13 zł za telefon, 20 zł za list, 110 zł za odwiedziny - tyle banki liczą sobie za ponaglanie nas w spłacaniu kredytów. W tym roku zbiorą rekordowe żniwo, bo długi rosną na potęgę.
Doliczanie ubezpieczenia, prowizji i innych bzdur poza
deklarowanymi 22% odsetek powoduje, że za wzięte 3 tysiące kredytu
dłużnik płacący regularnie oddaje dla banku około 7,5 tys. Ale teraz
banki zadławią się tym - w Polsce ludzi nie stać na oszczędzanie, bo
większość za mało zarabia, nie dostaną kredytów - nie będzie komu
płacić odsetek, a ludzie którym nie udziela się już kredytów nie
płacą już swoich zobowiązań i koło się zamyka - albo banki przestaną
wymuszać dodatkowe wpłaty pozaodsetkowe albo nie dostaną nic -
nękamy dłużnik straci pracę i kto za niego zwróci dług? Nawet jak
wsadzą te kilkadziesiąt tysięcy ludzi do więzień i tak zbankrutują.
To dopiero będzie kryzys - bo do tej pory zwykłe gospodynie domowe
jak im mąż przepił wypłatę brały kredyt i karmiły dzieci, a potem
trzeba było brać kolejne kredyty - i tak wychodziło 10 - 15 linii
kredytowych- wszystkie pilnie płacone. A teraz banki same sobie
ukręcą bat - bo nie udzielą takim osobom kredytu i w ten sposób
zablokują same siebie. Pamiętajmy, że te 10 kredytów to często po 2 -
3 kredyty w jednym banku. -
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.