Dodaj do ulubionych

Rada psychologa - przeczekać...

16.11.10, 12:11
... udzielona rodzicowi, który od trzech lat ma problem ze spotkaniami z córką, która "nastawiana" przez drugiego rodzica, unika spotkań.
Na pytanie "co robić" rodzic usłyszał "nic nie robić, czekać".
Czy czekanie coś tu może pomóc???

I nie jest to pierwszy raz, gdy słyszę o tego typu radach od rodziców, którzy zdezorientowani szukają potwierdzenia jeszcze u innego źródła, że czekanie coś może dać.

Ta sytuacja o tyle mnie bulwersuje, że ów psycholog spotykał się z dziewczynką, o którą chodzi.
Wydaje mi się więc, że mając wiedzę psychologiczną mógł pomóc i rodzicom i dziecku.
A tymczasem nie zrobił NIC.

(Zaznaczam, że nie chodzi o żadną patologię, przemoc, alkohol itp.)

To co mnie nurtuje: czy czekanie i "nicnierobienie" w takiej sytuacji może coś dać?
Jak widzą to rodzice?

--
informacje dotyczące mediacji:
meeting-point.org
Mediuję jedynie w sprawach sądowych
Edytor zaawansowany
  • tricolour 16.11.10, 12:17
    ... to się kończynę wsadza w gips i czeka. Bo to czekanie to nie jest nicnierobienie tylko proces zrastania i gojenia.

    I taki tez ma wymiar czekanie gdy jeden rodzic walczy z drugim za pomoca dziecka: ma wymiar gojenia ran, które popychają do walki za pomocą dziecka. Wybór tej metody nie jest arbitralny, bo sa tez inne rozwiązania, ale bywa, że czekanie jest dobrym sposobem. Dobrym wtedy, gdy rodziców nie stac na inne rozwiązania.
  • mediator.org 16.11.10, 12:36
    Proces zrastania kości ma określony czas. Dalsze trzymanie nogi czy ręki w gipsie szkodzi zdrowiu.
    Podobnie jest z psychiką - zbyt długa żałoba, smutek, opłakiwanie zaczyna szkodzić a nie leczyć...
    Jeśli rodzic po kilku latach problemów, o których pisałam słyszy, aby dalej czekał i nic nie robił mam wrażenie, że nie służy to chyba niczyjemu zdrowiu a jedynie jest na rękę rodzicowi, który mieszka z dzieckiem i spokojnie może dalej uskuteczniać "nastawianie" i eliminowanie drugiego rodzica z życia dziecka. Że o wypaczaniu psychiki dziecka nie wspomnę.
    --
    informacje dotyczące mediacji:
    meeting-point.org
    Mediuję jedynie w sprawach sądowych
  • plujeczka 16.11.10, 12:34
    tojest zupełnie bezsensowana rada psychologa, znam taki przypadek ( podobny) w tej sytuacji psycholog zasugerował spotkanie dziecka w obecnosci kuratora zawodowego do czasu aż dziecko "oswoi" się z rodzicem.Nie wolno czekac i nic nie robic bo w sądzie będzie to negatywnie postrzegane ,że ojciec czy matka nie stara się o kontakty z dzieckiem, druga strona wyklorzysta to jako biernośc i ..unikanie kontaktów.
  • yoma 16.11.10, 13:16
    Wiesz co, Plujeczka, to najlepiej wziąć i rozciąć to dziecko na dwoje.

    Co to znaczy "bo w sądzie", "bo druga strona"? A gdzie w tym dziecko?
    --
    Chłop jest tyle wart, do ilu ukończonych miast przylega
  • plujeczka 16.11.10, 13:26
    nie atakuj mnie, robisz to niepotrzebnie ja napisałam o przypadku ojca, który walczy o dziecko a konkretnie o widzenia, które utrudnia matka od kilku lat, łacznie z tym ze napisała do sadu o molestowaniu przez ojca.Oczywiscie nic się z tych zarzutów sie nie potwirdziło, były badania w RDOK , wypadły pomyslnie dla ojca bo ojciec naprawde fajny jest i kocha dziecko strasznie. Też nie zblizał się do dziecka bo ona zawsze w obstawie rodziny ex zony i na jego widok reagowało uczieczką, bał się ,ze może sobie dziecko krzywde zrobic i bedzie na niego. Nie jestem zwolenniczka rozrywania dziecka na połowę, sama jestem matka ale nie zgadzam się uzywania dziecka jako materiału do "odgrywania" się na ojcu badź matce bo to nieludzkie. Nie osadzaj nikogo pochopnie, po prostu napisałam ,że ojciec badż matka mimo wszystko muszą toczyc walkę ( bo jest to walka) o dziecko wszak nie zawsze moznap owiedziec ,ze rodzic odchodzacy nie kocha dziecka, nie wszyscy są draniami ? zgodzisz się ze mną?
    Adowkat chłopaka powiedział ,ze niep może zaprzstać starań o dziecko bo to nie rzecz a czlowiek , potrzebuje zrówno matki jak i ojca, który lgnie i pragnie kontaków.Coz na głupote nikt nie wynalazł lekarstwa a szkoda? prawda.
    A poza tym sadze ,że w sądzie jeszcze nie spotkałas się z ludź bezwzgklędnymi, którzy dla potrafia kłamac, kręcic i uchodzi im to na sucho a gdzie w tym dziecko? chyba nie uwazasz ,ze powiem ze nalezy zrezygnowac z kontaktów, dziecko czesto się boi bo rodzic nastawia negatywnie "latorosl" lub malucha .Tutaj tez byo na widok ojca dziecko u psychologa prawie uciekło jednak zachecone przez niego podeszło i w czasie rozmowy rozkręcilo się na dobrze i opłyneły opowiesci dziecka o tatusiu i co..wcale nie o dewiancie a o ciepłym,kochajacym tacie, matka siedziala jak skamieniała...
  • yoma 16.11.10, 14:02
    Zlituj się, kto cię osądza, kto cię atakuje?

    Zauważyłam, że doradzasz działania pod publiczkę - pod sąd, pod drugą stronę - w ogóle się nie przejmując tym, co powinno być najważniejsze, a mianowicie dobrem dziecka. I to mnie zdziwiło. A ty od razu postawę obronną, elaborat na pół strony i syk zranionej żmii.
    --
    ...uważali, że niepatriotyczne jest śpiewanie o tym, jakim się jest patriotą. Prezentowali raczej opinię, że ktoś śpiewający o tym, jak wielkim jest patriotą, albo coś kombinuje, albo jest Głową Państwa (czyli coś kombinuje).
  • plujeczka 16.11.10, 14:46
    wiesz zmija mozesz nazwać siebie=dobrze jest czasem zaczac od spojrzenia na własna osobę ja działam pod sąd? pod publikę? dziwczyno opamietaj sie, poadje przykłady , które znam osobiscie a nie urojone,Co ty mozesz wiedzieć o tym czy ja się kieruje dobrem dziecka? znasz mnie? mam prawo pisać laboraty i wyrazać zdanie nawet na całą stronę ekrana komputera , internet jest do wyrazania swoich opinii to róeniez moje prawo oprócz twojego oczywiście.
    Dobro dziecka jest mi znane--nie zamierzam z toba polemizowac bo widze ,że skoro jest coś nie po "twojemu" to odbierasz to jako przeciw własnej osobie. Szkoda bo internet to nauka toleranacji ale tez miejsce wyrazania własnej opinii i niekoniecznie zgodnej z twoją.
    I prosze cię nie rozmawiaj ze mną uzywając argumentu "dobro dziecka" bo moze nie do konca rozumiesz co to znaczy a mnie sie nie chce tego akurat Tobie tłumaczyc, wybacz .
  • altz 16.11.10, 15:04
    Dajcie sobie spokój, bo ani jedna, ani druga nie jest przeciwna kontaktom rodzicom z dzieckiem.
    Mówicie o tym samym, ale macie różne doświadczenia.
    Bywa zagrywanie dzieckiem, bywają takie reakcje rodzica względem drugiego rodzica, które przy okazji ranią i dziecko, zresztą dziecko bardzo dużo widzi, a jeszcze więcej odczuwa.
    Ciężko jest wszystkim, czasami tak, że nie można funkcjonować, wiem to po sobie.
    Rodzice są zobowiązani pomóc odchodzącemu rodzicowi tak zorganizować przyszłość, żeby dzieci miały zapewniony stały i systematyczny kontakt z rodzicem, bo przecież dzieci nie mają ograniczonego przez sąd kontaktu z rodzicem. Przewrotnie to piszę, ale warto popatrzeć na to ze strony dziecka, wtedy może będziemy trochę lepsi od tapety w motylki.
    Są osoby milutkie niby, dbające o dobro dziecka, ale warunki postawione drugiej stronie są nie do przyjęcia i to jest ukryta agresja i poczucie wyższości.
    Takie osoby powinno się mrozić w ciekłym azocie i odmrażać, jak już będzie na to lekarstwo.
  • dziad47 16.11.10, 17:02
    Mam taka samą sytuacjie, dobra matka dba o rozwój dziecka. Nie ustaje w staraniach i wiem że, kiedy dziecko dorośnie samo podejmnie decyzjie. Czy to co dla dziecka zrobili rodzice było dobre czy złe. Mam nadzieje że, dzicko przez ztarania matki nie skrzywi sobie zycia. Nie mam zamiaru walczyć agresywnie i bezwzględie o swoje prawa jeżeli mam niszczyc dziecko. Uważam że, stosując metody rodzica krzywdziciela staje sie taki jak on. Wierze w uczucia i dobro to daje mi siłe by nie czekać bez działąnia z mojej strony, cztam o wychowaniu, chodze na kursy dla rodziców i nie przestaje kochac dziecka. Matka w Polsce nie musi udowadniać że, jest matką za to ociec musi udowodnić że jest dobrym ojcem i ja to zrobie czy to się sadowi podoba czy nie. Bo dobre mozna zło zwycięzyć. Wytrwałości i miłości w sercu życzę.
  • yoma 16.11.10, 17:45
    Plujeczka! ja cię nie chcę spalić na stosie, naprawdę!

    Dobra, wyłączam się smile
    --
    W takich chwilach jak ta tacy ludzie wznoszą się na szczyty. To jakby mieszać kijem w bagnie. Te naprawdę wielkie bąble znajdują się nagle na powierzchni i wszędzie dookoła brzydko pachnie.
  • plujeczka 16.11.10, 20:26
    nie musisz się wyłaczać forum jest dla wszystkich i dla ciebie też, mnie się po prostu zrobiło przykro zatakowałaś mnie jak najwiekszego wroga, nie wiem gdzie doczytałaś się w moich postach ,że jestem przeciw dzieciom? pomyliłaś się i to grubo.....nie wszystkie historie opisywane na forum moga się podobać ( niestety) ale takie jest zycie i to dorosli dzieciom stwarzają takie warunki i o tym pisałam, podziwiam determinację ojców ( bądż matek), którzy walcza mimo wszystko o dzieci ----to wszystko choć wiem jaka to trudna walka bo ktoś kto kocha dziecko jest w stanie zrobić dla niego wszystko i przykro się czyta jak kolejne dziecko staje się w reku rodzica narzędziem do odgrywania się na byłym małzonku. Sama tego nie przezyłam bo od mojego dziecka ojciec "oddalił" się wiele lat temu i nie utrzymuje kontaktu więc nie wiem jak to jest zabiegać o dziecko ale w srodkowsku w którym się obracam mam do czynienia z takimi sytacjiami i niestety "ręce mi opadają" a tak niewiele trzeba ,żeby to zmienić tylko widzisz to własnie jest trudne.
  • yoma 17.11.10, 19:29
    Włączam się

    > nie wiem gdzie
    > doczytałaś się w moich postach ,że jestem przeciw dzieciom?

    No właśnie - gdzie? Gdzie ja ci mówię, że jesteś przeciw dzieciom? Czemu ty się nakręcasz czymś, czego nie ma?

    Wyłączam się, spadam z tego wątku, a kysz, a kysz smile
    --
    - Oni nam grożą, oni nasyłają kontrole, oni chcą Nam odebrać koncesję. Narodzie, obudź się. Chcecie mieć minarety, bo islam zwycięża. Dlaczego nie płacicie??
  • rarely 16.11.10, 21:07
    mediator.org napisała:

    > ... udzielona rodzicowi, który od trzech lat ma problem ze spotkaniami z
    > córką, która "nastawiana" przez drugiego rodzica, unika spotkań.
    > Na pytanie "co robić" rodzic usłyszał "nic nie robić, czekać".
    > Czy czekanie coś tu może pomóc???
    >
    > I nie jest to pierwszy raz, gdy słyszę o tego typu radach od rodziców, którzy z
    > dezorientowani szukają potwierdzenia jeszcze u innego źródła, że czekanie coś m
    > oże dać.
    >
    > Ta sytuacja o tyle mnie bulwersuje, że ów psycholog spotykał się z dziewczynką,
    > o którą chodzi.
    > Wydaje mi się więc, że mając wiedzę psychologiczną mógł pomóc i rodzicom i dzie
    > cku.
    > A tymczasem nie zrobił NIC.
    >
    > (Zaznaczam, że nie chodzi o żadną patologię, przemoc, alkohol itp.)
    >
    > To co mnie nurtuje: czy czekanie i "nicnierobienie" w takiej sytuacji może coś
    > dać?
    > Jak widzą to rodzice?

    jezeli nie ma naciskow i walki to sprawy ukladaj sie same poza tym zaden psycholog sad kurator policjant mediator negocjator ksiadz
    pewnych problemow poprostu nie rozwiąze jezeli ludzie nie dogadaj sie sami jezeli ktores nie bedzie na tyle madre zeby ustąpoic być cierpliwe to problemy sie tylko zaostrza

    niektorzy mysla ze jak pojda do mediatora sadu psychologfa to sprawy uloza sie po ich mysli bez wysilku bez cierpliwosci po prostu ktos pstryknie i zalatwi jak chce atu.....zdziwienie nie da sie i tego nie sa w stanie zrozumiec

  • mediator.org 17.11.10, 08:24
    Masz całkowitą słuszność, że żaden specjalista nie pomoże jeśli rodzice nastawieni są na walkę za wszelką cenę.

    Jednak sprawy nie zawsze układają się i rozwiązują "same"- czasami pomoc z zewnątrz pomaga w uleczeniu chorych relacji, w poradzeniu sobie z własnymi emocjami, które krzywdzą innych.
    Wyjaśnienie reakcji drugiej strony, inne naświetlenie, pozwala w konflikcie dostrzec to, czego wcześniej ktoś nie zauważał. Pozwala pomyśleć co zrobić aby sytuację zmienić.
    Jest to droga dla tych, którzy wiedzą, że samo to się nic nie robi i dlatego szukają wsparcia u fachowców.
    Jeśli jednak znawca tematu mówi, że "nic nie robić"... to tu zaczyna się już dramat.
    Totalna niemoc i bezradność jednego z rodziców pozostawionego samemu sobie z ogromnym problemem.
    I to właśnie wydaje mi się kuriozalne - fachowiec nie zrobił nic.
    Do tego również namawia rodzica.
    Czym się kieruje udzielając takiej porady?
    Czyim dobrem?
    (Opisaną sytuację udało się jednak wytrącić z impasu, wbrew radom psychologa.
    Tylko trzeba było jednak coś zrobić smile )

    --
    informacje dotyczące mediacji:
    meeting-point.org
    Mediuję jedynie w sprawach sądowych
  • rarely 21.11.10, 09:11

    samopoczucie to rozwiazalas kolejny konflikt a twoja mediacja przyczynila sie do lepszego życia innych ludzi ze wszystkim co napisalas sie zgadzam jestes wysokiej klasy internetowym fachowcem
    jestem pod wrazeniem ciesze się ze Cie poznałem

    prosiłbym tez o pomoc Chciałbym że by moja była zona ze mna była na pewno Ci sie uda to załtwic
    z góry dziekuje i Bóg zapłać
    pisz częściej
    nr konta podaj na Prv pieniązki przeleje za raz po tym jak zadzwoni moja zona z propozycja powrotu
  • eutherpe 17.11.10, 08:35
    Co może pomóc osoba nie związana emocjonalnie z problemem?Owszem, zawsze może wtrącić parę mądrych słów a na tym koniec. Konflikt musi być rozwiązany przez osoby tkwiące w chorej sytuacji. Nikt z zewnątrz, kto nie przeszedł przez piekiełko rozstania i zaburzonych następnie relacji między byłymi partnerami i ich rodzinami, nie jest w stanie skutecznie rozwiązać pewnych spraw.
  • mediator.org 17.11.10, 08:42
    Ciekawe... O ile dobrze rozumiem twierdzisz, że nikt, kto nie przeżył koszmaru rozwodu, rozstania, walki o dzieci - nie ma pojęcia o tych sprawach?
    To chyba Cię rozczaruję, bo jednym z najlepszych polskich mediatorów jest osoba, która od ponad dwudziestu lat jest szczęśliwym małżonkiem smile
    A pomaga mega skutecznie!
    Z zewnątrz wink
    --
    informacje dotyczące mediacji:
    meeting-point.org
    Mediuję jedynie w sprawach sądowych
  • z_mazur 17.11.10, 09:34
    > Co może pomóc osoba nie związana emocjonalnie z problemem?

    No i tak się właśnie tworzy mity wokół psychoterapii.

    Wychodziłoby, że psychoterapeuta prowadzący terapię osoby, która np. przeżyła wypadek, musiałby wcześniej przeżyć podobny wypadek. Psychoterapię alkocholików, mogliby prowadzić tylka alkocholicy, a osób współuzależnionych tyklo osoby współuzależnione. smile)

    Są różne rodzaje terapii i różnym osobom w różnych sytuacjach życiowych różne wsparcie terapeutyczne może zostać udzielone.

    I nie chodzi o rozwiązywanie spraw. Chodzi o udzielenie odpowiedniego wsparcia, aby osoba w kryzysie sama sobie z nim poradziła i takiego wsparcia dobry terapeuta jest w stanie udzielić zawsze, niezależnie od tego komu pomaga i jaki ma sam bagaż doświadczeń życiowych.

    --
    Skromność zdobi mężczyznę, ale prawdziwy mężczyzna nie powinien się zdobić wink))
  • eutherpe 17.11.10, 09:52
    Chyba doskonale wiecie,że każdy przypadek jest indywidualny?Wyuczone i wyklepane formuły nie zawsze idą w parze z życiem. Pomóc może również najbliższy przyjaciel czy koleżanka z kolegą w pracy.Wszystko zależy od osoby, jej stopnia wrażliwości, zaleczania chorych i trudnych emocji.Wsparcie może być udzielone przez kogokolwiek ale jeżeli dana osoba nie będzie wykazywała ani odrobiny chęci i dobrej woli, można sobie schować do szuflady psychologiczne formuły i mediację?Prawa mediatorze?
  • z_mazur 17.11.10, 10:04
    No i znowu mity wynikające z niewiedzy, na czym polega psychoterapia.

    Osoba, która ma problemy z widywaniem się z dzieckiem, może całkiem sporo zrobić w tej kwestii. Oczywiscie to trwa i wymaga sporego zaangażowania od takiej osoby.

    Rolą terapeuty powinno być wspieranie w tych działaniach i w radzeniu sobie z negatywnymi emocjami, które mogą się z nimi wiązać.

    Oczywiście, że wsparcie może być udzielone przez kogokolwiek. Ale po pierwsze czasem zwyczajnie nie mamy na tyle bliskich ludzi przy nas, którzy mogliby nas wesprzeć. Po drugie przyjacielska pomoc, to jednak coś innego niż wsparcie fachowca, który zna i rozumie pewne mechanizmy związane z psychiką ludzką.

    Mam spore grono znajomych i rodzinę i ich wsparcie mi pomagało w kryzysie, ale pomoc fachowca pozwoliło mi się zmierzyć z pewnymi demonami, które mnie prześladowały i o których istnieniu nie miałem pojęcia.

    --
    Skromność zdobi mężczyznę, ale prawdziwy mężczyzna nie powinien się zdobić wink))
  • eutherpe 17.11.10, 10:15
    Oj niestety mylisz się bo psychoterapia jest mi bardzo bliska. Laury lekarza duszy, który odblokuje emocje człowieka tak aby wybaczył do końca, potrafił na cały świat popatrzeć wyłącznie obiektywnie, oczyścił serce i umysł z zaśmiecających projekcji i postępował jak oświecony i cywilizowany człowiek.Jeżeli człowiek nie będzie chciał się zmienić żaden psycholog nie jest w stanie mu pomóc- przynajmniej to moje zdanie.I są też jednostki , które uważają porady psychologów za banialuki( bynajmniej ja do takich nie należę), i co z nimi zrobić?
  • z_mazur 17.11.10, 13:01
    Jeśli ktoś z własnej woli chodzi na terapię to chyba po to, żeby zmienić aktualny stan swoich emocji.

    I nie mówimy o kimś kto uważa porady psychologów za banialuki, tylko o osobie która świadomie zdecydowała się na terapię, czyli raczej nie marnuje swojego czasu na banialuki.

    --
    Kobieta nie wie czego chce,
    ale nie spocznie dopóki nie osiągnie celu.
  • fikcyjne-konto 17.11.10, 10:44
    wg III zasady dynamiki-"Oddziaływania ciał są zawsze wzajemne. Siły wzajemnego oddziaływania dwóch ciał mają takie same wartości, taki sam kierunek, przeciwne zwroty i różne punkty przyłożenia. "

    A skąd wiesz jak rodzice przez te 3 lata zachowywali się wobec siebie? Może te 3 lata to są lata obustronnej wojny podjazdowej i szarpaniny, a psycholog radzi "odpuść", szczególnie odpuść nacisk i emocje, bo wtedy one wygasną stopniowo po drugiej stronie, co nie znaczy odpuszczać życzenia, czy dzwonienie z zapytaniem o zdrowie, czy zainteresowanie co się dzieje w szkole i w życiu dzieci. Bo jak sobie wyobrażasz spotkanie z ojcem jeśli dziecko nie chce tego spotkania? Że ojciec zamknie ją u siebie w domu żeby nie uciekła i będzie przekonywał jaki to on jest fajny a matka kłamliwa? Jaki będzie tego skutek.
    A może ojciec zdradził matkę i rodzinę, i córka sama nie ma ochoty się z nim spotykać bo czuje wstręt do wyboru życiowego jaki podjął?
    Każdy, ale to każdy kto ma problem z kontaktami z dzieckiem - obwinia za to drugiego rodzica. A wcale nie zawsze ten drugi rodzic ma w braku kontaktów jakiś wielki udział, często dziecko samo się przekonuje jaki który rodzic jest i z kontaktów rezygnuje.
    Cierpliwe cielę dwie matki ssie.
  • mediator.org 17.11.10, 11:59
    Wiem jak rodzice się zachowywali przez 3 lata, bo sprawę miałam na mediacji - poznałam punkt widzenia obu stron.

    A co to za argument, że jedna strona "zdradziła"? Zwłaszcza gdy dziecko miało przy rozstaniu rodziców niespełna 6 lat i to jak widzi całą sytuację jest wynikiem oddziaływania jedynie jednego z rodziców - tego z którym mieszka.
    Dziecko nie czuło "wstrętu do wyborów życiowych" jakie podjął rodzic, z którym teraz nie mieszka, aż do momentu, gdy pewne osoby nie uświadomiły dziecku co powinno czuć.
    O zdradzie pisano tu już dużo - ja zawsze powtarzam, że problem złożony i na pewno nie dziecko powinno być wciągane w jego rozstrzyganie.
    No i w tym przypadku nie było zdrady.

    "często dziecko samo się przekonuje jaki który rodzic jest" - dobrze by było, aby każde dziecko miało taką możliwość. W tym przypadku dziecko nie miało takiej szansy.
    To inni mówili jaki rodzic jest i dlaczego zły.

    --
    informacje dotyczące mediacji:
    meeting-point.org
    Mediuję jedynie w sprawach sądowych
  • eutherpe 17.11.10, 12:12
    I co Pani poradziła w tej sytuacji z punktu widzenia psychologa?Ja tutaj widzę jakąś stronniczość albo tak mi się wydaje.Cały czas powtarzam,że musi być powód takiego zachowania drugiej osoby,ale oczywiście dziecko nie może przez to ucierpieć. Ale wiem również ,że dziecko oczy ma i rozum i duszę i samo szybko dochodzi do pewnych wniosków.
  • mediator.org 17.11.10, 12:37
    Z punktu widzenia psychologa nic nie radziłam, bo sprawa była u mnie na mediacji a nie na terapii, więc byłoby to nadużyciem z mojej strony.

    ".Cały czas powtarzam,że musi być powód
    > takiego zachowania drugiej osoby"
    Powód? tak, lecz powód może tkwić nie w dziecku i tu zaczyna się pole do popisu dla np. właśnie psychologa.
    Dziecko samo dochodzi do pewnych wniosków - tak, gdy ma lat naście. Gdy jest mniejsze polega na zdaniu dorosłych, zwłaszcza tych najbliższych.
    Sama jestem mamą, dziecko 9 lat - i widzę jak córka powtarza prawie, że słowo w słowo moje zdanie na jakiś temat jako własne. I ona wierzy, że to jest jej zdanie smile

    A gdy jedzie do taty, z szelmowską wprost radością, powtarza coś, co powiedział tata (przeciwnego do mojego zdania) i patrzy na reakcję.
    Każdy rodzic ma w takiej sytuacji pole do popisu dla własnych reakcji, emocji itp.
    A to, co zrobimy kształtuje świat naszych dzieci...

    --
    informacje dotyczące mediacji:
    meeting-point.org
    Mediuję jedynie w sprawach sądowych
  • pacio 19.11.10, 13:32
    "Nicnierobienie" to czas na refleksje i tak bym to rozumiał. Chcąc nie chcąc dziecko samo asymiluje punkt widzenia rodzica i otoczenia z którym przebywa. Oddajesz co dostajesz i tej zasadzie trudno się przeciwstawić małemu dziecku.
    --
    PiS
    Potwory i Spółka

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka