Dodaj do ulubionych

Jak się pozbyć pasożyta z domu?

21.09.09, 18:03
Witam, nie jestem pewna czy to jest dobre forum na zadanie takiego
pytania, ale wydaje mi się, że wiele osób stąd mogło mieć podobny
problem dlatego pytam.
Sytuacja wygląda następujaco: Moja mama mieszka na wsi w domu, który
należy do mnie. Razem z nią mieszka jej były facet, który od wielu
lat pasożytuje na mamie. Taka typowa pijawka. Przez wiele lat nie
miał dochodu lub bardzo sporadyczny, na wszystko ciągnął kasę od
mamy, która bogaczem nie jest, za to ma bardzo słaby i uległy
charakter w stosunku do mężczyzn i chyba się ich boi. Ja od lat
pomagam mamie finansowo, przez co również pośrednio jemu i szlag
mnie trafia, bo nienawidzę tej mendy.
To co kiedykolwiek między nimi wcześniej było wygasło juz parę lat
temu, on jednak dalej tam mieszka i nie dokłada się do niczego,
mimo, że od jakiegoś czasu ma wreszcie pracę i w końcu chociaż
jedzenie i benzynę sobie sam kupuje. Teoretycznie zamierza się
wyprodzić, ale czeka na jakieś pieniądze z jakiegoś spadku czy
zachowku, na ktore wg mnie nigdy się nie doczeka (skomplikowana
prawnie sprawa).
Mama ostatnio zaczęła dojrzewać do tego, żeby mu powiedzieć, że ma
się wyprowadzić (wcześniej się bała), chce to zrobić w najbliższym
czasie. Boimy się jednak, że facet się wypnie i powie, że sie nie ma
dokąd wyprowadzić i tego nie zrobi. Niestety jest zameldowany. I
teraz pytania - Jakie są środki prawne aby się go pozbyć, jeśli on
odmówi wyprawadzki. Czy ja mogę pójść do urzędu i go wymeldować? Czy
w przypadku gdyby wymienić zamki i go po prostu nie wpuścić on może
wrócić z policją i powołać się na fakt zameldowania i trzeba go
będzie wpuścić? W jaki sposób można się starać o jego eksmisję? Czy
w momencie, gdy on ma trójkę dorosłych dzieci, to w dalszym ciągu ja
jestem prawnie zobowiązana do zapewnienia mu lokalu zastępczego? Ile
czasu może trwać sprawa o eksmisję?
Na razie czekamy na rezultat rozmowy mamy z tą gnidą, ale obawiam
się, że łatwo nie będzie. Aha, podobno na swoich dwóch pierwszych
żonach równiez pasożytował.
Będę wdzięczna za rady.
Edytor zaawansowany
  • 21.09.09, 18:34
    jeżeli jesteś właścicielem domu możesz np. wypowiedzieć mieszkanie lub
    zaproponować warunki które będą trudne do spełnienia i dopiero wtedy wypowiedzenie.
    Eksmitować kogoś jest trudno, nie ma bowiem eksmisji na bruk. Zawsze można
    jednak zdobyć wyrok o eksmisje. We wyroku sąd powinien okreslić czy przyznaje
    komuś prawo do lokalu socjalnego czy nie. Mieszkanie powinna zapewnić mu gmina,
    co trwac może dłuuugo zważywszy na kolejki do tych lokali. Jeżeli będziesz
    chciała eksmitować to po pierwsze musisz wskazać lokal zastępczy, a po drugie
    musisz się liczyć z ogromnymi kosztami. Z tego co mi wiadomo opróżnienie jednej
    izby przez komornika kosztuje ok. 7 tyś PLN, które to koszty musisz pokryć.
    Można wprawdzie pieniądze te później odzyskać od eksmitowanego, jak również
    dochodzić od eksmitowanego pieniędzy z tytułu bezumownego korzystania z lokalu
    (za czas kiedy miał wypowiedzianą umowę a jeszcze mieszkał i nie płacił)... ale
    biorąc pod uwagę że są kwoty wolne od zajęcia komorniczego mozesz ich nigdy nie
    odzyskać.
    Wymiana zamków raczej nie wchodzi w rachubę.
    Meldunek nie ma tu nic do rzeczy właściwie. Meldunek jest tylko urzedowym
    potwierdzeniem miejsca zamieszkania i nie daje praw do lokalu.

    Być może po podjęciu określonych kroków prawnych sam zrezygnuje z mieszkania.
    Trudno powiedzieć co to za typ.

    --
    Najczęstsze kłamstwo w Internecie?
    - Szukałem, ale nie znalazłem.
  • 21.09.09, 18:49
    Co masz na myśli przez wypowiedzenie mieszkania? Czy np mogę mu
    wysłać umowę najmu pocztą, poleconym, opiewającą np na 1000 zł
    (oprócz tego, że mieszka to jeszcze przechowuje swoje rzeczy
    zajmując ze 20 m2 powierzchni, której ja nie mogę zagospodarować tak
    jak bym chciała)? I w takiej umowie zawrzeć klauzulę, że jak nie
    zapłaci przez 3 msce to ma się wyprowadzić? Czy to w ogóle coś da?
    W przypadku ewentualnej eksmisji to czy można jako lokal zastępczy
    wskazać mieszkanie któregoś z jego dzieci? Dwoje z nich mieszka w
    domu, więc miejsce by pewnie było, choć nie jestem pewna czy nie
    mieszka tam równiez jego była żona. Dzieci oczywiście dorosłe, mają
    swoje rodziny.
    A typ bezczelny, gnidowaty, do tego cham, aż ręce opadają. Nie ma ta
    moja mama szczęścia do facetów sad
  • 22.09.09, 11:36
    A może jednak nie tak purystycznie prawnie postepować?
    Czyli zrobić wywiad, gdzie mieszkają jego dzieci, nająć firmę
    przewozową i pod jego nieobecność wywieść cały dobytek faceta.
    No i teraz niech on dochodzi swego. Niestety, czasami takie
    działania są bardziej skuteczne.
  • 22.09.09, 13:31
    Na pewno najpierw spróbujemy po dobroci, czyli mama ma z nim
    porozmawiać. Ja się po prostu obawiam efektu takiej rozmowy, że nic
    z tego nie wyjdzie, bo u faceta honoru brak. Dlatego chcialam zrobić
    rozeznanie jakie są prawne możliwości pozbycia się gada.
    Co do wywiezienia rzeczy to nie jestem pewna czy jego dzieci by je
    przyjęły (podobno nie był zbyt zaangażowanym ojcem i nie jest z nimi
    blisko), ale może mogłabym wynająć jakiś magazyn np na miesiąc, a
    potem niech on się martwi. Tylko pozostaje kwestia zameldowania -
    czy to mu daje prawo do wejścia do domu np w asyście policji?
    A jeszcze pytanie z innej beczki - macie może jakiś pomysł gdzie
    kobitka około 60 mogłaby kogoś poznać? Moze jest jakiś portal
    randkowy dla osób z tego pokolenia? Albo jakieś biuro matrymonialne?
    Tak bym chciała, żeby mama poznała jeszcze jakiegoś normalnego
    człowieka..
  • 25.09.09, 12:09
    To daje się wyraźnie wyczuć w Twoich powyższych wypocinach na tym
    forum. Przede wszystkim przestań organizować na siłę życie mamie, po
    Twojemu. Widać, że chcesz coś na tym ugrać dla siebie, albo Twoja
    znajomość życia nie jest nawet zielona.
  • 25.09.09, 12:32
    We wlasnym mieszakniu/domu moze sobie organizowac co chce i jak
    chce.Tobie nic do tego - zajmij sie organizacja swojego zycia w
    swoim domu!to tyle jesli chodzi o polemike z Toba

    Pomysl o fikcyjne sprzedazy - oznajmij im,ze zamierzasz sprzedac dom
    w super cenie, wczesniej pojedz z fikcyjnym kupujacymi raz lub dwa.
    Zaproponuj menelowi niezla dziale z tego domu np1/3, jezeli lyknie
    to musi sie wymeldowac w gminie/ do sprzedazy musisz miec
    zaswiadczenie o braku w tym domu osob zameldowanych/.Mozesz
    zaproponowac,ze do czasu jak cos sobie ten dupek kupi to
    grzecznosciowo zameldujesz go u siebie - argumenty - bedzie mial
    kase i meldunek....oczywiscie do tego nie dojdzie. Pomysl nad tym.
    Jak nie sila to moze sprytem go wezmiesz, wszak nie ma prawa ze nie
    mozesz sprzedac swojej wlasnosc.. jezeli bedzie sie obawial, ze mu
    nie zaplacisz to mozesz pojsc z nim do notariusz i tam podpisac
    oswiadczenie,ze W MOMENCIE sprzedazy spalacisz go tam w jakies
    kwocie.Oczywiscie nie sprzedasz, bo....kupujacy sie rozmyslil
  • 25.09.09, 21:20
    Polemika z Tobą, jako osobą podsuwającą rozwiązania polegające na
    nieuczciwości i oszustwie jest ponizej moich zasad. Widocznie
    wyczuwasz w "mmarrcie" bratnią duszę. Nie ufam "mmarrcie", która
    jest tu tzw. "sędzią w własnej sprawie" i w czambuł potępia osobę z
    którą jest w konflikcie. Jak widać jej mama nie do końca zgadza się
    z jej stanowiskiem, bo gdyby tak było to już dawno rozstałaby się z
    gościem. Tacy co określają nieznane im osoby mianem menel i dupek,
    sami zasługują na to miano. Mam znajomego prokuratora, którego
    wprost rozsadza chęć do działania. Prześlę mu zaraz adres strony
    tego forum. Może coś z tego sie urodzi.
  • 25.09.09, 22:51
    Tu nie chodzi o potępianie i konflikt, tylko o prawo do własności. Wybacz, ale właściciel powinien mieć prawo decydowania o czymś co należy prawnie do niego. Możesz go nie lubić, myśleć o kims takim najgorzej, ale prawo do decydowania o własności jest jedną z podstaw ustrojowych demokracji zachodnich.
  • 25.09.09, 13:21
    Haha, uderz w stół.. Czyżbyś sam był takim pasożytem, który żyje na
    koszt innej osoby i nic nie zamierza z tym zrobić?
    A ja mamie nic na siłę nie organizuję. X lat siedziałam cicho,
    chociaż mnie szlag trafiał jak patrzyłam na jego zachowanie i mamy
    uległość, a wątek założyłam po tym jak sama zaczęła rozmowę, że
    dojrzała do tego, żeby się go pozbyć, żeby mu to wreszcie w twarz
    powiedzieć.
    A ponieważ dom jest mój to ja jako właściciel mam większe możliwości
    zrobienia jakichkolwiek kroków prawnych niż mama.
  • 26.09.09, 05:30
    Przede wszystkim droga kolezanko musisz udowodnic, ze ten dom jest
    twoj (umowa darowizny, kupna lub tez wyciag z ksiegi wieczystej).
    Jezeli naprawde chcesz pozbyc sie goscia nie podpisuj z nim zadnej
    umowy, gdyz bedzie ona dla ciebie zobowiazujaca. Pierwsza rzecza,
    jaka musisz zrobic jest pisemne wypowiedzenie jemu uzyczenia domu,
    najlepiej przez prawnika. Po okresie (jesli sie nie myle) trzech
    miesiecy wnosisz do sadu sprawe o eksmisje, gdyz przestalas uzyczac
    jemu swojej wlasnosci a on to zignorowal. Po dwoch - trzech
    miesiacach sad wydaje wyrok dla ciebie pozytywny, gdyz nie ma on
    prawa innego wyroku wydac, gdyz dom jest twoj. Sad jednak ma dwa
    wyjscia: eksmisja z prawem do mieszkania socjalnego lub bez. Jesli
    gosc ten pracuje to napewno takiego prawa nie otrzyma. Musisz wtedy
    poddac jego presji i wytlumaczyc, ze predzej czy pozniej bedzie
    musial zaplacic za komornika, jezeli nie bedzie chcial sam sie
    wyprowadzic. Jezeli to nie poskutkuje, wynajmij gosciowi malutki
    pokoik na trzy miesiace i wskaz komornikowi nowy adres zamieszkania.
    Nie mysle, ze do tego dojdzie i facet wyprowadzi sie po kilku
    ostrzezeniach od twojego prawnika. Mysle, ze bez komornika bedzie to
    ciebie kosztowac okolo 2000 zl zas z komornikiem 3000 - 3500.
    Powodzenia.
  • 25.09.09, 12:59
    jeżeli on nie ma z czego zyc a ma dzieci które opływają w luksusach
    to ich zasranym obowiązkiem jest zapewnic mu byt zgodnie z naszym
    prawem, nawet moze on dochodzic alimentow na siebie przez rodzine
    czy im sie to podoba czy nie, z tego co widze on nie jest nawet
    mężem twojej matki czyli jest dla Was zwykłym obcym gościem, a to ze
    jest zameldowany na stałe to jest to bład tego który go zameldował
    czyli wynika ze twojej matki, prawne zobowiązania finansowe maja
    miedzy soba rodziny(rodzice, dzieci..itp) a obcy facet moze wam
    skoczyc w d....., to ze jest zameldowany na stałe to nie znaczy ze
    jest to tylko i wyłącznie wasz problem
    --
    Dominika 27.07.2007
  • 25.09.09, 14:32
    hej - spoko. Dzieci nie mają "zasranego" obowiązku zapewniać byt pasożytom wink
    Chyba, ze pasożyt łożył na ich utrzymanie - a znając pasożyty - wcale nie są do
    tego skłonne wink
  • 26.09.09, 03:24
    Niestety z prawnego punktu widzenia, mają psi obowiązek. Chyba, że jest sądownie
    orzeczona utrata praw rodzicielski przez rodzica. Jeśli nie rodzic ma prawo
    wystąpienia do sądu o przyznanie alimentów.
    Co do meldunku, to chyba Ty jako właściciel lokalu możesz delikwenta wymeldować,
    ale na 100% pewna nie jestem. Natomiast on jako zameldowany, ma prawo jeśli
    zmienisz zamki, wezwać "otwieracza" zamków i otworzyć lokal, natomiast nie
    jestem do końca pewna czy Ty jako właściciel nie musisz wyrazić zgody lub czy
    nie powinno się to odbywać w Twojej obecności.
  • 26.09.09, 13:02
    Mylisz sie. Zgodnie ze wspanialym polskim prawem, rodzic moze Cie oddac do domu
    dziecka, cale zycie Cie olewac, a na starosc dostanie od Ciebie alimenty, jesli
    tylko sie o nie upomni i zlatwi to sadownie. Byly nawet programy TV
    przedstawiajace takie kuriozalne sytuacje.
  • 22.09.09, 18:20
    wydaje się że powinno wystarczyć samo wypowiedzenie (oświadczam iż wypowiadam
    temu i temu lokal taki i taki, nakazując w terminie takim i takim opróżnienie
    lokalu itd.). Poszukaj w necie pewnie znajdziesz jakieś przydatne wzorce.
    Dzieci wcale nie musza chcieć i nie musza przyjąc jego gratów.

    --
    Najczęstsze kłamstwo w Internecie?
    - Szukałem, ale nie znalazłem.
  • 24.09.09, 14:30
    Dziękuję za rady.
  • 25.09.09, 15:01
    Jak rozumiem, on nie ma umowy najmu w tej chwili. Jak mu taką
    wyślesz to mu dopiero dasz papier do ręki i podstawy prawne do tego
    całego ambarasu z eksmisja i lokalem zastępczym. Nie wiem, co mu
    daje meldunek, zwłaszcza, ze od niedawna nie ma nawet obowiazku
    meldunkowego. Może idź do gminy i spróbuj go wymeldować, a patem
    wymień zamki.
  • 25.09.09, 15:43
    > Nie wiem, co mu
    > daje meldunek, zwłaszcza, ze od niedawna nie ma nawet obowiazku
    > meldunkowego

    Na pewno? Wydaje mi się, że jeszcze tego nie zmienili i obowiązek meldunkowy
    nadal występuje.
  • 26.09.09, 07:03
    Chamy i nieroby są w Polsce gatunkiem chronionym, więc moim zdaniem prawnie nie
    wiele wskórasz niestety. Polecałbym metody bardziej odpowiednie dla chama.
  • 22.09.09, 15:32
    Majkel, albo się niedostatecznie skupiłeś, albo ja czegoś nie kumam.

    Przecież facet nie ma żadnego prawa - poza meldunkiem - do mieszkania w tym domu. Czy meldunek automatycznie oznacza wzięcie sobie przez właściciela na barki odpowiedzialności za los lokatora do tegoż lokatora zgonu?

    Przecież to paranoja - prawo własności winno być święte. Facet dostaje rozsądny termin wyprowadzki (powiedzmy, 2 tygodnie, niech ma szansę na znalezienie nowego lokum) i bye. W razie czego policja i przedmioty za drzwi.

    --
    Tako rzecze Heniek Mróz, koneser, miłośnik muzyki barokowej i ostrego porno.
  • 22.09.09, 18:16
    Moim zdaniem tak zrobić nie można.
    Facet tam mieszka, jest zameldowany, są tam jego rzeczy osobiste, jest tam jego
    centrum życiowe. Od kilku lat nie ma w Polsce eksmisji na bruk. Nie można
    również nikogo ot tak sobie wywalić. Można uznac że facet mieszkanie zajmuje na
    podstawie ustnej umowy. Żeby się wyniósł trzeba mu moim zdaniem umowę taką
    wypowiedzieć.
    Moim zdaniem nie można tak zrobić jak sugerujesz bowiem gdyby tak było wówczas
    można by w ten sposób wywalać dowolnie każdego najemcę. Ten facet nie jest
    równiez w zasadzie dzikim lokatorem bowiem mieszka tam za przyzwolnieniem
    właścicielki domu.

    żeby się go więc pozbyć moim zdaniem trzeba najpierw wypowiedzieć umowę na
    podstawie której zajmuje lokal.
    Jeśli sam nie opuści lokalu wówczas można starać się go usunąc prawnie poprzez
    przeprowadzenie procedury eksmisji. Policja nie jest organem egzekucyjnym. Moim
    zdaniem tak powinna wyglądać cała procedura pozbycia się natręta.


    --
    Najczęstsze kłamstwo w Internecie?
    - Szukałem, ale nie znalazłem.
  • 24.09.09, 14:33
    Niestety jak ktoś jest złośliwy i się uprze to w naszym kochanym
    kraju praktycznie niemożliwym jest pozbycie się lokatora, nawet
    jeśli nie płaci. Ale próbować trzeba. Dlatego pytałam o rady jak się
    do tego zabrać. Zastanawiam się też co mogę zrobić w kwestii
    rachunków za prąd, wywóz śmieci, itd, do których on się nie dokłada
    ani nigdy się nie dokładał.
  • 24.09.09, 14:58
    Jeśli facet bedzie stawiał opór to środkami ściśle prawnymi bedziesz
    dochodzić swego przez ładnych kilka lat.
    Czy to Ty wyraziłaś zgodę na meldunek?

    A może po prostu weź mamę do siebie na kilka miesięcy, rozwiąz umowę
    z elekektrownią, wodociągami i zobaczysz, jakie będą jego ruchy
  • 24.09.09, 15:36
    Mama ma moje pełnomocnictwo notarialne i sama go tam zameldowała jak
    jeszcze było między nimi w miarę normalnie czyli jak facet się
    jeszcze dobrze kamuflował. To siedlisko zostało kupione, żeby mama
    mogła sie wynieść z miasta jak przeszla na emeryturę, ja je traktuję
    jako działkę.
    Jeśli chodzi o jej ew wyprowadzkę to na pewno nie (z wielu powodów,
    m.in. są tam zwierzęta), prędzej zdecyduję się na jakieś rozwiązania
    mniej prawne.. na razie czekam na wynik rozmowy, mama do niej
    dojrzewa i jest kłebkiem nerwów.
    Ogólnie rzecz biorąc nie do pojęcia jest dla mnie jakimi ludzie
    potrafią być bezczelnymi pasożytami, mieszkać, nie płacić, nie
    wyprowadzić się po zakończeniu związku, w głowie mi się to nie
    mieści.
  • 25.09.09, 09:44
    mmarrta napisała:

    > Mama ma moje pełnomocnictwo notarialne i sama go tam zameldowała
    >Jeśli chodzi o jej ew wyprowadzkę to na pewno nie (z wielu powodów,
    > m.in. są tam zwierzęta),

    No to szczerze współczuję ...
  • 25.09.09, 23:00
    mmarrta napisała:

    > Ogólnie rzecz biorąc nie do pojęcia jest dla mnie jakimi ludzie
    > potrafią być bezczelnymi pasożytami, mieszkać, nie płacić, nie
    > wyprowadzić się po zakończeniu związku, w głowie mi się to nie
    > mieści.

    Oczywiście, prawo własności jest (a w zasadzie powinno być) święte.

    Ale ciekaw jestem czy potrafisz wyobrazić sobie siebie w wieku lat powiedzmy
    60-ciu kilku, gdy nie masz gdzie mieszkać, nie powiodło ci się w życiu, ten dach
    nad głową jest twoim jedynym domem. Ciekaw jestem czy wówczas nadal nie będzie
    ci się mieścić w głowie, to że się nie wyprowadzasz "po zakończeniu związku".
  • 25.09.09, 13:58
    Juz chyba ktoś radził ci podobnie na forum,ale uważam,że powinnaś
    radykalnie sie mendy pozbyc,np.pod jego nieobecność wymienic
    zamki,rzeczy w walizach przed drzwi.Wtedy to on bedzie miał
    problem,niech nawet przychodzi z policją,ktora nic nie wskóra,bo on
    mie ma prawnego aktu własności do lokalu,który zajmuje.Myslisz,że
    może dochodzić swoich wątpliwych praw w sądzie?Jest w końcu dzikim
    lokatorem
  • 25.09.09, 14:05
    Nie dzikim lokatorem tylko zameldowanym. Nie pisz glupot, bo nie
    pomagasz.
  • 25.09.09, 14:13
    Umknął mi meldunek,co nie zmienia faktu,że facet nie ma zadnych praw
    do mieszkania,które zajmuje.Wytykając mi błąd wcale bardziej nie
    pomagasz
  • 25.09.09, 14:25
    Pomagam, bo wyprowadzam z bledu i ucinam bledna dyskusje smile
    A zameldowana osoba niestety ma prawo mieszkac, co wiecej Polskie prawo
    zabrania wyrzucenia go na bruk. Frustrujace ale prawdziwe, rozumiem
    twoje wzburzenie.
  • 25.09.09, 15:12
    Przecież wymiany kluczy prawo nie zabrania. Rzeczy można mu wynieśc
    do budy dla psa, tak żeby miał do nich dostęp, ale jednocześnie były
    zabezpieczone przed wilgocia, uszkodzeniem, kradzieżą... Oczywiście
    trzeba poczekac do wiosny, bo jeszcze się upije i zdechnie pod
    płotem i będzie ambaras. Na wszelki wypadek, jeszcze poinformować
    dzieci, żeby zajęły się ojcem, bo nie ma dachu nad głową. W każdym
    razie, to odwraca problem. Niech on się dochodzi w sądzie, jesli ma
    jakies prawa.
  • 25.09.09, 15:58
    Jesli uniemozliwi mu sie wejscie do domu to bedzie to bezprawne. Moze
    wrocic z policja i wyegzekwowac swoje prawo.
  • 25.09.09, 11:18
    a nie masz kobieto męża? albo groźnie wyglądających kolegów?? ja
    wiem że to nie jest zgodne z prawem ale postraszenie takiego typa
    zwykle bardzo skutecznie działa smile
  • 25.09.09, 11:27
    Współczuję bardzo, bo tacy goście zazwyczaj nie maja honoru.
    Miałam znajoma, której były mąż zamieszkał w piwnicy i tam
    wegetował, jak kazała mu się z domu wyprowadzić.

    --
    O-Qrde,co za życie!
  • 25.09.09, 11:46
    ale postawcie sie w miejsce tych "pasozytow" Gdzie taki kolo ma
    sobie pojsc? Pod most?
  • 25.09.09, 11:54
    A co mnie to obchodzi???? Dla mnie może sobie zamieszkać pod mostem
    i tam zdechnąć. A tak w ogóle to facet ma trójkę dzieci, niech się
    przeniesie do któregoś z nich. Albo niech sobie coś wynajmie.
    Najprościej żyć na czyjś koszt, prawda? Z jakiej paki moja mama ma
    go do końca życia utrzymywać? Z jakiej paki zajmuje miejsce w moim
    domu? Od kilku miesięcy ma jakąś tam pracę, a nawet do rachunków nie
    zacząl się dokładać.
    Jak jesteś taki samarytanim to może przyjmij sobie jakiegoś menela z
    ulicy, który nie będzie płacił i go utrzymuj!
    Poza tym co to facet, który tyle lat żeruje na kobiecie i pracy nie
    szuka??? Menda, gnida i pasożyt!
  • 25.09.09, 16:51
    Szczerze mówiąc to twoja matka strasznie głupia jest, ze nie wiadomo kogo wzięła
    sobie na głowę, utrzymywała i zameldowała.
  • 25.09.09, 19:43
    Miłość jest ślepa...
  • 25.09.09, 12:17
    a kim był ten pan i co robił zanim poznał Twoją mamę?
    Nich sie dorosły człowiek sam o siebie zatroszczy.
  • 25.09.09, 13:25
    Ten pan zanim poznal moją mamę miał dwie żony i jak doszly nas po
    jakimś czasie słuchy, jego poprzednie żony, a przynajmniej ta druga
    również go utrzymywały, a panu było z tym wygodnie.
  • 25.09.09, 13:32
    Martasmile to Ty znajdź temu panu nową żonę a nie mamie. A jak matka sama
    przestanie go utrzymywać to może sam sobie poszuka nowej?

    Może zacznij go, jako obcą osobę, obciązać kosztami jego życia tam :
    przedstaw mu notę obciążeniową co miesiąc 800zł za wynajem plus 150 media. I
    przedstaw wizję, że albo płaci co miesiąc z góry albo szuka sobie tańszego
    lokalu. Skoro ma pracę to komornik będzie miał z czego ściągnąc...
  • 25.09.09, 13:41
    Dobry pomysł, ale gdzie ja znajdę taką naiwną kobitę, która by go
    chciała smile
    Co do opłat to właśnie miałam taki pomysł, zeby wysłać mu poleconym
    informację, że ma płacić za wynajem oraz przechowywanie swoich
    rzeczy np 1000 zl, a jak nie zapłaci przez 3 miesiące to do
    widzenia. Tylko wiem, ze to do widzenia nie jest takie proste.
  • 25.09.09, 13:49
    Tylko żeby matka poleconego za niego nie odbierała smile

    Wiem, że niełatwa sprawa przed wami, ale przede wszystkim nie podchodż do tego
    emocjonalnie, mamy nie zmienisz, wspieraj ją żeby rosła w siłę i przestała się
    bać, ale nie narzucaj jej swoich wizji dla jej życia. Tłumacz, ale daj jej prawo
    wybrać, bo ona tam żyje na co dzień.
  • 25.09.09, 13:56
    No niestety ja właśnie emocjonalnie do tego podchodzę sad Jesteśmy z
    mamą bardzo blisko związane i nie moge patrzeć jak ona się tak
    męczy. A wsparcie we mnie zawsze ma, tak samo jak i ja w niej.
  • 25.09.09, 14:03
    Chodzi o to, żeby się mądrze wspierać, nie tylko dając jej kasę by mogła za
    niego płacić.... Jeśli tam jest przemoc, choćby emocjonalna, to trzeba twardo i
    konsekwentnie działać.
  • 25.09.09, 13:26
    zapewne wisial na innej pani
  • 25.09.09, 13:05
    sajder86 napisał:

    > ale postawcie sie w miejsce tych "pasozytow" Gdzie taki kolo ma
    > sobie pojsc? Pod most?

    jezeli ma dzieci i rodzinę to niech oni na niego łożą, ta pani nawet
    nie jest jego zoną, wiec zgodnie z prawem to moze on ja w dupe
    ewentualnie pocałowac
    --
    Dominika 27.07.2007
  • 25.09.09, 11:46
    Mam, mam, ale bałabym się, że takie rozwiązanie odbije się na mamie,
    która jednak tam mieszka. Poza tym mama to osobny problem -
    asertywność u niej jest ujemna, psychicznie stłamszona i jeszcze się
    go boi. Zresztą nie wiadomo co takiemu typowi strzeli do głowy. Jak
    się zrobi za ostro to on jej tam piekło może urządzić, a niestety
    nie ma nikogo, kto by mógł tam z nia nawet czasowo zamieszkać.
  • 25.09.09, 11:52
    Wspieraj emocjonalnie mamę. Tłumacz spokojnie, rozmawiaj z nią, pokazuj lepsze
    życie. Jeśli przez lata była mu podporządkowana i zastraszona to masz dużą pracę
    do wykonania. Jeśli facet jest kiedykolwiek agresywny, pijany, awanturujący się
    to momentalnie wzywaj policję. I matka musi być nauczona, że w takich
    przypadkach policja to normalność i ma wsparcie instytucji prawa. Jeśli będzie
    miał historię na policji to można mu założyć niebieską kartę i usunąć z
    mieszkania jesli zastrasza innych mieszkańców. Ale to wy wiecie czy do jakichs
    rękoczynów tam dochodzi i do czego są podstawy.
  • 25.09.09, 12:00
    Do rękoczynów nie dochodzi, bo mama chodzi wokół niego na paluszkach
    i w żaden sposób się nie sprzeciwi. Jak go nie ma to pod nosem na
    niego psioczy, a przy nim się autentycznie płaszczy. A ja próbuję z
    nią rozmawiać, ale ona się wtedy momentalnie usztywnia i odbiera to
    jako atak i albo milczy albo wychodzi. Zaproponowałam jej psychologa
    jak mi się w końcu przyznala, ze się go boi, ale oburzyła się na tą
    sugestię. Ciężka sprawa sad
    A mi się scyzoryk otwiera w kieszeniu jak widzę jak ona daje sobą
    pomiatać sad
  • 25.09.09, 12:48
    Marta, problem w tym, że Twoja mama raczej nie zamierza się go pozbywać. Ma
    typowe zachowania osoby uzaleznionej, współuzaleznionej. Narzeka, płacze, ale
    nie chce zmienic swojej sytuacji. Nie wystąpi przeciwko niemu dla Twojej
    wygody, nie narzucisz jej innej wizji życia dlatego, że ty ją widzisz w
    marzeniach obok innego fajnego faceta. Zapomnij.
    Przestań Ty sama dawać matce pieniądze, to ona przestanie go utrzymywać i
    zacznie ponosić konsekwencje swojego zachowania.
    JAk będzie dyskomfort to zacznie się myślenie o potrzebie zmiany.
    A z facetem próbuj rozmawiac ty sama - jako włascicielka domu. Matka tego z nim
    nie załatwi.
  • 25.09.09, 13:35
    Sęk w tym, że mama sama kilka dni temu zaczęla rozmowę, że dojrzała
    do tego, żeby mu powiedzieć, że ma się wyprowadzić. To trwało
    naprawdę wiele lat, podczas których siedziałam cicho, zresztą jej
    się slowa na jego temat nie dało powiedzieć.
    W każdym razie nie robię nic dopóki mama z nim nie przeprowadzi
    wstępnej rozmowy. Ale mam nadzieję, że to nie taki chwilowy zryw, że
    jednak coś zadziała. Z moim ojcem też się bujała ładnych parę lat,
    zanim dojrzała do rozwodu, wiec może teraz też przyszedl taki moment.
    A na forum zaczęłam ten wątek tak trochę może na wyrost, żeby
    zorientować się jakie są możliwosci pozbycia się typa, gdyby on
    odmówil wyprowadzki. Nie sądziłam, że trafi na pierwszą stronę
    gazety.
  • 25.09.09, 14:06
    Niestety sprawa z pasożytami jest doścś ciężka do załatwienia jeśli
    chcesz to zrobić w zgodzie z prawem. W Polsce nie ma już eksmisji
    jako takiej - jak pasożyt powie, że nie ma dokąd ani za co się
    wynieść - nikt go nie ruszy (wiem, że brzmi to idiotycznie, ale
    takie właśnie jest prawo w Polsce!) Możesz postarać się więc o to by
    sąd nadał nakaz eksmiji a wtedy pasożyt zostanie umieszczony na
    14896 miejscu ludzi oczekujących na lokal socjalny.
    Najlepiej więc byłoby się z pasożytem dogadać - niech mama nie
    przeprowadza teh rozmowy sama - jedź tam z pratnerem, przyjacielem,
    kuzynem - niech będzie Was więcej (i w razie jego niedopowiedniego
    zachowania będziesz miała świadków). Mówisz, że pasożyt zarabia więc
    może sam się wyniesie jak zoabczy, że wszyscy jesteście przeciwko
    niemu. Życzę powodzenia.
  • 25.09.09, 14:06
    mmarrta napisała:

    > Sęk w tym, że mama sama kilka dni temu zaczęla rozmowę, że dojrzała
    > do tego, żeby mu powiedzieć, że ma się wyprowadzić. To trwało
    > naprawdę wiele lat, podczas których siedziałam cicho, zresztą jej
    > się slowa na jego temat nie dało powiedzieć.

    Te słowa mamy mogły być pod wpływem chwilowego impulsu. Za bardzo się w tę
    sprawę angażujesz. I nie piszesz całej prawdy, zapewne.
    Dom (działkę) kupiłaś. OK. Ale czyje jest (było) owo mieszkanie w mieście? Czy
    nie "po mamie"? Jeśli tak, to tak po ludzku, ta działka jest Twojej mamy.
    Zamieniła się z Tobą dając Ci wartościowsze mieszkanie, za skromne siedlisko. A
    Ty jej tam chcez życie urządzać, bo chcesz mieć i mieszkanie w mieście i PEŁNĄ
    wygodę na działce Twojej mamy.
    Jeśli jestem w błędzie, to przepraszam. ALe jeśli trafiłem, to radzę Ci dać
    sobie spokój i zostawić decyzję mamie. I bez wywierania na nią presji.
    Znam podobną sytuację: Rodzice jedynaka wybudowali na starość sobie dom (w
    Warszawie) a swoje trzypokojowe mieszkanie zamienili z synem (właścicielem
    kawalerki po dziadku) jako formę prezentu ślubnego. Formalnie, u notariusza,
    przekazali owe trzypokojowe jako prezent. Syn jest formalnie właścicielem i
    3-pokojowego i kawalerki, ale FAKTYCZNYM właścicielem kawalerki są rodzice. To
    oni inkasują czynsz za wynajem owej kawalerki.
    Podobnie, mój brat przekazał swoje spółdzielcze lokatorskie mieszkanie córce,
    która miała pieniądze, (niewielkie w porównaniu z wartością rynkową), na wykup.
    I dalej tam z żoną mieszka. Zysk córki polega na tym, że w spadku ona dostanie
    to mieszakanie nie musząc dzielić się z bratem. Gdyby ona - jak Ty - poczuła się
    nie tylko prawną, ale i MORALNĄ właścicielką tego mieszkania i próbowała
    ustawiać życie rodzicom, to ... Ło Matko Buzka... rodzina by ją zadziobała.
    --
    Jak ja nie lubię mieć stale racji!
  • 25.09.09, 14:20
    Ależ ludzie mają fantazję smile
    Dla wyjaśnienia - siedlisko kosztowało tyle co nic, bo to była
    rudera, kupiona zresztą już spory czas temu, kiedy ceny były niskie,
    ja wzięłam kredyt na jego remont i ja sama ten kredyt splacam. Za
    mieszkanie w mieście również spłacam kredyt. Poza tym kobieta też
    może nieźle zarabiać smile A mojej mamy się nigdy pieniadze nie
    trzymały dlatego od dawna jej pomagam i jak tylko będę mogła to
    dalej będę to robić.
    I na pewno nie był to impuls. A angażuję się, bo jesteśmy z mamą
    blisko związane, pewnie bliżej niż większość dorosłych dzieci i
    rodziców. Jak ja miałam kiedys spore problemy z facetem to ona też
    mi bardzo pomogła i mnie wspierała.
  • 25.09.09, 12:02
    A nie dałoby się znaleźć jakiegoś dobrego znajomego (najlepiej szerokiego w barach) który by przez kilka dni poudawał nowego przyjaciela mamy? I zasugerował gnidzie wyprowadzkę?

    Sam meldunek w obecnym systemie prawnym nie daje żadnych praw zameldowanemu. Ja bym mu przedstawiła na piśmie wypowiedzenie ustnej umowy na mocy której tam mieszka, wyznaczyła termin wyprowadzki (żeby być krytym - powiedzmy miesiąc) a następnie wraz z tym wypowiedzeniem go wymeldowała. Najlepiej by było, żeby podpisał to wypowiedzenie albo prześlij mu je poleconym za potwierdzeniem odbioru.

    Według mnie to nie jest eksmisja. Facet nie ma żadnego prawa do tego lokalu, korzysta wyłącznie z dobroci twojej mamy.

    Niestety, żadne rozwiązanie nie będzie gwarantować, że nie będzie awantury. Życzę powodzenia w wyrywaniu chwasta.
  • 25.09.09, 12:35
    też jest człowiekiem i nie nazywaj go tak. A mama ma swoje życie,
    cięzko być samemu i pewnie dlatego to akceptuje, sytuacja
    rzeczywiscie jest nie wesoła, ale tez chiałbym poznac zdanie naszego
    głownego bohatera, bo może Ty tylko tak to widzisz. I pamietaj, że
    po wszystkim mama zostanie sama i ona to tez wie i dlatego nie
    działa energicznie.Trudno doradzić, z pewnościa nie powinnaś się
    wtracać, niech mama zadecyduje, Ty nie zajmuj stanowiska, bo to mamy
    dom i ona moż e mić żal po wszystkim do Ciebie, Ty sobie ułozysz
    zycie a ona może zostać do końca życia sama i nie pisz ze Ty będzesz
    przy niej. Jesli jest tak jak piszesz, a mama to zauważa z pewnościa
    powie nie a wtedy wyrzuci swojego byłego partnera i być moze wtedy
    jej pomożesz. Ale ni e pisz o nim ze jest gadem i pasożytem. Bo
    piszac tak łatwo pomyslec kim Ty jesteś.
  • 25.09.09, 12:44
    daniel.sebastian napisał:

    > też jest człowiekiem i nie nazywaj go tak. A mama ma swoje życie,
    > cięzko być samemu i pewnie dlatego to akceptuje, sytuacja
    > rzeczywiscie jest nie wesoła, ale tez chiałbym poznac zdanie
    naszego
    > głownego bohatera, bo może Ty tylko tak to widzisz. I pamietaj, że
    > po wszystkim mama zostanie sama i ona to tez wie i dlatego nie
    > działa energicznie.Trudno doradzić, z pewnościa nie powinnaś się
    > wtracać, niech mama zadecyduje, Ty nie zajmuj stanowiska, bo to
    mamy
    > dom i ona moż e mić żal po wszystkim do Ciebie, Ty sobie ułozysz
    > zycie a ona może zostać do końca życia sama i nie pisz ze Ty
    będzesz
    > przy niej. Jesli jest tak jak piszesz, a mama to zauważa z
    pewnościa
    > powie nie a wtedy wyrzuci swojego byłego partnera i być moze wtedy
    > jej pomożesz. Ale ni e pisz o nim ze jest gadem i pasożytem. Bo
    > piszac tak łatwo pomyslec kim Ty jesteś.

    Przede wszystkim przeczytaj watek uwaznie

    O cholera - samych filantropow mamy w naszym pieknym kraju. Obroncy
    uciesnionych - podajcie swoje adresy - ten zacny z pewnoscia Pan z
    przyjemnoscia zamieszka u Was
  • 25.09.09, 13:51
    Ale przecież określenie pasożyt to jest stwierdzenie faktu. Może być
    jeszcze ew. huba. Jak byś inaczej nazwał człowieka, ktory przez
    wiele lat żyje na koszt innej osoby, nie próbuje nic zmienić, nie
    szuka pracy, bo mu tak wygodnie, męczy ją psychicznie? Żeby to
    jeszcze byl normalny, kochajacy związek, gdzie facet np. dokłada się
    do życia w sposób niematerialny, wspiera kobietę, itd, to bym go tak
    nie nazwała, ew może ofiarą życiową. Ale w tej sytuacji nazwanie go
    pasożytem to po prostu stwierdzenie faktu.
    I nie doczytałeś, dom jest mój, do tego ja tam robię remonty,
    rozbudowę, ulepszenia, itd, a on z części tego korzysta. A nawet do
    rachunków za prąd się nie dokłada. Mama to wie i widzi, ale boi się
    go, a konkretnie boi się co będzie jak mu w końcu powie, żeby się
    wyprowadzal, a on odmowi. dlatego chciałam zrobić rozeznanie jak
    można się go prawnie pozbyc.
    Jeśli chodzi o strach przed byciem samą, to już wiem, że to nie o to
    chodzi. Wcześniej myślałam, że ona właśnie nie chce zostać sama, ale
    powiedziała, że nie, że nie o to chodzi. Zresztą niedawno pojawil
    się na horyzoncie jakiś pan i jak mama o nim mówi, to aż miło
    popatrzeć smile
  • 25.09.09, 14:00
    Więc jak to jest? - skoro pojawił się jakiś Pan na wspomnienie
    którego mama promienieje to po co w innym wątku pytasz o portale
    randkowe dla osób 60 letnich aby Twoja mama mogła kogos poznać?
  • 25.09.09, 14:15
    mmarrta napisała:

    > Ale przecież określenie pasożyt to jest stwierdzenie faktu. Może być
    > jeszcze ew. huba. Jak byś inaczej nazwał człowieka, ktory przez
    > wiele lat żyje na koszt innej osoby, nie próbuje nic zmienić, ...

    Przecież matka go chciała. Fakt, że z nią był, że może był dobry w łóżku, był
    dla niej wystarczającym ekwiwalentem. Z postu pierwotnego wynika iż na pewno
    męczy on psychicznie córuchnę. Ona sama pisząc dumnie iż jest właścicielką
    siedliska, tylko pośrednio daje znać że matka zostawiła jej w mieście
    pełnowartościowe mieszkanie, więc matka ma 100% moralnego prawa czuć się
    posiadaczką domku.
    --
    Jak ja nie lubię mieć stale racji!
  • 25.09.09, 14:20
    To, że matka się czuje właścicielką siedliska niewiele znaczy wobec PRAWA
    WŁASNOŚCI W SĄDZIE które tutaj wyznacza na decyzyjną osobę córkę.
    A w końcu o tym jest wątek, matka może cos z lokatorem sobie uzgadniać bo ona
    tam żyje na co dzień, ale prawne kroki w sprawie domu może podejmowac jego
    właściciel.

  • 25.09.09, 14:25
    A ty dalej fantazjujesz o jakiś zamianach i zostawianiu mieszkań.
    Mieszkanie jest obciążone sporym kredytem, na remont siedliska
    również jest wzięty kredyt. Oba spłacam ja.
    Chciała go, chciala.. nie słyszałeś o patrzeniu na drugą osobę w
    początkowej fazie przez różowe okulary? a teraz już go nie chce i ma
    do tego prawo.
  • 25.09.09, 14:41
    Dopuszczam, oczywiście, że moja rekonstrukcja szerszej sytuacji jest błędna.
    (Jak wynika z mojej sygnaturki jestem rad, gdy czasami nie trafię). Nadal nie
    wiem co się stało z miejskim mieszkaniem Twojej mamy. Sczezło? Wyautował ją z
    niego Twój ojciec?
    --
    Jak ja nie lubię mieć stale racji!
  • 25.09.09, 23:37
    A właściwie dlaczego o to dopytujesz?
    Przecież nie ma to żadnego znaczenia w niniejszej sprawie.
  • 25.09.09, 14:18
    Nie tlumacz sie, bo po co. Mowisz pasozyt, bo tak uwazasz. Niektorym
    nudzi sie we wlasnym zyciu i lubia pouczac innych. Zwlaszcza
    anonimowo przez internet po czyjejs trzyzdaniowej wypowiedzi na forum
    ...

    Rady na forum maja ta wade, ze nie musza pokrywac sie z
    rzeczywistoscia. Idz do prawnika lub takiej instytucji, ktora ci
    przyblizy prawna sytuacje. Bedziesz miala wtedy jasny wybor - czy
    zgodnie z prawem czy inaczej.

    Z wiedza prawna mozna zaczac rozmowe z panem pasozytem i zobaczyc co
    powie. Sama zdecydujesz jak zrobic. Ja bym mu tak umilil zycie, ze
    sam by sie szybko wyprowadzil. Ale ja jestem duzy, silny i bywam
    wredny wobec wrogow rodziny. Kobiety sa bardziej wyrafinowane smile
  • 25.09.09, 23:13
    estem duzy, silny i bywam
    > wredny wobec wrogow rodziny

    już cię lubię "kindofmagic"

    smile)
  • 25.09.09, 14:44
    Wydaje mi się,że cała ta dyskusja to jedno wielkie gdybanie.

    Mama to wie i widzi, ale boi się
    > go, a konkretnie boi się co będzie jak mu w końcu powie, żeby się
    > wyprowadzal, a on odmowi. dlatego chciałam zrobić rozeznanie jak
    > można się go prawnie pozbyc.

    A może nie odmówi,jak nie powiesz to się nie dowiesz.
  • 25.09.09, 12:50
    Jeżeli koleś zna dobrze swoje prawa, to pozostaje jedynie zgłoszenie sprawy do
    sądu o eksmisje i liczenie na to, że gmina będzie w stanie zapewnić mu jakiś
    lokal mieszkalny. Ewentualnie można samemu kupić jakiś lokal dla jegomościa smile

    Wymeldowanie generalnie nic nie zmieni w jego sytuacji prawnej.

    Próba wywalenia jego gratów za drzwi (czy też wywiezienia ich do jakiegoś
    magazynu) połączona z wymianą zamków, może się dla nas bardzo źle skończyć.

    Takie niestety mamy prawo.
  • 25.09.09, 13:00
    Z tego co piszesz obawiam się, że mama nie jest gotowa, aby z nim
    sie rozstać. Sa takie kobiety, które za cene posiadania w domu
    mężczyzny godzą się na wszystko. Trzeba mieć duzo siły, aby taki
    układ zakończyć.
    Pasożyt wyprowadzi się, jak znajdzie inne, wygodne miejsce do
    pasozytowania. Niestety, najczęściej jest to inna kobieta.
    --
    O-Qrde,co za życie!
  • 25.09.09, 13:13
    zyja w konkubinacie i on przeciez on jest tak jakby jej mezem...
    Moze i dran, moze i pijak, moze i nierob - ale jest z mama i wyrzucanie go to tak jak bys wyrzucala z domu i od mamy przybranego ojca !!!!!!
    To nie jest sublokator, ktoremu wynajmujesz pokoj - lub czesc pokoju - a moze nawet czesc lozka na ktorym sypia z mama....
    - i jak ktos napisal wczesniej - nie ukladaj mamie zycia- mama bedac w podeszlym wieku - chcac zyc z toba w zgodzie mowi tobie jedno - to co chcesz uslyszec a facetowi co innego - bo moze na nim tez jej zalezy..... Pamietaj nic nie boli bardziej jak samotnosc - i oby tobie corka nie dyktowala z kim i jak masz mieszkac.... W sumie to niezle ziolko z ciebie....a sprawa nie jest prosta i moze ja zalatwic tylko mama....a tak swoja droga to jak byl mlodszy i sprawniejszy to byl godzien byc z mama a teraz to juz nie? Chyba Boga w sercu nie masz.....
  • 25.09.09, 13:33
    Przypuszczam, że pan alimentów na swoje dzieci też nie płacił, więc żadne nie
    będzie chciało go teraz utrzymywac.
  • 25.09.09, 14:07
    Jakim mężem?? Jakim przybranym ojcem?? Po pierwsze to jest BYŁY
    partner, od dluższego czasu NIC ich nie łączy, poza tym, że tam
    mieszka i jeszcze do niedawna ciągnął kasę nawet na papierosy. Od
    kiedy ma pracę to chociaż sam sobie jedzenie i fajki kupuje. ale do
    rachunków nie raczy się dolożyć. A ojca to ja miałam jednego,
    wypraszam sobie nazywanie takiej gnidy przybranym ojcem!
    Ja chcę pomóc mamie go wywalić, po tym jak sama powiedziała, że chce
    to wreszcie zrobic. Naucz się czytac ze zrozumieniem.
    A mama nie jest w podeszłym wieku, lat ma 60, jest w świetnej
    formie, szczupla, zgrabna, wysportowana i wiem, że chciałaby poznać
    kogoś normalnego, zresztą ostatnio zaczęła się z kimś spotykać. I co
    będzie jak z tym panem coś się zacznie więcej kręcić i on się dowie,
    ze ten gad tam mieszka?
  • 25.09.09, 14:14
    Marta. Zauważ, że naganne zachowania, które prowadzą do sytuacji patologicznej
    są dwa : facet "ciągnie kasę" ale ciągnie ją dlatego, że matka MU Ją DAJE.
    Jeśli ona tak działa to nie wiadomo, czy następny partner nie będzie tego samego
    gatunku co ten....

  • 25.09.09, 14:35
    Mamuśka zaczęła się z kimś spotykać !
    Więc normalne że "stary" jest be bo w perspektywie nowy "książe" czeka
    Kiedyś "stary" "księciem" był, ale się obył
    Więc gdy u wrót "książe" czeka "stary" to zawalidroga .
    Normalka
    Sam sie wyniesie wystarczy jej pogadać
  • 25.09.09, 13:08
    pentaprism napisał:

    > Jeżeli koleś zna dobrze swoje prawa
    Tego typu kolesie często nie znają swoich praw.

    > Wymeldowanie generalnie nic nie zmieni w jego sytuacji prawnej.
    A ja uważam inaczej. Póki ma meldunek może wrócić z policja.
    Jeśli nie ma meldunku, ani umowy najmu to pozostaje mu ... wnieś
    sprawę do sądu na niezgodne z prawem działania właścicielki. Niech
    się sądzi, wątpię, aby wystarczyło mu zacięcia i wystarczających
    dowodów, tym bardziej, że i dla autorki znalazłyby się podstawy do
    obrony.

    W całej tej sytuacji gorsze jest to, że nie ma mozliwości czasowej
    wyprowadzki mamy, ani zapewnienia jej na miejscu fizycznej opieki,
    stąd pewne działania na granicy prawa mogą być trudne do realizacji
    czy też wzbudzać uzasadniony niepokój starszej pani. Niewątpliwie
    jednak zbytnie przeciąganie sprawy i czekanie będzie działało na
    niekorzyść autorki.




    > Próba wywalenia jego gratów za drzwi (czy też wywiezienia ich do
    jakiegoś
    > magazynu) połączona z wymianą zamków, może się dla nas bardzo źle
    skończyć.
    >
    > Takie niestety mamy prawo.
  • 25.09.09, 13:15
    a est jeszcze jeden wątek: czy ten pasożyt nie uweźmie sie i nie będzie męczył
    Twojej mamy, jak ty mu to wszystko zrobisz. Załamie sie kobiecina
  • 25.09.09, 13:16
    1. Wypowiedziec kolesiowi umowe, dac mu termin na znalezienie nowego mieszkania.
    2. Wymeldowac go po uplywie tego okresu.
    3. Jesli sie wyprowadzi to git, jesli nie wystawic mu bety za drzwi, zmienic
    zamki jesli zajdzie taka potrzeba.

    Moze sie odwolywac do sadu, moze sobie wzywac policje. Jesli juz w tym czasie
    nie bedzie zameldowany w lokalu, to w zasadzie tak jakbym np. ja zadzwonil na
    policje i sie skarzyl, ze ty nie chcesz mnie wpuscic do swojego domu. Oczywiscie
    to zadziala tylko wtedy jesli nie ma zadnych formalnych powiazan pomiedzy
    pasozytem a twoja matka. Koles obcy z punktu widzenia prawa, bez meldunku w
    danym lokalu nie ma zadnego prawa do przebywania w nim.
  • 25.09.09, 13:20
    Jest problem , autorka tam na co dzień nie mieszka. A matka otworzy mu drzwi
    jak będzie chciał wejść.
  • 25.09.09, 13:28
    nie wymeldujesz kogoś kto przebywa w danym mieszkaniu.
    mieli już zniesc obowiązek meldunkowy ale komunizm wiecznie zywy
  • 26.09.09, 08:14
    the_rapist napisał:

    > 1. Wypowiedziec kolesiowi umowe, dac mu termin na znalezienie nowego mieszkania
    > .
    > 2. Wymeldowac go po uplywie tego okresu.
    > 3. Jesli sie wyprowadzi to git, jesli nie wystawic mu bety za drzwi, zmienic
    > zamki jesli zajdzie taka potrzeba.


    wszystko dobrze do pkt. 1.
    Co do pkt. 2... nie można nikogo wymeldować jeżeli ktoś nadal mieszka w
    mieszkaniu. Zgodnie z art. 15 ustawy o ewidencji ludności i dowodach osobistych
    z dn. 10.04.1974 wymeldować można tylko osoby które opuściły miejsce pobytu
    stałego na dłużej niż 3 miesiące. Jeżeli nadal mieszka - nie ma możliwości
    wymeldowania.
    Jeśli chodzi o pkt. 3... taki czyn może być uznany za eksmisję. Jesli facet sie
    poskarży moga być kłopoty. Eksmitowac może tylko komornik na podstawie wyroku sądu.

    --
    Najczęstsze kłamstwo w Internecie?
    - Szukałem, ale nie znalazłem.
  • 25.09.09, 13:41
    o, jak wielu jest takich facetów którzy żerują na tym ,że kobieta
    jest słabsza!
    Nie wyprowadzi się , bo on tu jest zameldowany! Nie płaci za prąd.
    Nie płaci za gaz! Nie płaci czynszu. Kluczy od odda. Wchodzi pod
    nieobecność kobiety i wynosi z domu co mu się podoba. Mówi że on nic
    nie ukradł. Ale wyniósł z domu to, czego nie kupił za swoje
    pieniądze.
  • 25.09.09, 13:54
    Wyniesienie z domu pod nieobecność i bez zgody (współ)właściciela majątku
    wspólnego lub indywidualnego właściciela jest kradzieżą, którą śmiało można
    zgłosić na policję.

    --
    Nie używam e-maila Gazetowego.
  • 25.09.09, 13:54
    Skoro mama boi się pasożyta, to naturalną rzeczą jest, że rozmowę
    odkłada (zakładam, że dojrzała do tego, aby zamieszkać sama). Jako
    córka i jako właścicielka domu powinnaś być przy rozmowie z facetem
    (dwa powody to za mało?).

    I do jasnej cholery jak możesz pozwalać na to, aby matka narażona
    była na towarzystwo takiego kogoś?! – aby zmuszona była się
    płaszczyć jak sama to określiłaś, była poniżana i była strzępkiem
    nerwów? Czy zachowanie Twojej mamy nie jest czasem krzykiem o pomoc?
    Co na to Twój mąż, partner, facet? – jedziecie sobie do domku
    letniskowego i wszyscy znosicie towarzystwo tego osobnika oraz jego
    bałagan i to, że zajął wam wasze pomieszczenia, które chcielibyście
    przeznaczyć na coś innego? Czy czasem nie jest tak, że i Ty masz
    cykora przed tym typem a załatwienie całej sprawy cedujesz na mamę:
    osobę słabą psychiczną, znerwicowaną i bezradną.

    Ogarnij się kobieto i weź się sama za załatwienie tej sprawy zanim
    będzie za późno a twoja matka wyląduje w psychiartyku albo na OIOMie.

    Ciepłe kluchy jesteś, a pierdoły o tym, że czekasz na efekt rozmowy
    między bajki włóż. Masz trochę grosza więc idź do radcy prawnego,
    adwokata niech Ci przedstawi Twoją sytuację prawną i możliwości.
    Tyle chyba możesz zrobić, czy też czekasz na efekt rozmowy mamy z
    tym typem? Przestań stwarzać pozory działania i zacznij coś robić
    aby pomóc matce. Zrobiłaś coś jeszcze oprócz napisania wątku na
    forum i czekania na efekty rozmowy?

    Sorry za szorstki język, ale uniosłem się wyobrażając sobie (na
    podstawie Twoich opisów) cała tę sytuację. Paranoja – jadę do
    swojego domku letniskowego i nie mogę się rozprężyć, bo jakiś OBCY
    typ kręci się po obejściu jak po swoim. I patrzę jak matka wokół
    niego na paluszkach biega bo boi się odezwać. Masakra jakaś. A może
    tam nie jeździsz bo nie możesz na to wszystko patrzeć?
  • 25.09.09, 14:09
    towditowdi napisał:

    > Skoro mama boi się pasożyta, to naturalną rzeczą jest, że rozmowę
    > odkłada (zakładam, że dojrzała do tego, aby zamieszkać sama). Jako
    > córka i jako właścicielka domu powinnaś być przy rozmowie z
    facetem
    > (dwa powody to za mało?).
    >
    > I do jasnej cholery jak możesz pozwalać na to, aby matka narażona
    > była na towarzystwo takiego kogoś?! – aby zmuszona była się
    > płaszczyć jak sama to określiłaś, była poniżana i była strzępkiem
    > nerwów? Czy zachowanie Twojej mamy nie jest czasem krzykiem o
    pomoc?
    > Co na to Twój mąż, partner, facet? – jedziecie sobie do domku
    > letniskowego i wszyscy znosicie towarzystwo tego osobnika oraz
    jego
    > bałagan i to, że zajął wam wasze pomieszczenia, które
    chcielibyście
    > przeznaczyć na coś innego? Czy czasem nie jest tak, że i Ty masz
    > cykora przed tym typem a załatwienie całej sprawy cedujesz na
    mamę:
    > osobę słabą psychiczną, znerwicowaną i bezradną.
    >
    > Ogarnij się kobieto i weź się sama za załatwienie tej sprawy zanim
    > będzie za późno a twoja matka wyląduje w psychiartyku albo na
    OIOMie.
    >
    > Ciepłe kluchy jesteś, a pierdoły o tym, że czekasz na efekt
    rozmowy
    > między bajki włóż. Masz trochę grosza więc idź do radcy prawnego,
    > adwokata niech Ci przedstawi Twoją sytuację prawną i możliwości.
    > Tyle chyba możesz zrobić, czy też czekasz na efekt rozmowy mamy z
    > tym typem? Przestań stwarzać pozory działania i zacznij coś robić
    > aby pomóc matce. Zrobiłaś coś jeszcze oprócz napisania wątku na
    > forum i czekania na efekty rozmowy?
    >
    > Sorry za szorstki język, ale uniosłem się wyobrażając sobie (na
    > podstawie Twoich opisów) cała tę sytuację. Paranoja – jadę do
    > swojego domku letniskowego i nie mogę się rozprężyć, bo jakiś OBCY
    > typ kręci się po obejściu jak po swoim. I patrzę jak matka wokół
    > niego na paluszkach biega bo boi się odezwać. Masakra jakaś. A
    może
    > tam nie jeździsz bo nie możesz na to wszystko patrzeć?
    Mogę zrozumiec twoje oburzenie sytuacją,ale autorke wątku też
    rozumiem.Jej mama jest dorosłą osobą i trudno,żeby organizowała jej
    życie i za nią rozwiązywała problemy.Mama musi to zrobić sama.Co do
    domu sprawa jest jasna-właściciel (czyli autorka) bierze za twarz
    dzikiego lokatora i po prostu sie go pozbywa,bo pasożyt nie ma do
    lokum żadnych praw,poczawszy od sprawy podstawowej,jaka jest prawnie
    potwierdzony akt własności.
  • 25.09.09, 14:19
    Sorry ,ale w moim przekonaniu sytuacja, w której moja matka, w moim
    domu jest maltretowana psychicznie przez obcego typa nie wymaga
    zgody pokrzywdzonej na interwencję. Nie wyobrażam sobie takiej
    sytuacji jak również tego, że ten sam typ, który znęca nad moja
    matką korzysta z moich dóbr: mojego domu, udogodnień i inwestycji
    przeze mnie sfinansowanych. Ciekawe czy już mu zainstalowała wannę z
    hydromasażem i podgrzewaną deskę na sedesie żeby Pan po powrocie z
    pracy miał dobry humor i nie krzyczał ma matkę. Nadal uważam, że
    autorka wątku to po prostu ciepłe kluchy, która boi się działać albo
    jej się nie chce a jedynie stwarza pozory.
  • 25.09.09, 14:37
    Oj, mylisz się, mnie aż skręca, żeby coś z tym zrobić. Jeśli tylko
    mama powie, ok, rozmawiałam z nim, odmówił, co teraz możemy zrobić,
    to ja zrobię wszystko co możliwe, żeby jej pomóc. Ale to mama musi
    zacząć, bo jak ktoś napisał, ja nie mogę dorosłej osobie życia
    układać. Jak się zaczną jakieś akcje to za jej zgodą. Chwilowo
    podobno go nie ma, pojechał gdzieś. Może mama się przez ten czas
    uspokoi i przygotuje psychicznie.
  • 25.09.09, 14:47
    Wszystko czyli co?

    Odpowiedz sobie na pytanie: co pomyślałabyś o bliskich Ci osobach,
    którzy widząc Twoją niedolę czekaliby z interwencją aż poprosisz o
    pomoc? Szemrany typ zaczepia Cię na ulicy a Twój facet, mama, dzieci
    czekają aż dasz im sygnał aby pomogli Ci uwolnić się od niego? Co
    byś o nich pomyślała? To samo myśli o Tobie teraz Twoja matka.
  • 25.09.09, 14:50

    Pomóż jej naprawdę. Przede wszystkim bądź przy niej podczas trudnej
    dla niej rozmowy. Nie zostawiaj jej z typem, którego się boi i po
    którym nie wiadomo czego można się spodziewać.
  • 25.09.09, 14:04
    Juz chyba ktoś radził ci podobnie na forum,ale uważam,że powinnaś
    radykalnie sie mendy pozbyc,np.pod jego nieobecność wymienic
    zamki,rzeczy w walizach przed drzwi.Wtedy to on bedzie miał
    problem,niech nawet przychodzi z policją,ktora nic nie wskóra,bo on
    mie ma prawnego aktu własności do lokalu,który zajmuje.Myslisz,że
    może dochodzić swoich wątpliwych praw w sądzie?Jest w końcu dzikim
    lokatorem.Jako dziki lokator nie ma żadnych praw!!!
  • 25.09.09, 14:09
    Ma meldunek. Musi go wpuścić.

    Ale można go pozbawić komfortu beztroskiego mieszkania jesli sam nie zechce się
    wyprowadzić, np wynając mu oficjalnie jeden pokoik i tam jego wszystkie rzeczy
    przenieść, obciążyć kosztami życia tam, albo wypowiedzieć umowę i po terminie
    zacząć generalny remont całego domu... Trudno pozbyć się nagle kogoś kogo się
    wcześniej przyzwyczaiło że może od lat za darmo mieszkać....To błąd u podstaw.
  • 25.09.09, 14:43
    Ok, ja już uciekam z forum. Nie było moją intencją prowadzenie
    polemik i dyskusji tylko zasięgnięcie "języka" co ew. można zrobić w
    sytucji gdy facet odmówi dobrowolnej wyprowadzki. Ktoś bezsensownie
    wyciągnął ten wątek na stronę główną.
    Dziękuję bardzo za rady i pozdrawiam.
  • 25.09.09, 15:09
    Widze, że nikt nie ma pojęcia w czym rzecz.

    Po pierwsze facet nie ma tytułu prawnego do lokalu czyli umowy z właścicielem. Ustała przyczyna, dla kórej właściciel godził się udeostępniać mu lokal. Własciciel ma prawo żądać wyprowadzki "lokatora".
    Jako ze facet nie ma umowy z włascicielem, to nie można tej umowy wypowiedzieć, proste. Pierwszy krok w takiej sytuacji to zażądanie "czynszu odszkodowawczego" za zajmowanie lokalu bez umowy i bez zgody właściciela. To raczej jako straszak, bo facet i tak nie będzie płacić. Drugi krok - pozew do sądu o eksmisję. Uzasadnienie - facet nie ma umowy z właścicielem oraz ustał związek między matką właścicielki a facetem. Poniewaz facet nie ma na utrzymaniu małoletnich dzieci, jest zdrowy, więc sąd może nakazac eksmisję do "lokalu tymczasowego", nie mylic z lokalem socjalnym. Lokal tymczasowy moze zorganizowac sam właściciel np. wynajmując na 1-3 miesiące mieszkanie (pomieszczenie) np,. w hotelu robotniczym spełniające warunki ustawy.
    --
    W nocy wymyka się z łóżka, cicho, żeby nie obudzić męża, i ucieka do lasu. Kuli się w sobie, bo mąż po całym dniu w pracy pragnął czułości, a ona po całym dniu z niemowlakiem, sobą samą i pustką wokół pragnęła tylko tego, żeby nikt nic od niej nie chciał.
  • 25.09.09, 14:48
    Witam serdecznie. Z tego, co wiem (ale mam wiedzę sprzed kilku lat na ten temat,
    nie jestem 100% pewna, że nic się nie zmieniło), jeśli Ty jesteś właścicielem
    mieszkania, a lokator jest tam tylko zameldowany i nie jest w żadnej części
    współwłaścicielem, to możesz go wymeldować sama, nawet bez jego zgody. Podobno
    kiedyś było inaczej, ale kiedy ja się o to dowiadywałam aktualne było prawo
    korzystne dla właściciela. Nie musisz mu nic wypowiadać, bo nie masz z nim
    żadnej umowy. Co do późniejszej eksmisji, to niestety się nie orientuję.
  • 25.09.09, 15:52
    Ja kupowałem mieszkanie w 2000 roku. Przed zakupem poszedłem do
    spółdzielni i okazało się, że w tym mieszkaniu zameldowany jest od
    1996r facet (nie mąż) kobitki od której kupowałem to mieszkanie.
    Powiedziano mi w spółdzielni, że co 2 lata trzeba przedłużać taki
    meldunek, a ten nie był przedłużony i w zwiążku z tym nie kupuję
    mieszkania z "lokatorem" - nie dopytałem tylko czy tak jest tylko w
    wypadku cudzoziemców, a ten facet był francuzem.
    Była to prawda, bo teraz nikt po mieszkaniu oprócz mojej rodziny się
    nie pałenta wink mimo, że była właścicielka go oficjalnie nie
    wymeldowała.
  • 25.09.09, 16:06
    tylko cudzoziemcy muszą przedłużać meldunek, polski lump ma
    bezterminowy i jest trudny do ruszenia.
    --
    .
  • 25.09.09, 17:30
    Pasożyt żyje tam gdzie się mu pozwoli. Jak się odetnie źrodełko z
    jedzeniem, prądem i innymi potrzebnymi rzeczami to zginie smile
    Niestety póki ma ciepło i na głowę deszcz nie kapie to po co ma iść.
    Znalazł frajerów i z nich doi. Przepraszam ale Twoja Matka jak
    większość kobiet dla spodni robi dziwne rzeczy.
    Zastanawiała się ileś lat. Teraz kolejne miesiące będzie się
    zbierała żeby mu to powiedzieć. Jeszcze pewnie kombinując jak to
    zrobic żeby jaśnie pana nie urazić.
    Polecam wizytę w urzędzie meldunkowym wlaściwym dla siedliska i
    zapytanie jak sytuacja wygląda. Rady na forum że kiedyś było tak a z
    cudzoziemcem to tak są bez sensu.

  • 25.09.09, 19:16
    ja bym na twoim miejscu wziela urlop, pod nieobecnosc goscia przewiozla jego
    wszystkie rzeczy do jego jakies tam rodziny, wymeldowala oczywiscie, zmienila
    zamki, pomieszkala pare dni z mama az sytuacja sie uspokoi i moze udaloby sie
    organiowac innego czloknka rodziny zeby na jakis czas z mama pomieszkal. A i
    oczywiscie miec pod reka stale nr telefonu do dzielnicowego. Prawnie bedzi sie
    to ciagnelo pewnie nawet i latami. Szkoda czasu i energii i pieniedzy.
  • 25.09.09, 20:13
    Wymienić zamki, a graty wystawić za drzwi. Policja nie może nikogo na siłę
    WPROWADZIĆ do domu. Nawet właściciela. Dlatego zamknąc się na 4 spusty i czekac,
    panowie policjanci przyjadą, poprosza o wpuszczenie do domu, nikt się ze środka
    nie będzie odzywał,powiedzą temu 'panu' że bardzo im przykro i sobie pojadą.
    That's all.

    A potem nalezy pana wymeldować - z tym nie ma większych problemów. Ba, mozna
    wymeldować samodzielnie nawet małżonka (po rozwodzie smile).
  • 26.09.09, 13:59
    Sprzedać dom, kupić w mieście mieszkanko i niech łajza zgnije
  • 25.09.09, 20:30
    Jesteś inteligentną kobietą i dziwię się trochę, że sama na to nie wpadłaś żyjąc
    w tym piekle. Piszesz, że nieźle zarabiasz. To tym lepiej, bo w tej sytuacji
    pieniądze się przydadzą. W zamian będziesz mieć trwały i zadawalający efekt.
    Zrób tak:

    1. otwórz google
    2. wpisz słowa: "kancelaria prawna", nieruchomości, eksmisja
    3. przeprowadź staranne rozpoznanie, zadzwoń do kilku kancelarii, umów się na porady
    4. wybierz spośród kancelarii jedną i zleć jej stworzenie sytuacji prawnej
    umożliwiającej Ci pozbycie się klienta z domu w świetle prawa,
    5. rób, co usługodawca Ci powie.

    Znajomych raczej nie pytaj, chyba że masz takich, którym możesz bezgranicznie
    zaufać. Działaj stanowczo, konkretnie i po cichu - najlepiej, jeśli "sublokator"
    o tym, że coś się dzieje, dowie się od Twojego prawnika lub od sądu.
    Ty w ogóle z nim nie rozmawiaj i unikaj jego "zapytań" o tę sprawę.

    Co do stosunku emocjonalnego Twojej mamy do faceta - to się nazywa syndrom
    współuzależnienia. Ktoś się męczy, ale boi się "zerwać plaster" i zmienić swoją
    sytuację na lepszą. Co więcej, po przeczytaniu Twoich postów obawiam się, że Ty
    jesteś już też współuzależniona - od cierpienia swojej mamy.

    Oceń, co sprawi większe cierpienie matce i Tobie - pozbycie się faceta raz na
    zawsze z domu przy wykorzystaniu prawa, czy przeciąganie tej sytuacji w
    nieskończoność.

    Pozdrawiam i życzę sukcesów w działaniu.
  • 25.09.09, 21:51
    nie bardzo rozumiem, dlaczego facet jest zaocznie obrażany przez
    wszystkich, a szczególnie przez Martę, skoro jak twierdzi nie można
    mu postawić zarzutu o znęcanie, a matka żyje z nim w wieloletnim
    konkubinacie- na co z pewnością on będzie mógł postawić ze 100
    świadków. Nabył przez ten czas pewne prawa i tylko rozwiązanie przez
    matkę tego związku daje nadzieję na prawne uregulowanie tej sytuacji.
    Nie trzeba pracować i uprawiać seksu, by być we wspólnym
    gospodarstwie domowym. Tylko dobry prawnik może pomóc matce w
    rozwiązaniu tego problemu. Mówienie,że "NIC ich nie łączy" w
    sytuacji, gdy razem mieszkają od wielu lat- jest delikatnie mówiąc
    śmieszne. Myślę,że bez woli matki i działań prawników, Marta może
    wpaść w poważne tarapaty próbując rozwiązać problem na własną rękę.
  • 26.09.09, 08:20
    Bo wciaż czulam, ze cos grubo nie tak z tym wątkiem, tylko rozum mi sie wylączyl
    i nie umialam nazwac.
    Dzieki, Leewie smile
    --
    "Bo do tego trzeba serca, miłości, przyjaźni... Ale powiem wprost: najważniejszy
    jest spirytus."
    Pani A., mistrzyni nalewek
  • 26.09.09, 08:36
    uch wreszcie ktoś zwrócił uwagę na gnojenie człowieka .
    Prawda tu może być banalna .
    Znamy tylko wypowiedz jednej strony
  • 25.09.09, 21:30
    musisz zażądać zapłaty za bezumowne korzystanie z lokalu po cenach rynkowych, najlepiej wziętych prosto z księżyca. Jeśli na to nie przystanie (a nie przystanie na pewno), to zrób to przed sądem. Przed sądem zażądaj też zawarcia umowy najmu po równie księżycowych cenach. Przynajmniej raz na pól roku podnoś wtedy czynsz. Na pewno nie będzie płacił, ale przynajmniej komornik będzie mu siedział na karku, co zakłóci jego święty spokój i wyprowadzi się w końcu sam. Nie baw się tylko w żadne eksmisje, bo w końcu będziesz mu musiała kupić mieszkanie.
  • 25.09.09, 23:11
    Dostałaś tutaj mnóstwo dobrych rad, myslę, ze możesz spokojnie przemyslec,
    ktora z nich wydaje Ci sie najbardziej a Waszej sytuacji adekwatna i daje
    najwieksze szanse na sukces, ktorego Wam zyczę, szczerze.
    Przyznam sie jednak, że post Twoj wywolal we mnie fatalne skojarzenia -
    nazywanie człowieka "pasozytem" mieści sie jeszcze moze w jakichś niesłychanie
    liberalnych granicach taktu, "pijawka" jest z lekka archaiczna i zabawna, jednak
    nazwanie czlowieka "mendą" i "gnidą" wszelkie granice przekracza.

    --
    "Bo do tego trzeba serca, miłości, przyjaźni... Ale powiem wprost: najważniejszy
    jest spirytus."
    Pani A., mistrzyni nalewek
  • 26.09.09, 01:28
    Odzaluj troche pieniedzy i skonsultuj sie z prawnikiem. To zbyt powazna sprawa.
  • 25.09.09, 23:24
    są dwie najtrafniejsze wypowiedzi w tym temacie:
    virtual_moth i
    misfire01
    weź to sobie do serca i się uda

    Mój tata też sobie wziął pewnego Babuna (albo baboona) i nic nie mogę na to
    poradzic
    Zyczę powodzenia
  • 26.09.09, 08:51
    Sama to przerabiałam wobec mojego-ex-m. po uprawomocnieniu separacji.
    Plan był taki-występuję o kwotę do zapłaty, potem ew. do sądu w chwili, gdy
    lokator zameldowany na stałe nie płaci.
    Gorzej gdyby płacił...nie wiem, czy można żądać kwot dowolnych?
    Sąd pewnie eksmisję orzecze dla dłużnika, ale potrzebna jest taka bez prawa do
    lokalu zastępczego. A o to trudniej-chyba, że się udowodni uciążliwość lokatora.
  • 26.09.09, 08:38
    [pofantazjujmy]
    przypuśćmy, że przyjeżdża do was znajomy. wizyta dłuższa, taka np półroczna.
    wedle polskiego prawa, jeśli u nas mieszka to trzeba go zameldować.
    pomieszkiwanie na dziko, czyli łamanie owego prawa nie wchodzi w grę.

    [pytanie]
    niech mi ktoś obeznany w temacie powie, czy istnieje coś takiego jak meldunek
    tymczasowy, który automatycznie sam z siebie wygasa, bo jeśli nie, to
    każdy z nas może skończyć jak autorka wątku.
  • 26.09.09, 11:04
    www.mariarogowska.pl/docs/bi27.pdf
    Rejestracja pobytu w lokalu to obowiązek jedynie administracyjny
    Wiele osób uważa, że jeżeli są zameldowane
    w danym lokalu, to mają prawo
    tam mieszkać. Są w błędzie, bo od dawna
    meldunek nie rodzi takich praw.
    Małżonkowie się rozwiedli. W mieszkaniu
    pozostała żona i to jej sąd przyznał
    prawo najmu do tego mieszkania.
    Były mąż twierdzi, że ma do niego w
    dalszym ciągu prawo bo jest tam zameldowany.
    Wiele takich spraw ma swój finał
    wsadzie.
    Konfliktów na tym tle można uniknąć.
    Przepisy są bowiem jasne. Ustawa z 10
    kwietnia 1974 r. o ewidencji ludności i
    dowodach osobistych nie przyznaje osobom
    zameldowanym w danym lokalu
    żadnych do niego praw. Od wielu już lat
    meldunek to tylko - w myśl jej przepisów-
    rejestracja faktu pobytu danej osoby
    w lokalu.
    Potwierdził to Trybunał Konstytucyjny
    swoim wyrokiem z 2002 r.
    Ewidencja ludności służy-jak czytamy
    w jego uzasadnieniu - tylko rejestracji
    stanu faktycznego, a nie prawnego.
    Właściciel lub zarządca może dzięki niemu
    uzyskać informację o osobach zamieszkałych
    i zameldowanych w należącym
    do niego budynku. Zameldowanie
    w danym lokalu czasem ułatwia stwierdzenie,
    czy danej osobie przysługuje
    prawo do lokalu. Tak jest na przykład w
    razie wstępowania w stosunek najmu
    (kontynuuje się zawartą wcześniej umowę
    najmu, zmienia się tylko jedna ze
    stron: najemca).
    Kodeks cywilny określa krąg osób,
    które mogą z tego skorzystać. Prawo do
    tego mają osoby z rodziny zmarłego najemcy
    lokalu (pod warunkiem, że stale z
    nim mieszkały, aż do jego śmierci): małżonek,
    dzieci najemcy i jego współmałżonka,
    konkubent (konkubina) oraz inne
    osoby, względem których najemca ma
    obowiązek do świadczeń alimentacyjnych.
    Jeżeli właściciel odmawia jednej z
    wymienionych osób prawa do wstąpienia
    w stosunek najmu, to może ona wystąpić
    do sądu o „przymuszenie" właściciela
    do tego. Sąd rozpatrując sprawę,
    bada czy dana osoba faktycznie mieszka
    stale w tym lokalu, a ewentualne zameldowanie
    ułatwi mu to zadanie.
    Kiedy meldunek
    Osoba, która ma polskie obywatelstwo,
    ma obowiązek zameldowania się
    na pobyt stały lub czasowy. Pierwszy
    meldunek musi uzyskać jeżeli w danej
    miejscowości przebywa z zamiarem stałego
    zamieszkania, drugi gdy jej pobyt
    jest dłuższy niż dwa miesiące (można się
    zameldować na dowolny, ale ściśle określony
    okres). Obowiązku tego dopełnia
    się w urzędzie gminy lub miasta. Nie
    wnosi się żadnych opłat. Zameldowany
    otrzymuje zaświadczenie, przy pobycie
    czasowym i jest ono ważne przez cały
    okres zameldowania, przy stałym - dwa
    miesiące (w tym czasie trzeba zmienić
    dowód).
    Dokumenty dla gminy
    Przy zameldowaniu należy przedstawić
    następujące dokumenty:
    - dowód osobisty lub w uzasadnionych
    przypadkach inny dokument pozwalający
    ustalić tożsamość - meldując
    osobę niepełnoletnią, która nie ma
    dokumentu potwierdzającego tożsamość
    należy przedstawić odpis skróconyjej
    aktu urodzenia,
    - potwierdzenie pobytu w lokalu dokonane
    przez właściciela lub inny podmiot
    mający tytuł prawny do lokalu
    (nie jest wymagane tylko przy zameldowaniu
    na pobyt czasowy trwający
    do trzech miesięcy) - takim dokumentem
    może być umowa cywilnoprawna,
    wypis z księgi wieczystej o wpisaniu
    właściciela w dziale drugim tej
    księgi, decyzja administracyjna o
    przydziale lokalu, orzeczenie sądu lub
    inny dokument poświadczający tytuł
    prawny do lokalu.
    - wojskowy dokument osobisty (potwierdzenie
    zgłoszenia się do rejestracji
    przedpoborowych - przedstawiają
    go jedynie osoby, które podlegają
    powszechnemu obowiązkowi
    obrony, następnie w tym dokumencie
    zamieszczane są wpisy dotyczące
    obowiązku meldunkowego.
    - zaświadczenie o wymeldowaniu się z
    poprzedniego miejsca pobytu stałego
    (zaświadczenie jest ważne dwa
    miesiące od daty wymeldowania,
    przedstawia je ten kto chce się zameldować
    na pobyt stały).
    Bożena Poterała
    Inspektor ds. ewidencji ludności
  • 26.09.09, 11:12
    "Obowiązek meldunkowy oparty jest na przepisach ustawy z 10 kwietnia 1974 r. o
    ewidencji ludności i dowodach osobistych (DzU z 2006 r. Nr 139, poz.993 z późn.
    zm.) i polega odpowiednio na wymeldowaniu się lub zameldowaniu w miejscu pobytu
    stałego lub czasowego, zameldowaniu o urodzeniu dziecka lub o zmianie stanu
    cywilnego. Przez zameldowanie nie nabywa się żadnych praw do lokalu – jest ono
    tylko administracyjnym poświadczeniem (czynnością administracyjno-techniczną),
    wydanym przez organ administracyjny, że dana osoba przebywa pod wskazanym
    adresem i nie świadczy o tym, że osoba ta ma tytuł prawny do danego lokalu. Aby
    mieć prawo zajmowania lokalu, trzeba dysponować tytułem prawnym do niego, czyli
    stosownym prawem własności, lub chociażby umową najmu. Osoba nielegitymująca się
    takim tytułem może być na wniosek właściciela usunięta z lokalu w drodze
    eksmisji. Wymeldowanie z kolei jest tylko stwierdzeniem, że dana osoba pod danym
    adresem już nie przebywa. Osoba znajdująca się na terytorium Rzeczypospolitej
    Polskiej jest obowiązana wykonywać obowiązek meldunkowy określony w ustawie.
    Osoba, która przebywa w określonej miejscowości pod tym samym adresem dłużej niż
    trzy doby, jest obowiązana zameldować się na pobyt stały lub czasowy najpóźniej
    przed upływem czwartej doby, licząc od dnia przybycia (art. 10 ustawy)."

    http://prawo-nieruchomosci.krn.pl/Meldunek-to-nie-prawo-do-lokalu-6_2_100_628.html
  • 26.09.09, 11:17
    Nie słuchaj tych bzdur stosuj się do prawa które jest w ustawie. I tyle
  • 26.09.09, 14:14
    a tak w ogóle to facet nie jest żadnym pasożytem tylko wykluczonym. Jeśli na
    dodatek jest pedrylem (lub zacznie takowego udawać) to masz prze[...]e nie
    ruszysz go nawet pociskiem jądrowym. Już o to zatroszczą organy sprawiedliwości
    III RP.
  • 26.09.09, 14:32
    Zabija owady na śmierć.

    -.- Michał \=(0#0)=/
  • 26.09.09, 19:47
    Ciesze się, ze wyrażasz taka nadzieje.
    Zobacz jednak, jak to biega: nazywa sie czlowieka insektem, a zaraz potem
    traktuje go gazem. Taki mechanizm. Warto uwazac na słowa jednak.
    --
    "Bo do tego trzeba serca, miłości, przyjaźni... Ale powiem wprost: najważniejszy
    jest spirytus."
    Pani A., mistrzyni nalewek
  • 30.09.09, 15:03
    A jakby mama się do Ciebie wprowadziła np na miesiąc a
    facetowiodłączyc wodę, prąd i gaz? Może sam by się wyniosł?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.