Dodaj do ulubionych

Kredytowa Alicja dusicielka

21.02.08, 20:46
Widziały gały co brały...

Poza tym dzięki temu kupili mieszkania za grosze...

Gdyby teraz mieli kupic te same nieruchomosci to kredyty bylby duzo wiekszy...
Edytor zaawansowany
  • Gość: Nemo IP: *.acn.waw.pl 21.02.08, 20:59
    Jak się z matematyki miało pały to teraz trzeba studiować prawo.
  • mike-great 21.02.08, 21:41
    Jak to jest z dziedziczeniem długów ??? Bo banki dają coraz więcej kredytów na 30, 40, 50 lat...
  • kontonaspam 21.02.08, 22:36
    Długi są częścią spadku. Dziedziczysz wszystko,
    aczkolwiek nie masz obowiązku przyjąć spadku.

    Jesli umrzesz z kredytem, a twoi spadkobiercy
    zrzekną się spadku (i długu), to wierzyciel (na ogół bank)
    może zlicytować wszystko co po tobie zostało,
    i jeśli staczy na spłatę, to bank się cieszy, jak nie,
    to ma pecha, jak więcej - to nie wiem.


    mike-great napisał:

    > Jak to jest z dziedziczeniem długów ??? Bo banki dają coraz więcej kredytów na
    > 30, 40, 50 lat...
  • Gość: xxx IP: *.gdynia.mm.pl 21.02.08, 22:47
    kredyt zabezpieczony jest hipoteka. chcesz dziedziczyc mieszkanie - przejmujesz
    dlug. nie chcesz dlugu, zrzekasz sie prawa do mieszkania....
  • jimmyjazz 22.02.08, 08:56
    Co w tym dziwnego że jak ktoś nie spłaca całych odsetek to mu rośnie
    zadłużenie? To chyba oczywiste?

    Oczywiście wszystkiemu winne państwo/bank a nie bezmyślnośći
    obywateli.

    Czy kredytobiorcy również tak marudzili jak przy 25% inflacji
    płacili gorszowe odsetki od tych kredytów?

    --
    Takie tam forum
  • jwojnar 22.02.08, 13:14
    o poziomie edukacji ekonomicznej. A to, że klientów PKO BP są
    miliony, pozwala im robić takie numery, że aż wstyd.
  • Gość: jQ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.08, 16:35
    W tym, że normalnie odsetki nie są kapitalizowane. W "Alicji" odsetki były
    doliczane do kapitału, przez co płaciło sie odsetki od odsetek. To trzeba było
    być mega naiwnym, żeby w coś takiego wejść. To gorsze od kredytu, gdzie po
    prostu nie spłaca się całości odsetek, bo wówczas one narastają, ale nie
    kapitalizują się.
  • dark.writer 22.02.08, 17:55
    jQ napisał(a):

    > To gorsze od kredytu, gdzie po prostu
    > nie spłaca się całości odsetek,
    > bo wówczas one narastają, ale nie
    > kapitalizują się.

    Tylko, czy są takie kredyty?
    Normalnym raczej jest, że jak ktoś nie spłaca pełnych odsetek, to
    sukcesywnie zadłuża się, czyli zaciąga kredyt. A tak jakoś jest, że
    od kredytów płaci się odsetki.
    Nie widzę w tym nic dziwnego.
    Oczywiście taki kredyt nie jest marzeniem kredytobiorcy. Ale i z
    niego można mądrze skorzystać
  • Gość: a co to inflacja? IP: *.aster.pl 23.02.08, 19:17
    jw
  • Gość: Maniek IP: 193.0.122.* 26.02.08, 00:49
    > Tylko, czy są takie kredyty?

    Sa,sa... teraz to sie nazywa "urlop od kredytu'...

    Wszystko wytlumacza Ci w Polbanku...
  • Gość: ks.miecio IP: *.jmdi.pl 21.02.08, 23:45
    a co myslałes?
  • Gość: beemka IP: 83.238.186.* 22.02.08, 12:37
    Przyjmując spadek przejmujesz i długi, odrzucasz spadek i po kłopocie ;-)
  • dark.writer 22.02.08, 12:44
    Gość portalu: beemka napisał(a):

    > Przyjmując spadek przejmujesz i długi,
    > odrzucasz spadek i po > kłopocie ;-)

    Możesz przyjąć spadek z tzw. "dobrodziejstwem inwentarza".
    Wtedy odpowiadasz za długi do wysokości spadku.

    Ale uwaga!
    Aby dziedziczyć "z dobrodziejstwem inwentarza" musisz złożyć
    odpowiedni wniosek. Zdaje się, że do 6 m-cy od momentu nabycia
    informacji o spadku. "Z definicji" dziedziczy się wszystko, nawet
    długi wieksze od majątku spadkowego.
  • Gość: Pawel IP: *.3s.pl 23.02.08, 11:37
    Dokladnie. Te do ktorych sie zmarly/zmarla nigdy nie przyznawala tez.
  • tojatojatoja 22.02.08, 14:50
    mike-great napisał:

    > Jak to jest z dziedziczeniem długów ??? Bo banki dają coraz więcej
    kredytów na
    > 30, 40, 50 lat...

    Możesz opłacać ubezpieczenie na życie. Jeśli umrzesz, to
    ubezpieczyciel spłaca pozostałą kwotę kredytu, a spadkobiercy mają
    mieszkanie.
  • robert.zimnicki 22.02.08, 10:59
    Gość portalu: Nemo napisał(a):

    > Jak się z matematyki miało pały to teraz trzeba studiować prawo.


    Jak sie nie spalowalo kwasniewskiego, to trzeba bylo mieszkac w namiocie.

    Tak sie, madrale kapitalisci od siedmiu bolesci, sklada, ze to wszystko dzialo
    sie w czasach kapitalizacji i prywatyzacji a'la kwasniewski & komuna. I do
    wyboru bylo, albo sie zadluzyc, albo zejsc z tego padolu na wrzody zoladka.

    Ale jak sie historii nie uczylo.......... to teraz trzeba sie madrzyc.....
  • Gość: rem IP: *.aster.pl 21.02.08, 21:09

    Lichwiarstwo jest grzechem i już niejeden lichwiarz p...nagle na
    zawał
  • Gość: luksus IP: *.rajskanet.pl 21.02.08, 21:12
    Trzeba było dokładnie czytać treść umowy kredytowej przed podpisaniem, a nie teraz płakać, że jest za drogo.
    To powinnna być nauczka dla tych, którym ciągle się wydaje, że istnieje coś takiego jak darmowy lunch.
    W tym przypadku ten lacz zafundował komornik...
  • Gość: lichwiarz IP: *.city-connect.pl 21.02.08, 21:15
    przeciez te mieszkania sa warte duzo wiecej niz te dodatkowe koszty, moga
    refinansowac kredyt ale nie, umorzyc jak za komuny
  • Gość: xxx IP: *.gdynia.mm.pl 21.02.08, 21:18
    w czym wlasciwie tkwi problem? Zly bank nie umarza odsetek i chce splaty calosci
    zobowiazania.... no rzeczywiscie wielka niesprawiedliwosc..... Wypowiedzi
    'pokrzywdzonych' klientow PKO BP to kolejny dowod na to jak wielu w Polsce
    'analfabetow funkcjonalnych' - biora kredyt oprocentowany na 25% w skali roku,
    nie splacaja calosci odsetek i sa zdziwieni, ze zadluzenie im rosnie - toz to
    IDIOCI!!!!
    Czegoz ci ludzie oczekuja od banku - ze im kredyty bedzie dotowal????????? żałosne
  • Gość: Wojtek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.08, 22:00
    Przecież nikt Ci nie broni. Jak chcesz to śmiało.
  • Gość: xxx IP: *.gdynia.mm.pl 21.02.08, 22:08
    ktos ich do tego zmuszal? umowa byla dobrowolna, warunki byly jasne. Inflacja
    byla wysoka - oprocentowanie kredytow rowniez - jak sie nie ma kasy to sie nie
    bierze kredytu. Nie mam odrobiny zrozumienia dla takich IDIOTOW - powinni ich
    teraz zlicytowac.
  • Gość: Szara IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.08, 23:16
    Ty jesteś przykładem złośliwości tumanowatej. Właśnie, że się
    prosili i to jeszcze jak, panie potem premie dostały. To jest typowe
    wyłudzenie, tylko w inną stronę. Pod sąd!!!
  • Gość: xxx IP: *.gdynia.mm.pl 21.02.08, 23:50
    ty jestes przykladem - skomuszalego tumana. Powtorze raz jeszcze:
    ktos ich do tego zmuszal? umowa byla dobrowolna, warunki byly jasne. Inflacja
    byla wysoka - oprocentowanie kredytow rowniez - jak sie nie ma kasy to sie nie
    bierze kredytu. Nie mam odrobiny zrozumienia dla takich IDIOTOW - powinni ich
    teraz zlicytowac.
  • maruda.r 22.02.08, 06:24
    Gość portalu: xxx napisał(a):

    > ty jestes przykladem - skomuszalego tumana. Powtorze raz jeszcze:
    > ktos ich do tego zmuszal? umowa byla dobrowolna, warunki byly jasne.

    ***********************************

    Wychodzi na to, że nie były jasne, skoro kredytobiorcy płacą określone (lub
    wyższe) przez bank raty w terminie i wciąż mają olbrzymi dług. Przeczytaj
    wreszcie artykuł, zanim zaczniesz go komentować.

    Klient kupujący samochód ma prawo się spodziewać, że będzie on jeździł na
    dostępnych we wszystkich stacjach paliwach, że żelazko będzie pracowało na
    220-230V, a kredyt zostanie spłacony po uiszczeniu wszystkich rat w określonym
    przez bank terminie.

  • dark.writer 22.02.08, 10:13
    maruda.r napisał:
    > Przeczytaj wreszcie artykuł,
    > zanim zaczniesz go komentować.

    A może Ty go przeczytaj. Ze zrozumieniem!
    Umowa kredyty zakładała, że początkowo raty nie pokrywają odsetek.
    Nie przewidywała, że bank ponosi odpowiedzialność za przyszłą
    inflację a co za tym idzie stopy procentowe, bo jakże by mógł to
    czynić?

    W tamtych czasach wystarczyły mi dwie minuty rozmowy z oferującą
    taki kredyt osobą, by to zrozumieć i podziękować.
    Aczkolwiek, jeżeli wówczas kogoś było stać na wysokie i rosnące
    (zgodnie z umową) raty kredytu, to jak widać po obecnych cenach
    nieruchomości mógł zrobić na tym kredycie świetny interes.
  • maruda.r 22.02.08, 11:45
    dark.writer napisał:

    > maruda.r napisał:
    > > Przeczytaj wreszcie artykuł,
    > > zanim zaczniesz go komentować.
    >
    > A może Ty go przeczytaj. Ze zrozumieniem!
    > Umowa kredyty zakładała, że początkowo raty nie pokrywają odsetek.
    > Nie przewidywała, że bank ponosi odpowiedzialność za przyszłą
    > inflację a co za tym idzie stopy procentowe, bo jakże by mógł to
    > czynić?
    >
    > W tamtych czasach wystarczyły mi dwie minuty rozmowy z oferującą
    > taki kredyt osobą, by to zrozumieć i podziękować.

    **********************************

    Otóż nie. Mylisz się. W tamtych latach tylko znajomy pracownik banku
    przedstawiał wszystkie punkty oferty.

  • dark.writer 22.02.08, 12:20
    maruda.r napisał:

    > Otóż nie. Mylisz się.

    W czym się mylę?
    To nie ja rozmawiałem na temat tej ofert kredytu?
    Powtarzam. Pytałem o ten kredyt i szybko jasne się stało dla mnie na
    czym on polega. I nie rozmawiałem z żadnym znajomym.

    Sorry, ale trzeba nie mieć mózgu, żeby nie rozumieć, że nie może być
    wszystko fajnie, gdy płacimy 600zł raty za kredyt 40tys. przy
    oprocentowaniu rzędu 25%.

    > tylko znajomy pracownik banku
    > przedstawiał wszystkie punkty oferty.

    A nieznajomy pracownik banku prosił o podpis in blanco i dopiero
    później dawał klientowi umowę do ręki? A może wcale nie dawali umowy
    tylko 'kwitki'?
  • maruda.r 22.02.08, 12:44
    dark.writer napisał:

    > maruda.r napisał:
    >
    > > Otóż nie. Mylisz się.
    >
    > W czym się mylę?

    **********************************

    W tym, że wystarczyły dwie minuty rozmowy, by poznać wszystkie warunki umowy
    kredytowej. Nie można było ich poznać, skoro nie były przedstawiane. Istniały,
    jako opcja dla wtajemniczonych.

    Czy banki informowały o możliwości wcześniejszej spłaty kredytu? Nie, mówiły:
    może pan spłacić wcześniej, ale i tak pan zapłaci całość opłat za uzgodniony
    termin kredytu. A znajomy mi mówi, że można się domagać tego warunku - wtedy nie
    trzeba będzie płacić za cały uzgodniony okres. Jednak mają prikaz z góry, by nie
    informować o wyszczególnianiu tego warunku w umowie, co przekładało się na
    bezcelowość wcześniejszej spłaty w przypadku podpisania oferowanej umowy.

    Widzisz, wystarczy lekka dezinformacja, bez umowy in blanco.

  • Gość: Wójek dobra rada IP: *.prs.pl 11.03.08, 15:34
    Banki tylko czekają na naiwnych, którzy myślą, że nie trzeba wnikać
    w szczegóły umowy bo poważny Bank by się nie zniżył do cwaniakowania
    i jakichś kruczkow w umowie.

    1. Niestety, trzeba traktować Bank jak cwaniaka tylko wtedy nie
    rozczarujesz się po paru latach.... Kazdy Bank będzie próbował
    okantować na kilku szczególnie niejasnych paragrafach umowy.

    2. Walka jest nierówna tzn. Ty masz dużo mniejsze szanse aby
    zrozumieć konsekwencje umowy niż Bank. Bank celowo umowy zaciemnia.
    Umowy są dopracowywane latami. Bankier podpisuje ich tysiące w swoim
    życiu zawodowym ty jedną może dwie.
    Nawet jeśli poświęcisz na analizę umowy kilka dni nie jesteś w
    stanie rozpracowac wszystkich kruczków.

    3. Wniosek:
    Patrz im na ręce i nie ufaj nigdy. Równolegle negocjuj z 2-4
    bankami. Jak już musisz brać kredyt to 3x sprawdz jak przełoży się
    na konkretne raty i odsetki oraz jakie są scenariusze w przypadku
    problemów. Dodatkowe "drobne" opłaty dolicz do kosztów i nie daj
    sobie wody z mózgu robić,że to "promocja" . Jest kilkanaście
    typowych zagrywek na kóre banki naciągają klientów na niekorzystnych
    dla nich warunkach
    np. inna wersja umowy przedwstępnej a inna ostatecznej, której już
    z lenistwa nie chce ci się czytać. Takie zmiany niekorzystne dla
    klienta najczęsciej pojawiają się w dniu w którym musisz ostatecznie
    podpisać umowę by np. sfinansowac swoje własne M. (tak np.mnie
    próbowano wyrolować) Więcej list jest w internecie ... kop i ucz się
    na cudzuch błedach

    Możesz zaoszczędzić przez to kupę kasy....
  • Gość: HuGo W IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.08, 00:17
    To nie idioci - a cwaniaki.
    Co szkodzi ponarzekac a i GW napisze dobre slowo wsparcia...
    Policzmy.
    1997 roku mieszkanie w centrum Wroclawia, za 25ooo kawalerka 40m, za
    100ooo pelne mieszkanie - a nawet domek.
    Dzis posiadacz Alicji, przy niewielkich ratach po 400 zlotych (czyli
    przez 10 lat splacil 48ooo), wziawszy kredyt 25ooo ma do splacenia
    50ooo - co to jest? Przy fakcie, ze ma mieszkanie o wartosci
    znacznie wyzszej i cenie 6ooo za metr (2 miliony 400 tysiecy).
    Albo wlasciciel tego wiekszego? Jeszcze wiecej zyskal.

    To bardzo madrzy ludzie i trzeba sie od nich uczyc.

    A to ze teraz negocjuja - no coz - a moze sie uda? Kupil nie kupil -
    potargowac warto.
  • crame 22.02.08, 01:00
    Musisisz zalesc glupola, tak jak bank znalazl.
  • Gość: kk IP: 74.9.205.* 22.02.08, 18:25
    crame napisał:

    > Musisisz zalesc glupola, tak jak bank znalazl.

    Glupola albo cwaniaczka.
    Kupowalem mieszkanie w 1996. Znajomy z pracy kupil dwa razy wieksze
    i powiedzial, ze bierze Alicja. Ja nie mialem watpiwosci, a on na
    to, ze "panstwo cos bedzie musialo z tym zrobic jak nie splaci"

    Ciekawe ilu takich udaje teraz pokrzywdzonych.
  • Gość: zmichalg IP: *.chello.pl 08.05.08, 12:39
    No ciekawe, czy opłaciłby Ci się taki interes przy b. wysokiej inflacji...
    Śmiem twierdzić, że "nie bałdzo".

    A swoją drogą do umowy kredytowej w formie załącznika powinien być dołączony
    pełny harmonogram spłat tzn. wysokość i termin płatności każdej raty.
    Przy czym pod pojęciem "wysokość" rozumiem nie konkretną kwotę, ale sposób
    wyliczenia tejże kwoty (np. w zależności od stóp procentowych ustalanych przez
    NBP, WIBOR, kurs USD, kurs EURO czy co tam jeszcze), bo jest oczywiste, że w
    zależności od zmiany sytuacji gospodarczej zmienia się i oprocentowanie kredytu.
  • Gość: xxx IP: *.gdynia.mm.pl 21.02.08, 22:23
    a czy ci naciagacze nie wiedzieli co robia - zaciagajac taki kredyt? toz
    elementarna znajomosc arytmetyki mowi, ze w przypadku gdy nie sa splacane cale
    odsetki - zobowiazanie bedzie rosnac......
    Zastanawiajace skad w Polsce tyle zrozumienia dla takich naciagaczy/półgłówkow
    jak ci opisani w tym artykule.....
    W tym kraju nie bedzie lepiej jesli umowy nie beda dotrzymywane.
  • maruda.r 22.02.08, 06:26
    Gość portalu: xxx napisał(a):

    > a czy ci naciagacze nie wiedzieli co robia - zaciagajac taki kredyt?

    *******************************

    Naciągaczem okazał się bank. I przestań wyjeżdżać ze spekulantami i kułakami, bo
    to trąci komunizmem.

  • Gość: ged IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.08, 10:37
    Miałem ten kredyt i był super. Co miesiąc dostawałem informację z minimalną ratą
    do spłacenia oraz wysokością odsetek za dany miesiąc. Wystarczyło płacić trochę
    więcej niż te odsetki i kredyt malał. A jeśli akurat nie było kasy, można było
    spłacić mniej. Naprawdę super sprawa, tyle, że trzeba było sobie policzyć co się
    bardziej opłaca.
    To tak jak teraz z kartami kredytowymi - możesz spłacać całe zadłużenie i
    korzystasz z karty za free (poza opłatą roczną), albo spłacać tylko kwotę
    minimalną (przeważnie 5% zadłużenia) i iść w kredyt - Twoja wola...
  • Gość: Che IP: *.tktelekom.pl 21.02.08, 21:21
    nie pie..banialuków. Nie każdy pożyczający musi się znać aż tak bardzo na
    tych sprawach. I nie wciskaj mi dupereli, że jakiś regulamin był dostępny.

    Bo skoro tak, to może i ja zacznę dymać tych, którzy potrzebują usług z mojej
    branży.
  • Gość: FISKUS IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.08, 21:28
    A nie dymasz ? Nie ? FRAJER :P
  • Gość: majkel IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 21.02.08, 21:29
    musi się znać na przepisach o ruchu drogowym ('tych sprawach') czy też wystarczy jeśli będzie znał się co drugi? Jak się nie znasz na przepisach o ruchu drogowym to nie siadasz za kierownicę, a jak się nie znasz na kredytach to ich nie bierzesz.
    A z tym regulaminem to nie wierzę żeby go nie było - banki zawsze podsuwają papiery do podpisu i to czytelnie na każdej stronie. Problem w tym, że jest tego zazwyczaj sporo i to drobnym maczkiem, więc nikt tego nie czyta, a to błąd ...
  • jusup 21.02.08, 21:37
    Pracowałem przy kredytach mieszkaniowych w PKO BP jeszcze przy Alicji, choć już
    przy jej bezpieczniejszej nieco formie (raty rosną, od pewnego momentu wartość
    zadłużenie nie rośnie, tylko zaczyna spadać, przy wysokich odsetkach było to po
    3-4 latach, a odsetki spadały, więc de facto wcześniej)
    Bank zauważał groźbę związaną z Alicją (szczególnie z jej pierwszymi wersjami,
    gdzie wysokość raty uzależniana była od pewnych indeksów ogłaszanych przez
    ministerstwo budownictwa i po zmianie pewnych realiów okazywała się rzeczywiście
    śmiesznie mała w porównaniu do naliczanych odsetek - ale odsetki były takie jak
    przy innych kredytach mieszkaniowych... WYobraź sobie sytuację, że ktoś od
    kredytu rzędu 100.000 zł i odsetkach powyżej 15%, jakie wówczas były, płacił
    ratę rzędu 200-300 zł, mniej więcej szczegółów nie pamiętam)... Proponowaliśmy
    wówczas już klientom zmianę warunków, centrala bardzo naciskała na oddziały co
    do tego... I co? Wielu klientów zauważało ryzyko i po przedstawieniu udogodnień
    przez PKO zmienili kredyt na normalny hipoteczny, ewentualnie odchodzili do
    innych banków... Była jednak spora grupa klientów, która twierdziła, że ma taką
    umowę, że to sprawa banku, że się pomylił, ale oni nie zamierzają płacić więcej,
    niż przewiduje umowa... I to mając w ręku symulację spłaty kredytu, w której ten
    przyszły wzrost (a nawet większy, bo przypominam były wyższe stopy procentowe
    wówczas) kwoty kredytu był pokazany...
    Ludzie po prostu chcą obecnie skorzystać z pewnej popularności walki o prawa
    klientów i wyswobodzić się bez spłacania z kredytu... Nie wiem, jak w tej
    chwili, ale przedstawiane w artykule propozycje banku brzmią moim zdaniem
    sensownie, bank nie może po prostu umorzyć sobie kredytu ludzi, którzy świadomie
    spłacali małe raty, bo im tak pasowało, a teraz chcieliby być w sytuacji tych,
    którzy spłacali większe, bo widzieli ryzyko... O ile się nie mylę, to posiadacze
    Alicji dostawali co miesiąc nie tylko zawiadomienie o wysokości raty, lecz i o
    wysokości zadłużenie - skąd nagle zdziwienie, że jest takie wysokie... Zresztą
    nawet jeśli się mylę i tej wysokości nie było - naprawdę było łatwo i to
    sprawdzić i spłacać więcej i zamienić kredyt
  • Gość: xyz IP: *.gdynia.mm.pl 21.02.08, 22:15
    dokladnie tak - gromada bezczelnych naciagaczy probuje wyrwac pare zlotych z
    quasi panstwowego banku. Za tego typu pomysly powinni wtracac do pierdla - czym
    to sie rozni od ZŁODZIEJSTWA?
  • Gość: a[lj IP: *.gprs.plus.pl 21.02.08, 23:44
    Wobec napisanego pod publiczkę i obliczonego na tanią sensację artykuliku
    rozsądna wypowiedz.
  • Gość: Szara IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.08, 23:45
    Kłamiesz. 200 - 300 zł. Od 100 tys. kredytu. Bezczelny kłamco !
    Ja miałam 45 tys. i rata każdego miesiąca wynosiła ponad 500 zł.
    Kredyt na kilkanaście lat.
  • crame 22.02.08, 01:12
    to stanowczo za niska rata, biorac pod uwage oprocentowanie. nie trzeba byc
    ekonomista, wystarczy domowy kalkulator lub symulacja on-line i juz wiesz, ze to
    nie do splacenia.
  • maruda.r 22.02.08, 06:30
    crame napisał:

    > to stanowczo za niska rata, biorac pod uwage oprocentowanie. nie trzeba byc
    > ekonomista, wystarczy domowy kalkulator lub symulacja on-line i juz wiesz, ze t
    > o
    > nie do splacenia.

    ************************************

    A więc za pomocą zwykłego kalkulatora można udowodnić, że ów kredyt okazał się w
    istocie pożyczką lombardową lub haraczem ściąganym przez mafię?

  • Gość: pit_44 IP: *.chello.pl 22.02.08, 07:34
    Nie masz racji.
    Pamiętaj, że inflcja wynosił wtedy 25%, a kredyty były oprocentowane
    na kilka procent więcej. Samo oprocentowanie to ok. 1000 zł
    miesięcznie przy kredycie 45 tysięcy. Jeśli spłacasz 500, a
    powinienieś 1500 - to dług rośnie. Gdzie tu lombard czy mafia?
  • Gość: malina IP: *.chello.pl 22.02.08, 10:24
    Miałam 30 tys. kredytu na 16 proc (potem skoczył do 22!), kwitki
    opiewały na co najmniej 400 zł, zawsze spłacałam wiecej, Bank
    podnosił oprocentowanie i rosła stawka zasadnicza. pamiętajcie, że
    PKO BP korzystał z ochrony i gwarancji bankowych państwowych. Aha,
    za wcześniejsze spłaty płaciło się kary (płaciłam, ale i tak przez
    dwa lata udawało mi się tylko utrzymać wyrównany, nierosnący poziom
    kredytu). Zaciągnięcie/ udzoelenie kredytu to ryzyko dwustronne.
    Oczywicie domaganie się teraz - przy kredytach refinansowch itp.
    specjalnego traktowania jest kontrowersyjne, tym bardziej, ze - jak
    czytam - w jednym przypadku spełniono ządanie proponując jedynie
    zapłacenie podatku. Ale sprawa generalnie nie jest tak prosta
    jak "widziały gały, co brały). Na szczęście spłaciłam to cholerstwo
    (cięzko - teraz płace niewiele większą ratę za sześciokrotnie wyższy
    kredyt)- niestety wówczas innych kredytów nie było (to tez było
    nieudolne działanie państwa - ochrona itp. była nie dla wszystkich
    banków). Pozdrawiam
  • jusup 22.02.08, 10:52
    U Pani sytuacja była podobna, miała Pani raty bodajże to się nazywało
    indeksowane, pierwsza 1,25 % kwoty kredytu. Zadłużenie by rosło przy spłatach
    zgodnych z zawiadomieniem, nie aż tak jak opisane w artykule, bo to mogłoby mieć
    miejsce przy tzw ratach normatywnych
    Opłaty za wcześniejsze spłaty kredytu były rzeczywiście chyba przez pierwsze 4
    lata spłacania kredytu, kary te malały (tzn malał procent kredytu), chyba, ze
    przy starszych Alicjach było inaczej (mogę już nie pamiętać, nie będę się upierał)
    Rzeczywiście ma Pani rację, to był też swoisty błąd banku, w czym bank się
    zorientował... W ciągu roku dokonano zamiany bez opłat (choć może niektóre
    oddziały brały, była chyba wtedy jakaś pewna samodzielność tych oddziałów i jak
    ktoś gdzieś wymagał, to kto wie, choć nie słyszałem o takich przypadkach) i
    myślę że grubą większość tych kredytów zamieniono na normalne hipoteczne, np w
    ratach równych (ale pokrywających całość odsetek i część kapitału) lub
    malejących, w nielicznych przypadkach nawet przy braku pełnej zdolności
    kredytowej klientów (za co bank ponosił zgodne z przepisami koszty rezerw)
    Tak też zrobiła Pani, nie wiem, czy w PKO, bo część klientów zamieniała wówczas
    Alicję na ich zdaniem lepsze (mają prawo tak sądzić) kredytu innych banków - w
    tych przypadkach zapewne bank pobierał opłaty za wcześniejszą spłatę.
    Teraz Pani rzeczywiście może płacić raty niższe od większego kredytu - zwłaszcza
    np we frankach, ale nawet w złotówkach, gdyż oprocentowanie spadło znacznie.
    Pamiętam ów wzrost stóp procentowych NBP i łączące się z nim podniesienie stóp
    oprocentowania kredytów mieszkaniowych, w tym Alicji... Było te 22%, choć chyba
    nie za długo

    Problem opisywany w artykule jednak nie dotyczy Pani, lecz ludzi, którzy takiej
    zamiany zrobić nie chcieli... Nie wiem, czy byli klienci, do których w taki czy
    inny sposób bank nie dotarł podczas tej akcji zamiany kredytów (rozłożonej
    bardzo w czasie, liczby były wielkie, nie da się ukryć, że systemy nie do końca
    do tego przygotowane)... Ale Alicje z ratami normatywnymi szły na pierwszy
    ogień, było sporo akcji, kontaktowania się z klientami na wiele sposobów...
    Nawet jeśli byli, to powtórzę - sami mieli też świadomość tego, że zadłużenie im
    rośnie, widzieli wysokość naliczonych w miesiącu odsetek i wielkość raty...
    Jeszcze co do opłat za wcześniejsze spłaty - w wielu bankach (o ile nie w
    większości) opłaty te istnieją do dziś, w PKO przy tym nowszym kredycie
    hipotecznym nie istniały, nie wiem jak dziś (kredyty te nie podpadają pod ustawę
    o kredytach konsumenckich, gdzie to jest zabronione)
  • Gość: Buc IP: *.tomkow.pl 22.02.08, 07:31
    Nie kłamie, kredyt alicja był udzielany na maksymalnie 15 lat,
    czyli jak piszesz kilkanascie lat, wejdz sobie na jakis kalkulator i
    zrob sobie sylulacje, zobaczysz ze ta twoja rata w wysokosci 500 zl
    przy oprocentowniu 10 %-20 % bo tyle kiedyś było nie pokrywała nawet
    odsetek ! przeciez miałaś stan zadluzenia na kazdym planie splaty
    nie widziałaś ze ono rosnie ?
  • jusup 22.02.08, 10:10
    ... a potem ewentualnie brać się za obrażanie. Napisałem wyraźnie, że rata tej
    wielkości i tego rzędu dotyczy starszych typów Alicji, w których jej wysokość
    była uzależniona od określonych indeksów ogłaszanych przez Ministerstwo
    Budownictwa. Pierwsze raty tych kredytów były nawet wyższe, ale w pewnym
    momencie ten indeks zmienił się tak, iż raty rzeczywiście pokrywały zaledwie
    małą część naliczanych odsetek.
    Pani przypadek jak przypuszczam, to Alicja starsza, w której obowiązywały raty
    rosnące stale, a pierwsza wynosiła 1,25% kwoty udzielonego kredytu. W tej
    sytuacji pierwsza rata wyniosła w przypadku kwoty 45 tys. 562,50 zł, a więc
    rzeczywiście powyżej 500 zł. I każda następna rata była wyższa. Jakkolwiek przez
    pewien czas w tych kredytach również zadłużenie wzrastało, to jednak i zgodnie z
    planem, a dodatkowo na skutek obniżanego oprocentowania kredytów, od pewnego
    momentu zadłużenie zaczynało spadać. Jeśli Pani ma do dzisiaj A Licję, to choć
    nie twierdzę, że to opłacalne (choć wielu ludzi bez niej nie dostałoby wówczas w
    ogóle kredytu, ale to inna sprawa), to Pani zadłużenie powinno już być mniejsze
    niż owe 45 tys... Nie dotyczy Pani problem tych "100 tys z 45 tys"... Mam rację?
    Największe problemy dotyczą Alicji z takimi małymi ratami, o jakich pisałem.
    Uczciwie powiem, ze za moich czasów pracy w PKO udzielało się już ich znikomej
    ilości, ale w drugiej połowie lat 90-tych gross kredytów to właśnie to.
  • Gość: Jarek23 IP: *.spray.net.pl 22.02.08, 13:38
    Przy danych jakie podałaś gołym okiem widać że kredyt jest nie do
    spłacenia. Trzeba troszczyć się o własna dupę i przed zaciągnięciem
    zobowiązań finansowych wziąć do ręki kalkulator i użyć wiedzy
    nabytej na lekcjach matematyki w szkole podstawowej. Podstawowej bo
    wyliczanie rat kredytu w różnych wersjach to właśnie matematyka na
    poziomie szkoły podstawowej i bynajmniej nie ostatnich klas...
  • busio71 22.02.08, 00:09
    Mądrego to i warto poczytać, a swoją drogą ironizując to domagający się umorzeń
    powinni poprosić o pomoc górników - przyjadą do Warszawy i dalej wiadomo...
  • lmblmb 22.02.08, 09:23
    jusup napisał:

    > Ludzie po prostu chcą obecnie skorzystać z pewnej popularności
    > walki o prawa klientów i wyswobodzić się bez spłacania z
    > kredytu...

    Na to wygląda. Polacy chyba nadal wierzą, że istnieje coś takiego jak "darmowa
    rzecz". W ramach edukacji proponuję pozbawić tych, którzy w to wierzą,
    nieruchomości którą uzyskali w ramach kredytu.



    --
    LMB
    Motto Polaków: "Marudzę, więc jestem".
  • Gość: xyz IP: *.gdynia.mm.pl 21.02.08, 22:13
    za glupote sie placi. Jak IDIOTA bierze kredyt na 25% rocznie, nie splaca
    odsetek - to jakim cudem taki debil oczekuje, iz mu dlug nagle zacznie malec?????
    Dlaczego głupota ma byc nagradzana finansowo???? Dotujemy IDIOTOW i PÓŁGŁOWKÓW,
    ktorzy maja elementarne problemy z arytmetyka?????
    Jesli PKO BP umorzy tym frajerom odsetki to bedzie to PRZEKRET. Rownie dobrze
    łosiu mógłbys zadluzyc sie na karcie kredytowej (oprocentowanej na 25%) i
    zglosic sie z pretensjami do banku, ze zada od ciebie jakis odsetek.
  • arfer 21.02.08, 22:20
    Zgadzam się w pełni.
  • maruda.r 22.02.08, 06:33
    Gość portalu: xyz napisał(a):

    > za glupote sie placi. Jak IDIOTA bierze kredyt na 25% rocznie, nie splaca
    > odsetek - to jakim cudem taki debil oczekuje, iz mu dlug nagle zacznie malec???

    **********************************

    To proste - bank go oszukał nie przedstawiając wszystkich warunków. Kiedyś
    zrobiłem wycieczkę po kredytach. Każdy jeden bank próbował oszustw polegających
    na tym, że nie przedstawiał dokładnie całości oferty.

  • Gość: Jarek23 IP: *.spray.net.pl 22.02.08, 13:47
    Umowę jak podpisujesz to ją czytasz ? Regulamin czytasz ? Jeżeli nie
    czytasz, a opierasz się tylko na informacjach od handlowca to jesteś
    albo bardzo odważny/odważna, albo głupi/głupia. Wybacz ostre słowa,
    ale w życiu trzeba używać własnego rozumu.
  • Gość: Anna IP: *.centertel.pl 23.02.08, 17:07
    Często problem polega na tym, że przeciętny człowiek słyszy to, co chce
    usłyszeć, a więc na czym może zyskać, a sprawy związane z ryzykiem jakoś puszcza
    mimo uszu. Potem woli zrzucić winę na pracownika banku i jego obciążyć
    odpowiedzialnością za ewentualne niepowodzenia. Łatwiej jest powiedzieć:
    "Oszukał mnie bank!" niż wziąć na siebie odpowiedzialność za własne decyzje. Być
    może pracownik oddziału nie poinformował o wszystkich szczegółach, ale wszystkie
    warunki kredytu są w umowie. Sama mam do czynienia z klientami jednego z banków.
    Jestem przerażona tym, że ludzie, którzy decydują się na kredyt na kilkanaście
    bądź kilkadziesiąt lat, nie chcą poświęcić pół godziny na przeczytanie umowy. A
    potem są zdziwieni, że chce się od nich sum, na które sami się zgodzili.

    A jeszcze jedna rzecz: kilka miesięcy temu przeczytałam w jednym z tygodników
    artykuł o "życiu z kredytem". Uderzyło mnie jedno zdanie: "nie czytałem umowy,
    bo jak bank będzie chciał mnie przerobić, to i tak mnie przerobi"... Podejście
    do rzeczy godne pogratulowania. Debilizmu.
  • robert.zimnicki 22.02.08, 11:07
    Te, cfaniak!
    A co robiles w tamtych czasach? Brudziles pieluchy??? Znasz troche historii,
    szczegolnie tej po 1989 roku? Mowi Ci cos prywatyzacja made in Poland??? A
    kredyty (na samochody) w formie argentynskiej, ktore jako jedyne (przez pewien
    czas) byly stosowane w tamtym okresie??? A mowi Ci cos masowa redukcja etatow i
    srednia krajowa w wysokosci 600 zl
    A mowi Ci cos inflacja (w postaci piku z maksimum o 585% w 1990 roku)

    Jesli nie, to doedukuj sie i nie rznij mandrale. Bo cala ta Twoja uczona gadka i
    przyganianie innym, ze nabrali kredytowm, zeby zyc i utrzymac rodzine,
    klasyfikuje Cie w szeregu idiotow (albo jestes po prostu polskim byyyznezmenem)


    Gość portalu: xyz napisał(a):

    > za glupote sie placi. Jak IDIOTA bierze kredyt na 25% rocznie, nie splaca
    > odsetek - to jakim cudem taki debil oczekuje, iz mu dlug nagle zacznie malec???
    > ??
    > Dlaczego głupota ma byc nagradzana finansowo???? Dotujemy IDIOTOW i PÓŁGŁOWKÓW,
    > ktorzy maja elementarne problemy z arytmetyka?????
    > Jesli PKO BP umorzy tym frajerom odsetki to bedzie to PRZEKRET. Rownie dobrze
    > łosiu mógłbys zadluzyc sie na karcie kredytowej (oprocentowanej na 25%) i
    > zglosic sie z pretensjami do banku, ze zada od ciebie jakis odsetek.
  • nikodem_73 22.02.08, 15:39
    Oni nie brali kredytów aby żyć i utrzymać rodzinę tylko aby kupić mieszkanie/dom.
  • entropia 26.02.08, 11:43
    Ja to wszystko opisane poniżej pamiętam. I co z tego? Czy to zmienia fakt, że tak był skonstruowany kredyt (inwestycyjny przecież, nieprawdaż?). To na co liczyli go biorący a teraz protestujący? Że 'ktoś kiedyś' umorzy?


    > A co robiles w tamtych czasach? Brudziles pieluchy??? Znasz troche historii,
    > szczegolnie tej po 1989 roku? Mowi Ci cos prywatyzacja made in Poland??? A
    > kredyty (na samochody) w formie argentynskiej, ktore jako jedyne (przez pewien
    > czas) byly stosowane w tamtym okresie??? A mowi Ci cos masowa redukcja etatow i
    > srednia krajowa w wysokosci 600 zl
  • lmblmb 22.02.08, 09:26
    Gość portalu: Che napisał(a):

    > nie pie..banialuków.

    Na dole drzewa ktoś takich jak ty nazywa dziećmi i porównuje do sztuczki z
    liczenia palców.

    > Nie każdy pożyczający musi się znać aż tak bardzo na
    > tych sprawach. I nie wciskaj mi dupereli, że jakiś regulamin był
    > dostępny.

    No właśnie, po co w tak ważnej sprawie jak kredyt hipoteczny korzystać z pomocy
    kogoś, kto sprawę rozumie?

    > Bo skoro tak, to może i ja zacznę dymać tych, którzy potrzebują
    > usług z mojej branży.

    To nie było dymanie, a odwrotnie, kredyt na dobrych wtedy warunkach.


    --
    LMB
    Motto Polaków: "Marudzę, więc jestem".
  • and_nowak 22.02.08, 15:35
    ość portalu: Che napisał(a):

    > nie pie..banialuków. Nie każdy pożyczający musi się
    > znać aż tak bardzo na tych sprawach.
    > I nie wciskaj mi dupereli, że jakiś regulamin był dostępny.

    W ten sposób można olać każdy regulamin, kodeks, prawo.
    Każdy pożyczający musi przestrzegać warunków, na które się zgodził. Nie musi ich
    rozumieć, ale to boli.


    > Bo skoro tak, to może i ja zacznę dymać tych, którzy
    > potrzebują usług z mojej branży.

    Co cię do tej pory powstrzymuje? :-)))
    Gdybyś mógł, to dawno byś to robił.
  • minnie_mouz 22.02.08, 19:16
    Gość portalu: Che napisał(a):
    >
    > Bo skoro tak, to może i ja zacznę dymać tych, którzy potrzebują usług z mojej
    > branży.

    zacznij zacznij, tylko nie zapomnij o prezerwatywach i jakims fajnym smarowidelku
    www.durex.pl
  • Gość: mus IP: *.tomkow.pl 22.02.08, 07:25
    Najgorsze jest to ze ci ludzie co miesiąc dostają stan zadłuzenia z
    Banku i tam widać ze co miesiąc przyrasta zadłuzenie. po 10 latach
    kredyty sie obudzili ? a
    le jak rata w normalnym kredycie wynosiła powioedzmy 1000 zl z tego
    odsetki 600 kapitał 400 a bank pozwalal spłacać rate na poziomie 400
    zł to nie pokryewalo to nawet odsetek które sa dopisywane do dlugo.
    Na zwiadomieniu z banku podobno było zapisywane ze normalna rata
    wynosi powioedzmy 1000 zł ale mozesz spłacic tylko 400.
    I to ludzią pasowalo, 90 % osób bozbyło sie tego kredytu bardzo
    szybko ale część miał to gdzieś.
  • adke 22.02.08, 12:05
    Problem tkwi chyba w braku dłuższej strategii u wielu kredytobiorców.
    Sam byłem klientem PKO. W 98 r. dzięki Alicji wynająłem mieszkanie od banku za
    ca 500,- zł/m-c (kredyt 45 tys), tj. mniej niż za wynajem na wolnym rynku.
    W 2006 r. uznałem, że rynkowa wartość mieszkania pozwala wykonać operację
    zamiany go na dom. Sprzedaż m pozwoliła spłacić dług (ca 60 tys.) i zostało na
    solidny udział własny w zakupie domu na 20 arowej działce.
    I to nie koniec. Kupiony dom ma już 2x wartość niż w chwili zakupu... cdn
  • Gość: oldriver IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.08, 21:24
    Też coś:"bank się pomylił w rachubach", "pechowi kredytobiorcy"...
    Wprost uwielbiam taki populistyczny ton w gazetach.
    Z kredytu człowiek cieszy się dwa razy w życiu: kiedy go zaciąga i
    kiedy go spłaca.
    Ja miałem kredyt Alicja kilka lat temu i chwała PKO BP za ten
    kredyt: gdyby nie to, że bank się zgadzał, abym nie spłacał całych
    odsetek, tylko ich część, to bym nie mógł kupić tak szybko
    mieszkania i kto wie jak długo mieszkałbym dalej u Rodziców. Ale nie
    miałem złudzeń, że to nie jest kredyt, z którym należy długo żyć i
    spłaciłem go jak najszybciej. Już od początku starałem się
    przynajmniej spłacać całe odsetki, kiedy tylko było mnie na to stać
    (nie było z tego powodu karnych opłat).

    Jeśli ktoś w momencie podpisywania umowy kredytowej nie wie, jak
    działa kredyt i jak się naliczają odsetki, to niech nie podpisuje
    umowy i karze to sobie tłumaczyć tak długo, aż zrozumie i podejmie
    świadomą decyzję.
    Będę śledził losy tych spraw sądowych z ciekawością, bo jeśli sąd
    zasądzi umorzenie części tych kredytów, to ja też idę do sądu i
    zażądam zwrotu części kwoty kredytu, którą spłaciłem.
    No bo dlaczego nie ?
  • Gość: Michał IP: *.chello.pl 21.02.08, 21:59
    Przecież wiedzieli, że będą spłacać tylko część odsetek, a więc
    wartość kredytu będzie rosła mimo spłat. Chyba nikt ich nie zmuszał
    do brania tego kredytu. Pozatym wartość zakupionych wtedy
    nieruchmości znacznie wzrosła, więc i tak im się opłaciło.
    Podejrzewam, że to po prostu cwaniaczki, którzy chcą wyciągnąć dla
    siebie jeszcze więcej.
  • Gość: Bartek IP: 85.127.21.* 21.02.08, 22:07
  • Gość: zbibi IP: 217.98.20.* 21.02.08, 22:41
    Na jakiej podstawie sądziłeś, że zasady bankowości są u nas inne niż
    gdzie indziej?
  • maruda.r 22.02.08, 06:34
    Gość portalu: zbibi napisał(a):

    > Na jakiej podstawie sądziłeś, że zasady bankowości są u nas inne niż
    > gdzie indziej?

    ************************************

    Pewnie na takiej, że banki w Polsce od lat oszukują swoich klientów.

  • Gość: szkaradek IP: *.crowley.pl 21.02.08, 22:16
    junk92508 napisała:

    > Widziały gały co brały...
    > Poza tym dzięki temu kupili mieszkania za grosze...
    > Gdyby teraz mieli kupic te same nieruchomosci to kredyty bylby duzo wiekszy...

    chyba ze mieli mieszkania spoldzielcze
    te dzis mozna wykupic za symboliczne kwoty
  • Gość: ... IP: 64.124.166.* 21.02.08, 22:34
    a co może podatnicy mają teraz ten kredy spłacać?
    Trzeba było myśleć, to nie boli a sporo można zaoszczędzić :-)
  • Gość: JohhnyD IP: *.gprs.plus.pl 21.02.08, 23:06
    Nie życzę sobie aby z moich podatków umorzono długi (czyli de facto robiono
    prezent) ludziom, którzy są zbyt głupi aby zrozumieć proste rachunki.

    Mam kredyt mieszkaniowy ale co miesiąc-dwa sprawdzam ile mi zostało kapitału,
    odsetek i czy spłaty idą w dobrym kierunku, czy nie należy przyspieszyć
    spłacania itp. Nie wyobrażam sobie brania dużej kwoty pieniędzy aby potem nie
    kontrolować tego.
  • arfer 21.02.08, 23:09
    Widzisz, jesteś z punktu widzenia klientów PKO BP odmieńcem.. Na
    codzień często spotykam się z mentalnością, która zakłada, że to
    bank powinien pamiętać i przypominać (!!!) o spłacie kredytu,
    zaległościach, obowiązkach informacyjnych, a klient nie ma obowiązku
    zawracania sobie głowy takimi "szczegółami"..

    A szczególny przykład ciężkiego przypadka (ale wypisz wymaluj
    wpisującego się w sposób myślenia) : "ten człowiek nie ma już
    żadnych kredytów, wszystkie są u komornika".
  • Gość: Szara IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.08, 23:10
    Ty chyba nie wiesz co piszesz, w tamtych latach mieszkania też były
    drogie. Poza tem, wymagane raty nie były wcale niskie. W 99 roku
    600 zł. miesięcznie, przy 45 tysiącach kredytu, za mieszkanie o
    wartości 70 tys. Po trzech latach spłaty, bank dług w banku urósł do
    73 tys.
  • Gość: Martin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.08, 23:20
    Wzialem okolo roku 1997 kredytu 40 tys zl.
    Wtedy to byla kupa forsy.
    Bank przysylal mi kalkulacje na splaty miesieczne rzedu 800 zl ale ja placilem na poczatku 1200 a potem 1500.
    Po prostu odsetki wynosily cos kolo 900 zl.
    Kredyt byl rewelacyjny z jednego powodu:
    za nadplaty nie pobierano prowizji, dopiero potem banki sie nauczyly.
    Moze i splacilem 60 tys w sumie ale mieszkanie wtedy kupilem za 90 tys
    a teraz jest warte 350 tys.
  • nikodem_73 22.02.08, 00:46
    Wiesz co? Ktoś się mija z prawdą albo wzięłaś kredyt na 30% (a nie 25) w skali
    roku albo składka była niższa.

    Przy 30% wystarczy wziąć kalkulator i policzyć, że miesięczna rata musiałaby
    wynieść minimum 1125 zł i to tylko po to aby kredyt NIE RÓSŁ.

    I druga sprawa - ile dziś jest warte to mieszkanie?
  • Gość: pir_7 IP: *.chello.pl 21.02.08, 23:10
    Trzeba czytać co się podpisuje!
    10 lat temu wziąłem 50 tysięcy kredytu Alicja. W excelu tak sobie
    obliczyłem raty, żeby kredyt rósł przez 3 lata. Spłata zajeła mi 8
    lat. Dzisiaj mieszkanie jest warte 4 razy tyle. W sumie niezły
    biznes.
    Nie bardzo wiem, czego ci ludzie chcą od banku?
  • Gość: Hela z Gazowni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.08, 23:28
    Zawsze można sprzedać mieszkanie kupione za 40tyś z LEKKIM zyskiem. Z tego co
    sie zarobi spłacić resztę kredytu, a za resztę kupić gorsze mieszkanie.
  • Gość: jedna z tych... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.08, 23:34
    Jestem własnie osobą, której wmówiono, że kredyt "Alicja" jest
    korzystny. Odsetki miały wprawdzie rosnąc przez pewien czas, ale
    później nastąpic miał ich odczuwalny i systematyczny spadek. Kredyt
    był wzięty na czas określony. Kiedy po latach spłat, naliczanych
    comiesięcznie przez bank, wcale nie niskich (!) rat, postanowiłam
    zwrócić resztę długu , dowiedziałam się, że powinnam oddać prawie
    dwa razy tyle ile wzięłam. Stwierdziłam, że w tej sytuacji muszę
    pozostać dalej przy tej formie spłaty, wyraziłam jednak zdumienie,
    bo wkrótce minie czas trwania umowy kredytowej, a przecież dług
    pozostanie niespłacony. Co wtedy ?
    Panie wzruszyły ramionami i odrzekły, że wtedy bank wystąpi o
    resztę pieniędzy. Kiedy stwierdziłam, ze to jakis absurd,
    usłyszałam, że z pretensjami to do pana Leszka.
  • Gość: domer IP: *.toya.net.pl 22.02.08, 00:31
    Niestety liczyć trzeba umieć a jak się bierze kredyt to szczególnie przydatna
    umiejętność. Niestety matematykę w szkołach odsyłają w kąt a szkoda.
    Jednakowoż, pozostaje ciekawy aspekt całej sprawy: skoro człowiek spłaca kredyt
    zgodnie z warunkami umowy. Umowa jest zawarta na czas określony tzn, że po tym
    określonym czasie umownym kredyt winien być spłacony jeśli realizuje wpłaty
    zgodnie z umową. A nie jest :-)
    Swoją drogą ALICJA to dobra nazwa dla kredytu dla osób które żyją w krainie
    czarów. Ugryźcie grzyba z drugiej strony może kredyt zmaleje.
  • maruda.r 22.02.08, 06:40
    Gość portalu: domer napisał(a):

    > Niestety liczyć trzeba umieć a jak się bierze kredyt to szczególnie przydatna
    > umiejętność.

    **********************************

    A więc podpisując umowę kredytową z bankiem trzeba przyjść z brygadą prawników i
    silnorękich, bo inaczej jesteśmy skazani na oszustwo?

  • Gość: ALICJANT IP: *.pl 22.02.08, 08:32
    domer napisał:"Niestety liczyć trzeba umieć a jak się bierze kredyt
    to szczególnie przydatna umiejętność." TO JEST SEDNO SPRAWY !!!, ale
    to nie wszystko,
    maruda.r napisał:"A więc podpisując umowę kredytową z bankiem trzeba
    przyjść z brygadą prawników i silnorękich, bo inaczej jesteśmy
    skazani na oszustwo? - NIE, ale widać, że nie masz "zwrotnej";CZYTAĆ
    ze zrozumieniem też (i tu być może przydaje się prawnik do
    konsultacji); jeśli potrzebujesz osiłków w banku (to znaczy, że
    bardzo się rozmijasz z intelektem - bez obrazy; matematyka jest
    nauką ścisłą, poukładaną, nie ma w niej miejsca na "bajery" - albo
    PRAWDA albo FAŁSZ! W bankach też liczą, ale jeśli bierzesz kredyt,
    to TY musisz być górą z matmy, albo mieć kogoś kto jest lepszy w te
    klocki od nich; Obliczenia %owe nie przekraczają zakresu wiedzy
    ucznia z "komunistycznej" szkoły podstawowej; tak więc jeśli ktoś
    wtedy wagarował - to sam sobie winien.
    Umowa ALICJI miała kruczki, ale prawne - mam nadzieję, że nikt
    akurat na tych, które znam nie ucierpiał; matematycznie była OK i
    ten kto umie liczyć wiedział co go czeka;
    W 99r, na daną chwilę, przy tej samej kwocie pożyczki PKO było
    najrozsądniejsze w wysokości rat!!; BGŻ, WBK i inne miały raty ok. 2-
    krotnie wyższe! nikogo "normalnego" - za takiego się uważam, nie
    było na nie stać, przy średnim poziomie zarobków; miałem odsetki od
    nadpłat raty powyżej 50PLN - i to przy banku państwowym można uznać
    za chamstwo, ale w końcu na czymś muszą zarabiać, a ja znałem
    warunki. Po dwóch latach zmieniłem Alicję na kredyt walutowy (i tu
    przydał się Excel) wiedziałem co mi grozi, oczywiście nie do końca,
    bo kurs, sutuacja ekponomiczna itp.
    Tak więc, kto został w ALICJI jest, delikatnie mówiąc,
    nieudacznikiem i ie powinien brać sie kiedykolwiek za kredyty


  • maruda.r 22.02.08, 12:16
    Gość portalu: ALICJANT napisał(a):

    > domer napisał:"Niestety liczyć trzeba umieć a jak się bierze kredyt
    > to szczególnie przydatna umiejętność." TO JEST SEDNO SPRAWY !!!, ale
    > to nie wszystko,
    > maruda.r napisał:"A więc podpisując umowę kredytową z bankiem trzeba
    > przyjść z brygadą prawników i silnorękich, bo inaczej jesteśmy
    > skazani na oszustwo? - NIE, ale widać, że nie masz "zwrotnej";CZYTAĆ
    > ze zrozumieniem też (i tu być może przydaje się prawnik do
    > konsultacji); jeśli potrzebujesz osiłków w banku (to znaczy, że
    > bardzo się rozmijasz z intelektem - bez obrazy;

    ****************************************

    To nie jest kwestia intelektu, ani tym bardziej czytania ze zrozumieniem. Bo nie
    można przeczytać czegoś, co nie zostało napisane. Paradoks? Skądże znowu.
    Niektórzy moi klienci proszą mnie o umowę pisemną, łudząc się, że będzie to bat
    na mnie. Nie mając doświadczenia powierzają mi sporządzenie projektu umowy.
    Konsultują z własnymi prawnikami. Prawnikiem nie jestem, ale z racji
    doświadczenia i wiedzy widzę dalej i szerzej. Konstruuję więc umowę tak, że de
    facto za nic nie odpowiadam; mało tego, za mój błąd będzie płacił klient. Mój
    kontrahent bada umowę pod kątem "co być musi". Sęk w tym, że ja sporządziłem
    umowę pod katem "co być może". Obie strony podpisują umowę, którą przeczytały i
    "negocjowały". W normalnym trybie "ja pracuję - klient płaci" nic się nie
    dzieje. Ale czasami pojawiają się kwestie sporne. Wtedy wygrywam.

    Co z tego, że mój kontrahent umowę przeczytał, skoro jej część "ubezpieczeniowa"
    jest dla niego całkowitą abstrakcją (gdyby nie była, to mógłby robić to sam)?

    Czy z umów na usługi telefoniczne coś wynika? Konia z rzędem temu, kto w jeden
    dzień samodzielnie rozgryzie wyższość pakietu Plusa od Ery. A tym bardziej
    zrozumie termin "dostarczanie sygnału" w kontekście sprzedaży pakietu klientowi,
    który mieszka w miejscu, do którego sygnał nie dochodzi. Mało spraw?

    Klient, który kupuje w sklepie puszkę groszku, ma pełne prawo się spodziewać, że
    po otwarciu puszki znajdzie w niej groszek. To samo klient, który bierze kredyt
    na określonych warunkach, ma prawo się spodziewać, że sumienne i terminowe
    płacenie rat spowoduje spłacenie kredytu.

    Tak więc, z czytania i intelektu niewiele wynika, jeżeli umowa zawiera wiele
    warunków, który klient nie jest w stanie pojąć, bądź warunków, o których
    istnieniu nie wie. I do tego moja polemika się ogranicza. Nie trzymam strony
    banku czy klienta. Podważam jedynie sens stwierdzenia "widziały gały, co brały",
    bo często jest to kot w worku.

  • Gość: Jarek23 IP: *.spray.net.pl 22.02.08, 14:00
    "Tak więc, z czytania i intelektu niewiele wynika, jeżeli umowa
    zawiera wiele warunków, który klient nie jest w stanie pojąć,"

    No bardzo przepraszam, ale jak ktoś nie rozumie tego co czyta, a
    pomimo tego to podpisuje to jest po prostu idiotą...
  • Gość: ALICJANT IP: *.pl 22.02.08, 14:36
    >maruda.r napisał:
    > Bo nie można przeczytać czegoś, co nie zostało napisane. TAK, a
    gdzie "międzywiersze"; doradzam bliższy kontakt z szachami,
    rewelacyjny trening; szanse niby równe, ale tracisz tzw TEMPO i
    nawet jeśli wiesz co za chwilę zrobi przeciwnik, patrzysz jak cię
    dobija!
    > Tak więc, z czytania i intelektu niewiele wynika, jeżeli umowa
    zawiera wiele
    > warunków, który klient nie jest w stanie pojąć, bądź warunków, o
    których
    > istnieniu nie wie. I do tego moja polemika się ogranicza. Nie
    trzymam strony
    > banku czy klienta. Podważam jedynie sens stwierdzenia "widziały
    gały, co brały"
    z samego czytania NIE, ale ze zrozumieniem TAK - nie dostrzegasz
    różnicy? to nie dobrze
    INTELEKT - gdyby nie on, czy moglibyśmy tak szybko, a w zasadzie w
    ogóle wimienić poglady? - nie lubisz pracować głową?
    Jeśli klient nie jest w stanie pojąć warunków, to ma dwa wyjścia:
    podpisać i płakać, albo zapytać, skonsultować i znowu ma dwa wyścia,
    ale zawsze wtedy będzie "widziały gały, co brały"
    Jeśli umowa zawiera warunki, to kilent nie może powiedzieć, że o
    nich nie wie(dział). Mogą się pojawić "uwarunkowania w czasie" - to
    nie jest to samo co warunki z umowy, które wpłyną na całość umowy,
    ale wtedy patrz "międzywiersze" ale i loteria życia, bo przecież nie
    jesteśmy wróżbitami, ja przynajmniej nie.
    Byłem, jeste, i będę klientem. Nie może mnie to zwalniać z myślenia.
    Wiedząc jaki skutki wywoła w dłuższym terminie Alicja, sam z ie się
    wycofałem i doradziłem to tym, o których wiedziałem Ci, którzy
    chcieli zrobili to samo - tu zmartwienie, nie przeliczyli tego sami,
    ale polegali na mnie. Mieli szczęście i się nie zawiedli. Ale znam
    takich, którzy do tej pory tkwią w Alicji mimo, iż wiedzieli co im
    grozi.
    Nie zmienia to faktu, że w banku(ach) nie informowano o tym, co
    grozi klientom (to jest m.in to "międzywiersze"bo i po co. W tych
    bankach siedzą ludzie, którzy muszą zarobić - a etyka w ich
    wykonaniu pozostawia wiele do życzenia (człowiek człowiekowi
    wilkiem). Ale co tu mówić kiedy jej nie mają w szpitlach. Polecam
    artykuł o kobiecie z Pragi W-wa. Groza. Miło było, świat jest mały,
    może kiedyś się wymienimy poglądami oko w oko.PZDR
  • Gość: J.G. IP: *.e-wro.net.pl 22.02.08, 06:04
    To nie pierwsze i jedyne 'dzieło" PKO.
    A ile "zaoszczędzili"klienci banku PKO,trzymający swoje oszczędności
    na książeczkach oszczędnościowych?Np.kwota-równowartość 3-4 średnich
    wówczas pensji włożona na książeczkę w tym banku w latach 70-
    tych "urosła" do ~`6-7 zł/słownie:sześć-siedem/.Autentyczne i
    skandaliczne!
  • Gość: stee IP: *.chello.pl 22.02.08, 07:11
    tak..i gdzie w takim razie jest ta inflacja?..chyba, że
    to "przywlej" tylko jednej strony.
  • Gość: zalogowany IP: *.ztpnet.pl 22.02.08, 11:03
    Ludzie z głową nie wtryniali wtedy forsy w bank - a
    kupowali dobra doczesne (meble, zamrażarki, rtv)
    wiedząc, że jak system beknie, to oni ze swymi
    zakupami nie stracą!

    Gość portalu: J.G. napisał(a):
    [...kwota-równowartość 3-4 średnich wówczas pensji
    włożona na książeczkę w tym banku w latach
    70. "urosła" do ~6-7 zł/słownie: sześć-siedem/.
    Autentyczne i skandaliczne!]
  • wtes2 22.02.08, 07:22
    obywatel z pełnią praw (tak jak dzisiaj) i "bezwolny" (niewolnik, chłop
    pańszczyżniany). Ci drudzy nie mieli by prawa decydować o swoich finansach.
    Zaliczenie do "bezwolnych" powinno być sugerowane (a może obowiązkowe?) dla
    wszystkich którzy przy składaniu wniosku o dowód osobisty nie potrafią
    odpowiedzieć na 2 pytania:
    - ile wynosi 15% z kwoty (i tu maszyna losuje jakąś liczbę)
    - twój pokój ma wymiary np.4x3 m (losuje maszyna wśród liczb całk<10), ile mb
    wykładziny dywanowej o szer.2 m musisz kupić aby pokryć nią cały pokój.
    Obywatel ma obowiązek spłacenia długu, bezwolny nie - bo z mocy prawa nie będzie
    miał prawa decydować o swoich finansach.
    Jest jeden problem: co będzie jeżeli bezwolni dowiedzą się że jest ich kilka
    razy więcej niż obywateli?
  • wtes2 22.02.08, 07:32
    1 litr farby pokrywa 5 m kwa. Pokój ma wymiary 4x5 m, Ile potrzeba farby aby
    pomalować sciany? To pytanie eliminuje z gry o obywatelstwo większość Pań,
    (pytałem 5 - brak prawidłowej odpowiedzi, może próba była za mała? ) więc
    zrezygnowałem z niego.
  • ar.co 22.02.08, 08:33
    To pytanie eliminuje również ciebie, bo jeśli nie podałeś wysokości
    pokoju, to i tak niczego nie można obliczyć. Chyba, że zamierzasz
    pomalować wyłącznie sufit (który, w zasadzie, też jest ścianą)...
  • jimmyjazz 22.02.08, 08:58
    ar.co napisała:

    > To pytanie eliminuje również ciebie, bo jeśli nie podałeś
    wysokości
    > pokoju, to i tak niczego nie można obliczyć. Chyba, że zamierzasz
    > pomalować wyłącznie sufit (który, w zasadzie, też jest ścianą)...

    Może miał na myśli lakier do podłogi :-)))
    Najgorsze jest to że nam wszystkim sie wydaje że to inni powinni być
    owymi "bezwolnymi" tylko nie my :-)

    --
    Takie tam forum
  • wtes2 22.02.08, 09:04
    sformułowane. Nawet pomijając to czy sufit to szczególny rodzaj ściany,
    większość ludzi nie potrafi poszukać brakującego elementu w tym pytaniu. Wysila
    się na udzielenie odpowiedzi wprost.
    Gratuluję!!!
  • Gość: ja wiedziałam IP: *.chello.pl 22.02.08, 11:07
    czyli na sześć kobiet jedna, czyli ja, wiedziała, że w zadaniu jest błąd.
    Pozdrawiam.
  • wtes2 22.02.08, 12:18
    bo nie wyjdziesz za mąż, zwłaszcza że odpowiedzi facetów też są komiczne.
  • wtes2 22.02.08, 09:14
    Jest taka zagadka zadawana dzieciom-ile mam palców? Odlicza się od 10 zatrzymuje
    na 6 i dodaje 5. Większość 7 latków określa to jako sztuczka.
    Popatrzcie na niektóre wpisy - proste liczenie procentów niektórzy określają
    jako "sztuczki finansowe".
  • Gość: JB IP: 87.105.164.* 22.02.08, 12:25
    Też mnie wkurza jak ktoś podpisuje umowę na niekorzystnych
    warunkach, a jak siędowie, że znajomi mająpodpisane na lepszych to
    czuje się oszukany.

    Ci biedni oszukani klienci PKO gdyby nie wzieli tego kredytu to na
    inny by ich wówczas nie było stać. A jak by ich było stać teraz to
    za nieruchomości by zapłacili jeszcze więcej niż mają teraz do
    spłącenia kredytu... ale to banda cwaniakó, która chiałaby kupić
    nieruchomość nieruchomość po cenie z przed 10 lat na warunkach
    kredytowych obecnych. Kwestia inflacji to dla nich jest niepojęta
    czarna magia.
  • Gość: Nobody NoFuture IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.08, 08:14
    LOL ! - gorąco popieram ten pomysł. Ale to już chyba było, nazywało się PRL. Obywatel nie decydował o swoich finansach, bo:
    a) miesięczna pensja pozwalała zakupić 10% roweru
    b) towary "luksusowe" takie jak samochody (Polski Fiat 126p, Polski Fiat 125p, Polonez itp), alkohole, cukier, mięso, papier toaletowy były reglamentowane lub losowane (po wpłacie ich rynkowej wartości "na książeczkę") ;-)
    c) mieszkania były "z przydziału" czyli również reglamentowane
    d) z "jedynie słusznego" systemu "dobrowolnej" pracy ku chwale socjalizmu i z "ogólnej szczęśliwości" nie można było się wypisać, ponieważ paszporty również były reglamentowane i ściśle kontrolowane, zaś granica była dosyć "szczelnie" pilnowana.

    Podsumowując - pomysł popieram, ale sam wolałbym przyglądać się temu eksperymentowi z daleka ;-)
  • wtes2 22.02.08, 09:00
    kto nie był etatowym pracownikiem aparatu PZPR przyporządkowany był do
    "bezwolnych". Przejście było trudne, gdyż nie wystarczyło zapisać się do PZPR.
    Moje rozwiązanie jest proste - każdy może zostać obywatelem-warunek zrzeczenie
    się prawa do ochrony finansowej pzez Państwo: żadnych zasiłków, umorzeń-w zamian
    wolność również wolność do niepłacenia na ZUS (podatki-tak). Wystąpienie o
    zasiłek musi zostać poprzedzone zrzeczeniem się obywatelstwa i związanych z nim
    praw. Powrót jest możliwy ale po zwrocie wszystkich zasiłków i umorzeń. W
    przeciwnym wypadku bandy durniów pod przewodem różnych cwaniaczków (autor
    artykułu?) zawsze będą chciały oskubać normalnych uczciwych ludzi.
  • hugow 23.02.08, 00:24
    o ile bezwolni nie beda placic podatkow i nie beda mieli prawa glosu
    w wyborach (ale beda mogli wybierac elektorow sposrod "pelnych"
    obywateli aby za nich glosowali) - to chyba w porzo
    --
    Serdecznie pozdrawiam i zycze milego dnia :-)
    *www*HuGoW
  • Gość: Zibi IP: *.p.lodz.pl 22.02.08, 08:12
    Wystarczy wziąść zwykły kredyt hipoteczny i spłacić dziwną hipotekę
    jednorazowo. Zresztą powino się tak zrobić 5-6 lat temu w CHF. Dziś
    już dawno byłoby po kredycie.
  • honkers 22.02.08, 08:15
    Ten bank to kuriozum na skalę światową. Obserowałem jak zachowują
    się w nim moje pieniądze na kwocie - ponad 30000 zł. Znikały krok po
    kroku mimo iz były oprocentowane... Obsluga w oddziałach jak z
    głebokiego Gierka i do tego te kredyty. A w zeszłym roku bank w ten
    oszukańczy sposób wykazał zysk 2,5 mld zł. Już wiecie dlaczego...
    Miałem złotą kartę tego banku. Cudo - od każdej transakcji w sklepie
    kasowali mnie równo. Teraz omijam tą instytucję z daleka...
  • milet_z_sedesu 22.02.08, 09:37
    jakbys mial tobys glupot nie wypisywal
  • Gość: mash IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.08, 12:53
    O czym ty czlowiecze piszesz. Bank kasowal Cie za to ze placiles
    zlota karta ? A w jakis sposob ?
    Piszesz o zlej obsludze - posiadacze zlotej karty maja obsluge w
    ramach bankowosci prywatnej. Osobicie jestem bardzo zadowolony z tej
    formy. Wygodnie, szybko, na temat i kontakt z jedna osoba, ktora ma
    pojecie o tym, o co pytam.
  • Gość: Sebastian IP: 193.17.71.* 31.03.08, 11:22
    Trzeba czytać umowę nie było by płaczu później i niepotrzebnego
    narzekania. Po drugie nikt siłą nie kazał brać kart i innych
    produktów bankowych.
  • Gość: melon IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.08, 08:47
    Czegoś nie rozumiem. Spłacam "Alicję" do 9 lat zostało mi jeszcze 3
    lata do placenia. Wcale nie płaciłem regularnie i jakoś zadłużenie mi
    nie urosło, tylko regularnie z miesiąca na miesiąc maleje. Albo to -
    dlaczego udzielono kilkanaście tysięcy kredytów a skarży się kilkaset
    osób. Nie rozumiem.
  • Gość: as IP: *.adsl.inetia.pl 22.02.08, 09:37
    trzeba znać algebrę
  • Gość: Zagubiony IP: *.gprs.plus.pl 22.02.08, 09:45
    A może by ktoś napisał ile jest warte teraz to mieszkanie kupione za
    40 tyś?
    Pewnie 400 tyś, a kredytu zostało tylko 140, czyli 32%
    Myśleć.
  • Gość: ofiara Alicji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.08, 10:20
    Mieszkanie nie było kupione za 40 tyięcy, ale za 70. Teraz warte
    jest niewiele ponad 100. Dług w banku jest obecnie większy niż
    wartość mieszkania.
    Nie kazdy mógł przejść na inną formę spłaty, trzeba było wykazać
    się zdolnością kredytową, a z tym bywało różnie. Oferowano pożyczkę
    na zadłużenie składające się ze "starego" zadłużenia połaczonego z
    odsetkami kapitałowymi, tę podwojoną już często sumę obkładano
    nowymi już odsetkami. Kwota z wcześniejszych wpłat "wyparowywała"
    wtedy i ślad po niej ginął, a były to dziesiątki tysięcy złotych.
    To było kolejne wyłudzenie.
  • dark.writer 22.02.08, 13:17
    Gość portalu: ofiara Alicji napisał(a):
    > Oferowano pożyczkę
    > na zadłużenie składające się ze "starego" zadłużenia połaczonego z
    > odsetkami kapitałowymi, tę podwojoną już często sumę obkładano
    > nowymi już odsetkami. Kwota z wcześniejszych wpłat "wyparowywała"
    > wtedy i ślad po niej ginął

    I to jest właśnie najlepszy przykład 'Ofiary Alicji' tudzież 'ofiary
    własnej matematycznej ignorancji'.
  • Gość: RIDGELEY IP: 88.220.32.* 22.02.08, 10:27
    miałem Alicję. Z tym, że sobie zrobiłem w exelu prostą projekcję i
    zauważyłem, że gdybym płacił jak chce bank, to dług by mi
    przyrastał. Płąciłem zatem dwa razy wiecej i w niecałe 5 lat
    spłaciłem kredyt. Niestety, wielu Polaków, to ekonomiczni
    ANALFABECI...
  • maruda.r 22.02.08, 12:30
    Gość portalu: RIDGELEY napisał(a):

    > miałem Alicję. Z tym, że sobie zrobiłem w exelu prostą projekcję i
    > zauważyłem, że gdybym płacił jak chce bank, to dług by mi
    > przyrastał. Płąciłem zatem dwa razy wiecej i w niecałe 5 lat
    > spłaciłem kredyt. Niestety, wielu Polaków, to ekonomiczni
    > ANALFABECI...

    **********************************

    A więc w warunkach podstawowych kryło się oszustwo?

  • Gość: RIDGELEY IP: 88.220.32.* 22.02.08, 13:28
    To nie było oszustwo. Wysokość raty była wyliczna wg prostej
    formuły, jej algorytm był zawarty w umowie. Ktoś, kto ma choć trochę
    oleju w głowie, na podstawie algorytmu mógł sobie opracować
    harmonogram spłat i zbadać, co się dzieje przy zmianie
    oprocentowania.
    Generalnie, ci którzy wpadli w pułapkę, to jacyś kretyni. Każdego
    miesiąca przychodził wydruk z banku pokazujacy ILE ZOSTAŁO KAPITAŁU
    DO SPŁACENIA. Wyjątkowo nierozgarnięci ludzie nie zauważyli, że raty
    nie wystarczają na pokrycie odsetek, powodując wzrost kapitału do
    spłacenia. Jedynym wyjściem z sytuacji było płacenie więcej niż
    wynikało z rat wyliczonych przez bank. Co prawda bank pobierał
    jakieś śmieszne pieniądze przez pierwsze 4 lata od nadpłaty, ale i
    tak opłacało się to robić. Generalnie, Alicja nie była złym
    kredytem, ale dla ludzi MYŚLĄCYCH
  • mazijaro 22.02.08, 15:18
    Ja również w 1997 r. wziąłem kredyt "Alicja" w wys. 20 tys. zł, gdyz
    tyle brakowało mi do wymarzonego własnego "M". Pracownica banku
    dokładnie wyjasniła o co chodzi w tym kredycie - rata nie pokrywa
    odsetek. Zgodziłem się na to, gdyż dzięki temu stac mnie było na
    spłacanie rat. Po roku zacząłem z własnej woli spłacać wyższą ratę,
    tak, aby w rozliczeniu miesięcznym dług się zmniejszał. W ten sposób
    udało mi spłacić cały dług. Wtedy za mieszkanie zapłaciłem 90 tys.
    zł, w ub. roku sprzedałem je za 220 tys. zł. gdyby nie "Alicja"
    pewniejeszcze długo mieszkałbym kątem u rodziców. Reguły były dla
    mnie jasne i czytelne. Dlatego dziwię się ludziom, że mają pretensje
    do banku. Powinni mieć do siebie. Ja swój kredyt spłaciłem i nie
    wyobrażam sobie sytuacji, aby bank jednym klientom darował długi, a
    innym nie.
  • Gość: areq IP: *.171.65.147.crowley.pl 22.02.08, 10:28
    Przestałem czytac wersję papierową jakieś 2 lata temu,zabłądzam
    czasem na wersję elektroniczną.Czas się przesiąść na Fakt'a lub
    Superexpres'a , tam przynajmniej z góry przyjmuję,że to co
    napiszą "redaktorzy" to mniejsza lub większa bzdura.Z "Gazetą" jest
    inaczej.Człowiek myśli,że to jedna z nielicznych opiniotwórczych
    gazet w Polsce i czytając takie tendencyjne artykuły myśli sobie,że
    to prawda.Rzetelność Panowie "redakturzy"- przeczytajcie
    merytoryczną wypowiedź jednego z forumowiczów /jusupa/ a potem batóg
    na plecy i walić,walić...
  • Gość: zalogowany IP: *.ztpnet.pl 22.02.08, 11:15
    Zwykła notka w Gazecie, że nieudacznicy się
    zgrupowali, bo zmądzeli post factum.

    Obrastając w znaczenia, tworzy teraz kulę śniegową
    oblepiając się takimi jak Twe {Areq'u} opiniami...
  • Gość: areq IP: *.171.65.147.crowley.pl 22.02.08, 12:59
    Nie przesadzam.Żeby to było pierwszy raz...Coraz bardziej artykuły
    wydają się być pisane pod zamówienie.Nie wiem czyje i jaki jest tego
    cel./vide-artykuł w Gazecie o zagrożeniu prywatności przez naszą-
    klasę i wyjaśnienia szefów portalu,sugerujące prawdziwy motyw
    artykułu/ Zwróć uwagę w "notce gazety" na jedną rzecz-redaktor
    piszący pokazał konkretne KWOTY zadłużonych mogące szokować,bez
    wyjaśnienia skąd się one wzięły,bez pokazania DLACZEGO te odsetki są
    tak olbrzymie.Natomiast odpowiedź banku jest tak zamotana,żeby
    ludzie myśleli,że bank mataczy.Standardowy przykład artykułu o
    nisprawiedliwym przeciwstawieniu się danych i faktów.Przeczytaj
    proszę post /jusup/ wyjaśnienia tam zawarte są o wiele bardziej
    prawdziwe od tych pokazanych w artykule

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka