Dodaj do ulubionych

starcie z Amstaffem....

26.04.09, 16:07
wczoraj pojechał M szkolenie, trochę wcześniej zeby Deedee sobie
pobiegała itd. po powrocie oznajnił mi że wybił jakiemuś suce, rasy
amstaff ząb, ale ze właściciel nie ma żalu.... ręce mi opadły...
okazało się ze jak tylko przyjechał to spiął psa i szedł w kierunku
placu szkolenia, jakas kobieta była na spacerze z tą suką, a raczej
suka biegała sobie amuzo a kobita za nią. w pewnym momencie suka
podbiegła do Deedee, obwąchały się i tamta rzucilła się naszej do
szyi. było ponoć groźne.... mój M niewiele myśląc wszedł między psy,
i kaponął tamtą sukę, tak że wybił jej zęba..... kobieta podbiegła,
spieła psa, na poczatku wrzeszczała jak opętana, potem już żalu nie
miała, stwierdziła że to norma w jej zachowaniu.... więc dlaczego
pies, skoro jest agresywny nie miał kagańca? w każdym bądź razie
głupio mi za mojego M że tak postapił, ale z drugie strony.....
bronił naszej dziewczyny, miał pozwolić żeby stała się jej krzywda?
Deedee cały dzień była zlękniona, na szyi ma ślady po ugryzieniu.
Dzisiaj juz jakby nie pamiętała, wszystko wróciło do normy.
czy też mieliscie takie zdarzenia, jak zachować się w stosunku do
psa ktory atakuje i jest groźny?
kocham Cię... życie!!!
Obserwuj wątek
        • roksanaa22 Re: starcie z Amstaffem.... 26.04.09, 18:29
          Dobrze,że Twój mąż bronił Waszego psa.Mam jednak takie
          zastrzeżenie.Większość ASTów-jeśli już są agresorami-na kopniaki czy
          krzyki reaguje jeszcze większym nakręceniem się na walkę.Dobrze,że
          ta suka odpuściła...Mąż powinien wezwać Policję.
          --
          Amstaff nigdy nie zaczyna.Amstaff kończy.
          W tym jego siła i jego przekleństwo...
        • kasiolekkk Re: starcie z Amstaffem.... 03.06.09, 20:46
          Amstaffy to bardzo grozne psy. Rzucaja sie nawet na wlascicieli.
          Moja kolezanka mialam takiego psa. Byla jego pania sluchal tylko
          jej. I pewnej nocy gdzy szla do lazienki uszlyszala warczenie psa
          takie takie ciche i iski. Zdziwila sie troche, oswiecila swiatlo na
          kolrytarzu i ..... pis sie na nia rzucil. Oczywiscie odrazu do szyji
          ( maja tak zakodowane????? )zaslonila sie reka. lekarze ledwo ta
          reke uratowali.....Pies zostal przebadany i oddanu do schroniska. na
          wlasna pania sie rzucil. takie psy nie powinny latac bez smyczy i
          bez KAGANCA!!!! W takim wypadku powinno sie policje wezwac albo
          straz miejska.
          Masz labki to troche takie " dupiate " sa - z calym szacunkiem do
          naszych kochanych czwornogow. Rasa zaczepno obronna- jak zaczepi
          trzeba bronicsmile tak czy siak M dobrze zrobil i nie powinnas miec
          wyrzutow sumienia. Dgyby nie kopniak moze juz nie mialabys Labka sad
          • tenshii Re: starcie z Amstaffem.... 03.06.09, 20:51
            Swoją drogą nie potrafię zrozumieć ludzi, którzy oddają psa do schroniska bo się rzucił. Jaki tam ich czeka los?
            Po latach spędzony w domu w kochającym włascicielem musi mieszkać w zimnym boksie...
            Jeśli faktycznie był chory trzeba było go uśpić....
            --
            Labradość

            I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
            • kasiolekkk Re: starcie z Amstaffem.... 03.06.09, 21:14
              Dziewczyna omal reki nie stracila tak ja zgryzl...Wiec ja tez bym
              takiego psa oddala. A nie bac sie kazdego dnia ze moze sie znowu
              rzucic na mnie, na meza lub na dziecko..
              Ale na szczescie labki sie na nikogo nie rzucajasmile no chyba ze z
              lizaniem big_grin
              • tenshii Re: starcie z Amstaffem.... 03.06.09, 21:17
                Nie chodziło mi o to, żeby zostawiła go w domu.
                Wiesz - ja osobiście wolałabym dać w łapę weterynarzowi, żeby go uśpił, niż oddać do schroniska.
                Tylko to mi chodzi. Pies wychowany wśród ludzi, mieszkający w domu, otrzymujący uczucia, pieszczoty, nagle zostaje wyrzucony do schroniska.... To jest ból... Nie pozwoliłabym na to
                --
                Labradość

                I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
              • tenshii Re: starcie z Amstaffem.... 03.06.09, 21:19
                A to, że laby są przyjazne i nie gryzą wogóle to taki sam mit jak ten, że każdy amstaff to bestia.
                Po prostu laby mają o wiele większy próg cierpliwośći.
                A jak pies jest z tzw niepewnego źródła to tym bardziej może zdarzyć się wypadek - na przykład kiedy pies jest w niewłaściwych rękach.
                Takie mity szkodzą zarówno amstaffom jak i labradorom

                --
                Labradość

                I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
    • tilllate Re: starcie z Amstaffem.... 26.04.09, 18:30
      Moge odp tylko na podstawie moich doswiadczen. Mialem kiedys Amstaffa. Pies byl
      raczej spokojny ale kiedy dorosl to poprostu polowal na psy ktore go "meczyly"
      za szczeniaka. To byly sekundy i nie bylo czasu na zadna reakcje. W moim
      przypadku lapalem psa tak mocno jak sie dalo i probowalem go unieruchomic. To
      byla jedyna szansa na jak najmniejsze obrazenia. Kopniecie czy uderzenie go
      spowodowalo by jeszcze wiekszy atak agresji. Ale to bylo w przypadku mojego psa.
      Rozumiem ze raczej niemozliwym jest zlapanie obcego Amstaffa, a raczej nikt
      normalny by tak nie zrobil. Podejrzewam ,ze w przypadku kiedy mojego psiaka
      zaatakowalby amstaff to postapil bym tak samo jak maz, a moze i drastyczniej.
    • tenshii Re: starcie z Amstaffem.... 26.04.09, 19:14
      Kilka dni po tym jak sprowadziliśmy się do nowego mieszania, mój tato poszedł z Napim na spacer. Napi był posturą troche mniejszy niż lab.
      Było już ciemno, układałyśmy z mamą ciuchy w szafkach, kiedy usłyszałyśmy okropnie piszczenie psa. Przez okno zobaczyłyśmy, jak potężny owczarek niemiecki trzyma mojego psa za gardło i unosi go tak w powietrzu. Mój pies ledwo zipał. Właściciel owczarka bał się podejść do psa, tylko lał go smyczą po zadzie, ale ten nic sobie z tego nie robił.
      Mój ojciec w końcu uderzył owczarka kolbą od smyczy flexi z pysk. Dopiero puścił.
      ....
      --
      Labradość

      I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
      • roksanaa22 Re: starcie z Amstaffem.... 26.04.09, 19:43
        Tillate-powinieneś nad nim wtedy pracować.Udać się do behawiorysty...
        Jeśli ma się agresora to nie szuka się sposobu na jego odciągnięcie
        od ofiary tylko sposobu na opanowanie ataków.
        ASTy i inne teriery typu bull sa w o tyle "kłopotliwej" sytuacji,że
        ich możliwości są ogromne.Każdy pies(agresywny) jest niebezpieczny
        ale one szczególnie.Dlatego trzeba kłaść wielki nacisk na prawidłowe
        wychowanie...
        --
        Amstaff nigdy nie zaczyna.Amstaff kończy.
        W tym jego siła i jego przekleństwo...
    • meciula Re: starcie z Amstaffem.... 26.04.09, 19:57
      o mojego M się nie martwię, z niego taki ludzki pitbull, radę daje
      różnym ludziom big_grin oczywiście z przekąsembig_grin
      a tak na poważnie ja dopiero teraz uświadomiłam sobie jakie
      niebiezpieczeństwa czychają na właścicieli psów i na same psy.
      wiem ze jak pies atakuje człowieka to trzeba go ogłuszyć uderzając
      obiema rękoma w uszy, ale jak atakuje pies psa to już nie wiem,
      właśnie żeby nie nakręcić go dalej, może analogicznie?
      ale jak sobie pomyślę, ze jakiś zwierzak nie ma zęba przez mojego
      starego to jakoś mi tak nieswojo...

      --
      kocham Cię... życie!!!
      • roksanaa22 Re: starcie z Amstaffem.... 26.04.09, 20:03
        No nieswojo ale co zrobisz.Bronił SWOJEGO psa i o niego się martwił
        w pierwszej kolejności...
        Z tego co wiem to psy(szczególnie ras bojowych,które słabo reagują
        na ból) powinno się rozdzielać ciągnąc za tylnie łapy trzymając
        najlepiej w pachwinie gdzie łapy stykają się z podbrzuszem.Ale nie
        szarpiąc tylko tak hm...jednostajniesmile
        Nie krzyczeć,bić,oblewać wodą.Stanowczo wyrzucać z siebie komendę
        puść czy jak tam jest pies nauczony.
        --
        Amstaff nigdy nie zaczyna.Amstaff kończy.
        W tym jego siła i jego przekleństwo...
        • tequ-illa Re: starcie z Amstaffem.... 26.04.09, 20:32
          Jak znam siebie to poszłabym na całość - i amstaf i właścicielka !!!
          Francy też się należało. Pani o inteligencji ameby prowadząca
          amstafa na spacer...o zgrozo.
          I w przypadku Twojego M. nie wyobrażam sobie, że można było postąpić
          inaczej.
          Szkoda, że nie wezwał policji - bo ja poszłabym krok dalej i
          narobiła amebie takiego smrodu ....
          Qurcze.... wiesz ja już od jakiegoś czasu zastanawiam się jakie
          można podjąć środki ostrożności w razie takiego przypadku.
          zastanawiałam się nad gazem paraliżującym, ale nie wiem czy można to
          posiadać. I czy sama bym się nie potraktowała nim podczas takiej
          akcji.
          A wyrzuty, że agresor stracił zęba powinna mieć ameba - ale to
          raczej czcze życzenia w przypadku bezmózgów.
    • tilllate Re: starcie z Amstaffem.... 26.04.09, 21:12
      Ja mojego psiaka wtedy dostalem. Wybrali najbardziej zywego z calej gromadki
      (skalal po innych psach).Podobno przy wyborze psa tej rasy powinno kierowac sie
      zachowaniem szczeniaka wobec innych. Ogolnie to pies nawet nie drgnal jak mu nie
      pozwolilem. Chodzil bez smyczy przy nodze i byl bardzo posluszny tylko do
      psiakow ktore w mlodosci potraktowaly go powiedzmy zle byl agresywny. Ale do
      meritum.
      Potrafilem sobie z nim poradzic.

      Denerwuje mnie to ,ze takie psy kupuja ludzie ktorzy chce sobie "przedluzyc
      f...a" tak jak samochodem ,a nie daja sobie z nimi rady w razie klopotow. Tak
      samo jak Panie idace na spacer bez smyczy ,a w razie ataku stojace i panikujace.
      CZLOWIEKU JAK NIE PANUJESZ NAD SWOIM PSEM DO GO NIE PUSZCZAJ WOLNO !!!
      • roksanaa22 Re: starcie z Amstaffem.... 26.04.09, 21:31
        U mnie w mieście jest tylko kilka ASTów(może z 5-6).I tylko dwa mają
        normalnych właścicieli(w tym ja ofkorswink).Reszta to młodzi romowie i
        dresiarze z pod blokowiska...
        Szkoda.Takie piękne,mądre,kochające całym serduchem psy "idą na
        zmarnowanie"uncertain
        Mi TTB bardzo imponują.Siłą i tym,że dla swojego człowieka wszystko
        robią na 100%.Bronią na zabój i kochają do końca.
        Rozsądnie prowadzony AST nie atakuje innych psów-jest na to zbyt
        dumny,nie podnosi "ręki" na słabszego.Sprowokowany...(patrz moja
        sygnatura)
        Problem agresorów jest b.duży.Kar formalnych dla właścicieli
        właściwie brak.A powinny być ogromne!Czasem trzeba stanąć przed
        dylematem czy i jak ratować swojego psa.To jakiś koszmar...
        Tu niefajna historia:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=128&w=94477703

        --
        Amstaff nigdy nie zaczyna.Amstaff kończy.
        W tym jego siła i jego przekleństwo...
        • kaha1 Re: starcie z Amstaffem.... 26.04.09, 23:18
          ja mam czarnego laba. Ile razy był mylony z rotwailerem.. to już historia..
          Ludzie reagują na niego paniką, krzykiem, zmieniają chodnik, na ten po drugiej
          stronie ulicy.. Nawet straż miejska nie zawsze jest zorientowana co to za rasa
          "labrador". Raz miałam sytuację, że wyszłam z dziećmi i psem na sanki, po 5
          minutach była straż miejska, bo ktoś zadzwonił, że pies ma tylko kaganiec, a nie
          jest na smyczy... Spisali nas i dali upomnienie.

          Mój pies jest przyjazny, a mam wielkie problemy z tym żeby chodził bez smyczy.
          Gdyby ktokolwiek z psem rasy Amstaf dopuścił się spaceru bez smyczy i kagańca
          zrobiłabym chyba wielką awanturę. I miała szczęście ta pani, że w waszym
          przypadku to był facet który się potrafił obronić, a nie małe dziecko (moja
          córka też wychodzi z psem) albo starsza pani! To są agresywne psy, obowiązują w
          stosunku do nich zaostrzone przepisy i nie ma możliwości żeby w terenie
          zaludnionym spacerowały wolno ( a co dopiero bez kagańca!!), jeśli tak reagują.

          I ja powiem tak - uważam że to źle, że twój mąż nie zadzwonił po straż, bo być
          może tej pani trafiłoby coś do głowy. Bo następnym razem jej pies może trafić na
          moją córkę spacerującą z psem na smyczy. I kto wtedy obroni psa i dziecko??
          • roksanaa22 Re: starcie z Amstaffem.... 27.04.09, 15:35
            Kaha-nie jesteś zorientowana w temaciewink
            Rasą agresywną jest nie American Staffordshire Terrier(Amstaff)
            tylko American PittBull Terrier-ta sama grupa ale inne charaktery...
            Czytasz zapewne te wszystkie rewelacje w Fakcie i innym
            SuperekspresiewinkDla nich każdy TTB to Amstaff i koniecwink
            --
            Amstaff nigdy nie zaczyna.Amstaff kończy.
            W tym jego siła i jego przekleństwo...
            • annietess Re: starcie z Amstaffem.... 27.04.09, 15:40
              a co za różnica jaka rasa?

              jeśli jest agresywny powinien być na smyczy i w kagańcu!!
              nie ma różnicy czy to Pitt Bull z Las Vegas czy Azor z Koziej Wólki!

              --

              " We're adults. When did that happen? And how do we make it stop? "
              • tenshii Re: starcie z Amstaffem.... 27.04.09, 16:08
                Nie generalizujmy!!
                Są labradory, które również mogą wyrządzić wielką krzywdę człowiekowi!
                Rasa uznana za POTENCJALNIE agresywną musi nosić kaganiec OK, ale to nie znaczy, że każdy pies odgryza pół twarzy komukolwiek kogo napotka.
                Labradory są rasą POTENCJALNIE łagodną a mimo wszystko są osobniki stwarzające zagrożenie dla życia.

                --
                Labradość

                I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
            • kaha1 Re: starcie z Amstaffem.... 28.04.09, 20:19
              roksanaa22 napisała:

              > Kaha-nie jesteś zorientowana w temaciewink
              > Rasą agresywną jest nie American Staffordshire Terrier(Amstaff)
              > tylko American PittBull Terrier-ta sama grupa ale inne charaktery...
              > Czytasz zapewne te wszystkie rewelacje w Fakcie i innym
              > SuperekspresiewinkDla nich każdy TTB to Amstaff i koniecwink


              Spotykam Amstafkę regularnie co drugi spacer z moim pieskiem. Regularnie chce mi
              go zaatakować. Właściciel ledwo ją trzyma. Natomiast nigdy ich nie spotkałam bez
              smyczy czy kagańca!!
    • tilllate Re: starcie z Amstaffem.... 27.04.09, 19:59
      Jak ktos ma "talent" to i z jamnika morderce zrobi !
      Fakt jest taki ,ze jeden pies majac pier.....o wlascicela bedzie lekliwy, a
      drugiemu sie to p...dolniecie jego pana udzieli.
      Ja wyjezdzajac 10 lat temu za granice(niemcy) musialem psa na badania oddac ,a
      sam przejsc testy czy jestem w stanie takiego psa posiadac.
      Te przepisy nie obowiazuja w calym kraju ale jakie maisto takie przepisy.
      Jest to jednak napewno jakies rozwiazanie problemu ze strony wladz miejskich.
      Tylko ze jeszcze trzeba chciec. Pozatym kary tez sa inne. Gdzies przeczytalem ze
      w PL jest 250 PLN grzywny i tyle. Paranoja !!!
    • mampka Re: starcie z Amstaffem.... 28.04.09, 17:01
      Współczuję, n anszym szkoleniu tez były amstafki i ich mieszańce, raczej
      zaczepialskie niż agresywne i nie było awantur, dopóki z przedszkola nie
      przyszła do nas 9 miesięczna bigielka.
      Pan nie zakumał, że pies już wszedl do grupy dorosłej i nie należy go puszczać
      wolno wśród kilkunastu dorosłych, różnych i obcych sobie psów. Bigielka
      ewidentnie prowokowała awantury, mimo, że amstafkowate były w kagańcach udało
      się jej parę razy wyciągnąć psy z rąki włascicieli i sprowokowac awantury.
      Doszło do tego, że własciciel bigielki tez kopnął sukę amstafkę (w kagańcu) bo
      ponoć ugryzła(!) mu sukę. No i co... własiciele sobie skoczyli do oczu, w ruch
      poszły nogi i pięści. Aż wkroczył instruktor. Słuchajcie to były momenty -> kop
      w psa-> kop we właściciela bigla i po ryju obaj.
      A tak apropo znajomości ras psów, nasi sąsiedzi zeznali na strazy miejskiej ze
      szczułam ich amstafem, i ten rzucił sie do ich psa, bo był bez smyczy (wyrwał mi
      się z ręki). Uśmiali się setnie jak zobaczyli "to czarne bydlę" ale mandat za
      psa dostałam to musiałam zapłacić. A sąsiedzi spierniczają na nasz widok gdzie
      tylko wzrok sięga łapiąc psa pod pachę...
      pozdr
      M.
      --
      http://dn.daisypath.com/mIh7p1.png
    • meciula Re: starcie z Amstaffem.... 29.04.09, 08:48
      najgorzej ze ludzie wyrabiają sobie opinie o danej rasie, tylko i
      wyłącznie przez glupotę właścicieli tych psów. a mam wrażenie, że
      pies dla większości naszej populacji w kraju, dalej nie wiem, to
      jakiś dodatek do domu, ot bo aby pilnował, wkońcy taniej niż
      porządny system alarmowy. a i bude pies dostanie, i Pan nakarmi
      nawet, a jak kogoś pogryzie, no cóż taka rasa.... no w łeb walić!!!
      mam znajomych, mają owczarka, piękny piesek, mądry i generalnie
      kochany jest, uwielbia dzieci. ma jedna wadę, nie lubi obcych,
      baaardzo ich nie lubi, było mi żal owczara jak i właścicieli, bo jak
      pies zrobi komuś krzywdę to dopiero będzie dramat.
      no ale szczęka mi opadła, jak nie raz nie dwa byłam swiadkiem, kiedy
      mojemu znajomwmu sie bardzo podobało że pies jest agresywny, nawet
      go podjudzał. pies był wniębowzięty bo pan chwali, tak???
      i jak tu winic psa? czy daną rasę? to właściciel ma coś z garem.
      --
      kocham Cię... życie!!!
      • roksanaa22 Re: starcie z Amstaffem.... 29.04.09, 18:55
        Z właściwie wszystkimi rasami tak jest.Jak jamnik to wredny,jak
        Amstaff to morderca,jak ONek to naj,naj,najmądrzejszy.Prawdziwi
        psiarze nie wierzą w takie bujdywink

        --
        Amstaff nigdy nie zaczyna.Amstaff kończy.
        W tym jego siła i jego przekleństwo...
    • annietess starcie ze skundlonymi psami :/.... 01.06.09, 10:08
      Wczoraj mój 4 miesięczny Pepper został napadnięty przez dwa(!) skundlone psy, na oko mieszanka boksera z pitbulem sad
      i znowu taka sama sytuacja jak Meciula opisała!
      dwa psy leżą na moim szczeniaku, ten płacze potwornie a właściciele się przyglądają!!!! Mój M. się rzucił na pomoc Pepperowi, stracił tamte psy, wziął Peppera na ręce i zaczął odchodzić, tamte psy za nim w pogoń!!a właściciele nadal NIC!!!
      zgroza.... mnie tam nie było, i całe szczecie bo bym się chyba rzuciła na tych właścicieli!!!!!!!!
      Pepper cały i zdrowy, chyba się bardziej przestraszył.... chwile później podszedł do niego Bokser, Pepper aż się trząsł ze strachu!!! ale ten bokser na szczęście był mądrym, starszym panem i oswoił Pepera powoli...także nasze maleństwo po chwili się uspokoiło, ale dalej miał podkulony ogonek....sad

      a miałam tez starcie z psem ((jakieś 4 dni temu)), obwąchiwał Peppera i nagle w trakcie wąchania ugryzł go w mordkę! i znowu właściciel NIC powiedział tylko "nie chce pani nie denerwuje"....

      qwa mać! Co z tymi ludźmi???
      Ja miałam przez 16 lat kundelka, faceta z jajami wink testosteron chwilami mu uszami wypływał i czasem się zdarzyło starcie z innym psem (nigdy ze szczeniakiem!) ale jak już do tego doszło to ja walczyłam, żeby Max zszedł z ofiary! ja przepraszałam, i kłaniałam się w pas właścicielom...
      nie rozumiem co się dzieje z ludźmi....



      --
      " We're adults. When did that happen? And how do we make it stop? "
      • kaha1 Re: starcie ze skundlonymi psami :/.... 01.06.09, 21:17
        a my nad wodą spotkałyśmy cane corso i amstafa.. obwąchiwały naszego.. modliłam
        się, żeby mój ani nie szczeknął, bo by przecież zagryzły i jego i mnie...
        Powąchały i odeszły. Właściciel 50m dalej robił grila. Nawet nie widział psów,
        co robią, bo zasłaniały krzaki...

        miałam już w ręce telefon, żeby zadzwonić na straż miejską.. Potem pomyślałam -
        skarżyć na psiarza... i nie zadzwoniłam. I do dziś żałuję..
        • tilllate Re: starcie ze skundlonymi psami :/.... 01.06.09, 21:33
          Rozluznijmy troche napiecie zwiazane z tematem.

          A NAS GONIL LIS big_grinbig_grin ALE NIE DOGONIL big_grinbig_grin

          Wyobrazcie sobie, ze u nas normlnie po osiedlu lis biega big_grin
          Przyplatal sie skads.
          Taaa, jakie miasto taka puma big_grinbig_grin

          Ide z Astkiem na spacer a gadzina z nami truchcze i jest coraz blizej.
          Aston sie tak masakrycznie najezyl ale podobno jak lis nie ucieka to jest
          wsciekly, wiec zaslonilem psiaka soba.
          Skubany lis wogole sie nie bal.
      • meciula Re: starcie ze skundlonymi psami :/.... 02.06.09, 12:06
        człowiek dopiero po zastanawia się co mogłoby być gdyby....
        i masz rację głupota właścicieli psów nie zna granic.
        najbardziej rozbrajają mnie stwierdzenia "mój pies nie gryzie", ja o
        swoim nigdy tak nie powiem, bo tak naprawdę każdy zwierzak ma swoje
        granice.
        ostatnio poproszono nas o przysługę, o pojechanie z psem na dzień
        dziecka do przedszkola do dzieci niepełnosprawnych. nasza jako super
        łagodność, która kocha wszystkie dzieci, wytypowana jako nr1. i co?
        tak się zestresowała że nie było mowy o zabawie. zaczęła się jeżyć,
        szczekać. glupio mi było okrutniesad zawinęliśmy się do domu i tyle.
        była tam babka psispec, wg niej po prostu nasza Labka się strasznie
        zestesowała, bała się tego ogromu dzieciaków.
        więc tak naprawdę za zadnego psiaka ręczyć nie można.
        --
        kocham Cię... życie!!!
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka