Dodaj do ulubionych

Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego"

22.05.10, 18:27
Proszę o obiektywną radę osób, które miały do czynienia z
alimentami - chodzi mi o opinie z "praktyki", bo od strony prawnej
to mniej więcej wytłumaczono mi jak to wygląda.
Byłam w związku przez 9 lat, urodziło nam się dwoje dzieci w tym
jedno wymagające szczególnej troski. Moja sytuacja finansowa jest
bardzo dobra, ale chcę wystąpić o podwyżkę alimentów, gdyż ojciec
dzieci płaci 400 zł na dziecko co nie pokrywa praktycznie niczego.
Pierwsze alimenty miałam zasądzone 2 lata temu, w uzasadnieniu sąd
napisał, że wydatki ponoszone na dzieci mimo, że bardzo wysokie są
uzasadnione, z uwagi na dochody rodziców i niepełnosprawość dziecka.
Sąd jednocześnie powiedział, że zasądza jedynie 400zł, na dziecko z
uwagi na brak pracy u Ex.
Mój Ex ma możliwości zarobkowe na poziomie 6000 - 8000 PLN, tyle też
zarabiał do momentu, kiedy nie wszedł w "andropauze" i póki nie
zaczęło mu odbijać. Dziś zarabia wg mnie jakieś 1500 zł na rękę.
Żeby było jasne, wiem że 800 zł to połowa jego pensji, ale z drugiej
strony, ofert pracy w jego zawodzie jest masa i bez większyego
problemu powinien znaleźć pracę przynajmniej za 5000 - gdyby chciał -
a nie chce.

CZy wydaje Wam się sensowne wystąpić o podyzkę w tej sytuacji -
ostatecznie koszty dzieci powinny być pokrywane przez oboje
rodziców. AAaaa, jeśli chodzi o kontakty, to on jest jak fala,
czasami dzwoni codziennie, czasami miesiącami nie ma znaku życia.
Teraz to faza zaniku kontaktów.
Edytor zaawansowany
  • tautschinsky 22.05.10, 19:23
    W chorym kraju jakim jest Polska jest to niestety możliwe, że sąd mu zasądzi alimenty na dzieci większe niż on w sumie dziś zarabia motywując to właśnie "możliwościami".

    I wtedy okaże się, że człowiek nie jest wolny.
    Bo można sobie wyobrazić, że nie jest w stanie
    lub po prostu nie chce wykonywać pracy do jakiej
    ma przygotowanie - choćby z powodu wypalenia zawodowego albo zorientowania się, że w życiu nie
    tylko o pieniądze chodzi. Tak to już bywa niezależnie
    od rozwodów, dzieci, że ludzie w pewnym wieku dochodzą do pewnych przemyśleń i w bardziej ekstremalnych przypadkach rzucają dotychczasową dobrze płatną pracę, rezygnują z wygodnego wielkomiejskiego życia i zaczynają na nowo w jakichś Bieszczadach. A z tego co piszesz on nie robi jakiejś "lewizny", tj. naprawdę pracuje za 1500 złotych a więc jego status materialny również się obniżył w stosunku do potencjalnie tego, co miał lub mógłby mieć. Coś za coś. I jakoś nie przekonuje mnie, że "mógłby", że "powinien", że "obowiązek". Życie ma się jedno. Drugiego nikt nie da a na emeryturze nie odpoczniesz o ile w ogóle do niej się dożyje, co w przypadku mężczyzn nie jest takie częste.

    W tym przypadku pani chce ZMUSIĆ sądownie pana, żeby stał się niewolnikiem jej i dzieci. Mam nadzieję, że nie uda się jej to. Może mężczyzna podejdzie do sprawy niefrasobliwie i po prostu nie przewidzi, że dzieje się takie bezprawie, że mogą mu realnie zasądzić alimenty na poziomie przewyższającym jego dochody, ale wtedy - jeśli ma w sobie wolę walki - pójdzie do głowy po rozum, bo cóż innego mu pozostaje? Poddanie się oznacza albo zadłużanie się mimo pracy, bo alimenty będą przewyższać jego dochód albo poddanie się i pracowanie tam, gdzie być może za nic w świecie pracować nie chce. W efekcie stanie się galernikiem. Jeśli nie uda mu się - w przypadku niefortunnego w jego przypadku podwyższenia alimentów do absurdalnej wysokości - pozostanie mu grać nieczysto - tak jak zamierza maxholdwoman i wiele kobiet czyni na co dzień. Żądanie czegoś, czego ktoś nie ma jest brudną zagrywką. Ponadto kobiety - jest to dość powszechne - "robią papiery" dzieciom, czynią je na papierze osobami niepełnosprawnymi, żeby podnieść alimenty lub je przedłużać w nieskończoność. Na szczęście tą brudną zagrywką może się posłużyć DO OBRONY strona atakowana czyli ojciec i też się postarać o taki świstek a wbrew temu co się sądzi, nie jest to tak trudne. I tym magicznym sposobem jego "możliwości zarobkowe" staną zupełnie inne smile

    Trzymam kciuki za Exa wink


    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • maxholdwoman 22.05.10, 19:37
    nIE CHODZI O ZEMSTĘ. Co za dziwne podejście????
    Facet faktycznie "dojrzał" do tego, ze ma dość zycia w stresie - to ironia.
    Przejawiło sie to w ten sposób,że wywalili go z roboty, ze nie szukał innej,
    aaaaa "uczył się", no ale przy okazji nudziło mu się więc szukał przygód w
    internecie. Żył na mój i dzieci koszt, bo przez jakiś czas, no ale wszystko ma
    swój koniec.

    Wyloooozował to fakt, tyle, że na czyjś koszt.

    Bo de facto ciężar utrzymania dzieci, ciężar zapewnienia całej logistyki,
    ciężar, terapii dla dziecka spadł na mnie. Skoro pracuje za 1500 zł - to
    powinien dać wkład własny - czyli chodzić 3 razy w tygodniu na zajęcia z chorym
    dzieckiem prawda? Czy też w imię wolności i widzimisie dzieci też są ex?
  • mola1971 22.05.10, 20:10
    Hmmm... Sytuacja podobna do mojej.
    Ex płaci na troje nastoletnich dzieci po 300 zł miesięcznie, nie interesuje się nimi, każde widział ostatnio na oczy kilka miesięcy temu i to tylko dlatego, że dzieci zaprosiła jego mama, z którą mieszka. Jeśli kiedyś wyprowadzi się od mamy to mniemam, że w ogóle straci z dziećmi jakikolwiek kontakt.
    No i w 100% wychowanie a w 80% utrzymanie dzieci spada na mnie.
    Ja tam się nie skarżę, daję radę (bo muszę), ale natchnęłaś mnie swoim wątkiem.
    Może ja też powinnam zacząć zastanawiać się nad podwyższeniem alimentów?
    Nie wiem ile on naprawdę zarabia bo pracuje w małej, prywatnej firmie i pewnie większość pensji dostaje "pod stołem", ale pracuje na najlepszym bo stołecznym rynku pracy jako informatyk, więc raczej sąd nie powinien uwierzyć, że jego możliwości zarobkowe to 1200 zł.

    W każdym razie z uwagę będę śledziła Twój wątek i oczywiście trzymam za Ciebie kciuki smile

    P.S.
    Pozostała część tego co napisałaś, czyli wylanie z pracy, szukanie przygód etc, też bardzo znajome.
    --
    Internet bez chamstwa
  • tautschinsky 22.05.10, 20:26
    maxholdwoman napisała:

    > nIE CHODZI O ZEMSTĘ. Co za dziwne podejście????


    A czy ja pisałem o zemście?

    Nie, ja piszę tylko o tym, że chcesz od niego
    więcej niż ma na zasadzie, że mógłby mieć - czy
    to faktycznie, czy tylko życzeniowo. Bo to też jest
    tak, że "jak ja bym chciała to miałabym każdego" -
    bywa, że mówią kobiety - ale chcieć nie znaczy móc.

    Ale już nawet załóżmy, że on byłby w stanie znaleźć
    taką pracę za 8 tysięcy i ma ją wykonywać czyli poświęcić jej CAŁE SWOJE ŻYCIE, bo ty tak chcesz, bo dzieci, bo tak trzeba, bo obowiązek, bo ksiądz z ambony wyklnie, bo sąsiedzi nie będą się kłaniali - wiesz o czym piszę? O tym, że nie można się wiecznie oglądać na innych. On z tego co napisałaś nie kręci na boku jakiejś mamony, z którą nie chce się podzielić, on jej po prostu nie ma. ALE - to ważne i to bardzo - pracuje i masz płacone alimenty.




    > Facet faktycznie "dojrzał" do tego, ze ma dość zycia w stresie - to ironia.



    Niektórzy do tego nie dojrzewają nigdy albo kiedy jest
    już stanowczo za późno i pozostaje im tylko żałować, że dali się zrobić wołami roboczymi dla żon, mężów, dzieci a teraz i tak oni wszyscy mają ich gdzieś. I piszę to bez ironii.

    Bardzo lansowany jest zdrowy egoizm wśród kobiet.
    Mężczyźni często kierują się śmiesznym obowiązkiem smile
    Ale są wyjątki - jak twój mąż smile





    > Bo de facto ciężar utrzymania dzieci, ciężar
    > powinien dać wkład własny - czyli chodzić 3 razy w tygodniu na zajęcia z chorym
    > dzieckiem prawda?





    Nie wiem, jakim kalectwem jest dotknięte dziecko.
    Nie wiem, jaki stosunek do tego kalectwa ma ojciec
    dziecka. Wiem, że matki nie czując się na siłach
    (lenistwo? wygoda? podłość? na pewno?) zostawiają
    takie dzieci bez konsekwencji dla siebie. Ojcom takiego
    wyboru przecież się nie zostawia. Ona albo musi pracować na takie kalekie dziecko (często do końca
    życia) albo nim się zajmować. I nie ma co tu uderzać
    w polityczno-poprawnościowy jazgot, że wszystkie dzieci
    są kochane i wspaniałe. Naprawdę niektórzy nawet jeśliby chcieli dla siebie, dla własnego dobrego samopoczucia to nie potrafią pokochać kalekiego dziecka. Może on czuje wstręt, niechęć do niego? Nie wiem tego, ale ponieważ wychodzisz z założenia, że on coś musi - czyli przebywać z tym dzieckiem - a nie robi tego, więc może przyczyną być też to. I pamiętaj, że wcale nie znaczy, że ci to powie, że choćby przed sobą się do tego przyzna.


    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • mola1971 22.05.10, 20:38
    Tautschinsky, Ty w realu to w ogóle istniejesz czy tak tylko na forum sobie trollujesz?
    Normalnie ręce i nogi opadają... Toś pomógł kobiecie big_grin

    A w temacie - jeśli ktoś (nieważne kobieta czy mężczyzna) nie czuje się na siłach i nie jest jego powołaniem bycie małżonkiem i rodzicem i woli uciec w Bieszczady to przecież nikt komuś tego nie zabraniał. Mógł taką decyzję podjąć ZANIM napłodził dzieci. A skoro napłodził a potem odkrył w sobie artystyczną duszę, którą ciągnie w Bieszczady to niech się nie dziwi, że dopada go KONSEKWENCJA własnych, wcześniejszych decyzji, czyli alimenty. To się nazywa ODPOWIEDZIALNOŚĆ za własne czyny i własne decyzje.
    --
    Internet bez chamstwa
  • tautschinsky 22.05.10, 20:55
    mola1971 napisała:

    > Tautschinsky, Ty w realu to w ogóle istniejesz czy tak tylko na forum sobie tro
    > llujesz?
    > Normalnie ręce i nogi opadają... Toś pomógł kobiecie big_grin



    Jak brakuje argumentów to pojawia się hasło o trolowaniu.

    A ty istniejesz? Bo skąd mam to wiedzieć?

    mola1971 to równie dobrze może być pięć bab
    i dwóch facetów mieszkających na pięciu kontytntach
    i korzystających z nudów z tego samego nicka i hasła
    dostępowego do niego - to tak a propos netowej wiarygodności smile




    > A w temacie - jeśli ktoś (nieważne kobieta czy mężczyzna) nie czuje się na siła
    > ch i nie jest jego powołaniem bycie małżonkiem i rodzicem i woli uciec w Bieszc
    > zady to przecież nikt komuś tego nie zabraniał. Mógł taką decyzję podjąć ZANIM
    > napłodził dzieci.




    Ale widzisz, jest tak, że niezależnie od tego, czy to
    kobieta czy mężczyzna nie da się wszystkiego przewidzieć. Mając 20 czy 30 lat myśli się trochę inaczej, mając jak on 40+ (jak sądzę) też inaczej. Czy ty wiesz, że za dwa lata nie odkryją u ciebie raka? A wzięłaś kredyt? A kto będzie go spłacał za ciebie? Twój mąż/partner? Pomyślałaś, że nie powinnaś zaciągać kredytu na tak długi czas, bo NIE WIESZ, co będzie jutro a co będzie za 10,20,30 lat - wiesz? Porównanie wbrew temu co już mogłaś pomyśleć jest trafne. Ludzie się zmieniają, pewne rzeczy zaczynają rozumieć, inaczej postrzegać. W imię świadomej czy nieświadomej decyzji podjętej naście lat temu miałoby się rezygnować z całego życia, zadawać sobie śmierć za życia? Bo trwanie w nieudanym związku, trawienie życia w pracy, która cię zabija z każdym dniem to rezygnacja z życia, którego - jeszcze raz to napiszę - nikt ci nie zwróci. Jeśli wierzysz w boga to łudź się, że za trud i znój czeka cię nagroda, ale niektórzy wierzą w co namacalne i teraz. I ich życie jest ICH własnością.







    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • mola1971 22.05.10, 21:04
    Co do mojej wiarygodności i istnienia w realu to są na tym forum ludzie, którzy
    mnie znają osobiście, więc o to bądź spokojny wink
    Wielonickowość również nie jest w moim stylu smile
    Natomiast Ty masz manierę, której nie znoszę a mianowicie masz dar odwracania
    kota ogonem. Że o "krojeniu" postów nie wspomnę. Strasznie tego nie lubię, ale
    też lubić nie muszę.

    Postaram się odnieść do tego co napisałeś. I oczywiście, że nie wiem czy za 20
    lat nie zachoruję na raka. Ba, ja nawet nie wiem czy jutro mnie szlag nie trafi.
    Ale co ma piernik do wiatraka??? Na okoliczność mojej śmierci jestem
    ubezpieczona i dzieci dostaną po mnie rentę gdyby mnie miało zabraknąć.
    A co do zmiany priorytetów w życiu i różnych marzeń to dotyczy to wszystkich
    ludzi. Dlaczego takie prawo dajesz tylko rodzicowi, który uchyla się od
    alimentów? Przecież rodzić wychowujący dzieci też mógł zmienić zdanie i mogło mu
    się zachcieć wyjechać w Bieszczady i wieść pustelnicze życie, ale tego nie robi
    bo jest ODPOWIEDZIALNY za dzieci, które powołał na ten świat.
    --
    Internet bez chamstwa
  • mola1971 22.05.10, 21:06
    Dodam jeszcze, że kredytu długoterminowego nie mam smile
    Właśnie dlatego by w razie gdyby coś mi się stało nikt nie musiał spłacać moich
    zobowiązań.
    --
    Internet bez chamstwa
  • tautschinsky 22.05.10, 21:37
    mola1971 napisała:

    > Co do mojej wiarygodności i istnienia w realu to są na tym forum ludzie, którzy
    > mnie znają osobiście, więc o to bądź spokojny wink



    Powiedzmy sobie, że powoływanie się na "jakichś"
    ludzi, którzy mają cię znać w realu to bardzo mało
    przekonywujący "dowód" na twoje istnienie smile

    Temat wiarygodności sam w sobie ciekawy i można by
    go pociągnąć, ale trochę nie na temat smile)



    > Wielonickowość również nie jest w moim stylu smile



    A to tylko twoja deklaracja smile



    Że o "krojeniu" postów nie wspomnę. Strasznie tego nie lubię, ale
    > też lubić nie muszę.




    Też za tym specjalnie nie przepadam, ale jak zauważyłem - jeśli nie odniesie się konkretnie do czego się odnosi, to wielu nie rozumie, a i wtedy niejednokrotnie z tym jest różnie. Dodatkowo na forum brakuje takiej prostej funkcji jak umieszczanie cytatów w osobnych ramkach (dostępne jest na innych forach gazety, więc pewnie i tu jest możliwość włączenia, choć to tylko przypuszczenie), a uczyniłoby to bardziej czytelnymi posty.




    > Na okoliczność mojej śmierci jestem
    > ubezpieczona i dzieci dostaną po mnie rentę gdyby mnie miało zabraknąć.




    Otrzymają lub nie otrzymają. Może jutro cię zwolnią z pracy i żadnej z płaconymi składkami nie otrzymasz a tym samym twoje dzieci nie otrzymają po tobie renty - to jest właśnie ta nieprzewidywalność.



    > A co do zmiany priorytetów w życiu i różnych marzeń to dotyczy to wszystkich
    > ludzi. Dlaczego takie prawo dajesz tylko rodzicowi, który uchyla się od
    > alimentów? Przecież rodzić wychowujący dzieci też mógł zmienić zdanie i mogło m
    > u
    > się zachcieć wyjechać w Bieszczady i wieść pustelnicze życie, ale tego nie robi
    > bo jest ODPOWIEDZIALNY za dzieci, które powołał na ten świat.


    Jest to ogromne uproszczenie. Wszystkich ludzi wrzucasz tym samym do jednego worka. Na piedestał wynosisz zaś odpowiedzialność i interes dzieci. Nie napisałem przecież, że rodzic zostający nie ma prawa do swojej wolności - nie odbieram jej nikomu.

    Poza tym ten ojciec NIE UCHYLA SIĘ! od alimentów.

    Płaci relatywnie dużo do tego co zarabia.




    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • maxholdwoman 22.05.10, 21:06
    Ale co mnie to obchodzi? to jego decyzje, jego dylematy, jego życie -
    mi nic do tego o ile wypełnia odpowiednio swoje obowiazki jako
    ojciec. A tego nie robi, on się nie wywiazuje z tego co powinien.
    Dzieci są dziś na świecie i muszą coś jeść. Gucio mi do tego, ze on
    sobie inaczej świat wyobraża.
  • tautschinsky 22.05.10, 21:44
    maxholdwoman napisała:

    > Ale co mnie to obchodzi? to jego decyzje, jego dylematy, jego życie -
    > mi nic do tego o ile wypełnia odpowiednio swoje obowiazki jako
    > ojciec. A tego nie robi, on się nie wywiazuje z tego co powinien.
    > Dzieci są dziś na świecie i muszą coś jeść. Gucio mi do tego, ze on
    > sobie inaczej świat wyobraża.




    CZYLI tym samy stwierdzasz w tonie żądania,
    żeby on zrezygnował ze życia na rzecz twojego
    i dzieci. Tym samym musisz się liczyć, że on
    na głowie może próbować stanąć, żebyś go nie zniszczyła.
    Bo teraz już o destrukcji jego życia
    piszesz zaznaczając, że nie obchodzi cię to czy tamto,
    że nie liczysz się z jego życiem i jakie ono będzie.

    Wizję obowiązków to są twoje wizje - nie jego.

    Co powinien i jak - tak samo.

    Chcesz od niego czegoś, co nie jest ani twoją
    własnością ani własnością waszych dzieci.

    Czasy niewolnictwa mamy za sobą. Chyba smile








    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • morekac 22.05.10, 22:23
    żeby on zrezygnował ze życia na rzecz twojego
    > i dzieci.

    Rozumiem, że pan był współtwórcą tych dzieci? Takie jest życie -
    ponosi się odpowiedzialność za swoje dzieci. Rodzice dają dzieciom
    czas i pieniądze.

    > Czasy niewolnictwa mamy za sobą
    Oczywiście tylko wtedy, jeśli dotyczy to ojca. Matka musi.
    --
    "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że
    nie mogę za mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
  • tautschinsky 23.05.10, 12:33
    morekac napisała:


    > > Czasy niewolnictwa mamy za sobą


    > Oczywiście tylko wtedy, jeśli dotyczy to ojca. Matka musi.


    Cała ta praca w przypadku matek często sprowadza się do drenowania zazwyczaj już obcemu gościowi kieszeni.
    Takich matek, co NAPRAWDĘ SAME wychowują dzieci (bez wsparcia ojca, własnej rodziny, państwowej kasy) jest bardzo niewiele.

    Co do matki, czy musi. Już napisałem wcześniej, że nic nie musi tak samo jak ojciec.





    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • aneta-skarpeta 23.05.10, 12:40
    nikt nic nie musi, ale dzieci wyboru nie mają...
  • maxholdwoman 22.05.10, 21:11
    Naprawdę niektórzy nawet jeśliby chcieli dla siebie, dla własnego
    dobrego samopoczucia to nie potrafią pokochać kalekiego dziecka.
    Może on czuje wstręt, niechęć do niego? Nie wiem tego, ale ponieważ
    wychodzisz z założenia, że on coś musi - czyli przebywać z tym
    dzieckiem - a nie robi tego, więc może przyczyną być też to. I
    pamiętaj, że wcale nie znaczy, że ci to powie, że choćby przed sobą
    się do tego przyzna.


    Cóż, można być życiową świnią albo nie - kazdy ma wolny wybór.

    Zresztą jest to ostatnia moja odpowiedź do Ciebie, bo mam wrażeniem,
    ze nie piszesz o mojej sytuacji tylko wyładowujesz frustracje z
    własnych przeżyc.
  • tautschinsky 22.05.10, 21:46
    maxholdwoman napisała:


    > Cóż, można być życiową świnią albo nie - kazdy ma wolny wybór.




    Zwyczajnie nie zrozumiałaś, co napisałem, bo twarz
    skierowaną masz w jedno miejsce - w jego kieszeń
    i reszta cię nie interesuje, ale może kogoś innego
    na forum i owszem.

    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • agamagda 22.05.10, 21:55
    > Zwyczajnie nie zrozumiałaś, co napisałem, bo twarz
    > skierowaną masz w jedno miejsce - w jego kieszeń
    > i reszta cię nie interesuje, ale może kogoś innego
    > na forum i owszem.
    >



    Halo, tu ziemia, - póki co to Maxholdwoman płaci jego zobowiązania.

    Więc póki co to on patrzy w jej kieszeńm, a nie odwrotnie.
  • tautschinsky 22.05.10, 22:13
    agamagda napisała:


    > Halo, tu ziemia, - póki co to Maxholdwoman płaci jego zobowiązania.
    >
    > Więc póki co to on patrzy w jej kieszeńm, a nie odwrotnie.





    NIE. Jasno autorka napisała, że sąd ZASĄDZIŁ
    400 złotych, więc płaci on. Nawet jeśliby tego
    nie robił sam - to jest fundusz (a dług jemu,
    nie jej - rośnie), ale o funduszu nic nie pisze,
    więc z tego wynika, że on płaci. Tylko że jej mało.
    I to jest cała podstawa tematu:

    -płaci jej dużo w stosunku do tego, co zarabia.

    -jej się "uwidziało", że mógłby zmienić pracę, bo co
    ją obchodzi, czy mógłby realnie zmienić czy w ogóle
    zamierza

    -i pytanie stawia: jakie są szanse "wykreowania alimentów z sufitu" - bo nie przystających do jego
    REALNYCH ZAROBKÓW, a mających odnosić się do możliwości.






    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • morekac 22.05.10, 22:32
    >Nawet jeśliby tego
    > nie robił sam - to jest fundusz
    żeby się załapać na fundusz, należy mało zarabiać. Więc może być
    tak, że mama płaci wszystko, a tacie to zwisa. Poza tym dzieci są
    przede wszystkim obowiązkiem rodziców, nie państwa. Jak myślisz,
    skąd fundusz alimentacyjny i opieka społeczna biorą pieniądze? To
    są też twoje podatki - pośrednio więc ty płacisz na jakieś obce
    dzieciaki.
    Rodzic mniej zarabiający może alimentować dziecko opiekując się nim
    i poświęcając mu czas - czego - jak się zdaje- wspomniany tata nie
    robi. A byłoby duże pole do popisu dla niego w tym konkretnym
    przypadku.

    --
    "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że
    nie mogę za mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
  • tautschinsky 23.05.10, 12:37
    morekac napisała: Poza tym dzieci są
    > przede wszystkim obowiązkiem rodziców, nie państwa. Jak myślisz,
    > skąd fundusz alimentacyjny i opieka społeczna biorą pieniądze? To
    > są też twoje podatki - pośrednio więc ty płacisz na jakieś obce
    > dzieciaki.




    Przyczepiłaś się jak rzep psiej sierści i wyskoczyłaś z opieką i FA - akurat źle trafiłaś, bo jestem w tej kwestii przeciw istnieniu czegoś takiego jak fundusz.


    A sprawę funduszu poruszyłem w kontekście takim, że nawet jeśliby ojciec nie płacił zasądzonych pieniędzy
    to matka i tak kasę bierze. Czytać ze zrozumieniem!



    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • maxholdwoman 22.05.10, 22:43
    > NIE. Jasno autorka napisała, że sąd ZASĄDZIŁ
    > 400 złotych, więc płaci on. Nawet jeśliby tego
    > nie robił sam - to jest fundusz (a dług jemu,
    > nie jej - rośnie), ale o funduszu nic nie pisze,
    > więc z tego wynika, że on płaci. Tylko że jej mało.
    > I to jest cała podstawa tematu:
    >
    > -płaci jej dużo w stosunku do tego, co zarabia.
    >
    > -jej się "uwidziało", że mógłby zmienić pracę, bo co
    > ją obchodzi, czy mógłby realnie zmienić czy w ogóle
    > zamierza
    >
    > -i pytanie stawia: jakie są szanse "wykreowania alimentów z
    sufitu" - bo nie pr
    > zystających do jego
    > REALNYCH ZAROBKÓW, a mających odnosić się do możliwości.
    >


    Miałam już nie odpowiadać na twoje głupoty, ale napiszę. Facet jest
    zdrowym bykiem, nie widzę powodu dla którego miałabym dalej ciągnąć
    wszystko razem, opiekę i finansowanie.
    On ma możliwość chodzenia na terapię nie robi tego.
    Ma możliwości zarobkowe nie robi tego,
    Ma możliwość spotkań z dziećmi nie ma czasu, albo spóźnia się o parę
    godzin.
    Do funduszu nie mam prawa bo moje zarobki przekraczają progi
    dochodów.
    400 zł na dziecko nie pokrywa jego uzasadnionych potrzeb, a ojciec
    dziecka ma wyższe wykształcenie i może zarabiać 4 x tyle.
    I powiem Ci jeszcze jedno - o tyle o ile nie byłam pewna czy pójdę
    do sądu o podwyżkę alimentów to wymiana postów z tobą utwierdziła
    mnie w tym, że należy to zrobić.
  • tautschinsky 23.05.10, 12:46
    maxholdwoman napisała:

    > Miałam już nie odpowiadać na twoje głupoty, ale napiszę.



    Wszystko co nie po myśli "uciemiężonych przez ojców" matek to głupoty smile


    Facet jest
    > zdrowym bykiem, nie widzę powodu dla którego miałabym dalej ciągnąć
    > wszystko razem, opiekę i finansowanie.
    > On ma możliwość chodzenia na terapię nie robi tego.





    PISZESZ, ŻE JEST ZDROWY JAK BYK, a potem...

    ... że ma możliwość chodzenia na... terapię? smile

    Po co zdrowemu człowiekowi terapia? Więc widać
    NIE TAKI ZDROWY. smile




    > 400 zł na dziecko nie pokrywa jego uzasadnionych potrzeb,




    Wiesz, śmieszy mnie takie: uzasadnione potrzeby.
    Moje uzasadnione potrzeby to mieszkanie w pałacu
    i zajadanie się kawiorem smile



    a ojciec
    > dziecka ma wyższe wykształcenie i może zarabiać 4 x tyle.




    Wyższe wykształcenie powiadasz? Chyba starej daty jesteś albo z jakiejś zabitej mieściny.
    Dzisiaj wyższe wykształcenie to każdy może mieć, a bardzo wielu ma (50% do 30 lat bodaj a ciągle rośnie smile i pracuje, jeśli znajduje pracę - na kasie w Biedronce. Więc ostudź te swoje zapały do 4 razy więcej mógłby smile



    > I powiem Ci jeszcze jedno - o tyle o ile nie byłam pewna czy pójdę
    > do sądu o podwyżkę alimentów to wymiana postów z tobą utwierdziła
    > mnie w tym, że należy to zrobić.




    I tak byś to zrobiła, więc nie czaruj. smile


    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • tomaszko33 22.05.10, 22:02
    pisz prościej: zasada nr 1 - zawsze jest wina faceta!!!!
    Jeżli są inne fakty np baba ma innego fagasa ;ub ma w dupie rodzine
    i dzieci np errormix to patrz pkt nr 1
    Zasady są!!!!!
    Jedno jest pewne piszesz ostro bez owijania w bawełne bez gierek
    bez gry słów ale piszesz PRAWDĘ i to boli bo gdybys pisał głupoty ta
    kazda tutejsza bab miałaby ciebie ww dupie !!!!
  • nowel1 22.05.10, 20:07
    tautschinsky

    Co doradzisz takiej osobie jak ja:

    Rozwód w zeszlym roku po 18 latach małżeństwa
    Synowie 13 lat i 19 lat mieszkają ze mną
    W czasie naszego małżeństwa przez pierwsze 2 lata klepaliśmy biedę
    (świeżo po studiach), potem ex dostal dobrze płatną pracę i przez
    kolejne 7 lat zarabial 4 x tyle co ja.
    w 2000 roku rzucił pracę, przez rok nie zarabial nic, mial pomysly na
    firmę - spalily na panewce.
    Ja od 2000 prowadzilam swoją firmę, on pomagał w niej na początku
    sporadycznie, potem pod koniec małżeństwa pracował w niej i
    otrzymywał za tę pracę zapłatę. Nigdy nie angażował się w sprawy
    domowe i związane z dziećmi - zawsze "obok", nieobecny. Przez lata
    200-2008, kiedy prowadzilam firmę pracując 24/24, nie odciążyl mnie
    nigdy w sprawach domu, remontów, dzieci. Jeśli już , to sporadycznie.
    W styczniu 2009 wyprowadzilam się z dziećmi, znalazlam inną pracę.
    Firma dzialala do teraz, ex w niej pracowal przez te półtora roku,
    otrzymując za to 7-15 tys miesięcznie brutto, w zależności od ilości
    pracy.
    Alimenty na synów to 2 x 780 zł.
    On jeździ nowym samochodem, kupuje ze swoją nową panią dom.
    Śmieszne pieniądze odstępnego na firmę oczywiście dzielimy na pół.
    Z mieszkania, które przepisali na nas jego rodzice, zostalam
    poproszona abym się zrzekla.

    Co o tym myślisz, co robić?
  • tautschinsky 22.05.10, 20:42
    nowel1 napisała:

    > tautschinsky
    >
    > Co doradzisz takiej osobie jak ja:
    >
    > Rozwód w zeszlym roku po 18 latach małżeństwa
    > Synowie 13 lat i 19 lat mieszkają ze mną





    Zacznijmy od tego, że jeden syn jest dorosłym
    mężczyzną i może cię odciążyć idąc do pracy
    i - jeśli czuje taką potrzebę albo widzi sens
    studiować wieczorowo. Ja wiem, że może do 25 roku
    nie kiwnąć palcem nawet w Macu w weekend, bo "takie
    prawo", ale ja też nie piszę o prawie, ale o tym,
    że jeśli syn jest coś wart to zrozumie twoją sytuację
    i pomoże ci.





    > W czasie naszego małżeństwa przez pierwsze 2 lata klepaliśmy biedę
    > (świeżo po studiach), potem ex dostal dobrze płatną pracę i przez
    > kolejne 7 lat zarabial 4 x tyle co ja.
    > w 2000 roku rzucił pracę, przez rok nie zarabial nic, mial pomysly na
    > firmę - spalily na panewce.





    Chciał dobrze z tego co piszesz. Podzielił los wielu.
    Nie chciał być najemnikiem do końca życia, ale okazało
    się, że nie potrafi zarobić na swoim. Ukamienować go za to się nie da, choć znajdą się takie, które nawet by
    j..ja urwały, ale są różni ludzie i różny poziom prezentują. Nie takie ludzie błędy popełniają.



    > Firma dzialala do teraz, ex w niej pracowal przez te półtora roku,
    > otrzymując za to 7-15 tys miesięcznie brutto, w zależności od ilości
    > pracy.




    Nie rozumiem czegoś. Miałaś firmę, zatrudniałaś męża,
    co się stało? Okradł cię?




    > Alimenty na synów to 2 x 780 zł.




    A gdzie teraz pracuje, bo rozumiem, że nie w twojej
    firmie i na podstawie czego ma takie zasądzone alimenty?





    > Śmieszne pieniądze odstępnego na firmę oczywiście dzielimy na pół.


    To jest niejasne, co się stało z twoją firmą.
    Skoro płaciłaś mu tyle, to radziłaś sobie.
    Zrezygnowałaś z jej prowadzenia? Nic o tym nie piszesz.
    To, że majątek dzieli się na pół to nie novum. Kobiety,
    które pół godziny w życiu nie przepracowały otrzymują nie mniej niż połowę majątku, który uważa się za wspólny.




    > Z mieszkania, które przepisali na nas jego rodzice, zostalam
    > poproszona abym się zrzekla.


    Tu sprawa jest JASNA. Przepisali NA WAS i oczywiste
    jest, że nie zrzekać się. I nie przepisywać na synów,
    bo nie wiesz, co ci przyszłość przyniesie a dzieci po waszej śmierci dochrapią się spadku.





    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • nowel1 24.05.10, 11:52
    tautschinsky napisał:

    >
    >
    >
    >
    > Zacznijmy od tego, że jeden syn jest dorosłym
    > mężczyzną i może cię odciążyć idąc do pracy
    > i - jeśli czuje taką potrzebę albo widzi sens
    > studiować wieczorowo. Ja wiem, że może do 25 roku
    > nie kiwnąć palcem nawet w Macu w weekend, bo "takie
    > prawo", ale ja też nie piszę o prawie, ale o tym,
    > że jeśli syn jest coś wart to zrozumie twoją sytuację
    > i pomoże ci.

    Syn jest tegorocznym maturzystą i zamierza na studiach dorabiać. Ja
    jako rodzic zamierzam go wspierać finansowo, dopóki tych studiów nie
    skończy; chyba że nie będzie się w studia angażował. To dostałam od
    swoich rodziców i to samo, w moim pojęciu, jestem winna moim
    dzieciom.

    >
    > Chciał dobrze z tego co piszesz. Podzielił los wielu.
    > Nie chciał być najemnikiem do końca życia, ale okazało
    > się, że nie potrafi zarobić na swoim. Ukamienować go za to się nie
    da, choć zna
    > jdą się takie, które nawet by
    > j..ja urwały, ale są różni ludzie i różny poziom prezentują. Nie
    takie ludzie b
    > łędy popełniają.

    To prawda.
    On jednak w tym "błędzie" trwał praktycznie przez kilka lat, nie
    szukając pracy, zadowalając się sporadycznie zarobionymi gdzieś
    pieniędzmi i faktem, że ja utrzymuję dom i dbam o niego.
    >
    >
    >

    >
    >
    >
    > Nie rozumiem czegoś. Miałaś firmę, zatrudniałaś męża,
    > co się stało? Okradł cię?

    Nic podobnego nie napisałam. Napisałam jedynie, że przez ostatnie
    półtora roku znam jego dochody, bo sama mu w tym czasie płaciłam.
    >
    >
    >
    >
    > > Alimenty na synów to 2 x 780 zł.
    >
    >
    >
    >
    > A gdzie teraz pracuje, bo rozumiem, że nie w twojej
    > firmie i na podstawie czego ma takie zasądzone alimenty?

    Kończy pracę w mojej firmie - za tydzień, firmę zamykam. A alimenty
    są takie, bo takie zaproponował, a ja się zgodzilam - dla tak zwanego
    "świętego spokoju".
    Konkretnej wiedzy nt., gdzie będzie pracowal, nie mam. Widzę
    natomiast nowy samochod i plany kupna domu.
    >
    >
    >
    >
    >
    > > Śmieszne pieniądze odstępnego na firmę oczywiście dzielimy na
    pół.
    >
    >
    > To jest niejasne, co się stało z twoją firmą.
    > Skoro płaciłaś mu tyle, to radziłaś sobie.
    > Zrezygnowałaś z jej prowadzenia?

    Tak, zrezygnowałam. Z przyczyn osobistych, nie ekonomicznych.


    > To, że majątek dzieli się na pół to nie novum. Kobiety,
    > które pół godziny w życiu nie przepracowały otrzymują nie mniej niż
    połowę mają
    > tku, który uważa się za wspólny.
    >
    >
    >
    >
    > > Z mieszkania, które przepisali na nas jego rodzice, zostalam
    > > poproszona abym się zrzekla.
    >
    >
    > Tu sprawa jest JASNA. Przepisali NA WAS i oczywiste
    > jest, że nie zrzekać się. I nie przepisywać na synów,
    > bo nie wiesz, co ci przyszłość przyniesie a dzieci po waszej
    śmierci dochrapią
    > się spadku.

    A właśnie tu mam wątpliwości. Jakoś tak moralnie nie poczuwam się do
    prawa własności tego mieszkania - nigdy tam nie chcialam mieszkać,
    przepisane zostalo, abyśmy mogli uciec od jakichś tam podatkowych
    zobowiązań.

    Bardziej chodziło mi o to, co dalej z alimentami.
  • agamagda 22.05.10, 20:52
    tautschinsky napisał:

    > W chorym kraju jakim jest Polska jest to niestety możliwe, że sąd
    mu zasądzi alimenty na dzieci większe niż on w sumie dziś zarabia
    motywując to właśnie "możliwościami".
    >


    Dlaczego "chorym". Chciałeś chyba napisać "w końcu ucywilizowanym
    kraju"?



    I wtedy okaże się, że człowiek nie jest wolny.


    A co ma do tego wolność? Tu chodzi o wypełnianie swoich
    elementarnych zobowiązań. Przyrównaj mechanizm alimentów do kredytu.
    Czy wierzyciela interesują dylematy egzystencjonalne dłużnika? Nie,
    on wie że zobowiązanie powinno być na czas spałacone bo umów należy
    dotrzymywać. Niestety, nadal pokutuje przekonanie, ze alimenty to
    nie zobowiązanie, ale widzimisie matek.



    > W tym przypadku pani chce ZMUSIĆ sądownie pana, żeby stał się
    niewolnikiem jej i dzieci


    ????? Chyba jest na odwrót. To gość uczynił "niewolnicą" swoich
    niewypełnianych zobowiązań swoją Partnerkę, nie uważasz?


    Żądanie czegoś, czego ktoś nie ma jest brudną zagrywką.

    Wyzbywanie się czegoś co można mieć, żeby nie wywiazać sie ze swoich
    obowiązków jest gorsze.


    Ponadto kobiety - jest to dość powszechne - "robią papie
    > ry" dzieciom, czynią je na papierze osobami niepełnosprawnymi,
    żeby podnieść alimenty lub je przedłużać w nieskończoność.

    Znowu, jak z kosmitami - wiemy, że tak jest tyle że nikt ich nie
    widział. Kobieta pisze, jasno, ze sąd uznał, że koszty są
    uzasadnione, więc chyba przyjrzał się głębiej sprawie? Czy wg też
    jest w zmowie przeciwko żuczkowi?
  • tautschinsky 22.05.10, 21:22
    agamagda napisała:

    > Dlaczego "chorym". Chciałeś chyba napisać "w końcu ucywilizowanym
    > kraju"?


    Wiesz, to co dziś jest ucywilizowaniem niekoniecznie
    było tym wczoraj a tym bardziej będzie kiedyś. To co
    nazywasz cywilizacją to są prawa ludzi i akurat te, które ci pasują. Bo już na przykład niekoniecznie musisz być za legalizacją par homoseksualnych i daniem ich praw takich samych, także w przypadku adopcji, jakie mają pary heteroseksualne. A to jest - według coraz większej rzeszy osób - kolejnym stopniem "ucywilizowania". I teraz pytanie, czy już jest na tyle "ucywilizowana" i stoisz w szeregu domagających się tych praw? Czy jesteś konserwą sprzeciwiającą się?




    > A co ma do tego wolność? Tu chodzi o wypełnianie swoich
    > elementarnych zobowiązań. Przyrównaj mechanizm alimentów do kredytu.


    Po pierwsze - one nie są elementarne. A są narzucone
    prawem. Wyobraź sobie, że nawet równość ludzi to narzucone widzenia świata. Być może za jakiś czas
    elementarnym obowiązkiem wobec społeczeństwa tak gwałtownie starzejącego się będzie godzenie się na własną eutanazję, żeby nie obciążać bliskich na których wobec niewydolności systemu finansowego będzie przerzucona alimentacja.

    Nie da się przyrównać alimentów do kredytu z kilku
    powodów. Najważniejszym z nich jest ten, że kredyt
    się zaciąga czyli najprościej mówiąc OTRZYMUJE SIĘ
    jakąś gotówkę,którą później trzeba zwrócić. W przypadku
    alimentów jest tylko ADMINISTRACYJNIE narzucany dług pieniężny w wyniku bardzo wielu i różnych czynników.

    Dla przykładu zobrazowania NIESPRAWIEDLIWOŚCI takiego
    "długu": żona znajduje sobie kochanka, porzuca męża,
    dzieci niemal obligatoryjnie (90 parę procent przypadków) zostają przy matce. I nagle ojciec, który zamierzał się opiekować dziećmi w rodzinie zostaje ich pozbawiony, zostaje okradziony z dzieci, a w zamian okazuje się, że staje się dłużnikiem de facto wobec niewiernej żony, odtąd kasującej go na alimenty.

    Przytoczyłem ten akurat przykład, żeby wykazać jak niemoralne są często alimenty.





    > Czy wierzyciela interesują dylematy egzystencjonalne dłużnika? Nie,
    > on wie że zobowiązanie powinno być na czas spałacone bo umów należy
    > dotrzymywać.




    Patrz wyżej - co zrobić w takim przypadku, kiedy umowę co do wspólnego życia ŁAMIE KOBIETA?



    > ????? Chyba jest na odwrót. To gość uczynił "niewolnicą" swoich
    > niewypełnianych zobowiązań swoją Partnerkę, nie uważasz?


    Czy te dzieci są JEJ dziećmi czy dziećmi jego z inną
    kobietą, która ta pani wchodząc w związek z panem
    zdecydowała się zajmować? Jeśli by tak było twoje twierdzenie byłoby słuszne. I innym przypadku nie jest. Te dzieci nie są kukułczo jej podrzuconym potomstwem tego pana - są jej.




    > Wyzbywanie się czegoś co można mieć, żeby nie wywiazać sie ze swoich
    > obowiązków jest gorsze.




    Można lub nie można. Poza tym autorka nie pisała
    niczego takiego, żeby on uciekł w szarą strefę,
    zmienił pracę, żeby mniej płacić - bo płaci procentowo
    ogromną kwotę swoich dochodów.




    > Znowu, jak z kosmitami - wiemy, że tak jest tyle że nikt ich nie
    > widział. Kobieta pisze, jasno, ze sąd uznał, że koszty są
    > uzasadnione


    Tak - uznał - ale jednocześnie uznał, że więcej
    z pieniędzy, które zarabia ojciec nie da się wyłuskać
    na alimenty i to raczej pani - bidula - zastanawia się
    nad niesprawiedliwością sądu i jakby tu jeszcze raz, byle do skutku, uderzyć w sąd a nuż trafi się taka sędzina, która będzie "sprawiedliwa" (tylko wtedy,kiedy zasądzi kwoty po jej myśli oczywiście smile


    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • agamagda 22.05.10, 21:51
    Wiesz co, dla mnie Twoje wypowiedzi to po prostu "MAdziulec" w
    męskiej wersji.
    Nie będę udawadniać, że ziemia jest okrągła, ani dywagować w tym
    wątku na temat par homoseksualnych, ani o terrorystach irackich i
    problemach tamilów w Sri Lance.
    Twoje dywagacje na temat, ze alimentów nie trzeba płacić bo to są
    jej dzieci zwyczajnie Cię ośmieszają. W każdej kulturze i
    cywilizacji primordialne było dbanie o potomstwo.

    A co do porównania do kredytu - chodzi o zobowiązanie. Wraz z
    urodzeniem dziecka, przyjmujesz na siebie zobowiązanie, które musisz
    nieść przez całe życie, bo jesteś - powinieneś być za nie
    odpowedzialny.

    Jest oczywiste, że to czy kobieta cię zdradza czy nie, nie ma nic
    wspólnego z alimentami na dzieko. Zdrada jest ważna jako powód do
    rozwodu i orzeczenia winy zdradzającej strony.
  • tautschinsky 22.05.10, 22:06
    agamagda napisała:

    > Nie będę udawadniać, że ziemia jest okrągła,




    Nie będziesz, bo wygodnie zasklepiłaś się w tym,
    co dają ci na tacy.

    Gdybyś NIE ZROZUMIAŁA, wyjaśnienie:

    - to, że Ziemia jest okrągła nie od razu tak wiedziano
    i większość dosłownie się śmiała z takiego twierdzenia, no bo jak okrągła? I ludzie nie spadają? Wody się nie wylewają?

    Rozumiesz? Podejrzewam, że nawet wyjaśnienie może
    nie wystarczyć.



    ani dywagować w tym
    > wątku na temat par homoseksualnych, ani o terrorystach irackich i
    > problemach tamilów w Sri Lance.




    A używanie analogii i przenośni jest ci zupełnie
    obce i dla ciebie niezrozumiałe? Nie połapałaś się,
    w jakim celu przytoczyłem przykład praw dla homoseksualistów czy tak z braku argumentów ci się
    wymsknęło co wyżej? smile



    > Twoje dywagacje na temat, ze alimentów nie trzeba płacić bo to są
    > jej dzieci zwyczajnie Cię ośmieszają.




    Twierdzenie, że ludzie są równi: czarny jest równy
    białemu TEŻ ośmieszało to głoszących. Nic nie jest
    wieczne.



    W każdej kulturze i
    > cywilizacji primordialne było dbanie o potomstwo.



    I co jeszcze powiesz? smile A te dzieci jeszcze sto lat temu porzucane na ulicach Europy, a te chłopki zachodzące z panami dziedzicami i wyrzucane na bruk? A te dzieci pracujące w kopalniach i w polu od 6-8 roku życia - A TY PISZESZ O KAŻDEJ KULTURZE I CYWILIZACJI w swojej fantazji cofając się pewnie tysiące lat wstecz a wypisujesz po prostu ŻYCZENIOWE bzdury, bo niczym więcej nie są takie twierdzenia smile






    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • agamagda 22.05.10, 22:55
    > Nie będziesz, bo wygodnie zasklepiłaś się w tym,
    > co dają ci na tacy.

    Nie, udawadnianie oczywistości to strata czasu.

    Tak jak tworzenie bezsensownych teorii w oderwaniu od konkretnych
    faktów.
    Fakty są takie, ze facet miga się od płacenia alimentów na własne
    dzieci, takich jakie mógłby i powinien płacić, zataja dochody - bo
    okazało się, ze już nie ma 1500 zł, ale jeszcze dochód z najmu.

    Nie opiekuje się nimi mimo, ze powinien.

    Czyli nie wypełnia swoich zobowiązań.
  • tautschinsky 23.05.10, 12:54
    agamagda napisała:


    > Fakty są takie, ze facet miga się od płacenia alimentów na własne
    > dzieci, takich jakie mógłby i powinien płacić, zataja dochody - bo
    > okazało się, ze już nie ma 1500 zł, ale jeszcze dochód z najmu.




    To o wynajmowaniu lokalu to pojawiło się tak nagle,
    kiedy argumenty na złego ojca okazały się nikłe.
    Poza tym - płaci, do jasnej ciasnej, te alimenty,
    bo niczego innego nie twierdzi autorka, więc nie czyń
    z tego człowieka jakiegoś migającego się.

    A tak w ogóle, to niech jeszcze się okaże, że ten ojciec ma działkę ogrodniczą i sprzedaje na chodniku
    pietruszkę i w ten sposób "rżnie" ją na "uzasadniono
    wysokie alimenty" - toż to będzie dla sądu dowód pogrążający ojca, że się nie pozbiera. Zaraz zrobią
    z niego... smile BADYLARZA smile)




    > Nie opiekuje się nimi mimo, ze powinien.


    A kto twierdzi, że powinien? Ty. Ja nie.

    Pewnie powinien jeszcze do kościoła w niedzielę
    chodzić i dzień dobry mówić sąsiadom - a co, jeśli
    tego nie robi? smile Strach się bać.

    Jesteście kobiety śmieszne po prostu w tych swoich
    "kategorycznych": musi, powinien, zobowiązany.

    Co byście zrobiły bez tych ojców, ich pieniędzy? smile


    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • nowel1 24.05.10, 12:22
    tautschinsky napisał:

    >
    > > Nie opiekuje się nimi mimo, ze powinien.
    >
    >
    > A kto twierdzi, że powinien? Ty. Ja nie.
    >
    > Pewnie powinien jeszcze do kościoła w niedzielę
    > chodzić i dzień dobry mówić sąsiadom - a co, jeśli
    > tego nie robi? smile Strach się bać.
    >
    > Jesteście kobiety śmieszne po prostu w tych swoich
    > "kategorycznych": musi, powinien, zobowiązany.
    >
    > Co byście zrobiły bez tych ojców, ich pieniędzy? smile

    Opiekę nad własnymi dziećmi porównujesz do chodzenia do kościoła i
    kłaniania się sąsiadom ? Ciekawa moralność.

    Co "byśmy zrobiły" bez tych ojców? Jak widać na moim przykładzie,
    niektóre z nas by sobie poradziły. Inne pewnie gorzej.
    Zdecydowana większość, jeśli zostanie sama z dziećmi, radzi sobie
    JAKOŚ. Bo opieka nad dziećmi jest dla nich priorytetem. Bo jest dla
    nich oczywiste, że wobec potomstwa powołanego na świat mają
    zobowiązania.
    Istnieje coś takiego jak prawo moralne, myślę że o to tu chodzi.

    Nie zmieni tu nic fakt, że osoby takie jak Ty owego prawa moralnego w
    sobie nie mają.
  • agamagda 24.05.10, 12:33
    > tautschinsky napisał:

    > Nie opiekuje się nimi mimo, ze powinien.
    A kto twierdzi, że powinien? Ty. Ja nie.

    KRO również tak twierdzi.


    > > Jesteście kobiety śmieszne po prostu w tych swoich
    > > "kategorycznych": musi, powinien, zobowiązany.

    Chyba nie tylko MY - większość społeczeństwa również tez uważa, że
    rodzice powinni opiekować sie swoimi dziećmi.


    > Co "byśmy zrobiły" bez tych ojców?

    To co robią - doskonale sobie radzą - bez tych ojców.
    Nie ma jednak powodu, aby odpuszczać komuś jego obowiązki.


    Co do twoich dywagacji, o oddaniu chorego dziecka Państwu, i innych
    dotyczących rzekomego "prawa do wolności", kiedy komuś się znudzą
    dzieci - tego typu teorie świadczą jedynie o Twoim poziommie
    moralnym - ale sorry Ty chyba nie wiesz co to jest.
  • tautschinsky 24.05.10, 17:14
    agamagda napisała:

    > > tautschinsky napisał:
    >
    > > Nie opiekuje się nimi mimo, ze powinien.
    > A kto twierdzi, że powinien? Ty. Ja nie.
    >
    > KRO również tak twierdzi.



    O tym już parę razy pisałem.
    KRO i każde inne prawo to tylko prawo.
    Prawo się zmienia, ludzie je tworzą. Ludzie
    nie są nieomylni. Nie każdy klęczy przed zapisami
    prawa - ty zapewne też nie - nie przed tymi, które
    uważasz za niesłuszne. Człowiek ma po to rozum - nie tak wielu z niego korzysta - żeby samemu myśleć a nie robić ślepo, co mu każą, co prawo akurat mówi. To ogólna zasada odnośnie prawa jako świętości - bo tym zdają się dla ciebie być zapisy KRO, które ci odpowiadają.

    A jeśli już o prawie rodzinnym mowa - to nie na tym forum kobiety podniosły larum, że będzie Sodoma i Gomora jeśli zacznie być stosowana powszechnie opieka naprzemienna? Albo że za utrudnianie kontaktów ojcom (bo to głównie ich spotyka) matce błyskawicznie wstrzymywano by alimenty? smile



    > Chyba nie tylko MY - większość społeczeństwa również tez uważa, że
    > rodzice powinni opiekować sie swoimi dziećmi.



    Większość społeczeństwa jest za karą śmierci.
    No i co z tego?



    > To co robią - doskonale sobie radzą - bez tych ojców.



    Świetnie sobie radzą na koszt tych ojców i koszt
    podatników, he, he smile



    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • agamagda 24.05.10, 21:45
    tautschinsky napisał:
    > O tym już parę razy pisałem.
    > KRO i każde inne prawo to tylko prawo.

    Tak, i będąc częścią społeczeństwa jemu podlegasz, chcesz czy nie,
    myslenie nie ma nic do tego.


    Człowiek ma po to rozum - nie tak wielu z niego korzysta


    Np. Tobie się to nie zdarza. Wiem, wiem myślenie boli.


    Albo że za utrudnianie kontaktów ojcom (bo to głównie ich spotyka)
    > matce błyskawicznie wstrzymywano by alimenty? smile


    A od kiedy alimenty są na matkę? ZNOWU CZEGOŚ NIE ZROZUMIAŁEŚ.
    Alimenty to obowiązek współłożenia ojca na swoje dziecko. Żadna
    łaska, obowiazek, od którego miganie się jest patologią.


    > No i co z tego?
    No właśnie co?


    > Świetnie sobie radzą na koszt tych ojców i koszt
    > podatników, he, he smile
    >

    Mówimy o konkretnym przypadku - jaki koszt ojca???? I jakich
    podatników???

    Rozumiem, że dla Ciebie 4 stówy na życie to świat i ludzie, ale
    spóbuj pomyśleć jak nastepnym razem coś walniesz w ten deseń.

    I jeszcze jedno:
    Przedszkole państwowe to koszt 300 - 400 zł,
    opiekunka to lekko licząc w stolicy minimum 8 zł na godzinę,
    złobek państwy do którego jest bardzo mała szansa dostania się 450 zł
    żłobek prywatny około 1.600 zł.
    pieluchy jakies 50 zł paczka - 200 zł miesięcznie
    jedzenie najtaniej licząc 10-12 zł dziennie - 300-350 zł,


    więc nie chrzań, że ktoś żyje na koszt ojca dziecka za 400
    zł/miesięcznie.
  • pokopanka 26.05.10, 10:06
    alimenty nie są dla niewiernej żony, tylko na współutrzymanie
    wspólnych dzieci
    rozumiem, że w wariancie, kiedy to pan odchodzi i zdradza, alimenty
    są rekompensatą?
    pokręcony tok myslenia, a zadośćuczyneiniem mogłyby być w przypadku
    orzeczenia winy onego i strania się pani o alimnety na siebie, ew
  • login.kochanie 26.05.10, 10:22
    tak się zastanawiam...facet w andropauzie ma małe dzieci...czy nie
    ma też innych, wcześniejszych zobowiązań i dlatego nie daje rady?
  • maxholdwoman 26.05.10, 10:58
    login.kochanie napisała:

    > tak się zastanawiam...facet w andropauzie ma małe dzieci...czy nie
    > ma też innych, wcześniejszych zobowiązań i dlatego nie daje rady

    Nie nie ma innych zobowiązań wobec dzieci - kredyty też mamy
    pospłącane.

    Andropauza to był skrót myślowy, oznaczający, że mojemu EX nagle
    zmieniły się priorytety. On nie jest "stary" ma dzisiaj 45 lat, 6
    letnie i 2 lenie dzieci.

    Oboje przez dłuższy moment poświęciliśmy się karierze, pracowaliśmy
    w dużych korporacjach, sporo podróżowaliśmy, no i odlkładaliśmy
    decyzję o dzieciach.
  • tautschinsky 26.05.10, 16:30
    maxholdwoman napisała:


    > Andropauza to był skrót myślowy, oznaczający, że mojemu EX nagle
    > zmieniły się priorytety. On nie jest "stary" ma dzisiaj 45 lat, 6
    > letnie i 2 lenie dzieci.




    Żeby za chwilę nie okazało się, że jego niegdysiejsze
    dochody to też był skrót myślowy. Bo rzuca się w oczy,
    iż podajesz jego zarobki BRUTTO. Bo tak lepiej wyglądają pewnie smile


    Ale facet wkopał się, bo jak czytam stało się to po 40.

    Jemu nie nagle zmieniły się priorytety tylko on dojrzał. W innym miejscu nawet
    piszesz, że oboje pracowaliście w korporacjach. Miał dość wyścigu szczurów.
    Niektórzy tak biegną do 60 roku życia i schodzą przed emeryturą - dotyczy to
    głównie mężczyzn. On jak widać poszedł do głowy po rozum, ale ten rozum sam do
    niego przyszedł,jakaś refleksja i zrobił ZE SWOIM ŻYCIEM co uznał za słuszne.

    Dzieci mają żyć na stopie życiowej odpowiadającej tej,
    na której żyją ich rodzice. Ty dalej chcesz wieść takie życie jak kiedyś. Jemu
    parę lat temu zmieniła się
    sytuacja materialna i wydawałoby się logiczne, że niczego "nie odbiera" swoim
    dzieciom, bo daje im tyle, ile ma, a nawet więcej (800 złotych z 1500).
    To co dziś robisz to próba zmuszenia go do życia takiego, które TOBIE odpowiada
    mimo iż dawno ze sobą nie jesteście. Czy to nie podłość?






    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • aneta-skarpeta 26.05.10, 16:40
    tautschinsky napisał:

    > Jemu nie nagle zmieniły się priorytety tylko on dojrzał.



    i z tej dojrzałosci ( w dojrząłym wieku splodzil dziecko) uznał, ze
    dziecko z niepełnosprawnoscia nie potrzebuje tyle ile mogłoby sie
    wydawac. i czasu i kasy

    matko..lepiej juz było jak był "niedojrzały"

    smile


    > Dzieci mają żyć na stopie życiowej odpowiadającej tej,
    > na której żyją ich rodzice. Ty dalej chcesz wieść takie życie jak
    kiedyś.

    nie. ona chce zeby chore dziecko mialo warunki do leczenia-
    pieniadze, a jak nie to niech ojciec znajdzie dla niego czas


    a Ty jak katarynka



    > To co dziś robisz to próba zmuszenia go do życia takiego, które
    TOBIE odpowiada
    > mimo iż dawno ze sobą nie jesteście. Czy to nie podłość?
    >


    tak, tak. ona podła, a on biedny misio

    a mnie caly czas zastanawia jak on zyje za te 700 zł m-czniewink
  • ewelinanowa 26.05.10, 16:52
    aneta-skarpeta napisała:

    > tautschinsky napisał:
    >
    > > Jemu nie nagle zmieniły się priorytety tylko on dojrzał.

    Raju, jakiś niedorozwinięty czy kosmita, że proces dojrzewania u
    niego odbywa sie w wieku lat 40. U Ziemian ma to miejsce w wieku lat
    15-16. No powiedźmy do 20 u facetówwink.

    >
    > > Dzieci mają żyć na stopie życiowej odpowiadającej tej, na której
    żyją ich rodzice.

    Mam wrażenie, ze ona wiedzie życie na takim poziomie, tyle, że nie
    widzi powodu dla którego ma dalej sama płącić za JEGO zobowiązania.

    To co dziś robisz to próba zmuszenia go do życia takiego, które
    > TOBIE odpowiada mimo iż dawno ze sobą nie jesteście.

    ALE DZIECI SĄ.



    I mnie też zasatnawia czy można wyżyć za 700 zł miesiecznie.
  • agamagda 22.05.10, 20:24

    Hmmm, będzie ciężko, nie wiem, czy byliście małżeństwem czy nie (mam
    wrażenie, ze nie), ale to co mi się nasuwa tak na szybko - to, to,
    że w sądzie zasadniczo liczą się możliwości zarobkowe rodzica. Czyli
    powinnaś wykazać, że na rynku pracy w branży Tojego Ex w ostatnim
    miesiącu uakzało się tyle i tyle ofert pracy. W internecie są też
    dostępne tabele z zarobkami w poszczególnych regionach i branżach.
    Poza tym być moze masz jego listy płac z okresu kiedy pracował, to
    bardzo uprawdopodobni jego mozliwości zarobkowe.
    Powinnaś też uderzyć raczej w ton, iż facet celowo obniżył swój
    poziom i z premedytacją nie dba o dobro dzieci. Mozesz wykorzystać
    jako dowód uzasadnienie poprzedniego wyroku.

    Poza tym, jeśli nie byliście małżeństwem, a on miał dobre zarobki,
    być może posiada on majątek własny, z którego czerpie dochody.
    Zwykle zapomina się o tym, że dochody to nie tylko zarobki ale
    wszystkie źródła dające pieniądze. Mieszkanie - moze jest wynajęte?
    albo mozna je wynająć wykaż, że wtedy 1500 + np 2000 z wynajmu to
    3500 czyli ponad 100% wiecej. Pozatem piszesz, że go wywalili - może
    dostał odprawę - którą gdzieś zainwestował?

    To tylko takie luźne pomysły, ale rozważ je dobrze, moze dadzą Ci
    coś?
  • maxholdwoman 22.05.10, 21:14
    Wielkie dzięki Agamagda, to świetne pomysły!! On faktycznie
    wynajmuje swoje kawalreskie mieszkanie - nie wiem za ile, ale US
    powinni wiedzieć, nie?

    Ale jak to mozna oficjalnie przed sądem udowodnić? I co jeśli będzie
    kłamał, albo wynajmuje na czarno?
  • morekac 22.05.10, 22:40
    I co jeśli będzie
    > kłamał, albo wynajmuje na czarno?
    Takie rzeczy najlepiej sprawdza urząd skarbowy... Wynajem legalny
    powinien być w picie rocznym, nielegalny - cóż, to też może US
    sprawdzić... co gorsza, może go ukarać. Jeśli wynajmuje nielegalnie -
    masz na niego haka.
    --
    "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że
    nie mogę za mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
  • zmeczona100 22.05.10, 22:58
    Sąd może wystąpić do UP o to, aby przedstawił oferty pracy i oferowane
    zarobki dla osoby o kwalifikacjach i doświadczeniu, jak Twój były- trzeba o
    to zawnioskować. Jeśli ma możliwości zarobkowe, to niech je wykorzystuje.

    --
    "Facet to kolejne dziecko na wychowaniu kobiety, dlatego nic dziwnego, że
    tak nie lubi płacić alimentów; wolałby je dostawać na siebie jako na
    niesamodzielną jednostkę" (by nowy_nik)
  • tautschinsky 23.05.10, 12:57
    zmeczona100 napisała:

    > Sąd może wystąpić do UP o to, aby przedstawił oferty pracy i oferowane
    > zarobki dla osoby o kwalifikacjach i doświadczeniu, jak Twój były- trzeba o
    > to zawnioskować. Jeśli ma możliwości zarobkowe, to niech je wykorzystuje.




    A bezrobocie w Polsce to wroga propaganda krajów
    źle życzących krajowi nad Wisłą smile

    Jak to jest, że wszyscy jak ten ojciec mogą zarabiać
    4 razy tyle co teraz, ale wolą zarabiać 4 razy mniej?
    No bo jeśli on może zarabiać 4 razy tyle co teraz, czyli 6 kawałków lub i 8 z premiami itd. to dlaczego nie inni? Przecież emgerów z doświadczeniem więcej niż mrówek... smile




    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • zmeczona100 23.05.10, 22:21

    tautschinsky napisał:


    >
    > A bezrobocie w Polsce to wroga propaganda krajów
    > źle życzących krajowi nad Wisłą smile

    Tiaaa, bezrobocie w grupie zawodów, gdzie zarabia się po kilka tysięcy
    miesięcznie.

    >
    > Jak to jest, że wszyscy jak ten ojciec mogą zarabiać
    > 4 razy tyle co teraz, ale wolą zarabiać 4 razy mniej?

    To raczej ojciec nie chce być jak "wszyscy", zarabiający przyzwoicie.


    > No bo jeśli on może zarabiać 4 razy tyle co teraz, czyli 6 kawałków lub
    i 8 z p
    > remiami itd. to dlaczego nie inni?

    Aaa, to on zarabia 6-8 kawałków plus premie?? nopacz pan, a ja byłam
    pewna, że on jakos jednak odstaje z zarobkami.

    Przecież emgerów z doświadczeniem więcej niż
    > mrówek... smile

    Zwłaszcza tych świeżych absolwentów z doświadczeniem.

    --
    Świat cierpi na niedobór prawdziwych mężczyzn. Czas zalegalizować
    poligamię.
  • tautschinsky 24.05.10, 08:59
    zmeczona100 napisała:

    >
    > tautschinsky napisał:
    >
    >
    > >
    > > A bezrobocie w Polsce to wroga propaganda krajów
    > > źle życzących krajowi nad Wisłą smile
    >
    > Tiaaa, bezrobocie w grupie zawodów, gdzie zarabia się po kilka tysięcy
    > miesięcznie.


    Na razie, zmeczona, nie wiemy:

    - czym pan się zajmował
    - gdzie mieszka

    Wiemy:

    - jego stan psychiczny nie pozwala,
    najprawdopodobniej, na taką pracę,
    która wiązała się z dużym stresem.

    Czytaj ze zrozumieniem.

    Bo na razie JADEM ziejesz, i tyle.

    Twoje wypowiedzi są coraz bardziej śmieciowe.

    Brak argumentów? smile



    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • agamagda 24.05.10, 12:17
    tautschinsky napisał:

    > zmeczona100 napisała:
    >
    > >
    > > tautschinsky napisał:
    > >
    > >
    > > >
    > > > A bezrobocie w Polsce to wroga propaganda krajów
    > > > źle życzących krajowi nad Wisłą smile
    > >
    > > Tiaaa, bezrobocie w grupie zawodów, gdzie zarabia się po kilka
    tysięcy
    > > miesięcznie.
    >
    >
    > Na razie, zmeczona, nie wiemy:
    >
    > - czym pan się zajmował
    > - gdzie mieszka
    >
    > Wiemy:
    >
    > - jego stan psychiczny nie pozwala,
    > najprawdopodobniej, na taką pracę,
    > która wiązała się z dużym stresem.
    >
    > Czytaj ze zrozumieniem.
    >
    > Bo na razie JADEM ziejesz, i tyle.
    >
    > Twoje wypowiedzi są coraz bardziej śmieciowe.
    >
    > Brak argumentów? smile
    >
    >



    Wiemy, że ktoś był mu gotowy płacić 10.000 brutto - i niezależnie
    czy w W-wie (gdzie koszty życia są wysokie) czy w Przasnyszu (gdzie
    koszty życia są niższe niz w stolicy) to jest sporo pieniędzy.

    - jego stan psychiczny nie pozwala,
    > najprawdopodobniej, na taką pracę,
    > która wiązała się z dużym stresem.
    >

    Stan psychiczny (swoją drogą to znowu Twoja nadinterpretacja, bo
    autorka pisze o andropauzie - co nie jest chorobą psychiczną)
    pozwala mu za to na olewanie swoich zobowiązań - ależ to wygodne
    swoją drogąsmile
  • tautschinsky 24.05.10, 17:03
    agamagda napisała:

    > Wiemy, że ktoś był mu gotowy płacić 10.000 brutto - i niezależnie
    > czy w W-wie (gdzie koszty życia są wysokie) czy w Przasnyszu (gdzie
    > koszty życia są niższe niz w stolicy) to jest sporo pieniędzy.


    A skąd to wiemy?

    Od strony, która jest jego największym wrogiem?
    Bardzo wiarygodne źródło, no niech! smile)

    Poza tym jeśli pani chce obniżyć koszty niech
    sama się wyprowadzi do jakiegoś Pyzimia Dolnego
    i zacznie hodować owce smile Ekologiczne to, dzieci
    skorzystają smile



    > Stan psychiczny (swoją drogą to znowu Twoja nadinterpretacja, bo
    > autorka pisze o andropauzie - co nie jest chorobą psychiczną)
    > pozwala mu za to na olewanie swoich zobowiązań -




    Jeśli nawet tak wrogo nastawiona osoba jak ta, która
    goli go na 800 złotych z 1500 WSPOMINA o jego kłopotach, to znaczy, że muszą one być poważne. Inaczej nie wyciągałby tego, co świadczy na jego korzyść.

    No i jeszcze raz, do bólu: on płaci.

    To, że Guciowa chciałaby jeszcze więcej - to inna
    kwestia.


    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • karolina331 23.05.10, 11:44
    Teoretycznie istnieje oczywiscie szansa na uzyskanie wyższych
    alimentów i warto powołać się tu na wcześniejsze zarobki ojca dzieci
    oraz na jego możliwości zarobkowe.
    Ale.

    Jeśli piszesz o andropauzie pana, to znaczy, że ma on ponad 45 lat,
    a tu już zaczyna się problem.
    Wystarczy, że pan zacznie się leczyć u psychiatry na DEPRESJĘ bardzo
    częstą u mężczyzn w okresie przekwitania i koniec. Wszystko
    przestanie się liczyć, bo człowiek chory na depresję nie ma ŻADNYCH
    możliwości zarobkowych.
    I sąd oddali wniosek o wyższe alimenty, zwłaszcza, że sama masz
    wysokie zarobki, a ojciec dzieci jednak płaci zasądzone mu kwoty
    uczciwie i w miarę regularnie. Gorzej dla Ciebie, jak pan zacznie
    się spóźniać z terminami, bo to już sąd policzy mu... na korzyść i
    złoży na karb jego choroby.

    Ale spróbować oczywiście zawsze warto.

    --
    Miejsce buraków jest w warzywniaku, a nie u boku kobiety!
  • tautschinsky 23.05.10, 14:43
    Postanowiłem przypomnieć zasadniczą część postu,
    będącego początkiem tematu, z którego jasno wynika
    parę faktów:

    1. Ojciec PŁACI alimenty - już padło, że się "miga".

    2. Wysokość tych alimentów (800 zł na dwójkę) to ponad
    połowa jego pensji (1500 zł).

    3. Matka dobrze zarabia i nie brakuje jej, więc nie
    jest to kwestia "przeżycia" dzieci, ich być albo nie
    być - cokolwiek miałoby to znaczyć w Polsce.

    4. Matkę rozsadza wewnątrz, że na WŁASNE dzieci wydatkuje więcej niżby mogła, gdyby ojciec dzieci
    płacił JESZCZE więcej.

    5. Ojciec dzieci najprawdopodobniej przeżywa kryzys
    psychiczny, może jest w depresji.

    6. Stan psychiczny ojca i jego nieradzenie sobie z życiem skończyło się dla niego porzuceniem przez żonę
    i nałożeniem na niego alimentów wynoszących więcej niż połowa dochodów.

    7. Trudno jest żyć w pojedynkę za 700 złotych: czynsz,
    jedzenie, media, o rozrywkach nawet nie będę wspominał,
    i dlatego, przypuszczalnie, zdecydował się wynajmować jakiś lokal, by dosłownie nie zdechnąć z głodu. Jednak jego była i na te pieniądze ma chrapkę...

    SMUTNE.





    maxholdwoman napisała:

    > Moja sytuacja finansowa jest
    > bardzo dobra, ale chcę wystąpić o podwyżkę alimentów, gdyż ojciec
    > dzieci płaci 400 zł na dziecko

    w uzasadnieniu sąd
    > napisał, że wydatki ponoszone na dzieci mimo, że bardzo wysokie są
    > uzasadnione, z uwagi na dochody rodziców

    > Sąd jednocześnie powiedział, że zasądza jedynie 400zł, na dziecko z
    > uwagi na brak pracy u Ex.

    > Mój Ex ma możliwości zarobkowe na poziomie 6000 - 8000 PLN, tyle też
    > zarabiał do momentu, kiedy nie wszedł w "andropauze"

    Dziś zarabia wg mnie jakieś 1500 zł na rękę.

    > Żeby było jasne, wiem że 800 zł to połowa jego pensji,





    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • morekac 23.05.10, 22:48
    W takim razie może przecież ponosić starania osobiste - niech
    jeździ z dzieckiem na rehabilitację czy gdzie tam potrzeba. Pardon -
    toż to robienie z niego niewolnika.
    --
    "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że
    nie mogę za mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
  • tautschinsky 24.05.10, 09:03
    morekac napisała:

    > W takim razie może przecież ponosić starania osobiste - niech
    > jeździ z dzieckiem na rehabilitację czy gdzie tam potrzeba.


    Czy już nie napisano, że ojciec choruje?

    Z tego, co wiemy od autorki i co chciała nam
    napisać, wiemy, że POTRZEBUJE TERAPII.

    Wyobraź sobie, że kobiety w depresji również
    zaniedbują dzieci.

    Czy zatem kobietom, które są w rozsypce należy
    pomagać czy odbierać dzieci - co zrobiła założycielka
    tematu ojcu? Czy trzeba im jeszcze dowalać finansowo,
    kiedy nie są w stanie więcej pracować? smile





    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • morekac 24.05.10, 11:13
    Ta choroba to zdaje się był kryzys wieku średniego, li i jedynie.
    Zatem - pieniądze - nie.
    Jeżdżenie z dzieckiem na rehabilitację 3 razy w tygodniu - też nie.
    To co w takim razie proponujesz?

    --
    "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że
    nie mogę za mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
  • agamagda 24.05.10, 12:10
    morekac napisała:

    >> To co w takim razie proponujesz?

    Sądzę, że tałczyński proponuje, abyśmy tamtego faceta pogłaskały po
    główce, przytuliły i zrozumiały a dodatkowo zrobiły zrzutę dla
    niegowink
  • morekac 24.05.10, 13:06
    Nie ułatwiaj panu t. życia, niech sam coś wymyśli.
    A ja przypomnę, że zgodnie z kodeksem rodzinnym i opiekuńczym
    rodzice mają wobec dzieci obowiązki.

    --
    "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że
    nie mogę za mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
  • tautschinsky 24.05.10, 16:57
    agamagda napisała:

    > morekac napisała:
    >
    > >> To co w takim razie proponujesz?
    >
    > Sądzę, że tałczyński proponuje, abyśmy tamtego faceta pogłaskały po
    > główce, przytuliły i zrozumiały a dodatkowo zrobiły zrzutę dla
    > niegowink




    Na niego - nie. Jeśli już chcecie - to na dzieci
    pani,która założyła temat. Ale jak znam kobiety
    prędzej w piecu spaliłybyście te pieniądze, gdyby
    miała ona je dostać.

    A ojciec płaci - i tego wasze pianie na tym forum
    w tym wątku tego nie zmieni. To, że nie przyjmujecie
    do wiadomości faktów, które wynikają z postu Guciowej
    (bo on zwany przez was jest Guciem smile)) mówi wiele o was. Jak dla mnie nic nowego. Wszystko rozbija się o pieniądze. Nawet po rozstaniu się nie potraficie się oderwać od męskiego portfela smile Ot, cała prawda o samodzielnych matkach - bez tego wsparcia ani rusz smile)


    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • maxholdwoman 24.05.10, 11:31
    > Z tego, co wiemy od autorki i co chciała nam
    > napisać, wiemy, że POTRZEBUJE TERAPII


    Ja tego nigdzie nie napisałam!!!!!Sam sobie to dośpiewujesz.
    Terapii potrzebuje moje dziecko, i na taką terapie ma chodzić.
    CHCIAŁABYM PRZYNAJMNIEJ ŻEBY CHODZIŁ NA TERAPIE Z DZIECKIEM.


    Co do depresji - to również jest Twoja teoria. On nie ma depresji,
    dał by Ci zresztą w mordę za to że go znieważaszsmile.
    Jest wykształconym, zdrowym człowiekiem, który postanowił sobie
    zmienić życie. Na takie które jest wygodniejsze.

  • pokopanka 24.05.10, 11:38
    pan nie jest chory
    sugestia jeżdżenia na terapię dotyczyła poświęcania czasu ojca na
    jeżdżenie na terapię z niepełnosprawnym dzieckiem
  • agamagda 24.05.10, 12:07
    > > W takim razie może przecież ponosić starania osobiste - niech
    > > jeździ z dzieckiem na rehabilitację czy gdzie tam potrzeba.
    >
    >
    > Czy już nie napisano, że ojciec choruje?

    Nie, nie napisano. Sam to wydumałeś.


    > Z tego, co wiemy od autorki i co chciała nam
    > napisać, wiemy, że POTRZEBUJE TERAPII.


    Naprawdę - a gdzie to wyczytałeś - ja rozumiem, ze chodzi o terapię
    jej dziecka, a nie faceta.



    czy odbierać dzieci - co zrobiła założycielka
    > tematu ojcu?


    OOoooooo , a to skąd????


    Czy trzeba im jeszcze dowalać finansowo,
    > kiedy nie są w stanie więcej pracować? smile


    Póki co, to Gucio cwana gapa, miga się od swoich zobowiązań,
    przewalając je w całości na matkę JEGO potomstwa. Swoją drogą,
    opiekunki w rejonie warszawskim zarabiają więcej niż to co Gucio
    cwana gapa wyrzeźbi....
  • pan-kowalski 23.05.10, 14:47
    Z tego co piszesz wynika, że mało zarabia Tobie i dzieciom na złość - a podobna
    teoria jest raczej mało prawdopodobna i niekoniecznie utrzyma się w sądzie.
    Facet nie jest już pierwszej młodości, intratne zajęcie utracił parę lat temu a
    rynek jednak bardzo inny niż przed 2-3 laty i
    to że zarabiał wtedy 10 brutto, nie znaczy że ktoś mu tyle dzisiaj z dnia na
    dzień zapłaci.
    Przy jego zarobkach w granicach 2 tys. sąd może podwyższy alimenty po 100 - 150
    zł na dziecko (w końcu przy poprzednim orzeczeniu był bezrobotny), ale nie
    liczyłbym że zasądzi po kilkaset zł więcej.
  • velluto 23.05.10, 21:12
    Osobiście uważam, że z pana jest cwana gapa i po prostu zarabia dobrze, ale
    skrzętnie to ukrywa, ujawniając jedynie oficjalne dochody. Resztę ma płaconą pod
    stołem z obawy przed alimentami.

    Sprawdź, czy nie prowadzi działalności gospodarczej (na stronie urzędu miasta
    jest wyszukiwarka). Co jeszcze możesz zrobić? możesz żądać aktualnych PITów,
    możesz przedstawić sama raporty z płac w danym zawodzie, możesz zażądać
    ujawnienia majątku, i przedstawienia wyciągów z konta (jeśli np. ma wysokie
    wydatki, to też pośrednio udowadnia jego stopę życiową).

    400 zł na dziecko jest śmiesznie niską kwotą.
  • only.elvie 23.05.10, 23:42
    Przeczytałam Twoje wypowiedzi i aż założyłam konto, żeby się wypowiedzieć. Twoja postawa jest przerażająca. Liczy się tylko wygoda tatusia a dziecko to sobie może nawet i zdechnąć! No więc poczytaj sobie jak to wygląda z perspektywy właśnie takiego dziecka człowieka, który 'nic nie musi'.

    Mój ojciec jak to piszesz nie chciał 'być najemnikiem' - zrezygnował z etatu, żeby prowadzić własną firmę. Szło kiepsko. Zawsze. Wszyscy mówili, żeby dał sobie spokój ale on nie - musiał być 'biznesmenem'. W końcu według Twojej filozofii najważniejsze, żeby on się realizował i był szczęśliwy - inni się nie liczą.

    Mama zarabiała na dom i go prowadziła. Ojciec jeżeli cokolwiek do domu przynosił to były to marne grosze. Wszystko pakował w firmę. Do tego stopnia, że nawet odkupił od matki połowę ich mieszkania, żeby dołożyć do interesu. Jeżeli chodzi o czas to również zajmowała się mną w zasadzie wyłącznie matka, ojciec jak w domu był to siedział w swoich papierkach. To mama pilnowała żebym odrabiała lekcje, zaprowadzała mnie na zajęcia dodatkowe, walczyła o dobrą szkołę, płaciła za angielski. Nie, nie była bogata - ale jak tylko była potrzeba wszystko co miała i co mogła dorobić przeznaczała na moje potrzeby. I nie - nie były to 'zachcianki' ale podstawy (przynajmniej jak dla nas) czyli edukacja.

    Wiesz jaki jest finał tej historii? Mama w końcu nie wytrzymała i rozwiodła się. Firma ojca zbankrutowała. Z mamą mam bardzo dobry kontakt, dzięki niej skończyłam dobre studia, dzięki czemu mam dobrą pracę i teraz to ja mogę jej pomagać. A ojciec? Gdzieś sobie jest - nie bardzo mnie to obchodzi. Całe moje życie najbardziej kochał siebie i swoją firmę, więc teraz w moim życiu jest też gdzieś na odległym miejscu. Nie rozmawialiśmy od paru lat.

    Tak więc masz rację Tautschinsky - ojciec jak najbardziej ma możliwość mienia swoich dzieci gdzieś i stawiania własnych 4 liter na pierwszym miejscu. Może być piep...ym egoistą całe swoje życie. Nic nie musi - tylko niech pamięta, że INNI TEŻ NIE MUSZĄ! I jak będzie miał swoje dzieci w du..e to one też tam go będą miały!
  • tautschinsky 24.05.10, 09:21
    only.elvie,

    a napisz, skąd ty to wszystko wiesz? Ile miałaś lat,
    kiedy ojciec zaczął zmieniać swoje życie? Czy to twoje
    obserwacje jako już powiedzmy nastolatki, czy przekaz matki? Bo to niezmiernie ważne.

    Piszesz o groszach, które ojciec przynosił do domu.
    Wyobraź sobie, że on to robił - inwestował we własny interes, również dla ciebie. Dla przeciwwagi mamy rząd kur domowych, które:

    - nigdy niczego nie zarobią
    - nigdy nie dadzą szansy na lepszy byt
    rodzinie.

    Dzisiaj tobie łatwo oceniać ojca, że nieudacznik.
    Może tobie się udało w życiu, masz inny charakter,
    ale kto wie, czy twoje dziecko nie porwie się na coś,
    z czym sobie nie poradzi.

    Bo jest tak, że SUKCES ma wielu twórców,
    a PORAŻKA to sierota.

    Gdyby twojemu ojcu się powiodło, do dzisiaj twoja matka z dumą by klepała go pewnie po plecach smile i mówiła, jakiego ma męża. A ty, kto wie, czy nie dawałabyś go na wzór swoim (w jakiejś przyszłości)dzieciom. Tak to już jest. Jemu się nie udało i dla ciebie jest on śmieciem a przynajmniej kimś, kto cię skrzywdził? Bo z tego co piszesz to wynika.

    Może jemu trzeba było po prostu pomóc? Nie sądzisz,
    że skoro aż odkupił połowę mieszkania to wymagał terapii?

    A co zrobiła twoja matka? Rozwiodła się z nim...

    Zupełnie jak założycielka tematu. Mąż zaczął popadać w chorobę to się z nim rozwiodła.

    To są przykłady z życia, że "na dobre i złe" - jeśli chodzi o złe odnosi się tylko do mężczyzn, bo kobiety są po prostu EGOISTKAMI i uciekają z tonącego okrętu.

    Smutne ale i pouczające.
    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • triss_merigold6 24.05.10, 10:16
    Instynkt samozachowawczy + konieczność ochrony potomstwa i zapewnienia im bytu
    każe się ewakuować.
    Inwestował? Bardzo pięknie, ale jeśli robił to bezskutecznie przez lata to
    zdrowy rozsądek nakazywałby odpuścić i zająć się pracą przynoszącą sensowne
    dochody. Nie był singlem, miał rodzinę.
  • tautschinsky 24.05.10, 11:50
    triss_merigold6 napisała:

    > Instynkt samozachowawczy + konieczność ochrony potomstwa i zapewnienia im bytu
    > każe się ewakuować.



    Ok. To potrafię zrozumieć.

    ALE... drogie panie... smile

    wtedy nie ma co szlochać, że jeden
    pan z drugim też się ewakuuje ze związku,
    który tonie.

    I mamy klasyczny podział - mimo piania
    o równouprawnieniu, PARTNERSTWIE itp, itd.
    - jest samica i JEJ (jak się okazuje) i samiec.
    Kiedy samiec staje się niewydolny lub pojawia się
    nowy ten trafia do odstrzału smile

    Czysta przyroda.

    Nieprawdaż jednak, że robi się mniej przyjemnie,
    kiedy to pan znajduje przyczynę, by odstrzelić
    dotychczasową partnerkę? smile






    > Inwestował? Bardzo pięknie, ale jeśli robił to bezskutecznie przez lata to
    > zdrowy rozsądek nakazywałby odpuścić i zająć się pracą przynoszącą sensowne
    > dochody.


    Już wiele napisano na temat uzależnień.
    Może nie potrafił tak sobie odpuścić?
    Może potrzebna była mu pomoc?

    Jak mężczyzna popada w depresję to też słyszy:
    weź się w garść, rusz d...ę, masz rodzinę.

    Wyobraź sobie, że to NIC nie daje pozytywnego,
    tylko pogrąża taką osobę.



    > Nie był singlem, miał rodzinę.



    Tak, miał rodzinę albo wydawało mu się, że ma
    rodzinę i to wszystko co się przez to rozumie:
    wsparcie.

    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • triss_merigold6 24.05.10, 22:07
    Jeśli pan się ewakuuje ze związku to należy się pozbierać i żyć dalej. Shit
    happens. Bilans zysków i strat. Jeśli kobieta dochodzi do wniosku, że przez lata
    dawała z siebie znacznie więcej niż pan i nie ma nadziei na zwrot nakładów to
    odchodzi. Albo zaciska zęby i uprawia cierpiętnictwo w imię posiadania "pełnej"
    rodziny, "dla dobra dzieci" etc. i jest niemiło zdziwiona, że nikt jej na
    starość za to nie dziękuje.
    Uzależnienie od fantazji na temat bycia biznesmanem? Ciekawe.
    Dobra, załóżmy, że istnieje i jak każde uzależnienia jest destrukcyjne dla
    rodziny. Ewakuować się natychmiast. Nic tak świetnie nie robi nałogowcowi jak
    celny kop, który ma szansę zmotywować go do podjęcia stosownej terapii.
    Wsparcie rodziny nie może być jednostronne i nie może polegać na podtrzymywaniu
    uzależnienia (tu: karmieniu fantazji o byciu biznesmanem).
    BTW w przypadku depresji należy udać się do psychiatry i psychologa, a nie
    latami liczyć na wyrozumiałość rodziny. Pomoc tak, ale nie za wszelką cenę i nie
    kosztem dzieci.
  • aneta-skarpeta 25.05.10, 10:25
    znam taki przypadek bardzo dobrze

    ja byłam nieczuła i nie rozumiałam porblemów,

    zawalał robote, robota go męczyła, a że pieniadze mu sie rozłaziły
    to zadna pensja nie była wystarczająca ( nawet 6 tys do ręki)...a na
    rachunki mu nie starczało

    tez w jego rodzinie to ja byłam zła i niedojrzała, bo z dzieckiem na
    reku i z pracą nie uzalałam sie nad biednym męzem i jego wielkim
    nieszczęściem.

    wszystko go przerastało...do tej pory przerasta. Nie z powodu
    choroby. Z powodu tego, ze rodzice i jego najblizsi nigdy nie
    pozwalali mu płacic za swoje bledy- narobił długów- rodzice
    spłacili, zeby synkowi dali spokoj, rachunki nieopłacone- opłacają,
    bo przeciez dom nie moze popasc w ruinę ( dom dostał). rok sie nie
    odzywał do dziecka? daj mu szanse bo on przeciez kocha

    na wszystko pierdylion wymówek, a wziąc odpowiedzialnosc za swoje
    zycie to juz nie da rady

    pracy tez nie umie utrzymać, nie dlatego ze jest problem na rynku
    pracy...jest po prostu leniem smierdzącym który najchetniej by
    siedział non stop na wyłudzonym zwolnieniu lekarskim, oczywiscie z
    pełnym kontem...

    ja tez najchetniej chciałabym dostawac 5 tys za nic i siedziec sobie
    w domku, nic nie robic, bawic sie z synem i lulki palicwink

    oczywiscie, kazdemu czasem w zyciu sie wszystko odmienia, chce
    zmienic swoje zycie, ale nie mozna w tym wszystkim zapominac o
    najblizszych, tutaj nie chodzi o alimenty, tylko o brak
    zaangazowania ex meza do zajmowania sie dziecmi, tkore sam zrobił

    i najzwyczajniej swinskie jest pozostawianie ex zony z tym samej
    sobie, ktora tez z dwojka dzieci ma prawo miec dosyc, byc zmeczona,
    miec doła...

  • only.elvie 24.05.10, 15:05
    tautschinsky napisał:
    > a napisz, skąd ty to wszystko wiesz? Ile miałaś lat,
    > kiedy ojciec zaczął zmieniać swoje życie? Czy to twoje
    > obserwacje jako już powiedzmy nastolatki, czy przekaz matki? Bo to niezmiernie
    > ważne.

    To moje obserwacje z przeciągu kilkunastu lat.

    > Piszesz o groszach, które ojciec przynosił do domu.
    > Wyobraź sobie, że on to robił - inwestował we własny interes, również dla ciebi
    > e. Dla przeciwwagi mamy rząd kur domowych, które:

    Bzdura - on to robił DLA SIEBIE. Po prostu chciał być 'biznesmenem'. A mama
    nigdy nie była kurą domową, pracowała i zarabiała na siebie, na mnie i na niego.

    > Może jemu trzeba było po prostu pomóc? Nie sądzisz,
    > że skoro aż odkupił połowę mieszkania to wymagał terapii?
    > A co zrobiła twoja matka? Rozwiodła się z nim..

    Co robiła matka? Latami go utrzymywała, spłacała jego długi. Prosiła, błagała
    żeby się opamiętał. Terapia też była - i wyobraźć sobie, że nawet terapeuta
    poradził mamie, żeby dała sobie spokój.


    > To są przykłady z życia, że "na dobre i złe" - jeśli chodzi o złe odnosi się ty
    > lko do mężczyzn, bo kobiety są po prostu EGOISTKAMI i uciekają z tonącego okręt
    > u.

    No jasne 'na dobre i na złe' tylko co wtedy, jeżeli to złe wychodzi od jednego z
    małżonków?
  • tautschinsky 24.05.10, 16:51
    only.elvie napisała:

    > Bzdura - on to robił DLA SIEBIE. Po prostu chciał być 'biznesmenem'.



    Robił to dla siebie, ale gdyby mu się udało - ty
    i twoja matka spijałybyście śmietankę z jego sukcesu.
    Poza tym - czy tylko dla siebie? Skąd ta pewność? Wiesz więcej niż on sam? Może jego marzeniem było żyć
    dużo lepiej niż byłby w stanie za pracę najemną? To jak
    z domem. Niektórzy marzą o własnym domu mimo że mają
    duże mieszkanie. Chcą więcej i starają się realizować
    te marzenia.




    A mama
    > nigdy nie była kurą domową, pracowała i zarabiała na siebie, na mnie i na niego




    Ależ ja nigdzie nie napisałem, że nią była. Dałem
    przykład takich kobiet, które kwitną w domu zamiast
    zarabiać na siebie i na potomstwo i jest to pozbawione
    jakiejkolwiek nadziei, że dzięki takiemu nieróbstwu
    dobrobyt rodziny się poprawi - a do tego zmierzał twój
    ojciec - by wam wszystkim żyło się lepiej.




    Terapia też była - i wyobraźć sobie, że nawet terapeuta
    > poradził mamie, żeby dała sobie spokój.




    Płci jakiej był ten terapeuta? Ja znam przypadki,
    kiedy lekarka psychiatra radziła zostawić żonie
    jej chorego męża - bo z nim będą kłopoty: nie będzie
    już pracował. Co byś powiedziała o takiej lekarce,
    lekarce tego męża, ewidentnie działającej na jego szkodę, bo - nie ma co ukrywać - rozpad rodziny dla
    osoby pogrążonej w chorobie to dodatkowy cios, który
    często się kończy samobójczym atakiem. Ja rozumiem: solidarność jajników, ale są granice. Składała przysięgę lekarską, że będzie pomagała pacjentom. Więc nie pisz mi tu, co radził jakiś psychoterapeuta/ka.





    > No jasne 'na dobre i na złe' tylko co wtedy, jeżeli to złe wychodzi od jednego
    > z
    > małżonków?



    Nigdy nie wiadomo, z której strony to wyjdzie.
    Choroby się nie wybiera. Zdarzeń losowych także nie.
    Miałabyś pretensje do ojca, że zostawił twoją matkę
    gdyby ta zachorowała, uległa kalectwu i życie byłoby
    z nią ciężkie? Czy miałby nieść ten krzyż? No bo przysięgał: na dobre, na złe?



    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • mola1971 24.05.10, 17:12
    A w który miejscu przysięgi małżeńskiej jest coś o tym "na dobre i na złe"? Taki serial jest tylko wink
    Brałam ślub w czasach przed Konkordatem, więc składałam obie przysięgi - kościelną i cywilną i nie przypominam sobie by któraś z nich zawierała to "na dobre i na złe" tak chętnie przez Ciebie eksploatowane.
    --
    Internet bez chamstwa
  • tautschinsky 24.05.10, 17:22
    mola1971 napisała:

    > A w który miejscu przysięgi małżeńskiej jest coś o tym "na dobre i na złe"? Tak
    > i serial jest tylko wink




    Nie oglądam telenowel i nie znam żadnego mężczyzny,
    który by to robił. Te gnioty są kręcone dla kobiet smile
    i one masowo - wielomilionowe stada Polek chłoną te "mądrości", z których zdaje się czerpią wzór do naśladowania.

    Przysięga małżeńska wielu słów nie zawiera.

    Na przykład: Jeśli ta oto kobieta,którą bierzesz
    sobie za żonę przytyje 40 kilogramów, nabierze
    zmarszczek, wypadną jej zęby - ty będziesz trwał
    niezmiernie obok niej jako że będziecie na dobre
    i złe, w zdrowiu i chorobie.

    Rozumiesz czy nie? Wszystkiego łopatą nie da się
    wrzucić do aktu ślubu czy jakiegokolwiek aktu smile





    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • mola1971 24.05.10, 17:27
    Tego się spodziewałam smile Kolejne odwrócenie kota ogonem big_grin
    Przysięga małżeńska (jaka by nie była) ma podstawową zasadę taką, że działa w dwie strony. Jeśli jedna stroną ją wypełnia a druga nie to tym samym pierwsza ma moralne prawo z takiej przysięgi się wycofać.
    I nawet KK tak uważa i nie potępia np. odejścia od alkoholika, przemocowca czy innego popaprańca. A Ty widzę, że świętszy od papieża chcesz być wink Czy raczej od kobiet chciałbyś wymagać więcej niż Bóg.

    P.S.
    Seriali również nie oglądam, zresztą w ogóle TV nie oglądam, więc z tym wywodem akurat kulą w płot trafiłeś wink
    --
    Internet bez chamstwa
  • morekac 24.05.10, 20:47
    Na przykład: Jeśli ta oto kobieta,którą bierzesz
    > sobie za żonę przytyje 40 kilogramów, nabierze
    > zmarszczek, wypadną jej zęby - ty będziesz trwał
    > niezmiernie obok niej jako że będziecie na dobre
    > i złe, w zdrowiu i chorobie.
    Trwałbyś?
    Bo jeśli nie, to nie potępiaj kobiet, które się rozwodzą, bo mają
    dosyć pana, którego nie dość, że trzeba utrzymać, to jeszcze nic
    przy sobie nie zrobi.
    --
    "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że
    nie mogę za mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
  • tautschinsky 24.05.10, 21:57
    morekac napisała:


    > Trwałbyś?
    > Bo jeśli nie, to nie potępiaj kobiet, które się rozwodzą, bo mają
    > dosyć pana, którego nie dość, że trzeba utrzymać, to jeszcze nic
    > przy sobie nie zrobi.





    Trwałbym, bo nie tylko wygląd się liczy.
    Oczywiście możesz napisać, że to tylko puste
    słowa, ale zapytałaś, to odpowiedziałem smile


    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • morekac 25.05.10, 12:56
    W ceremonii z przysięgą o trwaniu jest również coś o 'opiece nad
    potomstwem, którym Bóg obdarzy'. Czy uważasz, że opieka nad własnym
    potomstwem równa się niewolnictwu? A to, że chcemy się
    samorealizować, upoważnia nas do zaniedbania swoich obowiązków wobec
    naszych dzieci?
    Dlaczego zatem uważasz, że to matka ma się wszystkim zajmować, a
    nie ojciec?

    --
    "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że
    nie mogę za mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
  • tautschinsky 25.05.10, 13:43
    morekac napisała:

    > W ceremonii z przysięgą o trwaniu jest również coś o 'opiece nad
    > potomstwem, którym Bóg obdarzy'. Czy uważasz, że opieka nad własnym
    > potomstwem równa się niewolnictwu?




    Zauważ, że w tym przypadku nie ma mowy o
    finansowym zaniedbywaniu. Ojciec płaci ponad
    normę, ponad połowę tego, co zarabia.

    A odnosząc się do opieki nad potomstwem
    - nigdzie nie jest powiedziane, że ma ono
    być ponad miarę, że należy poświęcić swoje
    życie na ołtarzu.


    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • triss_merigold6 24.05.10, 21:55
    Nie każdy przysięga. Zdaje się, że przysięgają ludzie biorący ślub kościelny,
    formuła wypowiadana w USC brzmi nieco inaczej. Słowa w niej nie ma o byciu razem
    na dobre i na złe oraz dopóki śmierć etc.
  • only.elvie 24.05.10, 22:28
    triss_merigold6 napisała:
    > Nie każdy przysięga. Zdaje się, że przysięgają ludzie biorący ślub kościelny,
    > formuła wypowiadana w USC brzmi nieco inaczej. Słowa w niej nie ma o byciu razem
    > na dobre i na złe oraz dopóki śmierć etc.

    Tekst przysięgi z USC:
    "Świadoma/y praw i obowiązków wynikających z założenia rodziny, uroczyście oświadczam, że wstępuje w związek małżeński z (imię) i przyrzekam, że uczynię wszystko aby nasze małżeństwo, było zgodne, szczęśliwe i trwałe."

    Dwa aspekty:
    1. 'Świadoma/y praw i obowiązków' - są one dokładnie zdefiniowane w KRiO (również obowiązek utrzymywania własnych dzieci)
    2. 'przyrzekam, że uczynię wszystko aby nasze małżeństwo, było zgodne, szczęśliwe i trwałe' - czyli nie egoizm ale praca dla związku - jak ktoś sobie odpuszcza to łamie przysięgę
  • triss_merigold6 24.05.10, 22:40
    Ależ ja się z Tobą zgadzam. KRiO określa co wchodzi w zakres obowiązku
    alimentacyjnego (osobiste starania również).

    Nie mam nic przeciwko bezdzietnym singlom, którzy:
    - jadą szukać siebie w Tybecie
    - zapijają się na śmierć
    - uprawiają dowolnie niebezpieczne hobby
    - żyją ze śmietnika mieszkając w kanałach
    - są pracoholikami
    - karmią dowolne mity i złudzenia

    Mam mnóstwo przeciwko ludziom posiadającym dzieci, którzy tak robią.
  • tautschinsky 24.05.10, 23:28
    A ja tylko I AŻ TYLE twierdzę, że żadne KRiO
    ani inne prawo NIE czyni z człowieka niewolnika.

    To, że ktoś spłodził dziecko czy je urodził
    nie znaczy, że przestał być wolnym człowiekiem,
    że wraz z tym wyzbył się praw.

    I właśnie to co wymieniasz niżej, MA PRAWO robić.

    Jeśli uzna, że od dziś będzie żył z tego, co zbierze
    w śmietniku i mieszkał na dworcu ZAMIAST brać udział
    w wyścigu szczurów, BO ŻYCIE MA JEDNO - to jego życie,
    jego wybór i jego dziecko czy dzieci nie są jego życia właścicielami. Tak jak kiedyś dziecko było własnością rodziców i wiele złego z nim się działo, tak teraz próbuje się - bo nie udaje się na szczęście, przynajmniej nie zawsze - uczynić takiego bezwolnego robota z ojca, który "musi". A nic nie musi. Tylko wielu tego nie wie albo boi się przeciwstawić temu trawiąc swoje nędzne życie do końca w pełnej frustracji.






    triss_merigold6 napisała:

    > Ależ ja się z Tobą zgadzam. KRiO określa co wchodzi w zakres obowiązku
    > alimentacyjnego (osobiste starania również).
    >
    > Nie mam nic przeciwko bezdzietnym singlom, którzy:
    > - jadą szukać siebie w Tybecie
    > - zapijają się na śmierć
    > - uprawiają dowolnie niebezpieczne hobby
    > - żyją ze śmietnika mieszkając w kanałach
    > - są pracoholikami
    > - karmią dowolne mity i złudzenia
    >
    > Mam mnóstwo przeciwko ludziom posiadającym dzieci, którzy tak robią.


    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • aneta-skarpeta 25.05.10, 10:46
    tautschinsky napisał:

    > Tak jak k
    > iedyś dziecko było własnością rodziców i wiele złego z nim się
    działo, tak tera
    > z próbuje się - bo nie udaje się na szczęście, przynajmniej nie
    zawsze - uczyni
    > ć takiego bezwolnego robota z ojca, który "musi". A nic nie musi.

    problem w tym, ze dziecko samo na swiat sie nie pcha- chcesz miec
    dziecko-> zajmuj sie nim. sierot mamy wystarczającą ilosc

    moj syn ma wlasnie takiego ojca " co nic nie musi"
    ja wiem najlepiej jaką krzywde wyrządził mojemu synowi, jak to
    dziecko cierpiało emocjonalnie i jak głeboko siedzi w nim zal do
    ojca " że o nim zapomniał"

    ps. uprzedzając Twoje tyrady- ojciec nie płaci alimentów, ja nie
    ściagam, nie odzywa sie do dziecka, do mnie...zapadł sie pod ziemie-
    ale uprzedzając Twoje nastepne wywody- jest cały i zdrowysmile

    i pewnie, ze nikt go siła nie zmusi, ale nie jestem w stanie
    powiedziec nic dobrego na jego temat i go tłumaczyc
  • only.elvie 24.05.10, 20:06
    tautschinsky napisał:
    > Poza tym - czy tylko dla siebie? Skąd ta pewność? Wiesz więcej niż on sam? Może
    > jego marzeniem było żyć
    > dużo lepiej niż byłby w stanie za pracę najemną?

    Gdyby choć przez moment pomyślał o mnie czy o mamie - nie postępowałby w ten sposób. Jasnym jest, że nie chciał pracować 'dla kogoś' - zawsze tak mówił. Ale to ON CHCIAŁ i dla niego tylko to się liczyło. Taki właśnie przypadek promowanego przez Ciebie egoizmu.

    > Płci jakiej był ten terapeuta? Ja znam przypadki,
    > kiedy lekarka psychiatra

    Pudło - terapeuta był płci męskiej.

    > a do tego zmierzał twój
    > ojciec - by wam wszystkim żyło się lepiej.
    (...)
    > Choroby się nie wybiera. Zdarzeń losowych także nie.

    Prowadzenie przez kilkanaście lat firmy, która przynosi tylko straty bo chcesz się 'pokazać' NIE JEST chorobą ani zdarzeniem losowym. To wybór własnego egoizmu. Dla niego po prostu najważniejsze było się pokazać. Miał w nosie nasze 'żyło się lepiej'.


    Ośmieszasz się. Masz klepki na oczach a Twoje próby wybielenia faceta za wszelką cenę są żałosne. Możesz pisać ile chcesz ale FAKTÓW nie zmienisz - jak postępujesz egoistycznie wobec swojej rodziny to nie możesz liczyć, że rodzina zachowa się inaczej wobec Ciebie.
  • tautschinsky 24.05.10, 21:55
    only.elvie napisała:

    > Gdyby choć przez moment pomyślał o mnie czy o mamie - nie postępowałby w ten sp
    > osób. Jasnym jest, że nie chciał pracować 'dla kogoś' - zawsze tak mówił. Ale t
    > o ON CHCIAŁ i dla niego tylko to się liczyło. Taki właśnie przypadek promowaneg
    > o przez Ciebie egoizmu.




    Z tonu twojej wypowiedzi wyraźnie wyczuwam, jaki
    negatywny wpływ wywarła na ciebie matka. Twój stosunek
    do własnego ojca został przeniesiony z matki na ciebie.

    Podejrzewam, że w swoim życiu nie radzisz sobie z mężczyznami - to niestety częsty przypadek kobiet
    z rozbitych domów. Może powinnaś skorzystać z psychoterapii?




    > Pudło - terapeuta był płci męskiej.




    Niekoniecznie pudło. Nawet na tym forum był
    domorosły prawnik - podawał się za mężczyznę,
    ale czy był nim w istocie to trudno stwierdzić,
    bo to internet smile - ział nienawiścią do każdego
    mężczyzny i był ulubieńcem tutejszych "skrzywdzonych"
    kobiet, którym doradzał, jak prawnie można zniszczyć
    ojca/partnera/męża.



    > Ośmieszasz się. Masz klepki na oczach a Twoje próby wybielenia faceta za wszelk
    > ą cenę są żałosne.




    Nie, nie ośmieszam się. Chyba że próba przedstawienia
    innej strony niż ta słuszna (czyli twoja i innych kobiet) jest tak nie do zdzierżenia, iż tylko taki zarzut pozostaje postawić. Nawet sobie wyobraziłem - sorry smile - jak z uszu idzie ci dym - tyle złości zionie z twojego postu, ale nie do mnie - tylko do ojca, a na mnie jeśli już to dlatego, że próbuję ci otworzyć oczy, że ten potwór nie jest takim potworem,
    jakim pod wpływem matki sobie go stworzyłaś.




    jak postęp
    > ujesz egoistycznie wobec swojej rodziny to nie możesz liczyć, że rodzina zachow
    > a się inaczej wobec Ciebie.




    Czyli przyznajesz, że ze strony twojej matki był to przejaw egoizmu. Ale powiem ci, że niedobrze głównie dla siebie samego jest kierować się nienawiścią i żądzą zemsty, bo głównie to nas wewnątrz zżera.


    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • only.elvie 24.05.10, 22:22
    tautschinsky napisał:
    > Z tonu twojej wypowiedzi wyraźnie wyczuwam, jaki
    > negatywny wpływ wywarła na ciebie matka. Twój stosunek
    > do własnego ojca został przeniesiony z matki na ciebie

    Żałosny jesteś. Negatywny wpływ to miał ojciec, którego nigdy nie było i który
    się mną nie interesował. Matka długi czas starała się go kryć i tłumaczyć ale ja
    nie byłam ślepa.

    > Podejrzewam, że w swoim życiu nie radzisz sobie z mężczyznami - to niestety czę
    > sty przypadek kobiet
    > z rozbitych domów. Może powinnaś skorzystać z psychoterapii?

    Kolejne pudło. Jestem w szczęśliwym, długoletnim związku.

    > Niekoniecznie pudło.

    Pudło - KAŻDY dobry terapeuta niezależnie od płci powie Ci, że terapii trzeba
    CHCIEĆ. Trzeba chcieć pracować, zmienić się a on po prostu nie chciał. Nikomu
    nie da się pomóc na siłę.

    Z resztą znów jesteś śmieszny - jeżeli tylko coś przeczy Twoim słowom, to
    oczywiście trzeba to zdeprecjonować - bo na pewno powiedziała to kobieta - jak
    nie kobieta to zły facet etc. Byle na Twoje. Żałosne.

    > Nie, nie ośmieszam się. Chyba że próba przedstawienia
    > innej strony niż ta słuszna (czyli twoja i innych kobiet) jest tak nie do zdzie
    > rżenia, iż tylko taki zarzut pozostaje postawić.

    Ośmieszasz się bo NA SIŁĘ starasz się odwrócić kota ogonem. Nie ważne, że logiki
    w Twojej wypowiedzi nie ma - zawsze można rzucić argumentem, że 'jakaś kura
    domowa coś tam'. A, że nie ma to NIC wspólnego z opisywaną sytuacją to już nie
    ważne - byle coś złego o kobietach napisać. Inna strona - tak - to właśnie to co
    opisujesz - postulowane przez Ciebie EGOIZM - 'ojciec nie musi bo ważniejsze
    jest jego szczęście niż dobro rodziny'. To jest ta 'inna' strona.

    > Czyli przyznajesz, że ze strony twojej matki był to przejaw egoizmu. Ale powiem
    > ci, że niedobrze głównie dla siebie samego jest kierować się nienawiścią i żąd
    > zą zemsty, bo głównie to nas wewnątrz zżera.

    Chory jesteś? Jaki egoizm? Jaka nienawiść? To, że matka rozwiodła się z
    człowiekiem, którzy pasożytował na niej kilkanaście lat, to że dzięki rozwodowi
    komornik nie wyrzucił nas z domu to egoizm???? No jasne - wstrętna egoistka ta
    matka co nie chce, żeby dziecko na bruku wylądowała, normalnie nie do pomyślenia!


    Kończę tę dyskusję. Jeżeli nie jesteś trollem to bardzo współczuję Twoim bliskim
    takiej postawy. Co dajemy innym - wraca do nas. I dobre i złe.
  • hoh.oho 24.05.10, 22:47
    no interesujace...
    wyciagam z tego jednego, niezbyt dlugiego postu (wieksza jego czesc
    to przeciez cytat z tautschinskiego):

    "zalosny jestes"
    "Z resztą znów jesteś śmieszny"
    "Ośmieszasz się"
    "Chory jesteś?"

    Zobaczy tu Tautschinsky sens i mozliwosci prowadzenia jakiejkolwiek
    sensownej rozmowy...? smile
  • tautschinsky 24.05.10, 23:36
    hoh.oho napisała:



    > "zalosny jestes"
    > "Z resztą znów jesteś śmieszny"
    > "Ośmieszasz się"
    > "Chory jesteś?"
    >
    > Zobaczy tu Tautschinsky sens i mozliwosci prowadzenia jakiejkolwiek
    > sensownej rozmowy...? smile






    ZAUWAŻYŁEM, że jeśli brakuje argumentów to pojawiają
    się inwektywy. Takie kobiety w życiu w realu w stosunku do swoich mężów czy partnerów bardzo często
    stosują jeszcze agresję fizyczną smile To taka - trochę śmieszna (ale niestety destrukcyjnie wpływająca na dzieci) złość, że nie wszystko jest po ich myśli i tupają nogą jakby same były dziećmi, bo poniekąd wiele kobiet jest jak dzieci - już bez opieki ojca, teraz bez opieki męża nie radzą sobie w życiu. No jakby nie było wielokrotnie piszą nawet tu na forum, że wraz z odejściem ojca dzieci ich status materialny tragicznie się pogorszył, bo mąż zarabiał kilka razy więcej niż one. I jak już odszedł, a niech go, siłą nie przyciągną, chciałby DALEJ pełną garścią wybierać z jego portfela - a że inaczej zwykle się nie da - to oczywiście nigdy, przenigdy na siebie - tylko na dzieci smile


    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • lapisturela 24.05.10, 23:54

    > ZAUWAŻYŁEM, że jeśli brakuje argumentów to pojawiają
    > się inwektywy. Takie kobiety w życiu w realu w stosunku do swoich
    mężów czy par
    > tnerów bardzo często
    > stosują jeszcze agresję fizyczną smile To taka - trochę śmieszna
    (ale niestety de
    > strukcyjnie wpływająca na dzieci) złość, że nie wszystko jest po
    ich myśli i tu
    > pają nogą jakby same były dziećmi, bo poniekąd wiele kobiet jest
    jak dzieci - j
    > uż bez opieki ojca, teraz bez opieki męża nie radzą sobie w życiu.
    No jakby nie
    > było wielokrotnie piszą nawet tu na forum, że wraz z odejściem
    ojca dzieci ich
    > status materialny tragicznie się pogorszył, bo mąż zarabiał kilka
    razy więcej
    > niż one. I jak już odszedł, a niech go, siłą nie przyciągną,
    chciałby DALEJ peł
    > ną garścią wybierać z jego portfela - a że inaczej zwykle się nie
    da - to oczyw
    > iście nigdy, przenigdy na siebie - tylko na dzieci smile
    >
    >

    Czesc na siebie. A czesc RZECZYWISCIE na dzieci. To ta czesc, ktora
    nie uzywa inwektyw... przynajmniej nie tylko. To te (ci?), ktore
    dziecko uwazaja za PANA BOGA w jednej osobie z WIELKIM SZEFEM i
    JEDYNA WARTOSCIA. Taki rodzaj rasizmu - po jednej stronie jest ich
    diecko, po drugiej reszta ludzi wlacznie z nimi samymi. Pewnie
    gdzies w tym wszystkim jest i milosc, ale trudno sie do niej
    dokopac...
  • tautschinsky 24.05.10, 23:21
    only.elvie napisała:


    >Negatywny wpływ to miał ojciec, którego nigdy nie było i który
    > się mną nie interesował. Matka długi czas starała się go kryć i tłumaczyć ale j
    > a
    > nie byłam ślepa.



    Twój ojciec miał na ciebie negatywny wpływ
    mimo iż go nigdy nie było.

    Przemyśl to jeszcze - bo taki jakiś bełkot smile

    Nie było go dośpiewałaś sobie pod melodię matki
    obraz tego nieobecnego ojca-drania, padalca itd.
    - jaki jad matka ci sączyła to wiesz sama najlepiej.





    > Kolejne pudło. Jestem w szczęśliwym, długoletnim związku.




    Zarzekanie się często dowodzi czego innego.
    Jeśli twój związek jest taki szczęśliwy -

    to co, u diaska, robisz NA TYM FORUM?! smile

    Nie pisz tylko, że przypadkiem ci rozwód wygooglowało...



    > Żałosne.


    Poza tym, jakże okrutnym! smile przymiotnikiem
    znasz jeszcze jakiś?




    > Ośmieszasz się bo NA SIŁĘ starasz się odwrócić kota ogonem.


    Póki co nie brakuje logiki w tym co piszę.

    A jest to elementarnie proste: człowiekowi w potrzebie,
    z którym jest się w związku należy pomóc a nie uciekać.
    Twoja matka uciekła, bo tak było wygodniej. Kiedy w podobny sposób postępuje
    mężczyzna zaczyna się wrzask, jaka z niego szuja. Twoja matka nie zdała egzaminu z
    bycia w związku, w który weszła z twoim ojcem.




    > Chory jesteś? Jaki egoizm? Jaka nienawiść? To, że matka rozwiodła się z
    > człowiekiem, którzy pasożytował na niej kilkanaście lat, to że dzięki rozwodowi
    > komornik nie wyrzucił nas z domu to egoizm???? No jasne - wstrętna egoistka ta
    > matka co nie chce, żeby dziecko na bruku wylądowała, normalnie nie do pomyśleni
    > a!




    I właśnie prezentujesz KLASYCZNE podejście kobiet.

    1. Kiedy kobieta siedzi w domu - poświęca się domowi,
    "pracuje".

    2. Kiedy mężczyzna robi to samo - jest pasożytem.
    Tylko że w przypadku twojego ojca nie miało to nawet
    miejsca, bo on pracował na waszą przyszłość, ale mu się
    nie udało.

    3. Bez skrupułów można poświęcić na ołtarzu potomstwa
    własnego męża jeśli "nie spełnia" - wedle uznania -
    swojej roli. (Jednocześnie oczekują kobiety, że mężczyzna będzie z nią zawsze
    niezależnie od jakim miałaby być ciężarem).


    Na koniec - przykro mieć takie dziecko ziejące
    nienawiścią. Tak po prostu. Było nie było jest
    on twoim ojcem a ty go nienawidzisz i bije z ciebie
    taka furia, jeśli ktoś (w tym przypadku ja)przedstawia
    ci obraz inny niż wtłoczyła ci przez te wszystkie lata
    matka.






    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • robertzawodowiec 25.05.10, 01:22
    Twoje wypowiedzi drogi Kolego sa w 100% słuszne i całkowicie życiowe.
    Nie licz jednak na to, że nasze forumowe kolezanki przyznają ci
    rację. Na tym forum (i dotyczy to zarówno meżczyzn jak i kobiet)
    piszą osoby o określonych doświadczeniach życiowych, które wiele w
    życiu przeszły i wiele widziały. Te realne lub wydumane cierpienia
    nie pozwalają na rozsądne i obiektywne ustosunkowanie sie do twoich
    postów, polemikę z tymi osobami możesz traktować jako wyzwanie
    intelektualne ale spodziewaj sie raczej skoku z pazurami do oczu niż
    rzeczowej dyskusji.
    Nam facetom pozostaje czerpanie wiedzy o kobietach z klasyków. Już
    bardzo dawno ktoś powiedział, że z wszystkich istot żyjących na
    ziemii, najokrutniejszym gatunkiem jest człowiek a spośród ludzi
    najokrutniejsza jest samica. Ja będąc już dosyć dorosłym facetem
    widziałem wszystko. Nie mam złudzeń jeśli chodzi o kobiety. Byłem
    zdradzony, sam w odwecie także zdradzałem a zemsta tego rodzaju
    bardzo mi sie spodobała. 90% moich kochanek to mężatki. Wiele z nich
    opowiada mi o zaletach swoich meżow waląc głową w węzgłowie łóżka.
    Zawsze ci mężowie byli źli: kochali za mało, kochali za bardzo czym
    ograniczali wolność księżniczki, zarabiali za mało, albo za dużo
    przez co wpędzali królewny w stan depresji. Powód zawsze się
    znajdzie. Prawda jest taka, że my faceci nie rozumiemy kobiet,
    marzymy by były wierne i uczciwe a jest to niemożliwe. To nie jest
    ich wina one po prostu nie potrafia inaczej. To tak jak byś miał
    pretensje do gołębia, że sra na parapet albo do bobra, że podgryza
    wały przeciwpowodziowe. Musisz założyć, że kobiecie zależy na tym by
    się rozmnożyć i posiadać frajera, który będzie ją utrzymywał. Musisz
    zrozumieć, że kobiety na całym świecie są z gruntu nieuczciwe i
    egoistyczne i dbają o swoją waginę i swój portfel.
    Moje doświadzcenie starego dziada pozwala wysnuć takie wnioski.
    Apelując do autorki wątku, by pozwoliła facetowi być człowiekiem i
    żyć tak jak chce wysłuchasz tylko obelg ze strony pań, bo dla nich
    bycie człowiekiem to zarabianie pieniędzy i całkowite poświęcenie
    dla potomstwa. Ich mózgi są ustawione w ten sposób, one Cię nie
    zrozumieją. Biologia decyduje.
    pozdrawiam
  • triss_merigold6 25.05.10, 09:31
    O ile wiem to nie ma przymusu współżycia i rozrodu.
    Jeśli ktoś chciałby mieć wolność podejmowania decyzji w identycznym wymiarze
    jak bezdzietny singiel to nie powinien decydować się na dziecko/dzieci.
    Jeśli ktoś jest absolutnie przekonany, że nie ma ochoty podejmowania obowiązków
    określonych w KRiO to proszę - można sobie zafundować sterylizację lub
    zrezygnować ze współżycia (istnieje ryzyko poczęcia nawet przy stosowaniu
    antykoncepcji).
    BTW skoro kobietami rządzi biologia w taki sposób jak piszesz to naprawdę
    mężczyzna może zrezygnować z wchodzenia w związki. To nie jest obowiązkowe.
  • only.elvie 25.05.10, 10:07
    triss_merigold6 napisała:

    > O ile wiem to nie ma przymusu współżycia i rozrodu.
    > Jeśli ktoś chciałby mieć wolność podejmowania decyzji w identycznym wymiarze
    > jak bezdzietny singiel to nie powinien decydować się na dziecko/dzieci.
    > Jeśli ktoś jest absolutnie przekonany, że nie ma ochoty podejmowania obowiązków
    > określonych w KRiO to proszę - można sobie zafundować sterylizację lub
    > zrezygnować ze współżycia (istnieje ryzyko poczęcia nawet przy stosowaniu
    > antykoncepcji).

    Dokładnie tak - dlatego postawy typu tautschinskiego uważam za skrajnie żałosne. Mieć ciastko i zjeść ciastko. Spłodzić dzieci i niech matka na nie tyra, utrzymuje, poświęca czas bo przecież Jaśnie Pan jest 'wolny' i 'nic nie musi'. A potem zawodzenie, że jaka to tak kobieta zła, że cokolwiek od biednego misia chce! I oczywiście wszyscy naokoło są tacy źli tylko on ma jedynie słuszną, oczywiście wygodną tylko dla jego tyłka wizję rzeczywistości!

    Nie ma obowiązku posiadania żony czy dzieci. Nie akceptujesz - nie pchaj się w to.
  • pan-kowalski 25.05.10, 10:48
    To że Twój ojciec był mało zaradny i nie szedł mu interes nie znaczy
    jeszcze, że Twój los pozostawał mu obojętny.
    Może powinnaś spróbować wyjaśnić swój żal z nim zamiast droczyć się na ten
    temat z obcymi facetami na forum ?
  • only.elvie 28.05.10, 13:13
    pan-kowalski napisał:
    > Może powinnaś spróbować wyjaśnić swój żal z nim zamiast droczyć się na ten
    > temat z obcymi facetami na forum ?

    Nie mam żadnego żalu. Po prostu pokazuję mechanizm. Ukochanym dzieckiem mojego ojca była jego firma i szpan. Kiedy zbankrutował nagle przypominał sobie o mnie ale było już za późno. Lata zaniedbań spowodowały, że jest dla mnie kompletnie obcym człowiekiem. Taki był JEGO wybór i takie są JEGO konsekwencje.

    Piszę tu w kontekście promowanej przez panów postawy, że 'ojciec jest wolny i nic nie musi'. Owszem - nie musi. Jednak niech będą świadomi czym to skutkuje. To właśnie zobowiązania, poświęcenie, włożona energia i czas tworzą relacje międzyludzkie. Jak ma się kogoś gdzieś to dostaje się to samo.
  • aneta-skarpeta 28.05.10, 13:33
    ja widze u swojego exa i dziecka ten mechanizm
    tak to dziecko olewa az przykro patrzec. mimo, ze nie byly to tak
    dlugie lata zaniedban jak u only to juz teraz widze to, ze dziecko
    glupie nie jest i widzi jak traktuje go jego wlasny ojciec. poza tym
    ma porownanie z dziadkiem, wujkiem, ojczymem- ktorzy go nie olewaja
    i nawet jesli kontakt z kims jest mniejszy to relacje sa wporzadku

    dzieci czuja olewanie jak nikt, jednoczensie dzieci chca byc
    traktowane powaznie, a takze ich potrzeby

    wystarczy powiedziec- synu ja teraz mam trudny czas w pracy, ale
    obiecuje ze za tydzien, dwa nadrobimy, cos fajnego zrobimy

    a nie robic wszystko tylko pod siebie, bo wszyscy maja sie dopasowac
    do mojej wizji swiata

    jak liczy sie tylko moja wizja swiata to nie zawracam dupy drugiej
    osobie, nie tworze z nia rodziny, nie robie sobie gromadki
    dzieciakow i robie to na co mam ochote

    nawet zadnej szkoly nie trzeba konczyc i nie trzeba byc specjalnie
    kumatym, zeby na to wpasc..o ile nie jest sie egoista
  • pan-kowalski 28.05.10, 21:13
    only.elvie napisała:

    > Nie mam żadnego żalu. Po prostu pokazuję mechanizm. Ukochanym
    >dzieckiem mojego ojca była jego firma i szpan. Kiedy zbankrutował
    >nagle przypominał sobie o mnie ale było już za późno. Lata
    >zaniedbań spowodowały, że jest dla mnie kompletnie obcym
    >człowiekiem. Taki był JEGO wybór i takie są JEGO konsekwencje.


    Cóż, zapewne nie mnie oceniać jak wyglądały wasze relacje z ojcem i
    czy cokolwiek wartościowego wniósł on do Twojego życia, czy też
    wręcz przeciwnie. Tak jak nie muszę rozumieć czemu pisząc o ojcu
    sięgasz po wersaliki (robił DLA SIEBIE, JEGO wybór, JEGO
    konsekwencje etc.), chociaż pozostaje Ci obcy.
    Pozostaje tylko skonstatować, że o ile wcześniej wybór należał do
    niego, o tyle teraz to Ty wybierasz i jak to się mówi - rób jak
    uważasz (albo uważaj jak robisz).
  • only.elvie 25.05.10, 10:13
    robertzawodowiec napisał:
    > życiu przeszły i wiele widziały. Te realne lub wydumane cierpienia
    > nie pozwalają na rozsądne i obiektywne ustosunkowanie sie do twoich
    > postów, polemikę z tymi osobami możesz traktować jako wyzwanie
    > intelektualne ale spodziewaj sie raczej skoku z pazurami do oczu niż
    > rzeczowej dyskusji.
    (...)
    > Ja będąc już dosyć dorosłym facetem
    > widziałem wszystko. Nie mam złudzeń jeśli chodzi o kobiety. Byłem
    > zdradzony, sam w odwecie także zdradzałem a zemsta tego rodzaju
    > bardzo mi sie spodobała

    No tak - bo Tobie oczywiście osobiste przejścia i uprzedzenia nie przesłaniają obiektywizmu - tylko tym 'złym kobietom' smile Piękny okaz mizoginii big_grin

    > Apelując do autorki wątku, by pozwoliła facetowi być człowiekiem i
    > żyć tak jak chce wysłuchasz tylko obelg ze strony pań, bo dla nich
    > bycie człowiekiem to zarabianie pieniędzy i całkowite poświęcenie
    > dla potomstwa.

    A czy w swoim bezmiarze doświadczeń życiowych potrafisz zrozumieć, że dla autorki wątku 'pozwól mu żyć jak chce' powoduje, że wszystkie obowiązki (finansowe i poza-finansowe) spadają na nią? Dlaczego nie zaapelujesz do jej eksmęża, żeby ON pozwolił JEJ żyć jak chce? Jej się to nie należy?
  • zwiatrem 25.05.10, 10:44
    dlaczego znowu w TUTAJ toczy sie dyskusja <za> i <przeciw> kobietom/matkom lub
    mezczyznom?
    Kolejny raz wlazi sie w cudzy watek, a potem zapomina sie, ze dyskusja nijak ma
    sie z tematem, ktory zalozyl autor

  • adaria38 25.05.10, 10:55
    dyskusja miejscami jest ciekawa, ale nie na temat i prawdopodobnie z klonowatym
    trollem, który o rzeczywistych problemach i prawie NIE MA ZIELONEGO POJĘCIA a
    zależy mu jedynie na dyskredytacji matek i kobiet.

    jak dla mnie, nadużycie wobec autorki ktora przyszła tu z konkretnym problemem,
    no i strata czasu na nakręcanie popularności "ubijaczowi piany". przeciez to co
    on prezentuje, rzucało się w oczy od początku. Chce się wam "nawracać"
    oszołomów? nie lepiej w tym czasie manicure sobie zrobić ? wink
  • tautschinsky 25.05.10, 11:06
    adaria38 napisała:

    > dyskusja miejscami jest ciekawa, ale nie na temat i prawdopodobnie z klonowatym
    > trollem, który o rzeczywistych problemach i prawie NIE MA ZIELONEGO POJĘCIA a
    > zależy mu jedynie na dyskredytacji matek i kobiet.


    Po pierwsze - klonowatym trollem to może ty jesteś.

    Po drugie - pojęcie o RZECZYWISTYCH problemach i tym
    jak to NAPRAWDĘ wygląda, a nie na potrzeby forum czy
    sądów rodzinnych - to wiem jeszcze więcej.

    Po trzecie - matek nie trzeba dyskredytować.
    One same to robią. I przypadek tej matki założycielki
    wątku jest dobitny.

    Sięgnij kobieto do początku albo przeczytaj moje
    wypunktowanie, to może pojmiesz, w czym rzecz.
    Ale jak tu już ktoś napisał: co bym nie powiedział
    do niczego nikogo nie przekonam.

    I najważniejsze: nie zamierzam przekonywać żadnych
    matek-polek, bo to strata czasu. Bo w ich interesie
    jest drenowanie kieszeni ojca i będą to robiły dopóki
    się da i żadne mówienie czy pisanie nic nie da. Zarzuca się tu ojcom nieróbstwo. Tymczasem ja widzę postawę u kobiet PASOŻYTNICZĄ. I o tym piszę i choć was krew zalewa smile pisać zamierzam punktując wasze niecne poczynania odkrywające prawdziwą naturę i intencję. Niektórzy mężczyźni może na tym skorzystają i nie ulegną w imię męskości, odpowiedzialności, przyzwoitości - bo na tym zwykle bazują takie kobiety, a wielu mężczyzn się na to łapie.



    > nie lepiej w tym czasie manicure sobie zrobić ? wink


    Pewnie że lepiej. Ojciec dzieci za to jeszcze zapłaci smile


    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • zwiatrem 24.05.10, 11:05
    Maxholdwoman, powiem Ci co zrobil sad w moim przypadku, gdy ex zadal obnizenia
    alimentow z racji <nie zarabiam w ogole>.

    Sad, sam z wlasnej inicjatywy zapytal U.P. o prace dla chiefa, zapytal tez nasze
    polskie PLO o prace na stanowiskach od mechanika po chiefa oraz trzy pierwsze
    lepsze instytucje w moim miescie zajmujace sie rekrutacja marynarzy.
    W oparciu o uzyskana odpowiedz, sad mial wlasne zdanie.
    Jesli sad nie jest skory do poszukiwan wysokosci wynagrodzen, mozna o to
    wnioskowac (tak robily osoby mi znajome) i sad pytal wszystkie wskazane
    instytucje o mozliwossc zarobkowania osoby w wieku pozwanego o alimenty, z jego
    wyksztalceniem oraz jego doswiadczeniem.

    Mozesz tez zastanowic sie czy ma ruchomosc, nieruchomosc, inne dochody i nawet
    jak na czarno, podajesz gdzie pracuje (jak masz swiadka, ktory o tym wie tym
    lepiej).

    Nie daj sobie powiedziec, ze nie masz prawa naciskac na wyzsze koszty, bo ceny
    aparatury, dojazdow na rehabilitacje, turnusow rehabilitacyjnych wciaz rosna.
    Nie wspomne o energii, ktora czerpia domowe urzadzenia rehabilitacyjne, pompy i
    wszystko inne w zwyklym gospodarstwie domowym.

    Na dodatek, jesli wiekszosc czasu musisz poswiecac choremu dziecku, mialabys
    prawo poszukac opieki odciazajacej ciebie.
    Moze wolontariat udaloby sie Wami zainteresowac?
    Docelowo wiadomo, ze ta opieka musialaby byc platna.

    Nie umiem sobie wyobrazic, ze sama na pelen zegar wszystko musisz zrobic,
    wszystkiemu podolac. Opieka nad dzieckiem chorym i niepelnosprawnym jest bardzo
    wyczerpujaca psychicznie i fizycznie.
    Drugie dziecko ma prawo miec tez cos z matki.
    O kosztach rehabilitacji nie wspomne, ale tutaj moze warto dotrzec do fundacji,
    towarzystwa zajmujacych sie takim przypadkami.

    Przestalam czytac ten watek, jak doszlam do wypowiedzi, ze ojciec nie musi
    kochac chorego dziecka. No coz.
    Nie musi, ale dziecko ma prawo mimo to, zachowac zycie, w dodatku w jak
    najlepszym dobrostanie na jaki rodzicow stac. Nie chodzi tylko o starania matki.
    Brak milosci ze strony jednego z rodzicow, nie ma prawa karac dziecka za jego
    chorobe.
    To rodzic odpowiada za stworzenie zycia, takze chorego i teraz musi przyjac na
    klate to wszystko co sie z tym wiaze.
    W przeciwnym wypadku oznaczaloby to, ze Ty ponosisz kare za chore dziecko, i
    wszystko masz zdobyc i zrobic sama, a dziecko nie ma prawa oczekiwac ojca, bo
    ten go nie kocha i nie wezmie odpowiedzialnosci, za jego zycie.
    A gdzie tu miejsce na zdrowe dziecko?
    Jemu tez sie coz od zycia i rodzicow nalezy.
  • maxholdwoman 24.05.10, 11:47
    Dzięki Zwiatrem.

    Największym problemem dla mnie jest zapewnienie "logistyki" bo
    muszę organizacyjnie zapewnić opiekę dzieciom i pracować.
    Ja mam własną działalność, która odpukuję w niemalowane idzie mi
    doskonale - ale to wymagające zajęcie.
    Tym bardziej, że musiałam poświęcić bardzo dobrą pracę w
    międzynarodowej korporacji, gdy okazało się, ze dziecko jest chore i
    wymaga bardzo dużo CZASU. Starszy również musi żyć normalniesmile

    Nagle zwaliło mi się na głowę wszystko, terapia musi być prowadzona
    intensywnie, jest droga, ale pewne uszkodzenia można wyleczyć tylko
    do pewnego wieku dziecka. Lekarze sami są zaskoczeni postępami
    dziecka i dają bardzo dobre rokowania choć 18 miesiecy temu,
    wyglądało to zupełnie inaczej.
    Dzisiaj na terapię z dzieckiem jeżdzą moi 74-letni tata i 69 letnia
    mama, bo ten leniwy byk, się realizuje! To co wnosi to ewentualnie
    jeśli nie jest "czymśinnymzajęty" to spacer z dzieckiem ale też nie
    za długi, i na pewno nie z dwojgiem na raz "bo on se już z tym nie
    raczi".

    Ostatnio w sąd uznał wykaz ponoszonych wydatków za uzasadniony
    biorąc pod uwagę stan zdrowia dziecka i możliwości zarobkowe
    rodziców. Dziś dodatkowo doszła mi opiekunka 2000 zł.
    Swoją drogą ja więcej płacę opiekunce niż to co on dziś zarabia....
  • zwiatrem 24.05.10, 12:15
    On ma prawo sie realizowac, jednak nie kosztem dzieci.

    Sadze, iz on wie, ze sobie moze pofolgowac (fakt, ze masz firme)
    Zaniedbal tez wiezi z dzieckiem zdrowym i tutaj jakos nie zamierzam go tlumaczyc.

    Gdyby nie bylo opiekunki byloby przedszkole.
    To nie sa oplaty widzimisie rodzica, tylko koniecznosc.
    Rodzice nie majacy firm musza, tak czy siak isc do pracy i jesli koszt
    przedszkola wlicza sie w utrzymania dziecka, to koszt opiekunki tez jest tym samym.

    > jeśli nie jest "czymśinnymzajęty"... bez komentarza
  • agamagda 24.05.10, 12:21
    To prawda, co pisze zwiatrem.
    Powinnaś sprawdzić jego dochody, być moze one są inne niż były jakiś
    czas temu.
  • kasper254 25.05.10, 10:31
    Masz nie tylko prawo, ale obowiązek, wystąpić o podwyższenie
    alimentów. Ten obowiązek dyktuje Ci odpowiedzialność za tych, którzy
    na świat się nie prosili i swojej przyszłości nie zbudują
    samodzielnie czy np. z boża pomocą. To, że w tej chwili zarabiasz
    dużo, nie oznacza, iż w przyszłości będziesz także mogła utrzymać
    dzieci na obecnym, czy innym poziomie.
    Do wywodów teutschinskiego podejdż z dystansem, ostrożnie. Może
    myśleć i pisać, co mu się rzewnie podoba i fajnie, że ma takie
    możliwości, że to forum mu to daje. Facet leje wodę, traktując o
    postawach i normach społecznych i nie odnosi ich do człowieka in
    concreto. Analizując to, co przedstawia, ma zielone pojęcie o
    różnych pojęciach praw, uprawnień, wolności, odpowiedzialności itd.,
    a czynione wobec innych - kobiet - uproszczenia trącą myszką.
    Ojciec Twoich dzieci, Max..., może być wolny do granic nosa Twoich
    dzieci. Wynikają z tego bardzo poważne konsekwencje.
  • maxholdwoman 25.05.10, 14:17
    Dzieki Kaspersmile
    Byłam u adwokata, powiedział mi dokładnie to co Ty, że mam obowiązek
    zapewnić dzieciom należne mi pieniędze. Poprosił o wykonanie spisu
    wydatków (z paraganami jesli mam) i dał mi tabelę na wzór.
    Mówi że trudno jest określić rokowania, bo to trochę jest ruletka,
    no i z pustego to i salomon nie naleje, ale mówi, że nie jest to
    awykonalne.


    Poza tym, właśnie lęk o przyszłość kaze mi zająć się tą sprawą.
    Jeśli moi rodzice nie będa mogli mi pomagać musze dodatkowo
    zatrudnić kogoś z prawemjazdy (a skąd wziąść drugi samochód) do
    dowożenia dziecka na zajecia, itp, itd.
    Prawdą jest, ze jedna osoba nie podoła wszyskiemu - naprawdę
    podkreślam, ze mi byłaby właśnie nawet bardziej niż kasa potrzebna
    pomoc logistyczna - albo alternatywnie pieniądze na nią.


    Ktoś wyżej wypisał przykładowe koszty. Ja na turnus rehabilitacyjny
    wydałam właśnie 3000 zł, niankę, przedszkole dla starszego płacę,
    terapia miesięcznie kosztuje około 900 zł. A gdzie jedzenie,
    ubrania, wakacje itp?

    > Do wywodów teutschinskiego podejdż z dystansem, ostrożnie

    Ktoś napisał mi na priva żeby z nim nie dyskutować bo "Nie dyskutuj
    z debilem: najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona
    doświadczeniem" -

    co jest świętą racją.
  • tautschinsky 25.05.10, 16:26
    maxholdwoman napisała:

    > no i z pustego to i salomon nie naleje, ale mówi, że nie jest to
    > awykonalne.


    A co miał adwokat powiedzieć? smile Spławić klientkę?




    > Prawdą jest, ze jedna osoba nie podoła wszyskiemu - naprawdę




    A co by było, gdybyś była na przykład wdową?
    Przećwicz tę myśl. Wtedy oddałabyś dziecko do
    ośrodka dla upośledzonych czy jednak dałabyś radę?

    To samousprawiedliwienia się. Nic więcej.





    > Ja na turnus rehabilitacyjny
    > wydałam właśnie 3000 zł, niankę, przedszkole dla starszego płacę,
    > terapia miesięcznie kosztuje około 900 zł.


    To żyjesz PONAD STAN. Jeśli wydajesz więcej niż jesteś
    w stanie zarobić i zgarnąć od ojca dzieci.




    > Ktoś napisał mi na priva żeby z nim nie dyskutować bo "Nie dyskutuj
    > z debilem: najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona
    > doświadczeniem" -


    smile A mnie napisała (bo to kobieta przynajmniej według
    mojej wiedzy), żebym "z hieną nie wdawał się udry, bo
    szkoda nerwów".

    Aż ciekaw jestem, czy to nie ta sama osoba? smile



    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • triss_merigold6 25.05.10, 16:41
    Gdyby babcia miała drucik to by była radiostacją.
    Nie jest wdową, pan żyje i ma się dobrze (lenistwo nie jest jednostką chorobową).
    Gdyby napisała, że wydała 3 tysiące na weekend w SPA to zarzut życia ponad stan
    byłby słuszny. Wydała na uzasadnione potrzeby dzieci.
    BTW koszt niańki/przedszkola rozkłada się na oboje rodziców, skoro obydwoje
    pracują. Już Ci to kiedyś tłumaczono.
  • aneta-skarpeta 25.05.10, 16:46
    nie no..niech dziecko wymagajce leczenia siedzi sobie przykladowo w kojcu do
    konca zycia, bo dbanie o jego zdrowie i rozwoj jest ponad stan mamy,a tata "nic
    nie musi"
  • triss_merigold6 25.05.10, 16:49
    Maxholdwoman wyraźnie zaznaczała, że pan mógłby dokładać osobistych starań
    (wozić dziecko na rehabilitację) i w ten sposób częściowo realizować obowiązek
    alimentacyjny. Mógłby ale nie chce. Skoro nie chce osobiście to niech pokrywa
    koszty. Ma wybór. Proste.
  • z_mazur 25.05.10, 16:55
    A gdzie doczytałaś, że nie chce?

    Ja takiego wpisu nie widziałem, chociaż oczywiście mogłem przeoczyć.

    Może wypadałoby zacząć od rozmowy z ojcem, czy nie mógłby trochę bardziej zaangażować się w opiekę nad dziećmi, zamiast od razu kombinować jak tu wyciągnąć od niego więcej pieniędzy.

    --
    Skromność zdobi mężczyznę, ale prawdziwy mężczyzna nie powinien się zdobić wink))
  • triss_merigold6 25.05.10, 17:02
    maxholdwoman 24.05.10, 11:47 Odpowiedz
    Dzięki Zwiatrem.

    Największym problemem dla mnie jest zapewnienie "logistyki" bo
    muszę organizacyjnie zapewnić opiekę dzieciom i pracować.
    Ja mam własną działalność, która odpukuję w niemalowane idzie mi
    doskonale - ale to wymagające zajęcie.
    Tym bardziej, że musiałam poświęcić bardzo dobrą pracę w
    międzynarodowej korporacji, gdy okazało się, ze dziecko jest chore i
    wymaga bardzo dużo CZASU. Starszy również musi żyć normalniesmile

    Nagle zwaliło mi się na głowę wszystko, terapia musi być prowadzona
    intensywnie, jest droga, ale pewne uszkodzenia można wyleczyć tylko
    do pewnego wieku dziecka. Lekarze sami są zaskoczeni postępami
    dziecka i dają bardzo dobre rokowania choć 18 miesiecy temu,
    wyglądało to zupełnie inaczej.
    Dzisiaj na terapię z dzieckiem jeżdzą moi 74-letni tata i 69 letnia
    mama, bo ten leniwy byk, się realizuje! To co wnosi to ewentualnie
    jeśli nie jest "czymśinnymzajęty" to spacer z dzieckiem ale też nie
    za długi, i na pewno nie z dwojgiem na raz "bo on se już z tym nie
    raczi".

    Ostatnio w sąd uznał wykaz ponoszonych wydatków za uzasadniony
    biorąc pod uwagę stan zdrowia dziecka i możliwości zarobkowe
    rodziców. Dziś dodatkowo doszła mi opiekunka 2000 zł.
    Swoją drogą ja więcej płacę opiekunce niż to co on dziś zarabia....

    A w pierwszym poście napisała, że kontakty tatusia z dziećmi są falowe - raz
    częste, a raz znika na dłuższy czas.
  • z_mazur 25.05.10, 17:13
    Ale autorka nie pisze ani słowa o tym, co zrobiła żeby sytuacja uległa zmianie, a jak sama pisze bardziej niż na pieniądzach zależy jej na logistyce.

    Poza tym z tego obszernego cytatu nie wynika, że ojciec nie chce zajmować się dziećmi. Być może nie do końca ma świadomość z potrzeb dzieci w tym zakresie.

    Może warto pomyśleć, o rozmowie z ojcem, może o jakiejś mediacji (czasem osoba z zewnątrz łatwiej potrafi przekonać do jakichś racji) niż zaangażowana w konflikt była żona, ale to wymagałoby odrobiny wysiłku od obu stron, w tym również od matki, żeby spróbować dojść do jakiegoś porozumienia w tych kwestiach

    Ale u żadnej z pań biorących udział w dyskusji nawet taka sugestia się nie pojawiła. Wszystkie skupiły się na tym, że ojciec powinien płacić.

    --
    Po odejściu od ołtarza reklamacji nie uznajemy.
  • triss_merigold6 25.05.10, 17:27
    Ooo to pan nie zauważył, że jedno z dzieci potrzebuje regularnej rehabilitacji i
    konieczne jest dowożenie dziecka na terapię? Dziwne.

    Rozczarowujesz Mazur. Naprawdę nie sądziłam, że dojrzały mężczyzna, który
    spłodził dwójkę dzieci i odnosił sukcesy zawodowe, jest istotą wymagającą
    precyzyjnego tłumaczenia jakie konkretnie są potrzeby dzieci i pokazywania
    palcem w jaki sposób - poza płaceniem alimentów - mógłby realizować się jako
    ojciec.
  • z_mazur 26.05.10, 00:20
    > Rozczarowujesz Mazur. Naprawdę nie sądziłam, że dojrzały mężczyzna, który
    > spłodził dwójkę dzieci i odnosił sukcesy zawodowe, jest istotą wymagającą
    > precyzyjnego tłumaczenia jakie konkretnie są potrzeby dzieci i pokazywania
    > palcem w jaki sposób - poza płaceniem alimentów - mógłby realizować się jako
    > ojciec.

    Istotą? I po co te lekceważenie? Jeśli komunikacja matki z ojcem wygląda tak jak wynika to z postów autorki, to ojciec może zwyczajnie nie być świadom tych potrzeb dzieci. Może zwyczajnie nie chce się narzucać żonie, która olała go odchodząc od niego. Ty też biegasz do ojca swoich dzieci pytać się jak mogłabyś uprzyjemnić jego kontakty z dziećmi?



    --
    Kobieta nie wie czego chce,
    ale nie spocznie dopóki nie osiągnie celu.
  • adaria38 26.05.10, 00:37
    doprawdy.... ojciec też nie jest świadom, ze na spacer można wziąć dwoje
    dzieci... dlatego bierze je pojedynczo.... i niecząsto.
    pewnie jest delikatny i kulturalny i się dzieciom nie chce narzucać.
    bo żona mu nie powiedziała, że może się obu dzieciom na raz narzucić, to zony
    wina, bezspornie.
  • z_mazur 26.05.10, 11:06
    Nie wiem ile lat mają dzieci, nie wiem czy to gdzieś zostało
    wspomniane, ale pamiętam, że jak sam zaczynałem być nastolatkiem, to
    średnio mnie bawiło spędzanie czasu z moim o 6 lat młodszym bratem i
    konieczność spędzania z nim czasu odbierałem raczej jako przymus mi
    narzucony niż jakąś przyjemność.

    Często i nieczęsto to mało precyzyjne określenia.

    I nigdzie nie pisałem o winie, za to według mojej oceny
    ODPOWIEDZIALNOIŚĆ za przepływ informacji pomiędzy stronami dialogu
    spoczywa na wszystkich jego uczestnikach. Jeśli ZALEŻY nam na
    uświadomieniu komuś czegoś, czego ten ktoś nie jest świadomy, to
    staramy się to przekazać, a to wymaga od nas trochę zaangażowania.

    Przykład praktyczny. Po rozwodzie starałem się interesować sprawami
    mojej córki, zaglądałem do szkoły pytając się o jej postępy i o
    ewentualne problemy, które mogłyby się pojawiać, było to o tyle
    proste, że znałem prywatnie i osobiście dyrektorkę jej szkoły. Moja
    była żona zaczęła mieć o to pretensje, czuła się w ten sposób
    sprawdzana i kontrolowana. Odpuściłem więc sobie, po pewnym czasie
    otrzymałem telefon od niej, że nie ma czasu dotrzeć na wywiadówkę i
    czy nie mógłbym zajrzeć do szkoły. Oczywiście bez problemu
    zajrzałem, ale gdybym nie otrzymał tej informacji, nie wiedziałbym,
    że istnieje taka potrzeba.

    --
    Kobieta nie wie czego chce,
    ale nie spocznie dopóki nie osiągnie celu.
  • aneta-skarpeta 26.05.10, 11:38
    hehe
    nie no

    sami faceci robią ze swojej płci jakąs bande idiotów, ktorym trzeba
    palcem pokazac, ze dziecko trzeba zawiesc do lekarza, wyjsc na plac
    zabaw. bo inaczej sie nie domysli, ni huhu
  • z_mazur 26.05.10, 14:34
    > hehe
    > nie no

    Oczywiście można sobie pokpić, co nie zmieni faktu, że rodzic który
    nie mieszka z dzieckiem, szczególnie dość małym, które samo nie
    artykułuje pewnych potrzeb, bez informacji od drugiego rodzica, nie
    będzie posiadał wiedzy o pewnych potrzebach dziecka.

    Ale oczywiście zamiast poprawić komunikację można popsioczyć i kpić
    z poczuciem wyższości.

    --
    Skromność zdobi mężczyznę, ale prawdziwy mężczyzna nie powinien się
    zdobić wink))
  • aneta-skarpeta 26.05.10, 14:51
    problem jest w tym, ze akurat w tym przypadku ociec interesuje sie
    dziecmi falowo- co autorka zaznaczyla na poczatku

    ja mam do czynienia z takim jcem, ktory ma poryw serca, którkie i
    niezbyt czesto

    wiem jak trudno z taka osoba byc w ciaglym kontakcie i ukladac
    poprawnie stosunki, a naprawde uderzające jest to, ze mało ze
    kobieta ma na plecach cały trud wychowania 2 dzieci i tylko dzieci
    rodzicom ciagnie ten wózek sprawnie do przodu, to jeszcze ma sama
    dbac o kontakty ojca i za niego myslec. litosci toz to stary chlop
    jest i jako osoba dosc inteligentna jest na tyle kumaty, ze wie ze
    ma chore dziecko, ktore chodzi na terapie, a ze placi malo to zona
    moze potrzebuje innej formy pomocy?

    bo 400 zł na chore dziecko to dosc niewiele, w sytuacji gdy byli
    wczesniej przyzwyczajeni do wysokiego poziomu zycia

    prosze nie rob z tego gościa kompletnego idioty, ktory nie wie co
    sie dzieje z jego dziecmi.

    fakt nie wie co trzeba i jak, bo sie nimi nie interesuje tak naprawde

    sytuacja z wywiadówka jest inna, zona powiedziala ze sama trzyma nad
    tym piecze, a jak nie dala rady to poprosila o pomoc- to sa dwie
    rozne kwestie

    mi powiem szczerze ciezko dzwonic o pomoc do exa, bo on sie od
    lutego nie odzywa, syn nie chce go widziec, bo "tata o nim zapomniał"

    wiem wiem..powinnam dziecku bajki o tatusiu opowiadac, jak go kocha
    ale wyjechał za wielką wode, zeby jak mu sie odwidzi miał otwarta
    droge do serca syna


  • z_mazur 26.05.10, 15:04
    Powiem szczerze, że ze sposobu w jaki autorka pisze o ojcu, to ja mu
    się nie dziwię, że kontakt jest falowy, pewnie w relacji
    bezpośredniej jest równie przyjemna.

    Skąd wiesz, że sytuacja z wywiadówką jest aż taka inna? Może (skoro
    panie pozwalają sobie na snucie różnych przypuszczeń, to i ja sobie
    pozwolę), autorka za wszelką cenę starała się udowodnić, że sama
    sobie radzi i że nie chce żadnej pomocy od ex męża. Człowiek jest z
    natury leniwy i szybko się przyzwyczaja do tego, że nie potrzebuje
    czegoś robić, a niektórzy na prawdę nie chcą innych ludzi (w tym
    swoich byłych żon) uszczęśliwiać na siłę.

    --
    Kobieta nie wie czego chce,
    ale nie spocznie dopóki nie osiągnie celu.
  • aneta-skarpeta 26.05.10, 15:23
    moge mowic tylko o sobie. ja wg exa tez jestem ostatnia najgorsza
    zdzirą, jestem materialistką bo domagam sie alimentów ( nie płaci),
    mam w dupie jego potrzeby ( bo widze ze on ma w dupie potrzeby
    dziecka)

    nie mam do niego zalu ze mnie zdradzał, bo dzieki temu poznałam
    super faceta, ale mam do niego ogromny zal ze tak traktuje swoje
    dziecko. wiec osobiste animozje to nie są

    a do tego pieprzy kocoboły o tym jak on go kocha, a ja tego ( głupia
    zimna suka) tego nie rozumiem

    a alimenty to najmniejsyz porblme w tym wszystkim

    tak wiec latami sobie bardzo sumiennie zapracował ( sam i tylko on)

    i teraz czytając moje wypowiedzi mozesz myslec- faktycznie sukowata
    ta aneta- ma racje facet, tez bym sie usunął. Ale ja latami
    walczyłam, prosiłam, dowoziłam, zachecała. ale juz mi sie nie chce,
    po tym jak moje ( tak moje) dziecko płakało, ze chyba był dla taty
    niewystarczająco miły, bo tata sie na niego obraził i juz nie
    przyjezdza rece mi opadły..i cała reszta tez.

    do tego z jego relacji usłyszalbys wzruszająca historie, jak on
    kocha ponad zycie swojego syna, ale przeciwnosci losu rzucaja mu
    kłody pod nogi

    byc moze autorka watku wlasnie jest na takim etapie. ze ma dosyc
    szarpania, tłumaczenia oczywistosci dorosłemu facetowi, sama moze ma
    chwilowy dołek i zdecydowała sie akurat wtedy napisac na forum.

    nie robmy z dorosłych ludzi idiotów!. zacznijmy wymagac - w tym
    przypadku od faceta- zachowania godnego dorosłego faceta, ktory cos
    w zyciu osiągnał.

    popadamy w absurd, ze matka ma myslec i za ojca i za siebie. ON jest
    dorosły, ma 45 lat. nawet jesli nie bardzo ma pojecie co i jak z
    dziecmi to moze powiedziec- słuchaj wiem ze musisz ciagle jezdzic na
    rehab. jak bedziesz potrzebowała pomocy to dzwon, ja chetnie pomogę

    ale pan ma problem z wyjsciem z 2 dzieci na raz. bez komentarza...

    ps. jakby facet pisał, ze matka miga sie od zajmowania sie dzieckiem
    pisalabym to samo.. problem w tym, ze wbrew zapewnieniom niezbyt
    duzo ojców chce miec dzieci u siebie po rozwodzie, za to wielu o
    nich w cudowny sposób zapomina, albo mysli, ze jak płąci to jest
    super tata i trzeba dac mu spokoj

  • z_mazur 26.05.10, 15:37
    IMHO za bardzo odbiegliśmy od tematu dyskusji. Nie mam zamiaru
    oceniać Twojego stosunku do byłego męża.

    Staram się pisać o tej konkretnej sprawie i na dodatek staram się
    nie snuć zbyt daleko posuniętych hipotez. Zasugerowałem jedynie, że
    może, skoro dla autorki większe znaczenie od pieniędzy ma logistyka,
    to warto spróbować, zanim wniesie się do sądu sprawę o podniesienie
    alimentów, o tej logistyce podyskutować.

    Wdałem się w polemikę z Tobą bo próbowałaś wykpić tą sugestię IMHO
    zupełnie niepotrzebnie.

    Znam sporo podobnych spraw i wiem, że przepływ informacji pomiędzy
    rozstającymi się rodzicami nawet w zakresie potrzeb dzieci jest
    często kiepski, osoba która zostaje z dziećmi, często za wszelką
    cenę stara się udowodnić, że sama sobie da radę i często sugerowaną
    pomoc traktuje jak działanie przeciwko sobie, odrzucając ją i
    uważając że gdyby z niej skorzystała, to pokazałaby słabość.

    Oczywiście możesz się ze mną nie zgdzać.

    --
    Po odejściu od ołtarza reklamacji nie uznajemy.
  • aneta-skarpeta 26.05.10, 16:13
    oczywiscie ze sytuacje sa rozne, uderzyło mnie to, ze za wszystko
    obarcza sie wina autorkę

    ze ma zly stosunek, ze za duzo wymaga, ze nie mowi, ze narzeka na
    forum itd

    i co on nie robi- to ona jest winna wg niektorych, a to moze jest
    nie tak?
  • z_mazur 26.05.10, 17:24
    Ja za nic nie obarczam winą autorki. Ja jedynie zasugerowałem inne rozwiązanie, które Ty, z nie do końca dla mnie jasnych przyczyn, wykpiłaś, dlatego trochę z Tobą popolemizowałem. smile



    --
    Po odejściu od ołtarza reklamacji nie uznajemy.
  • aneta-skarpeta 26.05.10, 17:46
    Ty doroabiasz jakies dziwne teorie na temat tego faceta, a ja wyciagam wnioski z
    tego co wiemy

    mozemy sobie gdybac ze on nie ma nogi, zyje w jakim wyalienowanym swiecie i nie
    ma bladego pojecia, ze lakrze, jedzienie i opieka nad dziecmi kosztuje tyle ile
    kosztuje, a na rehab to on myslal ze dziecko samo jezdzi bo nikt mu nie
    powiedzial, ze jest inaczej

    ja go trakuje jako doroslego 46 letniego faceta, ktory zrobil jakas tam kariere,
    wiec glupi nie jest, pozno zdecydowal sie na dzieci, wiec tez wiedzial na co sie
    pisze i na tej podstawie wyciagam wnioski w oparciu o to co pisze maxhold


    aTy robisz z niego nic niewiedzacego o zyciu idiotesmile

  • z_mazur 26.05.10, 17:58
    Ja nie dorabiam, żadnych teorii, poza jedną, że być może komunikacja w zakresie potrzeb dziecka i sposobów ich zaspokojenia innych niż finansowe szwankuje.

    Z praktyki wiem, że ojcowie, często ponieważ kobiety uniesione ambicją tego nie chcą im przekazać, nie są świadomi pewnych potrzeb dziecka (a pośrednio i matki w tym zakresie) i tego że mogliby je łatwo zaspokoić.

    Ja np. nie lubię gdy ktoś mi chce pomagać wbrew mnie samemu i mając tego świadomość nie narzucam się innym z pomocą nie proszony, ale może ja dziwny jestem.

    To też wnioski wyciągnięte z tego co wiemy. Zresztą autorka w całym tym wątku nie zasugerowała, że się mylę, więc nadal mogę twierdzić, że tak jest.

    A teraz możesz z tego znowu pokpić. smile

    --
    Po odejściu od ołtarza reklamacji nie uznajemy.
  • aneta-skarpeta 26.05.10, 18:04
    ale ona nie jest uniesiona ambicja, bo oczekuje pomocy logistycznej... ale za to
    wiemy, ze 45 letniego faceta przerasta spacer z 2 dzieci na razsmile

    i dlaczego zakladasz ze ona mu nie mowi o swoich potrzebach logstycznych, ale
    nie przyjmujesz do wiadomosci, ze moze on to doskonale wie, ale ma to w dupie?
  • aneta-skarpeta 26.05.10, 18:05
    pamietaj tez ze tak samo wiele jest kobiet, ktore robia problemy exom z dziecmi,
    utrudniaja kontakty i zawyzaja potrzeby alimentacyjne, tak samo wiele jest
    facetow, ktorzy olewaja swoje obowiazki ojcowskie po rozwodzie
  • z_mazur 26.05.10, 18:26
    > i dlaczego zakladasz ze ona mu nie mowi o swoich potrzebach logstycznych, ale
    > nie przyjmujesz do wiadomosci, ze moze on to doskonale wie, ale ma to w dupie?


    A dlaczego mam zakładać odwrotnie? Wystarczy, że wszystkie panie w tym wątku to założyły. Ja jedynie zasugerowałem, że tak być wcale nie musi, chociaż oczywiście może.

    Co, jak już pisałem kilkakrotnie, wyśmiałaś.

    --
    Po odejściu od ołtarza reklamacji nie uznajemy.
  • aneta-skarpeta 26.05.10, 18:33
    jezeli slysze, ze ojciec interesuje sie dziecmi falowo to znam takie sytuacje z
    autopsji i wiem jak moze to wygladac- jak facet chce byc regularnie w zyciu
    dzieci to jest, a nie mowi ze nie da rady wyjsc z dwojka na razsmile

    dlatego byc moze jemu blizej do moejgo exa niz do ciebie, ktory nie chce sie
    narzucac z pomoca, ale stoi w gotowosci
  • z_mazur 26.05.10, 18:36
    > jezeli slysze, ze ojciec interesuje sie dziecmi falowo to znam takie sytuacje z
    > autopsji i wiem jak moze to wygladac- jak facet chce byc regularnie w zyciu
    > dzieci to jest, a nie mowi ze nie da rady wyjsc z dwojka na razsmile
    >
    > dlatego byc moze jemu blizej do moejgo exa niz do ciebie, ktory nie chce sie
    > narzucac z pomoca, ale stoi w gotowosci

    Ale musisz przyznać, że to jednak jest mimo wszystko Twoja projekcja, a nie fakty.

    Ja wcale nie twierdzę, że tak być nie może, ale że tak wcale być nie musi i że może wystarczy zwykła rozmowa i może mediacja, jeśli między rodzicami trwa nadal konflikt. Wtedy pewne zobowiązania przyjmują postać racjonalnych argumentów, a nie żądań osoby, która budzi w nas co najmniej niechęć, jeśli nie wrogość.

    I tylko to zasugerowałem w swoim poście. smile

    --
    Po odejściu od ołtarza reklamacji nie uznajemy.
  • aneta-skarpeta 26.05.10, 18:47
    > Ale musisz przyznać, że to jednak jest mimo wszystko Twoja projekcja, a nie fak
    > ty.
    >

    dokladnie tak samo jak u Ciebiesmile

    ja sie opieram na tym co czytam, Ty bierzesz to pod uwage, ale w sumie to
    zakaldasz ze ona klamie, albo koloryzuje, bo "przeciez wiemy jakie sa baby"- bo
    dziecko pewnie jest chore dopiero od rozwodu, z pewnoscia on nie wie, bo ona mu
    nie mowi itd
  • z_mazur 26.05.10, 19:12
    Ty bierzesz to pod uwage, ale w sumie to
    > zakaldasz ze ona klamie, albo koloryzuje, bo "przeciez wiemy jakie sa baby"- bo
    > dziecko pewnie jest chore dopiero od rozwodu, z pewnoscia on nie wie, bo ona mu
    > nie mowi itd

    Oj, to już zdecydowanie jest Twoja nadinterpretacja. smile

    Zresztą jak sama zauważyłaś, nie polemizuję z autorką, tylko z Tobą. Ja udzieliłem rady trochę odmiennej od większości tu sugerowanych, Ty ją wyśmiałaś i dlatego zacząłem z Tobą polemizować, starając się wykazać, że tak jak założyła większość z pań w tym wątku wcale być nie musi (chociaż może) i jeśli rzeczywiście tak nie jest, to istnieje inne rozwiązanie niż tylko pozew o podwyższenie alimentów.

    I tylko tyle. W całej tej polemice chciałem Tobie jedynie wykazać, że Twoje kpiny nie muszą być uzasadnione. Widzę, że niespecjalnie mi się to udało, ale w sumie w dyskusji wcale nie chodzi o to, żeby kogoś przekonać, tylko o to, żeby wymienić się poglądami.

    A dyskusja toczona w rzeczowy sposób, bez wycieczek osobistych i przytyków, to w sumie całkiem przyjemne doświadczenie.

    wink

    --
    Kobieta nie wie czego chce,
    ale nie spocznie dopóki nie osiągnie celu.
  • aneta-skarpeta 26.05.10, 18:10
    z_mazur napisał:

    > Ja np. nie lubię gdy ktoś mi chce pomagać wbrew mnie samemu i mając tego świado
    > mość nie narzucam się innym z pomocą nie proszony, ale może ja dziwny jestem.


    a czy tak jak ex autorki watku masz okresy czestych kontaktw, po czym przychodzi
    okres kilkumiesiecznego milczenia?
  • z_mazur 26.05.10, 18:23
    > a czy tak jak ex autorki watku masz okresy czestych kontaktw, po czym przychodz
    > i okres kilkumiesiecznego milczenia?

    Nie, ponieważ pewnym wysiłkiem z obu stron nasze relacje, mimo że ograniczone jedynie do kwestii związanych z dzieckiem, są poprawne i obie strony wiedzą, że jeśli uznają, że dziecko czegoś potrzebuje to można, a nawet trzeba o tym porozmawiać.

    --
    Kobieta nie wie czego chce,
    ale nie spocznie dopóki nie osiągnie celu.
  • aneta-skarpeta 26.05.10, 18:30
    bo oboje chcecie, a nie jedno z was

  • morekac 25.05.10, 18:04
    >Wszystkie skupiły się na tym, że ojciec powinien płacić.
    nie wszystkie. Natomiast u niektórych panów pojawiło się dogłębne
    przekonanie, że skoro ojciec płaci aż 400 zł na chore dziecko, to
    wara od jakichkolwiek wymagań względem niego - czy to finansowych,
    czy logistycznych.
    --
    "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że
    nie mogę za mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
  • tautschinsky 25.05.10, 19:46
    triss_merigold6 napisała:

    > Maxholdwoman wyraźnie zaznaczała, że pan mógłby dokładać osobistych starań
    > (wozić dziecko na rehabilitację) i w ten sposób częściowo realizować obowiązek
    > alimentacyjny. Mógłby ale nie chce. Skoro nie chce osobiście to niech pokrywa
    > koszty. Ma wybór. Proste.




    I też zostało powiedziane, że przechodzi kryzys,
    który prawdopodobnie jest chroniczną depresją lub
    innym chorobowym stanem.

    Każdy, kto trochę śledzi to forum wie, że wg
    tu piszących kobiet:


    - dla mężczyzny płacącego alimenty jest pracy w bród
    - pracy wysokopłatnej
    - taki ojciec nie może zachorować
    - jeśli zachoruje - kij mu w oko
    - płacić musi, choćby miał raka i miał
    zrezygnować ze swojego leczenia, żeby
    jakiś szczyl mógł wcinać bułki z szynką
    codziennie na śniadanie.


    Na szczęście - tak, mimo wszystko - są jeszcze
    sądy i niektórzy mężczyźni to nie kompletne kapcie
    i potrafią udowodnić, że nie są wielbłądami smile

    Niestety - z takimi osobami trzeba po prostu
    walczyć. Czasami się nie da inaczej jak ostro.

    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • z_mazur 25.05.10, 16:53
    Zaczyna mnie trochę bawić ta dyskusja. smile

    Ojciec płaci ZASĄDZONE alimenty, (zasądzone, czyli takie których wysokość oszacował niezależny i niezawisły sąd), a panie na to:

    <<a tata "nic nie musi">>

    Jakby ktoś nie zauważył, to musi i płaci. smile

    --
    Skromność zdobi mężczyznę, ale prawdziwy mężczyzna nie powinien się zdobić wink))
  • tautschinsky 25.05.10, 19:39
    aneta-skarpeta napisała:

    > nie no..niech dziecko wymagajce leczenia siedzi sobie przykladowo w kojcu do
    > konca zycia, bo dbanie o jego zdrowie i rozwoj jest ponad stan mamy,a tata "nic
    > nie musi"



    Dziecko NIE SIEDZI w kojcu, tylko jest trzy razy
    w tygodniu rehabilitowane - również z pieniędzy,
    które PŁACI ojciec.


    Jest takie powiedzenie: KŁAMSTWO odpowiednio wiele
    razy powtórzone staje się prawdą.

    Tu mamy z tym do czynienia.



    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • aneta-skarpeta 25.05.10, 19:52
    jest wozone tylko i wylacznie dzieki determinacji matki i dziadkow

    matka sama liczy na zaangazowanie ojca w postaci zaangazowania sie w terapie,
    ale dla ojca to za duzo

    400 zl na chore dziecko to naprawde niewiele. tymbardziej ze chore dziecko
    wymaga duzej troski i uwagi, a zdrowe tez ma prawo do normalnego dziecinstwa

    matka zaznaczyla, ze ojciec interesuje sie falowo. ja to znam i wiem jak to sie
    odbija na dziecku
  • tautschinsky 25.05.10, 19:33
    triss_merigold6 napisała:

    >lenistwo nie jest jednostką chorobową



    To, co nazywasz lenistwem jest objawem
    chorobowym. Człowiek w depresji również
    zdaje się być leniem nad leniami.

    Ale rzeczony ojciec leniem nie jest,
    ponieważ pracuje. Nic nie pisała autorka,
    ile, ale z tego można przypuszczać, że na
    PEŁNY ETAT. I płaci wysokie procentowo alimenty.

    Ile razy trzeba powtórzyć to samo?

    Piszesz o kimś innym? Nie wiem, twój ex nie pracuje?
    Być może. Ale ten akurat pracuje i płaci.






    > Gdyby napisała, że wydała 3 tysiące na weekend w SPA to zarzut życia ponad stan
    > byłby słuszny. Wydała na uzasadnione potrzeby dzieci.





    Otóż nie. Równie dobrze mogłaby to dziecko wysłać
    na rzekomą rehabilitację do Stanów i zapłacić 30 tysięcy i założę się, że też byś coś podobnego napisała
    o "uzasadnionych potrzebach". Uzasadnione potrzeby to
    takie BEZ KTÓRYCH nie można się obejść. Bez baletu,
    bez gry na pianinie można. Bez wyjazdu za 3 tysiące
    również - może dziecko, co TEŻ ROBI - być rehabilitowane stacjonarnie. Jeśli decyduje się na takie luksusy - bo są luksusy - to niech płaci z własnej kiesy. Ojca na to NIE STAĆ. Zarabia 1500 złotych z czego ona mu wydziera 800 złotych alimentów.

    Jeśli chce robić za super matkę niech robi to na własny koszt. Ojca na to nie stać i nie ma co robić
    za sępa. Dzieci też mają oczy i swój rozum. I kiedyś
    taką matkę, jeśli zupełnie ich nie zindoktrynuje (niektóre jednostki są oporne na to)rozliczą ją.
    Niewykluczone, że ojciec, jeśli jest w depresji lub
    w nią popadnie będąc już teraz w stanie załamania, pod wpływem niemożności życia po podwyższeniu alimentów po prostu zabije się. W pośredni sposób ona go zabije. Odbierze im ojca na zawsze - już to zrobiła rozwodząc się z nim, kiedy zaczął mieć problemy ze sobą. Pieniądze to nie wszystko - to dzieci, które podrosną,
    też będą wiedziały.



    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • morekac 25.05.10, 20:25
    Tauchinsky, miałeś ty kiedy przewlekle chore dziecko w domu? Dziecko
    z jakąś dysfunkcją, nawet niewielką,ale wymagającą ćwiczeń,
    rehabilitacji, zabiegów? Więc nie pisz o balecie, bo nie uchodzi.

    > Dzieci też mają oczy i swój rozum.
    Mają, potrafią oceniać nawet bez indoktrynacji. W wieku lat nastu
    są czasem bezlitosne - więc się nie pocieszaj.

    >. W pośredni sposób ona go zabi
    > je. Odbierze im ojca na zawsze - już to zrobiła rozwodząc się z
    nim, kiedy zacz
    > ął mieć problemy ze sobą
    Jej problemem jest utrzymanie dzieci, on ze swoimi musi radzić sobie
    sam. Nie jest dzieckiem. Depresję się leczy i nie sądzę, by
    jakikiolwiek sąd podwyższał alimenty, jeśli facet wykaże,że jest
    chory, leczy się i nie jest w stanie pracować więcej, tudzież ma
    dochody wyłącznie z pracy. Niemniej trudno oczekiwać od jego eks-
    żony, żeby to ona zajmowała się również leczniem pana i była za
    odpowiedzialna za jego dobre samopoczucie.

    I ja też żałuję,że nie można dostać zwolnienia na lenistwo. wink.
    --
    "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że
    nie mogę za mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
  • tautschinsky 25.05.10, 23:45
    morekac napisała:

    > Tauchinsky, miałeś ty kiedy przewlekle chore dziecko w domu?


    Wyobraź sobie, że tak. I podejrzewam, że stopień
    kalectwa dziecka maxholdwoman jest stosunkowo niewielki przy tym,
    co dolegało tamtemu dziecku.




    > Jej problemem jest utrzymanie dzieci, on ze swoimi musi radzić sobie
    > sam.



    Ale nie kosztem innej, chorej osoby. To raz. Dwa -
    nawet jeśli dla niej on jest już obcym człowiekiem
    to nadal pozostaje ojcem i wpędzanie go do grobu
    to wątpliwa przysługa dla ich wspólnych dzieci. On nie
    jest jakąś patologią przed którą trzeba je chronić
    a jedynie osobą zagubioną, którą chce się zniszczyć
    w imię lepszego życia potomstwa. To jest niemoralne.




    > nie sądzę, by
    > jakikiolwiek sąd podwyższał alimenty, jeśli facet wykaże,że jest
    > chory, leczy się i nie jest w stanie pracować więcej, tudzież ma
    > dochody wyłącznie z pracy.




    Chyba mało wiesz o depresji i chorobach psychicznych.
    Równie dobrze on może w ogóle się nie stawić do sądu
    albo w ogóle zaprzestać się odżywiać, myć. Może na to
    nie mieć sił (psychicznych) i tym bardziej nie będzie niczego dowodził. A jak sąd go może potraktować przy
    przebiegłej linii ataku starającej się o jego bankructwo to sama możesz się domyślić.




    > Niemniej trudno oczekiwać od jego eks-
    > żony, żeby to ona zajmowała się również leczniem pana i była za
    > odpowiedzialna za jego dobre samopoczucie.



    Ale nie musi go doprowadzać na skraj przepaści chyba?



    > I ja też żałuję,że nie można dostać zwolnienia na lenistwo.



    Na kaca można - jest odpowiednia jednostka chorobowa
    nawet na to - więc na lenistwo pewnie również smile
    Ale nie wszystko lenistwem jest, co może się nim wydawać.


    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • morekac 26.05.10, 14:59
    > Ale nie kosztem innej, chorej osoby.
    Ale ta inna osoba nie musi jej już obchodzić.
    Na razie to ty wymysliłeś, że facet ma depresję. Nie wiadomo czy ma
    depresję i czy wogole jest chory na cokolwiek.
    Jeśli jest chory, ale ma siłę zwlec się do pracy za 1500 zł,
    powinien mieć również siłę na pójście do lekarza i zadbania o swoje
    żywotne interesy, w tym ewentualne zaświadczenia lekarskie.
    Maxholdwomen nie jest jego niańką i nie jest odpowiedzialna za to,
    co pan robi bądż nie robi. Ma prawo pójść do sądu i domagać się
    zwiększenia alimentów na dzieci, jeśli uważa, że dostają za mało.
    Eks będzie się bronił (ma prawo do obrony przecież i nawet ma prawo
    do wystąpienia o obniżkę alimentów) i czy sąd to uzna - to już inna
    sprawa.
    Na razie dorosłego faceta przedstawiasz tak, jakby był na poziomie
    bezradności niemowlęcia. Dziwne, że nie trzeba mu pieluchy zmieniać,
    biedakowi.

    > podejrzewam, że stopień
    > kalectwa dziecka maxholdwoman jest stosunkowo niewielki
    tak jak sądziłam, stawiasz diagnozy przez internet. Dr.Housechinsky?
    -
    --
    "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że
    nie mogę za mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
  • tautschinsky 26.05.10, 16:56
    morekac napisała:

    > > Ale nie kosztem innej, chorej osoby.
    > Ale ta inna osoba nie musi jej już obchodzić.
    > Na razie to ty wymysliłeś, że facet ma depresję. Nie wiadomo czy ma
    > depresję i czy wogole jest chory na cokolwiek.


    Człowiek, który żyje na jakimś tam poziomie a potem
    nagle w jego życiu pojawia się kryzys na tyle silny,
    iż rezygnuje z pracy i to trwa już lata ma problemy natury psychicznej - nie
    znaczy to, że lekarz ma go "naprawić", żeby ten dalej był tym, kim był. Jedynie
    tyle, że coś w jego życiu zaszło, coś się dzieje.



    > Jeśli jest chory, ale ma siłę zwlec się do pracy za 1500 zł,
    > powinien mieć również siłę na pójście do lekarza i zadbania o swoje
    > żywotne interesy, w tym ewentualne zaświadczenia lekarskie.




    To tyle może znaczyć, że nie ma sił na pracę po 16 godzin świątek-piątek i
    ciągły stres.

    A do lekarza będzie musiał pójść, bo go pożre w tym
    sądzie. W sądzie nie walczy się na coś, co widać, tylko na świstki. Pani zbiera
    świstki mające dowodzić konieczności wydatkowania na dzieci coraz większych sum.
    On musi donieść świstek, iż jego obecny stan zdrowia nie pozwala na pracę,którą
    wykonywał wcześniej. Kardiologa też warto by odwiedzić. 45 lat,
    życie w stresie, mało który ma serce jak dzwon. W sądzie "na gębę" od ojca nic
    nie przyjmą smile




    Ma prawo pójść do sądu i domagać się
    > zwiększenia alimentów na dzieci, jeśli uważa, że dostają za mało.
    > Eks będzie się bronił


    Takie prawo. Życzę ci, żebyś trafiła na sąsiadkę,
    która będzie ciebie o wszystko pozywała - o krzywo
    położoną wycieraczkę, o hałasy, o szczekanie psa,
    o zabrudzanie klatki schodowej - WSZAK MA TAKIE PRAWO! smile

    A ty będziesz mogła się bronić w sądzie.


    Prawo do pozywania prawem człowieka smile






    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • aneta-skarpeta 26.05.10, 17:31
    tautschinsky napisał:


    >
    > Człowiek, który żyje na jakimś tam poziomie a potem
    > nagle w jego życiu pojawia się kryzys na tyle silny,
    > iż rezygnuje z pracy




    nie rezygnuje. wywalili go. potem sie "uczy" i z tej nauki wyszy zabawy
    interentowe dla dorosych

    nie dopowiadaj sobie, bo bzdury piszesz




  • morekac 26.05.10, 21:41
    Życzę ci, żebyś trafiła na sąsiadkę,
    > która będzie ciebie o wszystko pozywała - o krzywo
    > położoną wycieraczkę, o hałasy, o szczekanie psa,
    > o zabrudzanie klatki schodowej - WSZAK MA TAKIE PRAWO
    Milutki jesteś. Argumenty się skończyły?
    Z moimi sąsiadami radzę sobie bez sądów, a nawet bez afer. A sądy
    są od tego, żeby rozstrzygać sprawy, w których w żaden sposób obie
    strony nie mogą dojść do porozumienia.

    > On musi donieść świstek, iż jego obecny stan zdrowia nie pozwala
    na pracę,którą
    > wykonywał wcześniej
    ty naprawdę Dr. House jesteś, zaraz mu wszystkie schorzenia
    zdiagnozujesz - li i jedynie na podstawie wątku założonego przez eks-
    żonę.Gość jest dorosły i powinien umieć zadbać chociaż o siebie i
    swoje pójście do lekarza.
    >45 lat
    W tym wieku ludzie się już tylko na przemiał nadają, niestety wink.
    --
    "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że
    nie mogę za mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
  • tautschinsky 27.05.10, 08:15
    morekac napisała:

    > Milutki jesteś. Argumenty się skończyły?



    Argumenty wciąż te same, niezmienne.
    Ale ileż można smile powtarzać, że
    ojciec dzieci jest uczciwy tylko matka
    gra podle?

    A to było odnośnie PRAWA, które tutaj - oczywiście
    tylko na tę okoliczność smile - przedstawia się
    jako świętość, z której każdy i wszędzie może korzystać.

    Nie zrozumiałaś? smile))




    A sądy
    > są od tego, żeby rozstrzygać sprawy, w których w żaden sposób obie
    > strony nie mogą dojść do porozumienia.


    Ale zrozum, że są TACY LUDZIE jak autorka i takim
    zawsze jest źle i za mało. Z niektórymi nie da się
    porozumieć. I wtedy tego świętego prawa sądzenia się
    nadużywają. Z punktu prawa mają rację, od strony
    moralnej jest to wątpliwe.




    > ty naprawdę Dr. House jesteś, zaraz mu wszystkie schorzenia
    > zdiagnozujesz - li i jedynie na podstawie wątku założonego przez eks-
    > żonę.


    Z tej części odpowiedzi wnioskuję, że to nie brak
    zrozumienia tego, co piszę, tylko zdenerwowanie.

    Świstki są mu potrzebne DLA SĄDU. Bo niestety sąd
    na wiarę niczego od ojca nie przyjmie. Ojciec mógłby
    tam się słaniać z bólu i niewiele by wskórał trafiwszy na określoną sędzinę. Czytałem o przypadku, że facet stracił możliwości zarobkowania, bo uległ wypadkowi i był o jedną nogę uboższy, ale... smile na papierze tego
    NIE MIAŁ! Sędzina stwierdziała, że nie jest od oglądania czyichś goleni czy ich braku i dopóki nie dostarczy zaświadczenia od lekarza, że rzeczwyiście tej nogi nie ma, to ona widzi zdrowego konia, który ma dwie nogi, dwie ręce itd.

    PS. Alimenty MIMO braku nogi mu podwyższyła. Później w kolejnej instancji sprawę odkręcono. I teraz sobie wyobraź, że trafiasz na taką sąsiadkę albo on trafi na taką babę w sądzie - dlatego te papiery są potrzebne.
    A to, że choruje jest bezsporne. Jak dla mnie.
    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • morekac 27.05.10, 22:58
    Cz
    > ytałem o przypadku, że facet stracił możliwości zarobkowania, bo
    uległ wypadkow
    > i i był o jedną nogę uboższy, ale... smile na papierze tego
    > NIE MIAŁ
    Serio czy tylko urban legend?
    Aczkolwiek niespecjalnie mnie to dziwi - jakiś czas temu ZUS
    sprawdzał, czy inwalidom przypadkiem kończyny nie odrosły.
    Z drugiej strony wniosek jest jeden - na każdą sprawę w sądzie
    trzeba się przygotować.

    --
    "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że
    nie mogę za mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
  • tautschinsky 28.05.10, 08:40
    morekac napisała:

    > Cz
    > > ytałem o przypadku, że facet stracił możliwości zarobkowania, bo
    > uległ wypadkow
    > > i i był o jedną nogę uboższy, ale... smile na papierze tego
    > > NIE MIAŁ
    > Serio czy tylko urban legend?




    Niestety nie. Nawet na tym forum można przeczytać
    "entuzjastyczne relacje" przedstawiające zachowanie
    "najjaśniejszego sądu" - to tak ładnie brzmi - a przecież wszyscy, którzy chociaż się otarli o prawdziwą salę sądową wiedzą (może są wyjątki?), że
    taki sąd to zwykle jakaś znudzona baba, bywa, że agresywna i nic ponad to smile


    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • aneta-skarpeta 26.05.10, 11:36
    Mam świadomośc jak ciężką i trudna choroba jest depresja, ale nie
    popadajmy w jakis idiotyzm.

    w tej chwili co poniektórzy nachętniej wszystko tłumaczyliby
    depresja. Depresja wytłumaczeniem wszystkich wad

    nieodpowiedzialny gówniarz= pewnie ma depresje
    leń patentowany= pewnie ma depresje
    ma w dupie dzieci= peweni ma deprssje..no tutaj jeszcze wchodzi "nic
    nie musi"

    bez przesady. nie kazde lenistwo i olewactwo jest depresja, nie
    kazda handra to depresja i nie kazde uzalanie sie na dsoba jest
    depresją

    tak jak nie kazde niegrzeczne dziecko ma ADHD. niektore dzieci po
    prostu sa niewychowanewink
  • maxholdwoman 26.05.10, 11:42
    DZięki Anetasmile
  • tautschinsky 26.05.10, 16:37
    aneta-skarpeta napisała:

    > bez przesady. nie kazde lenistwo i olewactwo jest depresja, nie
    > kazda handra to depresja i nie kazde uzalanie sie na dsoba jest
    > depresją


    Ten ojciec, z tego co wyczytałem:

    nie użala się,
    nie leni się,
    płaci pieniądze.

    Co się stało to to, że w pewnym momencie swojego życia
    po prostu wysiadł psychicznie i zmienił swoje życie zawodowe. I to było przyczyną ich rozstania. O tym ona pisze. Zaczął mniej przynosić pieniędzy do domu to go skasowała z życia. Teraz mimo iż razem już nie jest ona sądownie - poprzez nałożenie nierealnych do jego bieżących dochodów - chce go zmusić do pracy,jaką wykonywał kiedyś.

    I tłumaczenie się dziećmi to tylko zasłona,która nie skrywa faktu, jaką osobą jest autorka. No ludzie, przećwiczcie tak to od strony innej niż prawna, co
    robi i w jaki sposób chce to coś uzyskać. Jest to głęboko amoralne i to jest poza dyskusją jak dla mnie.


    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • ewelinanowa 26.05.10, 16:45
    Zaczął mniej przynosić pieniędzy do domu to
    > go skasowała z życia.


    Tak, i dlatego również, że nowej pracy nie szukał i miał przygody z
    kobietami(?) poznanymi w internecie.


    Teraz mimo iż razem już nie jest ona sądownie - poprzez n
    > ałożenie nierealnych do jego bieżących dochodów - chce go zmusić
    do pracy,jaką
    > wykonywał kiedyś.


    A doczytałeś, że ona też nie pracuje już w korporacji i jednak ma
    dochody, takie że pozwalają jej zapłacić niańkę i terapię. Czyli
    można.

    Trzeba tylko chcieć.
  • aneta-skarpeta 26.05.10, 16:54
    matko przeciez my nie rozmawiamy o samochodach dla dorastającego
    syna, quadach dla przedszkolach czy lekcjach baletu. Na Boga!

    chodzi o leczenie dziecka specjalnej troski

    powiem dosadnie
    zrobił dzieciaka? to ma mu zapewnic byt, leczenie itd

    inaczj to doopek i nic wiecej

    ona moze sie poswiecic choc pewnie tez by chciała sobie siedziec na
    tarasie z kawka o 16stej, to on tez moze.
    nie chce mu sie pracowac za aiwecej to niech zaiwania na terapie z
    dzieckiem, z drugim do kina etc
    jest w tej rodzinie co robic- dziadkom by dał odsapnąc

    matko- dyskusja jest na tak żenującym poziomie że dziwię sie że
    dyskutujemy tu o zasadnosci zajmowaniem sie niepełnosprawnym
    dzieckiem i rozkminiamy jaki to bidny misio jest udreczony przez
    chorą z nienawisci babę, ktora sobie ubzdurała sobie rehab 3 razy w
    tyg

    powiem jak na "sztuczną inteligencję"- heloł..tu ziemia! dorosli
    powinni byc odpowiedzialni i ponosic konsekwencje swoich czynów!
  • maxholdwoman 27.05.10, 17:18
    ON NIE MA ŻADNEJ DEPRESJI !!!!!
    Depresja to wymysł tałczyńskiego na potrzebę tego wątku.

    Zresztą taki argument, to chyba jedyne co mozna wymyśleć aby
    usprawiedliwić skrajny egoizm ojca moich dzieci.
  • tautschinsky 27.05.10, 17:50
    O tym nie ty - jego wróg - będziesz decydowała
    tylko lekarz psychiatra do którego, mam nadzieję,
    że się zgłosi, żeby nie polec na tej sali sądowej,
    kiedy będziesz próbowała zrobić z niego największego
    drania spośród ojców zamieszkujących RP smile




    maxholdwoman napisała:

    > ON NIE MA ŻADNEJ DEPRESJI !!!!!
    > Depresja to wymysł tałczyńskiego na potrzebę tego wątku.
    >
    > Zresztą taki argument, to chyba jedyne co mozna wymyśleć aby
    > usprawiedliwić skrajny egoizm ojca moich dzieci.


    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • aneta-skarpeta 27.05.10, 17:56
    > O tym nie ty - jego wróg - będziesz decydowała
    > tylko lekarz psychiatra

    ale przeciez Ty juz daes nam tu diagnoze..internetow. a chlopa na oczy nie
    widziales, nawet jednego jego slowa nie przeczytalesbig_grin

    a najwiekszym draniem nie jest...znam wiekszychwink
  • tautschinsky 27.05.10, 18:06
    aneta-skarpeta napisała:

    > ale przeciez Ty juz daes nam tu diagnoze..internetow. a chlopa na oczy nie
    > widziales, nawet jednego jego slowa nie przeczytalesbig_grin




    Ja zakładam taką możliwość. Mogą to być inne
    problemy natury psychicznej. Dla sądu ważne
    będą świstki i dlatego powinien się zabezpieczyć
    i odwiedzić specjalistę.

    PS. Taki lekarz też ocenia głównie na podstawie
    tego, co mu mówi pacjent smile


    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • aneta-skarpeta 27.05.10, 18:14
    ale on nic nam tutaj nie mowi, wiec nie wiem na jakiej podstawie stawiasz diagnoze?



  • nangaparbat3 30.05.10, 14:10
    Na podstawie tego, co i w jaki sposob mówi wrogo do niego nastawiona żona. I nie
    diagnozę, a hipotezę.

    --
    "Na wiosnę to sie ludzie dzikie robią."
  • agamagda 30.05.10, 19:37
    Hipoteza, jak hipoteza.
    Równie dobra jak ta, że facet ukrywa dochody.
    Autorka nigdzie nie napisała, że facet ma objawy depresji, tak jak
    nigdzie nie napisała, że nie wie jakie są jego prawdziwe dochody.

  • aneta-skarpeta 26.05.10, 16:48
    tautschinsky napisał:


    > Ten ojciec, z tego co wyczytałem:
    >
    > nie użala się,
    > nie leni się,
    > płaci pieniądze.
    >


    a wyczytałes tez

    - interesuje sie dziecmi falowo
    - nie bierze dwojki na raz na spacer "bo rady sobie nie da"
    -wywalili go z roboty, ze nie szukał innej,
    aaaaa "uczył się", no ale przy okazji nudziło mu się więc szukał
    przygód w internecie.
    -Facet jest
    zdrowym bykiem
    -Ma możliwość spotkań z dziećmi nie ma czasu, albo spóźnia się o
    parę
    godzin
    -CHCIAŁABYM PRZYNAJMNIEJ ŻEBY CHODZIŁ NA TERAPIE Z DZIECKIEM.

    -Co do depresji - to również jest Twoja teoria. On nie ma depresji,
    dał by Ci zresztą w mordę za to że go znieważaszsmile.
    Jest wykształconym, zdrowym człowiekiem, który postanowił sobie
    zmienić życie. Na takie które jest wygodniejsze.


    pisac dalej?
  • nangaparbat3 28.05.10, 23:41
    No tak, ale wypowiadać się na ten temat powinien doświadczony psychiatra.
    Ja na przykład napatrzyłam się na ignorantów, którzy "wiedzą lepiej" i mają
    głęboko w d. diagnozę psychiatryczną - bo obraz chorego nie przystaje do ich -
    laików - wyobrażeń.
    więc bym się nie ekscytowała, Aneto.
    --
    "Na wiosnę to sie ludzie dzikie robią."
  • aneta-skarpeta 29.05.10, 14:32
    w zwiazku z tym, ze takze uwazam, ze na temat choroby psychicznej powinien sie
    wypowiadac specjalista to nie biore na powaznie diagnoz internetowych

    jak bedzie chory to bedziemy rozmawiac o jego chorobie. na razie ktos sobie cos
    gdyba
  • tautschinsky 29.05.10, 15:27
    aneta-skarpeta napisała:


    > jak bedzie chory to bedziemy rozmawiac o jego chorobie. na razie ktos sobie cos
    > gdyba




    Na razie to sobie wszyscy gdybamy a najbardziej
    kobiety, które dzielą skórę na niedźwiedziu
    i wyszukują mu różne prace - a to gdzieś w Polsce,
    a to na magazyniera go ślą, a to już rachują nie ile
    zarabia, ale ILE MÓGŁBY smile to jest dopiero "gdybanie"
    do entej potęgi i pośmiania się.


    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • ewelinanowa 30.05.10, 08:30
    tautschinsky napisał:
    > Na razie to sobie wszyscy gdybamy a najbardziej
    > kobiety, które dzielą skórę na niedźwiedziu
    > i wyszukują mu różne prace - a to gdzieś w Polsce,
    > a to na magazyniera go ślą, a to już rachują nie ile
    > zarabia, ale ILE MÓGŁBY smile to jest dopiero "gdybanie"
    > do entej potęgi i pośmiania się.
    >
    >


    Mozliwe, ze gdybamy, ale postep jest taki, ze kobieta po dwoch
    latach orki składa pozew. Czy to cos da, czy nie sie okaze. Ale cos
    robi, w sprawie.
  • maxholdwoman 26.05.10, 11:40
    tautschinsky napisał:
    Otóż nie. Równie dobrze mogłaby to dziecko wysłać na rzekomą
    rehabilitację do Stanów i zapłacić 30 tysięcy i założę się, że też
    byś coś podobnego napisała o "uzasadnionych potrzebach". Uzasadnione
    potrzeby to takie BEZ KTÓRYCH nie można się obejść.


    Ocenę tego uzasadnienia zostaw specjalistom. Ja mam zaświadczenia od
    specjalistów, którzy uważają pewne terapie za niezbędne.


    Jeśli decyduje się na takie luksusy - bo są luksusy - to niech
    płaci z własnej kiesy. Ojca na to NIE STAĆ. Zarabia 1500 złotych z
    czego ona mu wydziera 800 złotych alimentów.


    Nie, ojciec w 2007 roku miał 149.000 zł dochodu brutto,
    W 2006 miał 134.000 dochodu brutto,
    W 2005 miał 137.000 dochodu brutto.

    Ojca stać na zapłacenie więcej niż 400zł na chore dziecko,
  • tautschinsky 26.05.10, 16:20
    maxholdwoman napisała:


    > Nie, ojciec w 2007 roku miał 149.000 zł dochodu brutto,
    > W 2006 miał 134.000 dochodu brutto,
    > W 2005 miał 137.000 dochodu brutto.






    Piszesz jak klasyczna, głupia baba (ogólnik),
    która czepia się przeszłości i ta przeszłość
    - czary-mary, mnie nic innego nie interesuje -
    ma być teraźniejszością smile

    Kilka lat temu to on mógł być miliarderem,
    mieć gęste włosy, ale ważne jest co jest dzisiaj.

    To jak z firmą, która upadła. Mógł on mieć dobrze
    prosperujący biznes, przynoszący krocie, ale biznes
    padł - a niechby dlatego, że popadł w depresję czy
    odkrył w sobie przyrodnika i zaczął dotąd czas tracony
    na zarabianie mamony przeznaczać na oglądanie świerszczy.

    W sądzie wykaże, że nie ma: firmy, tych dochodów,
    że leczy się (nawet jeśli dotąd nie przekroczył progu
    gabinetu psychiatry to mądry adwokat znający sztuczki
    i podłość strony atakującej - przecież standardowo -
    bo to, co chcesz udowadniać, to powszedniość) i sąd
    nie zasądzi mu alimentów w wysokości z czasów, kiedy
    zarabiał wielokrotność tego, co dziś.

    Musi jednak - takie brutalne, brudne życie - wziąć sobie OBROŃCĘ - wyjątkowo dobrze pasuje tutaj to określenie - bo on będzie się BRONIŁ.

    I takie to oblicze "sprawiedliwości".
    Do końca życia przyjdzie mu się opędzać od ciebie smile


    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • aneta-skarpeta 26.05.10, 16:34
    > I takie to oblicze "sprawiedliwości".
    > Do końca życia przyjdzie mu się opędzać od ciebie smile
    >
    >


    dzieci mogl sobie nie robic i by miał "święty spokoj", a tak biedak
    musi sie teraz użerać

    przepraszam, ale on sam by z siebie takiego idioty nie zrobił, jak
    Ty to robisz

    nie ma mowy o jego chorobie, o niezdolnosci do pracy etc, wiec nie
    wiem czemu mamy to traktowac jako pewnik?

    a moze jest tak jak ona pisze, a on olewa dzieci ciepłym moczem ( za
    przeproszeniem?)

    niemozliwe, bo baby sa złe?smile
  • ewelinanowa 26.05.10, 16:36
    tautschinsky jesteś chamski w stosunku do Maxholdwoman, więc się
    ogarnij, szczególnie, że w danej sytuacji.

    To co sobie wypisujesz tutaj, a propos wolności, nicniemuszenia,
    mozliwości ignorowania swoich obowiązków, to są Twoje pobożne
    życzenia.
    Mój Ex również "stracił" PRACĘ, równnież również próbował
    udowadniać, że 300zł na dziecko to świat i ludzie. Szedł w zaparte.
    Co uzyskał?
    Sąd uznał go za niewiarygodnego.
    Zasądził alimenty przekraczające jego dochody. Sąd drugiej instancji
    potwierdził wyrok. Ponadto, kOSZTY Adwokata do zapłaty (mojego
    również).
    Ponadto napisałam to wyżej, ale powtórzę wg linii orzecznictwa w
    sprawach niejasnych sądy mają się kierować następującymi
    przesłankami:
    - zasadą dobra dziecka,
    - usprawiedliwione potrzeby uprawnionego,
    - majątkowe
    > możliwości zobowiązanego,
    - zakres obowiązku alimentacyjnego zależy nie od osiągalnych przez
    zobowiązanego dochodów, lecz od jego zarobkowych i majątkowych
    możliwości,
    - od podjęcia pracy lepiej płatnej, ale wymagającej większego
    wysiłku, nie zwalnia go – zwłaszcza gdy chodzi o obowiązek
    alimentacyjny wobec dziecka – od łożenia na utrzymanie i wychowanie
    dziecka w granicach zarobków możliwych do osiągnięcia,



    Maxholdwoman - powodzeniasmile
  • maxholdwoman 25.05.10, 16:44
    tałczyński to było do Ciebie i o Tobie.

    "Nie dyskutuj z debilem: najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu,
    a potem pokona doświadczeniem".

    Żegnam
  • tautschinsky 25.05.10, 19:37
    maxholdwoman napisała:

    > tałczyński to było do Ciebie i o Tobie.
    >
    > "Nie dyskutuj z debilem: najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu,
    > a potem pokona doświadczeniem".




    Wolę już swój poziom niż ten,
    który ty reprezentujesz sobą
    robiąc co robisz.

    Wiele razy tu się przewijały
    słowa o moralności, uczciwości
    - tego tobie brakuje.

    Nawet kiedy chodzi o zapchanie
    dziobów potomstwu trzeba się kierować
    moralnością. To nie zwalnia z niej.

    A co mogę napisać w twoim przypadku,
    kiedy sytuacja tak się przedstawia?

    Mimo wszystko SMUTNE.



    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • aneta-skarpeta 25.05.10, 19:50
    a dlaczego piszesz wierszem? powaznie pytam
  • pan-kowalski 25.05.10, 16:58
    maxholdwoman napisała:

    > Mówi że trudno jest określić rokowania, bo to trochę jest ruletka,
    > no i z pustego to i salomon nie naleje, ale mówi, że nie jest to
    > awykonalne.


    Oczywiście że jest wykonalne, ale nie w opraciu o dochody sprzed paru lat.
  • ewelinanowa 25.05.10, 17:01
    Powiem Ci, że półtora roku temu byłam w bardzo podobnej sytuacji.
    Mój też chciał się realizować, pracując jako szerowy pracownik w
    jakiejś agencji reklamowej.
    Mój Ex chciał dawać po 300 zł na dziecko, przedłużał sprawę w
    nieskończoność.
    Sprawa trwała długo, była apelacja - dzisiaj dostaję na dzieci
    2.200 - czyli 20% jego możliwych do osiągnięcia dochodów.
    Sprawa oparła się o komornika - ale zaczął płacić sam.
    Musisz wiedzieć, że sąd wyraźnie powiedział na moich sprawach, że
    alimenty sa na uzasadnione potrzeby dziecka a nie na podstawowe.

    Dodatkowo, okazało się, ze Pan tatuś przestał chcieć sie realizować
    i wrócił do zawodu.
    Więc próbuj, bo nic nie tracisz (pozew o alimenty jest za darmo)
    tyle, że nie źałuj na adwokata ale wnieś o zwrot kosztów.
  • ewelinanowa 25.05.10, 17:10
    Sprawa trwała długo, była apelacja - dzisiaj dostaję na dzieci
    > 2.200 - czyli 20% jego możliwych do osiągnięcia dochodów


    Aha, bo to chyba niejasne - suma przekraczała jego dochody - z tym,
    że sąd uznał jego i jego tłumaczenia za niewiarygodne.
  • pan-kowalski 26.05.10, 10:50
    Sytuacja są inne, Twój eks celowo i z własnej woli zmienił zatrudnienie
    na mniej zyskowne, być może nawet na potrzeby toczącego się postępowania
    alimentacyjnego - a na to jest w KRiO stosowny paragraf.
    Nie do końca wiemy w jaki sposób pracę utracił ekspartner autorki, - co
    więcej, nastąpiło to jeszcze przed ustaleniem zakresu świadczeń
    alimentacyjnych, a jej relacja co do jego faktycznych możliwości może być
    jednostronna i nie poparta wystarczającymi przesłankami.

    Co do adwokata to może jedynie zapewnić, że rzetelnie i fachowo poprowadzi
    sprawę, w żaden sposób nie jest w stanie formułować tu jednoznacznych ocen
    co do końcowego wyniku, w przeciwnym razie wprowadzałby klientkę w błąd.
    Wynik będzie pochodną, albo nawet drugą pochodną okoliczności na które nie
    ma wpływu - aktualna sytuacja ojca, która zostanie ustalona w sądzie,
    jego linia obrony, a także nawyki i interpretacje konkretnego sędziego itp.
  • maxholdwoman 26.05.10, 11:31
    Sytuacje a moze fakty wbrew pozorom są zbliżone.

    To zależy jak się je po prostu naświetli.
    Dziś nie mam juz potrzeby litowania się nad typkiem.
  • maxholdwoman 27.05.10, 17:02
    Ewelina - dzięki za informacje.
    Napisałam na priva.
  • tautschinsky 27.05.10, 17:08
    Szkoda, że on nie ma możliwości poczytania forum
    Wątpię też, że sam gdzieś czegoś się dowiaduje
    nieświadom niczego. A tak mógłby się nieco dowiedzieć
    i ochronić przed tym, co go czeka. Nadzieja w tym, że
    nie jest głupi i choćby w imię WŁASNEGO życia zacznie działać.




    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • brunia27 24.05.10, 14:13
    maxholdwoman

    u mnie podobnie, z tym ,że ex mieszka sam w naszym wspólnym domu, od 2 lat nie
    pracuje a alimenty płacił dotychczas z naszych wspólnych oszczędności !!!, które
    zabrał sobie przed wyprowadzką;

    jestem przed podziałem majątku; jeżeli pójdę do komornika, czy komornik zajmie
    nasz wspólny majątek na cześć alimentów ?
  • tricolour 26.05.10, 09:15
    ... i kopanie faceta, który płaci alimenty w zasądzonej wysokości.

    Jeżeli już ktoś w tym wątku wymaga reprymendy, to matka, która ustala
    alimenty na śmiesznej wysokości i żąda w sądzie ochłapy na dzieci, a potem
    publicznie się żali, że mało dostaje. Tymczasem dostaje dokładnie tyle ile
    chciała.

    Max, Twój ex nie ma obowiązku domyślać się ile potrzebujesz pieniędzy.
    Rozwód zwolnił go z wszelkich myśli związanych z Tobą, Twoimi potrzebami,
    a także żalami na forum. Facet ma w ręku wyrok sądowy, na którym ma
    NAPISANE ile ma płacic i tyle PŁACI. Jeżeli uważasz, że to za mało wedle
    potrzeb dzieci, to skieruj sprawę do sądu.

    Choć ja także widzę w Twoim wątku to, że chcesz dokopac facetowi za to, że
    ma spokojniejsze życie.
  • only.elvie 26.05.10, 10:36
    tricolour napisał:
    > Max, Twój ex nie ma obowiązku domyślać się ile potrzebujesz pieniędzy.
    > Rozwód zwolnił go z wszelkich myśli związanych z Tobą, Twoimi potrzebami,
    > a także żalami na forum. Facet ma w ręku wyrok sądowy, na którym ma
    > NAPISANE ile ma płacic i tyle PŁACI. Jeżeli uważasz, że to za mało wedle
    > potrzeb dzieci, to skieruj sprawę do sądu.

    Czekałam aż odezwie się forumowy zwolennik rozwodów z dziećmi smile Czy autorka wątku pisze cokolwiek o domyślaniu się JEJ potrzeb? Rozumiem, że według Twoich zasad zdaje się po rozwodzie Jaśnie Pan nie musi też się domyślać potrzeb DZIECI (w końcu rozwiódł się i nie są już one ważne nie?)? Amnezji dostał i nie wie, że ma niepełnosprawne dziecko wymagające rehabilitacji?

    Czytanie ze zrozumieniem się kłania - sąd uznał wysokość kwot przedstawianych przez autorkę wątku za SŁUSZNĄ ale w związku z tym, że ojciec mało zarabia zasądził od niego taką a nie inną kwotę.

    Pytanie nadal brzmi czy ojciec niepełnosprawnego dziecka może powiedzieć 'mam to w dupie jestem wolny i nic nie muszę'? I czy może to zostać ocenione pozytywnie?
  • maxholdwoman 26.05.10, 11:27
    tricolour napisał:

    > ... i kopanie faceta, który płaci alimenty w zasądzonej wysokości.
    >
    > Jeżeli już ktoś w tym wątku wymaga reprymendy, to matka, która
    ustala
    > alimenty na śmiesznej wysokości i żąda w sądzie ochłapy na dzieci,
    a potem publicznie się żali, że mało dostaje. Tymczasem dostaje
    dokładnie tyle ile chciała.


    W związku z tym, pytam o rady praktyczne jak podwyższyć alimenty do
    satysfakcjonującej mnie wysokości.



    > Max, Twój ex nie ma obowiązku domyślać się ile potrzebujesz
    pieniędzy.

    Oczywiście. I dlatego sprawa trafi do sądu.


    > Rozwód zwolnił go z wszelkich myśli związanych z Tobą,


    I dzięki Bogu. Nie zwolnił go jednak z obowiązku myślenia o SWOIM
    potomstwie.


    Twoimi potrzebami, a także żalami na forum.

    o MOJE POTRZEBY ZADBAM SAMA

    Jeżeli uważasz, że to za mało wedle potrzeb dzieci, to skieruj
    sprawę do sądu.
    >
    Tak będzie zrobione - pytanie dotyczyło raczej tego czy warto
    walczyć.
  • adaria38 26.05.10, 13:01
    Jak widac z wypowiedzi na forum, panowie z którymi dzieci zostały, nie maja
    żadnych skrupułów by żądać od exżony alimentów, dawać o ściąganie do komornika,
    mimo, że ona akurat ma problemy lub długi. Uważają to za rzecz naturalną.

    Niektóre kobiety zanim pójdą do sądu upomnieć się o brakującą stówkę na dzieci,
    robią wszystko by same móc to dziecko utrzymać. Bo ojciec przeciez biedny i nie
    wypada go "skubać".... A ściągać alimenty przez komornika? "to nie po
    chrześcijańsku przecież"...

    Nie jest Twoim obowiązkiem interesowac się, czy mężowi życia podwyżką alimentów
    aby nie utrudnisz, jesli jego nie interesuje jak zapewniasz opiekę,utrzymanie i
    zdrowie dzieciom.

    Sądy działają subiektywnie, jeden przychyli się do pokrywania pełnych potrzeb
    dzieci, inny ulituje się nad mało zarabiającym ojcem, - bo tam ludzie siedzą ze
    swoim widzeniem świata.
    Więc pilnuj swojego i realizacji prawa się domagaj.

    Nic nie tracisz, wnioskując o wyższe alimenty, ojciec i tak nie udziela się w
    opiece nad dziećmi więc nawet nie będzie miał się jak odegrać "za karę"
    ograniczając czas dla nich, jak niektórzy mają w zwyczaju.

    Na marginesie- wątpię, żeby ktoś kto zarabiał niedawno 6tys zł, teraz ograniczał
    się do 1500zł i nie miał "lewizn".

  • aneta-skarpeta 26.05.10, 13:45
    jakie 1500.. przeciez on niby zyje za 700zł, bo reszta to alimenty

  • z_mazur 26.05.10, 14:26
    Mam wrażenie, że jako facet muszę na tym forum przyzwyczaić się do
    udowadniania, że nie jestem wielbłądem.

    > Jak widac z wypowiedzi na forum, panowie z którymi dzieci zostały,
    nie maja
    > żadnych skrupułów by żądać od exżony alimentów, dawać o ściąganie
    do komornika,
    > mimo, że ona akurat ma problemy lub długi. Uważają to za rzecz
    naturalną.

    Pokaż mi chociaż jednego takiego faceta na tym forum.
    Statystyki pokazują, że odsetek kobiet niepłacących alimentów jest
    zdecydowanie wyższy niż odsetek mężczyzn. Oczywiście w dużym stopniu
    wynika to z faktu powierzania opieki ojcom w skrajnych przypadkach,
    co nie zmienia faktu, że kobieta niepłacąca alimentów statystycznie
    w grupie kobiet z zasądzonymi alimentami jest raczej regułą niż
    wyjątkiem, w przeciwieństwie do facetów.

    Ponadto statystyki pokazują, że ojcowie wobec takich matek o wiele
    rzadziej występują na drogę egzekucji komorniczej wiedzeni źle
    rozumianą męską dumą.

    Więc Twoje zacytowane wyżej stwierdzenie nie ma potwierdzenia w
    faktach.

    > Niektóre kobiety zanim pójdą do sądu upomnieć się o brakującą
    stówkę na dzieci,
    > robią wszystko by same móc to dziecko utrzymać. Bo ojciec przeciez
    biedny i nie
    > wypada go "skubać".... A ściągać alimenty przez komornika? "to nie
    po
    > chrześcijańsku przecież"...

    Mam Ci zacytować wątki z tego roku dotyczące egzekucji komorniczej
    alimentów?
    Kobiety o których piszesz, to raczej wyjątek niż reguła.

    > Na marginesie- wątpię, żeby ktoś kto zarabiał niedawno 6tys zł,
    teraz ograniczał
    > się do 1500zł i nie miał "lewizn".

    Oczywiście możesz wątpić, co nie zmienia faktu, że ten ktoś jeszcze
    całkiem niedawno był bezrobotny. A utrata pracy przez menadżera w
    dobie kryzysu, to wcale nie takie wyjątkowe zjawisko. Znam parę
    osób, które nawet przez rok szukały pracy na poziomie swoich
    kwalifikacji i oczekiwań finansowych na poziomie kilku tysięcy
    złotych, po czym kończyli na etacie z pensją w okolicach średniej
    krajowej.

    --
    Skromność zdobi mężczyznę, ale prawdziwy mężczyzna nie powinien się
    zdobić wink))
  • adaria38 26.05.10, 14:55
    Ty i Twoje statystyki... niedawno udowadniałeś że statystycznie w Polsce na
    osobę w rodzinie przypada 900zł. W związku z tym para gdzie ona zarabia 4 tys a
    on 5 tys powinna wychowywać dziecko za 900zł bo statystyka tego wymaga. A dziś
    w tramwaju widziałam jak się te "statystyki" tworzy: student dorabia ankietami w
    sklepach danej branży, gdzie odpowiedzi na pytania tworzy sam na kolanie bo nie
    ma czasu do rzeczonego sklepu pojechać.
    Statystycznie większośc osób zatrudniona w prywatnych firmach zarabia najniższą
    krajową, a realistycznie dwa-trzy razy więcej dostaje pracownik w kopercie.

    Przeczytaj w końcu wypowiedzi w tym watku, bo jak widac choćby Errora nie
    zauważyłeś, autorce ciągle coś próbujesz udowodnić bo nie doczytałeś...

    Oczywiście statystycznie wszystkie matki są złe a ojcowie wspaniali, ojciec nie
    interesuje się dzieckiem to matki wina bo mu nie powiedziała by się interesował,
    nie płaci alimentów bo przeciez statystyczna matka-jędza chce statystycznie za
    dużo i powinna się zadowolić 1/10 wydatków. Matka zostawia dziecko z ojcem, to
    zła zdzira co za matka że nie wychowuje, matka zabiera dzieci od alkoholika to
    zła zdzira która ogranicza wspaniałemu ojcu prawa ojcowskie. To już nudne.
  • z_mazur 26.05.10, 14:59
    Wkładasz w moje usta twierdzenia których nie wypowiedziałem, a
    następnie próbujesz je wykpić. Daruję sobie taki sposób prowadzenia
    dyskusji.

    --
    Kobieta nie wie czego chce,
    ale nie spocznie dopóki nie osiągnie celu.
  • adaria38 26.05.10, 15:09
    Oczywiście, że wypowiedziałeś, statystyki to tylko ty, 900zł na głowę i basta.

    A o czym tu dyskutować? O tym, że zapewne płacisz niskie alimenty bo temat Cię
    ewidentnie uwiera nie po raz pierwszy?
    Dzieci potrzebuja opieki i środków na życie, zdrowie i naukę. I oboje rodzice
    powinni w tym równoważnie partycypować a nie migac się, licząc, że ten drugi
    weźmie na siebie cały cięzar kosztów i obowiązków. W przypadku braku
    komunikacji, sądy sa od tego by finansowanie dzieci rozstrzygnąć.
    Jak ktoś nie ma ochoty zajmowac się dziećmi, to niech ich nie płodzi. Jeśli ktoś
    mało zarabia a druga osoba moze finansowo dac więcej, to niech się mniej
    zarabiajacy dziećmi opiekuje "w naturze" świadcząc swoje obowiązki wobec.
  • z_mazur 26.05.10, 15:17
    > Oczywiście, że wypowiedziałeś, statystyki to tylko ty, 900zł na
    głowę i basta.

    Rzeczywiście chcesz o tym podysktuować?
    Kobiety jakoś zawsze uwiera statystyka. Może dlatego, że mówi o
    faktach. Tak, 900 zł to średni dochód na osobę w rodzinie w Polsce.
    I jest to dla sądów punkt odniesienia.

    > I oboje rodzice
    > powinni w tym równoważnie partycypować

    A to perełka. Pozwól że będę Cię cytował przy następnych dyskusjach,
    w których matki o stosunkowo niskich dochodach będą domagały się od
    ojców wysokich alimentów.


    --
    Skromność zdobi mężczyznę, ale prawdziwy mężczyzna nie powinien się
    zdobić wink))
  • ewelinanowa 26.05.10, 15:23
    z_mazur, statystyka ma się nijak do alimentów, prawa rodzinnego i
    spraw komorniczych o których pisałeś wyzej.
    Przede wszystkim dlatego, że te sprawy są oceniane INDYWIDUALNIE.
    Innymi słowy każda sprawa jest inna.

    Co do równoważnej partycypacji to jest sedno, któego większość panów
    w tym akurat wątku nie rozumie.

  • z_mazur 26.05.10, 15:29
    > z_mazur, statystyka ma się nijak do alimentów, prawa rodzinnego i
    > spraw komorniczych o których pisałeś wyzej.
    > Przede wszystkim dlatego, że te sprawy są oceniane INDYWIDUALNIE.
    > Innymi słowy każda sprawa jest inna.

    Ależ oczywiście, że ma. Ponieważ rodzice zgodnie z KRiO mają
    obowiązek zaspokoić UZASADNIONE potrzeby dziecka, a średnie dochody
    sa punktem odniesienia dla oceny tych UZASADNIONYCH potrzeb dziecka.
    Sądy (jak pokazuje praktyka sądownicza) uznają (IMHO bardzo
    słusznie), że nie mogą ZMUSZAĆ rodzica do ponoszenia kosztów
    wyższych niż te pokrywające UZASADNIONE potrzeby dziecka,
    niezależnie od poziomu dochodów rodzica. Ponoszenie tych dodatkowych
    kosztów pozostawiają w gestii rodzica.

    --
    Skromność zdobi mężczyznę, ale prawdziwy mężczyzna nie powinien się
    zdobić wink))
  • aneta-skarpeta 26.05.10, 15:35
    ale ustalmy jedno w tym momencie

    rehab. dla dziecka nawet z niewielką dysfunkcja np ruchową jest
    UZASADNIONA? czy nie?
    bo wiadomo, ze mozna zyc np z niedowładem lewej ręki, ale chyba
    kazdy rodzic ktory kocha swoje dziecko zrobi WSZYSTKO zeby reka była
    maxymalnie sprawna?

  • z_mazur 26.05.10, 15:44
    Ależ oczywiście, że jest uzasadniona.

    Tylko co z tego wynika?

    Czy gdyby byli nadal małżeństwem, to żona zmusiłaby męża do
    znalezienia lepiej płatnej pracy? Czy dlatego, że teraz nie są
    małżeństwem może go do tego zmusić?

    --
    Skromność zdobi mężczyznę, ale prawdziwy mężczyzna nie powinien się
    zdobić wink))
  • aneta-skarpeta 26.05.10, 16:19
    z_mazur napisał:

    > Ależ oczywiście, że jest uzasadniona.
    >
    > Tylko co z tego wynika?
    >
    > Czy gdyby byli nadal małżeństwem, to żona zmusiłaby męża do
    > znalezienia lepiej płatnej pracy? Czy dlatego, że teraz nie są
    > małżeństwem może go do tego zmusić?
    >

    ma peawo oczekiwac, ze bedzie sie starał

    po rozwodzie tez ma prawo oczekiwac, ze zrobi "wszystko" zeby
    dziecku było jak najlepiej-> rehab

    oczywiscie jesli nie moze pomoc fin. bo cos nagle sie zmnielo, to
    moze aktywnie pomagac

    ale tutaj widac brak checi, a nie brak mozliwosci

    oczywiscie zmusic nikogo nie zmusisz, ale nazwijmy rzeczy po
    imieniu, a szamba nie nazywajmy perfumeriąwink
  • z_mazur 26.05.10, 17:19
    > ma peawo oczekiwac, ze bedzie sie starał

    A czy wiemy cokolwiek na temat tego, że się nie stara?

    > ale tutaj widac brak checi, a nie brak mozliwosci

    Kto je widzi, ten je widzi. Niektórzy widzą to co chcą zobaczyć.

    --
    Kobieta nie wie czego chce,
    ale nie spocznie dopóki nie osiągnie celu.
  • aneta-skarpeta 26.05.10, 17:41
    z_mazur napisał:

    > > ma peawo oczekiwac, ze bedzie sie starał
    >
    > A czy wiemy cokolwiek na temat tego, że się nie stara?

    wiemy, ze z tych staran mial romanse internetowe

    autorka pisze, ze ojciec zajmuje sie i inetresuje dziecmi falowo, nie
    rozpieszcza ich swoimi wizytami, spoznia sie, olewa potrzeby dzieci

    wiemy tez ze ojciec uznaje alimenty za wystarczajce i jakims dziwnym cudem
    potrafi wyzyc za 700 zl m-cznie

    i nie czarujmy sie. zawod informatyka jest intratny. za 1500 z to pracuje pani
    za biurkiem bez wyksztacenia

    nie dam sobie wmowic, ze nie mozna znalesc w tym zawodzie pracy za 3-5 tys. nie
    mowie o wiecej

    za 3 w maej firmie.. z takim doswiadczeniem? bez zartw prosze

    rynek znamsmile
    i naprawde jako informatyk mozna kupe szmalu wyciagac nawet konczac prace o 16stej

    a informatycy s z roku na rok coraz bardziej w cenie

    a facet jest kumaty, skoro cos tam w tej branzy osiagnal. nie wymaga sie od
    niego cudw

    jak nawet nie moze znalesc pracy za 2500, czy 3000 to niech zajmuje sie dziecmi
    w ramach tego




    >
    > > ale tutaj widac brak checi, a nie brak mozliwosci
    >
    > Kto je widzi, ten je widzi. Niektórzy widzą to co chcą zobaczyć.
    >


    a dlaczego zakladasz z gory ze maxhold kamie, koloryzuje? moze faktycznie tak jest?
    moze faktycznie koles pod stolem zgarnia 5000, a wszystkim mydli oczy ze jest
    biednym misiem?

    skoro sam z siebie zawala kontakty z dziecmi to nie rozplywalabym sie nad jego
    poczuciem obowiazku wzgledem alimentow- placi po 400 bo go stac i uzna ze bedzie
    mial spokoj..dla sadu jest czysty i wzorowy

  • ewelinanowa 26.05.10, 15:39
    z_mazur napisał:

    > > z_mazur, statystyka ma się nijak do alimentów, prawa rodzinnego
    i
    > > spraw komorniczych o których pisałeś wyzej.
    > > Przede wszystkim dlatego, że te sprawy są oceniane
    INDYWIDUALNIE.
    > > Innymi słowy każda sprawa jest inna.
    >
    > Ależ oczywiście, że ma. Ponieważ rodzice zgodnie z KRiO mają
    > obowiązek zaspokoić UZASADNIONE potrzeby dziecka, a średnie
    dochody
    > sa punktem odniesienia dla oceny tych UZASADNIONYCH potrzeb
    dziecka.
    > Sądy (jak pokazuje praktyka sądownicza) uznają (IMHO bardzo
    > słusznie), że nie mogą ZMUSZAĆ rodzica do ponoszenia kosztów
    > wyższych niż te pokrywające UZASADNIONE potrzeby dziecka,
    > niezależnie od poziomu dochodów rodzica. Ponoszenie tych
    dodatkowych
    > kosztów pozostawiają w gestii rodzica.




    Mylisz sie absolutnie. Twoje rozumowanie jest z jednej strony
    niezgodne ze zdrowym rozsądkiem jak i z orzeczeniami sądów w tym
    zakresie.

    Mylisz dwa pojęcia podstawowe potrzeby dziecka i uzasadnione.

    Do podstawowych potrzeb dziecka można odnieść to co napisałeś.
    Jednak uzasadnione potrzeby sąd ocenia wg mozliwości zarobkowych
    rodziców i samego dziecka (wiek, zdrowe, chore, zdolne, niezdolne).
  • z_mazur 26.05.10, 15:47
    Tak uważasz, to skomentuj ten cytat?

    "Podczas ustalania wysokości świadczenia brane są pod uwagę realne
    potrzeby dziecka (sąd zazwyczaj prosi o przedstawienie rzeczywistych
    miesięcznych wydatków na dziecko) z odniesieniem do średniego
    poziomu życia w Polsce. W obecnej praktyce orzeczniczej dla rodziców
    zarabiających powyżej średniej krajowej, wysokość alimentów nie
    zależy od dochodów - przyjmuje się, że uzasadnione potrzeby dziecka
    nie ulegają zmianie pomimo wzrostu dochodów któregoś z rodziców. Pod
    pojęciem uzasadnione potrzeby dziecka sąd weźmie pod uwagę typowe
    koszty związane z wyżywieniem, opieką medyczną, mieszkaniem, nauką
    itd. Sąd odrzuci natomiast jako nieuzasadnione świadczenia
    ponadstandardowe typu drogie markowe ubrania, prywatna szkoła,
    prywatne korepetycje itd, chyba że obie strony solidarnie zgodzą się
    na nie."


    --
    Skromność zdobi mężczyznę, ale prawdziwy mężczyzna nie powinien się
    zdobić wink))
  • ewelinanowa 26.05.10, 15:57
    To co cytujesz to artykuł lub fragment doktryny, czyli czyjaś opinia.
    To co się liczy i na czym sądy się opierają w razie niejasności to
    orzeczenia z innych podobnych spraw.


    Poniżej umieszczam wypis z kluczowej uchwały Pełnego Składu Izby
    Cywilnej Sądu Najwyższego syg.akt. III CZP 46/75. Orzeczenie to
    wyznaczyło kierunki w jakim ma iść praktyka orzecznicza sądów w
    sprawach o alimenty.

    1. Konsekwencją więzów, jakie łączą członków rodziny, jest istnienie
    obowiązku alimentacyjnego, stanowiącego główny element szerszego
    obowiązku pomocy, jaką powinny sobie świadczyć osoby pozostające w
    stosunku bliskiego pokrewieństwa. W stosunkach między rodzicami a
    dziećmi obowiązek ten stanowi jeden z prawnych wyrazów zasady dobra
    dziecka, a w stosunkach między innymi uprawnionymi jest wyrazem
    humanizmu socjalistycznego, nakazującego niesienie pomocy ludziom
    nieporadnym i ludziom starym.

    O zakresie obowiązku alimentacyjnego decydują w każdym wypadku
    usprawiedliwione potrzeby uprawnionego oraz zarobkowe i majątkowe
    możliwości zobowiązanego (art. 135 § 1 kro). Przy stosowaniu tego
    przepisu należy pamiętać, że zakres obowiązku alimentacyjnego zależy
    nie od osiągalnych przez zobowiązanego dochodów, lecz od jego
    zarobkowych i majątkowych możliwości. Uchylanie się przeto przez
    zobowiązanego do alimentacji od podjęcia pracy w ogóle lub od
    podjęcia pracy lepiej płatnej, ale wymagającej większego wysiłku,
    nie zwalnia go – zwłaszcza gdy chodzi o obowiązek alimentacyjny
    wobec dziecka – od łożenia na utrzymanie i wychowanie dziecka w
    granicach zarobków możliwych do osiągnięcia.

    2. Obowiązek alimentacyjny doznaje ograniczenia w zasadzie, w myśl
    której uprawnionym do świadczeń alimentacyjnych jest tylko ten, kto
    znajduje się w niedostatku (art. 133 § 2 kro). Ograniczenie to nie
    dotyczy jednak uprawnień alimentacyjnych dzieci względem rodziców do
    czasu uzyskania przez nie samodzielności oraz małżonków między sobą
    w czasie trwania małżeństwa. Ponadto zgodnie z utrwaloną w
    orzecznictwie zasadą małoletnie dzieci mają prawo do równej stopy
    życiowej z rodzicami. Konsekwencją tej zasady jest to, że rodzice w
    żadnym razie nie mogą uchylić się od obowiązku alimentacyjnego
    względem dziecka, które nie może utrzymać się samodzielnie, tylko na
    tej podstawie, że wykonywanie obowiązku alimentacyjnego stanowiłoby
    dla nich nadmierny ciężar. Rodzice muszą więc podzielić się z
    dzieckiem nawet najmniejszymi dochodami.

    3. W ustnych motywach wyroku zasądzającego alimenty sąd powinien
    pouczyć strony, że w razie zmiany stosunków będą mogły żądać zmiany
    tego wyroku. Jak bowiem wynika z praktyki, zainteresowani często nie
    znają tej zasady, co niejednokrotnie powoduje, że uprawnieni do
    alimentów uzyskują (od zobowiązanych do alimentacji lub z funduszu
    alimentacyjnego) kwoty niższe od tych, jakie w aktualnych
    okolicznościach im się należą.




    Cała seria wyroków potwierdza tą linię i ja na jej bazie uzyskałam
    alimenty przewyższające "domniemane" zarobki ojca moich dzieci.
  • ewelinanowa 26.05.10, 16:02
    Czyli innymi słowy sądy mają się kierować następującymi przesłankami:
    - zasadą dobra dziecka,
    - usprawiedliwione potrzeby uprawnionego,
    - majątkowe
    > możliwości zobowiązanego,
    - zakres obowiązku alimentacyjnego zależy nie od osiągalnych przez
    zobowiązanego dochodów, lecz od jego zarobkowych i majątkowych
    możliwości,
    - od podjęcia pracy lepiej płatnej, ale wymagającej większego
    wysiłku, nie zwalnia go – zwłaszcza gdy chodzi o obowiązek
    alimentacyjny wobec dziecka – od łożenia na utrzymanie i wychowanie
    dziecka w granicach zarobków możliwych do osiągnięcia,
  • z_mazur 26.05.10, 16:05
    To co piszesz to pozostałości dawnego podejścia sądów, które
    aktualnie ewoluują w innym kierunku.

    Oczywiście sąd mógł ustalić alimenty zaspokajające uzasadnione
    potrzeby waszego dziecka nawet na poziomie wyższym niż dochody
    Twojego byłego męża jeśli uznał, że jest on w stanie zarobić kwotę
    wystarczającą, żeby je zapewnić. Wcale to nie stoi w sprzeczności z
    moimi tezami i z ewolucją podejścia sądów w tym zakresie.


    --
    Po odejściu od ołtarza reklamacji nie uznajemy.
  • z_mazur 26.05.10, 15:55
    > Mylisz sie absolutnie. Twoje rozumowanie jest z jednej strony
    > niezgodne ze zdrowym rozsądkiem jak i z orzeczeniami sądów w tym
    > zakresie.
    >

    Wątpię.

    Wyobraźmy sobie sytuację. Rodzice z wysokimi dochodami i pełnoletnie
    dziecko będące jeszcze na ich utrzymaniu.

    Przypadek pierwszy - pełna rodzina. Jedno z rodziców oświadcza -
    ponieważ nie zaliczyłeś semestru, nie kupimy ci nowego samochodu
    mimo, że byłoby nas na to stać. Decyzja pozostaje w gestii rodziców,
    podjęli decyzję jaką podjęli nie odmówisz im chyba do tego prawa?

    Sytuacja analogiczna ale rodzice rozwiedzeni. Czy uważasz, że tylko
    z tego tytułu, że któregoś z rodziców na coś stać (jak np. w tym
    przypadku na samochód) to ten samochód musi kupić? No bo tak w
    praktyce wyglądałoby spełnienie Twojego postulatu. Skoro rodzica
    stać, to musi dziecku zapewnić.

    Na szczęście w praktyce sądowniczej odchodzi się od takiego
    podejścia zostawiając nawet po rozwodzie rodzicom decyzyjność w tym
    zakresie czy chcą ponosić dodatkowe (ponad uzasadnione) koszty na
    utrzymanie dziecka.

    --
    Skromność zdobi mężczyznę, ale prawdziwy mężczyzna nie powinien się
    zdobić wink))
  • adaria38 26.05.10, 15:33
    o, czyli jednak już sobie przypomniałes ,że statystykami ostatnio rzucałeś, by
    udowodnić jakiejś matce,że powinna się zadowoliż groszowymi alimentami na
    dziecko od ojca zarabiającego coś pod dychę?

    gadał dziad do obrazu. w poprzednim poście napisałam jak powstają statystyki i
    ze nijak się mają do rzeczywistości,
    wiem z jakich raportów GUS sobie statystyki wylicza.
    Więc jeśli poza oderwanymi od rzeczywistości statystykami nie widzisz innego
    świata to już twój problem i naprawdę nie widzę powodu dla którego bym miała
    tracić swój czas na syzyfowa pracę oświecania ignorantów o zamkniętym umysle.

    Prezentujesz wspaniałą filozofię: matka ma się zajmowac dzieckiem i sprawowac
    nadzór nad tym aby ojciec raczył pamietać że ma dziecko, bo ojciec się nim nie
    zajmie jesli mu matka nie powie, że powinien.
    jesli matka nie będzie miła dla ex to on jest w pelni usprawiedliwiony, że o
    dziecku zapomni albo alimentów nie będzie chciał płacić. Bo to matka ma dbać o
    dobre samopoczucie tatusia, by chciało mu się być ojcem.
    matka ma też nie żądać wysokich alimentów mimo, że ojciec nie odciąza jej od
    obowiązków czasowych względem dziecka a sam dobrze zarabia. Matka w ogóle niec
    nie powinna od ojca dziecka oczekiwac ani wymagac. Zachciało jej się rozwodu to
    niech z pokorą zjada okruszki z Pańskiego stołu, które czasem Pan strzepnie jak
    będzie miła. A dziecko.... z nią zostało,więc to Jej dziecko, niech się sama nim
    zajmuje.
    Gratulacje dla Ex.



  • z_mazur 26.05.10, 15:41
    > o, czyli jednak już sobie przypomniałes ,że statystykami ostatnio
    rzucałeś, by
    > udowodnić jakiejś matce,że powinna się zadowoliż groszowymi
    alimentami na
    > dziecko od ojca zarabiającego coś pod dychę?

    A z którego mojego wpisu wynika, że nie pamiętałem o tym?
    (to pytanie retoryczne, nie musisz odopowiadać)

    Po raz kolejny podkipwasz z twierdzeń, które mi przypisujesz.

    Twój sposób prowadzenia dyskusji powoduje, że daruje sobie jej
    dalsze kontynuowanie.

    --
    Skromność zdobi mężczyznę, ale prawdziwy mężczyzna nie powinien się
    zdobić wink))
  • adaria38 26.05.10, 15:49
    A czy ktos cię zmusza do rozmowy ze mną?
    Próbujesz udowadniać rzeczy które nijak się mają do rzeczywistości lub
    doczepić się jakiejś matki która śmie o wyższe alimenty wnosić, a jak Ci nie
    wychodzi to oswiadczasz że to wina rozmówcy bo "źle prowadzi dyskusję" więc ty
    kończysz rozmowę i.... jakoś jej nawet skończyć nie umiesz.

    Ja rozumiem, że tak bronisz alimenciarzy. W końcu przekonanie jak najwięcej osób
    do tego, że kobiety powinny poprzestac na groszowych alimentach na dzieci jest
    w Twoim indywidualnym interesie. Jeśli ex usłyszy, że jej koleżanka dostaje
    1500zł alimentów od swojego byłego na dziecko, to gotowa i od Ciebie więcej
    zażądać. A to bólll.
  • pokopanka 26.05.10, 16:27
    równoważnie nie oznacza po równo
    po prostu proporcjonalnie do swoich możliwości, chyba logo?
  • z_mazur 26.05.10, 17:17
    > równoważnie nie oznacza po równo
    > po prostu proporcjonalnie do swoich możliwości, chyba logo?

    Ależ dokładnie to oznacza, przy zastrzeżeniu, że pod uwagę są brane zarówno nakłady finansowe jak i w innej postaci.


    --
    Skromność zdobi mężczyznę, ale prawdziwy mężczyzna nie powinien się zdobić wink))
  • ewelinanowa 26.05.10, 15:28
    Teraz dopiero doczytałam, ze autorka wątku płaci 2.000 zł niańce.
    Facet zarabia 1.5000 zł.

    Czyli jeśli zatrudniłby się jako niańka włąsnych dzieci, to byłby
    jeszce 500 do przodu.

    Niech któryś z szanownych udzielajacych się tu panów spróbuje mi
    udowodnić, ze gosć nie ma złej woli, albo nie jest leniem.
  • z_mazur 26.05.10, 15:45
    A może ojciec o tym po prostu nie wie?

    --
    Skromność zdobi mężczyznę, ale prawdziwy mężczyzna nie powinien się
    zdobić wink))
  • pokopanka 26.05.10, 16:29
    że takie są stawki czy takie są potrzeby dziecka
    uwłaczającego dla tego faceta jest takie jego tłumaczenie, naprawdę
  • z_mazur 26.05.10, 17:15
    Nie wiem czy uwłaczające, ale ja niespecjalnie się na codzień orientuję w stawkach jakich żądają opiekunki do dzieci.

    Orientuję się natomiast, że dobry żłobek jest w stanie zagwarantować dziecku odpowiednią opiekę za mniej więcej 1/3 tej kwoty.

    --
    Skromność zdobi mężczyznę, ale prawdziwy mężczyzna nie powinien się zdobić wink))
  • aneta-skarpeta 26.05.10, 17:33
    z_mazur napisał:

    > Nie wiem czy uwłaczające, ale ja niespecjalnie się na codzień orientuję w stawk
    > ach jakich żądają opiekunki do dzieci.
    >
    > Orientuję się natomiast, że dobry żłobek jest w stanie zagwarantować dziecku od
    > powiednią opiekę za mniej więcej 1/3 tej kwoty.
    >


    no ale tatus chyba sie orientuje ze ma dziecko specjalnej troski? i ze 400 z to
    mao na chore dziecko wiec pewnie mama zaiwania, wiec zlobek odpada?

  • z_mazur 26.05.10, 17:45
    Nie wiemy (przynajmniej ja nie doczytałem) o jaką specjalną troskę chodzi.

    Pewnie wzbudzi to agresję niektórych pań, ale ja widzę dużą korelację pomiędzy stanem cywilnym rodziców i zachorowalnością dzieci na poważne schorzenia wymagające kosztownego leczenia, rehabilitacji, specjalistycznej opieki, lub przynajmniej diety.

    --
    Po odejściu od ołtarza reklamacji nie uznajemy.
  • aneta-skarpeta 26.05.10, 17:59
    z_mazur napisał:

    > Nie wiemy (przynajmniej ja nie doczytałem) o jaką specjalną troskę chodzi.

    szczegolow nie znamy ale wiemy na tyle duzo, ze wiemy ze dziecko wymaga duzo
    zaangazowania
    "dy okazało się, ze dziecko jest chore i
    wymaga bardzo dużo CZASU. Starszy również musi żyć normalniesmile

    Nagle zwaliło mi się na głowę wszystko, terapia musi być prowadzona
    intensywnie, jest droga, ale pewne uszkodzenia można wyleczyć tylko
    do pewnego wieku dziecka. Lekarze sami są zaskoczeni postępami
    dziecka i dają bardzo dobre rokowania choć 18 miesiecy temu,
    wyglądało to zupełnie inaczej"

    >
    > Pewnie wzbudzi to agresję niektórych pań, ale ja widzę dużą korelację pomiędzy
    > stanem cywilnym rodziców i zachorowalnością dzieci na poważne schorzenia wymaga
    > jące kosztownego leczenia, rehabilitacji, specjalistycznej opieki, lub przynajm
    > niej diety.
    >

    no tak obowiazuje odpowiedzialnosc zbiorowa,a le tylko wobec kobiet

    zadziwia mnie ze w sytuacji gdy tak wielu facetow olewa swoje dzieci- nie
    zaprzeczysz ze to dosc powszechne zajwisko- wydaje ci sie bardziej prawdopodobne
    to ze ona wymysla choroby dziecka niz to ze on sie miga od odpowiedzialnosci?

    pamietaj, mowimy o tym konkretnym przypadku, a nie o historii hani z opola,
    ktora chciala utrzec nosa exowi i zbierala paragony po kolezankach, zeby
    zwiekszyc alimenty

  • z_mazur 26.05.10, 18:14
    > no tak obowiazuje odpowiedzialnosc zbiorowa,a le tylko wobec kobiet
    >
    > zadziwia mnie ze w sytuacji gdy tak wielu facetow olewa swoje dzieci- nie
    > zaprzeczysz ze to dosc powszechne zajwisko- wydaje ci sie bardziej prawdopodobn
    > e
    > to ze ona wymysla choroby dziecka niz to ze on sie miga od odpowiedzialnosci?
    >
    > pamietaj, mowimy o tym konkretnym przypadku, a nie o historii hani z opola,
    > ktora chciala utrzec nosa exowi i zbierala paragony po kolezankach, zeby
    > zwiekszyc alimenty

    Ależ ja piszę cały czas o tym konkretnym przypadku, w którym to sąd uznał, że MOŻLIWOŚCI zarobkowe ojca (możliwości, bo w momencie orzekania alimentów był bezrobotny) wynoszą 400 zł na dziecko. Nie wiem co musiało się stać, żeby teraz gdy ojciec pracuje nagle jego MOŻLIWOŚCI dla sądu miały być inne. To zdaniem autorki i Twoim są inne, ja swoją ocenę opieram o wyrok niezawisłego sądu.

    Większość standardowych kuracji (w tym szczególnie rehabilitacja) w Polsce (szczególnie w przypadku dzieci) jest bezpłatna.

    Skoro to jest sytuacja nagła i nastąpiła po rozstaniu rodziców (a można tak przypuszczać ze stwierdzenia "zwaliło MI się na głowę wszystko"), to (pisałem o tym już w tym wątku) ojciec może, nie będąc na bieżąco informowanym, nie zdawać sobie sprawy z potrzeb dziecka w tym zakresie. Chodzi mi tu głównie o logistykę. Być może ojciec zwyczajnie nie wie, że dziecko musi być kilka razy w tygodniu zawożone na rehabilitację.
    --
    Kobieta nie wie czego chce,
    ale nie spocznie dopóki nie osiągnie celu.
  • aneta-skarpeta 26.05.10, 18:22
    z_mazur napisał:


    > Ależ ja piszę cały czas o tym konkretnym przypadku, w którym to sąd uznał, że M
    > OŻLIWOŚCI zarobkowe ojca (możliwości, bo w momencie orzekania alimentów był bez
    > robotny) wynoszą 400 zł na dziecko.


    dlatego autorka oczekuje pomocy logistycznej, opieki nad dziecmi, bo to jest
    najwiekszy porblem

    jak nie moze to niech partycypuje w kosztach


    > Większość standardowych kuracji (w tym szczególnie rehabilitacja) w Polsce (szc
    > zególnie w przypadku dzieci) jest bezpłatna.
    >

    ale na bezplatne trzeba dlugo czekac- a pisala o tym ze rehab musi byc intesywna
    i szybka i juz widac , po 18m-cach ogromne postepy i trzeba to robic dalej

    nie od dzisi wiadomo, ze z pieniedzmi w medycynie i lecznictwie nie tylko w PL
    mozna wiecej i szybciej oraz lepiej


    > Skoro to jest sytuacja nagła i nastąpiła po rozstaniu rodziców (a można tak prz
    > ypuszczać ze stwierdzenia "zwaliło MI się na głowę wszystko")


    ale ona chyba to pisala o sytuacji gdy dziecko sie urodzilo i okazalo sie po
    narodzinach ze jest chore- runal jej swiat, wszystko trzeba bylo zmieniac

    dziecko ma 2 lata, a rehab trwa 18 mcy wiec chyba od pocztaku


    , to (pisałem o ty
    > m już w tym wątku) ojciec może, nie będąc na bieżąco informowanym,

    nie tyle nie jest informowany co potrafi cale miesiace sie nie odzywac do
    dzieci. wiec trudno zeby byl na biezaco, skoro go to nie interesuje


    > Być może ojciec zwyczajnie nie wie, że dziecko musi być kilka razy w tygodniu
    > zawożone na rehabilitację.

    a moze ma to geboko w dupie?

    zgadujmy co jest bardziej prawdopodobne w sytuacji gdy nie czuje potrzeby miec
    regularny kontakt z dziecmi?smile
  • aneta-skarpeta 26.05.10, 18:26
    nie wiem czy nie pokickalam czegos z wiekiem dzieckasmile

    przyjdze maxhold, pewnie wysztko sprecyzuje i bedziemy wiedziecsmile
  • z_mazur 26.05.10, 18:30
    Powiem szczerze, że ja już też się pogubiłem w tym, co w tym wątku jest fatkem, a co czyjąś sugestią. smile

    --
    Po odejściu od ołtarza reklamacji nie uznajemy.
  • aneta-skarpeta 26.05.10, 18:47
    heheh nie dziwie siesmile
  • aneta-skarpeta 26.05.10, 18:57
    pewnie ma to niewiele wspolnego z watkiem, ale wlasnie w tv byl spot o chorym
    dziecku i fundacji pomagam

    zauwazyliscie ze w tych spotach, w filkiach o chorych dzieciaj najczesciej
    wystepuje tylko matka? niezbyt czesto widac oboje rodzicow, a ojca samego to
    chyba nigdy
  • z_mazur 26.05.10, 19:19
    Jak pokazują tak znienawidzone przez niektóre panie statystyki, ojcowie mają skłonność do opuszczania dzieci wymagających specjalnej troski i jednocześnie nie rokujących nadziei na poprawę stanu.

    Kobiety mają w tym względzie o wiele więcej samozaparcia i skłonności do poświęcania się.

    Pewnie zaraz niektóre panie przyklasną powyższemu stwierdzeniu używając go jako argumentu w dyskusji o wyższości matki nad ojcem.

    Ciekawe dlaczego innym statystykom są takie niechętne? smile

    Możnaby podyskutować o przyczynach takiego stanu rzeczy, ale akurat na tym forum chyba nie mam na to ochoty. smile

    --
    Skromność zdobi mężczyznę, ale prawdziwy mężczyzna nie powinien się zdobić wink))
  • tautschinsky 27.05.10, 08:29
    aneta-skarpeta napisała:


    > zauwazyliscie ze w tych spotach, w filkiach o chorych dzieciaj najczesciej
    > wystepuje tylko matka? niezbyt czesto widac oboje rodzicow, a ojca samego to
    > chyba nigdy



    Bo ojciec w tym czasie... pracuje. Już nie na etacie ale na dwóch lub trzech,
    jeśli by policzyć nadgodziny, żeby taka właśnie matka mogła siedzieć z tyłkiem
    przy dziecku. Nie pomyślałaś o tym?

    Poza tym obraz kobiety z dzieckiem to ckliwszy obrazek niż pełnej rodziny, bo
    tam mowa o pieniądzach a wtedy zaczyna się ocenianie takiego mężczyzny: a może
    za mało pracuje, a może tylko oszust (jak choćby w tym wątku - chwila na refleksję).

    Kobieta z dzieckiem w takich reklamach lepiej się sprzedaje.


    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • aneta-skarpeta 27.05.10, 09:31
    tautschinsky napisał:

    > aneta-skarpeta napisała:
    >
    >
    > > zauwazyliscie ze w tych spotach, w filkiach o chorych dzieciaj
    najczescie
    > j
    > > wystepuje tylko matka? niezbyt czesto widac oboje rodzicow, a
    ojca samego
    > to
    > > chyba nigdy
    >
    >
    >
    > Bo ojciec w tym czasie... pracuje. Już nie na etacie ale na dwóch
    lub trzech,
    > jeśli by policzyć nadgodziny, żeby taka właśnie matka mogła
    siedzieć z tyłkiem
    > przy dziecku. Nie pomyślałaś o tym?

    omyslalam, pomyslalam tez o tym jak wielu ojcow zwiewa od
    odpowiedzialnosci



    >
    > Kobieta z dzieckiem w takich reklamach lepiej się sprzedaje.
    >
    >


    sam ojciec z dzieckiem sprzedawałby sie jeszcze lepiej, bo matka
    ktora nie zajmuje sie swoim dzieckiem jest spostrzegana duzo gorzej,
    a ojciec ktory przyjal na barki trud wychowania dziecka jak bohater

    oczywiscie sa sytuacje dgy ojciec staje na wysokosci zadania razem z
    matka, ale wielokrotnie slyszalam jak facet uciekałw siną dal, bo
    dziekco chore, albo łaskawie płacił, ale uciekał do innej pani, bo
    nie mogl patrzec na to co sie dzieje w domu
  • aneta-skarpeta 27.05.10, 09:57
    poza tym tautschinsky cały czas mowisz, ze widzi że ojciec sie stara

    jak sie stara?

    bo placi alimenty?

    czyli sam fakt ze placi alimenty powoduje ze sie stara?

  • tautschinsky 27.05.10, 10:03
    aneta-skarpeta napisała:


    > omyslalam, pomyslalam tez o tym jak wielu ojcow zwiewa od
    > odpowiedzialnosci




    Niektórzy nie wytrzymują i odchodzą. Wielu pracuje
    zawodowo a po pracy zajmuje się takim dzieckiem
    zwłaszcza kiedy dzieckiem taka upośledzona osoba jest
    z zachowania, ale nie z wyglądu i fizycznej masy. Bo
    takie dziecko nie wyfrunie z czasem na studia i nie założy swojej rodziny, natomiast może cierpieć na schorzenia psychiczne i mieć w sobie dużo agresji i być 19latekiem z porażeniem mózgowym o posturze sumowca, z mózgiem,który zatrzymał się w rozwoju na etapie 4letniego dziecka.





    > sam ojciec z dzieckiem sprzedawałby sie jeszcze lepiej, bo matka
    > ktora nie zajmuje sie swoim dzieckiem jest spostrzegana duzo gorzej,
    > a ojciec ktory przyjal na barki trud wychowania dziecka jak bohater



    Ale mieliby na okazję robienia reklamy kłamać?

    Ta konkretna rodzina z chorym dzieckiem widać
    jest taka a nie inna: matka w domu z dzieckiem,
    ojciec od rana do nocy w pracy.

    Poza tym jak pokazuje tutejsze forum okazałoby się
    w przypadku porzucenia dziecka przez matkę, że widać
    coś w tym musiało być a ojciec łaski nie robi, że własnym dzieckiem się zajmuje i żadnym bohaterem nie jest (bo nie byłby tak samo jak matka nie jest).





    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • aneta-skarpeta 27.05.10, 10:12
    forum to tylko wycinek spoleczenstwa

    pamietaj o tymsmile
  • maxholdwoman 27.05.10, 16:59
    z_mazur napisał:

    >> Ależ ja piszę cały czas o tym konkretnym przypadku, w którym to
    sąd uznał, że MOŻLIWOŚCI zarobkowe ojca (możliwości, bo w momencie
    orzekania alimentów był bezrobotny) wynoszą 400 zł na dziecko. Nie
    wiem co musiało się stać, żeby teraz gdy ojciec pracuje nagle jego
    MOŻLIWOŚCI dla sądu miały być inne.


    To oceni sąd. Ostatnim razem, byłam bardzo zawiedziona wyrokiem,
    olałam sprawę i nie walczyłam. Jego obecność zatruwała mi życie. Nie
    chciałam mieć z nim nic więcej do czynienia.

    Dziś moje podejście zmieniło się. Uregulowałam swoje życie. wiem na
    czym stoję i nie mam ochoty aby moi rodzice byli wykorzystywani
    ponad siły, a moje dzieci, żeby nie miały tego co im się należy.

    Bo w imię czego????





    To zdaniem autorki i Twoim są inne, ja swoją ocenę opieram o wyrok
    niezawisłego sądu.


    I dobrze, dlatego sprawa znowu zawiśnie w sądzie. Inny sąd, innaczej
    sprawa będzie przygotowana i ja będę miała inne podejście.
    >
    > Większość standardowych kuracji (w tym szczególnie rehabilitacja)
    w Polsce (szczególnie w przypadku dzieci) jest bezpłatna.


    o pierwsze, one są bezpłatne w ramach NFZ. NFZ przewiduje, bardzo
    ale to bardzo niewielką ilość miejsc, na które zwykle się czeka
    około 2 lat. W przypadku, takim jak przypadek mojego dziecka -
    zmiany byłyby już nieodwracalne (jako 6miesieczne dziecko miał sepsę
    z obrzękiem mózgu). Mózg u niemowlaka "odbudowuje" połączenia
    nerwowe bardzo szybko (relatywnie) u 3-6 latka już nie.

    Tu nie ma na co czekać. Trzeba szybko działać, nawet jeśli ma to
    kosztować. (wkład pracy na terapiach jak i wkład finansowy).

    Choroba dziecka była przed rozstaniem. i ojciec doskonale wie co,
    kiedy jest potrzebne. Problemem jest że to go nudzi. Dosłownie,
    czekanie na korytarzu, alebo "uczestnictwo w głupich zabawach jest
    nużące.


    >
    > Skoro to jest sytuacja nagła i nastąpiła po rozstaniu rodziców (a
    można tak prz
    > ypuszczać ze stwierdzenia "zwaliło MI się na głowę wszystko"), to
    (pisałem o ty
    > m już w tym wątku) ojciec może, nie będąc na bieżąco informowanym,
    nie zdawać s
    > obie sprawy z potrzeb dziecka w tym zakresie. Chodzi mi tu głównie
    o logistykę.
    > Być może ojciec zwyczajnie nie wie, że dziecko musi być kilka razy
    w tygodniu
    > zawożone na rehabilitację.
  • maxholdwoman 27.05.10, 16:47
    z_mazur napisał:

    > Nie wiemy (przynajmniej ja nie doczytałem) o jaką specjalną troskę
    chodzi.
    >
    > Pewnie wzbudzi to agresję niektórych pań, ale ja widzę dużą
    korelację pomiędzy
    > stanem cywilnym rodziców i zachorowalnością dzieci na poważne
    schorzenia wymaga
    > jące kosztownego leczenia, rehabilitacji, specjalistycznej opieki,
    lub przynajm
    > niej diety.
    >



    Zgodzę się z Tobą. Wynika to z tego że często nawet bardzo często,
    mężczyźnie opuszczają swoje chore dzieci. Nie wytrzymują stresu;-(.

    Piszę poważnie.
  • maxholdwoman 27.05.10, 16:45
    > Orientuję się natomiast, że dobry żłobek jest w stanie
    zagwarantować dziecku od powiednią opiekę za mniej więcej 1/3 tej
    kwoty.
    >

    Zlobek państwowy - 450 zł - jest praktycznie nie do "zdobycia", z
    uwagi na małą ilość miejsc.
    Poza tym dochodzi problem godzin pracy żłobka, które niekoniecznie
    pokrywają sie z godzinami pracy osób pracujcych w sektorze prywatnym
    i chorób dziecka.

    Ale tak uczciwie powiem, ze ja nie widziałam miejsca dla mojego
    dziecka w żłobku (piszę o zdrowym dziecku). Ostatecznie dziecko jest
    za małe na socjalizację w wieku 6 miesiecy.
  • pan-kowalski 26.05.10, 21:13
    ewelinanowa napisała:

    > Teraz dopiero doczytałam, ze autorka wątku płaci 2.000 zł niańce.
    > Facet zarabia 1.5000 zł.
    >
    > Czyli jeśli zatrudniłby się jako niańka włąsnych dzieci, to byłby
    > jeszce 500 do przodu.
    >
    > Niech któryś z szanownych udzielajacych się tu panów spróbuje mi
    > udowodnić, ze gosć nie ma złej woli, albo nie jest leniem.


    Podobna demagogia nie przejdzie.
    Może ojciec podejmował wysiłki celem pozyskania lepszego
    zatrudnienia, ale nie przynosiły one rezultatu, więc trudno zarzucić
    mu złą wolę. Pracodawcy odsyłają go z kwitkiem, jak sąd znacząco
    podwyższy alimenty o trzecie 400 zł to chyba pozostanie mu tylko hit
    sezonu w miejscowym PUPie w postaci wyjazdu na truskawki do
    Hiszapanii za 4€/h z możliwością 50-procentowej refundacjii kosztów
    biletu do Andaluzji wink
    Zresztą ciężar dowodu spoczywa na stronie powodowej i do niej
    należy wykazanie, że potrzeby dzieci lub możliwości ojca wzrosły od
    czasu ostatniego orzeczenia w stopniu uzasadniającym podwyższenie
    alimentów o konkretną kasę (która urządzałoby autorkę).
  • maxholdwoman 27.05.10, 17:19
    ewelinanowa napisała:

    > Teraz dopiero doczytałam, ze autorka wątku płaci 2.000 zł niańce.
    > Facet zarabia 1.5000 zł.
    >
    > Czyli jeśli zatrudniłby się jako niańka włąsnych dzieci, to byłby
    > jeszce 500 do przodu.
    >
    > Niech któryś z szanownych udzielajacych się tu panów spróbuje mi
    > udowodnić, ze gosć nie ma złej woli, albo nie jest leniem.



    Pomysł niezły - ale ja bym nie chciała, aby taka niańka mi się po
    domu szwędałasmile.

    Ojciec to ojciec, a niańka to niańkawink
  • tautschinsky 27.05.10, 17:54
    maxholdwoman napisała:


    > Pomysł niezły - ale ja bym nie chciała, aby taka niańka mi się po
    > domu szwędałasmile.




    A w to wierzę. Opieka ojca nad dziećmi nie interesuje
    ciebie - a dotąd utrzymywałaś, że nie tyle ci pieniędzy ci brakuje,ile jego zaangażowania w opiekę nad dziećmi, i gotowa byłabyś więcej nie żądać a tu masz... smile Kobieto - w końcu, chcąc nie chcąc - napisałaś to, co każdy ojciec wie: O KASĘ CHODZI. Tylko o kasę smile


    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • aneta-skarpeta 27.05.10, 17:57
    ona nie chce zeby jej sie po domu szwenda tylko wozil i uczestniczyl w rehab- co
    go...hmmm...nudzismile
  • tautschinsky 27.05.10, 18:12
    aneta-skarpeta napisała:

    > ona nie chce zeby jej sie po domu szwenda tylko wozil i uczestniczyl w rehab- c





    A... bo ona chce. I to, co ona chce
    miałoby być dla niego rozkazem?
    On miał już dość ciągłego tyrania
    - a tak chciała ona - i został wypisany
    z rodziny. Zastanów się: dlaczego to on
    miałby robić co ona chce a nie dla odmiany,
    co on? Bo ona dysponuje (jako bronią przeciw
    niemu) dziećmi? Czyli jak bumerang wraca
    stary problem - dzieci służą do czegoś kobietom:
    do zdobywania pieniędzy od mężczyzn dla których
    są często koszmarną przeszłością. Czytając żuczkową
    mogę sądzić, że takie ma jej ex wspomnienia związane
    z nią.


    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • aneta-skarpeta 27.05.10, 18:17
    > A... bo ona chce. I to, co ona chce
    > miałoby być dla niego rozkazem?

    takie sa potrzeby dziecka

    > On miał już dość ciągłego tyrania
    > - a tak chciała ona - i został wypisany
    > z rodziny.

    wypisala go z rodziny bo sobie zabawy z kobitkami urzadzal w ramach podnoszenia
    kwalifikacji do znalezienia nowej pracy

    tautchinsky
    fantazjujesz i tyle

    i ona nie chce pieniedzy na waciki, kobieta nie wyrabia czasowo i finansowo-
    zaciagnac musiala do roboty dwoje starszych ludzi, bo ona ma 1 zycie i jej doba
    ma tylko 24 h

    dlatego czoekuje pomocy exa- nie dla siebie tylko dla jej i jego dzieci
    nie dla siebie, dlanich- nie dla obcej baby, tylko dla jego dzieci
  • tautschinsky 27.05.10, 18:34
    aneta-skarpeta napisała:



    > takie sa potrzeby dziecka



    Nie - takie są jej żądania.
    I jak można przeczytać zajmowanie się
    ojca dziećmi jej nie interesują, bo
    jak pisze "nie chce, żeby jej się szwendał".




    > wypisala go z rodziny bo sobie zabawy z kobitkami urzadzal w ramach podnoszenia
    > kwalifikacji do znalezienia nowej pracy



    Nie, wypisała go, bo - jak to napisała:
    zmieniły mu się priorytety (zmiana pracy na mniej płatną) i zaczął przechodzić andropauzę.




    >ona nie chce pieniedzy na waciki, kobieta nie wyrabia czasowo i finansowo-


    Na waciki to już chyba ma. Chyba że zaraz doniesie,
    że waciki w Warszawie chodzą w kiosku po 200 złotych
    za paczuszkę, choć gdzie indziej kosztuje to parę złotych smile

    Naprawdę czasami ludzie są zbyt pazerni, bo mało wiedzą o tym, co to znaczy nie wyrabiać finansowo.




    >
    > dlatego czoekuje pomocy exa- nie dla siebie tylko dla jej i jego dzieci



    Ależ dopiero co napisała, że nie chce - tak naprawdę - jego osoby koło siebie, nie chce, żeby się szwendał. Ta bajka o jej chceniu, żeby się nimi zajmował już padła. Ona chce PIENIĘDZY. Jeszcze więcej pieniędzy i za te pieniądze sobie urządzać tak życie, żeby ojca dzieci w tym życiu było jak najmniej a jego pieniędzy JAK NAJWIĘCEJ.





    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • aneta-skarpeta 27.05.10, 18:55
    tautschinsky napisał:
    , bo
    > jak pisze "nie chce, żeby jej się szwendał".
    >

    nie chce zbey jej sie szwendal po domu, chce zeby wozil na rehab. pisala o tym,
    nie pamietasz? a skoro go nudza rehab to niech oplaci transport i czlowieka
    ktory to zrobi za niego


    >
    >
    > > wypisala go z rodziny bo sobie zabawy z kobitkami urzadzal w ramach podno
    > szenia
    > > kwalifikacji do znalezienia nowej pracy
    >
    >
    >
    > Nie, wypisała go, bo - jak to napisała:
    > zmieniły mu się priorytety (zmiana pracy na mniej płatną) i zaczął przechodzić
    > andropauzę.
    >
    >

    dales tu dowod jak wybiurczo traktujesz tekst pisany. szkoda ze nie skopiowales
    do konca

    kiedy nie wszedł w "andropauze" i póki nie
    zaczęło mu odbijać.

    czyli andropauza byla w cudzyslowiu-> oznacza to nie jednostek chorobowa co
    kryzys wieku sredniego= interesuje sie babeczkami, przezywa druga mlodosc etc

    zreszta sama napisala potem
    Andropauza to był skrót myślowy, oznaczający, że mojemu EX nagle
    zmieniły się priorytety. On nie jest "stary" ma dzisiaj 45 lat, 6
    letnie i 2 lenie dzieci.

    >


    > Na waciki to już chyba ma. Chyba że zaraz doniesie,
    > że waciki w Warszawie chodzą w kiosku po 200 złotych
    > za paczuszkę, choć gdzie indziej kosztuje to parę złotych smile
    >
    > Naprawdę czasami ludzie są zbyt pazerni, bo mało wiedzą o tym, co to znaczy nie
    > wyrabiać finansowo.
    >

    to jak nie wyrabia to niech zaiwania na rehab, mimo, ze go to ..nudzi

    >
    >
    > >
    > > dlatego czoekuje pomocy exa- nie dla siebie tylko dla jej i jego dzieci
    >
    >
    >
    > Ależ dopiero co napisała, że nie chce - tak naprawdę - jego osoby koło siebie,
    > nie chce, żeby się szwendał.

    przepraszam, ale rozmawia sie z tob jak ze slepym o kolorach. pisala wyraznie.
    nie chce zeby jej sie szwendal po domu, chce zeby latala na rehab z wlasnym
    dzieckiem


    a ty w kolko o tym, ze ona nie chce zeby jej sie szwendal- nie chce i ma do tego
    prawo, a on ma obowiazek zajmowac sie dziecmi, a tego nie robi


    Ta bajka o jej chceniu, żeby się nimi zajmował już
    > padła. Ona chce PIENIĘDZY.


    a czemu chce pieniedzy? bo tatus na cale miesiace potrafi zapomniec o istnieniu
    dzieci i sie do nich nie dozwya- wiec wie jak wyglada jego pomoc fizyczna,
    dlatego chce zeby przynajmniej placil


    Jeszcze więcej pieniędzy i za te pieniądze sobie ur
    > ządzać tak życie, żeby ojca dzieci w tym życiu było jak najmniej a jego pienięd
    > zy JAK NAJWIĘCEJ.


    ale ojciec sam nie chce byc w zyciu tych dzieci. zrozum to wreszcie

    >
    >
    >
    >
    >
  • aneta-skarpeta 27.05.10, 19:03
    poza tym chcialam zaznaczyc ze jestesmy krajem europejskim w XXIw
    w dzisiejszych czasach corazwiecej facetow w wieku 45 lat wyglada wrecz bosko, a
    zdrowie maja imponujace bo o siebie dbaja i maja tzw look lub jak kto woli optikwink
  • tautschinsky 27.05.10, 20:46
    aneta-skarpeta napisała:

    > nie chce zbey jej sie szwendal po domu, chce zeby wozil na rehab. pisala o tym,
    > nie pamietasz? a skoro go nudza rehab to niech oplaci transport i czlowieka
    > ktory to zrobi za niego


    Ależ o tym już pisaliśmy - o tym, że on ma robić,
    co ona chce. A może on chce zajmować się dziećmi
    w domu? Tak normalnie a nie robić za kierowcę, bo
    jej tak pasuje?

    Widać ją też to nudzi, skoro próbuje zepchnąć to
    na niego - ma już dość. I nie ma co się oszukiwać
    - to może być nudne smile

    W wyszukiwaniu mu jego "powinności" to widać żuczkowa
    nie ma problemów. I może tu też jest pies pogrzebany?
    Może miał już dość tego, co ona chce?




    > > Nie, wypisała go, bo - jak to napisała:
    > > zmieniły mu się priorytety (zmiana pracy na mniej płatną) i zaczął przech
    > odzić
    > > andropauzę.




    > kiedy nie wszedł w "andropauze" i póki nie
    > zaczęło mu odbijać.
    >
    > czyli andropauza byla w cudzyslowiu-> oznacza to nie jednostek chorobowa




    Nie przywiązywałbym się za bardzo do tego cudzysłowu, którego ona użyła, bo dała już nie jeden popis językowy i ten nawias może oznaczać tylko tyle, że sama nie była pewna, czy "cósik takiego jak andropauza istnieje" smile

    Poza tym już dawno zrozumiałem, że nie można traktować tego, co ludzie wypisują na forach jak ludzie wierzący pismo święte - zwłaszcza kiedy robi to ktoś, kto ma interes w tym, by wykazać winę kogoś, kogo opisuje smile

    A co pani o nim myśli to wyszło w późniejszych postach,
    przypomnę, dla niej jest: "debilem", "psycholem" itd.




    > zreszta sama napisala potem
    > Andropauza to był skrót myślowy, oznaczający, że mojemu EX nagle
    > zmieniły się priorytety. On nie jest "stary" ma dzisiaj 45 lat, 6
    > letnie i 2 lenie dzieci.




    Wiele później, że tak powiem "korygowała" smile
    Tylko czekać aż zacznie mu odejmować lat,
    twierdzić, że tak w ogóle to dzieci on chciał,
    bo już niby dysponuje podobno 1500 to nie jedyny
    dochód (choć przedtem był), że wynajmuje jakieś
    lokum, że... itd. Tak to można w nieskończoność
    dorzucać, korygować, by obraz własny był coraz bardziej
    nieskazitelny a on zaczął się przeistaczać w ojca
    z piekła rodem.



    > to jak nie wyrabia to niech zaiwania na rehab, mimo, ze go to ..nudzi




    Ja już po jej ostatnich słowach o tym, że sobie
    "nie wyobraża jego szwendania się" w jej okolicy
    po prostu nie wierzę, że ona chce, by ją nachodził
    TRZY razy w tygodniu i woził to dziecko na rehabilitację, no po prostu jedno z drugim się wyklucza. To jest jedynie argument jej dla sądu, że ojciec nie stara się. Pytanie, ile razy go przegoniła, kiedy przyszedł odwiedzić dzieci? Tym się zapewne nie pochwali, a jakie to częste to już ojcowie wiedzą...
    Życie. Jego proza.








    > prawo, a on ma obowiazek zajmowac sie dziecmi, a tego nie robi


    Obowiązku to chyba jednak NIE MA. Gdzie w wyroku
    jest napisane o obowiązku. A jeśli tak - jak zostało
    to ujęte. Chyba nie sądzisz, że to ona ma mu je wyznaczać?! Bo jeśli tak to znowu wracamy do punktu wyjścia. I, z tego co można zrozumieć, ich rozejścia się - przestał tańczyć jak mu grała.




    > dlatego chce zeby przynajmniej placil



    Ma płacić - za domniemany - brak miłości?




    > ale ojciec sam nie chce byc w zyciu tych dzieci. zrozum to wreszcie



    Zrozum, że pani raz pisze jedno, raz drugie. Raz
    nie chce go widzieć koło siebie i dzieci, innym razem
    go za mało. Poza tym nie zapominaj o jego zapewne fatalnym stanie psychicznym.






    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • aneta-skarpeta 27.05.10, 21:05
    > Ależ o tym już pisaliśmy - o tym, że on ma robić,
    > co ona chce. A może on chce zajmować się dziećmi
    > w domu? Tak normalnie a nie robić za kierowcę, bo
    > jej tak pasuje?

    ale problem w tym, ze on nie chce, bo potrafi miesiacami sie nie odzywac i nie
    chce zajac sie dwojka na raz, a ze jemu sie nudzi na terapii..no trudno taki los
    ojca dziecka niepelnosprawnego. ona pewnie tez sie na niej nudzi,a chodzic musi

    dzieci to nie tylko przyjemnosci, to przede wszystkimobowiazki

    skoro ona ponosi wieksze naklady finansowe to on powinien ja odciazyc w innych
    obowiazkach. obowiazkach a nie przyjemnosciach, ktore jemu odpowiadaja

    no ale z tych przyjemnosci to bedzie klopot cos wybrac, bo spacerow pan tez nie
    lubi, a dzieci na dwor wychodzic muszasmile

    > A co pani o nim myśli to wyszło w późniejszych postach,
    > przypomnę, dla niej jest: "debilem", "psycholem" itd.

    widze, ze masz problem z czytaniem ze zrozumieniem

    ona napisala, ze wy go tak przedstawiacie, a to nieprawda

    cytacik?smile

    > Wiele później, że tak powiem "korygowała" smile

    po prostu nie da sie wszystkiego napisac od razu od a do z

    to co ktos nie tak zrozumial korygowala. proste jak drut

    problem w tym, ze my sie nie znamy prywatnie i mozemy opacznie rozumiec to co
    ktos pisze. nie wiemy jaki ma sposob bycia

    a ludzie sa bardzo rozni i w bardzo rozny sposb formuluja mysli

    ja w dosc swobodny i jak widac, nie znajac mnie myslisz ze mysle to czego nie
    myslesmile

  • tautschinsky 27.05.10, 21:21
    aneta-skarpeta napisała:



    > > przypomnę, dla niej jest: "debilem", "psycholem" itd.
    >
    > widze, ze masz problem z czytaniem ze zrozumieniem
    >
    > ona napisala, ze wy go tak przedstawiacie, a to nieprawda




    My - czyli część osób, które widziały sprawę trochę
    inaczej niżby ta pani chciała.

    A teraz pokaż mi, gdzie ktoś z użytkowników go w ten
    sposób nazwał lub przedstawił? smile Depresja czy
    stany wyczerpania nerwowego mają się nijak do takich
    określeń, stąd moje uprawdopodobnione przypuszczenie,
    iż tym (debilem, psycholem) on jest dla niej - tak o nim myśli i to czuje do niego.




    > po prostu nie da sie wszystkiego napisac od razu od a do z
    > to co ktos nie tak zrozumial korygowala. proste jak drut



    Ależ ona jasno przedstawiła na początku sytuację

    - on zarabia tyle i tyle
    - ona mam tyle i tyle alimentów
    - czy jest sens (czytaj szansa)
    na podniesienie alimentów?


    Naprawdę chcesz się upierać, że zapomniała
    o jego dodatkowych dochodach zadając to kluczowe
    pytanie? smile









    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • aneta-skarpeta 27.05.10, 21:30
    problem w tym, ze ja go nie znam a z opowiesci Twoich wylania sie obraz
    zbolalego czlowieka uwiklanego w powazna depresje, a z opowiesci z-mazur
    czlowieka, ktory nie jest swiadom ze ma chore dziekco, ktore wymaga terapi, a ta
    terapia o dziwo wymaga czasu i zaangazowania

    a wczes sam pisales o nim per- ma prawo miec w nosie wszystko i wszystkich bo
    zapragnal innego zycia

    osoba ktora dosc swobodnie obraca jezykiem polskim moze uznac ze mowimy o
    debilu, psycholu, lub czlowieku w glebokiej depresji

    sama autorka podkreslala, ze on jest zdrowy, silny, z perpektywami, tyle tylko
    ze odpowiedzialnosc mu sie znudzila
    i to wy robicie z niego kogos kim nie jest
  • tautschinsky 27.05.10, 21:48
    aneta-skarpeta napisała:

    > problem w tym, ze ja go nie znam a z opowiesci Twoich wylania sie obraz
    > zbolalego czlowieka uwiklanego w powazna depresje,





    Cierpiącego na depresję albo innego rodzaju psychiczne
    schorzenie. Tak to już jest, że osobę bez nogi czy ręki każdy jest w stanie jakoś tam zrozumieć, że jest jakoś tam chory, ale w przypadku psychicznego cierpienia - tak trudnego do ocenienia przez laika, który częstokroć bierze to za lenistwo lub wygodę - już tego nie ma. Swoje przypuszczenia oparłem na tym, co ona napisała. Pewne rzeczy można wychwycić. Pomyśl, przecież nie rzucił tej niby dobrej pracy na złość jej ani tym bardziej sobie. Niekiedy nie sposób już podołać, może to być wypalenie zawodowe - w pewnym momencie, niezależnie od tego, czy ma się rodzinę czy nie po prostu 'wysiada się'. Osoby wokół, jak ona,nie chcą tego przyjąć do wiadomości, bo jak ona na przykład chcą żyć na poziomie do którego się wygodnicko przyzwyczaiły. Nie potrafi lub nie chce utrzymywać poziom sprzed jego załamania się, więc postanowiła, że sądownie go zmusi do tego, by był taki jak kiedyś - a jeśli nie - niech zdycha. Bo co będzie jeśliby mu sąd zasądził alimenty w wysokości wyższej niż jego obecna pensja a on nie był w stanie znaleźć pracę taką jaką miał przedtem albo się w niej utrzymać, bo dzisiaj jest już innym człowiekiem? Ludzie się zmieniają, nie zawsze na lepsze, a może częściej na gorsze - tracą siły. A pani tupie nogą jak dziecko i powtarza: ja ciem!, ja ciem!




    >

    > sama autorka podkreslala, ze on jest zdrowy, silny, z perpektywami, tyle tylko
    > ze odpowiedzialnosc mu sie znudzila
    > i to wy robicie z niego kogos kim nie jest


    Zacznijmy od tego, że ta pani tak twierdzi,
    bo w jej interesie jest tak twierdzić.

    Skąd ta pewność, że jest on zdrowy? To, że mu nogi
    nie odpadły to jeszcze nie oznaka pełni zdrowia.

    A perspektywy - naprawdę nie znoszę jak ktoś pisze
    o czyichś perspektywach, kiedy przez nie rozumie
    swoje konto - on nie jest jej niewolnikiem. Może on
    tych perspektyw dla siebie nie widzieć.
    Może też ich realnie nie mieć.




    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • ganesza 27.05.10, 21:53
    a ja powtórzę,panie tauczyński, opowiedz nam swoją historię, zamiast pluć jadem
    bez ładu i składu. brak odwagi? no cóż. bywa. ale, ponoć, odwaga to cecha
    mężczyzn. czyżby, pan, panie tauczyński, jednak nie był mężczyzną?
    --
    Nie jestem profanacją, nie jestem satysfakcją. Nie jestem może
    kompetentna ani majętna, ale jestem.
  • tautschinsky 27.05.10, 22:04
    ganesza napisała:

    > a ja powtórzę,panie tauczyński, opowiedz nam swoją historię, zamiast pluć jadem
    > bez ładu i składu.



    ganeszo, brakiem składu i ładu oraz wszelkiej
    logiki (poza logiką plucia jak się da i ILE SIĘ
    DA) to się wykazałaś w swoim "popisowym" smile poście
    i naprawdę daleko mi do twojego mistrzostwa rozmemłania tekstu, jaki tam zaprezentowałaś.




    > brak odwagi? no cóż. bywa. ale, ponoć, odwaga to cecha
    > mężczyzn. czyżby, pan, panie tauczyński, jednak nie był mężczyzną?



    Opisywanie na publicznym forum swojego życia miarą
    męskości? smile))

    To była próba rozbawienia mnie czy jakiś przejaw
    bezbronności ganeszowej? Sorry - nie złapałem się
    na tę "kokieterię słabości" smile


    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • ganesza 27.05.10, 22:24
    och, nawet pan tauczyński się uczy. ganeszo tym razem się pojawiło smile
    a pan, panie tauczyński, dalej swoje bla, bla, bla uskutecznia. doceniam
    pańskie, panie tauczyński, docenienie rozmemłania, mego rzecz jasna tekstu, bo
    tego, by pan był łaskaw zauważyć pewną rozbieżność, by rzec delikatnie bardzo,
    między prośbą o pańską historię a odpowiedzią o cudzym rozmemłaniu tekstu nie
    oczekuję.
    a tak na marginesie zupełnie to miarą bycia mężczyzną, dla mnie przynajmniej,
    jest gotowość wzięcia odpowiedzialności za swoje słowa i czyny. chyba jednak
    jestem bardzo męskim słoniem. a pan, panie tauczyński? rzecz jasna nie pytam o
    to, czy jest pan słoniem. jeden słoń na forum wystarczy.

    bezbronność ganeszowa? kokieteria słabości? niech mnie pan, panie tauczyński nie
    rozśmiesza. bezbronny, kokietujący słabością słoń? zakładam nieśmiało, że słonia
    pan, panie tauczyński, choć na obrazku widział.
    --
    Nie jestem profanacją, nie jestem satysfakcją. Nie jestem może
    kompetentna ani majętna, ale jestem.
  • tautschinsky 28.05.10, 08:30
    ganesza napisała:

    > och, nawet pan tauczyński się uczy. ganeszo tym razem się pojawiło smile



    Ja się uczę. Druga strona już nie, dalej pisząc
    "tauczyński" - jak w życiu między kobietą i mężczyzną.
    smile



    >bezbronny, kokietujący słabością słoń? zakładam nieśmiało, że słonia
    > pan, panie tauczyński, choć na obrazku widział.


    Widział nie widział - po czynach (tu słowach) oceniam,
    nie po wyglądzie.

    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • aneta-skarpeta 27.05.10, 22:03
    tautschinsky napisał:

    A pani tupie nogą jak dziecko i powtarza: ja ciem!,
    > ja ciem!
    >


    tak faktycznie to wredna suka jest

    a dziecko jeszcze wieksz bo smialo zachorowac i zepsuc tatusiowi zycie i
    mozliwosci realizowania sie tak jak jemu sie podoba



    > > sama autorka podkreslala, ze on jest zdrowy, silny, z perpektywami, tyle
    > tylko
    > > ze odpowiedzialnosc mu sie znudzila
    > > i to wy robicie z niego kogos kim nie jest
    >
    >
    > Zacznijmy od tego, że ta pani tak twierdzi,
    > bo w jej interesie jest tak twierdzić.
    >


    zacznijmy od tego ze w twoim interesie jest robic z niego chorego na depresje
    lub inna chorobe- zeby ci do teoryji pasowalo


    > Skąd ta pewność, że jest on zdrowy? To, że mu nogi
    > nie odpadły to jeszcze nie oznaka pełni zdrowia.
    >

    a to ze nie angazuje sie w dziecko nie znaczy od razu ze jest chory


  • ewelinanowa 28.05.10, 13:25
    Tałczyński sam robisz z niego psychola pisząc "> Cierpiącego na
    depresję albo innego rodzaju psychiczne schorzenie."

    Skąd Ci to przychodzi do głowy?

  • satelitka1 27.05.10, 21:02
    ależ on może robić co się mu żywnie podoba - pod warunkiem, ze najpierw wywiąże
    się z obowiązku względem potomka! Najpierw obowiązki - potem przyjemność!.. tego
    uczą normalne matki , wychowując przyzwoitych i odpowiedzialnych ludzi... Jak
    widać - nie wszystkie... niektóre wychowują egoistyczna zakałę, dbająca tylko o
    własny tyłek...
  • agamagda 28.05.10, 15:27
    > A w to wierzę. Opieka ojca nad dziećmi nie interesuje
    > ciebie - a dotąd utrzymywałaś, że nie tyle ci pieniędzy ci
    brakuje,ile jego zaangażowania w opiekę nad dziećmi, i gotowa
    byłabyś więcej nie żądać a tu masz...
    > smile Kobieto - w końcu, chcąc nie chcąc - napisałaś to, co każdy
    ojciec wie: O
    > KASĘ CHODZI. Tylko o kasę smile



    O czy ty piszesz???
    Ona chce żeby on odciążył jej rodziców i chodził na terapię z
    dziećmi - do tego nie musi jej łazić po domu. Sądzę, ze większość
    osób nie chciałoby zostawić swojego domu mieszkania na cały dzień
    \ex partnerowi. Choć są wyjątki od tej reguły.
  • maxholdwoman 27.05.10, 17:10
    Tak a propos mojego Ex.
    Czytam, czytam i oczom niewierzę jaki z niego biedny, mułowaty,
    nieogarnięty i chory psychicznie debil.

    Przyznam się szczerze Wam Drodzy Obrońcy Uciemięrzonego, że takiego
    niemyślącego, bezwolnego, nierozgarniętego psychola, największy wróg
    by z niego nie zrobił, jak Wy jego Obrońcy.

    Co do domorosłych dr. Hausów, diagnozowanie przez interent na
    szczęście nikomu zaszkodzić nie może, bo w przeciwnym wypadku
    należałoby internować biednego żuczka, jako że jest dla siebie
    niebezpieczny i krzywdę mógłby sobie zrobić zakładając kapcie rano
    np.



    I poraz kolejny sprawdza się przysłowie, boże strzeż mnie od
    przyjaciół z wrogami radę sobie damwink
  • tautschinsky 27.05.10, 17:47
    maxholdwoman napisała:

    > Tak a propos mojego Ex.
    > Czytam, czytam i oczom niewierzę jaki z niego biedny, mułowaty,
    > nieogarnięty i chory psychicznie debil.




    Takie masz o nim zdanie? Że - DEBIL?

    Nie znalazłem pośród tylu postów takiego
    określenia na niego, a na pewno ja nie
    nazwałem go w ten sposób.



    > Przyznam się szczerze Wam Drodzy Obrońcy Uciemięrzonego, że takiego
    > niemyślącego, bezwolnego, nierozgarniętego psychola, największy wróg
    > by z niego nie zrobił, jak Wy jego Obrońcy.




    To teraz awansował z "debila" do "psychola".

    Wroga to on już ma w twojej osobie.
    Tylko że jeszcze może o tym nie wie albo
    nie zdaje sobie sprawy, co próbujesz mu
    za numer wykręcić.




    > w przeciwnym wypadku
    > należałoby internować biednego żuczka, jako że jest dla siebie
    > niebezpieczny i krzywdę mógłby sobie zrobić zakładając kapcie rano





    Do końca nie można stwierdzić, jaki "z niego
    biedny żuczek" - cytując ciebie - ale z postów,
    jakie piszesz kreujesz się na "biedną żuczkową" smile

    I nikt też nie pisał, że jest niebezpieczny
    dla siebie czy dla kogokolwiek innego.




    > I poraz kolejny sprawdza się przysłowie, boże strzeż mnie od
    > przyjaciół z wrogami radę sobie damwink




    Ni w mordę z tym przysłowiem w tym kontekście.
    Zupełnie bez sensu. Że niby ty jesteś jego
    największym przyjacielem a na przykład ja
    jego największym wrogiem? Na to nawet mój pies
    gotów się uśmiać smile) (a nieskłonny jest do tego
    na co dzień) wink


    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • aneta-skarpeta 27.05.10, 17:55
    tzn ze jego przyjaciele....czyli Ty i z-mazur robicie z niego jakiegos polglowka
    niemyslacego racjonalnie- zamiast realnie podejsc do tematu 45 letniego
    mezczyzny i nie robic z niego rozciagnietej gumy od majteksmile

    jego wrogowie, czyli zalozmy my nie robimy z niego zidiocialego kretyna, tylko
    faceta ktory jest cwany i chytry i miga sie od obowiazkow...tak tak placi po 400zlsmile
  • tautschinsky 27.05.10, 18:04
    aneta-skarpeta napisała:

    > tzn ze jego przyjaciele....czyli Ty i z-mazur robicie z niego jakiegos polglowk
    > a
    > niemyslacego racjonalnie- zamiast realnie podejsc do tematu 45 letniego
    > mezczyzny i nie robic z niego rozciagnietej gumy od majteksmile


    Próba wyśmiania jest już rozpaczliwym zabiegiem
    zważywszy, że nikt nie robi z niego niedojdy.
    Co najwyżej osobę przechodzącą kryzys, zmieniającą
    swoje dotychczasowe życie kosztem wyrzeczeń - skoro
    przychodzi mu żyć za mniej niż połowa tego, co zarabia,
    a jeszcze jakaś obca kobieta chce go oskubać nawet z tego co mu zostaje (700 zł) lub wpędzić w długi, bo chce się zemścić na exie za chore dziecko.



    >
    > jego wrogowie, czyli zalozmy my nie robimy z niego zidiocialego kretyna, tylko
    > faceta ktory jest cwany i chytry i miga sie od obowiazkow




    Ile razy trzeba napisać, że on się nie miga, bo
    płaci?

    Na czym ta jego cwaniactwo miałoby polegać?
    Na tym, że żyje za 700 złotych, bo jest rżnięty
    na 800 złotych. Raczysz żartować.


    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • aneta-skarpeta 27.05.10, 18:12
    jeszcze jakaś obca kobieta chce go oskubać nawet z tego co mu zostaje (700 zł
    > ) lub wpędzić w długi, bo chce się zemścić na exie za chore dziecko.

    jaka "jakas obca kobieta"? toz to kobieta z ktora zyl pod jednym dachem 9 lat i
    zrobil sobie z nia 2 dzieci

    a jak na razie to nie ona chce sie na nim zemscic tylko on ma to chore dziecko
    centralnie w 4 literach

    > Na czym ta jego cwaniactwo miałoby polegać?
    > Na tym, że żyje za 700 złotych, bo jest rżnięty
    > na 800 złotych. Raczysz żartować.
    >
    >

    na tym, ze pod stolem zagarnia jako informatyk swoj dole, placi glodowe alimenty
    na chore dziecko na luzaka bo go tak naprawde stac. jakby faktycznie zarabial
    1500 to by staral sie o zmniejszenie alimentow bo nie wyzylby za 700zl...zyjac
    wczesniej za kilka tysiakow

    ja zbyt dlugo zyje na tym swiecie, zeby uwierzyc w takie bajki, ze on zyje za
    700zl jak ma szanse zyc za wiecej- a on jest zdrowy, a nie chory..emerytem tez
    nie jest
  • tautschinsky 27.05.10, 18:22
    aneta-skarpeta napisała:

    > jaka "jakas obca kobieta"? toz to kobieta z ktora zyl pod jednym dachem 9 lat i
    > zrobil sobie z nia 2 dzieci





    A nie jest tak? Kim dla niego jest ona?
    Bo on dla niej, cytuję: "debilem", "psycholem",
    "żuczkiem", i po prostu gościem, z którego chce
    ściągnąć jak najwięcej i ma "w dupie, co on chce
    lub nie chce".

    A po rozwodzie ludzie stają się sobie obcy.
    Nie rozwodzi się z osobą, która jest bliska.
    A więzy krwi ich przecież nie łączą, więc nie
    dramatyzuj smile






    > na tym, ze pod stolem zagarnia jako informatyk swoj dole, placi glodowe aliment
    > y




    No chwila - jakie pod stołem.

    W PIERWSZYM POŚCIE autorka napisała, że zarabia
    1500 zł, płaci 800 alimentów i że NIE PODEJRZEWA go,
    by pracował jeszcze gdzieś.

    Zaraz się okaże, że jest drugim Gatesem i właśnie
    rozkręcił firmę, którą zapisał na stryjka. Daj spokój.





    > ja zbyt dlugo zyje na tym swiecie, zeby uwierzyc w takie bajki, ze on zyje za
    > 700zl jak ma szanse zyc za wiecej- a on jest zdrowy, a nie chory..emerytem tez
    > nie jest





    Naprawdę nie jesteś w stanie uwierzyć, że można żyć za 700 złotych. Gdzie ty mieszkasz? Takich w Polsce są
    miliony.


    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • aneta-skarpeta 27.05.10, 18:28
    mieszkam w warszawie, po studiach o niczym i przewracam papierki w biurze

    rynek informatyczny w w-wie znam bardzo dobrzesmile

    ps. widac pan uznal ze skoro po rozwodzie pani staje sie obca to dzieci tezwink
  • tautschinsky 27.05.10, 18:39
    aneta-skarpeta napisała:

    > widac pan uznal ze skoro po rozwodzie pani staje sie obca to dzieci tezwink




    Ależ do tego rozwodu doszło za jej przyczyną.
    Zaczął za mało mięsa przynosić do domu to uznała,
    że już nie bawi się z nim w rodzinę, bo lepiej jej
    wyjdzie wykasować ojca z życia dzieci, bo na alimentach od niego wyjdzie lepiej, a jego będzie miała
    z głowy. A zatem nie pan uznał, tylko pani uznała i poczyniła odpowiednie kroki. I to jak jej rzeczywiście zależy na ojcu w życiu dzieci już też napisała - jego obecność w okolicy dzieci to "szwendanie się".


    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • aneta-skarpeta 27.05.10, 19:00
    tautschinsky napisał:

    > aneta-skarpeta napisała:
    >
    > > widac pan uznal ze skoro po rozwodzie pani staje sie obca to dzieci tez;
    > )
    >
    >
    >
    >
    > Ależ do tego rozwodu doszło za jej przyczyną.

    no tak i za jej przyczyna w czasie malzenstwa zabawial sie z obcymi


    > Zaczął za mało mięsa przynosić do domu to uznała,
    > że już nie bawi się z nim w rodzinę, bo lepiej jej
    > wyjdzie wykasować ojca z życia dzieci, bo na alimentach od niego wyjdzie lepiej
    > , a jego będzie miała
    > z głowy.

    kilkakrotnie pisane bylo, co robil, gdy nie pracowal

    internet cierpliwy, mam za kazdym razem wklejac?smile

    A zatem nie pan uznał, tylko pani uznała i poczyniła odpowiednie kroki
    > .


    moj ex mnie zdradza i tez pieprzyl takie kocoboly, ze to ja go zostawilam i
    rozwalilam rodzinebig_grin bo odeszlam, bo mialam dosyc takiego zycia

    I to jak jej rzeczywiście zależy na ojcu w życiu dzieci już też napisała - je
    > go obecność w okolicy dzieci to "szwendanie się".
    >
    >

    przepraszam, ale tatus chyba sie nie przemecza sie przy pomocy przy dzieciach
    skoro przerasta go spacer z dwojka i potrafi o nich zapomniec

    ps. ja dzisiaj ma anielska cierpliwosc i bede w kolko dyskutowala o tym samymsmile
  • tautschinsky 27.05.10, 20:57
    aneta-skarpeta napisała:


    > no tak i za jej przyczyna w czasie malzenstwa zabawial sie z obcymi



    Zajrzałem jeszcze raz do pierwszego postu tej pani.
    Nie ma tam ani słowa o jego zdradach, jakimś zabawianiu się z obcymi. Zapomniała o tym napisać?
    O czymś tak haniebnym? Natomiast pisze wyraźnie, że on
    zarabia 1500 i TYLKO TYLE i że z tego wydziera mu
    w alimentach 800 złotych - potem zaczęły się cuda i
    zaczęło się mnożenie jego dochodów.





    > kilkakrotnie pisane bylo, co robil, gdy nie pracowal
    >
    > internet cierpliwy, mam za kazdym razem wklejac?smile




    Kobieto, ale KIEDY zarabiał?! smile

    On nie stracił w sposób podejrzany pracy po rozwodzie,kiedy przyszło mu płacić alimenty. Nie.
    Pracę zmienił na gorzej płatną będąc z nią w związku i dlatego pozbyła się go jako tego, który obniżał jej poziom życia. SZCZEGÓŁ - ale BARDZO WAŻNY.




    > ps. ja dzisiaj ma anielska cierpliwosc i bede w kolko dyskutowala o tym samymsmile


    Są różne sytuacje. Takie, w których ojciec odchodzi
    i zostawia w trudnej sytuacji kobietę, są takie, kiedy kobieta postępuje podle. Ta sytuacja taka nie jest.






    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • aneta-skarpeta 27.05.10, 21:08
    > Zajrzałem jeszcze raz do pierwszego postu tej pani.
    > Nie ma tam ani słowa o jego zdradach, jakimś zabawianiu się z obcymi. Zapomniał
    > a o tym napisać?

    to zajrzyj do drugiegowink

    > On nie stracił w sposób podejrzany pracy po rozwodzie,kiedy przyszło mu płacić
    > alimenty. Nie.
    > Pracę zmienił na gorzej płatną będąc z nią w związku i dlatego pozbyła się go j
    > ako tego, który obniżał jej poziom życia. SZCZEGÓŁ - ale BARDZO WAŻNY.

    o ile dobrze zrozumiala DRUGI POST to pisala, ze wogole nie pracowal

    "Przejawiło sie to w ten sposób,że wywalili go z roboty, ze nie szukał innej,
    aaaaa "uczył się", no ale przy okazji nudziło mu się więc szukał przygód w
    internecie. Żył na mój i dzieci koszt, bo przez jakiś czas, no ale wszystko ma
    swój koniec.


    a nisko platna prace znalazl pozniej

    i tak- ten ojciec oprocz tego ze placi niskie alimenty to zachowuje sie podle
    wzgledem wlasnych dzieci

    cytacik czemu tak twierdze?
  • ganesza 27.05.10, 20:38
    dobra, obiecywałam sobie, że nic więcej tutaj nie napiszę, ale jednak napiszę.
    bo nie wytrzymam. kretynów organicznie nie znoszę. odmóżdżonych czasowo też.
    będą chyba trzy części: do pana tauczyńskiego, do pana z_mazura i do pań.
    1. pan tauczyński.
    postów poza forum tym zero prawie.
    podzielcie się z nami tauczyński swoją historią. wicie.rozumicie, pochylim się z
    troską nad waszym problemem życiowym. . pomożem. wyprostujem. po co tracić
    pieniądze na psychiatrę, bo żaden terapeuta tu już nie poradzi. boś pan, panie
    tauczynski, elokwentny w cudzych wątkach bardzo, ale o sobie nic, a nic. może
    jak poznamy pańską traumatyczną historię to siem pochylim we współczuciu.
    2. pan z_mazur.
    o ile mnie pamięć nie myli i moja własna adminowska przeszłość, to od admina
    można oczekiwać:
    a/ rzetelnego czytania postów na forum
    b/obiektywizmu, oderwania się od swoich własnych sympatii/antypatii, swoich
    traum i zaszłości
    panie z-mazur, jak to jest, że admin, który winien czuwać nad forum, czytać
    wszystko(!!!) to, co się tam pojawiło, pojawia się aktywnie w jakimś wątku i nie
    wie, nie rozumie, nie widział: faktów, konkretów etc., rzecz jasna faktów i
    konkretów niewygodnych dla pana. jak to jest, że obcy forumowo element wpada i
    na szybko przelatuje przez posty, ot tak, jeno rzut oka, i widzi to wszystko,
    czego, z racji funkcji zobowiązany do czytania, admin nie widzi. admin widzi
    jeno to, co mu pasuje. aby na pewno winien być adminem? a co z elementarną
    uczciwością? nie mogę, nie potrafię patrzeć UCZCIWIE, OBIEKTYWNIE? moja prawda
    prawdziejsza a fakty to niech się idą bujać?
    nie, szokiem nie był pan tauczyński, bo kto i co zacz było wiadomo po pierwszych
    postach, ale właśnie pan z_mazur.
    3. panie. patrząc z boku. mniejszość zdecydowana - nie ważne co i jak, ważne
    gnębić faceta, eksa. większość zdecydowana. rozsądna. pozornie rozsądna bo kto
    normalny rozmawia a panami tauczyńskimi?
    dobra, będzie jeszcze parę punktów.
    4. matki, które wszystko dla dzieci. nie tylko matki, czasami również ojcowie.
    wrrr.wrrr dla takich matek i dla ojców. wychowują kaleki. ale jeśli ktoś, jak
    pan tauczuński, przenosi to na wszystkie matki, to powinien się leczyć. bo o ile
    nie rozumiem matek w byle jakich ciuchach, spranych, znoszonych, które muszą
    wszystko dla córeczki/synusia, to rozumiem matki, które walczą o zdrowie i
    sprawność dzieci. i kurewstwem w czystej postaci są głosy panów, którzy
    twierdzą, że ojciec może nie chcieć upośledzonego fizycznie/psychicznie dziecka,
    bo ma prawo do wolności (a dziecko to za niego krasnoludki zrobiły, ale tu
    sprawa jasna, co o takim panu myśleć, obawiam się, że mi nie przepuszczą tego
    słowa i całego postu więc się powstrzymam, h.. i tyle)
    5. wiadomość dla panów tauczyńskich, a namnożyło się ich w tym wątku,ze ho ho. w
    życiu istnieje coś takiego jak pragmatyzm. realna ocena zysków i strat. wątek
    zainicjowała Pani, która czuła, że coś jest nie halo, ze tylko ona odpowiada za
    dwójkę dzieci, w tym jedno niepełnosprawne. poczucie sprawiedliwości mówiło, że
    coś jest nie tak, bo pan mąż nic nie musi a ona a i owszem. ale Pani miała
    wątpliwości, czy może domagać się więcej od ojca dzieci. i odezwał się chór
    tauczyńskich. a efekt? Pani już nie ma wątpliwości i całe szczęście, że nie ma.
    i Pani i dzieciom tylko szczęścia życzyć i niech się to niepełnosprawne dziecko
    zbierze w sobie i będzie jak inne. i tego tylko życzyć można. a Pani, która
    zapoczątkowała wątek niech pamięta wypowiedzi panów tutaj, wielu panów,i nie ma
    skrupułów. matką jest dla dzieci, nie dla dorosłego faceta, który do tego jest
    już ex. powodzenia i siły. dasz radę, ale nie odpuszczaj misiowi.
    a dla panów tauczyńskich et consortes, gdybym była mężczyzną, to bym się pod
    ziemię ze wstydu zapadła, gdyby ktoś usiłował mnie usprawiedliwiać, żem nie w
    pełni władz umysłowych i że moja eks musi mi mówić, ze dzieci potrzebują
    kontaktu z ojcem, że niepełnosprawne dziecko potrzebuje terapii, że ...
    na moje szczęście w świecie rzeczywistym spotykałam jeno sensownych ojców, w
    związkach, rozwiedzionych, ale nadal byli ojcami.
    --
    Nie jestem profanacją, nie jestem satysfakcją. Nie jestem może
    kompetentna ani majętna, ale jestem.
  • <