czy rozwódka może być chrzestną? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • ślub konkordatowy
    rozwód cywilny
    na koledzie proboszcz mnie nie wyklął
    ale jak to "formlanie" wygląda?
    złożono mi taką propozycję, a bycia chrzestnym się nie odmawia,
    tylko nie wiem, czy ja po prostu mogę, czy to zależy od księdza czy
    od mojego zatajenia (nie jestem w nowym związku, więc w obliczu
    kościoła jestem mężatką nadal...)
  • Rozwód jako taki nie jest grzechem, więc jeśli nie jesteś w nowym związku, nie
    ma przeszkód. I nie ma nic co zatajania, Twoja sytuacja wobec Kościoła jest
    jasna - możesz bez problemu brać udział w życiu sakramentalnym. Nie rozumiem
    tylko tego "nie odmawia się" - jeśli są ważne powody, to wręcz trzeba odmówić,
    bo to ważna decyzja i duża odpowiedzialność.
    ~bramstenga
  • Tak to wszystko prawda.Znam przypadek,że rozwódki nie chciano za chrzesną, bo
    potem i dziecko też sie rozwiedzie,paranoja.
  • Może! Problem pojawia się, gdy rozwódka ma ochotę ułożyć sobie życie na nowo, bo
    według Kościoła będziesz wówczas żyć " w grzechu".
    Czy rodzice dziecka są bardzo konserwatywni? I spodziewasz się, że wówczas mogą
    odseparować Cię od dziecka, (którego będziesz chrzestną), aby Twój grzech na
    dziecko nie padł cieniem?
    Sytuacja, jak dla mnie, bardzo nieprawdopodobna, ale niejedno w życiu już mnie
    zadziwiło...
    --
    mediacja rodzinna
    meeting-point.org
  • Możesz rozwinąc mysl-nie odmawia się?
    To chyba jakis ludowy zabobon jest , prawda?
    A wiara w zabobony wyklucza wiarę zgodną z katechizmem.
    Odmowic można a nawet trzeba jesli proszony nie czuje się na siłach
    wspierac rodzicow dzecka w katolickim wychowaniu owego dziecka.
    Co jesli za chwilę będzie komunia a ty będziesz w nowym związku?
    odseparujesz nowego partnera od łoża aby przyjąc komunię?
    Mo chyba że starczy Ci sił i pieniędzy aby uzyskac "uniewaznienie" .
  • 25.03.10, 09:46
    scindapsus - a dlaczego widzisz problem w tym, aby ktoś się wyspowiadała przed
    Pierwszą Komunią swego chrześniaka?
    Pragnę zawiadomić, bo może nie orientujesz się, że nawet Kościół staje się
    bardziej liberalny dla tego typu związków (osób, które pomimo braku
    unieważnienia małżeństwa Kościelnego układają sobie życie odnowa)i organizuje
    np. rekolekcje dla tego typu osób, oddzielne nabożeństwa, itp.
    Uważasz, że ktoś po rozwodzie cywilnym nie może być uczciwym Katolikiem? I nie
    może być uczciwym rodzicem chrzestnym?
    No to znaczy, że uważasz inaczej niż Kościół.
    --
    mediacja rodzinna
    meeting-point.org
  • 25.03.10, 10:20
    mediatorze.org i na tym sie skupiłes?
    A gdzie wiara w zabobony?
    spowiedz aby była ważna wymaga żalu za grzechy i postanowienia
    poprawy.
    Jakie postanowienie poprawy widzisz w tym że spowiadający się od
    soboty do niedzieli nie będzie współzył ze swoim cywilnym
    małoznkiem , a po uroczystości znowu współzycie będzie kontynuował?

    Dla mnie jest to hipokryzja i urudnianie sobie życia.
    Więc jeszcze raz-jesli ktoś nie czuje się na siłach nie musi
    zostawac chrzestnym.Proste
    jesli ktos ma dylemat-czy po rozwodzie można byc chrzestnym, niech
    sobie to odpuści.
    Po co kombinowac i utrudniac sobie zycie.No chyba że ma się mocne
    podstawy do przeprowadzenia, nazwijmy to w skrócie "unieważnienia
    małzeństwa"
    I jeszcze raz-Zauważ że ja skupiłam się na zabobonie jakoby "się nie
    odmawia"
    Ty skupiłeś się na czymś innym.Twoje prawo
    Co do bycia katolikiem to chyba się orientujesz co to oznacza.
    jak ktoś jest z drewna to może mu odpowiadac zycie w białym
    małzeństwie.Jesli ktos lubi się poswiecac to do konca zycia moze byc
    sam. Co kto lubi.Ale odrzucac możliwosc (nawet hipotetyczną)
    ułożenia sobie życia bo już się ma koscielnego męza to trochę za
    dużo.
    No ale co kto lubi,

  • 25.03.10, 10:28
    Za 50 lat mają znieść celibat, więc na pewno luzik będzie wink

    Inna sprawa, że propozycja bycia chrzestną, to dla mnie osobiście powód do
    solidnego zastanowienia się, czy faktycznie z nauką i wymogami kościoła mi samej
    jest po drodze i szczerze mogę temu dziecku ją przekazać, bo hipokryzji nie
    znoszę, więc z ewentualną odmową problemu bym nie miała. Jeszcze inna sprawa, że
    w Polsce mamy katolicyzm "ludowy" i mało kto się w nauki wgłębia, po prostu do
    kościoła chodzi, za katolika się uważa, grzeszy ile się da, a spowiada się z
    tego co sam uzna za stosowne, bo przecież księża przesadzają w rygorach a wiele
    z zakazanych rzeczy w nastepnym pokoleniu będzie dozwolone smile.


    --
    ...aby w nas halny wicher bił,a nie mógł do przepaści zwiać!
  • 25.03.10, 10:32
    A wiesz, że kościół ponoć najbardziej się cieszy z nawróconych grzeszników? wink
    Ciągle ten motyw się przejawia w nauczaniu. Nie opłaca się być przyzwoitym od
    początku do końca, należy grzeszyć i kiedyś tam wyspowiadać się wink


    --
    ...aby w nas halny wicher bił,a nie mógł do przepaści zwiać!
  • > Co jesli za chwilę będzie komunia a ty będziesz w nowym związku?
    > odseparujesz nowego partnera od łoża aby przyjąc komunię?


    Ekhm, ale to ma być komunia chrześniaka, a nie chrzestnego... Z tego, co
    piszesz, wynika, że w ogóle nie należy przyjmować propozycji bycia chrzestnym,
    bo nikt nie jest w stanie przewidzieć, czy w ciągu ~7 lat, jakie upłyną od
    chrztu do komunii, jego małżeństwo nie pierdutnie i nie będzie w nowym,
    grzesznym (w oczach Kościoła) związku.
    ~bramstenga
  • należy się zabezpieczac wink
    Co do komunii chrzesniaka co powiesz na taki układ->
    chrzesniak do pierwszej komunii przystepuje z obydwojgiem rodziców
    oraz z chrzestnymi u boku
    Do ołtarza idzie taka delegacja.
    Zdarza się.Byłam w szoku jak coś takiego usłyszałam.Serio.
    Proboszcz na zagrodzie i tak dalej.
    Dlatego się cieszę że obie moje chrzesnice są już po pierwszej
    komunii
  • Tak, nie skupiłam się na "zabobonie" jak Ty to nazywasz (że się nie odmawia, gdy
    ktoś prosi na chrzestną/ego), bo zabobonem bym tego nie nazwała, a li tylko...
    dobrym wychowaniem, czy wyczuciem, lub wrażliwością, która zmusza do
    zastanowienia, co zrobić by "proszących" nie urazić.
    Specjalnie pisałam o Kościele i zmianach w podejściu Tegoż do sprawy osób po
    rozwodach cywilnych. Widać tu Kościół idzie dalej niż nie jeden Wierny wink) który
    patrzy sztampowo i zaściankowo. Kościół stwarza szansę dla tych osób. Ty chyba
    byś ich wyklął po prostu i wystawił za drzwi Świątyni, co? Każda z takich osób
    (potencjalnych, rozwiedzionych chrzestnych) musi sama, w swoim sumieniu
    zastanowić się czy zamierza żyć w Kościele, czy "poza nawiasem". Jeśli w
    Kościele to chrzestnym być może. Pytanie - czy CHCE? Czy jedynie nie odmawia,
    aby nie sprawić przykrości.
    --
    mediacja rodzinna
    meeting-point.org
  • formalnie, jesli rozwod nie byl Twoja idea, a obecnie nie zyjesz w wolnym
    zwiazku, to mozesz nawet porzyjac sakrament;

    potem juz mozesz byc tylko swiadkiem chrzestnego, czyli tak na pol gwizdka, moze
    tez byc jeden rodzic chrzestny a drugi swiadek(czyli osoba nie przyjmuja
    komunii) - tak jest w Gdansku i nie w kazdej parafii

    najlepiej idz i zapytaj w tej parafii, w ktorej ma byc chrzest zanim przyjmiesz
    lub odmowisz
    --
    korale i kamyki
  • Nie no, straszne, pewnie jeszcze szczęki rozwierają kombinerkami, żeby
    delikwentowi komunię na siłę podać.
    Stwarzasz sztuczne problemy, ot co.
    ~bramstenga
  • ja?skąd
    ja tylko piszę o tym co się dzieje
    Jeśli ktoś chce by chrzestnym bądź chrzestną-droga wolna
    Ale jesli ma wątpliwości to ma prawo odmówic.
    Takie jest moje zdanie
  • mediator.org po pierwsze-jestem kobietą więc proszę stosuj żeńskie
    końcówki, jak piszesz do mnie.
    Po drugie okrutnie nadinterpretujesz.Kościól przygarnia owieczki po
    rowodzie do łona, ale uważaj-robi wszystko aby ich przekonac do
    starania się o "unieważnienie".Nigdzie nie napisałam że jest inaczej.
    Ja nikogo nie wyklinam.Dziwne że ktoś kto ma w nicku mediator
    dokonuje projekcji byc może własnych poglądów na innych.

    a teraz o zabobonie
    Wiesz dlaczego się mówi że dziecku się nie odmawia?
    Bo jest zabobon-tak tak, zabobon
    że takiemu odmówionemu dziecku się nie będzie darzyło w życiu.
    Bo nie ma innego powodu dla którego nie można odmówic.
    Można a nawet trzeba odmówic, tutaj się powtórzę, jeśli ktoś nie
    czuje się na siłach wspomagac w wychowaniu religijnym dziecko.
    ja na ten przykład bym się po raz trzeci nie podjęła bo mam kryzys
    wiary.
    I gdyby ktoś mnie poprosił, odmówiłabym właśnie z tego powodu.
    i nie czułabym się jak ostatni cham bo niekulturalnie(??) jest
    powiedziec nie.

  • "oferta" złożona została jeszcze przed poczęciem dziecka, tak
    wyszło, a ja jestem świadomą kandydatką, znają moją syt. osobistą,
    ale cenią za to jakim jestem człowiekiem, a nie za stan cywilny
  • nie wiem czy to zabobon
    tak jest przyjęte
    tak samo, jak się nie odmiawa ciężarnej, bo Cie myszy zjedzą smile
    myślę, że wybór chrzestnego to przemyślana sprawa i raczej
    po "przebadaniu rynku", więc wybór świadomy
  • rozwód to była moja decyzja, stety lub niestety
    ale faktycznie, upewnię się w parafii
    też 3city smile
  • a to jak z czarnym kotem przebiegającym przez ulicę? wink
    --
    ...aby w nas halny wicher bił,a nie mógł do przepaści zwiać!
  • chrzestni mojej córki (komunia maj 2009) nie przystąpili do komunii
    formalnie oboje mogli
    ale to ich wybór/decyzja itd
    nie miałam na to wpływu
    generalnie w moim odczuciu nie sprawdzają się jako chrzestni, ale to
    nie z pwoodu nieprzystąpienia do komunii, ale to inna bajka, zależy
    jakie kto ma oczekiwania
    ja siebie postrzegam jako dobry materiał na matkę chrzestną smile
  • 25.03.10, 14:56
    kiedy bylam w takiej sytuacji, wazne bylo tez z jakiego powodu nastapila
    separacja (i rozwod) i tutaj dostalam doslownie "blogoslawienstwo", ale to nie
    ja wnosilam o rozwod;

    jak bedziesz sie upewniac w parafii wal od razu do "samej gory" i to osobiscie,
    zeby nie bylo problemow na wyzszczym szczeblu mimo zgody nizszego
  • > ja siebie postrzegam jako dobry materiał na matkę chrzestną smile


    no jeśli tak, to wystarczy dopytać u swojego proboszcza, jakie mają aktualnie
    wytyczne co do chrzestnych. Jako rozwódka nie sprzeniewierzasz się prawom
    kościelnym, gorzej gdybyś w następnym związku była bo to trwałe trwanie w grzechu smile


    --
    ...aby w nas halny wicher bił,a nie mógł do przepaści zwiać!
  • Jak zwykle w naszym społeczeństwie!!!Jeszcze chrzcin nie bylo a już pierwsza
    komunia i rozwód.Ważne jest to,że chrzestną może być i koniec.
  • "Ty chyba byś ich wyklął po prostu i wystawił za drzwi Świątyni, co? "
    Słowo CHYBA wskazuje, że nie INTERPRETUJĘ Twojej wypowiedzi, jedynie na jej
    podstawie coś przypuszczam. Taka mała różnica a cieszy smile
    Może idź (tak z ciekawości) na rekolekcje np. dla par, które są po rozwodzie
    cywilnym a pragną żyć w zgodzie z Kościołem. Może zmienisz wówczas zdanie, co do
    tego, do czego namawia Kościół i czy słowa: "Po drugie okrutnie
    nadinterpretujesz.Kościól przygarnia owieczki po rowodzie do łona, ale
    uważaj-robi wszystko aby ich przekonac do
    starania się o "unieważnienie""
    Co do zabobonów - nie dyskutuję - nie są moją mocną stroną wink)
    A jako osoba dość rozsądna staram się widzieć w czymś postępowaniu także raczej
    rozsądek a nie inne "czary".
    Prawda jest taka, że autorka wątku może zostać chrzestną. Prawdą jest także, że
    przeciętny Katolik nie zna swoich praw i np. nie wie, że ksiądz nie ma prawa
    wypytywać go o jego pożycie. Może jedynie zapytać czy nie ma przeszkód w tym,
    aby był chrzestnym. A Katolik w swoim sumieniu powinien ocenić czy przeszkody te
    są czy też nie i udzielić prostej odpowiedzi, bez spowiadania się. (oczywiście
    nie mam na myśli przeszkód formalnych, bo o tych się nie dyskutuje)
    --
    mediacja rodzinna
    meeting-point.org
  • 25.03.10, 19:10
    Tak, i jak zwykle odpowiedź już padła, że może zostać tą chrzestną, ale
    niektórzy mają swoje odpowiedzi i to bardziej surowe niż Kościół Katolicki w tym
    temacie.
    I mało komu idzie "po drodze" zrozumieć, że ktoś po rozwodzie może być dobrym,
    uczciwym Katolikiem.
    Może od razu zaznaczę, że jestem niewierząca. Za to ogromnie szanuję ludzi,
    którzy pomimo przeciwności, zawirowań starają się żyć zgodnie ze swoją wiarą,
    tradycją i wartościami.
    --
    mediacja rodzinna
    meeting-point.org
  • To jako osoba niewierząca dużo wiesz o KK a szczególnie o rekolekcjach par
    żyjących w związkach niesakramentalnych.Dwa tygodnie temu w pobliżu mojej
    miejscowości taki były,popieram.
  • Moja babcia była teologiem, i to bardzo mądrym, otwartym teologiem. Do tej pory
    zostało mi zainteresowanie tą tematyką.
    --
    mediacja rodzinna
    meeting-point.org

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.