Pomocy trudne! Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • witam!zwracam sie z pytaniem do wszystkich bardziej zaprawionych w bojach rozwodowych.mAm z mężem rozdzielnosc (długi temat po którym wyladowalam w szpitalu psychiatrycznym).ma odrębna własność działkę i dom jest jego.jedyne co należy do mnie to fundamenty bo te były budowane wówczas kiedy mieliśmy wspolnosc.jestem tu zameldowana i nasze 4 letnie dziecko.mąż przysłał mi smsem umowę wypowiedzenia użyczenie domu.nigdy nic nie podpisywalismy.wymienił zamki.wzywalam policje.dostałam tylko klucz do jednego zamka i furtki.nie mogę wjechać na teren podwórka nie mogę wyjść na taras.a przede wszystkim boje sie ze jak wyjdę to zamknie drzwi na zamek do którego nie mam klucza.ja mam tu prace a dziecko przedszkole nie wymyśle nic od razu.co ja mogę w tej sytuacji zrobić?
    • Kobieto, czym predzej idz do dobrego prawnika. Widać, ze eks cwany bardzo więc musisz być przygotowana na rózne scenariusze. Trzymaj się dzielnie.
      --
      "W domu wariatów lądujemy nie przez wielkie kłopoty, nie przez stratę ukochanej osoby, lecz przez sznurowadło, które pęka, kiedy nie mamy ani chwili do stracenia".
    • Aż przykro się czyta, że są tacy ludzie. :-\

      Nie bardzo rozumiem, jak to tylko fundamenty są tylko wspólne?
      Przecież budowanie domu nie kończy się na fundamentach. A potem kto postawi dom?

      Jeśli faktycznie mowa tylko o wspólnych fundamentach, to jest około 18% wartości domu, czyli wykopy, fundamenty i izolacja, tzw. stan zerowy. W związku z tym Twoje by było 9% wartości budynku (po odjęciu wartości działki).

      Napisz coś jeszcze na ten temat.

      Jeśli jesteście zameldowani, mieszkacie, jesteś w związku, masz prawo do użytkowania domu nie tylko w takim ograniczonym zakresie, jak obecnie. Jak zmieni zamki, to trzeba przyjść ze ślusarzem i policją.
      Porozmawiaj z jakimś sensownym policjantem np. dzielnicowym, on porozmawia z mężem i wyjaśni mu przepisy. Masz prawo do podwórka.
      A tą umową, powiedz mężowi, żeby sobie d... wytarł. Takie zachowania mogą być potraktowane jako przemoc ze strony męża, jeśli się weźmiesz w garść i sprawę pociągniesz, to nawet możesz męża wyrzucić z domu. Będzie miał prawo płacić za dom, aż do rozstrzygnięcia przez sąd, do niczego więcej.
      • 23.09.11, 08:40
        Zapomniałem dodać.
        Staraj się o dowody, nagrywaj, jeśli jesteś w stanie. Rozmawiaj w towarzystwie innej osoby. Zbieraj pisma, na przykład tamten dokument.
      • Przepraszam za błędy ale mam neta tylko w komórce bo zamknął pokój z kompem.wiem ze musze z prawnikiem ale ja tak po ludzku nie daje rady.mąż ogólnie zmusza mnie ze swoją matka ze mam stad sp...ogarnąć sie załatwić dziecku meldunek a on bedzie mi płacił tylko alimenty.straszy mnie ze mam sobie pójść a wtedy on nie bedzie ode mnie chciał alimentów na dziecko.oprócz tego tak mi po ludzku przykro ze to mi robi.rozumiem ze można przestać kochać ale ciagle jesteśmy ludźmismile
        • Faktycznie powinnaś się trochę "ogarnąć".
          Nie można zrozumieć, jaki jest plan męża. Czy chce zostać z dzieckiem w zamian nie chce alimentów? Jeśli tak, to za jakiś czas może zachcieć. Poza tym, sąd zawsze zasądza jakieś alimenty.

          Nie może Cię pogonić z domu, bo jesteś z nim w małżeństwie, poza tym liczy się dobro dziecka, prawo do rodziców i zapewnienie jemu warunków mieszkania. Ile lat ma dziecko? Do trzech lat traktuje się dziecko jako małe i zazwyczaj opiekuje się nim matka wszelkimi konsekwencjami.
          Jakie masz prawa, napisałem, może ktoś jeszcze coś dopisze, ale trudno coś mówić, gdy się wie tak mało.
    • napisz konkretnie - kto jest wlascicielem domu? czyja jest działka? kto stoi w papierach jako wlasciciel? Emocje i uczucia na bok.
      • Mąż dostał działkę od teściowej jako majątek odrębny do majątku odrębnego.będąc we wspólnocie majątkowej postawiliśmy fundamenty potem mąż mnie zmusił do rozdzielnosci on jest właścicielem ja z dzieckiem jesteśmy tu zameldowani.dziecko ma 4 lata.mąż nie chce opiekować sie dzieckiem pisze mi smsy ze chce uregulowania kontaktów z szymkiem.nie wiem czy chce walczyć o dziecko.stawiam ze nie bo nie neguje ze szymek jest najbardziej związany ze mną.jego plan jest taki ze mam ja wszystko zapewnić on bedzie płacił mi alimenty.mam wziasc ze sobą dziecko reklamówki i iść.niech zamelduja nas moi rodzice.nie chce sie dogadać pomoc coś wynająć itp...nie chce dać żadnych pieniędzy oprócz alimentów.u nas to rozwalilo sie miesiąc temu wiec na ten moment nikt nam nie da rozwodu.
        • Aniu, przykro mi to napisać, ale nie masz ŻADNEGO prawa do tego domu, nawet do fundamentów, bo stoi on na jego działce. Tylko ten fakt wystarczy. Jedyne co to on musi oddac połowe wartości majątku wspólnego, czyli poiwedzmy połowe wartości tych fundamentów. Dałas sie zrobić w balona.
          Teraz jedyne co możesz zrobić to - nie rozwodzic się, nie wyprowadzać się, za każdym razem gdy Ciebie nie chce wpościć informowac policję i czekac PRZED DOMEM na przyjazd patrolu, założyc na policji karte osoby nekanej. Oraz dodatkowo - tak skutecznie uprzykrzyc mężowi zycie, zeby w końcu sam pojął, że tak łatwo się Ciebie nie pozbędzie.
          W tym wszystkim MUSISZ chronic dziecko.
          Sytuacja Twoja jest w zasadzie beznadziejna ale walcz, koniecznie z prawnikiem. Ogarnij sie, emocje na bok.
          • Wiem ze nie mam praw do tego domu.tego nie podwazam.mam jeszcze jedno pytanie czy on musi zapewnić dziecku jakieś lokum czy nie?czy jeśli by doszło do tego zeby mnie eksmitowal na bruk to co z dzieckiem?zmusza mnie żebym podpisała mu papier ze od dziś będę płaciła polowe wszystkich rachunków?co jeśli nie podpisze?a jeśli podpisze i do tego mam pismo ze wypowiada mi umowę użyczenie domu to coś mi to daje?mam koleżankę która słyszała nasza jedna aferę gdzie mówi do mnie poje.. I wiele innych rzeczy przy dziecku powiedziała ze bedzie zeznawać mam koleżankę druga której wiele opowiedziałam pisałam smsy byłam w wariatkowie na wypisie mam przewlekle stresująca sytuacja domowa.to było po podpisaniu intercyzy.teraz nie mam dostępu do wszystkich pomieszczeń w domu itp.mam zdjęcia jak obejmuje sie z koleżanka z pracy i całuje ( zdjęcia sprzed dwóch tygodni) mam obrazajace mnie smsy czy to coś mi daje
            • Poki jestes jego zoną, on nie może zrobić nic. Niczego juz więcej nie podpisuj. Mieszkaj tam nadal a jak nie daje wejśc do domu, to policja i czekasz przed domem na patrol (za każdym razem tak robisz).
              W obecnej sytuacji rozwód jest dla ciebie bardzo niekorzystnym rozwiązaniem. Tylko status żony daje tobie prawo normalnego mieszkania w tym domu.
              dowody, o których móiwsz NIC nie znaczą. zdjęcie z koleżanką, no i co? Nie wolno mieć takiego zdjęcia? Nie wolno sie przytulac do innej osoby po przyjacielsku? Koleżanka, która teraz chce byc świadkiem może w ostateczności zmienić zdanie.
              Tylko to że jestes zona Ciebie chroni.

              Na kogo sa liczniki? Jeśli nie na Ciebie to nie płać za nic. Korzystaj ale nie płac ani grosza. Przykre ale skoro on tak robi, to ty rób tak samo. Umoralniającym wpisom mówie na tym etapie stop. Owszem jest to chamskie.
              • to są moje przyjaciółki nie wycofają sie łączy nas 20 lat.czy we wniosku o alimenty mogę napisać ze z uwagi na to ze nie mam dostępu do skrzynki pocztowej podać adres korespondecyjny rodziców?i jeszcze jedno czy mogę wpisać kwoty za media które zużywa szymek?
    • jeśli działka jest tylko jego to jestes ugotowana sad
      koniecznie dobry prawnik.
    • czy jestes jeszcze mężatką? jesli tak, to póki co nie zmieniaj tego stanu. tylko to ratuje ciebie przed wyrzuceniem z tego domy, jesli mąz jest jedynym włascicielem działki, na której stoi dom.
      Plan męża jest prosty jak budowa cepa, ale niestety realny - on chce zabrac cały dom dla siebie. Ma do tego wsparcie swojej rodziny. Najgorsze, że pod względem prawnym jest to ok. Tutaj tylko dobry prawnik. Sama zginiesz.
    • Jeżeli działka na której stoi dom należy do Twojego męża to i dom do niego należy.
      jedyne co możesz to udowodnic w sądzie, jaki poniosłaś nakład na budowę domu i żądać zwrotu połowy poniesionych kosztów.
      Masz prawo do mieszkania dopóki jesteś jego żoną. To gwarantuje Ci KRiO, masz nawet do tego prawo od momentu złożenia pozwu rozwodowego tylko musisz poprosić sąd o ustalenie wspólnego zamieszkania rozwodzących sie małżonków.
      Po rozwodzie to inna sprawa bo to jego własność i wtedy może Ci wymieniać zamki oraz złożyć wniosek o eksmisję. Co wcale nie jest łatwe ponieważ musiał by Ci udowodnić, że Twoje zachowanie jest rażące.
      Umwę użyczenia to on może sobie wsadzić w buty bo Ty nie mieszkasz tam na podstawie uzyczenia tylko na podstawie KRiO.
      Acha, zameldowanie nie jest upowaznieniem do zamieszkania.
      Idz do prawnika.

      "Zgodnie z art. 58 § 2 ustawy z dnia 25 lutego 1964 r. Kodeks rodzinny i opiekuńczy (KRiO) w sytuacji, gdy rozwodzący się małżonkowie wspólnie zajmują mieszkanie sąd zobowiązany jest w wyroku rozwodowym rozstrzygnąć kwestię ich korzystania z mieszkania w okresie zamieszkiwania razem.
      Dla rozstrzygnięcia sposobu wspólnego zamieszkiwania po rozwodzie nie ma znaczenia czy mieszkanie jest objęte wspólnością majątkową małżonków, ani rodzaj, czy w ogóle istnienie tytułu prawnego będącego podstawą korzystania z lokalu. Ustalając zasady korzystania ze wspólnego mieszkania sąd orzeka tylko w przedmiocie faktycznego korzystania przez rozwiedzionych małżonków z dotychczas wspólnie zajmowanego mieszkania, (de facto chodzi o okres czasu do momentu wyprowadzenia się przez jednego z nich). Sąd nie rozstrzyga natomiast komu i jaki tytuł prawny do mieszkania przysługuje. Takie orzeczenie także, co oczywiste, nie ma na celu zmuszenia rozwiedzionych małżonków do zamieszkiwania razem. Ma ono jedynie charakter porządkowy i wychodzi naprzeciw zastanej sytuacji, gdyż nie zawsze jest możliwe oddzielne zamieszkanie już od dnia uprawomocnienia się wyroku rozwodowego. Sąd powinien ustalić optymalne dla obu stron warunki korzystania z mieszkania. Jak będzie to wyglądało w praktyce - zależy głównie od zachowania zainteresowanych.


      Warto podkreślić, że osoba, której przysługuje wyłączne prawo własności do mieszkania, może żądać eksmisji byłego małżonka, jeśli ten nie wyprowadzi się z własnej woli.
      Nadto, w wyjątkowych wypadkach, gdy jeden z małżonków swoim postępowaniem uniemożliwia wspólne zamieszkiwanie, sąd może na wniosek drugiego małżonka orzec o eksmisji w wyroku rozwodowym (nie można jednak eksmitować wyłącznego właściciela z jego mieszkania)."


      --
      "Za nieobecnych przyjaciół, stracone miłości, starych bogów i porę mgieł.
      I niech każdy z nas odda diabłu co jego"

      By Error : "Bo facet wie, że gdy umrze to zjedzą go robale. A kobieta wie, że gdy umrze to i tak będzie wszystkich straszyć".
    • Witaj.
      Dziewczyno masz niełatwą sytuację, ale spokojnie oddychaj.
      Polski system prawny lepiej od własności ( czyli prawa, którym dysponuje Twój mąż ) chroni posiadanie ( czyli coś co posiadasz Ty ). Jego wezwania do natychmiastowego opuszczenia domu są, na tym etapie postępowania, jego pobożnymi życzeniami. Owszem docelowo jest, niestety, w stanie doprowadzić do Twojej eksmisji. Potrwa to czas jakiś. Aby tego dokonać, musi jednak złozyć pozew do sądu, a w wypadku niekorzystnego dla Ciebie wyroku, zapewnić tzw lokal tymczasowy. Oczywiście mówimy o obecnym stanie prawnym. Służę wskazówkami ....ale na pocztę gazetową.
      • Dzięki,za wszystkie słowa trochę lżej sie oddycha.
        • Mam jeszcze jedno pytanie skoro przebywamy w domu czy ja musze dawać np jego matce dziecko?czy nie? Nie chce zeby cokolwiek wykorzystano przeciwko mnie
          • blue_ania37 napisała:

