odwolanie od wyroku o alimenty - spr...

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Witam,
    w poniedzialek 28 lutego mialam rozprawe rozwodowa bez orzekania o winie. rozwod zostal orzeczony, ustalone zostaly takze alimenty na dziecko, ktore bedzie mieszkac ze mna. i tu mam kilka pytan do was
    1) czy moge odwolac sie od czesci tego wyroku, nie od rozwodu, a jedynie od zasadzonych alimentow? na rozprawie bylam tak zestresowana, ze zgodzilam sie na kwote zaproponowana przez bylego meza, nie myslac i nie kalkulujac rzeczywistych kosztow utrzymania dziecka. byly maz przedstawil prawdziwe zarobki 3600 na reke, proponujac 600 zl alimentow, co w moim przypadku pokrywa jedynie koszty mieszkania. sama zarabiam srednio 2500, a dzieciak jest w wieku szkolnym (szkola podstawowa). zarowno ja jak i byly maz nie pozostajemy w zadnym zwiazku, na utrzymaniu ma jedynie nasze dziecko i siebie.
    2. ile mam czasu na odwolanie sie? jakich dokumentow potrzebuje? czy musze isc do sadu po odpis wyroku, czy wystarczy sie odwolac powolujac sie na sygnature akt sprawy?
    3. ile poniose kosztow sadowych? ile wynosi oplata za takie odwolanie?
    4. czy w takim wypadku, odwolujac sie tylko od czesci o alimenty, wyrok o rozwod sie uprawomocni? w jakim czasie?
    5. jesli ktos byl w podobnej do mojej sytuacji i ma jakis wzor takiego odwolania, bede wdzieczna smile
    6. na jakie alimenty na dziecko moge liczyc?

    Pozdrawiam was serdecznie i licze na szybkie odpowiedzi
    • 02.03.11, 20:06 Odpowiedz
      Poza tym jest mało prawdopodobne, by 600zł alimentów starczyło tylko na mieszkanie, bo wynika, że czynsz za to mieszkanie wynosi blisko dwa i pół tysiąca złotych. Jest to mało prawdopodobne i sąd raczej nie uwierzy.

      A jesli tak rzeczywiście jest, to jak zamierzasz utrzymać Was z pensji, która nie wystarczy na nic poza mieszkaniem?

      Pkt6. Możesz liczyć na alimenty adekwatne do potrzeb dziecka i możliwości alimentującego. Potrzeby trzeba policzyć i innej drogi nie ma.
      • 02.03.11, 20:17 Odpowiedz
        Piszac mieszkanie mialam na mysli czynsz + media, czyli wszystkie oplaty zwiazane z mieszkaniem. Malo prawdopodobne? To jest fakt

        Czyli nie moge sie odwolac tylko od czesci o wysokosci alimentow w takim wypadku?




        • 02.03.11, 20:25 Odpowiedz
          aaa-qd napisała:

          > Piszac mieszkanie mialam na mysli czynsz + media, czyli wszystkie oplaty zwiaza
          > ne z mieszkaniem. Malo prawdopodobne? To jest fakt
          >

          no tak, nie podzielilam tego na pol, bo koszty ponosze ja i eks maz wink
          • 02.03.11, 20:38 Odpowiedz
            Jak najbardiej można się odwołać od jednego pkt wyroku!!!
          • 02.03.11, 20:38 Odpowiedz
            600 zł męża i 600 twoje to jest dobra kwota na utrzymanie dziecka, dlatego sąd przyklepał waszą ugodę.
            Zależy jeszcze, czy dziecko nie jest niepełnosprawne, ciężko chore itd., ale skoro nie piszesz o tym, to tak pewno nie jest.
            Ja rozumiem, że chcesz pogonić chłopa i zostawić sobie jego pensję, ale tak się nie da. wink
            Nie można też podważać części wyroku, odwołasz się od wyroku i będziesz szczęśliwą mężatką big_grin
            Możesz jeszcze zaczekać na uprawomocnienie się wyroku później wnieść o podwyższenie alimentów, albo oddać dziecko mężowi.
            • 02.03.11, 20:55 Odpowiedz
              > Nie można też podważać części wyroku, odwołasz się od wyroku i będziesz szczęśl
              > iwą mężatką big_grin
              Nie miałem racji, można, sprawdzałem to.
              Chociaż wydaje mi się to idiotyczne. wink
              • 02.03.11, 21:01 Odpowiedz
                altz napisał:

                > > Nie można też podważać części wyroku, odwołasz się od wyroku i będziesz s
                > zczęśl
                > > iwą mężatką big_grin
                > Nie miałem racji, można, sprawdzałem to.
                > Chociaż wydaje mi się to idiotyczne. wink
                wiadomo, że jak się na rozprawie zacznie dochodzić o alimenty, to na jednej się nie skończy... a tak- rozwód jest, a resztę kwestionujesz. dla mnie też idiotyzm, ale to nie jedyna głupia rzecz, z którą mamy do czynienia w sądownictwie
            • 02.03.11, 21:09 Odpowiedz
              altz napisał:

              > Ja rozumiem, że chcesz pogonić chłopa i zostawić sobie jego pensję

              Zaniedbałeś swoje leczenie. Zmień to, bo stajesz się coraz bardziej żałosny w tych swoich urojeniach i przekonywaniu, jak to ty wiesz wszystko o kobietach- lepiej niż one same o sobie (zwłaszcza pobudki działania).
              --
              "Tylko młode kobiety (z reguły) są jak frutti di mare, można je kształtować, pokazywać świat, być mentorem, mistrzem, mecenasem. Z dojrzałą kobietą jest to niezwykle trudne. Na dodatek kiedy zjawia się dziecko kobiecie zmienia się postrzeganie świata, jest już trudniej bawić się wspólnie życiem, a mistrz może runąć z pomnika przy lada okazji". Marcepanna
          • 02.03.11, 20:41 Odpowiedz
            ... poniewż w mieszkaniu jesteś Ty i dziecko. Ty płacisz za siebie, a oboje rodzice za dziecko. Wychodzi, że Ty płacisz 3/4 (swoją połowę i połowę dziecka) a mąż 1/4.
            • 02.03.11, 20:43 Odpowiedz
              ... skoro 600zł starcza tylko na czynsz+media, a te 600zł to 1/4 kosztów, to wynosi, że mieszkanie kosztuje 2400zł miesięcznie.

              Mało prawdopodobne.
              • 02.03.11, 20:58 Odpowiedz
                masz racje tak liczac, ale w moim wypadku 600 to 100% koszt mieszkania dziecka. Dlatego pisze ze to co on daje starcza tylko na mieszkanie. Fakt, powinnam podzielic to na pol miedzy mnie i eks meza, ale to nie zmienia faktu, ze kalkulujac wszystkie wydatki i mozliwosci finansowe eks meza to i tak za malo...
                • 02.03.11, 21:04 Odpowiedz
                  nie żebym się czepiała, ale ile czasu trwało od decyzji o rozwodzie do rozwodu? i od złożenia pozwu do rozprawy? zazwyczaj przy małoletnim dziecku trochę to trwa, więc jest czas na wyliczenie kosztów, próby dogadania się z ex w tej kwestii itd...
                • 02.03.11, 21:08 Odpowiedz
                  > mozliwosci finansowe eks meza to i tak za malo..
                  Jakiego eksa? Przecież to Twój ukochany mąż, aż do uprawomocnienia wyroku. smile
            • 02.03.11, 22:07 Odpowiedz
              tricolour napisał:

              > ... poniewż w mieszkaniu jesteś Ty i dziecko. Ty płacisz za siebie, a oboje rod
              > zice za dziecko. Wychodzi, że Ty płacisz 3/4 (swoją połowę i połowę dziecka) a
              > mąż 1/4.




              Zasadniczo tak. Tyle że po rozwodzie czy rozpadzie związku kobiety inaczej to liczą. W myśl tych powiedzonek powielanych na forach i w dyskusjach poza nimi: urodziłam twoje dziecko, wychowuję twoje dziecko - oczywiście tylko wtedy, kiedy sprawa dotyczy pieniędzy na wspólny przychówek. Wynikałoby z tego, że kobieta w tym momencie stawia się w roli osoby zatrudnionej do dziecka przez ojca tegoż dziecka. A zatem powinna za samą opiekę jako opiekunka mieć zapewniony dach (a że to opieka stała, więc dach 24h na dobę przez
              26 lat i dłużej), wikt i opierunek. Mieszkanie więc powinien jej zapewnić
              ojciec dziecka (mylony z jej ojcem, gdy sama była dzieckiem) - jeśli jest to wspólne lokum "dobry misio", "prawdziwy mężczyzna" smile odda jej całość nie żądając spłaty; jeśli lokum kredytowane - on będzie spłacał kredyt; jeśli mieszkanie stanowi jego odrębny majątek to przecież nie wyrzuci matuli z jego dzieciem. Rzecz jasna opłaty za mieszkanie w pełni powinien pokrywać on. Płacić takie alimenty, które starczą na "godne życie" jego dziecku, a że dziecko szczęśliwe kiedy matka szczęśliwa - muszą być one na tyle wysokie, żeby starczały na wszystko, w tym na utrzymanie jej. Dopiero po tej myśli przeprowadzone sprawy w sądzie i trwające w niezmienionym na gorsze stanie czynią matczyne serce radośniejszym a ona sama nie aż tak "poharatana" przez złego onego. I ten schemat myślenia zawsze obowiązuje, niezależnie od przyczyn rozpadu związku, również kiedy przyczyną końca była jej zdrada lub utrzymywany romansik na boku big_grin




              --
              http://emotikona.pl/emotikony/pic/04icon_rotfl.gif
              '...bo tak mówi prawo...'
              http://emotikona.pl/emotikony/pic/2smiech.gif
              • 02.03.11, 22:43 Odpowiedz
                Niestety, w sporej części przypadków masz rację. sad
                Powiedziałbym, że w 25%, co jest i tak za dużą liczbą.
              • 04.03.11, 14:29 Odpowiedz
                W myśl tych powiedzonek powielanych na forach i w dyskusjach poza nimi: u
                > rodziłam twoje dziecko, wychowuję twoje dziecko


                Kurdwa skąd ja to znam, ja nawet usłyszałem, że ja jej jeszcze pensję powienienem płacić, za to że ona wychowała mi dzieci. Co tam, że została w domu wbrew naszej umowie, że wraca do pracy.
    • 02.03.11, 20:38 Odpowiedz
      Można się odwołać jak najbardziej, od części dotyczącej alimentów...
      Wyrok uprawomocni się w zakresie orzeczenia rozwodu, a sąd odwoławczy będzie badał tylko kwestię wysokości alimentów.
      Należy złożyć wniosek o sporządzenie i doręczenie wyroku wraz z uzasadnieniem w ciągu 7 dni od orzeczenia rozwodu, jeżeli było się obecnym na rozprawie, na której orzeczono rozwód.
      • 02.03.11, 20:46 Odpowiedz
        ... że jest sens odwoływac się od osobiście wyrażonej ugody w sprawie alimentów?
        • 02.03.11, 21:07 Odpowiedz
          A dlaczego nie? Nie mozna sie odwoływac tylko od wyroków prawomocnych.
          Można nawet zmienić w apelacji żądanie pozwu- na orzeczenie o winie.

          --
          "Percepcja tego konfliktu interferuje z sieciową dyferencjacją w UE oraz w Chinach, gdzie nie nastąpił przełom nominalistyczny".
          • 02.03.11, 21:13 Odpowiedz
            Wysoki Sądzie, nie wyrażam zgody na zgodę sądu na moją zgodę na taką kwotę...
            big_grin
            • 02.03.11, 21:20 Odpowiedz
              > Wysoki Sądzie, nie wyrażam zgody na zgodę sądu na moją zgodę na taką kwotę...
              > big_grin
              big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin
              Informuję, że moja zgoda na moją zgodę została zmanipulowana.
              big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin
            • 02.03.11, 21:26 Odpowiedz
              Sąd będzie g.wno obchodzić, czy ty na coś wyrażasz zgode, czy nie.
              Żeby pieprzyć takie farmazony to fakt- trzeba miec zerowe doświadczenie ze składaniem apelacji.

              --
              "Percepcja tego konfliktu interferuje z sieciową dyferencjacją w UE oraz w Chinach, gdzie nie nastąpił przełom nominalistyczny".
              • 02.03.11, 21:31 Odpowiedz
                rozumiem, że wielokrotnie składałaś apelację (i jak tam już po rozwodzie?)
                szacunek, wyrażam szczery żal za moje wypowiedzi, w ramach pokuty nie będę wypowiadał się na tym forum przez miesiąc sad
                <poklony>
          • 03.03.11, 11:25 Odpowiedz
            zmeczona100 napisała:

            > A dlaczego nie? Nie mozna sie odwoływac tylko od wyroków prawomocnych.
            > Można nawet zmienić w apelacji żądanie pozwu- na orzeczenie o winie.
            >
            móc mozna, ale tez idąc na rozprawe jakoś sie przygotowujesz. A nie - idziesz na zasadzie "mam to w doopie, najwyżej potem się odwołam"...
            Państwo 3 lata nie żyją razem, to sporo czasu, żeby przemyśleć:
            1. ile kosztuje utrzymanie mojego dziecka
            2. jak widzę podział tych kosztów
            3. czy da się porozumiec z drugą stroną w tym temacie (zamiast gdybać poruszam temat)
            Dla mnie, sorry - żenada.
      • 03.03.11, 19:32 Odpowiedz
        yo-anna84 napisała:

        > Można się odwołać jak najbardziej, od części dotyczącej alimentów...
        > Wyrok uprawomocni się w zakresie orzeczenia rozwodu, a sąd odwoławczy będzie ba
        > dał tylko kwestię wysokości alimentów.
        > Należy złożyć wniosek o sporządzenie i doręczenie wyroku wraz z uzasadnieniem w
        > ciągu 7 dni od orzeczenia rozwodu, jeżeli było się obecnym na rozprawie, na kt
        > órej orzeczono rozwód.


        A czy taki wniosek o sporzadzenie i doreczenie wyroku moge wyslac poczta? Czy obowiazuje wtedy data stempla pocztowego, czy data doreczenia do sadu?
    • 02.03.11, 22:28 Odpowiedz
      600 zł razy dwa - 1200 zł - to suma, z której można utrzymać dziecko, jeśli chodzi do szkoły publicznej i nie ma jakichś poważnych wydatków dodatkowych (przewlekła choroba, rehabilitacja). Mogą być kłopoty ze zdobyciem wyższych alimentów, biorąc pod uwagę, że tata zarabia 3600 zł.
      • 02.03.11, 22:47 Odpowiedz
        Może się jeszcze okazać, że mąż się wyprowadza i zostawia mieszkanie, a sam będzie musiał zacząć od zera. O takich sprawach się nie mówi na forach od razu, bo są zbyt wstydliwe. wink
        Ciekawe, jak jest w tym przypadku?
        Może Autorka nam zdradzi?
        • 03.03.11, 00:35 Odpowiedz
          Dla mnie to nie jest sprawa wstydliwa i nie mam nic do ukrycia. z mezem nie zyje i nie mieszkam juz dlugo, okolo 3 lat, nie mamy wspolnego majatku, gdyz bedac razem bylismy "biednymi studentami", ktorzy wzieli slub glownie ze wzgledu na moja ciaze. jednak decyzja o rozwodzie dopiero teraz padla, bo ilez mozna tak zyc. w czasie kiedy nie bylismy razem on postawil i wykonczyl sobie dom i w nim mieszka. ma samochod, dobrze platna prace. takze nie zaczyna od 0, ma wszystko.
          • 03.03.11, 01:08 Odpowiedz
            jeszcze musze zaznaczyc, ze ten dom i samochod oczywiscie jest na jego rodzicow - to oni widnieja jako wlasciciele (pewnie to forma zabezpieczenia w razie rozwodu, bo osobno jak juz wspominalam jestesmy bardzo dlugo i kazdy wiedzial ze predzej czy pozniej to sie stanie). Mieszka sam i korzysta z tego wszystkiego tylko on, rodzice mieszkaja w innym miescie, dosc daleko.
            takze nic wspolnego nie mamy, jedynie dziecko i nic od niego nie chce, z wyjatkiem alimentow, ale to nie dla mnie (ja sobie dam rade) a dla dziecka.
            a zgodzilam sie na jego warunki i te alimenty bo chcialam juz miec spokoj i zakonczyc jak najszybciej ta komedie zwana naszym malzenstwem, jednak jak czlowiek w domu na spokojnie przemysli wszystko, to pozostaje chec do napisania odwolania, bo czemu ja mam zaciskac pasa zeby wyzyc z dzieckiem skoro mam mniejsze dochody a duuuuuzo wieksze wydatki? z tymi alimentami mamy z dzieciakiem tyle co on sam po odliczeniu alimentow, a do tego ma mniejsze koszty utrzymania mieszkania...
            • 03.03.11, 02:33 Odpowiedz
              aaa-qd napisała:

              > jeszcze musze zaznaczyc, ze ten dom i samochod oczywiscie jest na jego rodzicow
              > - to oni widnieja jako wlasciciele (pewnie to forma zabezpieczenia w razie roz
              > wodu, bo osobno jak juz wspominalam jestesmy bardzo dlugo i kazdy wiedzial ze p
              > redzej czy pozniej to sie stanie). Mieszka sam i korzysta z tego wszystkiego ty
              > lko on, rodzice mieszkaja w innym miescie, dosc daleko.





              I mądry to człowiek, który się zabezpiecza przed rękoma, które cudze
              chciałyby brać. Sprawa więc jasna. Dorobił się sam. Nie ma co żalów
              lać. Przecież sam się tego dorobił, czyż nie?




              jednak jak czlowiek
              > w domu na spokojnie przemysli wszystko, to pozostaje chec do napisania odwolan
              > ia, bo czemu ja mam zaciskac pasa zeby wyzyc z dzieckiem skoro mam mniejsze doc
              > hody a duuuuuzo wieksze wydatki?





              I tu się właśnie rodzi ta słynna pazerność, chęć życia za cudze. Nic cię już nie łączy z tym człowiekiem, jednak tylko dlatego, że macie wspólne dziecko chcesz sięgnąć jeszcze głębiej do jego kieszeni, bo on ma więcej. Podnieś swoje dochody własną pracą. Dzieckiem się nie zasłaniaj. Niewystarczająco alimentuje to dziecko? On nie ma was utrzymywać, tylko współpłacić na dziecko.



              > a do tego ma mniejsze koszty utrzymania mieszkania



              Ile to dziecko zużywa energii? Ile wody? Bez przesady.Ogrzanie mieszkania kosztuje tyle samo, kiedy mieszka w nim jedna osoba czy dwie.



              --
              http://emotikona.pl/emotikony/pic/04icon_rotfl.gif
              '...bo tak mówi prawo...'
              http://emotikona.pl/emotikony/pic/2smiech.gif
              • 03.03.11, 04:40 Odpowiedz
                boze... nastepny skrzywdzony przez kobiete?

                co jego to jego i tego nie chce, na biedną i pazerną nie trafil, tez mam tylko swoj dorobek, wcale nie maly. tylko czemu ja mam ponosic wyzsze koszty utrzymania dziecka? bo kalkulujac wychodzi, ze to ja pokrywam wieksza czesc potrzeb, bo dziecku staram sie zeby nic nie brakowalo, a eks maz ma mozliwosci na pokrycie ich w wiekszym stopniu niz dotychczas.

                A na docinkowe posty skrzywdzonych i oskubanych przez kobiety mezczyzn, ktorzy maja uraz bo zostali z niczym juz nie odpowiadam, myslcie sobie co chcecie, na waszej opinii mi najmniej zalezy

                P.S. To ze moge sie odwolac od czesci wyroku dotyczacego tylko alimentow juz wiem, dziekuje za odpowiedzi, pozostalo jeszcze pytanie ile poniose kosztow sadowych z tym zwiazanych?






                • 03.03.11, 07:01 Odpowiedz
                  >tylko czemu ja mam ponosic wyzsze koszty utrzymania dziecka?

                  No właśnie czemu ? Na to jest prosty sposób. Oddaj może dzieciątko na wychowanie tacie.Ma dom, samochód dobry zapewne, dziadków, którzy mu pomogą w odchowaniu go.Z taka pensją da sobie spokojnie radę.
                  Ty mu odpalisz ze trzy stówki miesiecznie i twoje dylematy się rozwiążą.

                  A co do kwoty. Albo jesteś życiowo niezaradna, albo masz bardzo wygórowane aspiracje. Za 1.200 pln na miesiąc to utrzymują sie w tym kraju czasami i całe rodziny.................. a ty nie potrafisz kilku ( kilkunastoletniego) letniego dziecka utrzymać. Wstyd !!!
                • 03.03.11, 08:55 Odpowiedz
                  Nie unoś się, panowie prowokują, ale myślę, że sporo kobie by było zadowolonych z takiej kwoty.
                  Gdyby mi przypadło dziecko i takie alimenty, to też bym nie narzekał, a mam dość podobną sytuację finansową.
                  W rodzinie zastępczej otrzymuje się na dziecko 658 zł, w banku do kredytów wylicza się kwotę około 750 zł na utrzymanie, podobnie w przepisach rozwodowych. Więc te 1200 zł, to jest dużo więcej.
                  Chociaż faktycznie, przy takich pieniądzach trudno myśleć o kredycie i zmianach.
                  Może warto porozmawiać z mężem? Musiałabyś wiedzieć, ile potrzebujesz od męża na utrzymanie dziecka? 1000 zł? 15000 zł czy 30000? wink
            • 04.03.11, 12:51 Odpowiedz
              > z tymi alimentami mamy z dzieciakiem tyle co on sam po odliczeniu alimentow,

              Nie chciałam być złośliwa, ale wszystko jasne...
              --
              ...jedziemy! Do diabła, jedziemy! Jeszcze... blabla... nie zginęło. Głupio, że nie wiem, co wciąż jeszcze nie zginęło.
    • 03.03.11, 08:38 Odpowiedz

      Widze, ze wszystkim prawie wypowiadajacym sie umknela istota sprawy

      A istota sprawy jest taka, ze w twojej ocenie suma alimentow jest niewystarczajaca na zaspokojenie potrzeb dziecka. W zwiazku z tym nalezy sie ubiegac o wyzsza, i tyle - o ile oczywiscie nie dogadacie sie - moj ex praktycznie co roku podwyzszal zasadzone aliemnty dobrowolnie, bo zdawal siobie sprawe, ze koszty utrzymania dziecka rosna, i nie musielismy w tej sprawie chodzic da zadnych sadow.

      No tylko ze on nie jest gownojadem.

      -- . Western economies are absolutely dependant now on the continued underpayment of women.
      Naomi Wolf

      Wiedzmowo
      • 03.03.11, 09:00 Odpowiedz
        > No tylko ze on nie jest gownojadem.
        Ale jak będzie podwyższał bez opamiętania, to będzie zmierzał to tego. wink

        Ja też się umówiłem z żoną na wysokość alimentów, oddaję więcej, niż chciała.
        Oddaję prawie połowę pensji i czasami się czuję jak gównojad smile
        • 03.03.11, 09:10 Odpowiedz
          > Ale jak będzie podwyższał bez opamiętania, to będzie zmierzał to tego. wink

          Na szczescie to juz nie moja broszka - dziecko ma 18 lat i samo zaaltwie z ojcem kwestie finasowe. A ze Ex jest b. zamozny, to inna sprawa, zreszta, musi, w koncu alimentuje 5 dzieci.

          --
          Western economies are absolutely dependant now on the continued underpayment of women.
          Naomi Wolf

          Wiedzmowo
      • 03.03.11, 09:44 Odpowiedz
        >No tylko ze on nie jest gownojadem.
        Pic polega na tym, że w tym kraju ( jak i w kazdym innym) ludzi b. zamoznych jest garstka w porównaniu z całą resztą. A ta cała reszta czasami też alimenty płaci.

        Nadużyciem z twojej strony jest fakt, że wielokrotnie nazywasz gównojadami ludzi, którzy oddają swoim ex 30 % poborów i nie mogą oddawać więcej, bo też muszą z czegoś żyć.

        Twój ex nie jest tak cudownym płatnikiem alimentów dlatego, że przedkładał twoje waciki ponad kupno butów dla siebie, tylko dlatego iż po prostu mu zbywa w tej jego zamozności.
        Poza tym ta jego coroczna hojnośc tak sama z siebie wydaje mi sie podejrzana. Sądzę, że znając ciebie, wolał dać coś dobrowolnie niż rok w rok otrzymywać pozew o podwyższenie alimentów i z taką sekutnicą jak ty, ciągać się po sądach.
        No bo nie popusciłabyś. Prawda ?
        • 03.03.11, 11:57 Odpowiedz
          rok w rok otrzymywać poze
          > w o podwyższenie alimentów i z taką sekutnicą jak ty, ciągać się po sądach.
          > No bo nie popusciłabyś. Prawda ?


          Oczywiscie ze nie popuscilabym dla dobra mojego dziecka- tec ceche podziwial we mnie zawsze ex, i obecny partner. Obaj uwazaja moja wredote za najwyzsza zalete, a Ex, mimo ze rozstalismy sie 16 lat temu, nadal uwaza mnie za swoja przyjaciolke i zadrecza zwierzeniami i prozbami o rade. Widzisz wiec, ze twoje teorie o kand doopy potluc i tyle. Nie mozesz najwyrazniej uwierzyc, ze ludzie moga sie dogadywac bez wiekszych problemow.

          Prosty przyklad - kiedy pojawily sie prywatne ubezpieczenie medyczne, Ex objal nas - mnie i syna - swoim, choc niemalo do tego doplacal. Kiedy z kolei pojawila sie mozliwosc, bym miala takie ubezpieczenie ze swojej pracy, zadzwonilam do exa, zeby dac mu znac, ze moze odwolac ubezpieczenie i zaoszczedzic, choc moglam zatrzymac oba, na pewno byloby mi wygodniej. wiekszy wybor placowek i lekarzy.

          Naprawde nie jest trudno sie zachowywac przyzwoicie, nawet jak sie kogos - tak jak ja swojego exa - nie lubi i nie szanuje. Wystarczy miec odrobine kindersdztuby.

          --
          Western economies are absolutely dependant now on the continued underpayment of women.
          Naomi Wolf

          Wiedzmowo
          • 03.03.11, 12:54 Odpowiedz
            > Oczywiscie ze nie popuscilabym dla dobra mojego dziecka

            Kobieto !! Nie pisz mojego !! Naszego : nas obojga, mojego i męża, wspólnego, z naszego związku, mojego i jego i jeszcze kilka kombinacji by znalazł.
            Partenogeneza chyba ciebie nie dotyczy ? A jeśli już ..........to jak coś jest wyłącznie twoje to dlaczego 16 lat wyrywałaś od gościa kasę za coś co nie jest również jego ?
            • 03.03.11, 13:08 Odpowiedz
              > Kobieto !! Nie pisz mojego !! Naszego
              Nie ma co liczyć na zrozumienie problemu, ja już nie mam sił tego tłumaczyć.
              Potem się dziwią, że ojciec dziecka nie poczuwa się należycie do opieki nad dzieckiem.
              Nie może podejmować istotnych decyzji, często nie może się spotykać, a nawet dziecko nie jest jego, co podkreślają cały czas byłe małżonki.
              Ręce opadają przy takiej niedojrzałości, nie mówię o konkretnej kobiecie, a o zjawisku masowym, o epidemii głupoty.
              • 03.03.11, 18:14 Odpowiedz
                A mnie np. ręce opadają kompletnie, kiedy tatusiowie, uważający się za ideały chodzące, życzą swoim dzieciom, aby im ich matki jak najszybciej znalazły ojczymów, co ich zwolni już z jakiegokolwiek obowiązku utrzymywania kontaktów z ich własnymi dziećmi. Trzeba mieć dopiero na.rane we łbie, żeby tak "kochać" swoje dzieci. Co za poyeby!

                --
                "Tylko młode kobiety (z reguły) są jak frutti di mare, można je kształtować, pokazywać świat, być mentorem, mistrzem, mecenasem. Z dojrzałą kobietą jest to niezwykle trudne. Na dodatek kiedy zjawia się dziecko kobiecie zmienia się postrzeganie świata, jest już trudniej bawić się wspólnie życiem, a mistrz może runąć z pomnika przy lada okazji". Marcepanna
            • 03.03.11, 18:05 Odpowiedz
              Ale ja nie walcze o czyjes dziecko, ja walcze o moje dziecko. Nie wiem, czy sie orientujecie,, ale sa rodzice, ktorzy po rozwodzie uwazaja dziecko za swoja BYLĄ rodzine. Sa kobiety, ktore nie umieja do konca zaakceptowac dziecka, bo jest dzieckiem bylego, ktorego nie akceptuja. Sa mezczyzni - jeden nawet sie wypowiedzial w watku obok - ktory za swoje i otaczane opieka uwaza dzieci aktualnej pani, a nie dzieci ktore splodzil (w czasach naszej ewolucji 100tys lat temu podejscie moze przystosowawcze, ale w czasach badan DNA chyba zaslugujace na rewizje, co panowie?)

              MOJE dziecko pozostanie moim dzieckiem do konca zycia ui do konca swiata i zrobie dla niego wszystko, nie dlatego ze jest jakiegos tam faceta, tylko dlatego ze jest moje. I moge sobie pozwolic na takie podejscie, bo przez lata zrobilam tyle, dle wiezi mojego dziecka z ojcem, jak chyba niewiele matek.

              Za co nawiasem mowiac 18iletni syn ma teraz do mnie pretensje, bo uwaza, ze byl zmuszany do kontaktow z ojcem, ktorych nigdy nie chcial.

              Wiec odkopytkujcie sie od slow i skupcie na meritum, naprawde warto, moze wtedy mielisbyscie wieksze sukcesy w walce o wasze dzieci.

              --
              Western economies are absolutely dependant now on the continued underpayment of women.
              Naomi Wolf

              Wiedzmowo
      • 03.03.11, 09:56 Odpowiedz
        ... istota sprawy leży w tym, że autorka wątku nawet nie policzyła ile potrzebuje pieniędzy na dziecko i dotychczas nie wie. Mało tego: w sądzie zgodziła się na zaproponowane alimenty, a dzisiejszą chcęc zmiany alimentów nie czerpie z wiedzy o koszcie utrzymania dzieciaka tylko z faktu, że mąz więcej.

        Tym wszystkim, którzy myslą, że tak łatwo zmienic teraz wyrok podpowiadam, że trzeba uzasadnić powód podważenia części wyroku podczas gdy tam jasno jest zapisane, że zawarto ugodę.
        • 03.03.11, 12:00 Odpowiedz
          No i to wszystko prawda o czym piszesz tri, ale i tak nie zmienia to faktu, ze podstawowa kwestia jest pytanie, czy alimenty zaspokoja potrzeby dziecka. reszta to procedura, ktora, chioc istotna, nie jest istota sprawy, a tylko procesem dochodzei do jej istoty.

          --
          Western economies are absolutely dependant now on the continued underpayment of women.
          Naomi Wolf

          Wiedzmowo
          • 03.03.11, 12:53 Odpowiedz
            ... może koleżanka autorka napisze jaśniej. Bo na razie rzecz się coraz bardziej gmatwa.

            Jeszcze dojdzie do tego, że ojciec podarował mieszkanie, a teraz ma płacić wyższe alimenty, żeby matka mogła utrzymać to mieszkanie... hehe. To by było...
            • 03.03.11, 16:18 Odpowiedz
              Alimentow nie mielismy zasadzonych, lozyl na dziecko, mozna powiedziec ze dobrowolnie, na poczatku sume 250 zl, potem stopniowo wiecej, choc co miesiac nie obylo sie bez gadania, jak to ja z niego nie zdzieram, ehh faceci. i tu na forum tez widze ze ten schemat pokrzywdzonego taty, ktory musi lozyc na utrzymanie swojego dziecka tez obowiazuje...
              Sprawa jest bardziej zagmatwana niz wam sie wydaje, wiec nie osadzajcie nie znajac tematu.

              A jedyne co mi zostawil to nie mieszkanie i dobra materialne, a dziecko (chwala mu za to, bo majac go, mam wszystko), o ktore nawet w sadzie nie walczyl, to on zlozyl ten pozew rozwodowy i wnosil w nim ze dziecko ma byc przy mnie.
    • 03.03.11, 09:57 Odpowiedz
      aaa-qd napisała:

      > 1) czy moge odwolac sie od czesci tego wyroku, nie od rozwodu, a jedynie od zas
      > adzonych alimentow?

      Możesz. Składasz apelację od wyroku w części dotyczącej punktu określającego udział drugiej strony w kosztach utrzymania dziecka.

      na rozprawie bylam tak zestresowana, ze zgodzilam sie na kw
      > ote zaproponowana przez bylego meza, nie myslac i nie kalkulujac rzeczywistych
      > kosztow utrzymania dziecka.

      Klamka zapadła, wyrok został wydany. Składając apelację musisz podać przyczyny, dla których uważasz wyrok za niesprawiedliwy. Pomroczność jasna w wyniku stresu podczas rozprawy nie będzie taką przyczyną dla sądu.

      > 2. ile mam czasu na odwolanie sie? jakich dokumentow potrzebuje? czy musze isc
      > do sadu po odpis wyroku, czy wystarczy sie odwolac powolujac sie na sygnature a
      > kt sprawy?

      Musisz złożyć pisemny wniosek o sporządzenie uzasadnienia wyroku. Termin na złożenie apelacji wynosi 14 dni od dnia otrzymania przez ciebie tego uzasadnienia. Apelację również składasz na piśmie do Sądu Apelacyjnego za pośrednictwem Sądu Okręgowego, który wydał wyrok.

      > 3. ile poniose kosztow sadowych? ile wynosi oplata za takie odwolanie?

      Opłata od apelacji jest taka sama jak od pozwu o rozwód, czyli 600 złotych.

      > 4. czy w takim wypadku, odwolujac sie tylko od czesci o alimenty, wyrok o rozwo
      > d sie uprawomocni? w jakim czasie?

      Nie. Wyrok w sprawie o rozwód ma charakter jednolity - jeśli odwołujesz się od jednego punktu, cały wyrok nie będzie prawomocny aż do momentu rozpatrzenia apelacji.

      > 5. jesli ktos byl w podobnej do mojej sytuacji i ma jakis wzor takiego odwolani
      > a, bede wdzieczna smile

      Ja mam, ale w sądzie apelacyjnym moje odwołanie zostało oddalone, więc chyba nie było zbyt skuteczne smile Inna sprawa, że nie liczyłem na wiele, a apelację złożyłem tylko dlatego, że wcześniej swoją złożyła ex, więc i tak musiałem czekać na rozprawę apelacyjną, żeby wyrok się uprawomocnił.

      > 6. na jakie alimenty na dziecko moge liczyc?

      Na takie, jakie określił sąd w wyroku. W uzasadnieniu wyroku znajdziesz argumenty, jakimi sąd się kierował ustalając udział ojca w kosztach utrzymania dziecka. Jeśli się z tymi argumentami nie zgadzasz, to miałaś czas w trakcie trwania rozprawy, żeby dostarczyć na to dowody. Sąd musiałby popełnić jakiś gruby błąd w tych wyliczeniach i to taki, który jest sprecyzowany w kpc, żeby sąd apelacyjny uwzględnił odwołanie.
      • 03.03.11, 11:49 Odpowiedz
        Czy można złozyć apelację, bo sie nagle zmieniło zdanie? No tak jak w tym przypadku, że wyraziła koleżanka zgodę, a teraz uznaje, że jednak trzeba było nie wyrazać tylko cos zrobić.

        Czy tylko wtedy apelacja gdy sie uznaje, że sąd popełnił błąd lub nie wziął pod rozwagę jakichś istotnych okoliczności mających wpływ na wyrok?
        • 03.03.11, 11:54 Odpowiedz
          tricolour napisał:

          > Czy można złozyć apelację, bo sie nagle zmieniło zdanie? No tak jak w tym przyp
          > adku, że wyraziła koleżanka zgodę, a teraz uznaje, że jednak trzeba było nie wy
          > razać tylko cos zrobić.
          >
          dobre pytanie.
          Ale wszystko możliwe, moze dlatego tyle czeka sie na rozprawę w polskim Sądzie...
        • 03.03.11, 12:14 Odpowiedz
          > Czy tylko wtedy apelacja gdy sie uznaje, że sąd popełnił błąd lub nie wziął pod
          > rozwagę jakichś istotnych okoliczności mających wpływ na wyrok?

          Jeśli nie wypytał matki o koszty utrzymania dzieci i podstawę ich wyliczenia, to podstawa jest. Kobieta mogła tego nie mieć przygotowane, bo nie mogła zakładać, że sprawa alimentów już rostrzygnie się wraz z pierwszą sprawą. Tzn. błąd kobiety polegał na tym, że nieprzygotowana poszła do sądu albo nie wnioskowała o wyznaczenie dodatkowego terminu- na ustalenie kwoty alimentów.

          Mogą się tez pojawić np. nowe okoliczności - i też mozna wnosić apelację.


          No i zasadne jest pytanie o to, w jaki sposób do tej pory ojciec realizował swój obowiązek alimentacyjny.


          --
          "Percepcja tego konfliktu interferuje z sieciową dyferencjacją w UE oraz w Chinach, gdzie nie nastąpił przełom nominalistyczny".
          • 03.03.11, 12:50 Odpowiedz
            ... skoro matka otwarcie mówi, że nie wie jakie są te koszty. Gdyby nawet wypytywał to i tak by nie dostał odpowiedzi. No więc sam okreslił 600zł i matka na to się zgodziła. Z jakiej zatem racji można złozyc apelację?

            Po za tym jak można trzy lata żyć z dzieckiem i nie wiedzieć ile kosztuje jego utrzymanie?
            • 03.03.11, 13:06 Odpowiedz
              tricolour napisał:

              > ... skoro matka otwarcie mówi, że nie wie jakie są te koszty. Gdyby nawet wypyt
              > ywał to i tak by nie dostał odpowiedzi. No więc sam okreslił 600zł i matka na t
              > o się zgodziła. Z jakiej zatem racji można złozyc apelację?
              no, to przecież wiadomo - poszła do sądu w ogóle nieprzygotowana (wyjaśnienie, że pewnie myślała, że nie skończy się na pierwszej rozprawie jest bzdurne- pozew bez orzekania, 3 lata nie żyją razem- każdy sąd by dał rozwód)
              > Po za tym jak można trzy lata żyć z dzieckiem i nie wiedzieć ile kosztuje jego
              > utrzymanie?
              też mnie to dziwi, mi wystarczyłoby 10 minut na dokładne rozpisanie kosztów utrzymania mojego dziecka (i w chwili obecnej, i rok temu i 2 itd.)
              • 03.03.11, 13:14 Odpowiedz
                > > Po za tym jak można trzy lata żyć z dzieckiem i nie wiedzieć ile kosztuje
                > jego
                > > utrzymanie?
                > też mnie to dziwi, mi wystarczyłoby 10 minut na dokładne rozpisanie kosztów utr
                > zymania mojego dziecka (i w chwili obecnej, i rok temu i 2 itd.)

                Obawiam się, że to działa na zasadzie "ile dostanę, tyle wydam" i nie ma to nic wspólnego z planowym zarządzaniem pieniędzmi.
              • 03.03.11, 17:55 Odpowiedz
                też mnie to dziwi, mi wystarczyłoby 10 minut na dokładne rozpisanie kosztów utr
                > zymania mojego dziecka (i w chwili obecnej, i rok temu i 2 itd.)
                No ja nawet to zrobilam jakies rok temu, jak juz chlop zaczal mi uszami wychodzic i chcialam go pognac wink

                --
                Western economies are absolutely dependant now on the continued underpayment of women.
                Naomi Wolf

                Wiedzmowo
            • 03.03.11, 20:57 Odpowiedz
              tricolour napisał:

              > ... skoro matka otwarcie mówi, że nie wie jakie są te koszty. Gdyby nawet wypyt
              > ywał to i tak by nie dostał odpowiedzi.

              Wtedy sąd wyznacza kolejny termin i każe dołączyć wnioski dowodowe, a nie zamyka sprawę.

              No więc sam okreslił 600zł i matka na t
              > o się zgodziła. Z jakiej zatem racji można złozyc apelację?

              Matka przystała na propozycje ojca, a nie sądu.
              Apelację można składać, ale- jak pisał Fragille- raczej skutek jest do przewidzenia. Lepiej sie skupić na udokumentowaniu wydatków i złożeniu pozwu o podwyższenie alimentów za parę miesięcy.


              >
              > Po za tym jak można trzy lata żyć z dzieckiem i nie wiedzieć ile kosztuje jego
              > utrzymanie?

              A zdziwiłbyś się bardzo wink

              Ja wiedziałam pi razy drzwi kiedy w małżeństwie było jeszcze OK (tzn. tak mi się wydawało wtedy wink ). A kiedy przygotowując pozew o rozwód wraz z wnioskiem o zabezpieczenie musiałam sporządzić "tabelkę", to bazując na średnich wydatkach z całego roku doznałam lekkiego szoku. Zresztą, Ty w tę tabelkę też "nie wierzyłeś" wink

              --
              "Percepcja tego konfliktu interferuje z sieciową dyferencjacją w UE oraz w Chinach, gdzie nie nastąpił przełom nominalistyczny".
              • 03.03.11, 21:33 Odpowiedz
                zmeczona100 napisała:

                > tricolour napisał:
                >
                > > ... skoro matka otwarcie mówi, że nie wie jakie są te koszty. Gdyby nawet
                > wypyt
                > > ywał to i tak by nie dostał odpowiedzi.
                >
                > Wtedy sąd wyznacza kolejny termin i każe dołączyć wnioski dowodowe, a nie zamyk
                > a sprawę.

                coraz więcej mam wątpliwości - uczestniczyłaś w jakiejkolwiek sprawie o alimenty ???
                pierwsze co robi Sąd to sprawdza czy jest zgoda co do kwoty, czyli próbuje doprowadzić do UGODY. jeżeli strony zgadzają się (a 600zl to rozsądna kwota) to Sądu NIE interesują koszty utrzymania dziecka, analizowanie setek pozycji sławnego "arkuszu G." suspicious jest nadzwyczaj nudne i czasochłonne a czas to pieniądz a za drzwiami czekają kolejni klienci. Sąd nie ma obowiązku pytać o koszty, itd. jeżeli jest ZGODA stron co do obowiązku alimentacyjnego.
                Na CHOLERĘ sąd ma wyznaczać kolejny termin ?
                • 03.03.11, 21:47 Odpowiedz
                  Ro, masz świętą rację, tak jest, jak piszesz.
                  Sąd się pyta strony, a potem potrafi nawet powiedzieć: "skoro strony są zgodne, to wyliczenie kosztów nie jest konieczne" i kończy temat alimentów.
                • 03.03.11, 21:48 Odpowiedz

                  Sąd pyta o koszty utrzymania dziecka, a tabelka nie musi go zupełnie interesować, jeśli kwota jest zgodna. Tabela to rozliczenie kosztów- tylko tyle.
                  W tym wypadku o koszty nie pytał, a to podstawowa sprawa, bo sąd ma zadbać o tzw. dobro dziecka, czyli i finanse na jego utrzymanie.
                  --
                  "Percepcja tego konfliktu interferuje z sieciową dyferencjacją w UE oraz w Chinach, gdzie nie nastąpił przełom nominalistyczny".
                  • 03.03.11, 21:59 Odpowiedz
                    zaprawdę powiadam Ci (zważ jaki jestem miły - Ci z dużej litery),
                    w postępowaniu (jakimkolwiek) cywilnym "UGODA" to bardzo ważne pojęcie,
                    naprawdę Sąd to też człowiek, nie lubi babrać się w gównie jeżeli nie ma takiej potrzeby.
                    • 03.03.11, 22:36 Odpowiedz
                      "Jaki jest miesięczny koszt utrzymania pani/ pana dziecka?"
                      To jest to babranie?

                      --
                      "Percepcja tego konfliktu interferuje z sieciową dyferencjacją w UE oraz w Chinach, gdzie nie nastąpił przełom nominalistyczny".
                      • 03.03.11, 22:50 Odpowiedz
                        ależ owszem,
                        bo miesięczny koszt to jedno, a w jakim procencie będzie wypełniany przez strony to drugie.
                        i tu zaczyna się jatka... smile
                        dobrej nocy
                        • 04.03.11, 09:03 Odpowiedz
                          I tu ro35 masz rację - Sąd nie "babrze się" w ugodach o ile nie ma w nich punktów niezgodnych z prawem.
                          Sądu nie interesuje dlaczego ktoś się na coś zgodził, czy jest w stanie dotrzymać punktów ugody itp. To osoby podpisujące ugodę muszą zadbać o wywiązanie się z ustaleń.
                          Jeśli rodzic zgadza się na takie a nie inne alimenty - ok i wyliczenia nie są potrzebne.

                          --
                          informacje dotyczące mediacji:
                          meeting-point.org
                          Mediuję jedynie w sprawach sądowych
                          • 04.03.11, 09:11 Odpowiedz
                            Ty najpierw doczytaj, czy to była ugoda.
                            --
                            "Tylko młode kobiety (z reguły) są jak frutti di mare, można je kształtować, pokazywać świat, być mentorem, mistrzem, mecenasem. Z dojrzałą kobietą jest to niezwykle trudne. Na dodatek kiedy zjawia się dziecko kobiecie zmienia się postrzeganie świata, jest już trudniej bawić się wspólnie życiem, a mistrz może runąć z pomnika przy lada okazji". Marcepanna
                            • 04.03.11, 09:25 Odpowiedz
                              zmeczona - moja odpowiedź odnosi się do Twojej dyskusji z ro35, która dotyczyła tego czy Sąd wnika w punkty ugody i czy konieczne jest wówczas dokładne wyliczanie kosztów.
                              Układ drzewka chyba dobrze to obrazuje wink

                              Odpowiedź dla autorki wątku umieściłam gdzie indziej.

                              --
                              informacje dotyczące mediacji:
                              meeting-point.org
                              Mediuję jedynie w sprawach sądowych
                              • 04.03.11, 09:34 Odpowiedz
                                Moja dyskusja z ro dotyczy tej konkretnej sprawy, a w niej ugody nie zawarto. Nie wystarczy pilnowac drzewka, żeby rozumieć o czym się dyskutuje.
                                --
                                "Percepcja tego konfliktu interferuje z sieciową dyferencjacją w UE oraz w Chinach, gdzie nie nastąpił przełom nominalistyczny".
                                • 04.03.11, 09:51 Odpowiedz
                                  Acha i ta Twoja wypowiedź:
                                  ""Jaki jest miesięczny koszt utrzymania pani/ pana dziecka?"
                                  To jest to babranie? . "
                                  - dotyczyła konkretnie sprawy opisanej przez autorkę wątku? wink

                                  Zmeczona, może tego nie wiesz, ale ugoda może być zawarta w formie ustnej, także przed Sądem. Wystarczy, że mówisz, iż się zgadzasz na wspólne ustalenia odnośnie jakiegoś problemu (tu alimentów), co też autorka wątku uczyniła.
                                  I wówczas Sąd nie pyta o żadne tabelki i dokładne wyliczenia.

                                  --
                                  informacje dotyczące mediacji:
                                  meeting-point.org
                                  Mediuję jedynie w sprawach sądowych
                                  • 04.03.11, 10:42 Odpowiedz
                                    Wyobraź sobie, że ja o tym wiem. Ale to nie ja wparowałam tu z podpisaniem ugody i przestrzeganiem poszczególnych jej punktów, tylko Ty, co nijak sie ma do sytuacji autorki wątku.

                                    > I wówczas Sąd nie pyta o żadne tabelki i dokładne wyliczenia.

                                    Następna do kolekcji, jak słowo daję. Gdzie ja się upieram przy tabelkach- do jasnej anielki?? Czy wg Ciebie proste jak drut pytanie sądu:

                                    > ""Jaki jest miesięczny koszt utrzymania pani/ pana dziecka?"

                                    to pytanie o tabelki??

                                    Tego pytania sądu (a nie tabelek!!!) zabrakło w opisywanej sprawie.

                                    --
                                    "Tylko młode kobiety (z reguły) są jak frutti di mare, można je kształtować, pokazywać świat, być mentorem, mistrzem, mecenasem. Z dojrzałą kobietą jest to niezwykle trudne. Na dodatek kiedy zjawia się dziecko kobiecie zmienia się postrzeganie świata, jest już trudniej bawić się wspólnie życiem, a mistrz może runąć z pomnika przy lada okazji". Marcepanna
                                    • 04.03.11, 11:06 Odpowiedz
                                      "Następna do kolekcji, jak słowo daję. Gdzie ja się upieram przy tabelkach- do jasnej anielki?"
                                      A gdzie ja się upieram, że Ty się upierasz przy jakiś tabelkach? wink wink wink

                                      Twoja wypowiedź:
                                      "Sąd pyta o koszty utrzymania dziecka, a tabelka nie musi go zupełnie interesować, jeśli kwota jest zgodna. Tabela to rozliczenie kosztów- tylko tyle.
                                      W tym wypadku o koszty nie pytał, a to podstawowa sprawa, bo sąd ma zadbać o tzw. dobro dziecka, czyli i finanse na jego utrzymanie. "

                                      I tu próbujemy Ci uzasadnić, że gdy dochodzi do ugody
                                      (do której Ty twierdzisz, że nie doszło wink ), Sąd nie pyta i nie musi.
                                      A więc... żadnego pytania nie zabrakło w opisywanej sprawie.

                                      A moje "wparowanie", jak to ładnie określasz, z dotrzymywaniem punktów ugody miało na celu podkreślenie właśnie tego, czego dostrzec nie chcesz - że to na dorosłych osobach zawierających ugodę ciąży obowiązek wywiązania się z jej punktów.
                                      Nie jest obowiązkiem Sądu sprawdzać czy pani godząc się na kwotę 600 zł alimentów jest w stanie za to utrzymać dziecko czy też nie jest a więc, de facto, wywiązać się z ugody. smile

                                      Analogicznie - gdyby rodzic, który mieszka 200 km od dziecka, zgodziłby się w ugodzie, że będzie widywał się z dzieckiem codziennie - Sądu nie interesuje czy koliduje to z jego praca, czy sobie kupi samolot i tak będzie kursował czy załatwi to jeszcze inaczej.

                                      --
                                      informacje dotyczące mediacji:
                                      meeting-point.org
                                      Mediuję jedynie w sprawach sądowych
                                      • 04.03.11, 11:54 Odpowiedz

                                        Zaraz, zaraz:

                                        Aby mówić o ugodzie, to musi być przedmiot sporu, tak?
                                        No bo istotą jest ustalenie wspólnego stanowiska, tak?

                                        To ja zapytam- jaki był ten przedmiot sporu w tym konkretnym przypadku?


                                        Bo widzisz, we wszystkich sprawach dotyczących mojego syna, ale także innych, którzy występowali o alimenty, sąd zadawał sakramentalne "Jakie są koszty utrzymania dziecka?". Zapewne wszyscy trafiliśmy na dziwny sąd.

                                        > Nie jest obowiązkiem Sądu sprawdzać czy pani godząc się na kwotę 600 zł aliment
                                        > ów jest w stanie za to utrzymać dziecko czy też nie jest a więc, de facto, wywi
                                        > ązać się z ugody. smile

                                        Hłehłehłe, co grozi za niewywiązanie się z tej umowy?



                                        > A moje "wparowanie", jak to ładnie określasz, z dotrzymywaniem punktów ugody mi
                                        > ało na celu podkreślenie właśnie tego, czego dostrzec nie chcesz - że to na dor
                                        > osłych osobach zawierających ugodę ciąży obowiązek wywiązania się z jej punktó
                                        > w.

                                        dziękuję za oświecenie. Mysle, że to sformułowanie w kontekście omawianej ugody o alimenty okaże się zbawienne dla wszelkiej maści altzów, obrazoburców, ro czy podejrzanych typów. Wszak matki ich dzieci muszą sie teraz wywiązać z ugody i dotrzymać jej zasad. Dostarczyłaś im świetny argument na wypadek otrzymania przez nich kopii pozwu o podwyższenie alimentów.


                                        --
                                        "Tylko młode kobiety (z reguły) są jak frutti di mare, można je kształtować, pokazywać świat, być mentorem, mistrzem, mecenasem. Z dojrzałą kobietą jest to niezwykle trudne. Na dodatek kiedy zjawia się dziecko kobiecie zmienia się postrzeganie świata, jest już trudniej bawić się wspólnie życiem, a mistrz może runąć z pomnika przy lada okazji". Marcepanna
                                        • 04.03.11, 12:46 Odpowiedz
                                          Uparcie nie chcesz zrozumieć o co chodzi:
                                          "Aby mówić o ugodzie, to musi być przedmiot sporu, tak?
                                          No bo istotą jest ustalenie wspólnego stanowiska, tak?
                                          To ja zapytam- jaki był ten przedmiot sporu w tym konkretnym przypadku? "

                                          Analogicznie do Twojego toku myślenia - ugoda dostarczona do Sądu przez dwoje rozwodzących się rodziców, dotycząca ich wspólnej opieki nad dzieckiem również nie powinna być wzięta pod uwagę gdyż... przedmiotu sporu brak wink
                                          A może Sąd powinien ich wówczas dokładnie wypytać czy jednak należycie się "pospierali" i czy można już uznać, że przedmiot sporu istniał? wink
                                          Może zapytaj po prostu Sądu dlaczego tak a nie inaczej podchodzi do pewnych spraw?

                                          "Bo widzisz, we wszystkich sprawach dotyczących mojego syna (...) sąd zadawał sakramentalne "Jakie są koszty utrzymania dziecka?"
                                          Tak - to pytanie pada wówczas gdy jedna ze stron nie zgadza się na określona kwotę alimentacyjną i gdy stanowiska dotyczące problemu są różne u każdej ze stron.

                                          A co do tych "(...) innych, którzy występowali o alimenty" - no właśnie jak już zapewne zauważyłaś po tym wątku - bywa różnie...

                                          Co do reszty twojej wypowiedzi - potraktuję ją jako żart wink
                                          --
                                          informacje dotyczące mediacji:
                                          meeting-point.org
                                          Mediuję jedynie w sprawach sądowych
                                          • 04.03.11, 13:02 Odpowiedz
                                            mediator.org napisała:


                                            > Analogicznie do Twojego toku myślenia - ugoda dostarczona do Sądu przez
                                            > dwoje rozwodzących się rodziców, dotycząca ich wspólnej opieki nad dzieckiem ró
                                            > wnież nie powinna być wzięta pod uwagę gdyż... przedmiotu sporu brak wink

                                            No ja Cię przepraszam, ale przedmiotem sporu jest wtedy po prostu opieka nad dzieckiem i jej podział.
                                            A w przypadku alimentów- koszty utrzymania dziecka.

                                            > Co do reszty twojej wypowiedzi - potraktuję ją jako żart wink

                                            Niemożliwe wink
                                            --
                                            "Percepcja tego konfliktu interferuje z sieciową dyferencjacją w UE oraz w Chinach, gdzie nie nastąpił przełom nominalistyczny".
                                            • 04.03.11, 13:59 Odpowiedz
                                              No i tu sobie sama odpowiedziałaś co w przypadku autorki wątku
                                              było przedmiotem sporu, którego szukałaś smile
                                              A bardziej jeszcze obrazowo napisał to z_mazur:
                                              "forum.gazeta.pl/forum/w,24087,122795512,122865453,Re_ugoda.html

                                              --
                                              informacje dotyczące mediacji:
                                              meeting-point.org
                                              Mediuję jedynie w sprawach sądowych
                                              • 04.03.11, 14:03 Odpowiedz
                                                To jeszcze w takim razie oświeć mnie, jaka była wartość przedmiotu tego sporu smile
                                                --
                                                "Tylko młode kobiety (z reguły) są jak frutti di mare, można je kształtować, pokazywać świat, być mentorem, mistrzem, mecenasem. Z dojrzałą kobietą jest to niezwykle trudne. Na dodatek kiedy zjawia się dziecko kobiecie zmienia się postrzeganie świata, jest już trudniej bawić się wspólnie życiem, a mistrz może runąć z pomnika przy lada okazji". Marcepanna
                                        • 04.03.11, 13:48 Odpowiedz
                                          No to spróbuję jak krowie na miedzy. smile

                                          Któraś ze stron wnosi pozew do sądu o ustalenie alimentów. Przedmiotem sprawy jest ustalenie kwoty alimentów, a nie kosztów utrzymania dziecka.

                                          Sąd zaczyna rozprawę od pytania, czy strony chcą uzgodnić swoje stanowisko. Jedna strona dajmy na to mówi, że chce dać 500 zł, druga strona, że chce dostać 1000 zł. Sąd pyta, czy strony są w stanie się porozumieć w tej sprawie.

                                          I teraz są dwie opcje.

                                          Pierwsza opcja
                                          Któraś ze stron godzi się na propozycję drugiej, albo w drodze negocjacji ustalają 3 kwotę (powiedzmy 700 zł), na którą obie strony się zgadzają. W tym przypadku dochodzi do ugody, którą sąd przyklepuje, koszty sprawy są obniżone o połowę i już.

                                          Istotne jest tu to, że sąd do tego momentu w ogóle nie ingeruje w merytoryczną podstawę negocjacji. W tym przypadku guzik go obchodzi, czy strony używając argumentów przedstawiają jakieś wyliczenia, czy nie.

                                          Druga opcja. Strony nie są w stanie uzgodnić stanowiska, nie dochodzi do ugody. Strony są w stanie sporu i zdają się na rozstrzygnięcie sądu. Sąd, żeby wydać wyrok i rozstrzygnąć spór, na pewno zwróci się do stron z pytaniami o dochody i koszty utrzymania dziecka.

                                          Odpowiedź na pytanie, z którą z opcji mamy w tym konkretnym przypadku do czynienia chyba nie jest taka skomplikowana. smile

                                          --
                                          Kobieta nie wie czego chce,
                                          ale nie spocznie dopóki nie osiągnie celu.
                                          • 04.03.11, 13:56 Odpowiedz

                                            >
                                            > Któraś ze stron wnosi pozew do sądu o ustalenie alimentów. Przedmiotem s
                                            > prawy jest ustalenie kwoty alimentów, a nie kosztów utrzymania dziecka.

                                            Jeśli nie, to ja pytań nie mam.
                                            Przy okazji już wiem, skąd się biorą matki żyjące z alimentów na własne dzieci. I kupujace z nich waciki.
                                            No i juz wiem, skąd u Ciebie przekonanie, że to ja powinnam zakupić buty dla syna w góry. Jesli ojciec wpadnie na pomysł zabrania syna w kosmos bez zakupienia mu kombinezonu, to oczywiście będzie moim obowiązkiem, aby go zakupić.

                                            EOT.



                                            --
                                            "Tylko młode kobiety (z reguły) są jak frutti di mare, można je kształtować, pokazywać świat, być mentorem, mistrzem, mecenasem. Z dojrzałą kobietą jest to niezwykle trudne. Na dodatek kiedy zjawia się dziecko kobiecie zmienia się postrzeganie świata, jest już trudniej bawić się wspólnie życiem, a mistrz może runąć z pomnika przy lada okazji". Marcepanna
                                            • 04.03.11, 14:01 Odpowiedz
                                              Krótkie pytanie.

                                              W pozwie o alimenty wnosisz o ustalenie od pozwanego .... alimentów na rzecz... w kwocie....?

                                              Czy może składasz pozew o ustalenie kosztów utrzymania dziecka?

                                              --
                                              Po odejściu od ołtarza reklamacji nie uznajemy.
                                              • 04.03.11, 14:07 Odpowiedz

                                                Oczywiście, że wpisuję kwotę.

                                                A teraz Ty mi napisz, ile jest warty pozew o alimenty bez jego uzasadnienia smile
                                                --
                                                "Percepcja tego konfliktu interferuje z sieciową dyferencjacją w UE oraz w Chinach, gdzie nie nastąpił przełom nominalistyczny".
                                                • 04.03.11, 18:59 Odpowiedz
                                                  Nie chodzi o to, że wpisujesz kwotę, tylko o to, że pozew składa się o ustalenie alimentów, a nie o ustalenie kosztów utrzymania dziecka.

                                                  I clue tej dyskusji jest to, że jeśli doszło do UGODY, to wyliczenie kosztów utrzymania dziecka, a już tym bardziej brak przedstawienia go przed sądem na rozprawie nie ma żadnego znaczenia formalnego, żeby być podstawą ewentualnej apelacji. Jeśli sąd nie musiał sam ustalać tej kwoty (a nie musiał skoro doszło do ugody), to wyliczenie kosztów z punktu widzenia sądu nie musiało być w ogóle sporządzone.

                                                  --
                                                  Kobieta nie wie czego chce,
                                                  ale nie spocznie dopóki nie osiągnie celu.
                                • 04.03.11, 10:02 Odpowiedz
                                  Jeśli strony przed sądem, na jego pytanie, czy zgadzają się na ustalone przez siebie warunki, oświadczają taką zgodę, to właśnie taka deklaracja ustna jest dla sądu zawarciem ugody w danej sprawie. Sąd to protokołuje i już.

                                  Jeśli ja coś proponuję i osoba, której to proponuję zgadza się na propozycję, to ustalamy warunki naszej ugody. Nie ważne ile tych prozpozycji pada i jaka jest reakcja drugiej strony na kolejne propozycje. Zgodzenie się na którąkolwiek propozycję którejś ze stron jest ugodą. smile

                                  --
                                  Skromność zdobi mężczyznę, ale prawdziwy mężczyzna nie powinien się zdobić wink))
                            • 04.03.11, 09:37 Odpowiedz
                              autorka pisze:
                              "zgodzilam sie na kwote zaproponowana przez bylego meza"

                              ale - nie wierz nigdy kobietom suspicious
                              więc są wątpliwości big_grin
                              • 04.03.11, 09:41 Odpowiedz
                                Widocznie potrzebny jest tłumacz smile
                                zgodziłam się = zastanawiałam się
                                nalegałam = byłam za, a nawet przeciw
                                nie byłam przeciwna = byłam przeciwna, ale nie mocno
                                itd.

                                Przy takim podejściu porozumienie w małżeństwie nie jest możliwe.
                          • 04.03.11, 09:13 Odpowiedz
                            Dokładnie. Sądy cywilne mają wręcz obowiązek sprawdzenia, czy strony nie są w stanie same zawrzeć umowy w danej sprawie. Od tego zaczyna się chyba każda sprawa w sądzie cywilnym. Taka postawa jest też "premiowana" przez sądy obniżeniem o połowę kosztów postępowania.

                            Jeśli strony na początku procesu zapytane przez sąd zgodnie deklarują, że w danej sprawie chcą zawrzeć ugodę, to warunki tej ugody w zasadzie sądu nie interesują, jeśli nie są niezgodne z prawem.

                            W tej konretnej omawianej tu sytuacji, brak pytań sądu odnośnie kosztów utrzymania dziecka w przypadku, gdy strony zgodnie zadeklarowały, że zgadzają się na taką kwotę alimentów jak ustaliły, nie sądzę żeby został uznany za podstawę wznowienia postępowania, czy zmianę wyroku.

                            --
                            Po odejściu od ołtarza reklamacji nie uznajemy.
              • 04.03.11, 09:00 Odpowiedz
                ... bo była taka jakaś astronomiczna.

                Pamiętam, że Mola - bazując na Twoich danych - prowadziła badania u siebie w domu, bo chciała sprawdzić, czy jej trójka dzieci zje 192 bułki tygodniowo (chleba ni licząc), a tyle bodajże wychodziło z podanych przez Ciebie danych. I po miesięcznych badaniach na dzieciach wyszło jej znacznie mniej. Pamiętam też te liczne kostki masła zjadane wręcz w hurtowych ilościach czy komputerach wymienianych bodajże co dwa lata o wartości 3000zł podczas gdy stary miał wartość zerową, co jest - w mojej ocenie - absurdem. Pamiętam też, że potrzebną wielką wydajność komputerów tłumaczyłaś wymaganiami szkolnymi, co raczej prawdą być nie może biorąc pod uwagę wymogi szkolnego oprogramowania. Chodziło więc bardziej o najnajnowsze gry dla młodzieńca, a to szkoła już nie jest.

                Takie to były przesłanki mojej niewiary.
                • 04.03.11, 09:24 Odpowiedz
                  Koszty utrzymania dziecka nie opieraja sie na ilosci bulek w glownej mierze, ale na duzych kosztach stalych, ktore sa nie do unikniecia - zawaterowanie, przedszkole - ja place 400pln za panstwowe przedszkole - naprawde przegiecie, podreczniki - wymagane juz w przedszkolu, a jakze, nie mowiac juz o astronimicznych kosztach np odziezy. Przygotowuje wyprawke dla noego dziecka i chcoaz niewiele musimy dokupic, podwyzka cen ubranek niemowlecych przez ostatnie 6 lat sprawia, ze normalnie opada mi szczeka. Nie mowiac juz o cenach w porownaniu z zagranica - np Marks i Spencer:

                  Komplet czapeczek w UK 4GBP= 18.72pln - w Polsce cena 29 pln
                  komplet pajacow w UK 10GBP= 46.90 - w Polsce cena 79 PLN

                  Szalenstwo.



                  --
                  Western economies are absolutely dependant now on the continued underpayment of women.
                  Naomi Wolf

                  Wiedzmowo
                  • 04.03.11, 09:31 Odpowiedz
                    > szkole - ja place 400pln za panstwowe przedszkole
                    To bardzo dużo płacisz, nie wiem, skąd takie różnice?
                    U nas płaciłem około 130 - 150 zł miesięcznie z posiłkami, po odliczeniu nieobecności wychodziło przeciętnie około 120 zł.
                    Być może u was gmina zrzuciła wszystkie koszty na rodziców?
                    Warto się temu przyjrzeć, popytać radnych, zrobić dym, obejrzeć plan wydatków gminy itd.
                    Jeśli nawet sobie nie pomożecie, to chociaż innym rodzicom.
                    • 04.03.11, 12:40 Odpowiedz
                      Warszawa, slynna dzielnica klasy sredniej. Sama tzw oplata stala, to chyba 150 pln w tej chwili. No ale tez nie bujajmy sie, 400 pln to raczej daleko do WSZYSTKICH kosztow przedszkola, watpie, czy to jest nawet polowa.
                      A co do dreczenia radnych, to mamy 3 dzieci, 4 w drodze, pracujemy po 10 godzin dziennie co najmniej i naprawde wolimy zaplacic, niz tracic czas na pierdoly. Zwlaszcza ze Wcieklak koczy przedszkole za 3.5 miesiaca i idzie do szkoly.

                      --
                      Western economies are absolutely dependant now on the continued underpayment of women.
                      Naomi Wolf

                      Wiedzmowo
przejdź do: 1-100 101-132
(101-132)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.