Komentarze do artykułu
Karciane sztuczki - krótki kurs
Karta kredytowa to fantastyczny wynalazek. Nie ma lepszego sposobu, żeby płacić za zakupy cudzymi pieniędzmi. I to bez żadnych odsetek! Niestety, ten niewinny kawałek plastiku może być też zabójczą miną w twoim portfelu.
Re: Karciane sztuczki - krótki kurs
Jeśli p. Kasia rzeczywiście korzysta z kk i wyliczała sobie koszty vs. zyski to jej opinia wydaje mi się dziwna.
Przecież to nie jest tak, że jeżeli rodzina wydaje 3000 to może mieć cały czas lokatę na tą wysokość. Np jeśli dzień spłaty to 16, a kupimy na kartę coś dużego parę dni wcześniej, to mamy pieniądze na lokacie tylko kilka dni, a nie miesiąc. Jednym słowem lokata odpada, zostaje konto oszczędnościowe. Jeśli przyjmiemy, że średnio nam pieniądze leżą pół miesiąca (bo równomiernie w miesiącu robimy te kartowe zakupy), to mamy średnio 1500 zeta miesięcznie na koncie oszczędnościowym. To nam da 50 złotych (4.2% oprocentowania - belka). Mniej niż ta karta nas rocznie kosztuje! Nie wiem skąd p. Kasia wzięła swoje wyliczenia, jeśli, jak twierdzi używa karty, to wiedziałaby, że karta nie działa w sposób przez nią opisany.
A co do środków na lokatach, to policzmy:
Oprocentowanie lokaty max 7% minus belka, czyli 5,7 - jeśli mamy lokatę roczną. Oprocentowanie karty: 20%. Czyli cała impreza opłaca się tylko wtedy, jeśli przypadkiem zakup jest parę dni przed końcem lokaty (żeby nie wejść w odsetki). W każdym innym przypadku zawsze lepiej zerwać lokatę. A jeśli tak - to może okazać się, że bardziej opłaca się skorzystać na te parę dni z debetu - odsetki zapewne najczęściej będą niższe, niż roczny koszt utrzymania karty.
Karta IMHO ma sens tylko dla zakupów które da się zrobić tylko za pomocą kk. Czyli np wynajęcie samochodu, zakup w niektórych sklepach internetowych. W każdym innym przypadku lepiej mieć wydatki pod kontrolą i od razu widzieć ile 'zostało do końca miesiąca' niż bawić się w kalkulacje w stylu 'dziś mam jeszcze 4.5 tys, ale 16go będę musiał spłacić kartę, to mi zostanie 1.300 i muszę o tym pamiętać'. Bo najczęściej człowiek o tym po prostu nie pamięta.