Komentarze do artykułu
Nasze drogie długi
13 zł za telefon, 20 zł za list, 110 zł za odwiedziny - tyle banki liczą sobie za ponaglanie nas w spłacaniu kredytów. W tym roku zbiorą rekordowe żniwo, bo długi rosną na potęgę.
and_nowak napisał:
> Zamiast biadolić nad opłatami warto by się zastanowić nad realnymi kosztami
> takich monitów.
> O ile wysyłamy standardowy dokument, np. fakturę za prąd, czy wyciąg z konta
> (ten zwykle kosztuje ok. 5PLN), to idzie to jako korespondencja masowa, jest
> zwykle procesem mocno zautomatyzowanym, a więc tanim w przeliczeniu na sztukę.
>
> Wszelkie dokumenty nietypowe są produkowane ręcznie, a to oznacza czas pracy
> pracownika. Jeżeli zarabia on średnią krajową, doliczmy ZUS i PIT, doliczmy
> koszt biura, to wyjdzie, że opłata za przygotowanie takiego monitu/innego kwitk
> a
> wcale nie jest taka wygórowana.
> No, ale do tego trzeba usiąść i pomyśleć, a nie mielić jęzorem o krwiopijcach.
Gadasz głupoty. Telekomy dokładają taki papier do przesyłki z następna fakturą.
Drukuje się standardowy tekst, z bazy są dane adresowe i kwota zaległości. Te
same drukarki, te same walcarki do zginania i to samo kopertowanie. Chyba nie
myślisz że panie w oddziałach siadają po godzinach do Worda, potem drukują na
drukarce pod biurkiem, liżą znaczek i biegną na pocztę? Robi to ta sama firma co
np. rozsyła informacje ile uzbierałeś punktów na karcie BP. Ma podpisaną umowę z
pocztą, dostawcą papieru i kopert tak że koszt jednostkowy jest mniejszy niż ty
sam za znaczek zapłacisz. Wkład pracy Banku polega na automatycznym
wygenerowaniu bazy danych i wysłaniu jej do wydruku. Od liczby rekordów zależy
cena jednostkowa. Monit telefoniczny kosztuje kilka złotych, sms taniej niż twój
prywatny.