Dodaj do ulubionych

Wołanie na puszczy :)

26.06.05, 18:13
Hop hop jest tu kto??
Właśnie wróciłam z dworca, gdzie żegnałam starą dobrą psiapsiułę. Dziwnie
cicho się teraz zrobiło w moim domu smile

--
Taka jest moja koncepcja, tak ja to widzę.
Obserwuj wątek
        • prawdziwyja Re: Wołanie na puszczy :) 26.06.05, 18:21
          Nigdzie nie byłem sad Wczoraj (a właściwie to dzisiaj) wróciłem dość późno. Rano
          (rano? raczej przed południem) wstałem około 11. Śniadanie skończyłem jeść o
          12.30 i poczułem się bardzo zmęczony. Teraz trawię pizzę, którą przywieźli na
          telefon - nie chciało mi się ruszyć nawet do sklepu koło domu. Jeszcze z
          godzinkę, półtorej potrawię i wio do Sopotu - w końcu rajd się zbliża smile
      • herezja Re: Wołanie na puszczy :) 26.06.05, 18:22
        A ja po dwóch dniach rozgardiaszu i paplania na okrągło czuje sie trochę
        dziwnie. Chociaż przynajmniej odpocznę po wczorajszej imprezie smile Bardzo miły
        bramkarz nie chciał nas wpuścić, bo nie miałyśmy dokumentu potwierdzającego, że
        mamy ponad 21 lat smile To się nazywa komplement smile)
        --
        Taka jest moja koncepcja, tak ja to widzę.
        • pulsarkowy Re: Wołanie na puszczy :) 26.06.05, 18:33
          > Bardzo miły
          > bramkarz nie chciał nas wpuścić, bo nie miałyśmy dokumentu potwierdzającego,
          że mamy ponad 21 lat smile To się nazywa komplement smile)

          tia... jak bylem mlody to nikt nie wymagal od nikogo zadnych dokumentow... a
          teraz to juz nie wygladam na swoje lata (wszyscy daja mi wiecej niz mam)...
          zeby mnie tak kiedys ktos zapytal w takiej sytuacji o dokumenty... smile

          a co do odpoczywania - to mam go juz dosc, bo siedze w domu od wczoraj, jedynie
          wyskoczylem do marketu po jedzenie (no wlasnie jak siedze w domu do zre na
          potege) i mam juz dosc....

          nawet nie moge sie zdecydowac na zadna muzyke i skacze po playliscie jak zajac
          po lace...

          --
          dobrze bedzie! jak nie, jak tak...
              • herezja Re: Wołanie na puszczy :) 26.06.05, 18:44
                > bo bardzo nie lubie sam spacerowac. a nie mam z kim.
                A nie lepiej iść mimo wszystko samemu na spacer niż samemu siedzieć w domu?
                Na spacerze zawsz jest szansa na "samotną nieznajomą", która będzie
                potrzebowała pomocy smile
                --
                Taka jest moja koncepcja, tak ja to widzę.
                • pulsarkowy Re: Wołanie na puszczy :) 26.06.05, 18:52
                  > A nie lepiej iść mimo wszystko samemu na spacer niż samemu siedzieć w domu?
                  moze i lepiej, ale ja na prawde nie cierpie lazic byle gdzie bez sensu i bez
                  celu i sam. nie sprawia mi to przyjemnosci zadnej. nigdy nie wiem, w ktora
                  strone isc, jak daleko, po co, o czym myslec, co robic... i tak dalej ble ble
                  ble...

                  co innego z kims... wtedy nawet takie lazenie "bez celu" nabiera
                  zupelnie "innego wymiaru" smile

                  > Na spacerze zawsz jest szansa na "samotną nieznajomą", która będzie
                  > potrzebowała pomocy smile
                  e czy ja wiem. od paru dni ile razy wylaze - w takim czy innym celu - na miasto
                  to jakies pustki. normalnie jakbym chodzil po jakims wymarlym miescie. zreszta
                  ja wiem, czy ja akurat chce poznawac jakies "samotne nieznajome"?
                  wolalbym wybrac sie gdzies z paczka - mniej lub bardziej sprawdzonych -
                  przyjaciol. niestety z przyczyn roznych takich tu nie posiadam.
                  no to i siedze w domu.

                  dobrze, ze chociaz jutro do wawy jade (no jakby sie jeszcze udalo zdobyc te
                  prace jutro to juz w ogole) bo juz mam dosc tego martwego pustego miasta
                  lublina.

                  --
                  dobrze bedzie! jak nie, jak tak...
                  • herezja Re: Wołanie na puszczy :) 26.06.05, 19:02
                    > e czy ja wiem. od paru dni ile razy wylaze - w takim czy innym celu - na
                    miasto
                    > to jakies pustki. normalnie jakbym chodzil po jakims wymarlym miescie.

                    Hmm, a może władze zarządziły ewakuację i tylko ty nic o tym nie wiesz smile To
                    tłumaczyłoby pustki na ulicach tongue_out

                    > wolalbym wybrac sie gdzies z paczka - mniej lub bardziej sprawdzonych -
                    > przyjaciol.
                    No pewnie, że tak by było najlepiej... Za to,kiedy przeprowadzisz się do Wawy
                    (bo zakładam, że tę pracę dostaniesz), to będziesz miał na miejscu parę fajnych
                    osób smile

                    --
                    Taka jest moja koncepcja, tak ja to widzę.
                    • pulsarkowy Re: Wołanie na puszczy :) 26.06.05, 19:10
                      > Hmm, a może władze zarządziły ewakuację i tylko ty nic o tym nie wiesz smile To
                      > tłumaczyłoby pustki na ulicach tongue_out
                      a wiesz, ze to mozliwe? tak sie z kolega od paru dni zastanawiamy (szczegolnie,
                      gdy podczas drogi do domu zachaczymy o stacje benzynowa celem nabycia dwoch
                      zielonych puszek z napojem o wdziecznej nazwie rozpoczynajacej sie
                      na "carls...", ktore nastepnie spozywamy na pobliskim murku, w miejscu
                      publicznym) co to sie dzieje... samochody na palcach jednej reki mozna policzyc
                      w centrum, czlowiek jeden na godzine przejdzie... nawet koty jakies niemrawe...
                      ewaukacja wiele by tlumaczyla.

                      > No pewnie, że tak by było najlepiej... Za to,kiedy przeprowadzisz się do Wawy
                      > (bo zakładam, że tę pracę dostaniesz), to będziesz miał na miejscu parę
                      fajnych
                      >
                      > osób smile
                      i to mnie wlasnie cieszy niezmiernie. bo tego mi brak jak cholera.
                      --
                      dobrze bedzie! jak nie, jak tak...
                • prawdziwyja Re: Wołanie na puszczy :) 26.06.05, 19:03
                  > > bo bardzo nie lubie sam spacerowac. a nie mam z kim.
                  > A nie lepiej iść mimo wszystko samemu na spacer niż samemu siedzieć w domu?
                  > Na spacerze zawsz jest szansa na "samotną nieznajomą", która będzie
                  > potrzebowała pomocy smile

                  Lepiej iść na rower. Szansa, że jakaś "samotna nieznajoma" rowerzystka będzie
                  potrzebowała pomocy, jest zdecydowanie większa, niż że będzie takowej
                  potrzebowała jakaś "samotna nieznajoma" spacerowiczka (no, chyba że jakaś
                  babcia, która się obali z bliżej nieznanej przyczyny podczas przechadzki - ale
                  takiej to raczej karetka "R" będzie potrzebna, a nie Pulsarkowy). Tak więc
                  Pulsar - marsz na rower. Tylko pamiętaj, żeby mieć przy sobie pomkę i komplet
                  kluczy smile)) Ja zawsze mam suspicious
                  • herezja Re: Wołanie na puszczy :) 26.06.05, 19:09
                    Albo lepiej kup rower, a potem zaczepiaj "samotne nieznajome rowerzystki, które
                    obalają się z bliżej nieznanej przyczyny", one zawsze mają ze sobą klucze i
                    pompkę smile)
                    Ależ ja głupoty wypisuje... to chyba syndrom niedospania smile
                    --
                    Taka jest moja koncepcja, tak ja to widzę.
                    • pulsarkowy Re: Wołanie na puszczy :) 26.06.05, 19:14
                      herezja napisała:

                      > Albo lepiej kup rower, a potem zaczepiaj "samotne nieznajome rowerzystki

                      ta koncepcja jest mi znacznie blizsza niz propozycja Prawdziwego z tej prostej
                      przyczyny, ze nie mam roweru, czego zreszta niezmiernie zaluje i nadrobie przy
                      pierwszej lepszej okazji (czyli mam nadzieje, ze jeszcze mi sie spokojnie uda w
                      tym roku pojezdzic) - przymierzalem sie wprawdzie do zakupu, ale ten moj nagly
                      no i jakby niespodziewany zwrot zyciowy niejako zmusil mnie do odlozenia go na
                      pozniej...

                      ale jak to mowia - co ma wisiec, nie utonie - totez jeszcze pulsarkowy
                      pozaczepia "samotne nieznajome rowerzystki"... big_grin

                      --
                      dobrze bedzie! jak nie, jak tak...
                      • herezja Re: Wołanie na puszczy :) 26.06.05, 19:24
                        > ale jak to mowia - co ma wisiec, nie utonie - totez jeszcze pulsarkowy
                        > pozaczepia "samotne nieznajome rowerzystki"... big_grin

                        Strzeżcie się dziewczyny, nie znacie dnia ani godziny smile
                        --
                        Taka jest moja koncepcja, tak ja to widzę.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka