Dodaj do ulubionych

Zdrada i dowody

10.06.10, 23:05
Od jakiegoś czasu mój mąż mnie zdradza.Wiem z kim,niestety, bo to tym bardziej bolesne. Chcę złożyć pozew rozwodowy z orzeczeniem o winie jednak nie mama namacalnych dowodów a on kłamie i do niczego się nie przyznaje. Wspólni znajomi nie chcą zeznawać, on wykasował wszystkie smsy i zostałam z niczym. Wiem, że piszą do siebie płomienne listy na pocztę nk ale nie mam do niej dostępu.
No właśnie co z tym dalej? Kto z doświadczonych doradzi?
Dodam, że mamy 2 dzieci: 2m-ce i 3 latka, ja nie pracuję...Załamka
Edytor zaawansowany
  • 13.06.10, 18:12
    Boże jak czytam ,że kobieta , która ma takie malutkie dzieci jest
    zdradzana to rece mi opadają niech do diabla Panowie się odezwą jak
    to jest mozliwe aby tylu ludziom naraz robić taka krzywde i wić się
    w łóżku z kochanką zostawiając zonę niemał w "połogu" ale się
    wkurzyłam...coż najprościej wynajać dedektywa jesli masz pieniądze
    albo może Ci ktoś finansowo pomóc .Taka usługa kosztuje od 1500 zł
    do paru tysięcy w zależności od czasu prowadzonej obserwacji męza .A
    mając tak malutkie dzieci to raczej sama się tym nie zajmiesz choc
    owszem możesz to też zrobić.Ale potrzebne bedzie Ci auto i ładnych
    parę tygodni czasu .Nie rozumiem po co zdradzałaś się z tym ,że
    wiesz? teraz wiadomym jest ,że zatrze slady ale skoro wiesz z kim
    Cię zdradza to ...poobserwuj tą Panią jesli wiesz gdzie mieszka a
    moze masz koleżankę , która Ci pomoże w opiece nad maluszkami,
    cierpliwości się opłaci i tak przychodzi moment w którym facet
    jednak straci swoją czujnośc a poza tym doskonale wie ,ze jesteś
    uwiązna przy dzieciach wiec do głowy mu nue przyjdzie ,ze możesz go
    sledzić albo===profesjonalny dedektyw. W twoim przypadku jest to o
    tyle wazne ze jeszcze parę lat spedzisz na wychowaniu maluszków a
    wówczas alimenty na Ciebie i dzieci beda pewnie stanowiły g łówne
    źródło dochodu .Coż mama choć z 2 dzieciaczków jest niestety mało
    atrakcyjna dla kazdego pracodawcy szczególnie w firmach zarzadzanych
    przez Panów ale uwoerz ,że przyjdzie taki czas w którym staniesz i
    pod względem zawodowycm na nogach. A narazie postaraj się zdobywć
    dowody bardziej dyskretnie, nie poradzę Ci jak mozna dostać się do
    skrzynki meza bo się na tym nie znam choc pewnie dla lepszego
    informatyka to żafna trudnośc tylko obawiam sie ,ze jeste to karalne
    bo narusza to prywatność tej osoby.Dasz radę tym bardziej ,że wiesz
    z kim to robi a to wówczas jest naprawdę proste.
    A moze lepiej byłoby wparowć w piatek do męża w pracy z dwójką
    dzieci, z pieluchami i zostawić dzieci tatusiowi a samej po prostu
    wyjść...oj byłoby po randce nie mówiąc o innych szczegółach tego
    spotkania, maluszki takie maja to do sibie ,ze płaczą kiedy chcą,
    jedzą kiedy chcą i trzeba się nimi zajmować...moze kochanka zobaczy
    jakie trofeum "męskie" zdobyła?....bardzo Ci współczuję bo jako
    kobieta takie sytuacje szczególnie gdzie w grę wchodzą aż tak
    malutkie dzieci mnie po prostu wyprowadzają z równowagi...
  • 13.06.10, 21:25
    Jezu !
    Nie sluchaj tych rad. Babka (slusznie) sie wk.....a i proponuje Ci wojne.
    Pamietaj jednak ze nerwy sa zlym doradca. Zapewniam Cie ze nie sa to dobre rady.
    Proponowana Ci akcja w miejscu pracy meza owszem, skompromiytuje go, lecz na
    amen, ale i Ty sie skompromitujesz.
    Ta propozycja to odwet ktory moze jedynie jeszcze bardziej skomplikowac to co
    juz sie skomplikowalo a gdy dolaczysz do tego awentualny w ramach kontry skok w
    bok to zycie z tym czlowiekiem uznaj za zamkniety rozdzial. Na to nie jestes
    przygotowana.
    Przegrasz.
    Po pierwsze.
    Spokojnie relizowany program usamodzielniania sie (alimenty to Lidl, cucholand i
    odejmowanie dzieciom od pyska).
    Po drugie.
    Spokojny szlaban na zupe.
    Po trzecie.
    Spokojny szlaban na to o czym ja mysle a Ty wiesz.
    Nie wdawaj sie w dyskusje lecz i nie ukrywaj ze Cie krzywdzi. Krotko i
    wezlowato. Dyskusjami bedziesz dawala mu alibi bo na ogol slowotok bedzie
    konczyl sie awantura. Niech sam wewnetrznie sie bije ze swoimi grzechami.
    Na koniec najwazniejsze. Nie wybijaj klina klinem bo stracisz moralna przewage.
    Niech czuje ze tylko on jest meda. Moze cos do niego trafi, wystrzela sie i
    zacznie Ci wynagradzac krzywdy. Mysle ze nie wszystko jeszcze stracone. Jesli
    nie to bedziesz przygotowana i zasluzony kopniak wyladuje na jego d...e.
  • 13.06.10, 22:57
    Z tego co piszesz wynika, że mąż wie o tym, że ty wiesz.
    Liczysz na to, że będzie takim kretynem, by się teraz podłożyć skoro może podejrzewać, że zamierzasz zbierać na niego kwity PO TO, by żyć z jego zarobków? Fakt, bywają durnie, ale jeśli on nie z tych to fakt śledzenia go i NIELEGALNEGO pozyskiwania dowodów na pewno nie wpłynie dobrze na wasze relacje i twoją ocenę przez sąd. Zdrada wbrew życzeniowemu myśleniu kobiet (jeśli zdradza oczywiście mężczyzna, bo w drugą stronę to się rozumie - facet był do niczego, więc kobieta jest usprawiedliwiona smile ) nie musi oznaczać orzeczenia winy. Macie małe dzieci. Jakie relacje były wasze do tej pory? Nie odtrącałaś go? Nie czyniłaś wyrzutów i nie poniżałaś go, że na przykład za mało zarabia? Przy zgrabnym rozegraniu tych kwestii przez jego adwokata ma dużą szansę na wybronienie się. A musiałby postradać zmysły, żeby zgodzić się na wzięcie na siebie winy wiedząc, że będzie musiał cię dalej sponsorować - bo rozumiem, że interesuje cię jego portfel. Skup się na rozwodzie, bo pewnie nic z tego między wami już nie będzie. A może? No i alimenty na dzieci ci przyznają a okresowo - bez orzekania jego winy - alimenty pewnie i na siebie zawojujesz. Ale za bardzo się do nich nie przyzwyczaj. Nie ma to jak samodzielnie zarobione pieniądze.



    -----
    God is my Lord. I`m Lord.
  • 14.06.10, 09:25
    Ciekawam, jak ty zarabiałbyś samodzielnie pieniądze, mając 2 dzieci, w
    tym młodsze dwumiesięczne.
  • 14.06.10, 09:40
    nowel1 napisała:

    > Ciekawam, jak ty zarabiałbyś samodzielnie pieniądze, mając 2 dzieci, w
    > tym młodsze dwumiesięczne.



    Rzeczy niemożliwe i nieprawdopodobne przestają nimi być, kiedy nie można sobie pozwolić na luksus życia na czyjś koszt.

    Co by ta lub inna kobieta zrobiła, gdyby jej mąż nie powiedział jej "bujaj się" a zwyczajnie umarł i nie był ubezpieczony, nie pracował legalnie i o rentach rodzinnych nie byłoby mowy? Łatwiej jest jednak sięgnąć do kieszeni w cudzych spodniach - analogia z kieszonkowcem nieprzypadkowa smile

    A to poza tym - kobiety łaski nie robią i urodzeniu dziecka WRACAJĄ do pracy. Nie każda może sobie pozwolić na byczenie w domu nawet jeśli jest pełna rodzina. Ta pani tym bardziej powinna intensywnie myśleć o pracy. Nic nie pisze o dochodach czy magicznych możliwościach zarobkowych męża, ale zakładanie, że ma on niewiarygodnie wysokie to chyba zbyt duży optymizm? Raczej jest młody i na początku drogi zawodowej, więc liczyć na kokosy czarodziejskim sposobem wpływające na konto nie powinna liczyć smile Stąd nie ma co się obrażać, że tak radzę.


    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • 14.06.10, 10:40
    > Rzeczy niemożliwe i nieprawdopodobne przestają nimi być, kiedy nie można sobie
    > pozwolić na luksus życia na czyjś koszt.

    Piszesz o tym dwulatku i niemowlaku, tak?
    Faktycznie, bezczelne bachory, jakim prawem one chcą żyć na koszt biednego
    tatusia, no naprawdę! Skandal!!

    --
    chez alma
  • 14.06.10, 10:59
    a1ma napisała:

    > > Rzeczy niemożliwe i nieprawdopodobne przestają nimi być, kiedy nie można
    > sobie
    > > pozwolić na luksus życia na czyjś koszt.
    >
    > Piszesz o tym dwulatku i niemowlaku, tak?
    > Faktycznie, bezczelne bachory, jakim prawem one chcą żyć na koszt biednego
    > tatusia, no naprawdę! Skandal!!




    One? Pytał je ktoś o zdanie? Mają prawo głosu i zdolność do jego wyrażania? Bez demagogii. To nie one chcą żyć z pieniędzy ojca tylko matka dzieci POSŁUGUJĄC SIĘ nimi chce żyć z jego pieniędzy - niby różnica drobna a jednak znacząca. Te dzieci mają jeszcze mniej do powiedzenia W SWOJEJ SPRAWIE niż powiedzmy - dla zobrazowania - mają północni Koreańczycy - ale w ich imieniu i dla ich dobra tamtejszy reżim podejmuje takie a nie inne działania. Mam nadzieję, że tutejsze kobiety są w stanie zrozumieć analogię i nie będą pisać, że to nie ma nic do rzeczy smile



    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • 14.06.10, 11:05
    > One? Pytał je ktoś o zdanie? Mają prawo głosu i zdolność do jego wyrażania?

    Owszem, mają.
    Jak są głodne / mają mokro / zimno / źle - to się drą.
    Podobnie wyrażają niezadowolenie spowodowane innymi niedogodnościami - głosem
    właśnie, miedzy innymi.
    Dla zapewnienia im komfortu potrzebne są pieniądze, niestety, proza życia.
    Jeśli ojciec ma to gdzieś zajęty nową d#pą, to dzięki bogu dzieci mają jeszcze
    matkę, która ojcu o obowiązkach wobec potomstwa przypomni.

    --
    chez alma
  • 14.06.10, 12:44
    a1ma napisała:

    > > One? Pytał je ktoś o zdanie? Mają prawo głosu i zdolność do jego wyrażani
    > a?
    >
    > Owszem, mają.


    Nie, nie mają w tym wieku.

    Zyskują absolutne prawo w wieku 18 lat i wtedy jeśli one występują o pieniądze
    na siebie biorą za to odpowiedzialność. Do tego czasu to rodzic(czyli matka, bo
    ojców takich mało, a ci, którzy sami wychowują dzieci bardzo często nie
    występują o alimenty) drze się o te pieniądze, nie dziecko czy dzieci. Dzieci są
    jej tarczą i bronią w walce o NIE swoje pieniądze.


    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • 14.06.10, 12:49
    > > Owszem, mają.
    >
    >
    > Nie, nie mają w tym wieku.
    >
    > Zyskują absolutne prawo w wieku 18 lat i wtedy jeśli one występują o pieniądze
    > na siebie biorą za to odpowiedzialność. Do tego czasu to rodzic(czyli matka, bo
    > ojców takich mało, a ci, którzy sami wychowują dzieci bardzo często nie
    > występują o alimenty) drze się o te pieniądze, nie dziecko czy dzieci. Dzieci s
    > ą
    > jej tarczą i bronią w walce o NIE swoje pieniądze.
    >

    No oczywiście - o nieswoje i nie dla siebie.
    O pieniądze, które się NALEŻĄ dzieciom, dla tych dzieci właśnie.

    Uważasz, że niesłusznei matka występuje o alimenty na dziecie w wieku 2 miesiące
    i 3 lta?
    Może powinna je posłać do pracy?
    Czy utrzymywać sama, nie licząc na ojca, który może, ale nie musi łożyć na
    własne dzieci?

    OBOJE RODZICE MAJĄ OBOWIĄZEK UTRZYMYWANIA SWOICH DZIECI.
    TO NIE JEST ICH DOBRA WOLA.
    Napisać większymi literami, czy już rozumiesz?

    --
    chez alma
  • 14.06.10, 12:59
    Przekręcanie tego, co ktoś napisał, żeby czegoś dowieść to jest jakiś sposób na dyskusję, ale MARNY.

    O alimenty na dzieci napisałem, że wystąpi i dostanie je bez łaski.

    INNĄ sprawą są alimenty na nią!

    A więc: alimenty na dzieci - tak.
    Ale w wysokości rozsądnej i nie przekraczającej ani nie zubożającej ojca tych dzieci w sposób nadmierny.
    Alimenty nie są rekompensatą za złamane serduszko kobiece, ale środkami mającymi zaspokajać potrzeby potomstwa. Dodam,że matka też ma się FINANSOWO dokładać do ich utrzymania. To, że się nimi na co dzień opiekuje to łaski nie robi - w końcu jej to dzieci czy tego ojca z inną kobietą? smile

    Podsumowując:

    alimenty na dzieci - tak
    na matkę - nie
    wysokość - realna i nie roszczeniowa
    oraz nie będąca ekwiwalentem pracy zawodowej
    kobiety,której wygodniej siedzieć w domu niż
    pracować.




    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • 14.06.10, 13:18
    Gdzie autorka pisała o alimentach dla siebie?

    > To, że się nimi na co dzień opiekuje to łaski nie robi - w k
    > ońcu jej to dzieci czy tego ojca z inną kobietą? smile

    A ojciec?
    On nie musi się na co dzień opiekować, robi łaskę?

    --
    chez alma
  • 14.06.10, 15:28
    a1ma napisała:

    > Gdzie autorka pisała o alimentach dla siebie?


    0hypatia napisała:


    >Chcę złożyć pozew rozwodowy z orzeczeniem o winie

    > Dodam, że mamy 2 dzieci: 2m-ce i 3 latka, ja nie pracuję...



    WYSTARCZY, by wysnuć takie WNIOSEK?



    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • 14.06.10, 15:37
    tautschinsky napisał:

    > a1ma napisała:
    >
    > > Gdzie autorka pisała o alimentach dla siebie?
    >
    >
    > 0hypatia napisała:
    >
    >
    > >Chcę złożyć pozew rozwodowy z orzeczeniem o winie
    >
    > > Dodam, że mamy 2 dzieci: 2m-ce i 3 latka, ja nie pracuję...
    >
    >
    >
    > WYSTARCZY, by wysnuć takie WNIOSEK?
    >

    Niby jak?
    Mąż zdradził, więc nic dziwnego, że kobieta chce rozwodu z orzeczeniem o jego
    winie, zgodnie z prawdą.
    O alimentach na nią nie ma ani słowa.

    --
    chez alma
  • 14.06.10, 15:43
    a1ma napisała:

    > Niby jak?
    > Mąż zdradził, więc nic dziwnego, że kobieta chce rozwodu z orzeczeniem o jego
    > winie, zgodnie z prawdą.
    > O alimentach na nią nie ma ani słowa.




    Baju baju a świstak w sreberka czekoladki zawija smile




    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • 14.06.10, 15:47
    tautschinsky napisał:

    > a1ma napisała:
    >
    > > Niby jak?
    > > Mąż zdradził, więc nic dziwnego, że kobieta chce rozwodu z orzeczeniem o
    > jego
    > > winie, zgodnie z prawdą.
    > > O alimentach na nią nie ma ani słowa.
    >
    >
    > Baju baju a świstak w sreberka czekoladki zawija smile

    Ja za Twoją fantazję nie odpowiadam.
    Rozmawiajmy o faktach, a nie o tym, co Ci się bezpodstawnie wydaje.

    --
    chez alma
  • 14.06.10, 15:49
    nawet jeżeli nie myśli o alimentach dla siebie to powinna wystąpić! I możesz
    sobie pisać co tam ci pasuje...powinna i już smile
  • 14.06.10, 15:54
    polnaa napisała:

    > nawet jeżeli nie myśli o alimentach dla siebie to powinna wystąpić! I możesz
    > sobie pisać co tam ci pasuje...powinna i już smile




    ZGODNIE Z TĄ LOGIKĄ jej jeszcze mąż powinien
    spłukać się na adwokata byle jak najmniej płacić
    na dzieci i dowieść i jej winy przed sądem, bo sama
    zdrada zapewne była tylko wierzchołkiem góry lodowej
    ich wzajemnych relacji. W kochającym się małżeństwie
    do takich sytuacji nie dochodzi. Nie mówię o pozorach miłości oczywiście smile Co też mam nadzieję zrobi i pani będzie musiała się obejść smakiem smile Jeśli oczywiście liczy, że z alimentów na dzieci i siebie czy tylko na dzieci będzie mogła się paść zamiast uczciwie pracować.


    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • 14.06.10, 15:56
    tautschinsky, opanuj się.
    Ona DWA MIESIĄCE TEMU urodziła dziecko. Zakładam, że mąż się do tego przyczynił,
    i to najprawdopodobniej nie do końca bez świadomości, co czyni i jakie będą
    konsekwencje.
    Kiedy Twoim zdaniem powinna iść do tej pracy - już, zaraz, dziś?

    --
    chez alma
  • 14.06.10, 16:01
    a1ma napisała:

    > Kiedy Twoim zdaniem powinna iść do tej pracy - już, zaraz, dziś?


    Zauważ, że nie odpowiadam autorce tego wątku - to raz.

    A dwa - ile miesięcy trwa macierzyński? Po jakim czasie kobiety wracają do pracy - i tu sobie odpowiedz na pytanie. Mało która ma luksus bycia na wychowawczym - pracuje zwykle nie dlatego, że to takie wspaniałe tuż po urodzeniu dziecka wracać do pracy, ale sytuacja ekonomiczna tego wymaga. Tej kobiecie po rozwodzie sytuacja tym bardziej się nie poprawie, więc chyba jest oczywiste, że do pracy musi wrócić (lub ją podjąć).


    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • 14.06.10, 16:37
    > A dwa - ile miesięcy trwa macierzyński?

    20 tygodni.

    >Po jakim czasie kobiety wracają do prac
    > y - i tu sobie odpowiedz na pytanie.

    Zazwyczaj po ok. pół roku najwcześniej, bo do macierzyńskiego dolicza się
    niewykorzystany w czasie ciąży urlop wychowawczy.

    Moim zdaniem te pół roku to rozsądne minimum.
    Z tym, że jeśli autorka wcześniej nie pracowała lub przerwała pracę w ciąży - to
    jak uważasz, czy powinna od razu szukać pracy, z dwumiesięcznym oseskiem przy
    piersi? Czy może jednak mąż ma moralny obowiązek utrzymywania swojej żony w połogu?

    --
    chez alma
  • 14.06.10, 16:40
    > niewykorzystany w czasie ciąży urlop wychowawczy.

    Tfu! Urlop wypoczynkowy miałam na myśli, a nie wychowawczy.

    --
    chez alma
  • 14.06.10, 16:04
    Jakaś ta Twoja logika jest pokręcona bardzo,bo dowalasz wyłacznie
    kobietom,a w wątku obok nie radzisz wziąć się do uczciwej pracy
    facetowi,który chce wystąpić o alimenty od byłej żony.Hipokryta
    jesteś i tyle.
  • 14.06.10, 16:06
    panda_zielona napisała:

    a w wątku obok nie radzisz wziąć się do uczciwej pracy
    > facetowi,który chce wystąpić o alimenty od byłej żony.



    W którym to wątku mężczyzna chce alimenty NA SIEBIE od żony? smile

    Jeszcze żyje? Nie został zatłuczony za takie chciejstwa?


    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • 14.06.10, 16:38
    O tutaj:
    forum.gazeta.pl/forum/w,24087,112767026,112767026,alimenty_dla_strony_poszkodowanej.html
    --
    chez alma
  • 14.06.10, 16:49
    a1ma napisała:

    > O tutaj:
    > forum.gazeta.pl/forum/w,24087,112767026,112767026,alimenty_dla_strony_poszkodowanej.html

    Tylko kto w tamtym wątku pisze? Bo mnie się zdaje, że kobieta, która boi się, że - hipotetycznie, być może, kto wie, a nuż tak będzie - jej były będzie chciał od niej jakieś pieniądze.

    Tam kobieta, która zdradziła a w wyniku tego standard życia pogorszył się mężowi, bojąc się, że tamten (teoretycznie) może chcieć od niej alimenty.

    Zauważ jak tamten post jest zabawnie napisany. Pisze ktoś w osobie trzeciej. Tam NIE POJAWIA SIĘ pan, który chce kasy od pani. Tam pani chce się zabezpieczyć przed taką ewentualnością. Czaisz różnicę? Między tym wątkiem, gdzie pani chce konkretne pieniądze za zdradę a tamtym, gdzie pani zdradzająca kombinuje jakby tu nie ponieść - absolutnie teoretycznej - "kary" jaką byłyby dla niej alimenty płacone na eksa. Bać się nie musi. Dmuchać na zimne może. Kobiety są takie "zaradne", że kiedy dzieci mają po dwa, trzy lata już kombinują jakby tu pozbawić ojca praw rodzicielskich, żeby w przyszłości czyli za kilkadziesiąt lat te dzieci nie musiały nie daj boże płacić alimentów na ojca - schorowanego, bez pracy itd. Tak sięgają w przyszłość karmiąc się swoją zranioną dumą i nienawiścią do byłych.
    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • 14.06.10, 16:53
    Wiem, widzę, jak tamten post jest napisany.
    Co do meritum - uważam, że tamtemu panu alimenty się bedą należały - jesli
    rzeczywiście żona jest winna rozpadu małżeństwa, jeśli pogarsza to sytuację
    materialną męża, to dlaczego miałaby nie płacić? Jestem zdania, że relacja
    małżeńska nie kończy się z chwilą rozwodu, to zobowiązanie podejmowane na dużo
    dłużej i dłużej trwają jego konsekwencje. Jeśli ktoś ma z tym problem, to
    pozostaje konkubinat - bez zobowiązań, bez problemów.

    --
    chez alma
  • 14.06.10, 17:23
    Grunt to czytać ze zrozumieniem i interpretować jak mi wygodniej.wink
  • 14.06.10, 17:27
    Z tego co tam wyczytałam, Pan się woził na plecach małżonki,a jak
    odeszła to mu się standard faktycznie pogorszył.
  • 14.06.10, 16:37
    O jakiej uczciwości piszesz?Czy Twoja była oskubała Cie dokładnie? smile I nie
    wypowiadaj się w temacie o którym nie masz zielonego pojęcia smile
  • 14.06.10, 16:54
    polnaa napisała:

    >Czy Twoja była oskubała Cie dokładnie? smile


    Nie, nie oskubała smile



    >I nie wypowiadaj się w temacie o którym nie masz zielonego pojęcia smile



    Mam pojęcie smile Pytanie o macierzyński i powrót do pracy było retoryczne. Jest bardzo prawdopodobne, że sąd zasądzi jakieś pieniądze na kobietę mającą 2miesięczne dziecko i rok utrzymywania jej w części nie wydaje mi się czymś okrutnym dla ojca. Byle kobieta nie zaczęła żyć w przekonaniu, że pieniądze biorą się z bankomatu smile Tak myślą dzieci.




    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • 14.06.10, 19:15
    tautschinsky napisał:
    Mam pojęcie smile Pytanie o macierzyński i powrót do pracy było retoryczne. Jest
    bardzo prawdopodobne, że sąd zasądzi jakieś pieniądze na kobietę mającą
    2miesięczne dziecko i rok utrzymywania jej w części nie wydaje mi się czymś
    okrutnym dla ojca. Byle kobieta nie zaczęła żyć w przekonaniu, że pieniądze
    biorą się z bankomatu smile Tak myślą dzieci

    smilepokręcony jesteśsmile mam nadzieje że pytająca nie pozwoli sobie na zrobienie jej
    w tzw. jajo i będzie konsekwentna w tym co zrobismile
  • 14.06.10, 22:44
    polnaa napisała:

    > smilepokręcony jesteśsmile mam nadzieje że pytająca nie pozwoli sobie na zrobienie je
    > j
    > w tzw. jajo i będzie konsekwentna w tym co zrobismile


    Ale przepraszam, to znaczy co? Teraz już nie pójdzie do pracy, bo urodziła dwójkę dzieci czy że zrobi to trochę później a będzie żyła z alimentów? smile Zrozum, z tych alimentów ona po prostu może nie być w stanie wyżyć. Nie znamy sytuacji finansowej jej jeszcze męża. Wszystkie chyba zakładacie, że zarobki mężczyzny rozwodzącego się czy choćby możliwości zarobkowe kogoś takiego kształtują się w granicach 10 tysięcy i jeśli urwie się z tego 4-5tys. alimentów to nie będzie źle smile Ale wyobraźcie sobie, że ci mężczyźni również pracują jako sprzedawcy czy kasjerzy w marketach a tam ich zarobki nie są wyższe od zarobków pracujących z nimi kobiet. Nie ma mowy o rzucaniu pracy czy pójściu na bezrobocie. Jeśli jej mąż jest jednym z tych, którzy zarabiają na rękę 1.200 złotych i jest po zawodówce to ile, według was, sąd mu zasądzi alimentów łącznie? smile


    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • 15.06.10, 09:56
    Coś sie tak uczepił tych alimentów? I co to znaczy ,,żyła z
    alimentów?Z samych alimentów nie da sie wyżyć ,chyba że będzie
    dostawała 5000 zł w co wątpięsmileI dlaczego ma zaraz iść do pracy?
    Przeciez maluch ma 2 m-ce i powinna byc przy nim !Czy uważasz że
    przy dzieciach i w domu samo sie wszystko robi?Osobiście wolałabym
    iść do pracy żeby ktoś za mnie robił to co jest do zrobienia w domu
    i przy dzieciach, pewnie dlatego większość tatusiów spędza w domu
    jak najmniej czasu bo tu zawsze jest coś do zrobienia a już
    zwłaszcza kiedy dzieci są małe!Więc szukają atrakcji poza domem !Ty
    naprawdę nie masz pojęcia co to znaczy wychowanie dzieci, zwłaszcza
    tak małych dlatego nie zabieraj głosu w tym temaciesmile
  • 15.06.10, 10:21
    Przecież SAM TO NAPISAŁEM WCZEŚNIEJ! smile


    tautschinsky napisał:

    Wszystkie chyba zakładacie, że zarobki mężczyzny rozwodzącego się czy choćby możliwości zarobkowe kogoś takiego kształtują się w granicach 10 tysięcy i jeśli urwie się z tego 4-5tys. alimentów to nie będzie źle smile



    polnaa napisała:

    > Coś sie tak uczepił tych alimentów? I co to znaczy ,,żyła z
    > alimentów?Z samych alimentów nie da sie wyżyć ,chyba że będzie
    > dostawała 5000 zł w co wątpięsmile


    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • 15.06.10, 10:27
    tautschinsky, tylko zwróć uwagę, że większość tu pisze o konkretnych
    przypadkach, a nie o teoretycznych możliwościach. Jak ktoś związał się z
    życiowym nieudacznikiem w zakresie finansów, to nie będzie nagle oczekiwał
    cudów. Ale jeśli wie, że co miesiąc na konto męża wpływają kwoty pięciocyfrowe,
    to nie oczekujesz chyba, że uwierzy, że po rozwodzie nagle biedaczek zaczął
    zarabiać minimum. Inna sprawa, czy te pieniądze się należą ex, ale co do kwoty -
    to Twoje argumenty są bez sensu.

    --
    chez alma
  • 15.06.10, 10:36
    a1ma napisała:

    > tautschinsky, tylko zwróć uwagę, że większość tu pisze o konkretnych
    > przypadkach


    Ależ na tym forum w wątku o "małozarabiającym" tworzono takie niestowrzone historie, możliwości zarobkowe, twierdzono, że praca za 8-10 tysi po prostu jest tylko ex nie chce jej podjąć. Zarabiał 1500 zł, z tego skubano go na 800 alimentów i chciano więcej - w oparciu o życzenia i tupanie nóżką (ja ciem!, ja ciem!)
    mimo iż on od lat już zarabiał owe półtora tysiąca, więc był i konkretny przypadek i fantazjowanie. Można by się nawet pośmiać, GDYBY... nie prawo, które pozwala kogoś do woli i do znudzenia pozywać, bez względu na sens, możliwości itd. - to jest nękanie usankcjonowane prawnie. Do tego dochodzi jeszcze niestety realne bezprawie stanowione przez baby w togach: w oparciu o wyobrażenia lub czysto fikcyjną listę PUPu może zasądzić nierealne alimenty, które pierwszego dnia przeradzają się w dług, którego nigdy się nie spłaci.



    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • 14.06.10, 15:23
    A więc: alimenty na dzieci - tak.
    > Ale w wysokości rozsądnej i nie przekraczającej ani nie ubożającej ojca tych
    dzieci w sposób nadmierny.
    > Alimenty nie są rekompensatą za złamane serduszko kobiece, ale środkami mającym
    > i zaspokajać potrzeby potomstwa. Dodam,że matka też ma się FINANSOWO dokładać
    > do ich utrzymania. To, że się nimi na co dzień opiekuje to łaski nie robi - w
    końcu jej to dzieci czy tego ojca z inną kobietą? smile

    otóż alimenty na dzieci jak najbardziej tak i to w wysokości takiej żeby
    zapewniły im normalną egzystencję,żeby matka/ojciec opiekujący sie dziećmi nie
    musieli szarpać się z codziennym zapewnieniem im bytu. A teraz kwestia alimentów
    na nią...
    znam sytuacje kiedy po 20 latach małżeństwa ona uległa wypadkowi,prowadzili
    razem firmę ,wychowywali dzieci i nagle wszystko się odwróciło.Ona w szpitalach
    przez 2 lata a on w tym czasie znalazł sobie młodszą panią i w ciągu tych 2 lat
    rozwalił cał ą firmę,narobił długów ,wystąpił o rozwód bo się zakochał!Została z
    dziećmi, długami, bez szans na normalna pracę z marną rentą! Na sprawie
    rozwodowej sędzia zasądził 2000zł alimentów na nią których on wcale nie ma
    zamiaru płacić ,bo mówi podobnie jak Ty - że wyciąga ręce do jego kieszeni,
    natomiast karze jej jeszcze spłacić kredyty które są na nich oboje.To tak w
    skrócie...I co ty na to? jakie jest twoje zdanie?
  • 14.06.10, 10:50
    tautschinsky napisał:

    >
    >
    >
    >
    > Rzeczy niemożliwe i nieprawdopodobne przestają nimi być, kiedy nie można sobie
    > pozwolić na luksus życia na czyjś koszt.
    >
    > Co by ta lub inna kobieta zrobiła, gdyby jej mąż nie powiedział jej "bujaj się"
    > a zwyczajnie umarł i nie był ubezpieczony, nie pracował legalnie i o rentach r
    > odzinnych nie byłoby mowy?

    Wtedy pozostaje opieka społeczna i rodzina. Mąż to też rodzina. Dla dzieci
    nawet krewny.
    Nie mamy wpływu na wypadki losowe. Rozmawiamy też o konkretnych przypadkach i
    jest wielka różnica pomiędzy lekkomyślnością w przypadku braku ubezpieczenia a
    kompletnym brakiem poczucia odpowiedzialności. Moim zdaniem jest brak analogii
    pomiędzy Twoją hipotetyczną sytuacją a sytuacją tej kobiety. Możliwe że nie było
    by ani ślubu ani dzieci gdyby istniała sytuacja przez ciebie proponowana jako
    równorzędna.Zastanawianie się nad tym nie ma sensu: sa pewne okoliczności i nic
    ich nie zmieni.
    Alimenty, zasiłki i wszelkiego rodzaju renty są wynikiem tzw. solidarności
    społecznej.
    Poza tym zawierając małżeństwo podpisuje się niejako umowę cywilno - prawną i
    doskonale wiadomo jakie ona rodzi skutki.Jeśli sąd uznaje że alimenty się należą
    to ma swoje powody. Na tym forum jest kilku panów którzy maja alimenty od
    kobiet. Nie ma znaczenia czy pracują i mogą sami wykarmić dzieci czy tez siedzą
    w domu. Przypominam tez że obowiązek alimentacyjny nie jest dożywotni.Pan
    zawierając małżeństwo i płodząc dzieci wie jakie poniesie konsekwencje jeśli
    zechce rodzinę rozwiązać.Nie wiem czemu uważasz że ponoszenie przewidywalnych
    konsekwencji własnych zachowań jest takie krzywdzące dla mężczyzny?
    Utrzymywanie siebie z pracy własnej jest obowiązkiem każdego, ale jak rozwiązać
    problem utrzymania dzieci?
    Wydaje mi się że ty alimenty traktujesz jako źródło osobistego dochodu rodzica
    który z dziećmi zostaje.Nawet jak kobieta pracuje to zarabia na własne
    utrzymanie i to sa - tak jak sugerujesz to w przypadku mężczyzny - jej własne
    pieniądze. Dlaczego tylko ona ma łożyć na dzieci finansowo i na dokładkę jeszcze
    je wychowywać?
    Dziecko ma dwoje rodziców jednak mężczyzna dwumiesięcznego dziecka piersią nie
    nakarmi i choćby z tego powodu ta kobieta może nie być w stanie wrócić do pracy.
    Te które mogą, mają zwykle silne wsparcie właśnie męża i rodziny.
    >
    >
  • 14.06.10, 10:54
    Czytając cię, trudno oprzeć się wrażeniu, że jesteś albo niesłychanie -
    wręcz skrajnie - skąpym człowiekiem, albo nienawidzącym z jakichś
    przyczyn kobiet.
    Jako że wrażenie, jak to wrażenie, bywa mylne, zapytam wprost: czy
    uważasz, że koszty opieki nad dziećmi powinny być ponoszone przez oboje
    rodziców, czy też tylko przez jedno z nich?
  • 14.06.10, 10:32
    Czy byłeś w takiej sytuacji ? Z dwójką malutkich dzieci bez możliwości
    zarobkowania godziwego aby utrzymać dom,dzieciaki i siebie? Nie byłeś więc nie
    wiesz co to znaczy.Nie wnikam w głębsze relacje między małżonkami ale sam fakt
    zdrady w sytuacji piszącej post świadczy że facet kretynem nie jest ale należy
    do grona zwykłych cwaniaczków co to widzą tylko siebie i myślą częścią ciała
    między nogami.Dla takich typów żona jest od wychowywania dzieci,
    prania,sprzątania, gotowania i służenia swemu panu i najlepiej niech się sama
    utrzymuje i nic nie żąda bo nic jej się nie należy. Dla mnie to jest dno...nie
    pasuje mu zona, dzieci, pieluchy, rodzina a marzy się inne ,przyjemniejsze
    życie? Zabezpiecza finansowo dzieci i idzie sobie gdzie chce, tak powinien
    postąpić prawdziwy odpowiedzialny mężczyzna !Dziewczynie życzę spokoju i
    opanowania, bo jak się ma do czynienia z takim typem to trzeba na spokojnie
    zbierać dowody zdrady do rozwodu, jeżeli o nim myśli.Co do przyjaciół ,
    zwłaszcza wspólnych to nie liczyłabym na ich pomoc.w większości przypadków
    wypinają się bo ,,nie chcą się mieszać" czym tylko utwierdzają go w przekonaniu
    że nic złego nie robi.Wiem jak trudno zachować spokój po takim upokorzeniu,
    czasami człowiek nie wytrzymuje ale ona musi myslec o sobie, dzieciach i
    zabezpieczeniu przyszłości a jego po prostu olać.
  • 14.06.10, 10:53
    Skąd wiesz, że nie byłem w jeszcze gorszej tyle że rączek po nie swoje nie
    wyciągałem?

    Zdrada twoim zdaniem oznacza nie bycie kretynem, ale cwaniaczkiem? Mylą ci się
    określenia. To raczej kretyństwo mając dwójkę małych dzieci wdawać się w romans,
    a nie przejaw cwaniactwa.

    Co do zabezpieczenia. Alimenty na dzieci i tak będzie płacił, innej opcji w
    Polsce praktycznie nie ma. Nie o alimenty - w kwocie, którą może realnie
    pokrywać wespół z matką dzieci - idzie,lecz o alimenty na nią. Kobieta dorosła
    niech więc już myśli o pracy. Praca to podobno nie kara, a pracy w Polsce wiele
    podobno. Można nawet od ręki będąc 45latkiem z depresją dostać taką za 8-10 tys.
    - jak mi na tym forum dowodzono. Co ma kobieta marnieć za psie alimenty skoro
    może tak dobrze zarabiać i nie narobić się przy tym? Jeśli nie jest patologią,
    która zamierza żyć na koszt państwa i exa to pracy i tak nie uniknie. Lepiej
    wcześniej zacząć się za nią rozglądać.


    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • 14.06.10, 11:01
    > Zdrada twoim zdaniem oznacza nie bycie kretynem, ale cwaniaczkiem? Mylą ci się
    > określenia. To raczej kretyństwo mając dwójkę małych dzieci wdawać się w romans
    > ,
    > a nie przejaw cwaniactwa.

    Kretyństwo?
    Raczej zwykłe, pospolite sk#rwysyństwo.

    --
    chez alma
  • 14.06.10, 12:40
    a1ma napisała:

    > > Zdrada twoim zdaniem oznacza nie bycie kretynem, ale cwaniaczkiem? Mylą c
    > i się
    > > określenia. To raczej kretyństwo mając dwójkę małych dzieci wdawać się w
    > romans
    > > ,
    > > a nie przejaw cwaniactwa.
    >
    > Kretyństwo?
    > Raczej zwykłe, pospolite sk#rwysyństwo.




    Nie - kretyństwo, jeśli może skończyć się to rozwodem i alimentami a tu widać, że tak będzie. To trochę jak ze złodziejstwem - samo w sobie jest złe i jestem przeciw każdemu złodziejstwu (alimenty dla mnie są rodzajem sądowej kradzieży - jak istnieje pojęcie "zbrodni sądowej").

    Skur... i tak dalej zdrada, romans mogą, ALE nie muszą być. Ciąża, dzieci nie czynią z kobiety osoby nieskazitelnej!!! Nie wiesz, jaką jest osobą, jaką osobą jest dla niego. Czy nie jest "czarownicą" albo zwykłą zołzą, że uciekł w ramiona innej. Tego nie wiemy, więc nie ma podstaw do określania jego zachowania w ten sposób jak ty to zrobiłaś.






    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • 14.06.10, 12:55
    A moim zdaniem są podstawy.
    Zdrada, rozstanie - tu masz rację, sytuacje są niejednoznaczne, różne, wina
    zazwyczaj po dwóch stronach.

    Ale - nie zdradza się i nie zostawia kobiety w ciąży i połogu. Koniec, kropka.
    Jaka by nie była - odpowiedzialność ojca za dziecko wymaga pozostania przy jego
    matce i wspierania jej tak długo, jak dziecko z matką są nierozłączne - czyli
    bezwzględnie w ciąży i kilka tygodni po porodzie. Jaka by nie była. Jeśli ona
    nie może się wypisać z tego biznesu i jakby nie było - urodzić musi, to i on ma
    przy niej trwać bez względu na wszystko.

    Dlatego facet, który zdradza czy zostawia swoją żonę w ciąży lub bezpośrednio po
    - zasługuje wyłącznie na najgorsze epitety. Takie jest moje zdanie.

    --
    chez alma
  • 14.06.10, 13:02
    Czytając cię, trudno oprzeć się wrażeniu, że jesteś albo niesłychanie -
    wręcz skrajnie - skąpym człowiekiem, albo nienawidzącym z jakichś
    przyczyn kobiet.
    Jako że wrażenie, jak to wrażenie, bywa mylne, zapytam wprost: czy
    uważasz, że koszty opieki nad dziećmi powinny być ponoszone przez oboje
    rodziców, czy też tylko przez jedno z nich?
  • 14.06.10, 13:06
    Jeśli jest wredną zołzą to czemu się nie rozwiódł?
    Ten piękny epitet na s jest jak najbardziej na miejscu bo człowiek ma wybór. On
    jej przyrzekał wierność i uczciwość a olał to kompletnie. Nic nie usprawiedliwia
    takiego zachowania.

    Wiedział kogo bierze, jak było mu źle powinien się rozwieść.
    Dotyczy to zarówno mężczyzn jak kobiet i większość na tym forum ma podobne
    zdanie wiec nie wypisuj ze dla kobiet stosujemy taryfę ulgową

  • 14.06.10, 15:25
    mayenna napisała:

    > Jeśli jest wredną zołzą to czemu się nie rozwiódł?



    To teraz się rozwiedzie. Co się odwlecze to nie uciecze.



    > On jej przyrzekał wierność i uczciwość


    Ona mu też. Ale co wiesz o niej i o nim, o nich?



    > Wiedział kogo bierze, jak było mu źle powinien się rozwieść.


    Może nie wiedział, bo miłość jest ślepa i teraz będzie za swoją ślepotę płacił. Tu na forum wiele takich, co nie wiedziały.





    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • 14.06.10, 20:00
    Owszem, ale zdrady to nie usprawiedliwia.
  • 14.06.10, 11:28
    Czy w jej sytuacji a także wielu innych żądanie alimentów nazywa się
    wyciąganiem raczek? Pewnie byłeś w tak,,komfortowej" sytuacji że potrafiłeś
    zabezpieczyć się finansowo a reszta tak przewidująca nie jest? Dla mnie zdrada i
    takie zachowania nie jest kretyństwem tylko cwaniactwem, draństwem a nawet jak
    to ktoś bardziej dosadnie określił - skur...wem. Podaj nam namiary na tak dobrze
    płatna pracę,chętnie skorzystamy
  • 14.06.10, 12:48
    polnaa napisała:

    Podaj nam namiary na tak dobrz
    > e
    > płatna pracę,chętnie skorzystamy


    Tych informacji mogą ci udzielić kobiety wypowiadające się w tym wątku:


    forum.gazeta.pl/forum/w,24087,111848944,111848944,Podwyzszenie_alimentow_od_malozarabiajacego_.html

    Założycielka tematu (maxholdwoman) twierdzi, że praca za 8-10 tysi do rączki
    tylko leży i błaga, by ją podjąć. Tylko pan leniwy, to niech skorzysta jakaś
    kobieta choćby z tego forum smile


    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • 14.06.10, 12:29
    tautschinsky napisał:

    > Skąd wiesz, że nie byłem w jeszcze gorszej tyle że rączek po nie swoje nie
    > wyciągałem?

    Czy partycypowanie w utrzymaniu byłej żony do momentu aż ona się usamodzielni
    jest wyciąganiem raczek po nie swoje? sad decyduje o tym czy przyznać alimenty
    na wspólmałżonka czy nie, a mąz także może w podobnej sytuacji skorzystać z
    takiej możliwości. Czemu uważasz to za niesprawiedliwe? Kobieta podejmowała
    pewne decyzje nie znając całej prawdy o sytuacji. Urodziła dzici, wychowuje je
    pozostając w domu bo wzięła pod uwagę dobro rodziny. Podejrzewam że zasuwa tak,
    jak nie pracowałaby bedąc na etacie, ale tego trzeba spróbować by zrozumieć.
    Panu t asytuacja sie odwidziała wiec dlaczego ma jej jednak przez pewien czas
    nie opłacać?
    Uczciwe jest jesli zmienia się decyzję, dać czas wspólmałżonkowi do
    przystosowania się do niej. On ponosi konsekwencje na równi z kobietą i uczciwe
    wydaje mi się jednak płacenie alimentów. zapominasz tez że one nie są
    dożywotnia, ani nawet na tak długi czas jak w wypadku dzieci. poza tym ciekawa
    jestem ile kobiet - procentowo- po rozwodach kożysta z tej formy wsparciua prze
    współmałżonka?
    Może warto zapoznac się czy jest to tak masowe jak uważasz.

    >
    > Zdrada twoim zdaniem oznacza nie bycie kretynem, ale cwaniaczkiem? Mylą ci się
    > określenia. To raczej kretyństwo mając dwójkę małych dzieci wdawać się w romans
    > ,
    > a nie przejaw cwaniactwa.
    >
    > Co do zabezpieczenia. Alimenty na dzieci i tak będzie płacił, innej opcji w
    > Polsce praktycznie nie ma. Nie o alimenty - w kwocie, którą może realnie
    > pokrywać wespół z matką dzieci - idzie,lecz o alimenty na nią. Kobieta dorosła
    > niech więc już myśli o pracy. Praca to podobno nie kara, a pracy w Polsce wiele
    > podobno. Można nawet od ręki będąc 45latkiem z depresją dostać taką za 8-10 tys
    > .
    > - jak mi na tym forum dowodzono. Co ma kobieta marnieć za psie alimenty skoro
    > może tak dobrze zarabiać i nie narobić się przy tym? Jeśli nie jest patologią,
    > która zamierza żyć na koszt państwa i exa to pracy i tak nie uniknie. Lepiej
    > wcześniej zacząć się za nią rozglądać.
    Jeśli na forum jedna osoba napisze bzdurę to raczej nie warto się tym aż tak
    ekscytować by przytaczać przy kazdej okazji. Utrzym,anie to nie wszystko. trudno
    wytłumaczyć osobie, która nie opiekowała się tak małymi dziećmi co jeszcze jest
    tu istotne, ale spróbuje: małe dzieci wymagają opieki 24 godziny na dobę. Na
    dobrą sprawę dopiero 12 latek moze pozostawać bez opieki dorosłej osoby w domu
    lub w miejscach publicznych. wydaje mi sie ż enawet są stosowne regulacje
    prawne. Czyli do tego wieku ten rodzic który opiekuje się dziećmi jest ta
    niańką. Czy nie uważasz, że jednak sprawiedliwie było by gdyby drugi
    przynajmniej opłacił połowę tej opieki?
    jak policzymy tylko po 4 zł za godzinę to mamy na dobę kwotę 48 zł czyli
    miesięcznie za samą opiekę pan powinien żonie płacić prawie 1500 zł albo samemu
    pól miesiąca zajmować się dziećmi. Również inne prace przy dzieciach można
    wycenić. Zajmowanie się dziećmi to praca. Jak robi to pani w domu dziecka to ma
    to realny wymiar finansowy. Jak robi to zona w domu to oczywiście nie jest to
    praca.

    >
    >
  • 14.06.10, 12:58
    Jeszcze jedna sprawa: zanim będziesz pisał następny post to usiądź i uczciwie
    zastanów się ile kosztuje zrobienie tego co kobieta robi w domu.Jeśli małżeństwo
    podejmuje decyzje że jednak chce mieć dzieci to dzielmy konsekwencje wynikłe z
    tej decyzji po połowie, ale tak uczciwie równiutko na pól bez lekceważenia
    skutków zdrowotnych czy psychologicznych decyzji o macierzyństwie.Płatny urlop
    wychowawczy to chyba 4 lata. Mąż w takim razie powinien utrzymać ja i dzieci
    prze połowę tego czasu czyli 2 żeby było równo i uczciwie.
    Wydaje mi się że ty po prostu patrzysz na sprawę jednowymiarowo. Nie znasz
    wielu realiów. Nie wiesz jak można się czuć fizycznie i psychicznie 2 msc po
    porodzie.

    Zdaje sobie sprawę, że ty naszych postów nawet chyba nie czytasz , a argumenty o
    równości są tylko zwykłym populizmem bo faktyczne dzielenie konsekwencji
    posiadania dzieci i rozwodu na pól kompletnie cie nie interesuje, wszak ty już
    swoje wiesz i nic cię nie przekona. Hasło baby do roboty i zarabiać na siebie
    jest głównym mottem twoich wypowiedzi.Tylko dopiero jak facet te dzieci pod
    upiekę dostaje i się nimi realnie zajmuje to mu się świadomość zmienia.Problemy
    samotnej matki i samotnego ojca sa takie same.
  • 13.06.10, 23:28
    nikomu nie proponuję wojny ale przedtswiłam sposób pozyskania
    dowodów jakie zdobywa codziennie dziesiatki Polaków przed
    rozwodem.Podałam cenę takich usług , które nie sa tanie ale
    skuteczne inna sprawą jest fakt w jaki sposób maz pytajacej bedzie
    się bronił i jakich bedzie uzywał argumentów.A czy jest to wojna?
    nie to bezsilnośc kobiety, która lada moment stanie przed dylematem
    samotnego podwójnego macierzynstwa i pewnie jak wielu Panów twiedzi
    vbedzie deszczelnie wnosic o alimenty po to aby zyć w "luksusie" w
    czasie kiedy bedzie wychowywać dzieci.Panią autorkę postu z góry
    przepraszam , te słowa nie sa do Pani..bardzo Pani serdecznie
    współczuje jako kobieta , matka i na szczescie już była zona .I
    jeszcze jedno ma Pani prawo bronić się w taki sposób w jaki uzna
    Pani za stosowny co nie musi sie nikomu podobac na tym forum. Mnie
    się strasznie nie podoba sytuacja w której kolejne malitkie
    dzieciaczki zostają same z matką bo tatuś znalazł sobie nowy pewnie
    młodszy obiekt uczuć, ot wszysto ale mezczyznom pewnie bedzie bardzo
    trudno zrozmieć tą prostą prawdę.Sercem jestem z Panią.
  • 14.06.10, 11:22
    Zostaw dzieci w domu z męzem i wyjedź gdzieś daleko na minimum dwa tygodnie albo
    miesiąc. (Wakacje, a lepiej "konieczne dla podreperowania twojego zdrowia"
    sanatorium na drugim końcu Polski). Swojej rodzinie zapowiedz, że mają mu w tym
    czasie nie pomagac i nie wyręczać. Niech sobie radzi z dziećmi sam i sam
    organizuje dla nich opiekę.
    Jesli nawet będzie się wtedy spotykał z kochanka to tak zawalony obowiązkami coś
    zawali i gdzieś zostawi dowody.
    Nawet jak się kiedyś rozwiedziecie- będzie to dla niego pouczająca lekcja ile
    wysiłku trzeba włożyć w dom i mniej będzie sępił alimenty na dzieci.
  • 14.06.10, 11:27
    bkilki napisała:

    > Zostaw dzieci w domu z męzem i wyjedź gdzieś daleko na minimum dwa tygodnie alb
    > o
    > miesiąc. (Wakacje, a lepiej "konieczne dla podreperowania twojego zdrowia"
    > sanatorium na drugim końcu Polski).

    Nawet nie mając zielonego pojęcia o dzieciach wiem, że to kompletne niewykonalne
    w przypadku dwumiesięcznego niemowlaka, a i dla trzylatka trudne. To oczywiste,
    że ucierpiałyby głównie dzieci - ale co tam, ważne, żeby udowodnić swoje racje i
    dokopać drugiej stronie, prawda?

    --
    chez alma
  • 14.06.10, 11:34
    A konkretnie o co ci chodzi? Jeśli ojciec 2 małych dzieci ma czas na zdrady,
    to znaczy, że w domu nie robi nic,
    bo żona się ustawila w roli matki polki słuzby domowej zwalniając go z
    wszystkich obowiązków.
    Dzieci zyskają ojca, bo matka mu zrobi miejsce na ojcowanie i zajmowanie się
    dziećmi, przymusi go swoją nieobecnością do zainteresowania się dziećmi.
    W przypadku gdy rozwiodą się teraz, ojciec prawie na pewno się na dzieci wypnie
    i odda się rozrywka z kochanką, kosztem czasu z dziećmi,
    i będzie przez lata kombinował jak nie płacić alimentów.
    Czyli przed matką 18lat samotnego borykania się z problemami z dziećmi.
  • 14.06.10, 11:41
    O co mi chodzi??
    Miałaś kiedyś dwumiesięcznego niemowlaka w domu?
    Wyobrażasz sobie w takiej sytuacji zostawić go i wyjechać tylko po to, żeby
    komuś coś udowodnić?
    Uważasz, że dziecko na tym nie ucierpi?

    Że facet zachował się jak ostatni drań to jeszcze nie powód, żeby matka
    porzucała dwumiesięcznego niemowlaka.

    --
    chez alma
  • 14.06.10, 11:42
    jeśli karmi piersią to tak. A jesli nie karmi, to to dziecko ma drugiego rodzica
    który tak samo może się nim zająć.
  • 14.06.10, 11:47
    Chyba żartujesz.
    Nawet prawo przewiduje pierwszy okres urlopu wychowawczego wyłącznie dla matki,
    a nie opcjonalnie - dwumiesięczny niemowlak ma z nią dużo silniejszy związek i
    to jej obecność jest mu niezbędna w pierwszym okresie. Może za kilka miesięcy
    zostawienie dzieci ojcu byłoby realne, ale na ten moment to kompletna abstrakcja.

    --
    chez alma
  • 14.06.10, 12:02
    Czyli matka niech siedzi 100% czasu przy dziecku a ojciec się buja z kochanką z
    nadmiaru czasu nie czując, że jakies dziecko ma?
    Dziecko tak samo potrzebuje ojca i w przyszłości ta potrzeba będzie większa.
    Matka ma duży wpływ na to czy ten ojciec w przyszłości w ogóle będzie się chciał
    dziecmi zajmowac i będzie miał z nimi jakaś więź. Dla jej samej dobra powinna go
    w obowiązki wobec dzieci duzo więcej zaangazować i więcej wymagac już teraz, a
    samej stworzyc sobie czas na zajęcie się sobą i swoimi osobistymi sprawami. Im
    wczesniej ojca do opieki nad dziecmi wdroży, tym lepiej dla niej. Wystarczy, że
    zacznie wychodzić z domu zostawiając go z dziećmi. Niech sobie facet radzi a nie
    bimba sobie u kochanki. Ojciec im krzywdy nie zrobi, chyba że jest alkoholikiem
    lub innym nałogiem. A sama niech szuka pracy dla siebie, towarzystwa, możliwości
    lepszego zycia dla siebie. Z tej mąki co maja w domu i tak juz pewnie chleba
    nie będzie. A po rozwodzie facet może się wypiąć zupełnie i kobieta nie będzie
    wiedziała co w ręce włożyć z dwojgiem maluchów na karku i brakiem kasy. Teraz
    ma jeszcze czas stanąc samej na nogi wykorzystując fakt, że facetowi można
    dziecko w domu zostawic i wyjśc załatwiać swoje sprawy.
  • 14.06.10, 12:06
    > Dziecko tak samo potrzebuje ojca i w przyszłości ta potrzeba będzie większa.
    > Matka ma duży wpływ na to czy ten ojciec w przyszłości w ogóle będzie się chcia
    > ł
    > dziecmi zajmowac i będzie miał z nimi jakaś więź. Dla jej samej dobra powinna g
    > o
    > w obowiązki wobec dzieci duzo więcej zaangazować i więcej wymagac już teraz, a
    > samej stworzyc sobie czas na zajęcie się sobą i swoimi osobistymi sprawami.

    Zgadzam się w 100%.
    Ale rada zostawienia dwumiesięczniaka na kilka tygodni bez matki to nadal
    kompletna abstrakcja.

    --
    chez alma
  • 14.06.10, 13:17
    8 tygodni urlopu macierzyńkiego służy matce, jej powrotowi do
    zdrowia, wtedy kończy sie połóg, a matki nawet młodszych dzieci
    niekiedy muszą znaleźć się w szpitalu i zostawić malucha pod opieką
    rodziny, taki mus, tak że pomysł bkilki jest realny, niekiedy tak
    wygląda życie, a nie żarty
  • 14.06.10, 13:21
    Nie widzisz różnicy między zostawieniem dziecka pod opieką ojca, kiedy matka
    jest w szpitalu, a zostawieniem po to, żeby ojcu coś udowodnić?

    --
    chez alma
  • 14.06.10, 13:27
    nie widzisz, że matka przechodzi załamanie nerwowe i MUSI być
    odciążona ???że odpowiedzialny ojciec powinien przejąć pełną opiekę
    nad dziećmi a nie zjmować się wyłącznie swoim ogonkiem???
  • 14.06.10, 13:32
    > odciążona ???że odpowiedzialny ojciec powinien przejąć pełną opiekę
    > nad dziećmi a nie zjmować się wyłącznie swoim ogonkiem???

    Odpowiedzialny?
    Zdaje się, że to wyjaśniliśmy sobie na wstępie.

    Ciekawe, która matka skorzystałaby z tak wspaniałomyślnej propozycji, jaką jest
    zostawienie dwumiesięczniaka i trzylatka z ojcem i jego nową d#pą w celu
    zrelaksowania się w sanatorium. Litości, zjedźcie na ziemię!

    --
    chez alma
  • 14.06.10, 13:41
    Fakty sa takie: kochanka jest, dowodów zdrady nie ma, dzieci są, decyzja autorki
    na rozwód jest, pracy autorka nie ma, ojciec ma czas na kochanki a matka ma
    dzieci na głowie

    Co ma do stracenia?
  • 14.06.10, 13:48
    Zostawiłabyś dwumiesieczne dziecko na kilka tygodni dobrowolnie?
    Tak zwyczajnie, po ludzku - nie tęskniłabyś? Nie wolałabyś być przy nim?

    --
    chez alma
  • 14.06.10, 13:58
    Będzie przy nim przez następne min 20 lat. I to prawdopodobnie na wyłącznośc
    jako ojcomatka, jesli teraz nie zadba by jej jeszczemąż poczuł się
    odpowiedzialnym za dziecko ojcem i nie zrobi mu na to miejsca.
    Pytanie, czy dla krótkowzrocznego epatowania się wyłączną bliskością dziecka tu
    i teraz woli się pozbawić na długie lata wyręki ze strony jego ojca?
  • 14.06.10, 14:11
    > Pytanie, czy dla krótkowzrocznego epatowania się wyłączną bliskością dziecka

    O czym Ty piszesz??
    Czy wiesz, jak ważne jest dla takiego malucha poczucie bezpieczeństwa i spokój?
    Fundowanie mu stresów tylko dla udowodnienia czegoś ojcu to klasyczne granie
    dzieckiem, bez względu na jego dobro. Chociaż uważam, że takiemu tatusiowi
    należałoby zdrowo dokopać, to przecież, na boga, nie kosztem małego dziecka!

    --
    chez alma
  • 14.06.10, 14:26
    A czy autorka gdzieś napisała, że to jest zły ojciec krzywdzacy dziecko?
    Patologiczny? Zaburzony? Który będzie tym dzieckiem szarpał, pić mu nie da, na
    spacer nie zabierze, nie uśpi, nie przewinie pieluchy, nie przytuli, nie pobawi
    się jeśli będzie z nim zostawiony sam na sam, bez wyręki żony?
    To, że facet lata za innymi babami bo ma dużą chuć oraz ma "bezrobotną" służącą
    w domu na pełnym etacie to nie znaczy, że gdy będzie trzeba, to facet nie
    będzie umiał się zająć WŁASNYM DZIECKIEM.
    Dalekoidącym kosztem dla małego dziecka jest zwolnienie faceta z obowiązków
    rodzicielskich i otoczenie dzieci tylko mamusią. Z tego PRAWIE KAŻDY Z PANÓW
    chętnie skorzysta bo woli iśc na łatwiznę, mieć fajne życie z kochanką i parę
    stów alimentów co miesiąc, oraz ojcomatkę odpowiedzialną za wychowanie jego
    dzieci, niż tyrać codzienne latami przy dzieciakach.
    Jak sobie autorka wdroży faceta w obowiązki przy dzieciach PRZED ROZWODEM,
    tak(a nawet mniej) będzie miała po rozwodzie. Jesli teraz facet nie robi przy
    dzieciach prawie nic, to po rozwodzie nawet palcem nie kiwnie i jeszcze będzie
    walczył o jak najniższe alimenty. TAKIE SĄ REALIA.
  • 14.06.10, 11:57
    Osobiście nie wyobrażam sobie zostawienie tak małych dzieci z nieodpowiedzialnym
    tatusiem .
  • 14.06.10, 12:06
    To 11 miesięcy temu był odpowiedzialny gdy to dziecko robili, a dziś juz nie
    jest odpowiedzialny??
    myślcie trochę kobiety. To jest ten sam facet którego sobie za meża wybrała i
    ten sam z którym zdecydowała się na dwoje dzieci. Jest więc RÓWNIE
    ODPOWIEDZIALNY jak ona sama. Więc równie dobrze by mozna z nią dzieci nie
    zostawiac jeśli takich głupich wyborów dokonywała w zyciu wychodzac za maż i
    robiąc sobie dwoje dzieci z kims nieodpowiedzialnym.
  • 14.06.10, 12:29
    Masz dużo racji ... gdybyśmy mogły dokonywać samych dobrych wyborów nie byłoby tak wielu niepotrzebnych sytuacji i nieszczęśćsmilelos bywa przewrotny i trudno czasem przewidzieć pewne sytuacje...żeby mu uprzytomnić że wychowanie dzieci to nie tylko przyjemności ale obowiązki i duża odpowiedzialność , obojga rodziców ,niech go wdroży w obowiązki, jeżeli karmi piersią to między karmieniami może zostawić tatusia z maluchami a ten czas poświęci dla siebie?
  • 14.06.10, 14:13
    Tak właśnie tak.Nieodpowiedzialny jest mąż. Nie wiem ale masz jakąś
    pokręconą logikę. Nie uważam tutaj za współwinnej kobiety.
    Odpowiedzialność ponosi nikt inny jak tylko męzczyzna. Tak naprawdę
    czesto podejmujemy decyzję o założeniu rodziny z nieodpowiednim
    partnerem i na początku tego nie wiemy. Gdyby od razu można było
    wszytsko przewidzieć to nikt rozsądny z tak nieodpowiedzialnym
    człowiekiem nie zakładałby rodziny i niebyłoby rozwodów. Prawda?
  • 14.06.10, 14:39
    Znam niejedną historię, gdzie facet zdradzał żonę, żona wiedziała o tym a i tak
    się z nim dalej rozmnażała. A potem był rozwód "z winy męza bo on zdradza". Więc
    co? Najpierw zamykamy oczy na fakty z kim jesteśmy w związku a potem uznajemy za
    jego "winę"?
    Czy te 11 miesięcy wcześniej facet był ideałem męża i ojca i mieli super
    porozumienie ze sobą, autorka czuła jego wsparcie w małżeństwie więc poczęli
    kolejne dziecko? A nagle to wyparowało?
  • 14.06.10, 14:41
    tak mogło tak być! mój m. właśnie taki był! jeszcze mi niedawno o drugi dziecku
    gadał a romans ma już od roku! daj spokój tej kobiecie. ona nie potrzebuje teraz
    twoich mądrości. siedzi w domu z dwójką dzieci ze świadomoscią, że jej mąż ma
    kochankę. wiesz jak ona musi się czuć?! a ty co chcesz wzbudzić w niej jeszcze
    poczucie winy, że to jej wina bo sobie takie męża wybrała?! zamilcz lepiej
  • 14.06.10, 14:49
    To jej DECYZJA, że sobie takiego męża wybrała, że sobie z nim drugie dziecko
    zrobiła, że nie ma pracy bo ONA zgodziła się na bycie w tylko domu, że wiedząc o
    zdradzie nie siedziała cicho zanim nie zgromadziła dokumentów pomagających jej
    przy rozwodzie.
    Jak nie zacznie żyć świadomie i pilnowac WŁASNEGO interesu to zawsze będzie
    dostawac w tyłek.
    Jak nie dopilnuje przed rozwodem, żeby mąz wziął się za opiekę nad dziecmi i
    angazowanie w ich problemy, to po rozwodzie będzie tyrać przy nich sama.
  • 14.06.10, 14:51
    chyba nie jestes w stanie tego zrozumiec co przeszła ta kobieta i dalej
    przechodzi! ja sobie wybrałam męża kochającego, opiekuńczego, przyjaciela. i co?
    i nic z tego nie zostało i nie jest to moja wina!
  • 14.06.10, 14:53
    a ty nie potrafisz rozróżnić "winy" od "odpowiedzialności" ??
  • 14.06.10, 15:02
    taka odpowiedzialna jestes? to powiedz mi poprosiłaś swego partnera o wynik
    testu hiv zanim poszłaś z nim pierwszy raz do łóżka?
  • 14.06.10, 15:07
    alez skąd. od razu sobie z nim dziecko zrobiłam, nawet o imię go nie zapytałam
    bo po co.
  • 14.06.10, 15:10
    więc gdzie twoja odpowiedzialność? tak łatwo ci oceniać innych
  • 14.06.10, 15:24
    a mnie się wydaje, że za bardzo cię dotyka twoja własna sytuacja w którą
    wdepnęłaś, że się tak "win", "ocen" doczepiłaś, zamiast to o czym faktycznie
    napisałam.
    o odpowiedzialności za swoje życie i patrzeniu na nie z szerokiej perspektywy.
    o "ubezpieczaniu się jesli się wybudowało dom, bo może byc powódź lub inny
    kataklizm".
    w dzisiejszym swiecie KAŻDA kobieta musi się liczyć z zdradą kończącą się
    rozwodem i być jednostka niezalezną, nawet jako matka. nie zakładać sobie
    chomąta na głowę: ja tylko zajmuję się dziećmi, siedzę w domu, ty pracuj, rób
    karierę, ja nie będę. A potem depresja, bo rozpad związku znaczy bieda dla niej
    i dzieci.
    chyba, że ma męza polityka i jak on zginie to dostanie z naszych podatków
    utrzymanie do końca życia i dlugoletnie renty dla dzieci wyższe niz wypłaty
    średniostatystycznego polaka.
  • 14.06.10, 15:31
    nie da się tak jak ty piszesz. nie wychodzi się z założenia, ze musze być
    samodzielna, wystarczająca bo on może mnie zdradzić. na takie coś cżłowiek nigdy
    nie jest gotowy. ja pracuję i myślisz, że zdrada mnie mniej zabolała? i że nie
    poczułam się bezsilna? to ja ci powiem, ze bede dla ciebie podwójna frajerka bo
    utrzymywałam tego gnoja od ponad roku bo mu sie ineters jeszcze nei rozkręcił a
    ona przez ten czas miał regularny romans moje próby dowiedzenia sie
    czegokolowiek kończyły się na tym, że się dowiadywałam, ze jestem wariatka z
    urojeniami. i uwierz mi, że w zyciu bym nie pomyślała, ze mój mąż, ten kochający
    cżłowiek pełen uczuc do mnie i naszego synka będzie zdolny do czegoś takiego.
  • 14.06.10, 15:41
    anka_cyganka35 napisała:

    > utrzymywałam tego gnoja od ponad roku



    Powrót do cudnej retoryki - "gnoja" powiadasz smile

    A mnie zarzucono, że mijam się z prawdą twierdząc, że kobiety używają takich chamskich określeń i nawet wykasowano - jako będący chyba pomówieniem smile post o tym traktujący.


    >uwierz mi, że w zyciu bym nie pomyślała, ze mój mąż, ten kochając
    > y
    > cżłowiek pełen uczuc do mnie i naszego synka będzie zdolny do czegoś takiego.


    Syna do tego nie mieszaj. Dzieckiem jego był i będzie.
    Zdradził CIEBIE. Nie zasłaniaj się synem. Pewna jesteś, że w tobie żadnej winy nie było? Ile razy mu wypomniałaś lub upokorzyłaś, że go utrzymujesz? Już tu był i to nie jeden motyw, kiedy rozkręcanie przez mężczyznę firmy jest traktowane przez kobiety jako jego hobby.


    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • 14.06.10, 15:46
    > Syna do tego nie mieszaj. Dzieckiem jego był i będzie.
    > Zdradził CIEBIE.

    Ale zostawił już oboje, prawda?

    --
    chez alma
  • 14.06.10, 15:42
    ja ci wierzę, dlatego mówię: dbajcie "monogamiczni" co dzień o swoje interesy,
    czyjeś słowa często nic nie znaczą, ale czyny bardzo znaczą.
    i druga sprawa: nie płakać nad rozlanym mlekiem, podnieść dumnie głowę i ułożyć
    lepsze jutro na ile to możliwe egzekwując konieczne wspólne obowiązki od drugiej
    strony. jeszcze niejeden człowiek się po drodze trafi, który oszuka, bo dużo
    jest ludzi nieuczciwych. nie warto długo tego rozpamiętywać, ważne by nie
    utkwić w pozycji skrzywdzonej ofiary, tylko przemyśleć wszystko z jak
    największego dystansu, co się mi opłaci, na co jest się gotowym, na co mnie
    emocjonalnie/finansowo stać. najbardziej często wkurza fakt jak bardzo się
    samemu było ślepym ignorujac oczywiste sygnały. cóż, pierwsza zdrada-koty za
    płoty. potem już z górki.
  • 14.06.10, 15:32
    zuzanna47 napisała:

    > Tak naprawdę
    > czesto podejmujemy decyzję o założeniu rodziny z nieodpowiednim
    > partnerem i na początku tego nie wiemy. Gdyby od razu można było
    > wszytsko przewidzieć to nikt rozsądny z tak nieodpowiedzialnym
    > człowiekiem nie zakładałby rodziny i niebyłoby rozwodów.



    I działa to też w drugą stronę. On wybrał sobie nieodpowiednią kobietę na żonę i matkę. I teraz będzie rozwiódł. Gdyby to była ta, nie przyszłoby mu do głowy ją zdradzać. Coś z nią musi być nie tak. Ale to tylko on i ona (może) wiedzą.


    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • 14.06.10, 19:04
    Wiesz co? masz bardzo płytkie myślenie. A może było z nią wszystko tak, ale z
    nim było nie tak, może szukał wrażeń i rodzinne obowiązki mu się najzwyczajniej
    w świecie znudziły. Nie rozumiem i nawet nie staram się zrozumieć Twojej
    pokrętnej logiki. Może to jest rozbuchany facet o wyolbrzymionym ego.
  • 14.06.10, 22:38
    zuzanna47 napisała:

    > Wiesz co? masz bardzo płytkie myślenie.
    > Może to jest rozbuchany facet o wyolbrzymionym ego.



    A może było tak jak ja piszę. Twoje myślenie jest
    śmieszne i życzeniowe. Albo zwyczajnie standardowe
    - wina nie może, na boga!, nie może leżeć po stronie
    kobiety, bo jak? Matka przecie! Prawie jakby nosiła
    aureolę wokół czaszki smileTak jakbym kobiet nie znał,
    jakby kobiety nie były często tym, czym są...



    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • 14.06.10, 22:24
    tautchinsky, czy jestes rozwiedziony ?
    Jesli tak to wybacz gosciu ale sie nie dziwie. Sposob Twojego myslenia jest
    plytki jak wiejska sadzawka.
    Prawda jest jedna. Nie ma brzydkich, zolzowatych, aseksualnych kobiet (kwestie
    chorobowe i psychiczne urazy pomijam).
    Bywaja tylko zaniedbane, wk.....ne i kiepsko, lub w zlym momencie zer....te.
    Taka prawda a wina (niestety) lezy po naszej stronie.
    To my jestesmy samcami. To na nas ciazy rola opiekuna, przewodnika,
    dostarczyciela pokarmu a ona jako istota slabsza ufa nam, oddaje swoje cialo,
    obdarza potomstwem, zapierdzla w domu a jak wytrzepiemy dywany to mimo ze glowna
    robote wykonala ona, potrafi powiedziec " no to chalupe posprztalismy". Inna
    sprawa jest gdy podajac narzedzia twierdzila (kiedys) "no to zreperowalismy
    samochod". To ta masa drobnych kompromisow konsoliduje zwiazek plus twarda
    zasada "karty trzymaj przy orderach a kobiete przy nodze". Co do sprawy to
    proponuje czasowo odlozyc radykalne rady typu: alimenty, rozwod, zostawienie
    dzieciakow piorun wie komu (uwazam ze myslac o dwumiesieczniku ta matka
    sfajdalaby sie ze strachu). Malo wiemy o tych ludziach. Wiemy ze facet postapil
    haniebnie. Nic go nie tlumaczy ale moze cos uda sie im jeszcze sklecic. Moze nie
    jest z gruntu zly, zrobil to z glupoty i sie otrzasnie, zerwie romans i postara
    sie podreperowac w oczach zony. Wiem ze jest to mozliwe. Nie takie krzywdy
    ludzie potrafia wybaczac a pamietac trzeba ze umiejetnosc przyznania sie do winy
    i umiejetnosc wybaczania to jeden z najwiekszych skarbow nas, ludzi. Pomyslcie,
    nad sposobami powiazania tego sie rozplatuje a nie nad dzialaniami typu ciecie
    chirurgiczne. Pokrzywdzonej jeszcze raz radze. Spokoj, trzezwa analize sytuacji
    i metode Anusi Borzobohatej Krasienskiej " powoli i spokojnie ta zadre igielka
    sprobowac wydlubac".
    Potraficie to.
  • 14.06.10, 22:56
    potwor_z_piccadilly napisał:
    Sposob Twojego myslenia jest
    > plytki jak wiejska sadzawka.



    Wiejskie sadzawki potrafią być zdradziecko głębokie smile
    A to co niżej piszesz, mimo iż z przymrużeniem oka to jest dopiero regres w myśleniu.

    Ja rozumiem, że w ten sposób - i jest on tu przedstawiany często na forum przez kobiety - chce się ugrać swoje czyli korzystając z praw nie chcieć być obarczaną tymi samymi obowiązkami (jak choćby utrzymanie rodziny), ale chcieć to nie znaczy móc, i z tym właśnie się co niektóre w swoim życiu zderzają. Miało być pięknie: ja pracuję i zarabiam na kosmetyki a Zdzisio na całą resztę albo w ogóle nie pracuję skoro wyszłam za mąż i urodziłam - konieczne podkreślenie! - JEMU dzieci. A kiedy ma już takiej dość nie może się pozbierać i kiedy już nie ma szans na utrzymanie tego samca przy sobie, to zamierza wszelkimi siłami (w tym emocjonalnym szantażem: przecież to dla dzieci, dzieci nie pozbawisz dachu nad głową itd. znane śpiewki smilenie dać się oderwać od jego portfela smile Ale jak powtarzam: chcieć nie znaczy dostać.






    > To my jestesmy samcami. To na nas ciazy rola opiekuna, przewodnika,
    > dostarczyciela pokarmu a ona jako istota slabsza ufa nam, oddaje swoje cialo,
    > obdarza potomstwem, zapierdzla w domu a jak wytrzepiemy dywany to mimo ze glown
    > a
    > robote wykonala ona, potrafi powiedziec " no to chalupe posprztalismy". Inna
    > sprawa jest gdy podajac narzedzia twierdzila (kiedys) "no to zreperowalismy
    > samochod".



    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • 15.06.10, 07:09
    Naprawdę jesteś dziwnym człowiekiem , masz tylko jeden punkt
    widzenia, nie potrafisz na pewne sprawy spojrzeć wielopłaszczyznowo.
    Ogólnie jak czytam czasami Twoje wypowiedzi to Ty w ogóle gardzisz
    płcią żeńską. Sposób Twoich wypowiedzi czasami na pograniczu
    wulgaryzmów skierowanych do kobiet czy matek jest porażający. U
    Ciebie chyba schemat był następujący. Ustaliłeś z żoną, że Ty
    utrzymasz dom a ona zajmie się wychowaniem potomstwa. Po kilku
    latach doszedłeś do wniosku, że żona Tobie zbrzydła i w ogóle jest
    ble, zrobiłes skok w bok do innej kobiety. Żona wystąpiła o alimenty
    a Ty pełen nienawiści, że jak ona mogła tak zrobić , swoje
    frustracje odbijasz na forum. Z tego co piszesz wynika , że nie
    znasz realiów życia. ALIMENTY SĄ NA DZIECI A NIE DLA ŻONY. Ona nie
    bawi się z innymi facetami na boku tylko zajmuje się dwójką dzieci.
    Małych dzieci. Poza tym jak wynika z Twoich postów , Ty chyba nie
    zdajesz sobie sprawy ile jest pracy przy dzieciach.
  • 15.06.10, 09:40
    zuzanna47 napisała:


    > U Ciebie chyba schemat był następujący. Ustaliłeś z żoną, że Ty(...)


    ----- itd. Twoje dywagacje pokazują jak sobie ludzie dopowiadają czyjeś historie i robią to nietrafnie smile

    Dlatego jak opieram się na tym, co inni piszą a nie na swoich wyobrażeniach.




    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • 15.06.10, 09:47
    > Dlatego jak opieram się na tym, co inni piszą a nie na swoich wyobrażeniach.

    Ha, ha, ha.
    Zwłaszcza w kwestii alimentów na żonę, prawda? wink

    --
    chez alma
  • 14.06.10, 14:35
    mogę Ci pomóc odezwij się albo na maila gazetowego albo na gg 1192794 ( w godz.
    od 8 do 15)
  • 14.06.10, 21:00
    Ohypatia, trzymaj się. Dasz radę.
  • 15.06.10, 09:01
    nie wypominałam mojemu męzowi tego, że go utrzymuje. wspierałam go i pomagałam
    mu jak mogłam. każdy weekend spędzałam u niego w pracy razem z dzieckiem
    pomagając. za to on zawsze powtarzał jak to się brzydzi kobietami, które siedzą
    na utrzymaniu mężów. no szkoda, że sie teraz sobą nie brzydzi
  • 15.06.10, 09:48
    anka_cyganka35 napisała:

    > nie wypominałam mojemu męzowi tego, że go utrzymuje. wspierałam go i pomagałam
    > mu jak mogłam. każdy weekend spędzałam u niego w pracy razem z dzieckiem
    > pomagając. za to on zawsze powtarzał jak to się brzydzi kobietami, które siedzą
    > na utrzymaniu mężów. no szkoda, że sie teraz sobą nie brzydzi

    Anka, ale dlaczego Ty się mu tłumaczysz??

    --
    chez alma
  • 15.06.10, 10:07
    Koniec blisko.
    Ponieważ żyjemy w czasach ostatecznych, ostrzegam ludzi przed
    fałszywymi nauczycielami. Kto nie boi się prawdy może skorzystać.
    tradycja-2007.blog.onet.pl/
  • 15.06.10, 10:47
    ja mam może nie popularne zdanie, ze nic nie dzieje się bez
    przyczyny. jesli w związku jest wszystko ok, ludzie sie kochają,
    pociągają i szanują, to do zdrady nie dochodzi... zabijcie mnie- ale
    tak po prostu myślę (wyjątkiem są seksoholicy - obu płci z resztą).
    2 sprawa, jeżeli facet odchodzi w momencie, gdy jest 2 małych dzieci
    to wiadomo, że powiniem zabezpieczyć jakoś byt ich i matki. Nawet
    jeśli kobieta wróci do pracy, to żłobki, przedszkola też są czynne
    do godziny 16-17. Dzieci chorują, jeśli to ona bedzie brać L4 zawsze
    to też logiczne, ze nie bedzie mogła pracować na jakiś
    odpowiedzialnym , dobrze płatnym stanowisku.
  • 15.06.10, 10:55
    przyczyny są często wymyslane po to żeby usprawiedliwić swoje postępowanie. a
    poza tym jak jest zle to się rozmawia, nie wiem idzie sie na terapię. małżenstwo
    to są kompromisy. ale po co było mi zle to sobie znalazłem pocieszycielkę i juz
    jest miło. eh bieda
  • 15.06.10, 11:18
    to nie tak, że ja kogoś tłumaczęsmile po prostu staram sie nie oceniać
    w takich sytuacjach, bo nie siedzę u kogoś w domu i nie wiem jak tam
    jest... to moje subiektywne zdanie.
  • 15.06.10, 11:27
    Wierz mi, że można czasami bardzo się starać o rodzinę ale gdy druga
    strona nie wykazuje żadnych chęci, to nic nie poradzisz. To nie jest
    tak, że zawsze są dwie strony winne.Naprawdę. A co powiesz o
    przemocowym związku, jak mężczyzna znęca się nad rodziną , to co ...
    kobiety też wina, bo w końcu musiał bić. Tak to nie jest. A co w
    przypadku jak są inne pwoody rozpadu związku np. przez różnego
    rodzaju używki. To co też winna jest jedna osoba , bo druga sięgnęła
    po to, po co nie powinna. Nie ma tak w życiu, że wszytskiemu zawsze
    są winne obie strony.
  • 15.06.10, 11:32
    zuzanna47 napisała:

    > To nie jest
    > tak, że zawsze są dwie strony winne.Naprawdę. A co powiesz o
    > przemocowym związku, jak mężczyzna znęca się nad rodziną , to co ...


    A co powiesz jak kobieta znęca się nad mężczyzną.
    Mordę drze każdego dnia, ciągle jej mało, dzieci "jej"
    ale najchętniej poderżnęłaby gadom gardła, że strach
    do pracy wyjść - takich sytuacji, mniej lub bardziej
    drastycznych są tysiące. W sądzie taki ojciec jest
    i tak bez szans.




    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • 15.06.10, 17:22
    Tautschinski.
    Serio, miales taka zone.
    No to Ci powiem. Jesli rzeczywiscie byla psychiczna to widzialy galy co braly.
    Jesli nie, to jej zachowanie bylo dzialaniem w afekcie. Mysle ze nie
    przeczytales instrukcji obslugi i w efekcie napsules materialu, zamiast
    skonstuowac cos fajnego.
  • 15.06.10, 21:52
    tautschinsky napisał:


    > A co powiesz jak kobieta znęca się nad mężczyzną.
    > Mordę drze każdego dnia, ciągle jej mało, dzieci "jej"
    > ale najchętniej poderżnęłaby gadom gardła, że strach
    > do pracy wyjść - takich sytuacji, mniej lub bardziej
    > drastycznych są tysiące. W sądzie taki ojciec jest
    > i tak bez szans.
    >
    Trafiłeś na potwora w ludzkiej skórze...nie dziwi mnie Twój stosunek do kobiet
    ale przecież nie wszystkie są takie i nie trzeba odgrywać się na nich. A z
    drugiej strony egoistom , zołzom, draniom jest łatwiej w życiu bo myslą tylko i
    wyłącznie o sobie i nie maja takich problemów jak ci, co myślą przede wszystkim
    o innych...
  • 15.06.10, 11:44
    ale przyznasz, że to rzadkość - rozpad tylko z winy jednej osoby...
    choć niektórym prościej widzieć tylko winę męża/żony.
  • 15.06.10, 18:56
    Pewnie, ze zawsze wina jest po obu stronach, że się popsuło, że nie było tak
    dobrze jakby oboje chcieli, ale moim zdaniem zarzuty wobec drugiej osoby nie
    upowazniają ani w żaden sposób nie tłumaczą zdrady. Zdrada i kłamstwa to
    świństwo, koniec i kropka. Dlatego mam rozwód z orzeczeniem winy exa, własnie z
    powodu zdrady. Jeżeli było mu ze mną tak źle, to powinien wnieść o rozwód z
    orzeczeniem o mojej winie, a nie znaleźć sobie rozwiązanie w postaci panienek.
    Jesli ma się pewne zasady, to się nie zdradzi, tak samo jak się nie zabije.
  • 15.06.10, 22:19
    Moze nie bylo mu tak zle.
    Wiedz ze czlowiek nie jest istota monogamiczna. Moze poniosl go pierwotny zew i
    po serii eksperymentow stwierdzilby ze jednak Ty dajesz mu najwiecej szczescia.
    Kto wie ?
    Zycie uczy ze nerwy i urazone ambicje nie zawsze sa dobrym doradca.
  • 16.06.10, 18:49
    Nie wiem czy to w odpowiedzi na mój post, ale jeśli tak, to już nie kwestia
    nerwów i urażonych ambicji. Odeszłam, zaczęłam sobie powoli odbudowywać swój
    świat i chociaż czasem jeszcze bywa ciężko i tęsknię to wiem, że pewnych rzeczy
    nie umiałabym wybaczyc i pierwotny zew niczego nie tłumaczy.
  • 17.06.10, 23:48
    No to lezysz. Pomyslalas co ze staroscia ?
    By uswietnic nasz slub ktos zalatwil nam dobry chor koscielny. Pieknie spiewali
    i w rewanzu zaprosilismy tych ludzi na przyjecie. Jeden starszy gosc ku
    przestrodze opowiedzial nam swoja historie zycia. Zona ostro mu sie puszczala.
    Faceci wstawiali mu ja w drzwi domu pijana i nawet ubabrana sperma. Wiedzial ze
    choc bladzi, kobieta ta jest dobrym czlowiekiem i darowal jej winy. Z czasem
    zona sie zmieniala na lepsze az stala sie idealna partnerka zyciowa. W czasie
    tej rozmowy gosc stwierdzil ze nie zamieni tej babki na inna bo nie przeszlosc
    jest wazna lecz przyszlosc. Seks to chemia albo jak kto woli "to nie mydlo i sie
    nie wymydli". Liczy sie dusza, dobere intecje i wola naprawienia krzywd.
    Czy ze strony Twojego meza byla taka wola, nie wiem. To Ty wiesz jesli potrafisz
    zdobyc sie na obiektywizm.
  • 21.06.10, 09:36
    Nie słuchaj tych bzdetów o Twojej winie, o tym ze to Ty masz
    zarobic , nie daj sobie wmówic winy, to jego wybór, bo z wypowiedzi
    niektórych wynika,ze Ty masz miec tylko obowiazki, prace , tak małe
    dzieci , a on jak da alimenty to ok ,a poza tym moze robic co chce.
    To chore, ten cynizm ludzki.I jeszcze to wysyłanie Cie przez
    jakiegos goscia do pracy.Gdzie jakas ludzka empatia,
    Staraj sie zebrac dowody, bo tylko te sie licza w sadzie, skoro Twoi
    znajomi chowaja głowe w piasek.Predzej czy pózniej zrobi bład.
    Zadzwoń do tej baby ,nagraj rozmowe,moze bilingi rozmów.
    Małzenstwo to umowa, on ja złamał ,poszukał sobie rozrywki, W czasie
    trudnym dla Ciebie, nie wsparł Cie,to okrutne .Nie zadnego
    usprawiedliwienia dla kogos takiego.
    I w razie drcyzji o rozwodzie idz na orzekanie o jego winie,nigdy
    nie wiadomo co przyniesie zycie.
    Szczerze Ci współczuje, to powinien byc czas radosci ,a ten lump
    zamiast wesprzeć, pomóc, taki zgotował Ci los,sama bym mu dokopała.
  • 22.06.10, 00:45
    Za duzo walecznosci, za malo zdrowego rozsadku.
    Wiesz jak w swiecie mezczyzn konczy sie nierozsadna walecznosc. Dostaje sie w
    ryja i sie siada. Wam, kobietom ulokowany centralnie strzal nie grozi. Wam grozi
    cos gorszego, samotnosc. Jesli sa jakies szanse to broncie sie przed nia.
    Za bardzo sie angazujesz emocjonalnie. Twierdze tak bo dysponujemy wiedza
    niepelna o rzeczywistych przyczynach zmartwien tu piszacych. Jedyne co mozemy
    poradzic to by siegneli do korzeni, czli tam gdzie znajduje sie zrodlo bledow
    przez nich popelnionych. Powinnismy zalecac dokladna ich analize i wole naprawy.
    To pomoze jesli nie w uratowaniu starego zwiazku to w uniknieciu powielania
    starych bledow w ewentualnym nowym. Na nic wojny, przepychanki, szarpanie
    nerwow. Tym niewiele da sie ugrac. Ta droga prowadzi jedynie do bardziej
    dotkliwych okaleczen.
    Nie zalecaj mila pani rozemocjonowanej wojenki. Zalecaj spokojna rozwage w
    nieustepliwym dazeniu do celu. Mezczyzni sa glowami ale Wy szyjami ktore tymi
    glowami kreca. To potraficie.

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.