Dodaj do ulubionych

Dlaczego mężczyźni nie odchodzą

25.10.09, 11:15
Pomimo posiadania od kilku lat stałej kochanki, która czeka na jego rozwód i
dla niego się rozwiodła ze swojego małżeństwa?
Pomimo wiecznych jego utyskiwań na złą żonę, która ciągle się czepia i wymaga
i nie szanuje?
Pomimo jego przyzwoitej sytuacji majątkowej?

Czy często żony wolą tolerować kochankę na boku i kłótnie z mężem ale jednak
mieć tego męża w domu?

Z niejakim zdumieniem i zniesmaczeniem świadkuję sytuacji znajomych.

Czy częściej względy: mam dom, stabilizację, prawie dorosłe dzieci nie wiedzą,
że kogoś mam, na wakacje grzecznie wg żony wymogów z nią jeżdżę, a emocje mam
na boku i tak jest najlepiej? Niż "zrozumienie" "miłość" "akceptacja"
praktykowane z kochanką/kiem realizować na co dzień? Bo inaczej ostracyzm
społeczny, niechęć dzieci, pogarda exżony, alimenty... I na kochankę zrzucenie
z czasem przez niego samego winy, że te nieszczęścia to za jej przyczyną - a
gdziez wtedy "zrozumienie" "miłość" "akceptacja"?
Kalkulacja?
Czekanie, by to kochanka zbudowała nowy bezpieczny "dom" i wtedy się do niej
przenieść z jedną walizką, by tylko nie mieszkać samemu ani przez miesiąc w
trakcie zostawiania żony i nie poczuć ciężaru samotności? jako polepszenie
swojego wizerunku i zatarcie wyrzutów sumienia zostawiając żonie wspólny majątek?
A wtedy "ukochanej" ofiarować... alimenty , problemy finansowe i jeszcze wstyd
mieszkania z oficjalnie cudzym mężem, wstyd wobec otoczenia i jej własnych
dzieci, którym nagle miało by się narzucić obecność obcego faceta? bo on
nadal nie dojrzał do złożenia pozwu rozwodowego?
O co chodzi?
Edytor zaawansowany
  • 25.10.09, 12:29
    Bo trzeba jaja mieć, żeby odejśc i nie zatruwac życia żonie.Bo
    złożenie pozwu kosztuje emocje, bo dzieci sie może obrażą, a póki
    sie czegoś nie zwerbalizuje, to nie wiedzą, nie czują napiętej
    atmosfery w domu. No i zawsze można powiedzieć, że sie poświęciło w
    imię rodziny swój alternatywny związek. A może sie boi, że i w tym
    związku się nie uda?
  • 25.10.09, 13:16
    Bo emocji juz nie będzie na boku... smile
  • 25.10.09, 13:37
    W przypadku gdy facet ma żonę i kochankę najczęściej nie odchodzi od tej (wg jego relacji wiedźmy okropnej) żony z powodu własnego tchórzostwa, które nazywa odpowiedzialnością.
    --
    internetbezchamstwa.pl
  • 25.10.09, 23:50
    Było (jest) takie powiedzeni, lub ktos to powiedzial, ale nie pamiętam już kto:
    przychodzi kiedyś moment, że na odwagę jest już za późno. I wtedy - tchórz staje
    się szlachetną świnią.




    --
    "Ja jestem afro-polką, lesbijką i żydówką. A na jutro wykupiłam bilety do loży
    masońskiej."
    (by Szymon Majewski Show).
  • 26.10.09, 00:01
    Nie słyszałam tego wcześniej a naprawdę dobre jest.
    --
    internetbezchamstwa.pl
  • 26.10.09, 11:33
    ... aż korci zapytać o merytoryczne podstawy Waszych sądów poparte
    osobistym doświadczeniem.

    Facet mająć zonę i kochankę nie odchodzi od żadnej gdy nie musi.
    Podobniem mająć rower i wrotki obie rzeczy trzyma w garażu, bo mogą
    sie przydać.
  • 26.10.09, 11:48
    tricolour napisał:

    > ... aż korci zapytać o merytoryczne podstawy Waszych sądów poparte
    > osobistym doświadczeniem.


    M.in to forum jest merytorycznym potwierdzeniem takich własnie sądów.
    I to Twoje ponizsze zdanie - też.
    "Facet mająć zonę i kochankę nie odchodzi od żadnej gdy nie musi."

    > Podobniem mająć rower i wrotki obie rzeczy trzyma w garażu, bo mogą sie przydać.

