Kto w waszym przypadku składał pozew o rozwód? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Jak w temacie - interesuje mnie ta kwestia. Mąż ode mnie odszedł, zakochał się
    w innej. Póki co o formalnościach nie myśli, rozwód nie jest mu na razie
    potrzebny. Według mnie to jemu powinno na tym zależeć, bo to przecież on chce
    sobie już układać życie na nowo... Aczkolwiek czy nie jest tak, że jeśli to
    mężczyzna odchodzi, to czy przypadkiem to żony nie są tą stroną, która "pęka",
    która chce zakończyć ten rozdział i mieć czystą sytuację..? Czy to może z
    kolei taktyka mężów - ja się tym nie zajmę, bo wiem, że w końcu ona weźmie tę
    sprawę w swoje ręce, bo nie zniesie faktu, że jest zdradzaną żoną..? Czy
    facetom rzeczywiście nie przeszkadza, że mają żonę, nawet jeśli tylko
    formalnie, a jawnie ją oszukują..? Chętnie poznam Wasze opinie...
    • hm, może masz rację. ja słyszałam wygrażanie rozwodem przez 2 lata,
      pozew też już był 1,5 roku temu napisany. oficjalnie nie mieszkamy
      razem ponad 4 miesiące, co 2 tyg. średnio słyszę, że składa pozew. Z
      kobietą co prawda nie żyje, ale wyprowadził się on.
    • W moim przypadku składałem ja, bo uznałem, że skoro żona przez dwa
      lata ma romans i nie ma zamiaru go kończyć, to się kurczowo tego
      małżeństwa trzymał nie będę.
      I w sumie dobrze zrobiłem, bo amant żony szybciutko się wycofał, gdy
      się okazało, że ona chce się do niego wprowadzić.

      Dobrze napisałaś, że twojemu mężowi rozwód nie jest potrzebny, bo na
      razie nie zamierza powtórnie się żenić.
      Jeśli tobie rozwód nie jest potrzebny, to sobie możecie tak żyć
      jeszcze długo.
    • Po próbach ratowania związku zakończonych fiaskiem, małżeństwo się
      ostatecznie rozpadło, zamieszkaliśmy oddzielnie, formalnie natomiast
      związku nie zakończyliśmy. W planach było wspólne złożenie pozwu,
      ale skoro fizycznie się od siebie odseparowaliśmy a związek i tak
      nie funkcjonował od paru lat, determinacja do ostatecznego finału
      jakoś podupadła. Co się zemściło, bo ex korzystając z wolności pełną
      piersią i nie tylko, puścił się w wir życia, koniec końców z
      psychozą narkotykową po poturbowaniu paru osób wylądował w szpitalu
      psychiatrycznym. Dość szybko z niego wyszedł i zaczęła się jazda -
      wizyty w domu w porach dowolnych, chęć zabierania dziecka w widzie
      narkotykowym bo kontakt ma nieograniczony i nieuregulowany,
      zaciąganie długów i cała masa innych jazd. Pozew składałam w tempie
      ekspresowym... sprawy bez przyszłości należy jednak zamykać, bo
      życie plecie się różnie, również (a może zwłaszcza) w sposób
      zupełnie nieprzewidywalny.
      --
      Kot składa się z futra, kota właściwego i podzespołu mruczącego.
    • U nas miedzy rozstaniem a rozwodemm minely 2 lata. Nie widzialam
      powodu dla ktorego ja mialabym skladac pozew - poniewaz nie musialam
      drania ogladac na codzien, to nie zalezalo mi na pospiechu.
      --
      Powiedziałabym "Rób jak uważasz, kochanie" z miną "tylko
      qrwa spróbuj".
      by tris
      Wiedzmowo
      • Ja męża oglądam dość często, bo łączy nas dziecko...
        Do pewnego czasu wychodziłam z założenia, że skoro to nie ja odchodzę, to nie ja
        powinnam pozew składać, tylko strona, która powzięła tą decyzję winna sprawę
        doprowadzić do końca. Poza tym nie widzę powodu, dla którego miałabym go
        wyręczać, czy nawet przykładać rękę do jego "szczęścia"... Aczkolwiek od
        jakiegoś czasu zastanawiam się nad złożeniem pozwu, bo nie wiem, czy nie lepiej
        zamknąć ten rozdział, załatwić wszelkie formalności... Jednak nie jestem do tego
        przekonana w 100% więc pewnie jeszcze parę bezsennych nocy spędzę głowiąc się co
        z tym fantem zrobić...
        • Ja złożyłam pozew zaraz po opuszczeniu domu przez męża.
          Musiałam uporządkować sprawy wokół siebie.On nie widział takiej
          potrzeby.Drażniło mnnie wtedy,gdy ktoś mówił do mnie "twój mąż"...
          po rozwodzie bez przeszkód mogłam prostować - to były mąż i nie mam
          wpływu na to co robi.
        • Krótka piłka, rozminęły nam się priorytety, złożyłam pozew.Nie
          chciałam wejsc w kolejny rok z niezałatwionymi sprawami.Pozew
          wpłynął do sądu w grudniu.
          Tutaj nie chodzi o przykładanie ręki do czyjegoś szczescia bądź
          nieszczęścia wink ale o pozamykanie za pewnymi sprawami drzwi
          Dla zdrowia
        • Anja.ltd swieta prawda z tym > Do pewnego czasu wychodziłam z założenia, że
          skoro to nie ja odchodzę, to nie j
          > a
          > powinnam pozew składać, tylko strona, która powzięła tą decyzję winna sprawę
          > doprowadzić do końca. Poza tym nie widzę powodu, dla którego miałabym go
          > wyręczać, czy nawet przykładać rękę do jego "szczęścia"...

          Ja takze po jego odejsciu( z jego inicjatywy zreszta) nie mialam najmniejszej
          ochoty na babranie sie w jego g...
          Jak sie pozniej okazalo jakbym nie zaczela go ponaglac z tym rozwodem to bym
          byla jego zona do konca zycia na papierku i pewnie z jego dlugami bo wspolnota
          majatkowa a jego panna teraz w ciazy a on nie daje rady finansowo ale na
          szczescie bylam madra i zaczelam naciskac i nie zameldowalam nawet na mieszkaniu
          swoim i teraz przynamniej mam pokiereszowane serce, dusze ale nie jakies dlugi
          po ex wink
          Ociagal sie bo po 6 mies.od jego wyprowadzki zlozyl pozew ale na szczescie to
          juz za mna... Konto ogolocil oczywiscie ale niech mu latwo bedzie, tym bardziej
          ze wiem ze ma teraz wszystko czego nienawidzil: mieszka z przyszlymi tesciami na
          wsi zabitej dechami, kiepsko platna prace ktora de facto moi rodzice mu
          zalatwili a on tam poznal swoja matke dziecka i zaczal sobie ukladac zycie.
          Ja za to singielka owszem na koncie z rozwodem ale bez dzieci i mysle jeszcze
          duzo dobrego od mezczyzn czeka mnie w moim zyciu.
          Pozdrawiam urodzinowo. smile
    • U nas to ja złożyłem pozew, którego treść uzgodniliśmy wspólnie.
    • Od rozstania do rozwodu(wyrok)mineło dwa lata.Ex złozył pozew była to zemsta za alimenty.Na pierwszej rozprawie na pytanie czy podtrzymuje pozew.. powiedział,że jemu rozwód nie jest potrzebny, chce tylko rozdzielności majątkowej...wink
    • witam .w moim przypadku złożył mąż
    • w moim pr4zypafku zapłaciłam za swoja naiwność poniewaz uprzedzialam
      exa ze składam pozew o rozwód ( ale nie niełam jeszcze napisanego)
      prosiłam aby ustalił przez 6 miesiecy co mieszkaniem i utrzymaniem
      domu.Wykorzystał ten fakt, po kryjomu wyczyscił konto i złozył pozew
      pierwszy co niestety bardzo zadziałało na jego korzyść.Załuje ,ze
      byłam uczciwa, ludzie działajacy podstępem, skrycie maja
      zdecydowanie lepiej.Ale to była nauczka na całe życie.
      • Plujeczka, nie rozumiem co ma uczciwość do wcześniejszego
        informowania o złożeniu pozwu. Wytłumacz proszę.
        k.
        • > Plujeczka, nie rozumiem co ma uczciwość do wcześniejszego
          > informowania o złożeniu pozwu.

          dokładnie.
          Poinformowanie o złożeniu (czy chęci złożenia) pozwu zalicza się do tzw. działań
          dobrej woli ale nie ma nic wspólnego z uczciwością.
          Złożenie bez poinformowania drugiej strony nie jest działaniem podstępnym,
          bowiem nie ma obowiązku informowania drugiej strony o takim działaniu.

          --
          Większość ludzi to ssaki.
          • a ja rozumiem plujeczkę
            również powiedziałam o fakcie (że złożyłam) i w prezencie dostałam
            puste konto chociażby i całą resztę wokól tego...
            jej ex i mój ex są z tej samej branży zawodowej
            podstawowym zarzutem po fakcie usłyszenia o złożeniu pozwu było to,
            że nie skonsultowałam z nim swojej decyzji
            generalnie nie było czego konsultować i tak jak napisałaś nie ma
            obowiązku informowania o tym, jesli sie przedsięwzięło takie kroki,
            z perspektywy czasu szczerze to żałuję, że mu powiedziałam,
            finansowo było bardziej przejrzyście, bez kombinacji i wyprowadzań
            pieniędzy z jego strony
            ale mleko się wylało, już po
    • U mnie dobrym powodem złożenia pozwu, było przekonanie sie że, jej
      zależy tylko na pieniądzach. I jej zdrada. Mam nadzieje że za rok
      może półtora. Też zaczne układać sobie życie. Tylko roszczenia
      istnieją, w czasie rozwodu. Pecunia non olet - wiec nie ważne jak i
      na co się je wyrywa.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.