Jak się pozbyć pasożyta z domu? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Witam, nie jestem pewna czy to jest dobre forum na zadanie takiego
    pytania, ale wydaje mi się, że wiele osób stąd mogło mieć podobny
    problem dlatego pytam.
    Sytuacja wygląda następujaco: Moja mama mieszka na wsi w domu, który
    należy do mnie. Razem z nią mieszka jej były facet, który od wielu
    lat pasożytuje na mamie. Taka typowa pijawka. Przez wiele lat nie
    miał dochodu lub bardzo sporadyczny, na wszystko ciągnął kasę od
    mamy, która bogaczem nie jest, za to ma bardzo słaby i uległy
    charakter w stosunku do mężczyzn i chyba się ich boi. Ja od lat
    pomagam mamie finansowo, przez co również pośrednio jemu i szlag
    mnie trafia, bo nienawidzę tej mendy.
    To co kiedykolwiek między nimi wcześniej było wygasło juz parę lat
    temu, on jednak dalej tam mieszka i nie dokłada się do niczego,
    mimo, że od jakiegoś czasu ma wreszcie pracę i w końcu chociaż
    jedzenie i benzynę sobie sam kupuje. Teoretycznie zamierza się
    wyprodzić, ale czeka na jakieś pieniądze z jakiegoś spadku czy
    zachowku, na ktore wg mnie nigdy się nie doczeka (skomplikowana
    prawnie sprawa).
    Mama ostatnio zaczęła dojrzewać do tego, żeby mu powiedzieć, że ma
    się wyprowadzić (wcześniej się bała), chce to zrobić w najbliższym
    czasie. Boimy się jednak, że facet się wypnie i powie, że sie nie ma
    dokąd wyprowadzić i tego nie zrobi. Niestety jest zameldowany. I
    teraz pytania - Jakie są środki prawne aby się go pozbyć, jeśli on
    odmówi wyprawadzki. Czy ja mogę pójść do urzędu i go wymeldować? Czy
    w przypadku gdyby wymienić zamki i go po prostu nie wpuścić on może
    wrócić z policją i powołać się na fakt zameldowania i trzeba go
    będzie wpuścić? W jaki sposób można się starać o jego eksmisję? Czy
    w momencie, gdy on ma trójkę dorosłych dzieci, to w dalszym ciągu ja
    jestem prawnie zobowiązana do zapewnienia mu lokalu zastępczego? Ile
    czasu może trwać sprawa o eksmisję?
    Na razie czekamy na rezultat rozmowy mamy z tą gnidą, ale obawiam
    się, że łatwo nie będzie. Aha, podobno na swoich dwóch pierwszych
    żonach równiez pasożytował.
    Będę wdzięczna za rady.
    • jeżeli jesteś właścicielem domu możesz np. wypowiedzieć mieszkanie lub
      zaproponować warunki które będą trudne do spełnienia i dopiero wtedy wypowiedzenie.
      Eksmitować kogoś jest trudno, nie ma bowiem eksmisji na bruk. Zawsze można
      jednak zdobyć wyrok o eksmisje. We wyroku sąd powinien okreslić czy przyznaje
      komuś prawo do lokalu socjalnego czy nie. Mieszkanie powinna zapewnić mu gmina,
      co trwac może dłuuugo zważywszy na kolejki do tych lokali. Jeżeli będziesz
      chciała eksmitować to po pierwsze musisz wskazać lokal zastępczy, a po drugie
      musisz się liczyć z ogromnymi kosztami. Z tego co mi wiadomo opróżnienie jednej
      izby przez komornika kosztuje ok. 7 tyś PLN, które to koszty musisz pokryć.
      Można wprawdzie pieniądze te później odzyskać od eksmitowanego, jak również
      dochodzić od eksmitowanego pieniędzy z tytułu bezumownego korzystania z lokalu
      (za czas kiedy miał wypowiedzianą umowę a jeszcze mieszkał i nie płacił)... ale
      biorąc pod uwagę że są kwoty wolne od zajęcia komorniczego mozesz ich nigdy nie
      odzyskać.
      Wymiana zamków raczej nie wchodzi w rachubę.
      Meldunek nie ma tu nic do rzeczy właściwie. Meldunek jest tylko urzedowym
      potwierdzeniem miejsca zamieszkania i nie daje praw do lokalu.

      Być może po podjęciu określonych kroków prawnych sam zrezygnuje z mieszkania.
      Trudno powiedzieć co to za typ.

      --
      Najczęstsze kłamstwo w Internecie?
      - Szukałem, ale nie znalazłem.
      • Co masz na myśli przez wypowiedzenie mieszkania? Czy np mogę mu
        wysłać umowę najmu pocztą, poleconym, opiewającą np na 1000 zł
        (oprócz tego, że mieszka to jeszcze przechowuje swoje rzeczy
        zajmując ze 20 m2 powierzchni, której ja nie mogę zagospodarować tak
        jak bym chciała)? I w takiej umowie zawrzeć klauzulę, że jak nie
        zapłaci przez 3 msce to ma się wyprowadzić? Czy to w ogóle coś da?
        W przypadku ewentualnej eksmisji to czy można jako lokal zastępczy
        wskazać mieszkanie któregoś z jego dzieci? Dwoje z nich mieszka w
        domu, więc miejsce by pewnie było, choć nie jestem pewna czy nie
        mieszka tam równiez jego była żona. Dzieci oczywiście dorosłe, mają
        swoje rodziny.
        A typ bezczelny, gnidowaty, do tego cham, aż ręce opadają. Nie ma ta
        moja mama szczęścia do facetów sad
        • A może jednak nie tak purystycznie prawnie postepować?
          Czyli zrobić wywiad, gdzie mieszkają jego dzieci, nająć firmę
          przewozową i pod jego nieobecność wywieść cały dobytek faceta.
          No i teraz niech on dochodzi swego. Niestety, czasami takie
          działania są bardziej skuteczne.
          • Na pewno najpierw spróbujemy po dobroci, czyli mama ma z nim
            porozmawiać. Ja się po prostu obawiam efektu takiej rozmowy, że nic
            z tego nie wyjdzie, bo u faceta honoru brak. Dlatego chcialam zrobić
            rozeznanie jakie są prawne możliwości pozbycia się gada.
            Co do wywiezienia rzeczy to nie jestem pewna czy jego dzieci by je
            przyjęły (podobno nie był zbyt zaangażowanym ojcem i nie jest z nimi
            blisko), ale może mogłabym wynająć jakiś magazyn np na miesiąc, a
            potem niech on się martwi. Tylko pozostaje kwestia zameldowania -
            czy to mu daje prawo do wejścia do domu np w asyście policji?
            A jeszcze pytanie z innej beczki - macie może jakiś pomysł gdzie
            kobitka około 60 mogłaby kogoś poznać? Moze jest jakiś portal
            randkowy dla osób z tego pokolenia? Albo jakieś biuro matrymonialne?
            Tak bym chciała, żeby mama poznała jeszcze jakiegoś normalnego
            człowieka..
            • To daje się wyraźnie wyczuć w Twoich powyższych wypocinach na tym
              forum. Przede wszystkim przestań organizować na siłę życie mamie, po
              Twojemu. Widać, że chcesz coś na tym ugrać dla siebie, albo Twoja
              znajomość życia nie jest nawet zielona.
              • We wlasnym mieszakniu/domu moze sobie organizowac co chce i jak
                chce.Tobie nic do tego - zajmij sie organizacja swojego zycia w
                swoim domu!to tyle jesli chodzi o polemike z Toba

                Pomysl o fikcyjne sprzedazy - oznajmij im,ze zamierzasz sprzedac dom
                w super cenie, wczesniej pojedz z fikcyjnym kupujacymi raz lub dwa.
                Zaproponuj menelowi niezla dziale z tego domu np1/3, jezeli lyknie
                to musi sie wymeldowac w gminie/ do sprzedazy musisz miec
                zaswiadczenie o braku w tym domu osob zameldowanych/.Mozesz
                zaproponowac,ze do czasu jak cos sobie ten dupek kupi to
                grzecznosciowo zameldujesz go u siebie - argumenty - bedzie mial
                kase i meldunek....oczywiscie do tego nie dojdzie. Pomysl nad tym.
                Jak nie sila to moze sprytem go wezmiesz, wszak nie ma prawa ze nie
                mozesz sprzedac swojej wlasnosc.. jezeli bedzie sie obawial, ze mu
                nie zaplacisz to mozesz pojsc z nim do notariusz i tam podpisac
                oswiadczenie,ze W MOMENCIE sprzedazy spalacisz go tam w jakies
                kwocie.Oczywiscie nie sprzedasz, bo....kupujacy sie rozmyslil
                • Polemika z Tobą, jako osobą podsuwającą rozwiązania polegające na
                  nieuczciwości i oszustwie jest ponizej moich zasad. Widocznie
                  wyczuwasz w "mmarrcie" bratnią duszę. Nie ufam "mmarrcie", która
                  jest tu tzw. "sędzią w własnej sprawie" i w czambuł potępia osobę z
                  którą jest w konflikcie. Jak widać jej mama nie do końca zgadza się
                  z jej stanowiskiem, bo gdyby tak było to już dawno rozstałaby się z
                  gościem. Tacy co określają nieznane im osoby mianem menel i dupek,
                  sami zasługują na to miano. Mam znajomego prokuratora, którego
                  wprost rozsadza chęć do działania. Prześlę mu zaraz adres strony
                  tego forum. Może coś z tego sie urodzi.
                  • Tu nie chodzi o potępianie i konflikt, tylko o prawo do własności. Wybacz, ale właściciel powinien mieć prawo decydowania o czymś co należy prawnie do niego. Możesz go nie lubić, myśleć o kims takim najgorzej, ale prawo do decydowania o własności jest jedną z podstaw ustrojowych demokracji zachodnich.
              • Haha, uderz w stół.. Czyżbyś sam był takim pasożytem, który żyje na
                koszt innej osoby i nic nie zamierza z tym zrobić?
                A ja mamie nic na siłę nie organizuję. X lat siedziałam cicho,
                chociaż mnie szlag trafiał jak patrzyłam na jego zachowanie i mamy
                uległość, a wątek założyłam po tym jak sama zaczęła rozmowę, że
                dojrzała do tego, żeby się go pozbyć, żeby mu to wreszcie w twarz
                powiedzieć.
                A ponieważ dom jest mój to ja jako właściciel mam większe możliwości
                zrobienia jakichkolwiek kroków prawnych niż mama.
                • Przede wszystkim droga kolezanko musisz udowodnic, ze ten dom jest
                  twoj (umowa darowizny, kupna lub tez wyciag z ksiegi wieczystej).
                  Jezeli naprawde chcesz pozbyc sie goscia nie podpisuj z nim zadnej
                  umowy, gdyz bedzie ona dla ciebie zobowiazujaca. Pierwsza rzecza,
                  jaka musisz zrobic jest pisemne wypowiedzenie jemu uzyczenia domu,
                  najlepiej przez prawnika. Po okresie (jesli sie nie myle) trzech
                  miesiecy wnosisz do sadu sprawe o eksmisje, gdyz przestalas uzyczac
                  jemu swojej wlasnosci a on to zignorowal. Po dwoch - trzech
                  miesiacach sad wydaje wyrok dla ciebie pozytywny, gdyz nie ma on
                  prawa innego wyroku wydac, gdyz dom jest twoj. Sad jednak ma dwa
                  wyjscia: eksmisja z prawem do mieszkania socjalnego lub bez. Jesli
                  gosc ten pracuje to napewno takiego prawa nie otrzyma. Musisz wtedy
                  poddac jego presji i wytlumaczyc, ze predzej czy pozniej bedzie
                  musial zaplacic za komornika, jezeli nie bedzie chcial sam sie
                  wyprowadzic. Jezeli to nie poskutkuje, wynajmij gosciowi malutki
                  pokoik na trzy miesiace i wskaz komornikowi nowy adres zamieszkania.
                  Nie mysle, ze do tego dojdzie i facet wyprowadzi sie po kilku
                  ostrzezeniach od twojego prawnika. Mysle, ze bez komornika bedzie to
                  ciebie kosztowac okolo 2000 zl zas z komornikiem 3000 - 3500.
                  Powodzenia.
            • jeżeli on nie ma z czego zyc a ma dzieci które opływają w luksusach
              to ich zasranym obowiązkiem jest zapewnic mu byt zgodnie z naszym
              prawem, nawet moze on dochodzic alimentow na siebie przez rodzine
              czy im sie to podoba czy nie, z tego co widze on nie jest nawet
              mężem twojej matki czyli jest dla Was zwykłym obcym gościem, a to ze
              jest zameldowany na stałe to jest to bład tego który go zameldował
              czyli wynika ze twojej matki, prawne zobowiązania finansowe maja
              miedzy soba rodziny(rodzice, dzieci..itp) a obcy facet moze wam
              skoczyc w d....., to ze jest zameldowany na stałe to nie znaczy ze
              jest to tylko i wyłącznie wasz problem
              --
              Dominika 27.07.2007
              • hej - spoko. Dzieci nie mają "zasranego" obowiązku zapewniać byt pasożytom wink
                Chyba, ze pasożyt łożył na ich utrzymanie - a znając pasożyty - wcale nie są do
                tego skłonne wink
                • Niestety z prawnego punktu widzenia, mają psi obowiązek. Chyba, że jest sądownie
                  orzeczona utrata praw rodzicielski przez rodzica. Jeśli nie rodzic ma prawo
                  wystąpienia do sądu o przyznanie alimentów.
                  Co do meldunku, to chyba Ty jako właściciel lokalu możesz delikwenta wymeldować,
                  ale na 100% pewna nie jestem. Natomiast on jako zameldowany, ma prawo jeśli
                  zmienisz zamki, wezwać "otwieracza" zamków i otworzyć lokal, natomiast nie
                  jestem do końca pewna czy Ty jako właściciel nie musisz wyrazić zgody lub czy
                  nie powinno się to odbywać w Twojej obecności.
                • Mylisz sie. Zgodnie ze wspanialym polskim prawem, rodzic moze Cie oddac do domu
                  dziecka, cale zycie Cie olewac, a na starosc dostanie od Ciebie alimenty, jesli
                  tylko sie o nie upomni i zlatwi to sadownie. Byly nawet programy TV
                  przedstawiajace takie kuriozalne sytuacje.
        • wydaje się że powinno wystarczyć samo wypowiedzenie (oświadczam iż wypowiadam
          temu i temu lokal taki i taki, nakazując w terminie takim i takim opróżnienie
          lokalu itd.). Poszukaj w necie pewnie znajdziesz jakieś przydatne wzorce.
          Dzieci wcale nie musza chcieć i nie musza przyjąc jego gratów.

          --
          Najczęstsze kłamstwo w Internecie?
          - Szukałem, ale nie znalazłem.
        • Jak rozumiem, on nie ma umowy najmu w tej chwili. Jak mu taką
          wyślesz to mu dopiero dasz papier do ręki i podstawy prawne do tego
          całego ambarasu z eksmisja i lokalem zastępczym. Nie wiem, co mu
          daje meldunek, zwłaszcza, ze od niedawna nie ma nawet obowiazku
          meldunkowego. Może idź do gminy i spróbuj go wymeldować, a patem
          wymień zamki.
        • Chamy i nieroby są w Polsce gatunkiem chronionym, więc moim zdaniem prawnie nie
          wiele wskórasz niestety. Polecałbym metody bardziej odpowiednie dla chama.
      • Majkel, albo się niedostatecznie skupiłeś, albo ja czegoś nie kumam.

        Przecież facet nie ma żadnego prawa - poza meldunkiem - do mieszkania w tym domu. Czy meldunek automatycznie oznacza wzięcie sobie przez właściciela na barki odpowiedzialności za los lokatora do tegoż lokatora zgonu?

        Przecież to paranoja - prawo własności winno być święte. Facet dostaje rozsądny termin wyprowadzki (powiedzmy, 2 tygodnie, niech ma szansę na znalezienie nowego lokum) i bye. W razie czego policja i przedmioty za drzwi.

        --
        Tako rzecze Heniek Mróz, koneser, miłośnik muzyki barokowej i ostrego porno.
        • Moim zdaniem tak zrobić nie można.
          Facet tam mieszka, jest zameldowany, są tam jego rzeczy osobiste, jest tam jego
          centrum życiowe. Od kilku lat nie ma w Polsce eksmisji na bruk. Nie można
          również nikogo ot tak sobie wywalić. Można uznac że facet mieszkanie zajmuje na
          podstawie ustnej umowy. Żeby się wyniósł trzeba mu moim zdaniem umowę taką
          wypowiedzieć.
          Moim zdaniem nie można tak zrobić jak sugerujesz bowiem gdyby tak było wówczas
          można by w ten sposób wywalać dowolnie każdego najemcę. Ten facet nie jest
          równiez w zasadzie dzikim lokatorem bowiem mieszka tam za przyzwolnieniem
          właścicielki domu.

          żeby się go więc pozbyć moim zdaniem trzeba najpierw wypowiedzieć umowę na
          podstawie której zajmuje lokal.
          Jeśli sam nie opuści lokalu wówczas można starać się go usunąc prawnie poprzez
          przeprowadzenie procedury eksmisji. Policja nie jest organem egzekucyjnym. Moim
          zdaniem tak powinna wyglądać cała procedura pozbycia się natręta.


          --
          Najczęstsze kłamstwo w Internecie?
          - Szukałem, ale nie znalazłem.
        • Niestety jak ktoś jest złośliwy i się uprze to w naszym kochanym
          kraju praktycznie niemożliwym jest pozbycie się lokatora, nawet
          jeśli nie płaci. Ale próbować trzeba. Dlatego pytałam o rady jak się
          do tego zabrać. Zastanawiam się też co mogę zrobić w kwestii
          rachunków za prąd, wywóz śmieci, itd, do których on się nie dokłada
          ani nigdy się nie dokładał.
          • Jeśli facet bedzie stawiał opór to środkami ściśle prawnymi bedziesz
            dochodzić swego przez ładnych kilka lat.
            Czy to Ty wyraziłaś zgodę na meldunek?

            A może po prostu weź mamę do siebie na kilka miesięcy, rozwiąz umowę
            z elekektrownią, wodociągami i zobaczysz, jakie będą jego ruchy
            • Mama ma moje pełnomocnictwo notarialne i sama go tam zameldowała jak
              jeszcze było między nimi w miarę normalnie czyli jak facet się
              jeszcze dobrze kamuflował. To siedlisko zostało kupione, żeby mama
              mogła sie wynieść z miasta jak przeszla na emeryturę, ja je traktuję
              jako działkę.
              Jeśli chodzi o jej ew wyprowadzkę to na pewno nie (z wielu powodów,
              m.in. są tam zwierzęta), prędzej zdecyduję się na jakieś rozwiązania
              mniej prawne.. na razie czekam na wynik rozmowy, mama do niej
              dojrzewa i jest kłebkiem nerwów.
              Ogólnie rzecz biorąc nie do pojęcia jest dla mnie jakimi ludzie
              potrafią być bezczelnymi pasożytami, mieszkać, nie płacić, nie
              wyprowadzić się po zakończeniu związku, w głowie mi się to nie
              mieści.
              • mmarrta napisała:

                > Mama ma moje pełnomocnictwo notarialne i sama go tam zameldowała
                >Jeśli chodzi o jej ew wyprowadzkę to na pewno nie (z wielu powodów,
                > m.in. są tam zwierzęta),

                No to szczerze współczuję ...
              • mmarrta napisała:

                > Ogólnie rzecz biorąc nie do pojęcia jest dla mnie jakimi ludzie
                > potrafią być bezczelnymi pasożytami, mieszkać, nie płacić, nie
                > wyprowadzić się po zakończeniu związku, w głowie mi się to nie
                > mieści.

                Oczywiście, prawo własności jest (a w zasadzie powinno być) święte.

                Ale ciekaw jestem czy potrafisz wyobrazić sobie siebie w wieku lat powiedzmy
                60-ciu kilku, gdy nie masz gdzie mieszkać, nie powiodło ci się w życiu, ten dach
                nad głową jest twoim jedynym domem. Ciekaw jestem czy wówczas nadal nie będzie
                ci się mieścić w głowie, to że się nie wyprowadzasz "po zakończeniu związku".
            • Juz chyba ktoś radził ci podobnie na forum,ale uważam,że powinnaś
              radykalnie sie mendy pozbyc,np.pod jego nieobecność wymienic
              zamki,rzeczy w walizach przed drzwi.Wtedy to on bedzie miał
              problem,niech nawet przychodzi z policją,ktora nic nie wskóra,bo on
              mie ma prawnego aktu własności do lokalu,który zajmuje.Myslisz,że
              może dochodzić swoich wątpliwych praw w sądzie?Jest w końcu dzikim
              lokatorem
              • Nie dzikim lokatorem tylko zameldowanym. Nie pisz glupot, bo nie
                pomagasz.
                • Umknął mi meldunek,co nie zmienia faktu,że facet nie ma zadnych praw
                  do mieszkania,które zajmuje.Wytykając mi błąd wcale bardziej nie
                  pomagasz
                  • Pomagam, bo wyprowadzam z bledu i ucinam bledna dyskusje smile
                    A zameldowana osoba niestety ma prawo mieszkac, co wiecej Polskie prawo
                    zabrania wyrzucenia go na bruk. Frustrujace ale prawdziwe, rozumiem
                    twoje wzburzenie.
                    • Przecież wymiany kluczy prawo nie zabrania. Rzeczy można mu wynieśc
                      do budy dla psa, tak żeby miał do nich dostęp, ale jednocześnie były
                      zabezpieczone przed wilgocia, uszkodzeniem, kradzieżą... Oczywiście
                      trzeba poczekac do wiosny, bo jeszcze się upije i zdechnie pod
                      płotem i będzie ambaras. Na wszelki wypadek, jeszcze poinformować
                      dzieci, żeby zajęły się ojcem, bo nie ma dachu nad głową. W każdym
                      razie, to odwraca problem. Niech on się dochodzi w sądzie, jesli ma
                      jakies prawa.
    • a nie masz kobieto męża? albo groźnie wyglądających kolegów?? ja
      wiem że to nie jest zgodne z prawem ale postraszenie takiego typa
      zwykle bardzo skutecznie działa smile
      • Współczuję bardzo, bo tacy goście zazwyczaj nie maja honoru.
        Miałam znajoma, której były mąż zamieszkał w piwnicy i tam
        wegetował, jak kazała mu się z domu wyprowadzić.

        --
        O-Qrde,co za życie!
        • ale postawcie sie w miejsce tych "pasozytow" Gdzie taki kolo ma
          sobie pojsc? Pod most?
          • A co mnie to obchodzi???? Dla mnie może sobie zamieszkać pod mostem
            i tam zdechnąć. A tak w ogóle to facet ma trójkę dzieci, niech się
            przeniesie do któregoś z nich. Albo niech sobie coś wynajmie.
            Najprościej żyć na czyjś koszt, prawda? Z jakiej paki moja mama ma
            go do końca życia utrzymywać? Z jakiej paki zajmuje miejsce w moim
            domu? Od kilku miesięcy ma jakąś tam pracę, a nawet do rachunków nie
            zacząl się dokładać.
            Jak jesteś taki samarytanim to może przyjmij sobie jakiegoś menela z
            ulicy, który nie będzie płacił i go utrzymuj!
            Poza tym co to facet, który tyle lat żeruje na kobiecie i pracy nie
            szuka??? Menda, gnida i pasożyt!
          • a kim był ten pan i co robił zanim poznał Twoją mamę?
            Nich sie dorosły człowiek sam o siebie zatroszczy.
            • Ten pan zanim poznal moją mamę miał dwie żony i jak doszly nas po
              jakimś czasie słuchy, jego poprzednie żony, a przynajmniej ta druga
              również go utrzymywały, a panu było z tym wygodnie.
              • Martasmile to Ty znajdź temu panu nową żonę a nie mamie. A jak matka sama
                przestanie go utrzymywać to może sam sobie poszuka nowej?

                Może zacznij go, jako obcą osobę, obciązać kosztami jego życia tam :
                przedstaw mu notę obciążeniową co miesiąc 800zł za wynajem plus 150 media. I
                przedstaw wizję, że albo płaci co miesiąc z góry albo szuka sobie tańszego
                lokalu. Skoro ma pracę to komornik będzie miał z czego ściągnąc...
                • Dobry pomysł, ale gdzie ja znajdę taką naiwną kobitę, która by go
                  chciała smile
                  Co do opłat to właśnie miałam taki pomysł, zeby wysłać mu poleconym
                  informację, że ma płacić za wynajem oraz przechowywanie swoich
                  rzeczy np 1000 zl, a jak nie zapłaci przez 3 miesiące to do
                  widzenia. Tylko wiem, ze to do widzenia nie jest takie proste.
                  • Tylko żeby matka poleconego za niego nie odbierała smile

                    Wiem, że niełatwa sprawa przed wami, ale przede wszystkim nie podchodż do tego
                    emocjonalnie, mamy nie zmienisz, wspieraj ją żeby rosła w siłę i przestała się
                    bać, ale nie narzucaj jej swoich wizji dla jej życia. Tłumacz, ale daj jej prawo
                    wybrać, bo ona tam żyje na co dzień.
            • zapewne wisial na innej pani
          • 25.09.09, 13:05
            sajder86 napisał:

            > ale postawcie sie w miejsce tych "pasozytow" Gdzie taki kolo ma
            > sobie pojsc? Pod most?

            jezeli ma dzieci i rodzinę to niech oni na niego łożą, ta pani nawet
            nie jest jego zoną, wiec zgodnie z prawem to moze on ja w dupe
            ewentualnie pocałowac
            --
            Dominika 27.07.2007
      • Mam, mam, ale bałabym się, że takie rozwiązanie odbije się na mamie,
        która jednak tam mieszka. Poza tym mama to osobny problem -
        asertywność u niej jest ujemna, psychicznie stłamszona i jeszcze się
        go boi. Zresztą nie wiadomo co takiemu typowi strzeli do głowy. Jak
        się zrobi za ostro to on jej tam piekło może urządzić, a niestety
        nie ma nikogo, kto by mógł tam z nia nawet czasowo zamieszkać.
        • Wspieraj emocjonalnie mamę. Tłumacz spokojnie, rozmawiaj z nią, pokazuj lepsze
          życie. Jeśli przez lata była mu podporządkowana i zastraszona to masz dużą pracę
          do wykonania. Jeśli facet jest kiedykolwiek agresywny, pijany, awanturujący się
          to momentalnie wzywaj policję. I matka musi być nauczona, że w takich
          przypadkach policja to normalność i ma wsparcie instytucji prawa. Jeśli będzie
          miał historię na policji to można mu założyć niebieską kartę i usunąć z
          mieszkania jesli zastrasza innych mieszkańców. Ale to wy wiecie czy do jakichs
          rękoczynów tam dochodzi i do czego są podstawy.
          • Do rękoczynów nie dochodzi, bo mama chodzi wokół niego na paluszkach
            i w żaden sposób się nie sprzeciwi. Jak go nie ma to pod nosem na
            niego psioczy, a przy nim się autentycznie płaszczy. A ja próbuję z
            nią rozmawiać, ale ona się wtedy momentalnie usztywnia i odbiera to
            jako atak i albo milczy albo wychodzi. Zaproponowałam jej psychologa
            jak mi się w końcu przyznala, ze się go boi, ale oburzyła się na tą
            sugestię. Ciężka sprawa sad
            A mi się scyzoryk otwiera w kieszeniu jak widzę jak ona daje sobą
            pomiatać sad
            • Marta, problem w tym, że Twoja mama raczej nie zamierza się go pozbywać. Ma
              typowe zachowania osoby uzaleznionej, współuzaleznionej. Narzeka, płacze, ale
              nie chce zmienic swojej sytuacji. Nie wystąpi przeciwko niemu dla Twojej
              wygody, nie narzucisz jej innej wizji życia dlatego, że ty ją widzisz w
              marzeniach obok innego fajnego faceta. Zapomnij.
              Przestań Ty sama dawać matce pieniądze, to ona przestanie go utrzymywać i
              zacznie ponosić konsekwencje swojego zachowania.
              JAk będzie dyskomfort to zacznie się myślenie o potrzebie zmiany.
              A z facetem próbuj rozmawiac ty sama - jako włascicielka domu. Matka tego z nim
              nie załatwi.
              • Sęk w tym, że mama sama kilka dni temu zaczęla rozmowę, że dojrzała
                do tego, żeby mu powiedzieć, że ma się wyprowadzić. To trwało
                naprawdę wiele lat, podczas których siedziałam cicho, zresztą jej
                się slowa na jego temat nie dało powiedzieć.
                W każdym razie nie robię nic dopóki mama z nim nie przeprowadzi
                wstępnej rozmowy. Ale mam nadzieję, że to nie taki chwilowy zryw, że
                jednak coś zadziała. Z moim ojcem też się bujała ładnych parę lat,
                zanim dojrzała do rozwodu, wiec może teraz też przyszedl taki moment.
                A na forum zaczęłam ten wątek tak trochę może na wyrost, żeby
                zorientować się jakie są możliwosci pozbycia się typa, gdyby on
                odmówil wyprowadzki. Nie sądziłam, że trafi na pierwszą stronę
                gazety.
                • Niestety sprawa z pasożytami jest doścś ciężka do załatwienia jeśli
                  chcesz to zrobić w zgodzie z prawem. W Polsce nie ma już eksmisji
                  jako takiej - jak pasożyt powie, że nie ma dokąd ani za co się
                  wynieść - nikt go nie ruszy (wiem, że brzmi to idiotycznie, ale
                  takie właśnie jest prawo w Polsce!) Możesz postarać się więc o to by
                  sąd nadał nakaz eksmiji a wtedy pasożyt zostanie umieszczony na
                  14896 miejscu ludzi oczekujących na lokal socjalny.
                  Najlepiej więc byłoby się z pasożytem dogadać - niech mama nie
                  przeprowadza teh rozmowy sama - jedź tam z pratnerem, przyjacielem,
                  kuzynem - niech będzie Was więcej (i w razie jego niedopowiedniego
                  zachowania będziesz miała świadków). Mówisz, że pasożyt zarabia więc
                  może sam się wyniesie jak zoabczy, że wszyscy jesteście przeciwko
                  niemu. Życzę powodzenia.
                • mmarrta napisała:

                  > Sęk w tym, że mama sama kilka dni temu zaczęla rozmowę, że dojrzała
                  > do tego, żeby mu powiedzieć, że ma się wyprowadzić. To trwało
                  > naprawdę wiele lat, podczas których siedziałam cicho, zresztą jej
                  > się slowa na jego temat nie dało powiedzieć.

                  Te słowa mamy mogły być pod wpływem chwilowego impulsu. Za bardzo się w tę
                  sprawę angażujesz. I nie piszesz całej prawdy, zapewne.
                  Dom (działkę) kupiłaś. OK. Ale czyje jest (było) owo mieszkanie w mieście? Czy
                  nie "po mamie"? Jeśli tak, to tak po ludzku, ta działka jest Twojej mamy.
                  Zamieniła się z Tobą dając Ci wartościowsze mieszkanie, za skromne siedlisko. A
                  Ty jej tam chcez życie urządzać, bo chcesz mieć i mieszkanie w mieście i PEŁNĄ
                  wygodę na działce Twojej mamy.
                  Jeśli jestem w błędzie, to przepraszam. ALe jeśli trafiłem, to radzę Ci dać
                  sobie spokój i zostawić decyzję mamie. I bez wywierania na nią presji.
                  Znam podobną sytuację: Rodzice jedynaka wybudowali na starość sobie dom (w
                  Warszawie) a swoje trzypokojowe mieszkanie zamienili z synem (właścicielem
                  kawalerki po dziadku) jako formę prezentu ślubnego. Formalnie, u notariusza,
                  przekazali owe trzypokojowe jako prezent. Syn jest formalnie właścicielem i
                  3-pokojowego i kawalerki, ale FAKTYCZNYM właścicielem kawalerki są rodzice. To
                  oni inkasują czynsz za wynajem owej kawalerki.
                  Podobnie, mój brat przekazał swoje spółdzielcze lokatorskie mieszkanie córce,
                  która miała pieniądze, (niewielkie w porównaniu z wartością rynkową), na wykup.
                  I dalej tam z żoną mieszka. Zysk córki polega na tym, że w spadku ona dostanie
                  to mieszakanie nie musząc dzielić się z bratem. Gdyby ona - jak Ty - poczuła się
                  nie tylko prawną, ale i MORALNĄ właścicielką tego mieszkania i próbowała
                  ustawiać życie rodzicom, to ... Ło Matko Buzka... rodzina by ją zadziobała.
                  --
                  Jak ja nie lubię mieć stale racji!
                  • Ależ ludzie mają fantazję smile
                    Dla wyjaśnienia - siedlisko kosztowało tyle co nic, bo to była
                    rudera, kupiona zresztą już spory czas temu, kiedy ceny były niskie,
                    ja wzięłam kredyt na jego remont i ja sama ten kredyt splacam. Za
                    mieszkanie w mieście również spłacam kredyt. Poza tym kobieta też
                    może nieźle zarabiać smile A mojej mamy się nigdy pieniadze nie
                    trzymały dlatego od dawna jej pomagam i jak tylko będę mogła to
                    dalej będę to robić.
                    I na pewno nie był to impuls. A angażuję się, bo jesteśmy z mamą
                    blisko związane, pewnie bliżej niż większość dorosłych dzieci i
                    rodziców. Jak ja miałam kiedys spore problemy z facetem to ona też
                    mi bardzo pomogła i mnie wspierała.
        • A nie dałoby się znaleźć jakiegoś dobrego znajomego (najlepiej szerokiego w barach) który by przez kilka dni poudawał nowego przyjaciela mamy? I zasugerował gnidzie wyprowadzkę?

          Sam meldunek w obecnym systemie prawnym nie daje żadnych praw zameldowanemu. Ja bym mu przedstawiła na piśmie wypowiedzenie ustnej umowy na mocy której tam mieszka, wyznaczyła termin wyprowadzki (żeby być krytym - powiedzmy miesiąc) a następnie wraz z tym wypowiedzeniem go wymeldowała. Najlepiej by było, żeby podpisał to wypowiedzenie albo prześlij mu je poleconym za potwierdzeniem odbioru.

          Według mnie to nie jest eksmisja. Facet nie ma żadnego prawa do tego lokalu, korzysta wyłącznie z dobroci twojej mamy.

          Niestety, żadne rozwiązanie nie będzie gwarantować, że nie będzie awantury. Życzę powodzenia w wyrywaniu chwasta.
          • też jest człowiekiem i nie nazywaj go tak. A mama ma swoje życie,
            cięzko być samemu i pewnie dlatego to akceptuje, sytuacja
            rzeczywiscie jest nie wesoła, ale tez chiałbym poznac zdanie naszego
            głownego bohatera, bo może Ty tylko tak to widzisz. I pamietaj, że
            po wszystkim mama zostanie sama i ona to tez wie i dlatego nie
            działa energicznie.Trudno doradzić, z pewnościa nie powinnaś się
            wtracać, niech mama zadecyduje, Ty nie zajmuj stanowiska, bo to mamy
            dom i ona moż e mić żal po wszystkim do Ciebie, Ty sobie ułozysz
            zycie a ona może zostać do końca życia sama i nie pisz ze Ty będzesz
            przy niej. Jesli jest tak jak piszesz, a mama to zauważa z pewnościa
            powie nie a wtedy wyrzuci swojego byłego partnera i być moze wtedy
            jej pomożesz. Ale ni e pisz o nim ze jest gadem i pasożytem. Bo
            piszac tak łatwo pomyslec kim Ty jesteś.
            • daniel.sebastian napisał:

              > też jest człowiekiem i nie nazywaj go tak. A mama ma swoje życie,
              > cięzko być samemu i pewnie dlatego to akceptuje, sytuacja
              > rzeczywiscie jest nie wesoła, ale tez chiałbym poznac zdanie
              naszego
              > głownego bohatera, bo może Ty tylko tak to widzisz. I pamietaj, że
              > po wszystkim mama zostanie sama i ona to tez wie i dlatego nie
              > działa energicznie.Trudno doradzić, z pewnościa nie powinnaś się
              > wtracać, niech mama zadecyduje, Ty nie zajmuj stanowiska, bo to
              mamy
              > dom i ona moż e mić żal po wszystkim do Ciebie, Ty sobie ułozysz
              > zycie a ona może zostać do końca życia sama i nie pisz ze Ty
              będzesz
              > przy niej. Jesli jest tak jak piszesz, a mama to zauważa z
              pewnościa
              > powie nie a wtedy wyrzuci swojego byłego partnera i być moze wtedy
              > jej pomożesz. Ale ni e pisz o nim ze jest gadem i pasożytem. Bo
              > piszac tak łatwo pomyslec kim Ty jesteś.

              Przede wszystkim przeczytaj watek uwaznie

              O cholera - samych filantropow mamy w naszym pieknym kraju. Obroncy
              uciesnionych - podajcie swoje adresy - ten zacny z pewnoscia Pan z
              przyjemnoscia zamieszka u Was
            • Ale przecież określenie pasożyt to jest stwierdzenie faktu. Może być
              jeszcze ew. huba. Jak byś inaczej nazwał człowieka, ktory przez
              wiele lat żyje na koszt innej osoby, nie próbuje nic zmienić, nie
              szuka pracy, bo mu tak wygodnie, męczy ją psychicznie? Żeby to
              jeszcze byl normalny, kochajacy związek, gdzie facet np. dokłada się
              do życia w sposób niematerialny, wspiera kobietę, itd, to bym go tak
              nie nazwała, ew może ofiarą życiową. Ale w tej sytuacji nazwanie go
              pasożytem to po prostu stwierdzenie faktu.
              I nie doczytałeś, dom jest mój, do tego ja tam robię remonty,
              rozbudowę, ulepszenia, itd, a on z części tego korzysta. A nawet do
              rachunków za prąd się nie dokłada. Mama to wie i widzi, ale boi się
              go, a konkretnie boi się co będzie jak mu w końcu powie, żeby się
              wyprowadzal, a on odmowi. dlatego chciałam zrobić rozeznanie jak
              można się go prawnie pozbyc.
              Jeśli chodzi o strach przed byciem samą, to już wiem, że to nie o to
              chodzi. Wcześniej myślałam, że ona właśnie nie chce zostać sama, ale
              powiedziała, że nie, że nie o to chodzi. Zresztą niedawno pojawil
              się na horyzoncie jakiś pan i jak mama o nim mówi, to aż miło
              popatrzeć smile
              • Więc jak to jest? - skoro pojawił się jakiś Pan na wspomnienie
                którego mama promienieje to po co w innym wątku pytasz o portale
                randkowe dla osób 60 letnich aby Twoja mama mogła kogos poznać?
              • mmarrta napisała:

                > Ale przecież określenie pasożyt to jest stwierdzenie faktu. Może być
                > jeszcze ew. huba. Jak byś inaczej nazwał człowieka, ktory przez
                > wiele lat żyje na koszt innej osoby, nie próbuje nic zmienić, ...

                Przecież matka go chciała. Fakt, że z nią był, że może był dobry w łóżku, był
                dla niej wystarczającym ekwiwalentem. Z postu pierwotnego wynika iż na pewno
                męczy on psychicznie córuchnę. Ona sama pisząc dumnie iż jest właścicielką
                siedliska, tylko pośrednio daje znać że matka zostawiła jej w mieście
                pełnowartościowe mieszkanie, więc matka ma 100% moralnego prawa czuć się
                posiadaczką domku.
                --
                Jak ja nie lubię mieć stale racji!
                • To, że matka się czuje właścicielką siedliska niewiele znaczy wobec PRAWA
                  WŁASNOŚCI W SĄDZIE które tutaj wyznacza na decyzyjną osobę córkę.
                  A w końcu o tym jest wątek, matka może cos z lokatorem sobie uzgadniać bo ona
                  tam żyje na co dzień, ale prawne kroki w sprawie domu może podejmowac jego
                  właściciel.

                • A ty dalej fantazjujesz o jakiś zamianach i zostawianiu mieszkań.
                  Mieszkanie jest obciążone sporym kredytem, na remont siedliska
                  również jest wzięty kredyt. Oba spłacam ja.
                  Chciała go, chciala.. nie słyszałeś o patrzeniu na drugą osobę w
                  początkowej fazie przez różowe okulary? a teraz już go nie chce i ma
                  do tego prawo.
                  • Dopuszczam, oczywiście, że moja rekonstrukcja szerszej sytuacji jest błędna.
                    (Jak wynika z mojej sygnaturki jestem rad, gdy czasami nie trafię). Nadal nie
                    wiem co się stało z miejskim mieszkaniem Twojej mamy. Sczezło? Wyautował ją z
                    niego Twój ojciec?
                    --
                    Jak ja nie lubię mieć stale racji!
              • Nie tlumacz sie, bo po co. Mowisz pasozyt, bo tak uwazasz. Niektorym
                nudzi sie we wlasnym zyciu i lubia pouczac innych. Zwlaszcza
                anonimowo przez internet po czyjejs trzyzdaniowej wypowiedzi na forum
                ...

                Rady na forum maja ta wade, ze nie musza pokrywac sie z
                rzeczywistoscia. Idz do prawnika lub takiej instytucji, ktora ci
                przyblizy prawna sytuacje. Bedziesz miala wtedy jasny wybor - czy
                zgodnie z prawem czy inaczej.

                Z wiedza prawna mozna zaczac rozmowe z panem pasozytem i zobaczyc co
                powie. Sama zdecydujesz jak zrobic. Ja bym mu tak umilil zycie, ze
                sam by sie szybko wyprowadzil. Ale ja jestem duzy, silny i bywam
                wredny wobec wrogow rodziny. Kobiety sa bardziej wyrafinowane smile
              • Wydaje mi się,że cała ta dyskusja to jedno wielkie gdybanie.

                Mama to wie i widzi, ale boi się
                > go, a konkretnie boi się co będzie jak mu w końcu powie, żeby się
                > wyprowadzal, a on odmowi. dlatego chciałam zrobić rozeznanie jak
                > można się go prawnie pozbyc.

                A może nie odmówi,jak nie powiesz to się nie dowiesz.
    • Jeżeli koleś zna dobrze swoje prawa, to pozostaje jedynie zgłoszenie sprawy do
      sądu o eksmisje i liczenie na to, że gmina będzie w stanie zapewnić mu jakiś
      lokal mieszkalny. Ewentualnie można samemu kupić jakiś lokal dla jegomościa smile

      Wymeldowanie generalnie nic nie zmieni w jego sytuacji prawnej.

      Próba wywalenia jego gratów za drzwi (czy też wywiezienia ich do jakiegoś
      magazynu) połączona z wymianą zamków, może się dla nas bardzo źle skończyć.

      Takie niestety mamy prawo.
      • Z tego co piszesz obawiam się, że mama nie jest gotowa, aby z nim
        sie rozstać. Sa takie kobiety, które za cene posiadania w domu
        mężczyzny godzą się na wszystko. Trzeba mieć duzo siły, aby taki
        układ zakończyć.
        Pasożyt wyprowadzi się, jak znajdzie inne, wygodne miejsce do
        pasozytowania. Niestety, najczęściej jest to inna kobieta.
        --
        O-Qrde,co za życie!
        • zyja w konkubinacie i on przeciez on jest tak jakby jej mezem...
          Moze i dran, moze i pijak, moze i nierob - ale jest z mama i wyrzucanie go to tak jak bys wyrzucala z domu i od mamy przybranego ojca !!!!!!
          To nie jest sublokator, ktoremu wynajmujesz pokoj - lub czesc pokoju - a moze nawet czesc lozka na ktorym sypia z mama....
          - i jak ktos napisal wczesniej - nie ukladaj mamie zycia- mama bedac w podeszlym wieku - chcac zyc z toba w zgodzie mowi tobie jedno - to co chcesz uslyszec a facetowi co innego - bo moze na nim tez jej zalezy..... Pamietaj nic nie boli bardziej jak samotnosc - i oby tobie corka nie dyktowala z kim i jak masz mieszkac.... W sumie to niezle ziolko z ciebie....a sprawa nie jest prosta i moze ja zalatwic tylko mama....a tak swoja droga to jak byl mlodszy i sprawniejszy to byl godzien byc z mama a teraz to juz nie? Chyba Boga w sercu nie masz.....
          • Przypuszczam, że pan alimentów na swoje dzieci też nie płacił, więc żadne nie
            będzie chciało go teraz utrzymywac.
          • Jakim mężem?? Jakim przybranym ojcem?? Po pierwsze to jest BYŁY
            partner, od dluższego czasu NIC ich nie łączy, poza tym, że tam
            mieszka i jeszcze do niedawna ciągnął kasę nawet na papierosy. Od
            kiedy ma pracę to chociaż sam sobie jedzenie i fajki kupuje. ale do
            rachunków nie raczy się dolożyć. A ojca to ja miałam jednego,
            wypraszam sobie nazywanie takiej gnidy przybranym ojcem!
            Ja chcę pomóc mamie go wywalić, po tym jak sama powiedziała, że chce
            to wreszcie zrobic. Naucz się czytac ze zrozumieniem.
            A mama nie jest w podeszłym wieku, lat ma 60, jest w świetnej
            formie, szczupla, zgrabna, wysportowana i wiem, że chciałaby poznać
            kogoś normalnego, zresztą ostatnio zaczęła się z kimś spotykać. I co
            będzie jak z tym panem coś się zacznie więcej kręcić i on się dowie,
            ze ten gad tam mieszka?
            • Marta. Zauważ, że naganne zachowania, które prowadzą do sytuacji patologicznej
              są dwa : facet "ciągnie kasę" ale ciągnie ją dlatego, że matka MU Ją DAJE.
              Jeśli ona tak działa to nie wiadomo, czy następny partner nie będzie tego samego
              gatunku co ten....

            • Mamuśka zaczęła się z kimś spotykać !
              Więc normalne że "stary" jest be bo w perspektywie nowy "książe" czeka
              Kiedyś "stary" "księciem" był, ale się obył
              Więc gdy u wrót "książe" czeka "stary" to zawalidroga .
              Normalka
              Sam sie wyniesie wystarczy jej pogadać
      • pentaprism napisał:

        > Jeżeli koleś zna dobrze swoje prawa
        Tego typu kolesie często nie znają swoich praw.

        > Wymeldowanie generalnie nic nie zmieni w jego sytuacji prawnej.
        A ja uważam inaczej. Póki ma meldunek może wrócić z policja.
        Jeśli nie ma meldunku, ani umowy najmu to pozostaje mu ... wnieś
        sprawę do sądu na niezgodne z prawem działania właścicielki. Niech
        się sądzi, wątpię, aby wystarczyło mu zacięcia i wystarczających
        dowodów, tym bardziej, że i dla autorki znalazłyby się podstawy do
        obrony.

        W całej tej sytuacji gorsze jest to, że nie ma mozliwości czasowej
        wyprowadzki mamy, ani zapewnienia jej na miejscu fizycznej opieki,
        stąd pewne działania na granicy prawa mogą być trudne do realizacji
        czy też wzbudzać uzasadniony niepokój starszej pani. Niewątpliwie
        jednak zbytnie przeciąganie sprawy i czekanie będzie działało na
        niekorzyść autorki.




        > Próba wywalenia jego gratów za drzwi (czy też wywiezienia ich do
        jakiegoś
        > magazynu) połączona z wymianą zamków, może się dla nas bardzo źle
        skończyć.
        >
        > Takie niestety mamy prawo.
    • 1. Wypowiedziec kolesiowi umowe, dac mu termin na znalezienie nowego mieszkania.
      2. Wymeldowac go po uplywie tego okresu.
      3. Jesli sie wyprowadzi to git, jesli nie wystawic mu bety za drzwi, zmienic
      zamki jesli zajdzie taka potrzeba.

      Moze sie odwolywac do sadu, moze sobie wzywac policje. Jesli juz w tym czasie
      nie bedzie zameldowany w lokalu, to w zasadzie tak jakbym np. ja zadzwonil na
      policje i sie skarzyl, ze ty nie chcesz mnie wpuscic do swojego domu. Oczywiscie
      to zadziala tylko wtedy jesli nie ma zadnych formalnych powiazan pomiedzy
      pasozytem a twoja matka. Koles obcy z punktu widzenia prawa, bez meldunku w
      danym lokalu nie ma zadnego prawa do przebywania w nim.
      • Jest problem , autorka tam na co dzień nie mieszka. A matka otworzy mu drzwi
        jak będzie chciał wejść.
      • nie wymeldujesz kogoś kto przebywa w danym mieszkaniu.
        mieli już zniesc obowiązek meldunkowy ale komunizm wiecznie zywy
      • the_rapist napisał:

        > 1. Wypowiedziec kolesiowi umowe, dac mu termin na znalezienie nowego mieszkania
        > .
        > 2. Wymeldowac go po uplywie tego okresu.
        > 3. Jesli sie wyprowadzi to git, jesli nie wystawic mu bety za drzwi, zmienic
        > zamki jesli zajdzie taka potrzeba.


        wszystko dobrze do pkt. 1.
        Co do pkt. 2... nie można nikogo wymeldować jeżeli ktoś nadal mieszka w
        mieszkaniu. Zgodnie z art. 15 ustawy o ewidencji ludności i dowodach osobistych
        z dn. 10.04.1974 wymeldować można tylko osoby które opuściły miejsce pobytu
        stałego na dłużej niż 3 miesiące. Jeżeli nadal mieszka - nie ma możliwości
        wymeldowania.
        Jeśli chodzi o pkt. 3... taki czyn może być uznany za eksmisję. Jesli facet sie
        poskarży moga być kłopoty. Eksmitowac może tylko komornik na podstawie wyroku sądu.

        --
        Najczęstsze kłamstwo w Internecie?
        - Szukałem, ale nie znalazłem.
    • o, jak wielu jest takich facetów którzy żerują na tym ,że kobieta
      jest słabsza!
      Nie wyprowadzi się , bo on tu jest zameldowany! Nie płaci za prąd.
      Nie płaci za gaz! Nie płaci czynszu. Kluczy od odda. Wchodzi pod
      nieobecność kobiety i wynosi z domu co mu się podoba. Mówi że on nic
      nie ukradł. Ale wyniósł z domu to, czego nie kupił za swoje
      pieniądze.
      • Wyniesienie z domu pod nieobecność i bez zgody (współ)właściciela majątku
        wspólnego lub indywidualnego właściciela jest kradzieżą, którą śmiało można
        zgłosić na policję.

        --
        Nie używam e-maila Gazetowego.
    • Skoro mama boi się pasożyta, to naturalną rzeczą jest, że rozmowę
      odkłada (zakładam, że dojrzała do tego, aby zamieszkać sama). Jako
      córka i jako właścicielka domu powinnaś być przy rozmowie z facetem
      (dwa powody to za mało?).

      I do jasnej cholery jak możesz pozwalać na to, aby matka narażona
      była na towarzystwo takiego kogoś?! – aby zmuszona była się
      płaszczyć jak sama to określiłaś, była poniżana i była strzępkiem
      nerwów? Czy zachowanie Twojej mamy nie jest czasem krzykiem o pomoc?
      Co na to Twój mąż, partner, facet? – jedziecie sobie do domku
      letniskowego i wszyscy znosicie towarzystwo tego osobnika oraz jego
      bałagan i to, że zajął wam wasze pomieszczenia, które chcielibyście
      przeznaczyć na coś innego? Czy czasem nie jest tak, że i Ty masz
      cykora przed tym typem a załatwienie całej sprawy cedujesz na mamę:
      osobę słabą psychiczną, znerwicowaną i bezradną.

      Ogarnij się kobieto i weź się sama za załatwienie tej sprawy zanim
      będzie za późno a twoja matka wyląduje w psychiartyku albo na OIOMie.

      Ciepłe kluchy jesteś, a pierdoły o tym, że czekasz na efekt rozmowy
      między bajki włóż. Masz trochę grosza więc idź do radcy prawnego,
      adwokata niech Ci przedstawi Twoją sytuację prawną i możliwości.
      Tyle chyba możesz zrobić, czy też czekasz na efekt rozmowy mamy z
      tym typem? Przestań stwarzać pozory działania i zacznij coś robić
      aby pomóc matce. Zrobiłaś coś jeszcze oprócz napisania wątku na
      forum i czekania na efekty rozmowy?

      Sorry za szorstki język, ale uniosłem się wyobrażając sobie (na
      podstawie Twoich opisów) cała tę sytuację. Paranoja – jadę do
      swojego domku letniskowego i nie mogę się rozprężyć, bo jakiś OBCY
      typ kręci się po obejściu jak po swoim. I patrzę jak matka wokół
      niego na paluszkach biega bo boi się odezwać. Masakra jakaś. A może
      tam nie jeździsz bo nie możesz na to wszystko patrzeć?
      • towditowdi napisał:

        > Skoro mama boi się pasożyta, to naturalną rzeczą jest, że rozmowę
        > odkłada (zakładam, że dojrzała do tego, aby zamieszkać sama). Jako
        > córka i jako właścicielka domu powinnaś być przy rozmowie z
        facetem
        > (dwa powody to za mało?).
        >
        > I do jasnej cholery jak możesz pozwalać na to, aby matka narażona
        > była na towarzystwo takiego kogoś?! – aby zmuszona była się
        > płaszczyć jak sama to określiłaś, była poniżana i była strzępkiem
        > nerwów? Czy zachowanie Twojej mamy nie jest czasem krzykiem o
        pomoc?
        > Co na to Twój mąż, partner, facet? – jedziecie sobie do domku
        > letniskowego i wszyscy znosicie towarzystwo tego osobnika oraz
        jego
        > bałagan i to, że zajął wam wasze pomieszczenia, które
        chcielibyście
        > przeznaczyć na coś innego? Czy czasem nie jest tak, że i Ty masz
        > cykora przed tym typem a załatwienie całej sprawy cedujesz na
        mamę:
        > osobę słabą psychiczną, znerwicowaną i bezradną.
        >
        > Ogarnij się kobieto i weź się sama za załatwienie tej sprawy zanim
        > będzie za późno a twoja matka wyląduje w psychiartyku albo na
        OIOMie.
        >
        > Ciepłe kluchy jesteś, a pierdoły o tym, że czekasz na efekt
        rozmowy
        > między bajki włóż. Masz trochę grosza więc idź do radcy prawnego,
        > adwokata niech Ci przedstawi Twoją sytuację prawną i możliwości.
        > Tyle chyba możesz zrobić, czy też czekasz na efekt rozmowy mamy z
        > tym typem? Przestań stwarzać pozory działania i zacznij coś robić
        > aby pomóc matce. Zrobiłaś coś jeszcze oprócz napisania wątku na
        > forum i czekania na efekty rozmowy?
        >
        > Sorry za szorstki język, ale uniosłem się wyobrażając sobie (na
        > podstawie Twoich opisów) cała tę sytuację. Paranoja – jadę do
        > swojego domku letniskowego i nie mogę się rozprężyć, bo jakiś OBCY
        > typ kręci się po obejściu jak po swoim. I patrzę jak matka wokół
        > niego na paluszkach biega bo boi się odezwać. Masakra jakaś. A
        może
        > tam nie jeździsz bo nie możesz na to wszystko patrzeć?
        Mogę zrozumiec twoje oburzenie sytuacją,ale autorke wątku też
        rozumiem.Jej mama jest dorosłą osobą i trudno,żeby organizowała jej
        życie i za nią rozwiązywała problemy.Mama musi to zrobić sama.Co do
        domu sprawa jest jasna-właściciel (czyli autorka) bierze za twarz
        dzikiego lokatora i po prostu sie go pozbywa,bo pasożyt nie ma do
        lokum żadnych praw,poczawszy od sprawy podstawowej,jaka jest prawnie
        potwierdzony akt własności.
        • Sorry ,ale w moim przekonaniu sytuacja, w której moja matka, w moim
          domu jest maltretowana psychicznie przez obcego typa nie wymaga
          zgody pokrzywdzonej na interwencję. Nie wyobrażam sobie takiej
          sytuacji jak również tego, że ten sam typ, który znęca nad moja
          matką korzysta z moich dóbr: mojego domu, udogodnień i inwestycji
          przeze mnie sfinansowanych. Ciekawe czy już mu zainstalowała wannę z
          hydromasażem i podgrzewaną deskę na sedesie żeby Pan po powrocie z
          pracy miał dobry humor i nie krzyczał ma matkę. Nadal uważam, że
          autorka wątku to po prostu ciepłe kluchy, która boi się działać albo
          jej się nie chce a jedynie stwarza pozory.
          • Oj, mylisz się, mnie aż skręca, żeby coś z tym zrobić. Jeśli tylko
            mama powie, ok, rozmawiałam z nim, odmówił, co teraz możemy zrobić,
            to ja zrobię wszystko co możliwe, żeby jej pomóc. Ale to mama musi
            zacząć, bo jak ktoś napisał, ja nie mogę dorosłej osobie życia
            układać. Jak się zaczną jakieś akcje to za jej zgodą. Chwilowo
            podobno go nie ma, pojechał gdzieś. Może mama się przez ten czas
            uspokoi i przygotuje psychicznie.
            • Wszystko czyli co?

              Odpowiedz sobie na pytanie: co pomyślałabyś o bliskich Ci osobach,
              którzy widząc Twoją niedolę czekaliby z interwencją aż poprosisz o
              pomoc? Szemrany typ zaczepia Cię na ulicy a Twój facet, mama, dzieci
              czekają aż dasz im sygnał aby pomogli Ci uwolnić się od niego? Co
              byś o nich pomyślała? To samo myśli o Tobie teraz Twoja matka.

            • Pomóż jej naprawdę. Przede wszystkim bądź przy niej podczas trudnej
              dla niej rozmowy. Nie zostawiaj jej z typem, którego się boi i po
              którym nie wiadomo czego można się spodziewać.
    • Juz chyba ktoś radził ci podobnie na forum,ale uważam,że powinnaś
      radykalnie sie mendy pozbyc,np.pod jego nieobecność wymienic
      zamki,rzeczy w walizach przed drzwi.Wtedy to on bedzie miał
      problem,niech nawet przychodzi z policją,ktora nic nie wskóra,bo on
      mie ma prawnego aktu własności do lokalu,który zajmuje.Myslisz,że
      może dochodzić swoich wątpliwych praw w sądzie?Jest w końcu dzikim
      lokatorem.Jako dziki lokator nie ma żadnych praw!!!
      • Ma meldunek. Musi go wpuścić.

        Ale można go pozbawić komfortu beztroskiego mieszkania jesli sam nie zechce się
        wyprowadzić, np wynając mu oficjalnie jeden pokoik i tam jego wszystkie rzeczy
        przenieść, obciążyć kosztami życia tam, albo wypowiedzieć umowę i po terminie
        zacząć generalny remont całego domu... Trudno pozbyć się nagle kogoś kogo się
        wcześniej przyzwyczaiło że może od lat za darmo mieszkać....To błąd u podstaw.
    • Ok, ja już uciekam z forum. Nie było moją intencją prowadzenie
      polemik i dyskusji tylko zasięgnięcie "języka" co ew. można zrobić w
      sytucji gdy facet odmówi dobrowolnej wyprowadzki. Ktoś bezsensownie
      wyciągnął ten wątek na stronę główną.
      Dziękuję bardzo za rady i pozdrawiam.
      • Widze, że nikt nie ma pojęcia w czym rzecz.

        Po pierwsze facet nie ma tytułu prawnego do lokalu czyli umowy z właścicielem. Ustała przyczyna, dla kórej właściciel godził się udeostępniać mu lokal. Własciciel ma prawo żądać wyprowadzki "lokatora".
        Jako ze facet nie ma umowy z włascicielem, to nie można tej umowy wypowiedzieć, proste. Pierwszy krok w takiej sytuacji to zażądanie "czynszu odszkodowawczego" za zajmowanie lokalu bez umowy i bez zgody właściciela. To raczej jako straszak, bo facet i tak nie będzie płacić. Drugi krok - pozew do sądu o eksmisję. Uzasadnienie - facet nie ma umowy z właścicielem oraz ustał związek między matką właścicielki a facetem. Poniewaz facet nie ma na utrzymaniu małoletnich dzieci, jest zdrowy, więc sąd może nakazac eksmisję do "lokalu tymczasowego", nie mylic z lokalem socjalnym. Lokal tymczasowy moze zorganizowac sam właściciel np. wynajmując na 1-3 miesiące mieszkanie (pomieszczenie) np,. w hotelu robotniczym spełniające warunki ustawy.
        --
        W nocy wymyka się z łóżka, cicho, żeby nie obudzić męża, i ucieka do lasu. Kuli się w sobie, bo mąż po całym dniu w pracy pragnął czułości, a ona po całym dniu z niemowlakiem, sobą samą i pustką wokół pragnęła tylko tego, żeby nikt nic od niej nie chciał.
    • Witam serdecznie. Z tego, co wiem (ale mam wiedzę sprzed kilku lat na ten temat,
      nie jestem 100% pewna, że nic się nie zmieniło), jeśli Ty jesteś właścicielem
      mieszkania, a lokator jest tam tylko zameldowany i nie jest w żadnej części
      współwłaścicielem, to możesz go wymeldować sama, nawet bez jego zgody. Podobno
      kiedyś było inaczej, ale kiedy ja się o to dowiadywałam aktualne było prawo
      korzystne dla właściciela. Nie musisz mu nic wypowiadać, bo nie masz z nim
      żadnej umowy. Co do późniejszej eksmisji, to niestety się nie orientuję.
      • Ja kupowałem mieszkanie w 2000 roku. Przed zakupem poszedłem do
        spółdzielni i okazało się, że w tym mieszkaniu zameldowany jest od
        1996r facet (nie mąż) kobitki od której kupowałem to mieszkanie.
        Powiedziano mi w spółdzielni, że co 2 lata trzeba przedłużać taki
        meldunek, a ten nie był przedłużony i w zwiążku z tym nie kupuję
        mieszkania z "lokatorem" - nie dopytałem tylko czy tak jest tylko w
        wypadku cudzoziemców, a ten facet był francuzem.
        Była to prawda, bo teraz nikt po mieszkaniu oprócz mojej rodziny się
        nie pałenta wink mimo, że była właścicielka go oficjalnie nie
        wymeldowała.
    • Pasożyt żyje tam gdzie się mu pozwoli. Jak się odetnie źrodełko z
      jedzeniem, prądem i innymi potrzebnymi rzeczami to zginie smile
      Niestety póki ma ciepło i na głowę deszcz nie kapie to po co ma iść.
      Znalazł frajerów i z nich doi. Przepraszam ale Twoja Matka jak
      większość kobiet dla spodni robi dziwne rzeczy.
      Zastanawiała się ileś lat. Teraz kolejne miesiące będzie się
      zbierała żeby mu to powiedzieć. Jeszcze pewnie kombinując jak to
      zrobic żeby jaśnie pana nie urazić.
      Polecam wizytę w urzędzie meldunkowym wlaściwym dla siedliska i
      zapytanie jak sytuacja wygląda. Rady na forum że kiedyś było tak a z
      cudzoziemcem to tak są bez sensu.

      • ja bym na twoim miejscu wziela urlop, pod nieobecnosc goscia przewiozla jego
        wszystkie rzeczy do jego jakies tam rodziny, wymeldowala oczywiscie, zmienila
        zamki, pomieszkala pare dni z mama az sytuacja sie uspokoi i moze udaloby sie
        organiowac innego czloknka rodziny zeby na jakis czas z mama pomieszkal. A i
        oczywiscie miec pod reka stale nr telefonu do dzielnicowego. Prawnie bedzi sie
        to ciagnelo pewnie nawet i latami. Szkoda czasu i energii i pieniedzy.
        • Wymienić zamki, a graty wystawić za drzwi. Policja nie może nikogo na siłę
          WPROWADZIĆ do domu. Nawet właściciela. Dlatego zamknąc się na 4 spusty i czekac,
          panowie policjanci przyjadą, poprosza o wpuszczenie do domu, nikt się ze środka
          nie będzie odzywał,powiedzą temu 'panu' że bardzo im przykro i sobie pojadą.
          That's all.

          A potem nalezy pana wymeldować - z tym nie ma większych problemów. Ba, mozna
          wymeldować samodzielnie nawet małżonka (po rozwodzie smile).
przejdź do: 1-100 101-120
(101-120)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.