    Jesli sie zone i kochankę traktuje jako rzeczy, to jest logiczne to co mowisz.




    --
    "Ja jestem afro-polką, lesbijką i żydówką. A na jutro wykupiłam bilety do loży
    masońskiej."
    (by Szymon Majewski Show).
  • 26.10.09, 12:21
    ... to obie traktuje jak rzeczy służące do zaspkajania jego (różnych) potrzeb.
  • 26.10.09, 12:39
    No to ja w ogole nie pojmuje czego się nas czepiasz, skoro sam że i potwierdzas
    to, co zostalo powiedziane "specjalistkami" wyżej.
    Facet jest (nie odchodzący facet):
    a/ wygodny
    b/tchorzliwy

    Inna sprawą jest, że szanująca siebie kobieta, czy to żona czy kochanka
    szybciutko takiego wygodnickiego tchorza sprowadza do poziomu.
    A on wtedy płacze -buuuuuuuuuuuuuu, czemu ona mnie zostawiła? wink






    --
    "Ja jestem afro-polką, lesbijką i żydówką. A na jutro wykupiłam bilety do loży
    masońskiej."
    (by Szymon Majewski Show).
  • 26.10.09, 13:03
    insula.incognita napisała:
    > A on wtedy płacze -buuuuuuuuuuuuuu, czemu ona mnie zostawiła? wink

    No jak to czemu? Bo to zła kobieta była wink))))
    --
    internetbezchamstwa.pl
  • 26.10.09, 13:23
    mola1971 napisała:

    >
    > No jak to czemu? Bo to zła kobieta była wink))))

    No ba!
    smile


    --
    "Ja jestem afro-polką, lesbijką i żydówką. A na jutro wykupiłam bilety do loży
    masońskiej."
    (by Szymon Majewski Show).
  • 26.10.09, 14:36
    ... bo piszecie, drogie Panie, z persperktywy wypadku, gdy samochód
    jeszcze dymi, a pasażerowie poobijani.

    Po co takie mądre i doświadczone kobiety związały się z tchórzami i
    oportunistami, które to cechy zniszczyły kobiecy plan szczęśliwego
    związku na całe życie.

    I rzecz jeszcze ważniejsza: co zostało konkretnie zrobione, by w
    przyszłości znów nie wydać się za tchórza i oportunistę.

    smile))
  • 26.10.09, 15:32
    Odpowiem na przykładzie-daaaaaawno temu w moim banku zobaczyłam
    bardzo ładne/fajne segregatory na wydruki, jakie bank przysyłał
    klientom.Zapytałam czy mogę jeden taki dostać i usłyszałam-nie, bo
    to jest dla nowych klientów.ja byłam stałym/starym klientem więc w
    moim przypadku nie trzeba się było starac.
    A teraz bez przykładu.Wielu mężczyzn uprawia przed slubem taniec
    godowy i pokazuje sie z najlepszej strony, a po slubie zaplute
    zaklepane, starac się nie trzeba.
    Co zrobilam?poszłam sobie na terapię aby zrozumieć dlaczego nie
    wymagam a czekam, dlaczego pozwalam się nieszanowac i wciąż wierzę w
    obietnice.I inne takie.
    A w kwestii doświadczenia-teraz je mam, kiedys tam nie
    miałam.Człowiek się uczy całe życie
    jeszcze jakies pytania?

  • 26.10.09, 15:33
    Eeee, aż tak źle to nie jest smile
    Mogę oczywiście odpowiadać za siebie, Insula może odpowie za siebie.
    A u mnie od wypadku minęło już trochę czasu, trauma minęła i mogę
    trzeźwo spojrzeć na sprawę. A dlaczego związałam się z tchórzem? Bo
    głupia i naiwa byłam. Innej odpowiedzi nie ma. Przy czym ten tchórz
    żadnego planu mi nie zniszczył bo żadnego planu nie miałam (tzn od
    pewnego momentu nie miałam).
    A co zostało zrobione na przyszłość? Oj, bardzo dużo. Masa
    świadomej, ciężkiej pracy nad sobą by już nigdy więcej nawet na
    chwilę nie zainteresować się żadnym tchórzem czy innym popaprańcem.
    Wnioski z przeszłości wyciągnięte a czy na pewno odniesie to
    zamierzony skutek to mam nadzieję czas pokaże.
    --
    internetbezchamstwa.pl
  • 26.10.09, 15:54
    No własnie odpowiedziałam.
    A z Toba tez sie zgadzam.



    --
    "Ja jestem afro-polką, lesbijką i żydówką. A na jutro wykupiłam bilety do loży
    masońskiej."
    (by Szymon Majewski Show).
  • 26.10.09, 18:39
    > trzeźwo spojrzeć na sprawę. A dlaczego związałam się z tchórzem? Bo
    > głupia i naiwa byłam. Innej odpowiedzi nie ma.

    ależ Mola, skądże.
    Pełna odpowiedź winna brzmieć: "bo byłam młoda, a więc głupia i naiwna".
    --
    Większość ludzi to ssaki.
  • 26.10.09, 18:58
    Chalsiu, to nie byłaby prawda. Gdy już wcale młoda nie byłam też zdarzył mi się błąd wynikający z głupoty i naiwności, ale młodością już tego nie można było usprawiedliwić wink
    Dlatego upieram się, że pełna odpowiedź w moim przypadku brzmi, że głupia i naiwna byłam smile
    --
    internetbezchamstwa.pl
  • 26.10.09, 15:38
    Doświadczenie z wiekiem przychodzi, to raz, a dwa - na dzień dobry
    każdy stara się pokazać od jak najlepszej strony... Czasami parę lat
    trwa taniec godowy, później już sił nie starcza. Brak doświadczenia
    + stroszenie piórek i wynik może być marny.
    --
    Kot składa się z futra, kota właściwego i podzespołu mruczącego.
  • 26.10.09, 15:57
    sonia_30 napisała:

    > Doświadczenie z wiekiem przychodzi, to raz, a dwa - na dzień dobry
    > każdy stara się pokazać od jak najlepszej strony...

    Nie każdy. I dobrze.
    Wolę czytac takiego Kacpra, Tri i nawet Mazura. Bo mowią co myśla i sa przwidywalni.
    Mozna nie zgadzać się z tym co mowią, ale są przewidywalnie, to znaczy że już
    nic więcej co powiedzieli, nic gorszego, lepszego, jak kto woli - nie zrobią.
    Mają jasną i klarowną postawę.
    A to się ceni.
    Ja cenię, znaczy się.




    --
    "Ja jestem afro-polką, lesbijką i żydówką. A na jutro wykupiłam bilety do loży
    masońskiej."
    (by Szymon Majewski Show).
  • 26.10.09, 19:22
    Generalnie masz rację Insula, choć mam kolegę, który mówi co myśli
    bez ogródek i zastanawiania się czy to w kogoś wali mocno, czy
    trochę mniej, ostatnio natomiast parokrotnie miałam okazję
    obserwować go w relacji z kobietą, która ewidentnie mu do gustu
    przypadła i to była zupełnie, ale to zupełnie inna bajka wink Nie
    tylko mnie kopara opadła, ale innym znajomym też, bo w życiu nie
    podejrzewalibyśmy gościa o takie poglądy i o tak rozmaśloną reakcję
    na kwestie które zawsze wywoływały żywe protesty.
    --
    Włączenie kierunkowskaza ujawnia wszystkim Twój zamiar wykonania
    manewru. Prawdziwy kierowca nigdy tego nie zdradza.
  • 26.10.09, 19:28
    To poradź swojej kolezance, aby dała sobie na wstrzymanie. smile
    Niektórzy np mają taka filozfię, że mowią że wiem o sobie tyle, na ile nas
    sprawdzono. No to trzeba wtedy takiego filozofa - sprawdzić, bo az sie prosi,
    wygłaszając takie poglądy.
    Natomiast ja uważam, że albo ktoś siebie zna (no bo jak można siebie nie znać i
    siebie samego nie sprawdzić??), albo nie.
    Cała reszta jest udawaniem.


    --
    "Ja jestem afro-polką, lesbijką i żydówką. A na jutro wykupiłam bilety do loży
    masońskiej."
    (by Szymon Majewski Show).
  • 26.10.09, 20:53
    To kolega mój, a koleżanka jego nie moja wink Tak więc radzić nie
    będę, tym bardziej że nikt o rady mnie nie pyta wink
    Poglądy można mieć różne, czasami jednak życie je weryfikuje, co nie
    znaczy że wcześniej się udawało...
    --
    Kobiety nie można zmienić... Można zmienić kobietę, ale to niczego
    nie zmieni.
  • 26.10.09, 15:47
    "... bo piszecie, drogie Panie, z persperktywy wypadku, gdy samochód
    jeszcze dymi, a pasażerowie poobijani."

    _-nie wiem, jak Molka, ale ja juz przetrawiłam i nie jestem JUŻ poobijana. Swoje wypłakałam i przemyślałam.
    Bo też ZAWSZE, zawsze daję drugą i trzecia i dziesiątą szansę drugiej osobie ( na konkretnym etapie zycia). W moim przypadku wygląda to tak, że juz wiem, ze ta sytuacja ktora jest dziś - jest najzdrowsza. Dla wszystkich.
    Ja wiem, że nie wytrzymam z nim (a on nadal chce żebym wrociła i robi wszystko, podstępna cholera, aby tak było) dłużej niż jeden dzień. I że RODZINY sensu stricte juz nigdy nie będziemy tworzyć. Ale tez, po wszystkich przejsciach, zgodzilam się od tego semestru, aby syn zamieszkał z nim. Z wielu powodów. A przedfe wszystkim - bo to młody chlopak i uważam, ze jest teraz w takim wieku, kiedy bardziej potrzebuje wzorca ( nie najgorszego, naprawdę, a może nawet najlepszego) ojca, mężczyzny. Ja chłopakowi nie dam tegojako kobieta i matka, co da mu jego ojciec. Słowem, czysty racjonalizm z mojej strony.



    "Po co takie mądre i doświadczone kobiety związały się z tchórzami i
    oportunistami, które to cechy zniszczyły kobiecy plan szczęśliwego
    związku na całe życie."

    -- Mądre i doświadczone (czuję ironię) owszem, ale zbyt łagodne i delikatne (wbrew pozorom), aby od razu postawic sprawę na ostrzu noża. Nie wiem jak inne kobiety, ale ja czekałam, kilka lat tak naprawdę, az się zdeklaruje sam. Czekałam, bo uwazałam, ze trzeba dać szansę i czas.
    Na próżno. Każda cierpliwość ma swoje granice. Moja sie w pewnym momencie skończyła.

    "I rzecz jeszcze ważniejsza: co zostało konkretnie zrobione, by w
    przyszłości znów nie wydać się za tchórza i oportunistę."

    -Moj ex "odrabia" zaleglości poprzez to, że chce być dobry (i jest) dla wszystkich stron. Czyli jest , jakby tu rzec: szlachetną świnią. Kiedyś mi powiedział coś takiego (nigdy tego nie zapomnę): kiedy już będę umieral, nie chciałbym mieć świadomości, że sprawiłem, że ktokolwiek przeze mnie płakał. I teraz ociera te łzy jak tylko potrafi. Wszystkim, których skrzywdził.
    Tym niemniej, jest późno za późno i owrotu już nie ma.
    ACo zrobić aby się nie wydać za takiegoż?
    Obserwować. Nie podejmować zadnych krokow ostatecznych i decyzji, dopoki się nie jest pewną.
    Uwierz, że doświadczenie robi swoje.
    --
    "Ja jestem afro-polką, lesbijką i żydówką. A na jutro wykupiłam bilety do loży masońskiej."
    (by Szymon Majewski Show).
  • 26.10.09, 18:33
    No właśnie się cały czas nad tym zastanawiam. Bo motylki przesloniły
    ostrość widzenia?
  • 26.10.09, 12:05
    tricolour napisał:
    > Facet mająć zonę i kochankę nie odchodzi od żadnej gdy nie musi.
    > Podobniem mająć rower i wrotki obie rzeczy trzyma w garażu, bo
    mogą
    > sie przydać.

    Oczywiście, że tak. Szkoda tylko, że bywa strasznie zdziwiony gdy
    wrotkom nudzi się rola drugoplanowa i sobie idą (jadą?) w świat
    zostawiając "właściciela". Bywa również, że rower dowiedziwszy się o
    istnieniu wrotek odchodzi. A "właściciel" zostaje zdziwiony i sam
    nie rozumie co się stało i o co tym babom chodzi wink

    A co do doświadczenia... No cóż... Nie wszystko co człowiek wie, wie
    tylko i wyłącznie z własnego doświadczenia wink
    --
    internetbezchamstwa.pl
  • 25.10.09, 14:37
    Mój ex "tchórzem" nie był, odszedł i miał "jaja" bo pozew złożył
  • 25.10.09, 15:49
    gratuluję, szczerze, nie musiałaś się miotać jak ja, kiedy mój
    mówił, że jemu taka sytuacja pasuje i on "nie wie". Musiałam się
    dowiedzieć za niego i za siebie, czego chcemy. Bolesna lekcja.
  • 25.10.09, 17:22
    Bo niektórzy należą do takiego subgatunku, który czeka, aż kobieta
    za niego decyzję podejmie. I albo isę doczeka, albo nie.
  • 26.10.09, 10:25
    Bo kochanka wtedy szybko stanie się "swoja" i mało porywająca i
    trzeba będzie szukać następnych emocji. Bo może to nie ta kochanka i
    lepiej nie wiązac się z nią za bardzo, bo trudniej będzie wymienić
    na następną. Bo przyzwyczaiło się do sposobu gotownia żony . Bo
    roxzpad małżeństwa to klęska, a do kleśki lepiej się publicznie nie
    przyznawać.
    Znam też przypadek ,że żona ma kochanka, męża o tym poinformowała.
    Ona nie odchodzi bo tak jest jej wygodnie, a on tez nic nie robi,
    mimo że cierpi. Trwają w chorym ukladzie - on nie zdobędzie się na
    zaden krok. Ona ma wolnośc ( Oficjalnie powiedziała) kasę,
    towarzystwo mężczyzny na uroczystościach rodzinnych i szafa gra.
  • 26.10.09, 12:04
    u mnie jest trochę inna sytuacja. Mój mąż to nałogowy flirciarz,
    imprezowicz uwielbiajacy wytykac mi błedy, obrażać, a
    nawet "poszarpać". Gdy odeszłam płacz, obietnica poprawy (już poraz
    setny) i tak w kółko. Nie odszedłby ode mnie za skarby świata, bo
    gdzie znajdzioe drugą taką naiwną..... jego "koleżanki" pewnie od
    razu dałyby mu kopniaka, gdyby choć raz potraktowałby je tak ja
    mnie.
  • 27.10.09, 10:00
    No sami mężczyźni się wypowiedzieli to teraz może ja wtrącę swoje
    trzy grosze wink
    Z różnych powodów się nie wyprowadzają. Dokładnie tak samo jak
    kobiety które zyją latami w niesatysfakcjonujących związkach.
    Powodem rozpadu więzi nie zawsze jest romans. Ale bywa często. Fakt.
    Bardzo często powodem trwania przy sobie małżonków jest zwykła
    ekonomia. On nie odejdzie bo jak zostawi w jesieni życia to czego
    się dorabiał przez wiele lat zostanie z niczym. Nie tylko kobiety
    nie lubią dzielić majątku na pół i są przywiązane do domów, mebli,
    bibelotów.
    Dokładnie te same powody często trzymają przy mężach nieszczęśliwe
    żony bo "gdzie ja pójdę, gdzie będę mieszkać, za co żyć".
    Przemilczam czy taka postawa jest racjonalna czy nie. Podaję tylko
    jeden z powodów dlaczego ludzie zostają.
    Kolejnym powodem dlaczego, jest miłość do dzieci i niechęć do
    rozstania z nimi. Ta miłość powoduje, że często kobieta "dla dzieci"
    zostaje z facetem, a facet z tego samego powodu zostaje w domu.
    Bo "dzieci muszą miec pełną rodzinę". Znów podkreślam, że nie
    oceniam czy to rozsądne czy nie.
    Jeszcze jednym powodem jest strach przed tym, ze się zostanie
    samotnym, że przyjaciele, rodzina, dzieci się odwrócą.
    Bardzo silnym powodem jest współuzależnienie (i kobiet, ale również
    mężczyzn).
    O tak banalnych powodach jak lęk przed przyszłością, jak
    przyzwyczajenie, jak wygoda nie chce mi się nawet pisać, w dużej
    mierze zostało to napisane wyżej.

    Dlaczego kiedyś wybrałam źle? Bo byłam niedoświadczona, zakochana.
    Na tamten czas mój wybór wydawał mi się wyborem najlepszym.
    Popełniłam błąd jak każdy z nas na tym forum (no może poza
    Majkelem wink ). Nie mam sobie tego za złe. Wydaje mi się, że
    wyciągnęłam wnioski. Czy mnie to ustrzeże przed kolejnym błędem?
    Hahahaha, wyrosłam z utopijnych ideologii big_grin
    --
    "-Czy kryzys małżeński okazał się dla związku błogosławieństwem?
    -Tak, skończył się rozwodem"
    sygnaturka wykradziona smile
    www.pajacyk.pl

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.