Dodaj do ulubionych

Samotność po 40 - jak to jest ?

11.08.11, 21:48
Od ponad roku sam, zaczynam się przyzwyczajać. Parę telefonów mam więc od czasu do czasu miłe spotkanie by ciału dać ulgę i higienę w tym temacie załatwić. Ale to nie załatwia niczego. Już wiem że nie spotkam ponownie takiej która świat mi pokoloruje, przyzwyczajam się do tej myśli. Więc jak to jest? Nie nudzę się ze sobą, mam przyjaciół, zainteresowania, pracę. Ale ciągle odczuwam jej brak. Czy już tak będzie zawsze? Czy można zapomnieć że się kogoś potrzebuje? Czy można zostać samotnikiem bez potrzeby bycia z kimś?
Mam obawy czy aby nie zdziczeję do reszty. Dzieciaki już prawie dorosłe już mnie tak nie potrzebują, rodzina jest ale daleko. Jak to wygląda u was? Pytanie raczej do starszych.
Edytor zaawansowany
  • tas-ama 11.08.11, 22:48
    Samotność nie jest fajna ,nawet przed 40-stką.. "Nigdzie nie jesteśmy bardziej samotni, niż leżąc w łóżku, z naszymi tajemnicami i wewnętrznym głosem, którym żegnamy lub przeklinamy mijający dzień."
  • ar_tus 12.08.11, 11:13
    Ja jestem już siedem lat sam (z krótkimi przerwami, kiedy próbowałem to zmienić, co nie wyszło mi na dobre). Generalnie nie da się zapomnieć, cały czas odczuwam brak. Pomimo że tez mam znajomych, w domu nie jestem sam, bo wychowuje syna, też miewam, jak to ująłeś "miłe spotkania", ale właśnie to nie to samo, co budzenie się co rano przy tej "jedynej". Nie da się zapomnieć, nawet jak będziesz bardzo tego chciał....
    --
    Idziemy przez ten świat samotnie, ale jeśli mamy szczęście, to przez jedną chwilę należymy do kogoś i ta jedna chwila pozwala nam przetrwać całe wypełnione samotnością życie.
  • tas-ama 12.08.11, 17:04
    Zawsze myślałam ,że mężczyźni są mniej sentymentalni,że to my kobiety ciągle rozpamiętujemy...i dlatego ciężko nam zaufać ponownie,a tu proszę miła niespodzianka.
    Na pewno nie jesteśmy stworzeni do tego aby być samemu...nic nie zastąpi bliskości ukochanej osoby,ani kariera ani dobra materialne...chciałabym aby ktoś rano zauważył,że zabrakło mi mleka do kawy i poszedł je kupić...niby banalne ale jak wiele tłumaczy smile)
  • danulkapomorskie 23.08.11, 18:27
    ja nawet nie mam tych ,,miłych chwil,,
  • obs2 11.09.18, 13:52
    > ale właśnie to nie to samo, co budzenie się co rano przy tej "jedynej"

    a wiecie jaki jest najgłówniejszy problem? Że dla ludzi o pewnej konstrukcji i psychicznej i umysłowej, to naprawdę jest "jedyna". Potem może się zdarzyć (nawet gdy się w to z całego serca nie wierzy), że przyjdzie poranek i nawet cała seria poranków gdy nie będzie się budzić samemu. Ale jak to bardzo celnie i ładnie wyżej napisano, ta która pokolorowała świat, już była. Odeszła i zabrała kolory. Może być kolejna: lepsza, ładniejsza, ciekawsza lub to wszystko w jednej nawet. I co? Jajco.
  • pzkpfw-vi-b-konigstiger 15.08.11, 16:02
    Zależy co było przed tą samotnością. Jeśli nic dobrego, to nie tęskni się za przeszłością. Jestem sama już ponad 5 lat. Próbowałam to zmienić, ale nie wyszło. Raz, drugi, kolejny. Po prostu jestem, żyję, robię swoje. Staram się nie myśleć o tym, co było, o tym, co miało się zdarzyć, a nie zdarzyło, o czyichś obietnicach, o słowach, wyznaniach które padły. Świat koloruję sobie samodzielnie. A w kwestii zajęć higienicznych, co dają ulgę ciału, już spasowałam. Nie chce mi się. Jednak nie warto się rozdrabniać.
    Nie mam pojęcia, co tam w przyszłości się zdarzy, ale nie łudzę się specjalnie, że coś prawdziwego, trwałego i autentycznego. Pomału dziczeję, ale pracuję nad tym, żeby jednak nie do końca wink
    --
    http://img205.imageshack.us/img205/5448/biedronka01ma3.gif

    gg 925295
  • tas-ama 15.08.11, 19:15
    Teraz mało kto ma ochotę na stworzenie ciepłego,trwałego związku...
  • pzkpfw-vi-b-konigstiger 15.08.11, 20:11
    ja nie mówię, że nie miałabym sama ochoty na coś sensownego, dobrego i trwałego - tylko jakimś dziwnym trafem nie znajduję nikogo do tego związku
    --
    http://img205.imageshack.us/img205/5448/biedronka01ma3.gif

    gg 925295
  • czarny.onyks 15.08.11, 20:26
    żartujesz?
    takich ludzi pełno wokół....

    tylko wbrew pozorom trudno znaleźć kogoś ...
    --
    Marzenia są nie po to by je mieć, lecz po to by je realizować.
  • tas-ama 15.08.11, 20:37
    a to ciekawe...są?w takim razie gdzie?
  • sorrento_8 15.08.11, 20:49
    Siedzą w swoich domach/pieczarach/jaskiniach smile i zastanawiają się gdzie sa te osoby, z którymi można wejść w poważny związek.
  • tas-ama 15.08.11, 20:57
    Jeśli myślisz,że jesteś oryginalny...to błąd....oczywiście siedzimy i oglądamy "Modę na Sukces"
    smile)))
  • sorrento_8 15.08.11, 21:01
    Eeee, co Ty o tej porze nie mam Mody w TV, chyba ze masz nagrane odcinki z tamtego wieku i z lubością je ponownie oglądasz big_grin
  • tas-ama 15.08.11, 21:09
    Kurcze ...musisz być niebywale inteligentny,że na to wpadłeś smile))
  • sorrento_8 15.08.11, 21:12
    Spokojnie, tylko się nie zakochaj smile
    Spojrzałam sobie za dekolt (było najbliżej) dalej tam są, niezmiennie dwie sztuki i skoro nie zaczęłam się od razu nim bawić, to na bank oznacza, ze jestem kobietą smile
  • tas-ama 15.08.11, 21:19
    Jestem pod wrażeniem smile))
  • stefcia41 17.08.11, 17:08
    I co robisz ,żeby nie zdziczeć tak do końca? smile
    A ja się jednak boję tej samotności...
  • obatala 19.08.11, 19:20
    aż nie chcę myśleć. jestem po 30-ce, mam dzisiaj urodziny. Mam nadzieję, ze po 40-ce ma się pewne sprawy gdzieś
  • pomysl.po.wypiciu 20.08.11, 21:58
    jak najwięcej dobrych rzeczy pojawiających się w życiu w takim razie życzę smile
    --
    "Kobieta jest jak torebka z herbatą. Żeby wiedzieć, jaka jest naprawdę, musisz ją wrzucić do wrzątku." Ivana Trump
  • obs2 11.09.18, 13:56
    > aż nie chcę myśleć. jestem po 30-ce, mam dzisiaj urodziny. Mam nadzieję, ze po 40-ce ma się pewne sprawy gdzieś

    mnie pocieszają, że po 50-ce. Mam 46 lat a mój świat rozpadł się ledwie dwa lata temu, po wspólnych dziewiętnastu.
    Widzę że jest na to szansa. Szczęśliwy nie będę nigdy, ale być może za 4-5 lat uzyskam jakikolwiek stopień wyjeb.ania.
    Poza tym, mnie jest łatwiej, ja JUŻ jednak mam bliżej niż dalej do końca. Nie tak blisko (statystycznie jeszcze jakieś 30 lat...), ale jednak bliżej niż dalej.
  • nom73 20.08.11, 09:58
    voytas67 napisał:

    > Czy już tak będzie zawsze?

    A to już zależy tylko i wyłącznie od Ciebie. Samotność to stan Twojego umysłu a nie tego czy z kimś jesteś czy nie. Niektóry mówią, że sam=samotny, ale np. ja jestem sam a nie czuje się samotny, no ale koleżanki w pracy mówią, że nie jestem do końca normalny. smile
  • voytas67 22.08.11, 12:36
    Przeczytaj dokładnie nie pytałem czy już będę samotny (to już wiem), pytałem czy da się z czasem zabić w sobie potrzebę bycia z kimś na stałe.
    Po wielu próbach daję sobie na wstrzymanie i nie chcę ponownie przechodzić przez odwyk.
  • lavinia5 23.08.11, 21:12
    da się być samotnym i bywa to wspaniałe, rzeczy inaczej wyglądają i pachną. Potrzeba bycia z kimś nie zaniknie, jest podświadoma, ale - świat jest wielki i ciekawy i jest tyle do zrobienia, że można się w tym wszystkim zatopić, zatracić, zagubić, a na końcu może nawet przez przypadek znaleźć to, czego wcale nie szukamy.
  • lilyrush 24.08.11, 10:01
    ostatni gadałam sobie na ten temat z psychologiem. Wprawdzie 40 jeszcze przede mna ale juz mi niewiele brakuje i problem mam podobny- ja chce z kimś byc. I akurat u mnie jest tak, ze nie da sie tego ominąć, zapomnieć, zabic. to pragnienie jest kazdego dnia, każdego wieczoru, kieyd zasypiam sama. Próby przekonania samej siebie, ze nie chce , nie potrzebuje, poradzę sobie sama funduja mi tlyko psychiczny dolek i problem.
    Wiec koneic z zaprzeczaniem, kwestia tego jak sie z tym poukladac i dac sobie i komus szanse na stworzenie dobrego związku.
    Niektorym bedzie dobrze samym, innym nie. Ot i tyle
  • joanna1965-1 31.08.11, 10:46
    drodzy forumowicze...mam 47 lat wiele lat jestem sama i jest mi z tym bardzo żle a nawet powiem koszmarnie. Dobrze piszecie jedni potrafia zyc samotnie inni nie. Samotnosc jest potrzebna kazdemu ale trwajaca zbyt dlugo zabija. Smutne sa wakcje ,urlop i nie masz z kim wyjechac, isc na spacer itp..ciagle tylko siedzisz sam/a . Tak bym chciala wyjechac do cieplych krajow ale nie mam z kim z wierzcie mi mam dola na maxa dlaczego wlasnie ja .....sad
  • meg-an44 31.08.11, 12:45
    co Wy opowiadacie.. jaka samotność ??!! po 40-tce dopiero rozwinęłam skrzydła. Zwiedzam śiwat, ucze się nowych języków. zachwycam sie pieknem i ludźmi, przezywam swoje emocje w bardziej dojrzały sposób. ludzie sie do mnie garna i chcą sie przyjaźnić. Niech żyje 40! i wiele po niej... czekam na nowe wyzwania i realizuje swoje marzenia.. nareszcie!
    --
    ...eso es lo de menos..
  • joanna1965-1 31.08.11, 13:00
    nie jestem zgorzkniałą kobieta daleko mi do takiej .Ale Tobie zazdroszcze . Ja zaczelam chodzic na tenis stolowy i zapislam sie na kurs j.angielskiego i wierze ze mije zycie sie zmieni.A zwiedzac swiat nie mam z kim a bardzo bym chciala pozdro
  • lilyrush 31.08.11, 14:49
    Chyba nie rozumiesz kwestii. Nikt nie napisał, ze po 40 kończy sie życie. Moje trwa w najlepsze i robię wszystkie te rzeczy o których piszesz. Przyjaciół tez mam, o facetach chętnych na seks nie wspomnę.
    Co i tak nie zmienia faktu, ze chce mieć z kim zasypiać i sie budzić- tym samym każdego dnia, żeby było jasne wink
  • fatalny_kasztan 10.11.11, 21:17
    > dlaczego wlasnie ja .....sad

    Od kilku lat niezmiennie zastanawiam się nad tym pytaniem.
    CZy to jakiś rodzaj kary za popełnione winy? Ślepy los? nie wiem,
    nie znajduje odpowiedzi.

    W ogóle to zadebiutowałem na forum dla singli.
    Nie jest ono jednak dla mnie bo ja jestem wzorcowym starym kawalerem a nie singlem
    ale temat mnie zainteresował.
  • nom73 10.11.11, 20:59
    voytas67 napisał:

    > Przeczytaj dokładnie nie pytałem czy już będę samotny (to już wiem), pytałem cz
    > y da się z czasem zabić w sobie potrzebę bycia z kimś na stałe.

    Potrzeby (pragnienia, marzenia) są czym zupełnie naturalnym i nie należy się nich wyzbywać. Inna sprawa, że niektórzy ludzie od tych potrzeba uzależniają swoje szczęście. Mówią sobie:
    "nie będę szczęśliwy, jeżeli ..." i tu wymieniają swoje pragnienia.
    Niektórzy czują się samotni pośród tłumu ludzi a inni nie są samotni mieszkając w pustelni na pustyni. smile
  • bialostoczanka35 30.05.12, 20:54
    Jeśli mogę wtrącić swoje trzy grosze, smile Uważam, że po długim okresie samotności można kogoś wartościowego znaleźć. Warunek jest jeden - nie szukasz kopii osoby z którą byłeś, a otwierasz się na nowe, akceptujesz czyjeś przyzwyczajenia, nie próbujesz zawładnąć drugą osobą, oboje nastawiacie się na to, że nic nie musicie, no i czas....trzeba dać sobie dużo czasu....nie macie przecież nic do stracenia.
    Nie wiem, czy to jasno wyłuszczyłam, ale tak czuję smile
  • istotazwenus 08.09.11, 22:08
    Chyba sie nie da zapomniec....jej/ jego braku.....
    w życiu najważniejsza jest jednak bliskośc tej jedynej kochanej osoby......może nie przyzwyczajaj sie do mysli ze nie spotaksz tej która pokoloruje Ci świat.....życie czasem jest nieprzewidywalne......jednak brak miłości to najgorsza rzecz w zyciu każdego człowieka ...bez wzgledu czy jest przed 40-stka czy po....
  • obs2 11.09.18, 14:04
    > w życiu najważniejsza jest jednak bliskośc tej jedynej kochanej osoby....

    gów.no prawda. Gdyby tak było to większość oszalałaby. Większość przeżyła stratę takiej jedynej jednej najważniejszej a miliony ludzi żyją nigdy nie doświadczywszy obecności tej jednej jedynej. Więc -no nie.

    > może nie przyzwyczajaj sie do mysli ze nie spotaksz tej która pokoloruje Ci świat

    jedna kobieta koloruje mężczyźnie świat. Jeśli odejdzie - może być 10 innych, ale już żadna nie pokoloruje, choćby miała prywatną fabrykę farb. Mam 46 lat, już trochę wiem, co mówię.

    > jednak brak miłości to najgorsza rzecz w zyciu każdego człowieka

    nieprawda. Najgorsza rzecz w życiu człowieka to nie mieć gdzie się wys.rać, gdy ciśnie- jaja sobie robię, tak, w imię klimatu że to teza tak samo dobra jak Twoja, albo każda inna na tym poziomie ogólności.



  • bebe.zet.ka 09.09.11, 18:35
    Tak samo jak po 20-tce i 30-tce. Tylko każde kolejne rozczarowanie boli bardziej, więc przychodzi moment kiedy mówisz "koniec z masochizmem".
  • samotna1967 10.11.11, 17:22
    Witam.Nadal jesteś samotny niezadowolony ,czy pogodzony z losem?A z jakiego powodu jesteś samotny?Masz ochotę pogadać? napisz też czasem czuję się osamotniona
  • ania_98 10.11.11, 20:02
    Skoro zadajesz takie pytanie, to znaczy, że samotny nie byłeś, czy też się taką osobą nie czułeś. A samotnym po 40- stce jest tak samo, jak samotnym po 20- stce, 30- stce, idt.. bo wiek tu nic nie znaczy.
  • voytas67 21.11.11, 17:06
    "A samotnym po 40- stce jest tak samo, jak samotnym po 20- stce, 30- stce, idt.." - tu się nie zgodzę. Gdy masz 20, 30 lat masz jeszcze szansę spotkać kogoś nie poobijanego, dobrego i nie wpatrzonego w siebie. Z wiekiem tacy ludzie zakładają związki których się trzymają i "znikają z rynku".
  • gabi0711 15.09.18, 08:49
    Nie zgadzam się ... jest dużo osób samotnych po 40tce ale... pewnie wstydzą się tę samotność ujawniać... bo wydaje się im tak jak Tobie że to już czas na pogodzenie się z tym faktem.... ja też próbuje się do tego przyzwyczaić ale.... przed nami jeszcze być może kawał życia i myślę że nie jest za późno.... zaczynać smile pozdrawiam
  • piorex12 17.11.11, 08:21
    Normalnie. Ja się zdążyłem przyzwyczaić do swojej samotności. Poukładałem sobie świat i nie mam zamiaru zostawiać tego już.
  • szpiegonline 21.11.11, 20:00
    hmm 42 latek od jakichś 3 lat z hakiem sam, było kilka prób jednak zawsze coś przeszkodzi w moim przypadku miejsce zamieszkania-UK
    myślę że nie warto się poddawać jeżeli się chce być z kimś trzeba wciąż szukać ...
  • kocurek33zoo3 21.11.11, 20:50
    Samotność w każdym wieku jest okropna,a po 50 jeszcze bardziej.Wiem coś o tym.Dlatego nie skazujmy się na samotność.
  • wawianka_l48 25.11.11, 19:11
    Jestem wiele lat po rozwodzie. Póki dzieci wymagały opieki było jakoś. Teraz są dorosłe. Potem zajęłam się pomaganiem innym. Takim rozbitkom życiowym. Przeszło mi jak ktoś tej pomocy nadużył. Nie jestem typem wolontariusza. Chyba chciałam po prostu być potrzebna. Jak tak sobie teraz myślę, to będąc żoną nie byłam sama, ale samotna.

    Dziś takie refleksje mnie naszły.

    Jest tylu samotnych, szukających mężczyzn i tyle samotnych, szukających kobiet a znaleźć się nie mogą. O co w tym chodzi? Wiem, że faceci to wolą modelki, ale żeby sprzątały, gotowali itd. Babki marzą o rycerzu na białym koniu, kwiatach itd. Ale to utopia. Tak naprawdę wszyscy szukają kogoś kto zaakceptuje wszystkie wady i po prostu będzie. Nie taki wymarzony i doskonały, ale czuły, bliski, wspierający. I jak to się dzieje, że nie mogą się znaleźć? To wygląda jak jakaś gra. Ja będę udawała, że taka dzielna jestem i lubię zmieniać koło w samochodzie i żaden facet nie jest mi potrzebny. Tia, tylko czemu te "silne" kobiety płaczą w poduszkę i przytulają się do misia-pluszaka. A facet? Czemu mam jakąś zrzędę a domu mieć jak sam świetnie gotuję i nawet pralkę włączę. A wieczorem popijają sami w domu do lustra, bo kolega dom, żona, dzieci. Znacie jakiś sposób, żeby to się zmieniło? Mi się marzy taka po prostu normalność.
    Osobiście nie przepadam za gotowaniem i tymi tzw. domowymi pracami, ale we dwoje zawsze łatwiej. Czemu tak facet nie może pobyć w kuchni i coś tam pomóc a kobieta w garażu, choćby tylko narzędzia miała podawać. Nie marzy Wam się takie bycia z kimś? Może bez wielkich motyli w brzuchu, ale razem.
  • serduszkowadama 09.04.12, 00:58
    Witam wszystkich,nie mogę zasnąć..też jestem sama,ale poznałam w necie fajnego faceta,tyle tylko,ze dzieli nas 1300km...bylismy ze sobą miesiąc,po przerwie 2 tygodnie,było fajnie,pasujemy do siebie,ale mimo codziennych sms-ów,czasem skype,i tak czuję się samotna,zdana na codzień tylko na siebie..on też chyba podobnie czuje,ale chce zachować twarz i nie daje tego po sobie poznać.Wcześniej zanim go poznałam byłam sama 5 lat,myslałam,że juz tak zostanie do "końca",ale wreszcie krew mi się zaczęła burzyć i ciało się upomniało o swoje potrzeby..samotność próbowałam wykorzystać do rozwoju osobistego,duchowego,przeczytałam Biblię(zajęło mi to 8 miesięcy!),polecam to,bo daje dużo otuchy w samotności.
  • asskela 08.12.11, 11:20
    jestem,
    ale i tak minęło kilka lat od ostatniego związku, a przez ostatni rok to nawet nikt na randkę mnie nie zaprosił...
    muszę być strasznie brzydka, c...o mi z tą świadomością
  • lilyrush 09.04.12, 10:24
    a co sama zrobiłaś, żeby ktoś zaprosił Cie na tą randkę?
  • nom73 09.04.12, 12:57
    asskela napisała:

    > jestem,
    > ale i tak minęło kilka lat od ostatniego związku, a przez ostatni rok to nawet
    > nikt na randkę mnie nie zaprosił...

    ...mnie też nikt nie zaprosił. smile
  • myszka1969 15.04.12, 18:38
    Wawianko, fajnie by tak było, jak piszesz by men i women nie grali nikogo, tylko kazdy był soba. Ja jednak lubie przy tym by były zachowane cechy wlasciwe obu płciom i naprawde nie rozumiem co jest grane, gdy to ja juz na wstepie musze wykazywac większą inicjatywe- podtzrymywac romowe, dbac o spotkanie w realu, naprawde gdy przy facecie nie moge sie czuc kobietą- słabszą i jakos tam zadbaną i zaopiekowaną przez niego to dla mnie nici z takiego związkusad
  • nom73 15.04.12, 19:08
    myszka1969 napisała:

    > Ja jednak lubie przy tym by były zachowane cechy wlasciwe obu
    > płciom i naprawde nie rozumiem co jest grane, gdy to ja juz na wstepie musze w
    > ykazywac większą inicjatywe-

    Też bym tak chciał, ale nie zawsze tak się udaje. Akurat w moim przypadku ilekroć ja wychodzę z inicjatywą to dostaję kosza. Obydwa związki, w których byłem, były z inicjatywy kobiet. smile
  • myszka1969 16.04.12, 08:14
    To szkoda, ze nie trafiłam na takiego faceta jak Tywink...A ciekawa jestem na czym polega Twoje "wykazywanie się inicjatywą"?....Bo ja, jesli juz, spotykam się tylko z niezliczoną ilością pytań juz na wstepie, co sprawia, ze czuje sie jak krowa na targu i faktycznie unikam takiego osobnika...Lubię stopniowe poznawanie się.
  • nom73 16.04.12, 18:49
    myszka1969 napisała:

    > To szkoda, ze nie trafiłam na takiego faceta jak Tywink...A ciekawa jestem na czy
    > m polega Twoje "wykazywanie się inicjatywą"?
    Tradycyjnie, zaproszenie na kawę, spacer, czy choćby chęć podwiezienia.
    Ostatnio też zapytałem koleżanki czy da mi swój numer, ale odpowiedziała, że się zastanowi. Minęło już chyba z rok i dalej mi nie dała. smile
    Kolega, który był na kursie NLP, powiedział mi, że źle formułuje pytania. Pytanie powinno być tak zadane, żeby odpowiedź była zawsze dla mnie pozytywna.
    No więc kiedyś zapytałem innej koleżanki:
    "Co byś zrobiła jakby kolega poprosił Cię o numer telefonu. Dałabyś mu bez wahania czy po krótkim zastanowieniu?"
    No i co mi odpowiedziała?
    -To zależy jaki kolega. smile

    > tylko z niezliczoną ilością pytań juz na wstepie, co sprawia, ze czuje sie jak
    > krowa na targu i faktycznie unikam takiego osobnika...Lubię stopniowe poznawani
    > e się.
    Stopniowo to i można się poznawać jak się ma te dwadzieścia lat, ale jak już prawie czterdziestka na karku to trzeba szybciej działać. smile
    No chyba, że jak niektórzy stosują strategię spotykania się z kilkoma dziewczynami na raz, no ale na to też trzeba mieć czas. wink
  • myszka1969 17.04.12, 11:07
    Wiesz, chyba bardzo dobre to pytanie Twojego kolegi od NLP smile

    A moze byłes zanadto usłuzny wobec tych koleżanek...Np. odnosnie podwożenia- chocby tylko do pracy... Czasem to ludzi odstrasza...Wiem tez z doswiadczenia, że ludzie mają bardzo rozny stosunek do podwożenia gdziekolwiek- czasem ktos woli nawet zmeczyc sie idąc nawet piechotą ale woli nie miec żadnych zobowiązań wobec kogos za podwożenie.

    Ale szarmanckie dbanie o kobiete chyba zawsze mile widziane smile

    A wiesz, ja nawet po 40stce nie zmieniłam swojego nastawienia- zawsze obcuję z kimś powoli i powoli go poznaję, nigdy nie szukam nikogo na siłę, "nie badam terenu" juz na wstepie bo po prostu sama tego nie lubię.
  • lilyrush 17.04.12, 17:11
    no jakby mnie ktoś tak pytał o numer telefonu to tez bym go nie dala. W cenie sa faceci z jajami wiedzący czego chcą, a nie pytający mnie czy ja chce
  • nom73 17.04.12, 20:09
    lilyrush napisała:

    > no jakby mnie ktoś tak pytał o numer telefonu to tez bym go nie dala. W cenie s
    > a faceci z jajami wiedzący czego chcą, a nie pytający mnie czy ja chce

    Aha, czyli jakbym Cię zapytał: "to gdzie Ela idziemy do Ciebie czy do mnie?" to coś być odpowiedziała? smile
  • torado 17.04.12, 20:18
    nom73 napisał:
    >
    > Aha, czyli jakbym Cię zapytał: "to gdzie Ela idziemy do Ciebie czy do mnie?" to
    > coś być odpowiedziała? smile

    ale jak ładnie sformułowałeś pytanie....zgodnie z wskazówkami kolegi od NLP big_grin
    --
    no to sru.....
    1041737
  • nom73 17.04.12, 20:58
    torado napisała:

    >
    > ale jak ładnie sformułowałeś pytanie....zgodnie z wskazówkami kolegi od NLP big_grin

    No wiesz, uczę się. smile
  • torado 17.04.12, 22:57
    nom73 napisał:
    >
    > No wiesz, uczę się. smile

    to dobrze o Tobie świadczy wink
    --
    no to sru.....
    1041737
  • lilyrush 17.04.12, 20:30
    "najpierw na kawę a potem zobaczymy" wink
  • nom73 17.04.12, 20:56
    lilyrush napisała:

    > "najpierw na kawę a potem zobaczymy" wink

    Na kawę? Przecież lubisz facetów z jajami wiedzących co chcą to po co te podchody? wink
  • lilyrush 18.04.12, 09:54
    facet pokazał, ze wie czego chce, ale to nie oznacza, ze ja każdemu wskoczę do łózka

    pytanie czego Ty oczekujesz od tego wątku? skorzystania z innego punktu widzenia, który ja pokazuje czy możliwości czepiania sie każdego? bo w tej chwili robisz to drugie. czepiaj sie do woli, ale sytuacji to nie zmieni

  • myszka1969 18.04.12, 10:07
    Alez przeciez nom sie niczego nie czepia..tylko zauwazył sprzeczność w Twojej wypowiedzi.

    Jakby facet tak do mnie zagdał, jak piszesz, zaraz bym snie zraziła...To przeciez kompletny brak kultury sad...Kiedys umawiałam się z facetem na jakimś forum do Parku Wodnego...W końcu przeciez to miejsce, w ktorym równiez miło miec z kim pogadać...A ten na koniec- " A potem pójdziemy do mnie..."...Jak facet chce na skroty od razu jest u mnie spalony...Co, nie mogł sie podelektować mną w tym Parku Wodnym przez jakis czas? smile
  • nom73 18.04.12, 21:28
    lilyrush napisała:

    > pytanie czego Ty oczekujesz od tego wątku?
    Niczego nie oczekuję.

    > a, który ja pokazuje czy możliwości czepiania sie każdego? bo w tej chwili rob
    > isz to drugie. czepiaj sie do woli, ale sytuacji to nie zmieni

    Co co mam Ci przytakiwać i zgadzać się z tym co piszesz? wink
    Ja rozważam różne punkty widzenia i nie musisz się zgadzać z moimi wypowiedziami (z niektórymi sam się nie zgadzam, ale lubię prowokować wink ).
  • tapatik 01.06.12, 08:14
    voytas67 napisał:

    > Już wiem że nie spotkam ponownie takiej która świat
    > mi pokoloruje, przyzwyczajam się do tej myśli.

    > Czy już tak będzie zawsze?

    Czyli najpierw się programujesz że po 40-tce to już nikogo się nie da spotkać, a potem się pytasz, czy jednak da się kogoś spotkać.
    Zdecyduj się - chcesz się zakochać czy nie.
  • myszka1969 01.06.12, 12:25
    Ale żeby sie zakochac trzeba kogos spotkac...oczywiscie mozna na kogos wpaść w metrze (tyle, ze nie ma u nas metra)
  • pacze_sobie 19.06.12, 12:48
    wydaje mi się, że osiągnąłeś szczyt piramidy potrzeb, masz co jeść i gdzie mieszkać, pracujesz więc pewnie jesteś ubezpieczony, odłożyłeś sumkę na wszelki wypadek, dzieciaki idą swoją drogą, w pracy i towarzysko się realizujesz, masz też swoje hobby, zainteresowania, które dają ci wiele satysfakcji i wypełniają czas. Została ci iglica tej piramidy, czyli rozwój duchowy i śmiem twierdzić, że do tego celu potrzebny ci jest drugi człowiek. Samotność zaakceptuj daj sobie czas na poznanie siebie a będziesz odważniej myślał o partnerce smile
    pozdrawiam
  • zawle 19.06.12, 21:09
    Mi się już zwyczajnie nie chce. Pleplanie o niczym, pierwszy pocałunek który smakuje jak odgrzewana jajecznica, moje i cudze lęki. Po co przez to przechodzić...to takie nudne
  • pacze_sobie 20.06.12, 09:20
    SAMotność to taki twór nasz własny to nasze odczucie, które nas dopada - zupełnie jak miłośćsmile
    Nie jestem do końca przekonany o słuszności przeciwstawiania się twojemu poglądowi.
    Dam ci jednak zadanie: zrób coś fajnego dla drugiego człowieka i w zamian nie żądaj nic spraw mu radochę tak po prostu.
  • aleksis1313 22.06.12, 08:35
    Cześć !!
    Staram się często robić różne dobre uczynki bezinteresownie.
    Niestety one nie okrążają ziemi i nie walą mnie w plecki smile
  • pacze_sobie 22.06.12, 09:14
    no tu jest właśnie ta drobna różnica. Ty nazwałaś te uczynki bezinteresownymi mając jednocześnie pragnienie by cię coś w plecki przywaliło. Robisz coś dla kogoś licząc, że się ktoś odwzajemni tym samym.
    ---
    Teoretyzuję oczywiście bo przecież praktycznie tkwię w podstawie piramidy Maslova. sad
  • aleksis1313 22.06.12, 10:01
    Spodziewałam się takiej reakcji smile
    Moje bezinteresowne uczynki są prawdziwie bezinteresowne ale byłoby miło gdyby raz na jakiś
    czas moje plecki także odczuły jakiś miły gest z czyjejś strony smile
  • pacze_sobie 22.06.12, 12:25
    przestań robić zatem prawdziwie bezinteresowne uczynki. Czy to coś zmieni w twoim pojmowaniu bezinteresowności? Czy nadal będziesz oczekiwała od czasu do czasu czegoś miłego od kogoś?
  • aleksis1313 22.06.12, 14:50
    Przecież każdy oczekuje od innych raczej miłych rzeczy a jak się już zdarzają to (biorąc pod uwagę w jakiej współczesności żyjemy)jest tym bardziej miło.
  • pacze_sobie 30.06.12, 02:21
    widzisz aleksis, jest grupa (całkiem spora myślę) ludzi, która nie pojmuje słowa bezinteresowny. Wydaje mi się, że tym osobom powinno się jednak taki uczynek najpierw wycenić a dopiero później powiedzieć, że jest im to dane z głębi serca - ot tak - bez rewanżowych podtekstów.
    pozdrawiam
  • zawle 22.06.12, 10:02
    pacze_sobie napisał:
    > Dam ci jednak zadanie: zrób coś fajnego dla drugiego człowieka i w zamian nie ż
    > ądaj nic spraw mu radochę tak po prostu.

    I wtedy zachce mi się? Bezinteresowne uczynki? A jest coś takiego? Bo jeśli robię je świadomie to już z jakiegoś powodu, czyli nie bezinteresownie. Np, żeby mi się zachciało- jak mi radzisz. Lub żeby się dobrze poczuć. Bezinteresownie to dla mnie bez świadomości czynienia dobrasmile
  • pacze_sobie 22.06.12, 12:21
    nie medytuj tylko daj żulowi 1/2litra a potem reflektujsmile
  • zawle 22.06.12, 18:19
    Żulowi pół litra? A potem reflektuj? Mam z żulami na ulicy pić i się od tego lepsza dla chłopów zrobić? Że niby każdy wyda mi się lepszy?
  • nom73 22.06.12, 20:26
    zawle napisała:

    > Żulowi pół litra? A potem reflektuj? Mam z żulami na ulicy pić i się od tego le
    > psza dla chłopów zrobić? Że niby każdy wyda mi się lepszy?

    Nie przejmuj się, ja też nie rozumiem co on miał na myśli. smile
  • pacze_sobie 24.06.12, 08:06
    dałem przykład - pół litra dla żula
    nic nie pisałem o wspólnym spożyciu, o refleksji - owszem
  • nom73 24.06.12, 11:02
    pacze_sobie napisał:

    > nic nie pisałem o wspólnym spożyciu, o refleksji - owszem

    Reflektować ma też inne znaczenie - "mieć ochotę na coś, ubiegać się o coś, pragnąć czegoś" oraz
    "być chętnym coś zrobić, być gotowym przyjąć coś proponowanego, zwykle pracę, jakieś zajęcie; mieć na to ochotę: Reflektować na wyjazd zagraniczny. Reflektować na proponowane stanowisko. Czy pani reflektuje na ten torcik? "
    Ja też to zrozumiałem tak jak Zawle.
  • myszka1969 25.06.12, 16:06
    Ale filozoficzne dysputy tu prowadzicie...az miło poczytacsmile...ostatnimi czasy zauważyłam, ze wszystko a propos samotnosci i szukania partnera jest straszliwie spłaszczone- głównie chyba, przez portale randkowe, z którymi akurat miałam do czynienia sad
  • bialostoczanka35 25.06.12, 22:03
    myszka1969 napisała:

    > Ale filozoficzne dysputy tu prowadzicie...az miło poczytacsmile...ostatnimi czasy
    > zauważyłam, ze wszystko a propos samotnosci i szukania partnera jest straszliwi
    > e spłaszczone- głównie chyba, przez portale randkowe, z którymi akurat miałam d
    > o czynienia sad


    Oby ta burza mózgów była komuś przydatna smile może ktoś znajdzie inspirację
  • nom73 25.06.12, 22:35
    myszka1969 napisała:

    > e spłaszczone- głównie chyba, przez portale randkowe, z którymi akurat miałam d
    > o czynienia sad

    Napisz coś o swoich doświadczeniach.
  • zawle 27.06.12, 12:37
    Jest przezabawnie. Atakuje grupa około 30letnia. Sama mam 42. Ci piszą dużo komplementów. Że jestem super, wyglądam na 30 lat, piękna kobieta, lubi dojrzałe kobiety, są mądrzejsze, fajniejsze. Każdy z tych komplementów jest też potencjalnym stwierdzeniem że różnica wieku jest, ale nie stanowi absolutnie żadnego problemu. Tylko nie wiem czemu, myślę że chodzi o dwie rzeczy...niezobowiązujący seks lub kasę. Wiem, mam problemy ze sobą.
    Druga grupa....rówieśnicy. Ci zazwyczaj mają poblokowaną nawet możliwość odwiedzenia ich profilu. Szukają 60 czy 20 latek? O...Ci na pewno nie zastanawiają się nad tym czy nie chodzi przypadkiem o kasęsmile
    Trzecia tura....50-60 latkowie. Fryzjera nie widzieli od czasów gdy nie mieli jeszcze siwych włosów, brzuchy do kolan. Nie oszukujmy się...problemy z potencją i sercem też już się pojawiają. Zostało im kilkanaście lat życia, z uwagi na gorszy stan zdrowia....wspólne dancingi w klubie seniora?
    Więc tak sobie siedzę w tym moim oknie na świat stosunków damsko-męskich o z sarkazmem oglądam oraz komentuję.
  • lilyrush 27.06.12, 13:14
    ja mam 38- spostrzeżenia podobne, sama zablokowałam poniżej 30 i powyżej 55
    i napisałam na samym początku, ze jak ktoś mi włazi na profil a ja sie odbije od jego, bo zablokowany to natychmiast jego blokuje
  • zawle 27.06.12, 17:30
    Ale najbardziej żenujący są ROMANTYCYwink Pierwszy mail z toną taniutkich wierszyków, całusków, wirtualnych kwiatków itd. Gdy dostaną komunikat : nie lubię taniej poezji i emotykimon, wyzwala się z nich potwór. Zostaniesz sama suko, malowana lalo itd.....brrr
  • lilyrush 27.06.12, 18:01
    moim hitem jest pan INCOGNITO z pierwsza wiadomością- cytuje

    "wiadomo że obleśnego ptaka nie weźmiesz do buzi, musi jakoś wyglądać"
  • zawle 27.06.12, 20:48
    Kolorowe prezerwatywy czy bita śmietana?smileSkurczybyki...
  • nom73 27.06.12, 20:51
    lilyrush napisała:

    > moim hitem jest pan INCOGNITO z pierwsza wiadomością- cytuje
    >
    > "wiadomo że obleśnego ptaka nie weźmiesz do buzi, musi jakoś wyglądać"

    Hehe, no to nieźle. Ja tam mam same pozytywne doświadczenia, co prawda na kilkadziesiąt wysłanych wiadomości odpowiada mi jedna, dwie osoby, ale i tak jest całkiem nieźle. smile
  • lilyrush 27.06.12, 22:00
    zaczęłam sie w sumie zastanawiać czy nie zacząć bloga pisać- albo może watek pt. najbardziej idiotycznie wiadomości otrzymane na portalu randkowym....
  • zawle 27.06.12, 22:30
    Może własne forum?
  • myszka1969 27.06.12, 23:31
    Ja juz nawet zaprzestałam szukania na tych portalach...moze jestem strasznie niepraktyczna ale drazni mnie, ze tak kazdy wie czego/kogo szuka..nie umiem tak przebierac w ludziach niczym w ciuchach na bazarze- jesli z kims fajnie mi sie pisze czy gada a nie pasuje mi na mojego partnera, zawsze przeciez moze byc np. kumplem do piwa...a tam kazdy wie czego chce, nie ogląda sie na boki, wali prosto z mostu wypytuj,ąc o wszystko o co moim zdaniem powinno sie zapytac dopiero na ntej randce...nie lubie takiego polowania...

    Nie byłam nigdy na żadnych tzw "szybkich randkach" face to face ale moze one przynajmniej mają sens ze wzgledu na narzuconą taką a nie inną formułę a jak dostaje na portalach randkowych jakies bezsensowne i nachalne listy bąx listy z portalowego automatu na modłę "romantyczny", "smieszny" bądx cos w tym stylu to ja nie widzę tu w ogóle mozliwosci nawiązania dłuzszej, wartościowej znajomosci sad
  • nom73 28.06.12, 12:35
    myszka1969 napisała:

    > kumplem do piwa...a tam kazdy wie czego chce, nie ogląda sie na boki, wali pro
    > sto z mostu wypytuj,ąc o wszystko o co moim zdaniem powinno sie zapytac dopiero
    > na ntej randce...nie lubie takiego polowania...

    Takie czasy, wszyscy w biegu nie mają na nic czasu, cierpliwości. Nikt już nie chce spotykać się miesiącami, żeby bliżej się poznać.

    "Wiesz, dzisiaj nie mam czasu, ale w czwartek między 19:00 a 21:00 możemy się spotkać". smile
    Wszystko zaplanowane z dokładnością co do minuty.

    > Nie byłam nigdy na żadnych tzw "szybkich randkach" face to face

    No to może warto spróbować? Ja bym poszedł, ale u mnie na "wsi" nie ma takich imprez. smile
    Podobno kobiecie wystarczy kilkanaście sekund, żeby stwierdzić czy kandydat nadaje się na partnera. wink
  • amma40 28.06.12, 18:48
    Kobiecie starczy kilka sekund ? To chyba musiałaby mieć właściwości jasnowidza.
    A szczerze mówiąc jakoś śmiesznie wyglądaliby czterdziestolatkowie na szybkiej randce... Nastolatków sobie wyobrażam biegających od stolika do stolika, dojrzałych nastolatków jakoś nie bardzo...
  • nom73 28.06.12, 19:29
    amma40 napisała:

    > Kobiecie starczy kilka sekund ? To chyba musiałaby mieć właściwości jasnowidza
    > .

    Nie kilka a kilkanaście sekund. smile
    Chodzi o to, że kobiety dobierają partnera po zapachu, przynajmniej tak wynikało z badań, na Discovery oglądałem. smile
  • lilyrush 28.06.12, 20:42
    trochę połowicznie oglądałeś wink
    po zapachu podświadomie mogą dobierać samca dla materiału genetycznego

    kobiety, które juz rozmnażanie zakończyły na pewno będą uskuteczniały bardziej wnikliwa analizę na poziomie mniej biologicznym
    ja w kilka sekund mogę powiedzieć, ze z jakimś panem na pewno nie chce mieć nic wspólnego- i tylko tyle
  • amma40 28.06.12, 20:49
    Tak, napisałeś kilkanaście. Ale i tak nie wierzę, że to prawda. Kobiety wzrokowcami nie są jak faceci, ale żeby od razu po zapachu...
    Nagadać się trzeba i tyle. Posłuchać się nawzajem, poobserwować...
  • lilyrush 28.06.12, 20:43
    organizatorzy maja podobne przemyślenia bo w wawie na przykład szybkie randki były dla kobiet do max 35 lat
  • amma40 28.06.12, 20:53
    No, to klapa, nie załapałabym się... Żenada. Pozostaje samotna kawa w domowym zaciszu z psem na kolanach (czyli nie samotna).
  • zawle 28.06.12, 22:48
    Ja myślę że dojrzałam do tego żeby czekać na księcia na białym koniu...choćby to miała być kostuchawink Do tej pory kierowała mną chuć, teraz rozum. Tu rodzi się pytanie....co było pierwsze? Spadek libido, czy rozum w głowie. Posiedzę i pomyślęsmile
  • aleksis1313 29.06.12, 07:24
    Ciekawa jestem czy Pan "Pacze" wyszedł już na prostą .Minął prawie rok od pierwszego wpisu.Czy zacząłeś już patrzeć na świat bardziej optymistycznie a jeżeli tak to ile czasu musiało minąć ? Teraz ja stoję na urwisku (nie mąż mnie jeszcze nie zostawił ale wiem,że planował taki ruch rozmawialiśmy ostatnio i powiedział ,że nie może mi jednoznacznie zadeklarować iż to się już nigdy nie powtórzy). W takiej sytuacji dla mnie moje małżeństwo już w zasadzie nie istnieje. Strasznie cierpię to jest jak najgorsza tortura uczucie we mnie jeszcze nie wygasło mam męża na wyciągnięcie reki a jakby był za jakąś szybą śpimy w jednym łóżku ale jak rodzeństwo .Czy można być bardziej samotnym ???????? tym bardziej ,że jestem ładną zgrabną kobietą ale co z tego gdy brak mi pewności siebie .Jak mam sobie poradzić z moją samotnością? Ja też zaczęłam się udzielać w wątkach randkowych ale już wiem że nie tędy droga.Odzywają się tylko młodziaki liczący na sponsoring albo szybki i niezobowiązujący sex .A ja mam 47 lat i szukam stabilizacji w uczuciach , przyjaźni i miłego towarzystwa ( po cichu także czegoś więcej) ale mam raczej przeświadczenie ,że zostanie po staremu a ja powoli spadnę z tego urwiska.Przepraszam,za tę melancholię ale znów mnie dziś dopadła.
  • myszka1969 30.06.12, 00:53
    Pewnie kazdego czasem dopada melancholia, Aleksis...

    Ale skąd indąd podobno partnera mozna poznac w kazdym wieku...bo chyba tez nikt dla samej zasady juz na wstepie nie gardzi rozwodnikiem?...Tylko w róznym wikeu ma sie rozne potzreby a co do portali randkowych to moze jest tak, ze tam jest po prostu specyficzna klientela i jesli chce się smakowac poznawanie "na dobre i na złe" to nie to miejsce?...
    Dla mnie najbardziej w moim wieku jest męczące, ze czesto wileu rzeczy nie chce mi sie robic samej...tak jak ktos tu pisze wyzej, zostaje w domowyum zaciszu przy kawie z psem na kolanach, ja zostaje przy kawie i tv z kotem na kolanach bo zwyczajnie nie chce mi sie wyjsc z domu...
    Jedno sie u mnie nie zmieniło od czasow studenckich- zawsze lubiłam wychodzic wszedxzie w czyims towarzystwie- najczesciej przyjaciółki a tych niesttey od dawna nie mam...brakuje mi dzwieku telefonu i pytania "wychodzisz juz?" , wspólnego wybierania sie a potem plotkowania po drodze...
    Przez to rózne przyjemnosci typu chociazby siłownia, gdzie zawsze mozna isc samemu przegrywa z mniej przyjemnym siedzeniem w domu ale za to z przyjemnym nie zmuszaniem sie do niczego...
  • pacze_sobie 30.06.12, 04:11
    Pani aleksis pomyliła mnie z założycielem wątku panem voytasem... skoro jednak zostałem do tablicy wywołany napiszę tak:
    rozumiem klimat w jakim się pani znajduje - samotna w związku.
    Jak to się dzieje, że ludzie dochodzą do takiego punktu w swoim życiu?
    Na początku związku partnerzy generują wspólnie swoją przyszłość, określają sobie wspólnie cele, starają się je osiągnąć, gdy osiągną stawiają sobie nowe. Jakie to są cele? Dom/mieszkanie, samochód, dzieci... W pogoni za ich osiągnięciem coś gubią. Co to jest?
    To jest czas dla siebie - CZAS, KTÓRY POWINNI SOBIE NAWZAJEM POŚWIĘCIĆ.
    Nie uogólniam tutaj niczego. Piszę na podstawie własnych doświadczeń.
    Przychodzi w życiu taki dzień, w którym otwierając oczy o poranku zadajemy sobie pytanie: KTO DO CHOLERY ŚPI OBOK MNIE, KTO TO JEST?
    Czas biegnie, zmieniamy się, nasi partnerzy również.
    pozdrawiam
  • aleksis1313 01.07.12, 01:53
    Racja przepraszam - Pan Voytas już tu długo nie zagląda bo może już nie potrzebuje pogawędek
    pewnie mu się jednak udało i nie jest samotny .Panu Pacze dzieki za wpis z garścią psychologicznych książkowych oczywistości tyle że życie potrafi pisać bardziej skomplikowane scenariusze. Przed chwilą napisałam długi post, który mi zniknął to i dobrze ponieważ był zbyt osobisty Pozdrawiam
    PS.Jest prawie druga w nocy "ktoś" mąż śpi obok - ma świadomość ,że nie śpię wie ,że od kilku godzin coś piszę ale o nic nie pyta - nie ma tematu - jak zwykle obojętnie.
  • myszka1969 01.07.12, 13:53
    Aleksis, ja chetnie przeczytałabym taki Twoj osobisty post...Mam wrażenie, w że w ogóle na temat samotności można pisac wiele rzeczy ale niestety najczęsciej banalnych- zwykle zupełnie inaczej wygląda to z perspekywny kazdego samotnego....
  • aleksis1313 02.07.12, 06:28
    Chętnie z kimś o tym pogadam ponieważ tak na prawdę nie mogę z nikim w realu.Bardzo proszę o rzeczowy komentarz . Mąż był moim pierwszym mężczyzną oczywiście zawsze miałam duże powodzenie ale nigdy nie przekroczyłam "tej granicy" (czego teraz strasznie żałuję) . Wprowadzał mnie bardzo cierpliwie w arkana "ars-amandi" aż znalazłam się w raju.Strasznie go wtedy kochałam a czy On mnie też? teraz z perspektywy nie mam pewności .Trzy miesiące po ślubie pojechaliśmy w podróż pośl.Ja myślałam , że tam prawie nie będziemy wychodzić z pokoju tym bardziej ,że na co dzień mieszkaliśmy z moją babcia.Ale nie już na początku pobytu mąż "wylał mi na głowę kubeł zimnej wody" - stwierdził ,że teraz jest na wczasach .Pewnie powinnam wtedy uciec z powrotem do Warszawy ale przełknęłam tę potwarz miałam nadzieję ,że będzie inaczej. Po dwóch latach
    małżeństwa zaszłam w ciążę i jak się potem okazało nasza więź fizyczna a z czasem i emocjonalna zanikła bezpowrotnie.Po urodzeniu syna wielokrotnie próbowałam te więzi odbudowywać ale zawsze kończyło się to odtrąceniem a ja zasypiałam upokorzona.Tak mijały lata.Syn non stop chorował w zasadzie co 2-3 tygodnie a ja w związku z powyższym całą swoją energię i miłość przelałam na niego.Podejmowałam próby powrotu do pracy ale po chwili musiałam z niej rezygnować bo przecież ktoś musiał zarabiać a kto inny chodzić za zwolnienia.W międzyczasie mąż za moja namową skończył szkołę policealną a potem studia.
    Czyli przez 6 lat wszystkie możliwe obowiązki wzięłam na siebie.Po kilku latach ja także podniosłam swoje kwalifikacje .Tak mijały lata .Mąż pracował , syn chorował a ja??
    Resztę napiszę w następnym poście gdyż boję się ,ze znów zniknie a napisanie tego wszystkiego kosztuje mnie "dużo emocji " cdn
  • aleksis1313 02.07.12, 07:04
    Lata mijały ja coraz bardziej cierpiałam ale nigdy nie przyszło mi do głowy szukać szczęścia z kimś innym.I znowu banał - chciałam ,żeby syn miał oboje rodziców w jednym domu. Z perspektywy widzę,że pewnie popełniłam błąd. Byłam głupio wierna choć miałam wiele okazji i propozycji (zawsze byłam ładną i zadbaną kobieta). Cóż z tego skoro zdrada nigdy nie przyszłaby mi do głowy (kwestia wychowania i charakteru). Syn ma dziś 19 lat studiuję i przestał tak często chorować .Ja od jakiegoś czasu znów podjęłam próby zbliżenia się do męża.Na nic kolejna fala upokorzeń. Ile to razy chciałam się do niego po prostu przytulić , pocałować ale On jeżeli już robił to mechanicznie i jak najkrócej to było możliwe.Cierpiałam wychodziłam do łazienki płakać.I nagle bomba.Mąż napisał e-maila do swojej znajomej w którym pochwalił się,ze stara się o względy pewnej koleżanki z pracy i może sprawa będzie jak to napisał warta swojej ceny.Ponieważ bardzo Go to odmładza i dowartościowuje .Był tak zaaferowany pisaniem ,ze nie zauważył iż stoję mu za plecami. Tego już było dla mnie za wiele.Wykrzyczałam mu co o tym myślę i zamilkłam na tydzień.Od tej chwili świat zwalił mi się na głowę.Nie mogłam spać (może 1-2 godziny na dobę)prawie nic nie jadłam a ciśnienie ,które zazwyczaj mam małe o mało mnie nie rozsadziło.Prawie całe dnie błąkałam się gdzieś po ulicach byle tylko nie przebywać razem z nim w domu - chciałam "to zabrzmi infantylnie" zapracować na zawał i przestać istnieć. Ale przetrwałam przez tydzień ubyło mi 7 kg i zaczęłam wyglądać jak cień.Po tygodniu zainicjowałam z mężem rozmowę , po której niby wszystko wróciło do normy a nawet nasze relacje dość się zbliżyły.Ale ja nie mogę zniść
    tego kolejnego "największego" z upokorzeń .Przecież to nie był impuls tylko przemyślane metodyczne działanie.Tym bardziej,że mąż planował nawet rozwód gdyby Mu się z nią powiodło a dodatkowo stwierdzi,że nie wyklucza ,ze kiedyś sytuacja może się powtórzyć.
    I jak ja mam żyć w takim związku.Z jednej strony w dalszym ciągu nie wyobrażam sobie kogoś innego u swego boku (niestety nadal Go kocham) ale z drugiej strony nie nie mogę żyć
    w takim niepewnym związku. cdn
  • aleksis1313 02.07.12, 07:25
    Przez ostatnie 2,5 miesiąca strasznie zeszczuplałam i bardzo dużo ćwiczę .Wyglądam i czuję się fizycznie bardzo dobrze ale od środka umieram.Nie wiem czy umiałabym nawiązać z kimś nowym bliskie relacje.Muszę jak najszybciej znaleźć pracę, o którą staram się już od dłuższego czasu żeby mi było łatwiej kilka miesięcy temu zakończyłam kilka unijnych kursów zdobywając nowe i szlifując stare kompetencje jak na razie na nic.Szukanie pracy dla osób w moim wieku to niestety żebranie o nią i te poniżające niejednokrotnie rozmowy kwalifikacyjne.A ja już nie mam siły na kolejne upokorzenia.Zawsze pracowałam umysłowo głównie jako księgowa niestety przez te wszystkie lata dużo się pozmieniało i nawet skończone kursy nie były w stanie mi dużo w tej materii pomóc.Pozostaje mi tylko być może kasa w supermarkecie (ciężka i niewdzięczna praca za psie pieniądze) ale chyba nie będe miała wyjścia.Muszę się usamodzielnić finansowo i wtedy pomyśleć czy tkwić dalej w takim
    chorym związku.Mam tylko jeden główny problem ponieważ nie pracuję już wiele lat a jestem raczej skromna i spokojna to bezpośrednie poszukiwaniu pracy kosztuje mnie wiele
    ponieważ moja poczucie własnej wartości jest bliskie zeru - uważam ,że do niczego sie nie nadaję i wstydzę się zarówno tego ,że nie pracuję jak i samego poszukiwania.W zwiazku z tym ograniczam sie tylko do wysyłania Cv droga elektroniczną ,żeby nie musieć mieć bezpośrednich kontaktów (chyba zdziczałam i źle mi z tym). BARDZO PRZEPRASZAM ZA TO WSZYSTKO CO NAPISAŁAM ALE MUSIAŁAM GDZIEŚ TO WRESZCIE POWIEDZIEĆ Napiszcie proszę co o tym wszystkim sądzicie nie oszczędzajcie mnie w swoich poglądach.zależy mi
    na rzeczowej ocenie z zewnątrz .Pozdrawiam
  • pacze_sobie 02.07.12, 08:37
    Słuchaj no kobieto,
    Nie mazgaj się i nie twierdź, że świat zawalił ci się na głowę. Twój związek umarł dawno a wy żyliście na jego trupie.
    Widzę tu plusy aleksis - wychowałaś syna - samodzielnego, mąż praktycznie nie istnieje - jednym słowem jesteś wolna.
    Zapakuj wspomnienia do słoika, zapasteryzuj i na półkę odstaw. Rozumiem, że zależna jesteś od męża. Wystąp o rozwód i alimenty dla siebie. To on jeździł na tobie jak na wielbłądzie.
    Postaw kreskę dzisiaj i powiedz - KONIEC, TERAZ NA MNIE KOLEJ. Do dzieła i głowa do góry.
    ---
    myślę, że spokojnie możesz o tym z synem porozmawiać - to jest twoja najbliższa rodzina. Partnerzy mogą się w twoim życiu zmieniać, dzieci się nie wymienia.
  • aleksis1313 05.07.12, 08:13
    Postawiłeś mnie do pionu , przez chwilę przestałam się mazgaić.Jak jednak wiesz to
    nie jest łatwa decyzja , ale póki co skombinuję słoik i powoli zacznę go zapełniać.
  • voytas67 01.07.12, 17:34
    To o mnie chodziło? Nie dopiszę happy end-u. Jeszcze 3 miesiące temu myślałem że ślepy los z nawiązką wynagrodził mi moją poprzednią stratę i posunął mi tą właściwą. Niestety różnica wieku i inne zapatrywanie w ważnym temacie doprowadziło do rozstania. Było krótko i przez chwilę mogłem o samotności zapomnieć. Trwam, pracuję, nie czekam, nie szukam. Zobojętniałem i raczej układam przyszłość tylko dla siebie. Oczywiście gdzieś tam po cichu liczę że "stary dziad" jeszcze swojego limitu szczęścia nie wyczerpał.
    Ciesze się że mój temat zainteresował tak wiele osób.
    Pozdrawiam
  • zawle 01.07.12, 20:23
    Młodsza?smile
  • aleksis1313 02.07.12, 07:33
    Szkoda bo myślałam ,że może się udało.Ale myślę ,że w przyszłości lepiej ulokować swoje uczucia w osobie w podobnym wieku ,która myśli analogicznie i będzie w stanie docenić szczęście
    u Pana boku. Pozdr.
  • voytas67 02.07.12, 10:23
    "w przyszłości lepiej ulokować swoje uczucia". Ich się wg mnie nie lokuje, spada na człowieka i już. Spadło na mnie, spadło na nią, mimo że nie przeszło mi to nawet przez głowę. Przypadek, wypadek, doszliśmy razem do wniosku że to nie ma przyszłości, mimo wzajemnej ogromnej fascynacji. Pozostały miłe wspomnienia i jestem jej wdzięczny że przypomniała mi to dawno zapomniane uczucie.
    Twoja sytuacja jest dla ciebie trudna ale nie obawiaj się bycia samej, żyjesz na zgliszczach, próbowałaś to odbudować, nie udało się. Zacznij żyć dla siebie, życie jest pełne niespodzianek, nie twierdzę że będzie lepiej, będzie inaczej ale masz przynajmniej jakąś szansę że coś zmienisz. Tkwiąc w tym związku niczego nie zmienisz a czas ucieka a wraz z nim szanse na nowe życie.
  • aleksis1313 05.07.12, 08:25
    Masz rację tyle, tylko gdzie mam szukać nowego życia ? i drugie pytanie czy mam na to siłę i ochotę? Myślę ,że facetom jest trochę łatwiej w tej materii .Ale na pewno gdybym przerwała ten związek moja samotność miałaby dużo "spokojniejszy charakter" ponieważ teraz to ciągłe rozdrapywanie ran .
  • voytas67 05.07.12, 12:57
    Posłuchaj tego.
    W wieku 35 lat miałem identyczną sytuację - odszedłem. Stanąłem sam na lotnisku Heathrow mając w kieszeni pożyczoną kasę i minus 8 tys. na koncie. Nie pojawił się ktoś kto miał mnie tam odebrać i pomóc. Myślałem że jestem w "czarnej dupie" na dobre. Jeżeli ktoś by mi w tym momencie powiedział że czeka mnie 8 lat najlepszego życia jakie pamiętam to bym go wyśmiał. Teraz nie jest różowo, nie pamiętam by było tak źle ale nie oddałbym tych 8 lat za nic. Nigdy bym tego nie przeżył gdybym wtedy nie powiedział - "dość !" i nie spakowałbym walizki.
    Jeżeli nic z tym nie zrobisz to tak zostanie i będzie jeszcze gorzej - powodzenia.
  • aleksis1313 06.07.12, 16:49
    Zupełnie jak w serialu "Londyńczycy" Przerażająca historia z miłym zakończeniem.
    Bardzo chciałabym coś zrobić tylko nie wiem jak. Mam 47 lat i ciężko by mi było po prostu
    spakować manatki i uciec - chociaż nie raz miałam na to ochotę.Moja sytuacja nie jest
    taka łatwa do korekty.Syn pomimo wszystko jest bardzo związany emocjonalnie z mężem.
    Moi rodzice dzisiaj dość schorowani(sprawy kardio)szczególnie mój tato także bardzo z nim związani.Uważają Go za super zięcia. I co? czy mam prawo szczególnie moich rodziców narażać na takie emocje,które mogłyby ich zabić.Dlatego po gruntownym przeanalizowaniu sprawy doszłam do wniosku ,że muszę za wszelką cenę znaleźć jakąś pracę i odważyć się wyjść do ludzi .Może to zaprocentuje i nastąpi jakaś zmiana smile
  • pacze_sobie 01.07.12, 23:44
    taaa ^^
    nasze sprawy są wyjątkowe, gdyż my sami jesteśmy niepowtarzalni
  • myszka1969 02.07.12, 02:20
    "Trwam, pracuję, nie czekam, nie szukam"

    Ale pdobno czasem własnie najlepiej nie szukać...wowczas to czego szukamy znajduje sie samo.Podobno najwazniejsze to byc wsród ludzi...A ja niesttey nie jestem bo nigdzie na stałe nie pracuję...Ciekawa jestem czy mając jakis krąg znajomych z pracy, ma sie wsrod nich równiez towarzystwo na jakies inne okazje? Czy to w ogole nierealne bo kazdy po prostu zajety jest swoją rodziną?
  • lilyrush 02.07.12, 19:23
    dokładnie- gdybym sama nie szukała to od rozwodu nie byłbym na żadnej randce- w pracy absolutnie nie, a po pracy to do domu i dziecka. znajomi sparowani, albo sami szukający, wiec sie nie będą dzielić potencjalna zdobyczą
  • zawle 02.07.12, 19:53
    Chodzenie na randki jest dla mnie beznadziejne. Mogłabym obudzić się któregoś dnia i zobaczyć w moim wielkim łóżku ktosia. Nawet nie musiałby mi się szczególnie podobać-zawsze zakochiwałam się w brzydalach. Byleby chciało mi się pójść zrobić kawę dla dwojga. Inne opcje z szukaniem, randkami i tym całym zamieszaniem jest dla mnie całkowicie zbędne.
  • pacze_sobie 03.07.12, 00:14
    późne lato, zwyczajny dzień, rozmawiam z klientką, którą na oczy widziałem pierwszy raz. Gadaliśmy branżowym żargonem. Gdyby ktoś stał z boku nie zrozumiałby o co chodzi.
    Myśli kłębiły mi się w głowie - rozpad małżeństwa, dzieciaki, zła kondycja firmy. Dół dołem poganiał.
    Pozwoliłem sobie na kontemplację tej kobiety. Nie robiłem tego od "wieków". Dotarła do mnie barwa jej głosu, jej usta wypowiadały zrozumiałe słowa, proste, logiczne, konkretne, były wąskie lekko zaczerwienione pomadką. Odpowiadałem mechanicznie nie zaprzestając oględzin. Pomyślałem, gdyby była w butach na wysokim obcasie moglibyśmy rozmawiać jak równy z równym - była słusznego wzrostu. Piegi na twarzy były urocze, jej oczy się śmiały i poliki zarumieniły się, gdy zauważyła, że się przyglądam. Tak widziałem obrączkę. Kontynuowaliśmy rozmowę a ja bezczelnie testowałem zapach jej perfum. Wymieniliśmy pożegnalne grzeczności, uścisnąłem jej dłoń, delikatną lecz silną. Wyszedłem przed firmę i wyszeptałem: ładnie pachniesz. Uśmiechnęła się a ja do niej. Widziałem, że nie przyjedzie tu więcej i nie miałem jej tego za złe.

    Widzisz, mysza, być może wystarczyłby jeden gest więcej, 3 słowa lub więcej wolności lub zdecydowania po obu stronach i zmieniłby się świat smile
    Lubię ten moment w moich wspomnieniach
  • myszka1969 03.07.12, 07:32
    Ale ja pytam, Lily, czy krag ludzi z pracy to jest rowniez krąg znajomych na inne okazję?..takie wiesz - na piwo, na imieniny?...moi rodzice tak mieli... ale ich współpracownicy byli jednoczesnie naszymi sąsiadami...
    Ja w ogóle nie wiem skąd bierze się "normalnych" znajomyc jesli nie są dalszą rodziną czy sąsiadami...A chyba to jest własnie niezbędne by poznać kogos ciekawego na dobre i na złe...
  • pacze_sobie 03.07.12, 07:41
    mhm, odpowiedziałem po części.
    Podsumuję: uważnie przyglądając się codzienności można, jeśli się tylko chce, poznać kogoś wartościowego i miejsce ani czas nie ma z tym nic wspólnego.
  • lilyrush 05.07.12, 18:23
    raczej nie
    znajomości firmowe sa firmowe, czasami sie idzie "na piwo", ale nie spotyka na imprezach w domu, wspólnych urlopach. Zdarzyło mi sie z kilkoma osobami, ale wtedy kiedy przestaliśmy razem pracować.
    skad sie bierze znajomych- ja mam babskie grono z pewnego forum, które trwa juz 10 lat a zaczęło sie z forum ślubnego (sic!), kyedy gadałyśmy o kieckach, kwiatkach i takich tam
    facetów- ano nie ma, na ulicy teraz szybciej uciekna niz zaczepia- wiec zostaje internet
  • aleksis1313 05.07.12, 08:36
    Zła kondycja firmy a Ty "tak" traktujesz klientki smile
    Piszesz o rozpadzie małżeństwa to dlaczego nie zrobiłeś kroku dalej ??
    Doradziłeś mi rozwód a Ty ciągle uśmiechasz się do "miłych wspomnień"??
  • pacze_sobie 05.07.12, 08:50
    tak, zachęcam również do tego by ze wspomnień wyłuskać również te miłe i się do nich uśmiechać.
    Ja się uśmiecham bo były miłe dla mnie i nic tego nie zmieniło i nie zmieni.
  • aleksis1313 05.07.12, 09:11
    Rozumiem więc ,że Twoje małżeństwo nie jest jeszcze w zupełnym rozpadzie ?? i da się
    trwać w nim dalej. Zręcznie ominąłeś meritum .
  • pacze_sobie 05.07.12, 09:46
    moje małżeństwo już dawno nie istnieje tylko czy to coś wnosi?
  • aleksis1313 05.07.12, 14:34
    Nie i przepraszam,że tak drążyłam , ale zastanawiałam się dlaczego wtedy skończyło się
    tylko na patrzeniu. Bardzo mi się spodobał Twój opis całego zdarzenia.
  • zawle 05.07.12, 18:45
    Mieszkam w małym miasteczku, jestem osobą publiczną, moje środowisko pracy jest sfeminizowane. A naturę mam burzliwą smile
  • myszka1969 05.07.12, 23:18
    Lily, zatem jest granica między znajomościami "z pracy" a znajomościami od "czasu wolnego"?Ciekawe czemu?..czy ludzie poza miejscem pracy mają juz siebie dość?...Pytam bo przeciez ludzie "ze studiów" to na ogoł własnie ludzie od "czasu wolnego"...a potem niestety jesli nie załozy sie rodziny pojawia sie pustka...Chyba, ze mam niedzisiejsze pojęcie o życiu singla i mają oni mnóstwo roznych znajomości od rzeczy wszelakich??
    Dawniej mawiało się o malzenstwach, żę nie powinny pracowac razem... Ale ja zastanawiam sie czy własnie nie za bardzo rozgranicza sie prace od czasu prywatnego i własnie stąd bierze sie samotność?
  • anula36 06.07.12, 00:20
    moge powiedziec czemu ja nie przenosze znajomych z pracy na czas wolny.
    1. ludzie nie moga sie oderwac od zawodowych tematow, ja wprost przeciwnie
    2.poza tym ludzie ode mnie z pracy sa srednio mlodsi ode mnie 10 lat
    3. plotkarze jakich malo!

    jak slowo daje, jak mam z tym towarzychem siedziec, wole z pasierbica na placu zabaw.
  • lilyrush 06.07.12, 20:24
    może na przykład dlatego, ze sie gada w pracy i o czym gadać po pracy- no własnie o pracy i sie juz nie chce. Ja z dziewczynami z biura spokojnie prywatnie gadam, ale podczas lunchu, kawy itd. Z facetami z biura an pewno nie chce gadać na prywatne tematy. Zresztą mój służbowy wizerunek sie troche rózni od prywatnego
  • pacze_sobie 06.07.12, 08:46
    Dlaczego...
    Myślę, że każdy z nas, ja i ta kobieta, miał barierki, po dość szybkiej kalkulacji, mimo zaskoczenia, wycofaliśmy się do naszych bezpiecznych przestrzeni pozostawiając wszystko tak jak było smile
  • zawle 06.07.12, 14:42
    Dorosły człowiek z bagażem doświadczenia wie że ciężko dzielić pokój pracowy z facetem którego się przeleciało, przeleciał nas, lub też okazał się straszliwym palantem (patrz poprzednie)
  • nom73 06.07.12, 16:09
    zawle napisała:

    > Dorosły człowiek z bagażem doświadczenia wie że ciężko dzielić pokój pracowy z
    > facetem którego się przeleciało, przeleciał nas, lub też okazał się straszliwym
    > palantem (patrz poprzednie)

    Związki zawodowe się nie sprawdzają. wink
  • aleksis1313 06.07.12, 16:31
    Podobno , kto ryzykuje ten pije szampana - podobno !
  • nom73 06.07.12, 17:41
    aleksis1313 napisał(a):

    > Podobno , kto ryzykuje ten pije szampana - podobno !

    No i bez ryzyka nie ma zabawy. wink
  • kass_1 06.07.12, 22:22
    nom73 napisał:

    > aleksis1313 napisał(a):
    >
    > > Podobno , kto ryzykuje ten pije szampana - podobno !
    >
    > No i bez ryzyka nie ma zabawy. wink

    Taaaaaaaak, poza tym lepiej coś zrobić i żałować, że się to zrobiło, niż tego nie zrobić i żałować, że się tego nie zrobiło. Do odważnych świat należy i raz się żyje wink



    --

    gg 42697059
  • nom73 06.07.12, 22:34
    kass_1 napisała:


    > Taaaaaaaak, poza tym lepiej coś zrobić i żałować, że się to zrobiło, niż tego n
    > ie zrobić i żałować, że się tego nie zrobiło. Do odważnych świat należy i raz s
    > ię żyje wink

    Taaak? To dlaczego kobiety nie lubią przygód? wink
  • zawle 06.07.12, 22:35
    Lepiej żałować że się nie zrobiło, niż zrobić i żałować że taka chałasmile
  • myszka1969 06.07.12, 23:26
    No tak, kontakty z pracy na prywatnym gruncie pewnie moga miec jakis podtekst....Chyba, ze najpierw było sie czyims znajomym a potem znalazło sie w jego miejscu pracy?wink..
    ale na prawde podobało mi sie jak moi rodzice mieli sąsiadow, z ktorymi imprezowali a jednoczesnie byli ich współpracownikami....To bylo zresztą mieszkanie sluzbowe wiec wiadomo, ze miało się za sąsiadow ludzi z tej samej branży smile..To były naprawde fajne sąsiedzkie więzi...A jak ma sie dobrych znajomych w sąsiadach to wiadomo, że krąg dalszych znajomych i mozliwosc poznania kogoś fajnego tez jest większa...

    Znajomości internetowe są fajne ale wg mnie najczesciej w wirtualu a nie w realu...mnie prawie żadnych nie udało się przeniesc do realu a żadnej utrzymać dłużej sad
  • pacze_sobie 07.07.12, 08:45
    to są skutki noszenia majtek na spodniach.
    Nigdy nie pracowałem w biurze ale pamiętam początki mojej kariery zawodowej kiedy to w dość dużym środowisku kobiet robiłem za rodzynka na zmianie. Byłem w młodym wieku i przychodziłem do pracy uczyć się zawodu - sumiennie przedzierałem się przez instrukcje, zasady i jak już okrzepłem w tym na tyle by się rozejrzeć po całej firmie dostrzegłem grupki osób skupione na różnych szczeblach wokół czegoś co z pewnością pracą nie można było nazwać.
    Grupki zmieniały swoją liczebność, nastawienie, wszyscy o wszystkim wiedzieli, dzień rozpoczynał się od plotuch co się w pracy i poza nią stało. Obrzydliwe.
    Teraz też pracuję w grupie, przychodzę do i odchodzę z pracy, powiem coś neutralnego, zażartuję ale z nikim nie nawiążę bliższego kontaktu głównie ze względu na wspomnienia tamtych dni, ale również dlatego,że to co dla tej grupy jest teraz na topie ja już przeżyłem.
  • myszka1969 07.07.12, 12:49
    Ale dlaczego obrzydliwe?...Obrzydliwe byłoby jakby ludzie z pracy obgadywali poza pracą inne osoby z osoby i odwrotnie ale jak jest fajna grupa, którą łączą równiez pozapracowe więzi, to chyba sprzyja to rowniez wydajności w pracy?smile...chyba temu tez służą firmowe wyjazdy integracyjne, żeby ludzie poznali się równiez na stopie prywatnej?....w prywatnych szkołach na poczatku roku robi sie tez obozy integracyjne, po to by ludzie juz na wstepie blizej sie poznali i była lepsza atmosfera przy póxniejszym wykonywaniu codziennych obowiązków...
  • aleksis1313 08.07.12, 11:47
    Ja także znalazłszy nową pracę nie zamierzam głębiej niż to konieczne wchodzić w żadne układy.Im mniej współpracownicy wiedzą o naszym życiu osobistym tym lepiej.Chociaż pracowałam kiedyś kilka lat w grupie ludzi , których mogłam nazwać przyjaciółmi.Wyjazdy integracyjne !! czy są fajne? zależy od naszego statusu rodzinnego - niestety polegają głównie na chlaniu i ...... Nie wiem czy po powrocie wszyscy są jednakowo zadowoleni ze stopnia zintegrowania jaki tam osiągnęli smile Niestety wyjazdy integracyjne są teraz obowiązkowe w szkołach państwowych począwszy od gimnazjum ( dla mnie to wyciąganie kasy od rodziców). Jak ja rozpoczynałam naukę w LO - żeby nas zintegrować zorganizowali bezpłatne wyjście do kina a potem pogaduszki w kafejce i wystarczyło smile
  • pacze_sobie 09.07.12, 07:41
    Ryzyko jest wpisane w każdy projekt, w którym bierzemy udział.
    Opis, który przytoczyłem, to zdarzenie, które zaskoczyło troszkę mnie samego a z pewnością mocno tę panią, miał na celu pokazanie Wam, że spotkania wartościowych ludzi zdarzają się niezależnie od miejsca i czasu. Przypadkowa rozmowa może przerodzić się w ciekawą pogawędkę - "chcijmy: tylko pogawędzić smile
  • myszka1969 09.07.12, 12:53
    A wiecie, ostatnio złapałam się na reklamy Sympatii i po wielu latach zawitałam ponownie do tego portalu....
    Nie powiem, stronka jest o wiele bardziej atrakcyjna (np. karty z flirtem on -linesmile )a tez chyba nie ma juz tej paskudnej funkcji "zaproś do kontaktu", po której dostaje się stos powiadomień na skrzynkę z odpowiedzią "użytkownik x przyjął/odrzucił Twoje zaproszenie do kontaktu"- Bardzo kontaktowy portal to był nie ma co...smile sad

    Tylko czemu piszą do mnie 20paro- latkowie z przyciemnionymi brylami bądź wypasioną bryką?? smile Oczywiscie piszą tez "normalni" (o ile rozwodnik to ktos normalnywink...ale czego w końcu oczekiwac w moim wieku? ) ale "normalni" to niesttey tylko wyjątki...
  • pacze_sobie 09.07.12, 17:20
    no i proszę. Okazało się, że mogę być nienormalny, z przyczyn przynależności do grupy smile
    super
  • lilyrush 09.07.12, 18:42
    spoko, ja tez jestem nienormalna wink
    z takim podejściem do ludzi, życzę sukcesów ...
  • myszka1969 10.07.12, 12:20
    Cóż, normalność dla każdego oznacza co innego. "Podejście" raczej niewiele nie ma tu do rzeczy. Zresztą pisałam wyżej, że nigdy nic nie mam na wstępie przeciwko rozwodnikom.Natomiast zawsze mam na uwadze, ze rozwody są z różnych powodów- przeze mnie nie zawsze akceptowalnych. Mam na to przykład w bardzo bliskiej rodzinie.
  • zawle 10.07.12, 12:43
    Nie kruszmy kopii o oczywistość. Ja też patrzę krzywym okiem na 40 letnich kawalerów czy panny. Rozwodnicy też są na tapecie. Kobiety nie rozwodzą się przecież bez powodu? Każdy ma w głowie takie czy inne oceny. Nic w tym złego, jeśli zdajemy sobie z tego sprawę i nie przekreślamy od razu ludzi. Wręcz może to nas uchronić przed następnymi pomyłkami.
  • myszka1969 10.07.12, 13:04
    Jakoś myslałam, ze bardziej zaintrygują Was ci 20paro- latkowie zza tajemniczych okularków i z wypasioną bryką rzucający się na kobiety w średnim wieku wink smile
  • pacze_sobie 10.07.12, 15:33
    Podobały mi się trzyciestoparoletnie kobiety gdy byłem w wieku 20 lat.
    Z punktu widzenia potencjału smile super układ
  • lilyrush 10.07.12, 17:39
    a co tu ma intrygować?
    chłopaki szukają darmowej edukacji seksualnej
    no proste jak przysłowiowa budowa cepa wink
  • pacze_sobie 10.07.12, 18:24
    ja nie piętnuję tego typu układów.
    Temperament, regeneracja, burza hormonów studzona doświadczeniem...
  • myszka1969 10.07.12, 21:15
    A ile znasz tego typu układów z życia codziennego??smile smile..Pewnie kobiety jako te wyzwolone wiążą się teraz równiez z dużo młodszymi ale co mnie jednak uderza na tego typu portalach, to znaczna doza takich "nienormalności" i niecodzienności...Nie są to chyba portale dla szukających po prostu meża czy żony czy życiowego partnera a raczej przygody, sponsora, etc...Szare czy nie szare ale samotne myszki chyba nie bardzo mają czego tam szukać.
  • pacze_sobie 11.07.12, 06:45
    gdzieś tu już pisałem, że najważniejszą rzeczą dla poszukiwacza jest to by wiedział czego poszukuje. Szukasz partnera życiowego, męża lub żony to napisz to w anonsie jasno i wyraźnie. Partner życiowy to nie przyjaciel, ani kochanek, ani sponsor. Może nimi być wszystkimi ale jego podstawowym zadaniem ma być bycie właśnie życiowym partnerem.
    Taki wpis "odstraszy" wszystkich tych, którzy poszukują przygody, których cele są niespójne z twoimi.
    Poszukiwanie jest PROCESEM <------ to słowo samo mówi za siebie, by proces zaszedł i jego wynik był pożądany należy ze sobą zmieszać odpowiednie składniki.
    Czym ten mężczyzna - partner życiowy ma się charakteryzować a czym zdecydowanie nie. To ważne jest by podkreślić wagę tych głównych cech, na których wam zależy. Ważnym jest również drugi proces - PARTNERSTWO do grobowej dechy, bo przecież wynik poszukiwań ma być jednym z jego składników. Co do tygla procesu partnerstwa jesteście w stanie włożyć od siebie? No co?
    Jeśli napiszecie konkretnie czarno na białym czego poszukujecie i co jesteście w stanie dać od siebie może się okazać, że ilość wiadomości na waszej skrzynce spadnie do kilku na miesiąc, a z tych kilu odrzucicie jeszcze parę bo znajdzie się zawsze ktoś kto czyta bez zrozumienia.
    Wypisujecie drogie panie bzdury i macie potem pretensje (do kogo?), że otrzymujecie jakieś śmieci.
    Zderzenie z prawdą może boleć - czy należy się tego bać?
  • pacze_sobie 11.07.12, 06:49
    dam to jeszcze raz w zmienionym temacie by się troszkę odróżniało od całego stosu Samotności.
    -----
    gdzieś tu już pisałem, że najważniejszą rzeczą dla poszukiwacza jest to by wiedział czego poszukuje. Szukasz partnera życiowego, męża lub żony to napisz to w anonsie jasno i wyraźnie. Partner życiowy to nie przyjaciel, ani kochanek, ani sponsor. Może nimi być wszystkimi ale jego podstawowym zadaniem ma być bycie właśnie życiowym partnerem.
    Taki wpis "odstraszy" wszystkich tych, którzy poszukują przygody, których cele są niespójne z twoimi.
    Poszukiwanie jest PROCESEM <------ to słowo samo mówi za siebie, by proces zaszedł i jego wynik był pożądany należy ze sobą zmieszać odpowiednie składniki.
    Czym ten mężczyzna - partner życiowy ma się charakteryzować a czym zdecydowanie nie. To ważne jest by podkreślić wagę tych głównych cech, na których wam zależy. Ważnym jest również drugi proces - PARTNERSTWO do grobowej dechy, bo przecież wynik poszukiwań ma być jednym z jego składników. Co do tygla procesu partnerstwa jesteście w stanie włożyć od siebie? No co?
    Jeśli napiszecie konkretnie czarno na białym czego poszukujecie i co jesteście w stanie dać od siebie może się okazać, że ilość wiadomości na waszej skrzynce spadnie do kilku na miesiąc, a z tych kilu odrzucicie jeszcze parę bo znajdzie się zawsze ktoś kto czyta bez zrozumienia.
    Wypisujecie drogie panie bzdury i macie potem pretensje (do kogo?), że otrzymujecie jakieś śmieci.
    Zderzenie z prawdą może boleć - czy należy się tego bać?
  • aleksis1313 11.07.12, 08:23
    W pewnym sensie masz rację ja w szczytowej chwili swojej zgryzoty także pojawiłam się na moment na innym forum podając swój adres e-mail i skrzynkę zasypało mi stadko napalonych
    młodziaków.Tylko ,że mnie nie zupełnie chodziło o to samo co im.
    Mam więc do Ciebie pytanie - jakie cechy z punktu widzenia faceta po przejściach powinna mieć kobieta , która warta byłaby zainteresowania?
  • pacze_sobie 11.07.12, 08:47
    prawdomówność
  • zawle 11.07.12, 09:05
    Prawdomówność powiadasz? A na portalu randkowym, po obejrzeniu profilu od razu wiesz kto jest prawdomówny? Bez weryfikacji? Ale co tam...ładnie się komponuje z poprzednim postemsmile
  • pacze_sobie 11.07.12, 12:08
    ja rozumiem, że na portalu randkowym zachodzi handel żywym towarem. Jest to miejsce, w którym zainicjować można proces poznawczy. Zdecydowana kobieta lub zdecydowany mężczyzna w temacie partnerstwa właśnie będzie dążył do spotkania się, pogadania przez telefon, na skypie. Będzie szukał kontaktu innego niż przez internet w celu lepszego, całościowego poznania się. To istotne by posłuchać, popatrzeć na mimikę, haaa, to istotne by zaobserwować siebie podczas takiej fizyczności, jak nasze ciała na siebie reagują, jak reagują nasze zmysły.
    Z tego co napisałem powyżej wynika, że portal randkowy może pomóc nam w odnalezieniu osób które zdecydowane są na rozpoczęcie procesu poznawczego.
    Jeśli będziemy kłamać i oszukiwać od samego początku to do czego to doprowadzi w efekcie? Sami sobie odpowiedzcie na to pytanie.
  • pacze_sobie 11.07.12, 12:28
    facet po przejściach zapyta się ciebie: Masz dzieci? Oddałabyś, swoim dzieciom jedną nerkę gdyby tego potrzebowały? A drugą?
    Chciałbym taką kobietę, dla której bez zmrużenia okiem dałbym się pociąć.
  • aleksis1313 11.07.12, 15:18
    Najgorsze jest to,że tak na prawdę nigdy do końca nie wiemy czy nasze najgłębsze poświęcenia
    w imię uczuć trafiają na właściwy grunt.Czy w naszym wieku można jeszcze liczyć na tak silne
    uczucie sad
  • pacze_sobie 11.07.12, 15:33
    nie wiem, aleksis1313 ale mam punkt odniesienia smile Mój punkt.
  • anula36 11.07.12, 18:27
    bywaja silne uczuciasmile I nawet nie trzeba sie ciac,ani miec dziecismile

    ja tam poszlam najprostsza droga - przez zoladek, wciaz dzialawink
  • myszka1969 11.07.12, 23:17
    A mnie sie wydaje, ze problem z nawiązywaniem dłuzszych znajomosci na takich portalach bierze sie z tego, ze tam trafiają albo osoby, ktore mają problem z komunikacją na codzień i dlatego wybierają internet albo takie, które lubią wszystko na skróty- żeby było szybko i łatwo (rzecz jasna na pewno nie mozna w tym przypadku mówic tez o prawdomówności, o której ktos tu wyżej pisze).
  • pacze_sobie 12.07.12, 07:20
    mnie się wydaje, aczkolwiek, ponieważ, gdyż jest problem i mają go inni, którzy problem mają i dlatego, to lub żeby inaczej niż myślą - no to tyle, o ile i owszem.
    smile)))
    dzień dobry
  • zawle 12.07.12, 09:08
    Portale rozleniwiają. Wchodzisz, a tam kilka tysięcy ludzi. Twój portal odwiedziło kilkadziesiąt osób pierwszego dnia. Nie ten, to następny.
    A na zwykłym przyjęciu....jeden, dwóch wolnych. Nawet jak coś głupiego powie, zaraz może to nadrobić....ma czas. Na portalach widać sms komunikację i wszystkie schematy na temat płci przeciwnej, jakie ma się w głowie. To jest ta portalowa uczciwość. Stąd opisy siebie i zaczepki " na romantyka", " na żart" , "na biednego misia", " na twardziela". Kobiety są podobne. " Na roznegliżowaną", " na mamusię", " na ofiarę".........
    Ale to chyba o to chodzi....żeby się mamusia z misiem spotkalismile
  • aleksis1313 12.07.12, 10:20
    No to może zorganizujmy sobie spotkanie w plenerze celem pogawędki "tete a tete" ale w wiele oczu. Możemy się tam sobie przedstawić prawdziwymi imionami (albo nowymi pseudonimami)
    żeby nie przenosić wirtualu do realu ???
  • myszka1969 12.07.12, 10:30
    Na pewno masz rację, że chodzi o to by mamusia i miś się spotkali, pozostaje jednak kwestia samego podejścia do medium jakim jest internet...Ja zauważyłam, ze u nas generalnie ludzie znacznie mniej poważnie traktują wszelkie znajomości w necie niz w realu i nie dotyczy to tylko portali randkowych. Rzecz jasna nie wszyscy kłamią ale często krótko mowiąc zabawiają sie takimi kontaktami czy robią innych w konia (bo tak po prostu wyszło). Ja uważam, ze nasza kultura internetowa ciągle pozostawia bardzo wiele do życzenia... np. jak komunikowałam się w necie z Amerykanami juz w latach 90- tych zauważyłam, ze przy całym ich takim lekkim czy nawet śmiesznym dla nas sposobie bycia, oni są w stosunku do innych zawsze niesłychanie serio i nie ma dla nich absolutnie żadnej różnicy czy jest to znajomość z realu czy z wirtualu.
    A u nas net to ciągle jakies egzotyczne miejsce gdzie najłatwiej trafic na małpę w cyrku... Nie uważacie?...
  • myszka1969 12.07.12, 10:37
    Co do spotkania w plenerze, jestem jak najbardziej za smile
  • zawle 12.07.12, 15:23
    Gdy korzystałam z netu kilkanaście lat temu, Polacy też mieli inne podejście do tematu. Fajne, przemyślane nicki, otwarte głowy, zero śmieciowania. Wtedy nie był tak powszechny i dostępny.
  • pacze_sobie 12.07.12, 15:52
    taaak plener mam za drzwiami więc to dobry pomysł jest - mam blisko
  • myszka1969 12.07.12, 20:23
    A co to znaczy- za drzwiami?...A nie wolisz daleko niz blisko? smile
  • pacze_sobie 12.07.12, 21:04
    mam syna, którego wychowuję i niewielkie dochody więc moje wole musi poczekać na lepsze czasy - natomiast mój plener jest jak najbardziej dostępny, nie dla wszystkich ale jest.
  • myszka1969 12.07.12, 21:12
    Kurcze, niektórzy mają plener za drzwiami...A ja to tylko to blokowisko...ech...sad
  • myszka1969 16.07.12, 09:11
    Jak tam, zrobiliscie sobie plener w ukryciu przez resztą z forum ? wink
  • aleksis1313 16.07.12, 09:22
    Wszyscy zebraliśmy się na tym forum ,bo wydaje nam się ,że jesteśmy samotni i nagle jak
    pada propozycja spotkania w realu większość nabiera wody w usta!!!! A przecież fajnie byłoby
    spędzić czas na miłej pogawędce w plenerze smile
  • myszka1969 16.07.12, 09:35
    Ja jestem tu własciwie tylko w tym topicu, nie mam pojecia skąd kto jest- jak chodzi o mnie to jestem z Krakowa...Ale chętnie wyskoczę tez za miasto smile...moze tez byc do innego miasta wink smile...Jak byłam ostatnio w Wawce, byłam pełna podziwu jaką cudną plaże warszawiacy potrafili sobie zrobic nad Wisłą smile
  • aleksis1313 17.07.12, 09:08
    No proszę a ja Warszawianka tylko słyszałam o tej plaży smile
  • myszka1969 17.07.12, 11:14
    Naprawdę Ci polecamsmile...Co prawda nikt się tam nie kąpał (moze Wisła nie jest w ogole przeznaczona do jakiejkolwiek kąpieli??) ale plaża naprawde boskasmile..i te hamaczki, leżaczki gratissmile...Toż to lepiej niz nad morzemsmile...bar zanadto drogi tez nie jest.... tylko woda do picia piekielnie droga wiec lepiej brac ze sobą... troche mnie nawet zdziwiło, ze na plazy sprzedaje sie alkohol...A wieczorem ponoc są tam dyskoteki smile ...nie bylam ale bardzo chetnie bym zaliczyła wink
  • aleksis1313 18.07.12, 09:36
    cześć myszka !! widzę ,że swoją nieopatrzną propozycją rozwaliłam forum sad
    Jak będziesz w wakacje w Warszawie to daj znać może się także wybiorę na
    tę plażę .Pozdrowienia
  • myszka1969 18.07.12, 11:27
    Też nie rozumiem, dlaczego temat nagle się wyczerpał smile sad...Może po prostu ludzie wolą ten posmak tajemnicy na forum i nie lubią tego niszczyć poprzez spotkania w realu?

    Co do mnie, to co prawda lubie podrózowac tudziez włóczyć się ale ostatnimi czasy jakby mniej - bardziej w towarzystwie i w określonym celu...Jesli tylko masz jakis pomysł na fajne spędzenie czasu w Wawce (jest ich bez liku ale jakos nie przepadam juz za samotnymi wypadami na plaze czy do nawet do cudnych warszawskich teatrów, za którymi skąd indąd wprost przepadam...), napisz kiedy jesteś, co fajnego sie dzieje latem a na pewno wyskoczę do stolYcy na dzień a nawet dwasmile
  • aleksis1313 19.07.12, 09:30
    Będę dostępna w drugiej połowie sierpnia rozeznam się i odezwę >
  • aabbcc110 04.08.12, 19:42
    tak wielu ludzi ma z tym problem.
    dasz radę !!
    niby sa znajomi itd ale czasem troche nudno, troche smutno, troche energii brak na zrobienie czegos interesujacego mężczyznom jest łatwiej bo statystycznie jest więcej samotnych kobiet niz mężczyzn macie w czym wybierać . poza tym mezczyznie wystarczy że będzie ładnie pachniał, ubierze sie po ludzku , bedzie poprostu miły i sukces murowany!
  • zwrotny48 04.08.12, 19:58
    aabbcc110 napisał(a):

    > tak wielu ludzi ma z tym problem.
    > dasz radę !!
    > niby sa znajomi itd ale czasem troche nudno, troche smutno, troche energii bra
    > k na zrobienie czegos interesujacego mężczyznom jest łatwiej bo statystycznie
    > jest więcej samotnych kobiet niz mężczyzn macie w czym wybierać . poza tym mez
    > czyznie wystarczy że będzie ładnie pachniał, ubierze sie po ludzku , bedzie pop
    > rostu miły i sukces murowany!

    jak sukces murowany - to i jedna singielka mniej... tak sobie tylko myślę, ale mogę się mylić
  • nom73 04.08.12, 22:49
    aabbcc110 napisał(a):


    > k na zrobienie czegos interesujacego mężczyznom jest łatwiej bo statystycznie
    > jest więcej samotnych kobiet niz mężczyzn macie w czym wybierać .

    Statystycznie rzecz biorąc to na jednego singla przypada jedna singielka (w Polsce jeszcze nie ma zalegalizowanej poligamii), z tym, że na skutek migracji kobiet ze wsi do miasta proporcje się zachwiały. wink
    Koleżanka mi mówiła, że u niej na wsi jest ok. 40 kawalerów po 30-ce.
  • torado 04.08.12, 22:59
    nom73 napisał:

    >
    > Koleżanka mi mówiła, że u niej na wsi jest ok. 40 kawalerów po 30-ce.

    nomku podaj mi nazwę tej wsi wink big_grinD
    --
    no to sru.....
    1041737
  • nom73 04.08.12, 23:55
    torado napisała:


    > nomku podaj mi nazwę tej wsi wink big_grinD

    I tak nie przyjedziesz więc po co Ci ta wieś? smile

    PS. umiesz doić krowy? A w ogóle to widziałaś kiedyś na żywo krowę? wink
  • torado 05.08.12, 00:21
    nom73 napisał:

    > torado napisała:
    >
    >
    > > nomku podaj mi nazwę tej wsi wink big_grinD
    >
    > I tak nie przyjedziesz więc po co Ci ta wieś? smile
    >
    > PS. umiesz doić krowy? A w ogóle to widziałaś kiedyś na żywo krowę? wink

    krowę...hmm... to takie duże zwierzę, łaciate ?wink. Przyjadę na ta wieś wyrwać se chłopa wink
    --
    no to sru.....
    1041737
  • kinga40532 14.08.12, 15:09
    Hej, pewnie wpadam na chwile na wasze forum wink Poczytałam to i owo. Chyba najblizsza mojej sytuacji zyciowej jest aleksis. Ja zrobiłam krok do przodu. Nie chciałam i nie miałam siły trwac w związku małzenskim gdzie tak naprawde mijalismy sie z mezem. Rozwiedliśmy się z klasą. Jest mi cięzko bo tak naprawdę cały czas udaję jaka to nie jestem silna i bla, bla bla a tak naprawdę to moim problemem jest to, ze nie umiem rozmawiać o uczuciach, o tym co chce itp. Boje sie kolejnych związków, cholernie boję sie zakochać w kimś i chyba to bardzo widać bo odstrasza ode mnie. Do dzisiaj przez kilka lat byłam w takim dziwnym układzie z kolegą z pracy który uczciwie zakończył nasz związek. Właściwie spotykaliśmy się rzadko ale fajnie, ze był... Mieliśmy razem pojechać na dlugi weekend...Chyba chciał normalności, stabilizacji. A ja z dwójką dorastających dzieci, z problemami codziennymi zawsze byli na pierwszym miejscu. Z drugiej strony facet który ma juz odchowane swoje dzieci wydaje mi się ze nie chce brac na swoje bary obcych problemów. Jak to jest?? sumie fajny gość ale ileż można czekać az sie ktoś określi co chce w zyciu... Mam doła, nie poszłam do pracy i wyzalam sie w samotności. Tak, bo jutro muszę udawać przed światem, ze jest ok. Wczoraj na którymś programie obejrzalam wywiad z Teresą Lipowska w którym opowiadała, o swojej wielkiej miłości którą znalazła po nieudanym pierwszym małżeństwie. Marze o tym, ze kiedyś będzie ktoś taki przy mnie na dobre i złe do konca naszych dni. Pozdrawiam i przepraszam jutro bedzi mi juz lepiej
  • panna.m.igotka 14.08.12, 15:35
    A czemu go o to po prostu nie zapytałaś? Nie zapytałaś co czuje do Ciebie? Jakie są plany w stosunku do Twojej osoby? Może trzeba było porozmawiać. Jak się nie zaczniesz otwierać na innych to tej "miłości" nigdy już więcej nie spotkasz.
  • kinga40532 14.08.12, 16:06
    tak, ja to wszystko wiem. Ale jakoś nie potrafie o tym rozmawiać. I wiem jakie są konsekwencje. Zachowuje się jak dziecko. Chciał mi o tym powiedzieć na spotkaniu ale podzękowałam za wszystko SMSem bo wiem ze poryczałabym sie jak bóbr a przecież muszę być silną kobietą...
  • panna.m.igotka 14.08.12, 16:18
    Nie znam Twojej historii, sytuacji. Ale dlaczego miała byś się popłakać? Nie chciałaś z nim być? Dlaczego musisz pokazywać przed nim, że jesteś silna? Myślę, że osoba która kocha zawsze zrozumie? Przytuli.
  • aleksis1313 14.08.12, 16:05
    Cześć Kinga !! W pewnym sensie wywołałaś mnie do tablicy.U mnie "pozornie" sielankowo jesteśmy dalej małżeństwem - zbliżyliśmy się pod każdym względem i byłoby super gdyby nie mój mózg.Niestety o pewnych rzeczach jeszcze nie potrafię zapomnieć i utraciłam bezpowrotnie swój komfort stabilizacji i bezpieczeństwa.Jednak nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.Silny traumatyczny stres spowodował ,że znacząco schudłam, dużo ćwiczę i czuję się choć pod tym względem o niebo lepiej.Jednak bardzo dokładnie rozumiem co czujesz.Ja także zawsze byłam i jestem uśmiechniętą "twardzielką" na użytek rodziców,syna i znajomych i dopiero noc przynosi komfort uwolnienia łez lub czas na zastanowienie.Ale najważniejsza jest szczera rozmowa , wtedy wiemy na czym stoimy i nie musimy się niczego domyślać - a może Ów facet wcale nie uciekłby z krzykiem od Twoich problemów dnia codziennego ?? Kolejną sprawą są Twoje nastolatki jak One zapatrują się na Twój ewentualny
    nowy związek czy umiałyby zaakceptować kogoś u Twego boku - rozmawiałaś z Nimi o tym??
    Pozdrawiam i już nie przynudzam.Jutro na pewno będzie ciut lepiej - szczególnie gdy wyjrzy
    choć na chwilę słońce smile

  • kinga40532 14.08.12, 16:24
    hej! Kiedys ktos mi powiedział, ze nastoletnie dzieci + samotna kobieta to najgorsza mieszanka dla potencjalnego faceta. I coś w tym jest. Owszem miałam taka sytuacje z tym właśnie facetem. Zaczynaliśmy tak jak każda para, fajnie, namiętnie i z małymi planami na przyszłośc. Bład polegał na tym, ze wcześniej nie porozmawialam wtedy z 11-to letnim synem. I kiedy nas zobaczył w domu, ze się mamy ku sobie to strasznie się rozplakał. Chodziło mu o to, ze nie jest to tata. Od tamtej chwili czułam, ze musze byc po stronie dzieci bo pewnie nie zaakceptują innego faceta. No i od tej pory byly to spotkania chłodniejsze i jakby bez planów na przyszłośc. Patrząc z boku to absolutnie nie dziwię sie, ze zakończył związek. Powinniśmy tylko wyciągać odpowiednie wnioski na przyszłosc.
  • iva.na 15.08.12, 18:37
    Do bycia samemu chyba nie da się przyzwyczać ( chyba...?)

    Mam 30+
    Sama od roku - odeszłam z toksycznego związku. Nie żałuję. Jestem wolna, niezależna, mam absorbującą pracę, przyjaciół, znajomych. Mieszkam w dużym mieście, więc zawsze jest gdzie wyjść.
    Ale nie zawsze z kim...
    Znajomi mają rodziny, współmałżonków, partnerów....

    Niby jest mi dobrze, ale coraz częściej brakuje mi kogoś kto by przytulił, czekał kiedy wracam po ciężkim dniu...kogoś kto będzie tylko dla mnie
  • zwrotny48 15.08.12, 20:03
    iva.na napisała:

    > Niby jest mi dobrze, ale coraz częściej brakuje mi kogoś kto by przytulił, czek
    > ał kiedy wracam po ciężkim dniu...kogoś kto będzie tylko dla mnie

    Lepsze to niż trwanie w toksycznym związku. Teraz masz otwartą kartę i nadzieje na lepsze jutro smile
  • iva.na 16.08.12, 21:54
    Pewnie, ze lepsze.
    Czuję się wolna. Tylko czasem aż się dławię tą wolnością.
    I nie mam nadziei na lepsze jutro (jeśli chodzi o relacje damsko - męskie oczywiście wink
    Tak się okopałam w mojej samotni, że nie potrafię z niej wyjść - choć czasem bym chciała..
    Chyba zdziczałam wink)
  • zwrotny48 16.08.12, 23:03
    iva.na napisała:

    > Tak się okopałam w mojej samotni, że nie potrafię z niej wyjść - choć czasem by
    > m chciała..
    > Chyba zdziczałam wink)

    Gdybyś wcześniej tak napisała, to i ja nie gadałbym głupot smile
  • myszka1969 17.08.12, 16:08
    A co Was tak nagle/wreszcie wzięło na pisanie??smile...Z okazji Świeta Wniebowzięia vel Cudu nad Wisłą?smile Notabene piękne świeto i własnie byłam na nim u cioci na wsi bo tam ładnjej je obchodza niz w miescie...Ale tego łaciatego zwierza o nazwie krowa, powiem Wam, ze co raz mnie go na wsi, kawlerów tez jakos nie wypatrzyłam smile sad
  • pawlo561 02.12.18, 20:26
    40 lat to nie koniec świata. Przeciez sa portale randkowe jak np seexy.pl zeby spotkac kogos i poznac. Mi sie wlasnie, przez internet udalo spotkac faceta, to mozliwe. Jest tam pelno zboczencow, ale wystarczy z kims pisac dluzej i moze cos wypali. No ale lepiej sie przeciez uzalac na forum niz dzialac, prawda ?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.