Jak odzyskać niewypłacone wynagrodzenia? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Od lat mam problem i jestem bezradna.
    Zakład w którym pracował mój mąż jest mu dłuzny ok.7 tyś.za niewypłacenie
    wynagrodzeń.Zakład ten przejął Syndyk i podobno teraz nie ma mozliwości
    odzyskania tych pieniędzy.Mąz skierował sprawę do Sądu-oczywiście wygrał
    sprawę-otrzymał wyrok z klauzulą natychmiastowej wykonalności.Co z tego ze
    Sad określił kwotę należną do wypłacenia.Ostatnio dostał odpowiedz ze jak
    wynika z informacji od syndyka masy upadłości na obecnym etapie postępowania
    nie jest mozliwe okreslenie kiedy i w jakim stopniu wierzytelnosci uznane na
    liście wierzytelności zostaną zaspokojone.
    Tak więc lata lecą i obawiam sie ze w koncu sprawa ulegnie przedawnieniu a
    pieniadze przepadną.Pytałam u komornika to tez podobno komornik nic nie moze
    skoro zakład objął syndyk.Były pracodawca narobił długów obkupił sie w
    samochód,piękny dom,pracuje gdzie indziej i dobrze się ma.Nikt nie egzekwuje
    od niego długów bo zakłąd przejął syndyk.
    Takie własnie mamy w Polsce prawo.Czy faktycznie nie ma
    nadziei na odzyskanie tych pieniedzy?Czy tez powinnam coś jeszcze zrobić?
    Proszę bardzo o poradę lub pokierowanie kto moze mi pomóc?
  • Niestety, zdaje się, że zobowiązania wobec pracowników typu zaległe
    wynagrodzenia są na samym końcu listy syndyka. Najpierw zaspokaja on chyba banki
    i firmy, którym firma była winna pieniądze. Często jest tak, ża to czym
    dysponuje syndyk po upadłym przedsiębiorcy nie zaspokaja wszystkich zasądzonych
    długów. W takim przypadku nic nie dostaniesz od syndyka. Podając przykład: jeśli
    został po firmie samochód służbowy i wyposażenie biura a firma ma 2 miliony
    długu w banku, to bank zabiera całą kasę jaką wygeneruje syndyk i sam liże rany.
    Inni ewentualnie dłużnicy nie dostają nic.
    -nie prawnik asdf
  • Jaki z tego wniosek?to tylko okradać pracowników skoro pracodawca i tak nie
    poniesie żadnych konsekwencji.Jakie to prawo?
  • Powiem ci, że pracowałem w USA i tam spóźnienie z wypłatą jest ostatecznością i
    może sięgać kilka dni maksymalnie. Gdy nie ma pieniędzy pracownicy rzucają pracę
    i albo pracodawca dzwoni, że ma już pieniądze albo nie. Gdy są zaległości idzie
    się tam do tzw. Komisji Pracy i ta wysyła urzędnika do odebrania pieniędzy w
    konkretnej kwocie zaległości plus opłata za usługi pracownika Komisji Pracy.
    Byłem świadkiem jak pan z Komisji Pracy stał i czekał aż w kasie restauracji,
    gdzie pracowałem uzbierało się na zaległe płace kelnerki, która poskarżyła się
    do KP. Właściciel stał przy kasie i nie wiele mógł zrobić bo odmowa byłaby
    pewnie jeszcze bardziej kosztowna. Tyle ci powiem na temat prawa w innym kraju.
    Wiem, że u nas pracownicy z nadzieją czekali aż firma się odbije, zacznie
    zarabiać i spłaci długi pracowników. Tyle, że jest to bardzo ryzykowne podejście
    ze strony pracowników o czym przekonał się twój mąż. Być może mając wyrok sądowy
    mogłabyś sądzić kogoś w procesie cywilnym. Nie wiem kogo ani jak wyglądałaby
    egzekucja nowego wyroku. Pozdrawiam
    --
    kupsobierowerniebędzieszżałował

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.