Dodaj do ulubionych

Córeczka tatusia

23.09.10, 02:17
Jestem po rozwodzie wiele lat, związałam się z rozwodnikiem, który ma 18-letnią córkę. Wszystko byłoby super, gdyby nie... córeczka tatusia. Mój facet ma nieregularne dochody, tzn. zarabia na zleceniach, co oznacza, że raz ma pieniądze, a raz ich nie ma. Jak na razie to ma same zlecenia, a kasa z nich spłynie dopiero za miesiąc, dwa. Ja znoszę tę sytuację od dwóch miesięcy i praktycznie utrzymuję rodzinę. A przy tym słucham, że on nie tylko płaci alimenty na córkę, ale nawet dokłada jej ekstra. Córka dzwoni tylko, jak potrzebuje kasy. Teraz potrzebuje na kurs prawa jazdy. Tylko ona non stop potrzebuje pieniędzy, a ja muszę zarabiac na utrzymanie trzech osób (mam syna z pierwszego związku, jego tatuś płaci alimenty jak ma dobry humor).

Dobrze sobie radzę finansowo, ale zaczynam miec dośc wykorzystywania mnie.

Mój facet twierdzi, że to ze mną jest coś nie w porządku, ja już zgłupiałam sad
Edytor zaawansowany
  • nangaparbat3 23.09.10, 06:51
    Problemem nie jest córka, tylko Twoje i Twego Partnera niedogadanie w sprawach finansowych. Jeśli teraz Ty płacisz za wszystko, on powinien to wyrównac, kiedy zapłacą mu za zlecenia. I te sprawy powinniście miec jasno dogadane.
    Może Twoim problemem jest że nie ufasz Partnerowi, że odda wyłozone przez Ciebie pieniądze. Może masz do tego podstawy.
    Natomiast ani alimenty, ani kurs prawa jazdy, ani nawet jakieś ekstrasy dla osiemnastoletniej córki nie są problemem.
    --
    "(...) kompletny brak szacunku dla pieszych na drogach, parkowanie bez żadnych ograniczeń (na chodnikach!) i ogólnie poczucie adventure przy przechodzeniu przez jezdnię". Bi-scotti
  • plujeczka 23.09.10, 08:14
    jestes kolejnym przykładem ,że z jednego .....woadłaś w drugie i pracujesz na faceta, problemem nie jst jego córka natomiast problemem jest to ,ze facet jest ekonomicznie niwydolny.Ale oz miłośc wymaga poświecen a ty pewnie boisz się zostac sama wiec.....utrzymujesz Pana i cieszysz się ,że nie jestes postrzegana jako kobieta samotna tylko pytanie czy warto? poza tym nie piszesz ciepło o swoim partnerze wiec i miłości jakoś tutaj nie dostrzegam poza strachem. Wybór nalezy do ciebie a wydatki na prawo jazdy nie sa FANABERIA TYLKO WYMOGIEM TYCH CZASÓW, ŁATWIEJ DZIWCZYNIE BEDIE PO UKONCZENIU SZKOŁY DOSTAĆ prrace jako np. przedtswiciel handlwy kiedy bedie taki dokument posiadac. A swoją droga czy kiedy twój syn bedzie chciał zrobić prawo jazdy również uznasz ,że to fanabareia????czy jednak róznicujesz dzieci na twoje i jego????
    Nieststey córki partnera nie wymażesz z jego zycia chocbys chciała poza tym "biac" go za toawrzysza zycia musisz liczyć się z wydatkami na jego córkę również a co bedzie kiedy zechce zamieszkać z \wami?? ( na przykład)
  • beata-12345 06.10.10, 19:29
    Ha, a skąd Ty wiesz, że utrzymuję faceta, bo się boję zostać sama?! Śmieszne jest wysuwanie tak daleko idących wniosków na podstawie mojego jednego KRÓTKIEGO postu. smile Nie boję się zostać sama, wręcz przeciwnie, musiałam się mocno przemóc, żeby zdecydować na zamieszkanie z facetem. W poprzednim związku mieszkaliśmy osobno i dobrze mi z tym było.
    W dodatku uznałaś, że nie kocham swojego faceta, bo nie piszę o nim ciepło. Napisałam konkretnie, jaki mam problem, nie rozwodząc się nad moimi uczuciami do niego. Kocham go i jest mi z nim świetnie, na co dzień i w łóżku.
    Mieszkania z jego córką nie wyobrażam sobie.
  • scindapsus 23.09.10, 10:05
    Nic nie musisz
    Nie musisz dziewczynie dokładać do prawa jazdy, bo ma własnych rodziców.

    Pan nie ma jeszcze kasy ze zleceń?No to 365 potraw z ziemniaka i wody .
    Boisz się postawić bo pan strzeli focha i zostaniesz sama?słodkie.Bo przecież nie można być wstrętną materialistą, nalezy być grzeczną dziewczynką.

    Jestes mu potrzebna jako kobieta czy jako bankomat?
  • to.ja.kas 23.09.10, 10:10
    Jak to...utrzymujesz pana? Skoro to lubisz utrzymuj dalej. Dla mnie to niepojete.
    --
    "Kobiety, które mają sex-appeal, doskonale wiedzą, co to takiego. Zaś te, które go nie posiadają, nigdy nie zrozumieją, czym on jest." by Maheda z Zielonego Wzgórza wink
    Pokój bez klamek
  • tautschinsky 24.09.10, 16:50
    to.ja.kas napisała:

    > Jak to...utrzymujesz pana? Skoro to lubisz utrzymuj dalej. Dla mnie to niepojet
    > e.


    Jezu-Mario-Święta rzeczy niepojęta!

    Ile to ja kur wkoło i nie tylko znam,
    których mężowie/konkubenci utrzymują.

    Zaprawdę, zaprawdę - ZGROZA!!!!



    --
    http://emotikona.pl/emotikony/pic/04icon_rotfl.gif
    '...bo tak mówi prawo...'
    http://emotikona.pl/emotikony/pic/2smiech.gif
  • beata-12345 06.10.10, 22:47
    Są różne sytuacje w życiu, uznałam, że to trudny okres, który musimy przejść. Nie jest problemem to, że ja muszę go czasowo utrzymywać, ale to, że koszty oczekiwania na kasę ponoszę WYŁĄCZNIE ja, nie jego prawie dorosła córka. I uprzedzając atak "pierwszych żon" - nie chodzi mi o alimenty, ale zachcianki, które powinny w takiej sytuacji poczekać na lepszy czas
  • beata-12345 06.10.10, 19:30
    Faktycznie nie jestem materialistką, dlatego pewnie trudno mi przeprowadzić taką rozmowę, a jednak sytuacja zaczyna mi uwierać i będę musiała to zrobić
  • sonia_30 23.09.10, 10:18
    Problem tkwi w Twoim podejściu, nie w "córeczce tatusia". Jak się dajesz wykorzystywać, to jesteś wykorzystywana, proste jak konstrukcja cepa. Utrzymuj siebie i swoje dziecko, Twój partner niech radzi sobie sam, a w to co i za ile finansuje córce nie wnikaj, bo to nie Twoja broszka.
    --
    Pierwsze małżeństwo, to zwycięstwo wyobraźni nad rozumem, drugie to zwycięstwo nadziei nad doświadczeniem.
  • tully.makker 23.09.10, 10:30
    My mamy podobna bardzo sytuacje - zarobki chlopa sa neiregularne. Wypracowalismy system, ze on co miesiac ma wplacic okreslona sume na utrzymanie domu jesli nei wplaci, to ja za neigo zaloze na dany miesiac, ale musi to zwrocic.

    Czasami z kolei jak mu zaplaca za jakas wieksza prace wyklada kase na pare miesiecy naprzod, co tez skrupulatnie odnotowuje.

    Trudno zarzadzac finasami, gdy sa moje, twoje i tak jak u nas jeszcze nasze dzieci - ale da sie to rozwiazac, tylko trzeba o tym rozmawiac.

    --
    It is foolish to tear one's hair in grief, as though sorrow would be made less by baldness.
    ~ Cicero
  • beata-12345 06.10.10, 19:35
    No właśnie ta rozmowa jest najtrudniejsza. Ustaliliśmy, że założymy subkonto, na które każde z nas będzie wpłacało co miesiąc określoną kwotę i z tego będziemy robili zakupy i płacili rachunki. Mam nadzieję, że to rozwiąże problem...
  • zmeczona100 23.09.10, 10:30
    beata-12345 napisała:

    > Jestem po rozwodzie wiele lat, związałam się z rozwodnikiem, który ma 18-letnią
    > córkę. Wszystko byłoby super, gdyby nie... córeczka tatusia.

    Słuchaj, a próbowałaś namówić partnera, aby wystawił ja na Allegro?? Może znalazłby się jakiś sponsor dla niej?

    Mój facet ma nier
    > egularne dochody, tzn. zarabia na zleceniach, co oznacza, że raz ma pieniądze,
    > a raz ich nie ma.

    Nie widzę problemu, aby ojciec uzgadniał z córką, że wtedy, gdy on nie ma pieniędzy, nie powinna jeść, kupować potrzebnych ciuchów czy książek.


    > A przy tym słucham, że on nie tylko płaci alimenty na córkę,

    No to faktycznie trzeba coś z tym ostatecznie zrobić.


    Tylko ona non stop potrzebuje pieniędzy, a ja muszę z
    > arabiac na utrzymanie trzech osób

    Widocznie Ci to odpowiada, skoro zamiast porozmawiać z partnerem o swojej sytuacji, to wylewasz swoje "żale" na tym forum. Czego oczekiwałaś, pisząc tutaj? Że podpowiemy Ci, jak wymiksować się z płacenia alimentów na córkę?


    (mam syna z pierwszego związku, jego tatuś pł
    > aci alimenty jak ma dobry humor).

    A co na to komornik? Daję głowę, że wolisz grać męczennicę, niż skorzystać z działań, przewidzianych prawem.



    --
    "Percepcja tego konfliktu interferuje z sieciową dyferencjacją w UE oraz w Chinach, gdzie nie nastąpił przełom nominalistyczny".
  • beata-12345 06.10.10, 23:00
    Poziom jadu, jaki bije z twojego postu jest tak wysoki, że zastanawiam się, jak ty kobieto wytrzymujesz sama ze sobą. To musi być przykre.

    Radziłabym, żebyś przeczytała ZE ZROZUMIENIEM cudzy post, zanim go zaczniesz komentować, bo potem piszesz bzdury.

    Nie pisałam, że ma nie płacić alimentów, a córeczka ma nie jeść. Nie podoba mi się spełnianie dodatkowych zachcianek typu prawo jazdy w sytuacji, kiedy nie ma kasy na życie.

    Do komornika w sprawie alimentów na syna nie pójdę, bo nie chcę w ten sposób "dogadywać" się z ojcem mojego syna, którego lubię. Obawiam się też, że mogłoby to mieć niekorzystny wpływ na jego relacje z dzieckiem, które są bardzo dobre i nie chcę tego popsuć. Zwyczajnie liczę na to, że przemówię mu do rozsądku i spłaci te alimenty. Pójście do komornika to wojna, której nie chcę wywoływać.

  • nangaparbat3 06.10.10, 23:37
    Jad bije też z Twoich postów w tę dziewczynę. Od kiedyż to prawo jazdy jest zachcianką?
    --
    "To jest roztrzęsione społeczeństwo, które łatwo wchodzi w redukcję napięcia".
  • triss_merigold6 23.09.10, 11:06
    Problemem nie jest córeczka tatusia tylko Twój partner. Nie musisz utrzymywać mu rodziny, to jego problem, żeby zarobić na dziecko.
  • mayenna 24.09.10, 07:42
    Doskonale tu zauważonoże problemem jest porozumienie.
    Dla mnie oczywiste jest, że jak się z kims zyje to można liczyć na to ze ten ktoś nam pomaga w każdej sytuacji.
    Jeśli w tej chwili nie ma pieniędzy na prawo jazdy to może najprościej powiedzieć o tym córce i określić termin w którym ojciec będzie mógł jej pomóc.Szukajcie rozwiązania a nie problemu. Bez obwiniania i pretensji - pragmatycznie.
  • niutka 24.09.10, 21:15
    Tak, z Toba jest cos "nie w porzadku" ale dlatego, ze zgadzasz sie na to wszystko... Wywal pana z mieszkania, to moze klapki mu sie otworza.

    --
    "Żyj!" - powiedziała Nadzieja. "Bez Ciebie nie umie" - odpowiedziało cicho Życie...
  • podroznie 24.09.10, 21:43
    Okresliłbym jasno w jakim % zgadzam się partycypować w kosztach kursu.
    Dodam, fajnie by było że by to było więcej niż zero....
    Zero tolerancji w małżeństwie to nie ta droga,czysta trwoga.
    A resztę przypomniałbym się kiedyindziej.

    Będziesz się nakręcać o każdy grosz za chwilę. Nonsens.
    dobranoc.
  • beata-12345 06.10.10, 19:40
    W ogóle nie zgadzam się partycypować w kosztach kursu, bo to nie jest moje dziecko, ma dwoje rodziców, oni niech płacą za kurs. Chodziło mi tylko o Waszą opinię, czy mam prawo wymagać od faceta, żeby najpierw dołożył się do naszego życia, a potem dopiero finansował dodatkowe atrakcje dla swojej córki
  • jol.ka1 06.10.10, 20:00
    Jaka szkoda,że nie twój partner nie mógł się rozwieść z córką?
    Wymagać możesz, a co osiągniesz to inna sprawa. Pozdrawiam
  • altz 06.10.10, 20:57
    Ja bym zaproponował opóźnienie terminu opłaty kursu prawa jazdy, aż będą pieniądze ze zleceń. Córka zaczeka i nic się nie stanie. Daj taką propozycję i wysłuchaj propozycji faceta, zobacz jak on to widzi.

    Spora część ludzi na tym forum jest żałosna, od razu wyzywają i domyślają się głupot, odreagowują jakieś własne frustracje?
  • beata-12345 06.10.10, 22:40
    Zauważyłam, że sporo tu jest sfrustrowanych kobiet, mają nawet pretensje, że się wyżalam na forum. A wydawało mi się, że częściowo po to jest to forum, żeby czasem uzyskać jakąś radę osób patrzących na sprawę z dystansu i bez emocji, a czasem po prostu, żeby się wyżalić.
  • nangaparbat3 06.10.10, 22:54
    Cóż - całkiem spory wpływ na odpowiedzi musiał miec tytuł, jaki nadałaś wątkowi. Silnie emocjonalny, oceniający, lekceważący, przerzucający odpowiedzialnosc za Twoj i Twego partnera problem niedogadania w sprawach finansowych na jego córkę.

    --
    "To jest roztrzęsione społeczeństwo, które łatwo wchodzi w redukcję napięcia".
  • beata-12345 07.10.10, 14:21
    Nie przesadzaj, tak określa mój facet swoją córkę, a ja syna też w żartach nazywam syneczkiem mamusi i nikt się nie obraża ani nie uważa tego za lekceważenie.
  • jarkoni 07.10.10, 17:35
    Określenie "córeczka tatusia" to nie jest jedynie określenie "w żartach".
    To już określenie emocjonalnie utrwalone w świadomości społecznej, i to od dawna..
    Dlatego takie a nie inne podejście niektórych piszących na tytuł Twojego wątku..
    --
    forum.gazeta.pl/forum/f,24087,Rozwod_i_co_dalej_.html
  • altz 07.10.10, 18:52
    Ja bym nie lekceważył określeń "córeczka tatusia" czy "syneczek mamusi". Świadczyć to może o zbytnim związaniu rodziców do dzieci, przez to zdarza się niejednokrotnie, że dzieci nie są w stanie stworzyć prawidłowego związku z innym człowiekiem, bo zawsze jako trzecia osoba jest rodzic. Takie uzależnienie jest tragiczne w skutkach dla wielu osób.
    Nie mówię, że tak jest tutaj.
  • jarkoni 07.10.10, 18:55
    O tym mówiłem Altz...
    --
    forum.gazeta.pl/forum/f,24087,Rozwod_i_co_dalej_.html
  • beata-12345 07.10.10, 18:59
    Zgadzam się z Tobą, znam wiele takich sytuacji, kiedy synek nie mógł się odpępowić od mamusi i była ona trzecią osobą w małżeństwie, doprowadzając do jego rozbicia. Użyłam żartobliwie tych określeń, bo córka mojego faceta jest raczej córeczką mamusi, a mój syn też nie jest syneczkiem mamusi, mamy dość zdrowe relacje w domu na szczęście

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka