Dodaj do ulubionych

Rozwód... czy warto?

03.05.11, 20:24
Pozwólcie, że dołączę. Podczytuję Was od czasu do czasu. Zawsze intensywniej, kiedy nachodziła mnie myśl o zakończeniu mojego małżeństwa. A teraz ucho się urwało i chyba nie ma wyjścia. Ale czy warto? Czy warto rozwodzić się po 50-tce? Czy ktokolwiek z Was żałował decyzji o rozwodzie? Wkoło mnóstwo par, które żyją razem lecz osobno. Coś tam udają wspólnie a de facto prowadzą własne życie. Czy utrzymywać fikcję? Czy zdecydować się na radykalny krok. Chciałabym a boję się po prostu. Choć czuję, że tym razem nie ma odwrotu. Napiszcie, czy kiedykolwiek żałowaliście.
Obserwuj wątek
    • gazeta_mi_placi Re: Rozwód... czy warto? 03.05.11, 20:52
      Moim zdaniem jeżeli nie ma drastycznych powodów do podjęcia tego kroku typu przemoc, wyzwiska, nie łożenie na rodzinę, hazard, alkohol, nałogi itp. to nie warto.
      Małżeństwo i rodzina powinno być wartością trwałą.
      • lolkalolka Re: Rozwód... czy warto? 03.05.11, 21:23
        A wartości trwałe, które zamortyzowały się - należy umarzać.

        A bardziej serio - Autorko wątku - nikt nie wie tego lepiej od Ciebie. Co nie znaczy, że Ty wiesz.
        Pani A napisze Ci, że nie żałowała, a pani B, że bardzo. I co z tego? Nic.

        Nie znam powodów, dla których chcesz się rozwieść, z postu mgliście może wynikać, że Twój mąż kogoś ma. Co dla pani C będzie powodem natychmiastowego rozwodu, a dla Pani D drobną niedogodnością. I co z tego? Nic.

        Jedyne co Ci mogę radzić (choć są to rady z gatunku "wiódł ślepy kulawego" smile) to żebyś zapytała siebie samą o parę rzeczy.
        - Czy lubisz gdy Twój mąż wraca do domu? Czy w domu czujesz się dobrze? Czy wręcz przeciwnie - oddychasz pełną piersią gdzie indziej, albo wtedy gdy on wyjedzie?
        - Czy niezależnie od wszystkiego co złe, od tego czy jest miłość, czy już jej nie ma - masz pewność, że wesprze Cię w trudnej chwili, w chorobie, poda za 20 lat przysłowiową szklankę wody? I czy ty tę szklankę chciałabyś jemu podać?
        - Czy może kieruje Tobą myśl, żeby zacząć "wszystko do nowa"? Pewnie wiesz, że nigdy w życiu nie zaczynamy od nowa. Zaczynamy dokładnie w tym punkcie, w którym skończyliśmy. Mamy cięższy bagaż, krótszą drogę przed sobą i tylko siebie do pomocy - dokładnie takiego, jakiego zastaliśmy w tym punkcie. I w dodatku, wbrew temu co mówią - wcale nie ma obowiązku się przemieszczać dla samego przemieszczania. Równie dobrze można zostać i siedzieć na tym niezbyt wygodnym kamieniu. A co jest lepsze? Ja tego nie wiem i Ci nie powiem smile
    • mola1971 Re: Rozwód... czy warto? 03.05.11, 21:12
      Nigdy, nawet przez sekundę nie żałowałam rozwodu, ale decyzję o rozwodzie podjęłam, gdy już miałam 100% pewność, że tego małżeństwa nie da się uratować i że po prostu rozwodu chcę.
      Sama sobie musisz odpowiedzieć na pytanie czy warto? Kwestia wieku nie ma tu nic do rzeczy bo na zmiany (a rozwód jest bardzo trudną zmianą) nigdy nie jest za późno.

      P.S.
      Dla jasności dodam, że dość długo cierpiałam z tego powodu, że nie udało mi się małżeństwo, ale nie z powodu rozwodu. Rozwód w tym momencie, w którym go wzięłam, był dla mnie wybawieniem.
    • altz Re: Rozwód... czy warto? 03.05.11, 21:20
      Jasne, że się rozwodzić, skoro nie chcecie być razem. Dzieci odchowane, po rozwodzie może być weselej, a na pewno ciekawiej. Ryzykujesz tylko tym, że w razie wylewu czy poważnego wypadku, nikt się Tobą nie zajmie, ale w końcu nie warto żyć w takim stanie. wink
    • ona_zmeczona Re: Rozwód... czy warto? 03.05.11, 21:40
      moi rodzice juz od lat tkwia w malzenstwie, a nie SA malzenstwem. z mojej perspektywy marnie to wyglada. 10 lat temu mama kupila sobie mieszkanie i od 10 lat mieszka troche u siebie, troche "w domu", bo uwaza, ze musi prac, sprzatac i prasowac tacie w dalszym ciagu. tak na prawde milosci juz chyba nie ma, nie potrafia ze soba wytrzymac dluzej niz trzy dni na raz. ale nie rozwiedli sie. moja mama uwaza, ze ona nie moze zlozyc pozwu, bo to nie po katolicku, ale jakby ojciec pozew zlozyl to zgodzilaby sie na rozwod w minute. ojcu jest chyba wszystko jedno, bo nie robi nic ani w jedna ani w druga strone. no i tak sobie zyja. zadne z nich nie rozpocznie nowego zycia. ale czy by beda sie soba zajmowac na starosc jak jedno zaniemoze? nie wiem, bo razem zyc nie moga. moim zdaniem powinny zwrocic sobie wolnosc.
      • podroznie ... 03.05.11, 22:16
        Co Ciebie tu sprowadza? Jesteś też już w wieku na rozwody?

        napisałaś; moja mama uwaza, ze ona nie moze zlozyc pozwu, bo to nie po katolicku.
        Katolicyzm jest pewnie silnie w Niej zakorzeniony od dzieciństwa,
        być moze czuła by dyskomfort przystępując do sakramentów po rozwodzie.
        Tysiace ograniczeń, często zdrowego rozsądku które nakazują pozostać,
        nic nie zmieniać. Być może nie jest to trywialny strach tylko i jedynie
        przed opinią otoczenia.
        Pod innym nickiem pisałem tutaj o filmie Wieczór. Ostatnio powtarzany.
        Film o pewnym wieczorze, nie na temat to może...ale skończę wątek.
        W końcowce filmu dwie bohaterki filmu w paru zdaniach "sumują"
        swoje życie, wspominają o swojej wielkiej fascynacji; facecie,
        w którym się obie panie kochały. Nie powiem Tobie,
        jaka była konkluzja ich rozważań, o co się pytały..
        Kiedyś dotrzesz do filmu, wytrzymasz do końca i byc może
        zrozumiesz dlaczego ten film teraz przywołuję.

        pozdrawiam serdecznie
        dobrej nocy

    • heksa_2 Re: Rozwód... czy warto? 04.05.11, 09:37
      Dzięki za potraktowanie mnie poważnie. Choć zwerbalizowaliście tylko moje wątpliwości. Oczywiście wiem, że nikt za mnie nie podejmie tej decyzji, ale chętnie Was czytam, żeby przejrzeć się w Waszych wpisach jak w lustrze. Wbrew pozorom rozumiem rodziców, którzy żyją razem i osobno. Też tak mam.
    • plujeczka Re: Rozwód... czy warto? 04.05.11, 09:52
      trudno coś doradzić skoro nie piszesz jaki jest powód,że wasze małżeństwo stało się "zimne" pytasz czy warto? jesli chodzi o samą odzyskaną wolnośc, psokój to warto ale pamietaj ,że rozwód to prawdziwa rewolucja szczególnie finansowa,emocjonalna, mieszkaniowa, ciągnące się sprawy sadowe no chyba ,że rozwód kulturalny ale tych jest niestety niewiele.Do tego dochodzą sprawy mieszkaniowe bardzo istotne, musisz liczyć się ,że możesz znów być zobligowana do starań o własne lokum, z kredytem w tym wieku jest cięzko a mieszkac gdzieś trzeba.Al;e jesli to pokonasz to ............rozwód jak najbardziej wskazany, pomysl jak bedziesz się czuła kiedy przyjdzie emerytura i w domu dwoje ludzi, których nic i nikt ( dzieci) nie łączą.
      Jestem niewiele młodsza od Ciebie i jestem po rozwodzie, mam żal do siebie ,że nie zrobiłam tego wiele lat temu kiedy zaczeło się psuć miedzy nami, straciłam wiele najfajnieszych lat ale z perspektywy czasyu rozwodu nie żałuję,Dziodsiaj mam w miarę spokojne zycie, dorosłe dziecko ,które lada moment wyfrunie z domu, a ja coż do emerytury jeszcze kilka lat co prawda sprawa mieszkania przede mną ale wierzę ,że dam radę.Kobiety sa bardzi silne chociaż często o tym nie wiedzą.Ale pamietaj decyzja nalezy do Ciebie.Znam małżenstwa , które zyją obok siebie bo nic ich n ie łaczy, atmosfera w takich domach "grobowa" i tylko takie "pomykanie:" wspólnym korytarzem, chłód, obojetnośc-trudno zyje się w takim domu ale jeśli ktoś otrafito mozna się pokusic o zmarnowanie życia , które nam jeszcze pozostało.
    • errormix Re: Rozwód... czy warto? 04.05.11, 11:07
      Pytanie się obcych ludzi, nawet po rozwodach, czy warto się rozwieść jest pytaniem źle postawionym.

      Bo, pomijając fakt, że nikt nie wie jak jest u ciebie w domu i co tak naprawdę przechyliło szalę, to odpowiedzialność za decyzję o rozstaniu i tak ponosić będziecie tylko wy.

      I to wy/ty/on musicie być przekonani, że nie ma już innego wyjścia, innej opcji, że nie ma już nadziei.

      Bo nie ma chyba nic gorszego, jak sugerować się w tym temacie opiniami innych - ludzi, którzy rozwodzili się z zupełnie innych powodów, inaczej to przeżywali, inaczej do tego podchodzili.

      Bo rozwód to tylko koniec pewnego etapu, ale zarazem i początek nowego. Wcale nie łatwiejszego, a jeśli nawet, to nie tak od razu. Wraz z rozwodem ludźmi (przynajmniej w części) targają często sprzeczne emocje. Bo z jednej strony skończyła się ta udręka, te problemy, a jednocześnie często przychodzą refleksje - czy właściwie postąpiliśmy, czy rzeczywiście nie było już ratunku, czy było warto.

      Nie da się odpowiedzieć czy warto. Bo przecież nie po to człowiek żeni się czy wychodzi za mąż, by się później rozwodzić. Tak jak nie po to wiąże się z kimś, by cierpieć zamiast kochać i być kochanym.

      Jeśli na rozpad małżeństwa wpływ ma tak zwane wypalenie się uczuć, być może jest łatwiej. Kiedy jednak choćby odrobina tych uczuć w nas jest, jeszcze przez pewien okres będziemy się mimowolnie zastanawiać i ta poduszka wieczorem będzie mokra.

      Ale trzeba żyć. Bo tak jak przed rozwodem, tak i po nim są problemy, kłopoty, rozterki, radości. I nawet ta poduszka bywa mokra, choć już z zupełnie innych powodów.

      --
      Zaintrygował cię mój post? Masz ochotę do mnie napisać, poznać? Przeczytaj najpierw to
      • mayenna Re: Rozwód... czy warto? 04.05.11, 11:48
        errormix napisał:

        >
        >
        > Ale trzeba żyć. Bo tak jak przed rozwodem, tak i po nim są problemy, kłopoty, r
        > ozterki, radości. I nawet ta poduszka bywa mokra, choć już z zupełnie innych po
        > wodów.
        >

        Tylko przed rozwodem nie ma nadziei, że coś sie zmieni, że będzie lepiej.
        Po rozwodzie nadzieja wraca i mamy większy wpływ na swoje życie, na bycie szczęśliwym.
    • puzzle33 Re: Rozwód... czy warto? 04.05.11, 11:30
      Wszystko zależy od tego, od czego chcesz odejść i do czego dojść. Zapytaj siebie przede wszystkim o motywację do rozstania, a po drugie - o siłę do podążania w kierunkowych zamierzeniach.
      I wszystko to też mało; czasami samo rozstanie jest już sukcesem, a czasami sromotną klęską pomimo...wink
      • ladyhawke12 Re: Rozwód... czy warto? 04.05.11, 11:55
        Każde rozstanie jest jakąś porażką, wiek o tyle ma znaczenie że jak sie przezyło z kims iles tam dziesiat lat to dochodzi tez zwykłe przyzwyczajenie, ustalony rytm dnia poprostu zwykła codziennośc. Taki rozwód jest wtedy duza zmiana i nie każdy jest na to gotowy, częśc ludzi akceptuje samotnosc w zwiazku, czesc mimo lat zaczyna od nowa. wszystko zalezy od ciebie od tego jaką jestes osobą, nikt nie znajac sutuacji nie poda gotowej recepty, to ty decydujesz, i to ty bedziesz ponosic tego konsekwencje.
        --
        Piąte forum
        Sihir moja pasja
    • xciekawax Re: Rozwód... czy warto? 05.05.11, 23:07
      tylko ty znasz odpowiedz na to.
      Musisz pomyslec czy stac Cie aby zyc w pojedynke, czy nie bedzie ci dokuczala samotnosc, czy stac cie na rozwod finansowo, itd....

      jezeli masz duzo pytan to idz do psychologa, i tam mozesz uzyskac pomoc aby poukladac sobie to wszystko w glowie.

      PS: ja rozwodu nigdy nie zalowalam, ale tez nie moglabym nikomu powiedziec zeby poszli w jedna czy druga strone. to bardzo trudna i osobista decyzjia
    • mayenna Re: Rozwód... czy warto? 06.05.11, 09:40
      Jeśli jest Ci źle, nie dajesz rady tak żyć to warto mieć nawet rok normalnego i spokojnego życia. Sam rozwód jednak jest strasznym przeżyciem.Nie polecam nikomu kto ma jeszcze jakieś inne rozwiązania.
    • sinsi Re: Rozwód... czy warto? 06.05.11, 10:53
      Macie dwa mieszkania do których każde może sobie iść, albo szansę na takie, albo mąż ma kochankę z mieszkaniem do której może się wyprowadzić?
      Zróbcie rozdzielnośc majątkową, zacznij mentalnie i finansowo żyć oddzielnie, koszty współmieszkania dzielcie równo na pół- nie prowadzcie wspólnej kasy, wspólnego gospodarstwa w domu, nie gotujcie razem, pranie oddzielne, utrzymuj się tylko ze swoich pieniędzy i z nich oszczędzaj na swoje potrzeby (+udział dla dzieci jeśli są niesamodzielne) , miej swoich znajomych do których wychodzisz, z ktorymi wyjeżdzasz i z którymi spędzasz czas tak jakby męża nie było.
      Jesteś gotowa na to?
      Wyobrażasz to sobie?
      szczególnie rozdział finansów, majątku i puste mieszkanie bez drugiej osoby?
      organizacja oddzielnego lokum dla każdego z was?

      Sam formalny rozwód powinien być "kropką nad i" zatwierdzajacą fakt, że już żyjecie oddzielnie, każdy samodzielnie emocjonalnie i materialnie.
      Czy tak jest u was?
      Co na to mąż?
      Żyjecie już oddzielnie? Poradzisz sobie finansowo i mieszkaniowo sama?
      Czy tylko nie sypiacie już ze sobą i nie wychodzicie nigdzie razem bo się już sobą znudziliście ale ta druga osoba jest i tak jedyną wokół której się codzienne życie kręci i pomocną na co dzień w drobnych sprawach?
      Od dawna jest źle i nie ma szansy ani chęci na naprawę, rozwód będzie furtką do lepszego życia, czy rozwód niewiele zmieni na lepsze w wymiarze emocji a jeszcze pogrąży finansowo?
      Usiądź, przemyśl, przekalkuluj. Co Tobie się opłaca.

      Znajoma po latach kiepskiego małżeństwa i zdradach męża zakochała się w innym i rozwiodła się. Z exa wyszedł niezły psychol i zrobił jej piekło awantur, nękania, zastraszania, do tego zostawił jej na głowie długi i bardzo małe alimenty na dzieci. Kochanek nadal jest tylko okazjonalnym kochankiem a nie partnerem w życiu i problemach. Kobieta ma długi,problemy z dziećmi tylko na jej głowie, ledwo sobie radzi. Mówi, że gdyby wiedziała że będzie tak ciężko (szczególnie finansowo) to nigdy by nie zdecydowała się na rozwód-wolała żyć w zakłamaniu, ukrywając kochanka, ale odpowiedzialnośćią za rodzinę dzieląc się z męzem, przymykając oczy na jego wyskoki, nie musząc sama borykać się z problemami codziennymi ale mieć w domu kogoś nawet mało przydatnego ale za to współodpowiedzialnego.
      Inna znajoma rozwodu absolutnie nie żałuje, ona ma inny charakter, nie żyje złudzeniami, potrafiła sobie rzeczywistość zorganizować tak, że bez exa i bez alimentów na dzieci aż rozkwitła, tyrała ciężko żeby wszystko samej utrzymać a teraz ma udane życie z nowym partnerem.

      Więc nie ma reguły- bo bardzo dużo zależy od was dwojga, od tego jak zachowa się twój mąż w przypadku rozwodu (by ci maksymalnie mało życie zatruć) i jaka Ty sama jesteś, jak istotne są powody waszego rozwodu i niestety bardzo ważne są finanse i możliwość oddzielnego mieszkania.

      Może zacznijcie ze sobą rozmawiać.
      • heksa_2 Re: Rozwód... czy warto? 06.05.11, 11:56
        Dzięki za rzetelną analizę. To są wszystko pytania, które sobie zadaję. Dzieci są dorosłe i samodzielne a do tego świetnie sobie radzą (przynajniej zawodowo i finansowo), więc odpada problem małoletnich dzieci. Nigdy nie byłam sama, wyszłam za mąż na studiach i po 30 latach życia jestem do męża po prostu przywiązana. A jednoczesnie nie potrafię już z nim żyć. I sądzę, że z wzajemnością. Jestem na początku drogi, o której piszesz. Na razie wyprowadziłam się z naszego wspólnego domu i myślę. Rozważam plusy i minusy i postanowiłam dać sobie trochę czasu na decyzję.
    • lech222777 Re: Rozwód... czy warto? 30.12.19, 07:59
      Rozwód zawsze dla każdej rodziny jest bardzo trudny.Czasami nawet dzieci nie podnoszą się po rozwodzie rodziców.
      ______________________________________________________________________________________________
      plexinawymiar.pl/plexi-pleksi-pleksa/zielona-gora/

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka