Dodaj do ulubionych

Ktoś zrobil sobie ze mnie jaja...

24.04.11, 16:56
No niestety- miły Ktoś zrobil sobie jaja...
przykro, że zrobil też jaja ze swojej innej kobiety...
wiecie, trochę smieszne uczucie, że ktoś, kto tak pięknie wyznawał mi uczucia, równoczesnie miał inna relację, mimo zapewnien, że jest singlem...uwierzyłam, no przecież jestesmy dorośli...
tak milo dowiedziałam sie na święta...

--
Taniec i wiatr to moje żywioły!
Obserwuj wątek
    • nangaparbat3 Re: Ktoś zrobil sobie ze mnie jaja... 24.04.11, 19:12
      trochę smieszne uczucie, że ktoś, kto tak pięknie wyznawał mi uczucia,
      > równoczesnie miał inna relację,
      mimo zapewnien, że jest singlem...uwierzyłam, n
      > o przecież jestesmy dorośli...

      Elokwentnych (i elokwentne) zawsze sprawdzam 10 razy dokładniej niż takich, co z mówieniem mają kłopoty.
      Bardziej serio - w pewnym wieku (zakładam od 30 plus) można już niemal wyłącznie spotkać ludzi, którzy są w jakiejś innej relacji - zaczynającej się, kończącej, w zawieszeniu chwilowym, prawie obumarłej, zamrożonej, pełzającej, półrelacji, ćwierćrelacji, cieniu relacji - ale zawsze coś. No prawie zawsze. Zdarzają się też typki w pełnej, że tak powiem, innej relacji - i nie są to białe kruki. Niestety.
      Ja Ci życzę, żebys z wiosną spotkała kogoś wyrelacjonowanego absolutnie - rzadkość, ale się zdarza. Trzymaj się cieplutko smile

      --
      Bedzie to bardzo ważny wątek jeżeli chodzi o kwestię przygotowania katastrofy smoleńskiej. Beata Kępa
    • tricolour Przeczytaj, co napisała Nanga.. 25.04.11, 17:11
      ... bo to szczera prawda.

      Gdy poznawałem na portalu randkowym swoją żonę, to utrzymywałem kontakty z czwórką (tak na oko licząc) kobiet, a ona miała kilku adoratorów. Normalka. Inna rzecz, że nie deklarowałem miłości - zresztą jej nie było i nie mogło być.

      Dlatego uważam, że sama z siebie zrobiłaś jaja uznając czyjąć deklarację za prawdziwą. Zresztą zauważ, że Twoj wątek o Ktosiu jest tuż obok i oba są prawdziwe choć wykluczające się. Kiedyś Scriptus napisał: co to za związek gdy nie widać, że ktoś okłamuje?
      • mola1971 Re: Ktoś zrobil sobie ze mnie jaja... 25.04.11, 17:49
        A ja właśnie dlatego szerokim łukiem omijam wszelkie portale randkowe. Jakoś nie mam najmniejszej ochoty na tracenie czasu i energii na kogoś, dla kogo miałabym być jedną z fafnastu.
        Być może coś przez takie podejście tracę, ale mówi się trudno i żyje się dalej smile
        • kajda28 Re: Ktoś zrobil sobie ze mnie jaja... 26.04.11, 11:02
          > > pomimo że z moim L. jestem już ponad 2 lata ciągle nie dowierza
          > > m , ciągle sprawdzam
          >
          > I tak żyli długo i nieszczęśliwie...


          Trudno, nigdy bym nie przypuszczała że to może mnie spotkać, że mogę się tak bardzo bać wejść cała w związek. Ale może on udaje, może za jakiś czas wyjdzie z niego psychopata- chyba za dużo na forum siedzę. Jak się ma dzieci to już całkiem inaczej to wszystko wygląda.

          I dlaczego nieszczęśliwie? Jestem szczęśliwa, on też- po prostu nie jestem jeszcze gotowa aby powiedzieć "TAK", nie mam pewności że to TEN. Ale kocham i jestem kochana.
          • kajda28 Re: Ktoś zrobil sobie ze mnie jaja... 26.04.11, 11:38
            O tym.
            Od tamtej pory nie odbieram tel od next teściowej- chyba że nie mam czym się wykręcić.
            Jak do tej pory to ja mam problemy z pieniędzmi, trochę bez głowy zaczełam je inwestować długoterminowo, znowu mam debet. Powiem szczerze że L. nie wie na jaką skale (po prostu się wstydzę ). Wiem za to że mogę na niego liczyć, nie tylko finansowo (jak na razie nie korzystam z tego). Zawsze przede wszystkim sama będę chciała wyjść z moich problemów a dopiero jak nie będę umiała to poproszę o pomoc - tak już się głupio nauczyłam liczyć sama na siebie.
            • argentusa Re: Ktoś zrobil sobie ze mnie jaja... 26.04.11, 12:52
              Kajda, no prosze Cię... Uważasz, że liczyć na siebie jest głupio?

              Im bardziej niezalezna jestem, tym mi lepiej. Ze soba, z innymi i ze światem ogólnie. Nie narzekam, optymistyczna jestem jak cholera a do tego i z Obecnym się układa.daję sobie sprawę z tego, że mój model związku jest NIE DO POMYŚLENIA dla tradycjonalistów, ale guzik mnie to obchodzi. NAM jest ok i już.
              Niezalezność finansowa - fajna sprawa. I dzięki temu ani ja ani Obecny nie mamy poczucia, że któreś na tym drugim wisi. Chociaż oboje mamy przekonanie,m że gdyby to drugie potrzebowało mocno - pomoglibyśmy sobie.
              Żyj jak Ci wygodniej, sama wiesz, co możesz zaakceptować a czego nie. I to, że inni by takiej sytuacji nie akceptowali nie ma znaczenia. Bo to Wy okreslacie zasady na jakich zyjecie. smile
              Ar.
              • kajda28 Re: Ktoś zrobil sobie ze mnie jaja... 27.04.11, 08:34
                > Kajda, no prosze Cię... Uważasz, że liczyć na siebie jest głupio?

                No co ty, jak u mnie pomieszkuje to powinien oddawać mi wszystkie pieniądze , bo inaczej to mnie wykorzystuje, żeruje na mnie a ja jestem męczenicą i go utrzymuje .
                W tamtym wątku najlepsze było to że parę osób nigdy nie znających ani nawet nie widzących mojego L. skreśliła go i nazwała patologią - jego mamusia wie co ma mówić. Synuś to jej oczko w głowie i bardzo by chciała aby był zawsze koło niej. Dobrze że on umie trzymać dystans i rola narzucona przez mamę całkiem mu nie pasuje.
                • puzzle33 Re: Ktoś zrobil sobie ze mnie jaja... 27.04.11, 10:34
                  kajda28 napisała:

                  > jego mamusia wie co ma
                  > mówić. Synuś to jej oczko w głowie i bardzo by chciała aby był zawsze koło niej
                  A jeśli mamusia mówi prawdę? Nie każda mama trzyma kurczowo synka za nogi, a wiele ma poczucie przyzwoitości i odpowiedzialności "za" dojrzałą latorośl.
                  • kajda28 Re: Ktoś zrobil sobie ze mnie jaja... 27.04.11, 11:02
                    > A jeśli mamusia mówi prawdę? Nie każda mama trzyma kurczowo synka za nogi, a wi
                    > ele ma poczucie przyzwoitości i odpowiedzialności "za" dojrzałą latorośl.

                    Ulubiony tekst mamusi: L. musi przyjechać dzisiaj do domu!!! A wiesz po co? Głównie po to aby mogła mu opowiedzieć co było u niej na imprezie dzień wcześniej, wypytać się o swojego doratora (jest wdową), i jak się kto do kogo przymilał. Pamiętam jak zadzwoniła do mnie kiedyś i powiedziała że L. nie przyjedzie dzisiaj do mnie bo jej smutno samej i go nie puści. Dopiero jasne postawienie przeze mnie sprawy, a nawet postawienie jej na ostrzu noża doprowadziło że L. u mnie jest ok 5-6 dni w tyg. Co pewnie jest w niesmak jego mamie. Ale to już jej problem.
                    • tricolour Jakby na to nie patrzeć... 27.04.11, 11:37
                      ... to wyrywanie sobie dorosłego faceta stawianiem sprawy na ostrzu noży świadczy o całkowitej niedojrzałości. Przede wszystkim tegoż faceta, jego mamusi, a może nawet i Ciebie, która chcesz żyć w takim związku gdzie matka rywalizuje z synową.

                      Toż to klasyka toksycznego zwiazku, w którym facet to ciele, a nie partner.
                      • kajda28 Re: Jakby na to nie patrzeć... 27.04.11, 11:55
                        Fakt , wiem że za mocno zareagowałam, ale tyle się naczytałam o mamisynkach że od razu ten obraz stanął mi przed oczami. Mój L. chyba nie zdawał sobie sprawy tego jak mama nim manipuluje, a może po prostu dopóki ja się na to zgadzałam to nic z tym nie robił. Uważał że postępuje dobrze będąc koło mamy, wysłuchując ją , pomagając itp. Na szczęscie to jego mama ma problem, a nie on. W sumie to po jednej rozmowie zadecydował i do tej pory się jej trzyma. Problemu więc już nie ma.
                        Ale faktycznie, głównie przez to że jego mama mieszka w bezpośrednim sąsiedztwie L. przesuwam w czasie przeprowadzkę tam, trochę się jej obawiam.

                        Mam tylko nadzieję że L. nigdy nie będzie mnie oceniał, ani naszego związku względem moich rodziców.
                        • tricolour Najlepiej by było... 27.04.11, 12:20
                          ... gdyby Twój facet sam załatwiał sprawy z mamą. Żeby to nie wyglądało (od strony matki) że synuś jest jej, ale teraz jakoś Ty ich dzielisz. Że gdyby nie Ty, to synek dalej by siedział pod matczyną spódnicą.

                          Gdy facet sam stanie po Twojej i swojej stronie (bo tak powinno być), co wcale nie oznacza, że wbrew matce, to matka nie będzie mieć do nikogo pretensji, bo przeciez ona także chce, by jej syn był już facetem, ojcem, partnerem...
                          • kajda28 Re: Najlepiej by było... 27.04.11, 12:56
                            > ... gdyby Twój facet sam załatwiał sprawy z mamą. Żeby to nie wyglądało (od str
                            > ony matki) że synuś jest jej, ale teraz jakoś Ty ich dzielisz. Że gdyby nie Ty,
                            > to synek dalej by siedział pod matczyną spódnicą.
                            >
                            > Gdy facet sam stanie po Twojej i swojej stronie (bo tak powinno być), co wcale
                            > nie oznacza, że wbrew matce, to matka nie będzie mieć do nikogo pretensji, bo p
                            > rzeciez ona także chce, by jej syn był już facetem, ojcem, partnerem...

                            Uwierz mi, tak to zostało załatwione. On sam załatwił tą sprawę, ja tylko powiedziałam że chce go mieć na codzień a nie parę razy w tyg. Ona chyba nie chce aby jej syn był partnerem, ojcem... jej najlepiej by pasowało aby był przy niej.
                      • kajda28 Re: Ktoś zrobil sobie ze mnie jaja... 27.04.11, 13:01
                        > Twardziel z Ciebie nie kobieta; załatwiasz sprawy między L. a jego mamą. Dziwne
                        > to trochęsmile

                        Nie załatwiam spraw miedzy nimi tylko między nami. Tzn. powiedziałam jasno że nie zgadzam się aby był u mnie kilka razy w tyg, nie mam nic przeciwko aby jeździł do domu codziennie ale na noc ma być u mnie. To on załatwił sprawę z mamą. Ja wolę z nią się niekontaktować- a dzwoni za każdym razem jak L. ma wyłączony tel. Nie zamierzam się z nią bratać i uzgadniać o której on wyjechał z domu, gdzie jest i ile ma pieniędzy w portfelu.
                • argentusa Re: Ktoś zrobil sobie ze mnie jaja... 27.04.11, 12:22
                  hihih, nooo.
                  ale serio pisząc: nie wszystkie pieniądze, ale pomysł z dokładaniem się w konkretnej kwocie co miesiąc (przy regularnym pomieszkiwaniu) wydaje się być dobrym pomysłem.
                  Od początku z Obecnym mamy jasne zasady rozliczania i ja to sobie chwalę. Obecny też nie narzeka.
                  • kajda28 Re: Ktoś zrobil sobie ze mnie jaja... 27.04.11, 13:08
                    > ale serio pisząc: nie wszystkie pieniądze, ale pomysł z dokładaniem się w konkr
                    > etnej kwocie co miesiąc (przy regularnym pomieszkiwaniu) wydaje się być dobrym
                    > pomysłem.
                    > Od początku z Obecnym mamy jasne zasady rozliczania i ja to sobie chwalę. Obecn
                    > y też nie narzeka.

                    My się nie rozliczamy, L. nie wtrąca się na co ja wydaje pieniądze a ja na to co on wydaje . Jak komuś zabraknie to sobie pożyczamy- znaczy ja jemu a on mi daje smile

                    I pasuje mi to, może nie dorosłam do związku, ale nie mam ochoty wysłuchiwać że po co mi 10 para butów, czy 20 kosmetyk na półce. Tyle ile mam tyle ma mi wystarczyć, dodatkowo odkładam ,inwestuje, kupiłam samochód. Odkąd jestem z L. mam więcej pieniędzy, mniej wydaje na jedzenie- więc w żaden sposób go nie utrzymuje. Święta on urządził u siebie, ja się grosza nie dorzuciłam. Nam to pasuje.

    • tully.makker Re: Ktoś zrobil sobie ze mnie jaja... 26.04.11, 00:31
      Bo zanim sie zacznie wyznawac uczucia, sluchac wyznan i angazowac sie trzeba kandydata na kandydata dokladnie poznac. Spotykac sie regularnie, jakis konkretny czas przynajmniej, sluchac i obserwowac. Ja tez omal sie nie wpieprzylam dawno temu w zwiazek z panem, ktory tak pieknie opowiadal o swoim konczacym sie wlasnie rozwodzie - pech chcial, ze jak sie okazalo, znalam malzonke w okolicznosciach sluzbowych i ona o zadnym rozwodzie nie slyszala ;-P. No ale wlasnie - trzeba miec oczy szeroko otwarte.
      A debili jest pelno mozna ich poznac i w necie, i w realu.


      --
      W końcu do czego to podobne, żeby inkubator zaniedbał zawartość.
      Wiedzmowo
      • mankatoja niekoniecznie... :) 27.04.11, 12:43
        ja sie dowiedzialam o czyms takim znajac goscia ponad 2 lata, mieszkajac razem kilka miesiecy , znajac cala jego rodzine, rowniez dorastajace dzieci, nawet byla zone.....a gostek coz...kilka panien zbalamucil w tazw miedzyczasie pracujac na delegacjach...i co najdziwniejsze nikt, kompletnie nikt ze moich znajomych ani z mojej bardzo sceptycznej rodzinki nie chcial uwierzyc ze taki on mi numer wykrecil, a raczej mnie sie oberwalo nze w ogole smiem podejrzenia miec ....ot, taki byl gostek sprytny ....
        i gdyby nie to ze przy okazji "napozyczyl" od owych kobietek pieniazkow to by sie nie wydalo wcale....
        dzis oglada swiat zza krat podobno, ciekawe czy mu ktos paczki nosi wink zlosliwie to moze brzmi ale mi nie zal kogos, kto mnie oszukal.
        ps. a milosc nie wyznawal od razu smile zreszta i tak bym nie uwierzyla



        pokój wzajemnej nieadoracji
        • tully.makker Re: niekoniecznie... :) 27.04.11, 12:58
          No ale czego dowodzi ta historia, oprocz tego, ze owszem, mozna trafic na tzw oszusta matrymonialnego, psychopate, ktory sie potrafi doskonale kamuflowac? Ze mamy sie ladowac w zwiazek z pierwszym lepszym, bo i tak po X latach cos moze wyjsc? tzn, o tym, ze moze wyjsc, to wiemy wszyscy z racji chociazby bycia na tym forum.
          To tak jak z jazda samochodem - zaniechasz rozsadnych srodkow ostroznosci, bo mozesz trafic na pijanego wariata?

          --
          Western economies are absolutely dependant now on the continued underpayment of women.
          Naomi Wolf

          Wiedzmowo

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka