Dodaj do ulubionych

Pierwsza randka - ostatnia randka

11.09.05, 02:51
Nikt tak czesto jak single nie umawia sie na randki. Z postow na forum
wynika, ze niektorzy maja niezle przebiegi. U mnie to srednio 3-4 rocznie, z
dziewczynami poznanymi glownie w necie. I zawsze jest to wielka klapa.
Wprawdzie wczesniej dlugo gadamy przez gg, czaty i e-mail - czasem tydzien,
czasem miesiac. Jest fajnie, az przyjdzie czas spotkania. I poki co zawsze u
mnie nic iskrzy. Zero. I nie wiem czemu, skoro na gg bylo tak sympatycznie.

Ale to nie problem - problemem zawsze staje sie "co potem". Jakos mi trudno
powiedziec dziewczynie wprost, ze to "nie to". Latwiej jest mi zachowywac sie
tak, aby ona sama sie domyslila. Ale wtedy i tak mam strasznego kaca, bo
wiem, ze juz nawet po tygodniowej czy kilku tygodniowej rozmowie na gg mozna
sie zaangazowac (ja sie zreszta tez angazuje dosyc szybko). Jak Wy sobie z
tym radzicie? Jak po randce powiedziec, ze to raczej "nie to"?
Edytor zaawansowany
  • mamba_owocowa 11.09.05, 03:46
    Normalnie oznajmić, że nie nadajemy na tych samych falach, że widać czegoś
    innego szukamy. Lepsze to niż głupie i szczeniackie uniki czy milczenie. Zdarza
    się.. choc to prawda, że znajomości internetowe nader często kończą się
    fiaskiem. Swoją drogą ciekawe dlaczego?

  • liz_bennet 11.09.05, 03:49
    Nie mam pojęcia, jak należałoby to powiedzieć. Znam za to 1001 sposobów w jaki
    nie należało tego mówić sad Z doświadczenia wiem, że delikatne sugestie i
    ukryte aluzje nie działają, bo wszelkie wątpliwości delikwent rozpatruje na
    swoją korzyść. Teoretycznie wiem, że należy powiedzieć jasno i wyraźnie, tylko
    z wyczuciem czasu w tej kwestii u mnie gorzej, bo wpierw jest za wcześnie, a
    potem zbyt szybko robi się za późno. Tak czy inaczej kac moralny gwarantowany...
  • seerena 11.09.05, 08:31
    Ja myślę, że często bywa tak, że ludzie po spotkaniu czują nawzajem że nie
    załapało i nic nie trzeba wyjaśniać. Po prostu nikt do nikogo się już nie odzywa
    i sprawa się rozwiewa. Gorzej gdy jednej stronie załapie a drugiej nie smile Wtedy
    chyba faktycznie najlepiej napisać lub powiedzieć to wprost, jakoś grzecznie i
    delikatnie. Robienie uników jest przykre, to odbiera się jako lekceważenie,
    odmowę też odbiera się z przykrością ale przynajmniej ma się poczucie, że ta
    osoba ma do nas szacunek i zachowuje się fair. Trudno kogos winić za to, że nie
    czuje tego co my.
    Co do randek internetowych to jestem weterenką bo spotkałam mnóstwo ludzi smile) A
    i tak głupia jestem, nie wiem do końca dlaczego tak się dzieje, że tyle
    znajomości internetowych kończy się fiaskiem. Ja osobiście podejrzewam, że mam
    za lużne kryteria i przepuszczam przez nie osoby, które powinnam juz na wstępie
    odrzucić. Ale z drugiej strony zawsze myslę, "no nie każdy musi być oratorem i
    umieć ładnie pisać". Staram się komuś dać szansę, może niepotrzebnie. Chyba
    muszę to zmienić i też bardziej wierzyć intuicji. Tylko z drugiej strony boję
    się, że się pomylę i odrzucę kogoś kogo absolutnie nie powinnam! I bądź tu mądry.
    A pomyłki są bo dopiero na żywo okazuje się jak ta osoba mówi, jak się porusza,
    jak zachowuje, jak naprawdę wygląda (zdjęcia potrafią bardzo kłamać) i po prostu
    okazuje się, że jesteśmy z 2 różnych planet. Znajomość można pociągnąć tylko
    wtedy gdy między ludźmi załapie jakaś iskra porozumienia i szczerego
    zainteresowania. A to zdarza się niezwykle rzadko. U mnie raz na 1-1,5 roku!! A
    spotykam się z kimś przeciętnie raz na 3 tygodnie. To jest masa ludzi.
  • white.adder 11.09.05, 16:05
    No ja zwykle dosc dlugo przygotowuje sie do spotkania - kilka tygodni rozmow na
    gg, czatach i innych tego typu. A potem zawsze to samo - fajnie jest, bo mamy o
    czym gadac, ale jakos nigdy nie czuje, ze mialbym sie ochote (w przyszlosci) do
    tej osoby przytulic. Tez macie takie wrazenie?

    Natomiast w realu zwykle u mnie zaczyna sie od tego, ze wlasnie mialbym ochote
    na blzisza znajomosc i dopiero potem ewentualnie (jak jest okazja, a u mnie
    rzadko jest) poznaje wstepnie te osobe. Ale w kontaktach realnych jestem
    cholernie niesmialy i przez to rzadko moge przejsc jakikolwiek etap znajomsci.
    Internet ma ten atut, ze moge dokonac selekcji (chociaz jak wpisze dokladnie
    swoje kryteria to okazuje sie, ze najblizsza osoba spelniajaca te warunki
    mieszka 500 km ode mnie) i nie grac w ciemno. Bo jak ktos jest w takim
    serwisie, to wiadomo, ze szuka tez szczescia z kims.
  • candycandy 12.09.05, 19:27
    ja tez kiedys popelnilam ten sam blad co W.A. - za dlugo gadalam z gosciem
    tylko w necie. akurat w naszym przypadku nie chodzilo o poznaniu kogos tylko o
    rozmowe. on chyba napisal - pogadalbym z kims, a ja, mialam faze na rozmowe,
    wiec odpisalam - no, to mow=pisz kolego i tak to sie niewinnie zaczelowink
    rozmawialo nam sie dobrze, o jakis bzudarch, o tym, co nas ostatnio spotkalo, o
    tym, co lubimy, a czego nie. kiedy w koncu padla propozycja spotkania, wydalo
    sie to naturalne. a w realu nastapila tragedia - przynajmniej dla mnie. na
    podstawie naszych rozmow, wyobrazam sobie, ze moj rozmowca bedzie np. osoba
    energiczna, ciekawa swiata i ludzi a spotkalam sie z kims, kto jest
    osoba 'domowa', nie lubiaca zmian a hobby jej to przyslowiowe szachycrying
    zaznaczam - wyglad mojego rozmowcy byl przecietny, zaden olsniewajacy urody
    facet ale tez nie wymoczek czy typ dresa. chcialam jak najszybciej zakonczyc
    spotkanie i bylam gleboko rozczarowana i prawie przekonana, ze ktos mi mojego
    fajnego rozmowce z netu w ostatniej chwili podmienil!sad
    dlatego radze ci, W.A., jak rozmowa zaiskrzy, to przenos ja w miare mozliwosci
    szybko do reala. niech znajomosc jak najszybciej (bez wzgledu na final) rozwija
    sie w srodowisku naturalnym czyli zwyklym swieciewink




    --
    CandyCandy
    / I am but mad north-north-west: when the wind is
    southerly I know a hawk from a handsaw. /
  • konrado80 12.09.05, 19:40
    popieram, trzeba jak najszybciej sie spotkac w realu
    dzieki temu nie tworzymy sobie w glowie obrazu tej osoby
    ktora na spotkaniu w realu staje sie calkiem inna osoba
    --
    Konrad
    Aby do czegoś dojść, trzeba wyruszyć w drogę
  • jeanne_n 12.09.05, 21:12
    Też tak miałam i to nie raz sad
    Powiem więcej - przekonałam się, że niestety często ten, kto jest wygadany i
    dowcipny w internecie, na żywo ma problem ze skleceniem sensownego zdania, o
    poczuciu humoru nie wpominam nawet...
    Więc faktycznie - trzeba spotykać się jak najszybciej, zanim zdążymy się
    "nakręcić" na stworzony przez naszą wyobraźnię obraz tej osoby.
    --
    W życiu może wydarzyć się wszystko, a zwłaszcza nic. Michel Houllebecq
  • seerena 13.09.05, 00:24
    A nie wydaje się wam, że ci ludzie w sieci są parwdziwi a na spotkaniu realnym
    się nieco zestresowali i stąd ten rozdzwięk??? Może by trzeba dać im szansę?
    Wiadomo, że na 1 spotkaniu rzadko kto błyska elokwencją, superinteligencją itp,
    stres robi swoje, pustka w głowie, brak swobody, usztywnienie. Dopiero po kilkku
    spotkaniach można się przekonac kto zacz, gdy ludzie się ze soba oswoją trochę.
    Mi się osobiście nie zdarzyło nigdy, aby ktoś z kim rozmawiam długo przez sieć i
    rozmawia się dobrze na żywo okazał się kimś innym. Wręcz przeciwnie, rozmawia
    się równie dobrze. Za to owszem zdarza się, że z kims w necie gada mi się
    fatalnie a na żywo całkiem fajnie, chyba po prostu nie każdy potrafi albo ma
    odpoiwiednią wprawę w pisaniu.
  • white.adder 13.09.05, 01:40
    Ja mysle, ze to sprawa wygladu. Co by nie mowic, ale aby cos zainskrzylo,
    partnerzy musza w jakis sposob chociaz akceptowac swoj wyglad - a kazdy ma inny
    gust i dla kazdego co innego moze byc z drugiej osobie odpychajace. Moze to
    tylko feromony.

    Niemniej to, ze sie z kims fajnie gada na odleglosc, ze gwarantuje udanego
    spotkania w realu. Za to udane spotkanie w realu ma szanse przerodzic sie w cos
    powazniejszego niz udane spotkanie w internecie.
  • seerena 13.09.05, 09:23
    "Za to udane spotkanie w realu ma szanse przerodzic sie w cos
    >
    > powazniejszego niz udane spotkanie w internecie."

    A tak, pod tym się podpiszę obiema rękami.
    No fakt, ten wygląd, ale nawet to nie o to chodzi, zauważyłam przynajmniej po
    sobie , ze bardziej o ogólna prezencję, sposób poruszania się, mówienia,
    gestykulacja, mimika, to wszystko powoduje że człowieka odbiera się w określony
    sposób. Bywa, że coś bardzo drażni w drugiej osobie. Czasami to mi po prostu
    szkoda, bo naprawdę poznałam fajnych facetów przez internet, którzy sa teraz
    moimi kolegami, dlatego że wizualnie no po prostu zupełny rozjazd. I nie jestem
    w stanie tego pokonać, albo mi się ktoś podoba albo nie, nie umiem sie zmuszać.
    A teoria że brzydoty się z czasem nie zauważa też odpada, bo znam ich juz jakiś
    czas i nadal ja widzę, i nie widzę się w roli jakiejkolwiek innej niz koleżanka.
    Szkoda. Żeby tak jedno w parze z drugim szło.. To chodzi przecież o całkowita
    akceptację.
  • puk_puk 12.09.05, 21:20
    Hej, witajcie smile) Jestem tu po raz pierwszy... Fajne forum i bardzo do mnie
    pasuje wink)

    Wydaje sie, ze cala magia spotkania z miloscia naszego zycia lezy... w
    biologii.
    Czyli: swietnie nam sie rozmawia, niemal sie zakochujemy w kims wirtualnym, a
    potem na pierwszej randce pytamy sie "co ja tutaj robie? fajny facet, ale nie
    kreci mnie za gorsz". A ten super-ciekawy gosc ma po prostu zestaw genow, ktory
    nie bardzo pasuje do naszych. Wiec nasz nos mowi: "ble, nieciekawy". Tak, tak!
    To nos i slynne feromony decyduja o przyciaganiu, magii i motylach w brzuchu.
    No i oczywiscie powloka cielesna. Bo nasz przyszly ukochany powinien sie wpisac
    w nasze potrzeby (potrzeby psychiczne wplywaja na upodobania do pewnych
    ksztaltow) i wyobrazenia. I tak kolejny ciekawy, madry facet idzie w odstawke,
    a my zakochujemy sie w kims calkowicie nieodpowiednim i marnujemy sobie pol
    zycia, bo... nos tak chcial. Dzieci beda zdrowe i silne. Nos to wie. Co
    ciekawe, mezczyzni bardziej kieruja sie wzrokiem... Ale to kazdy zauwazyl wink)

    Co myslicie o tym naukowym podejsciu do milosci?
  • seerena 13.09.05, 00:33
    No i padł cały romantyzm wink Ale też o tym słyszałam, że ludzie wyczuwają zestaw
    swoich genów nawzajem, chyba między innymi zmysłem węchu, ale nie pamiętam czy
    podobają nam się osoby o podobnym do naszego zestawie genów czy przeciwnie? Puk
    wiesz??
    Poza tym ja to zawsze się "tłumaczę" ze swoich preferencji moim ojcem, wiadomo,
    że kobiety szukają podświadomie kogoś trochę podobnego do ojca, i faktycznie. Ja
    akceptuję tylko facetów szczupłych i w miarę wysokich, nie łysych. A wiele moich
    koleżanek lubi np. typy misiowate, krępe i okazuje się że ich ojciec taki
    właśnie był. Czyli nie do końca to jest nasze widzimisie te preferencje. Gdy
    ktoś ma do mnie pretensje, że mi się nie podoba to powinnam odsyłac go do mojego
    taty chyba wink Ja niewinna. Geny i środowisko.
  • monami5 13.09.05, 03:44
    To b.ciekawy temat, ten watek, sama wielokrotnie zastanawialam sie jak to jest. Mam pewne
    doswiadczenie w randkowaniu online, z tym ze moja sprawa jest o tyle inna, iz pisalam z dwoma
    panami (ok powiedzmy: dwoma glownymi i paru "pomniejszymi" jesli tak sie moge wyrazic, nie
    obrazajac nikogo....) - w kazdym razie: pisalam przez prawie POL ROKU!!! nie widzac zadnego z nich na
    oczy. A dlaczego? a dlatego, iz sa to panowie nie z Polski. Kiedy wiec w koncu wrocilam z powrotem (i
    na stale) do miejsca, w ktorym ci 2 panowie rezyduja, spotkalam sie z nimi (nie jednoczesnie wink). I bylo
    tak: Pan A - super, chemia, motyle w brzuchu itd (czego sie spodziewalam). Nadal sie widujemy, z tym
    ze on okazuje sie byc "niegotowy do stalego zwiazku" (jesli ktos chce wiedziec wiecej pisze o tym w
    specjalnym watku). Hmmmm..... Pan B - troszke gorzej, choc z nim bylam o wiele blizej "online" i bylam
    PEWNA ze to bedzie "TO". Nie bylo, nie jest i pewnie nie bedzie - choc kto tam wie. Lubimy sie bardzo,
    widujemy sie jak przyjaciele - nigdy nie doszlo m. nami do niczego - nawet pocalunku..... On po prostu
    nie jest do konca fizycznie taki, jaki myslalam ze bedzie - mam wrazenie, ze jest dla mnie za maly po
    prostu i za diabla nie "przeskocze" tego problemu, choc facet jest ode mnie i tak wyzszy - ale nie DOSC
    wysoki. To takie proste jednak........ az zenujace, ale tak to jest. Biologia, biologia i raz jeszcze biologia
    - chocbysmy nie wiem jak bronili sie, zapierali rekoma i nogami - ona zawsze wygrywa! Z kolei Pan A -
    ideal pod tym wzgledem (przyznaje jest wysoki - 193 cm). Moj wymarzony "rozmiar" - mowie o
    wzroscie oczywiscie i w ogole - np. jego dlonie sa idealne itd..... a poza tym uwielbiam jego zapach...
    tak, tak..... smile Ale co zrobic skoro dziwnie sie zachowuje?..... zawsze cos jest nie tak jak trzeba. W
    kazdym razie, reasumujac - widzialam sie ze spora jeszcze grupa panow i kazde spotkanie bylo
    BARDZO mile!.... mila rozmowa, na luzie raczej, wrazenie znania sie juz w jakims stopniu (oczywiscie
    nie w takim jak w tych 2 powyzej opisanych przypadkach). Co wiecej - kazdy z chlopakow, ktorych
    spotykam chcialby kontynuowac randkowanie ze
    mna.... oj. I tu jest problem, bo nie moge i nie chce widywac sie ze wszystkimi, wiec paru z nich -
    ktorzy na to przystali - pozostaje moimi platonicznymi przyjaciolmi - z zalozenia wiedza, ze nic
    miedzy nami byc wiecej nie moze (hmmm... przynajmniej ja tak to czuje). Ale chce ich znac i miec w
    swoim zyciu!.... to wartosciowi ludzie, a takich chce sie zawsze miec wokol siebie, prawda?.... ciesze sie
    bardzo ze ich spotkalam. Uff.... moglabym wiele jeszcze na ten temat napisac ale moze dam glos innym
    forumowiczom!?... Pozdrawiam serdecznie. smile
  • gad_forumowy 13.09.05, 06:05
    Coś mi tu śmierdzi (opłacony prowokator?).
    Artykuł o identycznej tematyce pojawił się na Sympatii.

    --
    Uwaga, kąsam, jestem bardzo jadowity.
    Ssssssssss........ smile
  • herezja 13.09.05, 09:38
    Spiskowa teoria dziejów? tongue_out
    --
    Psychotic neurotic but sympatic tongue_out
  • puk_puk 13.09.05, 15:44
    Sympatia to jakas gazeta jak sie domyslam? Nigdy nie czytalam.
    A teoria... coz jest teraz na czasie, ale nie od dzis, od kilku lat sie o tym
    pisze. Sama tego nie wymyslilam, co chyba oczywiste jest wink - sporo czytalam.

    Poza tym kiedy pewnego razu zakrecilo mi sie w glowie na widok faceta 160 cm
    wzrostu w kapeluszu i zupelnie "nie w moim typie", doszlam do wniosku, ze nos
    ma wiecej do powiedzenia, niz zdrowy rozsadek.

    Od razu moge tez dodac ze atrakcyjnosc mezczyzny podbija tez jego wladza, czyli
    szef wyda sie nam znacznie ciekwawszy niz ta sama osoba w pelniaca funkcje
    gonca.
  • losiek75 13.09.05, 16:30
    Moj przyjaciel powiedzial mi, ze wybieram ten sam typ kobiet. Po glebszym
    zastanowieniu zgodzilem sie z nim. Ciekawe jest to, ze nie przepadam za takimi
    ludzmi. Czas to zmienic wink
  • candycandy 13.09.05, 19:00
    czyli stare przyslowie pszczol mozna odniesc i kobiet i mezczyzn:
    kobiety wzdychaja do wysokich, smaglych, szczuplych brunetow o ciemnych oczach
    a potem wiaza sie z niskimi, korpulentnymi, lysiejacymi blondynami. dlaczego?
    po nie chca zmieniac opinii o tych brunetachwink))

    --
    CandyCandy
    / I am but mad north-north-west: when the wind is
    southerly I know a hawk from a handsaw. /
  • white.adder 14.09.05, 00:12
    a widzisz jakies podobienstwo w slowach, czy tylko w tresci? bo ja w slowach
    nie widze zadnego - a problem istnieje bez wzgledu na to, kto o nim pisze...
  • monami5 13.09.05, 20:07
    zupelnie!!!..... wlasnie poznalam (online ma sie rozumiec) i spotkalam sie po raz pierwszy z pewnym
    panem, ktory teoretycznie nie jest w ogole w moim typie poniewaz to wlasnie blondyn - jasny - ale
    wysoki i przystojny poza tym..... to niesamowite, ale on mi sie tak podoba, ze nie wiem!!! doslownie
    wymiekam jak go widze.... wink W dodatku ma troszke dluzsze wlosy - takie do ramion, czego tez
    "teoretycznie" nie bardzo lubie - a tu prosze..... Chyba ma po prostu ten wlasciwy zestaw....
    genow?!?!..... smile
  • white.adder 14.09.05, 00:15
    moze sie wykapal w odpowiednich feromonach - okolo 100 zl za buteleczke sie
    placi smile
  • kredytprzezinternet 31.01.19, 16:18
    aaaa
  • kredytprzezinternet 31.01.19, 16:18
    znajdz dziewczyne i zapros ja na randki przez internet i nie tylko! Seks spotkania i portale randkowe to nasza specjalnosc! Poza tym oferujemy takze lokalne spotkania: randki kraków i randki warszawa! Nie czekaj, wszystko jest darmowe wiec mozna smialo korzystac wystarczy sie zarejestrowac!

    zapraszamy tutaj: x-flirt24.pl
    badz kliknij tutaj: randki

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.