            > Mam jeszcze jedno pytanie skoro przebywamy w domu czy ja musze dawać np jego ma
            > tce dziecko?czy nie? Nie chce zeby cokolwiek wykorzystano przeciwko mnie
            nie bardzo rozumiem co znaczy dawać dziecko?
            jeśli chodzi Ci o ograniczenie kontaktów z dzieckiem rodzinie męża (w tym babce) to może być to użyte przeciwko Tobie... z resztą dziecko powinno mieć kontakt z rodziną z obu stron, chyba, że zachodzi realne zagrożenie dla dziecka ze strony konkretnej osoby
    • Masz duże problemy z wiarą w swoje prawa, potrzebna Ci praca nad Tobą i sporo rozmów, takie maglowanie mózgu dla Twojego dobra.
      Mąż na bruk Cię nie wyrzuci, nie ma takiego prawa. Może zapewnić lokal tymczasowy, ale zdarza się tak, że lokal jest wynajmowany tylko na dwa miesiące, a co potem?
      Dlatego warto brać to pod uwagę planując wysokość alimentów i przenosić się już na swoje (wynajęte na stałe). Dziecko jest jeszcze małe, to sporo utrudnia, choćby podjęcie pracy w pełnym zakresie, a przedszkole jest drogie.
      Możesz się nie zgadzać na rozwód, ale mąż i tak za jakiś czas dostanie rozwód.
      Sąd mógłby nie dać rozwodu, gdyby był zagrożony interes dziecka, ale trudno o taką decyzję, gdy jest stresująca atmosfera w domu.

      I z tym domem też może nie być tak łatwo, jak rodzice zaczną udowadniać, że stan zerowy został wykonany za darowiznę rodziców. Powinnaś się z tym liczyć, obawiam się, że bez prawnika zbyt wiele nie ugrasz. Napisałem, jaka to by była mniej więcej kwota 9% z (cena domu - cena działki) i, według mnie, to by była maksymalna kwota o jaką mogłabyś się starać, może się okazać, że będzie sporo niższa, gdy prace były wykonywane metodą gospodarczą. Potrzebna do tego by była wycena rzeczoznawcy, ale sąd już to załatwi i obciąży strony kosztami.
      • Wiem ze mam duży problem z wiarasmileale sie zmienię.jak już przez to przejde będę główna realistka Polskismile.ale to kiedys.w sprawie alimentów czy pisząc teraz mieszkając tutaj podaje koszty utrzymania tu czy od razu pisać o wynajmowanym?ja pracuje na cały etat ale nie zarabiam tyle zeby moc pomyśleć o kredycie.i dlatego tak ważny jest dla mnie meldunek.mieszkam pod poznaniem i z tym meldunkiem nie dostanę przedszkola w Poznaniu. Czy w alimentach jest brany standard życia dziecka?do tej pory był dość wysoki.mąż zarabia około 7 tys.ale zaproponował mismile ze na papierze ma być 500 a on z dobrej woli bedzie płacił mi 800?
        • Startuj od 2000 zł-2500 zł co najmniej, nie wiem, ile zarabiasz.
          Uzasadnisz to tym, że mąż Cię wymeldowuje, tracisz prawo do przedszkola i musisz mieć opiekunkę do dziecka na czas pracy, chcesz pracować i masz prawo pracować.
          Stać go na takie alimenty albo i większe.
          Z powodu zachowania męża (wyrzuca Was na bruk) nie masz możliwości odprowadzenia dziecka do przedszkola. Przyczyna i skutek, dosyć kosztowny, ale jednak.
          Nie idź na żadne układy papier i poza papierem. Niech Ci to nie przyjdzie do głowy, bo się na tym przejedziesz i to szybko.

          Ja bym zachęcał do rozwodu z winy pana, nie znam całej sytuacji.
          • Altz przywracasz mi wiarę w facetówsmile ja zarabiam około 1900.ja pracuje na umowę na czas nieokreślony.jako pedagog resocjalizacji.o mopsach itp..wiem wszystko ale do tej pory stałam po drugiej stronie.na męża mam: złamał na psu wieszak i zmusił mnie do jego uspienia.robił mi przelewy na 1 zł 3 zl hitem jest na 0,25 groszy.byłam mc w wariatkowie na wypisie mam przewlekle stresująca sytuacja rodzinna.ostatnio wzywalam policje bo pozmienial zamki,nie mogę teraz korzystać z domu chodzi o klucze itp.mam przyjaciółkę która potwierdzi ze wiele przeszłam jestem z nią blisko dużo jej mówiłam na 100% bedzie zeznawać.mam druga przyjaciółkę która potwierdzi ze słyszała przez telefon jaka zrobił mi aferę przy dziecku wyzywa tam na maksa i obraza.mam jego zdjęcia z panienka na których sie całuje ale ubrani itp... W sprawie alimentów ciagle myśle nasze dziecko było chowane na dość wysokim poziomie.koszty potrzeb wyszly mi na okolo 3000. On dzie ka nie chce wymeldowac tylko mnie. Stad jego teksty ze mogę iść z dzieckiem on sobie poradzi i nie bedzie chciał alimentów.nigdy nie był z nim u lekarza z 5 razy był w przedszkolu.nie umie gotować.nie boje sie badań dziecka. Kocha go ale jest bardziej związany ze mną.mąż teraz zostawił mi dziecko i nie podważa ( narazie ) ze dziecko ma być ze mną
            • O ile przepisy się nie zmieniły to mąż nie może Cię wymeldować. Tylko TY możesz to zrobić. On też ale tylko decyzją administracyjną, tz. musisz nie przebywać i nie mieszkać w lokalu ponad pół roku. Na to trzeba przedstawić świadków.
              Po za tym, zameldowanie NIE JEST prawem do zamieszkania - NIGDY. jest tylko aktem administracyjnym.

              Broń się. Nie daj wpędzić to wariatkowa.
              Przy każdej awanturze dzwoń na policję, żądaj sporządzenia notatki służbowej z Twojego telefonu i idź do prawnika.
              Nie daj się Dziewczyno!
              --
              "Za nieobecnych przyjaciół, stracone miłości, starych bogów i porę mgieł.
              I niech każdy z nas odda diabłu co jego"

              By Error : "Bo facet wie, że gdy umrze to zjedzą go robale. A kobieta wie, że gdy umrze to i tak będzie wszystkich straszyć".
            • Na panienkę się nie patrz, trudno będzie to ugryźć, zawsze może powiedzieć, że to imieniny, taki dowód samotnie jest marny, dopiero z innymi stanowi jakąś wartość.
              Facet chce przejąć dziecko i myśli, że wszystkim będzie zajmować się babcia. Sam niewiele potrafi. W sądzie nie ma wielkich szans na spełnienie swojego planu. Jedyną możliwością jest, że będzie chciał z Ciebie zrobić wariatkę. Nie można wtedy zaprzeczać, że byłaś na leczeniu, trzeba tylko powiedzieć, co było tego przyczyną, przedstawić świadków i pokazać, że kontrolujesz sytuację i dajesz sobie spokojnie radę, a mężowi nie pozwolisz na pomiatanie sobą i dzieckiem. Przejściowe kłopoty, ale się pozbierałaś.
              Gdyby się stawiał, zawsze można zapytać o ulubioną zabawkę dziecka, znajomych dziecka, ulubionych potrawach itd. Facet odpadnie, skoro się nie zajmuje dzieckiem.
              Byłaś za miękka, dawno temu trzeba było wzywać policję, może by Cię szanowali, albo chociaż się bali.
              • Wyjechał z nią dwa tyg temu na weekend do domków kempingowych. Zadzwoniłam do niej nie wyzywalam. Mam jej smsa ze kończy znajomość z nim i ze przeprasza. Nie ciągne dalej tego tematu nie warto. To są moje tylko argumenty. Jak czytam to co do tej pory napisałam to sie zastanawiam w co wierzylam ale może tak trzeba
    • Idż do najbliższego Centrum interwencji kryzysowej, tam są psycholodzy i prawnicy, pomogą ci. Albo Mops przy gminach/urzędach m. , też mają znających problem pracowników.
      W razie jakichkolwiek awantur z mężem dzwoń po policję.
    • Polecam lekturę:
      www.cpk.wroclaw.pl/pub/prawo/sprawy_mieszkaniowe.pdf
      Prawo do przebywania w lokalu może także wynikać z przepisów prawa – jeśli jesteś mężatką to, zgodnie z art. 28 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, masz prawo korzystać z mieszkania przysługującego tylko twojemu mężowi w celu zaspokojenia potrzeb rodziny.

      Jako matka nieletniego dziecka podlegasz szczególnej ochronie, nie można cię eksmitować więc mąż będzie szukał rozwiązań siłowych. Tylko że prawo prawem, ale jego egzekucja jest w zasadzie żadna. Policja siłą się cię do tego domu nie wprowadzi.
      • > Jako matka nieletniego dziecka podlegasz szczególnej ochronie, nie można cię ek
        > smitować więc mąż będzie szukał rozwiązań siłowych. Tylko że prawo prawem, ale
        > jego egzekucja jest w zasadzie żadna. Policja siłą się cię do tego domu nie wpr
        > owadzi.

        To wszystko prawda. Dodatkowo dodam, że próbowano wysiedlać rodziny z małymi dziećmi z zadłużonych mieszkań i okazało się, że zupełnie bezprawnie, bo takie rodziny są chronione. Tym bardziej żona ma prawo do mieszkania i wykorzystywania całego lokalu: strych, piwnica, garaż, suszarnia, bramka wejściowa itd.
        To co, robi mąż, to jest czyste bezprawie. Takich rzeczy się nie robi, gdy ktoś ma odrobinę kultury.
        • Ale mój mąż okazal sie zwykłym palantem. I to chyba najbardziej boli nie zdrady upokorzenia itp...ze żyłam 9 lat z palantem bez grama szacunku,chamstwa itp...można sie rozstać ja nie będę walczyć o ten dom ( jeszcze będę miała) ale życie płynie dalej mamy dziecko.boli ze nie myśli co dalej z nami jako rodzicami.jeszcze jestem na etapie wybaczenia mu jako człowiekowi choć coraz trudniej.
          • Aniu, to, co piszesz, jest szokujące. Tym niemniej masz sporo czasu, i to w tym domu, żeby sobie wszystko zorganizować. Przede wszystkim okaż mężowi, że się go nie boisz (nie może Cię eksmitować ot tak, biorąc pod uwagę Wasze okoliczności). Może dobrze by było zrobić coś w rodzaju narady rodzinnej - tylko najbliższe Tobie osoby znają Ciebie i Twoją sytuację, a teraz potrzebujesz ich pomocy. Sięgnij po nią - okaż siłę przed mężem, a słabości zostaw dla tych, którzy teraz są po Twojej stronie. Razem coś wymyślicie. Na forum też widzę, że koleżanki - prawniczki nie zostawią Cię samej. Głowa do góry i pisz gdy będziesz potrzebować wsparcia!
            --
            wawrzanka.blox.pl/html
            • Dziekuje bardzo zawsze sobie myślałam ze sobie sama poradzę ale z tym problemem nie. Czuje sie .....taka glupia ze tak mu ufalam ze tak sie go balam
              • blue_ania37 napisała:

                > Dziekuje bardzo zawsze sobie myślałam ze sobie sama poradzę ale z tym problemem
                > nie. Czuje sie .....taka glupia ze tak mu ufalam ze tak sie go balam
                To są typowe zachowania związane z przemocą, boisz się i nie reagujesz, może nawet sobie myślisz czasami, że miał rację.
                Porozmawiaj z kimś z grup wsparcia (niebieska linia, przemoc w rodzinie itd.), warto to zrobić, zobaczysz siebie z zewnątrz. Gdybyś była dość silna, to mąż by nie wykonał kilku ruchów, a tak sobie pozwala, bo jesteś słaba i do tego nieświadoma.

                Wiem, że jest uczucie, ale gdy już jedna zrobiła kilka świństw, a druga na to pozwoliła swoją uległością, to już nie ma powrotu i to z tych obu równie ważnych powodów. Trudno zaufać po takich numerach. Już sama propozycja niskich alimentów przy wysokich zarobkach i Twojej trudnej sytuacji nie jest poważną ofertą, ale próbą upokorzenia Ciebie.
                Skontaktuj się z kimś i znajdź fachowca, który nie będzie się bał wysłuchać i spokojnie coś poradzić oraz będzie miał na to czas.
                • Jestem w pon umówiona z prawnikiem z niebieskiej linii.czekam na to spotkanie jak na randkęsmile.mam dużo wsparcia od rodziny,przyjaciół,od Was na forum tez usłyszałam dużo ciepłych słów.będę żyć ale narazie musze zrobić porządek z tym bagnem.
                  • 1.Prawnik z niebieskiej linii powie ci - w dobrej wierze - co m a s z zrobić, czyli jak posłużyć się środkami formalnoprawnymi. W obecnym stanie prawa w Polsce daleko z tym nie zajedziesz, a utrucia starczy na wiele lat.
                    2. Z chwilą, gdy ja sam - przy pomocy przyjaciela i bliskich uzyskałem prawdę o moim byłym małżeństwie, wiedziałem, co robić, przestałem się żywić złudzeniami. Ty jesteś w takim właśnie okresie. Spytaj się, nie - co masz robić - ale, co m u s i s z . Ten palant spalił twój dom, zniszczył życie dziecka i twoje. A więc musisz. Najważniejsze, to zmień zamki, abyś miała dostęp do miejsca, które jest niezbywalną przestrzenią życiową twoją i dziecka i daj klucze mężowi. Potem ustalalaj warunki finansowe, wyprowadzenie się do kupionego własnościowego mieszkania, a na samym końcu - ostateczne rozliczenie. Jeśli tego nie zrobisz i wyjdziesz - tak, jak on chce- "goła i wesoła" skrzywdzisz nie tylko siebe, ale i dziecko.
                    • Wiem,ze musze walczyć.dziś rano przyszedł do dziecka.mam nagrane jak mówi do mnie spadaj.jak krzyczy na psa jak mówię do niego ze szymek śpi na co on kwituje ze go obudzi.proszę go zeby porozmawiał ze mną o szymku mówi ze nie.pyta sie mnie gdzie są ciuchy szynka mówię mu ze szymka rzeczy są na miejscu bo przecież jest u siebie.na co mówi ze szymek jest u NIEGO w domu.każe mi zrobić śniadanie dla dziecka.mówi ze on przyszedł do dziecka a ja mam wyjść a jeśli nie wyjdę to on załatwi to sądownie.pytam sie go czy da mi klucz na taras.mówi ze nie bo zagniezdzilam sie w jego domu.szymek sie go zapytał gdzie była kupowana łyżka do butów ja mówię ze w ikei on podniesionym glose
                      Mówi żebym sie nie wpieprzala bo on rozmawia z dzieckiem.czy to coś jest?
                      • 1. Zrób tak, jak ci pisałem: zmień wszędzie zamki i jeden egzemplarz kluczy daj jemu. Nie podawaj adresu matki do korespondencji, ale przy drzwiach powieś skrzynkę listową ze swoim nazwiskiem.Gdyby się temu przeciwstawiał - wezwij policję. To są ważne sprawy, gdyż utwierdzają twoje p e ł n e prawo do zamieszkania w tym domu.
                        2. Mimo intercyzy, masz prawo do rozliczenia swoich nakladów w budowie c a ł e g o domu. Kc reguluje tą kwestię jednoznacznie. Twoja praca i opieka nad dzieckiem, prowadzenie domu itd. - to wkład w budowę domu. Twój mąż najprawdopodobniej wie o tym i próbuje wszelkich metod, aby cię wyrzucić, pozbawić naleznych praw.
                        3.Ponieważ jednak tego typu procesy sa długie - od kilku do nawet kilkunastu lat, masz mocną kartę przetargową: wyjdziesz i zrezygnujesz z rozliczenia za mieszkanie. Twój mąż też na pewno się o tym dowiedział, stąd stara się być brutalny, podły, straszy itd.
    • Wyprowadzić się.
    • jak czytam o takich sk......... to...... echhh
      Dobry prawnik to podstawa. Trzymaj się dzielnie!!!!
    • a co za tym idzie jego wypowiedzenie (umowy, której nie zawieraliście) jest pozbawione mocy prawnej. Gość chce Ci uprzykrzyć życie jak może ale Ty się trzymaj !!!
      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/km5skrhmjqshcm4r.png

      Mały Maciek i Wielcy Czarodzieje
    • Nagrywanie, 3 tysiące alimentów, koleżanki... to mi pachnie postawą roszczeniową założycielki tematu i próbą zrobienia z siebie ofiary (praca w resocjalizacji tylko mnie utwierdza w tym przekonaniu). Facet jak facet, widzę że ma charakter i nie pozwala sobie chodzić po głowie. Bierze się trochę za to wszystko od tyłka strony a w polskim prawie niestety tak jest, że właścicielki dzieci mają same prawa i żadnych obowiązków
      • Tylko ze ja mam nagrana jedna rozmowę,i naprawdę nie mam kluczy od wszystkich pomieszczeń.ja wiem ze ten dom jest jego ale w związku z tym ze jestem zameldowana tu z dzieckiem musze myśleć o nim!nie pisałam nic o 3000 tys alimentów.maz dał mi na początku mca 8 stow i tyle.zeby było jasne dziecku przez ten czas nie kupił nic dodatkowo nawet ciastka!pozatym u nas to sie rozwalilo mc temu w lipcu razem byliśmy na wakacjach.ja nie robię z siebie ofiary!ja na ten moment nie myśle o rozwodzie z orzekaniem o winie.we mnie jest duża wola dogadania sie.ale jest to tylko jednostronne.
        • Po co przeciagasz awantury i nie nie chcesz rozwodu? Liczysz na cud? Na to wszystko patrzy dziecko. Po co masz walczyc o mozliwosc mieszkania w nie swoim domu, zamiast starac sie jaknajpredzej wyniesc. Zmienic sie nie zmieni nic. Maz Cie wyraznie nie chce. Powiedzial Ci to i calym swoim zachowaniem daje Ci to do zrozumienia kazdego dnia. Czego jeszcze Ci trzeba? Ma Cie jeszcze gorzej zeszmacic? Z jakiegos powodu maz pala do Ciebia nienawiscia, obrzydzeniem i ma najgorsze uczucia. Malo Ci? Ty walczysz o jakies klucze do tarasu, zamiast zajac sie walka o spokoj dziecka. Wystap o rozwod, wystap o orzeczenie zamieszkania dziecka z Toba i szukaj lokum gdzies indziej, zanim i dziecko wyladuje w domu wariatow. Ja nie rozumiem, jak mozna radzic w tym wypadku walcz, badz zona jaknajdluzej sie da i trzymaj sie tego domu pazurami. Z kazdym dniem pobytu tam, marnujesz charakter Twojemu dziecku. Sa klucze do czegokolwiek tego warte? Kobieto zastanow Ty sie powaznie. Masz pomoc rodziny, wiec korzystja z niej. Po co sie wtracac do rozmowy ojca z dzieckiem? Ty chces sie ciagle wepchnac na perwszy plan. Ojciec pyta syna, wiec neich syn odpowie, jak potrafi. Czemu ciagle i ciagle chcesz przebywac tam, gdzie Twoj najwiekszy wrog? Tata zajmuje sie synem a Ty odejdz. Myslisz, ze mu cos zrobi? Nie wyglada na to. To raczej Ty jestes niebezpieczna i prowokujesz te wszystkie awantury. Akcja rowna sie reakcja. Zejdz mu z oczu, skoro Cie nie chce. Daz do spokoju a nie dolewaj oliwy do ognia. Twoje nie jest tam nic. Oprocz fundamentow i to jeszcze nie calkiem. Smiesznie to brzmi. Musialo cos byc, ze Ci wtedy te fundamenty wystarczyly. Sila nikt nikogo do rozdzielnosci nie zmusi. Cos musialo zajsc. Stalo sie i sie nie odstanie. Twoim psim obowiazkiem jest dbanie o spokoj i zdrowie psychiczne syna a nie o klucze do tarasu. Jesli Twoj maz przedstawi Twoje wartosci przed sadem, sad moze stwierdzic, ze dziecko jest dla ciebie mniej wazne od kluczy i powierzy opieke ojcu. W calym Twoim poscie ani razu nie martwi cie to, ze dziecko rosnie w zgnilym domu. Ciebie martwi brak kluczy. A poza tym wyglada na to, ze maz nie ma nic przeciwko dziecku. Ma coc przeciwko Tobia a Ty sie dzieckiem zaslaniasz.
          Co jeszcze musi sie stac, zebys to zrozumiala? Wszystko mozna kupic od nowa. Wszystko. Ale szacunku do siebie samej, zdrowia wlasnego i dziecka nie kupisz za zadne pieniadze.
          zielona.wrona
          • Ja nie chce walczyć.ja chce sie dogadać,dziecko ma 4 lata wiec trudno zeby mnie nie było przy nim skoro maz nie wie gdzie są jego buty.byłam z tym facetem 9 lat.nie korzystalam z żadnych luksosow.nie skrzywdzilam go,pewnie ze popelnilam masę błędów ale żadnego takiego zeby przestał widzieć we mnie człowieka.ja w przeciwieństwie do niego myśle o dziecku.dziecko tu jest zameldowane.co mam zrobić po ludzku?wyprowadzić sie gdzie?meludnek?przedszkole? Za co żyć? Gdyby istniała opcja ze dzięki temu ja z moim mężem będę miała dobre układy w przyszłości dla dziecka.ale on nie pomagał mi jak byliśmy razem wiec tym bardziej nie pomoże mi z niczym jak nie będziemy razem.uważasz ze bycie honorowym coś zmienia? A jego honor czlowieczenstwo?ma prawo wymienić zamki i nie wpuścić własnego dziecka?ja go prosiłam tylko o 30 tys na wkład na tbsy powiedział ze oszalam.jego plan jest taki zeby mnie sie pozbyć dziecka nie.ale skoro nie podważa ze dziecko ma być ze mną wiec to bedzie mój problem.a tatuś bedzie go zabierał na week co 2 tyg.to jest w porządku?do rozdzielnosci namówiła nas Tesciowa bo działka była jego i chodziło ze jeśli byłaby nasza to trzeba to zrobić w akcie darowizny i chodziło o podatki ( to było kilka lat temu). Dziś wiem ze to bzdura.prosiłam i rozmawialiśmy wiele razy o tym obiecywał ze to zmienimy zwlekał a ja wierzylam wiesz? Tak po ludzku.byłam ludzka żona pomagalam mu w czym sie dało.spełnił ze mną większość swoich marzeń i pragnień kupiłam mu jego wymarzony komputer Apple,dałam mu 33 tys które miałam (podzielilam sie). Zlikwidowalam książeczkę mieszkaniowa bo chciał skaner fotograficzny.obiecał ze ten dom jest nasz.nie liczę pracy moich starszych.pomalowanie całego domu,podbicia płot i wiele innych.mebli.itp ja nie chce walczyć ja chce przeżyć!i musze mieć coś zeby moc budować Swiat swój i szymka i potrzebuje tylko trochę jego wsparcia.
          • zielona.wrona napisał:

            > Po co przeciagasz awantury i nie nie chcesz rozwodu?...
            Widzę, że nie rozumiesz problemu, albo nie chcesz zrozumieć?
            Matka nie może się przenieść póki nie znajdzie nic dla siebie i dla dziecka.
            Teraz nie ma możliwości finansowych zabezpieczenia mieszkania i przedszkola, sprawa jest do ustalenia między małżonkami, ale mąż nie chce sensownej rozmowy, tylko każe brać reklamówkę i się wynosić.
            Tu ni chodzi o klucze do tarasu czy czego innego, tu chodzi o zagrożenie tym, że żona przyjdzie kiedyś do domu i nie będzie mogła do niego wejść, bo wszystkie zamki będą wymienione.
            Takie ustalenie między sobą i zrozumienie musi chwilę potrwać, niedawno byli jeszcze na wakacjach, czyli to jest jakaś świeża sprawa. A kłótnie między rodzicami nie muszą się odbywać przy dziecku, nic nie uzasadnia wulgarnego zachowania.
            Tłumaczenie, że ktoś ich prowokuje, jest ulubionym tłumaczeniem przemocowców.
            • no to wyobraz sobie, alz, ze ojciec tego malego bije. no spuszcza mu lanie codziennie. dalej powiesz to samo... ze to musi przeciez troche potrwac, a wazniejsze jest w perspektywie, zeby zona dostala od faceta jakis wklad na mieszkanie...
              to dziecko jest "bite". dotkliwie i na okraglo. i na jego bol nie ma wplywu to, kto z rodzicow jest winien, kto prowokuje i w ogole o co w tym wszystkim chodzi. kiedy patrze na takie sytuacje bardzo sobie cenie (tak nie lubiane w polsce) niemieckie Jugendamty i zabieranie dzieci rodzicom, ktorzy sie na rodzicow nie nadaja, do rodzin zastepczych.
              • A skąd wiesz, że dziecko jest bite?
                Jeśli byłoby faktycznie bite, to trzeba namawiać do natychmiastowej reakcji na policji, do usunięcia ojca z domu, a nie do ucieczki matki na dworzec.
                • Dbam o dziecko ze wszystkich sił.pan maz od 3 dni śpi u matki wpadł do szymka 1 raz wczoraj przysłał mi esa ze chce brać szymka co dwa tyg na weekend od pt godz 19 do niedzieli godz 19.ja dla dziecka robię wszystko w tym momencie.od jutra on zaczyna chodzić do przedszkola.ja mc temu z tym facetem normalnie żyłam wiec jest to bardzo świeża sprawa.dziecko nie raz byli świadkiem moim łez i kiedy mnie obrazano.teraz już na to nie pozwolę
                  • blue_ania37 napisała:

                    > Dbam o dziecko ze wszystkich sił.pan maz od 3 dni śpi u matki wpadł do szymka 1
                    > raz wczoraj przysłał mi esa ze chce brać szymka co dwa tyg na weekend od pt go
                    > dz 19 do niedzieli godz 19.ja dla dziecka robię wszystko w tym momencie.od jutr
                    > a on zaczyna chodzić do przedszkola.ja mc temu z tym facetem normalnie żyłam wi
                    > ec jest to bardzo świeża sprawa.dziecko nie raz byli świadkiem moim łez i kiedy
                    > mnie obrazano.teraz już na to nie pozwolę

                    aniu, to mile, co piszesz. ze zaczynasz chronic dziecko. nie pozwol na to, zeby przebywalo z wami obojgiem jednoczesnie, dopoki wam sie emocje nie ustabilizuja. nie ma nic, co byloby wazniejsze. mozesz walczyc o pieniadze, o dom, o co chcesz - ale trzymajac dziecko z daleka od tego.
                  • A co sie zlego dziecku stanie, jesli ojciec je wezmie do swojej matki na trzy dni co dwa tygodnie? Dziecko nie jest Twoja wlasnoscia. Dziecko ma ojca, ktory jest jego pelnoprawnym opiekunem, jak Ty. Ale Ty dziecko wysuwasz na czolo, jak tarcze. Dzecko ma meldunek, dziecko ma przedszkole , dziecko to, dziecko tamto. Chowasz sie za dziecko a dziecko zbiera ciosy. Przyszlo Ci do glowy, ze czteroletni chlopak moze chciec byc z ojcem? Meldunek? Czepiasz sie byleczego, byleby usprawiedliwic swoja niemoc. Jakbys dla dziecka robila wszystko, to bys przedewszystkim chronila dziecko przed zyciem w taki syfie. Miesiac temu wszystko bylo OK i nagle nie jest? A stara prawda mowi, ze chytry podwojnie traci. W imie zaoszczedzenia podatku, stracilas wszystko. Swietny interes, nie ma co. Patrz przede wszystkim ustanowic miejsce pobytu dziecka przy matce, wez sie do pracy a nie czekaj, az maz da ci tysiace na wklad na mieszkanie. I nie martw sie jego honorem. Pilnuj swojego. Bo jak na razie klucze na taras sa tu mysla przewodnia. Pomysl troche.
                    zielona.wrona
                    • ups, a czy ania ma cos przeciwko zabieraniu malego na weekendy przez ojca? ja tego tak nie odczytalam...
                    • Czy j powiedziałam ze nie dam mu dziecka co dwa tygodnie?dam wiem ze dziecko ma ojca.nie wysuwam dziecka i nie używam jako tarczy.pomysł tylko jako kobieta to ja będę musiała udźwignąć wszystko związane z dzieckiem dziś i za 10 lat mam prawo wymagać zeby ojciec dziecka mi pomógł.chciLam z nim sie umówić żebyśmy razem poszli do psychologa z szymem jakoś go przygotowali na to ze rodzice nie bedą z sobą ma to gdzies.ja nie zalowalam na podatek mi została sprzedana wersja ze zrobimy to kiedys jak już będziemy mieli kasę.gdybym była pazerna i materialistka to nie było by tego co jest.natomiast porażki pierwszy w zyciu musze być egoistka i myśleć o sobie i szymku!
                • altz napisał:

                  > A skąd wiesz, że dziecko jest bite?
                  > Jeśli byłoby faktycznie bite, to trzeba namawiać do natychmiastowej reakcji na
                  > policji, do usunięcia ojca z domu, a nie do ucieczki matki na dworzec.

                  no ciekawe... nie powiedzialam, ze jest bite, powiedzialam ze jest "bite". slyszy krzyk, placz, wyzwiska, nienawisc, wylewane sa hektolitry pomyj wokol niego. rodzice szarpia sie o klucz na taras, na pytanie zadane jednemu rodzicowi, natychmiast odpowiada to drugie i huzia na jozia (i tym sposobem w oczach dziecka to dziecko wywolalo awanture), ojciec chce je budzic, matka nie pozwala (znow, w oczach dziecka to dziecko wywolalo awanture). Matka chce kase na mieszkanie, bo dziecko wyladuje pod mostem (dla dziecka to one jest winne, ze jest tak strasznie drogie, i to przez nie znowu rodzice sie awanturuja). I wiciaz, krzyk, strach, placz, wyzwiska, podsluch porozstawiany po domu, zeby przylapac tego gnoja...
                  zapewniam cie, ze ten maly wolalby dostac fizyczne lanie od czasu do czasu niz to, co mu w tej chwili zafundowano...
                  • Nie mam żadnych podsłuchów nagralam jedna wczorajsze rozmowę nie szukam na niego haków nie mam dostępu do żadnych jego rzeczy to ja nie mogę dostać sie do swoich dokumentów! Książek i wspomnień.powyrzucal wszystkie moje kosmetyki niektóre ciuchy itp.dziecko normalnie żyje,śpi itp.wczoraj chciałam z nim porozmawiać nie o nas o szymku to wolał obudzic szymka niz sie zapytać co chce bo sam sobie wyznaczył czas od 9 do 12 .moi rodzice mieszkają 100 km stad.nie zalatwie od ręki tam pracy mieszkania zameldowania przedszkola.nie da sie!
                  • Wielka wyobraźnia, podziwiam to. wink
                    Nie czytałem, żeby było tak tragicznie, jak uważasz.
                    Fakt, matka zachowuje się tak, jakby rodzina była w dobrym stanie, a nie w stanie rozpadu.
                    Ojciec stosuje odzywki, ale bicia nie ma, ani żadnych awantur, o jakich piszesz.
                    Nie chce, żeby matka się wtrącała w kontakt z dzieckiem, ani nie chce słuchać żony, a odzywki podejrzewam, że ma normalne dla niego, nawet gdy było dobrze w małżeństwie, podobnie się odzywał i dziecko do tego przywykło. Może był grzeczniejszy, ale tylko tyle, w jakieś cudowne pogorszenie nie wierzę.
                    Dziecko w takim wieku zazwyczaj może powiedzieć: "rodzice, nie krzyczcie na siebie! nie kłóćcie się! mam tego dość!", bo dziecko kocha oboje rodziców.
                    Dziecko w tym wieku rozliczeń finansowych zupełnie nie rozumie, nawet 10-letnie tego do końca nie rozumie, za to ręczę.
                    • nie, altz, to nie wyobraznia, niestety, to doswiadczenie.

                      nie jest tak zle??? czy my czytamy te same posty? bo w tych, ktore ja czytalam, autorka opisuje meza zwarcajacego sie do niej, przy dziecku, per "spierdalaj", "pojebalo cie", wyzywajacego ja na wszelkie mozliwe sposoby (przy dziecku), tluczacego psa wieszakiem na smierc (no, weterynarz go dobil), wywalajacego ja z domu na czas jego wizyty (ona sie broni, dziecko patrzy), wyzwana jest policja (na okolicznosci pozmienianych zamkow. dziecko sie cieszy, ze pogadalo z policjantem, altz?), w "wariatkowie" psychiatrzy potwierdzaja jej "przewlekle stresujaca sytuacje rodzinna".

                      cool, naprawde, nie ma co przesadzac. zreszta dziecko samo powinno rozwiazac sytuacje i powiedziec "rodzice nie kloccie sie". czterolatek. boze bron dzieci przed takimi rodzicami. i przed takim prawem, jak w tym kraju.




                      • Czy uważasz, że facet był taki słodki zawsze, a teraz zrobił się potworem?
                        Ja tak nie myślę, on taki był zawsze, a pani jest za dobra i zawsze była za dobra.
                        Ucieczka niewiele da, bo on za nią będzie chodził i komplikował życie.
                        Lepiej namawiaj panią, żeby powzięła jakieś sensowne kroki i w końcu się przeciwstawiła.
                        Osobiście liczę na to, że spotkanie w poniedziałek, z prawnikiem, będzie stanowić przełom.

                        Pies mi jakoś umknął.

                        > cool, naprawde, nie ma co przesadzac. zreszta dziecko samo powinno rozwiazac sy
                        > tuacje i powiedziec "rodzice nie kloccie sie". czterolatek. boze bron dzieci pr
                        > zed takimi rodzicami. i przed takim prawem, jak w tym kraju.
                        Skup się trochę. Ja napisałem coś zupełnie odwrotnego. Napisałem, że wspólny syn może tak odbierać całą sytuację, może niewiele rozumieć i chcieć po prostu spokoju, ale decyzja należy do dorosłych.
    • Wiesz Anka, gdy czytam to co piszesz, przypomina mi się moja własna historia. I to jak długo siebie samego oszukiwałem, okłamywałem. Dokładnie tak jak robisz to ty.

      Bo ty siebie oszukujesz.

      Twój mąż traktuje cię jak psa. Rozumiesz? Jak psa. Wydziela ci miejsca, gdzie masz być, mówi ci jak masz się zachowywać, co robić, jak myśleć. I wyraźnie daje ci do zrozumienia, że jeśli się sprzeciwisz to... wynocha. Facet pluje ci w twarz na każdym kroku, a ty się wycierasz i mówisz: "To nic takiego. Ja to dla Szymka robię". A prawda jest taka, że ty nie robisz tego, bo boisz się o Szymka. Ty boisz się o siebie. Bo jak sama mówisz: rodzinę masz daleko, pracy tam pewnie od razu nie znajdziesz. Więc dajesz się poniżać, upokarzać, bo boisz się zmian. Zmian w swoim życiu.

      Jakbym siebie sprzed lat widział.

      Ty się za dzieckiem zwyczajnie chowasz, a naprawdę tłumaczysz samą siebie. Z bezsilności, z niemocy, ze strachu. Tylko tego po prostu nie wiesz. Tak jak nie wiedziało tego wielu z nas, gdy było w podobnej do twojej sytuacji.

      Bo ty chcesz się "dogadywać z mężem", "bo to się miesiąc temu skończyło", "bo tu o nasze dziecko chodzi".

      No więc ci powiem o co tu chodzi. Chodzi o to, że miłość nie kończy się z dnia na dzień. Więc dla swojego męża ty już od dawna nie istniejesz. Nie od miesiąca. Bo przemienienie kogoś z osoby, którą się kochało w psa, którego nie chce się nawet wypuścić na taras, to nie kwestia miesiąca. Ty tym psem jesteś dla niego od dawna. A od miesiąca to on cię tylko tresuje.

      Gdy czytam o tym co się u ciebie dzieje, zastanawiam się jak można z kimś takim jak twój mąż przebywać. Jak można dawać się tak poniewierać. Większość, jeśli nie wszystkie dziewczyny z tego forum zrobiłyby na twoim miejscu facetowi w domu taką zadymę, że by uciekał gdzie pieprz rośnie. Ale my jesteśmy mądrzejsi, mamy więcej doświadczeń. My wiemy już kiedy znika ta magiczna granica między człowiekiem a psem.

      Więc póki się nie sprzeciwisz, póki nadal będziesz karmiła się tym, że "dla Szymka powinniście rozmawiać", jeśli nadal będziesz jak ta sierota prosić faceta o klucz do furtki, albo na taras, tak długo on będzie cię tresował.

      Jak długo wytrzymasz?

      --
      Zaintrygował cię mój post? Masz ochotę do mnie napisać, poznać? Przeczytaj najpierw to
      • Wiem,ze ta miłość nie umarła miesiąc temu.ja wiem ze ja bardzo długo sie ludzilam,chciałam bo myślałam ze co złe zapomnieć sie da.nie zapomniałam do końca ze była kiedys miłość.dałam sobie wmówić ze jestem zła ze wszystko moja wina.do końca wierzylam w toRealizm"

        ...a jak kiedyś wyjdziemy z długów
        I kłopotów będziemy mieć mniej,
        Kupisz mi suknię taką długą,
        Jaką kiedyś miała Doris Day,
        A do tego śliczny płaszcz szeroki,
        Pantofelki na szpilkach i szal,
        A dla siebie - wytworny smoking,
        I pójdziemy oboje na bal.

        Na nasz widok cała sala westchnie
        I zaszepce: - Ach, jak im się powodzi!
        Spójrzcie tylko, jacy oni piękni,
        Jacy eleganccy i młodzi...
        A my młodzi nie będziemy już wtedy;
        Siwe włosy mieć będziemy na skroniach,
        Tyle tylko, że wyjdziemy z biedy,
        Tyle tylko, że będziemy spokojni...

        A nasz syn będzie mądry i duży
        I mieć będzie jakąś śliczną dziewczynę,
        I w tysiące kolorowych podróży
        Wyjedziemy z tą dziewczyną i z synem.
        Zobaczymy morza, wyspy i palmy,
        Dobre kraje wiecznego ciepła...
        Słuchaj, przecież to jest całkiem realne,
        Tylko nie śmiej się.
        A zwłaszcza nie płacz...
        Naprawdę.we mnie nadal jest dużo człowieczeństwa i dlatego wolałabym sie z nim dogadać bo rozwód to i tak dużo.natomiast dużo uzalezniam od rozmowy z prawnikiem.
        • Przeraził mnie ten post. Ania, czy ty masz kogoś bliskiego, kto może być z tobą w tych trudnych chwilach?
          Szukaj pomocy. Jak najszybciej.
          • Altzsmilemiałeś racje!po spotkaniu z prawnikiem z niebieskiej linii wiem ze od jutra zaczynam lepsza cześć swojego życia.jadę na policje zeby założyli mi niebieska kartę,w czwartek pisze z prawnikiem wniosek o alimenty!czuje sie lepiej,jeszcze nie powiem ze żyje ale już nie umieram.
            Przyszedł maz i mówi co z kasa na rachunki, powiedziałam ze ok będę płacić ale ze swojego konta na konto gazowni.zdziwił sie próbował mnie przekonać żebym jemu dawała ale umialam sie już na to rozesmiacsmile poszedł gdzies pewnie do mamusismile a ja mam wolny wieczór i dziecko było w przedszkolu i było szczęśliwesmile
            • Mam niebieska kartę! W czwartek wypełniam wniosek o zaspokajanie potrzeb rodziny.dziekuje wszystkim za wsparcie słowa otuchy.chyba sie od Was uzaleznilamsmile narazie na komórce ale w końcu pewnie będę miała swój komputersmile
              • Byłam dziś u adwokata, powiedział mi, że jakby z tym co mam mogę wystapić o rozwód z jego winy.
                Przyznałam się do własnych grzechów i zaniedbań,
                Mam podjąc decyzję, a ja nie wiem co robić?
                Czy warto babrać się w pranie brudów, mając świadomość ze może potem będzie lepiej?
                Czy lepiej nie?
                Co jeśli zdecysuję się na rozwód z jego winy i nawet jeśli wygram to jak potem nasze wzajemne uklady a dziecko?
                Rozterka, choć decyzja o rozwodzie podjeta
                • ... z jego wyłącznej winy. To jest o tyle róznica, że Ty musisz być w takiej sytaucji bez skazy, a jesli masz "grzechy i zaniedbania" to sąd prawdopodobnie orzeknie winę obustronna nawet jeśli po Twojej stronie bedzie tylko 0.1% winy.
                  • Hm...Ja nie chcę żyć z nim to już wiem, myślałam, że adwokat mi powie że zaczniemy od wniosku o zaspokajanie potrzeb rodziny. A on że skoro nie chcę ratować tego małżeństwa to od razu pozew o rozwód.
                    Kiedy opowiedziałam przewinienia męża, to powiedział, że mogę myśleć o rozwodzie z winy meża, co mi da np te alimenty dla mnie.
                    Teoretycznie wiem, znam własne przewinienia i grzechy - mało tego, to co robiłam to raczej była to reakacja na jego wyczyny. Moje przewiniea to bezradność, płaczliwość, niemoc w działaniach.
                    Ja wiem, że chcę rozwodu ja zdaję sobie sprawę że mogę tą sprawę wygrać, tylko we mnie jest myślenie jak dalej ja i on a dziecko?
                • no tak, trudna decyzjia: zyc z tyranem, upewnic sie ze dziecko pojdzie w jego slady, byc nieszczesliwa - czy....
                  miec szanse na spokojne zycie, nawet moze kiedys z kims kto bedzie Ciebie wartym.

                  Sluchaj, ty nie podpisalas cyrografu, ty mozesz sie z tego otrzasnac. Tylko widac ze nie chcesz. To nie takie trudne, tez sie balam, a jednak udalam sie po rozwod, odcielam sie od ex, i mam lepsze zycie - choc na poczatku w ogole nie wyobrazalm sobie tego. Wlasciwie czasami smieje sie z siebie z tamtych czasow, a czasami placze ze tyle czasu zmarnowalam. Miejmy nadzieje ze i ty dojdziesz do tego punktu
                  • Zaczęłam walkę załączników do pozwu jest 100 stronsmile nie podaruje mu niczego i nic.
                    Bede silna twarda i fajnasmile
                    Juz nie wolam o pomoc wolam tylko o dobre myśli z reszta sobie poradzęsmile
                    Nie wiem czemu tak sie go bałam i tak mu ulegalam musze wybaczyć sobie z tym bedzie najgorzejsmile
                    Lubię Was pomogliscie mi bardzo.
                    Ania

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.