• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

czy rozwódka może być chrzestną?

  • 24.03.10, 12:39
    ślub konkordatowy
    rozwód cywilny
    na koledzie proboszcz mnie nie wyklął
    ale jak to "formlanie" wygląda?
    złożono mi taką propozycję, a bycia chrzestnym się nie odmawia,
    tylko nie wiem, czy ja po prostu mogę, czy to zależy od księdza czy
    od mojego zatajenia (nie jestem w nowym związku, więc w obliczu
    kościoła jestem mężatką nadal...)
    Edytor zaawansowany
    • 24.03.10, 15:00
      Rozwód jako taki nie jest grzechem, więc jeśli nie jesteś w nowym związku, nie
      ma przeszkód. I nie ma nic co zatajania, Twoja sytuacja wobec Kościoła jest
      jasna - możesz bez problemu brać udział w życiu sakramentalnym. Nie rozumiem
      tylko tego "nie odmawia się" - jeśli są ważne powody, to wręcz trzeba odmówić,
      bo to ważna decyzja i duża odpowiedzialność.
      ~bramstenga
      • 24.03.10, 17:08
        Tak to wszystko prawda.Znam przypadek,że rozwódki nie chciano za chrzesną, bo
        potem i dziecko też sie rozwiedzie,paranoja.
    • 25.03.10, 08:51
      Może! Problem pojawia się, gdy rozwódka ma ochotę ułożyć sobie życie na nowo, bo
      według Kościoła będziesz wówczas żyć " w grzechu".
      Czy rodzice dziecka są bardzo konserwatywni? I spodziewasz się, że wówczas mogą
      odseparować Cię od dziecka, (którego będziesz chrzestną), aby Twój grzech na
      dziecko nie padł cieniem?
      Sytuacja, jak dla mnie, bardzo nieprawdopodobna, ale niejedno w życiu już mnie
      zadziwiło...
      --
      mediacja rodzinna
      meeting-point.org
      • 25.03.10, 14:24
        "oferta" złożona została jeszcze przed poczęciem dziecka, tak
        wyszło, a ja jestem świadomą kandydatką, znają moją syt. osobistą,
        ale cenią za to jakim jestem człowiekiem, a nie za stan cywilny
    • 25.03.10, 09:24
      Możesz rozwinąc mysl-nie odmawia się?
      To chyba jakis ludowy zabobon jest , prawda?
      A wiara w zabobony wyklucza wiarę zgodną z katechizmem.
      Odmowic można a nawet trzeba jesli proszony nie czuje się na siłach
      wspierac rodzicow dzecka w katolickim wychowaniu owego dziecka.
      Co jesli za chwilę będzie komunia a ty będziesz w nowym związku?
      odseparujesz nowego partnera od łoża aby przyjąc komunię?
      Mo chyba że starczy Ci sił i pieniędzy aby uzyskac "uniewaznienie" .
      • 25.03.10, 09:46
        scindapsus - a dlaczego widzisz problem w tym, aby ktoś się wyspowiadała przed
        Pierwszą Komunią swego chrześniaka?
        Pragnę zawiadomić, bo może nie orientujesz się, że nawet Kościół staje się
        bardziej liberalny dla tego typu związków (osób, które pomimo braku
        unieważnienia małżeństwa Kościelnego układają sobie życie odnowa)i organizuje
        np. rekolekcje dla tego typu osób, oddzielne nabożeństwa, itp.
        Uważasz, że ktoś po rozwodzie cywilnym nie może być uczciwym Katolikiem? I nie
        może być uczciwym rodzicem chrzestnym?
        No to znaczy, że uważasz inaczej niż Kościół.
        --
        mediacja rodzinna
        meeting-point.org
        • 25.03.10, 10:20
          mediatorze.org i na tym sie skupiłes?
          A gdzie wiara w zabobony?
          spowiedz aby była ważna wymaga żalu za grzechy i postanowienia
          poprawy.
          Jakie postanowienie poprawy widzisz w tym że spowiadający się od
          soboty do niedzieli nie będzie współzył ze swoim cywilnym
          małoznkiem , a po uroczystości znowu współzycie będzie kontynuował?

          Dla mnie jest to hipokryzja i urudnianie sobie życia.
          Więc jeszcze raz-jesli ktoś nie czuje się na siłach nie musi
          zostawac chrzestnym.Proste
          jesli ktos ma dylemat-czy po rozwodzie można byc chrzestnym, niech
          sobie to odpuści.
          Po co kombinowac i utrudniac sobie zycie.No chyba że ma się mocne
          podstawy do przeprowadzenia, nazwijmy to w skrócie "unieważnienia
          małzeństwa"
          I jeszcze raz-Zauważ że ja skupiłam się na zabobonie jakoby "się nie
          odmawia"
          Ty skupiłeś się na czymś innym.Twoje prawo
          Co do bycia katolikiem to chyba się orientujesz co to oznacza.
          jak ktoś jest z drewna to może mu odpowiadac zycie w białym
          małzeństwie.Jesli ktos lubi się poswiecac to do konca zycia moze byc
          sam. Co kto lubi.Ale odrzucac możliwosc (nawet hipotetyczną)
          ułożenia sobie życia bo już się ma koscielnego męza to trochę za
          dużo.
          No ale co kto lubi,

          • 25.03.10, 10:32
            A wiesz, że kościół ponoć najbardziej się cieszy z nawróconych grzeszników? wink
            Ciągle ten motyw się przejawia w nauczaniu. Nie opłaca się być przyzwoitym od
            początku do końca, należy grzeszyć i kiedyś tam wyspowiadać się wink


            --
            ...aby w nas halny wicher bił,a nie mógł do przepaści zwiać!
        • 25.03.10, 10:28
          Za 50 lat mają znieść celibat, więc na pewno luzik będzie wink

          Inna sprawa, że propozycja bycia chrzestną, to dla mnie osobiście powód do
          solidnego zastanowienia się, czy faktycznie z nauką i wymogami kościoła mi samej
          jest po drodze i szczerze mogę temu dziecku ją przekazać, bo hipokryzji nie
          znoszę, więc z ewentualną odmową problemu bym nie miała. Jeszcze inna sprawa, że
          w Polsce mamy katolicyzm "ludowy" i mało kto się w nauki wgłębia, po prostu do
          kościoła chodzi, za katolika się uważa, grzeszy ile się da, a spowiada się z
          tego co sam uzna za stosowne, bo przecież księża przesadzają w rygorach a wiele
          z zakazanych rzeczy w nastepnym pokoleniu będzie dozwolone smile.


          --
          ...aby w nas halny wicher bił,a nie mógł do przepaści zwiać!
      • 25.03.10, 11:29
        > Co jesli za chwilę będzie komunia a ty będziesz w nowym związku?
        > odseparujesz nowego partnera od łoża aby przyjąc komunię?


        Ekhm, ale to ma być komunia chrześniaka, a nie chrzestnego... Z tego, co
        piszesz, wynika, że w ogóle nie należy przyjmować propozycji bycia chrzestnym,
        bo nikt nie jest w stanie przewidzieć, czy w ciągu ~7 lat, jakie upłyną od
        chrztu do komunii, jego małżeństwo nie pierdutnie i nie będzie w nowym,
        grzesznym (w oczach Kościoła) związku.
        ~bramstenga
        • 25.03.10, 11:45
          należy się zabezpieczac wink
          Co do komunii chrzesniaka co powiesz na taki układ->
          chrzesniak do pierwszej komunii przystepuje z obydwojgiem rodziców
          oraz z chrzestnymi u boku
          Do ołtarza idzie taka delegacja.
          Zdarza się.Byłam w szoku jak coś takiego usłyszałam.Serio.
          Proboszcz na zagrodzie i tak dalej.
          Dlatego się cieszę że obie moje chrzesnice są już po pierwszej
          komunii
          • 25.03.10, 12:06
            Tak, nie skupiłam się na "zabobonie" jak Ty to nazywasz (że się nie odmawia, gdy
            ktoś prosi na chrzestną/ego), bo zabobonem bym tego nie nazwała, a li tylko...
            dobrym wychowaniem, czy wyczuciem, lub wrażliwością, która zmusza do
            zastanowienia, co zrobić by "proszących" nie urazić.
            Specjalnie pisałam o Kościele i zmianach w podejściu Tegoż do sprawy osób po
            rozwodach cywilnych. Widać tu Kościół idzie dalej niż nie jeden Wierny wink) który
            patrzy sztampowo i zaściankowo. Kościół stwarza szansę dla tych osób. Ty chyba
            byś ich wyklął po prostu i wystawił za drzwi Świątyni, co? Każda z takich osób
            (potencjalnych, rozwiedzionych chrzestnych) musi sama, w swoim sumieniu
            zastanowić się czy zamierza żyć w Kościele, czy "poza nawiasem". Jeśli w
            Kościele to chrzestnym być może. Pytanie - czy CHCE? Czy jedynie nie odmawia,
            aby nie sprawić przykrości.
            --
            mediacja rodzinna
            meeting-point.org
            • 25.03.10, 12:53
              mediator.org po pierwsze-jestem kobietą więc proszę stosuj żeńskie
              końcówki, jak piszesz do mnie.
              Po drugie okrutnie nadinterpretujesz.Kościól przygarnia owieczki po
              rowodzie do łona, ale uważaj-robi wszystko aby ich przekonac do
              starania się o "unieważnienie".Nigdzie nie napisałam że jest inaczej.
              Ja nikogo nie wyklinam.Dziwne że ktoś kto ma w nicku mediator
              dokonuje projekcji byc może własnych poglądów na innych.

              a teraz o zabobonie
              Wiesz dlaczego się mówi że dziecku się nie odmawia?
              Bo jest zabobon-tak tak, zabobon
              że takiemu odmówionemu dziecku się nie będzie darzyło w życiu.
              Bo nie ma innego powodu dla którego nie można odmówic.
              Można a nawet trzeba odmówic, tutaj się powtórzę, jeśli ktoś nie
              czuje się na siłach wspomagac w wychowaniu religijnym dziecko.
              ja na ten przykład bym się po raz trzeci nie podjęła bo mam kryzys
              wiary.
              I gdyby ktoś mnie poprosił, odmówiłabym właśnie z tego powodu.
              i nie czułabym się jak ostatni cham bo niekulturalnie(??) jest
              powiedziec nie.

              • 25.03.10, 19:06
                "Ty chyba byś ich wyklął po prostu i wystawił za drzwi Świątyni, co? "
                Słowo CHYBA wskazuje, że nie INTERPRETUJĘ Twojej wypowiedzi, jedynie na jej
                podstawie coś przypuszczam. Taka mała różnica a cieszy smile
                Może idź (tak z ciekawości) na rekolekcje np. dla par, które są po rozwodzie
                cywilnym a pragną żyć w zgodzie z Kościołem. Może zmienisz wówczas zdanie, co do
                tego, do czego namawia Kościół i czy słowa: "Po drugie okrutnie
                nadinterpretujesz.Kościól przygarnia owieczki po rowodzie do łona, ale
                uważaj-robi wszystko aby ich przekonac do
                starania się o "unieważnienie""
                Co do zabobonów - nie dyskutuję - nie są moją mocną stroną wink)
                A jako osoba dość rozsądna staram się widzieć w czymś postępowaniu także raczej
                rozsądek a nie inne "czary".
                Prawda jest taka, że autorka wątku może zostać chrzestną. Prawdą jest także, że
                przeciętny Katolik nie zna swoich praw i np. nie wie, że ksiądz nie ma prawa
                wypytywać go o jego pożycie. Może jedynie zapytać czy nie ma przeszkód w tym,
                aby był chrzestnym. A Katolik w swoim sumieniu powinien ocenić czy przeszkody te
                są czy też nie i udzielić prostej odpowiedzi, bez spowiadania się. (oczywiście
                nie mam na myśli przeszkód formalnych, bo o tych się nie dyskutuje)
                --
                mediacja rodzinna
                meeting-point.org
          • 25.03.10, 12:33
            Nie no, straszne, pewnie jeszcze szczęki rozwierają kombinerkami, żeby
            delikwentowi komunię na siłę podać.
            Stwarzasz sztuczne problemy, ot co.
            ~bramstenga
            • 25.03.10, 12:47
              ja?skąd
              ja tylko piszę o tym co się dzieje
              Jeśli ktoś chce by chrzestnym bądź chrzestną-droga wolna
              Ale jesli ma wątpliwości to ma prawo odmówic.
              Takie jest moje zdanie
        • 25.03.10, 14:32
          chrzestni mojej córki (komunia maj 2009) nie przystąpili do komunii
          formalnie oboje mogli
          ale to ich wybór/decyzja itd
          nie miałam na to wpływu
          generalnie w moim odczuciu nie sprawdzają się jako chrzestni, ale to
          nie z pwoodu nieprzystąpienia do komunii, ale to inna bajka, zależy
          jakie kto ma oczekiwania
          ja siebie postrzegam jako dobry materiał na matkę chrzestną smile
          • 25.03.10, 14:56
            > ja siebie postrzegam jako dobry materiał na matkę chrzestną smile


            no jeśli tak, to wystarczy dopytać u swojego proboszcza, jakie mają aktualnie
            wytyczne co do chrzestnych. Jako rozwódka nie sprzeniewierzasz się prawom
            kościelnym, gorzej gdybyś w następnym związku była bo to trwałe trwanie w grzechu smile


            --
            ...aby w nas halny wicher bił,a nie mógł do przepaści zwiać!
      • 25.03.10, 14:26
        nie wiem czy to zabobon
        tak jest przyjęte
        tak samo, jak się nie odmiawa ciężarnej, bo Cie myszy zjedzą smile
        myślę, że wybór chrzestnego to przemyślana sprawa i raczej
        po "przebadaniu rynku", więc wybór świadomy
        • 25.03.10, 14:28
          a to jak z czarnym kotem przebiegającym przez ulicę? wink
          --
          ...aby w nas halny wicher bił,a nie mógł do przepaści zwiać!
    • 25.03.10, 12:24
      formalnie, jesli rozwod nie byl Twoja idea, a obecnie nie zyjesz w wolnym
      zwiazku, to mozesz nawet porzyjac sakrament;

      potem juz mozesz byc tylko swiadkiem chrzestnego, czyli tak na pol gwizdka, moze
      tez byc jeden rodzic chrzestny a drugi swiadek(czyli osoba nie przyjmuja
      komunii) - tak jest w Gdansku i nie w kazdej parafii

      najlepiej idz i zapytaj w tej parafii, w ktorej ma byc chrzest zanim przyjmiesz
      lub odmowisz
      --
      korale i kamyki
      • 25.03.10, 14:27
        rozwód to była moja decyzja, stety lub niestety
        ale faktycznie, upewnię się w parafii
        też 3city smile
        • 25.03.10, 14:56
          kiedy bylam w takiej sytuacji, wazne bylo tez z jakiego powodu nastapila
          separacja (i rozwod) i tutaj dostalam doslownie "blogoslawienstwo", ale to nie
          ja wnosilam o rozwod;

          jak bedziesz sie upewniac w parafii wal od razu do "samej gory" i to osobiscie,
          zeby nie bylo problemow na wyzszczym szczeblu mimo zgody nizszego
          • 25.03.10, 18:35
            Jak zwykle w naszym społeczeństwie!!!Jeszcze chrzcin nie bylo a już pierwsza
            komunia i rozwód.Ważne jest to,że chrzestną może być i koniec.
            • 25.03.10, 19:10
              Tak, i jak zwykle odpowiedź już padła, że może zostać tą chrzestną, ale
              niektórzy mają swoje odpowiedzi i to bardziej surowe niż Kościół Katolicki w tym
              temacie.
              I mało komu idzie "po drodze" zrozumieć, że ktoś po rozwodzie może być dobrym,
              uczciwym Katolikiem.
              Może od razu zaznaczę, że jestem niewierząca. Za to ogromnie szanuję ludzi,
              którzy pomimo przeciwności, zawirowań starają się żyć zgodnie ze swoją wiarą,
              tradycją i wartościami.
              --
              mediacja rodzinna
              meeting-point.org
              • 25.03.10, 21:41
                To jako osoba niewierząca dużo wiesz o KK a szczególnie o rekolekcjach par
                żyjących w związkach niesakramentalnych.Dwa tygodnie temu w pobliżu mojej
                miejscowości taki były,popieram.
                • 25.03.10, 21:46
                  Moja babcia była teologiem, i to bardzo mądrym, otwartym teologiem. Do tej pory
                  zostało mi zainteresowanie tą tematyką.
                  --
                  mediacja rodzinna
                  meeting-point.org
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.