czy mogę się nie zgodzić na rozwód? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • W lipcu zeszłego roku wyprowadziłam się od męża. Musiałam to zrobić
    jak najszybciej, żeby nie zwariować (mąż od pewnego czasu stosował
    przemoc psychiczną). Zabrałam dzieci, stanęłam na nogi, założyłam
    własną firmę. Dużo nad sobą pracowałam, wzmocniłam się psychicznie,
    wiem, że teraz już bym sobie na wiele rzeczy nie pozwoliła. 3
    miesiące temu zaczęłam zastanawiać się nad odbudową naszego
    małżeństwa (pobraliśmy się z wielkiej miłości, mamy dwie cudowne
    córeczki), wiem, że potrzebowalibyśmy dużo czasu i dużo pracy
    (terapia), ale wierzę, że dalibyśmy radę. Niestety w tak zwanym
    międzyczasie dowiedziałam się, że mąż sobie kogoś znalazł i teraz
    nie chce słyszeć o żadnej terapii, twierdzi, że jest już za późno,
    że on kiedyś mi terapię proponował, a ja się nie zgodziłam
    (rzeczywiście tak było). Dla jasności dodam, że nie obarczam mojego
    męża winą za rozkład naszego związku, w takim samym stopniu jak jego
    agresja i przemoc dołożyła się do tego moja zamknięta natura,
    skłonność do rozpamiętywania, zamykania się w swoim bólu, tłumienie
    żalu, niechęć do rozmów na ten temat (teraz to się zmieniło, bo ja
    się zmieniłam, taką mam nadzieję). On zaczyna wchodzić w nowy
    związek, przygotował papiery rozwodowe (bez orzekania o winie), a ja
    wyję z bólu i nie wiem co mam robić, proszę go, żeby to jeszcze
    przemyślał, chcę mu dać trochę czasu. Wiem, że nie zrobię niczego na
    siłę i nie zmuszę go do niczego. Zastanawiam się teraz jak mam
    postąpić z pozwem, który otrzymam, czy mogę się nie zgodzić? Nasze
    małżeństwo formalnie nie istnieje od dawna, od roku rozkład pożycia,
    od 9 miesięcy nie mieszkamy razem. Pomóżcie. Idę dziś do
    psychoterapeuty, muszę się trochę wzmocnić.
    • ty nie wyj z bólu tylko z głupoty--przemoc psychiczna to nie jest
      chwilowy element w małżenstwie to chora osobowośc i zaburzenia z
      którymi sobie nawet "wzmocniona" terapeutycznie nie poradzisz.Mozesz
      popracowc z mezem nad poprawnymi stosunkami w relacjach ojciec-dzici
      ale kobieto odpuśc sobie ten zwiazek, stanełas na nogi i chcesz
      znowu wpaśc w tarapaty no chyba ,że masochostką jesteś.Zacznij
      trzeźwo myslec i ciesz się ,że znalazła się baba , która "wybawiła
      cię z kłopotu i wzieła na swoje barki przemocowca.Nie rozpamietuj
      przeszłości i płomiennej miłości bo w szystko w zyciu mija ,miłośc
      również wasza i pogódź się z tym im szybciej tym lepiej a powtarzam
      postaraj się zadbac o relacje z córkami bo to jst najwazniejsze i
      CIESZ się ,że odeszłaś od przemocowca.
      • Popieram plujeczkę. Tacy ludzie bez wieloletniej terapii nie
        zmieniają się, a i terapia nie zawsze daje efekty. Najgorsze jest
        to, ze sama wpedzasz się w poczucie winy, tez tak miałam. Ale moze
        stanie sie coś, co pozwoli wreszcie przejrzeć Ci na oczy i zacząć
        układać sobie nowe zycie. Pozdrawiam. Trzymaj się.
      • twoja wypowiedź to forma przemocy psychicznej wobec autorki
        z głupoty ?
        jak ja lubię to popularne określenie tutaj określenie - "przemocowiec" smile))
        każdemu można przypiąć taką łatkę
        • posłuchaj zeby się wypowaidac o przemocowcy trzeba by c zona takiego
          Pan btyłas? bo ja tak i mam pełne prawo pisać bo wiem jak to na co
          dzień wyglada więc odpuśc sobie swój złośliwy komentarz.Tutaj nie
          głaszcze sie ani kobiet ani mezczyzn po głowie tutaj maja otrzymać
          dopiwedż na swoje pytanie, konretne rzeczowe ,to nie strona z
          bajkami ze"..zyli dugo i szczesliwie" Przemocowiec to równiez
          manipulant swietnie zwalajacy wine na kobietę za swoje niepowodzenia
          ( wydumane również) a jak łatwo "smaga się" słowem kobietę wiesz?
          wiesz jak boli słowa k...wyrzucane z ust w ciągu dnia tysiuac razy
          jak z karabinu maszynowego wiesz? jesli nie wiesz to się nie odzywaj.
    • Oczywiście, że możesz się nie zgodzić.
      Zafundujesz Wam wszystkim kilka lat koszmaru; niewykluczone, że sobie
      największy.
    • Przypomnij sobie, z jakich powodów się wyprowadziłaś... W takich
      chwilach słucham sobie nagranych na dyktafon wyzwisk eksa pod moim
      adresem, czytam sobie zapiski z tamtych czasów i zupełnie mi
      przechodzi wszelka żałość, że się rozwiodłam z tak fajnym facetem.
    • Nie można wykluczyć, że Plujeczka i inni mają rację, ale chyba
      troche za mało wiemy, żeby od razu ładować serię z broni maszynowej
      i wydawać wyroki. Jaki był charakter tej przemocy, czym się ona
      przejawiała? Bo w schyłkowej fazie, to i u mnie było obwinianie,
      podniesiony głos, albo nie odzywanie się do siebie przez kilka dni.
      A to wszystko przecież przemocowe zachowania. Tylko moze czasem
      jednak warto odróżnić pewne odruchy, od zachowań patologicznych.
      Autorce doradziłbym, że jeśli widzi szansę, to moze warto walczyć.
      Ale pomocy w odpowiedzi na to pytanie, moze warto poszukać właśnie u
      dobrego terapeuty, niz na forum. Myślę, że trafniej potrafi ocenić
      sytuację i przesłanki czy rokowania, niż forumowi doradcy. Niech
      Twoja decyzja ma jakąś podbudowę i stabilne uzasadnienie, którego
      się będziesz mogła trzymać.
      • przemoc psychicnza z którą się osobiscie spotkałam tak oto wygladała
        1. znajoma lekarka ginekolog, maz inzynier ( jak sie okazało miał
        od 2 lat kochanke) do zony , którs wracała z dyzuyu w szpitalu 24 h
        i po 2-3 operacjach w ciagu tej nowcy ty k...ty sz...śmierdzisz bo
        grzebiesz w c.....innych bab..masz rozciagnietą p.....\WystArczy Wam
        czy coś dodać?( byłam świadkiem jednej tego rodzaju awantury u nich
        w domu)
        2. wyzywanie mojej 2 koleżanki , która robiła studia maz potrafił
        godzinami wyzywac ją od k..no co k...jesteś k...k...zostaniesz i po
        co Ci studia..mało czy jeszcze mam dawać przykłady? czy teraz mozna
        takim facetom wybaczyć? iśc na terapie? proszę słucham kto ma coś do
        powiedzenia w razie czego moge skontaktowac z tymi kobietami.
        • bardzo ograniczone postrzeganie przemocy psychicznej,
          te przykłady to pokaz chamstwa.
          prawdziwa przemoc tak wygląda:

          Pewna para była świeżo po ślubie - dwa tygodnie temu było wesele. Mąż,
          jakkolwiek wielce w małżonce zakochany, nabrał ochoty, by spotkać się ze starymi
          kumplami i poimprezować w ich ulubionym barze. Zaczął się więc ubierać i mówi do
          żony:
          - kochanie, wychodzę, ale wrócę niedługo.
          - a dokąd idziesz, misiaczku? - zapytała żona
          - idę do baru, ślicznotko, mam ochotę na małe piwko.
          - chcesz piwo, mój ukochany? - żona podeszła do lodowki, otworzyła
          drzwi i zaprezentowała mu 25 różnych rodzajów piwa z 12 krajów:
          Niemiec, Holandii, Anglii i innych. Maż stanął zaskoczony i jedyne, co zdołał
          wydusić z siebie to:
          - tak, tak cukiereczku... ale w barze... no wiesz... te chłodzone kufle... nie
          zdążył skończyć, gdy żona mu przerwała:
          - chcesz do piwa schładzany kufel? nie ma problemu - i wyjęła z
          zamrażarki wielki, oszroniony kufel.
          Ale maż, choć nieco już blady z wrażenia, nie dawał za wygraną:
          - no tak, skarbie, ale wiesz, w barach mają takie naprawdę świetne i pyszne
          przystawki... nie będę długo. Wrócę naprawdę szybko, obiecuję.
          - masz ochotę na przystawki, niedźwiadku? - żona otworzyła drzwi od szafki, a
          tam słone paluszki, orzeszki, chipsy, pieczone skrzydełka, marynowane grzybki i
          wiele innych smakołyków
          - ale kochanie... w barze... no wiesz... te męskie gadki,
          przeklinanie, niewyszukany język...
          - chcesz przekleństw, moje ciasteczko?
          - ZATEM PIJ TO KUREWSKIE PIWO Z JEBANEGO ZMROŻONEGO KUFLA I ŻRYJ PIERDOLONE
          PRZYSTAWKI!!
          JESTEŚ TERAZ, DO CHUJA CIĘŻKIEGO, ŻONATY I NIGDZIE, KURWA MAĆ, NIE WYJDZIESZ!!!
          POJĄŁEŚ, SKURWYSYNU!?!?!?

          wink

        • tylko spokojnie..smile

          mój naprawde spokojny i ugodowy mąż raz w życiu mnier zwyzywał o kyrew..
          i to na ulicy; co prawda w środku nocy - ale ten jeden co się tam pętał
          oprócz nas -zapewne (gdyby nas znał i komus relacjonował)- uznałby, ze
          to jakaś starszna patologia..
          a to jeno exowi nerwy puściły...; w związkuz moimi zarzutami o
          puszczanie sie z sekretarklą - co zgodne z prawdą było zrseztą - ale
          cześc obecnej PANI naruszyłam.. ; więc...jakby tu rzec.. jedna awantura
          wiosny ani pzremocowca nie czyni
          a że mąz inzynier...; ja co parwda nie ginekolog - ale może sie zaliczy
          jako konr-przykład

          bo rzeknę - co juz wielokroć rzekłam - na każdy argumnet i pzrygład -
          można znaleźć kontr- argumnet i kontr przykład..

          to po pierwsze

          a po drugie - autorka sie gzrecznie pyta - czy może...?

          więc trzeba jej udzielić odpwoiedzi na pytanie: może

          doświadczenie kazdej/kazdego z nas jest TYLKO naszym doświadczeniem;
          owszem - dzielimy sie nim
          ale zachęcam do wyważonych opisów; bo na pzrykład Twoej plujeczko cytaty
          z zycia jakihcs tam ludzi... nie wiadomo czy w ogole sie mają do żcyia
          autorki..
          choc może i tak..

          ja tam uważąm, ze dopóki ktoś z małżonków uważą, ze możę można.. może
          tzreba walczyc - to powinien to robić; żeby kiedyś wiedzieć, że zrobił
          (a) co mógł(a) - i sie nie udało.. albo i dobrze, ze sie nie udało..

          pojawia się raczej pytanie o sensownośc nie wyrażenia zgody...



          --
          ..nie jednocz sie z tłumem przeciwko jednemu ...
        • Plujeczko, ale my nie wiemy jak wygladała przemoc u autorki wątku.
          Być może podobnie jak opisujesz, chociaż mam nadzieję, że nie aż tak
          ekstremalnie. Ale nie wiemy tego, więc może warto powstrzymać się z
          ocenami i radami.
          • dziewczyny wybaczcie ale zdania nie zmienię przemocowiec jak
            alkoholik się nie zmieni ilu wyszło z nałogu" ? a ilu pęta się po
            smietnikach i żebrże o pieniadze na piwo.Nie odmawiam jej prawa do
            terapii ale w nią nie wierzę zeby się zmienić trzeba samemu chcieć a
            nie tylko chce zona.To po pierwsze a po drugie facet jest
            zaangazowany w nowy zwiazek jesli zona mu rozwali to szczescie" to
            predzej czy póxniej dostanie za to "baty" i niewazne czy siłowe czy
            słowne wszystkie równie bolą bo to przemocowiec.Rozumiem ,że zona
            wie co pisze okreslając męża przemocowcem .Podałam wam tylko dwa ale
            jednak ohydne przykłady znęcania się i ponizania zon i uwierzcie
            umiem odróżnić małżeńską awanturę od celowego i metodycznego
            psychicznego znęcania się nad "ofiarą".
            Skoro pyta się autorka watku czy moz nie zgodzi c się na rozwód
            odpowiedx jest jedna MOŻE ale i tak po ustaniu więzi ekonomicznych,
            psychicznych, seksualnych sąd wczesniej czy później udzieli
            rozwodu.Ale jesli dla niej jest to "zysk
            z takich czy innych powodów to powtórze MOŻE się nie zgodzic na
            rozwód i zafundowac sobie i dzieciom znów bilet w jedna stronę.
            • dziewczyny, dziękuję za Wasze wypowiedzi, przeczytałam je już po
              spotkaniu z psychoterapeutką, która powiedziała, że mam się cieszyć,
              że mnie nie chce i mam się modlić, żeby ta co z nim jest, chciała
              być z nim jak najdłużej (żeby nie zachciało mu się powrotu).
              Opisałam jej nasze relacje i dla niej bez wątpienia był to związek
              dysfunkyjny i innego nie stworzymy bez co najmniej 3 letniej terapii
              męża. Wytłumaczyła mi klasyczny model fali przemocy, a ja tego
              słuchałam i tak jakbym słuchała relacji z naszego życia, dokładnie
              tak ono wyglądało. Powiedziała mi, że nie mogę zmarnować tego co ze
              sobą zrobiłam do tej pory i że jeśli udało mi się od tego uciec i
              jeszcze odnieść sukces zawodowy, tzn. że jestem silną kobietą i
              sobie poradzę. Pozwoliła mi trochę uporządkować własne emocje i
              uczucia i wiem już co mam robić. Myśli o poukładaniu tego od
              początku pojawiły się głównie pod wpływem rozmów z dziećmi, widzę
              jak starsznie tęsknią za tym, żeby mieć pełną rodzinę, ale wiem też,
              że nie mogę im zafundować dorastania w rodzinie dysfunkcyjnej, bo
              być może wychowam kolejnych sprawców przemocy (tak jak mój mąż
              został wychowany w swoim domu), a i sama mogę się takim sprawcą
              stać, bo może dojść do tego, że swoje frustracje będę wyładowywać
              właśnie na dzieciach. Oczywiście na rozwód się zgodzę i to jak
              najszybciej, żeby zamknąć ten etap swojego życia i móc spokojnie
              otworzyć się na to co być może przyniesie mi jescze los. pozdrawiam
    • to jest dobra i słuszna decyzja, dobrze ze poszłas do fachowca
      czasmi osoba obca umie pokazac nam to cezgo ami nie dostrzegalismy
      lub nie przyjmujemy do wiadfomosci.Zycie z przemocowcem jest
      naprawde trudne, to hustawka emocjonalna , stres i niebotyczne nerwy
      a o braku godnosci nie spomne. Obdzieranie metodyczne cłowieka z
      jego człiwieczenstwa to chyba najgorsze z możliwych sytuacji w
      zyciu.Pamietaj ,ze jeszcze nie raz podziekujesz losowi za to ,ze
      podjełaś tak madra decyzje, teraz popatrz na swoje zycie inaczej
      jestes samodzielna, pracujesz ,zarabiasz, stac cie na samodzielne
      utrzymanie a co najwazniejsze masz spokój w domu i tego sie
      trzymaj.Brawo za odwage i zycze ci powodenia, dasz rade a poźniej
      zobaczysz jak sie sytuacja rozwinie byc moze chociaz zachowacie
      poprawne stosunki z dziecmi, moze ex maz znajdzie z nimi nic
      porozumienia a to wazne.twoje zycie nabierze innego blasku,
      zobaczysz jak bardzo twoja decyzja w przyszłosci poztywnie wpłynie
      na wasze życie.Pozdrawiam

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.