brak zgody - co robić? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Witajcie,

    wniosłam o rozwód bez orzekania o winie. Mój mąż twierdził, że się zgadza, wszystko ustalone, nie bierzemy prawników. Tuż przed rozprawą zmienił zdanie, powiedział, że jest jeszcze niegotowy. Nie mamy dzieci, mamy rozdzielność majątkową, nie mieszkamy nawet w tym samym kraju. On zabrał ode mnie już wszystkie swoje rzeczy. Jedyny kontakt, który urzymujemy dotyczył właśnie rozwodu. No i teraz nagle zmiana frontu, bo on się musi przygotować i da mi rozwód, ale później...
    Czy w tej sytuacji możliwe jest, że sąd da mi rozwód bez orzekania o winie czy lepiej zmienić zdanie i żądać rozwodu z jego winy? Rozpadło się wszystko, bo nie mieszkamy razem, bo mnie wciąż zostawiał i wyjeżdżał i nie mógł się zdecydować na mieszkanie w jednym miejscu ze mną. Mam jego maile, w których pisze, że ten związek jest skończony, że mogę sobie kogoś poszukać jeszcze przed rozwodem, że wyjeżdża i może już się nigdy nie spotkamy, że muszę zrozumieć, że nie będziemy razem itd... Nie mieszkamy razem oficjalnie od pół roku, a wcześniej też w praktyce nie. Nie wiem co zrobić a prawnika już nie mam szans znaleźć.
    • Jak się mąż nie zgodzi na rozwód bez orzekania o winie, to go nie dostaniesz. Musisz zmienić pozew o rozwód na taki z orzeczeniem o winie.
      • Chciałam właśnie tego uniknąc, zeby było jednak mimo wszystko milo i zebysmy sie rozstali jak ludzie. No i przede wszystkim, zeby oszczedzic czas, pieniedze i nerwy. Ale jasne, moge udowadniac jego wine. Moze jak mu wytlumacze konsekwencje to jednak odpusci i wyrazi zgode... Chociaz ostatnio nie da sie z nim porozumiec sad
        • Fakty które przytoczyłaś brzmią jak trwały rozkład małżeństwa. Jednak trzeba pamiętać, że jeśli nie potrzebujesz alimentów ze strony byłego męża, bicie się o jego winę nie ma sensu. Powinnaś rozważyć swoje priorytety.
          • Ada, ja właśnie wcale nie chcę bić się o winę. Cały czas proponwałam rozwód bez orzekania o winie, byle tylko to mieć z głowy. Mój mąż się zgadzał, a teraz nagle oświadczył, że on jeszcze nie jest gotowy na rozwód i powie w sądzie, że się nie zgadza... Jak pytam dlaczego to mówi, że musi się przygotować i wtedy da mi rozwód, ale jeszcze nie teraz. Więc co ja mam w takiej sytuacji zrobić. Czy sąd mi da rozwód bez orzekania o winie, gdy on powie, że się nie zgadza - nie, bo nie... albo nie, bo mnie kocha? Boję się, że nie... A jego miłość polega na tym, że dzwoni do mnie raz na parę dni i pyta, co słychać. Tyle kontaktów mu wystarcza. I na tej zasadzie mam być jego żoną... Bo fajnie kogoś mieć.
            • Dawno temu miałam identyczną sytuację, ale w polskich sądach w tej kwestii nic się nie zmieniło. Oboje z byłym mężem nie mieszkaliśmy ze sobą od dwóch lat, nie prowadziliśmy wspólnego gospodarstwa domowego, nie łączyło nas nic - łóżko też oczywiście nie.
              Majatek podzieliliśmy dawno i dość mało sprawiedliwie - ja wyszłam z domu z wlizką i po prostu wszystko olałam. Jego też.

              Po dwóch latach od mojej wyprowadzki wniosłam do sądu o rozwód bez orzekania o winie, na co pierwotnie zgodził się mój jeszcze mąż, ale przed rozprawą mu się odmieniło i zapowiedział mi, że będzie o mnie walczył (?!)
              Dzieci nie mieliśmy.

              Udałam się więc do adwokata, który mi wyjaśnił, że mam spokojnie iść na sprawę i powiedzieć, że męża nie kocham, nie szanuję, nie rozumiem, nie mamy ze sobą NIC wspólnego, jesteśmy sobie całkowicie obcy, nic nas nie łączy w sensie psychicznym, fizycznym i majątkowym oraz towarzyskim, nie lubię go, czuję do niego wstręt psychiczny i fizyczny, nasze małżeństwo to było zwykłe nieporozumienie, nie chcę go i NIGDY Z NIM NIE BĘDĘ.

              Tak też zrobiłam.
              Oczywiście przytoczyłam też w sądzie obszerny spis wad mojego ówczesnego męża, które w moich oczach całkowicie dyskwalifikowały go jako mojego partnera życiowego.

              Mąż dwa razy zemdlał na sprawie sądowej, a raz dostał ataku histerii.
              Twierdził (wykrzykiwał), że mnie kocha nad życie i zrobi sobie coś złego, jak go opuszczę (?!).
              Ja patrzyłam na ten cyrk z lodowatym spokojem.

              Sąd zasądził rozwód na drugiej sprawie, po miesiącu od tamtej pierwszej.
              Bez orzekania o winie.
              • Dzięki, to pocieszające. Wszyscy mi radzą, żeby zmienić pozew na z orzekaniem o winie, a ja chce tylko, żeby cała szopka skończyła się jak najszybciej bez wywlekania brudów.Wciąż mam nadzieję, że może jednak skończy się na tej pierwszej rozprawie, gdy powiem to co ty i może pokażę listy od męża, w których on też twierdzi, że nie widzi żadnych szans dla małżeństwa.
                • Pamiętam, że parę osób też mi radziło wówczas zmianę pozwu, ale adwokat (doświadczony bardzo i w słusznym wieku) stanowczo mi taki krok odradził. To by znacznie przedłużyło sprawę i kosztowałoby mnie sporo nerwów - to całe powoływanie świadków, którzy najczęściej "nic nie wiedzą", albo "nie pamiętają", albo klamią po prostu.
                  Publiczne pranie brudów.
                  Po co Ci to?

                  U Ciebie nastąpił TRWAŁY ROZPAD małżeństwa i NIC już się nie da zrobić. I tego się trzymaj.
    • Mój mąż właśnie mnie poinformował, że postanowił nie przyjść na rozprawę i wysłał faks, że nie zgadza się na rozwód i potrzebuje czasu, żeby się przygotować i chce się skontaktować z adwokatem. Czy to teraz oznacza, że sąd będzie zmuszony przełożyć rozprawę?
      Czy fakt, że on nie przychodzi - a nie ma zwolnienia lekarstkiego - można zinterpretować, że olewa sprawę?

      • Sąd wyznaczy inny termin.
        Tłumaczenia dziwne. Zwolnienie musi być od lekarza sądowego.
        Może zechce zagrać załamanego, wciąż kochającego męża?
        --
        "Percepcja tego konfliktu interferuje z sieciową dyferencjacją w UE oraz w Chinach, gdzie nie nastąpił przełom nominalistyczny".
        • Super. 3 miesiące temu wzięłąm na ten termin urlop.

          On chce zyskać na czasie Odwlec sprawę. Twierdzi, że za późno został powiadomiony. Jest teraz za granicą i formalnie dopiero parę dni temu dostał wezwanie. Wysłane na jego adres nie dotarło i pani w sądzie wypisała mu jeszcze raz. Faktycznie to wiedział o terminie od początku, bo jesteśmy w kontakcie i mu sama pokazywałam moje wezwanie i nawet przesłałam skan mailem. Sto razy przesyłałam mu adres sądu, telefon, numer sprawy, żeby się skontaktował w sprawie wezwania.
          W ogóle to było tak, ze ja złożyłam pozew i się dowiadywałam, jak to wszystko ma wyglądać. Informowałam go na bieżąco. On nie wykazywał żadnego zainteresowanie. Mówił tylko, że przyjdzie do sądu i powie, że się zgadza i poza tym nic go nie obchodzi. Teraz jak dostał papier do ręki to się nagle obudził.
    • twój maz z herbu' zakuty łeb" chce poalczyc tylko o co? olej to i czekaj na dalsze działanie sadu, pozwu nie zmieniaj bo i po co ,nic was nie łaczy sa powinien rozwód orzec najdalej na 2-3 sprawie.Powodzenia
    • Jeżeli pozwany nie będzie się stawiał na rozprawy, wówczas sąd nie będzie mógł orzec rozwodu bez orzekania o winie - a więc będzie musiał rozstrzygnąć kwestię winy którejś ze stron (albo żadnej) w rozkładzie małżeństwa. Zgodnie bowiem z art. 57 par. 2 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego stanowi, że sąd może zaniechać orzekania o winie tylko na zgodne żądanie małżonków. Jeżeli jeden z małżonków nie będzie składał takiego wniosku, to sąd będzie musiał rozstrzygać kwestię winy.

      Niestawiennictwo pozwanego małżonka nie ma znaczenia dla kontynuowania postępowania - zgodnie z art. 428 par. 1 kodeksu postępowania cywilnego rozprawa odbywa się bez względu na niestawiennictwo jednej ze stron. Sąd może nałożyć grzywnę na małżonka, który nie stawia się na rozprawy pomimo wezwania do osobistego stawiennictwa. Jeżeli pozwany nie będzie się stawiał na rozprawy, wówczas sąd przeprowadzi postępowanie dowodowe - tylko z pominięciem przesłuchania tego małżonka, który uniemożliwia przesłuchanie nie stawiając się na posiedzenia sądowe.

    • idz na sprawe i stawiaj jasno ze nie widzisz dalszej kontynuacji malzenstwa. nie ma sadu na swiecie ktory musi cie do malzenstwa. jedyny minus to to, ze nie zakonczysz penie tego na jednej sprawie a na kolejnej, bo sad moze dac szanse mezowi na dotarcie do sadu.
      a czy maz odpowiedział na pozew?

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.