Dodaj do ulubionych

Kocia łapa fiskusowi nie w smak

IP: *.cable.smsnet.pl 21.04.09, 08:07
Nie mam prawa mówić nikomu jak ma żyć!Ale coś mnie trafia kiedy znowu karze mi
się litować nad co niektórymi ludźmi!Nie osądzam w tej chwili nikogo ale wiele
osób żyjących w konkubinacie korzysta z tego pełnymi garściami,zasiłki dla
samotnych matek i ojców,pierwszeństwo przy przyjęciu do przedszkola itd.Więc
niech mi ktoś wyjaśni do kiedy jest się samotną matką i jakie są granice
ludzkiej uczciwości!
Edytor zaawansowany
  • vitmik 21.04.09, 08:16
    skoro osoby żyjące w konkubinacie żądają praw przysługujących małżeństwom to
    równie dobrze osoby żyjące w zalegalizowanych związkach mogą domagać się
    przywilejów "konkubinackich" takich np. że jak stwierdzą że nie chcą już ze sobą
    być to nie dzielą się majątkiem po połowie tylko biorą swoje i do widzenia.
  • Gość: ojej IP: *.jjs-isp.pl 21.04.09, 08:50
    Wystarczy pomyśleć przed ślubem i podpisać intercyzę. Będziesz mieć swój przywilej.
  • Gość: jazmig IP: *.gl.digi.pl 21.04.09, 10:47
    Jak ktoś chce korzystać z przywilejów małżeństwa, to niech zawrze
    ten związek. Jeżeli nie ma rozwodu, to niech go przeprowadzi.
    Dzisiaj nie ma z tym żadnych problemów, wystarczą 2 rozprawy.

    Rację ma skarbówka, a nie sąd. Jak można mówić o samotnej
    matce/ojcu, skoro mieszają ze sobą razem i wspólnie opiekują się i
    wychowują dziecko?
  • jack_sparrow_pl 21.04.09, 12:14
    Gość portalu: jazmig napisał(a):

    > Jak ktoś chce korzystać z przywilejów małżeństwa, to niech zawrze
    > ten związek. Jeżeli nie ma rozwodu, to niech go przeprowadzi.
    > Dzisiaj nie ma z tym żadnych problemów, wystarczą 2 rozprawy.
    >
    wiesz z doświadczenia, czy piszesz żeby pisać ?
    --
    „Słychać było dwanaście wściekłych głosów, a wszystkie brzmiały
    jednakowo. Nie było już żadnych wątpliwości, co się zmieniło w
    ryjach świń. Zwierzęta w ogrodzie patrzyły to na świnię, to na
    człowieka, potem znów na świnię i na człowieka, ale nikt już nie
    mógł rozpoznać, kto jest kim”.
  • polsz 21.04.09, 13:10
    wiem z doświadczenia, i to nie tylko swojego
  • jimmyjazz 21.04.09, 15:26
    Matka/ojciec rozlicza się z dziećmi jako samotnie wychowujący/a a
    drugi rodzic sam. Skala podatkowa razy 3.

    Małżeństwo - obojętnie ile dzieci - skala podatkowa razy 2.

    To się nazywa polityka prorodzinna.
    --
    Jeśli płacicie ludziom za to, że nie pracują, a każecie im płacić
    podatki gdy pracują, nie dziwcie się, że macie bezrobocie.
  • yola13 21.04.09, 15:43
    jack_sparrow_pl napisał:

    > Gość portalu: jazmig napisał(a):
    >
    > > Jak ktoś chce korzystać z przywilejów małżeństwa, to niech
    zawrze
    > > ten związek. Jeżeli nie ma rozwodu, to niech go przeprowadzi.
    > > Dzisiaj nie ma z tym żadnych problemów, wystarczą 2 rozprawy.
    > >
    > wiesz z doświadczenia, czy piszesz żeby pisać ?

    pewnie to zalezy od tego czy rozwod jest z orzeczeniem winy czy bez
    tego orzeczenia, jak chcesz oskubac bogata zonę z wszystkiego to
    niestety nie odbedzie sie to na 2 rozprawach, albo gdy zona chce
    ciebie np. oskubac a Ty np. masz dobrego adwokata który bedzie
    sprawe przedłuzac w nieskonczoność




    --
    Dominika 27.07.2007
  • maruda.r 21.04.09, 12:16
    Gość portalu: jazmig napisał(a):

    > Jak ktoś chce korzystać z przywilejów małżeństwa, to niech zawrze
    > ten związek.

    *****************************

    Małżeństwo nie daje takiego przywileju, drogie dziecko.

  • Gość: panna z dzieckiem IP: 83.238.100.* 21.04.09, 12:19
    > Rację ma skarbówka, a nie sąd. Jak można mówić o samotnej
    > matce/ojcu, skoro mieszają ze sobą razem i wspólnie opiekują się i
    > wychowują dziecko?

    A jak mieszka panna ze swoją matką (zarabiającą) i z dzieckiem i
    wspólnie wychowują to jest samotnia dla US czy nie? A jak matka się
    wyprowadzi i wprowadzi się zamiast niej kolega się wprowadzi to jest
    samotna czy nie? A jak zacznie spać z kolegą to przestanie być
    samotna dla urzędu skarbowego? A jak to tylko seks i kolega nie
    wychowuje wcale?

    Chcemy, żeby te wszystkie rzeczy były wpisywane do PIT-u?
  • Gość: jazmig IP: *.gl.digi.pl 21.04.09, 14:18
    Opisałem przypadek, kiedy oboje rodzice dziecka mieszkają ze sobą,
    ale nie mają ślubu. Bo o tym jest mowa w tym artykule.

    Ja osobiście uważam, że "samotne" matki nie powinny mieć żadnych
    przywilejów, co najwyżej wspólnego rozliczania się z dzieckiem, o
    ile nie mieszkają wspólnie z ojcem dziecka.

    W ten sposób problem, czy mieszka z matką, czy też babcia zajmuje
    się dzieckiem, kiedy jego matka jest w pracy, nie będą budziły
    niczyich wątpliwości.
  • Gość: panna z dzieckiem IP: 83.238.100.* 21.04.09, 14:36
    > przywilejów, co najwyżej wspólnego rozliczania się z dzieckiem, o
    > ile nie mieszkają wspólnie z ojcem dziecka.

    Chcesz promować przypadki wychowywania dzieci bez ojca? Przecież to
    sprawi, że dobrze zarabiające matki żyjące w konkubinacie z
    bezrobotnymi ojcami dziecka pogonią konkubentów z mieszkania, żeby
    tylko zarobić na podatkach. Ucierpi na tym dziecko i jego
    wychowanie.
  • yola13 21.04.09, 15:47
    Gość portalu: panna z dzieckiem napisał(a):

    > > Rację ma skarbówka, a nie sąd. Jak można mówić o samotnej
    > > matce/ojcu, skoro mieszają ze sobą razem i wspólnie opiekują się
    i
    > > wychowują dziecko?
    >
    > A jak mieszka panna ze swoją matką (zarabiającą) i z dzieckiem i
    > wspólnie wychowują to jest samotnia dla US czy nie? A jak matka
    się
    > wyprowadzi i wprowadzi się zamiast niej kolega się wprowadzi to
    jest
    > samotna czy nie? A jak zacznie spać z kolegą to przestanie być
    > samotna dla urzędu skarbowego? A jak to tylko seks i kolega nie
    > wychowuje wcale?
    >
    > Chcemy, żeby te wszystkie rzeczy były wpisywane do PIT-u?

    robisz z siebie szm......e na ogólnopolskim forum, a samotna matka
    jestes pod warunkiem ze nie wychowujesz dziecka razem z ojcem
    dziecka, a kolega to kolega no chyba ze to on jest tym ojcem to
    wtedy juz nie


    --
    Dominika 27.07.2007
  • Gość: panna z dzieckiem IP: 83.238.100.* 21.04.09, 16:00
    > robisz z siebie szm......e

    A już myślałem, że takie jak ty nigdy żadnego argumentu z siebie nie
    wydobędą - a jednak.
  • rydzyk_fizyk 21.04.09, 11:14
    opartej jedynie na przesłankach formalnych (plus pewne pomieszanie
    pojęć w zdaniu drugim) :


    "Za osobę samotnie wychowującą dzieci uważa się jednego z rodziców
    albo opiekuna prawnego, jeżeli osoba ta jest panną, kawalerem,
    wdową, wdowcem, rozwódką, rozwodnikiem albo osobą, w stosunku do
    której orzeczono separację w rozumieniu odrębnych przepisów. Za
    osobę samotnie wychowującą dzieci uważa się również osobę
    pozostającą w związku małżeńskim, jeżeli jej małżonek został
    pozbawiony praw rodzicielskich lub odbywa karę pozbawienia wolności".

    Tak definicja jest po prostu sprzeczna z językowym znaczeniem
    określenia "osoby samotnie wychowującej dzieci".

    Urząd Skarbowy nie ma w tej sprawie racji ale to nie znaczy, że
    przepis nie powinien zostać znowelizowany.
    --
    Prezydent Lech Kaczyński i problemy z alkoholem
    Centralne Biuro Adresowe
  • maruda.r 21.04.09, 12:14
    rydzyk_fizyk napisał:

    > Tak definicja jest po prostu sprzeczna z językowym znaczeniem
    > określenia "osoby samotnie wychowującej dzieci".

    **********************************

    Problem nie w definicji, a w intencji ustawodawcy, który przyjął, że trzeba
    pomagać samotnym rodzicom, a nie rodzinom. Stąd ten dziwoląg. I stąd trend do
    deklarowania się jako samotny rodzic. Dwie osoby mające dwójkę dzieci mogą się
    rozliczać w zupełnie różny sposób - tradycyjny model nie daje możliwości
    wspólnego z dziećmi rozliczenia, ale po rozwodzie, i owszem - każdy z rodziców
    może się rozliczyć z dzieckiem, którym się opiekuje.

    Przy podobnych zarobkach rodziców optymalnym ekonomicznie rozwiązaniem jest
    rozwód, a nie wspólne rozliczenie rodziców.

    Rozwiązaniem ustawowym byłaby możliwość rozliczania dzieci bez względu na status
    prawny związku.

  • Gość: gm IP: *.cdma.centertel.pl 21.04.09, 13:34
    Trudno w przepisach podatkowych doszukiwac sie logiki. I w tym cała logika.
  • rikol 21.04.09, 15:18
    Jesli prawo traktuje jako osoby samotne osoby mieszkajace razem i wychowujace
    razem dziecko, to jest oczywiste, ze powinny miec one prawa osob samotnych, np.
    rozliczanie sie z dzieckiem. Nie moze byc tak, ze ta sama osoba jest
    klasyfikowana jako samotna, a innym razem jako osoba pozostajaca w zwiazku
    malzenskim. Odmawiajac prawa do rozliczenia sie z dzieckiem, traktuje sie tych
    ludzi jak malzonkow, a malzonkowie z kolei moga sie razem rozliczac. Widac, ze
    prawo jest interpretowane na niekorzysc obywatela.
  • nikodem_73 21.04.09, 13:39
    Tylko jak chciałbyś to zdefiniować aby było to weryfikowalne? Przewidujesz
    niezapowiadane (nocne?) kontrole z US, które by sprawdzały czy ktoś aby na pewno
    sam wychowuje dziecko? JAK można takie związki kontrolować?
  • rydzyk_fizyk 21.04.09, 22:43
    Dałoby się ale byłby to wysiłek niespółmierny do efektu i znaczenia.

    Moim zdaniem takie ulgi powinny zostać po prostu zlikwidowane.
    --
    Zoologiczny antykomunizm
    Traktat z Lizbony a suwerenność
  • Gość: J IP: *.ghnet.pl 21.04.09, 17:00
    Ja pomyślałem trzy razy i nie podpisałem. I nie żałuję decyzji. Albo się jest
    dorosłym, albo gó...arzem.
  • Gość: can IP: *.uprp.pl 21.04.09, 08:19
    I dobrze. Jako konkubent rozliczam się z dzieckiem bo jest to o
    wiele korzystniejsze niż gdybym rozliczał się z żoną. Moja partnerka
    jako samotna matka ma zawsze pierwszeństwo gdy stara się o
    przedszkole dla dziecka. Poza tym zasiłki i inne przywileje.
  • Gość: haldeman IP: 195.117.48.* 21.04.09, 10:34
    Czy swojego dziecka też Pan nauczy że być oszustem to brzmi dumnie?
  • maruda.r 21.04.09, 12:17
    Gość portalu: haldeman napisał(a):

    > Czy swojego dziecka też Pan nauczy że być oszustem to brzmi dumnie?

    *****************************

    Gdzie tu jest oszustwo? Państwo zaproponowało rozwiązanie, z którego sporo osób
    korzysta. Taka polityka gospodarcza.

  • Gość: haldeman IP: 195.117.48.* 21.04.09, 13:35
    'Samotny' ojciec nie mieszka z 'samotną 'matką.
  • nikodem_73 21.04.09, 13:41
    Tak? To jeśli samotna matka wprowadzi się do np. znajomego (i nic ich nie łączy)
    to przestaje być samotna? Jak masz zamiar to kontrolować?
  • Gość: haldeman IP: 195.117.48.* 21.04.09, 14:05
    W przypadku do którego odnosi się mój komentarz znajomy ma z 'samotna' matka
    dziecko( nie wnikam kto się do kogo wprowadził). W takiej sytuacji rozliczanie
    się z fiskusem tak jakby matki nie było w ogóle lub zgłaszanie malucha do
    przedszkola jakby nie było ojca wydaje mi się być nie w porządku.
  • yola13 21.04.09, 14:54
    Gość portalu: haldeman napisał(a):

    > W przypadku do którego odnosi się mój komentarz znajomy ma
    z 'samotna' matka
    > dziecko( nie wnikam kto się do kogo wprowadził). W takiej sytuacji
    rozliczanie
    > się z fiskusem tak jakby matki nie było w ogóle lub zgłaszanie
    malucha do
    > przedszkola jakby nie było ojca wydaje mi się być nie w porządku.

    po prostu okazuje sie ze samotni rodzice wcale nie są samotni tak
    naprawde i ślubu nie biora ze zwykłej chytrości i kombinatorstwa,
    jeszcze oczekuja od wszystkich Polaków ogólnej akceptacji tego co
    robią, normalnie przegięcie pały i tyle, mam nadzieje ze opieka
    społeczna wezmie sie za tych nierobów i bedzie im robic czeste
    naloty


    --
    Dominika 27.07.2007
  • rikol 21.04.09, 15:23
    a co, chcesz zmuszac ludzi do slubu? to wolny kraj, jesli nie chca slubu, to nie
    biora. zreszta to ci, ktorzy slub biora, robia to dla korzysci finansowych.
    Prawo jest prawem, nie mozna dzis twierdzic, ze te osoby sa samotne (bo chca sie
    rozliczac razem), a jutro twierdzic, ze pozostaja w zwiazku (bo chca dziecko
    wyslac do przedszkola). Prawo w Polsce nie bierze pod uwage zmian spolecznych i
    stanu faktycznego. Tak samo jest np. z zameldowaniem. Tak naprawde powinno sie
    brac pod uwage gospodarstwo domowe i wszystkie osoby tam mieszkajace. To
    pozbawiloby przywilejow malzenstwa, ale zyskaliby ludzie, ktorzy naprawde sie
    dziecmi opiekuja, np. babcie i dziadkowie mieszkajacy razem z wnukami.
  • Gość: Ewa IP: 193.201.167.* 27.04.09, 11:49
    A kto może komuś nakazać wziąć ślub?
    Życie "na kocią łapę" wynika często z tego, że ludzie nie są siebie
    pewni a nie z tego, że chcia korzystać na podatkach.
  • yola13 21.04.09, 14:48
    Gość portalu: can napisał(a):

    > I dobrze. Jako konkubent rozliczam się z dzieckiem bo jest to o
    > wiele korzystniejsze niż gdybym rozliczał się z żoną. Moja
    partnerka
    > jako samotna matka ma zawsze pierwszeństwo gdy stara się o
    > przedszkole dla dziecka. Poza tym zasiłki i inne przywileje.

    no własnie i tu pokazujesz przykład kombinatorstwa Polaków, żenada

    --
    Dominika 27.07.2007
  • pompompom 21.04.09, 22:13
    Gość portalu: can napisał(a):

    > I dobrze. Jako konkubent rozliczam się z dzieckiem bo jest to o
    > wiele korzystniejsze niż gdybym rozliczał się z żoną. Moja
    partnerka
    > jako samotna matka ma zawsze pierwszeństwo gdy stara się o
    > przedszkole dla dziecka. Poza tym zasiłki i inne przywileje.
    Jak już się przyznajesz do tego, żeś oszust i krętacz to się loguj,
    bo już wiadomo skąd piszesz. Oj! super uczciwi pracownicy są w tym
    Urzędzie Patentowym.
    To jakie jeszcze macie patenty na okradanie społeczństwa?


  • Gość: misiak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.09, 08:24
    więc o czym jest ten artykuł? ślub to wydatek 75zł i kwestia 2 godzin. Na taki wydatek stać każdego.

    to tak jakbym się czepiał że nie mogę jeździć po drogach bo nie mam tablic rejestracyjnych w samochodzie (zarejestrowanego samochodu).
  • a.e 21.04.09, 08:30
    Bardzo dobrze, że nie moga się wspólnie rozliczać z dzieckiem.
    Wystarczy, że takie fikcyjne samotne matki mają pierwszeństwo w
    przyjmowaniu dzieci do przedszkola. Czy tutaj nie ma dyskryminacji
    małżeństw?! Jak ktos chce zyć w konkubinacie to jego sprawa, tylko
    dlaczego ma mieć takie same przywileje co związki formalne?
  • Gość: x15 IP: *.acn.waw.pl 21.04.09, 08:40
    > Wystarczy, że takie fikcyjne samotne matki mają pierwszeństwo w
    > przyjmowaniu dzieci do przedszkola

    Ma dziecko i jest kawalerem, panną, rozwodnikiem ...... Spełniam
    pierwszy warunek i jestem z jedną z pozycji na liście dot. drugiego
    warunku, czyli też spełniam. Koniec kropka.

    To jest w ustawie. Nie ma w ustawie nic o spaniu razem z matką
    dziecka, czy jakąkolwiek inną osobą, prowadzeniu gospodarstwa,
    czytaniu pod poduszkę, ani odrabianiu lekcji. Jak będzie to rozważę.
    A na razie zapraszam urzędników do lektury ustawy i orzeczeń sądu.

    A jak pannie z dzieckiem pomaga wychowywać dziecko babcia, to wg.
    urzędniczki też już nie może się rozliczać wspólnie?
  • Gość: Ania IP: *.cable.ubr14.sgyl.blueyonder.co.uk 21.04.09, 08:51
    typowe polskie kombinatorstwo - nie brac slubu, zeby ciagac ulgi i
    zasilki (byli nawet tacy, co dla nich sie rozwiedli!). w
    cywilizowanych krajach nikt nie pyta pary o ich status prawny -
    mieszkaja razem, to sa rodzina i maja tak sie deklarowac we
    wszystkich dokumentach.
  • Gość: neron IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.09, 08:57
    TO niech się żenią!

    Co za ludzie!

    Albo rybka, albo ...- jak powiedział Hamlet!
  • Gość: x15 IP: *.acn.waw.pl 21.04.09, 09:11
    Gość portalu: neron napisał(a):
    > TO niech się żenią!

    Mówisz to z pozycji księżowskich czy fiskalnych, czy sam nie wiesz?
  • Gość: neron IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.09, 09:49
    piszę to z pozycji kogoś, kto nie bał się związać z drugą osobą na całe życie i
    założyć rodziny.

  • Gość: x15 IP: *.acn.waw.pl 21.04.09, 09:58
    Ok podziwiam twoją wielką odwagę, jednak nadal stoję na stanowisku,
    że argument fiskalny nie jest tu odpowiedni, bo np. może spowodować,
    że ktoś się zwiąże na całe życie z powodów podatkowych, a to chyba
    nie byłoby dobrze.
  • Gość: neron IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.09, 14:30
    No na pewno to jest najlepszy pomysł, by się żenić, aby płacić niższe podatki.

  • yola13 21.04.09, 14:42
    no nie mozna miec wszystkiego, a prawo jest prawem("Dura lex sed
    lex") a wiec ci co żyja w konkubinatach nie moga korzystac z praw
    małzenstw, chcecie miec prawa takie jak małzenstwo to prosze bardzo
    brac slub i po problemie, bo zwiazek dwojga ludzi to nie tylko
    prawa, sa to tez obowiązki, ale jak widac w Polsce niektórzy to
    tylko potrafia brac i kombinowac i boja się odpowiedzialności, bo
    jak zyjesz w konkubinacie to zawsze mozesz dac nogi za pas i tyle
    cie beda widzieli, w małzenstwie tez mozna tak zrobic ale to juz
    jest kosztowne i długotrwałe- ci co nie biora slubów własnie tego
    się boją
    --
    Dominika 27.07.2007
  • rikol 21.04.09, 15:28
    a takie jak ty po prostu chca skroic meza z ciezko zarobionych pieniedzy i po to
    wychodza za maz; a tak nawiasem, co cie obchodzi cudze zycie prywatne? dziwnym
    trafem bardzo ci zalezy na szczesciu innych par; zajmij sie soba, bo ci maz
    ucieknie do jakiejs wyzwolonej, ktora slubu nie chce, bo sama zarabia i to duzo
  • vogon.jeltz 21.04.09, 10:20
    > związać z drugą osobą na całe życie

    Się zobaczy...
  • Gość: konchi IP: *.kredytbank.com.pl 21.04.09, 12:24
    Taak..?? Ja równiez nie bałem sie związać z drugą osobą na całe
    życie. A ślubu nie brałem. Bo nie potrzebuję tego do założenia
    rodziny. Trudno to pojąć?
  • alfalfa 21.04.09, 12:47
    Twój wybór. Ale jak jedziesz na wakacje do Tunezji to nie narzekasz
    na kiepskie warunki narciarskie?
    A.
  • sigrid.storrada 21.04.09, 16:02
    > Twój wybór. Ale jak jedziesz na wakacje do Tunezji to nie narzekasz
    > na kiepskie warunki narciarskie?
    > A.

    genialny tekst, alfaalfa:)
  • sigrid.storrada 21.04.09, 16:03
    aj, przepraszam za literówkę w nicku.
  • Gość: x15 IP: *.acn.waw.pl 21.04.09, 09:08
    Gość portalu: Ania napisał(a):
    > typowe polskie kombinatorstwo - nie brac slubu, zeby ciagac ulgi i

    Tak - napewno w cywilizowanych krajach fiskus uzależnia podatki od
    tego z kim śpią podatnicy i na pewno nikt nic nie kombinuje (a raje
    podatkowe i doradcy podatkowi to pojęcie z bajek dla dzieci, a nie
    rzeczywistość)

    Moja partnerka nie ma chwilowo dochodów - jest na wychowawczym.
    Oszczędzam na podatku dość dużą sumę, ale identyczną jak w
    przypadku, gdybyśmy mieli ślub. Gdzie tu kombinatorstwo? Po prostu
    jak z jednej pensji utrzymuje się wiele osób uwzględnia się to przy
    wyznaczaniu progów i tyle.

    Osobiście uważam, że powinna zamiast "rozliczania się razem" być
    zwrot określonej sumy na każdą osobę, nawet bez dochodów. Ja
    płaciłbym co prawda pełny podatek, ale dostalibyśmy zwrot podatku od
    każdej osoby z dziećmi włącznie. Jak konkubinat, czy małżeństwo ma 8
    dzieci, dostaną łącznie 10 zwrotów i płacą efektywnie mniej podatku.
  • rikol 21.04.09, 15:31
    Mysle, ze zwrot podatku to bardzo zly pomysl. Przede wszystkim potrzeba do
    obslugi tego wielu urzednikow. Natomiast rozsadne byloby podwyzszenie kwoty
    wolnej od podatku, np. do 10 000 rocznie. Wtedy ludziom oplacaloby sie zarabiac,
    ale panstwo tego nie wprowadzi, bo najbiedniejsi placa najwieksze podatki.
  • Gość: x15 IP: 83.238.100.* 21.04.09, 15:45
    > Mysle, ze zwrot podatku to bardzo zly pomysl. Przede wszystkim
    potrzeba do
    > obslugi tego wielu urzednikow.

    Wcale nie. Po prostu na każdy numer PESEL przysługiwałaby wypłata
    np. 500zł rocznie. Masz 4 dzieci i żonę lub partnerkę dostajesz z
    automatu 6x500zł=3000zł. Nie trzeba nic liczyć ani żadnych
    urzędników. Każdy mógłby np. dostać specjalną kartę do bankomatu
    wyciągającą raz do roku 500zł ze specjalnego konta w MF.
  • rikol 21.04.09, 15:59
    Takie pomysly realizowano w niektorych krajach. Prowadzi to do rozmnazania sie
    patologii. Odpowiedzialny czlowiek nie zrobi dziecka za 1000 zl, a menel owszem.
    Dlatego mysle, ze podwyzszona kwota wolna od podatku jest lepszym pomyslem -
    zeby z tego skorzystac, trzeba te pieniadze samemu zarobic, a nie wyludzac 'na
    dzieci'. Dzieci takich ludzi obchodza najmniej. Powiedzmy, ze ktos zarabia
    rocznie 10 000. Powiedzmy, ze placi 3000 podatku. Zeby dostac zwrot podatku,
    bedzie musial wypelniac druczki, czekac, sprawe bedzie musial obslugiwac jakis
    urzednik, kontroler itd. Gdyby kwota wolna od podatku wynosila 10 000, to ten
    czlowiek po prostu zachowalby cala zarobiona przez siebie sume, bez czekania i
    bez oplacania urzednikow i kontroli. Wtedy tez ludzie mieliby tyle dzieci na ile
    ich stac, a nie robili jedno za drugim, zeby mieszkanie socjalne dostac.
  • Gość: www IP: *.adsl.alicedsl.de 21.04.09, 09:18
    Tak tylko, ze na Zachodzie mieszkajacy razem moga sie wspolnie rozliczac i maja
    inne ulgi przyslugujace malzenstwom. W katociemnogrodzie NIE!! Rozumiesz? Czemu
    rodzina zyjaca bez slubu ma placic wiecej podatkow niz ta ze slubem??

    W

    Ps
    Pierwszenstwo w przyjmowaniu do przedszkola i inne socjale to jest wielki
    przekret i tez powinny byc zmienione (np. przez wybudowanie wiekszej liczby
    przedszkoli)
  • Gość: Ania IP: *.cable.ubr14.sgyl.blueyonder.co.uk 22.04.09, 21:40
    w UK malzenstwom/parom nie przysluguja zadne ulgi podatkowe!!
    a w miasteczku, w ktorym kiedys mieszkalam, opisywano proces takiej 'samotnej matki'. Jak urzednik pod jej nieobecnosc zastal gacha w jej domu (bynajmniej nie ojca dziecka), popytano sasiadow, ktorzy potwierdzili, ze facet z nia mieszka i sprawa zajela sie prokuratura. musiala zwrocic kase, ktora wyciagnela i wstydu sie tylko najadla. w PL sady nie wyrobilyby z takimi przypadkami.
  • mara571 21.04.09, 13:19
    Aniu dziecko drogie na jakim swiecie ty zyjesz?
    Ale moze jestes jeszcze mloda.
    Tam gdzie jakiekolwiek przywileje, zasilki czy ulgi jest zawsze pelno tych,
    ktorzy wiedza jak to wykorzystac.
    Polecam rozmowe z niemieckimi pracownikami socjalnymi, ktorzy probuja od czasu
    do czasu udowdnic oszustwa, sprawdzic czy faktycznie samotna matka jest taka
    samotna jak pisze w jej wnioskach o pomoc...
  • Gość: piotr IP: 83.13.77.* 21.04.09, 14:45
    > typowe polskie kombinatorstwo - nie brac slubu, zeby ciagac ulgi i
    > zasilki (byli nawet tacy, co dla nich sie rozwiedli!).

    Dlatego należy zlikwidować wszystkie ulgi, zmniejszyć podatki i wszystko wróci
    do normy.

    Pozdr
    Piotr
  • rikol 21.04.09, 15:25
    oczywiscie, tylko ze w cywilizowanych krajach nikt sie nie wtraca w to, czy
    rodzice maja slub, taka rodzina jest traktowana jako rodzina, a nie obcy ludzie
  • mara571 21.04.09, 16:05
    zyjaca w konkubinacie mieszkanka Niemiec, ktora nie pracuje, nie ma prawa do
    ubezpieczenia zdrowotnego wraz z konkubinem. Zona je ma.
    Inny przyklad: przy rozwodzie sad orzeka obowiazkowo o podziale skladek w
    funduszu emerytalnym 1:1 za okres trwania malzenstwa.
    Konkubinat tego prawa nie daje.
  • jck.x 21.04.09, 10:24
    Wyroki sądów nie są jednobrzmiące, przykład: Wyrok z dnia 24 listopada 2006 r. Naczelny Sąd Administracyjny w Warszawie (II FSK 1474/05)

    "Aby skorzystać z ulgi, o której mowa w art. 6 ust. 4 ustawy z dnia 26 lipca 1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych (Dz. U. z 2000 r. Nr 14, poz. 176 ze zm.) podatnik musi NIE TYLKO mieć określony stan cywilny, ale też wychowywać SAMOTNIE dziecko. Uzasadnienie wprowadzenia tej ulgi (wykładnia celowościowa) świadczy wyraźnie o tym, iż ustawodawca kierował ją tylko do tych osób, które samotnie troszczyły się o codzienne zaspokajanie potrzeb dziecka, nie zaś do każdego rodzica, który miał władzę rodzicielską i jednocześnie był stanu wolnego, ale nie pełnił codziennej pieczy nad dzieckiem."

    Nawiasem mówiąc, wczoraj "gazeta" informowała o przywilejach konkubinatów w zw. z zapisami do przedszkola, dziś - że konkubinaty są dyskryminowane. Mogliby się w końcu zdecydować ...


    --
    Zapraszam na forum o: podatkach, prawie i księgowości:
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=46596
  • nikodem_73 21.04.09, 13:49
    Mhm. A mnie zastanawia jak sąd sobie wyobraża udowodnienie płatnikowi, że
    samotnie nie wychowuje dziecka :)
  • jck.x 21.04.09, 14:23
    sąd, akurat, nie jest od "wyobrażania sobie".

    Co także wynika z orzecznictwa, osoba, która korzysta z ulgi (wspólne rozliczenie z dzieckiem bez wątpienia nią jest), powinna udowodnić, iż miała do niej prawo. W praktyce, chodzi o "rachunki" za szkołę/przedszkole, wyjazdy z dzieckiem (bilety lotnicze, rezerwacje), zeznania świadków (np. rodziców, rodzeństwa rodzica) itp. Więcej nie chce mi się pisać - gdyby autor artykułu miał chociaż krztę ambicji, sam problem by zbadał, nie poprzestając na kilku ogólnikch. Zadzwonić do KIP każdy sam potrafi ...
    --
    Zapraszam na forum o: podatkach, prawie i księgowości:
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=46596
  • nikodem_73 21.04.09, 14:30
    Mhm. Czyli chcesz powiedzieć, że US w tym wypadku nie musi udowadniać komuś, że
    kłamie twierdząc iż sam wychowuje dzieci, lecz to ten ktoś musi udowadniać swoją
    niewinność poprzez dostarczanie "rachunków" za szkołę, przedszkole, itp.? No to
    pewnie będzie problem dla tych samotnych rodziców, którym np. dziadkowie
    pomagają z dzieckiem. No chyba, że uznamy iż osoby bez ślubu którym pomaga
    rodzina też nie są samotne i im ulga także nie przysługuje. :)

    Mi chodzi tylko o to, że ustawodawca chcąc dobrze (jak zwykle) spłodził knota
    (jak zwykle).
  • embea 21.04.09, 09:12
    Państwo nie popiera instytucji małżeństwa, a przedszkola gminne czy
    miejskie sa tego jawnym przykładem. Nie mamy żadnych szans na
    miejsce dla naszego przedszkolaka w przedszkolu gminnym, pomimo
    tego, że oboje z mężem pracujemy, mamy małych jeszcze 3 dzieci,
    płacimy podatki, równiez od nieruchomości, itp. Na 25 miejsc w
    zeszłym roku 21 było preferencyjnych, z czego większośc tzw. samotne
    matki. Prawdziwej samotnej matce jest rzeczywiście bardzo trudno,
    ale ile z nich ma prawdziwego partnera, prawie wszystkie, bo to
    przeciez widać w życiu tzw. sąsiedzkim!
    jestem strasznie rożżalona, bo pozostaje mi prywatne przedszkole za
    700-800 zł miesięcznie.
  • Gość: PW IP: *.polskieradio.pl 21.04.09, 12:21
    Ślub to poważna decyzja i należy ją przemyśleć, uwzględniając również takie
    aspekty, jak lokalne prawodawstwo, przywileje, system podatkowy. Kierowanie się
    w życiu emocjami zwykle źle się kończy...
  • yola13 21.04.09, 15:02
    Gość portalu: PW napisał(a):

    > Ślub to poważna decyzja i należy ją przemyśleć, uwzględniając
    również takie
    > aspekty, jak lokalne prawodawstwo, przywileje, system podatkowy.
    Kierowanie się
    > w życiu emocjami zwykle źle się kończy...

    akurat to o czym piszesz to jest dyskryminacja i złamanie
    Konstytucji bo dzieci ze związków nieformalnych nie są w niczym
    lepsze od dzieci ze związków formalnych, i niby dlaczego mają miec w
    czyms pierwszenstwo czy byc traktowane lepiej od innych dzieci? Czy
    twoim zdaniem to jest OK?

    --
    Dominika 27.07.2007
  • rikol 21.04.09, 15:37
    a czemu dzieci malzenskie maja byc traktowane lepiej? nie widze zadnego powodu;
    zreszta i tak maja lepiej, bo maja oboje rodzicow; dzieci nie powinny cierpiec
    finansowo z powodu decyzji swoich rodzicow; jesli matka zyje w konkubinacie, to
    nie oznacza, ze konkubent utrzymuje ja czy jej dziecko; jest ona samotna matka w
    zwiazku z tym
  • rikol 21.04.09, 15:34
    bo to dzieci i rodziny powinny byc wspierane, a nie malzenstwo; efektem polityki
    wspierania malzenstwa sa rodziny patologiczne, gdzie kwitnie przemoc, a ofiara
    boi sie rozwodu, bo nie dostanie zadnej pomocy
  • Gość: konchi IP: *.kredytbank.com.pl 21.04.09, 12:20
    A dlaeczego nie? Co, uważasz się za kogoś lepszego bo podpisałaś/eś
    kawałek papierka? Rodzic jest rodzicem bez względu na ślub lub jego
    brak. Wydaje na dziecko tyle samo. Przywilejów sie zachciewa berecie
    zryty katolskim praniem mózgu ?
  • Gość: PW IP: *.polskieradio.pl 21.04.09, 12:26
    Rozumiem, że wspólne rozliczanie się małżonków nie wchodzi w grę, bo nie ma
    małżeństwa, ale skoro jest wspólne dziecko, to zasady rozliczenia się pary z
    dzieckiem i małżeństwa z dzieckiem (w kwestii ulgi na dzieci) powinny być takie
    same.
    Skoro US uznaje, że dziecko nie ma dwojga rodziców i nie mogą oni skorzystać z
    ulgi na dziecko, to tym samym uznaje, że dziecko jest samotnie wychowywane i
    jednemu z rodziców przysługuje ulga dla samotnie wychowujących dziecko.
    Jak to ktoś napisał, albo rybka, albo... tylko że ta zasada dotyczy też US. Nie
    można próbować oszukiwać w dwie strony.
  • yola13 21.04.09, 15:34
    Gość portalu: PW napisał(a):

    > Rozumiem, że wspólne rozliczanie się małżonków nie wchodzi w grę,
    bo nie ma
    > małżeństwa, ale skoro jest wspólne dziecko, to zasady rozliczenia
    się pary z
    > dzieckiem i małżeństwa z dzieckiem (w kwestii ulgi na dzieci)
    powinny być takie
    > same.
    > Skoro US uznaje, że dziecko nie ma dwojga rodziców i nie mogą oni
    skorzystać z
    > ulgi na dziecko, to tym samym uznaje, że dziecko jest samotnie
    wychowywane i
    > jednemu z rodziców przysługuje ulga dla samotnie wychowujących
    dziecko.
    > Jak to ktoś napisał, albo rybka, albo... tylko że ta zasada
    dotyczy też US. Nie
    > można próbować oszukiwać w dwie strony.


    to nie chodzi o ulge na dziecko(oczywiscie dla tych co płaca
    podatki) tylko o wspolne rozliczanie się z dzieckiem osoby samotnie
    wychowującej dziecko, która tak naprawde mieszka z ojcem dziecka pod
    jednym dachem, czytaj ze zrozumieniem


    --
    Dominika 27.07.2007
  • yola13 21.04.09, 15:37
    a w ogóle dla osoby samotnie wychowującej dziecko przysługuje
    zasiłek pod warunkiem że była sprawa o zasądzenie alimentow, a nie
    zadna ulga, nie ma to jak odezwie sie ktos kto gdzies tam słyszał ze
    bija dzwony ale nie wie w którym kosciele
    --
    Dominika 27.07.2007
  • rikol 21.04.09, 15:24
    a czemu rodzice, ktorzy nie sa malzonkami, maja byc dyskryminowani? czy ich
    dzieci sa gorsze? Wszyscy sa rowni wobec prawa, zdaje sie.
  • Gość: kika IP: 193.138.110.* 21.04.09, 17:07
    Dobrze to wprowadźmy możliwość rozliczania się wspólnie z
    konkubentem. Bo w chwili obecnej takiej możliwości nie ma. Wg US
    osoba żyjącym w konkubinacie nie przysługują prawa jak samotnym
    rodzicą bo są w związku ale nie mają też praw jak ci w związkach bo
    nie są małżeństwem. JA chętnie zrezygnuje z przywilejów dla
    samotnych matek jeżeli bedę mogła rozliczać sie z partnerem. I nie
    nie chce brać ślubu zprzyczyn osobistych.
  • Gość: olitta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.04.09, 10:11
    a jesteście pewni że samotni rodzice mają pierwszenstwo w
    przyjęciach dzieci do przedszkoli, czy żłobków?? O ile dobrze wiem,
    to decyduje kolejność zgłoszeń...
  • Gość: MK IP: *.171.124.230.static.crowley.pl 21.04.09, 09:02
    Sądząc z "interpretacji", ja tez nie mogę rozliczać się razem z dziećmi... Mój
    eksmąż nie jest pozbawiony praw rodzicielskich, razem wychowujemy dzieci (on
    trochę mniej, ale zawsze trochę...).
    Co by było gdybyśmy mieszkali razem (a wiele jest takich sytuacji...).
    Zdaje się, że w ustawie jest zdefiniowana osoba samotnie wychowująca dziecko...
  • bq 21.04.09, 14:02
    Przeczytaj ustawę albo choćby wyrok WSA, a nie opierać się na informacjach
    Gazeta.pl.
    A w ogóle to mogliby zlinkować wyrok WSA albo podać sygnaturę:
    orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/EBC4D164AC
  • Gość: www IP: *.adsl.alicedsl.de 21.04.09, 09:15
    Wystarczy dac im prawo rozliczac sie jak malzenstwa i po sprawie. Czemu trzeba
    to wszystko komplikowac?
  • wj_2000 21.04.09, 12:15
    Gość portalu: www napisał(a):

    > Wystarczy dac im prawo rozliczac sie jak malzenstwa i po sprawie. Czemu trzeba
    > to wszystko komplikowac?

    Nie kapujesz! Jeśli zarabiają mniej więcej po równo, rozliczanie "jak
    małżeństwa" NIC by IM NIE DAŁO. Oni chcą wyrwać fiskusowi ulgę przeznaczoną dla
    będących w trudnej sytuacji matek NAPRAWDĘ samotnie utrzymujących swoje dziecko.
    GŁUPI sąd myli pannę z dzieckiem (i zamożnym partnerem) z panną z dzieckiem BEZ
    partnera. A panna z dzieckiem, dobrze zarabiająca i z partnerem, też
    zarabiającym nieźle, ma sytuację niczym nie gorszą niż małżeństwo z identycznymi
    zarobkami. A chciała by mieć LEPIEJ. wykorzystując IDIOTYZM sądu.
    --
    Jak ja nie lubię mieć stale racji!
  • nikodem_73 21.04.09, 13:51
    To nie idiotyzm sądu lecz ustawodawcy.
  • wj_2000 21.04.09, 16:02
    Naczelny Sąd Administracyjny w Warszawie (II FSK 1474/05)

    "Aby skorzystać z ulgi, o której mowa w art. 6 ust. 4 ustawy z dnia 26 lipca
    1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych (Dz. U. z 2000 r. Nr 14, poz.
    176 ze zm.) podatnik musi NIE TYLKO mieć określony stan cywilny, ale też
    wychowywać SAMOTNIE dziecko. Uzasadnienie wprowadzenia tej ulgi (wykładnia
    celowościowa) świadczy wyraźnie o tym, iż ustawodawca kierował ją tylko do tych
    osób, które samotnie troszczyły się o codzienne zaspokajanie potrzeb dziecka,
    nie zaś do każdego rodzica, który miał władzę rodzicielską i jednocześnie był
    stanu wolnego, ale nie pełnił codziennej pieczy nad dzieckiem."

    Jak widać INNY Sąd niż ten w artykule, zinterpretował należycie przepisy prawa.
    Intencje ustawodawcy były TAK OCZYWISTE, jak to tylko możliwe. Jeśli jednak
    konkretne sformułowanie interpretuje się ZE ZŁĄ WOLĄ, to prawie zawsze można
    wykręcić kota ogonem i zwalać na NIEPRECYZYJNE sformułowania Ustawy.
    --
    Jak ja nie lubię mieć stale racji!
  • Gość: związkowiec IP: 212.180.168.* 21.04.09, 09:15
    jedyne rozwiązanie: legalizacja Związków Partnerskich
  • Gość: haldeman IP: 195.117.48.* 21.04.09, 10:13
    a czym to się różni od już istniejącej instytucji Związku Małżeńskiego?
  • jack_sparrow_pl 21.04.09, 12:12
    Gość portalu: związkowiec napisał(a):

    > jedyne rozwiązanie: legalizacja Związków Partnerskich

    dokładnie tak, ze wszystkimi prawami i obowiązkami, ale bez ceremonii
    --
    „Słychać było dwanaście wściekłych głosów, a wszystkie brzmiały
    jednakowo. Nie było już żadnych wątpliwości, co się zmieniło w
    ryjach świń. Zwierzęta w ogrodzie patrzyły to na świnię, to na
    człowieka, potem znów na świnię i na człowieka, ale nikt już nie
    mógł rozpoznać, kto jest kim”.
  • Gość: Zdzich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.09, 09:18
    Gdy w US powiedziałem, że pieniądze pożyczyłem od konkubiny to musiałem
    zapłacić podatek od darowizny.
  • hollowcat 21.04.09, 10:00
    no ludzie niecałe 100zł i macie papier. Ślub to umowa cywilno-prawna a nie jakieś niewiadomo co. Po co jakieś cyrki odstawiać?

    Lubicie się to bierzecie ślub, przestajecie się lubić to bierzecie rozwód. Czy to naprawdę takie skomplikowane?
  • Gość: żubr IP: 83.238.100.* 21.04.09, 11:31
    > Lubicie się to bierzecie ślub, przestajecie się lubić to bierzecie
    rozwód. Czy
    > to naprawdę takie skomplikowane?

    Znam parę osób po rozwodzie. Wg ich relacji to było bardzo
    skomplikowane i bolesne i kosztowało ponad 100zł
  • polsz 21.04.09, 13:19
    to nie rozwód jest bolesny, bolesne jest rozstanie. Również dla par żyjących w
    konkubinacie rozstanie może być bardzo bolesne
  • zg13 21.04.09, 09:23
    marszu GW w pacyfikacji rodzin ciag dalszy...

    --
    Gazeta Wyborcza = Maleszka
  • Gość: zamordysta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.09, 09:36
    O co tyle krzyku.
    Wystarczy doprecyzować w przepisach, że podatnik składa na PIT (Zakreśla
    odpowiednie okienko), że jest osobą żyjącą w konkubinacie lub małżeństwie (w
    ten prosty sposób zrównamy te dwa stany - wtedy nie przysługiwać mu będą
    żadne przywileje (nigdzie) z tytułu samotnego wychowywania dzieci, w tym
    również alimenty ale będzie mógł się rozliczać z konkubentem jak z małżonkiem
    (gdy wykaże jego dane na PIT i złożą dokument wspólny) albo zaznacza, że
    wychowuje dzieci samotnie, wtedy tylko jemu będzie przysługiwać odliczenie na
    dzieci i wszystkie inne związane z tym "przywileje" a konkubentowi już nie.
    I po sprawie.
    Czy to takie trudne?
  • Gość: cwaniaczek IP: *.acn.waw.pl 21.04.09, 09:49
    > Wystarczy doprecyzować w przepisach, że podatnik składa na PIT
    (Zakreśla
    > odpowiednie okienko), że jest osobą żyjącą w konkubinacie lub
    małżeństwie (w

    Jest tu mały problem i trochę rozumiem fiskusa. Jeśli by tak zrobić
    to wszyscy samotni zarabiający natychmiast zadeklarują się jako
    konkubenci jakiejś niezarabiającej koleżanki/kolegi a na fiskusie
    spocznie obowiązek udowodnienia braku pożycia lub wspólnego
    zamieszkania.
  • Gość: Paweł IP: 80.48.71.* 21.04.09, 17:31
    Otóż to :)

    Możnaby formalnie "przygarnąć" jakąś nie osiągającą (przynajmniej oficjalnie) bidulę-studentkę i dzięki temu obniżyć sobie znacząco wymiar rocznego podatku.
    Kosztowałoby to odrobinę kasy i nieco czasu (obie osoby muszą trochę się poznać, by spójnie odpowiadać na pytania ewentualnych kontrolerów) Fiskus będzie musiał udowodnić brak pożycia/zamieszkania, ale w przeszłości... (w końcu PIT-a rocznego składa się do kwietnia roku następującego po podatkowym...). Wiadomo różnie w życiu bywa, związki się rozpadają i w kolejnym roku człowiek oficjalnie będzie z kimś innym...

    Jednym słowem im mniej ulg tym lepiej, bo mniej roboty dla fiskusa i kombinowania dla podatnika...
  • Gość: miś IP: *.ssp.dialog.net.pl 21.04.09, 09:51
    Póki konkubinat wychodzi na światło dzienne, kiedy to korzystne, a kiedy nie,
    jest się "samotnie wychowującą", lać w dupska aż się będzie kurzyło.
  • rikol 21.04.09, 16:03
    jak to 'wychodzi na swiatlo dzienne'? w dokumentach nie ma pozycji konkubinat,
    jesli deklarujesz stan cywilny; jestes wolny albo zonaty/zamezna
  • kowalma 21.04.09, 10:05
    Jest to miecz obusieczny - dac parom mozliwosc rozliczenia sie z dzieckiem,
    ale zabrac przywileje np. przy dostepie do przedszkoli.
  • microprofesor 21.04.09, 10:28
    umożliwić małżeństwom wspólne rozliczanie z dzieckiem (dziećmi) i po sprawie
  • Gość: Becia IP: 83.238.13.* 21.04.09, 10:32
    Popieram, teraz większość par świadomie nie zawierają związku
    małżeńskiego. Mają z tego tytułu więcej korzyści. Taka Pani z Panem
    nie martwią się czy ich dziecko dostanie się do przedszkola czy
    żłobka i pewnie jeszcze więcej mają możliwości. Nie zgłębiłam tematu
    bo jestem w związku małżeńskim. Parę osób poleciło mi rozwód dla
    tych wszytskich udogodnień. Oczywiście nie skorzystam :) ale
    szczerze powiedziawszy jest to niesprawiedliwe.
  • kajak75 21.04.09, 10:49
    Najlepszym wyjsciem z systuacji bylaby zmiana systemu, w ktorej rodzice (
    malzenstwo) mogliby rozliczac sie z dzieckiem. Teraz rozliczajac sie wspolnie
    dziela swoje dochody przez 2. Oplaca sie to tylko w tymch zwiazkach, gdzie jedno
    nie pracuje lub zarabia malo.

    "samotny" rodzic w konkubinacie rozlicza sie wspolnie z dzieckiem. Tak jak np.
    malzenstwo gdzie pracuje tylko 1 osoba.

    Dobrze wplyneloby na dzietnosc gdyby przy rozliczaniu podatkowym malzenstwo
    moglo podzielic swoj dochod przez liczbe czlonkow rodziny, np. przez 4 przy 2
    dzieci.

    Oczywiscie kontrargumentem jest to, ze dzieci nie wypracowuja skladek na
    ubezpieczenia, a korzystaja ze sluzby zdrowia.

    Osobiscie wolalabym system, w ktorym indywidualnie (prywatnie) oplacam np.
    skladki zdrowotne dla rodziny ( zakladajac, ze pojawia sie firmy, ktore daja
    naprawde szeroki zakres uslug ze specjalistycznymi szpitalnymi wlacznie) w
    zamian mam prawo rozliczyc sie wspolnie ze wszystkimi członkami rodziny.
  • zuq1 21.04.09, 10:36
    Lewackie modele społeczeństw wywierają przemożny wpływ także na
    Polskę. Naprawdę nie rozumiem, czemu jakieś "panny z dzieckiem" mają
    mieć większe przywileje od zdrowych rodzin złożonych z ojca i matki
    oraz dziecka (dzieci). Preferencje np. przy naborze dzieci do
    przedszkoli i szkół powinny dotyczyć wyłącznie wdów/wdowców a nie
    osób rozwiedzionych czy świadomie nie biorących ślubu.
    Ciekawe jest też w tym kontekście parcie środowisk LGTB do
    uznawania "małżeństw homoseksualnych" a jednocześnie wypieranie
    normalnego małżeństwa przez dyskryminację podatkową czy edukacyjną.
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.09, 11:49
    do żłobków i przedszkoli powinny być zapisane wszystkie dzieci, które z jakis
    tam powodów musza się znalezc, a nie tylko te z rodzin rozbitych, z konkubinatow
    czy czegos tam jeszcze...

    wiem, ze to nierealne, ale przyjmowanie dzieci wedlug kryterium dochodow
    rodzicow (czy czegokolwiek) jest poprostu DYSKRYMINACJA...
  • rikol 21.04.09, 17:09
    Jest to realne. Za Prl-u nie bylo problemu z przedszkolami czy zlobkami. Dzieci
    majace oboje rodzicow tez mialy dostep do tych instytucji. Niestety w III RP 3/4
    przedszkoli zlikwidowano - oczywiste wiec, ze brakuje miejsc dla wszystkich. w
    tej sytuacji, zamiast protestowac, ludzie napadaja na siebie nawzajem.
  • Gość: Maciej IP: 217.97.182.* 21.04.09, 13:39
    Tak jest!!! ....koniec z dyskryminacją "pełnych" rodzin!!!!!!!!!!!!!!
  • Gość: iwonka IP: *.ericsson.net 21.04.09, 17:04
    otoz ten system w zalozeniu dawal przywileje rodzinom tradycyjnym,
    gdzie zona zarabiala znacznie mniej(badz nie pracowala) niz maz, ale
    dzieki mozliwosci wspolnego rozliczania sie, mogli obnizyc swoje
    podatki, dzieki dzieleniu sumy dochodów przez dwa.

    Ten sam przywilej zostal przyznany rodzicom samotnie wychowujacym
    dziecko (a jednoczesnie zlikwidowano Fundusz Alimentacyjny,
    pozbawiajac tysiace rodziców swiadczen). I tak rodzic samotnie
    wychowujacy dziecko moze swoj dochod podzielic przez dwa, co oznacza
    obnizenie skali podatkowej. I tu wscieklosc tzw. tradycyjnych
    rodzin: oboje zarabiaja po rowno, wiec nie maja korzysci ze
    wspolnego opodatkowania, tymczasem kolezanka, ktora porzucil maz
    zarabia netto wiecej, bo rozlicza sie wspolnie z dzieckiem


    OT POLSKA ZAWISC
  • wj_2000 21.04.09, 12:00
    Gdy mężczyzna i kobieta zarabiają jednakowo (i dużo), a jeszcze do tego mają
    dziecko, tzw. "przywilej" wspólnego rozliczania się GDYBY BYLI MAŁŻEŃSTWEM,
    niczego by im nie dawał.
    W tej sytuacji, fikcyjny ROZWÓD, albo z premedytacją podjęta decyzja o
    KONKUBINACIE i wspólne rozliczenie się jednego rodziców z dzieckiem dawało by
    NICZYM NIE UMOTYWOWANĄ korzyść. Bo dziecko nic nie zarabia i dochód dzieli się
    na dwa przechodząc do niższej grupy.
    Korzyść w stosunku do będącego w IDENTYCZNEJ sytuacji materialnej małżeństwa
    jest HORROREM.
    Dlatego CELOWOŚCIOWA interpretacja prawa powinna wskazać na RACJĘ URZĘDU
    SKARBOWEGO.

    Nie można porównywać prawa do wspólnego rozliczania się z małżonkiem do prawa
    rozliczania się z dzieckiem. To pierwsze nie zmniejsza podatku, gdy oboje są w
    tej samej grupie podatkowej. I jest to celowe. Chodziło o to, by w sytuacji, gdy
    matka zdecyduje się zająć dzieckiem i zrezygnować z pracy, czy też zmniejszyć
    radykalnie jej intensywność, co pozwala mężowi zaangażować się BARDZIEJ by
    skompensować spadek dochodów, małżeństwo to było identycznie opodatkowane jak
    inne, gdzie zdecydowano się na równy podział obowiązków domowych i zarobkowych.
    Rozliczanie się z dzieckiem miało za cel wsparcie samotnych rodziców.
    Podłączenie do tego konkubentów to szwindel!

    Mógłbym uznać, że konkubenci powinni mieć prawo do wspólnego rozliczania się.
    Ale przy jednakowych zarobkach to NIC nie daje.


    --
    Jak ja nie lubię mieć stale racji!
  • Gość: zupapomidorowa IP: 83.238.100.* 21.04.09, 12:08
    > Podłączenie do tego konkubentów to szwindel!

    Ale dlaczego to szwindel? Przecież też w konkubinacie jedno z
    partnerów może więcej pracować.
  • wj_2000 24.04.09, 12:55
    Wyraziłem się może za bardzo skrótowo. Napisałem przecież, że
    wspólne rozlicznie konkubentów jest logiczne. Ale podłączenie PARY
    konkubentów (a właściwie jednego z tych konkubentów i dziecka) do
    tej samej grupy co wdowa z dzieckiem jest szwindlem.
    --
    Jak ja nie lubię mieć stale racji!
  • Gość: Ja IP: *.globalconnect.pl 21.04.09, 12:07
    Do tej pory nie przeszkadzało? Podatek mamy od 1992 roku, a fiskus
    po kilkunastu latach sie obudził. Przecież to normalka od poczatku.
    Kolezanki w pracy od lat wiedza która i jak się rozlicza. Sąsiadki
    wiedzą, że pani żyjąca jak pączek w masle z nierzadu, podatków nie
    płaci. Piękne prawo, gdy ci niby wielcy, udaja, że Konstytucję mamy
    i wszyscy równi wobec prawa. Jakiego prawa? Może ci fachowcy od
    konstytucji, ci prawnicy, co z nas idiotów robia, ci od
    wanien,wasermanów, których utrzymujemy. No, co te ......... słów
    brakuje maja do powiedzenia? Może pani z Biedronki, pracującej na
    kasie za kilkaset zl to wyjasnią. Na jej miejscu bym im w twarz.....
  • Gość: LO IP: 149.156.57.* 21.04.09, 12:14
    A może tak : Fiskus dowartościowuje małżeństwa...
    W końcu małżeństwa się nie zawiera po to aby było się łatwiej rozliczyć z podatków.
    Skąd wogóle to finansowe - materialne patrzenie na swiat. Czy tak patrzą ludzie i dla tego tak piszą gazety, czy tak piszą gazety i dlatego tak patrzą ludzie....
  • Gość: Paweł IP: *.ssp.dialog.net.pl 21.04.09, 12:18
    No i bardzo dobrze - dlaczego ludzie nieodpowiedzialni mają korzystać z
    udogodnień? Na jakiej podstawie US ma orzekać, że ktoś żyje z drugą osobą w
    konkubinacie? Bo tak powie?
  • jack_sparrow_pl 21.04.09, 12:21
    Na jakiej podstawie US ma orzekać, że ktoś żyje z drugą osobą w
    > konkubinacie? Bo tak powie?

    kontrole urzędników w łożu
    --
    „Słychać było dwanaście wściekłych głosów, a wszystkie brzmiały
    jednakowo. Nie było już żadnych wątpliwości, co się zmieniło w
    ryjach świń. Zwierzęta w ogrodzie patrzyły to na świnię, to na
    człowieka, potem znów na świnię i na człowieka, ale nikt już nie
    mógł rozpoznać, kto jest kim”.
  • Gość: Vimme IP: *.lutn.cable.ntl.com 21.04.09, 18:56
    ... ale tylko przystojnych i młodych :)
  • Gość: blim IP: *.tueuropa.pl 21.04.09, 12:25
    Ale dziecko do przedszkola, to zgłasza oczywiście "na samotną matkę"
  • yola13 21.04.09, 15:25
    Gość portalu: blim napisał(a):

    > Ale dziecko do przedszkola, to zgłasza oczywiście "na samotną
    matkę"

    zauwaz ze wiekszośc z nich nie widzi w tym nic zdroznego.....a
    niektórzy tu nawet pyska drą że im czegos zazdrościmy, ja akurat tam
    nie mam czego zazdrościc, stac mnie na to zeby dziecko posłac do
    prywatnego przedszkola, i jestem szczesliwa bez zasiłkow i bez
    dodatkow na dziecko, chodzi tylko o to ze jestem wsciekła ze podatki
    moje i mojego męża ida na takich nierobów którzy tylko kombinują

    --
    Dominika 27.07.2007
  • nikodem_73 21.04.09, 15:38
    Tyle, że tu mowa nie o dodatkach, a o podatkach. W tym wypadku to nie są
    pieniądze, które komukolwiek się daje, lecz o te, które się im nie
    zabiera
    . Taka subtelna różnica.

    Wygląda to tak, że jesteś zła ponieważ komuś zabiorą mniej niż Tobie.
  • nasza.chata 21.04.09, 12:27
    Nie może być tak, że przepisy są interpretowane jak fiskusowi wygodnie.
    Albo konkubinat traktuje się jako wspólne gospodarstwo domowe, rodzinę czy jakkolwiek by to nazwać, albo nie. Czyli, albo rodzice nie są traktowani jako samotni, ale za to jako partnerzy mogą się rozliczać wspólnie. Albo też partnerzy nie mogą się rozliczać wspólnie, ale rodzice są traktowani jako samotnie wychowujący dzieci.
    A tak, przepisy są niespójne, interpretowane w ten sposób, by jak najwięcej ściągnąć kasy z obywateli.
    Ciekawa jestem, kiedy to trafi do Strasburga.
    --
    zapiski prowincjusza
  • Gość: x15 IP: 83.238.100.* 21.04.09, 12:36
    > ągnąć kasy z obywateli.
    > Ciekawa jestem, kiedy to trafi do Strasburga.

    Myślę, że nie musi. Po prostu nie trzeba o to pytać bez sensu.
    Ustawa jest oczywista i nie wymaga interpretacji.

    I niby w jaki sposób urząd skarbowy mógłby to zakwestionować jeśli
    rozliczę się z dzieckiem? Będą chodzić po domach i wypytywać
    sąsiadów z kim kto śpi lub czy ojciec odwiedza? A jak spię z matką
    swojego dziecka, to gdzie w ustawie jest napisane, że zabiera mi to
    prawo do rozliczenia z dzieckiem? Przecież nadal jestem "jednym z
    rodziców" i nadal jestem "kawalerem" i dopóki te warunki są
    spełnione nie mają prawa się czepiać, bo to nie US jest prawodawcą w
    tym kraju
  • nasza.chata 21.04.09, 13:23
    Urząd kwestionuje, a Ty, drogi obywatelu, musisz udowodnić, że jest inaczej.
    Podobno winę należy udowodnić, ale jeśli chodzi o urząd skarbowy, raczej na to nie licz.
    Wygrasz, i owszem, ale dopiero w sądzie. A co się nawalczysz, to Twoje :/
    --
    zapiski prowincjusza
  • and_nowak 21.04.09, 12:33
    Nie rozumiem, skąd w ogóle US wyciągnął informacje o konkubinacie!
    Skoro ci ludzie są bez ślubu, to formalnie nie tworzą żadnej pary. Czy mieszkają
    razem, czy mają wspólną kasę, kto kogo utrzymuje - to wszystko jest w sferze
    domysłów i nie może być brane pod uwagę. Ja np. mogę łożyć na utrzymanie
    dalekiej kuzynki, której samotna matka sobie nie radzi. Zero wspólnego pożycia,
    seksu, konkubinatu i zero odliczeń.

    Oczywiście konkubinat oznacza, że nie można się rozliczyć ze współmałżonkiem.
    ;-) Chcecie się formalnie rozliczać razem, to sformalizujcie wasze "razem",
    rejestracji takich związków dokonuje się w USC i nazywamy to ślubem...
  • wj_2000 24.04.09, 13:04
    and_nowak napisał:

    > Nie rozumiem, skąd w ogóle US wyciągnął informacje o konkubinacie!

    W praktyce, zapewne, to konkubenci rodzaju męskiego chcą rozliczać
    się z dzieckiem. To muszą podać dane tego dziecka, które przecież
    ma jeszcze mamę! Nieprawdaż?. A skoro to nie jest żona, to
    konkubentka. No to delikwent nie jest ojcem samotnie wychowującym
    dziecko.
    Pewno trudniej ukryć prawdę, gdy dużo zarabiająca matka chce ukryć
    konkubinat i udawać porzuconą pannę. Ale i na to mogą być sposoby.
    Np. adres zamieszkania ojca dziecka (chyba, że w szpitalu podała
    NN) identyczny z adresem matki - podatniczki.
    --
    Jak ja nie lubię mieć stale racji!
  • alfalfa 21.04.09, 12:52
    od razu będą zbędne "interpretacje".
    A.
  • darkraj 21.04.09, 16:25
    alfalfa napisał:

    > od razu będą zbędne "interpretacje".
    > A.
    =================================== A dlaczego?
    To tak, jak by rząd nakazał Ci przystąpienie i posłuszeństwo wobec jedynej,
    "słusznej" opcji politycznej.

    --
    To Bóg światem rządzi...ja mu tylko pomagam. Darkraj.
  • Gość: angrusz1 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.09, 12:58

    Albo uregulowane stosunki i zakładanie rodziny albo luz i brak
    zobowiązań .
    W katolickim kraju bardzo dobrze, że rząd popiera rodzinę a nie
    luźne związki .

    No cóż jak zwykle GW woli inaczej .
    Tacy odmieńcy .
    Kto ich czyta i popiera ?
  • jack_sparrow_pl 21.04.09, 14:06
    Gość portalu: angrusz1 napisał(a):

    >
    > Albo uregulowane stosunki i zakładanie rodziny albo luz i brak
    > zobowiązań .
    > W katolickim kraju bardzo dobrze, że rząd popiera rodzinę a nie
    > luźne związki .

    nareszcie wiem w jakim kraju mieszkam
    --
    „Słychać było dwanaście wściekłych głosów, a wszystkie brzmiały
    jednakowo. Nie było już żadnych wątpliwości, co się zmieniło w
    ryjach świń. Zwierzęta w ogrodzie patrzyły to na świnię, to na
    człowieka, potem znów na świnię i na człowieka, ale nikt już nie
    mógł rozpoznać, kto jest kim”.
  • nasza.chata 21.04.09, 14:17
    A mnie się wydawało, że Polska nie jest krajem wyznaniowym.
    Dzięki za wyprostowanie :/
    --
    zapiski prowincjusza

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka