Dodaj do ulubionych

JA SIE ROZLICZASIE ZPARTNEREM ZA ŻYCIE?

27.03.10, 20:01
mam pytanie jak rozdzielacie koszty za czynsz, prąd media, ..
mieszkanie jest na kredyt tylko na mnie i ja ten kredyt spłacam
w mieszkaniu mieszkam ja , mój nowy partner i mój 6 letni syn.
jak byście podzielili koszty za w/w rzeczy.
nie możemy sie dogadac... on chce podziału kosztów na 3 częsci...
ja chciała bym wykluczyc dziecko ( które jest małoletnie i dostaje
600 zł alimentów od swego taty) i chiała bym aby wszelkie koszty
związane z utrzymaniem mieszkania były dzielone na nas ..
dorosłych.(2 osoby.)
jak to jest przyjęte jak jest u was?
jak sie rozliczacie za jedzenie?

Edytor zaawansowany
  • kasiapfk 27.03.10, 20:15
    Koszty dzielic na ilość domowników, z tym, że bachorki liczyć jako
    część osoby wink. Np: trzylatek 0,5 , nastolatek 0,8. A jedzenie
    inaczej. Nastolatek jako 1 osoba wink bo je jak koń!
    --
    Optymistyczna. Jak zawsze!
  • alexolo 27.03.10, 20:26
    czy kredyt tez dzielić .. czy skoro mój to ja mam płacić?


    partner mieszka z e mna od 2,5 lat.. do tej pory za nic nie płacił...
    bo miał jakieś długi u ex zony... nadal ich nie spłacił...ale ja
    juz nie moge czekac..nie stac mnie .. wszystko podrożało.. nie moge
    tego udźwignąć finansowo....on sie chyba przyzwyczaił...i broni sie w
    partycypowaniu w kosztach rękami i nogami... jestem w lekkim szoku...
    gdybym nie zaczeła rozmowy i nie zażądała udziału w kosztach .. on by
    tak bez skrupułów mógł zyć dalej... jest bb pomocny we wszelkich
    sprawach....ale nie dokłada sie do niczego... i mami mnie ż e ta
    sytuacja zmieni sie za 2-3 lata...ale to juz słyszałam...
  • ravny 27.03.10, 20:39
    Alex, ponad rok temu wszyscy cię tu ostrzegali czym skończy się związek z tym
    facetem.
    Jesteś kobietą która zawsze związe się z jakimś gołodupcem, leniem i pasożytem,
    którego w swej naiwności będziesz latami utrzymywać, okradając tym twojego
    własnego syna.
    Kiedy wreszcie dziewczyno zaczniesz się cenić, znajdziesz sobie faceta, który
    nie będzie żerował na twojej ciężkiej pracy, ale sam do domu przyniesie dobrą
    wypłatę i jeszcze ci perfumy kupi? Jak przyzwoity i na poziomie mężczyzna?
    Myślisz, że dlaczego była żona go pogoniła? Ty wytrzymasz jeszcze z rok, dwa,
    dajesz się nabierać już 2,5 roku.
    Chłop wycycka cię z kasy, a jak stwierdzisz ze dość już tego, to potem będziesz
    tą wredną babą przez którą on ma długi. A on znajdzie kolejną sponsorkę.


    > sytuacja zmieni sie za 2-3 lata...ale to juz słyszałam...

    to forum też to już słyszało, ty to mówiłaś dawno temu gdy ktokolwiek tego
    wałkonia krytykował.

    więc ?
  • alexolo 27.03.10, 20:46
    czy znowu mam pecha.. kurde facet w wielu sytuacjach sie
    sprawdzuł.. w tej sprawie nic sie nie zmieniło....i jeszcze dzis mi
    awanture robi z e jestem jak każda..że tylko o szmal mi
    chodzi...... jestem w lekkim szoku i jeszcze szantażuje ze przestanie
    płacić ex żonie i bede mieć go na sumieniu bo pójdzie siedziec...
    a ja w tych nerwach siedze i tyram dziś do 24 jutro od rana...
    nie mam sił
  • scindapsus 27.03.10, 20:57
    Zmień nicka na jeleń, albo jeleniowa wink
    Gosc ma tupet i nieźle cię wkręcił.
    Je a nie dokłada się do gara.
    Z lodówki wyjada ale przy kasie pewnie patrzy w sufit.
    Myje się a nie płaci za wodę
    Mieszka a nie płaci czynszu
    Nieźle się urządził.
    Kobieto obudz się.Ten pan generuje koszty.Co on wnosi do związku?
    Oprócz siebie do podziwiania?
    Ubrania też mu kupujesz czy ma szczątkowy honor?



  • ravny 27.03.10, 20:58
    to twój wybór.
    takiego wybrałaś.
    bo takiego chciałaś.
    gdybyś chciała zrozumieć co ponad rok temu do ciebie mówiono to byś tego typka
    nawet kijem nie tknęła, a nie brała do chałupy na utrzymanie.
    im bardziej beznadziejny i nieporadny typek, tym bardziej lepsza się czujesz. bo
    masz się dla kogo poświęcać i masz to złe tło na którym niby dobrze wyglądasz.

    1. porządna terapia dla ciebie. długotrwała.

    2. wywalić leniwego typka z chałupy zanim cię całkiem nie zaszantażuje i zanim
    twój syn weźmie go sobie na życiowy wzór.


    ale po co to gadanie, jak ty nic nie zrobisz, bo chcesz mieć byle jakie spodnie
    w domu za WSZELKĄ cenę. prawda?
    to płać mu, tyraj i nie narzekaj.
  • nowy_nik 27.03.10, 22:16
    alexolo napisała:

    > czy kredyt tez dzielić .. czy skoro mój to ja mam płacić?
    > partner mieszka z e mna od 2,5 lat.. do tej pory za nic nie płacił..
    > bo miał jakieś długi u ex zony... nadal ich nie spłacił...ale ja
    > juz nie moge czekac..nie stac mnie .. wszystko podrożało.. nie moge
    > tego udźwignąć finansowo....on sie chyba przyzwyczaił...i broni sie w
    > partycypowaniu w kosztach rękami i nogami... jestem w lekkim szoku...
    > gdybym nie zaczeła rozmowy i nie zażądała udziału w kosztach .. on by
    > tak bez skrupułów mógł zyć dalej... jest bb pomocny we wszelkich
    > sprawach....ale nie dokłada sie do niczego... i mami mnie ż e ta
    > sytuacja zmieni sie za 2-3 lata...ale to juz słyszałam...


    Powiedz z miłym uśmiechem, że ty opłacałaś koszty za ostatnie 2,5 roku, to żeby
    było sprawiedliwie odpuszczasz mu półtorej roku i niech teraz on płaci koszty
    tylko przez najbliższy rok smile. I daj rachunki do ręki. Jeśli jego nie obchodzi
    za bardzo skąd Ty wykopujesz na pieniądze na opłacenie jego mieszkania u
    Ciebie, to Ciebie też nie powinno, skąd on zdobędzie na opłacenie rachunków.
    Powinnaś wymagać równowagi...już dawno. Niestety rachunki są na Ciebie i jeśli
    ich nie opłaci, to długi też będą na Ciebie... czyli... Ty się zadłużasz, żeby
    spłacić jego długi z poprzedniego związku, on zostanie z czystym kontem u ex, a
    Ty z długami.
    Dla mnie facet, który wykłóca się o koszty za sześcioletniego syna partnerki
    by "zaoszczędzić".. to nie facet ale jakaś porażka.


    Lekko +/- licząc na mc:
    koszt wynajmu pokoju przy rodzinie 500zł
    opłaty prąd, gaz, woda ok 100-130zł/os
    udział w czynszu ok 100zł/os (zależy gdzie)
    minimalne wyżywienie 700zł
    środki czystości 100zł
    --- = 1500zł
    razy 30 miesięcy za 2,5 roku wychodzi, ze zainwestowałaś już w pana coś ok
    45tys zł w gotówce lub w "utraconych możliwościach" np za wynajem.wink

    To musi bogiem seksu być że tak się ceni smile


    --
    ...aby w nas halny wicher bił,a nie mógł do przepaści zwiać!
  • plujeczka 28.03.10, 12:19
    ty chba normalna nie jestes-partnera? a cóz to za partnet którego
    trzeba urtrzymywac, wystaw mu walizki za drzwi i wobn z domu bedzie
    taniej, szybciej i milej oraz cos zaoszczedzisz nie kosztem dziecka
    utrzymujesz pasozyta.Partner to ktos kto bez zmuruzenia okiem
    partycypuje w kosztach jesli mie3szka z kobieta a nie ktos kto
    utrzymuje i robi za utrzymanka" Oj widze ze rozód niczego Cie
    kobieto nie nauczył a moze twój ex miał racje ze poslał cię do
    wszystkich diabłów. Wciaz aktualne jest powiedzenie "głupich nie
    sieja sami sie rodza".
  • laura_fairlie 27.03.10, 20:59
    IMHO: trochę więcej logiki jest w dzieleniu tego na 3 czy 2,5 niż na 2.
    Dziecko - niestety, nie zużywa jakoś dramatycznie mniej prądu niż dorosły, tak
    samo przestrzeni, nawet jeśli jest małoletnie i dostaje alimenty(BTW: trochę to
    nielogiczne - wykluczanie dziecka z opłat, dlatego, że dostaje alimenty).
    Co do kredytu - jak pan się zechce wyprowadzić, to - może zażądać zwrotu
    wniesionych środków. Lepiej kasuj go za wynajem wink.
  • alexolo 27.03.10, 21:47
    pewnie wróce do domu .. on przeprosi za krzyki.. zrobi kolacje z
    tego co kupiłam... i wszystko wróci do "normy"...
    jak w matni..
  • wylot11 27.03.10, 22:01
    Nie daj się doić postaw sprwę jasno, nie stać Ciebie na dłuższe
    utrzymywanie jego....przecież to nie jest gówniarz..
  • pmro 27.03.10, 22:10
    ravny strzela z ostrej broni, ale dla Twojej obrony. Posłuchaj się go i słuchaj
    swojego własnego sumienia bo ono Cie nigdy nie oszuka i właśnie Tobie mówi że
    coś jest nie w porządku.

    Powodzenia.
  • nowy_nik 27.03.10, 22:31
    Samo się nie zmieni, Ty możesz to zmienić., lecz musisz postanowić co chcesz
    zmienić, zakomunikować to partnerowi, dać nieprzekraczalny termin i być
    konsekwentna. Ta "matnia" to niemożność, którą sama sobie wmówiłaś.... ona jest
    w Twojej głowie przede wszystkim a bardzo łatwo by jej było się pozbyć z
    rzeczywistości gdybyś tego naprawdę chciała i chciała być konsekwentną...
    Okopałaś się na stanowisku "ja nic nie mogę", a to wielki błąd.





    alexolo napisała:

    > pewnie wróce do domu .. on przeprosi za krzyki.. zrobi >kolacje z
    tego co kupiłam... i wszystko wróci do "normy"...
    > jak w matni..


    --
    ...aby w nas halny wicher bił,a nie mógł do przepaści zwiać!
  • pmro 28.03.10, 11:54
    Niestety co tego, że bardzo łatwo jest to zmienić to się z Tobą nie zgodzę.
    Natomiast samo to że mogłaby się tego pozbyć gdyby chciała, to tak.

    To jest typ współuzależnienia, podobnie mają żony alkoholików. Sam byłem
    wychowany w alkoholiźmie, i pomimo czytania wielu książek, odwiedzenia kilku
    psychoterapeutów, i szukania wszędzie rozwiązania tego problemu braku
    asertywności - dopiero po 10 latach od odkrycia udało mi się gdy poszedłem na
    terapię. Wydaje mi się jednak, że wszystkie moje poprzednie próby nie były
    zmarnowaniem czasu, a uważam nawet że były podstawą do uzdrowienia.

    Jeżeli ktoś ma nadwagę, nie pomogą pigułki i magiczne diety. Problem tkwi dużo
    głębiej. A co bardziej istotne, nie zmieni się w mgnieniu oka.







  • nowy_nik 28.03.10, 12:21
    Z tego co czytałam w archiwum, autorka była żoną alkoholika. I ma wszelkie
    objawy osoby współuzależnionej, frajerki "kochającej za bardzo", znalazła sobie
    partnera, przy którym może nadal żyć "po staremu" i narzekać, że jej źle.
    (a gdy się wyżali i wyzłości na partnera do obcych, to wraca do niego i jest
    miła w poczuciu winy wynagradzając mu że go do innych oczerniała...)

    Problem tkwi w niej i tym co sama robi, jakie działania podejmuje, jak wchodzi w
    niszczący ją samą i jej rodzinę schemat zachowań. To jej psychika. Nie szanuje
    siebie. Gdy to zrozumie i nad tym fachowo popracuje to będzie jej prosto schemat
    zmienić. Lecz nowego schematu musi się wyuczyć ciężką na początek pracą nad
    sobą, póki się zapiera rękami i nogami by nic nie zmieniać to i nic się samo
    nie zmieni. Dobrze ktoś wyżej napisał o potrzebie długotrwałej terapii....
    Żadna "normalna" kobieta by nie tolerowała tego, co autorka toleruje.
    Zakłamywanie rezcywistości. Negowanie odpowiedzialności za skutki swoich
    własnych podjejmowanych decyzji a jedynie narzekactwo i męczennictwo. Do tego
    brak umiejętności stawiania wymagań partnerowi, brak umiejętności stawiania
    granic, powiedzenia "nie".

    Z koleżanką "pracowałam" kilka lat zanim zaczęła "samodzielnie chodzić", choć
    nadal się potyka lecz już nie tak bezmyślnie... Zanim uruchomiła sfery myślenia
    przyczynowo-skutkowego , których wcześniej kompletnie nie zauważała i negowała
    istnienie...Budowanie zupełnie fałszywego obrazu świata a szczególnie obrazu
    męzczyzn z którymi się wiązała... Kompletny nieudacznik, tyran domowy, kłamca,
    leń, o osobowości psychopatycznej w jej oczach był bogiem inteligencji,
    zaradności, seksu, dżentelmeństwa, ideałem czułego i odpowiedzialnego
    faceta...dla którego chętnie była służbą i podnóżkiem... Wszyscy wokoło jej
    mówili "zostaw tego kretyna".., nie docierało przez lata. Bo ona chciała wierzyć
    w coś innego, co nie istniało ale, co pozwalało jej swojego życia nie
    zmieniać... Po latach dopiero z dużej perspektywy dostrzega ogrom głupoty jaki
    nią kierował...

    --
    ...aby w nas halny wicher bił,a nie mógł do przepaści zwiać!
  • anna.zetka 29.03.10, 17:48
    alexolo napisała:

    > pewnie wróce do domu .. on przeprosi za krzyki.. zrobi kolacje z
    > tego co kupiłam... i wszystko wróci do "normy"...
    > jak w matni..

    alexolo,
    często o Tobie myślę. Zapadłaś mi w pamięć innym wątkiem. Ale ja nie
    o tym.

    To "w matni"... Masz dwa wyjścia:
    1.) Zmobilizować Pana do partycypacji w koszta (i uważam, że opłaty
    za mieszkanie i życie codzienne powinniście dzielić na 3 osoby,
    kredyt jest Twój, tak jak i mieszkanie; Pan w każdej chwili może się
    wynieść - czy to z własnej czy nie - woli),
    2.) Płacić, pracować... i płakać albo się usmiechać.

    Innych rozwiązań nie widzę. Dlaczego? Otóż sama jestem po 6,5 letnim
    związku, w którym Pan MÓWIŁ. Akurat nie chodziło tak jak u Ciebie o
    sferę finansową. W obecnej chwili jestem bardzo wyczulona na
    SŁOWO "OBIECUJĘ"...

  • pmro 27.03.10, 22:03
    My nie rozdzielamy, ale żadne z nas nie jest chciwe. Kupujemy to, na co nas stać
    i bardzo dobrze się w tej kwestii dogadujemy. Ogólnie teraz na nic nas nie
    stać i też się dobrze dogadujemy co do tego smile

  • tetratec 27.03.10, 23:03
    Dziecko jest TWOJE, nie jego, więc
    dzielić trzeba na trzy osoby wszystko:
    czynsz, prąd, wodę itd.

    Kredyt na mieszkanie płacisz TYLKO TY,
    bo to jest TWOJE mieszkanie. Chyba to
    też oczywiste. Chyba że dopiszesz go
    jako współwłaściciela do tego lokum,
    ale to pewnie tobie już się nie uśmiecha? smile
  • alexolo 27.03.10, 23:17
    nie nie dopisze go jako współwłasciciela...choć taki był zamiar bo
    wsztsrko mieliśmy kupowac na pół.. jednak suma sumarum za wszystko
    zapłaciłam ja i kredyt tylko na mnie.. bo on nie ma legalnej pracy i
    jeszcze komornika na karku.
    dam rade spłacac kredyt sama...ale to troche dziwne zeby pan miał
    zamiar (( bo na razie nie płaci nic )) płacić jedynie 250 zł i
    mieszkał w chacie za która mieciącznie (kredyt i opłaty ) płace 1500..
    cos tu nie chalo...


    na razie pan jest bbb zły i wsciekły ze wogóle wróciłam do rozmowy o
    kasie///
  • misiuwa 27.03.10, 23:25
    Kobieto, wywal go. On za 2-3 lata pójdzie w długą, bo "jesteś taka
    sama jak wszystkie". Ja na całe szczęście szybciej niż Ty się
    zorientowałam i męża wywaliłam, aż tyle nie straciłam jak Ty.
    Zrozum, to nie jest normalna sytuacja, to nie jest normalne życie w
    rodzinie.
    Cwany ten Twój "partner". Dziwię się, że chcesz z nim być za wszelką
    cenę. Ja bym wolała życie z synkiem na wyższym standardzie - bo on
    Ci standard obniża. Obniża standard życia Twojemu synkowi. Czy
    musisz z tym facetem koniecznie być??? On Cię wykorzystuje!
  • zmeczona100 27.03.10, 23:26
    dziewczyno, Ty naprawdę istniejesz??

    Bo tak mi po głowie chodzi jedno pytanie- w czym jest on taki wspaniały,
    skoro nadal z nim jesteś??
    --
    Niektóre zrobią wszystko, by dobrać się do rozporka. A najlepszy jest
    cudzy- zajęty.
  • nowy_nik 27.03.10, 23:29
    On po prostu "jest z nią" i to jest jego zasługa. Nie znasz takich kobiet? Jest
    ich trochę w przyrodzie...



    --
    ...aby w nas halny wicher bił,a nie mógł do przepaści zwiać!
  • zmeczona100 27.03.10, 23:39
    No tak... A że to gatunek zagrożony, to trzeba o niego wyjątkowo dbać.
    --
    Świat cierpi na niedobór prawdziwych mężczyzn. Czas zalegalizować poligamię.
  • kobieta306 27.03.10, 23:27
    nie znam Ciebie z dawnych wpisów ale moje zdanie jest takie, że to co piszesz
    jest po prostu chore. Facet ewidentnie Ciebie wykorzystuje, a Ty jeszcze się
    boisz żeby się na Ciebie nie obraził. Co więcej odbywa się to kosztem Twojego
    dziecka. Za te pieniądze które ładujesz w tego za przeproszeniem gnoja, to byś
    dziecku własnemu standard życia podniosła a i czasu byś więcej miała, bo byś
    tyle pracować nie musiała. Facet sam Ciebie nie zostawi, bo byłby głupi taką
    złotą żyłę tracić. Weź Ty go w cholerę zostaw i naprawdę pomyśl o sobie i o
    dziecku i zacznij się szanować.
  • alexolo 27.03.10, 23:35
    wszystko prawda,......
  • zmeczona100 27.03.10, 23:40
    I co w związku z tym?
    Po co w takim razie tu opisujesz swoje "szczęśliwe" życie??

    --
    "Żona, która wymaga czegokolwiek poza sporadyczną obecnością misia,jest z
    definicji wredna" (by triss_merigold6)
  • misiuwa 27.03.10, 23:45
    Będę brutalna, ale Ci powiem tak: jaką matką jesteś jeśli narażasz
    syna na obniżenie poziomu życia i pieniądze które mogłabyś
    przeznaczyć na dziecko przeznaczasz na fagasa??! Nie możesz tak
    dłużej żyć!
  • misiuwa 27.03.10, 23:51
    Zresztą jak napisałaś, że facet ma komornika na karku i pracuje na
    czarno to bardzo się zdziwiłam, że jesteś z nim. On Ci niczego nie
    zabezpiecza, nie płaci podatków, nie jest w pełni obywatelem. Jest
    szujką, kanciarzem, ja bym się bała, że coś z domu wyniesie. Jeżeli
    on nie jest ubezpieczony, to jak np. zginie w wypadku to nawet od
    ZUS-u nie dostanie 4000 zł (około) na pogrzeb i trumnę. On żyje
    Twoim kosztem, to już wiesz. Po co Ci facet, który nie daje żadnego
    wsparcia.
    Czy Ty od początku wiedziałaś, że pracuje na czarno i ma na karku
    komornika?! Ja się dowiedziałam że mój mąż tak ma już w trakcie
    małżeństwa, zaraz mi się zmienił stosunek do niego, a niedługo potem
    go wywaliłam. Też go kochałam, ale ... bardziej kocham siebie i
    synka.
  • alexolo 28.03.10, 00:22
    oczywiście ż e nic nie wiedziałam.. jak go poznałam pracował legalnie i
    płacił alimenty na syna.. po pół roku przeprowadził sie do mmnie do
    starego mieszkania.. wowczas sie zaczeło.... okazało sie ze ma jakiś
    dług jeszcze z małżenstwa i żona nasłała komornika na pensje.... a za
    kilka miesiecy nie przedłuzyli z nim umowy i koniec pieśni.. komornika i
    alimenty spłaca nadal.. dzieki pracy u mojej rodziny. ale wypałata
    jego starcza jedynie na komornika + alimenty + 300 zł kredytu..i tak od
    2,5 lat ciągle ma cos sie zmienic .. ma sie dogadac z żoną .. brać
    nocne dyżury...ale jakoś nic nie wychodzi z tego... natomiast ex żona
    5 miesiący temu wystąpiła o podwyższenie alimentów z 600 na 1000 i
    wygrała sprawe apelacyjna .. wiec wkrótce kolejna rozprawa na której
    na bank sąd podwyzszy alimenty....
  • scindapsus 28.03.10, 09:13
    Proszę
    napisz
    Co Ty masz z tego układu?
    Bo na razie same minusy czyli
    obniżenie poziomu Twojego zyia i życia Twojego syna
    Koniecznośc utrzymywania dorosłego niespokrewnionego z tobą mężczyzny
    Za chwilę będziesz się dorzucac do jego alimentów
    a co masz po stronie plusów?

  • nowy_nik 28.03.10, 10:45
    Czyli oszukał Cię, udając, że długów nie ma, wprowadził się do Ciebie i obciążył
    Cię swoimi problemami i utrzymywaniem go. Karmi Cię obietnicami bez pokrycia,
    że kiedyś będzie piękny i bogaty i na pewno Ci wszystko wynagrodzi. Wiesz o tym
    od 2 lat i wiesz, że Ci nie wynagrodzi, ale chcesz wierzyć że on jest piękny,
    dobry i bogaty.... Wynagrodzenia za Twoje poświęcenie dla niego nie ma i
    okazuje się, że nie będzie bo rozmowa o nawet niewielkich pieniądzach kończy się
    jego bezczelnym szantażem - zrzucaniem na Ciebie odpowiedzialnności za to, iż on
    pójdzie do więzienia za swoje długi z czasów gdy jeszcze go nie znałaś... Bo
    poznał Cię na tyle, że wie, że nie masz za grosz asertywności i się tym
    przejmiesz, zmartwisz, weźmiesz dodatkowy etat, by tylko go uratować i by nadal
    on nie musiał robić nic... Jemu nie przeszkadza, że tyrasz jak oślica, tracisz
    zdrowie, tracisz czas który mogłabyś poświęcić synowi lub odpoczynkowi. To Ty
    załatwiłaś mu pracę u swojej rodziny, to Ty go utrzymujesz, przynosisz mu
    jedzenie, dajesz mieszkanie, a w zamian dostajesz fochy i pretensje lenia, że
    jesteś beznadziejna materialistka wymagając by płacił za samego siebie.... Czy
    uważasz, ze ten facet Cię kocha i dobrze Ci życzy? Na jakiej podstawie tak uważasz?

    Czy Twój ex mąż wie, że płacąc Ci co miesiąc alimenty na 6letniego syna i Ty
    mając obowiązek dołożyć się także do tej kwoty, Ty wydajesz część alimentów
    dziecka na utrzymanie jakiegoś obcego faceta i jego dorosłe prawie dziecko?




    alexolo napisała:

    > oczywiście ż e nic nie wiedziałam.. jak go poznałam pracował legalnie i
    > płacił alimenty na syna.. po pół roku przeprowadził sie do mmnie do
    > starego mieszkania.. wowczas sie zaczeło.... okazało sie ze ma jakiś
    > dług jeszcze z małżenstwa i żona nasłała komornika na pensje.... a za
    > kilka miesiecy nie przedłuzyli z nim umowy i koniec pieśni.. komornika i
    > alimenty spłaca nadal.. dzieki pracy u mojej rodziny. ale wypałata
    > jego starcza jedynie na komornika + alimenty + 300 zł kredytu..i tak od
    > 2,5 lat ciągle ma cos sie zmienic .. ma sie dogadac z żoną .. brać
    > nocne dyżury...ale jakoś nic nie wychodzi z tego... natomiast ex żona
    > 5 miesiący temu wystąpiła o podwyższenie alimentów z 600 na 1000 i
    > wygrała sprawe apelacyjna .. wiec wkrótce kolejna rozprawa na której
    > na bank sąd podwyzszy alimenty....


    --
    ...aby w nas halny wicher bił,a nie mógł do przepaści zwiać!
  • nowy_nik 28.03.10, 11:01
    Co się stanie, jeśli zachorujesz i np na rok stracisz możliwości zarabiania?
    Kto Cię utrzyma? Skąd Twój facet weźmie środki na zabezpieczenie bytu waszego
    związku? Co zrobi, jak myślisz?



    --
    ...aby w nas halny wicher bił,a nie mógł do przepaści zwiać!
  • sierpniowa-pora 29.03.10, 08:58
    alexolo napisała:

    > oczywiście ż e nic nie wiedziałam.. jak go poznałam pracował legalnie i
    > płacił alimenty na syna.. po pół roku przeprowadził sie do mmnie do
    > starego mieszkania..


    A jesteś tego pewna, czy TYLKO on Ci tak powiedział ?


    wowczas sie zaczeło.... okazało sie ze ma jakiś
    > dług jeszcze z małżenstwa i żona nasłała komornika na pensje....


    Na jaki dług z małżeństwa żona mogła nasłać komornika ?


    a za
    > kilka miesiecy nie przedłuzyli z nim umowy i koniec pieśni..


    Sorry, ale pewnie taki z niego pracownik, jak i partner sad


    komornika i
    > alimenty spłaca nadal.. dzieki pracy u mojej rodziny. ale wypałata
    > jego starcza jedynie na komornika + alimenty + 300 zł kredytu..


    A na co przeznaczył ten kredyt ?


    i tak od
    > 2,5 lat ciągle ma cos sie zmienic .. ma sie dogadac z żoną .. brać
    > nocne dyżury...ale jakoś nic nie wychodzi z tego...


    Bo jemu nie zależy, żeby cos z tego wyszło uncertain


    natomiast ex żona
    > 5 miesiący temu wystąpiła o podwyższenie alimentów z 600 na 1000 i
    > wygrała sprawe apelacyjna .. wiec wkrótce kolejna rozprawa na której
    > na bank sąd podwyzszy alimenty....

    Tu bym się zastanowiła. Niedawno podałam o podniesienie alimentów ( wierz mi, że "moje" sumy sa śmieszne przy tych podanych przez Ciebie sad ) i sędzie powiedziała mi wprost- bądźmy realistami. Mąż nie pracuje i takich nie zapłaci. Obniżyła- fakt- może i symbolicznie, ale teraz to 350 na 10-l. i 250 na 7 letnie dziecko.
    Czy Ty widziałaś wyrok sądu ? Czy może on mówi Ci to co mu pasuje ? Może zgadza się na wyższe alimenty, bo i tak go utrzymujesz ?
  • esterka8 28.03.10, 11:39
    alexolo ja mam takie jedno pytanie...
    dlaczego z nim jesteś? umiesz na to odpowiedzieć?
    --
    weź mnie zarękę.. poprowadzę cię
  • pmro 28.03.10, 11:59
    Polecam książkę 7 Nawyków Skutecznego Działania. Przeczytaj ją raz, drugi,
    trzeci. Wykonuj ćwiczenia w niej. To może nie dotrzeć za pierwszym razem.

    Pozatym polecam terapię, ale najpierw musisz się dowiedzieć od znajomych czy z
    Internetu o jakości terapii bo czasami jest naprawde tragicznie.

    Mogę ponadto dodać, że całkiem możliwe że nie będziesz musiała się ze swoim
    facetem rozstawać. Jeżeli jemu zależy na Tobie, to spełni warunki które mu
    stawiasz. Jeżeli nie, to nie warto sobie zawracać głowy.

  • triss_merigold6 28.03.10, 17:39
    Facet ordynarnie okrada Twoje dziecko a Ty się spokojnie przyglądasz.
    Oczywiście nie zrobisz nic, bo śmieci lubisz, przyciągasz i zawsze w
    tłumie wypatrzysz największego lesera i pasożyta. A Twoje dziecko
    patrzy i uczy się. Masz dziecko z problemami wychowawczymi i
    zdrowotnymi (nie dziwne w sumie) i wyrzuty sumienia oczekując, że
    dorosły chłop będzie pokrywał pełne koszty swojego utrzymania?
    Niewiarygodne.
    Eksia mądra kobieta, za darmo go nie kopnęła, musiał dobrze
    zasłużyć.
  • aneta-skarpeta 29.03.10, 09:33
    > jak to jest przyjęte jak jest u was?
    > jak sie rozliczacie za jedzenie?
    >


    ma podobna sytuację, za wszystko płacimy wspólnie, bez podziałow-
    mamy "wspólny worek".
    w jednym m-cu on opłaca wszystkie rachunki, ja zakupy, albo na
    odwrót, albo pomieszane- pełna dowolność
    jak mi zabraknie to on mi daje, jak jemu zabrknie to ja jemu

    dodatkowo wspólnie odkładamy
    wakacje, wyjazdy, extra wydatki są takze ze wspólnej kasy

    jak np teraz chciał wydać kilkaset zł na częsci do roweru to
    uzgadniamy na co nas stac, a co musi poczekac
  • zwiatrem 29.03.10, 10:13
    witaj, mysle ze to nie tylko nietakt, ze tak powiedzial, to tez obraz jego
    osoby, charakteru - przykre to, ale takie sprawy trzeba zalatwiac przed wejsciem
    na stale w zwiazek, teraz bym Ci powiedziala wymiksuj sie z tego ukladu, bo
    facet naprawde nie zasluguje na to, zebys cokolwiek tracila zyjac z nim;

    koszty owszem, mozna podzielic na 3 czesci ale wtedy cala kase wrzucic do jednej
    puli i jego kasa powinna byc wyzsza niz kasa dziecka (prawda?) ale dziecko ma
    swoje pieniadze, wiec jego utrzymanie jest POZA i juz dawno obliczone, a
    poniewaz i tak Ty dolozysz do dziecka, to nie jego sprawa, jesli juz o tym mowa;

    u nas jest jedna paczka, za duzo dzieci z pierwszego zwiazku i wspolnego zeby
    dzielic, kilkoro dzieci ma nagle tyle potrzeb, ze nie kto placi, tylko placi ten
    kto ma pieniadze, bo chore dziecko na przyklad czekac nie moze, nikt nikomu
    potem tej kasy nie zwraca; przez czas, kiedy moj byly maz w ogole nie placil
    alimentow (ani jednej zlotowki przez kilka lat), dzieci byly na utrzymaniu
    ojczyma - u nas jedno placi rachunki, drugie robi zakupy (zywnosc, leki, chemia)

    kasa na dzieci to kasa na dzieci, ktos Ci tu napisal ze TRZEBA bedzie pokazac na
    pismie liczby, same za siebie mowia, ile Ty zainwestowalas w jego utrzymanie,
    jego obecnosc w Twoim zyciu nieco kladzie sie po finansach, majac prawo
    oszczedzac, nie masz jak, bo jestes dojna krowa;

    moze jednak uda CI sie w sobie zdystansowac siebie do tej sytuacji i przyjdzie
    odwaga, zeby wprost i jasno postawic granice - zycze powodzenia
  • brak.slow 29.03.10, 20:25
    przeczytalam kilka wątków z tego postu i mi wystarczy, zeby ocenić kim jest twoj
    "partner"
    leniem, cwaniakiem i pasożytem z gołą dupą, który zaslania się jakimiś długami
    wobec byłej kobiety (a co cie w ogole obchodzą jego dlugi wobec ex?)po to, żeby
    nie zaplacic za to, co sam zuzywa (prad gaz woda, internet etc). a najlepszy
    jest tekst o dzieleniu kosztów na 3 bo dziecko. dramat i szok, gość nadaje sie
    tylko do odstrzału.
  • panda_zielona 30.03.10, 00:29
    Alexolo,czy to jest ten sam partner,który wyjadał grześki Twojemu
    dziecku za karę? i stosował osobliwe metody wychowawcze.Jeśli tak to
    widać nic się nie zmieniło. I żeby tutaj cała rzesza nie wiem co Ci
    mówiła,Ty i tak będziesz się go trzymać.
  • scindapsus 30.03.10, 08:19
    Wygląda na to że nic, gdyby nie ta data, można by mysleć że pani
    alexolo pisała to wczoraj

    forum.gazeta.pl/forum/w,24087,81545690,81618318,BYla_rozmowa_.html?t=1269929848119
  • zwiatrem 30.03.10, 09:44
    dziekuje, co prawda czuje sie ze wyszlam na idiotke, gdyz rzetelnie
    dopowiedzialam na pytanie a teraz zaluje - kobieta zwyczajnie psuje dziecku
    zycie, a na forum tylko szuka pociechy, zamiast dzialac, mnie ponizszy tekst
    wystarcza za caly komentarz

    "alexolo 30.06.08, 17:03 zarchiwizowany
    jasne jest ż e mały jest namber one!!!!!!

    ale facet pod wszelkimi innymi wzgledami jest super..."

    bardzo super, naprawde super, teraz mysle, ze facet zneca sie psychicznie nad
    twoim dzieckiem, a ty mu na to pozwalasz i przez tyle czasu nic nie zmienilas, a
    ojciec dziecka oplaca utrzymanie twojego faceta, jego dlugi, co w moim odczuciu
    jest conajmniej chore
  • triss_merigold6 30.03.10, 10:05
    W tym kontekście zaczynam zgadzać się z postulatem niektórych panów
    dotyczącym kontroli wydatkowania alimentów. Jeśli istnieje
    podejrzenie, że matka - tak ja Alexolo - trzyma w domu i żywi
    dorosłego pasożyta kosztem wydatków na chorujące dziecko z różnymi
    deficytami, to pan ojciec powinien o tym wiedzieć i interweniować. I
    na przykład móc zmusić panią, żeby coś z tym pasożytem zrobiła, albo
    móc przekazywać alimenty w formie niepieniężnej.

    Kobieta po prostu lubi gacie w domu, jakiekolwiek byleby były.
    Pozwala na znęcanie się psychiczne nad dzieckiem, nie dba o zdrowie
    tegoż dziecka i o własne. Niefart dziecka polega na tym, że ma ojca
    leniwego alkoholika i głupią, choć pracowitą, współużaleznioną od
    śmieci matkę. Wyjdzie z fantastycznym bagażem w dorosłość.
  • karolina331 30.03.10, 10:31
    AMEN.

    --
    Miejsce buraków jest w warzywniaku, a nie u boku kobiety!
  • kasiapfk 30.03.10, 11:45
    Podpisuję się pod postulatem kontroli w takim przypadku.
    --
    Optymistyczna. Jak zawsze!
  • scindapsus 30.03.10, 12:02
    zwiatrem nie tylko ty.
    Po tym Grzesku, jak wyżej napisano, wrzucilam w wyszukiwarkę "baton"
    i nick i cała się zjeżyłam.
    Nie tylko skąpiec/leń/obibok ale też psychopata
    To co robi temu dziecku jest okrutne.
    Okrutne i podłe
    A matka na to zezwala
    Przychylam się do zdania triss-ex żona za darmo tego pana nie
    wykopala.
    Mądra kobieta
  • zwiatrem 30.03.10, 13:41
    kiedys zglosilam posty pewnej mlodej matki, ktora potrzasala niemowleciem
    (2miesiecznym niemowleciem) i skarzyla sie potem, ze nie wiec co robic bo on
    dziwnie wyglada po tym potrzasaniu i patrzy w jeden punkt, a ja wkurzalo ze
    plakalo, teraz zrobie to samo jesli w sieci gdzies trafie na sledy tego, ze ona
    pozwala na takie traktowanie dziecka, no chyba ze ... wymysla to, bo nie umiem
    zrozumiec, jak czlowiek kochajacy dziecko, moze pozwolic na cos takiego sad(;
  • zmeczona100 30.03.10, 13:44
    Sposób pisania (wielokropki), wracanie do tego samego ciągle- to nie może
    być matka dziecka, żyjąca z takim okazem. Podpada mi to pod zmyslanie.
    --
    Niektóre zrobią wszystko, by dobrać się do rozporka. A najlepszy jest cudzy-
    zajęty.
  • scindapsus 30.03.10, 13:47
    Wiesz, ja tego nie ogarniam


  • luciva 30.03.10, 14:02
    Napisałaś, że facet sprawdził się w wielu trudnych sytaucjach.
    Jakich mianowicie?
    Bo najtrudniejsza sytaucja w związku, taka "codzienna" to dogadanie się w
    kwestiach finansowych.
    W tym się nie sprawdził.
    Więc w jakim względzie jest takim super facetem? Pewnie mówi czułe słowka,
    głaszcze, przytula, nogi masuje...itd...tak? Ale kto tego nie potrafi?

    Co do rozliczenia, sama nie wiem, niby 3 osoby mieszkają, ale z drugiej strony -
    gdyby wynajmował, oprócz kosztów, płaciłby jeszcze odstępne.

    Co Cię przy nim trzyma?
  • triss_merigold6 30.03.10, 18:36
    Pewnie jest znakomity w łózku.
    W sumie to powinno się móc gdzieś zgłosić taką sytuację. Dziecko
    jest poddawane przemocy psychicznej od 2 lat, facet je wyśmiewa,
    szydzi, nakłada kary, zastrasza, podważa zdanie matki, a kilkulatek
    jest kompletnie bezbronny. W dodatku dziecko żyje na znacznie
    niższym poziomie niż mogłoby, ponieważ matka utrzymuje gacha
    psychopatę. Skoro mamusia nie wykopała pana przez 2 lata, to raczej
    tego nie zrobi, bo lubi takie wyzwania, a dziecka szkoda. Problemy
    wyjdą jak będzie w szkole i w kontaktach z rówieśnikami.
  • panda_zielona 30.03.10, 19:24
    Triss powiedz mi jak facet ważacy 140 kg z wielkim brzuchem może być
    dobry w łóżku.Ja jakoś nie mogę sobie tego wyobrazić.smile
  • zwiatrem 30.03.10, 20:31
    dlatego napisalam, ze jak jeszcze raz przeczytam o tym problemie u tej osoby to
    postapie jak kiedys (wyzej wspomnialam ) i wiem ze policja sie tym zajela, a ja
    mialam dosc duzo fatygi aby zglosic sprawe z sieci, taka jak potrzasanie
    niemowleciem, jednak cel osiagnelam, a pamietam ze ze trzydziesci kobiet pisalo
    ze ja rozumie, ze kiedys jej to minie a nikt nie zauwazyl, ze dziecko po
    potrzasaniu wg jej opisow jest oszolomione;

    tutaj podobnie, tyle czasu facet ma prawo robic co chce, a autorka szuka
    pocieszenia, w sumie wspolczuje Olkowi, jesli to wszystko jest prawda to jak
    musi sie czuc wracajac do domu pelnego wroga
    --
    Biżuteria's Blog
  • misiuwa 01.04.10, 09:04
    Charakterystyczne, że matka dziecka, autorka tematu się nie odzywa
    od kilku dni.
    Przeraża mnie, jak dużo jest głupich bab, złych matek, których
    rozsądek jest przytłumiony potrzebą posiadania chłopa w domu. Ja
    będę wolała być do końca sama niż brać sobie na kark następnego
    durnia i nieroba.
  • nangaparbat3 01.04.10, 11:21
    A mnie przeraża, jak w jednym czterozdaniowym poscie są cztery obelgi.

    --
    "Na wiosnę to sie ludzie dzikie robią."
  • sbelatka 01.04.10, 12:06
    misiuwa,

    zastanawiam się skąd taka potrzeba oceniania innych?
    nie wiesz - bo i skąd - co powoduje czyjeś zachowania..

    najczęsciej niestety jest tak - że mierzymy innych swoja miarą..

    ja nie rozumiem jak moża sie zgodzic na bycie w takim jak alexolo
    związku;
    ale rozumiem, ze dziewczyna TERAZ nie potrafi inaczej..

    posiadanie chlopa w domu - jak piszesz uroczo - wiąze sie z poczcuiem
    bycia kochana, zaopiekowaną w jakims tam sesnie, pzrynależnioną do
    kogoś, pełnowartościową jako kobieta i wieloma innymi sprawami; dla
    każdego ma to troche inne znaczenie..

    twierdzenie, ze alexolo jest głupia babą i złą matka - jest nadużyciem
    ja jestem pewna, ze stara sie ze wszytskich sił żeby jej synowi bylo
    dobrze
    mozliwe, ze Ty czy ja - inaczej to "dobrze" rozumiemy - i to wszystko

    jak zwykle uważam, ze raczej nalezy ludziom próbowac pomagać (dając im
    zreszta prawo do pzryjmownia pomocy lub nie) - niz ich obrażac..
    dałaś sobie prawo do uważania sie za mądrzejszą - i jak rozumiem - na
    dodatek uważania sie za lepszą matkę

    jedzie mi to na kilometr pychą misiuwa.. i pogardą dla innych..



    --
    ..nie jednocz sie z tłumem przeciwko jednemu ...
  • misiuwa 02.04.10, 11:41
    Sbelatko, czy na pewno czytałaś wszystko, co było w innych postach
    innych osób powyżej??

    Ktoś tam pisał, że "gacie w domu", ktoś tam pisał, że "głupich nie
    sieją, sami się rodzą", ktoś inny komentował, że powinien donieść do
    prokuratury, jeżeli matka dziecka zgadza się na dręczenie swojego
    syna przez partnera (ponieważ partner tej Pani dręczy go
    psychicznie). Nie pisałabym tego, co napisałam gdybym tych
    informacji wcześniej w postach nie czytała.
    Mój mąż był podobny, ja go wyrzuciłam - mieszkaliśmy razem rok od
    ślubu. Wolę wychowywać dziecko w spokoju, niż w nienormalności. A
    muszę powiedzieć, że mąż wyszedł i nie wpuściłam go z powrotem na 2
    tygodnie przed zakończeniem się mojego macierzyńskiego, więc za
    chwilę byłam bez środków do życia, więc czemu to zrobiłam?? Bo nie
    mogę być wykorzystywana! Znajomi już się ze mnie podśmiewywali,
    przecież to jasne, że nie można kogoś utrzymywać i dawać sobą
    pomiatać!

    Tak , racja, że mieszkanie z mężczyzną to może i poczucie
    przynależenia do kogoś, ale jeżeli efekt jest taki, że dziecko na
    tym traci, no to niestety czas na wybór: albo ten ktoś, albo
    dziecko. A matka podobno chce dla dziecka najlepiej i dziecko dla
    niej najważniejsze? Nie zgadzam się jednak z tym (co napisałaś), że
    każda z nas inaczej rozumie dobro własnego dziecka. Nie może być
    tak, że ktoś uważa, że dziecku dobrze w jego opinii, a dziecko żyje
    w rodzinie, w ktorej mężczyzna dręczy go psychicznie, itd, a ktoś
    inny uważa, że to patologia. Jest jedno dobro dziecka, nie ma dwóch.
    To jest jednoznaczne.


    Na pewno nie uważam się za lepszą matkę, bo pracuję teraz żeby nas
    utrzymać do godz. 21-22 codziennie, moi rodzice mi pomagają, jest mi
    bardzo ciężko i uważam, że właśnie źle że jestem taką matką, ale
    przynajmniej wiem, ze dziecku się krzywda nie dzieje, bo jest w
    spokojnym domu, a poza tym nie mam innego wyjścia, choć robię
    wszystko, aby to niedługo zmienić.

    Niee, na pewno nie mam pychy i pogardy, jestem po prostu wściekła,
    że ta Pani nie ma siły wyrzucić Pana który jest jej utrzymankiem.
    Jestem też przekonana, że ponieważ istnieją takie kobiety, to
    mężczyźni to wykorzystują. Wokół coraz więcej słyszę takich
    przypadków i złość mnie taka ogarnia, ze one tak robią... Moja
    kosmetyczka mówiła mi niedawno, że jej przyjaciółka poznała kogoś w
    internecie, gość się do niej wprowadził i żyje całkiem na jej koszt,
    w dodatku tamta wzięła kredyt, zeby jego długi pospłacać: dodam, że
    dziewczyna pracuje, a on nie , siedzi sobie w domu i to jej domu.
    Masakra! I jak tu się nie wściekać i nie denerwować! Jedynie to
    wyjść z forum i nie czytać o takich sytuacjach, bo mi za chwilę
    każecie to wszystko rozumieć, a ja się załamięsad
    Faktem jest, że wybór należy do każdego z nas i nie pomoże się
    nikomu, jeżeli tego sam nie zrobi. Każdy życie przeżywa za siebie
    samego. Ja wybrałam.

    Liczę, że alexolo może nie teraz, ale w niedługim czasie podejmie
    decyzję i wykasuje tego Pana ze swojego mieszkania i swojej kieszeni.


    belatka napisała:

    > misiuwa,
    >
    > zastanawiam się skąd taka potrzeba oceniania innych?
    > nie wiesz - bo i skąd - co powoduje czyjeś zachowania..
    >
    > najczęsciej niestety jest tak - że mierzymy innych swoja miarą..
    >
    > ja nie rozumiem jak moża sie zgodzic na bycie w takim jak alexolo
    > związku;
    > ale rozumiem, ze dziewczyna TERAZ nie potrafi inaczej..
    >
    > posiadanie chlopa w domu - jak piszesz uroczo - wiąze sie z
    poczcuiem
    > bycia kochana, zaopiekowaną w jakims tam sesnie, pzrynależnioną do
    > kogoś, pełnowartościową jako kobieta i wieloma innymi sprawami;
    dla
    > każdego ma to troche inne znaczenie..
    >
    > twierdzenie, ze alexolo jest głupia babą i złą matka - jest
    nadużyciem
    > ja jestem pewna, ze stara sie ze wszytskich sił żeby jej synowi
    bylo
    > dobrze
    > mozliwe, ze Ty czy ja - inaczej to "dobrze" rozumiemy - i to
    wszystko
    >
    > jak zwykle uważam, ze raczej nalezy ludziom próbowac pomagać
    (dając im
    > zreszta prawo do pzryjmownia pomocy lub nie) - niz ich obrażac..
    > dałaś sobie prawo do uważania sie za mądrzejszą - i jak rozumiem -
    na
    > dodatek uważania sie za lepszą matkę
    >
    > jedzie mi to na kilometr pychą misiuwa.. i pogardą dla innych..
    >
    >
    >
  • sbelatka 02.04.10, 13:47
    misiuwa napisała:

    >>
    > Niee, na pewno nie mam pychy i pogardy, jestem po prostu wściekła,
    > że ta Pani nie ma siły wyrzucić Pana który jest jej utrzymankiem.
    > >
    >

    no i widzisz...
    TY się czujesz wściekła...
    i juz to powinno Ci dac do myslenia..

    CUDZE przypadki, ktore w nas wywoluja tak silne emocje - pokazują li i
    jedynie, ze nie poradziłas sobie .. emocjonalnie... z swoją historią

    a co do tego że dobro dziecka jest tylko jedno - to ręczę Ci, ze nie...
    biorąc pod uwage już tylko tutaj pojawiające sie dyskusje - nie zgadzamy
    sie nawet co do tego czy kontakty z ojcem (niemiłym matce) sa dla
    dziecka dobre czy nie..?

    i czy matka ma prawo przedkładać swoje emocje i uczucia nad emocje i
    uczucia dziecka?


    i żeby wszystko było jasne - JA nie żyłabym z takim gościem nawet przez
    nanosekudę...
    ale co z tego?



    > --
    ..nie jednocz sie z tłumem przeciwko jednemu ...
  • misiuwa 02.04.10, 23:48
    Może i nie poradziłam sobie, to było bardzo niedawno i to było
    bolesne, bo męża bardzo kochałam. Ale pomimo to zrobiłam to, co
    trzeba robić w takich wypadkach, bo dziecko i moja godność jest
    ważniejsze.
    Nadal uważam, że dobro dziecka jest tylko jedno. Możesz mieć inne
    zdanie, ja tak uważam. Zresztą powyżej w innych postach też ktoś
    pisal, że dziecko przez ojca alkoholika i faceta matki psychopatę
    będzie z mocnym bagażem szło w życie, już w zasadzie jest pewne, że
    będzie miało problemy.
    Oczywiście, że emocje dziecka są ważniejsze, niż matki. To jasne, że
    ciężko to wprowadzić w życie, ale należy do tego dążyć i mieć
    świadomość, że dziecko będzie miało taki świat, jaki mu urządzimy.

    Kontakty ojca z dzieckiem niemiłe matce - niech są te kontakty, ale
    niech ojciec nie angażuje w organizację tych kontaktów matki. Niech
    sam się organizuje, sam przyjeżdża po dziecko, sam je odwozi, niech
    się nim zwyczajnie w tym czasie zajmie, niech nie przesiaduje z
    dzieckiem w mieszkaniu matki. A uważasz, że powinno być inaczej?


    sbelatka napisała:

    > misiuwa napisała:
    >
    > >>
    > > Niee, na pewno nie mam pychy i pogardy, jestem po prostu
    wściekła,
    > > że ta Pani nie ma siły wyrzucić Pana który jest jej
    utrzymankiem.
    > > >
    > >
    >
    > no i widzisz...
    > TY się czujesz wściekła...
    > i juz to powinno Ci dac do myslenia..
    >
    > CUDZE przypadki, ktore w nas wywoluja tak silne emocje - pokazują
    li i
    > jedynie, ze nie poradziłas sobie .. emocjonalnie... z swoją
    historią
    >
    > a co do tego że dobro dziecka jest tylko jedno - to ręczę Ci, ze
    nie...
    > biorąc pod uwage już tylko tutaj pojawiające sie dyskusje - nie
    zgadzamy
    > sie nawet co do tego czy kontakty z ojcem (niemiłym matce) sa dla
    > dziecka dobre czy nie..?
    >
    > i czy matka ma prawo przedkładać swoje emocje i uczucia nad emocje
    i
    > uczucia dziecka?
    >
    >
    > i żeby wszystko było jasne - JA nie żyłabym z takim gościem nawet
    przez
    > nanosekudę...
    > ale co z tego?
    >
    >
    >
    > > --
    > ..nie jednocz sie z tłumem przeciwko jednemu ...
  • sbelatka 03.04.10, 09:11
    widzisz,
    teoretycznie wszystko bywa proste
    ale w zderzeniu z rzeczywistością - te proste rzeczy/sprawy - dla
    niektorych są niemozliwe do ogranięcia, zadziałania czy odcięcia sie
    ich/od nich..

    spójrz na to tak: mnie sie udało, dla mnie moja godnośc i dobro mojego
    dziecka, tak jak ja je widzę , były wazniejsze niż miłośc do..; i
    dziekuję ....(tu wpisz komu/czemu) że miałam siłe sobie z tym poradzic.
    Choc to boli.
    Inne(i) - nie mieli tyle siły...
    rozumiem, ze mogły/i nie dać rady - bo wiem jakie to trudne...

    i misiuwa - ja tylko o to się spieram
    nie o fakt - bo o facecie alexolo szkoda gadać i trzeba go spuścić

    dawanie kopniaków innym - żeby im sie polepszyło (niektórzy cenią to
    jako metode pomagania innym i może tak być, ze komus kopniak w doope lub
    w dusze faktycznie pomoże) może też być, jakby to nazwać...przyjazne
    (gdy NA PEWNO wiemy, ze jest ten kopniak wywodzącyc sie z troski o
    drugiego człowieka. A nie przesiąknięty pogardą..

    Rozumiem, ze nie miałas takich intencji - ale wiesz jak z intencjami
    bywa.
    nieważne jak miało wyjśc - ważne jak wyszło. Szczegolnie gdy dotyczy
    uczuć innych ludzi.

    no, to ja tyle w tej sprawiesmile



    --
    ..nie jednocz sie z tłumem przeciwko jednemu ...
  • misiuwa 06.04.10, 10:17
    Mam wrażenie, że to trochę jałowa dyskusja. Jak widać Twoje i moje
    intencje są takie same.
    Nie odpowiedziałaś mi na pytanie: czy czytałaś wszystkie posty
    powyżej? te, w których ktoś pisał o "gaciach w domu", o "głupich co
    się ich nie sieje, a sami się rodzą", o tym, że należałoby donieść
    do prokuratury na matkę, co zezwala na znęcanie się faceta, z którym
    mieszka nad własnym dzieckiem. Może dokładnie to poczytaj.
    Pozdrawiam.


    sbelatka napisała:

    > widzisz,
    > teoretycznie wszystko bywa proste
    > ale w zderzeniu z rzeczywistością - te proste rzeczy/sprawy - dla
    > niektorych są niemozliwe do ogranięcia, zadziałania czy odcięcia
    sie
    > ich/od nich..
    >
    > spójrz na to tak: mnie sie udało, dla mnie moja godnośc i dobro
    mojego
    > dziecka, tak jak ja je widzę , były wazniejsze niż miłośc do..; i
    > dziekuję ....(tu wpisz komu/czemu) że miałam siłe sobie z tym
    poradzic.
    > Choc to boli.
    > Inne(i) - nie mieli tyle siły...
    > rozumiem, ze mogły/i nie dać rady - bo wiem jakie to trudne...
    >
    > i misiuwa - ja tylko o to się spieram
    > nie o fakt - bo o facecie alexolo szkoda gadać i trzeba go spuścić
    >
    > dawanie kopniaków innym - żeby im sie polepszyło (niektórzy cenią
    to
    > jako metode pomagania innym i może tak być, ze komus kopniak w
    doope lub
    > w dusze faktycznie pomoże) może też być, jakby to
    nazwać...przyjazne
    > (gdy NA PEWNO wiemy, ze jest ten kopniak wywodzącyc sie z troski o
    > drugiego człowieka. A nie przesiąknięty pogardą..
    >
    > Rozumiem, ze nie miałas takich intencji - ale wiesz jak z
    intencjami
    > bywa.
    > nieważne jak miało wyjśc - ważne jak wyszło. Szczegolnie gdy
    dotyczy
    > uczuć innych ludzi.
    >
    > no, to ja tyle w tej sprawiesmile
    >
    >
    >
  • sbelatka 06.04.10, 14:27
    czytałam
    ale co z tego?

    że do tamtych sie nie odniosłam? o to Ci chodzi?
    czy, ze tamte TEZ były równie niemiłe jak Twoj?




    --
    ..nie jednocz sie z tłumem przeciwko jednemu ...
  • misiuwa 06.04.10, 18:23
    Były takie same.

    Myślę teraz, że Ty nie rozumiesz mnie po prostu. Mailem pisze się
    tylko słowa, a mój ładunek emocjonalny wziął się stąd, że wściekła
    jestem na niektóre kobiety, ze dają się tak traktować latami, nie
    bronią się, są wykorzystywane - to mnie wściekłość ogarnia, bo z
    maili innych wnioskujemy, że autorka tematu już wcześniej narzekała
    na partnera, a nadal tkwi w tym, nie chroni dziecka. Po prostu wiem,
    że póki ONA nie będzie chciała sobie pomóc i z tym skończyć, to nikt
    jej nie pomoże. Dlatego mam złość, że pomimo że tyle osób jej
    tłumaczy błędy, to ona nie robi z tym nic.
    Gdyby autorką tematu była moja przyjaciółka, to powiedzialabym jej
    tak samo, a jeżeli przyjaciółka pomimo podpowiedzi tylu osób jak tu
    na forum nadal by w tym tkwiła, to już wtedy byłabym zła, że ja się
    staram, mówię co robić, a ona znowu tak samo.
    Jeżeli ktoś nie chce dać sobie pomóc, a Ty wypruwasz flaki,
    tłumaczysz, starasz się, to tylko wściekłość ogarnia, no chyba ze Ci
    nie zależy na tamtej osobie.

    Sbelatka, to że Ty rozumiesz, ze kobieta teraz nie potrafi inaczej,
    to ja już wiem, ale to niczego nie zmienia. Tak samo moja wściekłość
    też niczego nie zmieni. Po prostu moje współczucie dla takiej
    wykorzystywanej babki w końcu sięga zenitu i jestem zła, że kobieta
    nic z tym nie robi. To nie ma nic wspólnego z pogardą. Nie mam
    pojęcia skąd tu wzięłaś pogardę.

    Akurat co do dziecka, to uważam, ze naprawdę matka mu w tym wypadku
    robi krzywdę.
  • sbelatka 06.04.10, 18:46
    w moim odczuciu - Ty nie rozumiesz

    poczytaj co Ty piszesz..

    TY JEJ MOWISZ CO MA ROBIC, pokazujesz błędy - a ona to samo robi; no
    weź i sie zastanów

    JA CI MOWIE żebyś sie nie wściekała - a Ty sie nadal wściekasz,...

    i co? uważasz, ze JA mam prawo - jakiekolwiek - mówić Ci co masz robić?
    bo ja wiem lepiej..

    a ja wiem, ze Twoja wścieklośc nie ma nic wspólnego z alexolo - tylko z
    twoimi nieprzerobionymi emocjami w związku z tym jak bardzo podle Cie
    ktoś tam kiedys traktował.

    widząc to i wiedząc - moge Ci o tym powiedziec; ale to Ty sama musiasz
    zdecydowac co z tym zrobisz
    mówią- że brak reakcji to też reakcja..

    możesz TERAZ nie być gotowa na to by usłyszeć co do Ciebie pisze..

    może za miesiąc lub rok będziesz
    a może dopiero za 10 lat lub nigdy..

    i moje wrzaski z pozycji JA WIEM nic nie zmienią; juz pomijając drobny
    szczegół- że ja nie mam prawa mówić Ci jak masz żyć i jak postepować w
    swoim życiu i ze swoim życiem..

    w ktorymś z wątków mediator napisała dobry tekst; poczytaj
    jesli uda mi sie znaleźć to potem wkleje link
    jesteś wściekła na kobiety... bo one sie tak dają traktować

    przy pogardzie sie nie upieram; takie odniosłam wrażenie i tyle..

    i wiesz co?
    chocby 100 osób mi mówilo, ze mam cos tam - to i tak MAM prawo zrobic
    jak zechcę..; nawet moge sobie być dowolnie długo i głęboko
    nieszczęśliwa...

    w kwestii dziecka nie mam wyrobionego zdania; nie wiem tak naprawde do
    jakiego stopnia facet sie nad nim psychicznie znęca (o czym wspominacie
    wyżej); a niejakie pogorszenie stopy życiowej?
    zdaje mi sie, ze nie to jest w życiu najwazniejsze... i jestem prawie
    pewna, ze dziecku alexolo nieczego nie brakuje; oczywiście z rzeczy
    wymaganych do prawidłowego rozwoju




    jesteś wściekła na kobiety... bo one sie tak dają traktować

    --
    ..nie jednocz sie z tłumem przeciwko jednemu ...
  • sbelatka 06.04.10, 18:58
    link


    forum.gazeta.pl/forum/w,24087,109586614,109634459,do_autora_watku.html
    --
    ..nie jednocz sie z tłumem przeciwko jednemu ...
  • misiuwa 06.04.10, 20:46
    Absolutnie nie zgodzę się z tym, co jest w podanym przez Ciebie
    linku. Zwariowałabym, gdybym się zastanawiała, czy może w dobru jest
    zło, a w złu dobro.
    Rzeczy należy brać takimi jakie są i wtedy wszystko jest prostsze.

    Pozdrawiam.
  • sbelatka 06.04.10, 21:40
    no i jest oczywiste,ze nie możemy dojśc do porozumienia - ponieważ
    albowiem nasze "podstawy i postawy " są odmienne..

    dla Ciebie życie jest prostsze gdy bierzesz rzeczy takimi jakie są
    a dla mnie - gdy nie "oznaczam" wartości.... i biore pod uwagę, ze to co
    pozorne/zewnętrzne nie musi być prawdziwe..

    co najlepsze smile - każda z nas może zostać okopana na swoim stanowisku
    co też czynięsmile
    przyjmując do wiadomości, ze widzisz świat inaczej
    i naprawde mi to nie przeszkada

    pozdrawiam





    --
    ..nie jednocz sie z tłumem przeciwko jednemu ...
  • misiuwa 06.04.10, 23:50
    Może po prostu patrzymy z innej strony na to samo.
    Ja wiele czasu właśnie doszukiwałam się wytłumaczeń dla różnych
    zachowań. Takie podejście doprowadza do zbyt wielu ustępstw. Nie
    będę się już wgłębiać w szczegóły mojej sytuacji kiedyś, ale takie
    staranie się zrozumieć drugiego, który nam robi krzywdę w końcu
    pogrąża nas samych. To standardowy mechanizm oszukiwania - wierzymy
    w to, w co chcemy wierzyć, "no bo przecież on na pewno nie jest taki
    zły" i "ufam mu, bo powinnam mu ufać".
    Tak, mąż gdzieś bił żonę, no przecież to nie było na wskroś złe, to
    mogło być pozorne (bo np. on miał złe dzieciństwo), więc to bicie
    też pozorne, bo zupa była za słona. Szukanie wytłumaczeń?...
    Takie podejście w pewnym momencie zaczęło mnie gubić. Uważam, że
    autorkę tematu też gubi.
  • sbelatka 07.04.10, 17:35
    wiesz, ja akurat nie mam doświadczeń z usprawiedlwianiem czyichś
    nieprzyjemnych zachowan wobec mnie - bo nie byłam w zasadzie nigdy ofiarą

    ale tak w ogóle to uważam, że jest masę usprawiedlwień dla ludzkich
    zachowań; co nie zmienia faktu - że powinni ponosić konsekwenjce swoich
    czynów

    ale znajdowanie dobra w tym co "złe" - i odwrotnie - to cos innego. Ale
    ne będę o tym pisac - bo to co napisala mediator oddaje moje myslenie w
    tej sprawie



    --
    ..nie jednocz sie z tłumem przeciwko jednemu ...
  • misiuwa 07.04.10, 22:53
    W takim razie gdzie tu się doszukiwać dobra?
  • sbelatka 08.04.10, 08:34
    "dobro" w "złym" znajduje sie ( w sensie dostzrega się ) dopiero po
    czasie..; czasem nigdy.. - ale częsciej jednak tak..

    w pzrypadku alexolo? nie wiem.,.
    ale może dzięki(przez) tego faceta i ten związek - alexolo rozwinie
    sie jako czlowqiek?; dojdzie do pewnej granicy "siebie" - i
    przekroczy ją?
    i stanie ze swoimi ograniczeniami twarzą w twarz? - a tylko wtedy
    możemy pojśc dalej...

    może znajdzie w sobie siłę?, ktorej być może do tej pory jej
    brakowało? albo iiny rodzaj sieły?
    może dostrzeże coś - czego nie dostzregała ?
    kto wie...

    może wystarczy jesli pzryjrzysz sie sobie i swoejmu zyciu;
    CO stalo sie z Topbą/ w Tobie - dzięki (przez) to, ze byłas w
    trudnym związku ?

    ja tam mam świadomośc paru elementów, ktore pojawiają sie z tego
    powodu, ze mój ex odszedl w siną dal...

    i wiem prawie na peweno, ze NIGDY bym tego czy tamtego nie zrobiła,
    nie zrozumiała itd.. gdyby...

    a moje dzieci?
    peweni będą w jakims sesnie obciążone
    ale z drugiej strony na pewno wyrosną w przekonaniu, ze SAMODZIELNIE
    można sobie dawać radę i ze bez względu na obrót spraw można
    zachowac optymizm i pogode ducha..

    wiesz, świat - nie jest tylko tym co TERAZ...

    i nawet ludowe pzrysłowia potwierdzaja mę myśl
    "nie ma złego bez dobrego".. mawiała moja babcia

    a jak wiadomo - przysłowia są mądrością narodówsmile


    --
    ..nie jednocz sie z tłumem przeciwko jednemu ...
  • misiuwa 08.04.10, 09:10
    Ty piszesz o tym, czego się można nauczyć ze swoich błędów. A ja o
    tym, że nic dobrego nie ma w fakcie, że ktoś kogoś źle traktuje,
    lekceważy, wykorzystuje. To 2 inne rzeczy.
  • pan-kowalski 02.04.10, 20:52
    Może i Twój partner jest sknerą i człowiekiem małostkowym, ale
    kobieta która regularnie obsmarowuje swojemu facetowi tyłek też jako
    partnerka niewiele jest warta. Albo jesteście razem, albo nie ma was
    wcale, zdecyduj się wreszcie.
  • mario320 03.04.10, 00:39

    A zabic drania...


    -- Czasem lat mam cztery
    czasem cztery tysiace.
  • mgrania 04.04.10, 16:47
    Czytam autorkę wątku i wierzyc mi się nie chce. Na pasożyty dawno
    już wymyślono lekarstwa - na głupotę niekoniecznie.
    Dziewczyno czekasz aż kiedyś syn z wyrzutami podziękuje Ci za to
    jakie zafundowałaś mu życie.
    Swoim postępowaniem upewniasz mnie tylko w tym ,że wolę byc nadal
    samotną matką dla której dobro dzieci jest ważne. Zresztą tak samo
    jak i życie w zgodzie samej z sobą.
    --
    "... w życiu piękne są tylko chwile..."
  • lampka_witoszowska 05.04.10, 02:16
    Alex, czy on jest mężczyzną i miłością Twojego życia?

    --
    Co pluszowe misie robią teraz na dworze?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.