Dodaj do ulubionych

kompromisy

09.09.07, 16:17
jestem, jak pewnie większość tutaj, z drugiej ręki.
mam za sobą długi związek i doświadczenie, że wieczność w miłości
trwa ok. 5 lat wink

ostatnio zauważyłem, że moja zdolność do kompromisów stała się
praktycznie zerowa. mówię 'do widzenia' gdy widzę, że wśród jej
książek jest Coelho. wszystko mi opada wink, gdy ona chce oglądać
film z lektorem. itd, itp - to oczywiście tylko przykłady. chodzi mi
o to, że nie chce mi się zmieniać nawet drobnostek. że skoro
przyzwyczaiłem się do filmów bez lektora, nie zmienie się, żeby nie
wiem co.
to jakaś perwersyjna pewność siebie - wziąć i wyjść z powodu jakiejś
takiej pierdoły. przecież mogłem pogadać, spróbować ustalić jakiś
kompromis... wszak to mogła być miłość życia...
ale już mi się nie chce... nawet próbować...

też tak macie? mam dziwne wrażenie, że to może mi poważnie utrudnić
następny długi związek wink chociaż muszę przyznać, że jeszcze nie
zdecydowałem czy jego brak mi w czymkolwiek przeszkodzi wink)))
Edytor zaawansowany
  • cicade 09.09.07, 16:25
    Tak. Dokładnie tak samosmile

    Lektor odpada, jeśli już pozostaniemy
    przy tym przykładzie, ale jeśli powiesz,
    że napisy tez wyłączasz to ja niesmile oswajam
    się z językiem urzędowym słuchając i zerkając
    na nie.
    Nb. mam u siebie pożyczonego Alchemika
    i ze 2 książki Coelho własne, nawet kilka Whartonów
    z dawnych czasów i nie robię z tego problemu,
    bo to 0.001 moich książek.

    Problem poprzeczki. Poniżej której nie sposób zejść,
    bo inaczej człowiek się zadusi. Zwracanie uwagi na
    ludzi coś sobą reprezentujących. Wspólne wzrastanie,
    nie grawitacja. Tyle.
  • z.enon 09.09.07, 16:33
    to wspólne wzrastanie - to może być to.
    jak człowiek sobie znajduje parę gdy obydwoje są jeszcze ekhmm...
    słabo uformowani, w wieku cielęcym znaczy wink, to jakoś tam mogą się
    dotrzeć. właśnie razem dojrzeć. kompromisy mniej bolą, gdy są
    wprowadzane powoli smile jak w negocjacjach wink)))

    PS. jasne, że Coelho to tylko przykład. ja też mam mnóstwo śmieci na
    półkach. ale szybko da się wyczuć, czy to tylko przypadkowa książka
    na półce, czy też Duchowy Przewodnik ;-P no i wtedy - dziękuję, ja
    wysiadam smile silniejsze odruchy ucieczki mam już tylko wtedy, gdy
    ktoś mi mówi, że gotuje nie używając czosnku big_grinDD
  • czandri 09.09.07, 16:43
    Mam podobnie,. U mnie to tak- jak napisała bardzo słusznie cicade- kwestia
    poprzeczki. Poniżej tej, którą postawiłam- nie schodzę, nie ma szans. Coelho nie
    cierpię. Podobną alergią reaguję, czytając w co 3 wpisie na portalu randkowym
    gazety, w odpowiedzi na pytanie : osoba, która ci imponuje -" JPII".
    Czosnek może być i to dużo.
    wink
    --
    "Lepiej założyć sandały, niż całą ziemię zasłać dywanami"
  • czandri 09.09.07, 16:45
    Wieczna miłość trwa w porywach od 3-10 lat". W zależności od tego jak jest
    "wietrzna" wink
    --
    "Lepiej założyć sandały, niż całą ziemię zasłać dywanami"
  • cicade 09.09.07, 16:47
    Ha, idealistycznie wierzę, że może być trwała.
    Nie wierzę w brak kryzysów i jak ktoś ładnie
    powiedział "przesunięcia bliskości".

    Wierzę w cierpliwe i mimo wszystko trwanie przy
    sobie.
  • z.enon 09.09.07, 16:48
    ooo, tak... JPII jako osoba która imponuje...
    i zwariowana i tajemnicza jako dominujące cechy osobowości. albo
    szalona!!! "szalona" wpisują sobie zwykle kobiety, które odważyły
    się pomarzyć o zmianie koloru łazienki z niebieskiego na beżowy :-
    DDDDD brrrr smile))

    rany... jak dobrze pomyśleć sobie, że nawet jeżeli oszalałem, to są
    inni nie mniej szaleni niż ja smile ufff smile już myślałem, że mi coś
    się w mózgu popsuło (co nastąpiło pewnie i tak wink)) )
  • czandri 09.09.07, 16:55
    "(...)i zwariowana i tajemnicza jako dominujące cechy osobowości. albo
    > szalona!!! "szalona" wpisują sobie zwykle kobiety, które odważyły
    > się pomarzyć o zmianie koloru łazienki z niebieskiego na beżowy :-
    > DDDDD brrrr smile))"

    Jestem jaki jestem, naprawdę jaka jestem nie wie nikt. Na zdjęciu kobietka
    (fryzura na "borsuka") solaris, białe kozaczki ze skaju.

    Pięęęękne!, dzięki Tobie się naprawdę porządnie zaśmiałam od rana wink))

    "Właściwie nie wiem co napisać o sobie.
    Normalny, wesoły, szukający normalnej ciepłej. jak chcesz wiedzieć więcej to
    napisz" (facet)


    --
    "Lepiej założyć sandały, niż całą ziemię zasłać dywanami"
  • czarny.onyks 09.09.07, 17:20
    ale zauważ czandri, ze oprócz ludzi z wyzszych sfer,
    z dobrym wykształceniem, mających rzadkie pasje
    są też ludzie prości, zwykli, szarzy...
    co nie znaczy, ze gorsi
    mający wiedzę o zyciu, niekoniecznie tę książkową
    (tak nieprzydatną często w życiu)

    czasem piszą, jak piszą....
    ale czy oceniać ich od razu na podstawie paru słów?
    moze nie mają tak bogatej wyobrażni?
    może wstydzą sie napisać coś więcej?

    --
    Życzę Ci...gorącej filiżanki kawy, którą ktoś dla Ciebie zrobi, nieoczekiwanego telefonu od starego przyjaciela, zielonych świateł na Twojej drodze do pracy albo sklepu, najszybszej kolejki w sklepie, ulubionej piosenki w radio....
  • kajetana_kinga 22.09.07, 09:01
    Jeja powiedz szybko jaka to jest fryzura na borsuka? smile))


    K
    uhahana
  • ta_ann 22.09.07, 10:58
    a nie, szybko nie będzietongue_out

    wczoraj strzeliłam gafę i dziś mam powtórzyć? no bo co ja zrobię, jeśli któraś z
    pań ma takie kolory włosów? trudno: są to grube brązowe przeplatane białymi
    pasma. (pieprz i sól też z kat. "nie"smile)
  • ta_ann 22.09.07, 11:01
    uff, będzie na czandrismile
  • cicade 09.09.07, 16:46
    No a taki człowiek, będący vege...toć to
    przegięciesmile

    Wyszłam z założenia, że jeśli mam być z kimś
    fajnym, mądrym, to mi się nie spieszy, ja sobie
    poczekamsmile [ręce założone na piersiach]
    Tymczasem mogę sobie poczytać albo pójść na basen.

    Już wiem. Nie wiem, jak Ty ale ja oddaję sięwink
    ludziom mądrym, mogą być ode mnie mądrzejsi,
    po kiego diabła mi ktoś z węższymi ode mnie
    horyzontami? Niech ma przynajmniej podobne.
    I to nie jest myślenie o sobie w kategoriach
    "ja-wyżyna-intelektualna-nikt-nie-dorośnie-mi-do-pięt".
    Ograniczenia różnego rodzaju ma każdy.
    Ale pewne "kompromisy" zwyczajnie nie wchodzą
    w grę.


    Człowieku, nie przetrenowujesz się? Przegięcia
    w którąkolwiek ze stron są groźnesmile) To już tak
    na dużym marginesiesmile
  • z.enon 09.09.07, 16:50
    ja protestuję!!! kruca bomba!!!

    big_grinDD
  • cicade 09.09.07, 16:51
    Masz tylko dwa wpisy w archiwum.
  • z.enon 09.09.07, 16:53
    wiem, bom się niedawno skreował gazetowo. w celach właśnie
    kulinarnych.
    no to ile tych wpisów miałem mieć...

    dzisiejszy post tutaj to taki odprysk rozważań przy bieganiu smile
    strasznie zmokłem i stąd ten pesymizm smile))
  • cicade 09.09.07, 16:56
    uciekam, pisać lubię za bardzo, ale
    dzięki za przywrócenie równowagi w porządek
    świata. bo zaczęłam wątpićsmile miłej rozmowysmile

    poprzeczka ma być i bastasmile
  • puzzle33 11.09.07, 12:05
    cicade napisała:

    > poprzeczka ma być i bastasmile
    Przeważnie jest pod albo nad. Prawda?
  • niemoge 09.09.07, 16:55
    z.enon napisał:

    > ja protestuję!!! kruca bomba!!!
    >
    > big_grinDD

    a ja np. się zwijam jak ktoś pisze "kruca bomba"
  • z.enon 09.09.07, 16:56
    ...ozięble!
    tongue_out
  • niemoge 09.09.07, 16:59
    z.enon napisał:

    > ...ozięble!
    > tongue_out

    myślałam, że to klub oceniających szybko i powierzchownie, to się
    chciałam podłączyć
  • z.enon 09.09.07, 17:00
    nie byłaś dość szybka... i nie zdążyłaś się podłączyć tongue_out
    widać zbyt powierzchownie oceniłaś ten klub big_grin
  • cicade 09.09.07, 17:07
    Niemoge, to nie tak.
    Będzie w punktach.

    1 Rozmowa jest o poprzeczkach. Że nie warto nie
    mieć.
    Jeśli we mnie będzie budził niesmak list miłosny
    (do mniesmile napisany nieortograficznie (to jedna
    z moich poprzeczek), nie znaczy, że komuś innemu
    miałoby to przeszkadzać.

    2 Jest coś takiego jak "więcej niż pierwsze wrażenie".
    Poiedzmy, że widzisz czyjąś fotkę, patrzysz na oczy
    i wiesz, że się dogadacie. Rodzaj rozpoznania "swojego".
    Rzadko bywa to wrażenie mylne...

    3 Powiedzmy, że uznam "nie, to błahostka, nic takiego,
    przecież to w porządku, że on lubi filmy klasy C",
    tylko że ja prędzej czy później będę miała ochotę
    go rozszarpać. Szkoda człowiekasmile Wybacz nadekspresję.
  • z.enon 09.09.07, 17:15
    o, proszę, przykład jak z podręcznika.
    mnie się nie chciało niczego niemogę tłumaczyć, obróciłem się i
    poszedłem.

    cicade, podpisuję się pod Twoimi punktami. a najważniejsze jest to,
    że ja nie uważam ludzi za 'gorszych' bo robią coś inaczej niż ja.
    zdaje sobie sprawę, że ja dla nich jestem tak samo
    śmieszny/bezsensowny/głupi/denerwujący/czy co tam jeszcze.

    chodziło mi tylko o to, że już jestem niezdolny do kompromisu... w
    imię związku...
  • cicade 09.09.07, 17:16
    Jestem uzależniona od komputera,
    więc dziś już zamykam.
    Uwaga na palce!!!smile
  • niemoge 09.09.07, 17:22
    z.enon napisał:

    > o, proszę, przykład jak z podręcznika.
    > mnie się nie chciało niczego niemogę tłumaczyć, obróciłem się i
    > poszedłem.

    ja też rzadko tłumaczę dowcipy /musi być bardzo przystojny
    policjant/, więc jak się wysiliłam to czytaj uważnie smile) bo dubla
    nie bedzie
  • z.enon 09.09.07, 18:09
    a tu kolejny książkowy przykład.
    niechęć od pierwszego wejrzenia.
    ani nie rozumiem Twojego poczucia humoru, ani nie chce mi się
    uśmiechać na siłę. co nie znaczy, że któreś z nas jest
    mądrzejsze/głupsze, ale znaczy, że nie będziemy się lubić.
    i co?
    i absolutnie nic smile
  • niemoge 09.09.07, 18:40
    z.enon napisał:

    > a tu kolejny książkowy przykład.
    > niechęć od pierwszego wejrzenia.
    > ani nie rozumiem Twojego poczucia humoru, ani nie chce mi się
    > uśmiechać na siłę. co nie znaczy, że któreś z nas jest
    > mądrzejsze/głupsze, ale znaczy, że nie będziemy się lubić.
    > i co?
    > i absolutnie nic smile

    hmm jak nie rozumiesz mojego poczucia humoru to może się okazać, że
    jesteś głupszy hmmm
  • z.enon 09.09.07, 18:54
    ok, teraz wiem już, czemu Cię nie lubię!
    dzięki, nie będę musiał się gubić w irracjonalnym bełkocie.

    nie lubię niemogę, bo dla niej jest ważne, by była lepsza.
  • puzzle33 11.09.07, 12:18
    z.enon napisał:

    > niechęć od pierwszego wejrzenia.
    > ani nie rozumiem Twojego poczucia humoru, ani nie chce mi się
    > uśmiechać na siłę. co nie znaczy, że któreś z nas jest
    > mądrzejsze/głupsze, ale znaczy, że nie będziemy się lubić.
    > i co?
    > i absolutnie nic smile
    Polubiłam faceta, na widok którego w pierwszym, drugim, trzecim, ...
    kontakcie brała mnie telepica. Potrzebowałam czasu, aby go poznać, a
    to co odkryłam bardzo mi się spodobało.
  • puzzle33 11.09.07, 12:13
    z.enon napisał:

    > już jestem niezdolny do kompromisu... w
    > imię związku...
    To chyba masz problem z głowy?
  • niemoge 09.09.07, 17:19
    jak można się pomylić? 3 kontry

    > 1 Rozmowa jest o poprzeczkach. Że nie warto nie
    > mieć.
    > Jeśli we mnie będzie budził niesmak list miłosny
    > (do mniesmile napisany nieortograficznie (to jedna
    > z moich poprzeczek), nie znaczy, że komuś innemu
    > miałoby to przeszkadzać.

    facet, który mieszka od kilkunastu lat daleko daleko od Polski i
    siłą rzeczy robi błędy ortograficzne i niekoniecznie też ogłasza, że
    mieszka i pracuje gdzieśtam, a w rubrykę wpisał swoje rodzinne
    miasto, warto byłoby się wysilić i dowiedzieć czemu treść nie gra z
    formą
    >
    > 2 Jest coś takiego jak "więcej niż pierwsze wrażenie".
    > Poiedzmy, że widzisz czyjąś fotkę, patrzysz na oczy
    > i wiesz, że się dogadacie. Rodzaj rozpoznania "swojego".
    > Rzadko bywa to wrażenie mylne...

    udało mi się pomylić, spójrz na to z innej strony, poznajesz w
    spożywczym mężczyznę, który interesująco gestykuluje, ładnie układa
    usta i ma zadbane dłonie, nie daj boże się uśmiechnie i zobaczysz
    ładne zęby i teraz zrób mu zdjęcie /bez uśmiechu/ i wyszedł jakiś
    szary czlowiek, mało interesujący, z małymi oczkami, blee
    >
    > 3 Powiedzmy, że uznam "nie, to błahostka, nic takiego,
    > przecież to w porządku, że on lubi filmy klasy C",
    > tylko że ja prędzej czy później będę miała ochotę
    > go rozszarpać. Szkoda człowiekasmile Wybacz nadekspresję.

    mówiłam 3 kontry?
    wink)))
  • cicade 09.09.07, 17:45
    uzależnienie silniejsze (poległam)

    Dlaczego nie czyta po polsku na obczyźnie?

