Zarząd majątkiem wspólnym

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • z KRiO:


    Art. 36. [Zarząd majątkiem wspólnym] § 1. Oboje małŜonkowie są obowiązani
    współdziałać w
    zarządzie majątkiem wspólnym, w szczególności udzielać sobie
    wzajemnie informacji o stanie majątku
    wspólnego, o wykonywaniu zarządu majątkiem wspólnym i o zobowiązaniach
    obciąŜających majątek
    wspólny.


    Czy ktoś się orientuje czy nie jest to przepis martwy? W jaki sposób można
    wyegzekwować obowiązek udzielania sobie informacji o stanie majątku
    wspólnego? Mój mąż ogołocił konto ze wspólnych pieniędzy, opuścił
    mieszkanie i zamieszkał w wynajętym razem z kochanką, na razie nie podjął
    pracy. Za 7 tygodni mam sprawę o alimenty na dzieci i po niej składam
    pozew o rozwód- o ile on wcześniej tego nie zrobi.

    Art. 361. [Sprzeciw małŜonka] § 1. MałŜonek moŜe sprzeciwić się
    czynności zarządu majątkiem
    wspólnym zamierzonej przez drugiego małŜonka
    , z wyjątkiem
    czynności w bieŜących sprawach Ŝycia
    codziennego lub zmierzającej do zaspokojenia zwykłych potrzeb rodziny albo
    podejmowanej w ramach
    działalności zarobkowej.

    W jaki sposób mogę się sprzeciwić wydawaniu naszych wspólnych pieniędzy na
    wynajmowanie przez męża mieszkania i inne wydatki, które nie są na sprawy
    i potrzeby rodziny? Własnie powrócił ze swoją kochanką z dwutygodniowych
    wczasów w Maroku, kochanka to młoda, niepracująca studentka.
    A o dzieciach tatuś sobie na razie nie przypomniał.
    • 04.08.10, 19:34 Odpowiedz
      [i]nie wiem jak można to chyba "martyw" przepis wiele z nas zostało
      ogołoconych z pieniedzy wspólnych i dla sadu to niewiele znaczy ale
      się wiecej nie wypowiem bo przyznam ,że ten przytoczony przepis
      widzę po raz pierwszy,Oj przydałby się nam na forum niezapomniany
      Majkel
    • 05.08.10, 10:49 Odpowiedz
      Sam zapis nie jest martwy, bo można go wykorzystywać jako argument w
      sądzie, że zostały złamane przepisy prawa.

      Ja korzystałem z tego zapisu częściowo w sprawie o zniesienie
      wspólności majątkowej oraz w postępowaniu o podział majątku po
      rozwodzie.

      Więc zapis - jak każdy paragraf - będzie "żywy" jeśli ktoś będzie z
      niego korzystał. Pozostanie martwy, gdy nikomu nie będzie do niczego
      potrzebny.
      • 05.08.10, 11:06 Odpowiedz
        dziękuję Ci za wpis.
        czy powołanie się na te przepisy pomogło Ci w podziale majątku? sąd je
        uwzględnił?
        ja na razie o zniesieniu wspólności nie myślę bo mój pełnomocnik twierdzi,
        że tak przygotuje pozew o rozwód, a do niego dowody, że sprawa powinna się
        zamknąć na 1-2 sprawach, więc nie ma sensu występować o rozdzielność.
        raczej myślałam że jeszcze przed sprawą, przed rozwodem można jakoś te
        przepisy zastosować.
        jeszcze raz dziękuję.
    • 05.08.10, 11:03 Odpowiedz
      Aniu
      Idź do dobrego adwokata. Takiego który jest skuteczny.

      Nie ma sensu rozważać tego na forum. Sprawy mają sie tak, że ty i
      dzieci będzieci stratni i tyle.
      • 05.08.10, 11:13 Odpowiedz
        mój adwokat od rozwodu i alimentów jest w porządku ale na razie nie
        rozmawialiśmy o podziale bo uwaza, że to za wczesnie. mam polecony kontakt
        do innego- skutecznego w podziale - drogi bardzo i na razie póki nie mam
        alimentów na dzieci, nie pójdę do niego bo finansowo nie dam rady.
        jeśli mamy byc stratni to jak to prawo działa? chroni takich łajdaków!
        • 05.08.10, 11:29 Odpowiedz
          ... prawo działa w przestrzeni, którą wyznaczą mu ludzie.

          Jeśli mąż JUŻ ogołocił wspólne konto, wydaje Wasze wspólne pieniądze
          na kochankę, JUŻ wrócił z Maroka, to znaczy, że oczekujesz, by prawo
          działało NATYCHMIAST choć sama nie podjęłaś stosownych kroków
          odpowiednio wcześniej. Wybacz dobitność, ale mąż nie znalazł
          kochanki z pięc minut i to takiej, co pojechała z nim na wakacje.

          Prawo oczywiście chroni Twoje interesy w małżenstwie, ale na drodze
          zwykłego postepowania i w takim zakresie w jakim przedstawisz
          materiał dowodowy: wyciągi ze wspólnego konta, rachunki itp.
          • 05.08.10, 11:38 Odpowiedz
            ach, nie ma to jak dokopać.
            forum.gazeta.pl/forum/w,24087,114020202,114020202,Czy_on_moze_bezkarnie_roztrwonic_nasz_majatek_.html
            faktycznie moja wina- powinnam chodzic do wróżki.
            • 05.08.10, 11:53 Odpowiedz
              Aniu, nie złość się, ale tu na forum jest dużo doświadczonych życiem
              ludzi, którym po takim poście jak twój przypominają się własne
              krzywdy.

              Wyobraź sobie moją wściekłość, gdy pewnego dnia zobaczyłem, że linia
              kredytowa w koncie małżeńskim pomniejszyła się o 20 tys. zł, które ex
              przelała sobie na swoje osobne konto.

              Już na rozprawie straciłem mowę, gdy ławnik zapytał mnie, dlaczego
              określam czyn ex jako kradzież, skoro była współwłaścicielką konta i
              miała do niego nieograniczony dostęp. Na sali jeszcze próbowałem
              protestować przeciwko takiemu postawieniu sprawy, ale po paru
              miesiącach i przejrzeniu dokładnie kodeksów - musiałem starszemu Panu
              przyznać rację - ex niczego nie ukradła!

              Ostatecznie doczekałem się prawomocnego wyroku i zniesienia
              wspólności majątkowej, ale teraz już z większą ostrożnością podchodzę
              do takich ostrych sądów.

              Ostatecznie tamto 20 tys. zł "przepadło", to znaczy nie jest
              uwzględniane przy wyliczeniach kwot do zwrotu jako nakładów na
              majątek wspólny. Chyba że jeszcze Sąd uwzględni to jako okoliczność
              obciążającą przy ustaleniu nierównych udziałów w majątku - w każdym
              razie akta sprawy o zniesienie wspólności są dołączone do
              postępowania o podział majątku i widziałem, że sędzia robiła sobie na
              tych aktach notatki ołówkiem, więc kto wie...

              Trudno mi wyrokować, jak będzie w twoim przypadku. Na pewno warto w
              pozwie lub we wniosku o podział uwzględnić wydatki męża, ale ponieważ
              są one dokonywane w trakcie trwania wspólności majątkowej oraz nie są
              istotne (w sensie majątkowym, bo od strony "uczuciowej", to
              oczywiście są ogrrrrromnie istotne), to raczej Sąd ich nie uwzględni
              przy podziale majątku.
              • 05.08.10, 12:23 Odpowiedz
                czy dobrze zrozumiałam, że te przepisy mogą Ci ubiegać się o nierówne
                udziały, tak? Czy długo u Ciebie ciągnie się sprawa podziału? kiedy
                spodziewasz się jej zakończenia?




                >
                > Już na rozprawie straciłem mowę, gdy ławnik zapytał mnie, dlaczego
                > określam czyn ex jako kradzież, skoro była współwłaścicielką konta i
                > miała do niego nieograniczony dostęp.

                o kradzież rzeczywiście trudno posądzić ale o to, że art. 36 KRiO został
                złamany, to nie? ja właśnie chciałam jakoś wymusić na moim mężu aby
                przestrzegał tego artykułu, dlatego pytałam o to, jak go wykorzystać
                teraz, bo on odnosi się do trwania małżeństwa, a nie do podziału majątku.


                Chyba że jeszcze Sąd uwzględni to jako okoliczność
                > obciążającą przy ustaleniu nierównych udziałów w majątku - w każdym
                > razie akta sprawy o zniesienie wspólności są dołączone do
                > postępowania o podział majątku i widziałem, że sędzia robiła sobie na
                > tych aktach notatki ołówkiem, więc kto wie...


                na jakim etapie masz tę sprawę? kiedy kolejny termin?

                >
                > Trudno mi wyrokować, jak będzie w twoim przypadku. Na pewno warto w
                > pozwie lub we wniosku o podział uwzględnić wydatki męża, ale ponieważ
                > są one dokonywane w trakcie trwania wspólności majątkowej oraz nie są
                > istotne




                no jak nie są istotnie?

                MałŜonek moŜe sprzeciwić się
                czynności zarządu majątkiem
                wspólnym zamierzonej przez drugiego małŜonka, z wyjątkiem
                czynności w bieŜących sprawach Ŝycia
                codziennego lub zmierzającej do zaspokojenia zwykłych potrzeb rodziny albo
                podejmowanej w ramach
                działalności zarobkowej.


                przecież to nie są wydatki na zaspokojenie zwykłych potrzeb rodziny? ja
                własnie pytałam o to, czy może ktoś próbował np. złożyć pismo w tej
                sprawie wysłać małżonkowi i zobowiązać do niewydawania pieniędzy na inne
                cele, niż tylko bieżące potrzeby jego- żywność, ubiór, chemia.

                >, to raczej Sąd ich nie uwzględni
                > przy podziale majątku.

                czyli jednak nie opłaca sie byc uczciwym- lepiej korzystać z rad pana
                tauchynskiego.
                załamka.
                aż nie chce się wierzyć, że prawo przewiduje rozwód z orzeczeniem
                wyłącznej winy jednej z osób i ponoszenie konsekwencji tej winnej, a
                pozwala na roztrwonienie majątku, który przyczyniłby się do ochrony
                rodziny, tj. osoby pozostającej z dziećmi po rozwodzie.
                • 05.08.10, 12:48 Odpowiedz
                  ania.warszawa napisała:

                  > czy dobrze zrozumiałam, że te przepisy mogą Ci ubiegać się o
                  nierówne
                  > udziały, tak?

                  Nie. Tę sprawę reguluje inny paragraf Krio:

                  "Art. 43. § 1. Oboje małżonkowie mają równe udziały w majątku
                  wspólnym.
                  § 2. Jednakże z ważnych powodów każdy z małżonków może żądać, ażeby
                  ustalenie udziałów w majątku wspólnym nastąpiło z uwzględnieniem
                  stopnia, w którym każdy z nich przyczynił się do powstania tego
                  majątku."


                  Czy długo u Ciebie ciągnie się sprawa podziału? kiedy
                  > spodziewasz się jej zakończenia?

                  Wniosek złożyłem w grudniu 2008. Już się nauczyłem, że nigdy nie
                  należy spodziewać się zakończenia sprawy w sądzie. Dopiero gdy się
                  zakończy, trzeba poczuć ulgę, że "to już!!!"


                  > o kradzież rzeczywiście trudno posądzić ale o to, że art. 36 KRiO
                  został
                  > złamany, to nie?

                  Nie, bo musisz czytać go razem z paragrafem następnym:

                  "Art. 37. § 1. Zgoda drugiego małżonka jest potrzebna do dokonania:
                  1) czynności prawnej prowadzącej do zbycia, obciążenia, odpłatnego
                  nabycia nieruchomości lub użytkowania wieczystego, jak również
                  prowadzącej do oddania nieruchomości do używania lub pobierania z
                  niej pożytków,
                  2) czynności prawnej prowadzącej do zbycia, obciążenia, odpłatnego
                  nabycia prawa rzeczowego, którego przedmiotem jest budynek lub lokal,
                  3) czynności prawnej prowadzącej do zbycia, obciążenia, odpłatnego
                  nabycia i wydzierżawienia gospodarstwa rolnego lub przedsiębiorstwa,
                  4) darowizny z majątku wspólnego, z wyjątkiem drobnych darowizn
                  zwyczajowo przyjętych."

                  Wydaje mi się, że dla żadnej z czynności podjętych przez twojego męża
                  (jak i przez moją ex) nie da się zastosować żadnego z tych 4 punktów.


                  dlatego pytałam o to, jak go wykorzystać
                  > teraz, bo on odnosi się do trwania małżeństwa, a nie do podziału
                  majątku.

                  Ale jedyną sankcją za złamanie tego artykułu jest rozwiązanie
                  małżeństwa lub sądowe zniesienie wspólności majątkowej. Podział
                  majątku to już z kolei konsekwencja jednej z tych sankcji.

                  > na jakim etapie masz tę sprawę? kiedy kolejny termin?

                  Za parę miesięcy. Zobaczymy co tym razem ex wykombinuje, żeby
                  przeciągnąć sprawę.

                  > no jak nie są istotnie?

                  W porównaniu co całego majątku zgromadzonego w trakcie trwania
                  małżeństwa i do całości osiągniętych w tym czasie dochodów - wydaje
                  się, że nie są istotne.

                  >
                  > przecież to nie są wydatki na zaspokojenie zwykłych potrzeb
                  rodziny? ja
                  > własnie pytałam o to, czy może ktoś próbował np. złożyć pismo w tej
                  > sprawie wysłać małżonkowi i zobowiązać do niewydawania pieniędzy na
                  inne
                  > cele, niż tylko bieżące potrzeby jego- żywność, ubiór, chemia.

                  Sprzeciw wobec czynności męża musi mieć charakter procesowy, czyli
                  zostać złożony w sądzie. Jeśli sprzeciw nie będzie dotyczył którejś z
                  czynności wymienionych w art. 37, to Sąd sprzeciw odrzuci.


                  > czyli jednak nie opłaca sie byc uczciwym- lepiej korzystać z rad
                  pana
                  > tauchynskiego.

                  Nigdy się nie opłacało. Ale z drugiej strony: czy warto robić tylko
                  to, co się opłaca?

                  > aż nie chce się wierzyć, że prawo przewiduje rozwód z orzeczeniem
                  > wyłącznej winy jednej z osób i ponoszenie konsekwencji tej winnej,
                  a
                  > pozwala na roztrwonienie majątku, który przyczyniłby się do ochrony
                  > rodziny, tj. osoby pozostającej z dziećmi po rozwodzie.

                  Czy jeśli sąd w wyroku rozwodowym wskaże miejsce zamieszkani dzieci
                  przy twoim mężu - czy nadal będziesz miała takie samo zdanie?
                  W takim przypadku przecież twój mąż starał się zabezpieczyć przyszły
                  byt waszych dzieci. To chyba chwała mu za to?
                  • 05.08.10, 13:21 Odpowiedz
                    > "Art. 43. § 1. Oboje małżonkowie mają równe udziały w majątku
                    > wspólnym.
                    > § 2. Jednakże z ważnych powodów każdy z małżonków może żądać, ażeby
                    > ustalenie udziałów w majątku wspólnym nastąpiło z uwzględnieniem
                    > stopnia, w którym każdy z nich przyczynił się do powstania tego
                    > majątku."

                    ten znam, chodziło mi o to, że te wazne powody to może być to, co podałam
                    wcześniej- brak zgody na czynności związane z majątkiem wspólnym.

                    > > o kradzież rzeczywiście trudno posądzić ale o to, że art. 36 KRiO
                    > został
                    > > złamany, to nie?
                    >
                    > Nie, bo musisz czytać go razem z paragrafem następnym:
                    > "Art. 37. § 1. Zgoda drugiego małżonka jest potrzebna do dokonania:

                    ale

                    Art. 36.
                    § 2. KaŜdy z małŜonków moŜe samodzielnie zarządzać majątkiem wspólnym,
                    chyba Ŝe przepisy
                    poniŜsze stanowią inaczej. Wykonywanie zarządu obejmuje czynności,
                    które dotyczą przedmiotów
                    majątkowych naleŜących do majątku wspólnego,
                    w tym czynności
                    zmierzające do zachowania tego majątku.

                    Do majątku wspólnego należy m.in. wynagrodzenie za pracę zawodową.


                    Art. 361. [Sprzeciw małŜonka] § 1. MałŜonek moŜe sprzeciwić się czynności
                    zarządu majątkiem
                    wspólnym zamierzonej przez drugiego małŜonka,

                    Wyjątki, wobec czego nie można się sprzeciwic, to:


                    z wyjątkiem czynności w bieŜących sprawach Ŝycia
                    codziennego lub zmierzającej do zaspokojenia zwykłych potrzeb rodziny albo
                    podejmowanej w ramach
                    działalności zarobkowej.


                    Co innego wg mnie sprzeciw wobec jakiejś czynności w obrębie majątku
                    wspólnego, a co innego konieczność wyrażenia zgody. rozumiem, że są
                    sytuacje, kiedy moja zgoda jako żony jest niezbędna, ale są sytuacje,
                    kiedy mogę wyrazic swój sprzeciw.


                    > > no jak nie są istotnie?
                    >
                    > W porównaniu co całego majątku zgromadzonego w trakcie trwania
                    > małżeństwa i do całości osiągniętych w tym czasie dochodów - wydaje
                    > się, że nie są istotne.

                    Fragille, na koncie była równowartość naszej kawalerki- mówiliśmy o tym,
                    że jak sprzedamy naszą i dołożymy to, co zarobił, to będzie nas stać na 3-
                    pokojowe mieszkanie (Warszawa). Z kontraktu osoby, która pracowała razem
                    na tych samych warunkach wyszło, że on może postawić za to dom pod
                    Warszawą- szacunkowo mąż ukrył połowę dochodu z kontraktu. czyli zabrał 2
                    x więcej niż jest wart nasz majątek wspólny, który pozostał, tj. nasza
                    kawalerka i 5-letni samochód. to, co sobie wziął mąż jest więc -
                    obiektywnie patrząc- istotne.

                    > Sprzeciw wobec czynności męża musi mieć charakter procesowy, czyli
                    > zostać złożony w sądzie. Jeśli sprzeciw nie będzie dotyczył którejś z
                    > czynności wymienionych w art. 37, to Sąd sprzeciw odrzuci.

                    jak na mój gust to do tych czynności zgoda jest konieczna, a wobec innych
                    mogę wyrazić sprzeciw- i nie mają te czynności katalogu zamkniętego. no
                    ale zobaczymy, Ty masz inne doświadczenia- co nie napawa mnie optymizmem.

                    > Czy jeśli sąd w wyroku rozwodowym wskaże miejsce zamieszkani dzieci
                    > przy twoim mężu - czy nadal będziesz miała takie samo zdanie?

                    fragille, może myślę inaczej niż powinnam, ale właśnie chodzi mi o dzieci!
                    to z myślą o nich miało być większe mieszkanie i męża wyjazd. Chcę, aby
                    moje dzieci nie musiały zaczynać wszystkiego od zera. moi rodzice bardzo
                    mi pomogli, za co jestem im wdzięczna, bo wiem, jak mi to ułatwiło start.
                    gdyby to co zarobił mąż przepisał na dzieci- nie miałabym do niego
                    pretensji.
                    • 05.08.10, 14:01 Odpowiedz
                      ania.warszawa napisała:

                      > chodziło mi o to, że te wazne powody to może być to, co podałam
                      > wcześniej- brak zgody na czynności związane z majątkiem wspólnym.

                      Moja adwokat twierdzi, że nie istnieje katalog "ważnych powodów",
                      które mogą uzasadniać ustalenie nierównych udziałów w majątku
                      wspólnym. Ja znalazłem taki ważny powód - zobaczymy, czy Sąd go uzna
                      za ważny.

                      Wykonywanie zarządu obejmuje czynności,
                      > które dotyczą przedmiotów
                      > majątkowych naleŜących do majątku wspólnego,
                      w tym czynności
                      > zmierzające do zachowania tego majątku.
                      >
                      > Do majątku wspólnego należy m.in. wynagrodzenie za pracę zawodową.

                      Tak, ale w powyższym przepisie jest mowa tylko o czynnościach, które
                      dotyczą PRZEDMIOTÓW MAJĄTKOWYCH. To nie to samo, co majątek wspólny.

                      >
                      > Co innego wg mnie sprzeciw wobec jakiejś czynności w obrębie
                      majątku
                      > wspólnego, a co innego konieczność wyrażenia zgody. rozumiem, że są
                      > sytuacje, kiedy moja zgoda jako żony jest niezbędna, ale są
                      sytuacje,
                      > kiedy mogę wyrazic swój sprzeciw.

                      Być może masz rację, a ja przegapiłem tę ważną furtkę. Ale mnie nie
                      zależało na odzyskaniu pieniędzy, tylko na szybkim podziale majątku.
                      Spróbuj w takim razie złożyć taki sprzeciw - myślę, że wiele osób na
                      forum będzie ci wdzięcznych za podzielenie się rezultatami.


                      > Fragille, na koncie była równowartość naszej kawalerki

                      No fakt - to zmienia postać rzeczy. U mnie dodatkowo "skradzione"
                      pieniądze to była linia kredytowa, a nie oszczędności. Sąd podchodził
                      do tego jak do jeża, bo dla zasady nie zajmuje się wierzytelnościami
                      przy sporach między małżonkami.


                      > fragille, może myślę inaczej niż powinnam, ale właśnie chodzi mi o
                      dzieci!
                      > to z myślą o nich miało być większe mieszkanie i męża wyjazd.

                      No tak, ale dzieci to nasz przyszłość. A tu i teraz musicie się
                      porozumieć co do zarządzania aktualnym majątkiem. Albo wykłócić się o
                      to przed sądem.
                      • 05.08.10, 14:23 Odpowiedz
                        jeśli tylko adwokat uzna, że nie ma sprzeczności, to taki sprzeciw na pewno
                        złożę.
                        przedmioty majątkowe a majątek wspólny- muszę to przerobić w takim razie. na
                        pierwszy rzut oka nie widzę przeszkód, żeby składać sprzeciw wobec wydawania
                        wspólnych pieniędzy na jego zachcianki.
              • 05.08.10, 14:07 Odpowiedz
                fragile66 napisał:

                > Wyobraź sobie moją wściekłość, gdy pewnego dnia zobaczyłem, że linia
                > kredytowa w koncie małżeńskim pomniejszyła się o 20 tys. zł, które ex
                > przelała sobie na swoje osobne konto.
                >
                > Już na rozprawie straciłem mowę, gdy ławnik zapytał mnie, dlaczego
                > określam czyn ex jako kradzież, skoro była współwłaścicielką konta i
                > miała do niego nieograniczony dostęp. Na sali jeszcze próbowałem
                > protestować przeciwko takiemu postawieniu sprawy, ale po paru
                > miesiącach i przejrzeniu dokładnie kodeksów - musiałem starszemu Panu
                > przyznać rację - ex niczego nie ukradła!




                Swoim przykładem potwierdzasz, o czym pisałem
                w poprzednim wątku założonym przez anię -
                w myśl prawa nie można ukraść tego, co jest
                tego kogoś własnością.


                Podejrzewam, że pieniądze, które wybrała twoja
                ex zostały przez ciebie zarobione(?) - a mimo to
                sprawa się skończyła jak skończyła. Zatem jakby
                nie patrzeć - okradła ciebie. Nic ci jednak po tym.


                W przypadku ani rzecz jest klarowna od początku
                do końca. Mąż wybrał z konta pieniądze zarobione
                przez siebie. Miał do tego prawo i kropka.

                Ja dzisiaj również mogę swoje konto wyzerować
                a pieniądze spalić w ognisku lub rozdać komu
                mi się żywnie podoba.

                --
                http://emotikona.pl/emotikony/pic/04icon_rotfl.gif
                '...bo tak mówi prawo...'
                http://emotikona.pl/emotikony/pic/2smiech.gif
                • 05.08.10, 14:13 Odpowiedz
                  tautschinsky napisał:

                  > Swoim przykładem potwierdzasz, o czym pisałem
                  > w poprzednim wątku założonym przez anię -
                  > w myśl prawa nie można ukraść tego, co jest
                  > tego kogoś własnością.

                  W tamtym wątku zaczęła się pyskówka i przestał mnie interesować. Ale
                  pełna zgoda i potwierdzam, że nauczyłem się tego na własnej skórze.

                  Można potem żądać zwrotu części tych zabranych pieniędzy
                  argumentując, że nastąpiło w ten sposób pomniejszenie majątku
                  wspólnego. Ja machnąłem na to ręką i chyba dobrze zrobiłem, bo gdy
                  widzę jak sędzia plącze się teraz w moich bieżących wyliczeniach, to
                  wyobrażam sobie, co by się stało, gdybym dołożył jej jeszcze
                  konieczność rozstrzygania sporów z 2007 roku.
                • 05.08.10, 14:54 Odpowiedz
                  Tautshynsky nie pisz takich głupot, bo zacznę Cię traktować jak
                  trolla.

                  Przeczytaj sobie następny post fragile

                  To że żona mogła wypłacić te pieniądze, powoduje jedynie to, że nie
                  można tej wypłaty nazwać kradzieżą i nie zmienia faktu, że środki na
                  rachunku bankowym są wspólną własnością.

                  Wystarczy jedynie wykazać, że na rachunku były i że małżonek
                  wypłacił je w złej woli (małżonkowie mają obowiązek przyczyniać się
                  do dbania o majątek wspólny) i wejdą do dzielonego majątku.

                  --
                  Kobieta nie wie czego chce,
                  ale nie spocznie dopóki nie osiągnie celu.
                  • 05.08.10, 15:25 Odpowiedz
                    z_mazur napisał:

                    > Tautshynsky nie pisz takich głupot, bo zacznę Cię traktować jak
                    > trolla.


                    Jeszcze nie możesz przeżyć tamtej sprawy z włamaniem,
                    które włamaniem się nie okazało - w myśl prawa!

                    I tu mamy podobną sytuację!



                    > Wystarczy jedynie wykazać, że na rachunku były i że małżonek
                    > wypłacił je w złej woli (małżonkowie mają obowiązek przyczyniać się
                    > do dbania o majątek wspólny) i wejdą do dzielonego majątku.



                    Jedyne roszczenia jakie może zgłaszać to do tych pieniędzy,
                    które sama zarobiła (pomniejszone o koszty życia) Ale z tego co można
                    się zorientować - nie o te de facto przez siebie grosze
                    zarobione rzecz się rozbija big_grin

                    I dalej - jedno teoria. Drugie - praktyka.
                    Jej jeszcze mąż zdaje się nie być w ciemię bity
                    i zadba o to, by o matko boska!!!!!!!!!!!!!!!!!! -
                    ocalić pieniądze PRZEZ SIEBIE ZAROBIONE przed zakusami
                    żony (jeszcze big_grin)


                    --
                    http://emotikona.pl/emotikony/pic/04icon_rotfl.gif
                    '...bo tak mówi prawo...'
                    http://emotikona.pl/emotikony/pic/2smiech.gif
                    • 05.08.10, 16:45 Odpowiedz
                      > Jeszcze nie możesz przeżyć tamtej sprawy z włamaniem,
                      > które włamaniem się nie okazało - w myśl prawa!
                      >
                      > I tu mamy podobną sytuację!

                      Piszesz o innym przypadku, ale nie chce mi się już wracać, do tamtej dyskusji, w której nie miałeś racji. Właściciel nie może wejść do legalnie wynajętego mieszkania, bez zgody najemcy. Jasne, że może to zrobić, jeśli skutecznie wypowiedział umowę.

                      >
                      > Jedyne roszczenia jakie może zgłaszać to do tych pieniędzy,
                      > które sama zarobiła (pomniejszone o koszty życia) Ale z tego co można
                      > się zorientować - nie o te de facto przez siebie grosze
                      > zarobione rzecz się rozbija big_grin

                      Bzdura. Nie chce mi się po raz kolejny powtarzać dlaczego. Oboje małżonkowie mają równe prawo do wszystkich dochodów uzyskiwanych przez oboje, podczas trwania małżeństwa. Czyli żona ma prawo do połowy środków na rachunku bankowym, niezależnie od tego kto je zarobił. Mało tego sąd, niespecjalnie interesuje się co się z tymi pięniędzmi stało jeśli nagle tuż przed rozstaniem małżonków zniknęły. Tylko po prostu wlicza ich wartość do majątku wspólnego i dzieli na pół.

                      Pewnie Ci się to nie podoba i możesz polemizować z zasadnością tych przepisów, ale "Dura lex, sed lex".

                      Zresztą Fragile sam tą tezę potwierdza. To że mu się o te pieniądze nie chce walczyć, to nie znaczy, że nie może.

                      --
                      Po odejściu od ołtarza reklamacji nie uznajemy.
            • 05.08.10, 11:56 Odpowiedz
              ... że w żaden sposób Cie nie skrzywdziłem. W zalinkowanym wątku też
              nie wypowiedziałem niczego niestosownego.

              Sąd potraktuje Cię rzeczowo i chłodno. Prawnik od podziału majątku
              bedzie widział w Tobie nie ofiarę, a źródło dochodu. Nie chcę w
              żaden sposób Ci dokopywac, współczuję tragedii.
              • 05.08.10, 12:07 Odpowiedz
                napisałeś, że nie podjęłam żadnych kroków odpowiednio wcześnie- to mnie
                zabolało. przecież nie mogłam tego zrobić, bo nie miałam wiedzy o kochance-
                potem były podejrzenia a raczej pewność, ale było już "po ptokach", bo konto
                było już puste. o Maroku i tym kim jest kochanka wiem od poniedziałku-
                dzięki siostrze męża, co przyda się do rozwodu ale nie do powrotu pieniędzy
                na wspólne konto.
                • 05.08.10, 12:18 Odpowiedz
                  ... na niektóre sprawy.

                  Napisałaś, że kolega męża miał identyczny z mężem kontrakt i więcej
                  zarabiał. Wywnioskowałem, że nawet nie czytałas tego kontraktu męza,
                  co mnie dziwi. Dziwi to, że mąz nie dał do przeczytania oraz dziwi
                  to, że sama nie zażądałaś przeczytania umowy, z której wynika chleb
                  także dla Ciebie i dzieci.

                  Z takich szczegółów (to jest akurat gruby szczegół) składa sie
                  partnerstwo w związku: z otwartości, prostolinijności, zwyczajnej
                  uczciwości. Takie rzeczy miałem na mysli pisząc o podejmowaniu
                  kroków odpowiednio wcześniej. Tu także nie chodzi o jakieś
                  prewencyjne wykrywanie zdrad czy innych niegodziwości tylko
                  o "szczelność", dbałość o związek. Bo nie ma niczego złego w tym, że
                  małżonek popatrzy z pożądaniem w bok tak jak nie ma niczego złego w
                  tym, że głodniejemy poza domem. Chodzi o to, by chcieć jadać w domu.
                  • 05.08.10, 12:28 Odpowiedz
                    ufałam mężowi i wychodzi na to, że nie powinnam, bo każdy może się okazać
                    kanalią. kontrakt czytałam, ale szanowny mąż nie pisnął słowa o tym, że po
                    pół roku podpisał aneks - podniesiona kwota, przedłużony kontrakt i
                    dodatkowe profity dla rodziny (możliwość sfinansowania pobytu z rodziną
                    łącznie z ich edukacją).
        • 05.08.10, 12:07 Odpowiedz
          ania.warszawa napisała:

          mam polecony kontakt
          > do innego- skutecznego w podziale - drogi bardzo i na razie póki
          nie mam
          > alimentów na dzieci, nie pójdę do niego bo finansowo nie dam rady.

          A ten tok rozumowania to już mi się niezbyt podoba.

          Czyli planujesz przeznaczać pieniądze z alimentów na dzieci na
          pokrycie kosztów adwokata?

          Nieładnie!

          Zaraz ci się od tautschinskyego oberwie i trzeba mu będzie wyjątkowo
          przyznać rację...
          • 05.08.10, 12:11 Odpowiedz
            teraz nie wydam na adwokata, bo dzieciom muszę zapewnić byt- i tak się
            zapożyczyłam u rodziny. nie doczytałeś, że ja pracuję i mam dochód, ale nie
            taki aby wystarczył teraz i na dzieci, i na adwokata i to drugiego, bo ten
            od alimentów już wziął pieniądze za pozew.
            • 05.08.10, 12:26 Odpowiedz
              Swoimi wyjaśnieniami potwierdzasz, że traktujesz własne dochody i
              alimenty na dzieci jako składniki jednego worka, z którego wyciągasz
              tak jak ci wygodnie.

              Tymczasem pieniądze z alimentów są traktowane przez Sąd jako udział
              drugiego z rodziców w kosztach wychowania dzieci. Powinnaś je
              traktować tak samo, a nie pokrywać z nich kosztów decyzji, które są w
              twoim interesie (nawet jeśli pokrywa się je formułką, że przy
              szczęśliwej matce to i dzieci będą zadowolone).

              Właśnie o to zawsze miałem pretensje do swojej ex i to też jest
              przedmiotem sporów na tym forum.

              Nadal uważam, że to nieładnie.
              • 05.08.10, 12:30 Odpowiedz
                zanim wyjaśnię dokładniej proszę napisz, jak powinnam postąpić wg Ciebie, bo
                chyba nie tak, że nie korzystam z pomocy adwokatów?
                • 05.08.10, 12:33 Odpowiedz
                  Ależ korzystaj z adwokatów, jeśli tylko cię na to stać.

                  Tylko nie uzależniaj faktu zatrudnienia adwokata od tego, czy
                  otrzymujesz alimenty, czy nie.

                  Bo to oznacza, że mieszasz własne koszty utrzymania z kosztami
                  utrzymania dzieci i trudno się potem dziwić, że ktoś ci może zarzucić
                  brak przejrzystości.
                  • 05.08.10, 12:41 Odpowiedz
                    fragille, zarabiam 2100. Tyle mam na dzisiaj, bo mi łaskawca nic nie daje
                    na dzieci. za to muszę opłacić rachunki i naszą trójkę wyżywić, bo to
                    czekać nie chce. W lipcu nie dałam rady- pożyczyłam od rodziców. W
                    sierpniu tym bardziej rady nie dam, bo jedno dziecko idzie do szkoły.
                    Dostanę alimenty, to będę miała do zagospodarowania to, co teraz muszę w
                    całości wydać na dzieci- bo mój udział finansowy będzie mniejszy niż
                    teraz, tak? No to dlaczego piszesz takie coś:

                    > Tylko nie uzależniaj faktu zatrudnienia adwokata od tego, czy
                    > otrzymujesz alimenty, czy nie.

                    a o osobistych staraniach moich jako wkładu w utrzymanie dzieci to nawet
                    nie wspomnę w tym miejscu, bo są chyba oczywiste.
                    • 05.08.10, 12:58 Odpowiedz
                      Ania, nie przeczę, że musi ci być ciężko w nowej sytuacji.
                      Współczuję, ale jedyną pomocą, jaką oferuje forum, jest dawanie rad,
                      wskazówek, ale też komentowanie toku myślenia osób tu piszących.

                      > > Tylko nie uzależniaj faktu zatrudnienia adwokata od tego, czy
                      > > otrzymujesz alimenty, czy nie.

                      Napisałem "takie coś", bo zaczęłaś brnąć w kierunku, który mi się nie
                      podoba i który należy skrytykować.

                      Jeśli mąż nie przyczynia się do utrzymania dzieci, masz prawo złożyć
                      pozew o alimenty albo od razu złożyć pozew o rozwód z wnioskiem o
                      udzielenie zabezpieczenia na czas trwania sprawy.

                      Ale nie uzależniaj decyzji o wydatkach na pokrycie kosztów własnych
                      decyzji podejmowanych we własnym interesie od tego, czy mąż
                      przyczynia się do utrzymania dzieci.


                      (Czy mi się wydaje? czy wyjaśniam to już trzeci raz w tym wątku?)
                      • 05.08.10, 13:28 Odpowiedz
                        fragile66 napisał:


                        >
                        > Jeśli mąż nie przyczynia się do utrzymania dzieci, masz prawo złożyć
                        > pozew o alimenty albo od razu złożyć pozew o rozwód z wnioskiem o
                        > udzielenie zabezpieczenia na czas trwania sprawy.

                        pozew złożony, termin jest.

                        >
                        > Ale nie uzależniaj decyzji o wydatkach na pokrycie kosztów własnych
                        > decyzji podejmowanych we własnym interesie od tego, czy mąż
                        > przyczynia się do utrzymania dzieci.
                        >
                        >
                        > (Czy mi się wydaje? czy wyjaśniam to już trzeci raz w tym wątku?)

                        czyli że teraz mogę wydać pieniądze na adwokata i nie myśleć o dzieciach,
                        bo o nich będę musiała mysleć dopiero wtedy, jak dostanę alimenty? no bo
                        mogę wybrać myślenie o zabezpieczeniu moich interesów (od nich zależy byt
                        mój i dzieci) jako pierwszej potrzeby, a potem pomyśleć o potrzebach tylko
                        dzieci (żywność, ubrania, książki)?
                        widzisz fragille, nie da się w żaden sposób oddzielić moich interesów od
                        dzieci, bo to by na tym etapie oznaczało, że mogę dbać tylko o sprawy
                        dzieci- jak wtedy sformułować problem, z którym pójdę do prawnika? panie
                        mecenasie, muszę zabezpieczyć część (połowę tego, co zagarnął ojciec
                        dzieci) majątku, która pozwoli na zakup mieszkania z dwoma pokojami dla
                        dwójki moich dzieci?
                        • 05.08.10, 14:07 Odpowiedz
                          ania.warszawa napisała:

                          > widzisz fragille, nie da się w żaden sposób oddzielić moich
                          interesów od
                          > dzieci, bo to by na tym etapie oznaczało, że mogę dbać tylko o
                          sprawy
                          > dzieci

                          Trochę przerysowałaś. Mam nadzieję, że chodziło ci o to, że o sprawy
                          dzieci musisz obecnie dbać w pierwszej kolejności, nawet kosztem
                          zadłużenia się.

                          Nadal jednak nie upoważnia cię do mieszania własnych interesów z
                          interesami dzieci. Jeśli po przeznaczeniu określonej części bieżących
                          dochodów na utrzymanie dzieci nie starcza ci na zaspokojenie własnych
                          uzasadnionych bieżących potrzeb oraz na adwokata, to niestety adwokat
                          musi poczekać.
                          Nie ma obowiązku występowania przed sądem pierwszej instancji z
                          pełnomocnikiem.
                          • 05.08.10, 14:20 Odpowiedz
                            Fragille, dlatego napisałam, że z adwokatem muszę poczekać, az będe mogła
                            część pieniędzy własnie przeznaczyć na niego.
                            > Nadal jednak nie upoważnia cię do mieszania własnych interesów z
                            > interesami dzieci.
                            w praktyce nie da się oddzielić interesów dzieci od osoby, z którą
                            zostają- tak mi powiedział adwokat. dlatego sąd przy ustalaniu alimentów
                            na dzieci nie bierze pod uwagę znacznych różnic w zarobkach obojga
                            rodziców- to znaczy nie równa do biedniejszego, tylko do tego bogatszego
                            rodzica.



                            w moim wypadku niedbanie teraz o wspólny z mężem majątek oznacza, że
                            dzieci nadal będą ze mną tkwić w najlepszym wypadku na 36 m2 (w
                            najgorszym, jeśli przepuści zarobek z kontraktu- trzeba będzie spłacić go
                            z kawalerki). zaniechanie moich starań na tym etapie jest dla mnie
                            niedbałością o interesy dzieci.

                            • 05.08.10, 14:27 Odpowiedz
                              ania.warszawa napisała:

                              > w praktyce nie da się oddzielić interesów dzieci od osoby, z którą
                              > zostają

                              W interesie dzieci jest mieszkanie z obojgiem rodziców, którzy się
                              nie kłócą.

                              Te interesy jakoś łatwo przychodzi nam oddzielać od własnych żądań
                              "sprawiedliwości" (pod którą niestety często się kryją egoistyczne
                              pobudki).

                              W praktyce różnie bywa.
                              Ale w myśleniu i prezentowaniu poglądów na forum dbajmy o uczciwość.
                              • 05.08.10, 14:34 Odpowiedz
                                nie bardzo wiem co chciałem powiedzieć przez ten post. jesli wybieganie w
                                przyszłość o parę lat, kiedy każde z dzieci posiada własny pokój do nauki-
                                chocby najmniejszy, jest moim mysleniem egoistycznym to ja wysiadam.
                                przeciez gdybym dzieci nie miała wystarczyłoby to, co mam, a na reszte
                                zarobiłabym za jakis czas.
                                • 05.08.10, 15:10 Odpowiedz
                                  ania.warszawa napisała:

                                  > przeciez gdybym dzieci nie miała wystarczyłoby to, co mam

                                  Na adwokata by nie wystarczyło, bo podzieliłaś się z nami
                                  przekonaniem, że nie będzie cię na niego stać, dopóki ojciec dzieci
                                  nie zacznie ci wypłacać alimentów.

                                  Logika może nie jest najprostszą z nauk, za to jest niezawodna.
                                  • 05.08.10, 15:27 Odpowiedz
                                    fragile66 napisał:

                                    > Logika może nie jest najprostszą z nauk, za to jest niezawodna.



                                    Bo rzecz w tym, by za tego jej adwokata on zapłacił
                                    - a że to alimenty na dzieci? A kto w Polsce ma prawo
                                    sprawdzać na co matka takie pieniądze wydaje?

                                    --
                                    http://emotikona.pl/emotikony/pic/04icon_rotfl.gif
                                    '...bo tak mówi prawo...'
                                    http://emotikona.pl/emotikony/pic/2smiech.gif
                                  • 05.08.10, 15:39 Odpowiedz
                                    fragile66 napisał:

                                    > ania.warszawa napisała:
                                    >
                                    > > przeciez gdybym dzieci nie miała wystarczyłoby to, co mam
                                    >
                                    > Na adwokata by nie wystarczyło, bo podzieliłaś się z nami
                                    > przekonaniem, że nie będzie cię na niego stać, dopóki ojciec dzieci
                                    > nie zacznie ci wypłacać alimentów.
                                    >
                                    > Logika może nie jest najprostszą z nauk, za to jest niezawodna.

                                    racja- logika jest niezawodna. ciekawe z jakiej racji miałabym dostać te
                                    alimenty, gdyby dzieci nie było.
                                    • 05.08.10, 15:44 Odpowiedz
                                      Na adwokata nie wystarczyłoby z twoich dochodów.

                                      Gdyby dzieci nie było, nie byłoby kosztów utrzymania, nie byłoby
                                      alimentów.

                                      Pozostałby żal do męża za twoją krzywdę i chęć zemsty, do której
                                      przydałby się wyszczekany adwokat.

                                      Zgodnie z tym, co wcześniej pisałaś, nie byłoby dzieci, nie byłoby
                                      alimentów, nie byłoby adwokata.
                                      • 05.08.10, 15:51 Odpowiedz
                                        fragile66 napisał:

                                        > Na adwokata nie wystarczyłoby z twoich dochodów.

                                        Bo????

                                        >
                                        > Gdyby dzieci nie było, nie byłoby kosztów utrzymania, nie byłoby
                                        > alimentów.

                                        czyli całe 2100 byłoby teraz dla mnie.

                                        >
                                        > Pozostałby żal do męża za twoją krzywdę i chęć zemsty, do której
                                        > przydałby się wyszczekany adwokat.

                                        a co to ma do alimentów?

                                        >
                                        > Zgodnie z tym, co wcześniej pisałaś, nie byłoby dzieci, nie byłoby
                                        > alimentów, nie byłoby adwokata.

                                        zgodnie z czym? że teraz mnie nie stać, bo muszę dzieciom zapewnić byt?
                                        zgodnie z Twoją logiką, komu musiałabym zapewnić byt, gdybym dzieci nie
                                        miała, aby mnie było stać na adwokata?

                                        • 05.08.10, 16:09 Odpowiedz
                                          ania.warszawa napisała:

                                          mam polecony kontakt
                                          > do innego- skutecznego w podziale - drogi bardzo i na razie póki
                                          nie mam
                                          > alimentów na dzieci, nie pójdę do niego bo finansowo nie dam rady.

                                          Rozbiór logiczny powyższego zdania:

                                          - nie skorzystam z usługi drogiego adwokata

                                          gdyż:

                                          - nie dam rady finansowo (= nie będzie mnie stać)

                                          chyba że:

                                          - dostanę alimenty na dzieci

                                          Tylko tyle.

                                          Faktem jest, że całe gdybanie, jak by to wyglądało, gdyby dzieci nie
                                          było, to już jest scholastyka, ale logicznie tak to właśnie wygląda.
                                          • 05.08.10, 16:14 Odpowiedz
                                            Za szybko wysłałem i nie dopisałem reszty rozbioru logicznego:

                                            W każdym zdaniu logicznie poprawnym można odwrócić argumenty i zdanie
                                            będzie nadal prawdziwe.
                                            W tym przypadku:

                                            "Gdy dostanę alimenty na dzieci, będzie mnie stać na usługi drogiego
                                            adwokata."

                                            I właśnie przeciwko takiemu sensowi tego zdania protestuję. Bo
                                            alimenty na rzecz dzieci nie powinny służyć do opłacania adwokata w
                                            sprawie majątkowej (nawet jeśli hipotetycznie ten majątek miałby
                                            "zabezpieczać" dzieci).
                                          • 05.08.10, 16:16 Odpowiedz
                                            fragile66 napisał:

                                            > ania.warszawa napisała:
                                            >
                                            > mam polecony kontakt
                                            > > do innego- skutecznego w podziale - drogi bardzo i na razie póki
                                            > nie mam
                                            > > alimentów
                                            na dzieci, nie pójdę do niego bo finansowo nie dam rady.
                                            >
                                            > Rozbiór logiczny powyższego zdania:

                                            TERAZ
                                            >
                                            > - nie skorzystam z usługi drogiego adwokata
                                            >
                                            > gdyż:

                                            TERAZ

                                            > - nie dam rady finansowo (= nie będzie mnie stać)

                                            Błąd:

                                            nie dam rady finansowo= teraz mnie nie stać,

                                            a nie- że w przyszłości. Skąd wziąłes tę przyszłość?

                                            >
                                            > chyba że:
                                            >
                                            > - dostanę alimenty na dzieci
                                            >
                                            > Tylko tyle.

                                            Resztę dopisała inna osoba:

                                            Spojrzcie na to z drugiej strony. Ona teraz ponosi 100% kosztow
                                            utrzymania
                                            dzieci. Jak ojciec zacznie jej placic alimenty to 50%, ktore teraz ponosi
                                            za
                                            niego, bedzie miala wolne na prawnika
                                            .
                                            forum.gazeta.pl/forum/w,24087,114949176,114989094,Re_Zarzad_majatkiem_wspolnym.html

                                            >
                                            > Faktem jest, że całe gdybanie, jak by to wyglądało, gdyby dzieci nie
                                            > było, to już jest scholastyka, ale logicznie tak to właśnie wygląda.

                                            jeśli mieszasz teraźniejszość z przyszłością to tak- tak to wygląda.
                                            dla mnie logiczne jest to, że nie stać mnie na adwokata, dopóki nie
                                            dostanę alimentów. Teraz mnie nie stac, bo teraz nie dostaję alimentów.
                                            jak się nie zgadzasz, to wykaż błąd w moim logicznym rozumowaniu.
                                • 05.08.10, 15:24 Odpowiedz
                                  ania.warszawa napisała:

                                  > nie bardzo wiem co chciałem powiedzieć przez ten post. jesli
                                  wybieganie w
                                  > przyszłość o parę lat, kiedy każde z dzieci posiada własny pokój do
                                  nauki-
                                  > chocby najmniejszy, jest moim mysleniem egoistycznym to ja
                                  wysiadam.

                                  Chciałem przez swój post powiedzieć, że prawo nie uwzględnia
                                  przyszłości. Prawo opisuje, które czyny z przeszłości kwalifikują się
                                  do określenia ich jako zgodnych albo niezgodnych z prawem oraz
                                  przewiduje określone konsekwencje dla teraźniejszości (rozumianej
                                  jako data wyroku lub postanowienia sądu).

                                  Wplątywanie przyszłości/zamiarów/planów/obietnic do istniejącego
                                  sporu między tobą a mężem nie ma sensu, bo nie da się go uwzględnić w
                                  żadnej czynności prawnej.

                                  Dlatego uważam, że nie można do postępowania dwojga dorosłych
                                  przyporządkować kwalifikacji: ta czynność jest usprawiedliwiona, bo
                                  na na celu dobro dzieci, ta jest naganna, bo nie uwzględnia
                                  przyszłości dzieci.

                                  Tylko tyle, nic więcej.
                          • 05.08.10, 14:29 Odpowiedz
                            fragile66 napisał:



                            > Nadal jednak nie upoważnia cię do mieszania własnych interesów z
                            > interesami dzieci. Jeśli po przeznaczeniu określonej części bieżących
                            > dochodów na utrzymanie dzieci nie starcza ci na zaspokojenie własnych
                            > uzasadnionych bieżących potrzeb oraz na adwokata, to niestety adwokat
                            > musi poczekać.
                            > Nie ma obowiązku występowania przed sądem pierwszej instancji z
                            > pełnomocnikiem.

                            czyli idac twoim tokiem rozumowania, najlepiej byloby gdyby autorka watku na czas, w ktorym nie ma alimentow od ojca (oraz za malo zarabia), oddala dzieci do domu dziecka, zeby zabezpieczyc SWOJA czesc majatku ( co nastapi dzieki wynajeciu dobrego adwokata). dzieci w domu dziecka nie bedza obciazeniem finansowym dla niej, dlatego tez bedzie miala pieniadze na adwokata.

                            zastanow sie!!! co bedzie jesli kobiety beda postepowac dokladnie tak jak faceci, ktorzy okradaja i opuszczaja rodzine???
                            kto bedzie finansowal takie dzieci? czy to bedzie wtedy sprawiedliwosc spoleczna?
                            juz to raz pisalam, ale sie powtorze, gdyby dzieci masowo przechodzily na wyzywienie panstwa polskiego, rzad przez sekunde nie wahalby sie aby wyegzekwowac od OBYDWOJGA rodzicow NATYCHMIAST pieniadze, jestem swiecie przekonana, ze bylyby to calkiem spore alimenty!!!
                            • 05.08.10, 15:06 Odpowiedz
                              aiwlysji napisała:

                              > czyli idac twoim tokiem rozumowania, najlepiej byloby gdyby autorka
                              watku na cz
                              > as, w ktorym nie ma alimentow od ojca (oraz za malo zarabia),
                              oddala dzieci do
                              > domu dziecka, zeby zabezpieczyc SWOJA czesc majatku ( co nastapi
                              dzieki wynajec
                              > iu dobrego adwokata). dzieci w domu dziecka nie bedza obciazeniem
                              finansowym dl
                              > a niej, dlatego tez bedzie miala pieniadze na adwokata.

                              Nie sądzę, żeby to było najlepsze rozwiązanie. Z pewnością jest
                              jednym z możliwych i przewidzianym przez prawo (w praktyce to
                              potomstwa nie oddaje się do domu dziecka, tylko porzuca).

                              Przypuszczam, że ojciec następnego dnia złożyłby do sądu wniosek o
                              zamieszkanie dzieci z nim, a następnie pozew o alimenty na dzieci ze
                              strony żony (ja bym takiej okazji nie przepuścił). A żona mogłaby
                              wtedy robić wszystko co w jej mocy, aby zabezpieczyć SWOJĄ część
                              majątku, już bez podpierania się interesem dzieci.

                              Takie są konsekwencje twojego toku rozumowania.
              • 05.08.10, 14:12 Odpowiedz
                fragile66 napisał:

                > Swoimi wyjaśnieniami potwierdzasz, że traktujesz własne dochody i
                > alimenty na dzieci jako składniki jednego worka, z którego wyciągasz
                > tak jak ci wygodnie.




                Ja jeszcze nie poznałem takiej, która by alimentów na dzieci nie traktowała jak własnego dochodu. Są takie,
                co się oburzają i wykłócają, że alimentów nie chcą
                im podliczać do dochodu przy zaciąganiu kredytu na samochód itd. big_grin



                --
                http://emotikona.pl/emotikony/pic/04icon_rotfl.gif
                '...bo tak mówi prawo...'
                http://emotikona.pl/emotikony/pic/2smiech.gif
                • 05.08.10, 14:18 Odpowiedz
                  tautschinsky napisał:

                  Są takie,
                  > co się oburzają i wykłócają, że alimentów nie chcą
                  > im podliczać do dochodu przy zaciąganiu kredytu na samochód itd. big_grin

                  Dobre!
                  Moja ex wpisuje alimenty do każdego oświadczenia majątkowego, gdy
                  ubiega się o zwolnienie od kosztów sądowych.
                  Już dwa razy Sąd oddalił jej wnioski, ale teraz spróbowała kolejny
                  raz. I chyba nadal się dziwi, dlaczego je oddalają.
              • 05.08.10, 16:08 Odpowiedz
                Spojrzcie na to z drugiej strony. Ona teraz ponosi 100% kosztow utrzymania
                dzieci. Jak ojciec zacznie jej placic alimenty to 50%, ktore teraz ponosi za
                niego, bedzie miala wolne na prawnika.

                • 05.08.10, 16:32 Odpowiedz
                  serendepity napisała:

                  > Spojrzcie na to z drugiej strony. Ona teraz ponosi 100% kosztow
                  utrzymania
                  > dzieci. Jak ojciec zacznie jej placic alimenty to 50%, ktore teraz
                  ponosi za
                  > niego, bedzie miala wolne na prawnika.

                  Nie do końca.

                  Te 50% (kosztów utrzymania dzieci), które teraz ponosi za niego, w
                  pierwszej kolejności musi przeznaczyć na zwrot długów (chyba że
                  rodzina uzna je za darowiznę), w drugiej kolejności na własne bieżące
                  i zaległe potrzeby, dopiero w trzeciej kolejności na prawnika.

                  Ale skoro w tej chwili nawet logicznie autorka wątku nie stara się
                  oddzielić pieniędzy na dzieci od pieniędzy na siebie, to jak potem w
                  praktyce będzie zachowywać taką kolejność?
                  Obawiam się, że będzie się to sprowadzało do wydawania pieniędzy bez
                  zwracania uwagi na to, skąd pochodzą.

                  I potem trudno się będzie mężowi dziwić, że wyleje na forum żale, bo
                  nie ma kontroli nad tym, jak są wydawane pieniądze z alimentów.
                  • 05.08.10, 16:42 Odpowiedz
                    kolejny błąd w Twoim rozumowaniu- to nie będzie 50%, tylko więcej, bo tatuś
                    zupełnie do dzieci się nie przyznaje. pożyczki od rodziny spłacę wtedy, gdy
                    dostanę alimenty- są wniesione od 1 lipca. a jak już wyjdę na prostą, czyli
                    będę miała alimenty, to będę mogła wziąć pożyczkę na adwokata i ją spłacać-
                    z tej mojej części moich pieniędzy.
                    gdybym dzieci nie miała, to jako stara baba, która nie drze ubrań, nie je
                    wymyślnych potraw, nie choruje poważnie a do pracy ma od lat kilka garsonek,
                    wzięłabym kredyt na adwokata, bo miałabym jak go spłacić.
                    • 05.08.10, 16:45 Odpowiedz
                      a jeśli mąż chce wiedzieć ile wydaję na dzieci, to niech sam się przekona-
                      ma pole do popisu i niech wystąpi o opiekę naprzemienną. połowa czasu w
                      miesiącu tylko dla siebie na pewno dobrze mi zrobi. tylko czy jemu też? wink
                  • 05.08.10, 16:52 Odpowiedz
                    Na co przeznaczy "odzyskane" pieniadze to juz jej sprawa. Czy to bedzie adwokat
                    czy zwrot pozyczek.
                  • 05.08.10, 18:04 Odpowiedz
                    fragile66 napisał:
                    > Ale skoro w tej chwili nawet logicznie autorka wątku nie stara się
                    > oddzielić pieniędzy na dzieci od pieniędzy na siebie, to jak potem w
                    > praktyce będzie zachowywać taką kolejność?

                    Ale przecież nie o to chodzi, że ona nie oddziela, tylko, że ich NIE MA! Pokrywa w całości utrzymanie mieszkania i dzieci więc fizycznie nie ma pieniędzy.

                    Owszem - może odpuścić sobie adwokata ale to oznacza, że trudniej będzie jej pieniądze odzyskać - co również odbędzie się ze szkodą dla dzieci.

                    > I potem trudno się będzie mężowi dziwić, że wyleje na forum żale, bo
                    > nie ma kontroli nad tym, jak są wydawane pieniądze z alimentów.

                    Acha - zarabiając 2100 za alimenty zasądzone od niepracującego i z dużym prawdopodobieństwem olewającego tatusia na Karaiby pojedzie big_grin big_grin big_grin
                    • 28.08.10, 21:18 Odpowiedz


                      Mam pytanie. Czy ktoś może ma uzasadnienie wyroku o podział majątku?
                      Chcę zobaczyć jak wygląda takie uzasadnienie. Jestem przed wyrokiem,
                      natomiast mam nadzieję, że przygotuję z adwokatem pismo procesowe
                      przed zamknięciem rozprawy. Jestem z warszawy. z góry dziekuję za
                      pomoc

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.