Dodaj do ulubionych

Czy mogę się wyprowadzić z dzieckiem od męża?

25.01.11, 09:09
Mam pytanie do osób, które znają temat: chcę się przeprowadzić do rodziców z synem lat 5. Mąż nie zgadza się bym zabierała dziecko, uważa że mam prawa go zabierać ze sobą. Z mężem chcę się rozwieść, ale najpierw chcialam się odseparować. Nie będę wchodzić w szczegóły. Czy zabierając dziecko od męża naruszam prawo i w takim razie pozostaje mi mieszkanie z mężem mimo nierozwiązywalnych konfliktów, bo syna nie zostawię. Mogę złożyć pozew o rozwód i czekać na decyzję sądu, jak przyzna mi opiekę nad dzieckiem, to wtedy mogę się dopiero wyprowadzić? Aha jeszcze jedno, mieszkamy u teściów, więc mężuś na własnym, pewnym gruncie. Bardzo proszę o poradę.
Edytor zaawansowany
  • simimi 25.01.11, 09:18
    Oczywiście że możesz si,ę wyprowadzić, żaden sąd nie musi przyznawać Tobie praw do opieki, bo takie masz. Składając pozew o rozwód w dodatkowym punkcie trzeba zapisać wniosek o ustalenie miejsca pobytu dziecka, co w praktyce oznacza określenie, z kim dziecko będzie mieszkać.
    Ale jest jeszcze ale... Twój mąż jeśli jest agresywny, konfliktowy itp może niespodziewanie zabrać małego do siebie, bo dopóki sąd nie ustali miejsca pobytu, to dziecko równie dobrze może mieszkać z nim sad
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/zem33e5es2ke0h5u.png

    http://www.suwaczki.com/tickers/zem3anlikn427ng3.png
  • altz 25.01.11, 09:34
    Jeśli dziecko jest małe, to przeważnie dostaje je matka, bodajże od 12 lat dziecko ma głos i może wybrać. Ty pewno dostaniesz, pomimo podejrzewanej przeze mnie agresji (patrz "mężuś"), bo masz lepszą płeć. W naszym kraju kobiety robią, co uważają i jest to tolerowane przez sądy, dla mężczyzn takie samo zachowanie kończy się więzieniem.
  • mayenna 25.01.11, 09:53
    Altz, prawda jest taka że znikomy odsetek mężczyzn chce zająć się dziećmi po rozwodzie. Nawet jak chcą to wolą odpuścić bo układanie sobie życia po bez dzieci jest łatwiejsze.
    Sąd daje dzieci tej stronie która przed rozwodem była bardziej z nimi zżyta i zajmowała się nimi częściej, na której ten obowiązek spoczywał.Vide Error, Sauber, jeszcze jeden z piszących tu panów ma dzieci ale nicka nie pamiętam.
    Zjadliwość i ironiczność nie musi znamionować agresji. Tu panowie piszą o byłych żonach "suka' i jakoś nikomu do głowy nie przyjdzie więzieniem straszyć.
    Sam wiesz jakie emocje towarzyszą rozpadowi rodziny. Trudno czasem napisać obojętnie.
  • garden_party 25.01.11, 10:01
    mayenna napisała:
    > Altz, prawda jest taka że znikomy odsetek mężczyzn chce zająć się dziećmi po ro
    > zwodzie. Nawet jak chcą to wolą odpuścić bo układanie sobie życia po bez dzieci
    > jest łatwiejsze.
    > Sąd daje dzieci tej stronie która przed rozwodem była bardziej z nimi zżyta i z
    > ajmowała się nimi częściej, na której ten obowiązek spoczywał.

    Dokładnie tak - sąd przeważnie przyznaje opiekę temu rodzicowi, który faktycznie w czasie związku sprawował opiekę nad dzieckiem. I już na tym etapie panowie niestety wypadają gorzej - statystycznie... 7 minut dziennie!


  • mayenna 25.01.11, 10:03
    O moim eks 'Mężuś' mówił psycholog do którego chodziłam. Nie był agresywnysmile
  • tiresias 25.01.11, 14:55
    no ale jednak chyba nie całkiem profesjonalnie reagujący....
    --
    Vee vant zat money, Lebowski.

    www.dudequote.com/?q=94
  • mayenna 25.01.11, 17:21
    Psycholog po prostu też człowieksmile
  • altz 25.01.11, 10:25
    Wiesz, że niekoniecznie tak jest.
    Zgodzę się, że w większości żony sprawowały opiekę na dzieckiem (szczególnie małym), ale sądy nie kierują dobrem dziecka, a raczej swoimi uprzedzeniami.
    Znam niejeden taki przypadek, gdy dziecko dostała patologiczna matka nie można tego odkręcić. Nie była moja, żeby było jasne, ona jest tylko niedojrzała emocjonalnie i niezrównoważona psychicznie. Znam przypadek, gdzie normalnych świadków ojca odrzucono (wszystkich!), a wzięto patologię za świadków ze strony matki. Sądy interpretują wyniki ROiDK jak chcą, a pracownicy ośrodków naginają badania do swoich wyobrażeń, sędziowie nie czytają dokumentów. Pełen nieprofesjonalizm i nikt nie odpowiada sądownie za swoje ewidentne błędy.
    Wystarczy popatrzeć w telewizor, jak "ojciec porwał dziecko" i wyjechał za granicę, a "matka wyjechała z dzieckiem za granicę". Takie są komentarze, a ze zdjęć wcale nie wynika, że dziecko jest nieszczęśliwe, jest radosne w obu przypadkach, chociaż pewno tęskni za obojgiem rodziców. Jeśli ktoś "dostał dziecko", to drugiemu "ukradł dziecko", takie jest życie. Inaczej na to popatrzyłem po tłumaczeniu w prasie jednego złodzieja. Miał trochę racji, chociaż nie całą.

    A określenie "mężuś" a sytuacji rozwodu jest agresywne. Dla mnie uczciwsze jest, jak ktoś mówi "kawał chama", czy "psychopata", pomimo, że to akurat kobiety nadużywają.
  • mayenna 25.01.11, 17:27
    To są jednostkowe przypadki. Ludzie rozwodzą się w większości w miarę spokojnie. Sam wiesz jak to jest.Nie rozmawiajmy o patologii. Tu nawet michszyb ma orzeczona naprzemienna upiekę bo mu zależało.Myślę, że jak ojciec jest zdeterminowany i naprawdę chce to wiele może osiągnąć. na pewno więcej niż jeden weekend w miesiącu.To nie te czasy, że kobieta ma przewagę ze względu na płeć. To sie zmienia własnie w zależności od opieki wcześniejszej.
  • altz 25.01.11, 17:53
    Patologią jest to, jak działają sądy. Zamiast działać w kierunku mediacji, zmusić rodziców do konsensusu, działają na podział.
    Jak mi ktoś mówił, że sędziowie nie czytają dokumentów, to mi się nie chciało wierzyć, ale tak jest, nie orientują się sprawach, czytają na rozprawie.
    >To nie te czasy, że kobieta ma przewagę ze względu na płeć.
    Nadal te same, niewiele się zmieniło, chociaż minimalny postęp jest. Kto przegrywa najwięcej spraw w Strasburgu? Polska! W RODiK są panie psycholożki, które nie mają żadnej odpowiedzialności karnej za swoje nadużycia, chociaż przyznam, że są dobre ośrodki i te fatalne. Dopóki nie będzie odpowiedzialności karnej za jawne nadużycia sędziów i uczciwego trybu odwoławczego, to nie będzie dobrze.
    Najgorsze jest to, że jak już podejmą złą decyzję, to nie potrafią się z niej wycofać. A sądy II instancji reagują tylko wtedy, gdy ewidentnie widać, że coś trzeba zrobić i nie można się od tego wyłgać. Jak lekarze. Nie wiem, czemu się tak bronią? Powinno się rozstrzeliwać przegranego, byłoby bardziej humanitarnie, niż jest obecnie. Miałbym już spokój i nie musiał się denerwować.
  • dydaki 25.01.11, 20:50
    Realia w Polsce są takie, że schematycznie dziecko rodzi i zostaje z nim matka na macierzyńskim i wychowawczym. Jest to wkodowane i rzadko jest inaczej, małym dzieckiem się matka zajmuje cofając się zawodowo a ojciec robi karierę. Dopóki pensje kobiet są niższe schemat jest z automatu taki. I z tradycji społecznej. Więc jest naturalny.

    Inna sprawa, że na każdym poziomie w tym kraju ledwo jeden na kilka tysięcy "fachowców" to profesjonalista. I instytucja państwa kuleje rozpaczliwie przepełniona leniami z problemami własnymi. Cóż...inteligencję nam wymordowali na wojnie. uncertain
  • bramasole2 25.01.11, 13:24
    Miałam ten sam problem w czerwcu zeszłego roku. Zrobiłam tak. Złożyłam pozew rozwodowy, następnie miesiąc później wniosek o zabezpieczenie powództwa - alimenty i możliwość wyprowadzki - miejsce zamieszkania dziecka przy mnie. Musisz to tylko dobrze zaargumentować - u mnie była chorobliwa zazdrość męża i długotrwały rozkład pożycia i inne kwestie o których nie chcę tu już pisać (mąż jest policjantem, mieszkaliśmy w mieszkaniu teściowej sami). Na decyzję o zabezpieczenie powództwa czekałam w Warszawie 3 tyg. Radzę byś na to wzięła adwokata, bo to dzięki adwokat, decyzja tak szybko zapadła. Normalnie trwa to ze 2 miesiące. Dostałam decyzje na tydzień przez planowaną wyprowadzką więc wszystko odbyło się zgodnie z prawem, nie musiałam uciekać, choć wyprowadzałam się pod nieobecność męża, bo bałam się reakcji i chciałam oszczędzić synka, by nie widział szarpaniny. Miałam niecałe 8 godzin na przeprowadzkę. Wcześniej nie mogłam dać poznać że mam taki plan. Bałam się strasznie. Udało się i mieszkam oddzielnie, nie wyobrażam sobie inaczej, do czasu rozwodu mąż by mnie wykończył. To długa i straszna historia. Ale uwierz - można wszystko, jak się chce, a w szczególności kiedy chce się spokoju dla dziecka.
  • dydaki 25.01.11, 20:42
    Pytanie mam, jakim cudem mąż nie dostał z sądu żadnego pisma ? Przecież sąd na ogół informuje zainteresowanych...
  • bramasole2 26.01.11, 13:15
    Dostał. Ale na moje szczęście nie spieszył się na pocztę i odebrał w sobotę a ja w piątek się wyprowadziłam.
  • mama-mariols 28.09.19, 19:52
    Hej Bramasole2, wiem że dla ciebie to już dawna sprawa a dla mnie to dzieje się teraz, nie wiem czy tu zagladasz, ale jeśli możesz odezwij się
  • xciekawax 25.01.11, 17:11
    a maz jest Twoim panem, a ty jego niewolnica?
  • altz 25.01.11, 17:22
    > a maz jest Twoim panem, a ty jego niewolnica?

    A cóż to za tekst?
    Mogę podobnie zapytać: a dziecko jest rzeczą czy człowiekiem? i czy dziecko ma prawo mieszkać z ojcem?
  • mayenna 25.01.11, 17:36
    Ma prawo o ile było z tym ojcem wcześniej silniej związane niż z matką.
    Nie oszukujmy się , ale ojcowie jednak mniej uczestniczą w życiu dzieci: wywiadówki, lekarz, opieka w domu to mama załatwia. Poza nielicznymi przypadkami dziecko do ok 8 roku życia czuje silniejsza więź z matka i ona jest jego poczuciem bezpieczeństwa.Ojciec jednak mniej.

    Po rozwodzie nic nie jest proste. relacje z dziećmui i byłą żoną po prostu trzeba sobie wypracować. Z mojego doświadczenia wynika, że czas gasi urazy i łatwiej o porozumienie. Wygodnie jest tak jak u mnie gdy mieszkamy w miarę blisko siebie. Ojciec może widywać dzieci gdy tylko chce. On jednak rzadko chce.
  • pacio 26.01.11, 09:36
    Autorko wątku, dlaczego mamy brać odpowiedzialność za Ciebie w podjęciu tak ważnej decyzji?
    Kodeksowo możesz jeżeli pobyt w mieszkaniu twojego męża zagraża dziecku. Moralnie to już twoja sprawa....

    --
    PiS
    Potwory i Spółka
  • matematys 29.01.11, 15:14
    frozendreams napisała:
    > Mam pytanie do osób, które znają temat: chcę się przeprowadzić do rodziców z sy
    > nem lat 5. Mąż nie zgadza się bym zabierała dziecko, uważa że mam prawa go zabi
    > erać ze sobą. Z mężem chcę się rozwieść, ale najpierw chcialam się odseparować.
    > Nie będę wchodzić w szczegóły. Czy zabierając dziecko od męża naruszam prawo i
    > w takim razie pozostaje mi mieszkanie z mężem mimo nierozwiązywalnych konflikt
    > ów, bo syna nie zostawię. Mogę złożyć pozew o rozwód i czekać na decyzję sądu,
    > jak przyzna mi opiekę nad dzieckiem, to wtedy mogę się dopiero wyprowadzić? Aha
    > jeszcze jedno, mieszkamy u teściów, więc mężuś na własnym, pewnym gruncie. Bar
    > dzo proszę o poradę.
    Ty się chcesz rozwieść z mężem. Twoje prawo. Ale czy jesteś pewna, że chcesz zabrać dziecku ojca? Pomyśl o dziecku. Spróbuj porozmawiać z mężem, jakoś zaplanować wspólną opiekę, podzielić się obowiązkami, czasem, ułożyć harmonogram.
    Tu chodzi o dziecko przede wszystkim - ono ma niepodważalne prawo do nieskrępowanych kontaktów z obojgiem rodziców! Jeżeli masz wątpliwości, spróbuj znaleźć w okolicy jakiegoś psychologa dziecięcego, naradzić się, przedstawić szczegóły. Ale pamiętaj, że dziecko to nie mebel, element wyposażenia mieszkania, o który się możecie spierać kto go zachowa.
    --
    być ojcem mimo wszystko
    nocotytato.org.pl
    zapraszamy!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka