Gazeta.pl   Forum   Gospodarka   Pieniądze   Re: To kłamstwo

Komentarze do artykułu

Oszczędzaj z głową - wystarczy 300 złotych miesięcznie by uzbierać milion

Wystarczy odkładać kilkanaście złotych miesięcznie, żeby po kilkunastu latach zrobiła się z tego spora górka pieniędzy

Re: To kłamstwo

Autor: Gość: pogromcadebili IP: *.autocom.pl 20.03.10, 14:06

A poniżej macie pełne i bardzo przystępne zdemaskowanie i obalenie
tego odwiecznie powtarzanego w całym kapitalistycznym świecie
KŁAMSTWA: (zaczerpnięte z blogu pana Zalewskiego).

Gdzie zniknęły moje miliony, czyli dysfunkcja procentu składanego.
„Gdybyś przez dwadzieścia lat odkładał o miesiąc choćby 100 złotych,
to już dziś miałbyś…”. I tu w zależności od podstawionej wielkości
oprocentowania wychodzą kwoty, które czasem mogą przyprawić o ból
głowy. Jeśli dodatkowo pracujemy jako doradca finansowy, dobrze, by
choć jedna symulacja pokazała łatwość osiągnięcia miliona złotych.
Dyscyplina, systematyczność i owe 100 złotych (czasem 250, czasem
500). To klucz do finansowego sukcesu.




Tym wdzięcznym tematem zajął się tym razem Maciek Samcik, a trzy
lata wcześniej nie do końca radząc sobie z matematyką firma Open
Finance

Oczywiście symulacje zawsze przygotowuje się w ten sposób, by
uzyskane na końcu kwoty robiły wrażenie, ale te wejściowe nie były
zbyt szokujące. Na początku 2010 roku nie jest specjalnie szokującą
kwotą 100, a dla niektórych 500 złotych miesięcznie. Więc wygląda to
dosyć wiarygodnie. A jednak……

W 2009 roku średnia pensja wyniosła (według danych GUS) 3102,96
złotych. Dziesięć lat wcześniej było to 1706 złotych, a w 1992 roku
293,5 złotego (po uwzględnieniu denominacji). Symboliczne 100
złotych nabiera odrobinę innego znaczenia.

Teraz czas na odrobinę wstrząsu. Spróbujmy zrobić symulację, jakiej
nie przedstawi Wam, żaden agent.., przepraszam doradca finansowy.
Zacznę z wysokiej półki, czyli od założenia. Przyjmijmy, że nasza
inwestycja daje średniorocznie 16,6% od 1992 roku. Nie wierzycie?
Taką właśnie średnioroczną (!) stopę zwrotu uzyskiwał najdłużej
działający na naszym rynku fundusz inwestycyjny – Pioneer
Zrównoważony. Spieszę od razu wyjaśnić, że nie jest to materiał o
tym konkretnym funduszu. Ma on jednak najdłuższą na naszym rynku
historię. Nie jest to również „agresywny” fundusz akcji,
ani „powolny” obligacji. W sam raz, by wykorzystywać go w różnych
symulacjach.

Naszą symulację przeprowadźmy jednak nieco inaczej. Wykorzystajmy w
założeniach dane bardziej zbliżone do rzeczywistości, niż
owe „wpłacaj regularnie 100 złotych”. Przyjmijmy dwie opcje. W
jednej – inwestor raz do roku (na koniec) inwestuje całą jedną
średnią pensję i kupuje jednostki funduszu (uwzględniam maksymalną
prowizję pobieraną za nabycie, czyli 4,5%, nie wliczam promocji i
faktu, że teraz można znaleźć sporo funduszy, które można nabywać ze
znikomymi prowizjami). W drugiej opcji inwestor co miesiąc kupuje
jednostki za 1/12 swojej miesięcznej pensji.

Symulację przeprowadźmy od 1992 roku. To już blisko dwadzieścia lat.
W obu przypadkach przez ten czas inwestor kupiłby jednostki za sumę
nieco większą niż 31 tysięcy złotych. Nasz symulowany inwestor
często musiał zaciskać pasa, choć był na tyle zdyscyplinowany, by
jednak tę niewielką w skali roku lub miesiąca sumę odkładać.

Diagram poniższy pokazuje wynik tej symulacji na przestrzeni lat. Na
początku 2010 roku, przy wpłatach comiesięcznych inwestor zgromadził
46,1 tysiące złotych, zaś wpłacając jednorazowo rocznie 43,2 tysiące
złotych.



Nie jestem do końca przekonany, czy w tej sytuacji myśl o
wcześniejszej emeryturze mogłaby się pojawić w głowie naszego
gracza. Zysk w stosunku do zainwestowanego kapitału wyniósł dla
jednego 39% a dla drugiego 48,7%.

Gdzie się podziały owe miliony i setki procent? Gdzie podział się
potencjalnie fantastyczny wynik ze średniorocznej stopy 16,6
procent? Och, to banalne. Wystarczyło przecież w 1992 roku, gdy
fundusz startował wpłacić owe 31 tysięcy złotych. By dziś cieszyć
się blisko pół milionem (dokładnie 464 tysiące).

Tylko skąd w 1992 roku można było wziąć ponad stukrotność
miesięcznej pensji?

Banał jakim jest inflacja, w takiej sytuacji możemy pominąć.

To nie jest tekst o tym, by nie oszczędzać lub nie inwestować. To
tekst, który ma na celu zweryfikowanie różnych mitów
i „pseudosymulacji”, dotyczących łatwości zarobienia kolosalnych
pieniędzy w długim terminie, bez wysiłku.


Poleć znajomemu Powiadomienie zostało wysłane
Poleć tę wypowiedź znajomemu
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
Pokaż wszystkie

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Ostatnio odwiedzane wątki

Zaloguj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.