecznie.
    Nie wiem na jakich podstawach budujecie to przekonanie że kobiety
    to tylko na fure skóre i komóre lecą, jak to się drzewiej mówiło.
  • 29.11.09, 18:52
    wybacz, ale wystawienie swojego zdjęcia na widok publiczny, na
    publicznym portalu, na które wejscie mają niezalogowani, jest dla
    mnie cokolwiek odważnym posunięciem. To tak jakbyś wystawił siebie
    na allegro, a motto i opis dodał jako uzupełnienie. Poza tym jeśli
    ktoś pisze/nie pisze do mnie tylko dlatego że wyglądam jak
    wygladam, to o czym my tu rozmawiamy? nie chcę znajomosci z
    człowiekiem, dla kórego fotka (jak moze być oszukańcza wiedzą co co
    lubią pobawic się w odpowiednich programach) więc dla którego fotka
    jest pierwszym i może niestety ostatnim kryterium selekcji.
    Mówie "nie" prymatowi opakowania nad zawartością, a tym bardziej
    prymatowi zdjęcia opakowania nad samym opakowaniem!
    Poza tym: czy Ty do kogos piszesz? Czy tylko czekasz? a jeśli ktoś
    peirwszy do Ciebie napisze, to co wtedy?
    ???
  • 29.11.09, 20:42
    Jeśli o mnie chodzi, skończyłem z tzw. portalami randkowymi.
    Poziom /kultura osobista logujących się tam Pań to żenada. A może
    powinienem wysłać obrobione w szopie zdjecie, na którym wyglądam jak
    ten laluś z telewizji? to nic, ze to nie byłbym ja, przynajmniej
    doszłoby do spotkania.. ale kurczę, przecież nie potrzebuję takiej
    idiotki!
    Pozwoliłem sobie na małą parafrazę. Dlaczego? Ponieważ mam podobne doświadczenia, a co za tym idzie- takie samo, jak Ty zdanie o "szympansji" i innych tego typu. Z tą tylko różnicą, że nie pałam przez to awersją do całego kobiecego rodu. Pamiętaj, że uczestnicy takich portali to tylko WYCINEK i nie wolno na tej podstawie wyciągać wniosków na temat całej populacji danej płci. Nie jestem ani szczególnie szpetny, ani też szczególnie piękny. Jednak to nie było to dla dziewczyn, które -wydawało się- mają co nieco oleju w głowie (świadczyły o tym ich bogate i interesujące portfolia). Szukasz kogoś na poważnie? W takim razie porzuć Internet. Dla mnie to jest ruletka. Można wygrać, ale szanse nie są wielkie... Niektórzy to lubią, ale często są to poszukiwacze mięska. Widocznie trafiłaś na takiego osobnika. Pozostaje mi tylko współczuć i jeszcze raz prosić o niezrównywanie mnie i wielu podobnych z tych buractwem, z którym miałaś nieprzyjemność się skontaktować.
    --
    Smells like 90's
  • 29.11.09, 21:26
    Jedzoslawie. Ciebie nie wrzucam do tego worka. Ja w ogóle nie
    wrzucam ich do worka, zwłaszcza z burakami (w l.mn bo było ich
    kilku). Bo byli to inteligentni, coś sobą reprezentujący faceci. Ja
    tylko pytam czy rzeczywiście niezwiązani męzczyźni w pewnym wieku
    (czyli od trzydzietki wzwyz) CHCĄ zmieniać swój status smile Tzn czy
    chcą związać się z człowiekiem płci przeciwnej z krwi i kości. Bo
    ja odnoszę wrażenie, że szukają tylko i wyłącznie IDEAŁU, a jeśli
    nie ideał, to niech na pocieszenie będzie panienka do zaliczenia..
    możliwe że dotyczy to też kobiet, ale ze swojej strony zapewniam
    Cię, że mam koleżanki też singielki i każda z nas wyrosła już z
    opcji "książę z bajki/z plakatu z bravo albo żaden inny". Po prostu
    dojrzałyśmy. Natomiast nie powiedziałabym tego o Panach, z kórymi
    miałam kontakt. Na szczęscie dla wolnych facetów jest na nich
    popyt, większy niż podaż, więc cóż, mogą grymasić.. może nawet
    dużej części z nich uda sie spotkać swój ideał łączący świetne
    wnętrze z jeszcze świetniejszymi powłokami cielesnymi. W kazdym
    razie mają na to bez porównania większe szanse, aniżeli kobietka
    wypatrująca swojego wyśnionego rycerza w lśniacej zbroi i do tego
    na białym rumaku.
    A propos rycerza: gdzie proponujesz takiego spotkać jeśli nie w
    necie? napisz proszę, bo nie wiem?
    praca? jesli nawet sie trafi zespół niesfeminizowany doszczętnie,
    to na 3 wolnych facetów (i najlepszym przypadku, takich
    warszawskim, gdzie tych wolnych jest jakby więcej)więc na 3
    męzczyzn przypada co najmniej 6 kobiet, też wolnych, w przedziale
    wiekowym 20-40. Która ma jakie szanse? Oceń.
    Poza tym mężczyźni w pracy - w mojej pracy przynajmniej - jakby
    mniej niż w innych okolicznosciach dostrzegają w koleżankach
    kobiety. I słusznie skądinąd. Może mi się wydaje też, że oni boją
    się mieszać te sfery ze sobą. Też słusznie. Chyba.
    Tylko błagam, nie mów, że są przecież wystawy, koncerty,
    biblioteka, pływalnia, siłownia, kółka hobbystyczne, kluby, no i w
    końcu środki komunikacji publicznej. Czy też kursy tańca smile
  • 29.11.09, 21:39
    > tylko pytam czy rzeczywiście niezwiązani męzczyźni w pewnym wieku
    > (czyli od trzydzietki wzwyz) CHCĄ zmieniać swój status smile

    Nie, to ja przepraszam smile Jestem z niższego pułapu, tj. przed 30-tką (ale już niedługo).

    > A propos rycerza: gdzie proponujesz takiego spotkać jeśli nie w
    > necie? napisz proszę, bo nie wiem?

    Właśnie Ty chyba nie szukasz rycerza, więc wrzućmy go do bajek smile Nie w necie, bo nie w necie. No, chyba że należysz do osób cierpliwych i/lub twardych psychicznie.

    > praca?

    Nie, zresztą romanse pracowe są ryzykowne.

    > Tylko błagam, nie mów, że są przecież wystawy, koncerty,
    > biblioteka, pływalnia, siłownia, kółka hobbystyczne, kluby, no i w
    > końcu środki komunikacji publicznej. Czy też kursy tańca smile

    Niestety, obawiam się, że muszę właśnie to powiedzieć wink Także wspólne imprezy ze znajomymi, gdzie znajomi przyprowadzają znajomych. To chyba niestety jedyna w miarę pewna droga. Reszta należy do łutu szczęścia. Natomiast internet raczej odradzam, jeśli nie dysponujesz wymienionymi wcześniej cechami smile

    --
    Smells like 90's
  • 29.11.09, 22:01
    > końcu środki komunikacji publicznej. Czy też kursy tańca

    > Niestety, obawiam się, że muszę właśnie to powiedzieć Także
    wspólne imprezy ze znajomymi, gdzie znajomi przyprowadzają
    znajomych. To chyba niestety jedyna w miarę pewna droga. Reszta
    należy do łutu szczęścia. Natomiast internet raczej odradzam, jeśli
    nie dysponujesz wymienionymi wcześniej cechami

    czyli pozostaje mi zapisać się na jogę, może nabędę te cechy, jak
    np cierpliwość. Dlatego, że bujne życie towarzyskie - krąg
    znajomych i znajomych znajomych - wpólne imprezy, domówki i
    piątkowe klubowanie - itd - otóż to nie moja bajka. Bo jeśli jestem
    introwertyczną osobą nazbyt lubiacą swoje cztery ściany, niezbyt
    kontaktową, niezbyt elokwentną i co za tym idzie mało popularną?
    Nieśmiałą, co wyklucza zaczepenie faceta w autobusie? dodaj do tego
    napływowość. Tzn ze przeprowadziłam się do dużego miasta za
    chlebem. Daleko od starych znajomych, od rodziny. Jak, gdzie
    zawierać znajomości, przyjaźnie? nie mówię tu o związkach, tylko
    zwykłych znajomościach, gdzie szukać jeśli nie w necie? koło się
    zamyka. ech. pozdrawiam smile
  • 29.11.09, 22:22
    Bo jeśli jestem
    > introwertyczną osobą nazbyt lubiacą swoje cztery ściany, niezbyt
    > kontaktową, niezbyt elokwentną i co za tym idzie mało popularną?

    Czasem wystarczy choćby filmowy system czytywania książek w kawiarni. W dużym mieście to podobno się sprawdza. Jednakże, nie ma recepty, niestety. Czasem jednak przypadek sprawi, że się z kimś zejdziesz, choćby w windzie... Tylko spokój, powtarzam, spokój jest tutaj wskazany. Bez wierzgania. Internet jest ostatecznie dobrą metodą, ale nie należy nigdy go traktować jako ostatnią deskę ratunku. A co do towarzystwa... jeśli nie masz starych, spróbuj znaleźć nowe. Jeśli mieszkasz w dużym mieście to po prostu rzuć pomysł spotkania forumowego w realu. Na tym forum takowe z powodzeniem się odbywają. To może bardzo dużo zmienić w Twoim życiu- na plus (nawet, jeśli to początkowo będzie tylko spotkaniem czysto towarzyskim, bez podtekstów). Pozdrawiam i życzę szczęścia smile
    --
    Smells like 90's
  • 30.11.09, 11:39
    Bo jeśli jestem
    > introwertyczną osobą nazbyt lubiacą swoje cztery ściany, niezbyt
    > kontaktową, niezbyt elokwentną i co za tym idzie mało popularną?
    > Nieśmiałą, co wyklucza zaczepenie faceta w autobusie?

    W takim przypadku musisz sobie zadać pytanie: Jak bardzo zależy Ci na
    interesującym związku z wartościowym facetem? Jeżeli odpowiedź brzmi
    np. "bardzo" to rozważ możliwość delikatnej zmiany swej osoby i
    przyzwyczajeń. Nie na siłę i nie desperacko.
    Myślenie w stylu "Mam to w nosie! To świat ma się do mnie
    przystosować a nie odwrotnie" sprawdza się bowiem tylko w wyjątkowych
    przypadkach.

    Z punktu osoby, która na randkach internetowych spotkała kilka
    świetnych niewiast i w jednym przypadku prowadziło to nieomal do
    małżeństwa będę bronił portali jako miejsca szukania interesujących
    znajomości. Nie jest to łatwy i szybki sposób ale może być skuteczny.

    Facet, który nie odpisał, gdy wysłałaś zdjęcie nie zachował się
    specjalnie miło. Ale podejście "nie pokażę swej twarzy" pachnie mi
    jakimś dziwnym idealizmem. Ludzie często "zakochują" się w słowach,
    sposobach ich tworzenia, stylu pisania, i długotrwałej korespondencji
    i e-mailowej. Chcą się jednak spotykać z osobą, która zafascynuje ich
    wyglądem, sposobem poruszania się, zmysłowym odgarnianiem włosów za
    ucho.... I czasem już po jednym zdjęciu (nawet rozmazanym) można z
    dużym prawdopodobieństwem powiedzieć że tej fascynacji cielesnej
    raczej nie będzie. Co wtedy? Spotkać się wtedy, żeby niewiasty nie
    obrazić? Ryzykować sytuacje, gdy niewiasta się zaangażuje gdy Ty
    wciąż będziesz zafascynowany e-mailami a nie osobą, które je
    napisała? Albo spotkać się jeszcze kilka razy i tłumić w głowie myśli
    "To jest inteligentna, wartościowa niewiasta, która niestety mnie nie
    kręci"?

    Całkowitą bzdurą jest też myślenie "jeśli nie jestem piękna nie mam
    prawa szukać pięknego i wartościowego faceta". Gdybym tak myślał to
    nie miałbym na koncie kilku fascynujących związków z pięknymi
    kobietami.

    eM.
    ___
    "Prawie" sprawdza się tylko w przypadku rzutu podkową lub granatem
  • 30.11.09, 21:02
    No więc tak. Padły pytania więc czuję się zobligowany do udzielenia odpowiedzi. A w zasadzie chcę odpowiedzieć bo i tak w tej chwili nie mam nic lepszego do roboty. A więc tak, nie szukam dużo młodszych od siebie ponieważ doskonale zdaję sobie sprawę co mają w głowie. Dwa, starszych nie ma, bo już dawno w związkach. Zresztą ktoś już dawno zauważył, że jak ktoś w tym wieku nie jest jeszcze związany to pewnie jest wybrakowany (mi chyba brakuje paru klepek). W świecie w którym na codzień się poruszam jest mało nowych ludzi, a kobiet prawie wcale. Portal traktuję raczej jako formę podtrzymywania nadziei (jak wiadomo ta jest matkę głupców) nie licząc specjalnie na sukcesy. Zresztą z mojego miasta jest bardzo mało ogłoszeń. Co do zdjęcia, nie szmacę się tak jak oszołomy z telewizji. To tylko zdjęcie a nie PIN do mojej karty kredytowej. Jak ktoś chce się pośmiać to śmiało może to zrobić, prawdę mówiąc cieszę się, że inni się cieszą.
  • 01.02.10, 08:17
    no właśnie koleżanka napisałam dlaczego??? bo faceci (z czym się zgodzę w 100%
    szukają ch.. wie kogo... ) i to zazwyczaj ci którzy serio nic sobą nie
    reprezentują ..masakra,żenada i nie wiem co jeszcze ... szlag im trafił lustra w
    domach?? czy co? i po zawodówce smile
  • 22.03.10, 19:06
    na ten bez zdjęcia żadna kobieta nie napisze. Przesadzam, zdarzają
    się jakieś z ameryki co podają adres i chca przesyłać swoje zdjęcia.
    A na ten ze zdjęciem od czasu do czasu jakaś kobieta napisze. Więc
    u mnie tak źle jak u Ciebie nie było.
    A co do randek to wydaje mi się że w gazecie(cafe) najpoważniejsze
    osoby są
  • 29.11.09, 22:12
    sprobuje bronic... ale nie wiem, kogo smile

    bo jesli dostaje fotke i ktos mi ewidentnie nie lezy - co wtedy?
    mam sie zmuszac do konsumpcji, przepraszam smile kontaktu? niby dlaczego? a moze Twoje kryteria są jednak zbyt lagodne? dlaczego tak wiele jestes w stanie zaakceptować? w imię czego? strachem przed samotnością?
  • 29.11.09, 22:24
    No właśnie, nie udawajmy, że powierzchowność nie ma znaczenia. Tu jednak chodzi o to, by nie popadać w skrajności.
    --
    Smells like 90's
  • 29.11.09, 22:29
    Hm...trudno zaakceptowac najpiekniejszego kogos, ale z calkiem innej bajki. I byc moze to te wlasnie przypadki.
  • 29.11.09, 22:31
    dopiszę się jeszcze, choć się juz wypowiedziałam jak myslałam
    treściwie i wyczerpująco wink
    otóż: co to znaczy "ktoś mi nie leży" ?? jak można oceniac czy ktoś
    ci lezy czy nie na podstawie niewyraźnej zresztą, jednej jedynej
    fotki? w ogóle na podstawie fotki, o której wiadomo że może
    znacznie się różnić od oryginału? m.zd. żeby z cała pewnościa
    stwierdzić że ktoś ci nie leży, trzeba co najmniej tych 20
    sekund..ale oko w oko z drugim człowiekiem. Tym bardziej ten ktoś
    ci leżał przez np kilka tygodni/dni intensywnej znajomosci
    inernetowej. I co jedna fotka, i tamta nić porozumienia przestaje
    istnieć? bo włosy za krótkie? sorry ale wg mnie cos tu jest nie
    tak.
    a jeśli chodzi o moje kryteria..nie chodzi o to czy są łagodne, czy
    jestem wymagająca czy nie. chociaż.. wychodzę z założenia, że skoro
    nie jestem ideałam, to nie mogę oczekiwać od faceta by nim był.
    A jesli chodzi o strach przed samotnością - wiem co to samotność,
    nie boję się, bo znam ją na wylot, oswoiłam ją i nawet polubiłam.
    Chce po prostu spróbowac czegoś innego. Tego co mają inni na co
    dzień i niemal od zawsze. I tyle. dzięki za komentarz. Pozdrawiam
  • 29.11.09, 22:46
    Rozumiem rozgoryczenie...
    I trzymam kciuki za dobrą znajomość.

    Dla odmiany (i tez nie rozumiem) ktoś dostał moje fotki, które zjechał ad hoc, wiec ja Capsem go pytam: PO CO WLASCIWIE JESZCZE ROZMAWIAMY?! Odpowiedz Capsem: E TAM, PRZEROBIE CIE. Ja w rewanzu:
    Ale na tej fotce masz glupie spodnie smile - E tam, to szczegół, to tylko spodnie. Mozna zmienic.

    smile)

    Zmienilam dla niego fryzure. Bez żalu.

    P.S. Moze nie chodzi o fotki, ale o niechęć do angażowania się i potrzeby kilku elektryzujących tygodni calkiem wyobrażonych... Nie wiem.
    Ale nie krzycz na mnie smile
  • 30.11.09, 11:26
    Rozumiem Twoje rozczarowanie - facet, który nie ma odwagi napisać, że nie jest
    zainteresowany dalszą znajomością to prostak.
    Ale nie możesz wymagać od innych, aby przymykali oko na subiektywnie rozumiane
    wady drugiej osoby. Jesteś w stanie spotykać się z nieatrakcyjnym mężczyzną? W
    porządku, ale nie wszyscy są tak tolerancyjni. I nie chodzi wcale o to, że
    mężczyźni szukają wyłącznie długonogich blondynek o talii osy. Piękno jest
    subiektywne i trzeba się pogodzić z tym, że jednym się podobamy, a drugim nie
    (najczęściej występuje niestety ta druga opcja). Ja mam wysokie wymagania,
    również co do wyglądu (choć mój gust jest raczej niestandardowy) i nie wyobrażam
    sobie, abym miała je zaniżać tylko dlatego, iż nie wyglądam jak modelka. Wolę
    być sama niż z byle kim. A "brzydal", z którym fajnie się rozmawia może zostać
    moim kolegą.

    Nie zgadzam się też co do zdjęć. Prawdopodobieństwo, że niewyraźny Quasimodo na
    żywo zmieni się w wyraźnego Slavena Bilicia dąży do zera. Zamieszczanie fotek
    czy wymienianie się nimi pozwala uniknąć niepotrzebnych rozczarowań i oszczędza
    czas. Problem tkwi w szczerości i kulturze osobistej, której zabrakło w opisanym
    przez Ciebie przypadku.
  • 26.01.10, 15:04
    Hm, mądrze ;]
  • 22.03.10, 19:10
    Jeśli Ci nie leży to napisz że niestety po fotce wychodzi że między
    nami nic nie będzie. A nie że zamykasz temat i ty sam wiesz o swojej
    decyzji. No tak powiesz, w końcu kobieta po 5 dniach milczenia sama
    powinna domyśleć się że nic z tego nie będzie
  • 30.11.09, 14:53
    Wydaje mi się, że powinnaś zapuścić dłuższe włosy.
    Mężczyźni wzrokowcami są i basta.




    --
    http://tinyurl.com/footandball
  • 01.12.09, 08:52
    Niestety wiara w to, ze "opakowanie" nie jest wazne jest naiwnoscia.
    Ladne wnetrze nikogo nie zmusi do zauroczenia, pozadania. To musi byc
    "wszystko". Zdjecie daje chocby mgliste pojecie czy wogole jest szansa. Na
    portalach randkowych zawsze dawalam swoje zdjecie. Po to, zeby nie tracic czasu
    na jalowe rozmowy mailowe i gadugadowe, ktore pozniej skonczylyby sie naglym
    urwaniem kontaktu po otrzymaniu fotki.
    Chce zeby facet nie tylko mnie lubil jako osobe i zachwycal sie moim wnetrzem
    (od tego w sumie mam przyjaciol), ale tez mnie pozadal.
    Faceci bywaja tak samo prozni jak kobiety...
    I tyle smile
    A nowych ludzi mozna poznac nawet jak jest sie introwertykiem. Tylko, ze nie
    zawsze cos z tego wynika tongue_out. Wiec portale randkowe nie sa takie zle, tylko
    trzeba miec do nich wlasciwe podejscie wink.
    --
    "I don't need you, I've got a vibrator"
  • 03.12.09, 02:12
    w_jak_wruda napisała:


    > Chce zeby facet nie tylko mnie lubil jako osobe i zachwycal sie moim wnetrzem
    > (od tego w sumie mam przyjaciol), ale tez mnie pozadal.

    Trafiłaś w sedno, zdaje się
  • 03.12.09, 22:49
    Twoje poglądy kłócą się z Twoją stopką.




    --
    http://tinyurl.com/music-and-cat
  • 01.12.09, 22:18
    koleżanko singielko! Fantastyczna prawdziwa wypowiedź!!!
  • 02.12.09, 00:05
    merci smile bo już po przeczytaniu tych wszystkich postów zaczęłam się
    martwić, że faktycznie jestem ostatnią naiwną i do tego o zgrozo
    idealistką ("niezdrowy idealizm"). Myślałam sobie: kurczę czy to ja
    z choinki się urwałam, czy też koleżanki forumki i koledzy
    forumowicze wink Podział ludzi na pięknych i brzydkich - matko
    jedyna!! Jak byłam nastolatką to w ten sposób rozumowałam. Czy
    jesli ktoś nie jest "piękny" czyli "atrakcyjny" to oznacza że jest
    jak Qusimodo, którego ktoś tu przywołał? Co to w ogóle znaczy
    piękny czy atrakcyjny? kwestia subiektywna i zmienna w czasie i
    przestrzeni. Co znaczy "brzydki facet może być moim kolegą"????
    autorka tego twierdzenia chyba jeszcze nie była zakochana (kiedyś
    się dłuuugo durzyłam w wg obiektywnych kryteriów naprawdę
    beznadziejnym fizycznie kolesiu - oczywiście na ulicy bym uwagi nie
    zwróciła na człowieka, ale potem gdy go poznałam bliżej, zaczarował
    mnie, dosłownie). Jak to jest kochać człowieka za urodę? Wg jakich
    kryteriów ta uroda? Dobra, uznajmy, że to jakiś tam typ fizyczności
    który nas pociąga u innych osobników. A chemia, aura i w ogóle
    całokształt który nas może nas kręcić albo wręcz odrzucać od danego
    osobnika? Jak to ma uchwycić fotka? Wiadomo, że nie uchwyci.
    Wylewamy dziecko z kapielą.
    Dzięki w każdym razie za komentarze, wszystkim, jestem w trakcie
    wyciągania wniosków. Nie zamierzam wystawić swojej podobizny na
    szympansji ani innej giełdzie, bo pewnie nikt by się nie
    odezwał wink, ale rada by zapuścić włosy całkiem niegłupia.
    zaoszczędzę przy okazji parę dych miesięcznie na fryzjerze. No i
    przede wszystkim sugestia jednego mądrego kolegi, by "NIE
    WIERZGAĆ" smile)))
    określenie genialne w formie, choc może niespecjalnie odkrywcze..
    pozdrawiam
  • 02.12.09, 09:29
    . Jak to jest kochać człowieka za urodę? Wg jakich
    > kryteriów ta uroda? Dobra, uznajmy, że to jakiś tam typ fizyczności
    > który nas pociąga u innych osobników. A chemia, aura i w ogóle
    > całokształt który nas może nas kręcić albo wręcz odrzucać od danego
    > osobnika? Jak to ma uchwycić fotka? Wiadomo, że nie uchwyci.
    > Wylewamy dziecko z kapielą.

    Mam wrażenie, że przeczytałaś bardzo pobieżnie odpowiedzi i wciąż
    powtarzasz swoje wnioski
    Bo wątkowcy ( np. ta ruda Waćpanna) podkreślają potrzebę zakochania i
    zauroczenia w CAŁOKSZTAŁCIE, czyli np. atrakcyjnej urodzie połączoną
    ze świetną osobowością, albo np. tajemniczym wnętrzu i bogatym życiu
    emocjonalnym z hiszpańskim typem urody.

    Rozmazana fotka sama w sobie nie będzie jakoś kręcić albo odrzucać
    może być jednak zwiastunem przyszłych atrakcji/kłopotów ( niewłaściwe
    skreślić).

    eM.

    ___
    "Prawie" sprawdza się tylko w przpadku rzutu podkową lub granatem
  • 03.12.09, 00:42
    >
    > Rozmazana fotka sama w sobie nie będzie jakoś kręcić albo odrzucać
    > może być jednak zwiastunem przyszłych atrakcji/kłopotów (
    niewłaściwe
    > skreślić).
    >
    Jedna rozmazana fotka chyba nie jest jednak zwiastunem przyszlych
    atrakcji/klopotow, jesli z kims wymieniles tysiac listow i na
    podstawie tego wydaje sie ze masz duzo wpolnego z ta druga osoba.
    Oczewiscie spotkanie twarza w twarz weryfikuje te odczucia.
    Oczewiscie musi Ci sie ta druga osoba podobac fizycznie, ale to nie
    znaczy , ze kazda dziewczyna ktora nie ma tytulu Miss Polonia ma byc
    odrzucona. Przekreslenie tej fotki moze swiadczyc o przywiazaniu do
    tego co nie jest wazne w zyciu, a stawianie na pierwszym miejscu
    urody, ktora nie jest tak bardzo istotna w zyciu. Gdyby wiecej ludzi
    myslalo w ten sposob , prawdopodobnie mniej malzenstw by sie
    rozpadalo, byloby mniej nieszczesliwych dzieci. Zreszta w tych
    czasach trudno jest spotkac "ludzi brzydkich". A jesli ktos nawet
    nie jest szczegolnie atrakcyjny, moze swoja atrakcyjnosc podkreslic
    przez kosmetyki, odpowiedni ubior, zabiegi kosmetyczne itp. Tak , ze
    moim zdaniem odrzucanie kogos na podstawie zdjecia (ktore nie musi
    oddawac rzeczywistego obrazu osoby) swiadczy tylko o pustocie
    charakteru.


  • 03.12.09, 13:23
    A ja sie nie zgodze.
    Nie uwazam, ze zwracanie uwagi na urode to "pustota charakteru".
    Jesli dla kogos jest to jedyna wazna rzecz i kiedy kobieta/facet mu sie opatrzy
    to wymienia na nowszy model to owszem, swiadczy to o niedojrzalosci, o skrajnie
    materialnym podejsciu do wszystkiego, a nawet posune sie do teorii ze jest to
    jakies spaczenie emocjonalne albo charakterologiczne.
    Natomiast to, ze najpierw patrzymy, a pozniej poznajemy wynika z naszej
    konstrukcji. Z tego jakie bodzce najsilniej dzialaja erotycznie i niestety w
    przypadku ludzi jest to glownie wzrok, dalej wech, dalej sluch, dalej kwestie
    intelektualno-duchowe. A przeciez de facto szukajac parnera szukamy partnera
    EROTYCZNEGO, inaczej wystarczaliby nam znajomi i przyjaciele.
    Dla kazdego "atrakcyjny" znaczy tez cos innego. I tyle.
    Zwracam uwage na wyglad i niestety nie spotkam sie z kims kto bardzo mi sie nie
    spodoba. Coz, moze jestem pusta big_grin.
    A moze wynika to z tego ze pare razy popelnilam blad, zgadzajac sie na randke z
    kims kto mnie nie krecil fizycznie i teraz wiem, ze to byl blad ;-D.
    --
    "I don't need you, I've got a vibrator"
  • 03.12.09, 14:17
    > Jedna rozmazana fotka chyba nie jest jednak zwiastunem przyszlych
    > atrakcji/klopotow, jesli z kims wymieniles tysiac listow i na
    > podstawie tego wydaje sie ze masz duzo wpolnego z ta druga osoba.

    Z mojego (dosyć dużego) doświadczenie na randkach internetowych
    wynika, że wymiana tysiąca listów z osobą, której wyglądu się nie zna
    to pakowanie się w poważne kłopoty. Właściwie każdy powód
    niepokazywania swej twarzy w pewien sposób pokazuje, że to jest
    osoba, z którą ciężko będzie się porozumieć a jeżeli nawet to się uda
    to cała długotrwała procedura z tym związana może nie być warta
    zachodu.
    Dosyć często zdarza się tak, że niewiasty nie pokazują swojej twarzy,
    bo szukają wirtualnej korespondencji, jakiegoś wirtualnego braterstwa
    a są tak nieśmiałe, że z góry odrzucają jakiekolwiek spotkanie na
    żywo.Facet może się więc angażować w błyskotliwe listy, które
    prowadzą tylko i wyłącznie do..pisania kolejnych listów...


    Idea wymyślania, że ma się cokolwiek wspólnego z kimś na podstawie
    korespondencji e-mailowej pachnie też niezdrowym idealizmem. Moje
    listy mogą być np pisane szybko, mogę tam pokazać swoje emocje albo
    nawet dać wolną rękę ekshibicjonizmowi. Druga osoba może jednak pisać
    je długimi wieczorami, starannie podkreślając swoje zalety, unikając
    wad i kreując się starannie na inną osobę. Jeśli korespondencja
    będzie prowadzona długo - bardzo łatwo kogoś polubić i wszelkie
    niedopowiedzenia tłumaczyć na korzyść tejże osoby.

    Wiele osób,które ma trochę doświadczenia w randkach internetowych
    twierdzi, że optymalne rozwiązanie to kilka e-maili, tydzień
    korespondencji e-mailowej i spotkanie. I właśnie to godzinne
    spotkanie będzie prawdziwym sposobem poznawania drugiej osoby,
    wcześniejsze e-maila trzeba natomiast traktować lekko - jako
    zaproszenie do poznawania...

    eM.
  • 03.12.09, 23:04


    Drogi Panie eM - piszesz o idealizmie w e-mailowej korespondencji,
    co jest w tym zlego? powinno szukac sie piekna w zyciu, ale jest
    malo ludzi, ktore tego szukaja i rozumieja potrzebe szukania. Jesli
    przedstawiasz siebie uczciwie tej drugiej stronie, co jest w tym
    zlego? Pozostaje tylko pytanie -co zrobi z tym druga strona, czy
    potraktuje to powaznie czy nie. Czy odpowie ci rowniez uczciwie,
    albo potraktuje to tylko jak zabawe. Wiekszosc potraktuje to jak
    zabawe, ale gdzies tam jest ta jedna osoba,ktora mysli podobnie jak
    ty i warto jej szukac.

    Wydaje mi sie , ze tysiac e-maili moze ci jednak przedstawic obraz
    osoby bardziej niz "jedna rozmazana fotka". Nie pokazywanie siebie
    moze poprostu swiadczyc o tym , ze ktos nie chce wystawiac siebie
    na "sprzedaz", na publiczny widok, ze ma szacunek do siebie, ma
    interesujaca osobowosc. Piszac cos na swoj temat dajesz wyobrazenie
    o swojej osobowosci, kim jestes, co lubisz , co cie interesuje,
    czego szukasz itp. Oczewiscie spotkanie twarza w twarz,
    najskuteczniej kilka spotkan moze dac ci odpowiedz, ze to moze byc
    ten ktos kogo szukasz.

    Piszesz , ze masz duze doswiadczenie w spotkaniach tego typu i co?-
    jaki jest skutek calego Twojego doswiadczenia (ogladania fotek???)-
    znalazles swoja ukochana ? Moze kazda fotka nie jest zbyt dobra- nie
    ta twarz, nie te wlosy, nie ta figura, nie ten stroj. Tylko , ze w
    zwiazkach sie nie zyje z wlosami, figura, twarza a z cala reszta. Z
    zywym czlowiekiem, z ktorym da sie zyc albo nie. Nie twierdze, ze
    uroda jest nie istotna - musi ci sie podobac druga strona , ale to
    nie jest pierwszy i najwazniejszy wyznacznik.

    Niech kazdy z nas szuka sobie swojego szczescia na wlasny sposob. Ja
    nie wyslalam zdjecia, moj narzeczony mi tez nie wyslal, spotkalismy
    sie po kilku e-mailach, z ktorych wynikalo, ze moze byc
    interestujacym, kulturalnym mezczyzna i jestesmy ze soba od roku.
    Okazalo sie , ze jest bardzo przystojny. Przystojniejszy od
    wiekszosci mezczyzn, tych ktorzy wyslali mi fotki. Zycze kazdemu
    takiego finalu internetowych randek.
  • 04.12.09, 12:52
    > Wydaje mi sie , ze tysiac e-maili moze ci jednak przedstawic obraz
    > osoby bardziej niz "jedna rozmazana fotka".

    Nie sugerowałem nigdzie, że "jedna rozmazana fotka" pokaże mi więcej
    niż długa korespondencja e-mailowa.


    Nie pokazywanie siebie
    > moze poprostu swiadczyc o tym , ze ktos nie chce wystawiac siebie
    > na "sprzedaz", na publiczny widok, ze ma szacunek do siebie, ma
    > interesujaca osobowosc. Piszac cos na swoj temat dajesz wyobrazenie
    > o swojej osobowosci, kim jestes, co lubisz , co cie interesuje,
    > czego szukasz itp.

    Z moich doświadczeń nie pokazywanie swojej twarzy oznacza zwykle
    ogromny chaos w głowie, niepoukładane emocje i uczucia a także jakieś
    niezdrowe przeświadczenie, że "fizyczność nie jest ważna, można się
    zakochać w moim umyśle". W moim ujęciu interesująca osobowość i
    inteligencja to także dystans do świata i własnej osoby. Czyli
    dopasowanie się do świata i reguł - jeśli na randkach ludzie pokazują
    swoje twarze to i ja to zrobię.

    Nigdy bym się nie domyślił, że pokazanie twarzy na serwisie randkowym
    może być odebrane jako brak szacunku do swojej osoby.


    > Piszesz , ze masz duze doswiadczenie w spotkaniach tego typu i co?-
    > jaki jest skutek calego Twojego doswiadczenia (ogladania fotek???)-
    > znalazles swoja ukochana ? Moze kazda fotka nie jest zbyt dobra-
    nie
    > ta twarz, nie te wlosy, nie ta figura, nie ten stroj.

    Tutaj próbujesz mi wbić szpilkę, ale masz zły riserczsmile Od dłuższego
    czasu koresponduję tylko z osobami, które zaciekawią mnie słowami i
    których fizyczność wyda mi się ciekawa.

    Tylko , ze w
    > zwiazkach sie nie zyje z wlosami, figura, twarza a z cala reszta. Z
    > zywym czlowiekiem, z ktorym da sie zyc albo nie. Nie twierdze, ze
    > uroda jest nie istotna - musi ci sie podobac druga strona , ale to
    > nie jest pierwszy i najwazniejszy wyznacznik.

    Nie sugerowałem, że to jest pierwszy i najważniejszy wyznacznik.
    Niezdrowym idealizmem wydaje mi się jednak pomijanie atrakcyjności
    fizycznej jako podstawy do dalszych kontaktów.


    > Niech kazdy z nas szuka sobie swojego szczescia na wlasny sposob.
    Ja
    > nie wyslalam zdjecia, moj narzeczony mi tez nie wyslal, spotkalismy
    > sie po kilku e-mailach, z ktorych wynikalo, ze moze byc
    > interestujacym, kulturalnym mezczyzna i jestesmy ze soba od roku.
    > Okazalo sie , ze jest bardzo przystojny. Przystojniejszy od
    > wiekszosci mezczyzn, tych ktorzy wyslali mi fotki. Zycze kazdemu
    > takiego finalu internetowych randek.

    Czyli każdy ma znaleźć finał w postaci spotykania się z Twoim
    przystojnym narzeczonym? To ja podziękujesmile

    A tak serio, jeżeli Twoim wyznacznikiem "sukcesu" na randkach
    internetowych jest stworzenie interesującej relacji z wartościową
    osobą, która trwa co najmniej rok to mi takie sukcesy przydarzyły się
    dwa razy.
    Żeby nie było niedomówień - aktualnie anons mam skasowany i spotykam
    się z osobą spotkaną w ramach tradycyjnej i banalnej "randki w
    ciemno", gdzie internet nie był pośrednikiem.

    eM.

    ___
    "Prawie" sprawdza się tylko w przpadku rzutu podkową lub granatem
  • 04.12.09, 14:46
    How dare you?!
    Przecież nie było zdjęcia smile)
  • 04.12.09, 19:20
    nie podjęłabym się rozbijania Twoich wypowiedzi na czynniki
    pierwsze, ale ustosunkuję do 2 kwestii które mnie nich najbardziej
    uderzają. Po pierwsze: piszesz dużo o "niezdrowym idealizmie".
    Pytam dlaczego "niezdrowy" i co to dokładnie oznacza? Mam wrażenie
    że klasyfikujesz pojęcie "idealizm" wręcz negatywnie. Zaraz pewnie
    sie będziesz bronił, iż tego nie napisałeś, że negatywnie, a ja
    pobieżnie czytam Twoje posty. Pewnie tak dosłownie nie napisałeś,
    ale taki, a nie inny wydźwięk mają Twoje wypowiedzi. Przynajmniej w
    moim odbiorze. To po pierwsze. Po drugie: nie podoba mi się
    wystawianie ocen osobom które dla zasady nie pokazują fotek w
    necie. Ci ludzie mają swoje racje, których Ty zapewne nie
    uznałbyś , tak jak oni nie uznają Twoich. Ale Ty ich
    wartościujesz. Fakt nie pokazania fotki świadczy o "chaosie w
    głowie". Ciekawe. Ja rozumiem, że można by się zastanawiać, czy
    osoba kóra nie pokaże swojej twarzy na portalu randkowym, nie ma
    czegoś do ukrycia. Np totalnego braku atrakcyjności fizycznej. Ale
    nie przyszło by mi do głowy wysnuwać tutaj jakichś dalej idących
    wniosków. Zwłaszcza, że jak tu wyżej wspomniano, w dzisiejszych
    czasach nie ma brzydkich ludzi, no i przede wszystkim jest
    fotoszop, a takze duża dowolność w zakresie formy i sposobu
    przedstawienia siebie na fotce. Można tak to zrobić, że doprawdy,
    będzie się wyglądać świetnie nawet wg wyśrubowanych "obiektywnych
    kryteriów". Zamieściłabym obrobione i starannie wyselekcjonowane
    zdjęcie. I do tego takie, na którym mogłabym pozostać anonimowa, w
    tym sensie, że koledzy z pracy nie rozpoznaliby mnie na tym
    zdjęciu. Założę się, że gros osób tak postępuje. I co, wg Ciebie
    dowolna oferta z taką fotką jest bardziej warta rozpatrzenia
    aniżeli ciekawa, ale bez fotki? Bo, jak piszesz, zapewne ta druga
    osoba ma niezbyt poukładane w głowie??
    wiesz, ja wypraszam sobie wink
  • 07.12.09, 13:53
    > nie podjęłabym się rozbijania Twoich wypowiedzi na czynniki
    > pierwsze, ale ustosunkuję do 2 kwestii które mnie nich najbardziej
    > uderzają. Po pierwsze: piszesz dużo o "niezdrowym idealizmie".
    > Pytam dlaczego "niezdrowy" i co to dokładnie oznacza? Mam wrażenie
    > że klasyfikujesz pojęcie "idealizm" wręcz negatywnie. Zaraz pewnie
    > sie będziesz bronił, iż tego nie napisałeś, że negatywnie, a ja
    > pobieżnie czytam Twoje posty. Pewnie tak dosłownie nie napisałeś,
    > ale taki, a nie inny wydźwięk mają Twoje wypowiedzi. Przynajmniej w
    > moim odbiorze. To po pierwsze. Po drugie: nie podoba mi się
    > wystawianie ocen osobom które dla zasady nie pokazują fotek w
    > necie. Ci ludzie mają swoje racje, których Ty zapewne nie
    > uznałbyś , tak jak oni nie uznają Twoich. Ale Ty ich
    > wartościujesz. Fakt nie pokazania fotki świadczy o "chaosie w
    > głowie". Ciekawe. Ja rozumiem, że można by się zastanawiać, czy
    > osoba kóra nie pokaże swojej twarzy na portalu randkowym, nie ma
    > czegoś do ukrycia. Np totalnego braku atrakcyjności fizycznej. Ale
    > nie przyszło by mi do głowy wysnuwać tutaj jakichś dalej idących
    > wniosków. Zwłaszcza, że jak tu wyżej wspomniano, w dzisiejszych
    > czasach nie ma brzydkich ludzi, no i przede wszystkim jest
    > fotoszop, a takze duża dowolność w zakresie formy i sposobu
    > przedstawienia siebie na fotce. Można tak to zrobić, że doprawdy,
    > będzie się wyglądać świetnie nawet wg wyśrubowanych "obiektywnych
    > kryteriów". Zamieściłabym obrobione i starannie wyselekcjonowane
    > zdjęcie. I do tego takie, na którym mogłabym pozostać anonimowa, w
    > tym sensie, że koledzy z pracy nie rozpoznaliby mnie na tym
    > zdjęciu. Założę się, że gros osób tak postępuje. I co, wg Ciebie
    > dowolna oferta z taką fotką jest bardziej warta rozpatrzenia
    > aniżeli ciekawa, ale bez fotki? Bo, jak piszesz, zapewne ta druga
    > osoba ma niezbyt poukładane w głowie??
    > wiesz, ja wypraszam sobie wink

    Zaraz tam negatywnie.
    Sam w sobie obserwuję resztki "idealizmu". Raczej nie pozwalam im
    jednak dochodzić do głosu, bo ogromnie utrudniają i komplikują rzeczy
    łatwe.
    Randki internetowe to taki targ rozmaitości, gdzie spotykają się
    ludzie szukający partnerów. Podejście do obecności w tym miejscu
    zależy jednak od ludzi. Niektórzy będą przebierali, lekceważyli
    uczucia innych i starannie udawali, że szukają związku tak naprawdę
    szukając szybkiego seksu. Są także ludzie, którzy akceptują tam
    obowiązujące zasady i wykorzystują to medium, żeby poznać kogoś
    naprawdę - z dużą ostrożnością i szacunkiem do innych spojrzeń na
    świat.
    Niezdrowym idealizmem jest jednak takie zachowanie, gdy ktoś pojawia
    się tam, nie pokazując swojego zdjęcia i liczy, że właśnie
    długotrwała korespondencja prowadzić będzie do prawdziwego poznania,
    do uczucia, a fizyczność to już zupełny banał - jeśli wcześniej
    pojawi się uczucie.
    Ta moja uwaga o możliwym braku poukładania w głowie niektórych spraw
    oparta jest na kilkunastu doświadczeniach. Zakładam także możliwość,
    że ta liczba była zbyt mała na wyciągnięcie tak poważnych wniosków.
    Jako, że nie znam bardziej wiarygodnych "badań" pozostaję przy mojej
    roboczej teorii.

    Odpowiadając na Twe ostatnie pytanie: Tak. Bo zamieszczenie właśnie
    takiego Twego zdjęcia oznacza,że ktoś potrafi odpowiednio nagiąć
    reguły gry.

    eM.









    ___
    "Prawie" sprawdza się tylko w przpadku rzutu podkową lub granatem
  • 03.12.09, 19:02
    > jak Qusimodo, którego ktoś tu przywołał? Co to w ogóle znaczy
    > piękny czy atrakcyjny? kwestia subiektywna i zmienna w czasie i
    > przestrzeni. Co znaczy "brzydki facet może być moim kolegą"????
    > autorka tego twierdzenia chyba jeszcze nie była zakochana (kiedyś
    > się dłuuugo durzyłam w wg obiektywnych kryteriów naprawdę
    > beznadziejnym fizycznie kolesiu - oczywiście na ulicy bym uwagi nie
    > zwróciła na człowieka, ale potem gdy go poznałam bliżej, zaczarował
    > mnie, dosłownie). Jak to jest kochać człowieka za urodę? Wg jakich
    > kryteriów ta uroda?

    W którym niby miejscu dzielę ludzi na OBIEKTYWNIE pięknych i brzydkich??? Nie
    cierpię, gdy przypisuje mi się coś, czego nigdy nie powiedziałam! Radzę uważnie
    czytać posty, które komentujesz! Skoro to dla Ciebie zbyt duży wysiłek, pomogę i
    zacytuję jedno zdanie z mojej wypowiedzi: "Piękno jest subiektywne i trzeba się
    pogodzić z tym, że jednym się podobamy, a drugim nie". Podkreślam też, że słowo
    "brzydal" zapisane jest w cudzysłowie!
    Nigdzie też nie napisałam, że ludzi kocha się za urodę. Powtórzę raz jeszcze
    wielokrotnie już w tym temacie podkreślany postulat holistycznego pojmowania
    atrakcyjności czy uczucia do kobiety/mężczyzny.

    Jesteś też niekonsekwentna - najpierw stwierdzasz że piękno to kwestia
    subiektywna, a kilka zdań dalej, oceniając kolegę, powołujesz się na istnienie
    jakichś "obiektywnych kryteriów". Poza tym próbujesz narzucić innym swój punkt
    widzenia, określając ludzi, którym wygląd nie jest obojętny, jako "urwanych z
    choinki". Wspaniale, że atrakcyjność fizyczną masz w głębokim poważaniu, ale nie
    jest to jedyna słuszna droga.
  • 03.12.09, 20:29
    I co ja mam powiedzieć? nie mam zamiaru zaprzeczać oczywistości, że
    istnieje coś takiego jak obiektywne kryteria urody. Spełniać te
    kryteria a podobać się komuś to dwie różne rzeczy. Ale nie ma co
    dyskutować o tym ze białe jest białe. Próbowałam przekazać
    swoje "refleksje" z udziału w portalach randkowych i nie tylko
    stricte randkowych. W szczególności zaś te dotyczące kwestii fotek.
    A mój ostatni post nie odnosił się wyłącznie do Twojej wypowiedzi,
    (to akurat tylko w zakresie Quasimodo oraz kolegi "brzydala"), lecz
    ogólnie do komentarzy w wątku. Odniosłam takie a nie inne wrażenia
    po przeczytaniu tychże. Użyte argumenty jakoś do mnie nie trafiają
    niestety.
    No, poczułam się całkiem tak, jakbym rzeczywiście sie z tej choinki
    urwała. Dzięki i pozdrawiam
  • 03.12.09, 22:52
    Nic nie jest obiektywne. Obiektywizm to puste słowo.
    Wszystko jest subiektywne. Nikt nie ma władzy ani prawa, aby oceniać cokolwiek
    obiektywnie. Każda ocena jest subiektywna.





    --
    http://tinyurl.com/music-and-cat
  • 03.12.09, 23:22
    no nie wiem, jestem zalogowany na paru portalach randkowych...ale to
    chyba tylko z nadmiaru czasu...singlowanie jest ok...
  • 04.12.09, 18:43
    obiektywne wg mnie oznacza powszechnie przyjęte w danym czasie i
    miejscu. W średniowieczu ponoć piękne były kobiety z wygolonymi
    czołami, w baroku pulchne i rumiane, w XIX wieku bladolice i
    eteryczne. Oczywiście inne kryteria obowiązywały wśród chłopów na
    ten przykład. Tak więc mówiąc o obiektywnych kryteriach mam na
    myśli wzorce panujące w danej kulturze. W naszym przypadku będą to
    kreacje mediów rzecz jasna. Inna sprawa, ze nawet naukowcy gdzieś
    tam definiują tzw kryteria piękna na które składa się np symetria,
    regularne rysy, co akurat mnie zawsze zastanawiało. No, ale te
    definicje też bazują na badaniach opinii publicznej, więc wracamy
    do punktu wyjścia, że "obiektywne kryteria" to widzimisię
    większości smile
  • 04.12.09, 21:19
    Nie jesteś ostatnia. Jestem jeszcze ja.smile Mam podobne doświadczenia i podobnie
    reagowałam... kiedyś. Dzisiaj raczej mnie to bawi, ale nie powiem, że nie jest
    mi przykro, mimo wszystko. Jeszcze gdyby ci faceci, którzy nie odpowiadają po
    otrzymaniu zdjęcia byli atrakcyjni, no cóż, byłoby to jakoś uzasadnione brakiem
    fizycznej kompatybilności. Jedyne co mogę doradzić to bardziej lajtowy stosunek
    do internetowych znajomości i nie rezygnowanie z nich. Czasem można fajnie
    pogadać, a tych parę dni/tygodni/miesięcy nadziei też jest coś warte.
    P.S. Daj spokój z tymi włosami. To lipa. Mam prawie do pasa i ... No i co z
    tego? smile)
  • 05.12.09, 11:33
    Bo jakos tak dziwnie bywa, że im facet brzydszy to tym ladniejszej
    laski szuka. A czemu? Bo chce sie dowartościowac! Bo jego ego pełza
    przy ziemi smile Wiec sie w ogóle nie przejmuj. Ci faceci maja
    przechlapane i im wspólczuj, sami sa nieatrakcyjni, szukaja super
    pieknych dziewczyn ale te dziewczyny maja ich gdzies bo one z kolei
    szukaja atrakcyjnych facetów, także kolesie sa w kropce,
    zdesperowani i szukaja tak latami bez efektu. A moja rada tez taka,
    nie próbuj się spotykac z kims, kto ci sie zupelnie nie podba bo to
    nie ma sensu i wczesniej czy później wyjdzie. Taki związek nie ma
    przyszlości, ludzie musza byc dla siebie atrakcyjni i fizycznie i
    charakterem i osobowiścia, to wszystko musi po prostu grac razem.
  • 07.12.09, 13:36
    > Bo jakos tak dziwnie bywa, że im facet brzydszy to tym ladniejszej
    > laski szuka. A czemu? Bo chce sie dowartościowac! Bo jego ego pełza
    > przy ziemi smile

    Stanowczo protestuję!
    Gdybyż tak rzeczywiście było to wielokrotnie moje ego byłoby
    przydeptane i uwalane w błocie. A tak nie jest. Jak je ostatnio
    oglądałem było świeżutkie, nowiutkie i nieśmiganesmile

    eM.

    ___
    "Prawie" sprawdza się tylko w przpadku rzutu podkową lub granatem
  • 07.12.09, 23:26
    rzeczywiscie, coś jest w tym, jakos tak się składa, że to najmniej
    ciekawi mężczyzni szukają księżniczek. Z bajki oznacza z tv lub
    prasy dla panów.
    Kobietki mają o niebo więcej samokrytycyzmu.
    I fakt, że oni, mężczyźni znaczy, latami szukają.. znam co najmniej
    kilku takich, z otoczenia.. Taki facecik pod czterdziestkę,
    przysłowiowy stary kawaler układający majtki w kostkę to już
    średnio atrakcyjny kąsek. Nawet dla desperatki wink Te jego nawyki,
    rytuały, hipochondria, egocentryzm, i postępujący brak empatii..
    Brrrr....
    pzdr
  • 08.12.09, 09:33
    > rzeczywiscie, coś jest w tym, jakos tak się składa, że to najmniej
    > ciekawi mężczyzni szukają księżniczek. Z bajki oznacza z tv lub
    > prasy dla panów.
    > Kobietki mają o niebo więcej samokrytycyzmu.
    > I fakt, że oni, mężczyźni znaczy, latami szukają.. znam co najmniej
    > kilku takich, z otoczenia.. Taki facecik pod czterdziestkę,
    > przysłowiowy stary kawaler układający majtki w kostkę to już
    > średnio atrakcyjny kąsek. Nawet dla desperatki wink Te jego nawyki,
    > rytuały, hipochondria, egocentryzm, i postępujący brak empatii..
    > Brrrr....
    > pzdr


    Stereotyp na stereotypie. No i jeszcze jeden stereotypsmile
    Może przecież tak być, że całkiem wartościowy i atrakcyjny facet
    wyposażony w pewną dozą wybredności szuka sobie wyjątkowo atrakcyjnej
    partnerki. A jako, że nigdzie mu się nie śpieszy to zanim spotka tą
    właściwą i odpowiednią to będzie się spotykał się np. z 6 inszymi
    atrakcyjnymi kobietami.
    Ten opisany wyżej facet może też składać swoją bieliznę w trójkąciki
    co automatycznie go wyrzuca z kategorii "starych kawalerów"smile

    eM.

    ___
    "Prawie" sprawdza się tylko w przypadku rzutu podkową lub granatem
  • 08.12.09, 22:55
    > Stereotyp na stereotypie. No i jeszcze jeden stereotypsmile
    > Może przecież tak być, że całkiem wartościowy i atrakcyjny facet
    > wyposażony w pewną dozą wybredności szuka sobie wyjątkowo
    atrakcyjnej
    > partnerki. A jako, że nigdzie mu się nie śpieszy to zanim spotka

    > właściwą i odpowiednią to będzie się spotykał się np. z 6 inszymi
    > atrakcyjnymi kobietami.
    > Ten opisany wyżej facet może też składać swoją bieliznę w
    trójkąciki
    > co automatycznie go wyrzuca z kategorii "starych kawalerów"smile
    >
    > eM.

    po pierwsze:
    Ja nie piszę o atrakcyjnym facecie. Piszę o wnioskach wysnutych na
    podstawie własnych doświadczeń jak również obserwacji otoczenia, a
    dotyczących NIECIEKAWYCH facetów (czyli - dużym skrótem -
    nieatrakcyjnych), do tego samotnych w tym sensie, iż wyraźnie
    cierpiących z tego powodu, i nie kryjących tego, że chcą znaleźć
    kobietę "na dłuzej", czyli "ustatkować się". Tak jak Ty wyciągasz
    wniosek o niepoukładaniu emocjonalnym na podstawie własnych
    doświadczeń z kobietami na sympatiach i im podobnych. Tak samo ja.
    A że moje obserwacje ślicznie pokrywają się ze stereotypami- cóż,
    skądś te stereotypy się biorą.
    PO drugie: nie piszę ani o wartościowym, ani o niewartościowym
    facecie. Co ma piernik do wiatraka w ogóle. Może być
    sobie "wartościowy" facecik, czyli w moim pojęciu: mądry, dobry,
    życzliwy, uczciwy, z zasadami, bla bla bla. A jednocześnie
    zakompleksiony z powodu faktycznej/domniemanej nieatrakcyjności i
    dlatego też równie rozpaczliwie, co uparcie poszukujący super
    kobiety, której obecność u boku doda mu splendoru. Tyle że
    faktycznie, takie lasencje są rozchwytywane niestety. Tak więc nasz
    zakompleksiony facecik, nieważne czy i na ile wartościowy, uparcie
    trwając przy swoich wyśrubowanych kryteriach, przeobrazi się
    któregoś z kolei roku w starego kawalera składajacego gacie w
    ksotke. A dlaczego akurat w kostkę? Bo to symbol (był taki film pt
    Bridget Jones, nie namawiam, bo ponoć dla kobiet, ale m.skr.zd.
    świetnie oddający sprawiedliwość stereotypom wszelakim, które
    okazują się być rzeczywistością)
    Tyle.
  • 09.12.09, 10:42
    > Ja nie piszę o atrakcyjnym facecie. Piszę o wnioskach wysnutych na
    > podstawie własnych doświadczeń jak również obserwacji otoczenia, a
    > dotyczących NIECIEKAWYCH facetów (czyli - dużym skrótem -
    > nieatrakcyjnych), do tego samotnych w tym sensie, iż wyraźnie
    > cierpiących z tego powodu, i nie kryjących tego, że chcą znaleźć
    > kobietę "na dłuzej", czyli "ustatkować się". Tak jak Ty wyciągasz
    > wniosek o niepoukładaniu emocjonalnym na podstawie własnych
    > doświadczeń z kobietami na sympatiach i im podobnych. Tak samo ja.
    > A że moje obserwacje ślicznie pokrywają się ze stereotypami- cóż,
    > skądś te stereotypy się biorą.
    > PO drugie: nie piszę ani o wartościowym, ani o niewartościowym
    > facecie. Co ma piernik do wiatraka w ogóle. Może być
    > sobie "wartościowy" facecik, czyli w moim pojęciu: mądry, dobry,
    > życzliwy, uczciwy, z zasadami, bla bla bla. A jednocześnie
    > zakompleksiony z powodu faktycznej/domniemanej nieatrakcyjności i
    > dlatego też równie rozpaczliwie, co uparcie poszukujący super
    > kobiety, której obecność u boku doda mu splendoru. Tyle że
    > faktycznie, takie lasencje są rozchwytywane niestety. Tak więc nasz
    > zakompleksiony facecik, nieważne czy i na ile wartościowy, uparcie
    > trwając przy swoich wyśrubowanych kryteriach, przeobrazi się
    > któregoś z kolei roku w starego kawalera składajacego gacie w
    > ksotke. A dlaczego akurat w kostkę? Bo to symbol (był taki film pt
    > Bridget Jones, nie namawiam, bo ponoć dla kobiet, ale m.skr.zd.
    > świetnie oddający sprawiedliwość stereotypom wszelakim, które
    > okazują się być rzeczywistością)
    > Tyle.

    Jeśli to Twoje wnioski to oki-doki. Nie będę dalej się czepiał.

    Ale tak czy siak tego typu obserwacje mogą być jakąś formą
    usprawiedliwienia braku założonego wcześniej entuzjazmu ze strony
    faceta z którym się koresponduje. Sam łapałem się na tym, gdy nie
    łapałem kontaktu z atrakcyjną i ciekawą niewiastą że w głowie nieomal
    automatycznie próbuję sobie podważać jej atrakcyjność i ciekawość
    - "Wcale nie jesteś taka pikna. Nie chciałaś ze mną gadać, jeszcze
    będziesz żałowała"smile

    A Twoja definicja "wartościowości" połączonej z posiadaniem
    kompleksów idealnie pasuje też do moich obserwacji na temat niewiast,
    które nie publikują swojego zdjęcia na randkach internetowych. W
    wielu przypadkach są chyba one właśnie takie, co i tak sprawia, że w
    głowie mają "nieuporządkowane sprawy"

    eM.


    ___
    "Prawie" sprawdza się tylko w przpadku rzutu podkową lub granatem
  • 12.12.09, 00:28
    E tam smile Jak do 40 nie znalazł to szanse ma juz nijakie. Im dłużej
    się szukam tym trudniej znaleźć i tym bardziej ma nierealne
    oczekiwania. Ilez na randkach jest kolesi w wieku 40 i 50
    szukających sobie partnerek uwaga do 30 smile) Dla 30 latki to stare
    dziadki a oni wierzą w bajki z filmów, zeby chociaz byli przystojni
    (brr przeważnie koszmary nocne grożą). No, niektórzy mają kasę i
    szansę zlapania sprytnej materialistki która wydoi i poleci dalej.
  • 29.12.09, 10:41
    etiopska napisała:

    > rzeczywiscie, coś jest w tym, jakos tak się składa, że to najmniej
    > ciekawi mężczyzni szukają księżniczek. Z bajki oznacza z tv lub
    > prasy dla panów.

    Może ustalmy jacy faceci szukają nieatrakcyjnych kobiet.
    Będzie łatwiej dyskutować.

    > Kobietki mają o niebo więcej samokrytycyzmu.
    > I fakt, że oni, mężczyźni znaczy, latami szukają.. znam co najmniej
    > kilku takich, z otoczenia.. Taki facecik pod czterdziestkę,
    > przysłowiowy stary kawaler układający majtki w kostkę to już
    > średnio atrakcyjny kąsek. Nawet dla desperatki wink Te jego nawyki,
    > rytuały, hipochondria, egocentryzm, i postępujący brak empatii..

    Nie układam majtek w kostkę. Rozumiem, że jestem atrakcyjny big_grin
  • 29.12.09, 21:13
    tapatik napisał:
    > Może ustalmy jacy faceci szukają nieatrakcyjnych kobiet.
    > Będzie łatwiej dyskutować.

    Ło jezuuu, kolejny facet operujący skrajnościami. Czy wg Ciebie
    kobiety dziela się na atrakcyjne i nieatrakcyjne? I w związku z
    tym, że nawiązujesz do mojego postu, w ktorym opowiadam, jak to
    faceci często ubrdają sobie za cel znalezienie ideału czyli blondi
    w typie Pameli albo Moniki Belucci, więc idąc przez Ciebie podanym
    tropem, atrakcyjne to takie seks bomby a reszta nieatrakcyjne,ktore
    powinny pozostać singielkami. A może nawet dziewicami, hę? Tylko
    kurczę, dlaczego "nieatrakcyjny" facet czekający na księżniczkę z
    bajki zakłada, że ona akurat jego będzie chciała ??? Może te walory
    wewnetrzne, które wg wielu tutaj na forum niewielkie mają mieć
    znaczenie u kobiety, u faceta powinny WYSTARCZYĆ ??? A niby
    dlaczego??? I dlaczego ten szukający ideału facet płacze, że sam,
    skoro zawężając pole poszukiwań do księżniczek, można się
    spodziewać efektu ?

    Zaczynam myśleć, że podejście do tego tematu w dużej mierze zależy
    od wieku. Założę się, ze wiekszość tu piszących to ludzie sporo
    przed trzydziestką. A może nawet przed dwudziestką. Pogadamy za 10
    lat. Pozdrawiam.
  • 31.12.09, 00:11
    Kolejna kobieta, która ....
    Mógłbym dopisać, ale po co?

    Napisałaś "najmniej ciekawi mężczyzni szukają księżniczek".
    Skoro są księżniczki, to są też i "nie-księżniczki".
    Więc powstaje teraz pytanie - kim są "nie-księżniczki" i kto ich szuka.

    I na to pytanie nie odpowiedziałaś mi.
    Zamiast tego walnęłaś wykład na temat nieatrakcyjnych facetów próbujących zarwać
    "księżniczki". Plus delikatna sugestia odnośnie wieku.

    Poproszę o bardziej merytoryczną dyskusję bez wycieczek osobistych, bo temat
    wywołałaś rzeczywiście ciekawy.
  • 07.01.10, 21:35
    > Skoro są księżniczki, to są też i "nie-księżniczki".

    ale "nie-księżniczka" niekoniecznie musi oznaczać brzydką babę.
    Natomiast Twoje pytanie brzmiało "jacy męzczyźni szukają
    nieatrakcyjnych kobiet". No właśnie.
    Dyskusja w tym punkcie jest chyba jałowa.
    Dla mnie na przykład atrakcyjność to jest zupełnie nie to, co widać
    na zdjęciu. I nie dogadamy się tutaj, właśnie dlatego, że zbyt
    różnie definiujemy to pojęcie.

    >Zamiast tego walnęłaś wykład


    to była tylko próba podzielenia się obserwacjami. I nie moja wina,
    ze tak boleśnie pokrywają się ze stereotypami na temat samotnych
    facetów w pewnym wieku smile

    >Plus delikatna sugestia odnośnie wieku.
    > Poproszę o bardziej merytoryczną dyskusję bez wycieczek osobistych


    jakie osobiste, tapatik smile nie mam zielonego pojęcia czy Ty jesteś
    przedstawiciel generacji co czytywała Pana Samochodzika, czy może
    pokolenia JPII, X, emo, czy jakiej tam jeszcze. Nie piłam do
    nikogo, tylko tak jakoś wydało mi sie gdy czytałam Wasze odpowiedzi
    (za kóre dziekuję Wszystkim), że z wiekiem rośnie skłonność do
    pójścia na komromis ze swoimi ideałami. Może to po prostu efekt
    bezrybia wink
    nie wiem
    w każdym razie pozdrawiam i nie obrażaj się już smile
  • 05.12.09, 19:47
    rozrywki
  • 09.12.09, 23:32
    Czesc etiopska! Wydajesz mi sie fajna dziewczyna z ciekawymi
    spotrzezeniami odnosnie facetow z internetu. W duzej mierze sie z
    nimi zgadzam.
    A teraz moje spotrzezenia z dwoch lat obecnosci na portalach
    randkowych (aczkolwiek moja obecnosc nie byla zbyt intensywana). Tez
    nie zamieszczam zdjec. Czasem sama pisalam do facetow, ktorzy wydali
    sie mi interesujacy, a czasem od nich dostawalam pierwsza wiadomosc.
    Jestem od Ciebie starsza, wiec moj target oscylowal wieku od 38 do
    48 lat. W sumie do tej pory spotkalam sie z kilkunastoma facetami,
    korespondowalam z ponad 20, o ile dobrze pamietam. Doswiadczenia mam
    rozne, ale jeden wniosek mi sie pomalu nasuwa: wolni faceci w pewnym
    wieku nie szukaja stalych zwiazkow. Albo im sie wydaje, ze szukaja,
    albo szukaja tak, zeby nie znalezc. Jestem osoba wolna, bez
    zobowiazan, dosc atrakcyjna (zdaniem wiekszosci), nawet juz nie za
    bardzo wybredna, a i tak przez te dwa lata nikogo nie znalazlam na
    dluzej. Spotykalam sie przez pare miesiecy z jednym panem, ale
    okazalo sie, ze "zapomnial" mi powiedziec o jednym waznym fakcie z
    przeszlosci/terazniejszosci (nie, nie jest zonaty) a poza tym, to on
    nie chce zmieniac swojego status quo, czyli robic sobie rewolucji w
    zyciu. Jest wdowcem wychowujacym corke z pomoca rodzicow.

    Jestem ogolnie zdegustowana tymi panami. Zdarzaly mi sie sytuacje,
    ze po jednym spotaniu, wydawalo sie, ze nawiazalismy kontakt, bylo
    milo, po czym on sie w ogole wiecej nie odezwal.
    Zdarzylo sie, ze wyslalam zdjecie, a po paru miesiacach milczenia
    okazalo sie, ze pan jest inwalida (napisal mi o tym) i ze nic nie
    moze zaproponowac tak atrakcyjnej kobiecie jak ja. Tak wiec z
    brakiem odpowiedzi na zdjecie bywa roznie.

    Moglabym jeszcze dlugo pisac, ale nie mam czasu smile. Generalnie moj
    wniosek jest taki, ze panowie po 40. w wiekszosci, ktorzy sa
    samotni, maja wyzsze wyksztalcenie, w miare dobra sytuacje
    materialna, wcale nie chca zmieniac swojego zycia. Jest im wygodnie
    tak jak jest, zajmuja sie glownie praca, albo maja tak wygorowane
    oczekiwania, ze w miare przecietna kobieta nie jest w stanie im
    sprostac.
    Acha, jeden mi powiedzial wprost, ze nie jestem w jego typie, bo on
    woli takie obfitych ksztaltow! I wez tu wyciagaj jakies wnioski smile

    Nie ma regul co do podobania sie, natomiast zauwazam pewna regule,
    ze jesli nie spodobasz sie jakiemus mezczyznie, to on nie pofatyguje
    sie, zeby napisac: dziekuje za mila znajomosc, ale chyba do siebie
    nie pasujemy, czy cos w tym rodzaju.

    Sorry za moj przydlugi i dosc chaotyczny post, ale tak mi sie
    zebralo na podsumowania. Chyba zakoncze moje poszukiwania w necie
    fiaskiem.
  • 10.12.09, 20:58
    roma.roma napisała:
    > jeden wniosek mi sie pomalu nasuwa: wolni faceci w pewnym
    > wieku nie szukaja stalych zwiazkow. Albo im sie wydaje, ze
    szukaja,
    > albo szukaja tak, zeby nie znalezc.

    > on
    > nie chce zmieniac swojego status quo, czyli robic sobie rewolucji
    w
    > zyciu.

    > wniosek jest taki, ze panowie po 40. w wiekszosci, ktorzy sa
    > samotni, maja wyzsze wyksztalcenie, w miare dobra sytuacje
    > materialna, wcale nie chca zmieniac swojego zycia. Jest im
    wygodnie
    > tak jak jest, zajmuja sie glownie praca, albo maja tak wygorowane
    > oczekiwania, ze w miare przecietna kobieta nie jest w stanie im
    > sprostac.


    Roma, wyrazy uznania, w tytule oraz w 5 powyższych zdaniach ujęłaś
    sedno problemu. O to właśnie mi chodziło, choć nie umiałam
    sformulowac tego tak zwięźle. Przyznam się, że ja tez szukałam
    mężczyzny w podobnym przedziale wiekowym, tzn między 32 a 45 lat,
    bo wydawawało mi się, że dojrzalszy metrykalnie facet bedzie
    dojrzały emocjonalnie co oznacza wiedzący czego chce, zdecydowany,
    świadomy swoich realnych mozliwości i nie bujający w obłokach.
    Generalnie wychodziłam z założenia, ze mężczyzna w okolicach 40-
    stki jeśli decyduje się na profil w portalu randkowym, to jest to
    przemyślany ruch wynikający z realnej potrzeby zmiany status quo.
    Okazuje się ze nic bardziej mylnego. Im starszy mężczyzna tym
    wygodniejszy, tym mniej odważny, mniej elastyczny, mniej otwarty na
    nowe doswiadczenia, tym bardziej skostniały i w dużej mierze po
    prostu bojąca d...pa, w 60 % odrzucająca perspektywę przemeblowania
    w życiu z czystego lenistwa i wygodnictwa, a w pozostałych 40 % ze
    strachu. Nie wiem przed czym. Chyba że przed zmianami. Koło więc
    się zamyka. Interlokutor mojave zarzucił mi powyżej, że jadę na
    stereotypach, ale cóż robić, jeśli przekonuję sie na własnej
    skórze, że wolni mężczyźni po 30tce są tak strasznie stereotypowi,
    wręcz jakbym wzięła dowolnego "starego kawalera" z literatury albo
    filmu, albo "dziwkarzaa", albo "związkofoba".. właściwie wystarczą
    tylko trzy kategorie, tyle ze w ramach tej pierwszej można by
    jeszcze wyszczegónic takiego nieporadnego, niezaradnego w relacjach
    z kobietami "ofermę" (to pieszczotliwe określenie, bo ja akurat
    lubię takie typy wink) więc takiego ofermę, który bardzo chciałby,
    ale "nigdy nie miał śmiałości do kobiet"..

    wiesz co jeszcze powiem, otóż że faktycznie najgorzej jest z ponoć
    szukającymi partnerki facetami dobrze wyksztalconymi i
    inteligentnymi. Ci to dopiero mają wymagania! matko jedyna. i
    jeszcze mniej samokrytycyzmu niż inni. Jakimi cytatami, z jakich to
    przemądrych książek i flmów ozdabiają swoje profile! Ratunku! .. a
    chciałam tylko spotkać człowieka po prostu mądrego życiowo... ale
    cóż, mądrość życiowa widocznie wyklucza takie zachowania, jakie tu
    zostały opisane.

    jakie jeszcze mam obserwacje? że ci nieliczni wolni mężczyźni z
    reala czyli najbliższego i trochę dalszego otoczenia, są wcale nie
    lepsi niż ci w necie..niezdecydowani, obłudni i nie wiedzący czego
    chcą.. gorzej niż baby, naprawdę! Trudno, trzeba zacząć powoli
    przywykać do perspektywy pozostania na zawsze osobą niesparowaną..

    A dodatkowo dołujące jest to, że sama widzę u siebie pierwsze (?)
    symptomy staropanieństwa, tzn pewne kompulsywne zachowania,
    pedanterię, zrzędliwość, wygodnictwo... chyba kupię sobie psa a nie
    kota smile
    pozdrawiam i dzięki za wsparcie wink
  • 11.12.09, 00:42
    Kolezanko etiopska - dziekuje za zapoczatkowanie tego watku, bo
    wydaje mi sie byc wazny dla nas ludzi wspolczesnych. Zgadzam sie tez
    z kolezanka roma, ktora pisze : "wolni faceci w pewnym
    wieku nie szukaja stalych zwiazkow. Albo im sie wydaje, ze
    szukaja, albo szukaja tak, zeby nie znalezc." Wydaje mi sie , ze
    jest to sluszne spostrzezenie. Internet jest cudownym "lacznikiem"
    ze swiatem, ale tez w pewnym sensie ten kontakt utrudnia. Wydaje
    sie, ze dlatego iz jest tak duzo ofert "randkowych", ludzie
    wybieraja, przebieraja, bo wydaje sie, ze moga sobie znalezc jakis
    niedoscigniony ideal i w koncu pozostaja z niczym... Chyba wlasnie
    jest tak dlatego, ze poznanie kogos przez internet jest tak proste.
    Proste, a w pewnym sensie trudne , bo prowadzi od randki do randki z
    ktorych nic nie wynika. Ludzie znikaja jesli nie po wyslaniu
    zdjecia, to po pierwszej randce bez jednego slowa. Kultura
    nakazywala chociazby podziekowac za spotkanie, albo wymiane
    korespondencji. Tego rowniez brak, co wskazuje na to, ze nasze
    drogie spoleczenstwo dalekie jest od zasad dobrych manier.

    Chcialabym wrocic do Pana pod pseldonimem mojave. Chwile mnie tu nie
    bylo, a naublizales mi z kazdej mozliwej strony. Cytuje "Niezdrowym
    idealizmem wydaje sie jednak pomijanie atrakcyjnosci fizycznej jako
    podstawy do dalszej znajomosci". Kolego, w odu moich wypowiedziach
    podkreslilam , ze nie uwazam ze fizycznosc jest nie wazna , ze jest
    wazna, tylko nie powinien byc to jedyny i pierwszy wyznacznik do
    tego zeby z kims utrzymywac kontakt. Jest nie wiele ludzi
    nieatrakcyjnych i trzeba miec pecha, zeby trafic na kogos
    brzydkiego. Osobiscie bylam w sytuacjach, ze umawialam sie z
    facetami, ktorzy mi sie nie podobali fizycznie. Zdjecia nie oddaly w
    zaden sposob urody, byly duzo lepsze od widoku osoby, ktora
    zobaczylam na zywo. Nic oczewiscie z tych znajomosci nie wyszlo.
    Rozumiem tez , ze kazdemu podoba sie ktos inny, ale uwazam za
    conajmniej dziwne sytuacje, ktore przydazaja sie wiekszosci z nas
    szukajach partnerow w internecie, ze nic z tych poszukiwan nie
    wychodzi, bo so jakiech "dziwne" kryteria doboru.

    O niecheci do pokazywania zdjec piszesz:"To moja uwaga o mozliwym
    braku poukladania w glowie niektorych spraw oparte jest na
    kilkunastu doswiadczeniach." W innym miejscu "Z moich doswiadczen
    nie pokazywanie swojej twarzy znaczy zwykle chaos w glowie,
    niepoukladanie emocji i uczuc a takze jakies niezdowe
    przeswiadczenie , ze fizycznosc nie jest wazna, mozna zakochac sie w
    moim umysle" (zakochac sie w umysle?- to mi nawet do glowy nie
    przyszlo!) W tym momecie znow wroce do tej jednej rozmazanej fotki.
    Moge Ci kolego odplacic rowniez z mojego punktu widzenia, tym samym
    o czym pisales wyzej- moze swiadczyc o osobie ktora zrywa z kims
    kontakt na podstawie jednego zdjecia,ze to moze byc osoba ktora ma
    chaos w glowie i niepoukladane emocje. Ja osobiscie nie lubie
    wysylania zdjec, bo faktycznie czuje sie jakbym sie wystawiala na
    sprzedaz. Nie kazdy musi miec takie przekonanie ja takie mam.
    Krytukujesz w innym miejscu tez moje stwierdzenie o tym, ze ktos
    moze miec szacunek do samego siebie i dlatego nie chce wysylac zdjec
    do portalali randkowych. Od czasu do czasu na niektorych dosyc
    porzadnych portalach pokazuja sie zdjecia zbyt "rozebrane", zbyt
    sexi i to mi osobiscie przeszkadza. Ja nie chce pojawiac sie obok
    tych zdjec. Procz tego zawsze istnieje mozliwosc znalezienia twojego
    zdjecia przez znajomych. Co osobiscie by mnie tez nie cieszylo. Do
    konca nie mam tez pewnosci, co w dobie wspolczesnej techniki mozna
    zrobic ze zdjeciem. Nie chcialabym zeby przypadkiem moja twarz
    znalazla sie na okladce jakiegos pisma pornograficznego. To so moje
    osobiste powody dla ktorych nie lubie wysylac swoich zdjec na
    portale randkowe. Ktos sie moze z tym zgodzic albo nie. Zanim
    powiesz, ze ktos ma w glowie "nieuporzadkowane sprawy" to sprobuj
    spojrzec oczyma tej drugiej strony, bo ta druga strona moze miec
    takie samo zdanie na twoj temat. Ja faktycznie uwazam za sukces , ze
    znalazlam sobie w internecie narzeczonego. Piszesz , ze takie
    sukcesy przydazyly Ci sie co najmniej dwa razy?. Z tego co piszesz
    to faktycznie musiales pisac i spotykac sie z wieloma kobietami.
    Tylko , ze wydaje mi sie, ze z tego tez moze wynikac , ze lubisz
    sobie "fruwac z kwiatka na kwiatek" czyli , ze nie jestes staly w
    uczuciach, czyli jestes kims kogo ja osobiscie nie szukam. Dlatego
    jestem zadowolona z tego co mam.

    Pozdrawiam wszystkich i powodzenia -
    jest tam ktos gdzies dla kazdego z nas; nie poddawajcie sie





  • 11.12.09, 11:13
    Koleżanko Wanda7777,

    Używasz poważnych słów - "naubliżałem", "skrytykowałem" itd. Tak się
    jednak składa, że pisząc post na forum internetowym powinnaś mieć
    świadomość, że ktoś się może z Tobą nie zgodzić, ktoś może powiedzieć
    o swoich doświadczeniach i nie zawsze będzie to grzeczna dyskusja jak
    na przy herbatce podczas kółka dyskusyjnego w lokalnym Domu Kultury.

    Pisałem o swoich doświadczeniach i przemyśleniach związanych z
    randkami internetowymi, to Ty jednak odebrałaś je jakoś osobiście i
    jako formę krytykowania Twej osoby.

    Mam też takie wrażenie, że niespecjalnie Cię interesuje zdanie innych
    osób i ich podejście a post założyłaś tylko po to,żeby zbierać wyrazy
    uznania za błyskotliwe i prawdziwe obserwacje. I szukać u innych
    niewiast podobnych relacji.

    "Zakochać się w umyśle" - to stwierdzenie ma opisywać sytuacje, gdy
    ktoś celowo nie pokazuje swojego zdjęcia i utrzymuje intensywny
    kontakt e-mailowy i telefoniczny unikając również kontaktu osobistego
    ( są ludzie, którzy tak robią np. przez 2 lata i twierdzą, że mają
    dziewczynę lub chłopaka!).

    Próbujesz stosować jakieś "wrzuty osobiste" więc odpowiem
    bezpośrednio. Nigdy nie zrywałem kontaktu e-mailowego bez słowa, gdy
    ktoś mi przesłał zdjęcie. Sam kilka razy przeczytałem np. "wybacz,
    ale musimy przerwać naszą świetną korespondencję e-mailową, ale
    dobrze wiem, że potrafię pożądać tylko umięśnionych brunetów o
    atletycznej budowie ciała i długich włosach a ty niestety taki nie
    jesteś"!smile

    Źle mnie też zrozumiałaś jeżeli chodzi o rolę zdjęcia. Dla mnie było
    ono ważne, ale tylko wraz z nietuzinkowym opisem własnej osoby
    powodowało natychmiastowego zaczepienia niewiasty.


    Jeżeli chodzi o te zasady dobrej kultury i dziękowanie za
    korespondencje to pozwolę sobie mieć odmienne zdanie. Zaletą czy też
    wadą randek internetowych może ich "luźność". Ludzie się spotykają,
    rozmawiają, idą do kina i po pierwszym spotkaniu nie wiadomo czy był
    to "miły czas z ciekawą osobą" czy też "ta kobieta musi zostać moją
    żoną!". Ciężko też wymagać, żeby ktoś na takim wstępnym etapie zerwał
    inne kontakty, wycofał się z innych randek i był gotowy do
    przeprowadzki do mieszkania niewiasty. Chciałabyś, żeby ktoś
    dziękował za kontakt i miło spędzony czas i napisał konkretnie czy
    chce się dalej spotykać a jeżeli nie -to dlaczego. Postawię jednak
    moją kolekcję żołnierzyków z dzieciństwa, że gdyby ktoś dał Ci jasno
    znać dlaczego nie chce się dalej spotykać taka wiedza byłaby dla
    Ciebie smutna, przykra i nie dałaby Ci nic konkretnego. Nikt nie lubi
    być odrzucany (chociaż to może za mocne słowo) i urwanie kontaktu bez
    słowa jest nieeleganckie ale oszczędza kłopotliwych i raczej
    niepotrzebnych sytuacji obu stronom.

    I na koniec ta Twoja uwaga na temat tego mojego rzekomego skakania z
    kwiatku na kwiatek. Pisząc coś takiego robisz dokładnie to, co mi
    zarzucasz - czyli próbujesz mnie oceniać na podstawie kilku zdań....

    eM.

    ___
    "Prawie" sprawdza się tylko w przypadku rzutu podkową lub granatem
  • 12.12.09, 19:48
    mojave777 napisał:
    > "Zakochać się w umyśle" - to stwierdzenie ma opisywać sytuacje,
    gdy
    > ktoś celowo nie pokazuje swojego zdjęcia i utrzymuje intensywny
    > kontakt e-mailowy i telefoniczny unikając również kontaktu
    osobistego

    mojave, teraz ja pozwolę sobie sie wtrącić w Waszą wymianę zdań -
    skoro już jak sugerujesz tworzymy tu my "niewiasty" kółko wzajemnej
    adoracji hehe - i teraz to ja zarzucę Tobie, ze niedokładnie
    czytasz nasze (tzn "niewiast") posty.
    Więc nie chodzi o takie ekstremalne sytuacje, gdy netowa znajomość
    trwa miesiące czy lata, a my nie znamy nawzajem swoich twarzy
    chociażby. Wymiana fotek następuje po kilku dniach - góra kilku
    tygodniach znajomości i myślę, że takie właśnie są standardy.
    Spotkanie też powinno mieć miejsce stosunkowo szybko, tak by zanim
    człowiek się emocjonalnie zaangażuje, zdążyć porównać swoje
    wyobrażenie z tamtą żywą osobą. Wiadomo, że taki żywy człowiek
    niestety często wypada sto razy gorzej, a w każdym razie inaczej
    niż na zdjęciu - i właśnie o to chodzi, dlatego ja generalnie
    chciałam w miarę szybko się spotkać z facetem, a zdjęciom nie
    wierzyłam ani na jotę. Jeśli zaś do takich spotkań nie dochodzi, to
    z powodu facetów, którzy w ostatniej chwili odwołują spotkanie nie
    wiadomo z jakiej przyczyny. Jeśli przedtem byli żywo
    zainteresowani, to jest to kompletnie nieracjonalne zachowanie.
    Również nawet jeśli otrzymali dopiero przed umówionym spotkaniem
    moje zdjęcie - uważam że taka nagła rezygnacja ze spotkania w
    sytuacji gdy przesyłam dobre (może nawet za dobre) zdjęcie,
    świadczy albo o poszukiwaniu wyłącznie pięknej kobiety-ciała a nie
    kobiety-człowieka, albo wręcz odwrotnie - tak mi przyszło do głowy
    po przeczytaniu postu Romy - może ja za dobrze wyglądam wg tych
    panów i stąd taka nagła dezercja. Też nieracjonalne. Nie przekonują
    mnie również kompletnie argumenty innych w tym wątku,
    o „pochodzeniu z innej bajki choćby najpiękniejszej” - czyli tym,
    że się jest albo nie jest w czyimś typie. Oznaczałoby to bowiem, że
    szukam Pana ciemnookiego bruneta w stylu Zorro, bowiem mam taki
    oraz ideału w głowie, i co za tym idzie, inni absolutnie nie mają
    szans. Selekcja na podstawie jednego czy nawet pięciu zdjęć jednak
    niekoniecznie odda prawdę, że wybrany Pan jest takim Banderasem. Bo
    i owszem, może jest brunetem, co było widać na zdjęciu, tylko,
    drobiazg, podczas spotkania wychodzi, że o 30 cm niższym, czego nie
    było widać na fotce, a przecież Zorro musi być wyższy ode mnie.
    Poza tym i przede wszystkim: ludzie nie dobierają się wyłącznie wg
    kryterium typów fizycznych, które teoretycznie ich kręcą, bowiem
    być w czyimś typie oznacza też posiadać pewien typ temperamentu,
    pożądaną aurę itd czego zdjęcie z definicji nie może objąć. Lecz
    jak napisała Wanda, internet tworzy wrażenie że wszystko jest
    możliwe i wszystko w zasięgu ręki, ludzie są jak towar, przy
    szukaniu partnera można poprzebierać jak w sklepie, w którymś
    dziale jest również taki mój wymarzony Banderas. Wystarczy dobrze
    poszukać ewentualnie poczekać na kolejną dostawę. Ludzie ulegają
    tej bajecznej wizji i efekty są takie, że będą szukać "ideału" aż
    do u...sranej śmierci. Piszę specjalnie w cudzysłowie, bo jeśli dla
    kogoś być "idealnym" oznacza być pięknym/ładnym/atrakcyjnym i tym
    podobne pierdoły, to taki ktoś ma próżnię w głowie albo zatrzymał
    się emocjonalnie w okresie dojrzewania.
    Co ma oznaczać po drugie "celowo nie pokazywać swojego zdjęcia" ?
    Bo jeśli chodzi o publikowanie zdjęcia w profilu, to chyba sprawa
    jest jasna, przedstawiono wyżej argumenty dlaczego, może one Cię
    nie przekonują, oki, więc nie mam do Ciebie pretensji, że do mnie
    nie napisałeś na Sympatii, skoro nie zamieściłam zdjęcia sad
    Natomiast gdy nawiążę już z kimś kontakt, wiem że ten ktoś mnie
    interesuje, wyślę mu zdjęcie, o ile on mnie o to poprosi. Tyle że
    jednak zanim tę fotkę wyślę, muszę z nim choć chwilę w sieci
    pogadać, by wiedzieć kto zacz. Wystarczy mi kilka zdań, żeby
    wstępnie wiedzieć, że z daną osobą nie chcę mieć do czynienia.
    Dlatego nie wyślę fotki każdemu, kto mnie o to poprosi, tylko
    osobie która wyda mi się interesująca na podstawie tego co i jak
    pisze, a nie na podstawie opisu w profilu. Bo przekonałam się, że
    te opisy to jedna wielka bujda. Gdy zaczepiałam jakiegoś wydawałoby
    się interesującego sądząc po opisie faceta, to robiłam to w ten
    sposób, że nawiązywałam do ich opisu. I w większości przypadków
    okazywało się, że oni zupełnie nie łapią o co mi biega. Nie
    potrafią nawet odpowiedzieć na proste pytanie dotyczące cytatu
    który zamieścili w profilu. Co to oznacza? Że te super oryginalne
    czy inteligentne wizytówki ktoś im opracował lub zerżnęli z je z
    czegoś/kogoś innego. Tyle a propos zdjęcia.

    > Jeżeli chodzi o te zasady dobrej kultury i dziękowanie za
    > korespondencje to pozwolę sobie mieć odmienne zdanie. Zaletą czy
    też
    > wadą randek internetowych może ich "luźność". Ludzie się
    spotykają,
    > rozmawiają, idą do kina i po pierwszym spotkaniu nie wiadomo czy
    był
    > to "miły czas z ciekawą osobą" czy też "ta kobieta musi zostać
    moją
    > żoną!". Ciężko też wymagać, żeby ktoś na takim wstępnym etapie
    zerwał
    > inne kontakty, wycofał się z innych randek i był gotowy do
    > przeprowadzki do mieszkania niewiasty.

    Ach, brakowało mi w powyższym zdaniu tylko tego wyeksploatowanego
    motywu szczoteczki do zębów, którą laska zostawia u przerażonego
    faceta po spędzeniu nocy u niego. Stereotyp na stereotypie. Masz
    takie doświadczenia z kobietami, że od razu chciały z Tobą
    mieszkać? miałeś pecha po prostu, stawiam kolekcję moich kaset z
    New Kidsami, że większość współczesnych singielek jest pod tym
    względem podobna do facetów, tzn są dość wygodnickie, rozsądne i
    raczej ostrożne..
    Co do "luźności" znajomości netowych - Wanda dobrze na ten temat
    sie już wypowiedziała i ma rację m.zd. Płytkość, płytkość i jeszcze
    raz płytkość. Ja dziękuję za taką jakość relacji międzyludzkich,
    jaką zawdzięczamy internetowi. Twoje podejście do tej kwestii,
    mojave, mi zuuuuuupełnie nie odpowiada..więc chyba dobrze ze nie
    zamieściłam zdjęcia i nie było szans, byś do mnie napisał..
    smile
    myślę, że tym razem sie wyczerpująco ustosunkowałam do całości
    Twoich wypowiedzi, a jeśli zdarzyło mi się powtórzyć któryś ze
    swoich wniosków, to proszę o łaskawe wybaczenie. Pozdrawiam
  • 13.12.09, 17:10
    > Więc nie chodzi o takie ekstremalne sytuacje, gdy netowa znajomość
    > trwa miesiące czy lata, a my nie znamy nawzajem swoich twarzy
    > chociażby. Wymiana fotek następuje po kilku dniach - góra kilku
    > tygodniach znajomości i myślę, że takie właśnie są standardy.
    > Spotkanie też powinno mieć miejsce stosunkowo szybko, tak by zanim
    > człowiek się emocjonalnie zaangażuje, zdążyć porównać swoje
    > wyobrażenie z tamtą żywą osobą.

    No to czemu się kłócilim tak intensywnie? Hę?smile
    Te kilka zdań wyżej to według mnie także opis standardowego i
    skutecznego nawiązywania znajomości na randkach internetowych.

    Jeśli zaś do takich spotkań nie dochodzi, to
    > z powodu facetów, którzy w ostatniej chwili odwołują spotkanie nie
    > wiadomo z jakiej przyczyny. Jeśli przedtem byli żywo
    > zainteresowani, to jest to kompletnie nieracjonalne zachowanie.

    Tutaj pozwalam sobie mieć inne zdanie. Ale o tym pisałem już
    konkretnie kilkanaście postów wyżej.

    Lecz
    > jak napisała Wanda, internet tworzy wrażenie że wszystko jest
    > możliwe i wszystko w zasięgu ręki, ludzie są jak towar, przy
    > szukaniu partnera można poprzebierać jak w sklepie, w którymś
    > dziale jest również taki mój wymarzony Banderas.

    Takie wrażenie istotnie można mieć. Tylko, że wydaje mi się,że Wasze
    Kółko Wzajemnej Adoracji na podstawie kilku doświadczeń z facetami i
    krótkiej bytności na randkach internetowych jest zdania, że Wszyscy
    faceci działają tam według powyższych zasad. Ja będę się wciąż
    upierał, że to zależy od ludzi. Można traktować randki jako "allegro"
    i radośnie przebierać w "towarach", są też ludzie, którzy taką formę
    poznawania nowych ludzi wykorzystują tylko jako punkt zaczepienia i
    dalej już oferują delikatność, empatię i zrozumienie potrzeb. Ba!
    Nawet zachowują się kulturalnie.

    > Co ma oznaczać po drugie "celowo nie pokazywać swojego zdjęcia" ?
    > Bo jeśli chodzi o publikowanie zdjęcia w profilu, to chyba sprawa
    > jest jasna, przedstawiono wyżej argumenty dlaczego, może one Cię
    > nie przekonują, oki, więc nie mam do Ciebie pretensji, że do mnie
    > nie napisałeś na Sympatii, skoro nie zamieściłam zdjęcia sad

    Już dawno mnie nie ma na tej szympansji. Z inszej części Polski
    jesteśmy też niechybnie..

    > Natomiast gdy nawiążę już z kimś kontakt, wiem że ten ktoś mnie
    > interesuje, wyślę mu zdjęcie, o ile on mnie o to poprosi. Tyle że
    > jednak zanim tę fotkę wyślę, muszę z nim choć chwilę w sieci
    > pogadać, by wiedzieć kto zacz. Wystarczy mi kilka zdań, żeby
    > wstępnie wiedzieć, że z daną osobą nie chcę mieć do czynienia.
    > Dlatego nie wyślę fotki każdemu, kto mnie o to poprosi, tylko
    > osobie która wyda mi się interesująca na podstawie tego co i jak
    > pisze, a nie na podstawie opisu w profilu. Bo przekonałam się, że
    > te opisy to jedna wielka bujda. Gdy zaczepiałam jakiegoś wydawałoby
    > się interesującego sądząc po opisie faceta, to robiłam to w ten
    > sposób, że nawiązywałam do ich opisu. I w większości przypadków
    > okazywało się, że oni zupełnie nie łapią o co mi biega. Nie
    > potrafią nawet odpowiedzieć na proste pytanie dotyczące cytatu
    > który zamieścili w profilu. Co to oznacza? Że te super oryginalne
    > czy inteligentne wizytówki ktoś im opracował lub zerżnęli z je z
    > czegoś/kogoś innego. Tyle a propos zdjęcia.

    Poproszę o metody badawcze. Jeżeli np. powiesz mi, że przez rok czasu
    zaczepiałaś facetów, było ich 400 i 320 miało napisane posty przez
    kogoś innego to radośnie przyznam Ci rację.


    > Ach, brakowało mi w powyższym zdaniu tylko tego wyeksploatowanego
    > motywu szczoteczki do zębów, którą laska zostawia u przerażonego
    > faceta po spędzeniu nocy u niego. Stereotyp na stereotypie. Masz
    > takie doświadczenia z kobietami, że od razu chciały z Tobą
    > mieszkać? miałeś pecha po prostu,

    Mnie takie przypadki jakoś ominęły ale słyszałem kilka historii z
    pierwszej ręki na ten temat. Kilka dziewczyn opowiadało mi też, że
    spotykały się z facetami w gorącej wodzie kąpanymi. Owi faceci bowiem
    po 4 godzinnej wyjątkowo udanej randce, gdzie w powietrzu czuło się
    pozytywne wibracje całkiem serio planowali spotkanie z rodzicami i
    rozważali kto się do kogo przeprowadzić powinien.

    > Co do "luźności" znajomości netowych - Wanda dobrze na ten temat
    > sie już wypowiedziała i ma rację m.zd. Płytkość, płytkość i jeszcze
    > raz płytkość.

    Pisałem wyżej, że podejście zależy od ludzi.


    Twoje podejście do tej kwestii,
    > mojave, mi zuuuuuupełnie nie odpowiada..więc chyba dobrze ze nie
    > zamieściłam zdjęcia i nie było szans, byś do mnie napisał..
    > smile

    Toć ja nie chciałem, cobyś moje podejście do randek zaadaptowała i
    żebyśmy potem "żyli długo i szczęśliwie"smile

    > myślę, że tym razem sie wyczerpująco ustosunkowałam do całości
    > Twoich wypowiedzi, a jeśli zdarzyło mi się powtórzyć któryś ze
    > swoich wniosków, to proszę o łaskawe wybaczenie. Pozdrawiam

    Wybaczone. W ramach pokuty trzy razy przebiegnij się wokół wybranego
    pomnika z II wojny światowej w Twej miejscowoścismile

    eM.

    ___
    "Prawie" sprawdza się tylko w przpadku rzutu podkową lub granatem
  • 28.12.09, 12:51
    Nie mam wiecej czasu, zeby odpisywac na Twoje posty. Wiekszosc
    Twoich "mysli" i tak mnie do niczego nie przekonuje. Wydaje mi sie,
    ze argumenty "produkujesz" na potrzeby tego forum albo sa to jakies
    skrajne przypadki. Np o "plochliwych" dziewczeciach ktore szukaja
    jakiegos braterstwa , a sa zbyt niesmiale, zeby spotkac sie z zywo
    osoba. O dziewczynach ktore na "gwalt" chca sie wprowadzac do
    facetow, o korespondencji ktora trwa latami itp. Albo ze to jest ok
    jesli wiekszosc nawet nie "raczy" podziekowac za spotkanie czy
    wymiane korespondencji. Dla mnie nie ma tlumaczenia , ze na to
    pozwala "luznosc" jaka jest internet, dla mnie obowiazuja takie same
    zasady w internecie jak i w realnym swiecie- bo jesli jestes
    czlowiekiem to masz sie wszedzie i do kazdego odnosic w taki sam
    sposob, czy to jest staruszka, dziecko ,znajoma z "real world" czy
    ktos poznany przez internet - caly czas jest to zywa osoba , ktora
    ma uczucia i rozum. Bo gdyby np panowie byli umawiani z corkami
    swoich szefowych i po spotkaniach nie mieli ochoty sie wiecej z nimi
    spotykac, to by napewno za takie spotkania bardzo mocno dziekowali i
    mocno tlumaczyli dlaczego do nastepnego spotkania nie dojdzie, zeby
    nie urazic drugiej strony. Wtedy kazdy by wiedzial jak sie powinien
    zachowac. Mimo, ze widza ta osobe pierwszy raz na oczy.

    Wiekszosc wypowiadajacych sie tutaj, jak i z mojego doswiadczenia a
    takze doswiadczenia moich znajomych wynika, mowi ze serwisy randkowe
    nie dzialaja tak jak powinne. Wiele osob jest zniecheconych
    poszukiwaniami przez internet swojej polowki. Mimo, ze sie wydaje
    ze powinien to byc dobry sposob na znalezienie sobie partnera.
    Wydaje sie, ze jedyna rada na to, to traktowanie serwisow
    z "przymrozeniem oka" . Nie trzeba traktowac ich powaznie. Jesli sie
    ktos znajdzie ok, jesli nie to tez ok. Moze spotkam mojego
    ukochanego w pociagu, na imprezie albo w pracy. Jak mowi
    przyslowie "co komu przeznaczone to na drodze rozkraczone".



  • 28.12.09, 22:53
    Bardzo madrze napisane. Podpisuje sie pod Twoimi obseracjami. I ze
    tez takie madre kobiety sa same! Gdzie te chlopy maja oczy i uszy???
  • 12.12.09, 00:38
    hehe etiopska ja cie lubie wink Bardzo trafne spostrzeżenia. Ja nie
    przywykłam do staropanienstwa, ale juz trochę odpuściłam, dosyć
    łatwo jest mi znaleźć faceta na niezobowiazującą znajomość natomiast
    na związek to praktycznie nierealne sie okazuje. Z tych powodów co
    napisalaś. Tez mam wrażenie, że ci panowie tak naprawdę z nikim nie
    chca się wiązać i wprowadzac zmian w swoim poukładanym zyciu. A z
    drugiej strony jęczą że są sami, oni powinni po prostu w znakomitej
    większości pójśc na jakąś terapię, bez obrazy, dobrze by im zrobiła
    dla uswiadomienia sobie swoich potrzeb i celów smile Ja w związku z
    obserwacjami panów koło i po 40 szukałam jakis czas mlodszych
    facetów, wydawali mi się normalniejsi, no ale jednak ten stereotyp,
    ze kobieta ma byc mlodsza.. także do łózka bardzo chetnie ale na
    powaznie, to juz im nie w smak. Ogólna masakra smile
  • 12.12.09, 11:50
    fatamorgana0 napisała:
    > oni powinni po prostu w znakomitej
    > większości pójśc na jakąś terapię, bez obrazy, dobrze by im
    zrobiła
    > dla uswiadomienia sobie swoich potrzeb i celów smile

    > szukałam jakis czas mlodszych
    > facetów, wydawali mi się normalniejsi, no ale jednak ten
    stereotyp,
    > ze kobieta ma byc mlodsza..


    z tą terapią to normalnie w dziesiątkę trafiłaś. Mam wrażenie, że
    jednak - sorry że znowu uogólniam, ale takie mam "ogólne" wink
    wrażenie - kobiety są bardziej swiadome świadome siebie i swoich
    potrzeb. Jak również swoich realnych możliwości..Chyba facetom by
    się przydało poczytać trochę tzw babskiej prasy, tam tyle porad
    psychologicznych, te gazetki traktowane są dosyć pogardliwie, a
    jednak okazuje się, że niesprawiedliwie.. bo babki jednak sporo z
    nich wynoszą.. Więc panowie do babskich gazetek zajrzyjcie czasami
    to łykniecie troszkę inteligencji emocjonalnej czy jak tam to zwał.

    co do młodszych mężczyzn: też uważam, że tacy do trzydziestki są
    jeszcze dość normalni, ale to tylko kwestia wieku, za parę lat i
    oni się zmienią. Z powodu wyżej opisanych doświadczeń też
    próbowałam poznać młodszego faceta, ale tacy z kolei szukają kobiet
    młodszych od siebie, a jeśli są tacy, co biorą pod uwagę starszą,
    to oczekują od niej, że będzie ich mentorką i przewodnikiem. Czyli
    wiadomo, chodzi wtedy o seks i tym podobne. I dodatkowo jeszcze
    powszechne u młodych facetów przekonanie, że jeśli kobietka po
    trzydziestce, singielka, to na pewno urządzona materialnie, chata
    zapewniona, czyli wygodnie i komfortowo, i nie trzeba kombinować od
    kumpla samochodu, jeśli się jeszcze nie dorobiło swojego. Do tego
    jeśli po trzydziestce to laska na pewno niesamowicie spragniona i w
    ogóle wulkan seksu, no bo trzydzietce kobieta jest ponoć u szczytu
    swoich potrzeb seksualnych. Więc nie trzeba zawracać sobie głowy
    kwiatami ani tego typu pierdołami, bo laska powinna jeszcze
    zapłacić, a na pewno co najmniej wielce dziękować za seks.. A, i
    jeszcze jest kwestia młodych mężczyzn niezbyt doświadczonych
    seksualnie, którym pisząc do kobiety starszej chodzi o "naukę" he
    he smile
    Wiem to wszystko z krótkiej obecności na jednym z portali nowego
    typu, który ma w opisie "dla ludzi wyzwolonych", gdzie zalogowałam
    się z ciekawosci, nie podając w opisie absolutnie NIC, poza
    miejscem zamieszkania oraz wiekiem. Oczywiście nie mówiąc nawet o
    zdjęciu. Efekt? Miałam setki odpowiedzi i zaczepek! A nawet
    baaardzo konkretnych propozycji..
  • 14.12.09, 11:48
    Pierwsze skojarzenie - jak Kuba bogu... Wybacz, ale nawet najlepsze checi szybko
    wyparowuja, jesli sie spotyka z drugiej strony to, czego sama nie chcesz robic.
    Jesli po raz kolejny wysylam swoje zdjecie i kontakt sie urywa, rozumiem,
    trudno. Moze i ciut ukluje, ale im wieksza tzw. zdrowa milosc wlasna, tym mniej.

    Sprowadzanie meskich gustow do plastikowych lal to naduzycie - kazdy czlowiek ma
    swoj gust i niewiele moze na to poradzic, mozesz sie podobac wiekszosci facetow,
    a mnie nie i ja zrozumiem, jesli zdarzy mi sie odwrotna sytuacja - Ty masz z tym
    problem.
    Szukanie kogos przez internet rzadzi sie tez swoimi prawami - jednym z nich jest
    pokazanie sie na wstepie - jesli nie masz na to odwagi to bedziesz placic za to
    wlasnie takimi zdarzeniami jak to opisujesz. Jesli nie robisz z siebie
    tajemnicy, to takie sytuacje w ogole sie nie rozpoczynaja.

    Poza tym, jako doswiadczona kobieta, powinnas wiedziec, ze mezczyzni,
    bezposrednio z przyczyn ewolucyjnych, ktore zreszta sa nieuswiadomione i nad
    nimi nie panujemy, sa bardziej podatni na wyglad partnerki, niz kobiety. Jednak
    dobra strona tych wybrednych gustow, jest to, ze sa ich tysiace - wiec predzej
    czy pozniej trafi sie na kogos, komu sie podobamy. Oby tylko wzajemnie... no,
    ale przeciez dla Ciebie wyglad nie jest na szczescie tak istotnysmile



  • 15.12.09, 00:46
    ..dobra ta dyskusja
    A wniosek.. dramat. Mozna bylo sobie ukladać zywot wcześniej -a jak cos nie pasowało ..to cóż, czas minął, jest jak jest i trzeba to zakceptowac. Dac sobie spokój z szukaniem drugiej połówki... jest tyle innych waznych rzeczy do zrobienia.
  • 11.12.09, 14:30
    Nie ty pierwsza, nie ostatnia.
    Kiedyś moja koleżanka przez taki portal poznała faceta, który na
    gwałt chciał sie z nią spotkać, więc umówili się jeszcze tego samego
    dnia i na tym koniec.
    Więcej się do niej nie odezwał a to przecież on nalegał na to
    spotkaniesmile
  • 28.12.09, 23:28
    Bo zdjęcie, najlepiej twarzy i sylwetki (jaka by nie była) trzeba odważnie umieszczać w profilu i tyle. I domagać się zdjecia faceta od razu. Odsiewa się w ten sposób tych, którzy nie będą zainteresowani bez wzgledu na to, jak fantastycznie bogatą i ciekawą masz osobowość oraz tych, którzy są zbyt zakompleksieni, żeby pokazać własne zdjecia - to też sporo mówi o ludziach wink

    Nie ma tak, że spodobasz się każdemu, tak jak nie każdy spodoba się Tobie. Wysłałaś im zdjecia, nie byłaś w ich typie - nie tracili dalej czasu straconego na jałową korespondencje z kimś, kto im się nie podoba. Bywa.

    Jakby od poczatku wiedzieli jak wyglądasz, to rozmawiałabyś tylko z tymi, którym się spodobało to, co widzą.

    Jaka oszczędność czasu.



    --
    osobliwy pamiętniczek
  • 29.12.09, 21:18
    z tym zdjęciem to też nie do końca..sama znam faceta brzydki jak noc,rudy
    piegowaty za to niesamowite poczucie humoru,energia,męski,można przy nim czuć
    się bezpiecznie(szkoda ,że nie ja ..),ja sama nie zamieściłam fotki bo
    (wyjaśńiałam to w poprzednim wątku) mieszkam w małym miasteczku no i ..będąc
    młódą lekarką.. to byłabym na językach więszości,gdyż z pewnością facet z mej
    miejscowości nie omieszkzałby o tym znajomym powiedzieć(facet to papla).Poza tym
    jest to coś..czego nie widać na fotce ani w e-mailu,coś co niekoniecznie wiąże
    się z pięknem zewnętrzym bądź wewnętrznym,po prostu coś.
  • jestem sredniej urody, w kazdym razie ciemniejsza karnacja (ale nie murzyn ;P). zalogowalem sie do "portalu randkowego". dodalem swoje zdjecia. i co ?

    wyglada na to, ze jestem "za chudy". ciekawe....

    gdybym ja byl "kobieta", to dla mnie facet:
    -niepalacy
    -malo-pijacy
    -uprawiajacy kilka sportow, wszechstronny, skoordynacja ruchowa,
    -w miare przystojny...

    ale chudy-szczuply. 185 cm/71kg. z tzw. szczupla-atletyczna sylwetka. (przypominam: RZEZBA nie MUSI OZNACZAC WCALE MASY - I zazwyczaj NIE OZNACZA !!!!) byla smakowitym kaskiem (pod warunkiem tzw. charakteru, inteligencji, itd., jaki mi pasuje).

    a co sie okazuje ?

    panie wola panow "Z MASĄ", zdobyta w 90% jakimis odzywkami/sterydami po silowni, szerszych niz wyzszych uncertain, ew. misiowatych, ktorym nawet 100kg zywej masy nie przeszkadza. "bo jest cialko". nie pomoze ci to, ze sie zdrowo odzywiasz lub NIEZDROWO ale masz ZAJEB..ISTA przemiane materii... zawsze bedziesz traktowany jako "wymoczek", "dzieciak", "panienka", niemeski typek... "gej". i gdzie teraz te teksty ladnych kobiet, ze u mezczyzn najseksowniejszy jest intelekt/mozg ?


    jestem zazeonwany tym i tylko dokladnie sie utwierdzam, ze "panie" jeszcze bardziej patrza na wyglad niz "panowie".

    konto kasuje big_grin
  • 07.01.10, 21:56
    oj. Ty znowu trafiłeś na żałosne kobitki. Skąd mogłam wiedziec że
    babki też się tak zachowują wink
    ale to raczej nie kwestia Twojej masy mięśniowej, ani karnacji, jak
    mniemam.. Po prostu trafiłes na tzw. fajne d..., które mają
    branie smile
    I przynajmniej otrzymałes od tychże lasek jakieś odpowiedzi. No bo
    skąd byś wiedział o tej "masie" smile Natomiast mężczyźni nie mają w
    zwyczaju tłumaczyć się dlaczego nie chcą kontynuowac znajomosci.
    Kij z nimi.
    może rozejrzyj sie wokół siebie w realu. Pełno singielek. Na pęczki
    wręcz.

    pozdrawiam
  • 14.02.10, 00:02
    uwazam ze portale to taki sam real jak ten real o ktorym myslisz wink
    czasy troche sie zmieniaja.
    kiedys sie chodzilo na dyskoteki i wloczylo po knajpach - nadal sie to robi, ale teraz sie tez wloczy po sieci smile
    oczywiscie jest to inna forma, ale w momencie kiedy zmierzasz do konkretow, znaczy poznania sie na zywo - to tak samo dobre jak podryw po knajpach.
    Nie wspominajac ze o wiele latwiejsze i swobodniejsze niz zagadywanie kogos nieznajomego w "realu" wiec ma swoje plusy wink
  • 26.01.10, 10:22
    To chyba pisałeś nie do tych pań co trzebawink
    --
    20 dowodów na to, że żyjesz w XXI wieku
    1.Niechcący wprowadzasz hasło do mikrofalówki.
    2.Od lat nie układałeś pasjansa prawdziwymi kartami.
    3.Masz 15 numerów telefonów do swojej czteroosobowej rodziny.cdn....
  • 21.01.10, 15:18
    A mi się podoba jak para moich dobrych znajomych się poznała. Ona 18 lat on 20.
    Wakacje nad morzem, wpadli sobie w oko, przy okazji sie okazało się są z tego
    samego miasta. On jedne studia zaczął, ale ze wiecej czasu jej poswiecał to
    zawalil. Pracy tez w sumie nie było. Lans bans. Nagle dojrzał. On poszedł pracy,
    ona też. Żyją sobie szcześliwie, bez analizy willa, dużo kasy itp. Kasy się
    pewnie dorobi bo to zaczął robić jest przyszłościowe. Ale najlepsze jest to ze
    na początku była chemia, zauurocznie, a nie analiza, sprawdzanie gdzie
    pracujesz, czy masz mieszkanie, jaki samochód itp. Żałuje ze nie poznałem
    dziewczyny jak byłem tak jak on goły, zagubiony i nie wiedziałem co ze sobą
    zrobić. Oczywiście ogólniam, bo jest sporo ludzi którzy nie analizują...no ale...
  • 21.01.10, 17:49
    Mysle,ze kazdy facet chcialby miec przy swoim boku piekna kobiete.
    A tymbardziej na randkowych portalach tego szukaja prawda wink
    --
    ciekawe blogi
  • 11.02.10, 15:36
    Witajcie! Kilka miesięcy temu się rozwiodłem i teraz próbuję jakoś na nowo
    zacząć życie, w tym znaleźć partnerkę, ale raczej na poważnie. Jak dla mnie
    związek musi być inspirujący, przede wszystkim intelektualnie. Wbrew pozorom to
    wymaganie sprawia, że staję się bardzo wybredny, więc mam wielki problem ze
    znalezieniem, nazwijmy to „kandydatki”. Ostatnio przyszedł mi do głowy pomysł: a
    może poszukać w internecie? Oczywiście moją pierwszą myślą było (w sumie
    większość Was,z tego co widzę, tak myśli): o nie, przecież nie jestem już
    gówniarzem, ale przełamałem się i poszukałem na guglu, zaciągnąłem opinii i...
    trafiłem na Mydwoje.pl. Na forach ludzie pisali, że to coś innego niż sympatia
    (czy "szympansji":p) i że warto. Póki co niewiele mogę powiedzieć, bo dopiero
    zacząłem używać, ale sądząc po zdjęciach na głównej byle kto tam nie trafiasmile.
    Więc chyba nie wszystkie portale są takie złesmile
  • 13.02.10, 23:54
    mysle ze od poczatku wyszlas z blednego zalozenia, powinnas miec zdjecie w swoim profilu, jak setki innych na tego typu portalach.
    Nie zrozum mnie zle, wyglad fizyczny nie powinien byc najwazniejszym kryterium w doborze partnera, ale jest rowniez jednym ze skladnikow ktore sie skladaja na 'chemie' tego co pomiedzy kobieta i facetem sie zaczyna.
    I nie chodzi tu o to zeby ktos byl bradem pitem albo cameron diaz, ale po prostu o to cos, co dana osobe w drugiej zaintryguje, ladne oczy, usmiech, jakis blysk - nazwij sobie. Przeciez jak pojdziesz na przyjecie to niekoniecznie zwrocisz uwage na kogos bo wylewa mu sie z glowy wiedza, szlachetnosc itd tylko po prostu cos cie w nim zaintryguje - z reguly jakis aspekt wygladu, od tego sie zacznie.
    Ja uwazam ze o tym czy z kims chcesz byc i tak zadecyduje w glownym stopniu wnetrze tej osoby i jak do siebie pasujecie ale nie mozna bagatelizowac pociagu fizycznego i zwyklego 'podoba mi sie - cos w niej jest'. Wiec uwazam ze w pewnym sensie sama sobie zafundowalas takie rozczarowanie. Lecz oczywiscie nie usprawiedliwiam faceta, ze nagle tak urwal kontakt.
    W zadnym stopniu nie powinnas sobie brac tego do serca, po prostu umiesc swoje zdjecie, odcedzisz tych, w ktorych nie jestes typie.
    Mam konta na paru portalach tego typu, rozne mialem tam doswiadczenia. Ale z definicji nie nawiazuje kontaktu z laskami bez zdjec bo wiem ze cos musi mi sie w kobiecie podobac, a jak jeszcze okaze sie swietna laska z ktora sie dobrze rozumiem to super.
  • 21.02.10, 00:30
    Bardzo ciekawy watek smile) co utwierdzilo mnie tylko w przekonaniu ze internet to
    slaby sposob na nowe `udane` znajomosci smile a w ogole to sie zastanawiam czy da
    sie tak kusic los? chyba jak mamy z kims byc szczesliwe to samo w koncu kiedys
    przyjdzie...oby..smile
  • 22.02.10, 18:52
    kochana ja poznałam jednego faceta w podobny sposob i okazało
    sie,że jest alkoholikiem i to jeszcze nie leczacym sie,A był taki
    cudowny-normalnie ideał mezczyzny....
    trzymajcie sie kobitki
  • 23.02.10, 08:47
    Ja na przykład szukam drugiej połówki.
    A co?

    --
    http://tinyurl.com/footandball
    Lekarstwem na przyzwyczajenie jest inne przyzwyczajenie.
  • 25.02.10, 09:43
    frozenman napisał:

    > Ja na przykład szukam drugiej połówki.
    > A co?
    >

    A 0.7 ?tongue_out
    --
    Niektóre komentarze zostały ... wypikane.
  • 25.02.10, 15:30
    menk.a napisała:


    > A 0.7 ?tongue_out


    To jest właśnie problem, ze takich jest wiele.
    U mnie połówka to maksimum. Najlepiej 0,3 do 0,4 tongue_out

    --
    http://tinyurl.com/footandball
    Lekarstwem na przyzwyczajenie jest inne przyzwyczajenie.
  • 26.02.10, 09:13
    Małolitrażowość. tongue_out
    --
    opieram się wszystkiemu, oprócz pokusy /O.W.
  • 11.03.10, 09:18
    Witajcie,
    nie przeczytałam całego wątku tylko kilka pierwszych postów, które
    mnie rozbroiły...
    "Jeśli o mnie chodzi, kończę z tzw. portalami randkowymi.
    Poziom /kultura osobista logujących się tam Panów to żenada..."
    Jestem tego samego zdania. Niestety. Takie jest i moje doświadczenie.

    Pozdrawiam wszystkich!
  • 14.03.10, 20:52
    Internet i portale są randkowe są odzwierciedleniem rzeczywistości,
    tak samo jak w życiu kultura osobista czy pijaństwo jest Polsce
    problemem, tak samo ci sami ludzie są na tych portalach. Chyba
    szukacie innej rzeczywistości, niż tej jaka jest w realu. Jeśli
    jakaś kobieta rozwiodła się z mężem bo był np. pijakiem to jest
    szansa że znajdziecie go na tym portalu inna, tak samo jak starego
    kawalera który nie nadaję się do małżeństwa. Tylko to nie znaczy że
    wszyscy są tacy, dlatego uogólnianie typu wszyscy faceci itd. jest
    błędne i myślę że takie same problemy dotyczą kobiet więc ta wojna
    płci zupełnie nie jest potrzebna. Zrobiliście również negatywne
    podsumowanie mnie i moich rówieśników 40-latków, że nie wiemy czego
    chcemy, że nie chcemy związku bo tak nam jest wygodniej. Nie wiem
    jak koledzy, ale ja wiem czego chcę, ponieważ niedawno się
    rozwiodłem, to nie mam ochoty w tej chwili na nowy związek, chcę
    pożyć jak singiel i jest mi z tym dobrze, co nie znaczy że
    fantastycznie. Sam robię zakupy, sprzątam, myję okna, piorę prasuję,
    nie stanowi to problemu, pracuję i mogę spędzać czas tak jak lubię i
    gdzie lubię, czuję że żyję, ale też czasami nie mam z kim
    porozmawiać, spontanicznie pojechać nad morze i połazić po plaży i
    posłuchać szumu fal, czy też nie oszukujmy się po prostu mam ochotę
    na pieszczoty z kobietą i upojny seks. Nie korzystałem jeszcze z
    portali randkowych, bo wolę poznawać ludzi realnie ( w kawiarni, w
    kinie, a nawet w hipermarkecie) , a nie wirtualnie.
    Nie szukam obecnie kolejnego związku, co nie znaczy, że mogę
    spotkać któregoś dnia taką kobietę, z która będę chciał spędzić
    resztę życia, a przez to możecie napisać że nie jestem zdecydowany.
    Faceci na tych portalach pewnie w większości wypadków rzeczywiście
    przez swoje kompleksy, szukają top modelki lub kochanki, tylko, że
    kobiety, też mają kompleksy i różne oczekiwania, nie dajmy się
    wpuszczać w takie stereotypy, jesteśmy i pozostaniemy bardzo różni i
    bardzo indywidualni.
  • 14.03.10, 21:03
    Wszystko fajnie. Piszesz aby nie uogólniać, jednak z twojego postu wyłania się dość negatywny obraz osób, które na w/w portalach się logują. Ja jednak wiem, że wśród tych osób są również i te nieszczęśliwe dla których taki portal stanowi być może jedną z ostatnich (nieskutecznych) desek ratunku.

    --
    Co zrobić jeśli znajdziesz się w beznadziejnym położeniu? Pomyśl jak wiele szczęścia w życiu miałeś do tej pory. Jeśli nie miałeś szczęścia, co jest bardziej prawdopodobne ze względu na twoje obecne położenie, pomyśl o tym, że niebawem twoje męki się zakończą.
  • 17.03.10, 23:19
    Ale Ty wlasnie potwierdziles te opinie o panach, ktorzy sami nie
    wiedza czego chca. Czy chca stalego zwiazku czy chwilowego romansu?
    ozywiscie zaden wprost nie napisze, ze chce chwilowego romansu, bo
    wie, ze malo kobiet przystaloby na taka propozycje.
    Ciekawa jestem poz tym jak chcesz poznac te kobiete na zwiazek do
    konca zycia, skoro na razie nie chcesz sie angazowac. A kiedy
    zechcesz to myslisz, ze jak na zawolanie zjawi sie ta wlasciwa? Jak
    masz zamiar ja poznac?
  • 18.03.10, 10:23
    Ja napisze wprost.
    Ja nie chcę teraz żadnego związku bo jestem nie tak dawno po
    rozwodzie, romans flirt itd. tak, ale są inni, którzy są samotni w
    tym wieku od dawna i takiego związku szukają. To są indywidualne
    nastawienia, a nie jeden wzorzec dla tego wieku.
    cartahena napisała:

    > Ale Ty wlasnie potwierdziles te opinie o panach, ktorzy sami nie
    > wiedza czego chca. Czy chca stalego zwiazku czy chwilowego
    romansu?
    > ozywiscie zaden wprost nie napisze, ze chce chwilowego romansu, bo
    > wie, ze malo kobiet przystaloby na taka propozycje.
    > Ciekawa jestem poz tym jak chcesz poznac te kobiete na zwiazek do
    > konca zycia, skoro na razie nie chcesz sie angazowac. A kiedy
    > zechcesz to myslisz, ze jak na zawolanie zjawi sie ta wlasciwa?
    Jak
    > masz zamiar ja poznac?
  • 19.03.10, 11:13
    Ja się nie mogę z Wami zgodzić, że takie portale to samo zło. Tak jak
    Ps2505 napisał, życie w internecie jest w pewnym stopniu odzwierciedleniem
    rzeczywistości. Wiadomo, że można trafić na alkoholika czy innego typa, z
    którym nie chciałybyśmy się spotkać, jednak poprzez wcześniejszy kontakt z
    osobą (maile, telefony itp.) możemy wyczuć, czy warto się spotykać czy nie.
    Ja poznałam parę ciekawych osób na mydwoje, gdzie wykupiłam sobie abonament.
    Codziennie dostaje nowe oferty i nawet spełniajace moje niezbyt tolerancyjne
    kryteria i myśle, że każdy może znaleźć taką osobę, która będzie
    odpowiednia. Do tego są różnego rodzaju testy psychologiczne czy certyfikaty
    wiarygodności, co też znacznie ułatwia poznanie odpowiedniego partnera.
    Podejrzewam, że w necie można znaleźć podobne portale (nie mówię tutaj o np.
    be2.pl, czy sympatii, bo wydaje mi się, że to jest jednak trochę inny rodzaj
    portali, dla mnie to dating). Na pewno poznawanie partnera w realu jest
    lepsze, ale skoro w realu mam mało okazji, a internet teraz daje nam nowe
    możliwości, to czemu mielibyśmy z tego nie skorzystać?
  • 19.03.10, 13:04
    > Codziennie dostaje nowe oferty i nawet spełniajace moje niezbyt
    tolerancyjne
    > kryteria i myśle, że każdy może znaleźć taką osobę, która będzie
    > odpowiednia

    ...każdy znajdzie odpowiednią osobę supersmile ehh nie ma to, jak dobra
    reklama...
  • 19.03.10, 21:41
    hola hola, proszę mi nie wytryniać do wątku reklamy! bo poprosimy
    moderatora o skasowanie!
    to po pierwsze.
    Po drugie: akurat miałam do czynienia z tym tak wychwalanym przez
    Ciebie portalem, gdy w okresie największej desperacji (a może
    dlatego, że akurat wiosna była) wykupilam kwartalny abonament. 90
    PLN. Tak, przyznaję się do tej głupoty. Mogłabym za to mieć 5
    seansów w Lunie (takie niezbyt drogie kino). efekty? przez 3 miechy
    odwiedziły mój portal 3 (słownie: trzy) osoby. Zarejestrowalam sam
    fakt oglądania profilu, o jakiejkolwiek korespondencji nawet nie
    wspominam. Abstrahuję teraz od kwestii było czy nie bylo zdjęcia,
    od tego czy byłam bardzo czy może niezbyt aktywna. Liczy sie ta
    cyferka 3. Ten portal to portal martwych dusz... a przywołane przez
    Ciebie be coś tam cos tam, czy nasz ukochana szympansja, to akurat
    jak kulą w płot. Tzn. o bedwa jest juz głośno w niezbyt korzystnym
    kontekscie, odsyłam do sąsiedniego forum. Akurat Twój portal
    posadziłabym na jednej ławeczce z tym nieszczęsnym be (swoją drogą
    polska wymowa jakos dziwnie adekwatna do jakosci). Natomiast
    szympansja to akurat całkiem odwrotnie, w swojej kategorii jest sto
    razy lepsza od pozostałych przywolanych. Przynajmniej cos się tam
    dzieje i mozna dowiedzieć się czegoś istotnego o meżczyznach. I
    rozrywkę też zapewnia, oj tak..
    A tak podsumowujac dyskusję, to mogę poradzic dziewczynom takim jak
    ja (i chłopakom też) żeby dały sobie spokój z internetem. Tzn z
    netem służącym jako instrument do "szukania drugiej połówki". Nie
    dośc, że sam pomysł utopijny albo głupi, bo nawet jakby jakimś
    dziwnym cudem połówka nasza istniała, to pytanie czy nie
    zanudzilibyśmy się na śmierć z taką połówką. Poza tym a może przede
    wszystkim - tyle rzeczy jest do zrobienia. Szkoda życia na
    ubolewania jak to nam jest źle, że nie mamy partnera. Nie wszyscy
    muszą mieć. Portale randkowe służą rozrywce, jak wprost napisał Pan
    w poście powyzej, i jeśli ktoś nie ma wystarczająco dużo dystansu
    do siebie i świata, jest nadwrażliwy i traktuje siebie zanadto
    serio (czyli cała kategoria starych panien i starych kawalerów wink )
    to lepiej niech na tę ścieżkę nie wkracza.
    Jesli o mnie chodzi, to ta cała dyskusja sporo mi pomogła, i wiele
    nauczyła smile Od dłuższego czasu już nie myślę o tym że jestem sama,
    dlaczego jestem i jak mi to strasznie z tym źle, bo wynalazłam
    sobie różne pochłaniające cele i zajęcia. Wiem że to brzmi jak tzw.
    tania psychologia, ale naprawdę działa. Kwestia spojrzenia z
    właściwej perspektywy. Trudno, jest jak jest i są też dobre strony
    medalu. Tak więc spokojnie, bez wierzgania, jak to napisał gdzies w
    tym wątku kolega Jedzoslaw smile
    pozdrawiam
  • 20.03.10, 15:17
    Zgadzam się, że szukanie partnera na portalach internetowych jest
    nieco ułomne, moim zdaniem świat realny jest skuteczniejszy i
    milszy, ale trzeba włożyć trochę inicjatywy. To nie znaczy że
    portale nie spełniają swojej roli, na ich pozytywny wpływ jak i
    negatywny znajdziemy dowolne przykłady. Ich zaletą na pewno jest
    możliwość masowego kontaktu, tylu osób jednocześnie w swoim
    otoczeniu nie znajdziemy. Szukanie tej jednej jedynej połówki jest
    mitem, nie ma polówek idealnie do siebie pasujących, bo zawsze będą
    jakieś podobieństwa i różnice. Nie można również idealizować życia
    w związku w cale nie jest to takie łatwe i zawsze przyjemne.
  • 24.03.10, 10:48
    No nie wiem, czemu reklama? OK., jeśli tak to odebrałaś, sorry. Po prostu wyraziłam
    swoją opinię, a że uważam, że można znaleźć odpowiednią osobę, to dlatego tak
    napisałamsmile Sorry, ale spośród setek tysięcy użytkowników chyba każdy znajdzie coś dla
    siebie, nie?smile Nie rozumiem czemu ostatnio wszystkie wzmianki o jakiejś firmie w necie są
    odbierane jako reklama... Trochę się faktycznie tego namnożyło, ale nie popadajmy w
    paranoję!
  • 26.03.10, 12:30
    Ullaalla i Etiopska- nie wiem, może reklama, może nie (trochę faktycznie tak
    wygląda, ale mniejsza z tym), ale portal moim zdaniem ok.. I nie zauważyłem,
    żeby był to portal "martwych dusz". Nie wiem, nie chcę oceniać dlaczego tak
    miałaś, może sama się nie udzielałaś, a może po prostu dawno tam byłaś, ale ja
    codziennie dostaję 2, 3 propozycje kontaktu smile Wiadomo, część z nich od razu
    odrzucam, bo nie są w moim typie, ale z niektórymi dziewczynami się spotkałem i
    były bardzo w porządku. Rozmawiałem też z moimi znajomymi (paru z nich tam też
    jest, właśnie od nich się dowiedziałem o tym protalu) i też nie odniosły takiego
    wrażenia jak Ty. No nie wiem, może miałaś pecha:p Nieważne, tak chciałem się
    tylko włączyć w dyskusję:p Pozdrawiam i powodzenia wszystkim w realu czy w necie!smile
  • 08.04.10, 12:11
    Mnie w mydwoje nieustannie rozkłada jedno....cudowne dopasowywanie mnie, lat 35
    po rozwodzie, z chłopakiem lat 21 z drugiego końca Polski. Przepraszam, ale ten
    i podobne przypadki świadczą dla mnie o zupełnym braku profesjonalizmu i
    zdrowego rozsądku zarządzających tym portalem. I nie jest on dla mnie do końca
    wiarygodny. Po wpisaniu moich kryteriów dostaje w porywach do 4 panów, a
    przecież określam tam tylko rzeczy obiektywne typu miejsce zamieszkani, wiek,
    wzrost i akurat kwestie chęci do posiadania kolejnego dziecka. Wśród tych
    tysięcy jest 4 panów z Wawy poniżej 45 lat, którzy już nie chcą mieć
    dziecka????? Jeśli tak to niestety pozostanę singielka już do końca życia, bo
    nawet nie ma akurat z kim zaczynać dyskusji...
    a dodatkowo cena jest jakby ciut za wysoka w stosunku do jakości
  • 13.04.10, 13:17
    Hmm, tak Cię dopasowują?smile To faktycznie dość dziwne… Zwłaszcza, że ja takich
    problemów nie miałem. Wiadomo, parę "dopasowywanych" było faktycznie totalnie
    niedopasowanych (pewnie tak jak u Ciebie), ale jednak zdecydowana większość była
    w podobnym wieku co ja i z tego samego województwa. A co do tych kryteriów, to
    nie wiem, może jest tak, że jednak większość facetów boi się zamieszczać
    informacji, że nie chce mieć dzieci, ponieważ sądzą, że kobiety takiego faceta
    odrzucą? Niby jest taki stereotyp, że wszystkie kobiety chcą mieć dziecismile
    Trochę to wyolbrzymione, ale może stąd masz tak mało typów? Nie wiem, ja
    chciałbym mieć dziecko, więc propozycji mam całkiem sporo, a jestem z Wrocławia,
    więc miasta trochę mniejszego niż Twojesmile Co do ceny, to faktycznie jest wysoka,
    ale ja nie narzekam. Przynajmniej przypadkowe osoby się tam nie pojawią, bo nie
    będą chciały tyle płacić, jeśli nie mają poważnych planów związanych z
    działaniem na takich serwisach. Ale oczywiście nie przekonuję Cię, że to jest
    najlepszy portal, każdy ma swoje zdaniesmile Ja tam jestem pozytywnie zaskoczony
    jeśli chodzi o porównanie z innymi portalami tego typusmile Pozdrawiam!
  • 21.03.10, 00:59
    Wyślij mi na priva gazetowego tę fotkę to spróbuję ocenić i Ci napiszę w czym
    problem.


    --
    Mężczyźni żenią się ze zmęczenia, kobiety wychodzą za mąż z ciekawości.
    Obie strony są potem rozczarowane.
  • 08.04.10, 22:58
    Nie demonizowałabym tych portali randkowych. Ktoś z moich znajomych korzystający
    z tego przybytku celnie porównał to do wizyty w zatłoczonym klubie. Zagaduje się
    do jakichś przypadkowych ludzi, wzbudzających jedynie pozytywną obojętność, może
    trafi się ktoś, kto wzbudzi jakieś tam zainteresowanie ale i tak nic nie
    wiadomo, po czym człowiek przesuwa się gdzieś dalej, przyglądając się kolejnym
    osobom...Znam parę udanych związków zawiązanych na portalach randkowych, nawet
    jakieś dzieci się z tego urodziły- ale to zwyczajnie trafili akurat na siebie
    osobnicy mocno zorientowani na coś trwałego, zaliczając po drodze kilkadziesiąt
    traumatycznych randek, wzbudzających jedynie zwątpienie w rodzaj ludzki, po czym
    trafiał im się znienacka dobry los na tej loterii. Większość faktycznie buja się
    tam zabijając nudę i szukając gwiazdki z nieba, czy też sami nie wiedząc czego
    chcą, więc przemiał jest ogromny- ale to są ci sami ludzie, których mijamy na
    ulicy albo wręcz koledzy z pracy, żadne tam straszne wirtualne potwory. Na pewno
    trzeba mieć grubą skórę, bo człowiek wystawia się niejako na sprzedaż, i prawie
    zagląda mu się w zęby- ale przy odrobinie cierpliwości i dobrej woli można
    trafić na tzw. "drugą połoweczkę"...sama widziałam smile
  • 10.04.10, 22:39
    i jak we wszystkim idealnie jak się trafi to czego lub kogo się
    szuka .........
  • 14.04.10, 20:37
    mężczyzni szukają nowego przyzwyczajenia a my pewnie nowej wygody,
    tak czy siak przyzwyczajenie matka wynalazku
    www.poprzejsciach.pl

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.