rozwód kościelny - początek Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Czy któraś z Was orientuje się może jak zacząć rozwód kościelny? mieszkam w małej miejscowości, gdzie jest tylko proboszcz i drugi ksiądz, czy powinnam z nimi porozmawiać, czy iść do adwokata? na sprawie rozwodowej nie miałam adwokata. Ktoś miał już coś takiego??
    • na tym forum sa nie tylko kobiety wink)))
      A co do tematu: chce ci sie? warto? Ale jesli bardzo pragniesz i idz do ksiedza pogadac. Z tego co kiedys czytalem to rozwod koscielny to droga przez meke. Mi by sie nie chcialo. Dodatkowo, zastanawiam sie nad stygmatyzacja w malej miejscowosci big_grin
      --
      W życiu żałuję tylko jednego.
      Że nie jestem kimś innym.
    • ... więc w sprawie, której nie ma, nie możesz iśc do nikogo.

      Ale możesz rozpocząć proces o nieważnośc małżenstwa i póbować wygrać ten proces. Nie wiem jakiego masz księdza: czy odważnego, który bedzie dla Ciebie wsparciem, czy tchórza patrzącego tylko na tacę. W każdym razie radzę zacząć od lektury książek zwiąnych z tematem, choćby po to, byś nie pisała o rozwodach kościelnych.
      • Tricolour ma rację, nie pisz o rozwodzie kościelnym, tylko o nieważności zawarcia małżeństwa. W praktyce wychodzi na jedno i to samo, ale są osoby bardzo czułe na słownictwo wink i dla nich to nie jest to samo, a wiadomo, że z wiarą się nie dyskutuje. big_grin

        Zazwyczaj znajdziesz wiarygodny powód nieważności małżeństwa, jak się dobrze doszukasz, na przykład: małżonek nie chciał i nie planował dzieci, ukrywał chorobę przed ślubem uniemożliwiającą posiadanie dzieci, planował mieszkać z mamą, nie planował zajmować się rodziną i dziećmi, był związany silnie emocjonalnie z rodzicami i nie potrafił stworzyć małżeństwa itd. Coś znajdziesz. Będzie to trwało z 3 lata nawet, będziecie niezręcznie odpytywani o wszystko, ale da się to przeprowadzić.
        • ... bo faktycznie małżeństwa nie ma jeśli np. małżonkowie mieszkają po rodzicach nie mając ze sobą zbyt wiele wspólnego. Albo dzieci miec nie chcą itp.

          Natomiast nomenklatura jest ważna, bo trzeba do sądu o coś konkretnego wnosić. Gdy się wniesie o rozwód kościelny, to sąd oddali skargę z powodów formalnych na takiej samej zasadzie jak bank oddali wniosek o kredyt hipopotamiczny.
          • > na takiej samej zasadzie jak bank oddali wniosek o kredyt hipopotamiczny.
            Zgadzam się z tym. Jednak w banku podpowiedzą, żeby sprawdzić, poprawić i jeszcze raz złożyć, a tutaj poprawki już nie będzie, bo będzie przekonanie, że jednak osoba chce rozwodu, a nie unieważnienia. Trzeba postępować jak ze starą panną, czyli przesadnie delikatnie wink
            Dlatego warto wziąć kogoś, kto w takim postępowaniu o stwierdzeniu nieważności skutecznie pomagał.
            • ... czy choćby relację zaufanej osoby, czy tylko tak gadasz bez sensu? Wydaje mi się, że to ostatnie karmione wyobraźnią.

              Bo widzisz - mnie oddalono skargę z braku formalnych podstaw, co nie przeszkodziło w jej ponownym przyjęciu (po kilku miesiącach) gdy usunąłem wady. Faktem jest, że kuria wrocławska potrafi niezyczliwie podchodzić do interesantów, ale dochodzenie do prawdy jest procesem długim i trudnym z definicji więc drobne kłody w postaci much w nosie jakiegoś katabasa nie powinny zniechęcać.

              Piszesz też "Dla mnie to też jest absurdalne, ale z wiarą i religią się nie dyskutuje" uważając za absurd, że ktoś wykreśla z życia małżonka. Nie, nie wykreśla ani związku, ani jeden chwili życia. Jedyne, co robi, to formalnie przeprowadza dowód, że osoba małzonkiem nie była z założenia. Rozumiesz? Twierdzenie ma założenie, tezę i dowód. Proces o nieważność małżeństwa jest dowodem logicznym wykazującym, że małżenstwa nie było na skutek sprzeczności z założeniami.

              To jest w sumie dośc prosta sprawa.
              • > Jedyne, co robi, to formalnie przeprowad
                > za dowód, że osoba małzonkiem nie była z założenia. Rozumiesz?
                Właśnie tego nie rozumiem. Serio.
                Ja do tego bardzo poważnie podchodzę i dla mnie to małżeństwo jednak było.
                Dlatego u mnie taki ironiczny ton. Tutaj się nie porozumiemy, nie da się i tyle.
                • ... i poszukać co to znaczy małżenstwo w rozumieniu koscioła katolickiego.

                  I wtedy okazuje się, że Twoje przykłady w poprzedniego postu są całkiem sensowne, bo KK za małżeństwa nie uznaje np. zwiazku wykluczającego potomstwo. Żeby sie kochali na zabój, to małżeństwem nie będą i już...
                  • KK uważa też, że prezerwatywy są be, że trzeba się zajmować nienarodzonymi, a już narodzonymi niekoniecznie tak mocno, nie ma obowiązku pomagać samotnej matce, która jest niedobra, lepsze są osoby mieszkające ze sobą bez jakiegokolwiek potwierdzenia związku, niż rozwodnicy po ślubie cywilnym, można przymykać oko na pedofilię wśród hierarchii itp.
                    Dla mnie KK to organizacja bardzo niemoralna, ale to już nie mój problem, tylko osób, które w tym cyrku uczestniczą.
                    • ... bo skoro KK takie niedobry i niemoralny, to można go odnieść do innych kościołów na świecie i innych religii w ogóle. Na tym tle wypada stanowczo lepiej od innych, a już nawet nie wspomnę o "nie ma obowiązku pomagać samotnej matce która jest niedobra", bo to kłamstwo jest. W zasadzie Twoja wyliczanka pokazuje jak słabe są argumenty przeciw temu złemu KK. Gdybyś się chwile zastanowił przed napisaniem postu, to byś zauważył, że zajmowanie sie nienarodzonymi oznacza obowiązek zajmowania się starymi matkami, bo to wszystko ludzie są. Z faktu, że wszyscy ludzie są równi wynika, że nie ma lepszych konkubentów od gorszych rozwodników ponieważ nie ocenia się ludzi tylko ich zachowania. A że od światlejszych wymaga się więcej to nie dziwota, że ocena zachowania wierzącego katolika jest surowsza.

                      "Dla mnie KK to organizacja bardzo niemoralna, ale to już nie mój problem, tylko osób, które w tym cyrku uczestniczą" - no to ja mam inne doświadczenia: najwięcej marudzą ci, co tylko stoją z boku. Bardzo dobrze ilustruje to ten wątek, gdzie tym zajadliwsza krytyka im wiedza płytsza, a wiara wątlejsza, a jednocześnie pozostaje jakas podskórna potrzeba wiecznej trwałości małżeństwa... u innych!
                      • Nic na temat, za to sobie poprawiłeś humor, ale tak fajnie nie jest, jak piszesz.
                        Ja Cię osobiście nie atakuję, zauważam tylko lichość tej organizacji i dużą ułomność jej członków.
                        Gdybym miał wybierać pod względem moralnym KK czy protestantyzm, to wybieram zdecydowanie ten drugi ruch. Popatrz choćby na to, że w krajach skandynawskich nie zamykało się rowerów, płaciło (samemu!) za wystawiony przy drodze towar, nie zamykało domów, zostawiało domki w górach w porządku itd., teraz się to zmienia, bo pojawili się przyjezdni Katolicy. sad
                        • ... że zarzuty stawiane komus innemu są nieświadomymi zarzutami pod swoim adresem: to Ty zacząłeś o tych matkach, prezerwatywach i pedofilach gdy ja pisałem wyłącznie o małżenstwie. Ty zacząłes nie na temat, a teraz mnie zarzucasz, że kontynuuję nie na termat, a sam piszesz o domkach i rowerach.

                          Wracamy do wymogów formalnych małżeństwa?
                          • > zarzuty stawiane komus innemu są nieświadomymi zarzutami pod swoim adresem
                            Mnie psycholodzy nie interesują, niech się kiszą we własnym sosie.
                            Fakt, ja zacząłem od zarzutów względem KK, bo dla mnie unieważnienie małżeństwa po latach jest cwaniactwem, ale mieszczącym się (według mnie) w standardach moralnych KK.
                            Nie mam nic więcej do powiedzenia na ten temat, myślę, że moja ocena jest dość jasna. wink
                            Osobom dążącym do uznania nieważności małżeństwa życzę sukcesu i cały czas tak dobrego samopoczucia. wink
                            • ... z tym, że zwróc uwagę, że Twoje zdanie niesie również negatywną ocenę zjawiska, a z rozmowy wynika, że nie masz merytorycznych podstaw do ocen.

                              Nie chodzi mi o przytyk, by Cię dotknąć. Chodzi tylko o fakt - przecież nie ma obowiązku znać się na wszystkim.
                              • Sugerujesz brak merytorycznych podstaw. Bardzo dziwne, ale to jest Twoja obrona przed argumentami. Argumentów mogę podać całe tony, ale nic to nie zmieni, wiesz swoje.
                                Jasno napisałem, dla mnie uznanie małżeństwa za nieważne od samego początku, gdy się okazuje, że ktoś coś ukrył przed drugą stroną (bezpłodność, brak chęci posiadania dzieci, niechęć do mieszkania razem itd.) jest jak najbardziej na miejscu i to w KK i w małżeństwie "urzędowym".
                                Natomiast "ocknięcie się" po latach, gdy wszyscy wszystko wiedzieli od samego początku i zgadzali się na to, jest tylko cwaniactwem i właściwie jest podwójną moralnością.
                                Dla mnie małżeństwem jest nawet związek osób bezpłodnych, jeśli wiedzieli o tym przed czasem i się zgadzali na to, chociaż KK uznaje je za nieważne. Takie mam zasady moralne i nie mam ich podwójnych.
                                Czasami to wygląda, jak małżeństwa na próbę albo małżeństwa jednodniowe w krajach arabskich, gdy pan ma ochotę przespać się w agencji towarzyskiej z jakąś panią.
                                Zasady na pokaz i zasady dla siebie. Porażka, jednym słowem.
                                • ... jak Ty czy ja definiujemy małżenstwo skoro idziemy po nie do Kościoła i prosimy, by nam zostało udzielone właśnie w konkretym i kościelnym rozumieniu. Nie naszym. Tak samo nie ma znaczenia jak interpretujemy ograniczenie prędkości - mamy sie do tego stosować i koniec, kropka.

                                  "Natomiast "ocknięcie się" po latach, gdy wszyscy wszystko wiedzieli od samego początku i zgadzali się na to, jest tylko cwaniactwem i właściwie jest podwójną moralnością" - a co jeżeli nie wiedzieli od samego początku? Przecież mamy na forum całe tony facetów, którzy do małżeństwa się nie nadawali i dalej nie nadają choć babki świata poza tymi leniami nie widzą i ciągną do ślubu jak woły. Na własny pohybel, bo one dopiero po ślubie (kolejnym) zobaczą na własne oczy w jakie g... znów wdepnęły. Nie można zatem mówić o podwójnej moralności, a raczej ślepocie i głupocie.
                                • altz napisał:

                                  > Dla mnie małżeństwem jest nawet związek osób bezpłodnych, jeśli wiedzieli o tym
                                  > przed czasem i się zgadzali na to, chociaż KK uznaje je za nieważne.

                                  Chyba jednak nie uznaje.
                                  Nie chodzi o płodność - liczy się możliwość odbycia stosunku i gotowość do przyjęcia dziecka. Inaczej kobiety po menopauzie nie mogłyby wychodzić za mąż.
                                • ... skoro się most zawalił, to warto zbadać dlaczego. Może się okazać, że musiał sie zawalić i tak wychodzi z obliczeń, których przed budową nikt nie prowadził ufny inzynierskiej intuicji...

                                  I pojawia sie pytanie: czy konstrukcję z zasady walącą się w wodę razem z ludźmi można nazwać mostem czy nie?

                                  smile
        • A jak małżónek, nie będzie chciał się zgodzić na unieważnienie, to i tak go nie dostaniesz.
          Kiedyś w rozmowach w szoku, było o tym i jedna taka historia, która mnie urzekła wink
          • > A jak małżónek, nie będzie chciał się zgodzić na unieważnienie, to i tak go nie
            > dostaniesz.
            Ale z jakiego powodu, skoro było nieważne od początku? wink
            • Małżonek nie ma tu nic do gadania. Jeśli nie będzie chciał uczestniczyć w procesie nikt go nie zmusi przecież smile
              Jeśli podstawa prawna wskazana w skardze zostanie przez Ciebie udowodniona i sąd to przyzna zostanie stwierdzona nieważność Waszego małżeństwa - zarówno dla Ciebie jak i dla drugiej strony. Wiele osób mnie pyta czy jak on dostanie pozytywny wyrok to i druga strona też. Małżeństwo jest ważne dla obu stron to i jest nieważne dla obu stron smile

              Jak ktoś ma pytania na temat prawa kanonicznego i procesu to zapraszam:
              michal.poczmanski@poradniakanoniczna.com.pl lub 607-841-951.

              więcej informacji na poradniakanoniczna.com.pl

              pozdrawiam,
              Michał Poczmański
              • Pan bardzo ładnie napisał, jednocześnie naganiając klientkę, natomiast Pan nie raczył stwierdzić, że niechęć do uczestniczenia małżonka w czymkolwiek jest tu najprostszym przypadkiem. Pan raczył przemilczeć fakt, że jak małżonek nie będzie chciał dać unieważnienia, tzn. będzie czynnie i mądrze przeciwstawiał się temu, to szanse na unieważnienie są znikome. Ot taki niuans.
          • trzeba zadzwonić do kurii do księdza, który zajmuje się takimi sprawami i umówić się na rozmowę
            proces jest długotrwały i - jak każdy proces rodzinny - jest sporym obciążeniem nerwowym, ponieważ będą wzywani świadkowie i będą mówili różne rzeczy, nawet mogą kłamać pod przysięgą...

            cel procesu - stwierdzenie, że przed ślubem zaistniały fakty ukryte celowo lub nieświadome, które czynią sam ślub z istoty nieważnym, mimo wesela, gości, miłości itp dupereli

            nie radzę zgrywać idiotki lub robić księdza w konia, to sie nie uda... proszę pamiętać, że ludzie w sądach mają ogromne doświadczenie i na odległość wyczuwają kłamstwa
    • Majka ja bede chciała wystepowac do sądu biskupiego(moze jeszcze nie teraz, musze odpocząć)o stwierdzenie niewaznosci małżeństwa to napisz na priv. Bylam juz u proboszcza, kontaktowałam się swojego czasu z kancelarią i dostała odpowiedź, że mam przesłanki do wystąpienia i raczej nie powinno być problemu by takowego uniewwaznienia w moim przypadku uzyskać.

      P.S. Moj wujek p 30 latach wystapil o uniewaznienie slubu z pierwsza zona i dostał- trwalo to 3 lata.
      • nie ma to jak wykreślić z życia 30 lat z innym człowiekiem z powodu jakichś religianckich przesądów.... no ale bawcie się dalej życiem swoim i innych...
        • > nie ma to jak wykreślić z życia 30 lat z innym człowiekiem z powodu jakichś rel
          > igianckich przesądów.... no ale bawcie się dalej życiem swoim i innych...
          Ale o kim mowa? Przecież to jest zupełnie obcy człowiek, oni nigdy nie byli małżeństwem, a może nigdy się nawet nie poznali? wink Dla mnie to też jest absurdalne, ale z wiarą i religią się nie dyskutuje.
    • jeśli bardzo chcesz, to walcz.Zacznij od wizyty u prawnika, jak sama zaczniesz pisać, to będą Ci odsyłać bo trzeba dobrze umotywować wniosek zgodnie z prawem kanonicznym.Ja korzystałam z kancelarii w Warszawie.Raz pojechałam na długą rozmowę a potem już wszystko załatwialiśmy mailem/faxem. Mój mąż się ani razu nie stawił na rozprawę, Sąd opierał się tylko na zeznaniach moich i moich świadków. Dla sądu nie liczy się to co miało miejsce w trakcie małżeństwa tylko przed jego zawarciem (więc jeśli pije i bije, to nie biorą tego pod uwagę). My dostaliśmy unieważnienie ze względu na niedojrzałość emocjonalną do podjęcia obowiązków małżeńskich.Wszystko trwało 2,5 roku. Duży stres, ale ja tego potrzebowałam, żeby zamknąć za sobą drzwi.Powodzenia.
      • Jeśli jest Pani zainteresowana przygotowaniem skargi powodowej, zebraniem materiału dowodowego i ewentualnie wstępnym odpytaniem świadków i ich wyborem proszę o kontakt 607-8410-951 lub mailowo: michal.poczmanski@poradniakanoniczna.com.pl
        prowadzimy sprawy w całej Polsce.

        pozdrawiam,
        Michał Poczmański
        prawnik-kanonista
      • jeżeli pije i bije to muszą i biorą to pod uwagę wnikliwie sprawdzając czy miało to miejsce przed zawarciem sakramentu tzn. świadkowie muszą opowiedzieć ,że delikwent pił przed ślubem. jest to dosyć poważna przesłanka do stwierdzenia nieważności sakramentu,ponieważ alkoholik nie jest zdolny w myśl prawa kanonicznego sprawować ważnych funkcji społecznych jaką jest np. rodzicielstwo. cały szkopuł w tym jak to zeznają świadkowie przed są dem metropolitalnym.co sądzi o sprawie proboszcz z parafii to już ma bardzo male znaczenie.
    • Nie ma czegoś takiego! Jest STWIEDZENIE NIEWAŻNOŚCI małżeństwa. Czyli odpowiednie organy stwierdzają, ze małżeństwa wcale nie było. Nie napisałaś też o jaki Kościół chodzi. Domyślac się tylko można, że o rzymsko-katolicki.
    • 23.05.11, 12:05
      forum.gazeta.pl/forum/f,101650,Stwierdzenie_niewaznosci.html
      Dziewczyny, wyślijcie swoje zgłoszenia.



      --
      "Percepcja tego konfliktu interferuje z sieciową dyferencjacją w UE oraz w Chinach, gdzie nie nastąpił przełom nominalistyczny".
    • ma chyba największe doświadczenie....
    • albo się jest wierzącym albo nie, albo się zawarło związek kościelny albo nie ... rozumiem że w jakichś zupełnie skrajnych sytuacjach unieważnienie małżeństwa kościelnego powinno funkcjonować (np. gdy nie zostało skonsumowane bo facet po ślubie okazał się kobietą) ale teraz praktycznie każdy (kto ma pieniądze! i odpowiednie dojścia) załatwia sobie świstek od urządnika kościelnego o 'unieważnieniu', znam faceta który sobie załatwił unieważnienie po 20 latach małżeństwa ... paranoja jakaś ...
    • Hipokryzja.
      Swoją drogą - ale to trochę na marginesie - jak już wspomniano, nie ma "rozwodu kościelnego", tylko stwierdzenie nieważności małżeństwa. Ale to chyba jednak symptomatyczne, bo tak naprawdę chodzi właśnie o to, żeby się rozwieść, ale nie być rozwódką dla kościoła. Czyli mieć ciastko i zjeść ciastko.
      Jeżeli ktoś kombinuje, szuka powodu - to prawie na pewno w rzeczywistości NIE MA przesłanek do unieważnienia w zgodzie z tym, co w tej sprawie sądzi KRK.
      Jasne, że zwykły cywilny rozwód ma z punktu widzenia kościoła pewne wady, na przykład taką, że kolejny związek nie będzie uznawany i ksiądz może nie dać rozgrzeszenia... Ale nie lubię obłudników. Jeżeli przysięgałaś "miłość, wierność i uczciwość, i że go nie opuścisz aż do śmierci", to się tego trzymaj. Albo znajdź rozwiązanie pośrednie, takie jak separacja. A jeżeli Twoje przywiązanie do nauk kościoła jest na tyle elastyczne, że pozwala szukać sposobu na wyłudzenie unieważnienia, to po co Ci do tego kościół?
      Gwoli ścisłości: nie jestem katoliczką, jestem osobą wierzącą bezwyznaniową. Ale razi mnie takie nieuczciwe podejście. Wiem, KRK zdaje się cenić ilość, a nie jakość wiernych. Jednak więcej uczciwości byłoby wszystkim na rękę. Dla państwa: gdyby osoby, które przynależność do kościoła traktują w rzeczywistości instrumentalnie, przestały ją deklarować, od razu byłoby zauważalne, że rzymski katolicyzm nie jest jedynym wyznaniem i jedynym światopoglądem obecnym w Polsce. Dla kościoła: gdyby tak zostały same osoby prawdziwie zaangażowane, to pozwoliłoby oczyścić tę instytucję i jej naukę, uwolnić ją od wiary traktowanej wyłącznie jako obyczaj.
      Ale póki co niestety jesteśmy od tego daleko, rozwód w rodzinie to skandal przed sąsiadkami, cała rodzina ma słuchać się księdza, bo wszyscy tak robią, a że wszyscy uczą się przy tym oszukiwać - to już nie problem. Trochę szkoda...
      Podsumowując: jeżeli się z KRK nie zgadzasz w sprawie nierozerwalności małżeństwa, nie trzymaj się go kurczowo. Albo twórz polski ruch wewnętrznej reformy kościoła - takie polskie "Wir sind die Kirche". Przydałoby się - póki co ludzi zaangażowanych w COKOLWIEK jest u nas jak na lekarstwo.
    • przysłuchiwanie się dyskusji katolików czasami powoduje stawanie włosów na głowie

      gratuluję głębokiej wiary
    • W Gazecie Prawnej jest artykuł poświęcony uniewaznieniu ślubu kościelnego

      Jak wygląda w praktyce kościelny proces o unieważnienie ślubu?

      Proces małżeński rozpoczyna się wniesieniem do sądu kościelnego skargi powodowej. Przewodniczący trybunału kościelnego wydaje dekret o przyjęciu lub odrzuceniu skargi. Jeżeli skarga została przyjęta do przewodu sądowego, następuje proces sądowy. W dalszej kolejności zostaje ustalony przedmiot sporu, czyli tytuł przesłanki procesowej, z jakiego będzie prowadzony proces o stwierdzenie nieważności małżeństwa. Obejmuje on etap instrukcji sprawy, gdzie sąd kościelny zbiera dowody, które pozwolą mu udzielić odpowiedzi na pytanie postawione w zawiązaniu sporu, mianowicie, czy zaskarżone małżeństwo z określonego tytułu jest faktycznie nieważne. Należy również pamiętać, że w procesie małżeńskim nie ma rozpraw. Zeznania stron mają posłużyć sędziom trybunału do zweryfikowania autentyczności stanu faktycznego zapisanego w skardze powodowej. Po wyczerpaniu środków dowodowych następuje publikacja akt sądowych, po czym zamknięcie postępowania dowodowego i przygotowanie sprawy do wyrokowania.


      Tutaj całość
      prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/483050,sluby_koscielne_czesto_sa_uniewazniane_z_powodu_niedojrzalosci_malzonkow.html
      --
      Wszystko o Warszawie
      • Rzetelnie napisane, ale z praktyki wiem, że największe problemy są w przygotowaniu skargi. Nasi Klienci nie wiedzą jaka jest podstawa prawna, gdzie jest właściwy Trybunał, jak powinna wyglądać skarga. To jest w większości rola prawnika-kanonisty. Choć oczywiście zajmujemy się także samym procesem.

        trochę informacji zamieściłem na stroniePoradnia Kanoniczna www.poradniakanoniczna.com.pl, a jeśli komuś i to nie wystarczy to proszę o maila z prośbą o formularz wstępny (do zbadania sprawy) na michal.poczmanski@poradniakanoniczna.com.pl.

        pozdrawiam,
        Michał Poczmański
        Prawnik-kanonista
        • Trafiłam na ten wątek z głównej i mam pytanie do specjalisty - jakie okoliczności faktyczne stoją zwykle za orzeczonym stwierdzeniem nieważności ?

          Chodzi mi przede wszystkim o to, czy jeśli dowiaduję się (np. na portalu randkowym) o tym, że facet ma za sobą stwierdzenie nieważności, to powinna mi się zapalić lampka ostrzegawcza ?
          Jestem katoliczką i wykluczam związek z kimś, kto mimo rozwodu cywilnego, przed Bogiem pozostaje żonaty, ale zdaję sobie sprawę z tego, że większość rozwodów to po prostu efekt wypalonego uczucia, nieprzemyślanych decyzji itp.
          A czytając teoretycznie o przesłankach stwierdzenia nieważności wydaje się, że to musi być jakaś dramatycznie nieprawidłowa sytuacja - no bo jak normalny, porządny człowiek może nie zorientować się, że jego narzeczona wyklucza posiadanie dzieci ? albo brać ślub kościelny negując jego sens ?
          Z drugiej strony boję się, że za takim "kawalerem z drugiej ręki" stoi zwykły rozwód i fałszywe zeznania.
          • ... to raczej powinnaś wiedzieć na czym polega sakrament.

            Myslę - chyba nie naiwnie - że gdy ktos jest np. chemiczką, to zna prawo Avogadro...
            • tricolour napisał:

              > Jeżeli jesteś katoliczką...
              > ... to raczej powinnaś wiedzieć na czym polega sakrament.

              A co w mojej wypowiedzi, dało Ci podstawy do myślenia, że jest inaczej ?
              Znam teorię, która stoi za stwierdzeniem nieważności, interesuje mnie praktyka.
              • ... bo każdy przed rozpoczęciem sprawy składa stosowną przysięgę. Oczywiście można ogólnie coś napisać, ale czy to da właściwy obraz? Myślę, że nie da.

                Praktyka jest zatem osobista. Można także kandydata na męża przepytać (moim zdaniem sam powinien zainicjować rozmowę) z powodów rozwodu cywilnego i procesu o nieważnośc, bo to często rózne sprawy.
          • > Z drugiej strony boję się, że za takim "kawalerem z drugiej ręki" stoi zwykły r
            > ozwód i fałszywe zeznania.
            Nie musi przecież tak być, w wielu przypadkach da się coś zastosować i nie trzeba kłamać.
            Sam znam osoby, które były niedojrzałe do małżeństwa, nie tylko mężczyźni, ale również kobiety. Raz to się nieomal nie skończyło samobójstwem małżonka, małżeństwo zostało uznane za nieważne i słusznie. Znam oboje byłych małżonków i mimo tych wszystkich spraw mam pozytywne zdanie na ich temat.
            Chyba najprościej będzie zapytać wprost pana o te sprawy, będzie to też pewien test na dojrzałość.
          • trus_kaweczka napisała:
            > Trafiłam na ten wątek z głównej i mam pytanie do specjalisty - jakie okolicznoś
            > ci faktyczne stoją zwykle za orzeczonym stwierdzeniem nieważności ?
            >
            > Chodzi mi przede wszystkim o to, czy jeśli dowiaduję się (np. na portalu randko
            > wym) o tym, że facet ma za sobą stwierdzenie nieważności, to powinna mi się zap
            > alić lampka ostrzegawcza ?

            Poznając nową osobę zawsze trzeba być czujnym. Myślę, że generalnie nie ma czego się bać, ale chyba powinnaś z tą osobą porozmawiać na temat okoliczności nieważności tego małżeństwa, abyś spała spokojnie smile


            pozdrawiam,
            Michał Poczmański
            prawnik-kanonista
            • poczmanski1 napisał:

              > Poznając nową osobę zawsze trzeba być czujnym. Myślę, że generalnie nie ma
              > czego się bać, ale chyba powinnaś z tą osobą porozmawiać na temat
              > okoliczności nieważności tego małżeństwa, abyś spała spokojnie smile

              IMHO pytanie o dokładne okoliczności zawarcia nieważnego małżeństwa to trochę zbyt intymna sprawa, żeby roztrząsać ją zbyt dokładnie na pierwszym etapie znajomości. A na pewno ciężko wtedy ocenić prawdomówność drugiej strony.

              Na przykładzie - jeśli w pierwszej rozmowie wyjdzie, że facet siedział w więzieniu albo jest chory na schizofrenię, to zerwę znajomość, zanim zdążę się zakochać.

              Ergo - czy zdarzają się normalni uczciwi faceci, którzy mają stwierdzoną nieważność, czy to są tylko życiowi popaprańcy i oszuści ?
              • ... więc liczba mężczyzn z orzeczoną nieważnością równa sie liczbie kobiet z takim samym statusem... popapranych oszustek z orzeczoną nieważnością.

                Uważam, że masz zachwianą wagę kryteriów.
              • > Ergo - czy zdarzają się normalni uczciwi faceci, którzy mają stwierdzoną nieważ
                > ność, czy to są tylko życiowi popaprańcy i oszuści ?
                Już Ci pisałem, że znam taką jedną sprawę. Ewidentnie tam była wina żony. Unieważnienie dostali, on ma teraz dwójkę dzieci i fajną żonę, jest to udane małżeństwo. Ona (Była) nie związała się z nikim, bo nigdy nie miała planów rodzinnych, fajna babka, ale pokręcona strasznie i nie nadająca się do małżeństwa.
          • Witam,
            są 3 główne przyczyny, na podstawie ktorych można orzec nieważność związku: wady zgody małżeńskiej, przeszkody, brak zachowania formy kanonicznej, nie wspominam o możliwości rozwiązania małżeństwa.
            dr Arletta Bolesta
            adwokat kościelny
            • pani abolesta musi być kiepskim prawnikiem skoro na różnych forach ogrzebuje stare stare tematy, zdarza się że wyciąga posty sprzed kilku lat, byle by tylko się zareklamować.
              A prawda jest taka, że "pomoc" takiego prawnika może tylko zaszkodzić, nie pomóc. W kurii można za darmo uzyskać wszelkie informacje i wszelką konieczną pomoc.
              • Celem dopowiedzenia:
                szkoda, że w mentalności PL słyszy się takie opinie: ktoś jest kiepski itp. Jeżeli już, to po co krytykować, i tracić czas, jak można go spożytkować na pomoc innymsmile
                P. Bolesta działa też na wielu innych forach, gdyż nie każdego stać: Kafeteria, Ihlisoft, e-prawnik itp.
                Spokojnej nocy
                dr A. Bolesta
                adw.k.
        • Uważam, że wystarczy lektura jednej książki i stron internetowych nt stwierdzenia nieważności małżeństwa, aby samemu napisać skargę powodową. Ja sama taką napisałam, jestem w trakcie procesu. A wiem, że tacy adwokaci od prawa kanonicznego naciągają ludzi na straszną kasę, a często nawet nie mają uprawnieć do występowania w sądzie kościelnym danej diecezji.
          Moja rada: poczytaj książkę Paolo Bianchi "Kiedy małżeństwo jest nieważne", strony internetowe, rób notatki, dopasuj do swojej sprawy odpowiedni kanon, znajdź sąd dla swojej diecezji, sprawdź w internecie i ewentualnie napisz maila do sądu jak nadal będziesz miała jakieś wątpliwości (w mojej diecezji bardzo miła siostra notariusz sądowy odpisuje na maile i doradza) i napiszę tę skargę. Wzory skargi powodowej są w internecie (np. w chomikuj.pl), albo dostaniesz taki wzór ze swojego sądu (ja dostałam). Na pewno dasz radę i nie trać pieniędzy na cwanych prawników kanonistów.
          --
          http://www.suwaczki.com/tickers/zem33e5es2ke0h5u.png

          http://www.suwaczki.com/tickers/zem3anlikn427ng3.png
    • Na początek to przygotuj 20000 PLN dla biskupa z sądu kościelnego
    • W związku z tym rozwód nie wchodzi w grę z powodu wyznawanego przez Ciebie światopglądu. Co najwyżej unieważnienie małżeństwa, do którego może dojść z kilku przyczyn, np. mąż/żona zataił(a) lub nie wiedział(a) przed ślubem, że jest bezpłodny(a) i fakt jego/jej bezpłodności wyszedł na światlo dzienne po ślubie; małżeństwo nie zostało skonsumowane (tzn. nie pozbawił Ciebie dziewictwa - jako praktykująca katoliczka {w końcu miałaś ślub w kościele} na pewno byłaś dziewicą przed ślubem) i parę innych.
      • > jako praktykująca katoliczka {w końcu miałaś ślub w kościele} na pewno byłaś dziewicą przed ślubem)...

        Bez jaj...
        Są jeszcze gwałty, także gwałty na wierzących i praktykujących katoliczkach.
        Poza tym seks przed ślubem nie jest w KK grzechem śmiertelnym i spokojnie można dostać rozgrzeszenie zatem przystąpić potem z czystym sumieniem do ślubu kościelnego.

        --
        http://kobietaintymnie.pl/suwaczek/cache/6f7abdb1.gif
    • Bardzo ważne jest napisanie pozwu o stwierdzenie nieważności małżeństwa, ważny jest powód i wszelkie okoliczności przed i około ślubu. W Warszawie idzie się na konsultację przed złożeniem wniosku, gdzie można wstępnie rozeznać podstawy nieważności i otrzymać formularz z kilkunastoma pytaniami pomagającymi napisać pozew. Trzeba też wybrać odpowiednich świadków, którzy będą potwierdzać Twoją wersję, ich zeznania są bardzo ważne.

      I trzeba uzbroić się w anielską cierpliwość, bo te sprawy trwają długo, w moim przypadku 4 lata, ale najważniejsze, że uzyskałam to stwierdzenie nieważności.

      Jeżeli nie macie dzieci to podobno jest krócej. No i są dwie instancje, które muszą wydać zgodny wyrok.
      --
      inspiracjemoje.blogspot.com/
    • Witam,
      polecam także art. pisane m.in. przeze mnie:
      artykuly.com.pl/szukaj?authorid=2261
      dr Arletta Bolesta
      adwokat kościelny

      • --
        Zrobiłam to, sama, bez adwokatów, trochę trwało bo odbywało się bez drugiej strony ale jak dla mnie warto byłosmile
        • witam
          przebrnelam przez wszystkie wypowiedzi.
          włos się jezy na rękach jak ludziom łatwo przychodzi ocenianie innych...
          5 lat temu wyszłam za mąż... to było w sumie 9 udanych, wspaniałych lat... 2 lata temu maz poszedl na terapie i na niej "odkrył" ze nie ma dla mnie uczuc, ze mnie nie kocha.... na pytanie czy keidykolwiek kochal uslyszalam ze tylko mu sie wydawało... jedyne co moze mi teraz zaproponowac to zwiazek oparty na szacunku.... bo 30 latach wspolnej drogi moglabym sprobowac wyobrazic sobie cos takiego ale nie na poczatku wspolnej drogi.... układ oparty na szacunku mozna miec ze wspollokatorem... czy wychodzac za maz spodziewalam sie ze takie cos kiedys uslysze? na pewno nie, w przeciwnym razie nie szlabym do ołtarza... kocham wciaz... jednak nie wyobrazam sobie zycia z czlowiekiem ktory mnie nie kocha... jesli traktowac przysiege malzenska dołowenie to tak-powinnam trwac prze mezu nawet jak bedzie pił, bił i mówil ze nie kocha.... "... i ze Cie nie opuszcze az do smeirci"

          przygotowuje sie psychicznie do tej ciezkiej drogi jaka jest uniewznienie malzenstwa... nawet nie wiem czy beda ku temu jakiekolwiek podstawy.... ktos ma wiedze na ten temat zeby na poczatek cos tu podpowiedziec?
          • ... jest stwierdzenie nieważności. To zupełnie co innego.

            Podstawy są literalnie wymienione w Kodeksie Kanonicznym i objaśnieniach.
          • Witam,
            radzę pierwsze kroki skierować do właściwego Sądu Kościelnego (msc. zawarcia związku względnie zam. przyszłej strony pozwanej) celem rozeznania syt. Istotą jest istnienie już jakichś problemów w ok. przedślubnym.
            Pozdrawiam
            dr Arletta Bolesta
            adwokat kościelny
            a.bolesta@op.pl

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.