Dodaj do ulubionych

To nie labrador???

22.06.07, 12:25
Witam wszystkiech labradoromanów:
Czy ktoś może mi odpowiedzieć? Kupiłam (podobno) labradorka bez rodowodu. Ma
wszystkie cechy tej rasy poza tym, że jest stanowczo za mały. Za tydzien
skonczy 3 miesiace - a jego waga to 4 kg. Nasz weterynarz stwierdzil, że się
nieproporcjonalnie rozwija, ma za krótkie łapki w stosunku do reszty, ale
podobno psy mają różne fazy wzrostu i to się może wynormować. Zalecił
podawanie większych ilości witamin+raz w tyg jajko. Co o tym myślicie, może
daje mu za mało jedzenie? Proszę o opinie - pozdrawiam
Edytor zaawansowany
  • mekej 22.06.07, 12:37
    tak to jest z kupowaniem pieska bez rodowodu, nigdy nie ma się pewności, co z
    niego wyrośnie, ale cóż Twój wybór
    niezależnie od wszystkiego 3 miesięczny LABRADOR tyle ważyć nie powinien
    tutaj masz przegląd wagi i wzrostu labradoraw poszczególnych miesiącach życia:
    labradory.info/viewtopic.php?t=1558
  • mekej 22.06.07, 12:40
    jak wynika z tego zestawienia 3 miesięczy labrador waży minimum 10kg -
    indywidualny rozwój indywidualnym rozwojem, ale między 4 a 10 kg jest duża
    przepaść, więc weterynarz kompletnie nie wie co mówi...
  • mamamartysi 22.06.07, 13:51
    Dzięki za odp, nigdzie nie moglam znalezc informacji o wadze labkow
    kilkutygodniowych, bardzo pomocny link. Zastanaiam sie jeszcze czy nie robie
    blędów w jego diecie - moze to moja wina ze nie rosnie-moze jest biedaczek
    niedozywiony? Nie chce jesc suchej karmy, a probowalam juz wielu. I jeszcze
    jedno: jak go kupowalismy, wlasciciel twierdzil, ze piesek ma 6 tyg. -
    natomiast po wizycie u weterynarza okazalo sie ze wazy 1,5 kg i powiedzial, ze
    wiek jest zawyzony - czy 6 tyg. labek powinien wazyc ok 3 kg?? Troche szkoda,
    mimo ze piesio jest slodkim rozrabiakom to zawsze chcialam miec duzego. A moze
    to jakies skrzyrzowanie z jamnikiem - te jego kroctkie lapki - nawet troche
    smiesznie wyglada... sad(
  • mekej 22.06.07, 17:40
    nawet jeśli odebrałaś pieska w wieku 6 tygodni, to z tego, co kojarze i tak za
    wcześnie, bo zdaje się, że powinno się to robić najwcześniej w 7 tygodniu
    rozumiem, że nie dostałaś też książeczki zdrowia i nie masz pewności czy i w
    jaki sposób był poddawany opiece weterynaryjnej przed zakupem??
  • mamamartysi 22.06.07, 14:01
    OOOOOOOOOO. Jak dokładnie przeanalizowalam tabelę z wagą, to sie okazalo, ze są
    przypadki mniejszych piesków, np: Simba 7,5tyg -2,35kg; Mila 10tyg - 3,5kg
    Dzieki az mi sie humorek poprawil.
  • mamamartysi 22.06.07, 14:03
    Jest tu jakas niescislosc (w tabeli): Piesek Simba 11tyg.-waga 5kg i ta sama
    Simba 12 tyg - waga 8,5kg. Czy w ciagu tyg. piesek moze przytyc 3,5 kg??
  • paenka 22.06.07, 14:58
    Wagi sa rozne. Bylam w przedszkolu dla labow i moj byl najmlodszy a najwiekszy w wieku 3 miesiecy. Suczki sa duuzo mniejsze od psow ale to tez nie jest regulawink Karma sucha jest bardziej kaloryczna niz karma mokra ( z puszek). Psiak mlody powinien dostawac srednio 3 - 4 posilkow w zaleznosci od rodzaju pokarmu i zalecen producenta na opakowaniu. Naucz psa jedzeni karmy suchej. Napierw ja rozdrabniaj w mikserze i dodawaj np ryezu i rob papke a potem stopniowo coraz mniej papki. Jak sie bedzie nadal upieral ze sucha nie to mu po prostu nic innego nie dawaj to sam w koncu zje. Psy potrafia byc chimeryczne i dyktowac swoje upodobania. CZasami psiak bez problemu jada sucha karme i nagle mu cos odbija i strajkuje.

    Zoltko dobra rzecz. Nie cale jajko! Bialko szkodzi. Ja swojemu gdy byl szczeniakiem, chyba!!!, codziennie podawalam po jednym surowym zoltku. Ale pokroic sie nie dam za codziennosc bo to dawno bylo;p W zoltku jest duzo witamin potrzebnych pieskowi. Nie przesadzaj z odywkami zwapniem bo mozesz przedobrzyc.

    --
    Aaaaaa tam wink
  • mekej 22.06.07, 15:57
    nieścisłości, a raczej błędy się mogą w tabeli pojawić, gdyż jest ona dosyć
    spora i pewnie robiona przez 1 osobę smile
    nie pamiętam ile mój piesek ważył w wieku Twojego, więc nie jestem w stanie
    powiedzieć jaki jest tutaj margines tolerancji...

    ja też uważam, że powinnaś spróbować pieska przekonać do suchej karmy, bo ważne
    jest, żeby tak młody piesek dostawał dobrze zbilansowane pożywienie smile
  • bozenka12 26.06.07, 20:04
    Kocham labki, sama jednego mam. Ale...jesli Twoj psiak jest slodki, kochany, to
    czy naprawde to az taka roznica, czy w 100% to labrador czy nie?
    Ja kocham tak samo mojego 100% labka jak i moja pitbullice, ktora jednak tak w
    100% pitbullem nie jest. Ma czegos tam domieszke.
    --
    Reality is just an illusion.
  • mamamartysi 27.06.07, 10:35
    Doga Bozenko:
    Oczywiscie ze kocham swoją psinę nawet jak wyrośnie z niego jamnik i nie
    zamienilabym go na rzadnego innego 200%-go z rodowodem. Jest ślicznym,
    zwariowanym szczeniaczkiem. Obawiam sie jednak czy nie robie mu krzywdy źle go
    karmiąc, bo gdyby był labradorkiem to powinien wazyc ok 10 kg - a on wazy
    4,200. Troche chorował po podaniu puszkowej karmy Pedigree - nie polecam!!! -
    straszne świństwo, nawet ochydnie pachnie. Pojawila sie kupka z krwią - a
    pisali, że to karma dla 6-tygodniowych psiaczków. A teraz nie chce jesc suchej.
    Pozdrawiam...
  • mekej 27.06.07, 11:40
    jeśli piesek nie chce jeść suchej karmy to może pomogą rady zawarte tutaj:
    kliker.dog.pl/
    w dziale -> praktyka -> jak nauczyć psa -> niewybredności
  • mamamartysi 27.06.07, 11:55
    Dzięki mekej, bardzo ciekawy serwis.. smile)
  • mekej 27.06.07, 12:08
    polecam się na przyszłość wink
  • ceberka 28.06.07, 17:25
    o labradorku marzyłam od 10 lat, dostałam na urodziny w grudniu ub. roku- i tez
    okazało się,ze nie labrador. Kupilismy od hodowcy, w domu mieli sunię
    biszkopta, ojciec ponoc rodowodowy, matka nie- gdyż drugi miot w roku.. i moja
    Dorcia jak się okazało- nie jest labradorem.. Poczatkowo wygladała identycznie
    jak prawdziwy labrador, w miare upływu tygodni coraz bardziej kundelkowo-
    jamnikowato, tez były witaminki, wizyty u lekarzy, nawet u sedziego
    kynologicznego, który ostatecznie orzekł, że jest śmiesznota, ale labradora z
    tego nie bedzie.. Hodowca miał do powiedzenia tyle,zeby przywieźc psa, a on
    zwróci pieniadze.. Tylko jak oddać psa, którego zdązyło sie pokochać, nie będac
    pewnym jego dalszego losu. Rodowód nie miał dla mnie znaczenia, teraz rozumiem
    jego zasadność.
  • kawuel 28.06.07, 18:45
    ceberka napisała:
    > Hodowca miał do powiedzenia tyle,zeby przywieźc psa, a on zwróci pieniadze..
    > Tylko jak oddać psa, którego zdązyło sie pokochać, nie będac pewnym jego
    > dalszego losu.
    > Rodowód nie miał dla mnie znaczenia, teraz rozumiem jego zasadność.

    Tylko trochę szkoda że tak późno to zrozumiałaś.
    Potwierdza się stare przysłowie, że Polak mądry po szkodzie, i nie pomagają
    głosy rozsądku wielokrotnie przedstawiane na tym oraz innych forach.
    Większość ludzi i tak wie swoje, a potem wielu z nich tego żałuje.
  • ddb2 29.06.07, 08:18
    Sa ludzie beznadziejni, nieodpowiedzialni, rozmnazajacy bez sensu psy,
    oszukujacy innych. I sa tacy, ktorzy daja sie oszukiwac, wdeptuja na mine i...
    zakochuja sie w swoich psach. I bardzo dobrze, ze tak to jest poukladane na
    tym swiecie, ze te psiaczki tez znajduja swoj dom i kochajace ludzkie serca.
  • kawuel 29.06.07, 20:30
    ddb2 napisała:
    > Sa ludzie beznadziejni, nieodpowiedzialni, rozmnazajacy bez sensu psy,
    > oszukujacy innych. I sa tacy, ktorzy daja sie oszukiwac, wdeptuja na mine
    > i... zakochuja sie w swoich psach. I bardzo dobrze, ze tak to jest
    > poukladane na tym swiecie, ze te psiaczki tez znajduja swoj dom i kochajace
    > ludzkie serca.

    Niestety nie wszystkie znajdują, i lepiej by to było poukładane gdyby tych min
    do wdeptywania wogóle nie było. Chociaż zdaję sobie sprawę, że takie życzenie
    to czysta utopia, bo ludzie beznadziejni, nieodpowiedzialni, i oszukujący
    innych zawsze byli na tym świecie, są, i prawdopodobnie będą.
  • mamamartysi 29.06.07, 08:32
    Droga ceberko:
    Też zastanawiałam się nad kontaktem z hodowcą, ale chyba nie ma sensu.
    Ewentualnie mogłabym tylko mu powiedzieć, żeby nie robił ludzi w konia. Ciekawa
    jestem jak duży będzie mój piesio. Napisz jaka jest twoja Dorcia, jak teraz
    wygląda i ile waży...
  • ceberka 29.06.07, 09:24
    Bożenko, moim zdaniem jest to jedyny powód, dla którego warto się skontaktować,
    nie chodzi o odzyskanie pieniędzy, ani o oddanie im psa, tylko o przekazanie
    informacji. Pierwszy nasz kontakt, po tym jak dowiedzieliśmy się , że z cała
    pewnościa nie jest to labradorek, był bardzo nieprzyjemny. Kobieta wręcz na nas
    krzyczała. Po pewnym czasie zadzwoniła, tłumacząc, że nie jest oszustka i to
    pierwszy taki przypadek- w co nie wierzę, w końcu Dorunia nie była jedynym
    szczeniakiem w miocie. Istnieje co prawda u psów mozliwośc, że część
    szczeniaków - tych po tatusiu labradorze, urodziłaby się labradorkami, a część-
    po jakims miejscowym kundelku, który "dopłodniłby" sukę- kundelkami. Podobno
    nawet moga byc przypadki zawirowań genetycznych. Ale moim zdaniem prawda jest
    taka, że nie upilnowali suki i tyle.. Pomijając tą kwestię- myslę, że kontakt z
    hodowca w celu uswiadomienia mu co robi, jest potrzebny. O ile tej świadomości
    nie ma. Daje to nadzieje, że w przyszłości będzie bardziej uważał na swoja
    suczkę. Dla mnie rodowód nie był wazny, tym bardziej ,ze jak mówiłam, psiak był
    niespodzianka urodzinową, miałam tylko wybrać, który. Nie sądze tez, że gdybym
    sama miała podjąć decyzje o kupnie psa, rodowód byłby dla mnie istotny.
    Dorcia wedle prognoz sędziego kynologicznego miała osiagnąc wzrost ok. 35-40 cm
    i być miniaturka labradorka. Osiagnęła wzrost 30 cm, wyglada jak mały
    labradorek, miniaturka nie jest jedynie pod wzgledem swojej zywiołowosci, bryka
    niesamowicie i strasznie kocha dzieci. Jest sprytnym , bardzo madrym i kochanym
    psiakiem.
  • ceberka 29.06.07, 09:36
    ale nie będe ukrywac, że jakiś zal w sercu pozostaje. W ubiegłym roku zmarła
    moja poprzednai sunia, nie chciałam juz innego psiaka. Poza labradorem własnie,
    ale za dłuugi czas. O labradorze marzyłam od 10 lat. I gdybym miała swiadomie
    podjąc decyzję, dokonać wyboru- kupić małego psiaka kundelka, czy labradora-
    wybrałabym labradora. Zadnego innego. I to sa rozterki, miedzy tym co okazuje
    się byc, i co się pokochało, a swoimi marzeniami.. Tez strasznie zamartwiałam
    się o Dorę, gdy zauwazyłam, że zaczyna coraz bardziej odbiegać od normy, słabo
    rośnie, obwiniałam sie,że może ja cos nieodpowiednio robie. Pocieszałam sie,że
    są rózne labradorki, drobniejsze, a tym bardziej, że to sunia.. I ze tak
    naprawde do pół roku piesek rośnie, wiec na pewno urosnie.. Może spróbuj
    skontaktowac się w miejscu swojego zamieszkania, ze związkiem kynologicznym,
    może ktoś obejrzy psiaka, jesli chcesz sie upewnic lub rozwiać watpliwości.
  • inkapek 29.06.07, 10:15
    Moja suńka też jest miniaturką. Najprawdopodobniej tatusiem jej był labrador i
    jeszcze jakiś kundelek. Wyglada jak pół roczny szczeniak i waży tylko 21 kg. im
    była starsza tym coraz bardziej zaczęło wychodzić na jaw jej pochodzenie nie
    labradorowate. Jest ślicznym biszkoptem którą jak się potem okazało kupiłam w
    fabryce psów a nie hodowli,ale cieszę się że ją z tamtąd wyrwałam bo nie
    wiadomo co by się z nią stało.Charakterek ma typowo labiszowaty no wygląd
    jednak nie. Co nie którzy jak widzą ją pierwszy raz to mówią że jaki śliczny
    szczeniak a ona ma już 18miesięcy. Dopiero niedawno przestała już rosnąć i się
    zmieniać więc w laba już napewno się nie zmieni ale i tak ją kocham bo przecież
    to takie moje malutkie cudeńko. A ja też mam żal w sercu bo chciałam laba
    takiego dużego laba a mam miniaturkę no cóż mam nauczkę i naukę na przyszłość.
    A skąd brałyście swoje labki bo może ze Zbąszynia? Ja właśnie tam kupiłąm swoją
    i też pani zażekała się że to taki pierwszy przypadek.
  • mamamartysi 29.06.07, 11:40
    Drogie kobietki;
    Tez mam żal w sercu, że to nie labradorek, chociaż jest kochany. Swojego pieska
    kupiłam w Będzinie. Facet, który go sprzedawał wyglądał na jakiegoś typka. Ale
    pojadę tam i powiem co o nim myślę. Jakbym miała kupować kiedyś psa to tylko z
    rodowodem. Teraz to już za późno i momo że piesek jest kochany to zawsze jest
    jakieś rozczarowanie. A na koniec coś fajnego: Atos jest taki słodki, że jak
    się kładę na dywanie to przynosi mi swoją kość i kładzie mi dokładnie na buzi,
    jakby chciał, żebym sobie pogryzła, za każdym razem tak robi. I jak tu nie
    kochać takiego smile)
  • ceberka 29.06.07, 14:14
    mamomartysi smile przepraszam za pomyłkę, nazwałam Cie Bożenką. Dorcie kupilismy
    w jakiejś miejscowości za Tarnobrzegiem, ale kompletnie wypadła mi teraz z
    głowy jej nazwa , od małzeństwa bardzo kochajacego psy- no tak przynajmniej o
    sobie wzajemnie sie wyrażali podczas nieobecności któregos ze wspołmałzonków w
    pokoju. Troche uszedł mojej uwadze tez fakt, że prowdzą równiez hodowlę yorków.
    Teraz myslę, że po prostu dla kasy- yorki tez sa ostatnio "modnymi" pieskami.
    Posmeraj Atoska i jedź do goscia od którego go kupiłas. No chyba że.. to jednak
    labrador?
  • inkapek 29.06.07, 16:14
    No widzicie kobietki takich oszustów jest wielu. Mam nadzieję że twój atos
    wyrośnie na laba(moja już niestety nie)bo przecież ma jeszcze duuużo czasu aby
    rosnąć i rosnąć. Mój śliczny klocuszek właśnie chrapie....hmmm chyba zaraz i ja
    się położe koło niej i posmyram po brzuszku. Napewno za to dostanę całuska
    zimnym noskiem.
  • kawuel 29.06.07, 18:40
    ceberka napisała:
    > Dorcia wedle prognoz sędziego kynologicznego miała osiagnąc
    > wzrost ok. 35-40 cm i być miniaturka labradorka. Osiagnęła wzrost 30 cm,
    > wyglada jak mały labradorek, miniaturka nie jest jedynie pod wzgledem swojej
    > zywiołowosci, bryka niesamowicie i strasznie kocha dzieci.
    > Jest sprytnym , bardzo madrym i kochanym psiakiem.

    Na waszym miejscu to ja bym się cieszył z tego że wasze psiaki nie wyrosły tak
    jak mój Onyks który waży ponad 45 kg i ma siłę konia pociągowego. Nie ma w domu
    przedmiotu, rzeczy ani uchwytu do którego można by go "zakotwiczyć" aby się nie
    wyrwał i nie skakał na każdego kto przyjdzie do domu. Wszystko powyrywa,
    zdemoluje, poprzewraca i zniszczy gdy jego szalony i niemożliwy do okiełznania
    temperament da o sobie znać. Raz nawet przywiązany do haka holowniczego
    samochodu zaparkowanego na podjeździe do garażu gdy zobaczył kota po drugiej
    stronie ulicy, to tak się szarpnął, że zerwał gruby łańcuch w swojej obroży
    która była obliczona na psa o wadze do 80 kg, i pogonił za tym kotem który
    natychmiast uciekł na pobliskie drzewo. Teraz ma obrożę nylonowo skórzaną, a w
    smycz jest wpięta mocna sprężyna amortyzująca szarpnięcia, żeby sobie nie
    zrobił krzywdy lub nie wyrwał mi ręki gdy trzymam za drugi koniec smyczy.
    Tak więc nie macie pojęcia jakie spotkało was szczęście, że wasze pieski z
    racji swej wagi i gabarytów nie mają tak niszczycielskiej siły która w
    połączeniu z nieobliczalnym, szalonym i spontanicznym temperamentem labów daje
    naprawdę wybuchową mieszankę mogącą wyrządzić wiele szkód.
  • ceberka 29.06.07, 20:06
    Opis niemalże jak z "Marley i ja" wink
  • kawuel 29.06.07, 20:17
    ceberka napisała:
    > Opis niemalże jak z "Marley i ja" wink

    Bo Onyks to czarna kopia Marley'a.
    Czasem wydaje mi się że jest on jeszcze gorszy od tego książkowego potwora.
  • ceberka 29.06.07, 20:54
    w końcu czarny kolor, jak czarny charakter- do czegos zobowiązuje smile Zimą
    zatrzymałam się w momencie, gdy Marley jest chory i nie mogę się przemóc zeby
    czytać dalej.. Generalnie niezbyt pozytywne wrażenia towarzyszą mi przy jej
    lekturze... mimo iz o labradorku.
  • kawuel 29.06.07, 21:30
    ceberka napisała:
    > ...Zimą zatrzymałam się w momencie, gdy Marley jest chory i nie mogę się
    > przemóc zeby czytać dalej.. Generalnie niezbyt pozytywne wrażenia towarzyszą
    > mi przy jej lekturze... mimo iz o labradorku.

    To dobrze napisana książka, wywołująca w czytelniku bardzo ambiwalentne
    wrażenia, i myślę że głównie dlatego odnosi tak wielki sukces wydawniczy.
    Choroba Marley'a, a później jego odejście, to niewątpliwie te najsmutniejsze
    fragmenty jego biografii ale niestety życie polega na ciągłym przemijaniu i los
    Marley'a także podlega temu nieubłaganemu prawu natury. Chcemy czy nie, musimy
    się z tym pogodzić, a najłatwiej to zrobić nabierając do tego dystansu.
    Ja patrzę na to w ten sposób, że Marley dzięki wybitnemu talentowi i
    wrażliwości swojego pana, Johna Grogana zyskał nieśmiertelność na którą swoim
    niezwykłym życiorysem z całą pewnością zasłużył.
  • ceberka 29.06.07, 21:45
    hmm.. może słuszne podejście.. aczkolwiek gdybym wykresliła " wybitnemu
    talentowi" zgadzałabym sie bardziej smile. Ja zapewne zbyt emocjonalnie odbieram
    niektóre kwestie. I tak sobie myślę, jak to dobrze czasami doszukiwac się
    plusów- gdybym miała 45-kg. psiaka, wazyłby tyle co ja wink... i kto kogo
    prowadzałby na smyczy...
  • kawuel 30.06.07, 01:00
    ceberka napisała:
    > hmm.. może słuszne podejście.. aczkolwiek gdybym wykresliła "wybitnemu
    > talentowi" zgadzałabym sie bardziej smile.

    Być może polskie tłumaczenie tej książki nie jest najlepsze.
    Ja mieszkam w ojczyźnie jej autora i czytałem oryginalną wersję językową
    czując, że mam do czynienia z wybitnym talentem pisarskim, ale nie jestem
    krytykiem literackim, i może się mylę.
  • mekej 29.06.07, 21:54
    i bez względu na to co nam o nim tu piszesz i tak wiemy, że nie możesz bez
    niego żyć i nie zamieniłbyś go na żaden inny egzemplarz smile
    taką pewność daje mi lektura wątku o jego zaginięciu jakiś czas temu i Twoich
    rozpaczliwych poszukiwań go
  • kawuel 29.06.07, 22:00
    mekej napisał:
    > i bez względu na to co nam o nim tu piszesz i tak wiemy, że nie możesz bez
    > niego żyć i nie zamieniłbyś go na żaden inny egzemplarz smile

    Tak, to prawda, i w tym całe nieszczęście, a może wręcz przeciwnie... całe
    szczęście, kto to wie?
  • paenka 30.06.07, 00:32
    ;} a moj ostatnimi czasy smierdzi;p musz ego wykapac ale i tak z nim sypiam w
    lozku big_grin hrhrhrhrhrh cudny smierdzioch ;p
    --
    Aaaaaa tam wink
  • ddb2 30.06.07, 07:36
    Smierdza, jak ma padac deszcz. Zwroccie na to uwage.
  • inkapek 30.06.07, 10:44
    Moja pomimo bardzo drobnej budowy to mnie wyprowadza na spacer a nie ja ją.
    Sąsiedzi się strasznie z tego śmieją gdy widzą mnie biegnącą za swoim psiakiem.
    Jogging mam zawsze na każdym spacerze(póki się nie zmęczy choć trochę-ale i tak
    bardzo szybko się regeneruje).A co do książki to łezka się w oku kręci co jakiś
    czas.
  • paenka 30.06.07, 11:13
    No popatrz, nie wiedziałam. A to jest jakieś naulowe stwierdzenie czy coś?
    --
    Aaaaaa tam wink
  • ddb2 30.06.07, 14:12
    Naukowe to nieeee..
    Po prostu cialo szybciej reaguje na zmiany pogody, niz te zmiany daja sie
    zuwazyc. Jednym z objawow jest intensywniejsze wydzielanie zapachu skory.
  • kawuel 30.06.07, 18:20
    ddb2 napisała:
    > Naukowe to nieeee..
    > Po prostu cialo szybciej reaguje na zmiany pogody, niz te zmiany daja sie
    > zuwazyc. Jednym z objawow jest intensywniejsze wydzielanie zapachu skory.

    A ja myślę, że to po prostu lepsza propagacja woni w wilgotnym powietrzu daje
    taki efekt.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka