Dodaj do ulubionych

Uniewaznienie malzenstwa

07.11.10, 16:41

Witam, na innym forum tez o tym pisalam...
Szukam pomocy, porad co do uniewaznienia malzenstwa. Jest syn. Mam wielka prosbe. Jak w temacie. Czy jest ktos na forum, kto przerabial uniewaznienie malzenstwa m. in. z powodu braku seksu ? Bardzo prosze o pomoc, chce uniewaznic malzenstwo, tak mi z tym wszystkim zle. Nazwisko juz zmienilam. Prosze o pomoc, gdyz nie wiem jak sie zabrac do tego, nie wiem jakie sa pozniej fizyczne konsekwencje podjetych decyzji. Duzo na ten temat czytalam, mam spotkanie z ksiedzem, ale moze wlasnie ktos to juz przerabial i moglby mi pomoc, wskazac kierunek, ulatwic te droge poprzez wlasne doswiadczenie, pokazalby pewne kroki , ktorymi powinnam isc... Prosze tez o mejla forumowego, gdyby ktos zechcial mi opisac, niekoniecznie na forum i gdyby ktos przerabial taka przeprawe. Bede zobowiazana i wdzieczna. Z gory dziekuje za pomoc.
Agnieszka
Edytor zaawansowany
  • brunetkablondynka 07.11.10, 17:46
    Nie ma unieważnienia małżeństwa,
    jest- stwierdzenie nieważności małżeństwa
    wink
  • ag13ag13 07.11.10, 18:01
    na chole*** sie czepiasz, wszedzie jest o uniewaznieniu, Nie masz nic do powiedzenia, po co piszesz?
    ( ;-/ )
  • brunetkablondynka 07.11.10, 18:30
    Spokojnie,
    też przez to przechodze, trwa to już 2 lata, w tym roku byłam przesłuchiwana i mój ex, na razie końca nie widać, chociaż mam adwokata i na początku mówił mi, że sprawa będzie trwała rok,
    nie mam dzieci, powód unieważnienia jest inny niż u Ciebie,
    myślę, że na spotkaniu z księdzem dowiesz się więcej, ale jeżeli spotykasz się z nim w kurii to pewnie będzie Ci odradzał stwierdzenie unieważnienia małżeństwa,
    życzę powodzenia, chociaż ja już zwątpiłam w sprawiedliwość

    ps. ja też powróciłam do nazwiska panieńskiego i czuję się z tym o wiele lepiej,
    pozdrawiam
  • ag13ag13 07.11.10, 18:35
    Dziekuje za odpowiedz, bo myslalam, ze przez Ciebie cynizm przemawia, Przepraszam zatem za mylne odczytanie intencji. Co sprawa to inna, nie wiem jak sie za to zabrac, ale jestem pelna nadziei. Ksiadz jest z mojej parafii i chyba sie mi nie dziwi...
    Pozdrawiam i trzymam kciuki za Twoja sprawe
    Agnieszka
  • zmeczona100 07.11.10, 20:54
    Zaciekawił mnie Twój post. Piszesz, że masz syna- ile ma lat? Jak długo byliście małżeństwem i po jakim czasie zaczęło brakować seksu? Czy uprawialiście seks przed slubem? jak długo znaliście się, nim zdecydowaliście sie pobrać, no i czy razem mieszkaliście przed slubem?

    PS Faktycznie- nie mozna niczego unieważnić, mozna tylko stwierdzic, czy cos w ogóle miało miejsce.
    --
    "Percepcja tego konfliktu interferuje z sieciową dyferencjacją w UE oraz w Chinach, gdzie nie nastąpił przełom nominalistyczny".
  • ag13ag13 08.11.10, 19:05
    Odpowiem Ci na mejla gazetowego
  • euro67 14.11.10, 12:05
    Jesli chodzi o malzenstwo to waznego i skonsumowanego nie da sie uniewaznic, natomiast mozna stwierdzic niewaznosc w kilku przypadkach:
    1. Malzenstwo zawarte, a nie skonsumowane (ratum no consumatum), gdy PO SLUBIE (przed slubem sie nie liczy) nie bylo ANI RAZU dobrowolnego wspolzycia seksualnego, gwalt sie nie liczy
    2. Problem calkowitego zaniku wspolzycie po slubie moze byc podnoszony jako argument zgodnie z Kanonem 1095 ktory mówi o tym, że "niezdolni do zawarcia małżeństwa są ci, którzy z przyczyn natury psychicznej nie są zdolni podjąć istotnych obowiązków małżeńskich".
    Najlepiej skontaktowac sie z adwokatem akredytowanym przez Trybunal koscielny.
  • kaziu60 14.11.10, 13:53
    Najlepiej trafić do osoby mającej "dojścia" u czarnych. Koszt około 20-30tyś. Kłopotów żadnych, papiery do reki i po kłopocie. Bez pytań, zeznań itp.
  • e.i.t.h.e.l 14.11.10, 15:08
    Dla mnie takie podejście jest zupełnie bez sensu. Nie jestem osobą wierzącą. Na stwierdzeniu nieważności małżeństwa mogłoby mi zależeć, gdybym wierząca była, ale wtedy chciałabym, żeby to było stwierdzone uczciwie i obiektywnie, w innym przypadku po co mi takie stwierdzenie?
  • zmeczona100 14.11.10, 15:56
    eithel, takie pierdy, jak powyżej o tych 20-30 tys. piszą ci, którzy akurat wiedzą najmniej, ale z założenia uznają się za lepiej wiedzących smile Jakoś z trudem przychodzi im myslenie, że coś może sie jednak odbywać uczciwie i obiektywnie smile Pewnie dlatego, że sami tak nie postępują wink
    --
    "Percepcja tego konfliktu interferuje z sieciową dyferencjacją w UE oraz w Chinach, gdzie nie nastąpił przełom nominalistyczny".
  • kaziu60 14.11.10, 18:17
    odbiegasz od tematu, nie oceniaj wiedzy innych jak ich samych, tylko znajdź rozwiązanie zadanego wcześniej tematu, ja je podałem. A tak poza tym, gdyby liczyć na uczciwość trybunału kościelnego nie przodowalibyśmy w uznawaniu małżeństw za niebyłe. Natomiast zgadzam się z poprzednim wpisem. Dlatego należy mieć wejścia. I kropka.
  • zmeczona100 14.11.10, 18:31
    A Ty miałeś te wejścia? i co udało się? czy nie próbowałes?

    A Ty, nim wejdziesz przypadkiem na jakies forum i topik, weź pod uwagę, że nie wszyscy mogą być tu pierwszy raz i tez przypadkowo. A jak juz wejdziesz na forum i nawet wejdziesz do wątku, to go lepiej przeczytaj w całości - żebyś wiedział, na jakim etapie toczy sie juz dyskusja.



    --
    "Percepcja tego konfliktu interferuje z sieciową dyferencjacją w UE oraz w Chinach, gdzie nie nastąpił przełom nominalistyczny".
  • e.i.t.h.e.l 14.11.10, 18:58
    Ale po co te wtyki? No dla mnie to nadal nielogiczne. Otóż jeśli nie wierzę, to nie potrzebuję unieważnienia, a jeśli wierzę to nie potrzebuję nieważnego (kupionego) stwierdzenia nieważności. To prawie tak jak z moja matką. Sama bez żenady przyznawała się nam, że nie wierzy, że po śmierci coś istnieje itp., ale jak jako nastolatka zaczęłam żyć niezgodnie z nauką kościoła, to była wielce niezadowolona "bo co ludzie powiedzą" itd. Dla mnie to hipokryzja i niezrozumienie wiary. Jak już ktoś niżej tam pisał, wiara ma się opierać na czystości sumienia. Co mi da, że będę mieć papier, skoro będę wiedzieć, że jest "kupiony". To nie jest kolejny cel do załatwienia, religia to nie zakupy w tesco.
  • ketna9 14.11.10, 21:30
    Zgadzam sie z toba w 100%, w ogóle po co ludzie wierzący starają sie o unieważnienie małżeństwa. Bóg tak czy siak wie czy małżeństwo było ważne czy nieważne, bo wie wszystko, a ludziom potrzebny jest do tego papierek od faceta w czerni??? A jesli sąd biskupi sie pomyli w ocenie waznosci malzenstwa to co wtedy? bedzziesz miala 2 mezow? jak u arabów!!!
  • e.i.t.h.e.l 14.11.10, 22:42
    Ale ja wcale nie neguję tego, ze ktoś się stara o stwierdzenie nieważności małżeństwa. Gdybym była wierząca i uczestniczyłabym w życiu kościoła, a okazałoby się, że rzeczywiście można przypuszczać, że ślub nie był ważny, to sądzę, że jak najbardziej zależałoby mi na tym, żeby to potwierdzić. Tylko że chciałabym, żeby to było stwierdzone w miarę obiektywnie, nie na zasadzie kupowania papierka.
  • euro67 14.11.10, 17:06
    Zadan korupcja w Trybunale koscielnym jest niemozliwa bo stony nie maja zadnego kontaktu z sedziami a poza tym sa dwie istancje ktore musza orzec to samo.
    Po drugie? jaki sens ma oszustwo, jesli i tak w sumieniu wiaadomo, ze wyrok ktory zabaadlby w ten sposb niec nie ejst warty i w sumeineiu wiaadomo, ze jest sie ri tak zwyklym ozwodnikiem w powtornym zwiazku
  • michalng 14.11.10, 20:35
    Po drugie? jaki sens ma oszustwo, jesli i tak w sumieniu wiaadomo, ze wyrok kto
    > ry zabaadlby w ten sposb niec nie ejst warty i w sumeineiu wiaadomo, ze jest si
    > e ri tak zwyklym ozwodnikiem w powtornym zwiazku

    No bo można znowu w kościele, w białej sukni. Z pełną pompą. Tak żeby sąsiedzi widzieli wink
  • euro67 15.11.10, 00:09
    To dobre dla kogos kto w nic nie wierzy. Zawsze mozna sobie zmienic religie na np. protestancka i tez zapewne bedzie ladnie.
  • emigrant78 14.11.10, 21:17
    Skonsumowane da się unieważnić. Są tego liczne przykłady w PL
  • euro67 15.11.10, 00:11
    Uniewaznic zawartego waznei i skonsumowanego sie nie da, klamka zapadla.
    Mozna stwierdzic niewaznosc z powodow o ktorych napisalem wyzej. Inna sprawa zew dzisiejszych czasach duzo osob zawiera zwiazki niewazne od razu bo duzo jest osob kompletnie niedojrzalych do malzenstwa i nie tylko...
  • da-do 14.11.10, 16:09
    Nie poczytaj tego jako złośliwość ,ale jeśli Pan Cejrowski swoje małżeństwo unieważnił/a taki z niego katolik,"bardzo,bardzo"/ to i Tobie nie mogą odmówić tylko może tak porozmawiaj z urzędem"cywilnym"też.
  • zlosliwiec.sieciownik 14.11.10, 17:53
    Pan Cejrowski mógł co najwyżej uzyskać stwierdzenie nieważności małżeństwa, czyli uznanie, że małżeństwo nie zostało zawarte w sposób ważny i nigdy go nie było. Z błahych powodów się takiego stwierdzenia nie uzyskuje i stąd też proces taki trwa nawet kilka lat.

    To nie jest rozwód cywilny, gdzie opłata skarbowa, działka dla adwokatów, rozprawa i cześć pieśni - McDonald's normalnie.
  • asistentka 14.11.10, 22:05
    Bzykały się, a jak się nie ułożyło, to chcą udawać, że dalej są dziewicami. Nie ma większej hipokryzji niż rozwody kościelne, które jakby nie nazwał kościół są zwykłymi rozwodami, tylko, że można przed całą wsią dalej latać do komunii. smile

    Żal mi waszych mężów i nie dziwię się im.
  • w.modelka 14.11.10, 23:07
    A jak maz rozstaje sie z zona ze wzgledow fizycznych to jest ok? babka nie ma prawa do wlasnej seksualnosci, i nie ma - na bazie tego - prawa do roszczenia sobie rozwodu? a jak takie prawo sobie "zawlasci" to egzekujmy na zasadzie "<<puszczalas sie>> - teraz cierp"?
    albo ktos cie niedo***chal albo jestes mezczyzna i masz penisa wielkosci fistaszka.
  • asistentka 15.11.10, 00:00
    niunia, chybaś się z Tap Madl urwała. Nie obchodzi mnie, że się rozstają. Śmieszy mnie, że próbują udawać, że małżeństwo nie istniało i grają świętojebliwe owieczki, dążąc do kościelnego rozwodu.

    Należysz do sporego % społeczeństwa, które nie rozumie, co czyta.
  • ag13ag13 16.11.10, 02:13
    Wg mnie jestes bardzo ograniczona w swoim mysleniu i ramy tego okreslasz w bzykaniu...
  • asistentka 17.11.10, 02:11
    ... ja nie muszę się rozwodzić w kościele, a tym bardziej na forum, że mąż już na mnie nie leci. 2:0 dla mnie.
  • ag13ag13 17.11.10, 19:35
    Jakies zawody? Jakimi kategoriami Ty sie kierujesz, dla mnie to zalosne i ja w zyciu komus, kto sie zawiodl bym tak nie powiedziala. Cieszy Cie czyjes nieszczescie, czyjs osobisty dramat, czyjes rozczarowanie ? ? Wspolczuje Ci...nawet zal mi Ciebie... I trzymam za Ciebie kciuki, bys nie musiala takich decyzji podejmowac. Tego Ci z calego serca zycze.
  • asistentka 18.11.10, 00:15
    oczywiście, że nie cieszy mnie nieszczęście. Cieszy mnie łatwość, z jaką podnosisz się z popiołów i pędzisz załatwiać biurokratyczne niuanse.
  • tricolour 08.11.10, 08:44
    ... na udowodnienie nieważności małżeństwa z braku seksu jeśli masz dziecko.

    I gdy odróżnisz chęć unieważnienia (więc stwierdzenia, że coś było ważne, ale nagle traci ważność) od stwierdzenie nieważności (czyli że nigdy nie zaistaniało) to zobaczysz, że argument o braku seksu jest słaby gdy jest sie matką. Limit na niepokalane poczęcie został zdaje się wyczerpany.

    Być może niechęć do seksu ma jakieś powody, które można usunąć.
  • pacio 08.11.10, 11:30
    Dziewictwo jest łatwiejsze do odtworzenia.... wink
    --
    PiS
    Potwory i Spółka
  • mozambique 08.11.10, 15:29
    czy po stwierdzeniu niewaznosci malzenstwa - dzieci urodzone w tym malzenstwie uznaje sie za nieślubne?
    --
    Teorię ewolucji negują ci , którzy się na nią nie załapali !
  • raszefka 08.11.10, 17:20
    Kto miałby to uznawać i po co? W jakich okolicznościach ma to znaczenie?
  • tricolour 08.11.10, 17:26
    ... a fotografie, po uznaniu małżeństwa za nieważne, nie blakną. Biura podróży nie zwracają pieniędzy za wspólne wycieczki, a samoloty nie latają tyłem.

    smile
  • mozambique 10.11.10, 01:12
    wy sobie robice smichy chichy a spara jest powazna
    - czy dziecko bedzie urodzone w malżenstwwie ( slubne) skoro malzenstwo uznaje sie za zawarte "nieprawnie" z punktu widznei kosciola?
    dla samego dziecka i jego matki to moze byc istone

    - czy zobowiazania zawrte w tym malzenstwie np kredyty, pozyczki, zakupy we wspolnocie majatkowej są "wazne" czy nei, byly "wazne " czy nei?

    - co np. ze wspolnym rozliczanie sie podaktu malzonków skoro okaze sie ze "malzonkami" nie byli ? skarbówka bedzie scigac wstecz ?

    to sa dla was zabawne tematy ?--
    Teorię ewolucji negują ci , którzy się na nią nie załapali !
  • tricolour 10.11.10, 08:41
    ... a jeśli nie, to zastanów się czy dziecko ze związku cywilnego (bez kościelnego) jest ślubne? A taki na przykład Żyd, to ma ślubne dzieci? A muzułmanin ma ślubne dzieci?

    A może tylko katolicy mają ślubne dzieci i kilka milardów ludzi nawet nie wie o tym, że muszą sie jeszcze raz rozliczyć z fiskusem albo trafić do kryminału za niewłaściwą wiarę i popełnione w związku z nią przestepstwo karno-skarbowe.

    smile
  • titta 14.11.10, 12:45
    Jesli zyd czy mluzumanin zawarli prawne malzenstwo (wg. swojego prawa i religi) to dzieci sa slubne.
    Logicznie do rzeczy podchodzac dzieci urodzone w zwiazku cywilnym, przez osoby, dla ktorych zwiazek cywilny spelnia wszystkie kryteria - wymagane prawem i ich swiatopogladem (sumieniem) -malzenstwa, sa slubne.
    (Np. w plemionach, w ktorych jedynym kryterium malzenstwa jest zamieszkanie razem (i jest to rownoznaczne w danej spoleznosci za uznanie wzajemnych prawnych, spolecznych i socjalnych zobowiazan wobec siebie takiej pary, a wiec rownowazne z malzenstwem, dzieci sa slubne).
    Natomiast z punktu widzenia wierzacego katolika, dzieci urodzone przez wierzacych katolikow w zwiazku cywilnym sa nieslubne (nie zostalo spelnione kryterium sumienia).
    Podobnie (logicznie rzecz biarac) dzieci z uniewaznionego zwiazku sa nieslubne (skoro malzenstwa nie bylo, jest to dosc oczywiste).
    Inna sprawa, ze dzieci w takim przypadku (z kryteriow uniewaznienia) sa wynikiem gwaltu lub oszustwa (gdy dana osoba zawarla zwiazek zatajajac chorobe psychiczna lub inne okolicznosci w wyniku ktorych nie mogla zawrzec prawnego malzenstwa np. byla juz zonata/zamezna).
    (Pomijam tu, ze czesto staranie sie o uniewaznienie malzenstwa ma wiecej wspolnego z "co ludzie pomysla" lub checia "wymazania" niewygodnych faktow, niz rzeczywista sytuacja).
    Poniewaz jednak:
    czlowik (dziecko) ma wartosc i zasluguje na milosc niezaleznie od okolicznosci poczecia i nie powinno byc w zaden sposob stygmatyzowane (wszak rodzicow sobie nie wybiera);
    zazwyczaj za taka sytuacja (nawet zawiniona) stoi sporo bolu, cierpienia, ktore nie warto rozgrzebywac, a raczej patrzec sie do przodu i zyc dalej (po wyciagnieciu wnioskow);
    cala dywagacja nie ma sensu.
  • lia.13 14.11.10, 12:53
    a co mają do tego żyd czy muzułmanin? (i dlaczego żyd piszesz wielką literą a muzułmanin małą? smile) Uświadomię Cię, że zarówno żydzi jak i muzułmanie wstępują w związki małżeńskie poprzez zawarcie ślubu. Ślub to ślub, bez względu na to w jakiej religii jest zawarty. Natomiast czym innym jest rozwód czyli rozwiązanie małżeństwa, a czym innym unieważnienie czy też zaprzeczenie ważności (czy jakoś tak), jak to tutaj niektórzy poprawniej ujęli. Na prawdę uważasz, że dla dziecka będzie to nieistotne czy jego rodzice się rozwiodą, czy też będą udawać, ze nigdy z sobą nie byli? Nic ich nie łączyło? Nigdy się nie kochali. Może w takim razie dziecko też unieważnić? Jest w końcu owocem czegoś, co nigdy nie istniało.
  • tricolour 14.11.10, 14:25
    ... z faktu, że związek sakramentalny był nieważny wcale nie wynika, że rodzice ze sobą nie byli czy też, że sie nie kochali albo że dziecko trzeba unieważnić. Zresztą Ty też nie rozrózniasz unieważnić i stwiedzić nieważność...

    Polecam coś bardziej merytorycznie zaawansowanego niż katechizm ze szkoły podstawowej czy ssanie z palca.

    "Jest w końcu owocem czegoś, co nigdy nie istniało" - dzieci biorą się seksu, nie katolickiego sakramentu. Tego też nie wiedziałaś?
  • lia.13 14.11.10, 18:25
    ja rozumiem wszystko doskonale, za to nie rozumiem takiej dwulicowości.
    normalni ludzie biorą ślub, cyz tez żyją w wolnym związku partnerskim, a skoro im się nie układa to się rozwodzą, rozchodzą i koniec - kropka. Skoro autorce wątku zależy na unieważnieniu małżeństwa (tudzież zaprzeczeniu jego ważności - to taka mała ironia z mojej strony, skoro nie potrafisz tego dostrzec wink), oznacza to, że jest osoba głęboko religijną i dla niej seks pozamałżeński nie istnieje. Oczywistym jest zatem także wniosek, że i dziecko z seksu pozamałżeńskiego nie istnieje.
    Zresztą, czy na prawdę nigdy nie spotkałyście się z dzieckiem, które siebie obwinia za rozwód rodziców, bo gdyby było grzeczniejsze, lepiej się uczyło itp. itd., to może tata by nie odszedł? Jak ma się czuć dziecko, któremu się nagle oznajmia, że tata już nie będzie z nim mieszkał, a co więcej, tata nigdy nie był mężem mamy? Stąd prosty wniosek (mówimy o małym dziecku), że skoro tata nie jest i nigdy nie był mężem mamy, nie jest także i nigdy nie był dziecka tatą. Dla mnie takie zachowanie jest po prostu samolubstwem ze strony matki.
    W swoich rozważaniach nie opieram się na katechizmie ze szkoły podstawowej ani nie ssam z palca (szczerze zresztą napisałam, że nie znam się na tych kwestiach), piszę natomiast o kwestiach natury psychologicznej. Unieważnianie małżeństwa jest robieniem dziecku wody z mózgu.
  • zmeczona100 14.11.10, 18:35
    lia.13 napisała:


    > W swoich rozważaniach nie opieram się na katechizmie ze szkoły podstawowej ani
    > nie ssam z palca (szczerze zresztą napisałam, że nie znam się na tych kwestiach

    No to może podyskutujmy o końcu świata, co? ja się w sumie na tym nie znam, ale to chyba żadna przeszkoda?

    > ), piszę natomiast o kwestiach natury psychologicznej. Unieważnianie małżeństwa
    > jest robieniem dziecku wody z mózgu.

    No i masz prawo do swojej opinii. Szkoda, że nie potrafisz jej obronić.

    --
    "Percepcja tego konfliktu interferuje z sieciową dyferencjacją w UE oraz w Chinach, gdzie nie nastąpił przełom nominalistyczny".
  • obydooazy 15.11.10, 09:03
    > No i masz prawo do swojej opinii. Szkoda, że nie potrafisz jej obronić.

    Jakież to irytujące. Brak Ci argumentów na racjonalny wywód osoby potrafiącej spojrzeć na problem z szerszej perspektywy, to próbujesz ją sprowadzić do poziomu przedszkolaka. Żenada.
    Zaczynając czytać wątek byłam po ludzku ciekawa, jak z punktu widzenia osoby wierzącej można uargumentować różne kłopotliwe kwestie, jak choćby ta o potomstwie małżeństwa, które zostało uznane za 'od początku nieważne'. Po raz kolejny okazuje się, że osoby zaciekle broniące doktryny nie potrafią się z tym zmierzyć. A szkoda.
  • zmeczona100 14.11.10, 18:48

    PS

    Hm.. Czyli to jest tak: ojciec to mąż matki.

    Biedne te wszystkie półsieroty, których matki nie miały mężów.

    PS2 Przy nicku to Twój wiek może?



    --
    "Percepcja tego konfliktu interferuje z sieciową dyferencjacją w UE oraz w Chinach, gdzie nie nastąpił przełom nominalistyczny".
  • lia.13 14.11.10, 23:42
    Podyskutować można o wielu sprawach, niekoniecznie tylko o takich, w których się jest ekspertem. Dzięki temu człowiek ma możliwość uczenia się przez całe życie.
    Moją opinię opisałam w innym poście, nie będę się powtarzać, natomiast od kiedy to dziecko matki i nie-męża-matki jest półsierotą? Bo zawsze mi się wydawało, że półsierota ma jednego rodzica żywego i jednego martwego, to zaś czy ojciec był mężem matki czy też nie, nie ma tutaj nic do rzeczy. Aż chciałoby się powtórzyć Twoje słowa "szkoda, że nie potrafisz obronić swojej opinii" smile
    Napiszę specjalnie dla Ciebie łopatologicznie, bo inaczej chyba nie zrozumiesz.
    Tylko kobieta głęboko wierząca będzie próbować unieważniać swoje małżeństwo (skoro założycielka wątku może używać tego sformułowania, to ja również mogę). Ergo - dziecko również jest w takowej głębokiej wierze wychowywane. Ergo - seks pozamałżeński czy też przedmałżeński w takiej rodzinie nie istniał. Ergo - ojcem jest tylko i wyłącznie mąż matki, gdyby tak nie było, dziecko byłoby owocem grzechu. Czy się mylę? Czyż nie taki jest jeden z dogmatów wiary katolickiej? Albo żyjemy w zgodzie z wiarą albo nie. Skoro matce zależy na wierze, rozwód jej nie wystarcza, oznacza to, że jest religijna i pewnie w wierze wychowuje swoje dziecko. Jeśli uważasz, że lata starania się o unieważnienie małżeństwa spłyną po dziecku jak woda po kaczce to proszę bardzo. Ja mam inne zdanie w tej kwestii. I nie musisz mnie z tego powodu obrażać, sprowadzając mnie do poziomu dziecka poprzez czepianie się mojego wieku.
  • tricolour 15.11.10, 00:23
    ... dziecko jest owocem z prawego łoża. Nieważnośc małżeństwa nie wynosi żadnych skutków poza małżenstwo więc z dziemi jest OK.

    "Jeśli uważasz, że lata starania się o unieważnienie małżeństwa spłyną po dziecku jak woda po kaczce to proszę bardzo. Ja mam inne zdanie w tej kwestii" - po moim dziecku spłyneło choc pytała więc tłumaczyłem. Rozumiem, że masz inne doświadczenia, ale rozumiem też gdy nie będziesz miała żadnych doświadczeń tylko wyobrażenia, a to słaba podstawa do opinii.
  • stasi1 16.11.10, 00:12
    tą głęboką wiarą nie wszystko tak jest.
    Tu kiedyś byl artykuł w naszym dzienniku jak to wdowa po p. Gosiewskim walczy o wyjaśnienie prawdy katastrofy w smoleńsku. A ja się zastanawiam czy to jest ta wdowa według kościoła katolickiego(nasz dziennik też obliguje do takiej gazety) to wtedy treba było mieć do tej kobiety szacunek. Tyle świństw ten człowiek (przemek) jej zrobił a pomimo walczy o niego. Czy to też była jednak nie wdowa po nim tylko ta flądra która rozbiłą małżeństwo przemka. Inna sprawa że przemek uważany był za prawie świętego w tym naszym dzienniku. Więc nie wszystko tutaj jest poukładane
  • zmeczona100 16.11.10, 22:05

    lia.13 napisała:

    najpierw tak:
    > Jak ma się czuć dziecko, któremu się nagle oznajmia, że tata już nie będzie z nim mieszkał, a > co więcej, tata nigdy nie był mężem mamy? Stąd prosty wniosek (mówimy o małym dziecku), > że skoro tata nie jest i nigdy nie był mężem mamy, nie jest także i nigdy nie był dziecka tatą.

    A potem tak:

    > Moją opinię opisałam w innym poście, nie będę się powtarzać, natomiast od kiedy
    > to dziecko matki i nie-męża-matki jest półsierotą? Bo zawsze mi się wydawało,
    > że półsierota ma jednego rodzica żywego i jednego martwego, to zaś czy ojciec b
    > ył mężem matki czy też nie, nie ma tutaj nic do rzeczy.


    > Podyskutować można o wielu sprawach, niekoniecznie tylko o takich, w których si
    > ę jest ekspertem. Dzięki temu człowiek ma możliwość uczenia się przez całe życi
    > e

    Uczyć można się od osób, które są ekspertami (maja wiedzę); w innym wypadku to nie nauka, a własna twórczość, oparta o zasadę widzimisię.


    Aż chciałoby się powtór
    > zyć Twoje słowa "szkoda, że nie potrafisz obronić swojej opinii" smile

    Z kimś, kto nie zna liter, trudno dyskutować o ortografii.

    > Ergo
    > Ergo
    > Ergo

    Miedzy czarnym a białym są jeszcze odcienie szarości.

    --
    "Percepcja tego konfliktu interferuje z sieciową dyferencjacją w UE oraz w Chinach, gdzie nie nastąpił przełom nominalistyczny".
  • zmeczona100 14.11.10, 15:54

    A związek partnerski? Co z dziećmi z takiego związku?
    wink

    tri, to nie do Ciebie wink
    --
    "Percepcja tego konfliktu interferuje z sieciową dyferencjacją w UE oraz w Chinach, gdzie nie nastąpił przełom nominalistyczny".
  • lia.13 14.11.10, 23:45
    matki będące w związkach partnerskich nie biegają po papieżach udając, że nigdy nic ich nie łączyło z mężczyzną, z którym mają dziecko.
  • zmeczona100 16.11.10, 22:09
    Zgodnie z Twoją poprzednią wypowiedzią, ojcem dziecka może być tylko mąż matki.
    --
    "Tylko młode kobiety (z reguły) są jak frutti di mare, można je kształtować, pokazywać świat, być mentorem, mistrzem, mecenasem. Z dojrzałą kobietą jest to niezwykle trudne. Na dodatek kiedy zjawia się dziecko kobiecie zmienia się postrzeganie świata, jest już trudniej bawić się wspólnie życiem, a mistrz może runąć z pomnika przy lada okazji". Marcepanna
  • euro67 15.11.10, 00:13
    Slube lub nieslubne z punktu wiedzenia religijnego oczywiscie.
  • zmeczona100 10.11.10, 21:43

    > to sa dla was zabawne tematy ?--

    Są. Skoro ktoś nie odróżnia ślubu cywilnego od sakramentu małżeństwa...

    --
    "Percepcja tego konfliktu interferuje z sieciową dyferencjacją w UE oraz w Chinach, gdzie nie nastąpił przełom nominalistyczny".
  • garden_party 11.11.10, 18:11
    zmeczona100 napisała:
    > Są. Skoro ktoś nie odróżnia ślubu cywilnego od sakramentu małżeństwa...

    A widzisz - dla mnie to nie jest takie oczywiste. Tzw. 'małżeństwa konkordatowe' zawierane są wtedy, kiedy dochodzi do ślubu w KK. Jeżeli ten ślub uzna się za nieważny to jak będzie z cywilnym?

    KRiO mówi tak:
    Tytuł I. MAŁŻEŃSTWO, DZIAŁ IZAWARCIE MAŁŻEŃSTWA.
    Art. 1. (1) § 1. Małżeństwo zostaje zawarte, gdy mężczyzna i kobieta jednocześnie obecni złożą przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego oświadczenia, że wstępują ze sobą w związek małżeński.
    § 2. Małżeństwo zostaje również zawarte, gdy mężczyzna i kobieta zawierający związek małżeński podlegający prawu wewnętrznemu kościoła albo innego związku wyznaniowego w obecności duchownego oświadczą wolę jednoczesnego zawarcia małżeństwa podlegającego prawu polskiemu i kierownik urzędu stanu cywilnego następnie sporządzi akt małżeństwa. Gdy zostaną spełnione powyższe przesłanki, małżeństwo uważa się za zawarte w chwili złożenia oświadczenia woli w obecności duchownego.

    To taka trochę transakcja wiązana - jeżeli jedno zostało zawarte wadliwie (czyli de facto nie zaistniało) to co z drugim?
  • zmeczona100 12.11.10, 21:52
    Małżeństwo zaistniało i będzie istniało póki sąd cywilny go nie rozwiąże. Tylko sakramentu nie było, a więc i nie ma.
    --
    "Percepcja tego konfliktu interferuje z sieciową dyferencjacją w UE oraz w Chinach, gdzie nie nastąpił przełom nominalistyczny".
  • lia.13 14.11.10, 13:36
    tak jest czy tak przypuszczasz, że jest? mówisz, że jesteś obeznana w temacie, więc wskaż odpowiedni przepis. Osobiście bowiem nie rozumiem co ma sąd cywilny do rozwiązywania ślubu kościelnego
  • e.i.t.h.e.l 14.11.10, 15:17
    Nie do kościelnego, tylko cywilnego. Zawierając ślub kościelny musisz też zawrzeć cywilny. I nieważność stwierdza się tylko w przypadku kościelnego, a w cywilnym nie może być stwierdzenia nieważności tylko zwykły rozwód, czyli sąd rozwiązuje małżeństwo.
  • zmeczona100 14.11.10, 15:57

    Dokładnie wink
    --
    "Percepcja tego konfliktu interferuje z sieciową dyferencjacją w UE oraz w Chinach, gdzie nie nastąpił przełom nominalistyczny".
  • garden_party 14.11.10, 21:49
    e.i.t.h.e.l napisała:
    > a w cywilnym nie może być stwierdzenia nieważności
    > tylko zwykły rozwód, czyli sąd rozwiązuje małżeństwo.

    Oczywiście że JEST stwierdzenie unieważnienie ślubu cywilnego! Z tej samego rodzaju przyczyn co stwierdzenie nieważności ślubu w KK - do jego zawarcia muszą zostać spełnione KONKRETNE warunki. Jeżeli nie są spełnione - ślub cywilny jest nieważny.

    Powody unieważnienia są podane w KRiO - Art. od 10 do 22:
    www.przetargi.pl/prawo/kodeks_rodzinny_i_opiekunczy/?nr=2
  • e.i.t.h.e.l 14.11.10, 23:24
    Masz rację jest unieważnienie ślubu cywilnego, choć warunki nieco się różnią od tych przy stwierdzaniu nieważności ślubu kościelnego. Jednak te 2 sprawy są od siebie niezależne.
  • grundol1 14.11.10, 22:54
    > A widzisz - dla mnie to nie jest takie oczywiste.

    Bzdura, jeśli coś zostało zawarte (papiery podpisane), to zostało zawarte. Tylko KK ma tę swoją bzdurną tylną furtkę w postaci "stwierdzenia nieważności".

    To taka trochę transakcja wiązana - jeżeli jedno zostało zawarte wadliwie (czyl
    > i de facto nie zaistniało) to co z drugim?


    Żadna transakcja wiązana, po prostu zamiast urzędnika USC masz księdza i tyle.
  • asistentka 15.11.10, 00:12
    Na miejscu dziecka wstydziłabym się takiej mamy i całego zamieszania. Ludzie się rozwodzą, ale cyniczne latanie po papieżach i kłamanie w żywe oczy, że "nigdy nic, nawet po ciemku", to idiotyzm. Zresztą dwulicowość katolików jest powszechna, dlatego wątek mnie specjalnie nie dziwi.
  • euro67 15.11.10, 09:52
    Jakim prawem oceniasz motywacje innych ludzi i zarzucasz (wszystkim) dwulicowasc. To pokazuje malosc twojego intelektu - brak wystarczajacej refleksji, jak i malosc charakteru - szukanie belki w cudzym oku.
    Jesli jakis Katolik jest przekonany, ze jego malzenstwo bylo nie wazne, to ma prawo, a nawet obowiazek poznaniaa prawdy. Jednoczesnie ta prawda go wyzwoli od pet nieistniejacego w rzeczywistosci zwiazku. Proste i jasne. A jak kogos to nie interesuje, lub nie dotyczy, to niech sie po prostu odchrzani!
    Zaden normalny czlowiek sie nie powazy tego zabraniac lub z tego drwic!
    Wzbudzaja we mnie niesmak wszystkie te modrale na forum ktorzy uwazaja sie za madrzejszych i lepszych od innych.
  • eruiluvatar 15.11.10, 07:15
    > - czy zobowiazania zawrte w tym malzenstwie np kredyty, pozyczki, zakupy
    > we wspolnocie majatkowej są "wazne" czy nei, byly "wazne " czy nei?
    >
    > - co np. ze wspolnym rozliczanie sie podaktu malzonków skoro okaze sie ze
    < "malzonkami" nie byli ? skarbówka bedzie scigac wstecz ?
    >
    > to sa dla was zabawne tematy ?--

    Bardzo zabawne, bo z punktu widzenia państwa i prawa nie istnieje coś takiego jak uznanie, że małżeństwo jest nieważne - to tylko kościelny wymysł, a prawnie jest po prostu rozwód.

    --
    Nawet mędrzec nie wszystko wie, a jeśli nim jest, pamięta o tym.
  • tapatik 15.11.10, 08:31
    mozambique napisała:

    > wy sobie robice smichy chichy a spara jest powazna
    > - czy dziecko bedzie urodzone w malżenstwwie ( slubne) skoro malzenstwo uznaje
    > sie za zawarte "nieprawnie" z punktu widznei kosciola?
    > dla samego dziecka i jego matki to moze byc istone

    Trzeba by przestudiować prawo kanoniczne, ale nie wiem, czy jest tam pojęcie "dziecko ślubne". Wydaje mi się, że to raczej pojęcie społeczne niż prawne.

    > - czy zobowiazania zawrte w tym malzenstwie np kredyty, pozyczki, zakupy
    > we wspolnocie majatkowej są "wazne" czy nei, byly "wazne " czy nei?

    Tak są ważne, ponieważ regulują to przepisy Kodeksu Cywilnego.
    O ile ślub kościelny jest równoznaczny z zawarciem ślubu cywilnego (pod pewnymi warunkami, rzecz jasna), o tyle "rozwód kościelny" nie jest jednoznaczny z "rozwodem cywilnym".

    > - co np. ze wspolnym rozliczanie sie podaktu malzonków skoro okaze sie ze "malzonkami"
    > nie byli ? skarbówka bedzie scigac wstecz ?

    Z punktu widzenia skarbówki byli małżeństwem i dopóki nie wezmą rozwodu w sądzie są nim nadal.
  • ag13ag13 08.11.10, 19:29
    No wiec jeszcze nie wiem jak to jest, ale z pewnoscia po srodzie ( wizyta u ksiedza) bede wiecej wiedziala i po omacku nie szukala
  • ritsuko 14.11.10, 12:56
    taki paradoks- małżeństwo uznaje się za nigdy nie powstałe, natomiast dzieci w tymże poczęte są jak najbardziej ślubne.
  • zmeczona100 14.11.10, 15:59
    A do czego i w jakich okolicznościach KK dzieli swoich wyznawców na slubnych i nieslubnych?

    --
    "Percepcja tego konfliktu interferuje z sieciową dyferencjacją w UE oraz w Chinach, gdzie nie nastąpił przełom nominalistyczny".
  • obydooazy 15.11.10, 09:12
    Nie wiem jak KK, wiem jak jego pracownicy. Z własnego otoczenia znam zasmucająco dużo historii o tym, jak ksiądz odmawia chrztu/komunii św. dzieciom samotnych rodziców, którzy nie są wdowcami.
  • malgolkab 15.11.10, 09:52
    a ja się nie spotkałam, żeby ksiądz odmówił ochrzczenia dziecka, w przypadku rodziców,żyjących bez ślubu kościelnego, bo istnieje przeszkoda węzła małżeńskiego. a to, że odmawiają czy robią pogadanki ludziom, którzy ślubu nie mają, a mieć mogą jakoś mnie nie dziwi - to po co chcą chrzcić dziecko?
  • euro67 15.11.10, 00:07
    Kwestia stwierdzenia niewznosc malzenstwa, dzieci zupelnie nie dotyczy bo do momentu sadownego stwierdzenia niewaznosci (2 instancje) wszystko dzialo sie dobrej wierze i nic tego nie zmieni. Tu dziaala zasada prawa rzymskiego o dzialaniu w dobrej wierze i jego skutkach prawnych.
    Natomiast stwierdzenie niewaznaosci orzeka, ze zwiazek ktory istnial nie byl zwiazkiem sakramentalnym, wiec jako taki nie jest nierozerwalny. Zasady sakramentalnosci zwiazku sa powszechnie znane i sa znane przed slubem: wolnosc wewnetrzna i zewnetrzna, oraz to ze akceptacja przyjecia potomstwa, choroba psychiczna, oszustwo co do osoby lub waznego przymiotu osoby (np. ukryty alkoholizm, lub celowo ukryta bezplodnosc) milosci, wiernosc, uczciwosci, a takze wspolzycie seksualne nie moga byc odrzucone apriorii bo powoduja niewaznozsc od samego poczatku.Nie ma tu zadnego hocus pocus.
    Niewaznosc malzenstwa wazna jest dla tych ktorzy chca byc w porzadku z wlasnym sumieniem, dlatego zadne wyludzenie orzeczenia Trybunalu przez oszustwo (co oczywiscie jest mozliwe) nie ma zadnego sensu.
  • asistentka 15.11.10, 00:17
    Te zasady stworzono ze względów politycznych, złamanie przysięgi to złamanie przysięgi. Ta furtka jest cyniczna. Takie " będziemy na zawsze, ale... chyba, że" . To po co w ogóle szopka ze ślubami i przysięgami?

    Z tych rozwodów kościelnych korzystają ludzie, którzy chcą pokazać się w kościele w pierwsze ławce i przyjmować komunię będąc w kolejnym związku. To nie ma nic wspólnego z czystością sumienia. Sumienie można mieć czyste i bez świstka od papieża.
  • euro67 15.11.10, 09:58
    Mow o sobie i wchodz z butami w sumienia innych bo nie masz do tego ZADNEGO prawa!!!
    Jesli ktos potrzebuje prawdy na temat swojego zwiazku to ma do tego swiete prawo, takze wtedy gdy okaze sie ze zwiazek byl niewazny.

    Te procedury isteniej od wiekow i nie sa zadnym wymyslem politycznym. przypominam sprawe Henrykaa VIII ktory stwierdzenia niewaznosciA nie otrzymal i zrobil zadyme; Historia pokazala ze i Trybunal i rozpatrujacy kolehjne odwolanie Papiez mial 100%racji.
    Po drugie z jednej strony pluje sie na Kosciol, ze jest nieludzeki i nie chce przyjac za ludzie sie rozchodza, a z drugiej, gdy Koscilol pokazuje rozwiazanie problemu - oczywiscie dla malej czesci przypadkow - oto swiete oburzenie? To jest wlasnie faryzeim antykatolikow.
    Jesli nie jestescie Kalikami to odczepcie sie od Kosciola i od Katolikow, bo to nie wasza grzadka!
  • asistentka 16.11.10, 01:14
    Wy jesteście hipokrytami, to akurat jest pół biedy, bo jesteście mali, ale sprytni jak wiewiórki ziemne.

    Papież niestety prawdopodobnie nie dostrzega paradoksu i wierzy, że 2+2 może być 5, jeśli machnie się efektownie kropidłem. Poor him.

    A prawo do oceniania? No wiesz, po to jest forum, żeby pokomentować wywlekane problemy osobiste kościelnych rozwódek.
  • zmeczona100 17.11.10, 21:26
    Racja. Bić pianę byleby bić.
    Polacy na wszystkim się znają, więc to całkiem naturalne, że antyklerykałowie (a nie ateiści) na KK też się znają.
    Cud, miód i orzeszki.
    --
    "Percepcja tego konfliktu interferuje z sieciową dyferencjacją w UE oraz w Chinach, gdzie nie nastąpił przełom nominalistyczny".
  • ag13ag13 08.11.10, 19:28
    To, ze jest dziecko wcale nie oznacza, ze seks byl w malzenstwie. W moim przypadku akurat poczecie dziecko to istny cud, jak napisalas, tyle ze nie do konca tak wlasnie. Jesli dziecko poczete bylo na poczatku malzenstwa , a pozniej brak wspolzycia... przez lata to jak to ...
  • stasi1 14.11.10, 19:56
    poczęte w pierwszym tygodniu małżeństwa i później już ani razu nie współżyliscie to nie masz szans na unieważnienie małżenstwa ze względu na brak współżycia. Tak samo nie masz szans na unieważnienie małżeństwa ktoś kogo partner został np potrącony przez samochód i musi cały czas leżeć w łóżku. Albo nabawil się choroby psychicznej w małżeństwie.
  • asistentka 17.11.10, 02:17
    oczywiście, że ma szansę. Wszystko ma swoją cenę.
  • zmeczona100 17.11.10, 21:23
    ..... w sądzie cywilnym.
    --
    "Tylko młode kobiety (z reguły) są jak frutti di mare, można je kształtować, pokazywać świat, być mentorem, mistrzem, mecenasem. Z dojrzałą kobietą jest to niezwykle trudne. Na dodatek kiedy zjawia się dziecko kobiecie zmienia się postrzeganie świata, jest już trudniej bawić się wspólnie życiem, a mistrz może runąć z pomnika przy lada okazji". Marcepanna
  • asistentka 17.11.10, 02:16
    > To, ze jest dziecko wcale nie oznacza, ze seks byl w malzenstwie.

    Jak ktoś wyżej pisał - limit niepokalanych poczęć się w Kościele wyczerpał. Ale próbuj tego, to jest dobre. Nie wypada im przecież powiedzieć, że to niemożliwe.smile
  • zmeczona100 17.11.10, 21:27
    Gdzie można się zapoznać z twoją autorską wersją definicji niepokalanego poczęcia?
    --
    "Percepcja tego konfliktu interferuje z sieciową dyferencjacją w UE oraz w Chinach, gdzie nie nastąpił przełom nominalistyczny".
  • bramstenga 08.11.10, 20:30
    Limit
    > na niepokalane poczęcie został zdaje się wyczerpany.

    Heh, akurat po Tobie się tego nie spodziewałam. Wszak niepokalane poczęcie nastąpiło z jak najbardziej konwencjonalnego seksu.
    ~bramstenga
  • swan_ganz 14.11.10, 14:58
    Limit na niepokalane poczęcie został zdaje się wyczerpany.


    ee tam; "wyczerpany"... Czarni po prostu nie lubia konkurencji więc zrobią wszystko by następna "wiatropylna" nie miała szansy sie pojawić.. smile
    --
    Swan
    ** Just say no to drug reps **
    nofreelunch.org/
  • allegropajew 15.11.10, 09:52
    Dlatego szlachcic walił córkę W PYSK przed kościołem na oczach całej wsi i potem do ontarza prowadził. W razie czego było łatwo unieważnić -- bo POD PRZYMUSEM zawarte.


    I to by było na tyle.

    Ja też uważam, że jak ktoś chce być katolikiem, to trudno -- kochał, pobrał się dobrowolnie, są dzieci, to PRZEJEBANE (dosłownie). I drugiego kościelnego nie będzie. Nawet jeśli druga strona swoim zachowaniem po ślubie w pewnym momencie zaczęła nawet popełniać grzechy główne, to i tak drugi policzek Chrystus nadstawił.

    Nie unieważnią Wam tych małżeństw i SŁUSZNIE, bo NIE MA ku temu podstaw. Trzeba było książki czytać, a nie bzykać się zamiast tego.

    Antyteista - ockhamowiec
  • xciekawax 08.11.10, 18:34
    ja tam nie mam pojecia co motywuje ludzi aby "uniewazniac" malzenstwa koscielne. Chce wam sie znowu w bialej kiecce paradowac w przyszlosci? Czujecie sie lepiej psychicznie? i co to znaczy? ze malzenstwa nie bylo? to przez te kilka lat z kim bylas? z duchem?
  • ag13ag13 08.11.10, 19:04
    Tak jakby... z kims kto mnie oszukal i okazal sie calkiem niedojrzalym . I jesli mam takie prawo to zamierzam z niego skorzystac.
  • xciekawax 08.11.10, 19:13
    Tylko ze korzystajac z tego prawa zatrujesz sobie, synowi, mezowi, swojej rodzinie i jego rodzinie oraz znajomym zycie. Z tego co slyszalam bardzo trudno jest uzyskac "rozwod" koscielny, a rodzina jest wzywana na przesluchania, sprawy sie ciagna latami i wielu ludzi musi byc wciagane w wasze brudy.

    To ze maz okazal sie niedojrzalym facetem to nie klamstwo, tylko po prostu nie dojrzal - to nie oszustwo, tylko stan psychiczny. Napewno byl taki caly czas - ty tylko nie widzialas tego, a to juz jest Twoj problem i Twoja wina. I widocznie ty bylas niedojrzala skoro wyszlas za niedojrzalego faceta.

    Moj ex tez okazal sie byc niekojrzalym facetem i klamca - ale w zyciu by mi nie pszyszlo na mysl ze moje malzenstwo nie istnialo. To jakas paranoja juz. Malzenstwo nie rysuje sie olowkiem, ze potem mozna je gumka zetrzec.

    Po prostu nie wypalilo Ci - zle wybralas, trudno!
  • ag13ag13 08.11.10, 19:19
    A ja sie z Toba totalnie nie zgadzam. Mam do tego prawo tak jak i Ty by mi wrzucac, ze jestem niedojrzala ( chociaz mam watpliwosci i sama nigdy nie szafuje slowami i staram sie osob nieznanych nie oceniac - rozumiem , ze Ty to traktrujesz inaczej- Twoja wola). Czym mialabym sobie zatruc zycie? Nie rozumiem. Jestem dorosla i to moja swiadoma decyzja. Sugerujesz , ze nie wiem co robie? Swiadomie sobie okaleczam dusze i cialo? Absurd. Ciagle myslalam o kims, robilam wiele rzeczy wbrew sobie, czemu nie mam myslec w koncu o sobie. Nie widze zwiazku z zatruciem dziecku zycia. Nazwisko juz zmienilam - to byla moja decyzja i moje prawo, nie zyjemy w sredniowieczu i nie widze zwiazku. Poza tym co mnie w tym mom. interesuje rodzina meza? Mi nie pomogla jak byla potrzebna. Moja rodzina szanuje moje decyzje i mnie w nich wspiera. To co Tobie by nie przyszlo do glowy...mnie moze od razu by sie nasunelo. Nie oceniaj wzgledem siebie. Koniec.
  • xciekawax 08.11.10, 19:41
    Rob jak chcesz, co mnie to obchodzi. Mowie ci tylko jak ja to widze, wkoncu jak tu piszesz to musisz sie liczyc ze ludzie beda odpisywac i nie kazdy cie bedzie glaskac po glowce.

    Rowniez mi sie wydaje ze takie uniewaznienie malzenstwa to umycie rak z wlasnych bledow. A skoro nie stajesz twarza w twarz z Twoimi bledami to jest przeogromna szansa ze w nastepny zwiazek bedzie bardzo podobny, wiec i podobnie sie pewnie skonczy. Wiec wszyskie "malzenstwa" bedziesz anulowac? he!

    Zycze ci powodzenia, bedziesz przez lata przez to przechodzila, trudno ci bedzie isc na przod, ale przeciez pewnie wielka katoliczka jestes i jest to pewnie dla ciebie #1 priorytet - co tam rodzina wlasna, meza, lub znajomi- przeciez to tylko ludzie.

    I tak mysle ze nie dostaniesz tego "rozwodu". Ale jak chcesz siebie i innych pomeczyc - czemu nie. Powodzenia!
  • ag13ag13 08.11.10, 19:53
    Zrobie wlasnie jak bede chciala, jak bede czula i jak bede uwazala i z pewnoscia bedz\iesz ostatnia osoba, na slowa ktorej zwroce uwage. Chociaz czytalam z wielkimi oczami wink
  • xciekawax 08.11.10, 19:57
    Pewnie, skoro wolisz miec nieslubne dziecko.... wkoncu jestes pepkiem swiata.
  • ag13ag13 08.11.10, 20:03
    Czemu mnie ciagle atakujesz, masz kompleks sredniowiecza czy inny? Bys juz wyluzowala, bo nie o to w pierwszym poscie chodzilo. Mnie sie juz nie chce odpowiadac na Twoje obrazanie mnie.
  • xciekawax 08.11.10, 20:37
    a kiedy Cie obrazilam?
  • zmeczona100 08.11.10, 20:51
    Ciekawa, nie wydaje Ci się, że aby merytorycznie dyskutować na temat stwierdzania niewazności sakramentu małżeństwa, trzeba jednak mieć o tym zielone pojęcie? Własne zdanie a rzeczywistość to jednak dwie różne sprawy i warto o tym pamietac, jesli ktoś pyta o meritum, a nie o opinie innych.

    --
    "Percepcja tego konfliktu interferuje z sieciową dyferencjacją w UE oraz w Chinach, gdzie nie nastąpił przełom nominalistyczny".
  • xciekawax 08.11.10, 20:57
    troszke zeszlam z tematu, tak, ale ciekawily mnie powody dla ktorych ona chce to zrobic. A widze ze jej powody to naburmuszenie sie na partnera i umycie raz z wlasnych nieprzemyslanych decyzji.
  • zmeczona100 08.11.10, 21:15
    A to dlaczego ciekawią Cie powody, skoro i tak nie wiesz, co to jest stwierdzenie niewazności?

    --
    "Percepcja tego konfliktu interferuje z sieciową dyferencjacją w UE oraz w Chinach, gdzie nie nastąpił przełom nominalistyczny".
  • xciekawax 08.11.10, 21:30
    bo ja wlasnie jestem taka ciekawa wink

    jak to zwal tak to zwal - wiem o co w tym chodzi, bylam wychowana w tej wierze, chodzilam na te rozne lekcjie religji i nie raz mi to tlumaczono.
  • zmeczona100 08.11.10, 21:37
    wiem o co w tym chodzi, bylam wychowana w tej wierze,
    > chodzilam na te rozne lekcjie religji i nie raz mi to tlumaczono.

    To tak, jak i ja.
    A do tego, co to jest stwierdzenie niewazności i tak dojśc musiałam sama- a w zasadzie dzieki Tricolourowi wink kwiat


    --
    "Percepcja tego konfliktu interferuje z sieciową dyferencjacją w UE oraz w Chinach, gdzie nie nastąpił przełom nominalistyczny".
  • raszefka 08.11.10, 20:57
    O co Ci właściwie chodzi? Proces jest, zdaje się, "dla chętnych" i nie ma możliwości zmuszenia kogokolwiek do brania w nim udziału.
  • z_mazur 08.11.10, 19:42
    A ja w sposobie w jaki o tym piszesz czuję mnóstwo emocji. A takich decyzji nie powinno się podejomować pod wpływem emocji, bo to mało dojrzałe.

    Pozbieraj się do kupy, odzyskaj równowagę emocjonalną i wtedy się zastanów, czego chcesz i dlaczego tego chcesz.

    I odpowiadając na twoje pytanie, czy nie wiesz co robisz? Odpowieź jest w dużej mierze twierdząca. Nie bez powodu w sądownictwie czyny popełniane pod wpływem emocji są trochę inaczej traktowane niż te podejmowane z zimną kalkulacją.

    Twoje emocjonalny stan daje przesłanki do stwierdzenia, że nie wiesz do końca co robisz.

    --
    Kobieta nie wie czego chce,
    ale nie spocznie dopóki nie osiągnie celu.
  • ag13ag13 08.11.10, 19:52
    Na razie chce pobrac opinie od osob, ktore moga cos wniesc konstruktywnego, nadac mi innego spojrzenia i juz mi sie wiele rozswietlilo w glowie. Jestem w ogole emocjonalna osoba. Nie wiem czy to zrobie ( na teraz chce to zrobic, jestem zla, wkurzona, itd. i mam poparcie bliskich, ksiedza zreszta tez...), na razie chce przeprowadzic wywiad, zobaczyc , przejrzec wszystkie za i przeciw, spisac argumenty, rozwazyc. Emocje sa wielkie, gdyz czuje sie bardzo skrzywdzona, to fakt. Chce to przerobic, przetworzyc. Dlugo tez dorastalam do rozwodu- bardzo dlugo. M. In. wlasnie dlatego, gdyz nie chcialam dzialac po wplywem emocji.
  • z_mazur 08.11.10, 19:56
    No to dobrze, że masz świadomość swojego stanu emocjonalnego.

    Oczywiście zorientuj się co i jak, wiedza jest zawsze cenna, pozwala nam porządkować pewne kwestie w głowie.

    Ale najistotniejsze jest teraz abyś jak najczęściej czując emocje próbowała się zastanowić, dlaczego czujesz, to co czujesz, wtedy będziesz w stanie trochę lepiej poznać swoje własne motywacje, których działając pod wpływem emocji możesz nie dostrzegać.

    Odpowiedz sobie na pytanie dlaczego tak naprawdę chciałabyś tego unieważnienia.

    --
    Po odejściu od ołtarza reklamacji nie uznajemy.
  • ag13ag13 08.11.10, 20:00
    Bo kochalam za bardzo i za bardzo czuje sie oszukana i skrzywdzona. Moj eks do konca mowil, ze kocha jednoczesnie patrzac jak ja sie wykanczam w takim stanie sprawy. I nie zrobil nic, by bylo inaczej. I nie wiem kim jest... kim byl...
  • z_mazur 08.11.10, 20:10
    Ok, to odpowiedz sobie jeszcze na pytanie po co chciałabyś tego unieważnienia?

    I zwróć uwagę ile w odpowiedzi, której udzieliłaś jest Ciebie, a ile Twojego męża.

    Bo dla mnie już po tej krótkiej i dość lakonicznej odpowiedzi widać, że nie tyle chcesz tego unieważnienia dla siebie, tylko po to by coś "wykrzyczeć" mężowi.


    --
    Kobieta nie wie czego chce,
    ale nie spocznie dopóki nie osiągnie celu.
  • ag13ag13 08.11.10, 20:16
    Jutro odpowiem, jak zbiore mysli, bo z jednej strony chce wykrzyczec, a z drugiej ... zbyt wiele mysli mi teraz po glowie chodzi. Przespie sie z tym i odpowiem smile
  • z_mazur 08.11.10, 20:19
    Nie musisz odpowiadać mnie, ważne żebyś odpowiedziała sobie i żebyś w tej odpowiedzi była maksymalnie szczera sama ze sobą.

    --
    Kobieta nie wie czego chce,
    ale nie spocznie dopóki nie osiągnie celu.
  • ag13ag13 08.11.10, 20:21
    O to wlasnie chodzi, jabym chciala Tobie odp. bym to juz zrobila. Ja przerabiam wiadomosci , naprawde wink Musze temat przemyslec.
  • e.i.t.h.e.l 14.11.10, 15:33
    A byłaś u jakiegoś dobrego psychologa lub terapeuty? W tym co piszesz widać właśnie takie nieuporządkowanie i jakby nie radzenia sobie ze swoimi emocjami, pretensjami, żalami. Może takie wizyty mogłyby Ci pomóc. Poukładałabyś sobie wszystko.
  • ag13ag13 14.11.10, 18:39
    Bylam, a moze jeszcze jest mi potrzebna sesja wygadania sie. Czy czuje sie oszukana? TAK. Czy czuje sie zraniona? TAK i mnostwo innych pytan i odpowiedzi, zreszta ktore prawdopodobnie tak samo by brzmialy w ustach innej swieze upieczonej rozwiedzionej/ rozwiedzionego. Tylko nie kazda rozwiedziona/ rozwiedziony chce i ma przeslanki, by stwierdzac niewaznosc malzenstwa. Acha i potrzeby i ochote i checi na to. Poza tym mysle, ze po sa sa tacy ludzie - psychiatrzy, terapeuci i pschologowie, by pomagac w traumatycznych przezyciach (m. in.), a rozwod do takich sie zalicza. I nie trzeba byc mega medrkiem , by do takich przemyslen dojsc. Uwazam osobiscie, ze wiekszosci rozwiedzionym (kazdej ze stron) taka terapia by sie przydala. Znasz ludzi po rozwodzie uporzadkowanych, radzacych sobie z emocjami, gdy kochali, a im nie wyszlo?? Kurde...tez mi rady...
  • e.i.t.h.e.l 14.11.10, 19:16
    Znasz ludzi po rozwodzie uporzadkowanych, radzacych sobie
    > z emocjami, gdy kochali, a im nie wyszlo??

    Tak, znam.

    Natomiast w żaden sposób nie neguję, że rozwód to sytuacja trudna, wręcz przeciwnie, to jest jedna z najbardziej stresujących sytuacji w życiu. Jedni radzą sobie z tym lepiej, inni gorzej, jeszcze inni wcale. U jednych trwa to krócej, u innych dłużej. Skorzystanie z czyjejś pomocy to też żaden wstyd.
    I doprawdy nie wiem, czemu zwykłe wypowiedzi wielu osób tu, traktujesz jak ataki na Ciebie.
  • ag13ag13 14.11.10, 19:19
    Bo w wielu wypowiedziach odczuwam sarkazm i ironie, w Twoim akurat nie.
  • e.i.t.h.e.l 14.11.10, 19:52
    No niestety, takie uroki forum. W końcu każdy stara się jak może podbudować swoje ego. Poza tym w normalnym życiu też raczej problemy obcych osób nie wiele nas interesują, tylko że tam raczej ludzie się wstrzymują ze swoimi wrednymi komentarzami w obawie przed oceną społeczeństwa.
  • euro67 15.11.10, 10:07
    Masz prawo do prawdy o twoim zwiazku i tylko ta prawda ma szanse cie wyzwolic od samoskarzania i ciaglych pytan dlaczego sie. Moze to fakt, ze zwiazek byl naznaczony wada od poczatku byl jednym z elementow jego rozkladu.
  • lubicielka 14.11.10, 16:22
    Musze przyznać, że porażasz mnie:
    - ignorancją
    - poglądami
    - ekshibicjonizmem psychicznym
    Wyszłaś za mąż za kryptogeja lub transmena. Zrobił ci dziecka i teraz stwierdził, że nie chce już się zmuszać do seksu z tobą. Oszukał cię co do swojej orientacji. Złóż pozew o rozwód z orzeczeniem winy, oskub go z pieniążków, zażądaj alimentów na siebie i dziecko. Zacznij odwiedzać psychiatrę w ramach załamania nerwowego. Na koniec po załatwieniu spraw cywilnych zajmij się "duchowymi" konferencjami z czarnymi.
  • ag13ag13 14.11.10, 18:45
    A Ty mnie porazasz nieznajomoscia tematu. Po pierwsze jestem juz po rozwodzie, na inne zarzuty nie chce mi sie pisac, bo ...nie chce. Nie znosze ludzi pieniaczy, traktujacych drugiego czlowieka obcesowo i ironicznie. Po co ironizujesz temat. Jest chyba powazny, nie sadzisz? Jakiego bys nie miala zdania, temat nie nalezy do zabawnych. I co masz do czarnych? Po raz kolej ny przewija sie rasizm czy co? Jakies schizy z przeszlosci? Komleks mniejszosci? Nie kumam.
  • malgolkab 09.11.10, 12:18
    xciekawax napisała:

    > Tylko ze korzystajac z tego prawa zatrujesz sobie, synowi, mezowi, swojej rodzi
    > nie i jego rodzinie oraz znajomym zycie. Z tego co slyszalam bardzo trudno je
    > st uzyskac "rozwod" koscielny, a rodzina jest wzywana na przesluchania, sprawy
    > sie ciagna latami i wielu ludzi musi byc wciagane w wasze brudy.
    akurat uzyskać stwierdzenie nieważności nie jest tak trudno- znam kilka przypadków, łącznie z moim ex i jego pierwszą żoną, a na świadków wzywane są tylko te osoby, które strony podadzą
    >
    >
    > Moj ex tez okazal sie byc niekojrzalym facetem i klamca - ale w zyciu by mi nie
    > pszyszlo na mysl ze moje malzenstwo nie istnialo. To jakas paranoja juz. Malze
    > nstwo nie rysuje sie olowkiem, ze potem mozna je gumka zetrzec.
    dokładnie tak jak u mnie, co gorsze- ja to już byłam całkiem głupia, bo z 1 żoną została stwierdzona nieważność ze względu na obustronną niedojrzałość, wiedząc o tym- wyszłam za niego, ale głupota podstawą do stwierzdenia nieważności nie jestsmile choć znając mojego ex, nie zdziwię się jeśli będzie chciał znowu lecieć do sądu biskupiego... ja uważam, że jest to szopka, za wyjątkiem przypadków, gdy faktycznie zostały zatajone istotne dla związku informacje (choroba, niepłodność itp.) lub gdy ktoś w chiwli zawierania małżeństwa był niepoczytalny
    > Po prostu nie wypalilo Ci - zle wybralas, trudno!
    też tak myślę
  • e.i.t.h.e.l 14.11.10, 15:29
    Tak samo można by powiedzieć kobiecie występującej o rozwód cywilny. W końcu też zatruje życie rodzinie i znajomym, będą wyciągane brudy. Ja rozumiem chęć ludzi do unieważnienia małżeństwa. Podejrzewam, że jeżeli ktoś jest naprawdę wierzącą osobą, to ma to dla niego duże znaczenie. Natomiast co do tego, czy małżeństwo było nieważne od początku, czy po prostu coś się wypaliło, nie udało to już o tym zdecyduje sąd.
  • zmeczona100 08.11.10, 20:29
    > Tak jakby... z kims kto mnie oszukal

    Wybacz, ale mam inne zdanie po tym, co napisałaś mi na maila. W każdym razie ja tam oszukiwań z jego strony się nie dopatrzyłam... Wiem, że nie takiej odpowiedzi się spodziewałaś, ale w Twojej sytuacji akurat "widziały gały co brały".

    > i okazal sie calkiem niedojrzalym .

    W czym się to przejawiało?

    --
    "Percepcja tego konfliktu interferuje z sieciową dyferencjacją w UE oraz w Chinach, gdzie nie nastąpił przełom nominalistyczny".
  • ag13ag13 08.11.10, 20:33
    Nie sadze, ze widzialy co braly. Przed slubem bylo calkiem inaczej. Nie chce opisywac wszystkiego, bo tego po prostu za duzo.
  • xciekawax 08.11.10, 20:40
    "Przed slubem bylo calkiem inaczej"

    hehehehehe, jeeee..... wink ubawilas mnie tym.
  • ag13ag13 08.11.10, 20:42
    Baw sie dalej z czyjegos dramatu. Nie zycze podobnie.
  • xciekawax 08.11.10, 20:51
    dziwewczyno, ja mam podobnie, bo moj ex mnie zranil w najgorszy mozliwy sposob. Ale to co mnie irytuje w Tobie to Twoja niedojrzalosc.

    tupnij nozka jeszcze pare razy, moze zrobi Ci sie lepiej.
  • ag13ag13 08.11.10, 20:54
    Ja juz na Twoje posty nie odpowiem, bo nie chce i tyle. Powody zostawie dla siebie. Chcesz to pisz, na odp. nie licz.
  • malgolkab 09.11.10, 12:24
    ja miałam podobnie, też byłam żoną Piotrusia Pana, ale przed ślubem też taki był, tylko ja tego nie widziałam, albo raczej nie chciałam widzieć- człowiek nie zmienia się nagle. współczuje, bo wiem jak to jest z takim typem, ale osobiście wg swojego sumienia nie widzę przesłanek do stwierdzenia nieważności sakramentu. Jestem wierząca, ale pogodziłam się z tym, że nie będę np. chodzić do komuni, nie dostanę rozgrzeszenia, za to jestem w zgodzie ze swoim sumieniem...
  • zmeczona100 09.11.10, 12:27
    malgolkab napisała:

    Jestem wierząca, ale pogodziłam się z tym, że nie będę np. chodzić do komuni
    > , nie dostanę rozgrzeszenia, za to jestem w zgodzie ze swoim sumieniem...

    Że co??????????????????????????????

    --
    "Percepcja tego konfliktu interferuje z sieciową dyferencjacją w UE oraz w Chinach, gdzie nie nastąpił przełom nominalistyczny".
  • malgolkab 09.11.10, 13:20
    to, że nie podoba mi się, że niektórzy robią śmiech na sali, szopkę, po to, żeby móc uczestniczyć w sakramentach itp. rozwiodłam się, nie chodze do spowiedzi, do komunii, a nie wymyślam żenujące powody i pędzę do sądu biskupiego. ex choroby psychicznej przede mną nie krył, innych istotnych rzeczy też nie, a że był niedojrzały to mogłam za niego nie wychodzićsmile
    i dlatego się zastanawiam czy osoby, które próbują uzyskać stwierdzenie nieważności bez naprawdę konkretnych przesłanek czują się z tym dobrze?
    ale to tylko moje osobiste zdaniesmile
  • raszefka 09.11.10, 13:52
    Zwróć uwagę, że stwierdzenie nieważności nie zależy od "powoda", tylko od sądu biskupiego. Sąd ocenia, czy powody są głupie i czy to szopka.

    Sama jestem wręcz wdzięczna byłemu, że skierował sprawę do trybunału. Jaki będzie wynik - zobaczymy.

    A sam rozwód nie wyklucza przystępowania do sakrementów, dopiero kolejny związek, który powoduje wykroczenia przeciw VI przykazaniu. Jakoś trudno mi wyobrazić sobie, że permanentne trwanie w grzechu w tej sytuacji może być zgodne z sumieniem praktykującego katolika.
  • tygrysio_misio 14.11.10, 19:56
    to czy sakrament mial miejsce czy nie tez nie decyduje do konca sad koscielny, ktory mozna po prostu oszukac

    jesli uzyskalo sie stwierdzenie niewaznosci poprzez zeznania, ktore na osobach decydujacych wywarly inne wrazenia niz obiektywna prawda, to wcale nie musi byc wiazace dla Boga..

    jesli ktos uzyskal stwierdzenie niewaznosci, a w glebi jego sumienia wie, ze sakrament nastapil w pelni waznie i slusznie... to zwyzajnie grzeszy

    jesli natomiast sakramentu w rzeczy samej nie bylo... to grzeszyl w zwiazku z bylym mezem/niemezem... bo przeciez uprawial seks przedmalzenski


    --
    Zdesperowany Królik
  • tricolour 09.11.10, 16:18
    ... ustalic tytuł prawny sprawy, zebrać materiał dowodowy często sprzed wielu lat, zmobilizować świadków, napisać wiele stron papierów, uzbroić się w cierpliwośc na kilka lat, ropocząć, przeprowadzić i WYGRAĆ sprawę w dwóch instancjach.

    To nie ma nic wspólnego ze śmiecham i szopką, a wiele wspólnego z determinacją i konsekwncją w osiąganiu wyznaczonego przez sibie celu. To świadome działanie w zakresie wyznawanej przez siebie wiary i obowiązków przez nią nałożonych, a dobrowolnie przyjętych.
  • zmeczona100 09.11.10, 20:46
    Wzięłaś ślub kościelny z osobą, która miała stwierdzona nieważność ze względu na niedojrzałość i jesteś już po rozwodzie. Czy dobrze pamiętam?

    Kolejny raz piszesz:

    niektórzy robią śmiech na sali, szopkę, po to, żeb
    > y móc uczestniczyć w sakramentach itp. rozwiodłam się, nie chodze do spowiedzi,
    > do komunii,

    Co dla mnie oznacza jedno- gdzieś Ci bije dzwon, ale w którym kościele, i czy aby nie na pożar, to już jednak sprawa nie tak oczywista. Chyba, że niedojrzały poślubił nieznającego podstawowych zasad. Rozwód nie stanowi żadnej przeszkody do tego, aby korzystać ze spowiedzi, otrzymywać rozgrzeszenie i przystępować do Komunii.

    że był
    > niedojrzały to mogłam za niego nie wychodzićsmile

    No i OK- wiedziałaś, a mimo to nie miało to dla Ciebie znaczenia. Pewnie dla kogoś, kto zainteresowałby się tym, co to jest stwierdzenie nieważności - i to w dodatku z takiego powodu- jednak miałoby to podstawowe znaczenie.

    > i dlatego się zastanawiam czy osoby, które próbują uzyskać stwierdzenie nieważn
    > ości bez naprawdę konkretnych przesłanek czują się z tym dobrze?

    A jakie są, wg Ciebie, te naprawdę konkretne przesłanki?



    --
    "Percepcja tego konfliktu interferuje z sieciową dyferencjacją w UE oraz w Chinach, gdzie nie nastąpił przełom nominalistyczny".
  • malgolkab 09.11.10, 22:35
    zmeczona100 napisała:


    >

    >
    > Co dla mnie oznacza jedno- gdzieś Ci bije dzwon, ale w którym kościele, i czy a
    > by nie na pożar, to już jednak sprawa nie tak oczywista. Chyba, że niedojrzały
    > poślubił nieznającego podstawowych zasad. Rozwód nie stanowi żadnej przeszko
    > dy do tego, aby korzystać ze spowiedzi, otrzymywać rozgrzeszenie i przystępować
    > do Komunii.

    nie napisałam, że wszyscy, którzy decydują się na sprawę w sądzie biskupim robią szopkę tylko niektórzy - przysiegając na krzyż kłamią, po to, żeby np. znowu wziąć ślub kościelny. wiem, że rozwód nie jest przeszkodą w przyjmowaniu sakramentów, ale już związek z inną osoba jest, a ponieważ w takowym jestem w tej chwili, to do sakramentów nie przystępuję. A uważam, że nie mam przesłanek występować o stwierdzenie nieważności, bo moje małżeństwo zawarte było ważnie i tyle (jak i wiele małżeństw osób, które wystepują o stwierdzenie nieważności). I chyba wszyscy zdajemy sobie sprawe, że jak wszędzie również w sądzie biskupim można coś załatwić, wśród księży tak jak i wśród wszystkich ludzi są łapówkarze, ludzie interesowni, czy załatwiający coś po znajomości. i to mnie zastanawia, że ktoś kto "załatwił" sobie sprawę w ten sposób- bierze kolejny slub, przystepuje do komunii i uważa że jest ok. częste są też sytuacje, gdy strony dogadują się ze sobą, bo oboje chcą wziąć ślub kościelny z kimś innym- sama znam taką parę
    >
    > że był
    > > niedojrzały to mogłam za niego nie wychodzićsmile
    >
    > No i OK- wiedziałaś, a mimo to nie miało to dla Ciebie znaczenia. Pewnie dla ko
    > goś, kto zainteresowałby się tym, co to jest stwierdzenie nieważności - i to w
    > dodatku z takiego powodu- jednak miałoby to podstawowe znaczenie.
    to tak jak z kobieta, wychodzącą za alkoholika- wierzy, że przestanie pić, że dla niej się zmieni. Pretensje mam do siebie za głupotę, nie do całego świata jak niektórzy. nie wierze w to, ze ktoś nagle odkrywa czyjąś niedojrzałość, ze przez kilka lat był dojrzały i nagle przestał.

    >
    > A jakie są, wg Ciebie, te naprawdę konkretne przesłanki?
    >
    >
    wg mnie- ukrycie przed ślubem choroby, ukrycie choroby genetycznej/dziedzicznej w rodzinie, wymuszenie małżeństwa np. szantażem, ukrywanie faktu o brak chęci posiadania potomstwa - to są konkretne przesłanki, natomiast pod niedojrzałość można podciągnąć wszystko i właściwie w ten sposób co 3 związek mógłby zostać uznany za zawarty nieważnie
  • tricolour 09.11.10, 22:56
    ... "właściwie w ten sposób co 3 związek mógłby zostać uznany za zawarty nieważnie" - statystyki sądów duchownych wykazują, że 70% założonych spraw kończy sie wyrokiem pozytywnym, to znaczy uznaje się małżenstwo za nieważne. Kiedyś nawet miałem link do wywiadu z sędzią, który twierdził, że trzebaby wręcz dowodzić ważności, bo tyle jest przeszkód.

    I mnie to nie dziwi ponieważ to taki sam procent jak w każdej innej materii. Założe się, że 70% społeczeństwa nie rozwiąże dwumianu kwadratowego, wykładanego ze szczegółami w materiale szkoły średniej.

  • zmeczona100 10.11.10, 21:01
    malgolkab napisała:


    > nie napisałam, że wszyscy, którzy decydują się na sprawę w sądzie biskupim robi
    > ą szopkę tylko niektórzy - przysiegając na krzyż kłamią, po to, żeby np. znowu
    > wziąć ślub kościelny.

    Agag, życie wg nauki KK oparte jest na sumieniu, a nie na świstku papieru. Pewnie, że możesz nakłamać, aby ten papierek otrzymać- co w żaden sposób nie czyni jednak nieważności małżeństwa, zawartego ważnie. Za dużo zachodu tylko po to, aby ponownie stanąć na ślubnym kobiercu w kościele.

    wiem, że rozwód nie jest przeszkodą w przyjmowaniu sakram
    > entów, ale już związek z inną osoba jest, a ponieważ w takowym jestem w tej chw
    > ili, to do sakramentów nie przystępuję.

    No to nie pisz, że to rozwód jest przeszkodą, bo to nieprawda.

    I chyb
    > a wszyscy zdajemy sobie sprawe, że jak wszędzie również w sądzie biskupim można
    > coś załatwić, wśród księży tak jak i wśród wszystkich ludzi są łapówkarze, lud
    > zie interesowni, czy załatwiający coś po znajomości.

    Taaaa....

    Wystarczy kłamać- nie ma potrzeby wręczania łapówki, jak to nazywasz. Ot, nie byłam u spowiedzi przed ślubem i sfałszowałam podpis w tej sprawie.

    i to mnie zastanawia, że k
    > toś kto "załatwił" sobie sprawę w ten sposób- bierze kolejny slub, przystepuje
    > do komunii i uważa że jest ok. częste są też sytuacje, gdy strony dogadują się
    > ze sobą, bo oboje chcą wziąć ślub kościelny z kimś innym- sama znam taką parę

    To niech sobie załatwia- czy to jednak obciąża osoby, wydające werdykt, czy samych zainteresowanych? To nie sąd cywilny, że liczą się gównie twarde dowody. Należy zakazać procesów o stwierdzenie nieważności, bo są tacy, którzy to prawo wykorzystują? To jest sprawa ich sumień.


    nie wierze w to, ze ktoś nagle odkrywa czyjąś niedojrzałość, ze pr
    > zez kilka lat był dojrzały i nagle przestał.

    Nie. Jeśli był dojrzały, to już taki zostanie. Wbrew pozorom, odkrycie braku dojrzałości u partnera nie jest takie proste, a przynajmniej u części. Gratuluję osobom, które twierdzą coś innego.


    > wg mnie- ukrycie przed ślubem choroby, ukrycie choroby genetycznej/dziedzicznej
    > w rodzinie, wymuszenie małżeństwa np. szantażem, ukrywanie faktu o brak chęci
    > posiadania potomstwa - to są konkretne przesłanki, natomiast pod niedojrzałość
    > można podciągnąć wszystko i właściwie w ten sposób co 3 związek mógłby zostać u
    > znany za zawarty nieważnie

    Naprawdę trudno Ci zrozumieć, że są osoby, którzy nie wiedzą, że małżeństwo, rodzina, to także obowiązki?
    --
    "Percepcja tego konfliktu interferuje z sieciową dyferencjacją w UE oraz w Chinach, gdzie nie nastąpił przełom nominalistyczny".
  • malgolkab 12.11.10, 15:03
    .
    > Pewn ie, że możesz nakłamać, aby ten papierek otrzymać- co w żaden sposób nie czyni
    > jednak nieważności małżeństwa, zawartego ważnie.
    chcesz powiedzieć, ze nie ma takich przypadków?? ja niestety takie znam i dlatego o tym pisze

    >
    > No to nie pisz, że to rozwód jest przeszkodą, bo to nieprawda.
    jesli nieczytelnie sie wyraziłam to przepraszam. wiem, że rozwód sam w sobie przeszkodą nie jest, o ile oczywiście zrobiliśmy wszystko co można było. chodziło mi o to, ze wielu rozwodników wiążac się z nowym partnerem zrobi wszystko, by przystepować do sakramentów, nawet wiedząc i szuka wymyslonych pretekstów, aby dostać stwierdzenie nieważności. Dlaczego ktos np. stara się o to dopiero kiedy związał się z kimś innym, a nie wcześniej. Nagle doszedł do wniosku, ze małżeństwo zostało zawarte nieważnie?
    >
    > I chyb
    > > a wszyscy zdajemy sobie sprawe, że jak wszędzie również w sądzie biskupim
    > można
    > > coś załatwić, wśród księży tak jak i wśród wszystkich ludzi są łapówkarz
    > e, lud
    > > zie interesowni, czy załatwiający coś po znajomości.
    >
    > Taaaa....
    wiesz, ksiądz jak każdy inny człowiek- może byc dobrym, uczciwym człowiekiem, może być oszustem, alkoholikiem itd. przynajmniej ja tak uważam. choć tych porządnych, wierzę, że jest znacząco więcej.

    >

    > Na leży zakazać procesów o stwierdzenie nieważności, bo są tacy, którzy to prawo w
    > ykorzystują?
    >
    a gdzie ja napisałam, że to obciąża osoby wydające wyrok? i że należy zagazac tych procesów?
    .
    >

    > > wg mnie- ukrycie przed ślubem choroby, ukrycie choroby genetycznej/dziedz
    > icznej
    > > w rodzinie, wymuszenie małżeństwa np. szantażem, ukrywanie faktu o brak
    > chęci
    > > posiadania potomstwa - to są konkretne przesłanki, natomiast pod niedojrz
    > ałość
    > > można podciągnąć wszystko i właściwie w ten sposób co 3 związek mógłby zo
    > stać u
    > > znany za zawarty nieważnie
    >
    > Naprawdę trudno Ci zrozumieć, że są osoby, którzy nie wiedzą, że małżeństwo, ro
    > dzina, to także obowiązki?
    nie trudno, bo miałam takiego męża, ale uważam, że to ja byłam głupia, bo pewnych rzeczy nie chciałam przyjąć do wiadomości, mimo sygnałów ostrzegawczych i opini innych osób. pewnie, że są przypadki, kiedy ktoś odkrywa takie rzeczy po latach, ale po prostu obserwując w swoim otoczeniu uważam, że to rzadkość.
    Nie zrozum mnie źle, dobrze, że istnieje taka możliwość, że Kościół ją daje, ale po prostu nie umiem zrozumieć niektórych ludzi starających się o to i tyle... i podziwiam Cię, że uważasz, że większośc ludzi podchodzi do sprawy uczciwie, ja niestety mam trochę inne doświadczenia
  • zmeczona100 12.11.10, 22:19
    malgolkab napisała:

    > .

    > chcesz powiedzieć, ze nie ma takich przypadków?? ja niestety takie znam i dlate
    > go o tym pisze

    Piszę o tym, że w stwierdzeniu nieważności liczy się nie papierek, a sumienie. Dla katolików oczywiście, bo "katolikom" jest wszystko jedno (ale ci z kolei nie będą sie bawić w kilkuletni proces)


    chodziło
    > mi o to, ze wielu rozwodników wiążac się z nowym partnerem zrobi wszystko, by
    > przystepować do sakramentów, nawet wiedząc i szuka wymyslonych pretekstów, aby
    > dostać stwierdzenie nieważności.

    Magdolka, ci, którym bardzo zależy na przystępowaniu do sakramentów (tj. mają taka wewnętrzna potrzebę, a nie chodzi o to, co ludzie powiedzą) doskonale wiedzą, że nie papierek daje takie możliwości, a czyste sumienie po odbytej spowiedzi- zgodnie z jej warunkami. Na spowiedzi musisz powiedzieć wszystkie swoje grzechy- łącznie z tym, że nakłamałaś, aby otrzymać stwierdzenie nieważności, bo inaczej z powodu zatajenia grzechu spowiedź nie będzie ważna. Jak myślisz, ksiądz po tym wyznaniu zada Ci pokutę i bez problemu będziesz mogła iść do Komunii??

    Dlaczego ktos np. stara się o to dopiero kiedy
    > związał się z kimś innym, a nie wcześniej. Nagle doszedł do wniosku, ze małżeń
    > stwo zostało zawarte nieważnie?

    Nie. Wcześniej mógł zakładać, że w życiu nie zwiąże się już z nikim, więc długość i trudność procesu mógł sobie po prostu odpuścić. No i mógł np. sądzić, że nie ma takiej możliwości.



    > wiesz, ksiądz jak każdy inny człowiek- może byc dobrym, uczciwym człowiekiem, m
    > oże być oszustem, alkoholikiem itd. przynajmniej ja tak uważam. choć tych porzą
    > dnych, wierzę, że jest znacząco więcej.

    Magdolka, dlaczego nie rozumiesz, że tu nie chodzi o papierek, ale o sumienie, o to, jak jest naprawdę? Myślisz, że ksiądz weźmie w łapę, abyś mogła uzyskać papierek?Przecież ten papierek i tak nie oznacza, że sakrament, który miał miejsce, nagle zniknie.

    > >
    > a gdzie ja napisałam, że to obciąża osoby wydające wyrok? i że należy zagazac t
    > ych procesów?

    Ty widzisz możliwości naginania rzeczywistości, uważasz, że są tacy, którzy sobie pozałatwiali papierki i po sprawie. Czyli- może skończmy z ta szopką. Co z tego, że sobie ktos cos mógłby pozałatwiac, jak "u góry" i tak nie da się nic załatwić.

    To naprawdę jest inna instytucja, niż prawo cywilne, gdzie ważny jest papierek, bo on o wszystkim świadczy. Skłamiesz na procesie, aby uzyskać papierek, to nie dość, że masz grzech, to dodatkowo i tak sakrament małżeństwa był zawarty (a więc i nadal jest) i papierek ma wartość dokładnie papierka, a nie wyroku.

    > nie trudno, bo miałam takiego męża, ale uważam, że to ja byłam głupia, bo pewny
    > ch rzeczy nie chciałam przyjąć do wiadomości, mimo sygnałów ostrzegawczych i op
    > ini innych osób.

    Ty miałaś czarno na biały, co to za ananasek, ja takiej wiedzy nie posiadałam. Dodatkowo nie mieszkałam z mężem przed ślubem, a więc, do licha, skąd mogłam wiedzieć, że np. nie mogę liczyć na niego w codziennych obowiązkach, w potrzebie typu choroba (skoro nie chorowałam) czy dziecko (skoro wcześniej go nie mieliśmy). Skąd mogłam wiedzieć, że on nie rozumie tak podstawowych rzeczy, że tego nie jest w stanie przyswoić i zrozumieć?


    > i podziwiam Cię, że uważasz, że większośc ludzi podchodzi do sprawy uczciwie,
    > ja niestety mam trochę inne doświadczenia

    magdolka, nie masz mnie za co podziwiać- uczciwość to jest podstawa, jeśli chodzi o sakrament małżeństwa- jeśli chodzi o składaną przysięgę, jak i o stwierdzanie, czy był zawarty sakrament małżeństwa. UCZCIWOŚĆ, a nie papierek. Na UCZCIWOŚCI oparta jest też spowiedź- możesz nakłamać, możesz zataić grzechy, no i możesz przystępować do komunii- kwestia SUMIENIA. Przecież ksiądz nie posiada wyrywacza kłamstw, bo kościół uważa, że do małżeństwa przystępują osoby dojrzałe, które wiedzą, co to jest UCZCIWOŚĆ. papierek nie poświadcza uczciwości, a jedynie to, co w związku z nią mogło zostać ustalone.


    --
    "Percepcja tego konfliktu interferuje z sieciową dyferencjacją w UE oraz w Chinach, gdzie nie nastąpił przełom nominalistyczny".
  • malgolkab 14.11.10, 17:49
    zmęczona, i tu się muszę z Tobą zgodzić. Ja jak najbardziej rozumiem, ze to wszystko jest sprawą sumienia, a nie papierka- cały czas tylko piszę o tym, że niektórzy robią to jakoś wbrew sumieniu (chyba, że mają pojęcie sumienia jakieś zwichrowane). Z resztą ja w sądzie cywilnym też mówiłam prawdę, po prostu na wiele rzeczy otworzyły mi się rzeczy ostatnio. Mój były ukrył dochody, poprzepisywał udziały, sprzedał mieszkanie itd, generalnie zrobił z siebie biedaka. i paradoks- nadal uważa się za wierzącego, kiedys na mnie sie nawet obraził kiedy go spytałam czy spowiada się z oszustw podatkowych, kombinowania w sprawach firmy itd. bo po prostu wg jego sumienia to nie jest grzechem...
  • zmeczona100 14.11.10, 17:55
    malgolkab napisała:

    Mój były ukrył dochody, poprzepisywa
    > ł udziały, sprzedał mieszkanie itd, generalnie zrobił z siebie biedaka. i parad
    > oks- nadal uważa się za wierzącego, kiedys na mnie sie nawet obraził kiedy go s
    > pytałam czy spowiada się z oszustw podatkowych, kombinowania w sprawach firmy i
    > td. bo po prostu wg jego sumienia to nie jest grzechem...

    Czy to ten, którego sąd biskupi uznał za niedojrzałego i stwierdził niewazność poprzedniego jego małżeństwa? Bo to by wiele wyjaśniało własnie.
    --
    "Percepcja tego konfliktu interferuje z sieciową dyferencjacją w UE oraz w Chinach, gdzie nie nastąpił przełom nominalistyczny".
  • stasi1 14.11.10, 20:06
    z innym mężczyzna to możesz chodzić do spowiedzi i komunii! Do spowiedzi możesz nawet iść kiedy będziesz w tym związku tylko rozgrzeszenia nie dostaniesz
  • zmeczona100 08.11.10, 20:43

    Wg tego, co mi napisałas, jednak przed i po slubie niewiele się zmieniło...
    --
    "Percepcja tego konfliktu interferuje z sieciową dyferencjacją w UE oraz w Chinach, gdzie nie nastąpił przełom nominalistyczny".
  • ag13ag13 08.11.10, 20:49
    zmienilo. Czestotliwosc wspolzycia. Powiedzmy 3 razy w tygodniu na 3 - 5 razy na piec lat, w jednym miesiacu, czyli jakby obliczyc...Czyli ciagle powiedzmy 9 razy w miesiacu= 108 w roku, na 5 razy na 5 lat czyli ... nic sie nie zmienilo???
  • zmeczona100 08.11.10, 20:52

    Jaki ma to związek z ewentualnym sakramentem małżeństwa, który zawarłas niewaznie? Chodzi mi o naruszenie konkretnego kanonu.
    --
    "Percepcja tego konfliktu interferuje z sieciową dyferencjacją w UE oraz w Chinach, gdzie nie nastąpił przełom nominalistyczny".
  • mayenna 09.11.10, 08:15
    Moim zdaniem szanse na unieważnienie sa małe.
    Macie dziecko więc nie wykażesz, że mąż nie chciał dzieci i w tej kwestii cie oszukał, a to może być jeden z powodów unieważnienia.
    Kościół seks małżonków traktuje jako tworzenie więzi i prokreację. Mówi się o jego ważności w związku ale przyznam że nigdy nie padło że małżonkowie są do niego zobowiązani. Gdyby mąż był impotentem, bezpłodny, czy z innych powodów niezdolny do prokreacji to sprawa miałaby szanse powadzenia Podobnie mogło by być gdyby seksu nie było zupełnie. Nie wiem czy częstotliwość zyska w oczach sędziów rangę powodu unieważnienia sakramentu.
  • raszefka 08.11.10, 20:53
    A to nie była prywatna korespondencja?
  • zmeczona100 08.11.10, 20:54
    Czyli czyja?

    --
    "Percepcja tego konfliktu interferuje z sieciową dyferencjacją w UE oraz w Chinach, gdzie nie nastąpił przełom nominalistyczny".
  • ag13ag13 08.11.10, 20:58
    No tak, ja pisalam na priva, Ty dawalas odp. na forum. Lekko tak.. ot tak...
  • xciekawax 08.11.10, 20:59
    ale przeciez nie napisala co jej naopowiadalas.
  • raszefka 08.11.10, 20:59
    Może się mylę, ale komentujesz rzeczy opisane przez Ag13ag13 w mailu. Nie moja sprawa właściwie, skoro Jej to nie przeszkadza...
  • ag13ag13 08.11.10, 21:04
    wlasnie przeszkodzilo, stad opis wspolzycia...kurcze, trudne to wszystko, bo piszac tutaj prosilam o pomoc, a spotkalam sie w sumie z sadem kapturowym...
  • raszefka 08.11.10, 21:09
    Uspokój się. Dowiedz na żywo, jakie masz szanse. Przygotuj.

    Powodzenia w każdym razie.
  • ag13ag13 08.11.10, 21:14
    Dziekuje, liczylam, ze ktos po rozwodzie juz to przerabial i mi powie o sytuacji o konkretach. Bez oceniania mojej decyzji, bez wnikania i osadzania, zadalam w pierwszym mejlu konkretne pytania i liczylam na konkretne odpowiedzi. Wyszlo inaczej, ale wiem, ze fora to fora, maja swoje prawa, w sumie sie z tym liczylam. Ide na spotkanie z tzw. rzeczoznawca. Juz kiedys mi powiedzial, ze mam spore szanse, by to przeprowadzic ze skutkiem korzystnym dla mnie. Nie wiem co znaczy korzystny dla mnie, mam dziecko, stad moja wiara na to, ze ktos kto byl w podobnej sytuacji mi podpowie od strony zycia, nie emcji. Rozmowe mam we srode, z Pewnoscia opwoiem...co uslyszalam od bieglego. W kazdym razie obiecuje, moze ktos bedzie w podobnej sytuacji i jemu cos sie przyda z moich doswiadczen.
  • mayenna 09.11.10, 08:20
    NIe jesteśmy rzeczoznawcami, ale tez nie mamy żadnego interesu w tym żebyś wdawała się w długa i kosztowną sprawę.
  • zmeczona100 08.11.10, 21:17

    Ale pomoc nie oznacza głaskania po główce czy pisania rzeczy, których oczekujesz. Pomoc, jak rozumiem, to informacje merytoryczne- nie zawsze dla nas pozytywne.
    --
    "Percepcja tego konfliktu interferuje z sieciową dyferencjacją w UE oraz w Chinach, gdzie nie nastąpił przełom nominalistyczny".
  • ag13ag13 08.11.10, 21:22
    Merytoryczne i o to prosilam, a nie o subiektywne oceny, obrazanie, wyciaganie wnioskow, branie odpisu mejla osobiscie itp. A tak wiekszoswc odp. wlasnie przebiegala
  • brunetkablondynka 08.11.10, 21:57
    Aga,
    w każdej Kurii powinien być adwokat, sprawdź czy u Ciebie też jest,
    podejdź do niego opowiedz mu swoją sytuacje i zapytaj jakie masz szanse, koszt takiej rozmowy ok 50 zł,
    a tak na marginesie, nóż się w kieszeni otwiera na te " dobre rady" jakie otrzymujesz tutajuncertain
    troche dystansu i szacunku do drugiej osoby Ciekawa życzę wink
  • xciekawax 08.11.10, 22:04
    Ojej, zamknij ten noz bo mi krzywde zrobisz wink

    jestem zazwyczaj z dystansem i szacunkiem do innych, nie zauwazylas?

    Zreszta, nie widze abym byla w stosunku do autorki jakos bardzo nieuprzejma. Czasami mocne slowa lepiej dzialaja na przemyslenia niz glaskanie po glowce.
  • brunetkablondynka 08.11.10, 22:11
    xciekawax napisała:


    >
    > jestem zazwyczaj z dystansem i szacunkiem do innych, nie zauwazylas?

    zauważyłam, więc tym bardziej się dziwię,
    może jakiś gorszy dzień wink
  • xciekawax 08.11.10, 22:18
    Oj tak, zdecydowanie PMS dzis mam..... co nie zmienia mojego zdania na dany temat.
  • ag13ag13 08.11.10, 22:18
    Ja sie tez dzisiaj zdenerwowalam, ale tak serio... i tak nerwy mam juz strzaskane...
  • ag13ag13 08.11.10, 22:19
    chce zaczac od proboszcza, zdam relacje, co i jak. Dzieki.
  • lastsenses 08.11.10, 23:11
    i chociaż za rozpad małżeństwa winił w 100% żonę - unieważnili ale winnym uznali jego...
  • zmeczona100 09.11.10, 12:22

    Pewnie pojechał stereotypami, które wyniósł z własnej rodziny? wink
    --
    "Percepcja tego konfliktu interferuje z sieciową dyferencjacją w UE oraz w Chinach, gdzie nie nastąpił przełom nominalistyczny".
  • malgolkab 09.11.10, 12:21
    a przed ślubem był dojrzały?? odkryłaś to nagle miesiąc po??
  • zmeczona100 09.11.10, 20:48

    W jaki sposób można odkryć przed ślubem, że mamy do czynienia z dojrzałym do założenia rodziny i do sakramentu małżeństwa osobnikiem?
    --
    "Percepcja tego konfliktu interferuje z sieciową dyferencjacją w UE oraz w Chinach, gdzie nie nastąpił przełom nominalistyczny".
  • malgolkab 09.11.10, 22:39
    powiedzmy sobie szczerze- zazwyczaj są ku temu przesłanki, tym bardziej, że w dzisiejszych czasach wiekszość ludzi przed ślubem razem mieszka. Gdyby było tak, że w żaden sposób nie mozna tego odkryć, to połowę małżeństw można by uznać za zawarte nieważnie, bo pod hasło niedojrzałość można podciągnąc naprawdę wszystko
  • tricolour 09.11.10, 23:00
    ... bo na przykład braku doświadczenia w wydobywaniu ropy z dna moskiego podejrzewam, że nie można podciągnąć.

    Za to można wykazać niewiedzę lub zaniechania w wykonywaniu obowiązków przyjmowanych i przekazywanych. Je można wręcz literalnie wyliczyć. A te obowiązki to rzecz najwyższej wagi w małżenstwie.
  • zmeczona100 10.11.10, 20:47
    malgolkab napisała:

    > powiedzmy sobie szczerze- zazwyczaj są ku temu przesłanki, tym bardziej, że w d
    > zisiejszych czasach wiekszość ludzi przed ślubem razem mieszka.

    Ja pytałam o to, w jaki sposób osoby, które są katolikami, mają przed ślubem upewnić się, czy dany osobnik jest dojrzały do sakramentu małżeństwa. Nie chodzi mi o osoby, które biorą ślub kościelny z innych pobudek niż religijne.

    Gdyby było tak,
    > że w żaden sposób nie mozna tego odkryć, to połowę małżeństw można by uznać za
    > zawarte nieważnie, bo pod hasło niedojrzałość można podciągnąc naprawdę wszyst
    > ko

    I tu zgadzam się z Tri- dokładnie to samo powiedział mi jeden z najlepszych znawców prawa kanonicznego w Europie.
    Ciekawe, kto np. wie o tym, że jeśli stosuje się antykoncepcję przed ślubem, a potem przerywa ją po to, aby iść do spowiedzi po podpis- z zamiarem, że i tak się do niej wróci po ślubie, to sakrament nie jest zawarty ważnie.

    --
    "Percepcja tego konfliktu interferuje z sieciową dyferencjacją w UE oraz w Chinach, gdzie nie nastąpił przełom nominalistyczny".
  • malgolkab 12.11.10, 15:07

    > Ciekawe, kto np. wie o tym, że jeśli stosuje się antykoncepcję przed ślubem, a
    > potem przerywa ją po to, aby iść do spowiedzi po podpis- z zamiarem, że i tak s
    > ię do niej wróci po ślubie, to sakrament nie jest zawarty ważnie.
    >
    dokładnie tak jak piszesz. Dla mnie to jest w ogóle komedia- nie wiem czy to dobre słowo, iść do spowiedzi, wiedząc, że po będzie się dalejj robić to samo. Abstrahując od sakramentu małżeństwa, to gdzie mocne postanowienie poprawy. nieważna spowiedź i tyle. Ale tu juz znowu chodzi o sumienie...
  • malgolkab 12.11.10, 15:11
    > Ciekawe, kto np. wie o tym, że jeśli stosuje się antykoncepcję przed ślubem, a
    > potem przerywa ją po to, aby iść do spowiedzi po podpis- z zamiarem, że i tak s
    > ię do niej wróci po ślubie, to sakrament nie jest zawarty ważnie.
    >
    dokładnie tak jak piszesz. Dla mnie to jest w ogóle komedia- nie wiem czy to dobre słowo, iść do spowiedzi, wiedząc, że po będzie się dalejj robić to samo. Abstrahując od sakramentu małżeństwa, to gdzie mocne postanowienie poprawy. nieważna spowiedź i tyle. Ale tu juz znowu chodzi o sumienie...
  • tricolour 12.11.10, 16:13
    ... że stosowanie antykoncepcji przed slubem czyni małżeństwo nieważne.

    Dla mnie to zupełnie normalne, że przed slubem stosuje się antykoncepcję (jaka by ona nie była) bo dziecko przed ślubem z reguly wywraca do góry nogami porządek rzeczy i komfort życia. Stąd jak najbedziej uzasadniona niechęć do posiadania dziecka przed ślubem i związana z niechęcią antykoncepcja, ale to co innego niż brak zgody na posiadanie potomstwa w ogóle, w przyszłości.

    Nie mówię, że trzeba udowodnić jakoś tą niechęć.
  • zmeczona100 12.11.10, 21:47
    A tu chodziło o stosowanie antykoncepcji przed ślubem czy o ważność spowiedzi? Tri, coś przekombinowałeś wink
    --
    "Percepcja tego konfliktu interferuje z sieciową dyferencjacją w UE oraz w Chinach, gdzie nie nastąpił przełom nominalistyczny".
  • tricolour 13.11.10, 00:52
    ... "Ciekawe, kto np. wie o tym, że jeśli stosuje się antykoncepcję przed ślubem, a potem przerywa ją po to, aby iść do spowiedzi po podpis- z zamiarem, że i tak się do niej wróci po ślubie, to sakrament nie jest zawarty ważnie".

    I - moim zdaniem - tak nie jest.
  • zmeczona100 13.11.10, 13:05
    tricolour napisał:

    > ... "Ciekawe, kto np. wie o tym, że jeśli stosuje się antykoncepcję przed ślube
    > m, a potem przerywa ją po to, aby iść do spowiedzi po podpis- z zamiarem, że i
    > tak się do niej wróci po ślubie, to sakrament nie jest zawarty ważnie".
    >
    > I - moim zdaniem - tak nie jest.

    A co z warunkami dobrej spowiedzi- w tym wypadku żal za grzechy i mocne postanowienie poprawy?


    --
    "Percepcja tego konfliktu interferuje z sieciową dyferencjacją w UE oraz w Chinach, gdzie nie nastąpił przełom nominalistyczny".
  • bramstenga 13.11.10, 15:09
    To, że spowiedź prześlubna była nieważna, nie oznacza, że sakrament małżeństwa nie zaistniał. Mógł zostać przyjęty/udzielony niegodnie, ale ważnie. (To tak samo jak z eucharystią po nieważnej spowiedzi).
    ~bramstenga
  • tricolour 13.11.10, 16:52
    ... z faktu, że spowiedź była nieważna nie wynika nic poza tym. Zresztą generalnie spowiedź nie jest waruniekm koniecznym, bo można poślubić nawet ateistę, od którego trudno wymagać spowiedzi. A ważna to już w ogóle...

    smile
  • zmeczona100 13.11.10, 17:18

    kan. 1065 §2
    wink

    Ateistę poślubić można, ale kan. 1086 wink
    --
    "Percepcja tego konfliktu interferuje z sieciową dyferencjacją w UE oraz w Chinach, gdzie nie nastąpił przełom nominalistyczny".
  • a1ma 09.11.10, 11:57
    Kwestia, którą próbowano Ci tutaj wytłumaczyć, to różnica między unieważnieniem (nie ma czegoś takiego), a stwierdzeniem nieważności. To nie jest tylko różnica tylko w nazewnictwie.

    Stwierdzenie nieważności to stwierdzenie, że małżeństwo zostało zawarte nieskutecznie i dlatego nie było ważne. Nigdy naprawdę nie istniało. Przyczyna nieważności zazwyczaj musi występować jeszcze przed zawarciem małżeństwa (czyli jeśli zmienił się po ślubie, to nie masz co liczyć na stwierdzenie nieważności).

    Najczęstsze powody to niedojrzałość i wynikająca z niej niezdolność do tworzenia rodziny, zatajona przed ślubem choroba albo niechęć do posiadania dzieci, nieuznawanie nierozerwalności węzła.

    Nie jest wystarczającym powodem do stwierdzenia nieważności alkoholizm, przemoc, brak współżycia, niełożenie na rodzinę i inne podobne - chociaż może nam się wydawać, że to oczywiste powody do rozwodu. I tu jest różnica - do rozwodu tak, jak najbardziej, ale nie do stwierdzenia nieważności małżeństwa - bo małżeństwo de facto istniało, nawet jeśli po ślubie któreś z małżonków zmieniło się diametralnie, co spowodowało faktyczne zerwanie więzi.

    Żeby uzyskać orzeczenie o nieważności małżeństwa musisz udowodnić, że ONO NIE ISTNIAŁO, a nie że przestało istnieć. Że Twój mąż NIGDY nie był rzeczywiście Twoim mężem, a nie że przestał nim być.

    --
    From 0 to bitch in less than 5 seconds!
    chez alma
  • tricolour 09.11.10, 15:15
    ... przeszkoda musi być nieusuwalne w sensie stanmu wiedzy, stany medycyny itp.

    Niechęć do seksu nie jest przeszkodą nieusuwalną gdy ten seks kiedyś był, a jest domniemanie, że może być. Raczej sąd duchowny zaleci terapię niż da pozytywny wyrok.
  • zmeczona100 10.11.10, 20:40


    --
    "Percepcja tego konfliktu interferuje z sieciową dyferencjacją w UE oraz w Chinach, gdzie nie nastąpił przełom nominalistyczny".
  • ag13ag13 11.11.10, 09:17
    Witaj, bylam u ksiedza, a on... zapomnial o spotkaniu i mial innego interesanta. Bardzo mnie przepraszal, a ja wiedzac, e jest bardzo zabiegana osoba przyjelam normalnie owe zapomnienie. Rzecza ludzka jest zapomniec. Jestem z nim umowiona ponownie na piatek. Zdam relacje, obiecuje.
  • ag13ag13 12.11.10, 18:36
    Witam ponownie. Przegladajac po kilku dniach moj wpis- wiele wypowiedzi to az dech mi zapiera w piersi, ale czytam to po raz kolejny wiec sie troche juz zdystansowalam. Bylam u ksiedza, jest swiatla osoba, wyksztalcona w tym kierunku i mu wierze. Powiedzial, ze mam zielone swiatlo i ...wszystko w moich rekach, ze mam b. duze szanse na doprowadzenie sprawy do finalu z korzystnym dla mnie skutkiem. Tu dodam, ze nie o uniewaznzienie malzenstwa mi chodzi ( troche jestem ironiczna jak wiekszosc z Was tutaj wypowiadajacych sie) , ale o swietrdzenie niewaznosci malzenstwa. Tak na dobra sprawe jak zwal tak zwal, to dla mnie sprawa b. powazna, z ktora sie borykam od dawna i czulam sie po wypowiedziach niektorych osob wrecz opluta i szkalowana, ale w koncu to forum. Tak czy owak nawet tym ironistom dziekuje, bo spojrzalam na to z drugiej strony, ze strony czlowieka, ktory patrzy na to z boku. Mnie to jakby na to nie spojrzec w jakis sposob rozwija i uczy brania rowniez dystansu i tez... liczenia sie z opinia innej osoby (jakakolwiek by ona nie byla) bez obrazania tej wlasnie osoby.
    Pozdrawiam jesiennie smile
    Tak czy siak zadowolona z napisania na to forum Agulka smile
  • zmeczona100 12.11.10, 21:48
    No to świat się chyba kończy.
    --
    "Percepcja tego konfliktu interferuje z sieciową dyferencjacją w UE oraz w Chinach, gdzie nie nastąpił przełom nominalistyczny".
  • tricolour 13.11.10, 01:05
    ... a rzecz trzeba będzie udowodnić.

    Choć z drugiej strony skoro dziecko autorki wzięło sie nie z seksu (czy jakoś tak), a po tym ani razu w łóżku nie byli, to może i ma rację...
  • zmeczona100 13.11.10, 13:07
    tricolour napisał:

    > a po tym ani razu w łóżku nie byli, to może i ma rację...

    Ale autorka pisała, że byli...


    --
    "Percepcja tego konfliktu interferuje z sieciową dyferencjacją w UE oraz w Chinach, gdzie nie nastąpił przełom nominalistyczny".
  • ag13ag13 13.11.10, 08:48
    A moze wlasnie zaczyna.
  • mayenna 13.11.10, 08:59
    Zaczyna się długi i dość nieprzyjemny proces.

    Myślę, że szansa na unieważnienie mógłby być homoseksualizm małżonka, ukrywany do tej pory...
  • ag13ag13 13.11.10, 14:42
    Czemu dlugi...moja znajoma po niecalym roku miala stwierdzenie, a poza tym... czemu nieprzyjemny? Ja juz wszystko przerobilam po tysiackroc, nie nastawiam sie na to, ze bedzie bardziej nieprzyjemnie niz w sadzie. Juz zgodnie z prawem nie jestem zona. Jakos nie widze tego w ciemnych barwach, a wrecz odwrotnie i szczerze powiem, nie moge sie doczekac.
  • mayenna 13.11.10, 00:10
    Możesz powiedzieć na jakiej podstawie jest to zielone światło?
    Tak z kanonicznego punktu widzenia?
  • ag13ag13 13.11.10, 14:45
    Nie chce tu wszystkiego pisac, ta druga strona moze czytac i ... Mam uwierz powazne argumenty, gdyby bylo inaczej ksiadz by mi nie dal tego "zielonego swiatla"
  • tricolour 13.11.10, 16:57
    Zreszta i tak przeczyta co napiszesz i będzie mógł odnieść się do materiału na każdym etapie spawy. Nawet po wszystkich zeznaniach stron i świadków, strony mają wgląd w całość akt i mogą je komentować czy obalać.

    I z doświadczenia: argumenty sie nie liczą. Liczy się teza procesowa i DOWODY.
  • ag13ag13 14.11.10, 08:57
    Nie chce wnikac tutaj w szczegoly, bo nie chce i tyle. Dowody mam, argumenty tez i swietnych, konkretnych swiadkow i jak napisalam wczesniej- nie moge sie doczekac. A ze jak bedzie proces, ze przeczyta to wiem.
  • annajustyna 14.11.10, 11:46
    Aha, czyli sam brak seksu nie bedzie podstawa, tylko inne okolicznosci. No to trzymam kciuki!
    --
    Gasofnia
  • mayenna 14.11.10, 17:41
    Podejrzewam że musi być coś o czym nie piszesz na forum. Powodzenia więc, skoro tego chcesz i masz szanse przeprowadzićsmile
  • ag13ag13 14.11.10, 18:51
    Bardzo dziekuje, jest cos, rzeczywiscie.
  • stasi1 14.11.10, 20:28
    a o czym to nie pisałaś nam tutaj to musisz wybaczyć tym wszystkim którzy Cię krytykowali. Poprosstu nie wiedzieli wszystkiego.
    A tak pytanie osobiste: chcesz unieważnienia małżeństwa dla papierku czy po to aby mieć czyste sumienie?
  • ag13ag13 16.11.10, 02:22
    Świetne pytanie, ale nie chce sie w niego zaglebiac, bo wywolam kolejna burze na tym forum . Chyba bardziej w imie zasad...
  • tricolour 16.11.10, 08:31
    ... bo każdy czuje i oczekuje, że właśnie małżeństwo ma być "na wieki wieków".

    A gdy się ktoś rozwiedzie (i ma lepiej) a jeszcze może udowodnić nieważność malż. kościelnego i ożenić sie ponownie, to zżera zazdrość - bo szczęśliwy (bo ma lepiej). To ta zazdrość popycha do agresji.
  • stasi1 16.11.10, 21:05

    nie występuje o unieważnienie swojego małżeństwa. Jak się żeniłem ze swoją żoną to myślałem że to będzie rzeczywiście na wieki. Chociaż przed slubem bałem się że dla mojej żony nigdy nie będę ważniejszy niż jej rodzina. I niestety tak było. Niestety dzieci nie mieliśmy, z dziećmi pewnie by nam to nasze małżeństwo by wyszło
  • zmeczona100 16.11.10, 22:12
    stasi1 napisał:

    Niestety dzieci nie mieliśmy, z dziećmi pewnie by nam to nasze małżeństwo b
    > y wyszło

    Z takim myśleniem? Nie sądzę.

    --
    "Percepcja tego konfliktu interferuje z sieciową dyferencjacją w UE oraz w Chinach, gdzie nie nastąpił przełom nominalistyczny".
  • stasi1 19.11.10, 01:25
    czemu?
    czasami do szczęścia tak niewiele trzeba
  • annajustyna 14.11.10, 11:44
    Chodzi o KK czy cywilnie? Bo w KK mozna tylko wystapic o stwierdzenie niewaznosci na podstawie okolicznosci wystepujacych PRZED slubem. Malzenstwo consumatum, dziecko jest, nie ma szans na stwierdzenie niewaznosci na tej podstawie.
    --
    Gasofnia
  • de.la.marija 14.11.10, 11:51
    masz dowody? świadków? argumenty? dziwne. gadanie klechy to mało. chyba, że........
  • fo.xy 14.11.10, 11:52
    Zaraz mnie pewnie ktos zakrzyczy, ale chcialabym naprawde wiedziec.
    Mam troche inne pytanie - czy jest jakas roznica miedzy uniewaznieniem a rozwodem?

    bo de facto sytuacja na jedno wychodzi - malzonek jest, a potem nie ma. Przy wypelnianiu roznych wnioskow, gdzie podaje sie stan cywilny wpisac panna (znowu) czy moze jednak rozwodka?

    Kiedys cos mi sie o uszy obilo, ze uniewaznienie to w przypadku osob wierzacych i slubu koscielnego. Ale jaki sens? w przysiedze jest "co Bog zlaczyl, niech czlowiek nie rozdziela" i koniec. A nie "... niech nie rozdziela, chyba ze..."
    (nie mam tu na mysli, by nie rozstawac sie, jesli sytuacja patologiczna lub cos w tym stylu)
    Pytanie do osob wierzacych - czy jesli ksiadz oficjalnie stwierdzi, ze slub niewazny, to wystarcza to na uspokojenie sumienia? Jesli byl rozwod przed sadem, nie mozna przystapic do komunii... ale jesli uniewaznil ksiadz to juz wszystko ok? nie potrafie tego pojac.

    Jesli mogby mi to ktos wyjasnic w przystepny sposob, bylabym wdzieczna.
  • tricolour 14.11.10, 12:52
    ... bo na tym forum pisane o tym było wiele razy - można poczytać.

    Poza tym dobrze by było gdybyś rozróżniała unieważnienie od stwierdzenia nieważności. Bez tego rozróznienia do niczego sie dojdzie: nieważnośc jest obietywna i trwała przez cały czas - coć co jest nieważne nigdy nie było ważne. Unieważnienie oznacza, że coś było ważne, ale traci ważnośc.
  • e.i.t.h.e.l 14.11.10, 16:06
    I w związku z tym, nie można powiedzieć, że Bóg coś rozdziela, bo jeżeli uznane jest, że małżeństwo było od początku nie ważne, to tak jakby go w ogóle nie było (na płaszczyźnie religii), zatem nie ma czego rozdzielać. Rozdziela się przy rozwodzie, gdzie uznaje się, że małżeństwo było, ale coś się nie udało i chcemy się rozstać.
  • tricolour 15.11.10, 00:35
    Czytałaś Ty kiedyś dekret o niewazności? Widziałaś tam słowo "rozdziela"?
  • e.i.t.h.e.l 15.11.10, 00:56
    To do mnie?
  • tricolour 15.11.10, 00:59
  • e.i.t.h.e.l 15.11.10, 10:02
    To w takim razie nie rozumiem. Napisałam przecież, że nie ma rozdzielania, bo małżeństwo nigdy nie istniało w przypadku stwierdzenia nieważności.
  • tricolour 15.11.10, 13:27
    ... przepraszam.
  • e.i.t.h.e.l 16.11.10, 00:53
    A nie ma za co smile
  • e.i.t.h.e.l 14.11.10, 16:08
    > pelnianiu roznych wnioskow, gdzie podaje sie stan cywilny wpisac panna (znowu)
    > czy moze jednak rozwodka?

    Jak sama nazwa wskazuje, podaje się tam stan CYWILNY.
  • jael53 14.11.10, 17:11
    Stan cywilny: wolna/niezamężna. I tyle wystarczy. Nikt nie ma prawa dopytywać o szczegóły.

    Co do stwierdzenia nieważności:
    1. Dziecko/dzieci to nie "dowody przeciwko stwierdzeniu nieważności". Może być pięcioro dzieci i obiektywne przesłanki do stwierdzenia nieważności.
    2. Brak seksu (od dowolnego etapu małżeństwa) jest przesłanką do stwierdzenia nieważności w dwu przypadkach:
    a) odmowa jednej ze stron; b) wystąpienie fizycznej niemożności współżycia i odmowa leczenia się lub też stwierdzenie niemożności trwałej.
    Warunkiem do uznania tych przypadków za przesłankę do stwierdzenie nieważności jest brak zgody drugiej strony na "białe małżeństwo".
    3. Istotnymi przesłankami dla stwierdzenia nieważności są ponadto: a) niedojrzałość psychiczna; b) niedobrowolność (naciski i namowy krewnych) zawarcia małżeństwa; c) pomyłka co do osoby (wprowadzenie w błąd co do intencji, wyznawanych wartości, celów życiowych). Jako "pomyłkę co do osoby" interpretuje się np. naleganie na partnera, aby stosował antykoncepcję - partner(ka) był(a) przekonany(a)a, że poślubia osobę wyznającą katolicką etykę małżeńską - a to właśnie okazuje się pomyłką.
    Także pomyłką co do osoby jest zatajenie istotnych okoliczności - np. co do stanu zdrowia; albo istnienia wcześniejszego związku cywilnego; istnienia dzicka z takiego związku lub ze związku nieformalnego; zatajenie specyficznych preferencji seksualnych...
    Oj, dużo tego; tyle, że każdy prawnik - kanonista znajdzie, co należy. Bo - w odróznieniu od cywilnoprawnej procedury rozwodowej - procedura stwierdzenia nieważności jest niesłychanie elastyczna; tak elastyczna, że nie wymaga jakichś "twardych dowodów".
  • zmeczona100 14.11.10, 17:43
    jael53 napisała:


    > 2. Brak seksu (od dowolnego etapu małżeństwa) jest przesłanką do stwierdzenia n
    > ieważności w dwu przypadkach:
    > a) odmowa jednej ze stron; b) wystąpienie fizycznej niemożności współżycia i
    > odmowa leczenia się
    lub też stwierdzenie niemożności trwałej.


    No tutaj to pojechałaś.

    --
    "Percepcja tego konfliktu interferuje z sieciową dyferencjacją w UE oraz w Chinach, gdzie nie nastąpił przełom nominalistyczny".
  • ag13ag13 14.11.10, 18:49
    I o to wlasnie chodzi...
  • setlers5 14.11.10, 20:03
    Cała instytucja nieważności małżeństwa to zwyczajna hipokryzja. W rzeczywistości wyjątkowo rzadko zdarza się, żeby małżeństwo nie było skonsumowane, a naprawdę powody są takie same jak w przypadku rozwodów cywilnych. Jest to jednak wygodne odstępstwo dla różnych katolickich dewotów, którzy w ten sposób mogą mieć czyste sumienie próbując zacząć życie od nowa z kimś innym. Najśmieszniejsze jest to, że zwyczajni ludzie z braku czasu lub chęci nie podejmują obłudnych prób stwierdzenia nieważności i wedle kościoła mogą zostać potępieni, a hipokryci tacy jak Ty z punktu widzenia kościoła będą mogli "bezgrzesznie" założyć rodzinę i ułożyć sobie życie od nowa.
  • tricolour 14.11.10, 20:11
    ... bowiem jest założenie, jest teza i jest dowód.

    Dowód nie może mieć wymiaru hipokryzji. Dowód można przyjąc lub obalić. Nie ma innej możliwości więc mylisz się w swojej humanistycznej ocenie rzeczy poddającej się zwykłej logice gdzie nie ma oceny. Jest tylko wynik, a tym wynikiem jest prawda lub fałsz. Nie hipokryzja.
  • setlers5 15.11.10, 15:53
    Masz coś do powiedzenia, oprócz tego nadętego wywodu ?
  • ag13ag13 03.12.10, 18:12
    Wiesz gdzie mam Twoj post? Zgadnij...
  • kostek_2004 14.11.10, 20:47
    To jest zbyt poważna sprawa by pozwolić sobie na zaniedbania lub złożenie nieodpowiedniego wniosku. Jeśli zależy Ci na unieważnieniu małżeństwa to KONIECZNIE skontaktuj się z adwokatem który przeprowadza takie sprawy.
    Z tego co piszesz nie możesz dostać rozwodu ze względu na brak seksu. Ale jeśli ten brak seksu był wynikiem: zatajenia ułomności fizycznej lub psychicznej (niekoniecznie choroby) bądź niedojrzałości w podejmowaniu decyzji z którejś ze stron skutkującej brakiem świadomości sakramentu (przysięga dla przysięgi - bez treści w duszy) to jest szansa na stwierdzenie że związek nie został prawnie zawarty. Podobnie gdy któraś z osób w trakcie przysięgi była niewierząca (choć nawet chodziła do kościoła) a nie zostało to zgłoszone itd itp. Generalnie związek jest ważny o ile w pełni świadomie, bez przymusu fizycznego lub psychicznego (co ludzie powiedzą - jestem w ciąży) został zawarty w wierze i z pełną świadomością konsekwencji. Nieważny, jeśli te warunki nie zostały spełnione. Adwokat jest konieczny bo jest również druga strona: domniemanie ważności związku. Jeśli ktoś uchybił warunkom powyżej a trwał w małżeństwie domniemuje się ze wszystko było OK.
    Dobrze też dojść do porozumienia z byłym bo fakty są ustalane po obu stronach. Nie jest łatwo, ale znam wiele przykładów skutecznego unieważniena związku w sytuacjach trudnych do wytlumaczenia (4 dzieci i 20 lat po ślubie).
    Wytrwałości!
  • rusa2002 14.11.10, 21:02
    Dla zainteresowanych polecam lekturę Tytułu I Działu I Kodeksu Rodzinnego i Opiekuńczego.
  • zmeczona100 14.11.10, 21:16
    Dlatego pojawiło się tyle nowych osób, jednorazowo na tym forum, w tym wątku, którzy nie czytając całości wypisują, co im się wydaje i już tu nie wracają. Nie widzę sensu, aby pod każdym takim postem odpowiadać, bo w całym wątku już wszystko dokładnie wyjaśniono. Tyle tylko, że tym przypadkowym nie chce się po prostu czytać.

    --
    "Percepcja tego konfliktu interferuje z sieciową dyferencjacją w UE oraz w Chinach, gdzie nie nastąpił przełom nominalistyczny".
  • zmeczona100 14.11.10, 21:35
    Przerobili to na lotny tytuł uncertain

    Szkoda. Wątek się spalił.
    --
    "Percepcja tego konfliktu interferuje z sieciową dyferencjacją w UE oraz w Chinach, gdzie nie nastąpił przełom nominalistyczny".
  • ag13ag13 03.12.10, 19:22
    Co masz na mysli, bo chyba nie nadarzam? o Co chodzi z pierwsza strona? I czemu watek spalony? Nic nie kaman...
  • raszefka 04.12.10, 00:13
    Ag13ag13, odpowiadasz na posty sprzed 3 tygodni...
  • raszefka 15.11.10, 15:26
    Swoją drogą to niesamowite, ilu jest chętnych komentować wewnętrzne sprawy Kościoła; Kościoła, z którym nie za wiele mają wspólnego i w związku z tym sprawy, które ich zupełnie nie dotyczą sad
  • zmeczona100 16.11.10, 21:47
    Piszę w tym wątku, chociaż w nim groch z kapustą wink Ale łączy się tematycznie z tym, co chce napisać.

    Popraw mnie, bo chcę się bardzo mylić. Podczas dyskusji w tym wątku, czytając wypowiedzi osób, które zupełnie nie mają pojęcia o istocie dyskutowanego problemu, zaświtała mi pewna okropna myśl. Że współcześni młodzi nie odróżniają małżeństwa cywilnego od kościelnego, wobec czego dla nich jedyną zauważaną różnicą jest... miejsce składania przysięgi. Dlatego są tu wypowiedzi o hipokryzji, o możliwości załatwienia sobie "unieważnienia" czy wręcz o rozwodzie cywilnym.
    Dla nich ślub konkordatowy to ślub w kościele (miejscu!), a nie połączenie oddzielnych kiedyś dwu uroczystości o zupełnie odmiennym charakterze...

    Co Ty na to??

    --
    "Tylko młode kobiety (z reguły) są jak frutti di mare, można je kształtować, pokazywać świat, być mentorem, mistrzem, mecenasem. Z dojrzałą kobietą jest to niezwykle trudne. Na dodatek kiedy zjawia się dziecko kobiecie zmienia się postrzeganie świata, jest już trudniej bawić się wspólnie życiem, a mistrz może runąć z pomnika przy lada okazji". Marcepanna
  • ag13ag13 17.11.10, 19:41
    Albo sie mysle, albo... miesza mi sie wszystko po tych wypowiedziach, a glownie w kwestii wiary. Mam wrazenie, ze tu sa albo super fajni chrzescijanie, wierzacy i rozmawiajacy z Bogiem, wierzacy w idealy i w slowo Boze oraz szczerze praktykujacy...albo ateisci. Nie mwoie o normalnych i stonowanych, ktorych tu tez jest na szczescie sporo
  • zmeczona100 17.11.10, 21:28
    Przekrój całego społeczeństwa wink
    --
    "Percepcja tego konfliktu interferuje z sieciową dyferencjacją w UE oraz w Chinach, gdzie nie nastąpił przełom nominalistyczny".
  • tricolour 17.11.10, 22:42
    ... i rób to, co zaplanowałaś. Chcącemu nie dzieje się krzywda.

    A tak BTW i przy okazji postu Zmęczonej: zarówno wierzący jak i ateiści czy wojujący antyklerykałowie potrzebują czegoś stałego, czegoś na czym można się oprzeć i budować. Tym czyms jest m.in małżenstwo z góry planowane na "wiek wieków" ale często wychodzi jednak lipa. U każdego podobna lipa... ale nie do końca. Właśnie.

    Bo pojawia się instutucja "nieważności małżeństwa" i chcący podjąc ryzyko (niewiadomą) procesu może wyrwać się z grona ludzi, którym ciąży sumienie. To budzi zwykłą zazdrość, bo skurwysyn miał się męczyć jak cała reszta (nawet tych niewierzących) a tu nagle jeden z drugim ma lepiej. Więc zwykła zadrość, potem zamieniana nieświadomie na złość (podstawy wręcz psychologii) a złośc w agresję. Prosty mechanizm jak drut i widzoczny w tym wątku.

    Ale niczym się nie przejmuj. Zaplanuj i doprowadź plan do końca licząc, że to potrwa lata. U mnie trwało pięć, ale warto było. Powodzenia!
  • bswrksz 23.10.17, 20:19
    Jak nie wiecie jak opisać dobrze powody można na allegro znaleźć gotowy, co ważne, już wypełniony wniosek wpisując: "rozwód kościelny wniosek"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka