13 zł za telefon, 20 zł za list, 110 zł za odwiedziny - tyle banki liczą sobie za ponaglanie nas w spłacaniu kredytów. W tym roku zbiorą rekordowe żniwo, bo długi rosną na potęgę.
Bankowość i system walutowy stanęły na głowie. Bankowcy nie
zarabiali na pewnych inwestycjach tylko na prowizji od udzielonych
kredytów, sprzedanych udziałałów w funduszach inwestycyjnych i
wydanych kart kredytowych. To jest chore, bo nie patrzyli na
zdolność kredytową klienta, opłacalność i ryzyko funduszu a na swoją
prowizję. Dzisiaj banki krzyczą ,że państwa muszą je ratować bo jak
padną banki to zawali się cała gospodarka. To niech k....a oddadzą
te kosmiczne prowizje, premie i bonusy, które dostali za swoją
wydajną pracę. Teraz dostaną kolejne premie za skutki własnych
błędnych decyzji i gnębienie dodatkowymi opłatami swoich głupich
klientów. Namawiali do inwestowania "bo ten fundusz w ostatnim roku
zarobił tyle i tyle procent" na moje pytanie ile zarobi i jaki zysk
mi zagwarantują, odpowiedż była - to Pan inwestuje i ryzykuje ale
wszyscy w to wchodzą i zarabiają. Zaproponowałem, że dam im
pieniądze na 10% netto a resztę zarobku (ok.15%) i ryzyko niech
wezmą na siebie, jeśli to taki złoty interes. Żaden bank nie
chciał :)
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.