Dodaj do ulubionych

Zazdrość next o ex

24.05.11, 11:22
Jak w temacie. Jak wygladaja relacje na lini next-eks?. I czy wasi next pokazuja przed Wami czasami zadrosć o Was?. Szczególnie tu pytanie do osób, którzy mają dzieci z poprzedniego związku i te kontakty są. Chodzi mi generalnie o lęk next przed pogodzeniem się z eks itp.

Ostatnio usłyszałam tekst" Smutno mi sie troche zrobiło,ze zawiozłaś mu dzieci". Ja: A TO CZEMU? , On:' a tak jakoś, aaa nieważne". Głęboko zastanawiam się nad tą relacją. Nie spodobało mi się to, poczułam cos w stylu lekkiej zaborczości.
Edytor zaawansowany
  • malgolkab 24.05.11, 11:42
    ewela1_1 napisała:

    >
    > Ostatnio usłyszałam tekst" Smutno mi sie troche zrobiło,ze zawiozłaś mu dzieci"
    > . Ja: A TO CZEMU? , On:' a tak jakoś, aaa nieważne". Głęboko zastanawiam się na
    > d tą relacją. Nie spodobało mi się to, poczułam cos w stylu lekkiej zaborczości
    Obecny decydując się na bycie ze mną zdawał sobie sprawę z tego, że ja mam syna, a mój syn ma ojca. Stąd nie rozumiem czemu miałoby mu być przykro, że dziecko jedzie do ojca np. Zazdrosny o exa nie jest i nigdy nie był, bo też wiedział, że ja nie żywię do ex żadnych uczuć (w sensie damsko-męskim)- gdybym żywiła nie wchodziłabym w nowy związek.
  • ciociacesia 24.05.11, 12:27
    > Stąd nie rozumiem czemu miałoby mu być przykro, że dziecko
    > jedzie do ojca np
    bo moj tez zawsze chodzi niczym zbity pies przy okazji jakiejkolwiek aktywnosci ze strony ex. i ja to rozumiem bo stosunek exa do obowiazkow wzgledem dziecka pozostawia wieeele do zyczenia
    --
    And I find it kind of funny I find it kind of sad
    The dreams in which I'm dying are the best I've ever had
  • ewela1_1 24.05.11, 12:33
    Jemu bardziej chodzilo o to,ze JA zawiozłam dzieci do eksa, ze sie z nim widziałam.
  • piotr-wwa 24.05.11, 12:38
    A może o to, że zawiozłaś sama, a mogłaś z nim.
    Może się wstydzisz next'a przed exem
  • ewela1_1 24.05.11, 12:42
    Ja sie z nim widuje dopiero od miesiaca. Moj eks widuje sie z dziecmi sporadycznie, wczoraj chciały do niego jechac, on był"czasowy",a, że nie ma samochodu, to zawiozłam je do niego. Zrobiłam to dla dzieci. A next strzelił focha.
  • malgolkab 24.05.11, 12:50
    ewela1_1 napisała:

    > Ja sie z nim widuje dopiero od miesiaca
    hm, no to dziwna akcja uncertain po miesiącu znajomości z Obecnym nie było mi w głowie nawet przedstawianie go synowi...
  • ewela1_1 24.05.11, 12:57
    Nie napisałam taksmile. Widuje sie dopiero od miesiaca z nim, nawet mi w glowy nie przychodzi poznawanie go z synami!

    Dlatego napisalam w pierwszym poscie,ze zastanawiam sie nad dalsza relacją z nim jak juz na wstepie robi mi fochy.
  • piotr-wwa 24.05.11, 13:09
    Jak facet robi FOCHa, to uważaj.
    Jedna z kobiet tu na forum przytoczyła pełną nazwę tego skrótu.

  • ewela1_1 24.05.11, 13:15
    Nazywam rzeczy po imieniu, bo widocznie nie tylko kobiety"tak mają".
  • piotr-wwa 24.05.11, 13:30
    Ja to rozumiem, tylko, że w pewnym wieku i z pewnymi doświadczeniami, to takie obrażanie się jest dosyć dziecinne.
    Chyba, że już tak zażartuję i podam definicję podaną przez jedną forumowiczkę:
    Fachowe
    Obc......e
    CH..a
    Tak więc z pierwszych głosek mamy FOCHa.

    A tak poważnie - jeżeli facet wiąże się z kobietą z dzieckiem i nie rozumie, że dziecko zawsze w jakiś sposób będzie wiązać Cię z eksem, to przykro mi, ale on nie dorósł do takiego związku.


  • niceflower454 31.05.11, 18:44
    do piotr-wawa-AMEN!
  • piotr-wwa 31.05.11, 21:11
    AMEN
  • malgolkab 24.05.11, 13:19
    ewela1_1 napisała:

    > Nie napisałam taksmile. Widuje sie dopiero od miesiaca z nim, nawet mi w glowy nie
    > przychodzi poznawanie go z synami!
    po pierwszym poście uznałam, że jesteście jakiś czas razem- żyjecie razem itd. Bo w głowie mi się nie mieści, że facet po miesiącu strzela taki fochami...
    > Dlatego napisalam w pierwszym poscie,ze zastanawiam sie nad dalsza relacją z ni
    > m jak juz na wstepie robi mi fochy.
    też bym się zastanawiała i to poważnie
  • mayenna 03.06.11, 07:13
    malgolkab napisała:


    > hm, no to dziwna akcja uncertain po miesiącu znajomości z Obecnym nie było mi w głowie
    > nawet przedstawianie go synowi...

    Nurtuje mnie to zdanie.Zastanawiam sie jak wyglądają relacje z dziećmi, jak wygląda życie rodzinne.

    U mnie bywają ludzie, nocują.Moje dzieci wiedzą z kim się przyjaźnię, kogo lubię, a nie każdy chłop bywający w moim domu jest kandydatem na ojczyma.
    U moich dzieci tez bywają znajomi i także nocują. Nie każdy chłopak/dziewczyna pojawiający się w moim domu to potencjalny kandydat na zięcia /synową.
    Mam przyjaciół mężczyzn i jakoś tak naturalnie wyszło, ze się zakochałam. Moje dzieci widziały zmianę i po prostu naturalnie przyjęły stan matki.W druga stronę to też tak działa. Widzę, jakie problemy z płcią przeciwną mają moje dzieci. Rozmawiamy o uczuciach, o tym czemu z dziewczyna czy chłopakiem im nie wyszło.Rozmawiamy o związkach, uczuciach, o tym, o czym akurat maja potrzebę pogadać.Jednak zachowujemy też pewną barierę intymności. Trudno mi to opisać ale taka sytuacja jak u malgolkab nie zaistnieje bo nie ukrywam z kim wychodzę, co robię i kogo kocham.Mam dzieci w różnym wieku, ale to podejście sprawdza się zarówno przy 19 -latce jak i 5 - latce. Myślę, że moje podejście sprawia, że dzieci też są ze mną szczere i jednocześnie mnie rozumieją.
    Nie rozumiem tej cenzury czasowej dotyczącej spotkań. Kiedy jest odpowiedni moment na poznanie się dzieci i pana? Czemu nie jest to jakoś tak normalnie i przy okazji, a wymaga specjalnego przedstawienia pana dzieciom?
  • ciociacesia 03.06.11, 11:47
    bo chlopak z ktorym jestem byl wczesniej moim znajomym, kumplem, ale w miedzyczasie spotykalam sie tez z takimi ktorych mnna stopie innej niz randkowa nie zmnalam i znajomosc konczyla sie wlasciwie wraz z ostatnia randka. nie przedstawialam takich amantów dziecku bo i po co?
    --
    'chciałam zawsze kupić używane glany po jakiejś nastolatce. To tak, jak pić jej krew dla odmłodzenia.' by broceliande
  • malgolkab 03.06.11, 12:50
    ciociacesia napisała:

    > ale w miedzyczasie spotykalam sie tez z takimi ktorych mnna stopie innej niz randkowa nie zmn
    > alam i znajomosc konczyla sie wlasciwie wraz z ostatnia randka. nie przedstawia
    > lam takich amantów dziecku bo i po co?
    no i właśnie o to mi chodzi- po miesiącu znajomości (w naszym przypadku były to ze 3 spotkania) człowieka w ogóle nie znam. A dziecku przedstawiam ludzi, o których cos wiem i zktórymi znajomość rokujesmile - i nie chodzi tylko o potencjalnego partnera, po prostu nie zapraszałam nigdy do domu obcych, a takim jest dla mnie człowiek po kilku spotkaniach)
  • malgolkab 03.06.11, 13:01
    mayenna napisała:
    >
    > Nurtuje mnie to zdanie.Zastanawiam sie jak wyglądają relacje z dziećmi, jak wyg
    > ląda życie rodzinne.
    >
    > U mnie bywają ludzie, nocują.Moje dzieci wiedzą z kim się przyjaźnię, kogo lubi
    > ę, a nie każdy chłop bywający w moim domu jest kandydatem na ojczyma.
    źle mnie zrozumiałaś. u mnie też znajomi zawsze bywali (także na noc) i syn bywał ze mną u znajomych... tylko żeby kogoś zapraszać do domu muszę go trochę znać. Wszystko zalezy jeszcze od czestotliwości spotkań- z Obecnym w 1 miesiącu widziałam sie może 3 razy, w tym momencie nie był to dla mnie ani kandydat na chłopa ani przyjaciela ani nawet bliskiego znajomegosmile
    > Mam przyjaciół mężczyzn i jakoś tak naturalnie wyszło, ze się zakochałam. Moje
    > dzieci widziały zmianę i po prostu naturalnie przyjęły stan matki.W druga stron
    > ę to też tak działa.
    To mój 5 latek też zauważył, jak juz poznał Obecnego (jako mojego kolegę), to po jakis czasie sam wyskoczył z tekstem, że zgadza się, żeby Obecny został chłopakiem jego mamy...
    > Rozmawiamy o uczuciach, o tym czemu z dziewczyna czy chłopakiem im nie wyszło.
    > Rozmawiamy o związkach, uczuciach, o tym, o czym akurat maja potrzebę pogadać.
    > Jednak zachowujemy też pewną barierę intymności.
    ze mna tez zawsze rodzice tak rozmawiali i ja też rozmawiam z synem, natomiast nie widze potrzeby przedstawiania mu każdej osoby, którą poznam...
    Trudno mi to opisać ale taka s
    > ytuacja jak u malgolkab nie zaistnieje bo nie ukrywam z kim wychodzę, co robię
    > i kogo kocham.
    tez nigdy nie ukrywałamsmile syn wiedział, że wychodzę ze znajomymi, jak się zakochałam to też wiedział.
    > Nie rozumiem tej cenzury czasowej dotyczącej spotkań. Kiedy jest odpowiedni mom
    > ent na poznanie się dzieci i pana? Czemu nie jest to jakoś tak normalnie i przy
    > okazji, a wymaga specjalnego przedstawienia pana dzieciom?
    nie wymaga specjalnego przedstawiania, ale po prostu do domu nie zapraszam ludzi ledwo poznanych... pewnie to zależy od człowieka, jeśli ktoś lubi zapraszać ludzi, których widział 3 razy na oczy, to mi nic do tego... ja tego nigdy nie robiłam, za takimi osobami umawiałam sie w miejscach publicznych...

  • mayenna 03.06.11, 16:01
    Zapraszam ludzi których w ogóle na oczy nie widziałamsmile
    Mam inną definicję 'znania'
  • altz 03.06.11, 16:08
    Ja też zapraszam i krzywdy mi nie robią. wink
    Nawet, o zgrozo, potrafię przenocować kogoś z ulicy bez znajomości.
    Najchętniej turystów z dużym plecakiem, ale, w razie zwykłych ludzkich problemów, każdego innego również.
  • argentusa 24.05.11, 12:43
    > Może się wstydzisz next'a przed exem
    ????????? bo nie rozumiem teraz ja. Ale o co chodzi? Przeciez Next nie ma nic do Eksa...
    Albo Ten Next ma. Nadwyrężone poczucie wartości. I musi mieć kontrolę nad CAŁĄ aktywnoscią życiową kobiety, bo jak ją spuści z oka to Ona dopiero... No bo przecież Ona nie moze tak po prostu być z Next. A gdzie tu zaufanie?
    Ar.
  • ciociacesia 24.05.11, 13:05
    ogolnie ex jest u nas mocno stresogennym tematem. bo ja w sumie sama tez nie wiem co bedzie lepsze w dluzszej perspektywie. bo z nim jest tak ze jak pomecze, poprzypominam to do dziecka w koncu przyjedzie, a potem biedactwo miesiacami za nim teskni
    --
    'Naprawdę sądzisz, że 100% więcej obowiązków i 100% mniej czasu dla siebie plus gwarantowana zapaść w sferze seksu, może naprawić wasz więdnący związek??!!'
  • malgolkab 24.05.11, 12:48
    ciociacesia napisała:

    > bo moj tez zawsze chodzi niczym zbity pies przy okazji jakiejkolwiek aktywnosci
    > ze strony ex. i ja to rozumiem bo stosunek exa do obowiazkow wzgledem dziecka
    > pozostawia wieeele do zyczenia
    to są 2 różne sprawy dla mnie- mój next też komentuje olewacki stosunek exa do syna (w rozmowie ze mną, nigdy przy dziecku czy do dziecka). Zajmuje się nim jak swoim dzieckie- bierze wolne jak syn jest chory, daje mu lekarstwa, przygotowuje jedzenie, bawi się, chodzi na plac zabaw itp. I nie umie zrozumieć jak ex sam z tego rezygnuje...ex jest cały zadowolony, że ktoś inny zajmuje się dzieckiem, a on nie musi (co sam powiedział). Nie ma to jednak nic wspólnego z zazdrością. Obecny rozumie, że miałam męża, z którym się kontaktuję w sprawach dziecka- gdyby nie rozumiał to by się nie decydował być ze mną. Rozumie, że dziecko chodzi do ojca, że ojciec jest zapraszany na urodziny, że dzwonię do ojca poinformować go o wizycie u lekarza i wynikach badań.
  • sebcio220889 31.05.11, 20:30
    Jeśli chodzi o dzieci - facet mógł po jakimś czasie poczuć się ojcem na przykład.
    I zaczął boleć fakt, że dzieciak, którego facet uważa za swojego idzie do jakiegoś typa i mówi do niego "tato".
    Facet też miewa uczucia, a poza tym - co innego wiedzieć, a co innego czuć.
  • argentusa 24.05.11, 12:01
    Nie. Oboje przyjęłismy, że mamy przeszłość.
    Mój Eks bywa u nas w domu, Obecny bywa w domu swojego potomstwa. Żadne z nas nie robi problemu. Może jest tak, bo ja wiem, że to bywanie Obecnego u jego Eks i bywanie mojego Eks u mnie nie ma zadnego znaczenia romansowego. A poza tym, nawet gdyby Obecny był zazdrosny, to przecież ma niewielki wpływ na moje wybory. Jak będę chciała odejśc to odejdę Jak on-to też się ewakuuje. Bez względu na powód => zazdrośc nie ma sensu.
  • lejla81 24.05.11, 12:41
    Oczywiście, że jest zazdrosny. Co więcej ex jest zazdrosny o nexta, a ja jestem zazdrosna o nich obu wink Ja myślę, że w zazdrości nie ma niczego złego, dodaje odrobiny pikanterii, pod warunkiem, że nie przesłania istoty związku.
  • shedir1 24.05.11, 18:43
    Nie wiem jak jest z facetami ale u kobiet bardzo często jest tak że ex uważają że są lepsze od next bo to one były pierwszymi żonami, one pierwsze miały dzieci z facetem i wydaje im się że one i to co z nimi jest ważniejsze. Druga strona często wcale nie dostrzega tego a takie rozgrywki się toczą. Stąd pewnie ta zazdrośc. Wiele ex uważa że były ma się stawiac na każde ich wezwanie itd i to nie zawsze dotyczące dziecka. Raczej dziecko jest tu pretekstem. Były tak robi bo jak by nie zrobił to będzie słuchał obelg co z niego za tatus itd. A next...jak się wkurzy albo coś powie to będzie słuchała że nie jest dorzała do związku, że nie akceptuje itd. Więc siedzi cicho i gniecie w sobie. A potem facet przyjeżdza wkurzony i mówi że szafkę trzeba było skręci albo uszczelkę zmienic. Oczywiście wierze że nie wszystkie ex tak robią ale większośc.
  • piotr-wwa 24.05.11, 21:17
    Zawsze znałem takie powiedzenie, że to facetowi zależy na tym by być pierwszym, a to kobieta chce być tą ostatnią.
    Więc jak to powiedzenie się ma do tego co napisałeś, że eks ma się wyżej od next, bo była pierwsza?
  • shedir1 24.05.11, 21:50
    Przysłowie to jedno, a życie to co innego.
    Bardzo często ex próbuje udowadniac next że ta jest ważniejsza, bo dziecko, bo rodzina itd. Facetom ciężko to zrozumiec, często nawet nie widzą takich rzeczy, stąd problem. Faceci myślą inaczej niż kobiety, to każdy wie. Kobiety do wszytkiego wkładają uczucia, mielą w głowie, kotłują. Takie sytuacje mają miejsce szczególnie wtedy jak facet ma nową rodzinę, a ex ciągle babra się w przeszłości. Kobiety wiążące się z facetem z bagażem dobrze wiedzą z czym to się wiąże. Chyba żadna normalna kobieta nie chciała by żeby jej mąż zapomniał o dziecku z poprzedniego związku. ALe żazdrośc w takich układach przynajmniej ze strony kobiet zawsze się pojawia, mężczyzn pewnie też. AAa mówie o sytuacjach w których tylko jedno jest po rozwodzie, bo jak obydwoje to już zupełnie inna sytuacja.
    WIerze że są jednak i normalne ex smile ale to raczej gatunek na wymarciu.
  • ewela1_1 25.05.11, 08:23
    "WIerze że są jednak i normalne ex smile ale to raczej gatunek na wymarciu. "

    Shedirsmile, to ja jestem wymarzoną byłą żoną. Tak nie kocham byłego męża, że życzę mu jak najszybciej by znalazł kobietę(nie tylko na bara bara- przepraszam) i, żeby jeszcze urodziło mu się jedno, czy nawet dwojka dzieci(pomimo,ze ma 2 ze mną). Wtedy dopiero odetchnę i zamknę przeszłość na cztery spusty.
  • argentusa 25.05.11, 09:06
    To jest nas dwie smile
    jak się dowiedziałam, że Eks ma Kobietę, to się ucieszyłam. A nawet jak mi powiedział, że dzieci jadą z Nimi na wakacje, to się martwię, czy dzieci Jej od razu nie wykończą.
    Ale przeszłosc to ja zamknęłam już jakiś czas temu.
  • shedir1 25.05.11, 09:45
    Super że są tu fajne ex smile chciała bym taka mieć ;') Zamknełyście przeszłość, macie swoje rodziny i swoje sprawy. Ale jest dużo ex, które tego zrobic nie chcą, nie potrafią itd i babrają się we wszytkim. Z całych sił trzymają się tego co było, jak by mimo upływu lat nie wierzyły że coś się skończyło. Odbija się to na wszytkich. Na dziecku, na niej, na facecie, na jego rodzinie. Przeszłam to na własnej skórze. Wszystko było fajnie jak związek wydawał się dla niej mało poważny ale jak się dowiedziała że m sie oświadczył planujemy ślub i m chce ślub kościelny a z nią nie chciał to zaczeło ja trafiać. Wszytko nagle się zmieniło choć eskalacja wszytkiego nastąpiła jak urodziło nam się dziecko. I tak juz zostało. Nagle zaczeła zabiegac o mojego męża, dzwoniła po kilka razy dziennie urządzała sobie z nim pogaduszki, ciągle smsowała (kilkanaście smsów dziennie). M z nią gadał i mówił żeby mu sie zawracała głowy jak nie chodzi o dziecko bo ma swoje sprawy. Na spokojnie nie podziałało, każda próba kończyła się awanturą i oczywiście wyrzucaniem jaki z niego beznadziejny ojciec, że jest jej błym mężem i to powinno coś znaczyć, (Młoda mieszka u nas pół miesiąca, jak jest u matki to codziennie do niej dzwoni więc jest na bierząco i bierze czynny udział w jej wychowaniu), że jest jej błym mężem i to powinno coś znaczyć itd. Chora jazda, nic nie dociera. Wiecznie co było, jak było itd. M mówi że było, skończyło się, przestali się bawic w dom, nie rozpamiętuje, nie myśli, koncentruje się na żonie, dzieciach i tyle ale tu można mówić. Nic nie dociera jakaś choroba psychiczna. Nie raz usłyszałam jak mówiła że druga żona nie ma znaczenia, zawsze liczy sie pierwsza bo co pierwsze to najważniejsze. Zawsze próbuje mi to pokazac. Na szczęście mój mąz to mądry facet,a po ostatnich akcjach patrzy już trzeźwo. I nie raz zdarzało się że byłam zazdrosna, bo robiła tak że faktycznie wychodziło że m leci do niej na każde zawołanie, robi jak ona chce mimo że nam nie pasuje itd. Ale potem okazywało się że zaszantażowała go dizeckiem albo uzyła dziecka jako argumentu. Różne są przypadki, fajnie że wy jesteście normalne.
  • altz 25.05.11, 10:00
    Niezłe! Byłoby śmieszne, gdyby nie komplikowało Wam życia.
    Może jej znaleźć kogoś, kim by się zajęła? wink
  • ewela1_1 25.05.11, 10:07
    Więcej stanowczości ze strony męża i bedzie dobrzesmile

    Mozliwe,ze jego eks go kocha(Twojego męża) i ma nadzieje?.

    Nie zazdroszę i wspolczuje Cismile Uderz w stół, niech otworzą się nożyce!wink. Ja bym nie wytrzymała, musisz kategorycznie porozmawiac z MĘŻEM.
  • mamameg 25.05.11, 10:43
    Ja też życzę eksowi, żeby sobie kogoś znalazł, opłaty za mieszkanie rozłożą się na pół i będzie go stać na normalne a nie symboliczne alimentysmile
  • altz 25.05.11, 10:44
    > Więcej stanowczości ze strony męża i bedzie dobrzesmile
    Ja zupełnie rozumiem wątpliwości męża.
    To jest taka zabawa w sapera albo przyjaźń z aligatorem.
    Jak się żona obrazi to zrobi szlaban na dzieci, kobiety bywają niepoczytalne, jeden dzień nierównowagi hormonalnej i może się zacząć piekło.
  • ewela1_1 25.05.11, 11:09
    Altz ten facet poprostu daje sobie wchodzić na głowę, ale na szczescie "dzieci nie ryby i głos mają", więc(nie wiem w jakim są wieku), ale to niech one kontaktują się z ojcem. Matka nie musi w tym pośredniczyć. Jesli są malutkie i jest to nieuniknione należy kategorycznie porozmawiać z eks. Ja bym nie dała tak maniupulować swoim zyciem. To jest swego rodzaju szantaż emocjonalny. Ona(eks) staje się małowiarygodna i po ktorejś z takich akcji ten mąż sam powinien wyciagac wnioski i powziac jakies kroki(jak rozmowa nie pomaga) i nie reagować- chyba,ze się dosłownie pali!. Ten mąz z tego co pisze autorka widuje sie z dziecmi, wie jakie obowiazki do niego należą, a eks powinna zajac się własnym zyciem i nie mieszac w malzenstwie eksa i jego nowej zony.

    Jest zazdrosna.

  • shedir1 25.05.11, 12:29
    Ja myśle że ona go jeszcze kocha, tak jak napisała ewela1, a radzi sobie z tym przez agresje i nienawiść jaką kieruje w kierunku nas.
    Faceci... przewijało się już kilku ale wszyscy uciekli z podwiniętym ogonem. M się śmieje że nie ma juz takich frajerów jakim on był. Teraz też jest jakiś ale z tego co wiem zaczeła go naciskać na ślub więc pewnie znowu ucieknie. Z jednej strony wysłałabym ją w kosmos, a z drugiej mi jej szkoda. Jest naprawde śliczną kobietą ale charakter ma straszny. Jak jakis facet jest świadkiem takich scen to nie dziwne że ucieka.
    Mój mąż juz przejrzał na oczy ale to trwało, a ja swoje tez przeszłam.
    Pomogły mu w tym chyba też studia psychologiczne które na stare lata postanowił zacząć smile Teraz widzi co ona robi i już wiele razy przeprosił mnie za to, że nie słuchał mnie albo nie dostrzegał tego co ona robi. Mówi, że patrzył na to zupełnie innymi kategoriami, oddzielał to i nawet nie przyszło by mu do głowy co ona wyprawia.
    Dziecko jest małe (6lat) i mieszka u nas pół każdego miesiąca i pół z matką. Utrzymujemy młoda normalnie, kupujemy ubrania i jeszcze płacimy alimenty smile pomijam juz fakt, że ex mieszka w naszym własnościowym mieszkaniu bez żadnych kosztów, wszytko po to żeby małej nie robić dodatkowych stresów. Myśle że tu duży zły wkład ma tez teściowa, która pozwala ex na wszytko bo boi się że ta w furie wpadnie i będzie bez kontroli. Ex kurczowo trzyma się wszytkiego co związane z tą rodziną.
    M złożył teraz w sądzie pozew o uregulowanie opieki, żeby prawnie było zatwierdzone to co trwa u nas kilka lat. Pewnie będzie cięzko ale warto spróbować. Ex nie będzie tez miał juz czym go szantażować bo do tej pory jak coś było nie po jej myśli to szantażowała że ograniczy mu prawa i wniesie o podwyższenie alimentów.
    Obydwoje byśmy chcieli żeby założyła nowa rodzine i zaczeła na tym się koncentrować, a nie na naszym życiu. Ale jakoś czarno to widze.
    Pozdrawiam
  • altz 25.05.11, 17:49
    > Ex nie będzie tez miał juz czym go szantażować bo do tej pory jak coś było nie po
    > jej myśli to szantażowała że ograniczy mu prawa i wniesie o podwyższenie alimen
    > tów.
    Czyli miałem rację, że jakiś szantaż był. Najpierw uregulować opiekę naprzemienną, a potem uregulować sprawę alimentów. wink
  • argentusa 25.05.11, 10:42
    Co prawda ja nie znam Eks Obecnego. Ona mnie też. Z Obecnym nie mieszkamy na razie razem, dzieci nie planujemy - ale to NASz wybór i tak chcemy żyć. I generalnie tematy naszych Eks nie wypłwają prawie nigdy miedzy nami.
    Jeśli Eks Obecnego mysli, że pierwsza żona to ta jedyna najlepsza, to niechże sobie tak myśli. Wolno Jej. Inna rzecz, że ja uznaję fakt przeszłości: W tamtym czasie najlepsza, jedyna, najukochańsza i w ogóle NAJNAJ była Ona. Teraz jestem ja. Bo tamto się wczesniej skończyło.
  • bellinea 01.06.11, 08:47
    Jezuniu, jak ja wiem o czym ty piszesz. Eks mojego meza jest dokladnie takim samym typem. Ma cos z psa ogrodnika, bo jak byli razem to go nie chciala i rozwod i nie chce cie wiecej wiedziec. ale jak sie pojawilam ja, slub i te sprawy to sie podejscie eks zmienilo. Ma teraz swojego faceta, ale czy to oznacza koniec problemow? niestety nie. Szantaze sa na porzadku dziennym - sms w stylu - "juz nie zobaczysz dzieci" po "zabralam twoje dzieci do macdonalda (czytaj patrz jaka jestem kochajaca mamusia) i my mozemy byc znowu kumplami wiec przestan robic co ci twoja zona rozkazuje." I tu jest sedno tego co ja boli - uswiadomila sobie, ze nie ma kontroli nad mezem i on juz nie robi tego co ona zachce tak jak to bylo jak byli malzenstwem. I nawet nie pomysli, ze facet tez moze miec swoje zdanie, ale ona z gory zaklada, ze skoro jest teraz moim mezem to ja przejelam obowiazki tej, ktora mezowi rozkazuje. Obled.
  • altz 01.06.11, 09:13
    > ... ona z gory zaklada, ze skoro jest teraz moim mezem to ja przejelam
    > obowiazki tej, ktora mezowi rozkazuje
    Trafne spostrzeżenie, każdy ocenia według siebie i po swojemu widzi ten świat.
    Jak moja była partnerka powiedziała, czego się obawia, że ja coś zrobię, to dopiero przejrzałem na oczy jaki ma sposób myślenia. Wyszła cała smutna prawda.
  • malgolkab 25.05.11, 13:36
    nigdy nie byłam i nie jestem zazdrosna ani o ex mojego exa (czyli jego pierwszą żonę) ani o next...
  • kawka1313 23.07.11, 22:48
    Bo powiedzenie jest o seksie smile Jeśli chodzi o śluby jest dokładnie odwrotnie smile
  • niceflower454 31.05.11, 18:40
    Nie wiem jak atrakcyjna osoba może się związać z kimś dzieciatym.....Dla mnie to nie do przyjęcia....Gdybym zakochała się w kimś takim bezwględnie szukałabym sobie osoby bezdzietnej.Nawet wiek nie grałby tu istotnej roli.
  • yoma 31.05.11, 18:58
    Znaczy jak, najpierw się zakochasz, a potem będziesz szukać?
    --
    PT Pisięta: niniejszy post nie stanowi zamachu na życie Prezesa.
  • mayenna 02.06.11, 07:14
    yoma napisała:

    > Znaczy jak, najpierw się zakochasz, a potem będziesz szukać?
    Yoma, to wyjaśnia skąd potem brak seksu w małżeństwie albo rozwód. Ona najpierw wytypuje pana według kryteriów posiadania wszelakiego, a potem "zakocha się".

  • niceflower454 12.06.11, 16:51
    do mayena-mężczyzna chce zranić tylko tę kobietę ,którą najbardziej kocha i najbardziej mu na niej zależy.Reszcie idzie na rękę....Wcięż walczy o tę....inną....
  • ewela1_1 31.05.11, 21:26
    niceflower454 napisała:

    > Nie wiem jak atrakcyjna osoba może się związać z kimś dzieciatym.....

    Atrakcyjny dzieciaty wiąże się z atrakcyjną dzieciatą- proste jak budowa czołga.


    --
    "Zobaczyć świat w ziarenku piasku i raj w dzikim kwiecie,zmieścić nieskończoność w dłoni i wieczność w godzinie" William Blake.
  • senseiek 01.06.11, 08:01
    > Ostatnio usłyszałam tekst" Smutno mi sie troche zrobiło,ze zawiozłaś mu dzieci"
    > . Ja: A TO CZEMU? , On:' a tak jakoś, aaa nieważne". Głęboko zastanawiam się na
    > d tą relacją. Nie spodobało mi się to, poczułam cos w stylu lekkiej zaborczości

    Pierwsza i jedyna mysl jaka mi przyszla po przeczytaniu tego tekstu, jako facetowi, byla taka, ze on byl smutny z powodu wyjazdu dzieci (w sensie, ze bedzie za nimi tesknil). Czyli nie ma to nic kompletnie wspolnego, z tym o co pytasz w tym watku!!
  • ewela1_1 01.06.11, 09:27

    Moje dzieci go jeszcze na oczy nie widziały. Na razie się z nim spotykam per randkowo-zapoznawczo.
    --
    "Zobaczyć świat w ziarenku piasku i raj w dzikim kwiecie,zmieścić nieskończoność w dłoni i wieczność w godzinie" William Blake.
  • adellante12 01.06.11, 10:04
    Wśród ssaków w tym i naczelnych gdy nowy samiec przejmuje stado innego samca zaczyna czystke od wytepienia potomstwa poprzednika lub conajmniej przepędzenia ich. Nie mówiąc juz o wykończeniu lub przepedzeniu (najczęściej na zdechniecie) poprzednika...

    Skad tepe kobiece przeswiadczenie o tym ze wśród ludzi jest inaczej? Każdy facet marzy o tym by cudze dzieciaki wychowywać i zyć w trójkącie małżeńskim ja next i ex... Coraz bardziej popaprane się to społeczeństwo robi...
  • ewela1_1 01.06.11, 10:26


    A to moze niech sie panowie wypowiedza na temat tej teorii...
    --
    "Zobaczyć świat w ziarenku piasku i raj w dzikim kwiecie,zmieścić nieskończoność w dłoni i wieczność w godzinie" William Blake.
  • tricolour 01.06.11, 10:53
    ... bo to są cudze dzieci. Cudze.

    Sytuacja się zmieni, gdy pokochamy ich matkę, bo wtedy jej inwentarz także traktujemy jak swój, ale to może rodzić kolejny dyskomfort, gdy obecny (w jakimś znaczeniu) jest biologiczny ojciec.
  • ewela1_1 01.06.11, 11:03

    Bo to musi byc mądry, życiowy facet...Naprawdę mądry.sad
    --
    "Zobaczyć świat w ziarenku piasku i raj w dzikim kwiecie,zmieścić nieskończoność w dłoni i wieczność w godzinie" William Blake.
  • tricolour 01.06.11, 15:58
    ... a wśród nich jest niechęc do cudzych dzieci. Ja przecież też stałem przed wyborem "rozwódka vs panna" gdy szukałem sobie żony i wiem, czym sie kierowałem. Nie była to tylko niechęć do dzieci ale także - może przede wszytskim - inne priorytety singla i matki z dziećmi.

    Tutaj mądrość na niewiele się zda.
  • ewela1_1 01.06.11, 16:27

    To piszesz o odczuciach czy o uczuciach? Zeby były uczucia to nalezy najpierw kogoś poznać, a wybór każdy ma z nas na początku, nie tylko Ty.

    Niech kazdy wybiera jak chce.



    --
    "Zobaczyć świat w ziarenku piasku i raj w dzikim kwiecie,zmieścić nieskończoność w dłoni i wieczność w godzinie" William Blake.
  • hespring82 01.06.11, 20:47

    Co za glupoty tricolour wypisujesz?

    Kobieta ATRAKCYJNA zawsze bedzie postrzegana jako super partia bez wzgledy na stan posiadania. ewela11. z tego co widze w profilu tzn. mozna sie domyslec wlasnie taka jestes. Pozdrawiam.
  • altz 01.06.11, 20:59
    Ja myślę, że facet jest w stanie zaakceptować i polubić dzieci partnerki i nie ma z tym wielkich problemów.
    Większe zadanie stoi przed matką tych dzieci, bo musi umieć zachować równowagę między dziećmi a partnerem i to na wielu polach, żeby ktoś nie czuł się pomijany albo gorzej traktowany.
  • ewela1_1 01.06.11, 21:07

    I właśnie miedzy innymi w tej tej kwestii miałam na mysli to, ze ten facet musi być mądry(interpretować do woli), bo największym nie sprzymierzeńcem jest m.in.czas, a wlasciwie jego brak, gdy się ma dzieci.

    Pozostaje umawiać się z mężczyznami jak te pójdą na studiawink
    --
    "Zobaczyć świat w ziarenku piasku i raj w dzikim kwiecie,zmieścić nieskończoność w dłoni i wieczność w godzinie" William Blake.
  • altz 01.06.11, 21:55
    > bo największym nie sprzymierzeńcem jest m.in
    > .czas, a wlasciwie jego brak, gdy się ma dzieci.
    Wydaje mi się, że brak czasu nie jest najważniejszy. Może być tak, że wszyscy są zapracowani, kobieta wraca do domu i w jednakowym stopniu zajmuje się partnerem i dziećmi i wszyscy nie są dopieszczeni, ale nie mają żalu.
    Właśnie takie nastawienie, że dużo roboty, że dzieci, może powodować poważne konflikty w związku.
  • ewela1_1 02.06.11, 08:23
    Brak czasu na pewno jest przeszkodą w budowaniu relacji, by ta relacja się rozwijała , dojrzewała, , a Ty piszesz juz o parach, które prowadzą wspólne gospodarstwo domowe.
    --
    "Zobaczyć świat w ziarenku piasku i raj w dzikim kwiecie,zmieścić nieskończoność w dłoni i wieczność w godzinie" William Blake.
  • argentusa 02.06.11, 08:41
    Altz, ja się nie chcę czepiać ,ale z Twojego postu wynika, że to kobieta ma sie zajmować innymi , a moze by tak inaczej: mężczyzna po powrocie z pracy zajmie się kobietą, trochę dziećmi, a ta będzie wtedy miała czas by zajać się sobą i innymi wink)))). znaczy dopieszczona będzie...
    No cholera, feminizm mi się włączył smile)))))
  • altz 03.06.11, 10:18
    Wszyscy mają się zajmować wszystkimi, jak w zdrowej rodzinie pszczelej. wink

    Chodzi mi o takie sytuacje, jakie się zdarzają:
    1) matka zajmuje się głównie swoim partnerem, dzieci działają prawie wyłącznie same i są odganiane, albo zajmuje się je dając im bilet do kina,
    2) matka wraca z pracy, szykuje dzieciom jedzenie, pierze, gotuje na jutro, zajmuje się nimi cały czas czy trzeba, czy nie trzeba, a potem dla partnera nie ma czasu, bo jest padnięta i idzie tylko spać.

    Oba przypadki znam z życia. Jakoś tak to sobie trzeba zorganizować, żeby wszystkim było dobrze. Ja bym wolał model taki, że kto wraca później z pracy zastaje już porządki i przygotowany obiad w domu i wszyscy zajęci swoimi zainteresowaniami, ale żeby tak było, wszyscy powinni traktować poważnie potrzeby innych i czuć się jak u siebie, a nie jak na sublokatorce.
    A feminizm jest dobry w pracy, a w domu lepsze są równouprawnienie i życzliwość.
  • mola1971 03.06.11, 16:50
    altz napisał:
    > Wszyscy mają się zajmować wszystkimi, jak w zdrowej rodzinie pszczelej. wink

    Zapomniałeś dodać, że w zdrowej rodzinie pszczelej są same samice tongue_out Samcy to trutnie, które służą wyłącznie do zapładniania.
    Preferujesz taki model rodziny u ludzi i jeszcze uważasz, że taki jest zdrowy? suspicious shock
  • niceflower454 12.06.11, 14:47
    do laltz-facet bioracy sobie babke z dziecmi lub przeszloscia ma jakis problem.Bo albo ona doskonale izoluje go od mozliwosci poznania kogos dla siebie,albo bawi się jego samotnoscią,a on skuszony tym,ze ktos da mu odrobine falszywego ciepla leci jak do ula,bo glupio mysli,ze jakby to byla singielka bezdzietna to ciepelka juz nie bedzie.
  • argentusa 01.06.11, 10:34
    Każdy face
    > t marzy o tym by cudze dzieciaki wychowywać i zyć w trójkącie małżeńskim

    Co do pierwszej części się zgadzam. Myślę, że zaden facet nei marzy o tym, by wychowwywać cudze dzieci. Ja również nie marzę o wychowywaniu dziecka Obecnego (lubię - owszem, wychowywać - nie chcę)
    Ale, żeby zyć w trójkącie ja, Obecny i nasi Eks? A po cholerę? Jak się umie zamknąc przeszłość i jest dojrzałym to Eks nie mają większego wpływu na teraźniejszość.
    Grunt to umieć zaakcpetować wzajemne ograniczenia smile
  • ewela1_1 01.06.11, 10:59
    "Myślę, że zaden facet nei marzy o tym, by wychowwywać cudze dzieci."


    Myślę, ze niektórzy marzą, bo nie mogą mieć własnych.

    Jest jeszcze coś takiego jak wolny wybór. Jedni chcą, drudzy nie - i jedno jak i drugie jest zrozumiałe. Mnie tam jakoś prawa biologii nie przekonują, albo mnie to nie dotyczy, bo ja nie miałabym problemu pokochać i wychowywać nieswoje dziecko/ci.

    A moje dzieci wystarczy, ze będą szanowane i lubiane.
    --
    "Zobaczyć świat w ziarenku piasku i raj w dzikim kwiecie,zmieścić nieskończoność w dłoni i wieczność w godzinie" William Blake.
  • argentusa 01.06.11, 11:34
    Ewela, ja akurat coś o wychowywaniu dzieci, które nie są dziećmi biologicznymi wiem smile z własnego doświadczenia smile)) Mam okazję znać naprawdę wieeeeelu ojców zastępczych i adopcyjnych - 100% tych, których znam nie marzyło o takim rozwiązaniu. To zycie ich zmusiło do akcpetapcji takiego faktu. Inna rzecz, że część z nich dla świętego spokoju mówi o tym,że marzyli. Bo żony chciały byc matkami. sad((
    Ale oczywiscie masz rację, pewnie jednostki są - zbyt radykalnie podeszłam do tematu.
  • niceflower454 12.06.11, 14:33
    DO EWELA-NIE MARZĄ! Nie mają innego wyjścia,bo zazwyczaj fakt ,że nie moga własnych,biologicznych dzieci zawdzięczają temu,że BRAK IM SZCZĘŚCIA W MIŁOŚCI.

    Ja sądze,że tacy ludzie powinni sobie znaleźć kogoś kto nie ma dzieci i nie chce ich mieć.Związki bez dzieci sa najtrwalsze,często sa najlepszym co się przydarzyło komuś w życiu.To ten mężczyzn/kobieta staje się naszym "dzieckiem".

    Zadne z bezdzietnych malzenstw sie nie rozpadlo.

    Zwiazkiem z mezczyzna/kobieta ,ktory ma dzieci jest skazany na straty.Tak samo jak i zwiazek z kobieta,ktora zaszla w ciaze z innym czlowiekiem i np.poronila.Jesli ta druga strona nigdy nie byla w ciazy z nikim,to bedzie kaput zwiazku.

    Chyba ,ze zdarzy sie CUD i w ostatnim momencie spotka roznosicielke genow..Cuda w tej materii sie zdarzaja,ale zazwyczaj z przypadkowymi partnerami (znam sie troche na tym.....).

    Da mnie mezczyzna z dzieckiem moze byc absolutnie partnerem zyciowym,kochankiem,ale raczej nie mężem! Natomiast tego,ze sie nie zakocham w żonatym,dzieciatym sie nie wyrzekne,bo w pewnym wieku prawie wszyscy sa zajeci,wiec prawdopodobienstwo duze.Istotne byloby dla mnie to czy jest to jego biologiczne dziecko.Jesli nie,to facet jest dla mnie do 100% wziecia.Tak samo jesli ma partnerke,ktora ma dzieci z inna osoba,a potem sie z nia ozenil.Musi byc rownowaga w naturze.Po prostu troche za pozno go spotkalam....
  • mayenna 03.06.11, 17:07
    Ekstrapolujesz swoje dość ograniczone poglądy na innych ludzi. Nie zauważasz tez, że jakiś czas temu zeszliśmy z drzew.
    Moim zdaniem teoria z gruntu fałszywa bo oparta o błędne przesłanki i male doświadczenie.
  • atilka 02.06.11, 22:14
    A ja nie wiem co czuje do exa. Cos tam czuję jakas nostalgie, ale nie chciałabym do niego wrócic. Nasz zwiazek był cięzki i nie byłam w nim szczęśliwa, ale nie miałam siły odejść, wiedziałam że to sie skończy tylko wtedy kiedy on mnie zostawi. Tak sie wkońcu stało, a totalnie wyzwoliłam sie z przyszłości kiedy znalazł sobie oficjalnie dziewczyne i z nia zamieszkał. Poczułam ulgę bo to oznaczało totalny koniec (zadnych powrotów) i odzyskałam spokój i poczucie bezpieczeństwa. Od tej pory to dla mnie zamknięty rozdział, a jej życzę jak najlepiej, niech spedzi z nim wiele lat, zeby znowu nie zaczął sie koło mnie kręcić smile
  • ikcort 12.06.11, 09:58
    > Ostatnio usłyszałam tekst" Smutno mi sie troche zrobiło,ze zawiozłaś mu dzieci".
    > Ja: A TO CZEMU? , On:' a tak jakoś, aaa nieważne". Głęboko zastanawiam się nad
    > tą relacją. Nie spodobało mi się to, poczułam cos w stylu lekkiej zaborczości.

    Łatwo Ci podpaść. wink Lekkie ukłucia zazdrości w takich sytuacjach są, jak sądzę, zupełnie normalne. Można mieć oczywiście pewne hmm... wątpliwości co do tego Twojego - jak go określasz - "nexta" (ja bym się raczej z dzieciatą rozwódką nie związał), niemniej dobrze chyba, że zasygnalizował problem, a nie np. dusił to w sobie. Tak/nie? Chyba że wolisz okazywać swoje "niezadowolenie" z powodu każdej głupoty, wtedy cóż... czeka Cię kolejne rozstanie – nie za dużo wrażeń jak na osobę poniżej trzydziestki?

    --
    If you want to make enemies, try to change something
  • eskimojoe 12.06.11, 11:32
    i dlatego nie należy wiązać się z bagażowymi
    --
    "Nic nie jest skończone, dopóki się nie skończy"
    Yogi Berra
  • filipinski-wirus 12.06.11, 13:46
    Dokładnie, popieram w całej rozciągłości.
  • niceflower454 12.06.11, 14:39
    Ale nami rzadzi biologia.Jesli nie mamy dzieci swoich genetycznie to mimo malzenstwa,domku i innych duperelo-ceregieli bedziemy dalej biegac za buchajem badz samicą.I na dodatek w tym nie ma niczego zlego.Każdy czlowiek szuka szansy dla siebie!
    Tak samo bedzie jesli dziecko z poprzednim partnerem, nie zaspokoi naszych ambicji co do tego jak ma wygladac i jakie ma byc nasze dziecko.I to tez jest w sumie ludzkie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.