Dodaj do ulubionych

Opieka naprzemienna

  • aneta-skarpeta 01.03.10, 15:54
    moje na szczęście nie doczekało

    na tyle szczęscie, ze sam tatus nie bylby zainteresowany i cała
    trójka przechodziłaby katusze
    ciekawe własnie co by bylo w sytuacji gdy rodzice ( gł tata) nie
    chce opieki naprzemiennej?
  • pokopanka 01.03.10, 16:21
    jestem przeciw
    ale może moja sytuacja jest dziwna
    bo po drugiej stronie mam marynarza
    stosunek lądu do wody nikły (2 - 3 mies w skali roku)
  • jarkoni 01.03.10, 17:00
    Miałem właśnie założyć wątek o opiece naprzemiennej i o tym artykule.
    Zauważcie co stwierdza, zalecająca ostrożność, pani psycholog:
    "Każdy przypadek nadal powinien być rozpatrywany indywidualnie - uważa psycholog
    Justyna Dzięgielewska. - Nie w każdej sytuacji taka opieka "pół na pół" sprawdzi
    się. Choćby dlatego, że rozwiedziony tata przecież może nie mieć warunków
    ekonomicznych do tego, aby mieszkało u niego czy przebywało dziecko - twierdzi.."

    O czym świadczy taka wypowiedź?
    Ano o tym, że w naszym kraju jest wręcz oczywiste, że rozwiedziany tata "może
    nie mieć warunków ekonomicznych" (czytaj: został puszczony w skarpetkach).
    I pani psycholog mówi o tym absolutnie otwarcie i bez zająknięcia...
    --
    Rozwód..i co dalej?
  • morekac 01.03.10, 17:29
    Ciekawe, jakie proponują rozwiązaniew sytuacji, kiedy rodzice
    mieszkają daleko od siebie, a dziecko chodzi już do
    przedszkola/szkoły i ma swoich kumpli, tudzież zajęcia dodatkowe...
    --
    "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że
    nie mogę za mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
  • polskitata 07.03.10, 21:16
    wyjścia więcej przeczytasz na OpiekaNaprzemienna.pl
    morekac napisała:

    > Ciekawe, jakie proponują rozwiązaniew sytuacji, kiedy rodzice
    > mieszkają daleko od siebie, a dziecko chodzi już do
    > przedszkola/szkoły i ma swoich kumpli, tudzież zajęcia dodatkowe...
  • tamaryszek04 01.03.10, 19:00
    jarkoni napisał: Nie w każdej sytuacji taka opieka "pół na pół" sprawdz
    > i
    > się. Choćby dlatego, że rozwiedziony tata przecież może nie mieć warunków
    > ekonomicznych do tego, aby mieszkało u niego czy przebywało dziecko - twierdzi.
    > ."
    >
    > O czym świadczy taka wypowiedź?
    > Ano o tym, że w naszym kraju jest wręcz oczywiste, że rozwiedziany tata "może
    > nie mieć warunków ekonomicznych" (czytaj: został puszczony w skarpetkach).
    > I pani psycholog mówi o tym absolutnie otwarcie i bez zająknięcia...
    Ja to odebrałam w inny sposób. Raczej, ze tata może nie mieć warunków - matka
    musi. Poza tym moim zdaniem wreszcie by się okazało ilu tak naprawdę tatusiów
    rzeczywiście chciałoby sprawować tą opiekę, a ilu tylko krzyczy, że by chciało.
    No i ile nowych towarzyszek życia owych tatusiów zgodzi się na wychowywanie nie
    swoich dzieci.
  • redstiletto 01.03.10, 19:22
    jarkoni napisał:
    > O czym świadczy taka wypowiedź?
    > Ano o tym, że w naszym kraju jest wręcz oczywiste, że rozwiedziony tata "może
    > nie mieć warunków ekonomicznych" (czytaj: został puszczony w skarpetkach).


    Sorry ale nie wiem o których tatusiach tu mowa...
    Bo w mojej sytuacji tatuś po rozwodzie będzie się miał całkiem nieźle
    finansowo,można by rzec że nawet diametralnie lepiej niż obecnie...
    Myślę że gdyby bardzo chciał to wywalczyłby sobie prawo do opieki nad naszymi
    córkami...
    sad
  • fragile66 02.03.10, 10:17
    Wprawdzie w artykule nikt tego nie pisze wprost, ale konsekwencje
    ustalenia opieki naprzemiennej są też takie, że żadne z
    rozwiedzionych małżonków nie płaci drugiemu alimentów na dzieci, bo
    koszty utrzymania dziecka ponoszą po równo, jeśli chodzi o czas
    zajmowania się dzieckiem.

    Natomiast już sobie wyobrażam te spory typu: "ja zapłaciłam za
    komitet rodzicielski, teraz zwróć mi połowę!", "a ja zapłaciłem za
    obiady w zeszłym miesiącu i mi nie zwróciłaś!".

    Oj, w tych sądach to jednak mają przerąbane...
  • sinsi 02.03.10, 13:20
    Też mnie ciekawi jak by to było smile. Chyba trzeba by zrobić pulę pieniędzy
    pobieraną od obojga rodziców na wydatki dla dzieci, którą zarządzał będzie
    kurator, oczywiście bezstronny a nie znajomy któregoś rodzicatongue_out

    Pomysł narzuconej opieki obydwojga rodziców, sam w sobie ciekawy, z punktu
    widzenia wykształcenia w naszym społeczeństwie nowych postaw. Nie oszukujmy się,
    nadal jest baardzo wielka pula rodziców którzy za naturalną uznają opiekę nad
    dziećmi kobiety, a męzczyzna po rozwodzie jest wolny z definicji nie ma żadnych
    obowiązków oprócz alimentów, owszem pokrzyczy że by chciał dzieci mieć dla
    siebie, ale gdy kobieta mówi no-to-opiekuj się to okazuje się że czasu nie ma.
    Owszem, są ojcowie którzy by chcieli tej opieki, lecz jest wielu takich którzy
    chętnie jej nie podejmują, a gdy mają nową panią to dzieci zaczynają im
    przeszkadzać i niepotrzebnie czas zabierać.
    Pomysł opieki naprzemiennej jako uświadamiacza, że wobec dzieci matki i ojcowie
    mają miec równe obowiązki, jak najbardziej słuszny. Lecz w jaki sposób państwo
    zamierza to wymusic na tych rodzicach, którzy opiekowac się dziećmi nie chcą?
    Jesli państwo w żaden sposób nie potrafi jak na razie poradzic sobie z
    niepłacącymi alimentów, ani z skłonieniem rodziców do zajmowania się dziecmi w
    ramach obecnie zasądzonych ustaleń,przestrzegania ich? W jaki sposób zamierza
    narzucić opiekę naprzemienną jeśli w kraju nie ma pracy i któryś rodzic musi
    emigrowac za kasą?
    Kampania się zaczyna a system jak był tak jest niewydolny i czesto nieudolny.
  • malgolkab 02.03.10, 11:34
    albo też może udawać biedaka, mieszkającego u rodzinki, przepisując
    wcześniej wszystko na siostrę, brata, kolegęsmile) w tym momencie żona
    pracująca normalnie legalnie, nie daj boże w budżetówce wychodzi na
    krezusatongue_outP
  • tully.makker 13.09.10, 09:56
    > Ano o tym, że w naszym kraju jest wręcz oczywiste, że rozwiedziany tata "może
    > nie mieć warunków ekonomicznych" (czytaj: został puszczony w skarpetkach).

    Choc ciagle czytamy o badaniach dowodzacych, ze mezczyzni zarabiaja wiecej niz kobiety na identycznych stanowiskach, a do tego nie musza zmagac sie ze szklanym sufitem, choc obowiazki domowe i rodzicielskie maja zredukowane w wiekszosci do minimum, a po rozwodzie maja czas wylacznie dla siebie i swojej kariery zawodowej, bo dziecmi sie nie zajmuja wtedy juz w ogole, co najwyzej je widuja, to wciaz sobie nie radza ekonomicznie, ciagle boso (ale w ostrogach).


    --
    It is foolish to tear one's hair in grief, as though sorrow would be made less by baldness.
    ~ Cicero
  • niutka 01.03.10, 17:08
    Zupelnie bez sensu... A co jesli rodzice mieszkaja w innych miastach? A dziecko
    chodzi do szkoly? Ma miec dwie szkoly? Bzdura!
  • morekac 01.03.10, 17:30
    Problem jest z przyjęciem dziecka do jednego przedszkola wink
    --
    "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że
    nie mogę za mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
  • ulkar 01.03.10, 19:09
    Dzisiaj też można stosować opieke naprzemienną. Jaki % ojców o to
    występuje? 5%? 10%? I co teraz na siłe będą im wciskane dzieci na 2
    tyg w miesiacu? Współczuję dzieciom sad Nikt nie czuje się komfortowo
    jesli nie jest chciany. A co z ojcami, którzy nie tylko nie chca
    opieki naprzemiennej ale w ogóle nie chcą widzieć swoich dzieci?
  • markus_wak 02.03.10, 22:22
    To że tak nikły procent ojców występuje o opiekę nad dziećmi nie dowodzi że nie
    chcą jej sprawować. Walka o dziecko przed sądem jest piekłem dla dziecka. Po
    wtóre , w dotychczasowej praktyce sądowej ojciec musi być gotów, z wielkim
    prawdopodobieństwem na przegraną sprawę i na pogorszenie kontaktu z dziećmi
    wskutek umocnienia pozycji matki " to tatuś zgotował wam ten los"... etc.

    Można powiedzieć ,ze tak jak w rodzinach patriarchalnych kobiety cichcem lub w
    pozycji proszalnej starają się załatwić swoje, nawet obiektywnie wzajemnie
    korzystne sprawy, tak po rozwodzie my najczęściej jesteśmy skazani na to samo.

    I nie ma w tym za grosz sprawiedliwości.
  • tully.makker 13.09.10, 10:06
    > To że tak nikły procent ojców występuje o opiekę nad dziećmi nie dowodzi że nie
    > chcą jej sprawować. Walka o dziecko przed sądem jest piekłem dla dziecka. Po
    > wtóre , w dotychczasowej praktyce sądowej ojciec musi być gotów, z wielkim
    > prawdopodobieństwem na przegraną sprawę i na pogorszenie kontaktu z dziećmi
    > wskutek umocnienia pozycji matki " to tatuś zgotował wam ten los"... etc.

    Moj chlop wystapil o opieke nad dzieckiem - juz wiele lat temu, kiedy wcale nie bylo to powszechne. Nie bylo zadnego pielka dla dziecka, ani piekla dla niego, kontakty wprawdzie na poczatku musial egzekwowac przez policje ( corka wywieziona na 2 koniec kraju) ale juz od dawna odbywaja sie one normalnie i bezproblemowo.

    Wszystko mozna, jesli sie chce i jesli ma sie wiez z dzieckiem.

    --
    It is foolish to tear one's hair in grief, as though sorrow would be made less by baldness.
    ~ Cicero
  • polskitata 07.03.10, 21:23
    wyjścia czy to takie trudne wpisać w google opieka naprzemienna i
    najpierw przeczytać niż udawać wariata smile

    > Zupelnie bez sensu... A co jesli rodzice mieszkaja w innych miastach?
    A dziecko
    > chodzi do szkoly? Ma miec dwie szkoly? Bzdura!
  • polskitata 07.03.10, 21:24
    polskitata napisał:

    > wyjścia czy to takie trudne wpisać w google opieka naprzemienna i
    > najpierw przeczytać niż udawać wariata smile
    >
    > > Zupelnie bez sensu... A co jesli rodzice mieszkaja w innych
    miastach?
    > A dziecko
    > > chodzi do szkoly? Ma miec dwie szkoly? Bzdura!
  • zolta_iwulka 01.03.10, 19:45
    Bardzo bym chciała, aby był taki system, który zachęcałby
    (zmuszałby?) ojców do utrzymywania więzi z dzieckiem po rozwodzie.
    Ale to utopia.
    Panowie zbyt często postrzegają rozwód w kategoriach "a ile będę
    płacić...".
    No i pokażcie mi, gdzie są ci ojcowie puszczeni w skarpetkach, toż
    to jakiś żart z zeszłej epoki.

    Po lekturze niektórych wątków dochodzę do smutnego wniosku, że
    należy ojcu od razu, jeszcze w trakcie rozwodu kontakt ograniczać,
    jak to tylko możliwe, wtedy w panu budzi się lew i zaczyna o dzieci
    walczyć (przykład michszyb). Nie wiadomo, jak długo to działa, ale
    zawsze...
    Ja niestety popełniłam błąd zapewniając, że pan tata moze w każdej
    chwili dziecko zabrać na rower, do siebie, na jego warunkach, ja
    nawet dziecko dowiozę... itp.

    I co?

    I tyle tatę dziecko widziało...

    Przestańmy podtrzymywać mit, że ojciec to biedny miś, który tak
    bardzo by chciał po rozwodzie niańczyć dzieci, ale mu zła kobieta
    nie pozwala. To jakaś bzdura! Są takie przypadki, ale to żadna norma.

    To najczęsciej ojciec rozwodząc się z kobietą myśli, ze rozwodzi się
    z dzieckiem. A jak już płaci alimenty to ho ho ho...jaki
    przyzwoity, ma poczucie, że nie tylko wypełnia obowiązek ojcowski,
    ale wręcz sobie od ust obejmuje, bo przecież niemożliwe, żeby
    dziecko _tyyyle_ kosztowało!
    No i na przyjazdy, czy na telefon już nie starcza. Ojciec wobec
    prawa jest OK. Sumienie czyściutkie jak Vizir. A dziecko same sobie
    winne, że ma taką sukę, nie matkę.



  • ro35 01.03.10, 20:35
    większość tu pisze poprzez pryzmat własnych doświadczeń, sporo tu egoizmu...

    > Panowie zbyt często postrzegają rozwód w kategoriach "a ile będę
    > płacić...".
    mógłbym napisać: panie postrzegają rozwód w kategorii "ile dostanę" i "jak
    najwięcej wyrwać" czując się często "właścicielkami" dzieci

    > No i pokażcie mi, gdzie są ci ojcowie puszczeni w skarpetkach, toż
    > to jakiś żart z zeszłej epoki.
    ex mieszka w naszym wspólnym mieszkaniu, jeździ wspólnym samochodem. ja po
    kilkunastu latach pracy zaczynam od zera (ex nie rozumie problemu podziału
    wspólnego majątku)

    > To najczęsciej ojciec rozwodząc się z kobietą myśli, ze rozwodzi się
    > z dzieckiem.
    myśli tak, bo szansa na zamieszkanie z dzieckiem jest (w polskich realiach) znikoma

    > No i na przyjazdy, czy na telefon już nie starcza. Ojciec wobec
    > prawa jest OK. Sumienie czyściutkie jak Vizir. A dziecko same sobie
    > winne, że ma taką sukę, nie matkę.
    starcza, tylko przykre że dziecko pod presją suki - sorry - matki odbierało
    jeden telefon na dziesięć. matce się pogorszyło - znaczy poprawiło - jak
    straciła sponsora - znaczy przyjaciela suspicious

    ale bez przesady, znam przypadki gdzie więzi z dzieckiem po rozwodzie utrzymują
    się znakomicie.

  • aneta-skarpeta 01.03.10, 20:47
    > myśli tak, bo szansa na zamieszkanie z dzieckiem jest (w polskich
    realiach) zni
    > koma
    >


    moj widuje sie z synem od wielkiego dzwonu( tzn ma okresy ze widuje
    go co tydzien, ale pary starcza mu na 2h), na kilka miesiecy potrafi
    zapomniec o wizytach. wizyty ustalamy sami, nie mamy uregulowanych
    sądownie

    z alimentami ( cale 400zl) ma spory problem i sa wyszarpywane

    i zapewniam ze specjalnie wyjątkowy nie jestsmile

  • ro35 01.03.10, 20:59
    sądowe ustalanie kontaktów uważam za skrajność, to przedmiotowe traktowanie dziecka.
  • malgolkab 02.03.10, 12:02
    też tak zawsze myślałam. w końcu dorośli ludzie powinni się
    dogadać... a jak nazwiesz proszenie tatusia o łaskawe podanie
    terminu, dzwonienie przynajmniej 3 razy w tygodniu... rozumiem, że
    powinnam siedzieć każdy weekend w domu, bo może mu się zachce??
    czasem żałuję, że nie potrafię być taką suką, może wtedy by
    otrzeźwiał??
  • tylko.tata 01.03.10, 21:06
    Opieka na przemienna to bzdura jeśli chodzi o 2 tygodnie na 2 tygodnie.
    Czy jakikolwiek inny głupi sposób.
    Mówicie o relacjach, kontaktach ale nie zawsze jest tak różowo.
    Na te chwile jak wiele osób tu wie, że jestem w trakcie sprawy rozwodowej,
    popełniłem błędy w swoim życiu i staram się odzyskać żonę, która usilnie
    twierdzi, że mnie nie chce... to już inna bajka...
    Przyjeżdżam codziennie pod przedszkole aby chociaż sekundę zobaczyć synka i
    chwilkę porozmawiać z żona.
    ostatni raz widziałem go 14 lutego... Teraz się rozchorował wcześniej też był
    chory. Nie mogę go odwiedzić bo "kochana" teściowa stwierdziła, że nie mogę
    odwiedzać synka w jej domu.
    Żona nie informuje mnie nawet kiedy idzie do lekarza... Dziś zadzwoniłem do
    przychodni i dowiedziałem się o której wizyta i przyjechałem. Na wstępie
    usłyszałem "po coś tu przyjechał". Synek wskoczył na szyje i nie odstępował mnie
    na krok... Po lekarzu poinformowała mnie, że weekend ma szkołę i się nie
    zobaczymy. Oczywiście, nie ma możliwości abym się nim zajął w tym czasie
    ponieważ żona sobie nie życzy. Pozostaje mi przystać na warunki mimo że tęsknie
    strasznie ale nadal bardzo Kocham moją żonę i chce bardzo ją odzyskać.
    Tylko teraz Panie i Panowie niech mi ktoś odpowie gdzie w tym wszystkim dobro
    naszego synka.
    Żona "zaproponowała" kontakty 2 razy w tygodniu 2h i co drugi weekend 6h w
    miejscu publicznym i tylko w jej obecności.
    A w chwili kiedy ona jest w pracy zajmuje się nim babcia albo dziadek mimo, że
    mogę ja i nie tylko, że mogę ale chce i proszę o to.
    Odpowiedź brzmi cały czas nie bo nie.
    Ma prawo być na mnie zła i tego nie neguję ale gdzie tu dobro dziecka, którym
    tak bardzo się zasłania...Pytam gdzie ?
  • tamaryszek04 01.03.10, 21:20
    tylko.tata napisał:


    > Ma prawo być na mnie zła i tego nie neguję ale gdzie tu dobro dziecka, którym
    > tak bardzo się zasłania...Pytam gdzie ?
    To jest właśnie robienie świństwa dzieciom.
  • michszyb 02.03.10, 10:50
    > Przyjeżdżam codziennie pod przedszkole aby chociaż sekundę zobaczyć synka i
    > chwilkę porozmawiać z żona.

    A dlaczego nie możesz samemu odebrać dziecka? Moze nie chcesz?

    > Żona "zaproponowała" kontakty 2 razy w tygodniu 2h i co drugi weekend 6h w
    > miejscu publicznym i tylko w jej obecności.


    Człowieku, bierz dziecko do siebie a jak usłyszysz taki tekst to złóż pozew do
    sądu o ustalenie kontaktów.


    Olej pi....ę ciepłym złotym strumieniem.
  • tylko.tata 02.03.10, 11:52
    michszyb napisał:

    > > Przyjeżdżam codziennie pod przedszkole aby chociaż sekundę zobaczyć synka
    > i
    > > chwilkę porozmawiać z żona.
    >
    > A dlaczego nie możesz samemu odebrać dziecka? Moze nie chcesz?
    >
    Ponieważ żona się nie zgadza i nie mam sumienia wyszarpywać synka, bo w tym
    wszystkim on najbardziej ucierpi. Pomyśl trochę o dziecku człowieku a nie o
    własnej d....

    > Człowieku, bierz dziecko do siebie
    Czy Ty naprawdę nie rozumiesz, że spokój dziecka jest najważniejszy ?
    To co proponujesz to jest jakaś masakra !!! I Ty Twierdzisz że zależy Ci na
    swoich dzieciach ?? Człowieku w ten sposób najbardziej dziecko Cierpi... Czasami
    lepiej jest odpuścić i myśleć o dziecku co one czuje a nie o własnym ja

    >
    >
    > Olej pi....ę ciepłym złotym strumieniem.
    Nie obrażaj proszę mojej żony raz, że to pokazuje jak traktujesz Kobiety i jaki
    z Ciebie prostak a dwa że nie życzę sobie aby ktokolwiek tak mówił o mojej żonie.
    Na przyszłość jak masz zamiar takie teksty pisać lepiej zamilknij.
    Widać że wykształcenie nie idzie w parze z kulturą osobistą i to już się nigdy
    nie zmieni...
  • michszyb 02.03.10, 15:14
    Ale ty jesteś naiwny jeśli sądzisz że jeszcze wrócisz do żony. Otwórz oczy
    człowieku.

    A co do dbania o dobro dziecka to dbaj tak dalej to gwarantuje ci że go nie
    będziesz nigdy widywał. I ciekawe co powiesz dziecku jak o tobie zapomni. Że dla
    jego dobra olałeś sprawę?
  • tylko.tata 02.03.10, 15:34
    michszyb napisał:

    > Ale ty jesteś naiwny jeśli sądzisz że jeszcze wrócisz do żony. Otwórz oczy
    > człowieku.
    >

    Odnoszę wrażenie jakbyś lepiej znał sytuacje ode mnie

    > A co do dbania o dobro dziecka to dbaj tak dalej to gwarantuje ci że go nie
    > będziesz nigdy widywał. I ciekawe co powiesz dziecku jak o tobie zapomni. Że dl
    > a
    > jego dobra olałeś sprawę?

    Ale nikt tu nie olewa niczego przynajmniej ja, tłumacze Ci tylko ze Twoje
    "siłowe" rozwiązania nie pomogą w niczym wręcz przeszkodzą.
    Według Ciebie dbanie o dobro to szarpanie na siłę życzę powodzenia....
  • lampka_witoszowska 03.03.10, 11:26
    rozumiem, że nie masz potrzeby ani tego wycinać, ani w ogóle
    zareagować?

    big_grinDDDDD

    --
    Co pluszowe misie robią teraz na dworze?
  • nangaparbat3 03.03.10, 20:03
    o usuniecie tego postu Micha.
    Pozostawianie go przynosi ujme calemu forum.
    --
    "Nazywam sie Mirek Drzewiecki i będę robił co tylko zechcę."
    Nazywam sie Nandzia Parbat i bedę robiła co tylko zechcę.
  • zmeczona100 04.03.10, 21:51
    Może nie stosujmy odpowiedzialności zbiorowej? Przecież ta wypowiedź
    świadczy tylko o nim samym, a nie o nas wszystkich.
    --
    "Żona, która wymaga czegokolwiek poza sporadyczną obecnością misia,jest z
    definicji wredna" (by triss_merigold6)
  • nangaparbat3 04.03.10, 22:03
    To ze pozwalamy jej tu tkwic swiadczy jak najbardziej o nas wszystkich.
    Czasem bywa, ze zbiorowosc jest po prostu odpowiedzialna - choc z tak zwana
    "odpowiedzialnoscią zbiorową" nie ma to nic wspólnego.
    --
    "Nazywam sie Mirek Drzewiecki i będę robił co tylko zechcę."
    Nazywam sie Nandzia Parbat i bedę robiła co tylko zechcę.
  • zmeczona100 04.03.10, 22:12
    Myślę, że gdyby została bez potępienia, to wtedy tak- jak najbardziej.
    Tyle tylko, że pewnie część forumowiczów w ogóle może może pomijać jego
    wypowiedzi i stąd może być brak reakcji. Ja czytał go tylko wyrywkowo- nie
    sądzę, abym była odosobniona.

    --
    "Żona, która wymaga czegokolwiek poza sporadyczną obecnością misia,jest z
    definicji wredna" (by triss_merigold6)
  • michszyb 05.03.10, 11:56
    Jasne

    Proponuje wycinać wszystkie niewygodne wypowiedzi.

    A co do tego co napisałem to raz jeszcze to podtrzymuje.

    Facet gorzko jeszcze zapłacze i będzie chodził z niejednym nozem w plecach.
  • morekac 05.03.10, 15:18
    Michszyb, ty chyba nie do końca wogóle przeczytałeś o opiece
    naprzemiennej... Jak chcesz pogodzić wyzwiska wobec mamy swoich
    dzieci z tym:

    18.Czy można pomóc dziecku w tak dramatycznym dla niego okresie?

    Tak najlepszą pomocą dla dziecka jest pozytywnie wyrażać się o jego
    drugim rodzicu

    Bo to jest ze strony www.opiekarownowazna.pl
    wink




    "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że
    nie mogę za mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
  • nangaparbat3 05.03.10, 16:33
    Twoja wypowiedź nie jest niewygodna - nie pochlebiaj sobie - tylko wyjatkowo
    chamska.

    --
    "Nazywam sie Mirek Drzewiecki i będę robił co tylko zechcę."
    Nazywam sie Nandzia Parbat i bedę robiła co tylko zechcę.
  • tylko.tata 05.03.10, 16:41
    nangaparbat3 napisała:

    > Twoja wypowiedź nie jest niewygodna - nie pochlebiaj sobie - tylko wyjatkowo
    > chamska.
    >
    Dajcie już spokój nie jest to warte świeczki.
    Ja odpowiedziałem Michowi. A treść jego wypowiedzi cóż tylko świadczy o jego
    kulturze osobistej i stosunku do kobiet.
    Nie ważne czy to była żona czy obecna, kobietą należy się szacunek.
  • nangaparbat3 06.03.10, 10:50
    Bardzo sie cieszę, ze Ty i Michu doszliscie do porozumienia.
    jednak mnie nie chodzi tym razem o Twoja żonę (sam skutecznie stanąleś w jej
    obronie, chyle czoła, bo to nie takie powszechne), ani o Ciebie, ani o Micha -
    chodzi mi o standardy obowiazujace na forum. Jesli post Micha (czy tylko to
    jedno konkretne zdanie) zostanie, jest znakiem, ze w taki sposob wolno tu pisac.
    Wszystko mi jedno kto by pisał i o kim - wedlug mnie nie wolno, nie tylko o
    zadnej kobiecie, ale o nikim w ogóle.
    --
    "Nazywam sie Mirek Drzewiecki i będę robił co tylko zechcę."
    Nazywam sie Nandzia Parbat i bedę robiła co tylko zechcę.
  • lampka_witoszowska 07.03.10, 10:00
    a jesli takie przyzwolenie tu powstanie, to moderator może z czasem
    nei wyrobić z ilością załatwianych poza kulisami spraw

    a jeśli dojdzie do tego pojednywanie przez drugiego moderatora, też
    pozakulisowo, to moderatorzy zaczną dodatkowo ze sobą omawiać
    sprawy... i będzie jeden misz masz

    --
    Co pluszowe misie robią teraz na dworze?
  • tylko.tata 07.03.10, 21:10
    nangaparbat3 napisała:

    > Bardzo sie cieszę, ze Ty i Michu doszliscie do porozumienia.
    Tak bym tego nie nazwał smile
    > jednak mnie nie chodzi tym razem o Twoja żonę (sam skutecznie stanąleś w jej
    > obronie, chyle czoła, bo to nie takie powszechne),
    Dla mnie to normalne tak się zachowuje człowiek na poziomie. A tym bardziej
    jeśli te druga osobę Kocha.
  • nangaparbat3 07.03.10, 21:46
    Miło czytac, ze ktos kogos kocha. Podobno mało jest milości we Wszechświecie -
    --
    "Nazywam sie Mirek Drzewiecki i będę robił co tylko zechcę."
    Nazywam sie Nandzia Parbat i bedę robiła co tylko zechcę.
  • tylko.tata 07.03.10, 22:52
    Tak Kocham moją żonę i nie wstydzę się tego powiedzieć czy napisać. I wiem, że
    nigdy nie przestanę jej kochać...
  • morekac 01.03.10, 20:54
    Tam, gdzie nie utrzymują się znakomicie, to wyłącznie wina eksżony.
    Przynajmniej tak brzmi wersja oficjalna.
    --
    "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że
    nie mogę za mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
  • ro35 01.03.10, 21:14
    nieoficjalnie zacytuję suspicious

    "W trakcie rozstania i rozwodu dziecko narażone jest na działania rodzica, z
    którym mieszka, a którego działania mają na celu zniechęcenie dziecka lub nawet
    odseparowanie od drugiego rodzica. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że podejmowane
    działania mogą być świadome i celowe lub nieświadome i mimowolne."

    - to się zdarza, to wpływa na utrzymywanie więzi.
    warto by było zrobić wszystko aby wyeliminować działania "nieświadome i
    mimowolne" np. terapią, odpowiednią edukacją.


  • tylko.tata 01.03.10, 21:24
    ro35 napisał:

    > - to się zdarza, to wpływa na utrzymywanie więzi.
    > warto by było zrobić wszystko aby wyeliminować działania "nieświadome i
    > mimowolne" np. terapią, odpowiednią edukacją.
    >
    >
    Próbowałem, prosiłem o rozmowę u psychologa dziecięcego, rodzinnego wszystko co
    możliwe... teraz to już chyba RODK zostało które mojej żony adwokat
    zaproponował...ale to już może być za późno...
  • tamaryszek04 01.03.10, 21:17
    Mój były małżonek tak długo, jak był samotny to zabierał dzieci bez przerwy do
    siebie, kupował zabawki, słodycze, rozpieszczał etc. Jak związał się ze swoją
    obecną żoną i ma "nowe" dzieci, moje córki zeszły na daleki plan. Właściwie to
    jego nowa żona stara się żeby kontakty z dziećmi były i pamięta o ich świętach.
    Ja namawiam dzieci na spotkania, bo sam jakoś się o nie nie stara. Kogokolwiek
    znam, a jest po rozwodzie, to zawsze właśnie te wyrodne byłe żony walczą o to,
    żeby tatuś zechciał kontaktować się z dziećmi. A oni już dawno mają swoje życie.
    Dlatego szanuję panów, którzy walczą o swoje prawa, ale tylko tych, którzy chcą
    tego naprawdę, a nie tylko dużo krzyczą. Niemniej ustalenie takiej wymiany co
    dwa tygodnie, jest dla mnie jakieś nienaturalne.
  • zolta_iwulka 01.03.10, 22:39
    ro35,
    oczywiście, ze piszemy przez pryzmat własnych doświadczeń ALE ja
    osobiście nie znam ani jednej rozwódki, która broniłaby dziecku
    kontaktów z ojcem, albo nastawiała przeciwko ojcu. I dziwne, bo
    jakoś cudem żaden nie kwapi się do opieki. Ooo, przepraszam, jeden
    to nawet po 4 latach zechciał poznać dziecko. I poznał. I zniknął
    znowu, ciekawe na lat ile tym razem...Na pierwsze spotkanie nie
    przywiózł dziecku żadnego prezentu, bo przecież "płaci alimenty".

    Więc nie demonizujmy tych matek-sorry-suk. Owszem, zdarzają się, ale
    większość z nas po prostu samotnie=samodzielnie wychowuje dzieci
    starając się dać im jak najwięcej ciepła, radości i miłości. Chodząc
    po zakupy, do lekarza, do pracy stając na rzęsach, żeby dziecko nie
    poczuło, że odstaje od równieśników, bo nie używa słowa "tata" na co
    dzień.
    Bycie samotną matką to wyzwanie niesamowite w tym skostniałym
    społeczeństwie, w którym dziecko na co dzień słyszy: "od fryzjera:
    ooo, tata będzie dumny", "od pani w sklepie: oooo, pokaż to
    tacie", "od pani z placu zabaw: ooo tata ci nadmucha ten balonik"
    itp itd. A tata z nową kochaneczką podbija świat i nie ma czasu
    niańczyć dziecka matki-sorry-suki.

    A dziecko kocha ojca, jakby był bohaterem, Supermanem, obiektem ze
    snów. I mówi: mamo kocham cię najbardziej na świecie. I tatę też.
    Tylko gdzie ten s.....n jest, zeby mógł to usłyszeć?
  • jarkoni 02.03.10, 17:41
    zolta_iwulka napisała:

    > Bardzo bym chciała, aby był taki system, który zachęcałby
    > (zmuszałby?) ojców do utrzymywania więzi z dzieckiem po rozwodzie.
    > Ale to utopia.
    > Panowie zbyt często postrzegają rozwód w kategoriach "a ile będę
    > płacić...".
    > No i pokażcie mi, gdzie są ci ojcowie puszczeni w skarpetkach, toż
    > to jakiś żart z zeszłej epoki.
    >
    > Po lekturze niektórych wątków dochodzę do smutnego wniosku, że
    > należy ojcu od razu, jeszcze w trakcie rozwodu kontakt ograniczać,
    > jak to tylko możliwe, wtedy w panu budzi się lew i zaczyna o dzieci
    > walczyć (przykład michszyb). Nie wiadomo, jak długo to działa, ale
    > zawsze...
    > Ja niestety popełniłam błąd zapewniając, że pan tata moze w każdej
    > chwili dziecko zabrać na rower, do siebie, na jego warunkach, ja
    > nawet dziecko dowiozę... itp.
    >
    > I co?
    >
    > I tyle tatę dziecko widziało...
    >
    > Przestańmy podtrzymywać mit, że ojciec to biedny miś, który tak
    > bardzo by chciał po rozwodzie niańczyć dzieci, ale mu zła kobieta
    > nie pozwala. To jakaś bzdura! Są takie przypadki, ale to żadna norma.

    Nie ja taki mit podtrzymuję.
    To specjalistka, pani psycholog, napisała, że "rozwiedziony tata może nie mieć
    wystarczających warunków ekonomicznych"..
    Jak to rozumieć? Że rozwiedziona mama ma takie warunki.
    Skoro wcześniej jako rodzina mieli takie warunki, to jak to dalej rozumieć?
    Że wspólne "warunki ekonomiczne" zostały podzielone w taki sposób, że po
    rozwodzie mama takie warunki ciągle ma, ale rozwiedziony tata już niekoniecznie.
    Przypominam, że komentuję nie własną opinię i nie własne słowa, ale opinię
    specjalisty i fachowca w rzeczonej sprawie...
    --
    Rozwód..i co dalej?
  • six_a 01.03.10, 23:13
    a już nie jest tak? no może nie do tego stopnia, że dziecko co pół roku zmienia
    domy, szkoły czy co tam, ale "widzeń" już nie narzuca sąd, opiekę sprawują
    obydwoje rodzice, ustalenia szczegółowe można to sobie zawrzeć w planie opieki i
    potem wystarczy się z grubsza trzymaćsmile

    np. dwa razy w tygodniu dzieci są zabierane ze szkoły przez drugą stronę +
    sobota lub niedziela.
    jak chcą to tam nocują. mieszkamy niedaleko od siebie, więc nie ma specjalnie
    sensu urządzać dzieciom dwóch domów. stałe miejsce zamieszkania jest u mnie, a
    czas dzieciaki spędzają w dwóch domach.


    --
    not enough
  • tylko.tata 02.03.10, 11:54
    six_a napisała:

    > a już nie jest tak? no może nie do tego stopnia, że dziecko co pół roku zmienia
    > domy, szkoły czy co tam, ale "widzeń" już nie narzuca sąd, opiekę sprawują
    > obydwoje rodzice, ustalenia szczegółowe można to sobie zawrzeć w planie opieki
    > i
    > potem wystarczy się z grubsza trzymaćsmile
    >
    > np. dwa razy w tygodniu dzieci są zabierane ze szkoły przez drugą stronę +
    > sobota lub niedziela.
    > jak chcą to tam nocują. mieszkamy niedaleko od siebie, więc nie ma specjalnie
    > sensu urządzać dzieciom dwóch domów. stałe miejsce zamieszkania jest u mnie, a
    > czas dzieciaki spędzają w dwóch domach.
    >
    >
    Na to muszą się zgodzić oboje rodziców i przede wszystkim DOROSŁYCH w zachowaniu
    i miłości do dzieci.
    Jeśli jedna strona się nie zgadza nie dojdziesz do porozumienia...
  • pan-kowalski 01.03.10, 23:47
    Nie wierzę, że ten projekt da się przepchnąć w jego ortodoksyjnej
    formie. Ale jeśli zbierze się tam paru dynamicznych gości, którzy
    potrafią lawirować w sejmowych kuluarach i przemycić pomysł pod
    hasłami włączania ojców w aktywną opiekę oraz wyrównywania szans
    kobiet na rynku pracy, to mają szansę zyskać przychylność. PO ma
    młody elektorat otwarty na podobne inicjatywy.
  • lampka_witoszowska 02.03.10, 01:37
    obok mnei chodnikiem przechodziła kobieta z kilkuletnią dziewczynką
    przy nich plątał się (dosłownie) pan, zachrypnięty i bełkoczący -
    daj mi ją... daj mi ją... co ty robisz... daj mi ją...
    kobieta powiedziała twardo: nie, bo ją zarazisz!
    pijane stworzenie po chwili zapytało: czym ją zarażę?... nie
    wygłupiaj się...
    na co usłyszął: odczep się, nie!
    na co ona usłyszała: o co ci chodzi, kur..o?!...

    kobiet aniosła tornister dziewczynki
    dziewczynka przestraszona ( w moim odczuciu przestraszona, na
    szczęśliwą albo stęsknioną jakoś nie wyglądała) oglądała się co
    chwilę za tym piajnym, bełkoczącym panem...

    taaaa... opieka naprzemienna...
    odgórnie najlepiej big_grin

    --
    Co pluszowe misie robią teraz na dworze?
  • anner69 02.03.10, 09:23
    Opieka naprzemienna jest praktykowana w innych krajach. Mam znajomych którzy
    mają taki typ opieki we Francji i swego czasu cos takiego tez było w moim domu.
    To wszystko zalezy od podejscia rodziców. Zarówno ojca ale i matki. Poniewaz
    jest to nie takie zupelnie rzadkie we Francji to i ojcowie inaczej podchodzą do
    wychowywania dzieci. Nie są odsuwani ani przez byłe żony ani tez nie jest to
    czyms dziwnym w tamtym społeczeństwie. Ojcowie wiedza, ze musza być
    odpowiedzialni a matki nie trzymają swoich dzieci jak swoją własność. Dziecko
    chodzi do jednej szkoły ale rodzice albo je dowożą albo starają się mieszkać w
    tej samej dzielnicy. Dziecko ma dośc duze poczucie bezpieczeństwa, rozwód jest
    dla niego nie tak dużym ciosem. Matki mają czas na swoje życie prywatne, na
    pracę, doskonalenie zawodowe itp... nie są męczenniczkami. to nie jest złe
    rozwiązanie ale może boimy się czegoś , czego po prostu nie znamy.
  • anner69 02.03.10, 09:36
    Faceci bardzo często wiedzą, że zostaną i tak odsunięci i dlatego sami się
    odsuwają. Stąd bardzo często też wynika ich brak zainteresowania wychowywaniem
    dzieci bo nie chcą sie po prostu kłócić, nie chca mieć kolejnego punktu spornego
    z byłą żoną, nie chcą tworzyć kolejnych ognisk zapalnych i wolą uciec nawet od
    odpowiedzialności za dziecko. Bardzo często tez kobieta podchodzi do wychowania
    dziecka, że ojciec ma po prostu tylko płacić i niech spada z życia dziecka albo
    sporadycznie pojawia sie na pare godzin. Oczywiście, że to wiele zalezy od
    środowiska, od tego, czy to są ludzie z marginesu, czy to była patologiczna
    rodzina i tez od samych ludzi. Każdy w sumie przypadek jest inny i nie mozna
    uogólniac i nie zawsze dla wszystkich jest dobre to samo. Ale opieka
    naprzemienna jest dobrym rozwiązaniem dla dziecka natomista zależy od układów
    między rodzicami, od ich relacji i odpowiedzialności za dziecko i zapewne nie
    jest rozwiązaniem dla wszystkich ale jest jednym z dobrych rozwiązań i
    sprawdzonych w innych krajach.
  • tamaryszek04 02.03.10, 10:06
    anner69 napisała:

    > Faceci bardzo często wiedzą, że zostaną i tak odsunięci i dlatego sami się
    > odsuwają. Stąd bardzo często też wynika ich brak zainteresowania wychowywaniem
    > dzieci bo nie chcą sie po prostu kłócić, nie chca mieć kolejnego punktu sporneg
    > o
    > z byłą żoną, nie chcą tworzyć kolejnych ognisk zapalnych i wolą uciec nawet od
    > odpowiedzialności za dziecko. Bardzo często tez kobieta podchodzi do wychowania
    > dziecka, że ojciec ma po prostu tylko płacić i niech spada z życia dziecka albo
    > sporadycznie pojawia sie na pare godzin.

    Jacy ci panowie subtelni, delikatni, wyrozumiali i w ogóle - brak słów. Po co my
    kobiety w ogóle rozwodzimy się z tymi wspaniałymi istotami? Przepraszam, my
    wstrętne, zawistne etc. kobiety?
  • z_mazur 02.03.10, 11:51
    A może to Panowie się z wami rozwodzą, a przynajmniej od was
    odchodzą...?

    A jak już odejdą, to może niespecjalnie tęsknią za dalszym
    kontaktem? A skoro nie tęsknią, a jeśli kontakt już jest i jest
    bardzo nieprzyjemny, to czy takie dziwne jest, że tego kontaktu
    jeszcze bardziej unikają, co niestety dotyka również dzieci?

    --
    Skromność zdobi mężczyznę, ale prawdziwy mężczyzna nie powinien się
    zdobić wink))
  • scarlet.secret.sky 02.03.10, 11:56
    Tak, to co najmniej dziwne.
  • z_mazur 02.03.10, 12:20
    Ale co Cię dziwi?

    Że facet unika kontaktu z osobą, od której odszedł?
    Że skoro odszedł, to niespecjalnie ma ochotę na połajanki i
    pouczenia w kwestii opieki nad dzieckiem, szczególnie od osoby z
    którą niespecjalnie chce mieć cokolwiek wspólnego?


    --
    Po odejściu od ołtarza reklamacji nie uznajemy.
  • scarlet.secret.sky 02.03.10, 12:25
    Dziwi mnie, że to dotyka dziecka.
  • z_mazur 02.03.10, 12:46
    Jestem ciekaw, czy tak paliłabyś się do spotkań z dzieckiem, gdyby
    każde spotkanie wiązało się z kontaktem z niechetną Ci osobą, gdybyś
    musiała przy każdej okazji usłyszeć parę krytyczynych uwag, pouczeń
    i połajanek, znieść jakiś docinek i trochę protekcjonalnej
    wyższości? Jestem ciekaw, na ile by Ci starczyło energii i
    samozaparcia?



    --
    Skromność zdobi mężczyznę, ale prawdziwy mężczyzna nie powinien się
    zdobić wink))
  • scarlet.secret.sky 02.03.10, 13:03
    Tak, nic by mnie nie powstrzymało. I mam nadzieję, że nigdy nie będę miała
    takich wątpliwości i że nie zmienię zdania.
  • tomaszko33 13.03.10, 00:09
    dokładnie nikt i nic. I mam nadzieję, że nigdy nie zmienię zdania a
    wielokrotnie było to wystawiane na próbę
  • jarkoni 02.03.10, 17:33
    z_mazur napisał:

    > Jestem ciekaw, czy tak paliłabyś się do spotkań z dzieckiem, gdyby
    > każde spotkanie wiązało się z kontaktem z niechetną Ci osobą, gdybyś
    > musiała przy każdej okazji usłyszeć parę krytyczynych uwag, pouczeń
    > i połajanek, znieść jakiś docinek i trochę protekcjonalnej
    > wyższości? Jestem ciekaw, na ile by Ci starczyło energii i
    > samozaparcia?

    Też mam takie odczucie..
    --
    Rozwód..i co dalej?
  • lampka_witoszowska 03.03.10, 11:10
    miłośc własna kontra miłośc do dziecka?
    o rany...
    aż mi sie wierzyć nie chce

    może ojcowie to rzeczywiście inny gatunek rodzica

    --
    Co pluszowe misie robią teraz na dworze?
  • zmeczona100 03.03.10, 11:54
    lampka_witoszowska napisała:

    >
    >
    > może ojcowie to rzeczywiście inny gatunek rodzica
    >

    Na to wygląda.
    Lepiej się po prostu czują, gdy nie spotykają się z dzieckiem. Po co mają
    sobie psuć to samopoczucie?
    --
    "Żona, która wymaga czegokolwiek poza sporadyczną obecnością misia,jest z
    definicji wredna" (by triss_merigold6)
  • jarkoni 03.03.10, 19:35
    Ojcowie tacy i ich byłe żony,jak opisał z_mazur, cóż, ojcowie tacy tak ustalają
    sobie kontakty z dziećmi, miejsca i czas, żeby nie spotkać się z byłą. Wymaga to
    trochę zachodu, ale efekt spotkania się tylko z dziećmi, bez konieczności
    kontaktu z byłą żoną - bezcenny.
    Ja tak właśnie robię i doskonale rozumiem co z_mazur miał na myśli..
    --
    Rozwód..i co dalej?
  • lampka_witoszowska 04.03.10, 01:24
    tak, madrzy ojcowie chcąc mieć kontakt z dzieckiem tak robią

    ale zmazur zadał pytanie, czy ktoś paliłby się w takim układzie do
    kontaktów z dzieckiem - więc moim zdaniem pisał o ojcach, który
    rezygnują z kontaktów z dzieckiem, bo dziecko ma niemiłą dla swojego
    exa mamę

    --
    Co pluszowe misie robią teraz na dworze?
  • lampka_witoszowska 02.03.10, 12:31
    oczywiście ten pijany człeczyna na ulicy jest odsuniętym,
    zrezygnowanym, niespełnionym wychowawczo i uczuciowo ojcem

    przepraszam za wyrażenie ojcem, powinno być tatusiem tongue_out

    sa różne sytuacje - sa kobiety, które pogrywają dziekciem, sa
    mężczyźni, którzy stawiają na wygodę
    odsuwają sie sami w chwili, gdy nie potrafią zająć się chorym
    dzieckiem, bo smao przejdzie, odsuwają się na co dzień, bo żona go
    nei rozumie i wcale ze sobą nei śpią

    i tak kolejną głupio powtarzaną "tradycją" jest, że kobieta powinna
    rozumieć, że dzieckiem zajmuje się głownie ona, że mąz przez to
    będzie nieszczęśliwy, że mężczyźni to duże dzieci, którym należy się
    podziw za nic, bo potrzebują, seks, bo potrzebują, zrozumienie i
    poświęcenie mu uwagi, bo on nie rozumie kobiety (bo jej rozumieć nei
    trzeba, czyć nie? smile)) - bo tak jest skonstruowany...

    --
    Co pluszowe misie robią teraz na dworze?
  • la.danseuse 03.03.10, 11:00
    Facet, który ma ze swoją eks dziecko, raczej nie może "niespecjalnie
    chcieć mieć z nią coś wspólnego". Wspólne dziecko wiąże ludzi na
    całe życie, bez względu na to, czy się rozstaną. I to jest fakt,
    któremu trudno zaprzeczyć, ale oczywiście zawsze można próbować...
  • tamaryszek04 02.03.10, 16:06
    z_mazur napisał:

    > A może to Panowie się z wami rozwodzą, a przynajmniej od was
    > odchodzą...?
    >
    > A jak już odejdą, to może niespecjalnie tęsknią za dalszym
    > kontaktem? A skoro nie tęsknią, a jeśli kontakt już jest i jest
    > bardzo nieprzyjemny, to czy takie dziwne jest, że tego kontaktu
    > jeszcze bardziej unikają, co niestety dotyka również dzieci?
    >
    Jeżeli to dotyczy mojej wypowiedzi to nie jest celna. Ja odeszłam, on prosił o
    zostanie, ale z kochanek nie chciała zrezygnować. Dziś to samo robi drugiej
    żonie, choć młodsza ode mnie o dwanaście lat, więc wydawałoby się, ze i na
    lepsze sobie zamienił. No i po drodze zmajstrował jej szóstkę dzieci. Jaki on cudny!
  • aneta-skarpeta 02.03.10, 22:30
    6 szt????
  • tamaryszek04 02.03.10, 22:45
    aneta-skarpeta napisała:

    > 6 szt????
    Tak, zaczęli jak pani miała 18 lat, ostatnie jak skończyła 26. Czekam co dalej smile
  • aneta-skarpeta 02.03.10, 23:00
    o matkobig_grin
    pracowity ten Twój exsuspicious
  • lampka_witoszowska 02.03.10, 12:25
    z własnego widzenia sprawy przez kilka lat

    i tak jak wczesniej byłam zwolenniczką, tak teraz mocno krytycznie
    podchodze do wplątania dziecko w taki chory układ

    ale to moje prywatne zdanie na prywatny użytek mojej córki...

    --
    Co pluszowe misie robią teraz na dworze?
  • notting_hill 02.03.10, 13:50
    My mamy z exem bardzo poprawne stosunki i nasza córka ma
    nieograniczony kontakt z ojcem- dzwonią do siebie CODZIENNIE,
    przynajmniej wieczorem, spotykają się kiedy chcą... Ona wie, że jeśli
    będzie chciała, może mieszkać z tatą za jakiś czas, kiedy tata
    wyremontuje wielką chatę i zrobi jej mieszkanie na strychu. Córka ma
    trzynaście lat, więc rozumiem i wiem, że już za parę lat nie będzie
    tak bardzo związana z rodzicami, tylko będzie miała swoje życie.

    No i mimo tego, że stosunki w naszej trójce są ok, nie ma żadnych
    zgrzytów i wydzierania sobie dziecka, i że tak naprawdę my sprawujemy
    praktycznie opiekę naprzemienną, po tych trzech latach, które
    upłynęły od rozwodu okazuje się, że ani ona nie pali się jakoś
    szczególnie do większego przebywania z ojcem, ani w ogóle nie
    wchodziłoby w grę jej przemieszczanie się co jakiś czas, żeby
    pomieszkać z tym drugim rodzicem. To zaburzyłoby jej poczucie
    przynależności i rozwaliłoby organizacyjnie te osobne życia, które
    sobie jakoś zbudowaliśmy.
    Niestety, moje doświadczenia wskazują na to, że pomimo wysiłków,
    rodzic który odchodzi z domu traci w dużym stopniu kontakt z
    dzieckiem i zadne ustalenia sądowne tego nie zmienią. Po prostu po
    rozwodzie jest inaczej. I tego trzeba być świadomym decydując się na
    rozwód, a nie rozwodzić się, a potem obrażać na cały świat, że jest
    inaczej niżby się chciało.
    Piszę tu o sytuacji poniekąd modelowej, kiedy współpraca i dobra wola
    rodziców istnieje, a mimo tego nie udaje się po równo uczestniczyć w
    życiu dziecka.
  • ro35 02.03.10, 17:25
    wraca wiara w ludzi, znaczy kobiety suspicious
    dzięki za rozsądny głos
  • mgrania 02.03.10, 22:04
    Oprócz bieli i czerni są też odcienie szarości. Tak samo w życiu- są
    wspaniali samotni ojcowie i równie wspaniałe samotne matki.
    Tego pośrodku jest najwięcej. Panowie odgrywający się na eks, bo jak
    śmiała czelnośc i odwagę wystąpic o rozwód. I panie wykorzystujące
    dzieci w nieczystej walce aby dopiec, dowalic bo jak śmiał eks
    odejśc do kochanki.


    --
    "... w życiu piękne są tylko chwile..."
  • triss_merigold6 05.03.10, 13:02
    Rotfl. Ciekawe kto miałby te opiekę naprzemienną technicznie i
    organizacyjnie egzekwować skoro to niewydolne państwo nie jest w
    stanie poradzić sobie z półmilionową rzeszą niepłacących
    alimenciarzy.
    Jeśli żadna ze stron nie zgłaszałaby skarg/roszczeń do sądu to KTO
    miałby wnikać czy faktycznie sprawowana jest opieka naprzemienna?
  • jarkoni 05.03.10, 16:09
    To próba państwa naszego wpakowania się w kolejny nierozwiązywalny problem..
    --
    Rozwód..i co dalej?
  • polskitata 07.03.10, 20:53
    10.Co z miejscem zamieszkania?

    Dziecko musi być w jednym środowisku np.przedszkolnym czy
    szkolnym.Dlatego rodzice powinni mieszkać w rozsądnej odległości od
    siebie np. do ok 50km. Przeprowadzką do innego kraju czy miasta
    wymaga zgody obojga rodziców, tylko w wyjątkowych uzasadnionych
    przypadkach sąd może wyraźic zgodę mimo sprzeciwu jednego rodzica
    (np.gdyby poprawiło by to zdecydowanie warunki życia dziecka oraz
    obojga rodziców).

    11.Co zrobić jak rodzice będą mieszkali daleko?

    Zwykle rodzice gdzieś wspólnie z dzieckiem mieszkali i właściwy Sąd
    ustala opiekę biorąc pod uwagę dotychczasowy dom rodzinny gdzie
    dziecko ostatnio wspólnie z rodzicami przebywało przez okres min. 6
    miesięcy. Jeśli dziecko zostało wywiezione bez zgody drugiego
    rodzica z domu rodzinnego powinno tam powrócić do ustalenia formy
    opieki przez sąd.Sąd powinien nakazać powrót dziecka porwanego do
    domu (poza wyjątkowymi sytuacjami gł.zagrożenia życia dziecka).
  • polskitata 07.03.10, 21:13
    polega. raczej dzień czy dwa w tygodniu jest praktykowane niż całe dwa
    tygodnie. ale to różnie generalnie 1/3 do 1/2 czasu w ciągu roku

    Więcej można poczytać na OpiekaRownowazna.pl
  • anka_spiewak 14.03.10, 00:10
    rodziców przed przyznaniem komus praw rodzicielskich powinni przebadać
    i to dokładnie, bo taki np mąz - psychopata (z jakim mialam nieszczescie sie ożenić) udaje normalnego, udaje uczucia w ogóle i nabierze sie na to niejedna "dobra" pani psycholog tudzież pan psycholog.
    sa źli ojcowie i złe matki - i tym ograniczyłabym prawa rodzicielskie
    natomiast calej reszcie - przyznalabym mniej wiecej po równo
    załózmy że bylam z kims normalnym, nie kochalismy sie wiec wzielismy rozwod ale mezczyzna jest dobrym tata - to nie widze przeszkód.
    Uważam, żę obecnie panujący matriarchat w kwestii praw rodzcielskich, w Polsce, to zadanie dla obrońców Praw Człowieka.
    Obudźmy sie kobity i przyznajmy, że krzywdzi sie w ten sposób wielu wspaniałych ojców. Znam takich , mimo iz byłam z idiotą; mezem beznadziejnym, a ojcem gorzej niz beznadziejnym.
    sa tez kiepskie matki i jak sie rozejrzymy wkoło i zechcemy uczciwie sie rozejrzeć to przerazi nas ich ilośc.
    Problem nie w tym, by nie dawać dzieci OJCOM -co do których wiele z nas, rozwódek, jest uprzedzonych - ale by dawać je dobrym ojcom. I dobrym matkom. Bo jak jakaś matka zneca sie nad dzieckiem to lepiej już by mialo tylko tatusia.
    Miesiac u mnie, miesiąc u taty-ok. Jęsli staramy sie mieszkac wciąz w jednym miescie, podwozimy dziecko z dwóch krancow miast do wciąz tej samej szkoly (by nie zmienialo) - no problem. Jesli któreś wyjezdza za granice: rok czasu tam, rok tu - niech dziecko wybierze, jesli źle sie czuje kursując raz za wielką wode, do taty, a raz z powrotem, do mnie, do Polski. Dzieci to nie nasza własnosc, mimo iż pochodzi z naszego ciała, to odrębny byt, i tak naprawde- jesli oboje rodziców jest normalnych - to ONO powinno wybrać. A my musimy sie z tym pogodzic, bo to nie lalka, którą możemy dysponować i wyrywać ja sobie z rąk. Musimy to przeboleć.

    Tak uwazam, pomimo rozwodu seksistką nie jestem i nigdy nie bede, pana "tylko.tate" pozdrawiam i czekam na lincz. Kolezanek-rozwódek
    wink

    Anka
  • malahitka 14.03.10, 11:09
    Mówisz rok czasu tam, rok czasu tu.. A co z dziecka życiem, dziecka znajomymi,
    kolegami ze szkoły, stabilizacją? Dziecko do pewnego wieku nie może wybierać, a
    nawet jeśli zgłasza samo z kim chce być, to drugi rodzic może zlożyć skargę do
    sądu że dziecko jest manipulowane i dlatego nie chce z nim mieszkać...
    To nie są sprawy proste. Proste są tylko gdy mamy do czynienia z dwójką
    dojrzałych zrównoważonych rodziców. A to wcale częste nie jest.
    Twierdzisz, że twój mąż jest psychopatą. Ale to jest twoje twierdzenie tylko. I
    każdy ci może zarzucić, że robisz z niego specjalnie psychopatę i mu specjalnie
    z zemsty i uprzedzeń prawa do dzieci ograniczasz. Co jesli sobie twój mąz
    zazyczy, że chce mieć dzieci u siebie, odebrać tobie-wściekłej babie, złej
    matce? Dasz mu dzieci by miały ojce? tak poprostu? Czy pojdziesz na wojnę,
    uważając, że to on jest psycholem?

    Fajnie jest teoretyzować, jak idealnie jest gdy wszyscy są dojrzali, zgodni i
    mądrzy, ale spójrz na swoją sytuację i mów za siebie jak ta opieka u ciebie by
    wyglądała...
  • anka_spiewak 14.03.10, 11:32
    Twierdzisz, że twój mąż jest psychopatą. Ale to jest twoje twierdzenie tylko. I
    > każdy ci może zarzucić, że robisz z niego specjalnie psychopatę i mu specjalnie
    > z zemsty i uprzedzeń prawa do dzieci ograniczasz.

    .....
    na szczescie nie mamy dzieci. pisalam o jego stosunku do dzieci z poprzedniego malżeństwa. Pisalam rownież o badaniach, jakie powinni przechodzić obowiązkowo wszyscy rodzice. Wtedy nie byłoby to li tylko "moje" stwierdzenie
    Mówiłam o normalnych ojcach-jeszcze raz powtarzam - i zdania nie zmienie.
    Jeśli mamy dziecko, to podjelismy kiedyś jakas tam decyzje. to teraz musimy tak układac sobie zycie, by realizować sie mieszkajac w jednym mieście. Jesli decydujemy sie wyjechać by np rozwijać sie zawodowo, to nie mozemy oczekiwać że dziecko zechce mieszkac akurat z nami /lub że to ten drugi małzonek zrezygnuje z niego na nasza korzysc. Musimy brac to pod uwage. Matka jest bliższa dziecku do jakiegos czasu, ale potem zarówno chłopiec jak i dziewczynka potrzebują TEZ ojca. Mamy dziecko i musimy ponosic tego konsekwencje.
    Tak jak byłam ze złym człowiekiem i teraz pokornie ponosze konsekwencje swojej głupoty. Szukam pomocy na forum ale mam świadomość, że to JA wybralam tego złego partnera i nie pluje jadem na męzczyzn za swoj zły wybór. Pora zebysmy zrozumiały że owszem- może i nasz partner jest kulawym ojcem i powinien mieć odebrane prawa rodzicielskie- ale nie nurzac sie tak w tej nienawisci i nie generalizować.
  • malahitka 14.03.10, 12:02


    > iego na nasza korzysc. Musimy brac to pod uwage. Matka jest bliższa dziecku do
    > jakiegos czasu, ale potem zarówno chłopiec jak i dziewczynka potrzebują TEZ ojc
    > a. Mamy dziecko i musimy ponosic tego konsekwencje.

    Widzisz,już wychodzi jak bardzo teoretyzujesz i ile problemów by było z
    dogadaniem sie w przypadku posiadania dziecismile.
    Twierdzisz, że matka do jakiegoś czasu jest dziecku bliższa. Co to jest jakiś
    czas? Kto to określa i o tym stanowi? Ty? Dlaczego niby twoje zdanie wazniejsze
    niz zdanie ojca? Na forum jest ojciec, który dwulatka chciałby zabrać matce,
    gdyby tylko mu pozwoliła. Ty byś zgodziła się przy dwuletnim dziecku na opiekę
    ojca z kochanką a sama przeszła na dochodzącą mamę? smile
    Wszystko się wydaje proste i oczywiste W TEORII. A praktyka....kuleje.
    Kolejna sprawa badań rodziców.. kto ma badać? Jacyś także ojcowie i matki,
    którzy przemycają w podejmowanych decyzjach własne poglądy na dany
    problem...niestety. Każda ocena jest naznaczona subiektywizmem. O ile jasno jest
    w ewidentnej patologii jednej ze stron, o tyle wielu rodziców jest częsciowo
    niedoskonałych, każdy w jakiejś sferze, więc?
    A pomyśl, czy byś chciała by jakiś obcy człowiek, albo znajomy którego nie
    cierpisz, decydował, czy ty masz prawo się zajowac swoim własnym dzieckiem czy
    może wejdziemy ci do domu i je zabierzemy bo nam się wydaje że jesteś kiepska, a
    sprytnemu mężowi udało się zgromadzic na ciebie haki i ma nagrania jak krzyczysz
    i zdjęcia jak dałaś klapsa?
    Normalni rodzice potrafią się dogadać i nie potrzebują rozstrzygnięć sądów by
    wiedzieć jak dzieci wychowywać. Dwoje normalnych to ideał, jeśli choć jedno
    normalne to już wyżyny szczęścia.
  • anka_spiewak 14.03.10, 12:50
    Twierdzisz, że matka do jakiegoś czasu jest dziecku bliższa. Co to jest jakiś
    > czas? Kto to określa i o tym stanowi? Ty?

    nie, my wszyscy. Wszyscy wiemy i wyraźnie czujemy, że do któregos tam roku życia dziecko jest naturalnie połaczone z matka.
    Ale jesli eks-mąż wytrzymal jakos te np 4 lata widzac dziecko rzadko, to ja wytrzymam z kolei też jakis okres. Bo dziecko z kolei potrzebuje teraz ojca. I swoje uczucie przywiazania do malucha musze schować gdzies, skoro dla DZIECKA lepiej by mieszkalo teraz z ojcem.
    Gdybym miala dziecko z moim psychopata zupelnie inaczej bym prowadzila sprawe rozwodowa- ze względu na dobro dziecka.

    Kto badał by rodziców? hm. Żeby rozgryźć psychopate potrzebna jest np obswacja z ukrycia, obserwowac nalezy równiez jego stosunek do siebie, partnerki, innych ludzi. Gdyby zamknieto nas na tydzień z innymi rodzicami szybko by sie ujawniły jego sklonności, np ekstremalny egoizm, udowadnianie innym swojej wyższości. Psychopata kontroluje sie 2 godziny podczas rozmowy z psychologiem, ale juz tydzień to zbyt wiele. A specjalisci też idiotami nie są i nawet po tym, jak wygląda nasze sniadanie zauwazą dysfunkcje.
    Wiem że pisze może o czyms nieosiągalnym dla Polski, ale w innych krajach wystarczaja jakies badania, ankiety psychologiczne, by zmierzyć u rodzica jego postawe społeczna, poziom egoizmu, poziom współczucia, poczucia odpowiedzialności itp. Jakos inne kraje poradziły sobie z opieka naprzemienna.
    Moim celem -bo mowisz ze teoretyzuje - jest miec dziecko z kims normalnym. I zapewniam Cie że jesli doszłoby do rozstania nie robiłabym partnerowi problemów. Bo nawet teraz, chociaz bym mogla- nie robie ich mojemu męzowi, od którego przeciez tak dostałam w kość (staram sie tylko zabepieczyć przed jego złoścliwościa, bo to on szkodzi mi).
    A "dochodząca" mama potrafiłabym byc, gdyby zaistniała taka konieczność, bo nie jestem tylko mama. Mam swoje życie zawodowe, pasje, byłabym nie tylko mama ale i kobieta, i dziecko nigdy nie bedzie całym moim swiatem, podobnie jak partner.
    A "dochodzący" tatusiowie jakos musza sobie radzić z tesknota za dzieckiem.... I nikt sie specjalnie tym nie przejmuje... ciekawe czemu? Może mniej cierpią ?
    smile
  • malahitka 14.03.10, 13:19
    Naprawdę jestem zdumiona Twoją pewnością, jaką to byś była wspaniałą i mądrą
    matką gdybyś nią byłasmile.

    > Moim celem -bo mowisz ze teoretyzuje - jest miec dziecko z kims normalnym.

    Już raz ci się wydawało, ze wchodzisz związek z kimś normalnym. Czyż nie? I co
    jest teraz? Nagle się zmienił, czy Ty sama źle go osądziłaś? W międzyczasie
    dziecko mogło się zdarzyć, albo problemy z nienormalnością męża zauważysz
    dopiero po wspólnej decyzji o powołaniu na świat potomka. I co? Myślisz, że on
    by ci odpuścił tak łatwo jeśli by miał punkt zaczepienia w dziecku?

    > Gdybym miala dziecko z moim psychopata zupelnie inaczej bym >prowadzila sprawe
    rozwodowa- ze względu na dobro dziecka.

    niby jak? tocząc z nim wojnę? dając mu dziecko na ile tylko sobie zażyczy?
    gwarantuję Ci, ze taki mąż banalnie beztrosko by się dzieckiem posługiwał by Ci
    dopiec. A przecież sama mówisz, że masz słabe dowody na jego winę... Więc jak
    byś to "dobro dzieci" egzekwowała? A może ojciec dzieci kocha i nie traktuje
    źle, a wyżywa się tylko na tobie? A może dziećmi manipuluje tak jak Tobą? I
    przekonał dzieci że Ty jesteś zła i chcesz mu je zabrać? I musisz udowadniac ze
    sama się nadajesz do opieki nad dziećmi?


    > Ale jesli eks-mąż wytrzymal jakos te np 4 lata widzac dziecko >rzadko, to ja
    wytrzymam z kolei też jakis okres.

    a kto mówi, że wytrzymał 4 lata? moze nie zamierza wytrzymać i domaga się byś
    mu roczne dziecko wydawała na cały tydzień pobytu u niego? i nie chce iśc na
    ustępstwa bo dziecko jest także jego i już? a ty wiesz, ze wcześniej się tym
    dzieckiem praktycznie nie zajmował wcale i nie wiesz co się tam dzieje?
    Albo ex zabiera 10 letnie dziecko do siebie, opiekuje się, bo ma prawo do
    dziecka, a w mieszkaniu urzadza libacje z kolegami? Ty twierdzisz że libacje,
    on że przyszedł kuzyn i wypili po jednym kieliszku i to nie zbrodnia? Albo za
    każdym razem gdy dziecko idzie mieszkać u ojca to on przyprowadza inną panienką?
    I twierdzi, że to sąsiadka wpadła w odwiedziny a ty się na nim mścisz i sprawy
    złośliwie zakładasz?

    Dziwię się, naprawdę się dziwię Twojej pewności, jak to sobie świetnie poradzisz
    z każdym problemem i z każdym exem i relacjami z dziecmi po rozstaniu i co
    więcej, że już mając fatalny wybór partnera za sobą, nie powielisz błędu i że
    kolejny kandydat na ojca dzieciom na pewno będzie "normalny"...
  • anka_spiewak 14.03.10, 17:59
    malahitka
    musi byc normalny i bedzie, bo nawet szczur na moim miejscu by się czegoś nauczył
    smile
    o mnie sie nie martw i o moje dzieci tez nie.
    Ja za dobre serduszko mialam i sie w takim draniu zakochałam, bo i też kochliwa jestem, ale cos musi równowazyć moja mądrość w innych kwestiach. Inaczej byłabym nudno idealna smile Gdybym była za mądra nikt by przy mnie nie wytrzymal, w jakiejs tam sferze musze byc ułomna, słaba i głupia.

    a za sprawiedliwoscia społeczna zawsze bede i agitowac za dobrymi ojcami również.
    I może własnie jednak to moje nadal pozytywne podejście do męzczyzn pozwoli mi zbudować zdrowy związek. W końcu.

    I dziekuje że mimo naszej zażartej tu dyskusji odpisalaś na moj post smile
    --
    ....Najważniejsze, byśmy przestali żyć z nawyku....
  • malahitka 14.03.10, 22:31
    Dyskusja nie taka zażartasmilesmile Każdy chce normalnego partnera a wychodzi... jak
    zwykle wink Deklaracje, że "ja na pewno będę miała normalnego i żyła z nim w
    zgodzie" są wg mnie bardzo na wyrost co jest zabawne smile tym bardziej na tym
    forum wink
    Ale oczywiście Ci życzę normalnego i zgodnego, sobie też smilesmile
  • anka_spiewak 15.03.10, 02:22
    ha ha
    dziekuje i nawzajem
    widac potrafimy sie nie pozabijać smile
    ja nie mowilam o psychopatach - jeszcze raz podkreslam - bo takim powinno sie odbierać prawa rodzcielskie.
    Jesli Twój maz jest kims w stym stylu to jak najbardziej odebralabym mu prawa i gdyby istniały takie badania - z pewnościa odpadł by w przedbiegach na pełnoprawnego ojca.

    Mówiłam o DOBRYCH ojcach.

    A tych jest sporo, i być może tyle samo co dobrych matek, bo to jakies brednie sa o wrodzonym instynkcie "macierzyńskim". Ciąża z pewnościa przywiazuje matke do dziecka, ale nie jestesmy li tylko instynktami, na Boga. Mamy uczucia i wolną wole. Kocham bo chce, a nie dlatego że mi hormony nakazują. Tak jak kocham ojca, siostre czy mężczyzne bo chce ich kochac, a nie dlatego że hormony czy cuś.
    Jakims dziwnym trafem wiele matek nie kocha swoich dzieci, a wielu ojców nie może bez nich żyć. I tak sie dziwie, że jakoś staraja sie normalnie funkcjonować.

    A nikogo nie osądzam za to, że ma dziecko z niewłasciwym partnerem. Jakze bym śmiała! Ja? smile
    Jesli tak to odebrałas to przepraszam. Mnie samą prawie na Maleństwo namówił, ale w ostatecznosci nie zgodziłam sie.
    Ja tylko broniłam sie przed Twoim stwierdzeniem, że nie znajde kogoś dobrego i normalnego. I odpowiedziałam Ci, na jakim etapie swiadomości jestem - na takim, że prawie bezbłędnie rozpoznam kto jest dobrym człowiekiem, a kto nie. W końcu do tego doszłam,ale była to cieżka praca okupiona smutnym małżeństwem i rozwodem, który jeszcze przede mna.
    A dziecko potrafi przyjść do nas samo, nawet jesli pamietamy o pigulkach czy innych specyfikach, bo załózmy że trafiło na nas, ta jedna stutysieczna (czy ile tam) zawodności...

    swoje zdanie wypowiadac mam prawo, bo w miare wolnym kraju zyje i nikt nie musi tego czytać ani sie z tym zgadzać

    W zgodzie zyc bede, jesli to dobry człowiek bedzie.
    bo jesli jednak nie to sie cackać z nim i leżeć przed nim plackiem by mi oddał dzieci -nie zamierzam.

    Jeszcze raz podkreslam, że mówiłam o normalnych ojcach i normalnych facetach.

    Na szczęście znam takich i tylko z takimi zamierzam sie rozmnażac smile

    i chwała im za to że sa i że uprzyjemniają moje zycie
    smile
    czego i sobie i Tobie malahitka zycze
    smile




    --
    ....Najważniejsze, byśmy przestali żyć z nawyku....
  • kacprus 01.04.10, 17:49
    własnie od momentu pojawienia sie tego linka, tatus niemal codziennie pisze
    meile o opiece naprzemiennej.
    Bardzo mnie to zastanowiło.
    Jestem 2 lata po rozwodzie i chyba 2 lata po mojej smierci doznam spokoju.
    Najpierw tatus brał dzieci w kazdy week, dzieci sie cieszyly itd.Bylo fajnie.
    Moglam odpoczac czy pochorowac.
    Potem gdy po poł roku nazbierały sie zaleglosi za alimenty skierowałam sprawe do
    komornika i dzieci pewnego dnia powiedzialy ze juz do taty nie beda chodzic co
    tydzien bo...podalam go do komornika.
    I tu padły teksty typu: dzieci biore co 2 week suko.
    Wiec skoro tak to poprosilam zeby wyznaczyl jeden dzien w tygodniu i przeznaczyl
    go na opieke nad dziecmi. $ miesiace zwlekał. W koncu sie zgodzil.
    I chocby sie waliło i paliło to byly to tylko te dni wyznaczone i koniec!
    dziecko placze ze chce isc do taty a tato mowi nie bo dzis nie jego dzien. No
    bardzo to sympatyczne.
    teraz po 2 latach -padlo-opieka naprzemienna, tydzien u mnie tydzien u niego!
    i to ciagłe szarpanie sie o pieniadze znalazło odzwierciedlenie.
    Tatusiowi chodzi poprostu o kase!
    idac jego zasranym grafikiem wychodzi 10-13 dni w miesiacu.
    chce dopełnic do 15 dni i pewnie zlozyc kolejny wniosek o obnizenie alimentow bo
    on zajmuje sie dziecmi!!
    przez 2 lata nie byl u lekarza z zadnym dzieckiem, nie wykupil ani jednej
    recepty, gdy podaje na weeeknd leki- nie dopilnuje aby leki byly zazyte,
    nie kupił ksiazki do szkoły, nie zaplacil za zajecia dodatkowe,komitety,
    ubezpieczenia, nie kupuje zadnych ubran (posiada tylko lewe rachunki)
    choc ostatnio bardzo zaprzeczyl bo kupil synowi i córce kredki woskowe za 5 zl i
    latareczki led za 3,50 aaa i jeszcze pisaki!baloniki, sriki i pierdziki.
    Nigdy nie byl na wywiadowce ani w przedszkolu ani w szkole, nigdy nie dal
    pieniedzy na teatrzyki itp rzeczy. przez ostatnie polrocze syn dostal 6 ocen
    niedostatecznych za brak zadania domowego podczas gdy jest u niego.

    wiec o nic innego tu nie chodzi jak tylko o to aby wziac sobie dzieci na tydzien
    wyzywic jedzeniem stołówkowym i z bańki.byle nie placic alimentow.
    Wiec kto bedzie placil za to wszystko?
    Dlaczego to jest do konca nieuregulowane?
    400 zl na dziecko w wwieku szkolnym to przeciez kolosalna kwota!

    mozemy sie zesikac na srodku rynku a tatuski tego nie zrozumieja.
    chwała tym ktorzy maja odrobine oleju w glowie.
  • tetratec 01.04.10, 18:16
    Co się więc tak trzęsiesz? Jeśli chce dzieci wychowywać wspólnie z tobą, po równo, to będziesz miała jeszcze więcej czasu na to swoje chorowanie i zajmowanie się sobą. Jemu chodzi o kasę czy tobie? Bo z tego co piszesz to wyraźnie tobie. Bo on te przecież marne 400 złotych na dziecko miesięcznie chce zamienić na pełne, półmiesięczne utrzymanie swojego dziecka. Mogę podejrzewać z ogromną dozą prawdopodobieństwa, z tego co piszesz, CZEGO on nie chce - on nie chce jednocześnie de facto przez pół miesiąca w pełni zajmować się dzieckiem a jednocześnie tobie płacić alimenty tak jakby wpadał dwa razy miesiącu pobawić z nim. A ty byś chciała i kasę i jego maksymalne zajmowanie się (albo żeby spadał z twojego życia - jakkolwiek alimentów przenigdy byś nie odpuściła).

    To dziecko, dzieci mają DWOJE RODZICÓW. Ty jesteś jednym z nich, nie gorszym, ale W NICZYM nie lepszym, bardziej uprzywilejowanym od ich ojca.
  • morekac 01.04.10, 22:08
    Chyba nie do koñca wiesz, o czym piszesz. Pewne koszty są ponoszone,
    niezależnie od tego, kto zajmuje się dzieckiem. Nie są to koszty
    jedzenia. Czyli po prostu rodzice i tak muszą zrzutkę na dziecko
    zrobić. Więc nie jest to tak, że tata zabiera dziecko i będzie
    ponosił wyłacznie koszt jedzenia.
    Są to takie koszty jak:
    - ubranie, podręczniki i inne rzeczy do szkoły
    - wszystkie szkolne czy przedszkolne opłaty, składki, wyjazdy na
    wycieczki, może także wyjazdy na jakieś kolonie czy obozy.
    - zajęcia dodatkowe
    - ewentualnie koszty lekarzy, rehabilitacji i lekarstw
    -koszty sprzętu sportowego, rozrywek itp.
    Bez ustalenia kto i za co będzie płacił - nie ma co się brać za
    opiekę naprzemienną.
    Niestety, wielu ojcom wydaje się, że dziecko tylko je.
    --
    "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że
    nie mogę za mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
  • tetratec 02.04.10, 00:05
    No właśnie wiem, o czym piszę. I nie sądzę, żeby ten ojciec nie miał świadomości, czym jest opieka naprzemienna. Nowa sprawa w sądzie, nowe ustalenia takie sytuacje powinny uregulować, a ta matka, która zawodzi, że jemu chodzi tylko o to, żeby nie płacić alimentów teraz powinna kwiczeć z radości skoro utrzymanie ich wspólnego dziecka kosztuje dużo, dużo więcej,o czym ojciec - jeśli nie wie jeszcze tego - wkrótce się dowie. Przecież takiej sprawy jak opieka naprzemienna nie załatwia się "na gębę" a sądownie po wcześniejszym ustaleniu wszystkich kosztów. Trzeba tylko dobrej woli - tylko tyle albo aż tyle. Jeśli ojciec jest średnio wydolny finansowo, to matka, tylko by wykazać, że taka opieka się nie sprawdzi, może oczekiwać w formie żądania, żeby dziecko uczęszczało na siedem kursów językowych, dwa razy na basen dziennie, trzy razy do szkółki jeździeckiej a kolonie spędzało w Australii. Tylko trochę dobrej woli. Największą wartością są kochający rodzice, a nie kto za ile kupi prowiant, bo przewinął się się motyw, że ojciec żywić dziecię chce stołówkowymi obiadami, jakby to jakąś krzywdą miało być. Kto chce znaleźć rozwiązanie - znajdzie, kto szuka sposobu, by grzać konflikt na ogniu własnych życiowych porażek - ten znajdzie wszędzie dziurę i niedoskonałość, niecność i zło u drugiej strony - "bo jemu o to chodzi, żeby alimentów nie płacić..."
  • morekac 02.04.10, 00:50
    Cóż, był tu i taki tata, który twierdził, że dzieci kosztują grosze... I dlatego
    on nie płaci alimentów, bo gdyby była opieka naprzemienna (jak się zdaje -
    całkowicie nierealna w jego sytuacji w tamtej chwili, z różnyh względów), to
    jego by to nic nie kosztowało.
    A przy opiece naprzemiennej trzeba ustalić, kto zapłaci za komitet rodzicielski
    i za mnóstwo innych dupereli. Bo alimenty się zlikwiduje, a wydatki zostaną -
    płacić będzie ten bardziej obowiązkowy...
    --
    "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że nie mogę za
    mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
  • saternus1 13.09.10, 09:08
    U mnie sytuacja wygląda nastepująco: jestesmy po rozwodzie z orzekaniem jej winy. Sąd orzekł w wyni9ku moich starań opieke naprzemienną. I wszystko byłoby OK gdyby nie to że zacząłem sam ponosić koszty np. przedszkola. Dodatkowo dowiaduję się że moja EX jest ścigana przez KRUKA (firma windykacyjna) a ona zamierza wyjechać na kilka miesięcy do Angli (co mi potwierdziła a o czym dowiedziałem się od dziecka). W tej sytuacji zamierzam zgłosic do sądu i ubiegać się o całkowitą opieke nad córką. Po rozmowie z kuratorem dowiedziałem się że taka opieka może zostać przyznana zaocznie. w związku z tym moje pytanie czy faktycznie jest to możliwe?
  • obrazo-burca 13.09.10, 11:29
    Poczekaj, nie śpiesz się, bo się jeszcze mamusia rozmyśli. Niech wyjedzie, posiedzi tam chwilę i wtedy wnieś o ustalenie miejsca pobytu przy Tobie.
    --
    Dla NIEKTÓRYCH koleżanek z RiCD.
    1. Wystąpiłem o powierzenie mi opieki nad dziećmi.
    2. Najmłodsze 2 lata chodzi do przedszkola, a mamusia wciąż nie pracuje.
    3. Ja gotuję dzieciom obiady, ja wykonuję prace domowe. Mamusia mówi, że i tak ona dzieci dostanie, a nie ja, więc może na wszystko kłaść laskę.
  • saternus1 14.09.10, 07:17
    Tak zrobię, poczekam a potem załatwię sprawę. Tak sobie nawet pomyślałem że opieka naprzemienna to był naprawdę dobry pomysł. Chyba nawet wolałbym żeby matka nie wyjeżdżała za granicę ze względu na uczucia córki. Ona jest jeszcze taka nieświadoma chociaż dzielna i na nic się nie skarży. Trudne to ale nie będę miał wyjścia choćby po to żeby móc podejmować autonomicznie decyzje w sprawie córki. Kto ją tam wie czy w ogóle wróci.
  • agamagda 13.09.10, 11:43
    Hmmm, szkoda że tym tematem nie zajmują się specjaliści,a klaun typu Palikot. Niestety, znowu wyjdzie z tego farsa, jak z wyszystkich innych projektów którymi ten Pan się zajmował.

    Jeśli zaś chodzi o meritum, uważam, ze to zły pomysł. Opieka naprzemienna to świetny argument stosowany zwykle w czasie rozpraw rozwodowych, osób dążących do zupełnie innych celów niż prawdziwa opieka naprzemienna. Kobietom zgadzającym się na ten układ zwykle zależy na wygospodarowaniu czasu na ułożenie sobie nowego życia, mężczyznom zwykle zależy na dowaleniu jeśzcze niebyłejżonie vide taką formę opieki traktują jako sposób na obiżenie alimentów.

    Na 100 % przypadków opieki naprzemiennej znanych mi z opowiadań adwokatów specjalistów od rodzinnego - nie było zadnego, który się powiódł w czasie (okres 5 lat).
    Czy był to zysk dla dzieci? Wątpie.
  • mau3 17.09.10, 10:45
    To świetny pomysł. Może to zmobilizuje ojców do większej troski o swoje dzieci. Na byłeżony Tekst linka ciągle mało jest przykładów ojców, którzy bardzo chcą zajmować się dzieckiem. ciągle raczej wymigują się od tego, albo zajmują nowymi smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.