    Onyks, to nie jest odrzucanie ludzi jako takich,
    to nie jest patrzenie na tytuły przed nazwiskiem
    (mam wykształcenie średnie, niedokończone studia
    bolą), ale wiem też, jak dużo jest niedouczonych
    magistrów etc., wierzę, że może być fantastyczny,
    oczytany (to jakiś mój konik, bziksmile drwal, szkoła
    to ledwie blok startowy, więc ja trochę nie rozumiem
    o tych Oxfordach i Harvardach...
  • cicade 09.09.07, 17:55
    bo jakoś nie łapię...

    Taki Piotr Tymochowicz budził we mnie od początku
    wstręt. Niech sobie koleś macha rękami, uśmiecha się,
    nie robi to na mnie wrażenia. Jest takie fajne hiszpańskie
    przysłowie "wystroiła się, a i tak wystaje jej czarne
    piórko spod spódnicy". I tak widać, kim jest. To
    nie kwestia estetyki, jasne, że lubię zadbanych mężczyzn,
    ale na nic ich wypieszczony wizerunek, jeśli pod spodem
    totalne "nic".

  • czarny.onyks 09.09.07, 19:18
    znam to uzaleznienie
    choć narazie wygrywa meczwink))


    ale ja cicade o tej powierzchownej ocenie nie pisałam do Ciebiewink
    Twoje zdanie juz kiedys słyszałamwink
    --
    Życzę Ci...gorącej filiżanki kawy, którą ktoś dla Ciebie zrobi, nieoczekiwanego telefonu od starego przyjaciela, zielonych świateł na Twojej drodze do pracy albo sklepu, najszybszej kolejki w sklepie, ulubionej piosenki w radio....
  • puzzle33 11.09.07, 12:24
    cicade napisała:

    > uzależnienie silniejsze (poległam)
    Mów sobie nałóg. To działa bardziej odpychająco.
    > Dlaczego nie czyta po polsku na obczyźnie?
    Bo nie jest latarnikiem.

  • cicade 11.09.07, 12:36
    Coś traci (znowu IMO) całkowicie "przeflanco-
    wując się" w Brytyjczyka, Norwega, Papuasawink
  • puzzle33 11.09.07, 12:44
    Musi, jeśli nie chce do końca życia być obcym/gorszym.
  • cicade 11.09.07, 12:50
    Nie można pielęgnować w sobie dobrych
    cech wyniesionych z kraju, nie wypierać
    się ich, emigrując? Typowe Holand-Poland
    miałoby określać człowieka jako tego
    Znikąd? Nie sposób ukazać siebie abstrahując
    od narodowości?
  • puzzle33 11.09.07, 13:03
    Pięknie byłoby, gdyby najnowsza emigracja miała większą szansę na
    kultywowanie polskości.( Z drugiej strony nie wiem czemu mieliby być
    bardziej patriotyczni niż rodacy zamieszkujący w kraju?) Dla
    polskich wyrobników, bo tych jest najwięcej, dzień pracy sięga
    często 12tu godzin, a tubylczym językiem też trzeba władać - to
    absolutny wymóg. Wszelkie getta są złe, w tym polskie.
    Gdyby nie "Pan Tadeusz" Latarnik zachowałby swój spokojny kąt, a
    tak - za przyczyną wieszcza - wylali go z roboty.
  • cicade 11.09.07, 13:07
    Kurna, ta praca 12-godzinna, tego się
    boję. Głupi idealizm przebija przez moje
    pisanie, wiem...

    P.S. Pytałaś, 34.
  • puzzle33 11.09.07, 12:12
    Nie znam Twojego wieku ani experymentów z ustawianiem poprzeczek,
    ale Ci powiem, że oprócz pierwszego wrażenia, które też może prysnąć
    jak bańka mydlana, nie masz racji. Opracowałaś paradygmat, jeszcze
    tylko zmuś serce, żeby mocniej zabiło, gdy spotkasz ktosia
    przystającego do modelu. I odwrotnie - powiedz sercu, żeby się
    odkochało, gdyby zgościł w nim nieortograficzny miłośnik nędznych
    filmów.
  • cicade 11.09.07, 12:34
    Puzzle, to do mnie?

    Hmm...to nie jest wymaganie z katowickiego
    Dyktanda - ta potrzeba czytania tekstu napi-
    sanego ortograficznie. Przecież też popełniam
    błędy, różne.

    Nie zagości...skąd prawie-pewność?
    Być może to jest kwestia (powtarzam się, przepraszam)
    jakiejś akceptacji siebie, asekuracyjnie powtórzę
    za z.enonem, który napisał "perwersyjna pewność
    siebie". Łagodniejszą wersję nazwę "znam siebie
    na tyle, iż wiem, czego potrzebuję".

    P.S. Moje upodobania dla kogoś także mogą być "nędzne",
    myślę, że zbyt daleko zapędziliśmy się w gustach,
    nie bacząc za bardzo na kompromisy. IMO, na pewne ustępstwa
    nie pójdę. Zaprzeczałabym sobie. (Po co? Nie umiem/nie chcę
    kochać aż tak. Tak, miłość to także kwestia woli. Nie mówimy
    o "uczuciowości", czy też pragnieniach.)

    P.S2. Biło.
  • puzzle33 11.09.07, 12:42
    cicade napisała:

    > "znam siebie
    > na tyle, iż wiem, czego potrzebuję".
    Teraz Cię zrozumiałam.
    > Nie umiem/nie chcę
    > kochać aż tak. Tak, miłość to także kwestia woli.
    Potrzebne mi było to uzupełnienie. Teraz Twoje wypowiedzi zaczynają
    dla mnie tworzyć logiczny wywód.

  • barimbowa 09.09.07, 17:43
    To chyba jest tak że jak zależy - to się idzie na kompromis. Widocznie Ci nie zależy na tym kimś/nie szukasz związku a to mówienie żeś niezdolny do kompromisu - to takie tłumaczenie siebie... Ja mówię wprost - nie chce mi się - w tej chwili - zmieniać swoich przyzwyczajeń, nawyków dla nikogo - co znaczy że nie mam w tej chwili ochoty na poważny związek a i nie ma nikogo kto by mnie zainteresował (lub ja jego) na tyle by pójść na kompromis. Ale nie mówię że nigdy już tego nie zrobię bom niezdolna smile

    --
    Najtrudniejszy jest koniec miesiąca. Zwłaszcza trzydzieści ostatnich dni.
  • notoryczny.spioch 09.09.07, 17:48
    ładnie powiedziane barimbowa smile
  • cicade 09.09.07, 18:05
    mnie się też podobało.

    ale jedno pytanie, bari: jak te kompromisy
    będą się czuć za 10, 20 lat w tymże związku?
    Przekręcić, przyklepać, zaprzeczyć sobie
    można się dla kogoś na początku. Co potem?

    I nie chodzi wcale o te głupie bamboszesmile
  • z.enon 09.09.07, 18:14
    oj, trochę chodzi o te bambosze... codzienność składa się z
    bamboszy...
    jeżeli ludzie nei mogą się zgodzić co do, powiedzmy, oceny
    protestantyzmu w nowoczesnym, kapitalistycznym społeczeństwie wink -
    to pół biedy - bo jak często się o tym gada?
    ale jeżeli on szura nogami chodząc, a ona tego nie cierpi... no to
    po miesiącu skoczą sobie do gardeł smile
    i łatwiej (imho) jest iść na kompromis przy tych abstrakcyjnych
    rzeczach niż przy codzienności. Mogę wybaczyć, że ona uważa, że
    Sulejman Wspaniały wcale nie był królem-filozofem w klasycznym
    sensie, ale nie wybaczę, jeżeli krzywi się na widok czosnku smile)))
  • cicade 09.09.07, 18:39
    a ja nie wiem.
    Czy diabeł tkwi w szczegółach-bo ostatecznie
    niewyspani, rozeźleni możemy być dla drugiej
    strony cokolwiek komiczni czy jednak w pryncypiach...
    Pogubiłam się.
    Przychylam się też do zdania bari, że chodzi o miłość.
    (no ale miłość odpada po kinie klasy Csmile

    czosnek jest genialny, szczególnie w potrawie
    zwanej ziemniaki currywink


    P.S. Kto to kruca bomba był Sulejman Wspaniały?smile
    Filozof? Przyjęcie na siebie roli omnibusa też może
    zubażaćsmile Zresztą, omnibusów nie ma.
  • z.enon 09.09.07, 18:58
    "Sulejman" był dla mnie przykładem absurdalnie już wydumanym. Na
    który nawet ja, z moją niechęcią do kompromisu, macham ręką.
    "Coelho" - to są pryncypia smile)))
    "Czosnek" - bez tego nie ma życia dzień za dniem za dniem za dniem :-
    )))

    no to już masz piramidę potrzeb Maslowa wg z.enona smile
  • cicade 09.09.07, 19:09
    A ten tego. Przecież na zasadzie silnego
    kontrastu może pociągać Cię eteryczna postać
    nie uprawiająca sportu, kręcąca nosem na wyziewysmile)
    czosnku. Wyobraziłam sobie XIX-wieczną damę
    o cerze japońskiej prostytutki. Powiedzmy, że
    sięga po kueljo...
    Zafascynowanie, absurdalne, jest silniejsze. I...?

    Albo taki Martin Eden, rough boy, żaden szczur lądowy,
    jego upodobanie (świeżo odkryte) do wykładów z filozofii,
    rolnictwa też itd. i ta panna (cholera, nie pamiętam,
    jak jej było)...

    Skąd takie absurdalne połączenia?
  • cicade 09.09.07, 19:11
    ja tak retoryczniesmile)
  • puzzle33 11.09.07, 12:49
    cicade napisała:

    > a ja nie wiem.
    > Czy diabeł tkwi w szczegółach-bo ostatecznie
    > niewyspani, rozeźleni możemy być dla drugiej
    > strony cokolwiek komiczni czy jednak w pryncypiach...
    Twierdzę, że decydują pryncypia. Pojęcie "przyzwoitość" wyczerpuje
    obszar kompromisów.
  • barimbowa 09.09.07, 18:36
    Mogę mówić (a raczej gdybać) tylko o sobie. Więc tak: nie zaprzeczyć i nie przyklepać bo masz rację - to się mści. Wiem to po sobie i swoim związku. I wiem że kiedy coś mija, wygasa/przygasa - wtedy denerwuje nawet śmiech w innym momencie filmu, w takim który dla ciebie nie jest śmieszny... denerwuje sposób mieszania herbaty w kubku, patrzenie jak on je...
    Nieważne, odbiegłam od tematu. Szczerze mówiąc nie wiem jak będą sie czuć. Bo jak miałam 20 lat i budowałam związek - to te kompromisy były inne niż teraz. czyli jak będę miala 40 lat - może będę bardziej otwarta a może wprost przeciwnie? I uświadomiłam sobie teraz że to "nie szukanie" związku to obawa przed kompromisem właśnie, przed tą utratą wolności i swobody. Ale wiem też że kiedy pewnego dnia stwierdzę że dla kogoś jestem skłonna zachwycić się świtańcem o 5.00 nad ranem wink) - to to bedzie TEN smile

    --
    1508354
  • puzzle33 11.09.07, 12:54
    barimbowa napisała:

    > I wiem że
    > kiedy coś mija, wygasa/przygasa - wtedy denerwuje nawet śmiech w
    innym momenci
    > e filmu, w takim który dla ciebie nie jest śmieszny... denerwuje
    sposób mieszan
    > ia herbaty w kubku, patrzenie jak on je...
    Piszesz o mniej lub bardziej zaawansowanej niechęci czy, idąc dalej,
    wrogości. To już nie wygasanie uczucia, lecz całkiem inna jakość.
  • barimbowa 11.09.07, 21:18
    Następny krok to wstręt... Kiedy juz się pojawi - nie ma czego odbudowywać. Albo inaczej - próbować można ale ja będąc po drugiej stronie - chyba (!) nie chciałabym żeby ktoś się przełamywał...

    --
    robię to zawsze...
  • puzzle33 11.09.07, 12:34
    cicade napisała:

    > Przekręcić, przyklepać, zaprzeczyć sobie
    > można się dla kogoś na początku. Co potem?
    Na początku wypadałoby przeprowadzić ze sobą debatę, jakie pola
    jestem w stanie poświęcić dla dobra sprawy (bambosze z pewnością),a
    jakie stnowią dla mnie nienaruszalne wartości. Jeśli się tego nie
    przetestuje we dwoje przed ślubem, może się okazać, że małżeństwo
    przerodzi się w zniewolenie, a rozwód będzie optymalnym wyjściem.
    Druga strona medalu to granice tolerancji dla wartości partnera,
    których nie jest skłonny się wyrzec, a ja niekoniecznie muszę być
    dla nich pełna uznania.
  • cicade 11.09.07, 13:05
    Piszesz ciekawe rzeczy, ale ciutek szkoda,
    że z opóźnieniem czasowymwink Bo trudno znaleźć
    do czego się odnosisz. Dobrze, że cytujesz.

    Ludzkie, ale sobie napisałamsmile

    Jesteś psychologiem, puzzle?

    Napisz coś więcej, abyśmy lepiej Cię poznali,
    może wizytówka?
  • puzzle33 11.09.07, 13:20
    cicade napisała:

    > Jesteś psychologiem, puzzle?
    Jestem starą rozwodką, więc i zarazem psychologiem.smile
    >
    > Napisz coś więcej, abyśmy lepiej Cię poznali,
    > może wizytówka?
    Mam specyficzny sposób korzystania z netu. Gdyby za studiowanie na
    jego katedrze psychologii stosowanej przyznawano dyplomy,
    otrzymałabym z pewnością tytuł technika/mechanika. Najbliższy mi
    jest nurt behavioralny, chociaż gestellt też nie pogardzam. Prace
    badawcze przeprowadzam na reprezentatywnej próbie, czyli mojej
    szacownej osobie. smile
  • sorrento_8 09.09.07, 18:23
    barimbowa napisała:

    > To chyba jest tak że jak zależy - to się idzie na kompromis.
    Widocznie Ci nie z
    > ależy na tym kimś/nie szukasz związku a to mówienie żeś niezdolny
    do kompromisu
    > - to takie tłumaczenie siebie... Ja mówię wprost - nie chce mi
    się - w tej chw
    > ili - zmieniać swoich przyzwyczajeń, nawyków dla nikogo - co
    znaczy że nie mam
    > w tej chwili ochoty na poważny związek a i nie ma nikogo kto by
    mnie zaintereso
    > wał (lub ja jego) na tyle by pójść na kompromis. Ale nie mówię że
    nigdy już teg
    > o nie zrobię bom niezdolna smile
    >

    Ok, ja chce poważnego związku i bardzo chetnie pójde na kompromis w
    kwestii zmiany swoich przyzwyczajeń czy nawyków, jednak nie jestem w
    stanie w chwili obecnej pójść na kompromis w doborze partnera, tak
    jak cicade napisała wyżej nie chce kogoś kto ma zupełnie inne
    horyzonty niż ja, kogoś kogo bede chciała od razu zmienić, po prostu
    nie chce pary spodni, tylko kogoś ukształtowanego, kto zaimponuje mi
    swoja wiedzą, inteligencja emocjonalna
    I tu mam problem, nie potrafię obniżyć poprzeczki...


    --
    ...jeszcze nie wiem skąd wieje wiatr...
  • barimbowa 09.09.07, 18:44
    Obniżanie poprzeczki - wbrew sobie - też się mści. Nie obniżaj - a może poznasz kogoś, kto zauroczy Cię czymś tak, że sama trochę ją opuścisz... Tego sie nigdy nie wie.
    --
    robię to zawsze...
  • puzzle33 11.09.07, 13:06
    Albo całkiem zapomnisz o jakichś poprzeczkach.
  • banca 09.09.07, 18:30
    szczesciarz z ciebie,zes z drugiej reki
    ja juz nawet nie z trzeciej ;]
    --
    You better lose yourself in the moment You own it,
    you better never let it go
  • z.enon 09.09.07, 18:33
    mówiąc "z drugiej ręki" miałem na myśli tylko to, że już nie "z
    pierwszej" wink
    a o konkretach lepiej nie mówmy smile
  • banca 09.09.07, 21:31
    ;]
    okreslenie "z drugiej reki" jest jeszcze dyplomatyczne.
    spotkalam sie kiedys z "posezonowa wyprzedaza"...
    o konkretach nie mowmy wiec :]
    --
    You better lose yourself in the moment You own it,
    you better never let it go
  • aleola1 09.09.07, 19:27
    a jak przyjdzie naprawde co do czego to chemia sie wlaczy i
    kompromisy same przyjda,a przemyslenia pojda w dal,
    przeciez to wszystko z czego nie chcemy zrezygnowac nas kreci u
    drugiej osoby,
    ja jestem za szukaniem "idealu" oczywiscie podczas pierwszych etapow
    zwiazku, zeby potem wiedziec dlaczego ide na komprmis, bo kazdy z
    nas wie ze ten nasz wymazony ideal musi miec wadysmile
    a jak juz sa wspolne cele,plany to wtedy mozna rozmawaic o
    kompromisach...
    wydaje mi sie ze jak zaczna sie bycie z kims od rezygnowania
    z "planu na ideal" to jak nic bedzie klapa wink no musi byc to totalne
    zauroczeni no musi... ech idealistka

    --
    " nie kończe zaczynać i nie zaczynam kończyć... ech słodka naiwności"
  • puzzle33 11.09.07, 13:24
    aleola1 napisała:

    > ja jestem za szukaniem "idealu" oczywiscie podczas pierwszych
    etapow
    > zwiazku, zeby potem wiedziec dlaczego ide na komprmis, bo kazdy z
    > nas wie ze ten nasz wymazony ideal musi miec wadysmile
    Zgadza się, za parę wyrazistych kresek odpuszczamy resztę bazgrołów.
  • altu 09.09.07, 23:11
    > nie chce mi się zmieniać nawet drobnostek.

    tia..
    poczekamy, zobaczymy wink
    jak motylki wywołają piorunki, to się będzie działo,
    i wtedy i cohelo i lektor w filmie nie bedzie raził. bo będzie ONA smile

    ale cóż.. może do tego potrzebny jest i czas, i cierpliwość, i nieco dystansu
    wymieszanego z pokorą 'wink

    --
    Moje centrum dowodzeniasmile
  • cicade 10.09.07, 00:46
    I on będzie miał hawajską koszulę, sandały
    + białe skarpetki, będzie słuchał czegoś,
    przy czym będę szybko dzwonić do stomatologa,
    ale to będzie miłość?

    Altu, dziękuję. Postojęsmile Miłość nie jest aż
    tak ślepa. Dzięki. Zwracam do sklepusmile

    Ustalmy: mówisz o miłości ludzkości czy kogoś
    "wybranego w całkowitej wolności"..?

    Lektor w filmie gasi jakieś 45% odbiorusmile
    I mówisz altu, że człowiek "ogłupiony" zgadza się
    na wszystko? Niebezpieczne, oj bardzo.



  • cicade 10.09.07, 00:53
    I ON NIE BĘDZIE UMIAŁ CZYTAĆ (tych napisów..?)
    Malujesz jakieś straszne wizje i ja teraz
    nie zasnęsmile)
    Ostatni fajny analfabeta, Leon Zawodowiec,
    został już zastrzelony.

    Burzysz moją pracowicie zbudowaną koncepcję.
  • altu 10.09.07, 00:58
    no cóż.. nic nie trwa wiecznie..
    wszak są takie filmy, że ani napisów nie trzeba, ani lektor niepotrzebny.. czyż
    nie??

    --
    Moje centrum dowodzeniasmile
  • cicade 10.09.07, 01:03
    w EuroNews...
    Nic innego mi się nie przypominasmile
    "Trio z Belleville"
    Reksio

    i wszystko to są fajne filmysmile

    Nie, altu, uczucia buduje się na czymś
    (tak działo się dotychczas). A kueljo
    trzaskający swoje dzieła taśmowo do śmiecismile
  • altu 10.09.07, 01:05
    jest jeszcze film polski wink
    a uczucia są podstawą każdego związku..

    jakoś to tak szło: miłość wszystko przetrzyma smile

    --
    Moje centrum dowodzeniasmile
  • cicade 10.09.07, 01:09
    a co ze zdrową i całkiem naturalną
    miłością własną? chciałoby się, aby
    obie się równoważyły...
  • altu 10.09.07, 00:56
    > I mówisz altu, że człowiek "ogłupiony" zgadza się
    > na wszystko? Niebezpieczne, oj bardzo.

    oj, nie mówię, ze na wszystko (hehe). ale wiele rzeczy z tych zasadniczych, co
    to w ogóle i nigdy w zyciu - jakoś umykają, stają się takimi bardziej nieistotnymi.
    i ma sie gleboko gdzies wszystkie swoje twarde postanowienia..

    nie mówię, ze calkowicie, i tak po calej linii..
    ale jest parę rzeczy, które można odpuścić, albo odwrotnie - przyjąć do swojego
    życia.
    i nawet takie złe to nie jest w praktyce, jak teoria mówi ;0


    --
    Moje centrum dowodzeniasmile
  • barimbowa 10.09.07, 00:57
    Białe skarpetki i buty wsuwki z tak zwanymi... ekm... kutasikami - nie! Ale... Ostatni duży KTOŚ daleki był od mojego wyobrażenia/ideału. Bardzo daleki... smile Niemniej jednak przy nim zapominałam o bożym świecie. I nawet mi nie przeszkadzało te parę drobiazgów smile

    --
    robię to zawsze...
  • altu 10.09.07, 00:59
    czyli jednak.. wyjątek potwierdzający regułę??

    --
    Moje centrum dowodzeniasmile
  • cicade 10.09.07, 01:07
    Martin Eden by London. Zachwycony ładną,
    ale puściutką nie pamiętam jej imienia.
    On zaczyna się kształcić, pisze i po kilku
    latach odkrywa, że przyciągnęła go pustka.
    No i z żałości wielkiej się topi i jedzą
    go rybki.

    Dobrej nocysmile

    Szanuję Wasze poglądy, pozostając przy swoich (OK?)
  • barimbowa 10.09.07, 01:09
    OK, ja też smile

    Tak ładnie i z klasą to powiedziałaś smile Dobranoc wink

    --
    robię to zawsze...
  • altu 10.09.07, 10:12
    ok.
    ja tam zgodna bestia jestem.. kłócić się nie będę..
    ale też pozwolisz, że swoje poglądy zatrzymam..
    u mnie te moje się sprawdzają wink a przynajmniej sprawdzały do tej
    pory wink

    a z nocnych dywagacji z moim połówkiem wyszło, że czasami
    przeciwieństwa (vide my) się przyciągają, i całkiem nieźle im
    wszystko co wspólne wychodzi wink

    --
    Moje centrum dowodzeniasmile
  • barimbowa 10.09.07, 01:08
    No chyba... Tylko że tam jeszcze w tak zwanym tle był ciekawy umysł a dla mnie to bardzo inspirujące. Tak, wtedy jestem w stanie pójść na daleko idący kompromis ale to musi być taka mieszanka... ech...

    --
    lecznica... wink
  • niemoge 10.09.07, 12:01
    coś wam opowiem,
    ja poznałam mojego obecnie ex, to bidulek chodził w za krótkich
    spodniach i z grubsza rzecz opisując flanelowych koszulach w kratkę
    i miał jeszcze kilka ozdobników, nie znacie sposobów, żeby w
    miłosnym uniesieniu podrzeć te okropne koszule?
    jak się rozwodziliśmy to z doskonale ubranym facetem, który sam
    potrafił dobierać krawaty
    to jest proste, buty z kutasikami to jest drobiazg zupełnie
    nieistotny, naprawdę ważne są szeeeeroooookie horyzonty smile)
  • aleola1 10.09.07, 12:27
    no niby to szczegol ale to jak czlowiek sie ubiera wynika rowniez z
    tego w jakim srodowisku wyrusl jakie ma zainteresowanie, jak czuje
    sie sam ze soba, itp itd i czy to nie jest tak ze te flanelowe
    koszule byly tylko takim czubkiem gory lodowej, czyms co tylko bylo
    markerem pewnych cech ktore potem okazaly sie przyczyna waszego
    niedopasowania...
    kazdego mozna w pewien sposob ponaciagac, ponapinac i przystroic wg
    wlasnego gustu lub kompromisu gustow, ja nie mowie ze kazdy
    potrzebuje czlowiek oczytanego bieglego w pismie i orientujacego sie
    w gieldzie, bo to dla kazdego cos innego jest dobrego,smile jedni chca
    zeby sie nawzajem inspirowac inny potrzebuja zeby ktos potrafil
    zorganizowac zycie itp itd.

    tak sie zastanawiam bo ja obstaje za opcja "ideal" wink opisana w
    innym moim postcie w tym watku

    --
    " nie kończe zaczynać i nie zaczynam kończyć... ech słodka naiwności"
  • raknor 10.09.07, 12:38
    to ja też jestem chyba za opcją "na ideał"
    nie zastanawiałem się nigdy nad tym ale rzadko spotykam kogoś kto by mi
    odpowiadał, nie jestem w stanie podać zestawu cech, jakie to osoba musi mieć ale ...
    coś w niej musi być, i wtedy włącza się zjawisko aureoli i jest ideał wink

    --
    Wczoraj było tak inaczej, dzisiaj jest aż tak normalnie ...
  • ola_dom 10.09.07, 12:57
    raknor napisał:

    al
    > e ...
    > coś w niej musi być, i wtedy włącza się zjawisko aureoli i jest
    ideał wink
    >

    i ja myślę, że jak włącza się "zjawisko aureoli", czyli jak chemia
    teges, to ani skarpetki, ani kutasiki w butach, ani nawet błędy
    ortograficzne (ale tu się zawaham...wink) nie mają znaczenia.
    A jak chemia nie teges, to nawet "obiektywny" ideał nim nie będzie.

    --
    problemy ekstremy
  • raknor 10.09.07, 13:03

    Czyli ważne są cechy "pozytywne" wtedy "negatywne" nie będą miały znaczenia.
  • ola_dom 10.09.07, 13:07
    sama nie wiem...?
    Jak jest chemia, to trudno cokolwiek rozumieć, czy tłumaczyć. Z
    grubsza jest jak piszesz, ale tylko z grubsza.
    Co gorsza - jak jest chemia, to może się zdarzyć, że wady odbieramy
    jak zalety. Co gorsza, bo z czasem chemia może osłabnąć i wtedy jest
    nieprzyjemnie.
    --
    problemy ekstremy
  • raknor 10.09.07, 13:20
    i dlatego w tym temacie może się pojawić masę postów z wadami nie do
    zaakceptowania, a gdyby padło pytanie co podobało mi się u wcześniejszych
    partnerów, co ich łączyło co decydowało o tym że nam sie podobała/podobał, że
    się zaangażowaliśmy emocjonalnie, to ciężko by było wymienić, tak sadze patrząc
    po sobie. Może jedna, dwie rzeczy je łączyły.
    Tak jak piszesz o wadach, które przez chemie stają sie zaletami, to coś w tym
    jest. Niektóre cechy charakteru czy osobowości, które tak się nam wcześniej
    podobały potrafią być później irytujące.
    Ja nawet się nie staram tego zrozumieć, znaczy uczuć.
    Wiem tylko że nie jestem w stanie podać listy na której umieszczę rzeczy
    skreślające kogoś "u mnie". Ważne tylko by było żeby ta osoba coś sobą
    reprezentowała - kwestia opisywanej we wcześniejszych postach poprzeczki.
  • ola_dom 10.09.07, 13:28
    raknor napisał:

    > Wiem tylko że nie jestem w stanie podać listy na której umieszczę
    rzeczy
    > skreślające kogoś "u mnie".

    smile - prawda?

    Ja mogę umieścić dwie rzeczy, które są chyba jakimś atawizmem w moim
    wypadku, a dotyczą zewnętrzności - akurat. I choćbym nie wiem jak
    się starała, chyba zupełnie nieświadomie nie udałoby mi się
    zainteresować facetem o piskliwym głosie i ze spadzistymi ramionami.
    Niedawno ze zdumieniem zauważyłam, że to moje podświadome kryteria.

    No właśnie - jakże często kieruje naszymi wyoborami podświadomość, a
    my potem próbujemy sobie to zracjonalizować, że "skarpetki, błędy
    ortograficzne, spojrzenie, etc.". A tu podświadomość! I zgadnij
    wtedy człowieku, jak to naprawdę jest... Czasem lepiej nie
    wiedzieć wink

    --
    problemy ekstremy
  • puzzle33 11.09.07, 13:47
    raknor napisał:

    > Niektóre cechy charakteru czy osobowości, które tak się nam
    > wcześniej
    > podobały potrafią być później irytujące.
    Piszesz o jednej z najgroźniejszych pułapek. Nasza nieświadomość
    pokazuje nam paluchem: To TEN! Bo ma zamiar uzupelnić sobie przy
    pomocy tego faceta określone deficyty. To pierwszy lepszy przykład.
    Albo rozpoznaje w facecie pradziadka, którego darzyłyśmy wielką
    estymą. Życie weryfikuje takie zauroczenia w bolesny sposób.

  • puzzle33 11.09.07, 13:39
    raknor napisał:

    > rzadko spotykam kogoś kto by mi
    > odpowiadał, nie jestem w stanie podać zestawu cech, jakie to osoba
    musi mieć al
    > e ...
    > coś w niej musi być, i wtedy włącza się zjawisko aureoli i jest
    ideał wink
    Ideał tak od razu to nie, ale pojawia się żywe zainteresowanie.
  • niemoge 10.09.07, 14:58
    generalnie się z Tobą zgodzę, ale w czasach studiów można było
    spotkać bardzo inteligentnych, oczytanych mężczyzn, którzy nie
    potrafili się ubrać i tylko tyle
  • aleola1 10.09.07, 17:03
    no i ja sie takimi umawialam i okazywalo sie ze nie da rady no nie
    da rady nam sie dotrzec smile co ciekawsze im bardziej oczytany tym
    wiecej prblemow egsytencjonalnych mialsmile a ja od taki wialam smile
    --
    " nie kończe zaczynać i nie zaczynam kończyć... ech słodka naiwności"
  • puzzle33 11.09.07, 13:49
    aleola1 napisała:

    > im bardziej oczytany tym
    > wiecej prblemow egsytencjonalnych mialsmile a ja od taki wialam smile
    I słusznie, tak trzymać!
  • cicade 10.09.07, 15:38
    KOSZULE W KRATKĘ?

    smile bo mam właśnie przed oczami jako żywo
    (mam nadzieję, że dalej nie martwy, bo fajny)
    faceta we flanelowej koszuli. i tego ładnie
    mu byłosmile) pachnący, zadbany, z olejem
    Bartek w głowie mężczyzna, a te koszule
    potrafią naprawdę być gustownesmile) i piękne
    kolorystyczniesmile)
  • niemoge 10.09.07, 15:50
    mamuni nie ma, poszła sobie
    flanela nadaje się na ściereczki do podłogi, bo dobrze chłonie wodę,
    chociaż ręki sobie uciąć nie dam, bo nie sprzątam tak zapamiętale
    jak Ty

    cicade napisała:

    > KOSZULE W KRATKĘ?
    >
    > smile bo mam właśnie przed oczami jako żywo
    > (mam nadzieję, że dalej nie martwy, bo fajny)
    > faceta we flanelowej koszuli. i tego ładnie
    > mu byłosmile) pachnący, zadbany, z olejem
    > Bartek w głowie mężczyzna, a te koszule
    > potrafią naprawdę być gustownesmile) i piękne
    > kolorystyczniesmile)
  • cicade 10.09.07, 15:56
    Możesz sobie mówić, co chcesz, bo
    czuję do Ciebie sympatię z paru powodów

    (na moim forum ładnie pisałaś kiedyś
    o Borys nie wiem, jakiej płci Vian,
    razem z wenecką pisałyście o tym zresztą.
    No i nasz jesienny mężczyzna, kultowe
    "Do Ani" i jeszcze parę. więc gadaj sobie
    zdrowotongue_out)

    NOWADAYS W OBECNYCH CZASACH ŚCIERECZKI KUPUJE
    SIĘ W SKLEPIEsmile SKĄD U CIEBIE FLANELA NA
    ŚCIERECZKĘ?!smile)


  • niemoge 10.09.07, 16:01
    cicade napisała:
    > NOWADAYS W OBECNYCH CZASACH ŚCIERECZKI KUPUJE
    > SIĘ W SKLEPIEsmile SKĄD U CIEBIE FLANELA NA
    > ŚCIERECZKĘ?!smile)

    a skąd ja mam to wiedzieć?
    ja nie sprzątam, dbam o porządek w głowie
    flanela na ściereczki, jeżeli w ogóle na coś, bo mi tak te flanelowe
    koszule zbrzydły, miał taką zieloną po byłej dziewczynie, jak można
    coś takiego kupić, to już lepiej laczki kupić i termofor
  • cicade 10.09.07, 16:02
  • cicade 10.09.07, 16:05
    a ja sprzątam i uważam, że mieć panią
    sprzątającą TO WYZYSK CZŁOWIEKA PRZEZ
    CZŁOWIEKAsmile)

    no i fłen szłi mówi, że PORZĄDKUJĄC
    DOM PORZĄDKUJESZ GŁOWĘsmile

    Taka pani to sprząta np. w książkach?
    a jak mi poustawia tak, że niczego nie
    znajdę? wg koloru albo wg wzrostu?

  • niemoge 10.09.07, 16:10
    nie możemy być fachowcami od wszystkiego, nie można wymagać od
    mężczyzn, żeby byli hydraulikami, stolarzami i kucharzami,
    specjalizacja to przyszłość <sorry, umarłam ze śmiechu>

    wolę spotkać się, poplotkować, poczytać, poszperać, szkoda mi czasu
    na czystą podłogę, to przez to, że żyłam w muzeum, strefy czyste i
    brudne itd.
  • puzzle33 11.09.07, 13:59
    cicade napisała:

    > no i fłen szłi mówi, że PORZĄDKUJĄC
    > DOM PORZĄDKUJESZ GŁOWĘsmile
    Mnie tam najlepiej myśli się przy zmywaniu. Osiągam pożądany poziom
    koncentracji.
  • niemoge 10.09.07, 16:06
    nie palę, ale porwałam ją, wyrwałam guziki, że niby tak szybko muszę
    się dostać do klaty big_grin ech seeex <rozmarzyła się>
    nie było co ratować, ups
  • cicade 10.09.07, 16:08
    i te guziki KLAP KLAP KLAP
    o podłogę. Fajne...

    no nie, w następnym wcieleniu posta-
    nowiłam być powściągliwa. siebie "szybki
    bill" już znam...wystarczysmile
  • puzzle33 11.09.07, 13:55
    cicade napisała:

    > KOSZULE W KRATKĘ?
    Luzmen, przedkłada wygodę nad elegancję. Niezależna dusza, nie dał
    się wtłoczyć w mundurek. Odważny gość, nie dołoży mu byle pętak.
    Spryciula, strój maskujący w zakazanych dzielnicach.
  • puzzle33 11.09.07, 13:36
    Strój w jakimś stopniu łączy się z osobowością nosiciela, chyba że
    ktoś jest modnie umundurowany.
  • menk.a 10.09.07, 13:35
    z.enon napisał:

    > jestem, jak pewnie większość tutaj, z drugiej ręki.
    > mam za sobą długi związek i doświadczenie, że wieczność w miłości
    > trwa ok. 5 lat wink
    >
    > ostatnio zauważyłem, że moja zdolność do kompromisów stała się
    > praktycznie zerowa. mówię 'do widzenia' gdy widzę, że wśród jej
    > książek jest Coelho. wszystko mi opada wink, gdy ona chce oglądać
    > film z lektorem. itd, itp - to oczywiście tylko przykłady. chodzi
    mi
    > o to, że nie chce mi się zmieniać nawet drobnostek. że skoro
    > przyzwyczaiłem się do filmów bez lektora, nie zmienie się, żeby
    nie
    > wiem co.
    > to jakaś perwersyjna pewność siebie - wziąć i wyjść z powodu
    jakiejś
    > takiej pierdoły. przecież mogłem pogadać, spróbować ustalić jakiś
    > kompromis... wszak to mogła być miłość życia...
    > ale już mi się nie chce... nawet próbować...

    Szkoda. Bo jak na mój wypaczpoony gust to takie pirdolety, które
    przysłaniają waż niejsze rzeczy, czyli drugą osobę.
    Owszem różne rzeczy potrafią dzielić, ale fakt, że facet jt kibicem
    dajmy na to boksu nie sprawi, że przestanie być interesujący, jeśli
    świetnie się rozumiemy na innych płaszczyznach.
    Ja uwielbiam siatkówkę, wspomnianego Coelho.... przerobiłam i do
    niego nie wrócę, jest nudny i przewidywalny (aczkolwiek
    literaturoznawcą nie jestem, tak samo nie zachwyca mnie Wharton czy
    Grochola, a i Wiśniewskim się nie ekscytuję).
    Chyba, chyba, chyba jedyne, co mnie prawdziwie i skutecznie
    zniechęca to brak porozumienia intelektualnego. Tego nie przeskoczę.
    Cała reszta.... da się żyć. Są rzeczy ważne i ważniejsze. I
    pierdoły, które są tylko pierdołamiwink

    > też tak macie? mam dziwne wrażenie, że to może mi poważnie
    utrudnić
    > następny długi związek wink chociaż muszę przyznać, że jeszcze nie
    > zdecydowałem czy jego brak mi w czymkolwiek przeszkodzi wink)))

    Wielu filozofów się zastanawiało, co mnie uniemożliwia wejście w
    związek big_grin Żaden jeszcze nie znalazł odpowiedzi.
    Ale życie bez tego kogoś nie jt pełnią.

    Kompromis... hmmm czasem ma złą opinię. Bo niby rezygnuje się z
    kawałka własnego celu. Ale czy rzeczywiście czułabym satysfakcję,
    kiedy ja w niczym bym nie ustąpiła, a drugą stronę niejako
    zmusiłabym do całkowitej zmiany? Po pierwsze uznałabym to poniekąd
    za słabość, a po drugie: skoro na kimś mi zależy, to nie żądałabym
    poświęcenia. Związek to nie twardy biznes.wink
    --
    opieram się wszystkiemu, oprócz pokusy /O.W.
  • cicade 10.09.07, 16:54
    menk.a, ale wyobraź sobie, że to sam
    początek. poznajesz osobę. to nie jest:
    akceptuję Cię tak bardzo, że nie wadzi mi,
    iż lubisz patrzyć, jak faceci biją się
    po szczękach [przeszkadzałoby...]

    i ktoś, kto lubi słowo pisane nie zwiąże się
    z wielbicielem kueljo, bo...rozwody są kosztowne

    jeśli ktoś lubi szybkie związki, istotne będzie
    prawie nic - biolodzy mówią, że ciągnie nas do
    siebie wzajemnie zapach. zgodziłabym się.
    nos --> mózg --> wybór najlepszego dla nas
    partnera, głównie ze względu na przyszłe potomstwo
    i najlepsze geny. nie znam się na tym, ale chętnie
    posłucham/przeczytam.

    potem włączy się jednak "kultura" (po "naturze")
    i wtedy zacznie więcej czynników grać rolę.
    chociażby sposób spędzania wolnego czasu, stosunek
    do wiary (tak).

    a nawiązując do Twojego ostatniego akapitu.
    do słownego ustalania kompromisów. pisał też o tym
    z.enon, że nie chce mu się gadać i ich ustalać.

    mam wrażenie, że duża część dzieje się tu w naszych
    głowach i wyciągamy osobiste wnioski z obserwacji.
    jesli facet ma interesujący intelekt, pociąga mnie
    (banał: ośrodek seksu mieszka w mózgu), to pal
    licho jego buty. ale nie pal licho, jeśli wielbi
    kolumbijską psychologiczną papkę. z góry
    uznam, że zamknął się na wieki na cokolwiek
    innego. i nie ma wcale "amen", stwierdziła
    moja siostrzenica wychodząc z cerkwiismile)

    kłamała? chciałabym wiedziećwink


  • menk.a 11.09.07, 11:38
    Ależ. Ja nie twierdzę, że należy wszystko akceptować, byle tylko
    kogoś przy sobie mieć. Mijałoby się to z celem.
    I oczywiście , zwłaszcza na początku znajomości, jt swego rodzaju
    selekcja i ocenianie. Z czasem ocenianie się pogłębia. W końcu szuka
    się kogoś odpowiedniego, kompatybilnego, pasującego.
    Zwróciłam tylko uwage na fakt, że kompromis, a więc też rezygnacja z
    mniej istotnych szczególików jt nieodzownym aspektem relacji między
    ludźmiwink
    --
    opieram się wszystkiemu, oprócz pokusy /O.W.
  • cicade 11.09.07, 11:47
    Czemu by się nie spotykać nawet na etapie
    selekcji/castingu (fatalne słowa), od razu
    z tymi, którzy intuicyjnie robią na nas
    "dobre wrażenie"? Rzadko mylne (chybasmile
  • menk.a 11.09.07, 12:00
    cicade napisała:

    > Czemu by się nie spotykać nawet na etapie
    > selekcji/castingu (fatalne słowa), od razu
    > z tymi, którzy intuicyjnie robią na nas
    > "dobre wrażenie"? Rzadko mylne (chybasmile

    Czemu nie. Mówisz o tych forumowych spotkaniach? wink
    --
    opieram się wszystkiemu, oprócz pokusy /O.W.
  • cicade 11.09.07, 12:03
    Nie chodzętongue_out
    Brak takiej potrzeby, ulubienie kameralności.
    Co nie znaczy, że outsider nie potrzebuje drugiego
    człowieka. Znajdzie go sobie, spokojna głowasmile
    Jeżeli kochać, to indywidualniesmile)
  • menk.a 11.09.07, 12:41
    cicade napisała:

    > Nie chodzętongue_out
    > Brak takiej potrzeby, ulubienie kameralności.
    > Co nie znaczy, że outsider nie potrzebuje drugiego
    > człowieka. Znajdzie go sobie, spokojna głowasmile
    > Jeżeli kochać, to indywidualniesmile)

    Haaaa, nowink))
    --
    opieram się wszystkiemu, oprócz pokusy /O.W.
  • puzzle33 11.09.07, 14:10
    cicade napisała:

    > "dobre wrażenie"? Rzadko mylne (chybasmile
    Nie rzadko. Otworzy taki dziób, i czar prysł.
  • puzzle33 11.09.07, 14:07
    Cicade napisała:

    > pal
    > licho jego buty
    Zaraz, zaraz... But musi być solidny, żeby bez obawy mógł wleźć w
    błocko, najlepiej za kostkę, bo nigdy nie wiadomo, jaki nam życie
    zgotuje survival.
    Oficerki, ach... szwoleżerowie...
  • mojave777 11.09.07, 11:27
    Taka "zerowa tolerancja do kompromisów" jest często spotykanym
    efektem zbyt długiego spędzania czasu na portalach randkowych.
    Czasem idzie też w parze z takimi zachowaniami jak:
    - oczekiwanie, że jedna dosyć udana randka oznacza posiadanie osoby
    randkującej na wyłączność
    - zakochiwanie się mailach i miłym głosie randkowicza, którego nie
    widziało się w żywe oczy
    - honorowe członkostwo w "Klubie oceniających szybko i
    powierzchownie"
    - przekonanie, że musi być "chemia" na pierwszym spotkaniu, bo jak
    nie to bida...

    eM.

    ___
    Here: every eye is a mirror
    Here: every act is a crime
  • puzzle33 11.09.07, 11:55
    Rozsmakowałeś się w urokach singielstwa.
  • pamparampa.pa 11.09.07, 13:18
    smutne. mam nadzieję, że mnie nigdy coś takiego nie spotka.

    > też tak macie? mam dziwne wrażenie, że to może mi poważnie utrudnić
    > następny długi związek wink chociaż muszę przyznać, że jeszcze nie
    > zdecydowałem czy jego brak mi w czymkolwiek przeszkodzi wink)))

    a to co innego. jeśli bycie z kimś nie jest Twoim priorytetem, to Twój wybór. ja
    bez ludzi się męczę.
  • pink.freud 11.09.07, 16:38
    Skąd bierzesz w sobie tyle entuzjazmu, żeby się interesować co laska czyta?smile
    Jaki widziałeś ostatnio film, w którym robiłoby różnicę kto czyta, co czyta i w ogóle czy czyta?smile))
    --
    Kobiety są jak zmarnowane okazje.. niewykorzystane mszczą się.
  • z.enon 11.09.07, 22:05
    słuszna uwaga.
    otóż przeglądam półki właśnie poznanych kobiet w poszukiwaniu
    natchnienia. nowych autorów, zapomnianych tytułów etc.
    z tego samego powodu chadzam do antykwariatów.
    znaczy, z powodu książek, nie seksu.
    chociaż seks w antykwariacie - to byłoby coś... smile

  • puzzle33 12.09.07, 08:36
    z.enon napisał:

    > seks w antykwariacie - to byłoby coś... smile
    Byle by Ci się jakowaś staroć nie rozypala w rękach.
  • z.enon 15.09.07, 14:17
    > > seks w antykwariacie - to byłoby coś... smile
    > Byle by Ci się jakowaś staroć nie rozypala w rękach.

    dyskryminujesz z powodu wieku??? wink

    przypominam, że wiek czytelnika też się liczy - a moja historia
    eeeee.. czytelnictwa parę lat już liczy smile

    jako nastolatek dukałem coś tam ze świeżutkich podręczników. jak one
    pachniały po otwarciu!!! ;-DDDD było wiele radości, mimo że czytanie
    szło słabo - brak doświadczenia smile))

    potem czytałem z przypadkowo znalezionych książek, podkradanych
    czasem z cudzych półek ;-P, ale... młodość - głowa paliła się tak,
    że trzeba było przerywać czytanie by ochłonąć i kontynuować
    rozdział smile człowiek czytał jak leci, na szczęście były biblioteki
    (szczególnie te uniweryteckie big_grin), w których można było książkę
    pożyczyć bezpłatnie. na księgarnie albo antykwariaty nie było mnie
    stać smile))))

    a teraz - teraz dziękuję za książki od których nie mogę się oderwać
    i czytam od pierwszej do ostatniej strony. choć zdarzają się tak
    rzadko - zwykle albo styl zawodzi, albo treść trywialna... nie
    wspominam już o takich, w których korekta puściła błędy
    ortograficzne w postaci tipsów z cekinami tongue_out

    jest kilka takich książek, do których chętnie wracam, ale albo ktoś
    pożyczył i nie oddał smile))), albo gdzieś je zgubiłem przy kolejnych
    przeprowadzkach, albo ktoś bezczelnie zwinął je z mojej półki gdy
    nie patrzyłem smile))
  • ta_ann 15.09.07, 14:20
    przepraszam, że się wcinam:
    co teraz czytasz?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka