Kredyt na... 612 proc., Polacy w spirali zadłuż... Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • 612% RRSO... przeraża, ale najpierw pocztajcie, co znaczy RRSO:
    www.sawicki.cc/Kredyty - RRSO.htm
    • Gość: Boruvva IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.05.09, 08:29
      Czy znasz ktos jakas organizacje pomagajaca wyjsc z takich dlugow?
      • Gość: Dłużnik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.09, 08:35
      • Gość: 4g63 IP: 213.77.0.* 25.05.09, 10:37
        > Czy znasz ktos jakas organizacje pomagajaca wyjsc z takich dlugow?

        no cóż - najprościej - spłacić.. to chyba najkrótsza i najprostsza droga
      • Gość: martika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.09, 11:03
        Podstawowa zasada brania kredytów. Kredyt jest dla ludzi, ale kredyt jest na inwestycje, a nie na zjadanie. Jeżeli kredyt w efekcie końcowym nie przynosi ci zysku, nie bierz go!!! Kredyt wzięty na remont mieszkania, wakacje, czy nowe meble jest głupim kredytem. W efekcie końcowym zakupuine meble są dużo droższe. Kredyt na zakup np. komputera (ale nie dla dziecka na komunię, ale aby stworzyć stanowisko pracy) jest dobrym kredytem. Na raty kupowałam w swoim życiu kilka razy i za każdym razem był to zakup związany z działalnością gospodarczą, w tej chwili mam kredyt we frankach na 100% nieruchomości na zakup domu. I mimo tego co się dzieje była to dobra inwestycja. Po pierwsze stare mieszkanie wynajęłam i przynosi mi to stały dochód, po drugie przeniosłam działalność gospodarczą i przestałam płacić wynajem lokalu, drugiego internetu, benzyny na dojazdy itp. W globalnym rozrachunku do tyłu jestem około 500 zł miesięcznie w czasie kryzysu (wcześniej byłam do przodu samo się spłacało). Przy zachowaniu tego stanu rzeczy po słacie kredytu będę miała stare mieszkanie (jego wartość i tak nie spadnie do zera, a ja i tak cała kwotę za nie wyciągnę po 10-15 latach wynajmu), dom i kilkanaście lat mieszkania z rodziną w przywoitych warunkach (trudno to wycenić, ale dla mnie bezcenne), parcelę z miejscem na dom dla dziecka. Gdybym tego nie zrobiła za 15 lat mieszkałabym dalej w bloku z wielkiej płyty z dzieckiem i jego rodzinką na karku, bez oszczędności. A że teraz jest mi ciężko... wiem za co. Mnie też bank chciał wcisąć większy kredyt, ale ja się nie dałam. Wzięłam tyle ile realnie mogłam spłacać.

        ps. z matematyki miałam 5 (w dawnych czasach nie było 6)
    • Gość: Majowy_G IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.09, 08:30
      "Lichwiarzom nie zależy na tym, abyśmy spłacili długi. Oni chcą z
      nas jak najwięcej wycisnąć (...)"

      Dokładnie o to samo chodzi bankom. Klient, który spłaca kredyt jest
      niemile widziany. Najlepszy to taki, który do końca życia będzie
      płacił comiesięczną daninę na rzecz banku.
    • Gość: stef IP: *.tktelekom.pl 25.05.09, 08:42
      jak ktoś zaczyna spłacać jeden kredyt kolejnym kredytem to ja się nie dziwię, że
      na końcu wpada w objęcia lichwy i spirali zadłużenia. Kiedy w końcu ludzie
      nauczą się liczyć. Jeżeli na coś mnie nie stać to mnie nie stać i żadna pożyczka
      nie jest w stanie tego zmienić
    • Gość: zaba IP: *.adsl.alicedsl.de 25.05.09, 08:44
      OSLABILI CHF DO DOLI PARE CENTOW EURO I TAK PRZEZ 2 LATA
      TU DAC TAM UJAC
    • Najlepsze jest to że smskredyt wprost informuje jakie ma RSSO, i że nie ma się
      czemu dziwić bo to pożyczka na 2 tygodnie, a nie 40 lat.

      Prawdziwi kanciarze to tradycyjne banki, które nie dość że udają instytucje
      pożytku publicznego, to kryją się ze swoimi marżami, a ubezpieczenia kredytu
      opisują jako zabezpieczenie dla kredytobiorcy(hahaha). A jeśli nie generujesz
      dla niech wystarczających zysków to potrafią twój kredyt sprzedać, albo
      wypowiedzieć kartę kredytową, kiedy spłacasz ją zbyt skrupulatnie i nic z tego
      nie mają.

      --
      Usta me ogrzej...
    • oby banki zdechły kiedyś, a my abyśmy uwolnili się z od tego nowoczesnego
      niewolnictwa
      --
      www.thezeitgeistmovement.com
      • Gość: Jonek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.05.09, 09:09
        Tak jasne. A z bankami zdechną firmy budujące domy i wrócimy do ziemianek i
        szałasów. Z bankami skończą się także możliwości do zakładania firm bo ludzi nie
        stać będzie na zakup samochodów czy komputerów na rozkręcenie firmy.
        • Gość: falusz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.09, 09:17
          Boże uchowaj od takich byznesmenów, co "rozkręcanie firmy"
          rozpoczynają od zakupu samochodów i komputerów na kredyt.
          • Gość: Jonek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.05.09, 09:23
            To wyjaśnij mi znawco jak założyć swoją firmę nie mając kasy? Ja założyłem z
            kredytu, który już dawno spłaciłem i teraz sobie zarabiam na swoje konto.
            • Gość: 4g63 IP: 213.77.0.* 25.05.09, 10:45
              państwo może dawać nisko oprocentowane kredyty, nie muszą to być komercyjne banki, wtedy kredyt pracuje na własną gospodarkę tak jak i rozkręcany biznes i wszyscy są zadowoleni, banki prywatne dopuściły się takich praktyk, które tworzą negatywną dla gospodarki sytuację, wyprowadzają pieniądze z kraju a z dłużników wysysają resztki możliwości przy pomocy przeróżnych sztuczek
              • Gość: Jonek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.05.09, 10:53
                Dobrze. Załóżmy, że państwo pożyczy. Ale skąd? Górnicy żądają podwyżek, hutnicy
                żądają podwyżek, stoczniowcy żądają podwyżek, pielęgniarki i nauczyciele także
                żądają podwyżek. Emeryci żądają rewaloryzacji emerytur. My wszyscy żądamy nowych
                dróg i autostrad. Żądamy odpowiedniej ilości przedszkoli, dofinansowania szkół i
                szpitali. Żądamy, żądamy, żądamy. Wyjaśnij mi łaskawie, skąd państwo ma wziąć
                jeszcze kasę na te nisko oprocentowane kredyty? Tylko banki mogą pomóc w takiej
                sytuacji a ludziska powinni czytać to co podpisują aby potem się nie okazało, że
                spłata kredytu będzie znacznie droższa niż to obiecywała panienka z okienka.
                • Gość: 4g63 IP: 213.77.0.* 25.05.09, 11:15
                  masz rację, wiele zmian musiałoby następić, żeby mogła zaistnieć sytuacja w której państwo może pożyczać swoim obywatelom, jednak nie byłbym takim pesymistą pod tym względem - myślę że znalazłoby się trochę na te pożyczki - ale to skomplikowana kwestia - na dłuższą debatę.
                  • Gość: Jonek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.05.09, 11:38
                    Jest jeszcze jedna sprawa. Państwo powinno pomagać najsłabszym. Ale
                    niekoniecznie najgłupszym. Jeśli ktoś utracił pracę i nagle z dnia na dzień
                    stracił możliwość spłacania kredytu zgadzam się aby część moich podatków poszła
                    na pomoc dla niego. Ale jeśli pracownik sklepu zarabiający najniższą pensje
                    bierze kredyt na super wypasiony samochód a potem płacze bo nie stać go na
                    spłatę tegoż to czy zgodzimy się aby państwo pomagało mu z naszych podatków?
                    Problemem może być ustalenie kto naprawdę potrzebuje pomocy a kto jedynie cierpi
                    za własną głupotę. Banki są bezlitosne i dlatego są tak krytykowane. Swoją drogą
                    bankowcy strzelili sobie samobója rozdając kredyty na lewo i prawo. Zatem banki
                    powinny dostać za to po dupie. Tylko że gdy banki z powodu słabnącej płynności
                    finansowej przestana pożyczać np. przedsiębiorcom na rozwój firm to ucierpi na
                    tym cała gospodarka w kraju. I tu jest pies pogrzebany, jak ustalić kto jest
                    winny za te niespłacane kredyty i w jakim stopniu oraz w jakim stopniu państwo,
                    czyli nasze podatki, powinny w to ingerować.
                    • Gość: Szwed IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.05.09, 14:20
                      Zdobądź wiedzę o kreacji pieniądza, a uprzytomnisz sobie, że nie ma
                      takiej możliwości, aby wszystkie banki dostały po dupie, bo to one
                      kreują pieniądz. Czy często zdarza się, aby rolnik umierał z głody
                      (chyba tylko wtedy, gdy ktoś go ograbi ze wszystkiego i wszystko mu
                      zniszczy)? Propaganda o potrzebie dofinansowania banków z budżetu
                      państwowego jest beszczelną uzurpacją do zagrabiania części podatków
                      i może znaleźć podatny grunt tylko u ciemnego ludu - a niesttety
                      ciemni w tych sprawach stanowią przytłaczajacą większość.
                      • Gość: Jonek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.05.09, 14:27
                        No właśnie. Banki nie padną, co najwyżej te większe przejmą te słabsze. Ja piszę
                        o spłacaniu kredytów z pieniędzy pochodzących z podatków. Jak znaleźć tych co
                        wpadli w spiralę zadłużenia nie z własnej winy a jak oddzielić tych co sami
                        wleźli na minę. Jeśli państwo (czyli my podatnicy) zapłaci część kredytów to
                        banki odzyskując kasę będą mogły nadal działać i udzielać kolejnych kredytów i
                        daj Panie Boże aby udzielały ich mądrze tym co potrafią te pieniądze mądrze
                        zainwestować a następnie samodzielnie spłacić.
                • Utrzymanie urzędników kosztuje ponad 2 mld. PLN miesięcznie.
                  www.efakt.pl/Mamy-500-tys-urzednikow,artykuly,40510,1.html
        • na świecie jest wystarczająco bogactw naturalnych, by nasze domy powstawały przy
          wykorzystaniu minimalnych nakładów finansowych. Tylko, że te bogactwa są w złych
          rękach, w rękach tych, którym zależy wyłącznie na zysku
          --
          www.thezeitgeistmovement.com
          • Gość: Jonek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.05.09, 14:22
            No wiesz, inna sprawa to chęć zysku a inna sprawa to uczciwe przedstawienie
            sprawy. Ty pracując także pewnie robisz to dla pieniędzy. Chodzi o to aby
            uczciwie przedstawić, że kredyt jest oprocentowany na poziomie 40% a nie wmawiać
            klientowi, że to zaledwie 5,5% ale ...
      • Gość: Rumcajs IP: 87.204.12.* 25.05.09, 10:21
        Ciekawe, że ci "nowocześni niewolnicy" to zazwyczaj te same osoby, które
        protestują przeciw maturze z matematyki. Zadziwiający zbieg okoliczności...
      • Gość: Szwed IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.05.09, 14:10
        Ale do wyzwolenia się z tyranii bankierów potrzebne są szczególne
        uzdolnienia, którymi cieszy się mała grupa mistyków i haryzmatyków.
        A dla całej reszty ludu potrzebna jest życie duchowe, aby rozpoznali
        soją niedołężność i niewystarczalność społeczną, organizacyjną, aby
        rozpoznali mistyków i haryzmatyków Boga i na końcu jest im potrzbna
        pokora, aby byli zdolni wykazać się postawą posłuszeństwa wobec
        tychże mistyków i haryzmatyków. To jest jedyna droga-sznasa na
        wyzwolenie; inaczej mozemy tylko spodziewać się globalnej wojny.
    • Gość: Jonek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.05.09, 09:06
      Jeśli magazynier albo kasjerka z Tesco bierze 300 tys kredytu to oczywiste, że
      nie maja prawa tego spłacić. Jeśli jeszcze podpisali umowę bez czytania i nie
      zauważyli, że kredyty ostatecznie będzie znacznie droższy niż to wynika z reklam
      w TV to już samobójstwo. Jakoś nie żal mi takich głupców.
      • Tylko ze to ci normalni beda splacac dlugi takich ludzi, jakby na to nie patrzec
        - czy przez "doplaty", czy programy pomocowe, czy pomoc spoleczna czy straty
        banku ktore i tak wyrownaja inni klienci.
        • Gość: Jonek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.05.09, 09:28
          I to jest straszne. Kilku głupich nie spłaci kredytów a zapłacą inni. Ale
          niestety szwankuje w społeczeństwie umiejętność czytania i ślepa ufność
          przedstawicielom banków. Kredyty nigdy nie są takie różowe jak w reklamach.
          Ludziska naoglądają się reklam i z hurraoptymizmem lecą po kredyt i dopiero
          spłacając raty dowiadują się, że trzeba zapłacić wiele dodatkowych opłat, które
          były wymienione w umowie ale których nikt nie przeczytał. Powszechnie narzeka
          się na banki ale dlaczego:
          1) po kredyty sięgają ci, których na te kredyty nie stać
          2) ludzie nie czytają umów przed podpisaniem lub nie kontaktują się z
          prawnikami, porada prawnika to kilka stów, które większość chce oszczędzić ale
          brak prawnika przy podpisywaniu może zrujnować całe życie
    • Gość: piotr IP: *.torun.mm.pl 25.05.09, 09:11
      ten portal schodzi na psy. tania sensacja. źle mi się robi. nierzeczowe
      informacje. wstyd.
    • cytować ...Der Dziennik ? :))))
      Nawet płyta z ,,Małgośką'' w wydaniu poniedziałkowym nie pomoże(mam
      nadzieję ,że dziś będzie ) :)))))
    • Patrzę i nie wierzę własyn oczom! Gdzie teraz są ci wszyscy którzy "wygrali
      życie" bo kupili "apartamenty" 30m2 za 300tyś na 30lat w CHF, gdzie są ci którzy
      mają po 3 złote karty kredytowe tak niezbędne do zakupów w USA. Co się z nimi
      stało? Uciekli stąd czy też przebarwili się na lewaków i narzekają na lichwiarzy?
      • Gość: soliera IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.05.09, 09:45
        > Patrzę i nie wierzę własyn oczom! Gdzie teraz są ci wszyscy którzy >"wygrali życie" bo kupili "apartamenty" 30m2 za 300tyś na 30lat w > CHF,

        Hehehe, apartament 30m2 :D
      • Pewnie sprzedali swoje karty na zlom. Zloto teraz ponoc w cenie. ;)
        --
        www.oshoworld.com/onlinebooks/index.asp

        "In your anger you punish yourself for someone else's fault."
      • Gość: piotr IP: *.torun.mm.pl 25.05.09, 10:02
        nie ma to jak kopać leżącego. typowo "polskie". możesz jeszcze patrzeć w lustro?
      • Gość: Jonek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.05.09, 10:09
        Od pewnego czasu na rożnych forach coraz częściej spotykam takie określenie
        lewak. Na początku myślałem, że to określenie na komunistów albo
        zwolenników postkomunistów. Ale jednak nie. Lewak stało się określeniem podobnym
        do żyd. Bardzo często czytam, że ktoś np. broni księdza w sprawie o
        pedofilie i co czytam - lewak. Kiedy indziej ktoś narzeka na ciągnące się bez
        końca przetargi i nazywany jest lewakiem. Ja sam wiele razy przeczytałem pod
        swoim adresem, że jestem lewakiem chociaż moje przekonania są dalekie od lewej
        strony polityki. Zatem czekam na wyjaśnienie dlaczego przedmówca nazywa ludzi
        lewakami i jaki to ma związek z bankami i kredytami.
        • Gość: piotr IP: *.torun.mm.pl 25.05.09, 10:12
          pl.wikipedia.org/wiki/Lewak
          pewnie chodzi, że ktoś broni czyichś racji.
          • Gość: Jonek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.05.09, 10:15
            A no właśnie. Lewak to sztylet trzymany w lewej ręce. Zatem jaki jest związek
            pomiędzy sztyletem a osobą posiadającą 30-metrowe mieszkanie?
            • Gość: StraszliwyBandzior IP: *.ssp.dialog.net.pl 25.05.09, 10:31
              No wiesz, ma ukrytą fabryczkę papierosów, a w wolnych chwilach odbarwia olej
              opałowy. A poważnie - tak, "lewak" to w tej chwili po prostu obelga. I nie
              pierwszy to taki przypadek w dziejach, co słusznie zauważyłeś. Zabawne, że
              coraz częściej lewakami nazywa się tych, którzy protestują przeciwko
              podwyższaniu zasiłków, emeryturom pomostowym czy innym formom rozdawania
              państwowych pieniędzy.
            • Gość: Dodo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.05.09, 11:03
              ak to obskurancki sekciarz lewicowy, taki np.: anatchista, ekolog,
              zwolennik "małżeństw" pederastów,syndykalista itp.
              Jednym słowem ktoś kto ma śmieci zamiast mózgu, i chciałby bliźnuch
              obrabować (podatki, upaństwowienie) a nawet mordować.
        • Gość: alojzy IP: *.000webhost.com 25.05.09, 10:20
          Przedmowca ci tego nie wyjasni bo sam nie wie.
          To pewnie taka obelga gdy jest zly na swiat (czyli na siebie).
      • Gość: alojzy IP: *.000webhost.com 25.05.09, 10:12
        kompleksy jakies masz?
      • Gość: sebeek75 IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 25.05.09, 11:01
        Jestem tutaj i mam sie dobrze nierzumiem tej paniki , raty mam
        coraz mniejsze pieniedzy po wyplacie zostaje coraz wiecej. Jest
        super. Dziekuje Pisowi ze przegral wybory zyje mi sie teraz lepiej.
    • Człowiek chce spłacać zadłużenie przeterminowane, więc idzie pożyczyć od
      innego banku aby spłacać stary.
      Więc Wujek Dobra Rada mówi - nie idźcie tą drogą! OK, ale trzeba spłacać
      zobowiązanie a my utraciliśmy płynność. Poza tym bank nowego kredytu nie chce
      dać. Ale my musimy spłacać, więc skoro bank nie chce pożyczyć a żąda spłaty to
      co robić? Ano do Żyda idfziemy, ale znów Wujek Dobra Rada mówi - nie idźcie tą
      drogą!

      Więc co robić Wujku Mądralo, do k_u_r_w_y nędzy ?!?!?!?!?!?!?!?
      • Gość: Jonek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.05.09, 10:38
        10 razy się zastanowić zanim się weźmie ten pierwszy kredyt. Potem przeczytać
        umowę zanim się podpisze i znowu 10 razy się zastanowić. Potem ewentualnie
        podpisać i wziąć kredyt. A następnie nie szastać pieniędzmi tylko znowu się 10
        razy zastanowić jakie wydatki są faktycznie potrzebne a co zostawić na spłatę
        kredytu. naprawdę wierzysz, że kredyty można spłacać kolejnymi kredytami.
        Przecież każda kolejna pożyczka to dodatkowe pieniądze do spłacania plus odsetki
        od nich. Jeżeli nie stać kogoś na spłatę np. 200 tys + 10% to jak niby miałby
        spłacić 200 tys + 10% i jeszcze + 10%? znam panią, której mąż nie pracuje i
        mającą 3 dzieci, sama pracuje w kasie w Tesco. Pani wzięła kredyt na mieszkanie
        i teraz martwi się jak spłacić kredyt. Czy to normalne?
      • > Więc co robić Wujku Mądralo, do k_u_r_w_y nędzy ?!?!?!?!?!?!?!?

        Generalnie to dobrej rady nie ma - jesteś w g..., możesz tylko być w jeszcze większym. Ale jest taki dowcip żydowski. Icek nie może zasnąć, bo następnego dnia ma oddać Rosenkrantzowi dług. Jego żona idzie zatem na drugą stronę ulicy pod dom Rosenkrantza i wrzeszczy: Mój mąż ma panu jutro oddać jakieś pieniądze? Zaspany Rosenkrantz wychyla się z okna i odpowiada - Tak, a bo co? To ja panu mówię, że on panu nic nie odda! - krzyczy żona. Wraca do Icka i mówi - Możesz się kłaść, teraz to on nie będzie spał.

        No i tak właśnie należy zrobić - iść do banku, przyznać się do niemożności spłaty i rozpocząć negocjacje. Lepiej od razu skoczyć z pierwszego piętra zamiast uciekać wyżej i zlecieć potem z dziesiątego.
    • Gość: StraszliwyBandzior IP: *.ssp.dialog.net.pl 25.05.09, 10:22
      Czemu wszyscy się uparli, żeby ordynarną tępotę nazywać a to "naiwnością", a
      to "desperacją", a to "niewiedzą". Czytać uczyli? Uczyli. Ale gostek był
      twardzielem i się nie dał zaplutym karłom edukacji. Czy to naprawdę powód,
      żeby mu współczuć? Zamiast pomstować na "lichwiarzy" zastanówcie się, co oni
      tak naprawdę robią. Oczywiście zarabiają pieniądze, i to niemałe. Ale przy
      okazji robią coś, czego polski system edukacyjny zrobić nie zdołał: uczą
      tępoli, że głupota generuje straty. Nie zrozumiał przygłup umowy - i wpadł jak
      śliwka w kompot. To jedyna skuteczna metoda edukacji bezmózgowców, ponieważ
      tylko jedno jest u nich silniejsze niż wstręt do wiedzy: chciwość. Chcemy mieć
      mądre społeczeństwo, a krytykujemy ludzi, którzy efektywnie uczą czytania ze
      zrozumieniem... Wstyd. Tu wzór trzeba brać zamiast się oburzać. Kowalski
      napisał klasówkę na niedostateczny - postawić mu niedostateczny i zabrać
      telefon komórkowy. Następna pała - przepada empetrójka. Jeszcze jedna - te
      nowe adidasy co to tatuś kupił za dopłatę dla rolników zabieramy i dajemy
      tanie tenisówki. Skończy się nieuctwo.
      • Gość: Jonek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.05.09, 10:41
        Bo do jednych można trafić przez głowę i tacy nie maja potem problemów ze
        zrozumieniem, że nie stać ich na kredyt. Do innych niestety trzeba trafić przez
        dupę. Lecz ta nauka boli i może zaważyć na całym późniejszym życiu.
      • Nie wierzę, że 600 tyś. ludzi w Polsce, to jak nazwałeś "tępole"...
        Mieliśmy dobrą sytuację gospodarczą, politycy, ekonomiści zachęcali
        do brania kredytów. Rozwijało się budownictwo. Wszyscy byliśmy
        szczęśliwi. Sytuacja się zmieniła, ludzie traca pracę, nie mają za
        co spłacać kredytów, nie mają za co zyć...
        Może zamiast zabierać adidasy w szkole od razu wsadzać do
        poprawczaka, a co tam...
        • Gość: Jonek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.05.09, 12:08
          "...politycy, ekonomiści zachęcali do brania kredytów..."
          A jakby kazali skakać z dachu to też należało by skakać? Wiele osób jest jak
          typowi oglądacze seriali obyczajowych. Tacy co to sami nie myślą tylko przyjmują
          bezkrytyczne przeżutą już przez innych papkę. Jeśli w serialu pani wybaczyła
          mężowi zdradę to w oznacza dla nich, że w życiu obowiązkowo należy zastosować
          taką zasadę. Jeśli polityk namawia do brania kredytu to nie ma co się
          zastanawiać i szacować nasze możliwości tylko biegiem do banku po kredyt. Mi
          nauczyciele często powtarzali w szkole, że myślenie ma przyszłość. Zgadzam się z
          nimi. Nie słucham polityków, nie słucham ekonomistów ani nie oglądam
          przemielonych seriali tylko staram się używać tego co mam między uszami.
          Kredytobiorcy są jak piraci drogowi, nie zastanowią się nad swoim postępowaniem
          tylko żądają więcej dróg albo interwencji państwa (czyt. naszych podatków) w
          kwestii ułatwienia spłacania kredytów.
          • Gratuluję Jonek trzeźwego myślenia... Ekonomistów nie słuchasz
            inaczej niż nauczycieli ;)
            Dzięki kredytom ożywiło nam się bardzo budownictwo w ostatnich
            latach. Kiedyś trendy były kredyty, teraz trendy jest ich brak...
            • ...to już lepiej się nie odzywaj.

              Jeśli inni też dlatego brali - to jakoś wcale mi ich nie żal. Kredyt, to zawsze
              jest kredyt - to jest życie na CUDZY koszt - dotarło??? Jak zresztą widac to na
              każdym kroku, ta "koniunktura" nakręcona kredytami, pękła jak balon, tak się
              buduje kolosy na glinianych nogach. Potem się walą i łamią ludziom ręce.

              --
              Tak, PO to fatalna partia... Problem polega na tym,
              że wszystkie inne są jeszcze gorsze.
            • Gość: Jonek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.05.09, 13:55
              Wielokrotnie na tym forum pisałem, że ludzie nie szacują swoich możliwości przed
              zadłużaniem się. Dla ścisłości dodam, że ja osobiście nie jestem wrogiem
              kredytów ale uważam, że w takie sprawy należy wchodzić z głową. To tak jak z
              alkoholem "bo pić to trzeba umić". Nie sztuka nawalić się jak sztucer a
              następnego dnia płakać że suszy i głowa boli. Tak samo nie sztuka wziąć kredyt
              ponad swoje możliwości a potem płakać bo nie stać mnie na spłatę. Owszem bywają
              ludzie, którzy zadłużali się gdy dobrze zarabiali a utrata pracy pokrzyżowała
              ich plany. Ale nawet mając pracę należy się zabezpieczyć na ewentualność jej utraty.
      • Gość: m IP: 78.8.140.* 25.05.09, 21:34
        "Chcemy mieć mądre społeczeństwo, a krytykujemy ludzi, którzy efektywnie uczą
        czytania ze zrozumieniem... Wstyd. Tu wzór trzeba brać zamiast się oburzać.
        Kowalski napisał klasówkę na niedostateczny - postawić mu niedostateczny i
        zabrać telefon komórkowy. Następna pała - przepada empetrójka. Jeszcze jedna -
        te nowe adidasy co to tatuś kupił za dopłatę dla rolników zabieramy i dajemy
        tanie tenisówki. Skończy się nieuctwo."
        ###############
        A po co ma się kończyć nieuctwo? Przecież ono się lepiej opłaca. Na każdym kroku
        nasze państwo to udowadnia. Co z tego, że na przykład ktoś był rozsądny i nie
        pakował się w coś, co nie spłaci, jak teraz będzie się zrzucał na tych co nie
        umieli liczyć? Popatrz na projekt dopłat do kredytów dla tych, co stracili prace
        (niezależny od dochodów współmałżonka).Przecież to czysta kpina.Pieniądze na to
        nie wezmą się znikąd.Zapłacimy za ten poroniony pomysł za rok w wyższej składce
        rentowej, podatku ekologicznym, składce pielęgnacyjnej i co tam jeszcze ten
        chory rząd za nam dowali....
        Na każdym kroku rząd nam udowadnia,że ci co starają się być zapobiegliwi i
        myśleć przyszłościowo na końcu wyjdą na frajerów....
    • Pozdrawiam redaktorstwo...
      --
      zdjęcia w Panoramio
    • Współczuję ale tylko tym, którzy wpadli w spiralę zadłużenia na skutek poważnej
      choroby, wypadku itp.
      Jeśli natomiast ktoś wpadł w spiralę zadłużenia bo koniecznie musiał mieć super
      telewizor, super wakacje, super samochód itp takiemu komuś nie współczuję.
      Każdy czyn może mieć swoje konsekwencje i z tym się należy liczyć.
      Zapraszam na blog: polskabezdlugu.blox.pl/html
    • Na czesc wychowanków PRLu
      Ura Ura Ura
      --
      Od cudów jest Bóg ,
      od czynów Prezydent ,
      a Premier jest do niczego :D
    • Gość: leonar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.09, 11:42
      Banki sprzedają niespłacone kredyty (długi )swoich klientów firmom
      windykacyjnych za nawet niski procent wartości kredytu, nawet bez
      powiadomienia ich o tym. Firmy windykacyjne ściągają od ludzi nie sumy za
      które kupiły od banków zadłużone kredyty plus jakiś tam procent tylko żądają
      spłaty w wysokości kredytu bankowego plus odsetki plus koszta itp. Z tego
      wynika , że kupując mój dług bankowy płacą bankowi 20% jego wartości a żądają
      spłaty powyżej 200% kredytu bankowego (kredyt+odsetki). W moim przypadku
      CityBank w miesiącu sierpniu 2008 prowadził ze mną negocjacje spłaty kredytu,
      doszliśmy do tego, że bank nie będzie doliczał mi odsetek a rozliczeniem
      będzie jedynie kwota pozostałego do spłaty kredytu na karcie kredytowej. Po
      miesiącu bank sprzedał mój zaległy kredyt firmie windykacyjnej. Ta żąda spłaty
      kredytu wraz z odsetkami i naliczonymi kosztami. Z tego co uzyskałem od osoby
      , która była u nie w domu i negocjowała ze mną z firmy windykacyjnej, firma ta
      kupiła mój "zaległy kredyt" za nie więcej niż 30%. Na moje żądanie
      przedstawione w firmie windykacyjnej, iż mam prawo uzyskać wszelkie informacje
      w swojej sprawie co mi gwarantuje prawo, zwłaszcza na wgląd do umowy miedzy
      bankiem wa firmą windykacyjną, pracownik firmy rzucił słuchawkę. Zażądałem
      jedynie przedstawienia kopi umowy miedzy bankiem a firmą windykacyjną , która
      by udowodniła , iż ta firma kupiła mój "dług" i za ile - i wtedy możemy
      negocjować, określić plan spłat i wysokości sum. Bo w tej chwili to jest
      normalne oszustwo, jeżeli ktoś płaci za mój kredyt do 3000 zł a żąda spłaty
      powyżej 260 000 zł. Może wicie czy podpada to pod jakiś paragraf teraz nie
      wiem, bo jak rok temu byłem w prokuraturze i przedstawiłem dowody oszustwa
      sądowego i oszukanie tym sposobem mnie na 28 000 zł przez inną firmę to
      prokurator nie widział w tym znamion przestępstwa ?

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.