Dodaj do ulubionych

Decyzja podjeta - będzie psiak:)

23.03.09, 15:09
W końcu podjęliśmy z mężem decyzję - kupujemy labka. Takiego bez rodowodu ale
po rodzicach rodowodowych. Będzie suczka czarna. Teraz gdy już szukam
odpowiedniego maluszka zaczynam mieć tysiąc obaw czy sobie poradzimy, czy dam
radę go wychować i dzieci żeby razem współżyli... Na pewno będę miała wiele
pytań do Was wszystkich, bo to nasz pierwszy w życiu psiak... Już książki na
ten temat zamówiłam, rozglądam się za zabawkami, spaniem, sama nie wiem co
jeszcze trzeba będzie kupić.
Mocno przerażona i strasznie szczęśliwa...
Edytor zaawansowany
  • tenshii 23.03.09, 15:42
    smile
    Ogrom miłości i dużo konsekwencji i będzie super.
    --
    Labradość

    I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
  • a_me_lka 23.03.09, 16:15
    miłość gwarantowana, konsekwencji uczę się przy dzieciach już kilka lat... mam
    nadzieję, że się uda...
    Dzięki i pozdrawiam
  • kuen 23.03.09, 17:48
    Polecam PORADNIK OPIEKUNA "Labrador" Brigitte Rauth-Widmann pisze
    krótko i na temat.
    Powodzenia
  • kawuel 23.03.09, 19:40
    Przed sprowadzeniem maluszka pod swój dach radził bym najpierw
    obejrzeć film "Marley i ja" albo przynajmniej przeczytać książkę o
    tym samym tytule. Da wam to pojęcie co może was czekać ze strony
    owego maluszka gdy już będzie za późno żeby się z tej decyzji
    wycofać. Ja was nie straszę, tylko przestrzegam na wszelki wypadek,
    bo nie wiem czy zdajecie sobie w pełni sprawę z konsekwencji swojej
    decyzji.
    --
    www.ratujfoki.pl
  • a_me_lka 27.03.09, 15:18
    Film owszem widziałam, ale odnoszę wrażenie, że Marleya nikt za bardzo nie
    starał się wychować i stąd takie rezultaty. Przemyśleliśmy decyzję kupna psa
    bardzo dokładnie. Postanowiłam poszukać psiego przedszkola w okolicy, edukuję
    się teoretycznie - kilka książek o labradorach i o wychowaniu psów ogólnie. Mam
    czas na przygotowania do świąt. Odbieramy naszą Demeter zaraz po nich. Owszem
    jestem pełna obaw, ale sądzę, że jakoś sobie poradzimy, w razie czego, na
    szczęście, jest to forum, z którego mam zamiar korzystać.
    Dzięki za ostrzeżenia.
    Pozdrawiam
    Amelka
  • kawuel 27.03.09, 18:50
    a_me_lka napisała:
    > Film owszem widziałam, ale odnoszę wrażenie, że Marleya nikt za
    > bardzo nie starał się wychować i stąd takie rezultaty.

    Marley był szkolony ale wyrzucono go ze szkoły za brak postępów w
    nauce. Wśród psów tej rasy zdarzają się osobniki niereformowalne, i
    jeśli trafisz na taki "egzemplarz" to nie ułożysz go sobie choćbyś
    stawała na głowie. Wiem to z autopsji, bo mój Onyks taki był przez
    ponad dwa lata. Na szczęście wyrósł z tego i się ustatkował, ale co
    wyprawiał przez te dwa lata z okładem, to była istna apokalipsa.
    Miejmy nadzieję że twój labek nie będzie ci sprawiał aż takich
    problemów.
    --
    www.ratujfoki.pl
  • ddb2 27.03.09, 21:11
    Kawuelu, nie mozesz mowic,ze sa osobniki niereformowalne, ktorych
    nie da sie ulozyc. i jako przyklad podajesz Onyxa. Ja mysle, ze on
    wszystko chwytal w lot, tylko cierpial na psia odmiane ADHD. Teraz
    masz dojrzalego, madrego i statecznego laba, u ktorego procentuje
    to, czego nauczyl sie w dziecinstwie.
    Wydaje mi sie, ze Demeter to nie jest najszczesliwsze imie dla psa.
    Powinno byc krotsze, najlepiej dwusylabowe, z dzwiecznymi gloskami.
    Takie imie najlepiej wpada w psie ucho.
  • meciula 28.03.09, 10:45
    może DODA big_grin
    --
    kocham Cię... życie!!!
  • a_me_lka 28.03.09, 11:48
    Będziemy wołać Demi, Demeter to imię nadane przez hodowcę. Podobają mi się
    pozytywne konotacje jakie za sobą niesie więc nie chcemy go zmieniać. Widziałam
    wczoraj jeszcze raz film "Marley i ja" i pomijając to, że oboje z mężem
    spłakaliśmy się jak bobry, nadal twierdzę, że zabrakło labkowi tego, o czym tu
    piszecie - konsekwencji w wychowaniu. Tego epizodu ze szkoleniem nie biorę pod
    uwagę, bo było za krótkie i źle prowadzone. Skorygujcie mnie, jeśli nie mam
    racji. Nie czytałam książki, co oczywiście nadrobię w najbliższym czasie.
    Raczej nie DODA smile
  • a_me_lka 28.03.09, 11:51
    I jeszcze tak sobie myślę, a właściwie mam nadzieję, że może suczki mają troszkę
    łagodniejszy temperament...
    Dziś jedziemy rodzinnie poznać naszą Demi, nie mogę się doczekać, moi synowie też...
    Amelka
  • tenshii 28.03.09, 12:07
    Suczki nie koniecznie mają łagodniejszy temperament smile
    Będzie ok jeśli będziecie się szkolić smile
    Pozdrowienia
    --
    Labradość

    I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
  • ddb2 28.03.09, 13:09
    Nasze psy nigdy nie sprawialy nam klopotu. Sadze, ze jest to wielka
    zasluga mojego meza, ktory szkolil i wychowywal je sam, okazujac
    wielka cierpliwosc. Ja jestem od karmienia i rozpieszczania, za co
    nie raz zebralam ochrzan. Maz jest bardzo konsekwentny. I to daje
    efekty. Nigdy w czasie nauki psa nie karci, tylko nagradza, gdy cos,
    nawet przez przypadek, psiunciowi wyjdzie dobrze. Tak, jak Bora
    patrzy w oczy mojemu mezowi, tak samo patrzyla jej poprzedniczka,
    rottweilerka Kara. Obie byly zakochane w swym panu ( we mnie glownie
    w porze obiadowej ). Moze tez przez to, ze czuly pelna akceptacje z
    naszej strony, rzadko dezaprobate, bo tez rzadko zachowywaly sie nie
    tak jak trzeba. I nie sadze, ze akurat takie dwa luksusowe psy nam
    sie trafily. To skutkuje podejscie do stworzenia, okazywana mu
    milosc i respektowane jego potrzeby. Pies i tak odwdziecza sie takim
    ogromem milosci i przywiazania, ze nawet trudno to opisac!
    Bedzie dobrze!
  • a_me_lka 30.03.09, 17:53
    A oto Demi:

    www.garnek.pl/amelia
    Po świętach będzie już z nami.
  • kawuel 28.03.09, 21:21
    ddb2 napisała:
    > Kawuelu, nie mozesz mowic,ze sa osobniki niereformowalne, ktorych
    > nie da sie ulozyc. i jako przyklad podajesz Onyxa. Ja mysle, ze on
    > wszystko chwytal w lot, tylko cierpial na psia odmiane ADHD.

    Być może było to ADHD ale czy to mogło tak samo mu przejść z wiekiem?
    U ludzi chyba jest to nieuleczalna przypadłość z którą można tylko
    walczyć tymczasowo ale nie da się z niej wyleczyć całkowicie.
    Mnie zastanawia to że u Onyksa poprawa nastąpiła po drugim jego
    święceniu w miejscowej parafii. Pierwsze święcenie na świętego Rocha
    nie dało żadnych rezultatów, natomiast zaczął się zmieniać po drugim
    na świętego Franciszka z Asyżu, na którym zrobił zresztą totalny
    Sajgon opisanym przeze mnie swego czasu na tym forum. Nie wiem czy
    był to tylko szczęśliwy zbieg okoliczności, czy rzeczywiście to
    święcenie i błogosławieństwo coś pomogły, ale widać że cuda się
    zdarzają na tym świecie. Bo naprzykład jeśli komuś na chore stawy
    pomaga Glukozamina to znaczy że wszystko jest możliwe.
    --
    www.ratujfoki.pl
  • meciula 29.03.09, 10:39
    hehehhee big_grin

    --
    kocham Cię... życie!!!
  • ddb2 30.03.09, 10:40
    ale widać że cuda się
    > zdarzają na tym świecie. Bo naprzykład jeśli komuś na chore stawy
    > pomaga Glukozamina to znaczy że wszystko jest możliwe.
    >>>

    Ciesze sie, ze inteligentna zlosliwosc cie nie opuszcza. Znaczy, ze
    u ciebie wszystko ok. Ale mysle, ze jednak dopuszczasz taka
    mozliwosc, ze na jakis rodzaj przypadlosci stawowej glukozamina
    mogla zadzialac?
    A wracajac do Sw.Franciszka. W kosciele w Asyzu, jeszcze przed
    trzesieniem ziemi, golebie mialy gniazda tylko dookola figury
    Franciszka, choc mury zdobily postaci innych swietych, tak samo dla
    tych ptakow dostepne.
  • kawuel 30.03.09, 18:22
    ddb2 napisała:
    > Ciesze sie, ze inteligentna zlosliwosc cie nie opuszcza. Znaczy,
    > ze u ciebie wszystko ok. Ale mysle, ze jednak dopuszczasz taka
    > mozliwosc, ze na jakis rodzaj przypadlosci stawowej glukozamina
    > mogla zadzialac?

    To nie była złośliwość z mojej strony, ale rzeczywiście można to
    było tak odebrać. Ja naprawdę wierzę że komuś glukozamina pomaga, bo
    choć fakt ten jest tak bardzo odległy tematycznie od tego że
    patronat świętego Franciszka mógł zadziałać na mojego psa, to łączy
    te dwa zjawiska jeden wspólny mianownik, a mianowicie taki, że wiara
    czyni cuda. Historię z Onyksem oraz tę anegdotę o gołębich gniazdach
    z kościoła w Asyżu zamierzam opisać Maciejowi Trojanowskiemu. Być
    może wykorzysta je on w którymś ze swoich programów z serii Strefa
    Tajemnic.
    --
    www.ratujfoki.pl
  • ddb2 30.03.09, 22:10
    Wyslalam ci cos na konto gazetowe.
  • kawuel 02.04.09, 05:51
    ddb2 napisała:
    > Wyslalam ci cos na konto gazetowe.

    A ja ci odpisałem też na konto gazetowe.
    --
    www.ratujfoki.pl
  • ddb2 02.04.09, 21:15
    Przepraszam, ze wykorzystuje forum, ale sama nie mam zwyczaju
    sprawdzac poczty gazetowej i obawiam sie, ze ty tez tam nie
    zagladasz. A wiec - zajrzyj!
  • a_me_lka 16.04.09, 16:03
    I jest nareszcie z nami smile Uczymy się siebie wzajemnie. Weterynarz powiedziała,
    że jest wyjątkowo spokojna jak na labka i wszystko z nią ok. Mamy kwarantannę do
    25 maja więc cieszę się, że mamy "bezpieczny" ogródek, w którym uczymy się
    "czystości". Oczywiście raz się udaje raz nie ale mam wrażenie, że nie jest
    najgorzej bo qpka zdarzyła się w domu tylko jedna. Potrafi mnie nawet obudzić o
    5 rano piszcząc i jak wychodzimy za drzwi to się załatwia więc mam nadzieję, że
    oznacza to dla niej, iż "tego" się w domu nie robi. Z siusianiem gorzej bo nie
    zawsze zdążę ją wyhamować i wyprosić na dwór.
    Nie do końca wiem jak postępować z jedzeniem. Mieszam karmę od hodowcy
    odpowiednio z Royalem, lekko namaczam i daję 3 razy dziennie po 60 gramów. Ona
    owszem dobiega i chętnie zjada ale tylko połowę, reszta leży. Demi dochodzi i
    chlapnie troszeczkę po godzinie i tak cały czas. Może powinnam jej zabierać
    miskę, nawet jak nie dojada?
    Bawimy się oczywiście wszyscy i pilnujemy zabaw dzieci tyle, że mój 3 latek
    najbardziej lubi biegać i piszczeć - uciekać przed Demi. Ona oczywiście
    zachwycona taką żywą zabawką lata za nim i łapie zębami za ubranka. Wtedy on
    piszczy jeszcze głośniej i koło się zamyka. Staram się ją wtedy odciągnąć i
    przytrzymać lekko kusząc innymi zabawkami a synka uspokoić. Czuję, że długa i
    ciężka praca przed nami jeszcze żeby ich razem wychować...
    Nasza Demi:
    www.garnek.pl/amelia
    Amelka
  • tenshii 16.04.09, 16:27
    Nie zabieraj jej jedzenia. Musi czuć, że nigdy go jej nie braknie, że jak będzie miała ochotę przyjdzie i zje, a ponieważ dostaje tyle ile jeść powinna to nie przytyje itd...
    Nie zabieraj smile Będzie się czuła pewnie
    --
    Labradość

    I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
  • anula-1960 16.04.09, 19:26
    oczywiście , ze jedzenie nalezy zabierać, podawaj jej częściej
    mniejsze porcje, jeśli i tych nie zje zmniejsz jej dawki, ale mysle
    że będzie jadła, nie należy psu zostawiać miski z jedzeniem, nauczy
    sie tylko jednego, że on w tym domu rządzi i
    decyduje.
  • tenshii 16.04.09, 20:07
    Absolutnie nie.
    Nauczy się, że ma zawsze dostęp do pokarmu.
    Podobne rady dostałam od kogoś kiedy mój pies był mały.
    Wzmogło to tylko jej brak zaufania do nas - zabierają mi jedzenie - trzeba się spieszyć (łapczywie jeść) albo jedzenia bronić.
    Jeśli od samego początku wdroży się zasady oparte na konsekwencji i pozytywnym szkoleniu nie ma potrzeby posuwania się do zabierania psu miski.
    --
    Labradość

    I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
  • meciula 16.04.09, 20:30
    z tym trzylatkiem to rzeczywiscie czeka Was ciężka praca...
    u nas pies pojawił się w domu gdy młody miał niecałe dwa latka.
    bawili się razem przednie, ale niestety młody nie rozumiał wielu
    zachowań psa i na odwrót. sunia podgryzała młdego, skakała na niego,
    niszczyła też młodego zabawki, on nierozumiał że piesek ma swoje,
    nie są one jego. w każdym bądź razie niespodziewałam się takiego
    obrotu spraw. potrzeba było czasu i cierpliwości.
    dzisiaj są najlepszymi przyjaciółmi. współczuję i jednocześnie
    zazdroszcze tych pierwszych chwil. pozdrawiamsmile

    --
    kocham Cię... życie!!!
  • meciula 16.04.09, 20:46
    Demi jest boska !!!
    a z tym jedzeniem to też radziałbym karmić częściej mniejsze ilości.
    --
    kocham Cię... życie!!!
  • tenshii 16.04.09, 20:56
    Sprostowanie mojego poprzedniego postu:
    również jestem za karmieniem częstym a w małych porcjach. Moja Daisy dorosła i również je 5 razy dziennie.
    Ale nie polecam zabierania miski...
    A już tak wogóle to jeśli Niunia będzie jadła karmę - polecam karmienie z ręki, bo:
    - zacieśnia więź
    - wspomaga wzjamne zrozumienie
    - stwarza zaufanie
    - pomaga w szkoleniu bo przy karmieniu można się od razu skusić na parę podstawowych komend smile
    --
    Labradość

    I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
  • annietess 17.04.09, 12:04
    Pepper pochłania zawartość miski w zwrotnym tempie.... czasem mnie to przeraża
    bo on chyba po prostu połyka w całości kamę! wydaje mi się ze jakby sie dorwał
    do tego 15 kg. wora to by go pochłaniał aż by mu żołądek pękł....
    Nie wiem z czego to wynika, dostaje zalecaną ilość jedzenie, poza tym owoce i
    warzywa, nagrody za dobre rezultaty w domowym szkoleniu...a i tak jest non stop
    głodny!

    --
    www.garnek.pl/anniet/a
    " We're adults. When did that happen? And how do we make it stop? "
  • kaha1 17.04.09, 21:04
    a mojego psa czasem trzeba wręcz zachęcać do jedzenia.. Często zostawia sobie
    trochę na później..

    A jak chodzi o wychowanie z dziećmi.. Oni się sami siebie nauczą i wychowają się
    ze sobą. Jak piesek wie, że dziecko ważniejsze od niego, uzna to i będzie mu z
    tym dobrze smile
    Ja mam dwójkę dzieciaków i wszystko poszło dobrze. Nawet zjedzone zabawki
    wybaczały pieskowi, tak go pokochały smile
  • ddb2 17.04.09, 21:24
    Stara szkola weterynaryjna nakazywala zabieranie psu michy z
    jedzeniem, po 15 minutach od podania karmy. Wspolczesnie zaleca sie,
    aby pies mial staly dostep do karmy, gdyz wtedy nie obzera sie na
    zapas i pozwala to na zachowanie szczuplej sylwetki. Oczywiscie,
    zawsze mozna trafic na weta, ktory bedzie preferowal stara szkole.
    Ja podpisuje sie pod tenshii.
  • ddb2 17.04.09, 21:26
    I jeszcze jedno. Twoja Demi to zupelnie moja mala Bora. Chcesz
    zobaczyc, jaka bedzie w doroslosci? Zapraszam.
    www.garnek.pl/dedebe2
  • a_me_lka 18.04.09, 11:00
    Bora jest przecudna, sama słodycz. Mam nadzieję, że i moja będzie miała taką
    sylwetkę jak dorośnie smile
    Amelka
  • a_me_lka 18.04.09, 11:05
    Demi zawarczała mi wczoraj na mojego 3 latka. On tylko podbiegł do niej
    radośnie! Trochę mnie to zaniepokoiło, oczywiście usłyszała że nie wolno prosto
    w oczy od pana ale nie wiem co robić gdy się to będzie powtarzało.
    Amelka
  • tenshii 18.04.09, 11:17
    Na pewno zawarczała w takim sensie ostrzegawczym? Trochę mała.
    Oni muszą się ze sobą zgrać.
    Najlepiej jeśli mały będzie ją karmił z ręki, prowadzał na smyczy w domu, uczestniczył we wszystkich zabiegach pielęgnacyjnych.
    A jeśli naprawdę zawarczała to tylko potwierdza moją tezę aby karmić ją z ręki, żeby nabrała zaufania.
    Musicie się po prostu dotrzeć, szkolić, wypracowywać zasady.
    Broń Boże nie bijcie jej, nie podnoście ręki (nieszkodzi że nie zamierzacie uderzyć, ona teg nie wie), starajcie się nie krzyczeć, ostrzegajcie tylko podniesionym stanowczym głosem.
    Za niepożądane zachowania możecie ją od siebie odseparowywać - np zamykać w łazience na kilka minut.

    --
    Labradość

    I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
  • tenshii 18.04.09, 11:18
    Warto też wyrobić jakąś typową komendę wyrażającą Waszą dezaprobatę, komendę, której wszyscy będą używać.
    U nas utarły się dwie:
    1) a co to ma być?!
    2) Nie wolno

    --
    Labradość

    I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
  • a_me_lka 18.04.09, 11:38
    Oczywiście o żadnym podnoszeniu ręki nie może być mowy. Stanowczy podniesiony
    głos i "nie wolno". Poza tym mówimy "fe" i jedno dość głośne klaśnięcie w dłonie
    gdy, np zaczyna wyjadać kitekata.
    Na pewno było to ostrzegawcze warknięcie. Sama się zdziwiłam bo nie wiedziałam,
    że w ogóle to umie. Dopiero wczoraj też pierwszy raz szczeknęła do zabawki
    podczas ganiania. Tak sobie myślę, że może to przez to jego uciekanie z piskiem,
    może ona faktycznie traktuje go jak żywą zabawkę. A może jest zazdrosna bo mam
    wrażenie, że mnie traktuje jako psią mamę. Chodzi za mną krok w krok, kładzie mi
    się koło nóg do spania jak tylko stoję w jednym miejscu dłużej niż minutę.
    Przybiega do mnie radośnie itd. Zresztą z dnia na dzień Demi staje się coraz
    pewniejsza siebie, zapuszcza się dalej w ogród, zostaje sama na tarasie i ma
    coraz mniej respektu przed prychającym kocurem. Jest też, odkąd przyjechała,
    pępkiem świata w naszym domu. Wszystko się kręci wokół niej i pilnowania
    "czystości". Myślę, że to wszystko ma jakiś wpływ na jej zachowanie.
    Tak z innej beczki - Demi ma często czkawkę, czy to normalne?
    Amelka
  • tenshii 18.04.09, 11:45
    No to dobrze smile Poradzicie sobie. Musicie się dotrzeć, tylko jej nie opuszczajcie.
    A czkawcka jest związana z niedorozwojem przepony. Normalka. Potrwa do około 6, 7, może nawet 8 miesiąca życia smile
    Nie ma powodu do obaw
    --
    Labradość

    I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
  • kaha1 18.04.09, 12:37
    mój pies jako szczeniak warczał kiedy bawił się w przeciąganie (ubrania,
    sznurka, zabawki), szczekał kiedy chciał się bawić. Żadna z tych rzeczy nie była
    agresywna. Ale pilnowałam go wtedy, bo wiadomo, dziecko najważniejsze na świecie!
  • anula-1960 17.04.09, 22:19
    nikt nie kaze zabierac psu miski z pod pyska, jak nie zje ,zostawi i
    odejdzie to po prostu miske sprzatnąć i tyle,
  • tenshii 17.04.09, 22:22
    Mimo wszystko jestem przeciwna.
    Zresztą jeśli karma to z ręki i już.
    --
    Labradość

    I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
  • ewunia4444 17.04.09, 22:56
    sliczna psinasmile
  • kaha1 18.04.09, 11:10
    mój pies je suchą karmę. Nikt mnie nie przekona że mam mu zabrać to czego nie
    zjadł. Zwłaszcza, że jest bardzo szczupły.

    Więc ja zdecydowanie jestem za opcją nie zabierać. Ale szanuję tych co uważają
    inaczej. Tyle, że zdania nie zmienię.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka