Problem w tym, że księzniczka chyba by nie podpasowała.
Niby wiano jakieś wnosi, ale zazwyczaj jest na utrzymaniu męża, najczęściej nie pracuje, a jeśli już to raczej na uznanie społeczne niż pieniądze. Do tego księzniczka musi być zmanierowana, ponieważ tego wymaga protokół
Resztę wymagań pominę.
Na moje to jest potrzebna "baba", która gdy trzeba huknie w łeb, gdy pracuś się popłacze przytuli, a po całym dniu cięzkiej pracy (co by nie odstawać od swego partnera) będzie tryskać humorem i szlajać się w towarzystwie...
A teraz wracamy ze sfery bajek i poradźmy hermesowi jak wygląda prawdziwe życie.