"Tymczasem już w przyszłym roku obniżony zostanie pułap cen mieszkań, którego nie wolno przekroczyć, jeśli chce się dostać dopłatę (wyjątkiem będą gminy sąsiadujące z miastami wojewódzkimi, tam możliwy będzie wzrost limitu). Dopuszczalna cena nie przekroczy o więcej niż 30 proc. - a nie 40 proc., jak obecnie - średnich kosztów budowy dla danego województwa lub miasta wojewódzkiego. Np. w Warszawie pułap cen spadłby z 7699,6 do 7149,6 zł za m kw. W efekcie mniej mieszkań byłoby objętych dopłatą (obecnie ponad połowa). Dodajmy, że limit cenowy będzie malał od przyszłego roku także dlatego, że wskutek kryzysu spadają ceny działek, materiałów budowlanych i robocizny."
Dobrze by było gdyby tak było. Program trzeba wygasić zmieniając limity: +40%, +30%, +20% itd aż limit ceny byłby na tyle niski że program stałby się martwy. Jest on bowiem szkodliwym bublem. Przestrzegam tylko przed "skokowym" zlikwidowaniem programu i/lub sugeruje rozważyć wdrożenie jakiegos innego programu (ulga odsetkowa)
Troche sie dziwię że urzędnicy w końcu wpadli na ten pomysł. A może po prostu czytali mojego bloga?
pierwszemieszkanie.blox.pl/html