Komentarze do artykułu
Karciane sztuczki - krótki kurs
Karta kredytowa to fantastyczny wynalazek. Nie ma lepszego sposobu, żeby płacić za zakupy cudzymi pieniędzmi. I to bez żadnych odsetek! Niestety, ten niewinny kawałek plastiku może być też zabójczą miną w twoim portfelu.
Re: Dlaczego NIE kupować kartami / inwigilacja
> Kochani, gdybyście rzeczywiście potrafili zarządać finansami to pierwszą dec
> yzją byłoby oddanie wszystkich kk do banku...
Widze ze kolega wie lepiej, co jest dla mnie dobre. Dziekuje, nie skorzystam.
Ale doceniam troske.
> Czy dadzą radę gdy ktoś w rodzinie straci pracę, albo zachoruje?
> Czy sytuacji ogromnego obciązenia z innych stron zycia nie zdecyduje się na odł
> ożenie tymczasoswo problemów finansowych poprzez zadłużenie na karcie.
> Jesteście pewni, że wiecie jak się w takiej chwili zachowacie?
> Ja nie jestem...
Coz, ja raczej jestem. Zreszta, jak juz wczesniej pisalem, moje oszczednosci na
koncie oszczednosciowym sa wieksze, niz limit na karcie. Wiec nawet jakbym z
dnia na dzien stracil prace, to kase na splate mam.
Nie mowiac o tym, ze Twoj argument ma sredni sens - jak ktos nie bedzie mial
karty kredytowej to pojdzie np. do Providenta i wyjdzie na tym jeszcze gorzej.
Wiec walke z kredytami zaczalbym raczej od takich jak Provident szemranych
instytucji, niz od kart kredytowych akurat.
> Co do korzyści płynących z korzystania z kk - jedynym plusem jest możliwość kup
> ienia biltow lotniczych, rezerwacji hotelu, czy robienie zakupów w necie.
Sa jeszcze roznego rodzaju promocje i znizki - niby nic (na pewno nie ze wzgledu
na nie wyrobilem sobie karte) ale na niektorych mozna skorzystac. Zreszta dla
mnie wiekszym argumentem niz zbieranie punktow bylo to, ze dzieki posiadaniu
karty kredytowej moje punkty za loty nie przedawniaja sie po 2 latach, jak to
jest w przypadku zwyklej karty (nie kredytowej) frequent flyer.
> i) limit paru tysięcy - tu się strasznie ubawiłem -jeżeli ktoś
> deklaruje, że umie posługiwać się finansami i jednocześnienie jest w
> stanie zaooszczędzić tych 5-10 tys buforu finansowego to wiarygodniść jego
> deklaracji jest w moich oczach średnia.
Ja jestem w stanie. Skad zalozenie ze inni, ktorzy to pisali, nie sa? Bo nie
widzialem tego w ich postach.
> ii) zarabianie na bezkosztowym obrocie pieniędzmi z limitu kk.
> Już parę osób policzyło, że ten zysk nie przekroczy 50 pln w skali roku.
U mnie akurat przekracza, choc ostatnio rzeczywiscie coraz mniej, bo
oprocentowanie lokat i kont oszczednosciowych spada.
> - kupujcie wodę mineralną w 5l butelkach i dokupcie bidon. Zamiast przepłacać z
> 0,5l butelki kupujci opakaowania zbiorcze, najlepiej w dyskoncie.
To akurat jest bardzo sensowna rada. Mi butelke wody 0,5l zdarzylo sie kupic
pewnie z kilkanascie razy w zyciu, bo z finansowego punktu widzenia to rozrzutnosc.
> - jest konto w wbk, gdzie bank dzieli się prowizją za tranzakcje kartą debetową
> (oddaje 1%). Przy założeniu, że przez wasz ror przepływa miesięcznie 3000pln i
> że 50% z tej kasy wydajecie kartą to roczny zysk wyniesie ok 150pln!!!
To tez ciekawa propozycja. Rozumiem ze konto jest darmowe?
> - raz w tygodniu odmówcie sobie batonika/ciastka/kawy, które zwykle jecie w pra
> cy
> - raz w roku zrezygnujcie z jedzenia na mieście/wyjścia do kina
A to juz akurat naciagane - rownie dobrze mozesz napisac "jedzcie obiad co drugi
dzien" a oszczedzicie 1500 zl. Moja oszczednosc na karcie kredytowej nie wymaga
ode mnie zadnych wyrzeczen, wiec trudno ja porownywac z odmawianiem sobie czegos.
> Kk to narzędzie, którego bezpiecznie mogą urzywać tylko ludzie dobrze sytuow
> ani, którym z kolei nie jest ona do niczego potrzebna (przepraszam - bilety
> , zakupy w necie i rezerwacje).
A wiec jednak? Dla kogos karty moga byc przydatne? No prosze, nie spodziewalem
sie takiej deklaracji na koncu tego postu. Wstyd przyznac (i pewnie strach na
forum ;) ale ja chyba jestem dobrze sytuowany. Moze dlatego dobrze wychodze na
korzystaniu z karty?